Dodaj do ulubionych

Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na b...

11.07.12, 09:40
przecież mają dostęp do buspasów. jak wszyscy, w autobusach.
Obserwuj wątek
    • radnor Dyskrymi-co? 11.07.12, 09:58
      Jeśli ktokolwiek jest tutaj dyskryminowany, to wyłącznie pozostałe rodziny, które takich przywilejów nie będą mieć.

      Zamiast biletów do zoo proponuję zniżki na antykoncepcję dla tych państwa.
      • Gość: dzieci Re: Dyskrymi-co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.12, 10:09
        Twój tok myślenia wymaga leczenia.Właśnie z antykoncepcji wynikają rodzinny wielodzietne.Poznaj biologię to się przekonasz. Radny o bus pasach przesadził. Niech zdefiniują rodzinę wielodzietną( 2+3,2+4itd), ulgi na komunikację ok,karta rodzinny ok, miejsca parkingowe nie, bus pasy nie, łatwy dostęp do przedszkola tak i żłobka tak, ulgi na zajęcia sportowe tak,
        Pomoc dla rodzin biedniejszych w tym finansowa tak jak najbardziej ale w postaci rzeczowej nie KASA. Pomagajmy nie kasą tylko konkretami
        • 4kontra Re: Dyskrymi-co? 11.07.12, 13:09
          mam rodzinę wielodzietną i nie chcę żadnej pomocy! tak jak większość innych rodzin wielodzietnych. O czym wy mówicie? Rodzice rodzin wielodzietnych mają większe dochody niż przeciętna.
          To jest świetny pomysł z parkingami i bus pasami. Takie rozwiązania są na potęgę wprowadzane w innych krajach. Coraz więcej marketów w Poznaniu już takie miejsca zrobiło.
          Dlaczego mam mieć mniej czasu niż ci, którzy będą żebrać od moich dzieci w przyszłości?
    • Gość: zenek A to sie ubawiłem :) IP: 95.108.105.* 11.07.12, 10:15
      "Nie chcemy jałmużny, ale stworzenia mechanizmu wolnorynkowego."

      Mechanizm wolnorynkowy jest banalny - masz dzieci, łóż na dzieci.

      Tysiące miejsc dających zniżki rodzinom wielodzietnym...
      A niby z jakiej paki?

      "Jesteśmy atrakcyjnym klientem, bo więcej kupujemy. "
      Bzdura.
      Atrakcyjny jest klient z kasą, a nie liczący każdą złotówkę.
      Dwie rodziny z 1 dzieckiem (6 osób) mają 2 razy tyle kasy co jedna rodzina z 4 dzieci (6 osób).
      • Gość: Tomek Re: A to sie ubawiłem :) IP: *.gazownia.poznan.pl 11.07.12, 11:32
        A skąd ta pewność Szanowny Internauto?
        Nie będę polemizował, ale nie brakuje mi na życie, jako ojcu 4 dzieci.
        Do nikogo po jałmużnę nie chodzę, a co się tyczy konkretu - to 1 dziecko nie odbudowywuje pokolenia - każdy demograf to potwierdzi. Jedno dziecko nie zarobi na Twoją emeryturę - póki co. I tyle w temacie.
        Ilość dzieci jest sprawą moją i mojej żony i nikomu nic do tego.
        Nie chce kasy, nie chce litości. Ale oczekuję pomocy ustawowej, kompleksowej.
        Mało dzieci to mało "rąk do pracy" w przyszłości - co przyjadą Turki i inne nacje i będą jeszcze bardziej doić budżety krajowe niż lokalne rodziny wielodzietne (idąc Twoim tokiem rozumowania). Pojeździłem trochę po zachodzie Europy - niestety każdy emigrant chce żyć na koszt państwa, bo mu się należy, bo jest czarny, bo był kolonią itd.
        • dziodu Re: A to sie ubawiłem :) 11.07.12, 12:05
          Nie chce kasy, nie chce litości. Ale oczekuję pomocy ustawowej, kompleksowej.
          Albo jedno albo drugie - pomoc ustawowa wiąże się ze zniżkami i ulgami czyli kasą (?). Szczerze mówiąc wolałbym nie mieć żadnych ulg i zniżek - oczekiwałbym tylko od naszych rządzących, żeby odczepili się od mojej kieszeni. Co do reszty dotyczącej emigrantów - zgoda.
          --
          Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
          • Gość: Tomek Re: A to sie ubawiłem :) IP: *.gazownia.poznan.pl 11.07.12, 12:29
            Jako pomoc ustawową to ma na myśli np. jak dziecko 1 jest w przedszkolu a, to dziecko 2,3,4 też będą w przedszkolu a.
            To samo ze szkołą.
            Jako pomoc ustawową to ma na myśli - dlaczego matka samotnie wychowująca dziecko, ma większe przywileje jak normalnie funkcjonująca rodzina (akurat tutaj bez względu na ilość dzieci).
            Dlaczego kobieta wychowująca dzieci, jeśli tak wybrała i chce je wychowywać sama, nie ma tego okresu liczonego do emerytury? - Zapewniam Ciebie, że jest to większa harówka niż w niejednej korporacji, a korzyści dla Państwa niewymierne.
            I tyle
            • Gość: espanola Re: A to sie ubawiłem :) IP: *.icpnet.pl 16.07.12, 10:50
              zgadzam się z przedmówcą. Mąż pracuje zawodowo, ja zajęłam się wychowaniem trójki dzieci. Od 12 lat nie pracuję i czuję się jak wyrzutek społeczny. Moim marzeniem jest aby ten czas był liczony do emerytury, mało tego aby te mamy dostawały wynagrodzenie. Trudno przeliczyć czas i wysiłek włożony w wychowanie dzieci.
        • Gość: zenek Re: A to sie ubawiłem :) IP: 95.108.105.* 11.07.12, 13:18
          > to 1 dziecko nie odbudowywuje pokolenia - każdy demograf to potwierdzi.

