Dodaj do ulubionych

To nic nie znaczy, że dziecko cierpi?

28.12.10, 11:01
> Próbuję zrozumieć, skąd bierze się takie okrucieństwo. Może z głębokiej frustracji? Środki z
> podatków rzeczywiście mogłyby być dystrybuowane lepiej

Przeciętny pracujący Polak oddaje państwu prawie połowę tego co zarobi (dzień wolności podatkowej wypada blisko połowy roku), czyli jakieś 2500 zł co miesiąc. Państwo ustami polityków co chwilę powtarza, że owszem to dużo, ale dzięki tym pieniądzom zapewni między innymi pomoc dla najuboższych. I na koniec roku, po wpłaceniu do budżetu państwa 30 000 zł, które miały być przeznaczone między innymi na tę pomoc słyszy, że te 30 000 zł, które zapłacił w ciągu roku to za mało. Czy nie dziwne, że go wtedy "chol..a bierze"?
To, ze z tych jego 30 000 zł nie starczyło na pomoc dla biednych, bo zostały przeznaczone np. na wcześniejsze i preferencyjne emerytury dla różnych uprzywilejowanych grup społecznych niewiele zmienia.
Obserwuj wątek
    • canemuto To nic nie znaczy, że dziecko cierpi? 28.12.10, 11:12
      Nie mam zamiaru zmieniać poglądów ludzi, którzy za podstawowe kryterium oceny wartosci drugiego człowieka przyjęli pracę. A konkretniej - dualizm: pracuje i nic nie potrzebuje, dobrze. Nie podołał i domaga się darmozjad pomocy - źle.

      Równie dobrze mógłbym dyskutować z rasistowsko-nacjonalistycznym skrzydłem kibiców najpopularniejszego klubu sportowego w Poznaniu, betonową frakcją słuchaczy pewnej religijnej rozgłosni z piernikowego miasta etc. etc.

      Za to z mojej strony jedna prosba - brak empatii proponuję zbalansować odrobiną odwagi. Czyli - pełnym podpisem (imię i nazwisko) pod kozackimi teoriami wysyłanymi w prasowy czy netowy eter. Prosba ma bardzo prostą genezę - nie chcę mieć z Wami nic do czynienia jesli (niestety) trafię na Was w nie-netowym życiu. Łatwiej o to będzie, gdy będzie wiadomo kto chwacko peorował o darmozjadach, zdychaniu i słał w Swiat podobne perły.

      Chyba, że uderza to w Waszą samowystarczalną i gierojską prywatnosć.

      Pozdrawiam Darczyńców,

      Mirek Bąkowicz.

      Cave tibi a cane muto;)))
    • Gość: kol Re: To nic nie znaczy, że dziecko cierpi? IP: *.silesiamultimedia.com.pl 28.12.10, 12:35
      Czy nam sie to podoba czy nie - mieszkamy w kraju demokratycznym i - znowu czy nam sie to podoba czy nie - jestesmy skazani na udzielanie pomocy innym, bo tak stanowi polskie prawo i konstytucja. Można sie z tym zgadzać lub nie - nie mamy na to wpływu.
      A co do opisanej historii... Może faktycznie nie najlepiej na obraz Pani Beaty wpłynęło kolejne dziecko, bo rzeczywiście - jak się nie ma za co żyć to po co kolejne dziecko?? Ale czy ktokolwiek jest w stanie ogarnąć historię tej kobiety? Czy ktokolwiek wie jak wygląda jej sytuacja rodzinna, materialna, mieszkaniowa itp.?? Wstydźcie się wszyscy Wy, którzy wypisywaliście o niej takie straszne rzeczy, bo co innego kobieta, która nie ma pieniędzy, ale stara się zapewnić dzieciom normalne życie, a co innego pijacka rodzina, w której wszystkie pieniądze idą na wódę i fajki...
    • mmmmmm000 Droga Natalio... 28.12.10, 12:51
      Może tak wszyscy po prostu nic nie róbmy i czekajmy, aż nam ktoś da. Tylko, że wtedy to nam nawet Bóg nie pomoże. Jest jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność - za siebie i swoich najbliższych. Mi byłoby wstyd, gdybym nie potrafił utrzymać siebie i swojej rodziny.
    • renepoznan Problemem jest przymus dobroczynnosci 28.12.10, 14:35
      Nasze społeczeństwo zawsze utrzymywało ubogich. Nie jest wynalazkiem naszej epoki dobroczynność.
      Problemem obecnym jest to, ze jest to dobroczynność przymusowa (podatki są przymusowe) w wyniku której narosły postawy roszczeniowe ze słynnym: "Mi się należy ...".
      I teraz mamy np małżeństwo z własnym dochodem i z czwórką dzieci, któremu się zabiera jakąś kwotę na rurki dla innych dzieci.

      Pytanie zadane przez GW jest niestety zbyt prymitywne.
      Moja odpowiedź niestety jest zbyt uproszczona - ale trudno pisać elaborat w tej trudnej kwestii.

      Jak się GW chce zająć problemem to niech np zainteresuje się pomocą społeczną i różnicą w sytuacji emeryta w DPS a utrzymującego się w własnym mieszaniu. Jeśli macie dziennikarza, który zrozumie te problemy to sie on bardzo zdziwi - i mu entuzjazm do pomocy społecznej minie.
      Ale to trudny problem do zrozumienia - uprzedzam by się "Redakcja" nie wygłupiła.
      --
      Istnieją w państwie osobistości, o których nic więcej nie wiadomo prócz tego, że nie wolno ich obrażać.
            • mapo0 Jak to wyliczyłeś? 28.12.10, 15:48
              > Jak na razie to większe rodziny dorzucają się do tych mniejszych i tych całkiem lilipucich
              Jeśli 2 rodziny mają identyczne zarobki, dajmy na to 10000 zł brutto miesięcznie i jedna składa się z 2+1, a druga z 2+4 to:
              - rodzina większa płaci mniejsze podatki, ze względu na ulgę na dzieci, a także dostaje większe świadczenia typu zasiłek, becikowe itp.
              - rodzina większa bardziej korzysta z nakładów na służbę zdrowia, edukację, drogi, chodniki, utrzymanie czystości
              W jaki sposób wyliczyłeś sobie, że większa rodzina dorzuca się do tej mniejszej ???
              • borluuk Re: Jak to wyliczyłeś? 28.12.10, 15:54
                to nie takie proste, a co z VAT, który rodzina 2+4 płaci dużo wyższy (zabawki, ubrania, żywność, rozrywka - kino,pływalnia,zoo - wszystko x4), becikowe to przy tym pestka, choć akurat, moim zdaniem, z takimi zarobkami nie powinni go otrzymywać
                • mapo0 Re: Jak to wyliczyłeś? 28.12.10, 23:46
                  dlaczego uważasz, że tym którzy zarabiają 5000 brutto, czyli niewiele ponad średnia krajowa nie należy się becikowe? dlaczego oni są gorsi i należy ich karać, za to, że ciężko pracują na siebie i swoje dzieci? wolisz zabrać pracującemu ten nędzny tysiak becikowego i dać 2 tysiące komuś, kto nie chce pracować?
              • Gość: Wojciech Re: Jak to wyliczyłeś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.10, 16:43
                Zdecydowana większość dochodów budżetowych to vat, a ten jakby za karę płacą większy rodziny większe.

