• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Łazarz

  • 01.06.10, 21:16
    Witam.
    W weekend odbyły się kolejne Dni Łazarza. Miałem okazję być w Parku Wilsona
    podczas festynu i koncertu w niedzielę.
    Jak oceniacie Łazarz? Jaką jest dzielnicą?
    Edytor zaawansowany
    • 01.06.10, 21:21
      Jedną z najpiękniejszych. Niestety o porządek się tam nie dba. Dekady zaniedbań.
      --
      Poszerz wiedzę o Poznaniu, czytaj i myśl samodzielnie:
      www.my-poznaniacy.org/
      www.poznan.aglomeracja.pl/
      www.radiomerkury.pl/index.php
    • 01.06.10, 21:23
      speedy napisał:

      > Witam.
      > W weekend odbyły się kolejne Dni Łazarza. Miałem okazję być w
      Parku Wilsona
      > podczas festynu i koncertu w niedzielę.
      > Jak oceniacie Łazarz? Jaką jest dzielnicą?

      ma swój klimat, tego nie mozna mu odmówić, kamienice, pomiędzy mnie
      powciskane te wysokie bloki niedaleko Rynku; z drugiej strony park
      Wilsona i okolice Matejki, ale spacery Lodową, Kolejową,
      Gąsiorowskich itp wieczorową porą nie należą chyba do
      najciekawszych. Ale mogę się mylic, bo na co dzień tam nie mieszkam.


      --
      Mężczyzna musi mieć wiele kobiet, bo pożycie z jedną jest tylko
      formą onanizmu - by Witkacy
      • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 01.06.10, 22:10
        mieszkałem przy Łukaszewicza 1952-75, przeżyłem i mam się dobrze ;)
        • 01.06.10, 22:37
          Trzydzieści lat tam mieszkałam. Kolejowa - Mottego - Łukaszewicza - Calliera to
          był mój fyrtel.
          Do dziś jak wracam do domu od południowej strony Poznania zawsze urządzam sobie
          rundkę ulicami Łazarza by choć wzrok nacieszyć detalami pamiętanymi z
          dzieciństwa. Chociaż nie ma już sklepu chemicznego przy Łukaszewicza gdzie
          kupowało się saletrę by po zmieszaniu z cukrem i zapakowaniu do puszki po kawie
          INKA zrobić bombę jakiej nie powstydziłby się arabski terrorysta. Nie ma już
          sklepu prowadzonego przez panią Witkowską, gdzie matka wysyłała mnie do kolejki
          po kawę. Na Rynku nie stoją już handlarki sprzedające Donaldy z historyjkami,
          zapewne już nie mozna dostać koperytek i korkowców a chłopaki nie zwołują się na
          piłkę charakterystycznym przenikliwym gwizdem wydobywanym spod swoistej
          kombinacji języka oraz zakrzywionych kciuka i palca wskazującego lub w wersji
          hard - języka i dwóch prostych palców wskazujących. Nigdy nie nauczyłam się tak
          gwizdać, chociaż przynależność do mojej eki wymagała tej umiejętności nawet od
          dziewczyn.

          --
          "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
          Mój cień i twój, Lili Marleen,
          I twój, Lili Marleen..."
          • Gość: madzia IP: *.icpnet.pl 02.06.10, 00:40
            Łazarz ma za to doskonały portal www.lazarz.pl,
            zaglądam na niego codziennie. Prowadzony jest przez bardzo młodego człowieka,
            który zawsze wie na bieżąco co dzieje się w dzielnicy. Podziwiam jego zapał i
            ogromne chęci do pracy.
          • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 02.06.10, 08:22
            edukację rozpocząłem w dziewiątce, a mieszkałem naprzeciwko Polmozbytu
            • 02.06.10, 08:48
              Do "dziewiątki" miałam bliżej, ale edukacyjna rejonizacja skazała mnie na SP 97.
              Zresztą cała wiara z mojego fyrtla tam chodziła, wiec nie czułam się poszkodowana.

              Polmozbyt pamiętam - zresztą tam do dziś jest jakiś sklep motoryzacyjny. O ile
              się nie mylę obok była kawiarnia "Bezik" gdzie jak sprzedało się butelki
              pozostawione prze pijaków w bramach kupowaliśmy sobie "hitlery" czyli klery.
              Kawałek dalej był słynny na cały Łazarz papierniczy gdzie co roku przed 1
              września stały kolejki po zeszyty, piórniki, długopisy, gumki i inne elementy
              rynsztunku ucznia.

              Z kolei jeszcze dalej w obok kolejowej apteki była pasmanteria gdzie kupowało
              się sznajderę do proc by strzelać jesienią do glap gromadzących się na
              okolicznych topolach
              --
              "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
              Mój cień i twój, Lili Marleen,
              I twój, Lili Marleen..."
              • Gość: Do kalmuczki IP: *.versanet.de 02.06.10, 09:15
                Czyli lili,ni to pies,ni to wydra.Jak to pieknie brzmi po slowiansku w pyrowym
                wydaniu.Fyrtla,hitlery,sznajdery somsiadka,glapy i co jeszcze
                kartoflaczko??Czysta Hitlerowska rasa!!
                • 02.06.10, 21:55
                  Gość portalu: Do kalmuczki napisał(a):

                  > Czyli lili,ni to pies,ni to wydra.Jak to pieknie brzmi po slowiansku w pyrowym
                  > wydaniu.Fyrtla,hitlery,sznajdery somsiadka,glapy i co jeszcze
                  > kartoflaczko??Czysta Hitlerowska rasa!!

                  Nic dziwnego, że się nie podpisałeś(aś) kosmito, Ty pewnie nie masz swojej małej ojczyzny, i żal Ci, że inni mówią o miejscach swoich latach młodości z takim rozrzewnieniem - żal mi Ciebie.

                  Ja wychowałem się, i jestem z tego dumny, na Łazarzu na Chociszewskiego, i nie zmienił bym tego, na żadne inne miejsce na świecie.