          I co z tego?
          Myślisz że tylko ilość się liczy?
          Od 1988 roku przybyło tylko milion Polaków.
          Czy to jest ten sam kraj co wtedy?
          Na pewno nie!

          Od 1939 roku przybyło nas zaledwie kilka milionów, a po drodze ubyło nas w wyniku wojny prawie 12 milionów.

          > Jedno dziecko nie zarobi na Twoją emeryturę - póki co.

          Na moją emeryturę zarabiam JA sam.
          Niewydolność sytemu ubezpieczeniowego opartego na solidarności pokoleniowej, w obliczu spadku przyrostu trzeba zastąpić innym systemem, a nie mnożyć się jak króliki.

          BTW, jak rozumiem Twój wywód, masz dużo dzieci bo Ojczyzna od Ciebie tego wymaga?
          Czy to tylko taki wygodny szantaż moralny, a dzieci masz bo lubisz mieć?
          • Gość: prawie-emeryt Re: A to sie ubawiłem :) IP: *.proxnetwork.com 11.07.12, 21:15
            Jak sobie zarobi i odłożony, to będzie miał. Ja na Twoją dzieciarnię nie liczę - jak raz się rozpuści na przywilejach, to potem już im tak zostanie. I będziesz miał żądania 40% zniżki dla basen, bo 60-latek jest z rodziny wielodzietnej. Tak więc też liczę tylko na to, co zarobiłem i odłożyłem, bez proszenia się o "jałmużnę" od Twoich dzieci, bo liczę na więcej, jak to ładnie ujął jeden z Twoich kolegów po fachu ojca wielodzietnej rodziny.
    • zezzem Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na b... 11.07.12, 10:20
      Szkoda, że żaden urzędnik rok temu nie wpadł na pomysł skonsultowania sprawy z samymi zainteresowanymi bo często punkt widzenia za biurka jest rozbieżny z oczekiwaniem. Ale to, że projekt nie był głosowany jest to na rękę miastu bo nie musi dopłacać, a najlepiej jak by został uchwalony przed jakimiś wyborami jako kiełbasa wyborcza. Co do Kom karty dla dzieci z rodzin wielodzietnych, to nie rozumiem dlaczego przy każdym doładowaniu w określonych punktach muszę okazywać legitymację szkolną dziecka (jeśli ją ma). Przecież raz w roku muszę lecieć z dokumentami do ZTM by naklejono hologram na dany rok, który potwierdza, że ulga się należy. Taki kolejny absurd za biurka.
    • Gość: radca Re: Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na IP: *.icpnet.pl 11.07.12, 10:22
      Po prostu kupa bezczelnych pomysłów dla osiągniecia przywilejów dla siebie. :(
      Nie byłoby problemu z rodzinami wielodzietnymi, gdyby pokolenie dziadków, rodziców nie żyło na koszt przyszłych pokoleń. W ogóle byłoby mniej problemów, nie tylko dla rodzin wielodzietnych.
      Nie ma mojej zgody na takie przywileje.
      Dzieci rodzin wielodzietnych i tak dostają za dużo z kasy wspólnej podatników.
      Skonsumują i wyjadą z tego zadłużonego, źle, nieefektywnie zorganizowanego kraju.
      Szukają frajerów, którzy im to sfinansują.
      I tak kasa wspólna podatników jest zbyt duża i przez to doprowadza do potologii rozwojowych, zakłóca zrównoważony rozwój, a w skrajnych wypadkach rozwój cywilizacyjny.
      Wystarczy rozejrzeć się dookoła, ile patologii, a wszystkie wokół budżetu i parabudżetu (szkolnictwo, szkolnictwo wyższe i uczelnie, służba zdrowia, fundusze celowe, agencje, nauka , stadion miejski , termy, itp, itd. ) .
      Potrzebujemy więcej wolności, równości praw, a mniej przepisów prawa, mniejszej ingerencji urzędów w życie obywateli.
      A ten facio, który 1,5 godzinny dziennie podtruwa spalinami swojego vana, swoje dzieciaki i mieszkańców Poznania, powinien mieć ograniczone prawa rodzicielskie. Nie potrafi zdrowo zorganizować życia swoim dzieciakom.
      Pewnie ma państwową (budżetową, parabudżetową) posadę i chce przywilejów kosztem rodzin z dwójką dzieciaków czerpiących dochody na wolnym rynku i na tyle odpowiedzialnych, że nie decydują się na kolejnych potomków. :)
      To nie jest bunt rodzin wielodzietnych tylko cwaniactwo kilku bezczelnych facetów.
      Ludzie muszą ponosić odpowiedzialność i konsekwencje finansowe za swoje wybory życiowe.
    • wlodzimierz_nowak Re: Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na 11.07.12, 10:58
      Mieszkając w Berlinie Zachodnim uderzyło mnie jak w końcówce lat 80-tych ograniczano popyt na drogi finansowo stymulując posyłanie dzieci do szkół i przedszkoli w okolicy miejsca zamieszkania. A jednocześnie stymulowano podróże transportem publicznym oferując bilet rodzinny w cenie nieco tylko większej niż suma dwóch biletów.

