Chcemy Poznania dla rowerów!
Autor:
Gość: pyrlandka
IP: 88.220.181.*
28.04.09, 10:09
Ja, przy braku drogi rowerowej, jeżdżę chodnikiem i nie mam przynajmniej na
razie zamiaru przerzucać się na jezdnię. Po chodniku jeżdżę bardzo ostrożnie,
jak mijam przechodnia to zwalniam do tempa żółwia, czyli nie ma sposobu, żebym
kogokolwiek potrąciła. Mimo to nierzadko przechodnie rzucają we mnie obelgami,
że rowerem to się po jezdni jeździ. Jednak, jak już wyżej ktoś wspomniał, wolę w
ostateczności musnąć przechodnia na chodniku (choć przy mojej ostrożnej jeździe
to praktycznie niemożliwe - jeśli zachodzi takie ryzyko, to schodzę na chwilę z
roweru), niż pozwolić, żeby samochód mnie "musnął" i wylądowałabym w szpitalu.
Niestety przy wąskości dróg w Poznaniu niełatwo o taki wypadek. Do tego te
straszne koleiny na poboczach...
Ostatnio nawet jakaś mała dziewczynka idąca z mamą za rączkę obrzuciła mnie
mięsem, że jadę chodnikiem. Ciekawe, czy jej mama byłaby zachwycona, gdyby
córcia wyciągnęła rowerek i wskoczyła na jezdnię.
Generalnie uwagi takie puszczam mimo uszu, bo dopóki jest ryzyko, że mnie
potrąci auto, albo przewrócę się na koleinach, nie ma mowy, żebym przerzuciła
się z chodnika na jezdnię.