                  --
                  Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie napaskudzić...
                  • Gość: Do wuzetki IP: *.versanet.de 03.06.10, 01:02
                    Tak mi wjechales na regionalny patriotyzm,ze az sie poplakalem jak przyslowiowy
                    bobr.Stokrotne dzieki za wyrazy zalu i wspolczucia,ktore biore pod rozwage i
                    obiecuje poprawe w drugim wcieleniu.Wiedz tylko jedno pyrowa prazynko,wasza
                    pyrowa gwara Polakow nie interesuje i mozecie sobie spiewajaco ujadac w swoim
                    gronie a nie na Forum.Tu obowiazuje czysty polski jezyk,bez pyrowo
                    zgermanizowanych nalecialosci.I tak po waszemu-bimbaj sie.
                    • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 03.06.10, 11:24
                      sam fakt, że korzystasz z versanetu potwierdza twoją głupotę. Twój polski nie
                      dorównuje naszemu, nawet z naleciałościami gwarowymi. I nikt z nas się tej gwary
                      nie wstydzi, za to ty w Germanii ledwo bąkasz po niemiecku, bo po polsku się
                      wstydzisz.
                    • 03.06.10, 20:31
                      Gość portalu: Do wuzetki napisał(a):

                      > Tak mi wjechales na regionalny patriotyzm,ze az sie poplakalem jak przyslowiowy
                      > bobr.Stokrotne dzieki za wyrazy zalu i wspolczucia,ktore biore pod rozwage i
                      > obiecuje poprawe w drugim wcieleniu.Wiedz tylko jedno pyrowa prazynko,wasza
                      > pyrowa gwara Polakow nie interesuje i mozecie sobie spiewajaco ujadac w swoim
                      > gronie a nie na Forum.Tu obowiazuje czysty polski jezyk,bez pyrowo
                      > zgermanizowanych nalecialosci.I tak po waszemu-bimbaj sie.

                      Żal mi Ciebie, musiałeś mieć ciężkie dzieciństwo z dala od rodzinnych stron - a to boli, i czasami uwidacznia się nieuzasadnionymi atakami na innych - szczęśliwszych.

                      Nie wiem czy zauważyłeś, że jest to forum regionalne - Poznań - i tutaj my Poznaniacy szczycimy się odrębnością, szczególnym śpiewnym językiem - ale nie tylko, szczycimy się też gospodarnością, przedsiębiorczością, logiką w podejmowaniu trudnych decyzji itd, itp.

                      Twoje inwektywy są naprawdę żałosne, i niepotrzebnie podnosisz sobie poziom żółci w organizmie...

                      --
                      Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie napaskudzić...
                  • 03.06.10, 09:26
                    wuzet21 napisał:

                    > Ja wychowałem się, i jestem z tego dumny, na Łazarzu na Chociszewskiego, i
                    nie zmienił bym tego, na żadne inne miejsce na świecie.

                    Czyli mieszkałeś obok Areny - stałego miejsca pielgrzymek całych watah wiary z
                    Łazarza. Zimą na górki, na sanki. Wiosną i jesienią na rower a latem...
                    oczywiście BASEN, w tym ten mały z betonową zjeżdżalnią, która bez litości darła
                    do gołego tyłka dolną część stroju kapielowego.

                    Na Reymonta jesienią wybierało się lawirując między rozpaczliwie dzwoniącymi
                    ostrzegawczo tramwajami kasztany potrzebne na lekcje plastyki albo tylko po to
                    by nazbierać ich pełne tytki i potem świgać się nimi w trakcie wojen
                    kasztanowych podczas dużej przerwy w szkole.

                    PS
                    Na tę żałosną kreaturę powyżej szkoda uwagi. W naszym fyrtlu mówiło się o takich
                    - mientkim dydkiem robiony. Żal go nawet skasować - ponoć i najmarniejszy
                    robal jest wart świata na jaki go matka natura wydała w swej bezgranicznej i
                    ślepej rozrzutności.
                    Stać nas na tę łaskę by pozwalać mu pełzać do woli.

                    --
                    "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
                    Mój cień i twój, Lili Marleen,
                    I twój, Lili Marleen..."
                    • 03.06.10, 20:44
                      Do Lili - wszystko się zgadza...Arena, Admira, planty, zimą lodowisko
                      za blokiem...fabryka papierosów (psst), pierwsze miłości, gra w
                      palanta na boisku...- a tu jakiś cymbał wyjeżdża... on nawet nie wie,
                      że w Poznaniu, jak daleko sięgam pamięcią, nikt nie mówił "pyry" w
                      składzie, jak ktoś powiedział "pyry", to wszyscy się oglądali, i
                      patrzyli na wieśniaka...
                      --
                      Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                      napaskudzić...
    • Gość: Do kretynow IP: *.versanet.de 04.06.10, 00:02
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Eco-Osholom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 02:05
        W.-Y.-P.-I.E.-R.D.-A.L.-A.J. zwierzaku czy tam pieńku drzewniany
    • Gość: zgrunwaldu IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.10, 01:53
      Mi sie Łazarz bardzo podoba. Nie jest taki straszny jak go malują,
      wielokrotnie w nocy po imprezce "z laczka" wracalem Glogowska przez
      Lazarz i nic sie nie dzialo - uwazam ze szybciej mozna po zmroku
      zarobic na Hetmanie niz na Lazarzu. Fakt, ze np Calliera/Kolejowa
      raczej balbym sie lazic po nocy, ale w dzien bywalem tam nie raz i
      spoko ;)
      Regularnie robie zakupy na Rynku Lazarskim, miejsce ma swoj
      niepowtarzalny klimat (np stoi facet ktory ostrzy noze). Nawyk
      zostal mi z komuny, napewno wielu z Was pamieta ze na Rynku
      Lazarskim za komuny mozna bylo kupic np. oryginalne salami z Niemiec
      (kosztowało "szopena" czyli 5000 zł), elektronike i generalnie kupe
      towarow prosto z Berlina Zachodniego. Byl taki sektor na wlocie na
      rynek (na wysepce), teraz tam zburzyli te sklepiki i jest tylko
      skwerek i parking.
      W kazdym razie Łazarz jest swietny, lubie tam bywac, chociaz moja
      bytnosc ogranicza sie do zakupow na ryneczku, w piekarni i rytualnie
      gazeta w kiosku "na górce".
    • 04.06.10, 23:54
      Pamięta ktoś Bar Pomorski? Na rogu Głogowskiej i ówczesnej Engla. Słynna
      mordownia, gdzie pośród wyziewów trawionego piwska, potu i dymu papierosowego
      tłum stałych bywalców pochodzenia proletariackiego raczył się płynem barwy
      zleżałego moczu lanym z beczki zapewne słynnej marki Ratuszowe.