      Trochę nie podoba mi się nieco ideologiczne podejście (prawicowe) do dużych rodzin, ale jak najbardziej popieram ich uprzywilejowanie. Za 10-20 będziemy mieli albo znacznie więcej dzieci, albo 2-3 mln imigrantów, zamiast 1 mln (tego i tak nie unikniemy i musimy zacząć przygotowania już przedwczoraj).
      • Gość: radca Re: kasa, kasa, kasa ! IP: *.icpnet.pl 12.07.12, 00:13
        U nas też w latach 60-80 była optymalizacja transportu do szkół. Wprowadzono obowiązkową rejonizację i dotowano transport. (67% zniżki dla uczniów na bilety MPK , PKP i PKS ).
        Komu to i dlaczego przeszkadzało?
        Co przeszkadza, aby do tego powrócić?
        Co do ideologizacji to też mi się nie podoba. I to nie tylko prawicowa, czy lewicowa.
        Raz, że przywileje będące skokiem na kasę i podnoszeniem kosztów działania budżetówki.
        Dwa, że instrumentalizacja posiadania dzieci (zastępowalność pokoleń, nowi podatnicy, przodująca pozycja miasta, system emerytalny i tym podobne straszne, nieodpowiedzialne bzdety rodziców rodzin wielodzietnych i nie tylko rodzin wielodzietnych).
        Trzy, że zastępuje racjonalny namysł i rzeczywisty rachunek kosztów.
        Nie podzielam Pana, moim zdaniem błędnej, diagnozy przyszłych lat i wyboru pomiędzy dziećmi a imigrantami.
        To żaden wybór.
        Emigrant z kraju bliskiego kulturowo jest efektywniejszy niż dotowany od kołyski po doktorat dzieciak, na którego czeka bogatszy zachód lub stołek budżetowy, często dziedziczony.
        Nie będzie chętnych emigrantów jak nie będzie wysokiego socjalu. A socjalu nie będzie, bo europejski model życia na kredyt właśnie pada jak domek z kart. Na jesieni się już chyba rozleci na dobre, (dotrze to do opinii publicznej).
        My jednak mamy rzeczywisty wybór.
        1. Albo socjal, przywileje, chora struktura społeczna, zadęcia pijarowskie czyli bez zmian.
        2. Albo szybka przebudowa struktury społecznej i inwestycje w robotyzację, automatyzację, nowe technologie i pracę aż do śmierci.
        ad1. Mamy chorą strukturę społeczną. W państwie o niskiej mechanizacji, automatyzacji, śladowej robotyzacji pracuje raptem 50% zdolnych i tylko 5 mln ludzi pracuje w gospodarce, 2 mln w rolnictwie. Reszta, będąca większością to budżet i parabudżet . To tragedia, nieefektywne zarządzanie, droga służba zdrowia, rozrośnięte ilościowo szkolnictwo, nieefektywna nauka i szkolnictwo wyższe, do tego reklama, media, służby itp, itd.
        A trzeba pamiętać, że i w tej gospodarce mamy przerosty zatrudnienia w państwowych monopolach i obsługę papierów dla budżetu.
        Właśnie ta chora struktura powoduje, że większość choć pracuje nie wykonuje pracy społecznie użytecznej, a pobiera za nią wynagrodzenie i uprawnienia emerytalne w całkiem pokaźnej wysokości. A przecież to marnotrawstwo w czystej formie. Stąd narastajace długi, przewaga importu, nad eksportem, nietrafione inwestycje, pogłębiajacy się deficyt finansów publicznych, bankructwo systemu pseudoubezpieczeń społecznych, itd, itp.
        ad 2. Możemy natychmiast zaprzestać marnotrawienia środków wprowadzajac rachunek kosztów i wycofując się z socjalu, kasując służby nim zarządzające (tabuny urzędników i tony papierów). Możemy wyrzucać poza budżet na rynek poszczególne sektory (szkolnictwo wyższe, naukę, służbę zdrowia, zus) co doprowadzi do spadku kosztów ich funkcjonowania, a zmniejszone zatrudnienie da efekt mnożnikowy w innych sektorach i zapełni lukę pokoleniową w wielkości siły roboczej. Wreszcie uczelnie wyższe przestaną kształcić ludzi na zmywak w Londynie, czy na kasę w markecie. I tak za 10-20 lat dzisiejszych kas już nie będzie.
        Możemy obniżać podatki, i zakazać urzędnikom prowadzenia działalnosci gospodarczej w imieniu i na koszt gminy, (stadiony, termy, moderusy,) funduszy itp, itd.
        Podatki, parapodatki możemy tak obniżać, by opodatkowanie dochodów z pracy było niższe niż dochodów z obrotu kapitałem, a system fiskalny tańszy w eksploatacji.
        Tak pozyskane środki możemy zainwestować w automatyzacje, w robotyzację w systemy informatyczne, w efektywną naukę i wdrożenia, w środowisko naturalne, które za te 10-20 lat pozwolą nam godnie żyć bez konieczności wsparcia gospodarki emigrantami.
        I to jest rzeczywisty wybór sprowadzający się de facto do obciążenia pokolenia naszych dzieci lub do zrobienia efektywnego społecznie porządku, dzisiaj, tutaj wśród nas.
        Nie traćmy czasu dokonajmy wyboru.
        ===
        A rodziny wielodzietne? To problem zastępczy wywołany przez zbędnego społecznie urzędnika.
        • Gość: gość Re: kasa, kasa, kasa ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.12, 08:40
          automatyzacja i robotyzacja spowoduje zmniejszenie zatrudnienia. Potrzebni będą lepiej wykwalifikowani pracownicy ale w mniejszej liczbie - czyli zwiększamy bezrobocie... czyli pakiet socjalny.
          Moim zdaniem rozwój powinien być bardziej harmonijny na wielu płaszczyznach...
          Zgadam się z totalnym ograniczeniem marnowania środków i wprowadzania rachunku kosztów... (ale też harmonijnie)
