Jak to z tym jest?
szkoły chwalą się certyfikatem "Szkoła wolna od narkotyków i przemocy", a na boiskach uczniowie handlują i zażywają narkotyki
Przykład? gimnazjum w centrum Poznania, gdzie chodzi moje dziecko. Większość dzieci wie, u kogo można dostać "kolorowe pastylki". W szkole niby co jakiś czas pojawiają się "lotne" patrole policji, czy straży miejskiej, ale co z tego, skoro uczniowie "trudniący się procederem" wcześniej o tym wiedzą i wówczas nigdy nie ma ich w szkole.
a dodatkowo w kiosku za narożnikiem uczniowie chętnie zaopatrują się w papierosy i tabletki z kodeiną
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.