• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Ugodzony nożem odesłany do innego szpitala. 'Pr...

  • 03.08.12, 07:48
    Artykul napisany przez jakiegos mohera z PISu . Jezeli NFOZ uznal , ze ten mlody czlowiek powinien umrzec , jatrzenie spoleczenstwa i agitacja przeciwko demokratycznie wybranym wladzom i strukturom naszego panstwa zasluguje na surowe potepienie.
    Edytor zaawansowany
    • 03.08.12, 08:47
      Pani redaktor Sauwacka stworzyła w tym artykule idealną linie obrony dla osoby, która ten śmiertelny cios w klarkę piesiową zadała. Dla wyjaśnienia dodaję, że ciosy w głowę, klatkę piersiową i w brzuch są ranami śmiertelnymi. W opisie zdarzenia brakuje wiadomości dlaczego na miejsce wypadku nie przyjechał zespoł ratownictwa medycznego. Jak długo trawało przeniesienie ciężko rannej krwawiącej osoby z ulicy Słowackiego do skrzyżowania ulicy Poznańskiej i Mickiewicza gdzie znajduje się szpital. W tym kluczowym okresie ciężko ranny był pozbawiny całkowicie fachowej pomocy medycznej ale ten okres od zadania śmiertelnego ciosu w klatkę piersiową, nieudzielenia pierwszej pomocy medycznej w miejsu zdarzenia jest dla Pani Redaktor nieistotny( tym miejsu zachęcam do zapoznania się z wytycznymi Polskiej Rady Resuscytacji) .
      • Gość: justyna IP: *.icpnet.pl 03.08.12, 10:58
        Zespół reanimacyjny nie przyjechał, bo jest wyraźnie napisane,że świadkowie go własnym samochodem zawieźli do szpitala. Karetka prawdopodobnie nie została wezwana, chłopak od początku był niestety bez fachowej opieki
        • Gość: niki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.12, 00:27
          Hmmm a czy opinia publiczna wie o tym,że do szpitala przywieźli go pijani w sztok kolesie,którzy w momencie kiedy personel ratował ich kolegę zrobili rozróbę w szpitalnej izbie przyjęć a później grasowali po oddziale chirurgii , wbiegali na sale chorych , uspokoiła ich wezwana przez pielęgniarkę policja.Zanim rzucimy kamieniem w lekarza czy pielęgniarkę poznajmy wszystkie aspekty tej sprawy.Gdyby koledzy tego Pana byli trzeźwi wezwali by karetkę,która przewiozłaby chorego na specjalistyczny oddział.Dzięki pomocy trzeźwych inaczej kolesi stało się tak a nie inaczej.Przecież nie wiemy jak i w jakich warunkach odbywał się transport i jak długo trwał.
      • Gość: Styx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.12, 17:50
        A ja zachęcam do czytania tekstu ze zrozumieniem
    • 03.08.12, 09:04
      a życie stracił. Pewnie uratowanie pacjenta obniżyłoby rentowność szpitala.
      A teraz niepokojące pytanie - Ile lat dostanie nożownik, a ile z tego odsiedzi ?
      Odpowiedź - tyle że parę lat będzie mógł znowu kogoś pociąć nożem
    • 03.08.12, 09:30
      Stadion za miliard mamy i to się liczy.
      Jakieś pieniądze na słuzbę zdrowia, dyzury, działające oddziały reanimacyjne?
      To fanaberie niektórych mieszkańców.
      Stadion sie liczy i prezydent tysiąclecia miasta know how.
    • 03.08.12, 09:30
      Do ubiegłego roku Szpital Raszeji działał normalnie tzn zawsze dyżurował na miejscu specjalista chirurg , oddział chirurgiczny działał prężnie a pracujący tam chirurdzy potrafili robić torakotomie i inne operację . Niestety dyrektorka szpitala w niejasnych / korupcyjnych / okolicznościach oddała za darmo oddział chirurgiczny prywatnej firmie Sowmed / notabene znanej z żerowania na szpitalach i doprowadzania ich do upadku / Grupa chirurgów uprzednio pracujących w Raszeji została albo wyrzucona albo przekazana Sowmedowi jak niewolnicy . W tym momencie praktycznie przestała istnieć chirurgia w Raszeji .Niestety decydujące słowo w tej tzw prywatyzacji miał także Grobelny który poparł tego typu oszustwa .No i to musiało się skończyć tragedią . Swoją drogą odpowiedzialni za to są dyrektorka , prezes Sowmed , zastępca dyrektora ds lecznictwa , koordynator oddziału / niestety jego umiejętności chirurgiczne są niewielkie / , NFZ / dlaczego podpisał umowę z tak kadłubowo działającym oddziałem ? / . Dobrze że chłopakowi z nożem w klatce piersiowej nie zrobili kolonoskopi lub ERCP bo to potrafią robić
      • Gość: Styx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.12, 17:54
        A ktoś pamięta jak za bezdurno oddali całe laboratorium prywaciarzom? Ale tym się nikt nie przejmował, bo to chodziło o "zwykłych" pracowników, a nie lekarzy.

