W księgarniach pojawiła się niebezpieczna bzdura niejakiego Andersena pod tytułem: "Krzesiwo". Wznowienie tej pozycji jest groźną antyfeministyczną prowokacją. Nawiązuje do najciemniejszych stron antyfeminizmu i procesów czarownic, obciążającego dzieje Kościoła katolickiego.
Książka żeruje przede wszystkim na niewiedzy. Zarzut iż czarownice działały na szkodę ludzkości i obrzydliwie wyglądały ("była obrzydliwa, dolna warga zwisała jej aż na piersi") jest całkowicie nieprawdziwy i jest wytworem katolickich antyfeministów i wrogów kobiet. Celibat księży i brak edukacji seksualnej doprowadził Kościół Katolicki do takiego zaślepienia, iż wszystko co złe widział w kobiecie - czarodziejce.
Powszechne stały się oskarżenia kobiet o pozbawienie krów mleka a mężczyzn członków i wykorzystaniu ich w złych celach. W całej łacińskiej Europie opisywane były te przypadki które według danych sądowych miały być czynione na szkodę ludu bożego i mężczyzn.
Wierny lud szerzył opowieści o czarownicach, które czyniły zło by zemścić się na Bogu chrześcijan.
Średniowieczna sztuka sakralna wspomagała antyfeministyczne mity. Na kościelnych freskach i witrażach czarownice wystepują jeko esencje zła. Kobieta - uosobienie zła, przybierała uczłowieczoną postać diabła, demona lub wampira. Antyfeministyczne legendy i przesądy o rzekomej złej czarownicy - kobiecie przetrwały w ludowej tradycji Europy do XX w.
W kontekście ujawnionych w ostatnim czasie mnożących się faktów wystąpień z Kościoła, trzeba zapytać, w jakim celu wydano tę książkę i komu ona dzisiaj ma służyć?
Bla, bla...
;);)
--
A poza tym uważam, iż należy wyrzucić ruch samochodowy z Starego Miasta "w murach".
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.