                Społeczeństwo, czy państwo to instytucje trwające w długim czasie. Dlatego w długim czasie należy rozpatrywać wkład poszczególnych rodzin - weźmy choćby wkład 2 bezpośrednio po sobie następujących pokoleń. W przypadku rodzin 3-dzietnych, czyli rodzice + ich 3 dzieci daje to ok. (pracując zawodowo średnio 35 lat) 175 lat pracy, w tym i płacenia podatków na utrzymanie i rozwój państwa. W przypadku rodzin z tradycją 1 dziecka mamy tylko 105 lat pracy i płacenia podatków. Nie mówiąc już o tym, że liczniejsze rodziny napędzają konsumpcję, produktywność, rozwój gospodarczy i siłę państwa. Można w sposób bardzo uproszczony powiedzieć, że rodzina 3-dzietna w stosunku do rodziny 1-dzietnej daje o ok. 1-2% większy roczny przyrost PKB. Można to zobrazować w ten sposób, że w ciągu 20 lat, np. ze średnim rocznym wzrostem 3% następuje podwojenie PKB (PKB x 2), natomiast przy średnim wzroście 4,5% PKB wzrasta x 2,65. Ale to tylko teoria, w praktyce różnice są znacznie większe, ponieważ przy modelu rodziny z 1 a nawet z 2 dzieci nie ma mowy o żadnym wzroście - jest nieunikniona gwarantowana zapaść przy której nawet nie ma sensu niczego liczyć i planować.
                Rodzice nie z własnej winy posiadający tylko 1 lub 2 dzieci, powinni zgromadzić w ciągu lat pracy zawodowej ogromny kapitał by móc na starość kupić sobie niewolnika lub dwóch. Ale to i tak nie rozwiązuje problemu.
                • Gość: sw Re: Jak to wyliczyłeś? IP: *.icpnet.pl 28.12.10, 17:04
                  Panie Wojciechu nie zgodze sie z Panskim twierdzeniem, ze "Rodzice nie z własnej winy posiadający tylko 1 lub 2 dzieci, powinni zgromadzić w ciągu lat pracy zawodowej ogromny kapitał by móc na starość kupić sobie niewolnika lub dwóch"

                  Od 1999r. mamy system emerytalny, ktory odszedl od takiego modelu zapewnienia sobie przyszlosci. Teraz kazdy sobie rzepke skrobie, co jest w pewnym sensie sprawiedliwe. Idea w ktorej dzieci pracuja na rodzicow i dziadkow juz jakby nie jest aktualna i raczej nie bedzie;-)
                  • Gość: Wojciech Re: Jak to wyliczyłeś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.10, 17:59
                    Gość portalu: sw napisał(a):

                    >...Teraz kazdy sobie rzepke skrobie...

                    Niestety nie jest to prawdą. Obecnie emerytury są wypłacane ze składek na bieżąco wpłacanych przez ludzi czynnych zawodowo, ale to nie wystarcza, więc wielką część dopłaca budżet, czyli na bieżąco płacone podatki. Ale i to nie wystarcza, więc są brane wysoko-oprocentowane pożyczki w bankach komercyjnych - pożyczki, które ktoś kiedyś (ciekawe kto) będzie musiał w dwójnasób spłacić.
                    Tylko niewielka część przyszłych emerytur ma pochodzić z własnego gromadzonego przez życie zawodowe konta (OFE), ale ponieważ cały system już teraz jest na krawędzi zapaści (a będzie znaaacznie gorzej), państwo już położyło swoją rączkę na pieniądzach do tej pory zgromadzonych na tych kontach - próbując wrzucić je z powrotem do wspólnego ZUSowskiego wora, gdzie obowiązuje zasada: bieżaca wypłata z bieżących składek+bieżących podatków+długu. Oczywiście rząd obiecuje, że to tylko tymczasowo i że dla dobra przyszłych emerytów, ale wszyscy wiedzą, że system polegający na indywidualnym odkładaniu i inwestowaniu na rzecz własnej emerytury nigdy już nie wróci. Notabene OFE wykazały się słabą zyskownością z inwestowania, właściwie poniosły stratę, tylko zarządy nieźle się obłowiły. Teraz państwo stwierdziło, że po co komuś dać zarobić i dlatego POłożyło swoją rączkę. Niemniej obojętnie jaki system będzie obowiązywał i kto będzie u władzy - przy braku dzieci i tak wszystko się zawali. Pozostaje tylko indywidualne inwestowanie by na starość kupić sobie przysłowiowego niewolnika i trochę spokoju. No chyba, że ma się minimum 3 dobrych dzieci.
                    • mapo0 Re: Jak to wyliczyłeś? 28.12.10, 23:37
                      Uważam, że myślisz logicznie, prawidłowo, ale swoje wywody opierasz na błędnych założeniach. Ja płacę składki na ZUS na swoją własną emeryturę. System, który z bieżących składek ZUS utrzymuje obecnych emerytów to jawne złodziejstwo. Pytanie - kto ukradł składki płacone przez całe życie zawodowe obecnych emerytów? Odpowiedź proponowana: komuniści + postkomuniści przez 5 dekad swoich rządów. Twoja propozycja to ewidentny system argentyński. Niech emeryturę każdej pary emerytów opłaca trójka ich dzieci? To zadziała, ale do momentu, kiedy ludzi będzie tak dużo jak w Chinach i ich ilość zacznie spadać. Dajmy na to liczba mieszkańców Polski wzrośnie z 36 do 100 milionów, osiągnie swój szczyt i zacznie się kurczyć z powodu braku miejsca. Kto opłaci emerytury dla 50 milionów emerytów? Kto wybuduje mieszania dla 64 milionów ludzi. Nie chcę, żeby ktoś kradł moje składki na cudzą emeryturę, w tym 40 letnich emerytów mundurowych. Moim zdaniem musimy doprowadzić do sytuacji, kiedy każdy będzie płacił na swoją własną emeryturę.
                      • borluuk Re: Jak to wyliczyłeś? 28.12.10, 23:51
                        spokojnie, gdyby każda para w Polsce miała 3 dzieci to 100 milionów osiągnęlibyśmy za zylion lat :). Cytat z wiki "Przyjmuje się, iż współczynnik dzietności między 2,10-2,15 jest poziomem zapewniającym zastępowalność pokoleń. W 2006 współczynnik dzietności wynosił w Polsce 1,25. W 2008 współczynnik dzietności wzrósł w Polsce do 1,39".
                        • mapo0 Re: Jak to wyliczyłeś? 29.12.10, 00:19
                          To sobie przelicz. Gdyby każda para miała 3kę dzieci i każda para w kolejnym pokoleniu, to już za 3 pokolenia mamy 100 miliony. Uwzględniając przeżywalność pewnie zajęłoby to ze 4 pokolenia.
                          • mapo0 Re: Jak to wyliczyłeś? 29.12.10, 00:24
                            Generalnie chodzi mi o to, że sam wysoki przyrost demograficzny nie rozwiąże problemu emerytur, jeśli aktualnie pracujący będą płacić składki na aktualnych emerytur. To będzie jak bańka spekulacyjna cen, która kiedyś pęknie. Tylko indywidualne konta emerytalne, które nie będą marnotrawione, rozkradane przez rządzących i firmy typu OFE są w stanie zafunkcjonować długoterminowo. Moim zdaniem do ZUS wpływa fura pieniędzy. Problem polega na tym, że ktoś te pieniądze marnotrawi i kradnie. Należy to wyeliminować i stopniowo, krok po kroku dążyć do indywidualnych kont emerytalnych. Może to zajmie pokolenia, ale żyjemy i pracujemy coraz dłużej, coraz więcej.
                            • Gość: Stan Re: Jak to wyliczyłeś? IP: *.adsl.inetia.pl 29.12.10, 01:21
                              mapo0 napisał:
                              Tylko indywi
                              > dualne konta emerytalne, które nie będą marnotrawione, rozkradane przez rządząc
                              > ych i firmy typu OFE są w stanie zafunkcjonować długoterminowo.