      --
      "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
      Mój cień i twój, Lili Marleen,
      I twój, Lili Marleen..."
    • 05.06.10, 10:47
      Jeszcze mi się coś przypomniało. Na tzw "giełdzie" czyli Rynku Łazarskim w tej
      części gdzie na murku sprzedawano przemycane z Zachodu soft - porno stałym
      bywalcem był olbrzym - facet o wyraźnym gigantyzmie spowodowanym nadczynnoscią
      przysadki. Czymś tam hadlował. Niemniej jego postura gdy majestatycznie poruszał
      się posród tłumu wyższy od niego o połowę budziła sporą sensację i respekt.
      Nazywaliśmy go Godzilla.

      Na tym samym murku siadywał też z nieodłączną flaszką denaturatu zarośniety siwy
      starzec, którego z racji wygladu nazywaliśmy Apostołem. Alkoholizm powoli
      odbierał mu władzę w nogach więc chodził już o kulach.
      Generalnie na Łazarzu widywało się sporo pijaków i to głownie amatorów tanich
      trunków, dla których wino Tur było ekskluzywnym napojem, na codzień bowiem
      pijali "jagodziankę"

      Coż, dziś prawdziwych pijaków już nie ma....


      --
      "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
      Mój cień i twój, Lili Marleen,
      I twój, Lili Marleen..."
      • Gość: M IP: *.icpnet.pl 12.06.10, 19:54
        > bywalcem był olbrzym - facet o wyraźnym gigantyzmie spowodowanym
        > nadczynnoscią przysadki.

        W jego przypadku nadczynność przysadki była konsekwencją eksperymentów
        medycznych, które zostały wykonane na nim w obozie koncentracyjnym.
        Jak już wspominasz osoby charakterystyczne dla tej dzielnicy, to był jeszcze pan
        niskiego wzrostu, który głownie kumplował się z dzieciakami. Często można go
        było spotkać w Regionalnej, a latem na pływalni.
      • Gość: gość IP: *.icpnet.pl 26.06.10, 22:58
        lili_marleen napisała:
        > Coż, dziś prawdziwych pijaków już nie ma....

        To odwiedz Kanałową. Gwarantuję, że spotkasz, a co jeden to lepszy.
    • 05.06.10, 11:25
      - w końcu walnięto dolną Głogowską, wygaszono ruch na Głogowskiej i zrobiono
      torowisko z prawdziwego zdarzenia oraz wywalono z niej banki, suknie ślubne i
      apteki, a wstawiono jakieś kafejki, restauracyjki
      -stworzono parking podziemny pod rynkiem, w parku Kasprowicza oraz toaletę dla psów
      -zadbano o park Wilsona by nie można było się do niego przyczepić, jak i park
      Kasprowicza trochę choćby ogarnięto
      -zrobiono coś z torami kolejowymi, by można było dostać się pieszo na wildę
      -stworzono połączenie tramwajowe do centrum oraz drogę rowerową
      -prawdziwie rewitalizowano, a nie tylko odpicowywało jakieś budynki

      Teraz dobije się ten fyrtel centrum Metropolis, centrum handlowym przy pkp, oraz
      wieżowcami zamiast stadionu w parku Kasprowicza

      Wiara będzie odpływać dalej "Według szacunków Rad Osiedli tylko w latach
      2000-2005 liczba mieszkańców Śródmieścia zmniejszyła się o 18 tys. Najbardziej
      wyludniły się Jeżyce (ok. 5880) i Łazarz (5560)"
      poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,4031268.html
      --
      A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
      Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…
      (Julian Tuwim - Straszni Mieszczanie)
      • 05.06.10, 23:22
        Pamiętam bar Pomorski, Tatrzańską (róg Hetmańskiej), choć nie były to moje "lokale" - moim lokalem przez wiele lat była kawiarnia "Prasowa" na Grunwaldzkiej - była miejscem spotkań muzyków, malarzy, w tamtych czasach różnego typu "chałturników".
        --
        ---Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie napaskudzić...
        • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 05.06.10, 23:42
          była chyba rest. Soplica?
        • 06.06.10, 20:28
          wuzet21 napisał:

          > Pamiętam bar Pomorski, Tatrzańską (róg Hetmańskiej)

          Kolega X ma chyba rację. Ja na rogu Głogowskiej i Hetmańskiej pamietam
          restaurację Soplica. Tatrzańskiej sobie nie przypominam. Kawałek dalej był sklep
          RTV gdzie czasem rzucali ruskie Rubiny, które potem płonęły, nieraz wraz z całym
          dobytkiem ich szczęsliwych nabywców. Tak została pogorzelcem moja sąsiadka,
          której zajął się ogniem Rubin - o dziwo wyłączony. Tuż za sklepem RTV był punkt
          napraw tzw ZURT, gdzie jak głosiła legenda pracownicy z powierzonego im sprzętu
          wylutowywali dobre części, by potem nimi handlować na Łazarskim, wsadzając w
          zamian jakąś gemelę.

          Na osobną uwagę zasługuje park Wilsona zwany w czasie mego dzieciństwa parkiem
          Kasprzaka. Ów Kasprzak miał w nim sporej wielkosci pomnik, któremu notorycznie
          jacyś nieznani sprawcy doczepiali między nogi siusiaka z plasteliny koloru
          czerwonego. Park miał prócz wspomnianego pomnika wiele atrakcji w tym skałki z
          wodospadem, na które teoretycznie nie wolno było wchodzić, niesamowicie brudny
          stawek z równie brudnymi kaczkami, które wszyscy przekarmiali rzucanym chlebem.
          I była oczywiscie palmiarnia ze złotymi rybkami i zegarem słonecznym wg którego
          podczas spaceru mój ojciec objaśniał mnie i mojemu bratu podstawy astronomii. Na
          lewo od zegara były budki z lodami i parówkami - wówczas nie lada rarytasem.
          Smak tej parówy podawanej na papierowej tacce z niesamowicie pikantną musztardą
          i bułką chodzi za mną do dzisiaj.