          Jeśli chodzi o emigrantów to wcale nie jestem pewien czy w zbliżających się latach nie czeka nas ich zalew ponieważ: państwa o wysokim socjalu powoli bankrutują, wycofują się z socjalu, zabezpieczają się przed wydawaniem pieniędzy na emigrantów (przygotowują się do pozbycia się ich metodą ekonomiczną) a nasze państwo jak zwykle nie widzi problemu i możemy za parę lat obudzić się z ręką w nocniku...
          Jeśli chodzi o działania "wielodzietnych" to po przeczytaniu wątku poniżej autorstwa "szwytyk" wydaje mi się że nie tyle oni dopominają się o ulgi i wsparcie, ale widząc że miasto chce ich "obdarować" pilnują aby miało to jakikolwiek sens, a nie było kolejnym wyrzuceniem kasy w błoto pod szyldem wspierania wielodzietnych...
          • Gość: radca Re: kasa, kasa, kasa i jeszcze raz kasa ! IP: *.icpnet.pl 12.07.12, 23:43
            Sądzę, że po dłuższej rozmowie zrozumielibyśmy się lepiej, ale tu muszę Pana wypowiedź sprostować.
            Automatyzacja i robotyzacja wcale nie spowoduje zmniejszenia zatrudnienia, bo rozwiązanie jednego problemu dopiero unaocznia następne. To proces ciągły gwarantujacy sensowną pracę. Proszę popatrzeć na niemiecką gospodarkę, chyba najbardziej zrobotyzowaną i zautomatyzowana w UE. I co ? Najniższe bezrobocie w UE.
            Automatyzacja, robotyzacja pozwala obniżyć koszty i utrzymać jakość, przez co zapenia środki na dalszy rozwój, zapewnia wysoką stopę życiową. Proszę sobie wyobrazić, że nasze nowe autobusy miejskie i tramwaje miejskie są zautomatyzawane i nie wymagają kierowcy/motorniczego. Następnie proszę przejrzeć rachunek kosztów tego transportu, pozycję koszty osobowe na pasażera, na km i pozycje podatki (pod. doch, akcyza, vat i tp.itd.). Moglibyśmy mieć więcej kursów za te same pieniądze, a przy zwiększeniu średniej prędkości przejazdu mielibyśmy to samo przy mniejszej liczbie pojazdów, czyli niższych nakładach inwestycyjnych. O oszczędnościowym wyłączeniu klimy nikt by nawet nie pomyślał.
            Prace proste, powtarzalne winny wykonywać maszyny i urządzenia, a ludzie winni się zająć działaniami twórczymi (i nie mam tu na myśli pisania różnych wypocin przez tzw humanistów), ale tworzenie algorytmów oprogramowania tychże robotów, automatów, czy efektywne prowadzenie badań np. hodowla wątroby czy nerki. I mógłbym tak dalej choćby strzyżenie trawników, sprzątanie chodników czy jezdni. Istota człowieka to tworzenie i trwanie, a nie prace proste, czy prace dla samych prac, (wojskowa akcja liście).
            Domniemuję, że podziela Pan maje zdanie odnośnie wywołania problemu zastępczego (rodzina wielodzietna). Problemu stworzonego przez społecznie zbędnego urzędnika.
            Właśnie ten urzędnik wyrzuca naszą kasę w błoto, tylko po to by pobrać kasę dla siebie (etat, ubezpieczenie, prawa emerytalne). Że przy okazji sporo zmarnuje na boku, nieważne.
            Rodzina wielodzietna i jej problemy to dla niego tylko dobry, jak każdy inny (np. stefa kibica) pretekst, i tylko pretekst, do podłączenia się do naszej kasy.
            Niestety w tym naszym kraju budżetowcy mają większość. Mogą sobie uchwalić nie tylko podwyżki, ale i prawo pierwszej nocy.
            I na koniec pytanie : kto to jest miasto, które chce ich "obdarować" ?
            Urzędnik, ten wyżej wzmiankowany, a społecznie zbędny?
            • Gość: gość Re: kasa, kasa, kasa i jeszcze raz kasa ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.12, 12:17
              wydaje mi się, że całkiem miła i ciekawa rozmowa nam się urodziła...(a`propos wielodzietności), choć w sprawie automatyzacji i robotyzacji nie do końca się zgadam, ponieważ nie wszyscy mogą pracować przy programowaniu czy badaniach itp.... są ludzie, którzy będą wykonywać (niezależnie czy z wyboru, czy przyczyn niezależnych od nich) prace proste... Zgadzam się że "Tworzenie" jest powołaniem Ludzkości, jednak nie wszyscy są powołani a im też przysługuje miejsce na Ziemi... A lepszym rozwiązaniem jest znaleźć odpowiednią dla Nich pracę niż wrzucić na garnuszek socjalny...
              Jeśli chodzi o wyrzucanie kasy w błoto przez urzędy, urzędników itp... to zgadzam się całkowicie...
              Nie do końca zgadzam się że "rodzina wielodzietna" jest problemem zastępczym - jest kolejnym problemem którym mogą zająć się:
              1. urzędnicy - udowadniając społeczeństwu "jak jest ważny i niezbędny" oraz
              2. radni - udowadniając jak to troszczą się o społeczeństwo i zdobywając sobie kolejne głosy...
              Odpowiedź na pytanie "kto to jest miasto, które chce ich "obdarować" w ww kontekście jest zbędna...
              Podziwiam tylko tych którzy odważyli się przeciwstawić się "darczyńcom" - uzmysławiając że nie o to im chodzi i nie tego oczekują od "miasta", a w zamian dodatkowo zostali obdarowani wypocinami jakiegoś pseudo redaktora (myślę tu o poziomie wnikania w temat i zawodowej rzetelności a nie zawodzie który wykonuje - zresztą to jest dowód, że nie dla wszystkich jest miejsce przy tworzeniu lepszego świata - mogą wykonywać tylko proste czynności) który z całej sprawy podkresla tylko krzykliwe hasła: "bunt", "chcemy więcej", "nie chcemy jałmużny" itp...
              • lukask73 Re: kasa, kasa, kasa i jeszcze raz kasa ! 13.07.12, 14:44
                Gość portalu: gość napisał(a):