                              To może zafunkcjonować tylko i wyłącznie w środowisku gdzie jest rozwój demograficzny, a więc jednak powinno być w rodzinie minimum 2 - 3 dzieci.
                              No bo co to jest to twoje konto ? To tylko zapis cyfrowy, tym się nie najesz ani nie ogrzejesz na starość. To mogą być nieruchomości, no OK, ale przy spadku demograficznym wartość nieruchomości będzie drastycznie spadać, nie zapewniając spokojnej starości.
                              Tak więc zarówno w systemie emerytur z indywidualnego konta, jak i w systemie solidarności międzypokoleniowej, a także w systemie gdzie nie ma żadnego systemu, potrzebne jest wsparcie własnych lub cudzych dzieci.
                              • mapo0 Re: Jak to wyliczyłeś? 29.12.10, 23:49
                                > No bo co to jest to twoje konto ? To tylko zapis cyfrowy, tym się nie najesz an
                                > i nie ogrzejesz na starość.
                                Moje konto to składki, które zgromadziłem przez lata pracy + odsetki od nich / zysk z inwestycji tych składek.
                                Jak masz jakieś pieniądze odłożone na koncie w banku, to też uważasz, że to tylko zapis cyfrowy, i jakbyś chciał kupić za nie telewizor, to Twoje albo cudze dzieci będą musiały go sfinansować? Sorry, ale nie kupuję Twojej logiki.
                • mapo0 Re: Jak to wyliczyłeś? 28.12.10, 23:44
                  To może należy tak skonstruować system podatkowy, by zachęcić do większej dzietności tych, którzy ciężko pracują i płacą podatki? Pełną zachętą tego typu jest ulga podatkowa na dzieci. Pracujesz, płacisz podatki, masz dziecko/dzieci - dostajesz ulgę. Może należy zmienić progresywny system podatkowy na liniowy, znieść próg 32%, zwiększyć ilość przedszkoli dla dzieci pracujących osób, umożliwić zwolnienie z VAT na artykuły dziecięce dla pracujących? Zwiększyć długość urlopu i urlopu macierzyńskiego/ojcowskiego.
            • szefunio1 Re: Problemem jest przymus dobroczynnosci 28.12.10, 15:53
              > Więcej dzieci, więcej ludzi to silniejsze i bogatsze społeczeństwo, silniejsze
              > i bogatsze państwo.
              Więcej ludzi = bardziej zanieczyszczone środowisko, wyeksploatowane zasoby naturalne (np. w Polsce przy ludności 50 mln musielibyśmy albo zacząć importować wodę albo wprowadzić jej reglamentację, bo zapotrzebowania na nią nie pokryłaby wtedy woda płynąca we wszystkich naszych rzekach razem wziętych), niższy komfort życia obywateli i niższy dochód na mieszkańca.
              Łatwo zauważyć że niezanieczyszczone środowisko i nadwyżki eksportu surowców mają tereny o niskiej gęstości zaludnienia.

              > Jak na razie to większe rodziny dorzucają się do tych mniejszych i tych całkiem
              > lilipucich - z jednym dzieckiem lub bez (o ile to jest rodzina).
              W jaki niby sposób? Bo emeryt pracujący do 65'tki i tak wpłacił do budżetu więcej składek emerytalnych niż (statystycznie) weźmie z budżetu. Państwo dopłaca do emerytów wcześniejszych, ale nie ma to nic wspólnego z ilością dzieci jakie mieli.
              • borluuk Re: Problemem jest przymus dobroczynnosci 28.12.10, 16:02
                "Więcej ludzi = bardziej zanieczyszczone środowisko, wyeksploatowane zasoby naturalne (np. w Polsce przy ludności 50 mln musielibyśmy albo zacząć importować wodę albo wprowadzić jej reglamentację..."

                Sam to obliczyłeś? Idąc tym tokiem myślenia Niemcy już dawno powinni utopić się we własnym gó...e.

                "W jaki niby sposób? Bo emeryt pracujący do 65'tki i tak wpłacił do budżetu więc
                ej składek emerytalnych niż (statystycznie) weźmie z budżetu. Państwo dopłaca do emerytów wcześniejszych, ale nie ma to nic wspólnego z ilością dzieci jakie mieli."

                Pierwsze zdanie zgoda. Drugie zdanie jest nieprawdziwe. Państwo "dopłaca" do wszystkich emerytów, bo składki odprowadzone przez dzisiejszego emeryta już dawno są wydane, istnieją tylko wirtualnie. Emerytury są finansowane z bieżących dochodów państwa i dlatego liczba pracujących ma tu ogromne znaczenie. Wiadomo też, że liczba pracujących za 20 lat jest zależna od ilości rodzących się teraz dzieci.
            • Gość: hella Re: Problemem jest przymus dobroczynnosci IP: *.icpnet.pl 28.12.10, 18:27
              a do czego dorzuca się taka pani Beata z trójką (a niedługo czwórką) dzieci? i podobne do niej samotne matki lub nawet pełne rodziny, których egzystencja opiera sie na zasiłkach? jakie wzory mogą wyniesć ich dzieci z domu? kto ich nauczy, ze praca sie opłaca? czy ta czwórka czy wiecej dzieci będzie w przyszłosci i tworzyć bogatsze społeczenstwo? większe na pewno, ale czy na pewno bogatsze?

              pomagać można, owszem ale na tyle, zeby ci ludzie potrafili za chwilę sami za siebie odpowiadać. a nie tylko ciagle robić nowe dzieci i brać.