          --
          "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
          Mój cień i twój, Lili Marleen,
          I twój, Lili Marleen..."
          • Gość: od niedawna... IP: *.icpnet.pl 06.06.10, 20:35
            Ja mieszkam na Łazarzu już prawie rok. Przepiękne kamienice, Arena, Park Wilsona
            - miejsce na pewno ma swój niepowtarzalny urok. Jedyne czego mi brak to tego by
            właściciele psów zaczęli sprzątać po swoich pupilach...
          • 07.06.10, 20:45
            Bar Tatrzański znajdował się przy Głogowskiej i został zastąpiony
            przez też już nieistniejący Hortex. W miejscu gdzi stoi biurowiec
            (Głogowska/Kanałowa) po wyburzeniu parterowego budynku postawiono
            fontannę, woda spływała po betonowych grzybach. Była jeszcze
            piwiarnia zwana Pod beczką, gdzie wraz ze sklepem firmowym Browaru
            Poznań tworzyła enklawę dla "prawdziwych mężczyzn" z całego Łazarza!

            --
            OBCY są wśród nas! Tabliczki z napisem OBCYM wstęp wzbroniony to
            dowód na ich istnienie :-)
            • 07.06.10, 22:17
              Tego baru nie pamiętam, za to doskonale pamiętam te "grzyby" gdzie wieczorami
              gromadziła się lokalna elita opróżniając flaszki z tanim winem zakupionym w
              pobliskim sklepie "Non Stop" - wówczas jedynym nocnym sklepie w Poznaniu. Sklep
              ten zresztą w zamyśle władz miał być państwową konkurencją dla łazarskich melin.

              Piwiarnia "Pod beczką" była zaiste miejscem magicznym. Podówczas jako licealista
              pierwszy raz w życiu straciłem w niej kontakt z rzeczywistością po wypiciu dwóch
              kufli na pusty żołądek. Po 14.oo dochodziło tam do fraternizacji wychodzącego z
              roboty proletariatu z niedorosłą inteligencją starszych klas licealnych i
              młodzieżą studencką. Wszystkich jednoczył brzęk pucharów i zgiełk wznoszonych
              toastów.
              • 08.06.10, 20:31
                No i komu to przeszkadzało ?
                --
                ---Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                napaskudzić...
            • Gość: ejber IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 09:36
              A mnie sie zdaje, ale mogę się mylić, że bar Tatrzański był po
              drugiej stronie skrzyzowania Głogowskiej z Hetmańską, tam gdzieś w
              rejonach gdzie Złota Kaczka jest obecnie
              • 11.06.10, 18:11
                Masz zupełną rację, Tatrzański był po lewej stronie, patrząc w dół
                Hetmańskiej. Nawiasem mówiąc, była to niezła mordownia...a stali
                bywalcy..., ale przynajmniej, jak się poszło do restauracji, to był
                spokój i cisza, bo całe to niepewne towarzystwo siedziało w barach.
                --
                === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                napaskudzić... 
                • 11.06.10, 18:12
                  Miało być po prawej - sorry.
                  --
                  === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                  napaskudzić... 
                  • Gość: ejber IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 19:42
                    Ano, więc dobrze mi się wydawało, w końcu na Lodowej się
                    wychowałem :) A faktem jest, że dla dziecka wejście do tego baru, a
                    zdaje się, że parę razy tam wchodziłem (ciekawe po co ? - chyba ze
                    zwykłej szczeniackiej ciekawości) to było dosyć traumatyczne
                    przeżycie.
                    A tak a propos przypomina mi się sklepik na Lodowej na wprost Załęża
                    (obecnie warzywniak). Wtedy - przełom lat 60/70 prowadziła go nijaka
                    Pani Roża zwana oczywiście przez wszystkich Róźią. Przepyszne
                    oranżady w proszku tam kupowałem, no i oczywiście od razu "na
                    sucho", że tak powiem, je konsumowaliśmy - każdy nadstawiał rączkę,
                    lizał, a piana w ustach sama się robiła
                    • 11.06.10, 19:54
                      O tak, te oranżady w proszku pamiętam doskonale - to jeden ze smaków dzieciństwa.
                      Na Hetmańskiej, pomiędzy Głogowską a Reymonta, na wysokości Jarochowskiego, był sklep rybny - tam kupowało się śledzie solone w całości z beczki - pamiętam smak ikry śledziowej, słonej jak jasna cholera, ale jakiej dobrej... dzisiaj już takich śledzi nie można dostać... i komu to przeszkadzało ?
                      Kto pamięta skład u p. Mrówki na Chociszewskiego ? taki malutki, a wszystko tam było.
                      --
                      === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie napaskudzić... 
                      • Gość: ejber IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 20:08
                        A propos smaków, ale tych niezbyt, chociaż nie do końca. Pamiętam
                        jak moi rodzice i dziadkowie wciskali mi tran... Niby mi nie
                        smakował, ale bez przesady
                        • 11.06.10, 20:28
                          Tran, szpinak itp. - czasem to był warunek, żeby pójść na dwór (w
                          Krakowie mówi się "na pole" - wieśniaki...)
                          --
                          === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                          napaskudzić... 
                          • Gość: ejber IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 20:36
                            Heh, akurat szpinak zawsze mi smakował, zresztą mojemu synowi też -
                            od najmłodszych lat. Do dzisiaj wcina, aż mu się uszy trzęsą. Ja też.
                            • 11.06.10, 22:52
                              To tak jakby króliki ? a schabowy ?
                              --
                              === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                              napaskudzić... 
                    • 12.06.10, 19:46
                      Gość portalu: ejber napisał(a):
                      "...Przepyszne oranżady w proszku tam kupowałem, no i oczywiście od razu "na
                      sucho", że tak powiem, je konsumowaliśmy - każdy nadstawiał rączkę, lizał, a
                      piana w ustach sama się robiła"


                      I pomyśleć, że nasze niedojrzałe organizmy to przyjmowały bez żadnej
                      konsekwencji zdrowotnej. Taka oranżada złożona z sody oczyszczanej,
                      syntetycznego kwasu cytrynowego, sztucznego barwnika była wg dzisiejszych
                      dietetyków istną bombą chemiczna masowego rażenia. Tym bardziej, że kosztowała
                      tylko 50 gr, tyle co lizak. My tymczasem, którzy zajadalismy się kilogramami
                      tego czegoś na sucho, zyjemy i niejednego młodego mozemy jeszcze zostawić w tyle!
          • 11.06.10, 20:37
            O tak, parówki z musztardą na papierowej tacce to był hicior :)
            Jako mały szkrab uwielbiałem lody włoskie z budki, która stała przy barze mlecznym vis a vis Parku Kasprzaka. Fascynowały mnie neony na Głogowskiej - Czerwony Mak, Sorrento w halach targowych, gdzie spędziłem cztery godziny w kolejce po sztruks na kurtkę. Neon reklamujący ZOO, a raczej jego szczątki widać jeszcze na ścianie kamienicy przy Głogowskiej przy Strusia koło budy, gdzie sprzedawali polonijne dżinsy Revis. A gofry i lody na rogu Głogowskiej i Wyspiańskiego na tzw. tarasie... Przełaziło się przez mur na dużej przerwie w SP26, żeby odstać swoje i wciągnąć gofra...
            Starzejemy się...
            • 12.06.10, 19:06
              jooseff napisał:
              "...przy Strusia koło budy, gdzie sprzedawali polonijne dżinsy Revis."