        A tak na marginesie pieprzenia pana Sowiera - jak ktoś z pacjentów szpitala będzie potrzebował w nocy nagłej pomocy, to go też wyślą na Szwajcarską, bo lekarz "dyżuruje" w domciu?
    • Gość: pali kmiot IP: *.uk2net.com 03.08.12, 09:32
      Tak, właśnie nieudolne działania polityków zabijają codziennie Polaków. Nikt o tym nie mówi bo media się boją. Przecież gdyby ekipa PO PSL nie wyciągała kasy z budżetu na swoich to by było na drugiego lekarza. Wystarczyłoby na leki dla chorych na raka. Byłaby jedna karetka więcej. Nie byłoby dziurawych dróg na których giną ludzie itd.
      • Gość: Styx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.12, 17:55
        Acha, to za pisuarów nie było dziur w drogach, a służba zdrowia była kwitnąca?
    • 03.08.12, 09:42
      no nie wiem kiedy ci pacjenci w stanach terminalnych zrozumieją w końcu, żeby w przypadkach zagrożenia życia leczyć się prywatnie, a między OIOMami poruszać się taksówkami a nie czekać na śpiącego chirurga na państwowym etacie lub wyczarterowaną w Przemyślu karetkę? a teraz przez najbliższe 5 lat nasz biedny wymiar sprawiedliwości będzie ustalał o której pan chirurg odebrał telefon i kiedy w końcu zjawił się w robocie, potem biegli zasypią sąd wzajemnie wykluczającymi się ekspertyzami i dalej będą biegłymi, a sprawa i tak zostanie w ciszy umorzona i nikomu nie zostaną przedstawione żadne zarzuty...
      --
      "Nie mamy kryzysu gospodarczego. Nie mamy także kryzysu polskiego rynku finansowego, polskiego sektora bankowego, a więc nie mamy także tych symptomów i objawów, które dotknęły rynki świata" poseł Adam Szejnfeld spec od gospodarki.
      • 03.08.12, 14:36
        Racja ! co za idiota z tego kolesia z dziura w klatce i zatrzymanym krazeniem !
    • 03.08.12, 09:48
      Jak to możliwe, że szpital w CENTRUM Poznania, placówka z wieloletnią tradycją nie jest w stanie skutecznie walczyć o pacjenta w sytuacji zagrożenia życia. Po co nam, obywatelom, Dyrekcja takiego szpitala, NFZ, Urząd Miasta (wydział zdrowia), Ministerstwo Zdrowia, Uniwersytet Medyczny i jeszcze 1500 instytucji oraz "urzędników" jeżeli w tak dużym szpitalu nie są w stanie zorganizować tego co jest istotą działania takiej placówki !!!! Bardzo proszę, wręcz błagam dziennikarzy GW aby nie odpuszczali tego tematu !!! Ilu jeszcze pacjentów musi umrzeć, żeby ludzie odpowiedzialni za organizację służby zdrowia, biorący za to niemałe pieniądze, przejrzeli na oczy i zaczęli robić to co do nich należy?
      • Gość: analecta IP: *.ip.netia.com.pl 03.08.12, 14:21
        To jest niestety coraz bardziej możliwe. Żyjemy w kraju z którego należałoby wyjechać, a Ci papierkowi niech sobie sami wszystko zaczną robić oczywiście zgodnie z procedurami, które sami stworzyli.
    • 03.08.12, 09:54
      Najgorsze jest to że to lekarskie bydło w myśl naszego prawa jest bezkarne.Cieszył bym się gdyby jakiś lekarski drań poszedł siedzieć, bo ja coś podobnego ( z inną chorobą) przeżyłem na Szwajcarskiej
      • Gość: mi IP: *.icpnet.pl 03.08.12, 10:04
        Wylewaj swoje frustracje gdzie indziej i czytaj ze zrozumieniem. Bydłem mogą być ewentualnie ci, którzy zapewnili szpitalowi takie warunki
    • 03.08.12, 10:01