              trudno mi na podstawie podanych informacji w jakikolwiek sposób oceniać p. Beatę, jednak hasło "samotna matka, spodziewająca sie czwartego dziecka" nie powoduje u mnie jakoś odruchu współczucia... a co z ojcem (czy moze ojcami?) dzieci? czy dorosła kobieta nie potrafi przewidzieć skutków pewnych zachowań?
          • szefunio1 Re: Problemem jest przymus dobroczynnosci 28.12.10, 15:24
            Możliwe, że przedmówca miał na myśli to, że mniejsze rodziny powinny płacić mniejsze podatki (w końcu w mniejszym stopniu korzystają z państwowej edukacji, państwowej służby zdrowia, produkują mniej zanieczyszczeń i zużywają mniej nieodnawialnych zasobów naszej planety)
        • szefunio1 Re: Problemem jest przymus dobroczynnosci 28.12.10, 15:20
          > panstwo ma obowiazek troszczyc sie o swoich obywateli, zwlaszcza tych, ktorzy s
          > obie nie radza...
          Państwo miałoby taki obowiązek, gdyby tak uznali wyborcy. Wyborcy uznali jednak, że państwo w pierwszej kolejności ma obowiązek troszczyć się np. o zapewnienie wcześniejszych emerytur różnym grupom społecznym, a o obywateli "którzy sobie nie radzą" ma zadbać dopiero, gdy zaspokoi potrzeby np. wcześniejszych emerytów.
    • ms.redswan Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 15:28
      Uważam, że te wszystkie rodziny na zasiłkach, matki z ośmiorgiem dzieci... są po prostu żałosne. Co to za argument, że nie może brać tabletek... idiotyzm i brak edukacji (ludzie nie mogący pozwolić sobie na utrzymanie siebie i rodziny powinni być kastrowani! zezwierzęcenie biedoty tego wymaga). Przykro mi żyć w takim społeczeństwie, ponieważ to ono wychowuje tego typu ludzi. Jestem zbulwersowana systemem socjalnym w Polsce i zacofaniem ludzi wolących żyć na zasiłku niż pracować! Dawajmy im więcej (nierobom), niech kopulują, rozmnażają się i żyją długo i szczęśliwie.
      • borluuk Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 15:46
        dawno większego buca/bucery nie widziałem na forum, pobiłaś rekord. Nie zniżę się do twojego stylu, napisze tylko, że za każde dziecko Pani Beacie należy się szacunek, uznanie i pomoc. To jej dzieci będą pracować na nasze emerytury (nawet na emeryturę takiego zera jak ty). Każdy kto umie dodać 2+2 powinien pomyśleć, że im więcej dzieci będzie się rodziło tym bezpieczniejszą będziemy mieli przyszłość. W krajach, w które już doszły do tego Pani Beata mogłaby utrzymać dzieci i zapewnić im wykształcenie po to, aby cała czwórka znalazła w przyszłości pracę i płaciła podatki. Rachunek jest prosty podatki płacone przez jej potomstwo pokryją dużo więcej niż pomoc, którą otrzymała od państwa. Więc kto tu jest darmozjadem?
        Zapewne Pani Beata wolałaby pracować i otrzymywać godziwą pensję, tylko kto wtedy zajmie się jej dziećmi? Przecież nie ty!
        • Gość: sw Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy IP: *.icpnet.pl 28.12.10, 16:15
          Drodzy Panstwo, tutaj nie chodzi o kwestie, czy tej Pani "cos sie nalezy czy nie". PRoblemu raczej dopatrywalbym sie w tym, ze majac dzieci ktorym nie jest w stanie w stanie zapewnic odpowiedniego bytu "decyduje sie" na kolejne. Swiadomosc i oswiata takich ludzi jest sprawa nadrzedna. Ktos zaraz krzyknie, ze "to zamach na jej wolnosc i godnosc". Ja sie zapytam inaczej: czy ente dziecko tej Pani nie jest zamachem na moja kieszen??
          Pozdrawiam podatnikow!
        • Gość: poznaniak Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy IP: 95.108.122.* 28.12.10, 16:26
          Bucem i chamem niewątpliwie jesteś ty. Jeżeli wszystkie dzieci pani Beaty będą patologiczne i miały takie podejście do życia i społeczeństwa jak ona, to głąbie, MY będziemy utrzymywać przez całe ich życie to penerstwo, a nie oni nas. Jak tego nie rozumiesz, to poczytaj sobie, lub porozmawiaj z pracownikami pomocy, którzy zajmują sie "rodzinami", w których nikt nie pracuje już 3 pokolenie. Poza tym, jak nie ma pracy dla 15% obecnego społeczeństwa, to kto ją da, jeśli przyrost niewykształconych głąbów jak ty będzie co raz większy? Zapewne stworzyłeś już przynajmniej kilkanaście stanowisk pracy dla beatozaradnych?
          • borluuk Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 16:46
            1. Zakładasz, że Pani Beata jest patologiczna ponieważ samotnie wychowuje 4 dzieci i nie pracuje?
            2. Zakładasz, że jej dzieci będą penerami i nie zdobędą wykształcenia? Na jakiej podstawie?
            3. Co mają pracownicy pomocy społecznej i rodziny trwale bezrobotne do Pani Beaty? (argument "a u was biją murzynów").
            4. dalej jest jakiś bełkot

            Założenia oparłeś na osobistej znajomości z bohaterką artykułu, czy wymyśliłeś to przy okazji owocnego posiedzenia na klopie?
            • Gość: sw Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy IP: *.icpnet.pl 28.12.10, 16:59
              Czy normalna rodzina sklada sie z:
              a) kochajaca K + M
              b) samotna K z 4 dzieci i kolejnym w drodze

              Prosze pomyslec, kto tutaj "nie mysli". Z duzym prawdopodobienstwem zakladam, ze potomstwo Pani Beaty zasili szeregi bezrobotnych.
              Jeszcze raz powtorze; nie jestem za calkowitym odcieciem Pani Beaty od pomocy. Jej trzeba pomoc, ale nie w taki sposob jak to sie robi teraz. Obecna redystrybucja pomocy spolecznej jest zla i nie wydolna, uczy ze "pomoc sie nalezy", "jakos to bedzie" itp.
              • borluuk Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 17:16
                Gratuluję średniowiecznego wartościowania:
                Wg ciebie "kochająca" oraz "normalna" wyklucza "samotną" i odwrotnie.

                "Z duzym prawdopodobienstwem zakladam, ze potomstwo Pani Beaty zasili szeregi bezrobotnych".

                Wyrażenia "z dużym prawdopodobieństwem" oraz "zakładam" dowodzą, iż opierasz się na swoich subiektywnych opiniach, a nie faktach (np. badaniach, które mógłbyś zacytować). Subiektywne opinie każdy może mieć jakie chce ale nie muszą one mieć pokrycia w rzeczywistości.

