Re: biura też nie są bez winy
Autor:
Gość: mm
IP: *.icpnet.pl
18.03.08, 22:04
nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam ;) widać to prawda!
turyści, dawajcie napiwki nie tylko lokalnej obsłudze, ale i polskim
rezydentom, i nie psioczcie na nich, że wciskają wycieczki
fakultatywne 30 % droższe od usług lokalnych biur, bo na tym ci
pracownicy pewnie głównie zarabiają. szacunek dla rezydentów za ich
uśmiech i cierpliwość.
dodam, że widziałam w jakich warunkach skoszarowana jest zasuwająca
od świtu do nocy obsługa hotelowa - była to zagrzybiona piwnica
(choć chłodniej, standard jednak trochę gorszy od naszego
zagrzybionego pokoju z zagrzybionym niechłodzącym klimatyzatorem;).
słyszałam też, czego potwierdzić nie mogę, że zarabiają tylko na
napiwkach, zaś co do kierowcy autobusu obsługującego transfery na
lotnisko takiej informacji udzieliła rezydentka. naprawdę,
świadomość tego, że na nasze wakacje ciężko pracują za półdarmo
inni, odbiera całą przyjemność (względnie resztę przyjemności, jeśli
w hotelu są skandaliczne warunki), a z kolei hojne dawanie napiwków
w zgodzie z własnym sumieniem ostro bije po kieszeni. przy czym
dodam, że wakacje kosztowały 1700 PLN za 7 dni za osobę, więc nie
można mi zarzucić, że z powodu wyjątkowo niskiej ceny moje
zastrzeżenia są śmieszne. jeśli ktoś napisze, że widać, iż powinny
kosztować 2500 zł, odpowiem - dobrze, niech kosztują, niech cena
będzie uczciwa, jeśli mnie nie będzie stać - nie pojadę, wolę to niż
zmarnować urlop i widzieć to co widziałam. tylko, że biura
konkurując głównie cenami nie zrobią tego; przy czym znaczenie ma
też polityka lokalnych hoteli i lokalne prawo pracy, na co wpływu
nie mamy żadnego.
inna historia - w polskim biurze, rekomendowanym przez izbę
turystyki, kupiłam pobyt w Chorwacji w apartamentach z dojazdem
własnym. standard był delikatnie mówiąc średni jak na cenę - mocno
zużyte skromne pokoje, ale Chorwacja to kraj europejski, więc niby
zrozumiałe i ok. tyle, że dzień przed wyjazdem pogadaliśmy z
przesympatyczną babcią - właścicielką. spytała nas ile zapłaciliśmy.
okazało się, że dostała jedną trzecią z tego. babina rozpłakała się.
wydaje mi się, że pobieranie 200 % narzutu za pośrednictwo to jednak
lekka przesada.
dowcipny artykuł, będący przyczynkiem niniejszej dyskusji, pokazuje
tylko mały fragment wierzchołka góry lodowej.