              Ja jeszcze jestem takim praszczurem, który pamięta jak tę budę stawiali. Była w
              stylu zakopiańskim i pasowała architektonicznie do otoczenia jak drzwi do lasu.
              Po mieście chodziły słuchy, ze buduje ją jakiś cwaniaczek - protegowany
              ówczesnego I sekretarza KW PZPR Zasady. Pierwszym towarem jaki tam sprzedawano
              były zamki błyskawiczne marki "Alpha" a może "Alfa" - rzecz wówczas nie do
              dostania w innych sklepach. Na przeciw tego tatrzańskiego potworka był sklep
              sportowy, gdzie jako gzuby napalaliśmy się na piłki futbolowe, a największym
              obiektem westchnień były profesjonalne strzały do łuków. My nasze strzały do
              łuków zrobionych ze sznurka i drąga leszczyny strugaliśmy sobie sami z patyków.
      • 06.06.10, 20:46
        cfalek napisał:

        > Wiara będzie odpływać dalej "Według szacunków Rad Osiedli tylko w latach
        > 2000-2005 liczba mieszkańców Śródmieścia zmniejszyła się o 18 tys. Najbardziej
        > wyludniły się Jeżyce (ok. 5880) i Łazarz (5560)"

        Niestety racja. Sama jestem uciekinierką z Łazarza do jednej z podmiejskich
        gmin. Dzielnica nie dosć, że sie wyludnia to się jeszcze starzeje. W domu w
        którym mieszkałam mieszkają wciaż ci sami ludzie tyle, ze 20-30 lat starsi.
        Młodych wywiało na landy albo nowe osiedla. Jak ktoś umrze rodzina przeważnie
        wynajmuje odziedziczone mieszkanie studentom, a ci jak to studenci długo miejsca
        nie zagrzewają i nie czują związków z miejscem.

        Za mojego dzieciństwa Głogowska była na równi z Dąbrowskiego i Św Marcinem jedną
        z głównych handlowych ulic miasta. Moda Polska, Telimena, Hortex, salon z
        koszulami, butiki prywaciarzy, pewexy, bliskość dworca PKP i giełda ciuchów na
        Rynku Łazarskim oraz w zasadzie co 5 min jeżdżące w te i wew te bimby ściagały
        tłumy Poznaniaków i przyjezdnych.
        Teraz wszyscy gnają do Komornik, Swadzimia, na Franowo albo do Browaru.
        Głogowska umiera...

        Może to odwieczne prawo natury?

        --
        "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
        Mój cień i twój, Lili Marleen,
        I twój, Lili Marleen..."
        • 06.06.10, 22:28
          "Może to odwieczne prawo natury?" - napisała Lili
          - może, stare odchodzi, nowe przychodzi - starzy twierdzą, że kiedyś
          było fajniej, młodzi nie wiedzą jak było kiedyś, i twierdzą, że teraz
          jest lepiej - no cóż, świat się zmienia... gusta też.
          >
          --
          ---Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
          napaskudzić...
    • Gość: zgrunwaldu IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.10, 23:21
      "Za mojego dzieciństwa Głogowska była na równi z Dąbrowskiego i Św
      Marcinem jedną
      z głównych handlowych ulic miasta. Moda Polska, Telimena, Hortex,
      salon z
      koszulami, butiki prywaciarzy, pewexy, bliskość dworca PKP i giełda
      ciuchów na
      Rynku Łazarskim oraz w zasadzie co 5 min jeżdżące w te i wew te
      bimby ściagały
      tłumy Poznaniaków i przyjezdnych. "

      Zle patrzysz, moze dlatego ze juz nie ma Mody Polskiej, Telimeny czy
      Hortexu jako takich firm, natomiast ruch jest. Nie tragizowalbym,
      Glogowska zyje, w sobote przed poludniem sa prawie tlumy ;).Chociaz
      juz widac wszechimperialne punkty parabankowe/finansowe nie wiadomo
      co.
      • 07.06.10, 17:42
        Gość "Z Grunwaldu" napisał :" nie ma Mody Polskiej, Telimeny, Horteksu
        - nie chodzi o nazwy, tylko o firmy które znikły.
        Mamy teraz zamienniki - Moda Polska - lumpex, Telimena - szmatex,
        Horteks - Algida-bida - w Horteksie stały kolejki, a sprzedaż lodów to
        było kilkadziesiąt tysięcy dziennie...

        --
        ---Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
        napaskudzić...
      • 07.06.10, 19:20
        Gość portalu: zgrunwaldu napisał(a):

        > .... ruch jest. Nie tragizowalbym, Glogowska zyje, w sobote przed poludniem sa
        prawie tlumy ;).

        Wiesz - obrazy z dzieciństwa zawsze są wyidealizowane. Nawet przedmioty wydają
        się były być jakby wieksze. Jak po latach odwiedziłam zupełnie przypadkowo moja
        podstawówkę - wszystko, ławki, parapety, okna, korytarze, sala gimnastyczna
        jakby skarlały, wydały się sporo mniejsze niż jak je zachowałam w pamięci.

        Niemniej coś jest na rzeczy. Media trabia, że Św. Marcin zamiera. Skoro nasza
        Hauptstrasse umiera to co mozna powiedzieć o Głogowskiej? Sama - mimo
        przywiązania do Łazarza, najczęściej robię zakupy dla siebie w Browarze. Na
        Głogowskiej ostanio kupowałam.... gazetę w jednym ze sklepów z alkoholem, skąd
        dość szybko przepędziła mnie zdrowo już zaprawiona i hałaśliwa eka szczonów
        odzianych w bluzy z kapturami.