                Ja zakładam, że Pani Beata jako normalna, kochająca matka przy odrobinie ciepła, czułości, pracy wychowawczej (co wymaga mnóstwa energii i czasu!) będzie potrafiła pomóc dzieciom w zdobyciu wykształcenia, tak aby zdobyły dobrą pracę i jeżeli tylko będzie się wywiązywała z obowiązków rodzicielskich, tak jak umie najlepiej, to pomoc jej się po prostu należy.
                • Gość: BB Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy IP: *.icpnet.pl 26.01.11, 21:07
                  Wystarczy dokładnie przeczytać list pani Beaty aby zrozumieć kim jest.
                  1. Jak sama pisała ma tylko wykształcenie podstawowe. Najpewniej w jej wersji wszyscy nauczyciele sprzysięgli się przeciw niej i całymi dniami knuli jak taką wybitną postać wyrzucić ze szkoły. Natomiast 100% znanych mi przypadków tego typu to wagary, olewanie szkoły, papieroski i alkohol.
                  2. Mega komiczny był moment o tym, że to zły minister zakazał esperalu przez co jej konkubenta skazali za prowadzenie po pijaku. Pewnie też inny zły minister kazał policji łapać jej konkubenta. Pewnie na ostatniej radzie ministrów rząd zastanawiał się jak zaszkodzić pani Beacie. Realnie - kto jej kazał wiązać się z pijakiem?
                  3. Dalej jest o tym jak to zły sąsiad z jescze gorszym księdzem nie chcą wozić jej dzieci po okolicy za darmo. Sprzysięgli się na pewno.
                  4. Próba pomocy, terapia dla żon alkoholików - "Brednie - macha ręką"
                  5. "W sumie ma ósemkę dzieci. Starsze mieszkają z poprzednim partnerem Beaty. - On nie był zły. Pracowity. Bez żadnych nałogów! Ale straszny kobieciarz.... Trudno mi było wytrzymać, że ma dziecko z inną - opowiada. Po rozstaniu ona się stała bezdomną, a on wygrał prawo do opieki nad dziećmi." - skoro sąd w Polsce, gdzie w 95% przypadków przyznaje się prawo do opieki matce, tej akurat matce to prawo odebrał coś musi być nie tak.
                  6. Jakieś pomysły na własne życie jak ona sama mogłaby sobie pomóc - brak. No chyba że ktoś mógłby otworzyć duże biuro w Kiszewku, żeby mogła tam sprzątać, bo przecież dojechanie do pracy w np Biedronce w Obornikch to niesamowite wyzwanie.
                  Jak dla mnie pani Beata jest wybitnym przykładem pasożyta społecznego, który jedyne co potrafi to żyć na koszt innych, bez jakiegokolwiek pomysłu na siebie. Gdyby pozostawić ją bez pomocy jej dzieci zginęły by z głodu i chłodu, bo pani Beata nie jest w stanie zapewnić im absolutnie nic.
                  Niestety, ale jej dzieci należałoby jej odebrać. Każdy kto kocha dzieci zrobi wszystko aby zapewnić im jak najlepszą przyszłość. Pani Beata dla swoich dzieci nie robic. A pewnie gdyby nie one to i pomocy socjalnej by nie było.
        • ms.redswan Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 17:03
          Jestem osobą wykształconą, która pracuje, płaci podatki i odkłada pieniądze, bo nie wiem czy wiesz- imbecylu- że nie dostaniemy emerytury, możemy liczyć jedynie na swoje oszczędności. Poza tym jestem pewna, że jej dzieci będą wiodły podobny żywot, na własne żądanie! Gratuluję słownictwa oraz ducha walki w dobrej sprawie. Pozdrawiam ciepło i plus dla ciebie za poczucia humoru.

          borluuk napisał:

          > dawno większego buca/bucery nie widziałem na forum, pobiłaś rekord. Nie zniżę s
          > ię do twojego stylu, napisze tylko, że za każde dziecko Pani Beacie należy się
          > szacunek, uznanie i pomoc. To jej dzieci będą pracować na nasze emerytury (nawe
          > t na emeryturę takiego zera jak ty). Każdy kto umie dodać 2+2 powinien pomyśleć
          > , że im więcej dzieci będzie się rodziło tym bezpieczniejszą będziemy mieli prz
          > yszłość. W krajach, w które już doszły do tego Pani Beata mogłaby utrzymać dzie
          > ci i zapewnić im wykształcenie po to, aby cała czwórka znalazła w przyszłości p
          > racę i płaciła podatki. Rachunek jest prosty podatki płacone przez jej potomstw
          > o pokryją dużo więcej niż pomoc, którą otrzymała od państwa. Więc kto tu jest d
          > armozjadem?
          > Zapewne Pani Beata wolałaby pracować i otrzymywać godziwą pensję, tylko kto wte
          > dy zajmie się jej dziećmi? Przecież nie ty!
            • Gość: poznaniak Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy IP: 95.108.122.* 28.12.10, 19:04
              Ty za to jesteś wyjatkowo merytoryczny. Przedmowca ma rację, zamiast nas pouczać, idź, przytul panią Beatę, powiedz jest jaka jest dzielna i rozdaj jej wszystko co masz. twoje prawo. Możesz zrobic jej jeszcze jedno dziecko i czekaj, aż ono zarobi na twą emeryturę. Wolno ci. Ale założę się o każde pieniądze, że nie dałbyś na nią ani grosza, bo przez cały rok nic na nikogo nie dałeś. Więc odpier... się od naszych pieniedzy, mamy swoje dzieci i swoich rodziców i krewnych i to im należy sie nasza pomoc. I niech takie palanty jak ty, nie usiłują nas pouczać, że mamy obowiazek wspierac menelstwo i wydrwigroszy. Nawet za głupi jestes na to, by czytac ze zrozumieniem, po to prosiłem cie o kontakt z pracownikami socjalnymi, aby pokazali ci, jak w praktyce wyglada realizacja twoich teorii w zetknieciu z nieodpowiedzialnymi patologami w rodzaju różnego rodzaju Beat.
          • borluuk Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 19:57
            oczywiście, że nie jestem pewien, tak samo pewnie, jak Ty nie jesteś pewna, że dziecko mające dwoje ciężko pracujących rodziców nie stoczy się w narkomanię, alkoholizm, długotrwałe bezrobocie itp. ale to, że nie jestem pewien nie jest usprawiedliwieniem dla poglądu w stylu - skoro nie mam pewności, że nie wyrosną na ludzi to nie należy pomagać, tylko utrudniać, żeby się nie reprodukowali

            "a do czego dorzuca się taka pani Beata z trójką (a niedługo czwórką) dzieci? i podobne do niej samotne matki lub nawet pełne rodziny, których egzystencja opiera sie na zasiłkach? jakie wzory mogą wyniesć ich dzieci z domu? kto ich nauczy, ze praca sie opłaca? czy ta czwórka czy wiecej dzieci będzie w przyszłosci i tworzyć bogatsze społeczenstwo? większe na pewno, ale czy na pewno bogatsze? "

            Nie zgadzam się z poglądem, że dzieci, które wychowują się w niepełnej rodzinie, która korzysta z pomocy państwa, nie mają szacunku dla pracy. Tu nie ma bezpośredniego przełożenia. W takim razie co należałoby zrobić? Zakazać samotnym, biednym matkom rodzić dzieci? Nie stać cię na dziecko to spadaj na drzewo? ok. Zmieniamy prawo i pozwalamy tylko klasie średniej i wyżej posiadać dzieci - tylko, że takie państwo zbankrutuje błyskawicznie, (chyba, że podbijemy skrawek Afryki i będziemy sprowadzać niewolników pracujących za garść mąki). Państwa Polskiego nie stać brak polityki pronatalistycznej. Zabieranie lub zmniejszanie pomocy dla biednych lub samotnych rodziców (tym bardziej jeżeli posiadają więcej niż 3 dzieci) powoduje pogorszenie finansów państwa i zahamowanie wzrostu gospodarczego w dłuższej perspektywie. Odrzucamy na razie oczywiście wszystkie argumenty czysto ludzkie, i humanitarne a myślimy o słupkach i dochodach państwa.

