Jeździmy na suwak: pomóżmy sobie w korkach
Po pierwsze, nie zadawać pytań szczegółowych, bo bałamucą problem.
Gdyż problem jest generalny. Trzeba po prostu wcielać w życie
uchwaloną politykę transportu, którą Miasto Poznań a szczególnie
poznańskie PO poddało dywersji uchwałą o zmianach Studium oraz
decyzjami o budowie III Ramy. Główną przyczyną korków jest zbyt
wysoki udział samochodów w drogach pokonywanych przez mieszkańców.
Jest on znacznie wyższy od tego, który wykazują np. miasta
niemieckie (patrz. Ekspertyza w sprawie transportu wykonana przez
niemieckich ekspertów dla Poznania w roku 1999-powinna być w
internecie wśród materiałów MPU), a trudno twierdzić, że Niemcy mają
mniej samochodów od Poznaniaków. Przyczyną tego stanu rzeczy jest
gwałtowna rozbudowa obszarów mieszkaniowych na peryferiach,
sprzeczna z wieloma dyrektywami Unii Europejskiej (koncentracja
rozwoju na obszarach już zurbanizowanych, restrukturyzacja i
zagospoarowywanie nieużytków poprzemysłowych itp., ochrona gleb,
ochrona środowiska, integracja społeczna w przestrzeni miasta etc).
Również budowa III Ramy jako faktycznie autostrady miejskiej, jest
przede wszystkim podporządkowana suburbanizacji miasta Poznania.
Wystarczy nałożyć trasę III Ramy na wyznaczone w nowym Studium
obszary nowego budownictwa deweloperskiego,mającego wg. nowego
Studium pomieścić tam 140.000 mieszkańców. Chodzi więc o
zabezpieczenie dla tych obszarów dogodnej możliwości wyjazdu i
wjazdu do miasta. W ten sposób diabeł (suburbanizacja) wywołuje
Belzebuba (remotoryzacja systemu transport). III Rama jako trasa
autostadowa, burzy całą uchwaloną politykę transportu, która
preferowała rozwój systemów transportu publicznego, Coraz więcej
osób wyprowadzających się na peryferie do nowych zasobów
deweloperskich musi jechać z różnych powodów do śródmieścia i
korkuje miasto. Ten kierunek ozwoju miasta pochodzi z archaicznych
poglądów dr Krycha i poznańskich polityków PO, wywodzących się
jeszcze z epoki industrialnej.
W ten sposób nie należy zadawać dyrdymalskich pytań szczegółowych,
tylko zapytać, w jakim stopniu poznańska polityka transportu jest
spójne (a nie jest)zarówno z dyrektywami unijnymi i europejską
filozofią rozwoju współczesnych miasta. Warto sobie zdać sprawę z
tego, że jedynym miernikiem zrównoważonego rozwoju miasta i jego
transportu oraz wzorem dla ich rozwoju są współczesne doświadczenia
europejskie i tych trzeba się trzymać, ale stan świadomości mediów i
społeczeństwa jest w Polsce w tych sprawach tak niski, że politycy
bezkarnie mogą realizować swe prodeweloperskie i katastrofalne dla
przyszłości miast polskich polityki rozwoju miasta i transportu,
spychając swój kraj do poziomu rozwoju cesarza Bokasy I.