        Kiedyś niewątpliwym magnesem była giełda ciuchów na Rynku Łazarskim. To dzięki
        sprzedawanym tam ancugom, dżinsowym jakom( ach ten pamiętny marmurek)tłumy
        waliły też na Głogowską do tamtejszych prywaciarskich sklepów z butami.
        Przyjeżdżał nie tylko cały Poznań i okoliczne landy, ale i wiara z poza regionu
        - no i przybywało też sporo Szkiebrów z NRD. Wraz z przemianami związanymi z
        upadkiem komunizmu - ciuchy z giełdy jako ersatz (tylko ersatz) luksusu
        przestały być magnesem. Część handlarzy pootwierało własne sklepy czy inne
        biznesy, na ich miejsce przyszła fala handlarzy ze Wschodu - Ormian, Ruskich,
        Bałtów, pojawiali się nawet Rumuni. Ci też z czasem się wykruszyli po
        przystąpieniu Polski do Układu z Schengen.
        Dziś giełda na Łazarzu prócz tradycyjnych zieleniaków jest jakby mniejszą
        podróbką bazaru na Bema. Czasy świetności ma w każdym razie już za sobą.



        --
        "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
        Mój cień i twój, Lili Marleen,
        I twój, Lili Marleen..."
    • Gość: ejber IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 20:26
      Jeszcze jedno mi się przypomniało. Czy ktoś z was grał w korale? Ach
      pamietam, że mamusi niejeden naszyjnik z jabloneksu (albo cholera
      wie z jakiej firemki) skroiłem (przeciąłem żyłkę), żeby zagrać tzn
      kulnąć do dołka szybciej niż konkurenci. I pamiętam takie fajne
      korale - rurki na nie mówiliśmy...
      • 12.06.10, 19:20
        Gość portalu: ejber napisał(a):
        "Czy ktoś z was grał w korale?"


        No pewnie! Robiło się w ziemi dołek obcasem, wyrównywało się teren wokół dołka,
        podeszwą ustawiało się zdobyte na ciociach, babciach i matkach korale i grało do
        późnego wieczora, póki cokolwiek było jeszcze widać. Te korale miały swoje dwie
        kategorie: szklaniaki - ze szkła i plachaje - z tworzywa, najmniej cenione.
        Pośród szklaniaków najcenniejsze były szklane tzw. kule duńskie z wzorkiem
        zatopionym wewnątrz oraz oczka (oszlifowane na kształt kamieni szlachetnych
        szkiełka). Rurki, choć ze szkła były zdaje się w swej kategorii najmniej warte.
        To był zdaje się mój pierwszy i ostatni kontakt z hazardem z prawdziwego
        zdarzenia. Wszak można było przegrać swój cały cenny majatek - złożony z rurek,
        kul duńskich i oczek.
        • Gość: ejber IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 14.06.10, 16:27
          A propos hazardu przypomniała mi się gra czysto hazardowa. Stawało
          się w odległości 2 -3 metrów od muru i rzucało w stronę tego muru
          monetami, najczęściej albo 20, albo 50 gr. Kto rzucił najbliżej muru
          wygrywał kasę pozostałych grających. No i oczywiście najbardziej
          cenione były tzw stójki, czyli sytuacje w których moneta po rzucie
          stawała prawie w pionie opierając się o mur.
          • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 14.06.10, 19:38
    • 12.06.10, 19:29
      Na Chełmońskiego było małe kino Miniaturka. Jedno z dwóch na Łazarzu. Pierwszym
      była zlikwidowana potem Skala na Krauthofera. Miniaturka też podzieliła niestety
      los Skali. Niemniej pierwsze poważniejsze sprawy z dziewczynami zaczynałem
      zwykle seansem w tejże niezapomnianej Miniaturce.

      Świat się zmieniał - znikła Skala, zamknęli Miniaturkę. Potem to i Wilda
      podzieliła ten los, a Bałtyk nawet wraz z całym gmachem anihilowali...
      Acha, w Wildzie jest teraz Biedronka... O tempora! O mores! Pora umierać...
      • 13.06.10, 22:47
        Skala - kino z klimatem, Miniaturka, pamiętam... to były czasy, i komu
        to przeszkadzało ?
        Kto pamięta turnieje w palanta, gry w sera czy w sztekla ?, puszczanie
        bąków (nie to co myślicie) batem i grę w zośkę ?
        --
        === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
        napaskudzić... 
        • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 14.06.10, 00:26
          do środka proszek z oskrobanych zapałek.
          Albo prawdziwe bomby, puszki z karbidem ;)
          Czasami, wspominając dzieciństwo, zastanawiam się, jak to wszystko przeżyłem?
          • 14.06.10, 20:18
            Ja pamiętam zabawę, która polegała na nakręceniu nakretki na śrubę ale tylko
            trochę tak by pozostał otwór, w który wsypywało się materiał wybuchowy pozyskany
            z obranych koperytek. Im wiecej było tych koperytek tym lepiej. W tak zasypaną
            nakretkę wkrecało się delikatnie drugą identyczna śrubę po czym tak skręcony
            dynks rzucało się z całej siły o beton. Obie śruby skrecone nakretką rozrywało z
            efektownym hukiem i błyskiem od powstałego od uderzenia wybuchu.
            Też zastanawiam sie jakim cudem w zdrowiu przeżyłem swe dzieciństwo na Łazarzu.
        • 21.06.10, 11:18
          Kino Miniaturka działo do końca lat 80-tych.Będąc uczniem VIII LO
          często namawialiśmy naszą polonistkę, prof. Ziółkowską na seanse
          filmowe. W końcu trzeba było sprawdzić, jak lektury widzą inni.Sala
          miała 56 miejsc, więc część uczniów musiała iść (tu puście wodze
          fantazji). Wpuszczała mała kobieta, tzw. Węgierka. Ech... piękne to
          były czasy...
          --
          OBCY są wśród nas! Tabliczki z napisem OBCYM wstęp wzbroniony to
          dowód na ich istnienie :-)
          • 21.06.10, 11:21
            Przepraszam za niedopowiedzenie. Chodziliśmy tam w dwie klasy, B i E.
            --
            OBCY są wśród nas! Tabliczki z napisem OBCYM wstęp wzbroniony to
            dowód na ich istnienie :-)
    • 14.06.10, 20:07
      Rysowało się na ziemi okrąg, dzieliło go promieniście na tyle równych części ilu
      było uczestników - jak tort. Potem rysowało się jeszcze analogicznie podzielone
      małe kółko centralnie wewnątrz tego okręgu. Zabawa polegała na wbijaniu noża w
      ziemię nalezącą do sasiada i wykrawaniu sobie terenu jego kosztem, aż do
      zupełnego wyeliminowania go z gry lub tzw kuchy - kiedy rzucony nóz nie wbił się
      w ziemię wówczas do krojenia przystępował przeciwnik.

