na grunwaldzkiej rowerzystów ubędzie:)
Jak Poznań obchodził Dzień bez samochodu? - Oryginalnie!
- Władze wysłały straż miejską, żeby karała mandatami rowerzystów na
chodnikach.
Ulica Grunwaldzka, godzina 15, dwupasmówka bez pobocza - szybki ruch,
mimo tego, że sporo samochodów - średnia prędkość aut 55 km/h - i tak
od świateł, do świateł. Szeroki chodnik, na którym piesi pojawiają
się sporadycznie. Średnio jeden, dwóch na km trasy. Trochę więcej w
okolicach przystanków i szkół.
Ścieżki rowerowe w tej okolicy - spójrzcie na mapki, jak nie
wierzycie - zero.
Dwaj smutni panowie nie nadążają z łapaniem groźnych "sprawców
wykroczeń". To młodzież wraca ze szkół, ostrożne starsze panie, które
zwyczajnie boją się lawirować między autami. Naprawdę - w godzinach
szczytu jeżdżą tędy dziesiątki ludzi dojeżdżających do pracy lub do
szkół, do centrum i wręcz przeciwnie...
"Przyjemność" nieco bezpieczniejszej, choć wolniejszej jazdy - bo
chodnik miejscami dosyć dziurawy:) - dla niezorientowanych - kosztuje
50 zł.
Żal mi szczególnie tych starszych, ale dziarskich kobitek. Ale cóż...
Władze miasta najwyraźniej postanowiły przytrzeć cyklistom różki:)
Może to odpowiedź na sobotnią akcję liczenia rowerzystów, promującą
jazdę rowerem w mieście? A może sposób na łatwy zarobek - w końcu
rowerzyści nie dokładają się do wiecznie dziurawej kasy miejskiej
komunikacji... A może serio, chodzi o bezpieczeństwo pieszych? Albo
zniechęcenie w ogóle do rowerowania, tych co im śmiałości jakoś tak
brakuje, żeby szosą mknąć?
Jak widziałem po drodze, dzisiaj panowie strażnicy również karali
starsze panie:(