            "a co z ojcem (czy moze ojcami?) dzieci? czy dorosła kobieta nie potrafi przewidzieć skutków pewnych zachowań?"
            Mówienie o "skutkach pewnych zachowań" jest dla mnie dyskryminujące i seksistowskie. 1. Co jeśli mąż Pani Beaty zmarł? Też nie była przewidująca? 2. Co jeżeli ją zostawił? W Polsce pokutuje takie przekonanie, że jak mężczyzna zostawia kobietę z dziećmi to winna jest kobieta bo nie potrafiła tego przewidzieć zanim zaszła w ciąże. 3. Co jeżeli ojciec nie płaci alimentów? To też oczywiście wina matki, bo nie potrafi chłopa zmusić do płacenia... a w ogóle nie byłoby całej sprawy gdyby była bardziej przewidująca itd... kółko się zamyka. To nie jest ważne, dlaczego kobieta sama wychowuje dzieci, w tej dyskusji często ucieka fakt, że to one najwięcej korzystają z pomocy państwa oraz, że nie są niczemu winne (nie mogą przecież odpowiadać za swoich rodziców).

            ps. dzięki za rzeczową polemikę i nie uciekanie się do argumentów "idź jej zrobić następne dziecko" pozdrawiam

            • pani.filifionka Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 20:39
              1. Co jeśli mąż Pani Beaty zmarł? Też nie była przewidująca? 2. Co jeżeli
              > ją zostawił? W Polsce pokutuje takie przekonanie, że jak mężczyzna zostawia ko
              > bietę z dziećmi to winna jest kobieta bo nie potrafiła tego przewidzieć zanim z
              > aszła w ciąże.

              Mąż pani Beaty żyje. Siedzi w więzieniu za jazdę po pijaku. Wygląda na to, że ci biedni ludzie mają też samochód.

              poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,8788885,Dzieciom_naleza_sie_rurki__prawda_.html
              Dzieci może mieć sobie każdy, ile mu się podoba, pod warunkiem, że nie będzie wymagał od innych, że będą je utrzymywać.
              Wielu ludzi, którzy naprawdę chcą pomagać bardzo zniechęcają takie postawy jak małżeństwa opisanego w tym artykule.
              • borluuk Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 21:26
                "Mąż pani Beaty żyje. Siedzi w więzieniu za jazdę po pijaku. Wygląda na to, że ci biedni ludzie mają też samochód".

                I zapewne teraz ona rozbija się tą furą, bo ten niewdzięczny "darmozjad" dostaje taką pomoc z naszych podatków, że nie musi wyłączać silnika a ubezpieczenie mamy przecież darmowe? Czy może chodzi Tobie o to, że zanim zaszła z mężem w ciąże mogła przewidzieć, że on będzie pijakiem, czy może o to, że jak się ma męża alkoholika to nie wolno żadnej kobiecie mieć dzieci?

                "Dzieci może mieć sobie każdy, ile mu się podoba, pod warunkiem, że nie będzie wymagał od innych, że będą je utrzymywać. Wielu ludzi, którzy naprawdę chcą pomagać bardzo zniechęcają takie postawy jak małżeństwa opisanego w tym artykule".

                To każdy, czy nie każdy - zdecyduj się bo sama sobie zaprzeczasz. Państwo, które dobrowolnie utrzymujemy z podatków jest od tego, żeby pomagać w takich sytuacjach, a niekiedy nawet utrzymywać. Przykład: Jak zachorujesz na raka (czego oczywiście nie życzę) to mam nadzieję, że masz odłożoną niezłą sumkę, bo nie chciałbym wtedy płacić za twoje leczenie lub cię utrzymywać (w przypadku renty) albo, co gorsza twoich dzieci, bo jak to się mówi każdy kowalem swojego losu i na wszystko powinien być przygotowany.

                Argument, że dzieci nie są temu winne (że ojciec wylądował w więzieniu) i pozbawiając taką kobietę pomocy uderzamy w nie pomijasz milczeniem, bo tak wygodniej?
                • pani.filifionka Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 22:33
                  Oczywiście, że należy uważać, z kim się wiąże. Życie to sztuka przewidywania. Ludzie rzadko rozpijają się z dnia na dzień, poza tym ten gość miał wszyty esperal, więc tym bardziej nie jest to problem, który pojawił się przed chwilą.

                  A jeśli chodzi o leczenie, to właśnie po to płacimy składki na ubezpieczenie. W tej chwili na przykład taka pani Beata i wszystkie jej dzieci korzystają ze składek wpłaconych przez ludzi pracujących. Renty też nie dostaje się ot tak, tylko trzeba przez odpowiedni okres czasu przed utratą zdolności do pracy płacić składki, to nie jest żaden prezent tylko coś, na co się zapracowuje.

                  Wielu ludzi chciałoby mieć więcej dzieci niż mają, zdają sobie jednak sprawę z odpowiedzialności, z którą wiąże się ich wychowanie, więc myślą, zanim zdecydują się na kolejne dziecko, bo zdają sobie sprawę, że to oni będą za nie odpowiadać, a nie państwo.

                  Najrozsądniejsza pomoc dla dzieci takich jak te pani Beaty to zapewnienie im ciepłego posiłku, raczej w formie gotowych obiadów niż pieniędzy dawanych do ręki dorosłym oraz umożliwienie uczestnictwa w zajęciach pozaszkolnych, na których nauczyłyby się czegoś przydatnego, mogły rozwijać zainteresowania oraz miały kontakt z ludźmi prowadzącymi inny tryb życia niż ich rodzice. Inaczej nauczą się po prostu, że nie warto pracować, bo zawsze ktoś da.

                  W Polsce jest mnóstwo ludzi niepełnosprawnych, którzy chcą pracować, rodziców, którzy z powodu ciężkiej choroby dziecka nie mogą iść do pracy i trudno im zdobyć środki na podstawowe leczenie, ludzie, którzy nie ze swojej winy stracili pracę albo dorobek życia. Im nie szkoda pomagać. Natomiast jakoś trudno mi litować się nad alkoholikiem, który wsiadł pijany za kierownicą, stając się tym samym potencjalnym mordercą oraz nad jego żoną, która nie stara się wyjść ze współuzależnienia, chociaż w ramach państwowej pomocy skierowano ją na spotkanie dla rodzin alkoholików, gdzie zwracano uwagę na pewne rzeczy.

