kontrowersyjne, ale...
Autor:
Gość: Włodek z Grunwaldu
IP: *.icpnet.pl
30.10.08, 08:10
ale może przyzwyczaić nas do posiedzenia nad naszą Wartą. Będzie jak pasaż MM,
który na szczęście już znika, ale dobrze, że był. Ktoś pamięta tę dziurę w tym
miejscu? I wyobraźcie sobie, że do dziś by straszyła. Natomiast przyszłym
miejscem tego kompleksu "Bali" - po rozpoczęciu rewitalizacji rzeki, gdy już
kogoś innego wreszcie wybiorą Poznaniacy - mógłby się znajdować w byłym porcie
koło starej Stoczni Rzecznej, widocznym z mostu Przemysła I na ul. Hetmańskiej.
Co do diagnozy stanu poznańskiego Zarządu, to zgadzam się z przedmówcami, jednak
chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy:
- Poznań jest jednym z najciekawszych miast w Polsce, tak kulturalnie, jak i
architektonicznie
- nie jest rolą zarządu robienie szumu i show, ale umożliwianie takiej
aktywności mieszkańcom.
Jednak Zarząd nie czyni wiele by dawać artystom przestrzeń. Bez kilkudziesięciu
nadzwyczaj aktywni i płodni artyści uczynili z Poznania jedno z głównych centrów
sztuki w Polsce. To jednak jest mało widoczne w przestrzeni publicznej właśnie
przez pasywność miasta.
Zarząd też nie czyni wiele by architektura w Poznaniu powstawała. Wyjątek wieży
Liebeskinda tylko to potwierdza, gdyż ma on charakter działań biznesowych, a nie
artystycznego, przemyślanego podejścia do przestrzeni.
Nasz Zarząd jest w kieszeni ludzi zajmujących się nieruchomościami, czyli
elegancko wycofuje się z aktywności, gdzieniegdzie przyjmuje kontrowersyjne,
nieuzasadnione plany i ... ma związane ręce. Można próbować za wzór stawiać
Wrocław. Jednak nie do końca. Pomijając fakt, że łatwiej szybko się rozwijać
startując z niskiego pułapu, też nie jest tam różowo, gdyż trzeba się wkupić w
"otoczenie", "dwór" by zaistnieć. Jednak przy rozwoju i inwestycjach nie
decyduje wyłącznie wyobrażenie o inwestycji inwestora, ale i racje długofalowe -
długofalowa opłacalność dla miasta i długofalowe oceny estetyczne (choć to
obiekty z Trójmiasta, Warszawy, Poznania i Krakowa, a nie Wrocławia wygrywają
konkursy architektoniczne). Lecz miasto promuje wśród inwestorów pewną wizję,
rozwija zaniedbane kwartały. Poznański magistrat ogranicza się do czekania na
inwestora. Do tego nie potrafi konsekwentnie realizować raz stworznych wizji. No
ale nie da się, jak "nie przyjdą inwestorzy". Ano nie przyjdą jak się ma
mentalność woźnego.
To jednak nie uprawnia by krytykować ludzi, którzy dbają o jednolity charakter
urbanistyczno-architektoniczny centrum tysiącletniego miasta. Dlatego "Bali"
TAK, ale z założeniem tymczasowo w tym miejscu.