      Przypominało to trochę imperialną politykę XVII, XVIII, XIX i XX wiecznych
      mocarstw powiekszajacych swe terytorium kosztem sasiadów. Tej grze wygrywał ten
      kto podbił cały "świat" czyli skroił dla siebie cały okrąg wraz ze "stolicami"
      czyli małym kółkiem w centrum.

      Jeszcze była gra w haje ( haj - nóż), która polegała na wręcz cyrkowym wbijaniu
      noza w ziemię z pozycji wyjściowej na palcu, łokciu, barku, brodzie, czole itd.
    • 14.06.10, 21:10
      Chłopaki z Łazarza mieli zawsze pomysły, aby zrobić komuś psikusa -
      czasem złośliwego, ale tylko tym, których się nie lubiło.
      Kiedyś, w naszej piwnicy była pralnia, a w niej przygotowany do
      remontu taki duży omurowany gar do gotowania. Były tam cegły, był
      piasek i cement - no a my mieliśmy klucz do tej pralni.
      Wymyśliliśmy w sylwestra, żeby zamurować sąsiadowi drzwi wejściowe do
      domu - co zrobiliśmy.
      Wyobraźcie sobie minę gościa - otwiera rano drzwi - i stoi przed
      murem... zadyma była...
      --
      === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
      napaskudzić... 
    • 15.06.10, 19:13
      Grę hazardową w korale i w bejmy pamiętam. Była też gra w pajaca ( zwana w
      reszcie kraju grą w klasy). Był do niej potrzebny kawałek najlepiej płaskiego
      szkła i narysowany na ziemi patykiem lub na chodniku kredą ów pajac.

      Dziewczyny grały jeszcze w gumę do czego była potrzebna wydarta z matczynej
      szuflady sznajdera. Moża było też zbiorowo skakać na długiej skakance.

      --
      "...Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
      Mój cień i twój, Lili Marleen,
      I twój, Lili Marleen..."
      • Gość: pyruś IP: *.icpnet.pl 18.06.10, 03:18
        A co sądziecie o tej stronie www.lazarz.pl?
    • Gość: poz IP: *.forcom.com.pl 21.06.10, 12:30
      Z dotychczasowych postów wyłania się dzielnica jak z koszmaru. Nawet
      wyidealizowane wspomnienia z dzieciństwa są straszne... Wyraźnie widać, że
      dzielnica prędzej czy później robi z mieszkańców pijaków i lumpów, a w
      najlepszym przypadku snobów. Normalni ludzie uciekają... Czy to kamienice
      działają tak na ludzi? Ja się nie dziwię, że z takich koszmarów ucieka każdy,
      kto może...
      • Gość: marek.es IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.10, 20:27
        Chyba Ciebie Bóg opuścił! W którym miejscu widzisz dzielnicę jak z
        koszmaru?
        • 21.06.10, 21:31
          Dla takiego cymbała, wszystko co inne od jego wyobrażeń, to koszmar.
          Taki człowiek (cymbał) to koszmar.
          --
          === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
          napaskudzić... 
          • 21.06.10, 23:15
            Wystarczy przejść się po dzielnicy, nawet na norc'u. Ponure, przytłaczające
            ulice zastawione samochodami, mieszkańców praktycznie nie widać, jedynie trochę
            na głównych ulicach, gdzie zmuszeni są robić zakupy wśród spalin i hałasu.
            Poruszać się można tylko samochodem, rower nie ma tam racji bytu. Wiele budynków
            jest na prawdę wypasionych, ale co z tego, skoro otoczone są morzem asfaltu.
            Taka asfaltowa pustynia, wroga każdemu, przyjaźnie witająca tylko samochody...
            Jedyne przyjemne miejsca które się rzucają w oczy to parki Wilsona i
            Kasprowicza. Ale większość mieszkańców ma do nich daleko, a na co dzień musi
            siedzieć zamknięta wśród depresyjnych ścian niczym w jakimś więzieniu, gdzie
            jedynym pocieszeniem są gzymsiki czy kolumienki na kamienicach...
            • 22.06.10, 17:36
              Do poz3 - może opisz swoje miejsce urodzenia, czy wychowania - może
              wtedy będziemy wiedzieli, skąd u Ciebie taka frustracja ?
              --
              === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
              napaskudzić... 
              • 22.06.10, 23:11
                Ja wychowałem się w miejscu, gdzie pod nosem, zamiast wrogich i przytłaczających
                uliczno/parkingowych labiryntów, miałem ławeczki, plac zabaw, boisko i alejki,
                po których jako brzdące zasuwaliśmy rowerami. Bogato nie było, ale w porównaniu
                do Łazarza, gdzie nie możesz wyjść z domu bo zaraz rozjadą Cię samochody albo
                pobiją pijacy w bramach, to był raj...
                • 23.06.10, 20:02
                  Dobrze napisałeś : "to był raj" - był, na Łazarzu w latach
                  mojej młodości też był raj - samochodów niewiele, ludzie
                  uśmiechnięci, bez pośpiechu, na chodnikach sprzedawcy gorących
                  parówek, lodów, wody sodowej z saturatora z sokiem lub bez..., młodzi
                  ludzie z gitarą śpiewają "Anna Maria" Czerwonych gitar, czy inne
                  piosenki, i giełda słynna na cały Poznań...
                  --
                  === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                  napaskudzić... 
                  • 25.06.10, 22:46
                    sam piszesz w czasie przeszłym, a dziwisz się, że ktoś realnie dostrzega
                    "mankamenty" teraźniejszości. bankowo-ślubno-apetkowo Głogowska, lejek może
                    zdobyć miano najbardziej zasranego miejsca w mieście, w parku nie działa
                    fontanna, wszędzie auta, że łazić nie ma gdzie. to fakty
                    Zamiast wypytywać o pochodzenie, może wskazałbyś co sprawia, że na Łazarzu teraz
                    warto żyć? czego na razie nie udało się spier...?
                    --
                    A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
                    Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…
                    (Julian Tuwim - Straszni Mieszczanie)
                    • 26.06.10, 22:24
                      Czytając wszystkie posty, można było doczytać, że przeszliśmy z
                      rozrzewnieniem do trybu wspominkowego.
                      Piszesz o obecnych mankamentach Łazarza - a napisz gdzie ich nie ma ?
                      wszystko się zmienia - nieraz na lepsze - częściej na gorsze... tak
                      to jest, ale jak przyjemnie było powspominać...
                      Nie denerwuj się, dobre wspomnienia pozwalają lepiej znaleźć się w
                      dzisiejszej zasranej rzeczywistości.
                      --
                      === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                      napaskudzić... 
                      • 08.07.10, 18:48
                        Coraz bardziej mam wrażenie, że bez radykalnych porządków nie obędzie się. Na
                        przykład wyburzania oficyn w ramach rewitalizacji jak to robiono w FFM.
                        --
                        Poszerz wiedzę o Poznaniu, czytaj i myśl samodzielnie:
                        www.my-poznaniacy.org/
                        www.poznan.aglomeracja.pl/
                        www.radiomerkury.pl/index.php
                        • 11.07.10, 13:36
                          A co to, albo gdzie jest to FFM ?
                          --
                          === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                          napaskudzić... 
    • Gość: tur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.10, 22:03
      Placyk zieleni przy Rynku Łazarskim otoczono chodnikiem z łupanej
      kostki granitowej po której trudno chodzić.
      Na ulicy Górczyńskiej ułożono na jezdni kostkę brukową aby zwiększyć
      mieszkańcom hałas generowany przez samochody.
      Oto przykłady wyrzucania pieniędzy w błoto.
      • 27.06.10, 22:42
        Gość portalu: tur napisał(a):

