Komentarze do artykułu
Grobelny o Malcie i Łacinie
Lokalizacja dwóch galerii handlowych w bezpośrednim sąsiedztwie jest zgodna z zasadą synergii przestrzennej. Sprzyja rozwojowi przestrzeni, podnosi jej walory, wzmaga ruch pieszy, ale również rodzi naturalną konkurencję pomiędzy centrami, która daje w efekcie korzyści dla ich klientów - Maciejowi Kacprzakowi odpowiada prezydent Poznania Ryszard Grobelny
Mieszkańcy o Grobelnym. Malcie i Łacinie
Panie Prezydencie,
Wątpliwej jakości argumenty za budową kolejnego molocha jakie Pan
przedstawia, w efekcie obrócą się przeciwko Panu, bo nie tylko nie
poprawi się komfort życia mieszkańców, lecz radykalnie się jeszcze
pogorszy. Już teraz to obserwujemy po oddaniu galerii przy ul.
Baraniaka. Wymienię niektóre sukcesy w Pana mniemaniu:
1). Gwałtownie wzrosły korki na Baraniaka i na wjeździe do ul. Jana
Pawła,
2). Wyrosły kolejne światła na wjeździe z ul. Katowickiej na tereny
osiedlowe
Powyżej wymieniłem Pana „sukcesy”. Poniżej wymieniam natomiast kilka
zasadniczych mankamentów Pana decyzji i ewidentnych zaniechań wobec
lokalizacji wspomnianej galerii M.:
1). Nie liczył się Pan ze zdaniem mieszkańców – w przeważającej
mierze jednoznacznie przeciwnych budowie w tym miejscu molocha
handlowego, zresztą po co się liczyć, jeśli spotkanie miało miejsce
w momencie, gdy galeria M. stała już w stanie surowym, a decyzji nie
można było cofnąć na tym etapie.
2). Nie wybudowano bezkolizyjnych wiaduktów – łączników z ul. Jana
Pawła;
3). Nie poszerzono ul. Katowickiej do torów tramwajowych. W związku
z tym, mimo opłat z tytułu użytkowania wieczystego
mieszkańcy „Polanki” przeciskają się nadal wąską i dziurawą drogą.
Nie zbudowano też szerokich chodników do poszczególnych osiedli. A
wąski chodnik z galerii na Polankę” nie był w ogóle przemyślany.
4). Naruszono elementarną zasadę, aby na terenie bezpośrednio
przyległym do miejsca o charakterze rekreacyjno-wypoczynkowym nie
wykonywać zwartej zabudowy oraz nie przekraczać wysokości 2-3
kondygnacji nadziemnych (ciągłością tej błędnej decyzji jest
powstały obok galerii M. kompleks biurowców);
5). Nie wyegzekwowano zobowiązania inwestora galerii M. do tego, aby
to miejsce było faktycznie w przeważającej mierze funkcją sportowo-
rekreacyjną. Trudno chyba tym miejscem określić mini poletko do gry
w koszkówkę, zlokalizowanym tuż przy ruchliwej drodze.
6). Co stało się z setkami drzew rosnących na terenie obecnej
galerii M., które miały być wg inwestora i architekta pozostawione,
ew. przesadzone.
7). Wg jakich miar obecny teren zielony przed galerią M. uzna Pan za
atrakcyjny wypoczynkowo – czy służą temu gwałtownie rosnące korki
samochodowe i spaliny.
Przechodząc do lokalizacji kolejnego molocha handlowego przy ul
Łacina,
To oczywiście tak samo szkodliwy i „poroniony” pomysł. Ale w świetle
Pana poglądów, każdy argument przeciw budowie jest słaby lub
nielogiczny, jeśli się jest ortodoksyjnym zwolennikiem zabudowy
marketami, galeriami, biurowcami i developerką mieszkaniową co
większych wolnych trawników miejskich. Przykładów z ostatnich tylko
3 lat można by mnożyć w nieskończoność. Fatalny wpływ funkcji tej
zabudowy oraz szczątkowej tylko przebudowy infrastruktury drogowej
widzimy na co dzień. Ważne, żeby pokazać, że zrekompensowano coś tam
mieszkańcom, a więc wykonuje się najtańsze, najgorsze możliwe
rozwiązania – przede wszystkim kolizyjne, w oparciu o światła, a nie
wiadukty, tunele czy kładki (kładka dla pieszych do galerii M. – to
zupełna pomyłka, jeśli się weźmie, że pozostali mieszkańcy „nie
shoppingowcy” drepczą czekając na światłach). W tym względzie Poznań
nie tylko nie dąży do modelu miasta otwartego, nie mówiąc o know-how
(!), lecz coraz bardziej oddala się od modelowych rozwiązań, dawno w
XX w. przyjętych na Zachodzie. Nasze miasto staje się na przekór
Pana sloganom dla mediów, systematycznie upośledzanym w zakresie
funkcji dostępności komunikacyjnej, rzec by można, celowo
zapuszczanym komunikacyjnie, a w każdym razie, ostatnie lata Pana
zarządzania dobitnie pokazują, że nie rozumie Pan, co oznacza
strategia, planowanie i zwyczajnie dobra organizacja pracy.
Jak to robi się na całym świecie: najpierw dogodne i wybudowane z
perspektywą rosnącego natężenia ruchu, bezkolizyjne drogi i kładki,
a dopiero później developerka, ściśle dopasowana do charakteru
przestrzeni i potrzeb mieszkańców.
Pan nie ma pojęcia o istocie rozwoju i funkcjonowania miasta jako
złożonego i funkcjonującego systemu przestrzeni. W efekcie Pana
paranoidalnych pomysłów na galeryzację, umarketowienie,
developeryzację śródmieścia i terenów rekreacyjnych, mieszkańcy
Poznania przeżywają gehennę i stali się podludżmi dla obecnej
władzy. Liczy się tylko inwestor i developer. Skoro nie ma się
pojęcia o modelowaniu przestrzeni w przyjazny mieszkańcom sposób i
zawieraniu korzystnych umów dla miasta – to rzeczywiście nie wymusi
się powstawania takich usług komercyjnych rekreacyjno-sportowych jak
baseny itd. Będą zaś galerie, markety, galerie, markety, itd. A
mieszkańcy stają się coraz bardziej mniej potrzebni, no chyba, aby
zaakceptować lub nie – ale to i tak nic nie da - budowę już na jej
ukończeniu.
Tania i przewrotna Pana argumentacja może przysporzy Panu głosów
wyborczych (oby nie), ale na pewno niestety, nie pozwoli nam –
mieszkańcom, normalnie funkcjonować w tak „zatruwanej” przestrzeni.