                  Zastanawia mnie też, jak często w reportażach o biednych ludziach, których nie stać niemal na jedzenie, pojawiają się wzmianki o ich samochodach, telewizorach, planowanych weselach oraz innych dobrach, które wcale nie są takie oczywiste dla wielu ludzi obywających się bez cudzej pomocy.
                  • borluuk Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 28.12.10, 23:44
                    "Oczywiście, że należy uważać, z kim się wiąże. Życie to sztuka przewidywania. Ludzie rzadko rozpijają się z dnia na dzień, poza tym ten gość miał wszyty esperal, więc tym bardziej nie jest to problem, który pojawił się przed chwilą".

                    Gdyby wszystko się dało przewidzieć nie byłoby nieszczęść na świecie. Skoro miał wszyty esperal to znaczy, że podjął leczenie, bo alkoholizm to choroba.

                    "W tej chwili na przykład taka pani Beata i wszystkie jej dzieci korzystają ze składek wpłaconych przez ludzi pracujących. Renty też nie dostaje się ot tak, tylko trzeba przez odpowiedni okres czasu przed utratą zdolności do pracy płacić składki, to nie jest żaden prezent tylko coś, na co się zapracowuje".

                    Oczywiście Pani Beata i jej mąż nigdy nie płacili żadnych składek i podatków, nigdy nic nie kupili, więc nie wiedzą, co to VAT a samochód (o ile mieli) sprezentowało im państwo z naszych podatków?

                    "Wielu ludzi chciałoby mieć więcej dzieci niż mają, zdają sobie jednak sprawę z odpowiedzialności, z którą wiąże się ich wychowanie, więc myślą, zanim zdecydują się na kolejne dziecko, bo zdają sobie sprawę, że to oni będą za nie odpowiadać, a nie państwo."

                    Tylko, że jednym z zadań państwa jest (lub powinno być) dbanie o to, żeby rodzin 2+3 (+4 i więcej) było, po prostu, więcej. Chodzi o tzw. zastępowalność pokoleń. To jest w naszym (wspólnym) interesie, gdyż jak to w innych postach tłumaczył Wojciech, to się nam wszystkim opłaca i państwo powinno ponosić odpowiedzialność w takich przypadkach.
                    Cały Twój wywód to jest gdybanie (co by było gdyby Pani Beata miała mniej dzieci, co by było gdyby się zastanowiła przed zajściem w ciąże, co by było gdyby nie wyszła a mąż itd.) ale tu mamy do czynienia z faktami - z konkretną sytuacją i konkretnymi dziećmi a czasu nie da się cofnąć. Wracając do odpowiedzialności Pani Beaty, świadczą o niej oceny pracowników socjalnych.

                    "Najrozsądniejsza pomoc dla dzieci takich jak te pani Beaty to zapewnienie im ciepłego posiłku, raczej w formie gotowych obiadów niż pieniędzy dawanych do ręk i dorosłym oraz umożliwienie uczestnictwa w zajęciach pozaszkolnych, na których nauczyłyby się czegoś przydatnego, mogły rozwijać zainteresowania oraz miały kontakt z ludźmi prowadzącymi inny tryb życia niż ich rodzice."

                    Obiad super, zajęcia jeszcze lepiej. Szkoda, że dziecko musi się ubrać, musi mieć zeszyt na te zajęcia i jeden posiłek dziennie nie wystarczy. Jeżeli jesteś odpowiedzialną matka to doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Kontakt z innymi ludźmi ekstra może kolonie albo obóz, tylko za co?

                    " Inaczej nauczą się po prostu, że nie warto pracować, bo zawsze ktoś da"

                    Może naucza się, że drugiemu człowiekowi warto pomagać? Tak w ogóle znów dochodzimy do wniosku (nie wiem skąd się u ciebie pojawił), że rodzice tych dzieci to lenie, które nigdy nie pracowały i/lub przekazują codziennie dzieciom lekcję pt. "jak nie pracować i żerować na uczciwych podatnikach". W takim razie skąd ten samochód, mieszkanie, stara frania?

                    "Natomiast jakoś trudno mi litować się nad alkoholikiem, który wsiadł pijany za kierownicą, stając się tym samym potencjalnym mordercą oraz nad jego żoną, która nie stara się wyjść ze współu zależnienia, chociaż w ramach państwowej pomocy skierowano ją na spotkanie dla
                    rodzin alkoholików, gdzie zwracano uwagę na pewne rzeczy."

                    Znów alkoholik to jest chory człowiek -> chorym pomagamy :) Oddzielmy też chorobę od czynu, za który alkoholik zalazł się w więzieniu. Prowadził po pijaku -> siedzi w więzieniu = spotkała go zasłużona kara.... nie karzmy dodatkowo jego dzieci odbierając im wsparcie.
                    Spotkanie AA, czy wizyta u psychologa to nie jest wizyta u internisty. To, że nie poszła na spotkanie nie oznacza, że już nigdy nie pójdzie albo, że jest niewdzięcznym darmozjadem, który nie powinien otrzymywać pomocy dla dzieci.

                    "Zastanawia mnie też, jak często w reportażach o biednych ludziach, których nie stać niemal na jedzenie, pojawiają się wzmianki o ich samochodach, telewizorach, planowanych weselach oraz innych dobrach, które wcale nie są takie oczywiste dla wielu ludzi obywających się bez cudzej pomocy"

                    A u was biją murzynów. Nie rozmawiamy o reportażach o biednych ludziach tylko o konkretnym przypadku. Samochód w tym reportażu się nie pojawia (tylko stwierdzenie, że mąż został skazany za jazdę po pijanemu), stara pralka frania albo telewizor to żaden luksus, wysłanie dziecka do pierwszej komunii też. Biedni ludzie mają telewizory, lodówki, telefony (również komórkowe), żelazka ale to nie znaczy, że nie są biedni.
                    • pani.filifionka Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy 29.12.10, 00:53
                      Wydaje mi się, że przeczytałeś dokładnie zalinkowanego przeze mnie artykułu. Tam naprawdę można wyczytać bardzo dużo. Na przykład, że pani Beata ma w sumie siedmioro dzieci (czworo ze swoim pierwszym partnerem) i wykształcenie podstawowe. Cóż, to jej wybór, wolno jej, ale nie może oczekiwać, że ludzie, którzy zadali sobie trud zdobycia zawodu i zaplanowania rodziny, zdejmą z niej odpowiedzialność za jej własne wybory (tak, ludzie z wielodzietnych rodzin w wioskach i małych miastach też kończą szkoły wyższe niż podstawówka).

                      Państwo nie ma żadnego obowiązku dbania o zastępowalność pokoleń. W interesie państwa leży raczej, żeby dzieci mieli ludzie, którzy są w stanie utrzymać siebie i je.