        > Placyk zieleni przy Rynku Łazarskim otoczono chodnikiem z łupanej
        > kostki granitowej po której trudno chodzić.

        To dla Ciebie jakiś problem ? - nie chodź !
        a przy okazji - jaka to jest ta "kostka łupana" ?


        > Na ulicy Górczyńskiej ułożono na jezdni kostkę brukową aby zwiększyć
        > mieszkańcom hałas generowany przez samochody.
        > Oto przykłady wyrzucania pieniędzy w błoto.

        Zupełny brak zrozumienia aspektu ekonomicznego, a tam gdzie kostka, tam nie ma błota.

        --
        === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie napaskudzić... 
        • Gość: tur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 21:46
          Kostka łupana to fachowa i handlowa nazwa dla tego typu kostki.
          To dosłownie łupany czy przełamany blok kamienia. Może być też
          kostka szlifowana do gładkiej powierzchni i wtedy nadaje się do
          chodzenia.
          Problemem jest to że ja za tę głupotę inwestycyjną płacę z moich
          podatków.
          Tam gdzie leży kostka na ulicy zawsze będzie hałas. A to jest powód
          aby uciekać z takiego głupiego miasta.
          • 01.07.10, 18:39
            W temacie kostki łupanej mnie oświeciłeś, ale Twoje podejście do
            miejsca w którym żyjesz, jest okropne - masz rację - wyprowadź się na
            zadupie - Poznań to nie miejsce dla Ciebie - myślę, że nikt za Tobą
            płakał nie będzie...
            --
            === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
            napaskudzić... 
            • 01.07.10, 19:27
              przez jego politykę. Hałas jest jednym z głównych powodów wyprowadzki
              poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,4031268.html Niedostateczna ochrona
              akustyczna w SWOT strategii miasta jest wymieniona jako zagrożenie dla głównego
              celu: ZAMIESZKANIE .
              A budowanie teraz jezdni z jakiejkolwiek kostki, gdy dostępne są technologie
              cichych nawierzchni powinno być karane.

              p.s. nadal czekam na konkretny co tu takiego fajnego teraz na Łazarzu jest -
              wymyślisz coś?
              --
              A patrząc – widzą wszystko oddzielnie
              Że dom… że Stasiek… że koń… że drzewo…
              (Julian Tuwim - Straszni Mieszczanie)
              • 01.07.10, 22:22
                To trudno określić, to tak jak z kobietami - każda w sobie coś ma,
                dla każdego coś innego...Łazarz to Łazarz, drugiego takiego w
                Poznaniu nie ma.

                Jakie mogą być podane konkrety odnośnie miejsca urodzenia - to moje
                miejsce, najważniejsze, najładniejsze, a mogę powiedzieć, że wiele
                miejsc już widziałem, a że mogło by być jeszcze ładniejsze, albo
                pozostać choćby takie jak było - mogło by, ale czas nie stoi w
                miejscu, i na to też, nic poradzić nie można...
                Nie staraj się widzieć tylko minusów - plusy lepiej wpływają na
                samopoczucie...

                --
                === Internet, to świat w którym żyjesz - postaraj się w nim nie
                napaskudzić... 
    • Gość: ja IP: *.echostar.pl 08.07.10, 21:01
      na Łazarzu brakuje rozwiązań dla rowerzystów - Głogowska, Hetmańska, Kolejowa,
      Kasprzaka, Matejki są antyrowerowe, lepiej nie wsiadać na rower jeśli ktoś chce
      żyć, antyrowerowe getto.
      • Gość: ja IP: *.echostar.pl 08.07.10, 21:53
        .
        • 09.07.10, 13:12
          Zgadza się, to jest prawdziwy koszmar.

          Co ciekawe, tymczasem Plaza uruchamia bezpłatną wypożyczalnię rowerów.
          epoznan.pl/news-news-19618-WSKOCZ_NA_ROWER_W_POZNAN_PLAZA__-_bezplatna_wypozyczalnia_rowerow
          Jak widać nawet zgniłokapitalistyczne ;) blaszaki są bardziej przyjazne dla
          mieszkańców miasta niż te stare dzielnice.
    • 12.06.13, 08:07
      Przy okazji przypominam i wklejam link ze zdjeciami mojej dzielnicy z lat 60 ub. wieku
      www.trzyoblicza.klubkrag.pl/


      --
      "Najmniej wartościowym rodzajem dumy jest duma narodowa. Kto się nią odznacza, zdradza brak cech indywidualnych. Każdy żałosny dureń, który nie posiada nic na świecie, z czego mógłby być dumny, chwyta się tej ostatniej deski ratunku, jaką jest duma z przynależności do danego narodu. Z wdzięczności gotów jest bronić rękami i nogami wszystkich głupstw jakie ten naród reprezentuje"
      Schopenhauer
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.