A teraz małe pytanie. Jak rozwinie się przyszłość miasta Poznania skoro pozostawimy drogi samym sobie a miast będzie się coraz bardziej korkować? Nie ulega wątpliowości że ilość samochodów będzie wzrastać. Może i metro powstanie ale korki na ulicach nie znikną, w najlepszym wypadku tylko minimalnie się zwiększą. Wniosek? Większe inwestycje z pewnością nie powstaną w Poznaniu, choć może to i dobrze bo powinny lokalizować się pod miastem. Ale nie każdy inwestor zechce osiedlać się w mieście gdzie problem jest dojechać z miejsca na miejsce bo wszędzie jest korek. Obsługiwać klientów z metra się nie da. Może nie chcemy takich biznesmenów i chcemy tylko by nowoczesne technolgie się u nas lokowały. Tylko co my takim koncernom oferujemy? A jaka jest różnica dla dużego koncernu lokowanie się koło zakorkowanego miasta a koło miasta przez które można w miarę normalnie przejechać? A nawet jeśli chcemy porzucić te wyzyskujące nas (jak niektórzy mówią no i częściowo mają rację) koncerny to jaką mamy inwencję na przyszłość? Jak ma wyglądać nasza przyszłość? Czy jako zwyczajnego miasta powoli cofającego się w rozwoju z ciągle narastającą emigracją z miasta i narastającym marazmem?
Po co te pytania? Z jednego fundamentalnego powodu. Jeśli mówimy tu o kwestii rozwoju miasta, rozwoju systemu komunikacyjnego miasta, poprzez który wisi nad nami zadłużenia na kilkadziesiąt to owa sprawa musi zostać przemyślana dokładnie. Nie tylko kwestia jak przewozić ludzi z miejsca na miejsce ale jak polityka transportowa miasta ukształtuje sam charakter owego miasta. Na ile zmieni się postrzeganie Poznania z punktu widzenia mieszkańców/inwestorów itd. Jeżeli ładujemy olbrzymie pieniądze w ową inwestycję to pomyślmy na ile jest ona inwestycją dla inwestycji a inwestycją ku rozwoju miasta. Czy metro będzie szansą rozwoju dla miasta, czy jednak III rama nią będzie? Jak się zmieni profil inwestycji w mieście gdy postawimy na jedną bądź drugą opcję? A przypadki czarnych scenariuszy? Np. stawiamy na metro, ludzie emigrują z uwsteczniającego się Poznania i metro zaczyna upadać zanim weszło w okres świetności. Albo z drugiej strony III rama zbudowana a brak sensownych planów zabudowania (tak, jedna z największych bolączek naszego miasta) powoduje szybkie wyrastanie gęstej zabudowy w bliskich odległościach i szybkie zakorkowanie III ramy i paradoksalnie przez centrum przejeżdża się szybciej. Scenariusze są różne, czarne w większości fikcyjne ale musimy się nad tym zastanowić gdyż najlepsza jest komplementarność transportu. Zarówno metro, zarówno szybki tramwaj, zarówno III rama, zarówno rozbudowana sieć dróg rowerowych itd. Czyli wszystko razem bo owe rzeczy się uzupełniają. Problem w tym że nas na to nie stać i musimy się uciekać do prowizorki więc zastanówmy się która najlepiej wróży naszej przyszłości.
BTW w zasadzie dla naszego miasta najlepszy jest tramwaj w tunelu, pod przykryciem betonowym na którym z kolei jest ulica. Koszt budowy znacznie niższy a wykorzystanie powierzchni gruntu podwójne. Tak samo zaniedbane drogi rowerowe które powinny być przede wszystkim sensownie rozplanowane. Co to za droga rowerowa która z Piątkowa na Rataje prowadzi tak samo jak tramwaj przez centrum jeszcze tuż obok blachsmrodów a przejazdy przez ulice są współdzielone z przejściami dla pieszych ?!? Co to za droga rowerowa która skacze z jednej strony chodnika na drugą i to jeszcze obok prawie zawsze obleganego przystanku ?!? Czy nikt nie pomyśli że ludzie po prostu MUSZĄ przechodzić na drugą stronę? Co to za droga rowerowa która jest tak wąska że mieści się na niej ledwo jeden rower a jest tylko po jednej stronie czyli w domyśle ma niby służyć użytkownikom zmierzającym w przeciwne strony? Co to za droga rowerowa prowadząca do nikąd ?!? Co to za macosze traktowanie dróg rowerowych gdzie straż miejska kompletnie nie umie walczyć z samochodami stojącymi na drodze rowerowej ?!? Wystarczy spojrzeć na przykłady z północy. Tam drogi rowerowe są zupełnie inaczej traktowane. A warunki? Przecież jest tam zimniej i sama zima dłużej trwa a w Holandii częściej pada. Więc warunki kompletnie nie odstraszą rowerzystów. Tylko ten kto tam był to od razu widzi że tam to aż chce się jeździć rowerem (a zapalonym rowerzystą absolutnie nie jestem) a u nas po prostu i niewygodnie a przede wszystkim po prostu strach jeździć jak obok tiry się przepychają a wyjście numer dwa to chodnik i mandat za jazdę na chodniku.
Niestety u nas się mysli technokratycznie rodem z PRL. Jest plan, trzeba go wykonać a to jakie on ma skutki na innym polu, jakie można usprawnienia dokonać przy okazji, co relatywnie niskim kosztem inwestycyjnym (drogi rowerowe np.) może znacząco polepszyć jakość życia jest kompletnie ignorowane. U nas się myśli jednowątkowo i jednotorowo, dlatego też właśnie urodziła się tu taka a nie inna dyskusja bo każdy chce postawić na swoim.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.