      Jak to bywa w takich wypadkach nawarstwily sie bledy wsrod ktorych dominuja medyczne. Glowny to nieprzeslanie pacjenta natychmiast po zalozeniu drenazu klatki piersiowej do szpitala mogacego wykonac otwarcie klatki piersiowej. Rownoczesne powiadomienie docelowego szpitala daje mozliwosc przygotowania sali operacyjnej i natychmiastowej operacji, zazwyczaj jest to proste zaszycie uszkodzonego naczynia lub miesnia serca. "Wyrownywanie" stanu pacjenta przez podawanie krwi i utrzymanie drenazu nie jest zadnym problemem w karetce typu "R" a transport w obrebie miasta to niewiele minut.
      Naturalnie powolywanie sie na takie czy inne przepisy to bzdura, lekarza obowiazuje zasada ratowania zycia zgodnie z wiedza medyczna, w wiedzy medycznej nie ma miejsca na przepisy.
    • 03.08.12, 11:27
      Nie znamy całej prawdy,nie wiemy jak walczyli o jego życie lekarze.To nie jest wina lekarza że na dyżurze ogólnym jest jeszcze młokos..winna jest cała plejada gwiazd zarządzających od NFOZ do dyrektorów szpitali...
      Powiem tylko tyle,jeśli tak by się stało na przykład w przypadku kogoś z rodziny to nie byłby to ostatni przypadek zejścia z tego świata:) w tym momencie.
      Abstrahując od tematu:)
      Ludzie nie mają odwagi by zdzielić w łeb jednego czy drugiego-mordercy,gwałciciela,bandziora.Całe życie zgodnie z doktryną chrześcijańską wpaja nam się miłość do bliźniego i nadstawiania drugiego policzka.
      To ja się spytam,dlaczego mam być miłosierny dla gwałciciela,pedofila czy mordercy z premedytacją,także pijanego kierowcy??Czy mam wynosić jego życie nad życie bliskich?
      Czy nie powinienem jednak myśleć odmiennie?Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie co nie?
      • 03.08.12, 14:39
        Bo cie posadza...
    • 03.08.12, 11:45
      Niedorzeczniczke co nie wie co sie dzieje tylko gada co jej karzą i juz z myślenia własnego zwolniona została, zapraszam na SOR czy do spędzenia dyżuru w pogotowiu, 70% zgłoszeń to właśnie osoby z drobnymi dolegliwościami lub nawet bez dolegliwości " chciałem sie przebadać" " da m pani zaświadczenie na kolonie" czyli tacy co powinni umówić sie do lekarza rodzinnego, ale im się nie chce.
    • 03.08.12, 11:49
      Pani Sałwacka z pewnością uratowałaby życie tego chłopaka, oni w Wyborczej nie tylko wszystko wiedzą, ale też wszystko umieją. Gość zmarł w szpitalu na Szwajcarskiej, a ona podpiera się opinią lekarza z tej placówki! A cóż on innego miał powiedzieć, jak nie to, że przywieźli mu trupa? Broni się gościu., jak tylko może! Bardzo to wszystko tendencyjne
    • 03.08.12, 11:58
      Prokuratura nie prowadzi w tej sprawie śledztwa, ale właściwie już nie musi. Pani Sałwacka wydała wyrok! Zresztą GW zrobiła to już wcześniej. Od początku była przeciwko zmianom w szpitalu, broniła poprzedniego układu i teraz działa na zlecenie tych lekarzy, których zwolniono z pracy (zgodnie z prawem, co potwierdził wyrok Sądu Pracy). Dodajmy do tego, że sama GW ma proces z dyrektorką szpitala i robi wszystko, aby ją ukatrupić.
    • 03.08.12, 13:09
      Jeżeli naprawdę NFZ jest zdania, że szpital w takiej konfiguracji - bez oddziału ratunkowego i całego związanego z tym zaplecza, z oddziałem chirurgii którego działalność ograniczono do prostych, mało inwazyjnych zabiegów - jest w stanie wykonać torakotomię w trybie ostrym, w środku nocy - to nie sposób nazwać tego inaczej jak totalną ignorancją.

      Inny - skrajny idiotyzm made by NFZ:

      "Kwestia posiadania SOR-u czy izby przyjęć nie ma w tej sytuacji żadnego znaczenia."
      "W izbie, jak i w SOR, obowiązuje ten sam katalog świadczeń."

      Jeśli tak - to dlaczego izba przyjęć tego szpitala nie jest oddziałem ratunkowym - tak jak to miało miejsce przez wiele lat wcześniej i dlaczego nie otrzymuje takich samych środków z tego tytułu jak oddziały ratunkowe - wszystkie dwa jakie nam pozostały w mieście?

      Jeszcze inny paradoks: szpital w sytuacji ewidentnego ratowania życia nie może wezwać karetki systemowej "S" dla przewiezienia pacjenta. Chodzi o koszty, czy zasady narzucone przez NFZ? A zespół który przewoził pacjenta na Szwajcarską, miał lekarza?

      Jeżeli ten pacjent miał w ogóle jakieś minimalne szanse na przeżycie - to szpital Raszei dysponuje warunkami i wykwalifikowanym personelem, zdolnym by te szanse wykorzystać. Ale chcieliście mieć tanio - dlatego nie ma już oddziału ratunkowego, dyrekcja jest zachwycona faktem przekazania oddziału chirurgii prywatnej firmie, a NFZ jest zdania, że dwa oddziały ratunkowe przy takiej organizacji opieki zdrowotnej w mieście to aż nadto, i że skromna izba przyjęć z jednym lekarzem będzie funkcjonowała jak pełnowymiarowy oddział ratunkowy. No i wielkie zdziwienie, że to nie działa.

      Poznań know how - pasuje tu jak ulał. Ale co tam - w razie co całą winę zrzuci się na ministra i rząd. Najważniejsze, że turniej Euro nam się udał.

      --
      Czytam tylko wpisy zgodne z Regulaminem oraz Netykietą.
      • Gość: ret IP: *.sta.asta-net.com.pl 03.08.12, 14:29
        Nie chodzi juz o Poznan, nie chodzi o Raszeję i o konkretna firmę. NFZ-owi chodzi o to żeby sie nachapać jak najwięcej, szpitalom nie płacić najlepiej nic i rozwalić całą służbę zdrowia.
        System potrafi działać w cywilizowanych krajach, a w Polsce wiadomo nie działa bo kolesiostwo administracyjno rządzące siedzi przy korycie
    • 03.08.12, 15:20
      za brak udzielenia pomocy chirurg i lekarz powinni dostac dozywotni zakaz wykonywania zawodu.
      w ogole szpital raszei to jest szpital kuriozum.
      mialem przyjemnosc 2 razy. i NIGDY PRZENIGDY WIECEJ, nawet jakby od tego zalezalo moje zycie, bo znajac ich profesjonalizm pewnie by mnie dobili

      1) dziewczyna miala rane cieta glowy, zemdlala i nieszczesliwie upadla. zalozylemje opatrunek i zawiozlem do szpitala. w szpitalu kazano czekac w kolejce, spytano o aktualna legitymacje ubezpieczeniowa. wlazlem na siel do panow chirurgow z pytaniem zeby zareagowali. zostalem wyproszony bo akurat jedli drugie sniadanie. Dostalem UWAGA - kilka recznikow z ligniny "zeby podlogi nie zachlapala". to ze mnie szlag nie trafil to chyba cud.
      pojechalem do certusa. dziewczyna obsluzona natychmiast, po pol godiznie wyszla ze szwami i rozpiska kiedy sie pojawiac na zmiane opatrunku. koszt - 125pln.
      dlatego wole prywatna sluzbe zdrowia

      2) kolezanka paskudnie skrecila noge, jak sie okazalo zerwane wiazadla, zawieziona niestety do raszei bo bylo najblizej - odbilismy sie od drzwi z tekstem .. panie .. przeciez u nas rentgen nie dziala od dwoch tygodni .. pan jedzie do wojskowego moze tam poradza"
      pojechalismy, zalatwilismy bezproblemowo.
      • Gość: 1304 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.12, 18:41
        To ja dodam jeszcze własny przypadek: grudzień zeszłego roku, ja w połogu z gorączką 40 stopni i podejrzeniem ropnia piersi. Pojechałam do Raszei bo to był najbliższy szpital i wiedziałam, że mają chirurgię. I co się okazało? Już na wejściu padło pytanie, czy rodziłam w Raszei. Nie? To chirurg Pani nie przyjmie.

        Kompletne bezprawie, ale przecież nie będę się kłóciła z lekarzem, który mnie nie chce leczyć, bo mi zdrowie miłe. Pojechałam więc do Św. Rodziny, gdzie mnie od razu zoperowali i nikt nawet nie pytał o to, czy rodziłam u nich. Po prostu weszłam na izbę, przedłożyłam wszystkie dokumenty medyczne i od razu jechałam na salę.



        Lekarz, który nie
    • 03.08.12, 15:22
    • 03.08.12, 19:13
      przestrzegali przed taka sytuacja. Oto kilka artykulow.....mamy rocznice.......

      Konflikt w szpitalu im. F. Raszei
      j | aktualizacja: Sobota, 30 lipca 2011 roku, godzina 17:05 Podziel się:
      Radni komisji zdrowia wnioskują do prezydenta o unieważnienie konkursu, który w szpitalu Raszei wygrała firma Sowmed. Według nich dyrekcja konkurs przeprowadziła źle i co ważniejsze bez zgody Rady Miasta.


      fot. archiwum
      Sowmed z końcem czerwca przejął w szpitalu miejskim imienia Franciszka Raszei funkcję oddziału chirurgii urazowej. Przeciwko decyzji protestują chirurdzy oddziału, którzy z dnia na dzień stali się bez swojej zgody pracownikami Sowmedu. Chirurdzy ze szpitala Raszei mogą wygrać z dyrekcją już nie tylko w sądzie pracy. Teraz mają wsparcie radnych. Komisja zdrowia jednomyślnie głosowała, za wnioskiem do prezydenta by ten nie tylko unieważnił konkurs na usługi chirurgiczne w Raszei, ale również wyciągnął konsekwencje dyscyplinarne wobec władz szpitala.
      Doszło do likwidacji jednego z oddziałów. W tym momencie zostały naruszone kompetencje Rady Miasta Poznania. Pani dyrektor podjęła decyzję, której nie może podejmować. Straciła nasze zaufanie – mówi Sławomir Smól, radny Poznańskiego Ruchu Obywatelskiego.
      Według radnego Smóla dyrektor zlikwidowała oddział, bo firma, która wygrała konkurs, przejęła wszystkich dotychczasowych lekarzy oddziału. To, co mówiła pani dyrektor, że pracownicy są przyjęci na zasadzie kodeksu pracy art. 23 prim świadczy o tym, że zlikwidowała odział.
      Firma Sowmed należy do kierownika oddziału chirurgii małoinwazyjnej szpitala imienia Raszei Aleksandra Sowiera. Doktor Sowier tłumaczył radnym, jacy lekarze byli wpisani na listę, kiedy ten składał szpitalowi ofertę swoich usług. Zbuntowani chirurdzy zarzucają Sowierowi i szpitalowi, że ich nazwiska znalazły się w dokumencie bez żadnej konsultacji z nimi.
      Władze szpitala przekonują, że cały konflikt ma charakter personalny i chodzi o ambicje urażonych chirurgów. Lekarze twierdzą, że chodzi o pacjentów, bo nowy podmiot specjalizuje się w chirurgii małoinwazyjnej. Chirurdzy boja się ograniczenia w wykonywaniu innych zabiegów.
      Na razie nie wiadomo, jak prezydent Grobelny rozwiąże konflikt, w którym teraz strona są również poznańscy radni.
      • Gość: :-( IP: *.ip.netia.com.pl 06.08.12, 10:28
        Popieram sebaw471879
        I cytuję post z 29.07.2011 r! Proroczy???

        Autor: Gość: Chirurg 29.07.11, 19:25
        Wrzuc w przegladarke:
        "Jak Chirurdzy ze Szpitala im. Fr. Raszei w Poznaniu spierali się z Dyrekcją i Aleksandrem Sowierem"- a dowiesz sie kto z chirurgów Oddziału składał oferty, dlaczego protestuja. A nie znajac realiów pracy na oddziale chirurgicznym nie zdajesz sobie sprawy jak niebezpieczne dla pacjenta jest gdy jeden lekarz ma pod opieka cięzko chorych na oddziale ( ok 70 osób na tejże chirurgii) i pełną, równocześnie , Izbe Przyjęc. Owszem, pacjentów nie przywoża karetki, ale mnostwo, nawet ciężko chorych przychodzi czy przywożą Ich rodziny. Wielu z Nich wymaga operacji- pracuj równocześnie na sali operacyjnej, w Izbie Przyjec i na oddziale- a jesli w co najmniej dwóch miejscach dzieje sie coś złego-dajmy na to pilna operacja i np. pacjent po urazie brzucha w Izbie Przyjec - gdzie ten doktor ma byc najpierw? Powiesz: tam , gdzie cos grozi Twoim Bliskim- a inni mają zejść? Rezydent , z całym szcunkiem, nie ma doświadczenia, uczy sie, mało tego , nie ma uprawnień do samodzielnej pracy. Pomijajac to, że nie wszystko da sie zoperowac w pojedynkę- wyrostka laproskopowo jeden lekarz nie zoperuje, a np gdybys miał 20- letnią siostre wolałbys ( jak i Ona) by miała 3 małe ranki na brzuchu a nie ciecie na 6-7 cm. A doswiadczony chirurg dyzurujac "pod telefonem" może nie zdążyc dojechac. I znowu bedzie afera w mediach, ze doktor nie ratował!. Czy dr Sowier nie zdaje sobie z tego sprawy? A teraz Jego- jako zarzadzajacego oddziałem - beda dotykac roszczenia czy pretenscje pacjentów i Ich rodzin. Chirudzy wskazuja w swoim protescie m. in. na to, ze dr Sowier nie przedłożył polis ubezpieczeniowych na działalnośc obejmującą zarzadzanie chirurgią.
        Zatem czytaj uważnie i mysl o Sobie i Swoich Bliskich. Zebyscie tylko mieli sie gdzie leczyc!
    • 04.08.12, 11:24
      Mam proste pytanie, dlaczego nie przyjechała karetka? Nikt nie zadzwonił, nawet policja?
      --
      OBCY są wśród nas! Tabliczki z napisem OBCYM wstęp wzbroniony to dowód na ich istnienie :-)
    • 06.08.12, 23:07
      jestem zachwycony od chwii ukaznia się artykulu dyskutujemy o postępowniu lekarzy w w szpitalu nikt z uczestników dyskusji na forum nie potępił tego, który zadał smiertlny cios. Rozumiem, że zgadzamy sie na bijatyke z użyciem niebezpiecznych narzędzi bo za smierć będzie odpowiadał szpital. Dla Pani Redaktor wyrazy uznania za pominięcie osoby, która zadała śniertelny cios w klatkę piersiową.
    • 12.08.12, 23:27
      Tak jest. Życie ludzkie w Polsce traci na wartości. Nawet za komuny ,życie człowieka ,a szczególnie młodego ,miało większą wartość. Lekarze "stawali na głowie" ,by człowieka uratować ,nie oglądając się na przepisy. Jako 24 latek miałem wypadek i krwawienie do jamy brzusznej , to było w latach 70 tych. Na izbie przyjęć szybka diagnoza, badanie i wyjazd na salę operacyjną. Dzięki tamtym lekarzom żyję. Nikt wtedy nie zastanawiał się nad przepisami, ale po prostu ratował ludzkie życie. To był jedyny priorytet. Dzisiaj wielu lekarzy,to urzędnicy ,którzy tylko siedzą za biurkiem i wypisują recepty nawet nie badając pacjenta, bo sobie pobrudzą ręce. Wiem to z własnego doświadczenia. Leczę się od 2011 roku u ortopedy ,po kontuzji kolana. Od pierwszej wizyty (a było już ich 7) ,ów ortopeda ani razu nie obejrzał mojej nogi ,ograniczając się jedynie do rzucenia okiem na zdjęcie rentgenowskie i przepisując kolejne leki oraz zabiegi, które nawiasem mówiąc niewiele pomagają.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.