Komentarze do artykułu
Wysokie ceny biletów wygonią pasażerów z tramwajów
- Jeśli radni przyjmą ceny biletów MPK, które proponują miejscy urzędnicy, to poznańską komunikację publiczną czeka godna śmierć - uważa dr Michał Beim z UAM. A prof. Andrzej Rudnicki z Politechniki Krakowskiej apeluje: Niech politycy wreszcie posłuchają ekspertów!
Re: Wysokie ceny biletów wygonią pasażerów z tram
Problem jest chyba taki sam, jak z władzą centralną. Mamy żenujący
rząd, ale strach przed oszalałym pisem pozwala mu się trzymać
całkiem mocno. Grobelny i jego ekipa wraz z tą radą miasta to jakaś
klęska, ale alternatywy ze świecą szukać...
w każdym razie - dojeżdżam do samego centrum dwa razy dziennie.
Niestety, pomijając kwestię wygody, przez trzech osobach (a tak
jeżdżę często), a nawet przy dwóch (a tak to jeżdżę właściwie
zawsze) samochód po prostu jest dla mnie tańszy. Wszystko na ten
temat.
Przy okazji wycieczka osobista - wczoraj żona wracała wieczorem
Pestką, a potem musiała się przesiąść na 51 (tak to podobno miało
być, autobusy rozwożą od Pestki...). Późna godzina, sama kobieta na
przystanku, wybiega z tramwaju, wbiega na górę, autobus jeszcze
stoi. Pusty. 51 odjeżdżające z Sobieskiego o. 22.22. Nikogo nie ma.
Żona dobiega do autobusu, ten stoi. Ale drzwi nie otwiera. Ze
stoickim spokojem odjeżdża z przystanku. K**tas będący w nim
kierowcą zapewne ma dziką satysfakcję. Może ktoś z Was zna tego
palanta, niech mu przekaże, że życzę, by na takich samych debili
trafiał w przychodniach i urzędach. Niedawno widziałem, jak
psychopata z 74 przytrzasnął drzwiami wózek z dzieckiem, ten się
wywrócił, dziecko nieomal nie wypadło ze stopni na ulicę... Bo debil
uznał, że kobieta powinna wysiadać inymi drzwiami, a że przeciskać
się przez autobus z wózkiem to nie jest tak łatwo, to debil nie
pomyślał...
Nie muszę dodawać, że to był pierwszy i ostatni raz, gdy żona
wieczorem zaeksperymentowała z MPK. Trudno tu akurat winić
Grobelnego, ale dopóki takie k**tasy będą pracować jako kierowcy,
nie wierzę, że ktoś się przesiądzie z prywatnego auta. Stoję w
korku, ale bezpieczny i niezależny od dobrej woli prymitywa.