Jak pisze dzisiejsza "Gazeta" Adolfik przypomina raczej Zenka ze Złotoplic niż
wodza III Rzeszy. Wyrzucona z opery wicedyrektorka twierdziła podobno, że Żyd
był nienaturalnie podekscytowany. W tym momencie widzimy wyraźnie, że
wicedyrektorka popełniła podstawowy błąd, nie wzywając policji z alko i
narkotestem. W końcu naćpany artysta mógłby stanowić poważne zagrożenie dla
zabytkowego gmachu, a co na marginesie należy zaznaczyć zbudowanego wg projektu
niemieckiego architekta i porównywanego z teatrami w Monachium, Dessau i Linzu.
Ciekawe, czy żydowski tancerz jest świadom, że fika na scenie, na której czasami
gości muzyka Ryszarda Wagnera - kompozytora, którego w Izraelu się nie wykonuje.
--
Homo est creator dei