dziecka
www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=news&id=6240&tponlineserwis=ef7b2f6299fbd284daef8b5620437716
Mama to nie tato
Konkubenci mają więcej praw do dziecka, niż biologiczni ojcowie.
Opieka równoważna ma to zmienić.
Zdaniem ojców i stowarzyszeń obrony praw dziecka opieka naprzemienna
daje szansę na ponowne połączenie zwaśnionej rodziny. Fot. Rafał
Gratkowski
Zdaniem ojców i stowarzyszeń obrony praw dziecka opieka naprzemienna
daje szansę na ponowne połączenie zwaśnionej rodziny.
Fot. Rafał Gratkowski
"Sanki są w zimie, rower jest w lato. Mama to nie jest to samo co
tato!" - wesoło śpiewają dzieci z "Arki Noego". Te słowa oddają jednak
w wielkim skrócie ból ojców, którym wyroki sądowe odebrały możliwość
kontaktu z własnym dzieckiem. Walczą o opiekę równoważną,
naprzemienną, wspólną.
Sądowa niechęć
Sprawy w kwestii opieki nad dzieckiem prowadzone w sądach rodzinnych
to ich zdaniem nieporozumienie. Bo o przyznaniu opieki ojcu lub matce
decydują w przeważającej większości kobiety. - Dużo mówi się o
parytetach dla kobiet w życiu publicznym, w polityce. A w sądach
rodzinnych właśnie sędziny stanowią 86-90 proc. składów sędziowskich -
podkreśla Waldemar Kalinowski z Inicjatywy Społecznej Rodziny Pomorza.
- Dlatego popierają zawsze jedną stronę sporu. Ojciec, który idzie do
sądu rodzinnego po raz pierwszy i ma nadzieję na sprawiedliwość,
szybko zostaje sprowadzony na ziemię. Postulujemy o przesunięcie spraw
o przyznawaniu praw do opieki z sądów rodzinnych do sądów cywilnych.
Ojcowie, którzy regularnie przyjeżdżają protestować do Zakopanego,
spotykają się w centrum miasta. Przed hotelem, w którym obradują
sędziny. Za każdym razem proszą o możliwość przedstawienia swoich
problemów. - Na dwa tygodnie przed tegorocznymi obradami sędziów, a
praktycznie pań sędzin prosiliśmy, słaliśmy pisma. Bez skutku.
Chcieliśmy w 20 minut przedstawić nasze postulaty zmian. Nie było
żadnej odpowiedzi. Dopiero w dzień protestu jedna z organizatorek
poinformowała nas, że możemy wejść na salę w drugim dniu obrad -
dodaje Waldemar Kalinowski. Takie postępowanie nazywa kpiną. Bo
ojcowie, którzy pod Giewont zjechali z całej Polski, nie mogą sobie
pozwolić na dwudniowy pobyt pod Tatrami.
Niespełniane wyroki
Ojcowie pokazują orzeczenia sądowe. Wyroki, na mocy których mają
zagwarantowane parę godzin tygodniowego kontaktu z własnym dzieckiem.
- Moje pięcioletnie dziecko miało w rozmowie z panią psycholog
stwierdzić, że "mamusię kocha" a tatuś mu "imponuje". I tylko na tej
podstawie stwierdzono mocniejszą więź uczuciową z moją byłą żoną.
Paradoksalnie jej konkubent ma mieć przez najbliższe lata możliwość
spędzania więcej czasu niż ja - denerwuje się Robert. Odrębną sprawą
jest realizacja wyroków. Mariusz dodaje, że ilekroć przyjeżdża odebrać
synka na dzień należnego mu pobytu, była żona stwierdza, że syn
wyjechał ze szkołą na wycieczkę, albo że jest u babci.
Dlatego ojcowie zgodnie podkreślają, że dotykają ich nie tylko
niesprawiedliwe wyroki sądu. - Mam wyrok sądu zezwalający na kontakt
trzy razy w tygodniu. I co z tego? Żeby zobaczyć synka, muszę jechać
półtora tysiąca kilometrów do Holandii. Bo moja była układa sobie tam
nowe życie z konkubentem. To zresztą jej kolejny nowy "pan". Nie wiem,
czy ostatni. Nie wiem, jak mam dotrzeć w takiej sytuacji do syna -
zmęczonym głosem dodaje Paweł. Na internetowych forach dyskusyjnych
opisywana jest masa podobnych przypadków. Swoimi doświadczeniami
dzielą się ojcowie, którzy ledwie radzą sobie w trudnej
rzeczywistości. A także ci, którym się udało. Tych jest jednak
znacznie mniej. Żeby wzmocnić swój głos stworzyli forum Organizacji
Broniących Praw Dzieci i Rodziców. We wrześniu napisali list do
Prezydenta, Premiera, Posłów i Senatorów RP. - Nie mamy wielkich
nadziei, że to coś pomoże, ale skoro żyjemy w kraju, w którym każdego
roku przybywa kilkadziesiąt, a nawet sto tysięcy dzieci z rozbitych,
niepełnych rodzin, to naprawdę najwyższy czas, żeby coś zmienić -
podkreślają nasi rozmówcy.
Z ziemi włoskiej
Ojcowie chcą zmienić polskie prawodawstwo. Powołują za dobry przykład
włoską jurysdykcję. W 2006 roku w Italii wprowadzono bowiem ustawę nr
54. Cytują jej najważniejszy fragment: "W przypadku separacji rodziców
dziecko ma prawo do zachowania stałego, równoważnego i bezpośredniego
związku z każdym z nich, otrzymywania opieki, edukacji i zdobywania
doświadczenia od każdego rodzica i utrzymywania znaczących relacji ze
swoimi przodkami i krewnymi od strony obojga rodziców". Przypominają,
że opieka naprzemienna obowiązuje już w Niemczech, Francji, Hiszpanii,
Krajach Skandynawskich, państwach takich jak USA czy Australia.
- Są różne sytuacje życiowe. Jeśli dochodzi do separacji, to sądy
przyznają opiekę nad dzieckiem matce. Ojciec albo dostaje wycinek
czasu z tygodnia życia, albo nie dostaje nic. Walczymy wzorem ojców
włoskich o prawo do opieki równoważnej, czyli naprzemiennej, wspólnej
- tłumaczy Krzysztof Chojnacki, ojciec trójki dzieci. Prowadzi stronę
internetową www.opiekarownowazna.pl gdzie tłumaczy zasady najlepszej
formy opieki nad dzieckiem, które w wyniku zdarzeń losowych ma rozbitą
rodzinę.
- Jeśli sądy nie dają nam żadnych szans na widzenie się z dzieckiem,
na spędzanie z nim tej samej ilości czasu, jaki spędza matka, to po
kilku latach dziecko nie czuje więzi, często jest wychowywane przez
zmieniających się konkubentów naszych byłych żon - dodają ojcowie.
Sztuka przebaczania
Postulują też o zlikwidowanie rodzinnych ośrodków
diagnostyczno-konsultacyjnych, które są pozostałością po PRL-u.
Uważają bowiem, że to właśnie te ośrodki swą pseudonaukową
działalnością szkodzą dziecku i rodzinie, usprawiedliwiają łamanie
Konwencji Praw Dziecka w Polsce. - Zamiast opierać się na prawdziwych
dowodach, sądy rodzinne operują praktycznie głównie opiniami
psychologicznymi, wydawanymi w tych ośrodkach. A psychologia naukowa
nie posiada na dziś takich narzędzi, które mogą pozwolić by
jednoznacznie stwierdzić, którego z rodziców dziecko bardziej kocha,
którego bardziej się obawia, kto się nadaje a kto nie do pełnienia
funkcji rodzicielskich. Próbuje się określać siłę więzi
międzyludzkich, nawet w wydaniu małych dzieci, wyciąga się wnioski
rzutujące na całe życie. A niejednokrotnie te same badania wykonane
przez inny zespół skutkują zupełnie odmienną opinią - zgodnie
podkreślają przedstawiciele wielu organizacji broniących praw rodziny
i dziecka. Pod listem do "wszystkich świętych" RP podpisały się m.in.
Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu, Inicjatywa Społeczna Porozumienie
Rawskie, "Ojcowie z Trójmiasta", Stowarzyszenie na Rzecz Poszanowania
Praw Dzieci i Rodziny, Stowarzyszenie Obrony Społecznej Praw Dziecka,
Młodzieży i Rodziny, Fundacja Ojców Pokrzywdzonych przez Sądy,
Inicjatywy Społecznej Rodziny Pomorza. Czy wspólnie uda im się
przeforsować wprowadzenie modelu opieki wspólnej obojga rodziców?
- Jeśli opieka jest naprzemienna, to są duże szanse na powtórne
połączenie rodziny. Dla dobra dziecka, żeby nie musiało wędrować od
ojca do matki i z powrotem. Jak znów się razem zamieszka, to szybko
przychodzi do konkluzji - wróćmy do siebie. Możemy sobie wybaczyć
stare grzechy -- podsumowuje Krzysztof Chojnacki.
Rafał Gratkowski