                > wydaje mi się, że całkiem miła i ciekawa rozmowa nam się urodziła...(a`propos w
                > ielodzietności), choć w sprawie automatyzacji i robotyzacji nie do końca się zg
                > adam, ponieważ nie wszyscy mogą pracować przy programowaniu czy badaniach itp..
                > .. są ludzie, którzy będą wykonywać (niezależnie czy z wyboru, czy przyczyn nie
                > zależnych od nich) prace proste... Zgadzam się że "Tworzenie" jest powołaniem
                > Ludzkości, jednak nie wszyscy są powołani

                Chyba trochę zbyt dosłownie potraktowałeś słowa radcy. Prowadzenie ciężarówki wiozącej jedzenie do wiejskiego sklepu też jest w pewnym sensie i w ograniczonym zakresie tworzeniem — tu: optymalnej trajektorii pojazdu. Jeden człowiek przy pomocy maszyny (samochodu) obsługuje zaopatrzenie dla tysiąca innych. Gdyby nie ten samochód, pięćdziesięciu innych musiałoby ten towar ciągnąć na wózkach ręcznych albo wspomniany tysiąc musiałby poświęcić cały swój wolny czas, żeby potrzebne jedzenie wytworzyć samemu (buraki z pola zebrać i krówkę wydoić).

                Chyba nie sugerujesz, że specjalizacja np. w produkcji i dostarczaniu żywności jest obiektywnie zła?