                      Gdybyś przeczytał artykuł, wiedziałbyś też, że pani Beata na terapię dla żon alkoholików owszem, poszła, po czym uznała, że ona i tak wie lepiej.
                      Telewizor nie jest towarem luksusowym? A ile wspomnianych przez Ciebie zeszytów dałoby się kupić za jego równowartość?

                      Kontakt z innymi
                      > ludźmi ekstra może kolonie albo obóz, tylko za co?
                      >
                      Na przykład za pieniądze zaoszczędzone na rozdawnictwie?
                      Zresztą niektóre osoby w ramach świątecznych akcji prezentowych postanowiły na przykład ufundować dzieciom kurs językowy lub uczyć je osobiście. Da się. Zajęcia dla dzieci z biednych rodzin prowadzą też wolontariusze.
            • Gość: hella Re: Jak nie ma pieniędzy, niech nie je - listy IP: *.proxyplus.cz / 192.168.1.* 29.12.10, 10:17
              myślę, że gdyby zmarł, to nie omieszkaliby o tym napisać, bo to by jeszcze lepiej podziałało na ludzi i łatwiej byłoby o współczucie dla biednej p. Beaty. ale to tylko moje

              co do wpojenia szacunku pracy... jakoś po obejrzeniu filmu "czekając na sobote" trudno mi sobie wyobrazić, ze dzieciom z rodzin utrzymujących sie z zasiłków/rent rodzice mogą wpoić szacunek do pracy. wiadomo, wyjątki się zdarzają ale to sa wyjątki...

              jeżeli chodzi o argument o dyskryminacji i seksizmie... jest wszem i wobec wiadomym, ze do tanga trzeba dwojga i obydwoje powinni ponosić odpowiedzialność, ale mężczyźnie zdecydowanie łatwiej wywinąć się od odpwiedzialności i mimo wszystko na kobietę zazwyczaj spada cały cięzar. i rozumiem jedną wpadkę, bo ktoś miał nadzieję, ze jakoś się wszytsko ułoży ale kilka??? jako kobieta będę nadal twierdzić, ze biorąc pod uwagę wszystkie uwarunkowania to własnie kobieta powinna umiec wykazać sie wyobraźnią i przede wszystkim ona powinna umieć przewidzieć konsekwencje. bo życie pokazuje nam, ze to własnie kobiety zostają z całym bagażem. i to jest ogólne twierdzenie, nie dotyczy tylko p. Beaty. to, że facet jest nieodpowiedzialny i przerasta go życie w rodzinie można już dość wcześnie zauważyć, szczególnie jak się pojawia dziecko ale wiele kobiet niestety ma tendencję do tłumaczenia wszystkiego i myślenia, ze moze się poprawi. ale potem z tego "jakoś to będzie" rodzą się właśnie sytuacje podobne do opisywanej p. Beaty...
      • Gość: sw Re: egoistyczne buractwo IP: *.icpnet.pl 28.12.10, 16:28
        Prosze mnie nie obrazac i wyzywac od "samolubow". Mysle, ze wiekszosc osob piszacych na forum zgodzi sie, ze kazdemu trzeba pomoc. Jest tylko jeden warunek; beneficjent pomocy musi tez dac cos od siebie....nie chodzi o placenie podatkow, pojscie do pracy na caly etat itp. Pani Beata musi zrozumiec, ze prace spolecznie uzyteczne, uczestnictwo w pracach interwencyjnych to jej psi obowiazek! NIe moze sie zaslaniac dziecmi .... i kolejnym w drodze.
        Druga sprawa to system pomocy jakie zapewniaja instytucje ku temu powolane (OPS, PCPRy, MOPR) jest malo wydolny. Trzeba to zmienic i zrefermowac, tak zeby Pani Beata i jej podobne osoby wyszly z wykluczenia! To nie latwe zajecie, ale mozliwe.
        Pozdrawiam ponownie podatnikow!
        • borluuk Re: egoistyczne buractwo 28.12.10, 16:38
          Dała od siebie 4 dzieci, które oddadzą w przyszłości w płaconych podatkach pomoc jaką udziela jej państwo. Dodatkowo część tej pomocy oddaje w VAT. Rozumiem, że gdybyś był samotnym ojcem wychowującym 4 małych dzieci ochoczo zapie...łbyś w tesco na 3 zmiany kasując z dziękczynnym uśmiechem każdego miłościwego PODATNIKA. Dzieciom zawsze można włączyć telewizor, może posiedzą same w mieszkaniu i niczego nie podpalą a jak będziesz miał szczęście to wygrzebią coś do jedzenia z dolnej półki w kuchni i obiad będzie z głowy.
      • ms.redswan Re: egoistyczne buractwo 28.12.10, 17:07
        Tylko dzięki własnej ciężkiej pracy...

        Gość portalu: olo napisał(a):

        > No i wyrosło nam pokolenie samolubnych, egoistycznych buraków, którzy "myślą",
        > że zawsze będą piękni i młodzi, a kasiorka na koncie tylko rośnie i rośnie
    • Gość: EM Re: To nic nie znaczy, że dziecko cierpi? IP: *.173.31.97.tesatnet.pl 28.12.10, 17:56
      Nie dziwie sie tym, ktorzy te listy napisali. Pewnie sami tyraja za 1500 netto i wtedy to moze byc rzeczywiscie frustrujace widziec, ze ktos dostaje te 8 stow zasilku. Tylko ze jest jedno male ale:

      pensja w tej wysokosci (a otrzymuje je sporo wykwalifikowanych ludzi) jest smieszna, podobnie jak smieszna jest zapomoga w wysokosci 800 PLN. Za tyle mozna w Poznaniu wynajac pokoj, sie skormnie wyzywic i miec moze 50 PLN/miesiac na cos innego. Zaiste - zawrotna suma. I jedno i drugie wskazuje jednak na blad myslowy, ktory popelniaja ci ludzi. Czuja sie okradani przez tego moze i kombinujacego, biedaka, ale nie zastanowia sie, w jaki sposob sami sa wykorzystywani przez wlasnego pracodawce, ktory placi im marne grosze - niewiele wiecej, niz wynosi zasilek. Oraz panstwo, ktore chetnie szasta pieniedzmi na lewo i prawo.
      • Gość: poznaniak Re: ta kobieta ma ośmioro dzieci, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.10, 09:25
        To dziewiąte, to zapewne z kimś tak oświeconym jak borluuk z tego forum, który usiłuje nam wszystkim wmówić, że menel kupujący wódkę, wzbogaca nas wszystkich, bo płaci VAT !!! Nobel z ekonomii kolego dla ciebie i 1000 doktoratów h.c. Oto lewactwo w całej swej urodzie, nieodpowiedzialne dupodajki na prawo i lewo są godne podziwu i szacunku, uczciwie pracujący to idioci, ktorych byle borluuk może obedrzeć z ich dorobku. Pokaż nam koleś jedno państwo na tym świecie, gdzie ciemne, dające kazdemu matołki decydują o losie innych. Może stwórz sobie taką enklawę i bujaj się w niej sam. Ciekawym, czy twa matka podziela poglady jakie nam tu prezentujesz, z moralną stroną twej ulubienicy włącznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka