biura też nie są bez winy
Autor:
Gość: mm
IP: *.icpnet.pl
17.03.08, 23:31
ze skarg wymienionych w artykule możemy się śmiać, ale spotkałam się
z sytuacją, która śmieszna nie jest. nigdy nie wierzyłam w zasadność
skarg turystów, biorąc je za narzekania zakompleksionych
cwaniaczków, dopóki sama nie wybrałam się do Turcji z jednym z
wiodących w tej destynacji (obrzydliwe słowo) polskich biur podróży.
wcześniej sporo jeździłam z różnymi biurami, nigdy nie miałam
zastrzeżeń, natomiast te wakacje były koszmarem (m.in. pleśń w
pokojach, nie działający prysznic i klimatyzacja - nie naprawione
mimo interwencji, masowe ciężkie zatrucia pokarmowe). wszystko, z
wyjątkiem efektów zatruć, udokumentowane zdjęciami i potwierdzone
protokołem podpisanym przez rezydenta (swoją drogą na forach
internetowych wyczytałam, że rezydenci tego biura pracują za grosze
i zabierają im paszporty). reklamacja oczywiście nie uwzględniona w
minimalnym choćby zakresie. do sądu sprawy prawdopodobnie nie
skieruję, bo siedziba biura daleko, i nie będę ciągać świadków przez
pół Polski (marzy mi się, by w sprawach konsumenckich właściwy
miejscowo był sąd miejsca zamieszkania powoda; tylko nie piszcie mi
o art. 202 kpc). co zrobię? następnym razem, za te same lub mniejsze
pieniądze, kupię wycieczkę w niemieckim biurze podróży i polecę z
Berlina.