                Wracając do postawionego pytania: nie każdy musi tworzyć rzeczy wielkie, projektować roboty, które będą uszczęśliwiały całą populację. Każdy pracuje na miarę własnych możliwości: jeden będzie maszynistą, inny operatorem koparki, jeszcze inny będzie te maszyny naprawiał. Zawsze też posotanie pewna grupa tych, którzy będą potrafili wyłącznie kopać łopatą i dla nich też praca się znajdzie, bo nie warto przywozić pługa, żeby obrobić 100-metrowy ogródek za domkiem.
                  • Gość: radca Re: kasa, kasa, kasa i jeszcze raz kasa ! IP: *.icpnet.pl 14.07.12, 18:48
                    Panowie bardzo mnie cieszy, że się coraz bardziej rozumiemy.
                    Twórcze podejście do pracy (dziś jakby zanikające) może i winno się odbywać przy każdej wykonywanej pracy. No z wyjątkiem urzędniczej, (casus referenta Piszczyka z Zezowatego szcześcia - obowiązkowo z komentarzem szkoleniowym dla każdego radnego, urzędnika).
                    Przecież można rzucić schabowego jak podeszwę na talerz, a można zrobić z tego małe dzieło sztuki i to nie tylko kulinarnej.
                    Można na ocieplonym bloku zamontować daszek od obory i popełnić pastelozę, a można zrobić wielkie dzieło sztuki z fakturą i kolorem, (lepsze od ocieplanego oryginału).
                    Można piasek w piaskownicy zagrabić, a można zrobić z niego obraz, małe dzieło sztuki. Można park pokryć kostką brukową, a można w parku z kostki brukowej ułożyć dzieło sztuki.
                    Itd, itp. A wszystko to na tym samym poziomie kosztów.
                    Dlatego starzy ludzie mawiają, że dobry rzemieślnik (fachowiec) to atrysta.
                    Dziś mamy jakby nadmiar artystów, ale brak dzieł sztuki i rzemieślników. :)
                    Niestety nie podzielam optymizmu Panów, że urzędnik coś załatwi.
                    Nie załatwi !
                    To zbędne ogniwo podnoszące koszty funkcjonowania społeczeństwa, nic dobrego nie załatwi.
                    Dla rodzin wielodzietnych potrzebna jest kasa, a kasę trzeba wypracować.
                    Tego nie zrobi urzędnik, ani radny. Oni co najwyżej spowodują, że kasy do wielodzietnych dotrze mniej.
                    Kasę może wypracować własnie ten robot, ta inwestycja w organizację pracy (systemy informatyczne), w nowe technologie (ta wątróbka obniżająca koszty leczenia, społeczne koszty leczenia, wszystkie koszty) oraz zwolnieni urzędnicy (ale nie na urzędzie, ale przy pracy społecznie użytecznej, np. opiekunki dzieci rodzin wielodzietnych ;), street worker, park worker z grabiami i cichą kosiarką do trawy czy zbieracz psich kup - na akord.)
                    Z wpisów na forum już widzę, że wielodzietni lepiej definiują problem niż ten urzędnik, ale i tak i tak wszystko sprowadza się do kasy.
                    Dziś kasy więcej nie będzie.
                    To od naszego wyboru (konsumpcja, czy inwestycja i praca po grób) zależy czy będzie więcej w przyszłości.
                    No dobra jak lepiej, efektywniej się zorganizujemy (obniżymy, ale nie przerzucimy koszty funkcjonowania), to trochę (symbolicznie) kasy i dla wielodzitnych skapnie.
                    Czy problem zastępczy. Tak problem zastępczy. Co zastępuje?
                    Zastępuje konieczność przebudowy stryktury społecznej, tak by uczynić ją efektywniejszą.
          • Gość: radca Re: kasa, kasa, kasa ! IP: *.icpnet.pl 14.07.12, 19:09
            Wyjaśniłem, dlaczego automatyzacja, robotyzacja nie muszą powodować wzrostu ilości bezrobotnych. Unaoczniają się nowe problemy, proces ciągły , nieskończony.
            Pan wybaczy, ale rachunek kosztów, albo jest, albo go nie ma (lub jest błedny).
            Nie ma czegoś takiego jak "harmonijne wprowadzanie rachunku kosztów".
            Po prostu czy chcemy czy nie chcemy urzędnik nas kosztuje i jego działania też nas kosztują, często kilkadziesiąt razy więcej niż urzędnik (biurko, socjal, samochód, skutki głupawych decyzji, skutki braku decyzji itd. itp.)
            Dlatego za czasów Pierwszej Solidarności mówiono by całe Biuro Polityczne PZPR wysłać na dożywotnie wczasy na Kubę, bo to się nam opłaci. Bo to taniej niż ponoszenie kosztów ich działań.
            Dla wielodzietnych mam zadanie ;
            niech wskażą, gdzie urzędnicy marnują środki i w jakiej wielkości, a potem podatnicy podejmą decyzję, ile z tych odzyskanych dla społeczeństwa środków przekażemy wielodzietnym.
    • pociesznybigos Wszyscy na buspasy ! 11.07.12, 11:11
      Niepełnosprawni, otyli, ludzie którym się nie chce stać w korku, przeziębieni, zamiejscowi a i homoseksualiści też- nikogo wg konstytucji nie wolno dyskryminować !

      Ich wyborem jest posiadanie dużej ilości dzieci, niech ponoszą tego konsekwencje a nie wszędzie szukają przywilejów, zniżek- może jeszcze w dupę ich całować i w pas się kłaniać za to że spłynęła na nich taka łaska płodności.
    • lukask73 Panie Marku z dużej rodziny 11.07.12, 11:17
      Gorąco popieram Pańską ideę.
      Dzięki nagłośnieniu akcji przez media z pewnością uda się rozpowszechnić modę na posiadanie dzieci i osiągnąć pożądane zniżki w firmach prywatnych. Jeśli może jakiś groupon, to Panu też się uda.

      Natomiast z rezerwą przyjmuję informację, że np. rodzina z trójką dzieci płaci w sumie mniej, niż rodzina z dwójką ((2+3) - 40% < (2+2) - 0%). Patrząc z punktu widzenia osoby posiadającej mniej niż trójkę pacholąt można to postrzegać jako dyskryminację.
      • lukask73 dokończyć 11.07.12, 11:24
        > Natomiast z rezerwą przyjmuję informację, że np. rodzina z trójką dzieci płaci
        > w sumie mniej, niż rodzina z dwójką

        Mam na myśli nieproporcjonalne zniżki w instytucjach miejskich typu pływalnia czy operetka.
        W ogóle angażowanie takich przybytków w ceregiele związane ze zgrubną chociaż kontrolą i eliminowaniem cwaniaków, znacznie pogorszy efektywność ich działania, a nadal będą miały miejsce wyłudzenia. Zupełnie tak samo jak w sprawie niemal darmowego parkowania w strefie dla jej mieszkańców.
    • cirilla28 Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na b... 11.07.12, 11:21
      Hmmm wychowuję 2 dzieci, nie biorę ani 1 zł od państwa.
      Ciężko pracuję. Nie mam vana, mieścilismy się w corsie b (nawiasem mówiąc 5 osobowej)
      Na kino stać nas może raz w miesiącu, raz pani w kasie odmówiła nam biletu rodzinnego,
      bo mama i dzieci to nie rodzina...
      Czy moje dzieci są gorsze? Może powinnam poszukać dawcy i urodzić trzecie?
      • 4kontra Re: Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na 11.07.12, 15:42
        jestem za wolnością wyboru. Każdy niech ma tyle dzieci ile chce. Nikt nie jest gorszy.
        Tylko dlaczego wielodzietni mają mieć ciężej skoro nasze dzieci już za chwile będą pracowały na tych, którzy teraz chcą mieć wygodne życie?
        Demografowie alarmują - rodzi się o 30 % dzieci za mało żeby można było mówić o zastępowalności pokoleń. Dlaczego jako ojciec rodziny wielodzietnej mam mieć mniej czasu na pracę?
        Jeśli chodzi o vana - mam w 6 osobowym vanie 6 osób, w Twoim 5 osobowym samochodzie jeżdżą 3 osoby. Kto ma większy komfort?
    • Gość: jedynaczek Re: Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na IP: *.proxnetwork.com 11.07.12, 12:04
      Trzeba minimum trzech dzieciaków do utrzymania rodziców? Hmm... Jeśli tracą czas na takie cwaniaczenie na rodzice, to faktycznie... Sam jestem jedynakiem, ale udało mi się dojść do takiego poziomu (wbrew pozorom bez pomocy rodziców), że bez problemów mogę utrzymać, na dobrym poziomie, oprócz mojej najmniejszej komórki społecznej, także rodziców. Sam - bez całej drużyny piłkarskiej rodzeństwa, czy cwaniaczenia o jazdę prywatnym autem po buspasach czy niewiadomo jakich zniżek na wstęp na basen czy do teatru. Przypuszczam, że niektórzy tu by chcieli jeszcze, żeby im płacić za to, żeby poszli na basen...
    • szmecierecie Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na b... 11.07.12, 12:16
      Wyciąganie kolejnych przywilejów przez część społeczeństwa kosztem pozostałej części, nic innego.

      Wszyscy powinni być traktowani równo, bez przywilejów bo wówczas będzie sprawiedliwie.

      Powiedziałem ja, brat dwu braci i dwu sióstr na dobrej drodze do zostania ojcem wielodzietnej rodziny.

      --
      Dziennikarz - osoba niekompetentna, ale za to w wielu dziedzinach.
      • Gość: zenek Re: Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na IP: 95.108.105.* 11.07.12, 13:22
        > Wyobraź sobie Poznań za 20 lat. Patrol policji zatrzymuje samochód do kontroli.
        > Biorą dokumenty i jeden mówi do drugiego - patrz Ahmed, jakie dziwne nazwisko
        > - Kowalski.

        A to dobre.
        Migracja następuje do krajów, które mogą zaoferować wysoki poziom pomocy społecznej.
        Ty sugerujesz że u nas za raz będą same Araby, a jednocześnie chcesz by wielodzietnym dawać więcej?
        Oni nie przyjadą tu jak nie będzie socjalu o który postulujesz :)
        • Gość: lukasz4+ Re: Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na IP: *.allegro.pl 11.07.12, 13:46
          We Francji obecnie, a w Polsce kiedyś było tak, dochody rodziców i dzieci się sumowało razem, dzieliło na głowę i płaciło podatek, w ten sposób podatek był realnie płacony od obywatela.
          Teraz mamy sytuację że Tata lub Mama pracuje i ona płaci podatek w wysokim progu podatkowym a rodzinie zostaje dużo mniej. Taki system preferuje singli. Przywrócenie takiego systemu podatkowego powoduje, że z rodziny nikt nie powie o jałmużnie ponieważ są to sprawiedliwe opodatkowane pieniądze.
          Bez dzieci miasta wymrą za kilkadziesiąt lat, już dziś rodziny wielodzietne migrują do okolicznych wsi pod Poznaniem
          Pozdrawiam Ł.
          • lukask73 w wysokim progu podatkowym 13.07.12, 14:54
            Gość portalu: lukasz4+ napisał(a):

            > We Francji obecnie, a w Polsce kiedyś było tak, dochody rodziców i dzieci się s
            > umowało razem, dzieliło na głowę i płaciło podatek, w ten sposób podatek był r
            > ealnie płacony od obywatela.
            > Teraz mamy sytuację że Tata lub Mama pracuje i ona płaci podatek w wysokim prog
            > u podatkowym a rodzinie zostaje dużo mniej. Taki system preferuje singli. Przyw
            > rócenie takiego systemu podatkowego [...] sprawiedliwie opodatkowane [...]

            O ileż prościej byłoby, gdyby podatek był liniowy albo ryczałtowy (pogłówny). Zniknęłyby twoje sztuczne problemy a i 80% urzędników, którzy teraz mają pracę, bo trzeba sprawdzać deklaracje PIT, mogłoby się zająć pomnażaniem PKB.

            Wiecie, że z podatku od osób fizycznych pochodzi prawie niezauważalna część budżetu państwa? Opłacałoby się w ogóle go zlikwidować i zapędzić do prawdziwej roboty 100% ludzi, którzy tym podatkiem się zajmują (w tym również doradców, którzy robią wrażenie, że przeczytali i rozumieją całą ustawę o podatku dochodowym). Jednym ruchem ręki pozbylibyśmy się ww. problemów, zniknęłyby oszustwa, papierowe małżeństwa i rozwody, ludzie staliby się bogatsi o kilkanaście procent, a gospodarka ruszyłaby z kopyta. Zaczęłoby się opłacać pracować.

            A budżet utrzymałby się spokojnie z VAT-u, akcyzy i innych haraczy.
    • szwytyk Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na b... 11.07.12, 13:48
      Po przeczytaniu artykułu mam wrażenie, że autor nie bardzo wie co pisze, nie rozumie wypowiedzi zarówno Marka Banowskiego jak i radnego Marka Sternalskiego.
      po pierwsze - bunt... proponuję zajrzeć do słownika;
      po drugie - rodziny wielodzietne w żaden sposób nie negują pomysłu radnych na stworzenie programu wspierania rodzin;
      po trzecie - to rodziny wielodzietne stowarzyszone w ZDR3+ wystąpiły z propozycją współpracy przy tworzeniu takiego programu, czy karty. Związane jest to z doświadczeniami innych miast i oddziałów i kół ZDR3+, w których z lepszym lub gorszym skutkiem wprowadzono podobne karty. Rodziny chciały podzielić się tym doświadczeniem, gdyż nadrzędnym celem karty i programu nie powinny być jak sugeruje autor artykułu zniżki i udogodnienia a polityka miasta wspierająca rodziny na wielu płaszczyznach i promująca rodzinę jako najlepsze miejsce pozyskiwania nowych obywateli (w przyszłości podatników). Chcemy (również jestem ojcem dużej rodziny i członkiem ZDR3+) aby program wspierania rodzin był najlepszym takim programem w kraju i dlatego proponujemy współpracę radnym i miastu przy jego tworzeniu.

      Szymon Wytykowski
    • glaschinksy Bunt dużych rodzin. Chcą buspasów i zniżek na b... 20.07.12, 14:25
      Brawo dla inicjatorów programu Rodzina PRO. Jest nadzieja, że Poznań stanie się rzeczywiście przyjazny dla wielodzietnych. Warto pomyśleć o tym, by wszelkie działania Miasta i podległych mu jednostek były oceniane pod kątem przyjazności rodzinie (też, ale nie tylko dużej). Przykładem może być uchwała o wysokości opłat za śmieci, w sprawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, dotyczącej oświaty, kultury itd.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka