Dodaj do ulubionych

Korki - jak duzo rezygnuje?

09.06.05, 17:34
Mam takei pytanko. mieszkam w W-wie, jest cholernie dużo szkółek, konkurencja
ze strony korepetytorów od wykładowców akademickich po studentów filologii
przez tych, co byli na wymianie np w USA, wszelkiej maści nativów itp
Miałam paru uczniów, którzy uczyli się na próbę ze mną. 1 zrezygnowało
niespodziewanie.wiem, że w swojej biografii mieli po parę kursów, mimo tego
startowali od zera. Nasza współpraca zakończyła się rezygnacją z ich strony.
Czy macie wielu czniów poszukiwaczy itp?
Zastanawiam się jak wielu klientów ze zgłaszających się do was,pozostaje z
wami w długiej współpracy. Sądzę, że nie jest to wyłącznie zależne od nauczyciela.
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Korki - jak duzo rezygnuje? 09.06.05, 18:19

      W tym roku mialam (i mam) 4 osoby,trzy z nich od wrzesnia.Zadna nie rezygnuje.
      Nie licze osoby szukajacej doraznej pomocy, bo to z gory wiadomo bylo, ze na
      kilka lekcji.Nawet mam propozycje na po wakacjach z polecenia jednej z uczennic.
      Mozna powiedziec, ze mam szczescie :-)
      Na pewno najlepszemu korepetytorowi zdarzy sie ze nie moze "dotrzec "do kogos i
      wtedy najlepsza droga jest rezygnacja bez urazy.

      Pozdrawiam
      • krutikow Re: Korki - jak duzo rezygnuje? 10.06.05, 12:16
        Jesli nauczyciel jest dobry i prowadzi z uczniem ciekawe i skuteczne, tj.
        dajace efekty lekcje, to rezygnacje zdarzaja sie rzadziej, ale sie zdarzaja,
        przede wszystkim wtedy i dlatego, ze uczen nie ma motywacji, nie czeka go
        egzamin, nie ma perspektywy awansu w pracy czt wyjazdu, uczy sie po prostu, dla
        samej nauki, a obecnie jeszcze czesciej, bo wszyscy dookola ucza sie jezykow,
        ale jemu nie starcza zapalu, mozna wowczas zaproponowac zaplacenie za jakis
        czas z gory, wtedy uczen bedzie chodzil nadal , byc moze wdrozy sie,
        przyzwyczaji do pracy nad soba i bedzie kontynuowal. W nauczaniu jezykow
        najwazniejsze wydaje mi sie pokazanie, nawet udowodnienie uczniowi w jak
        najkrotszym czasie, ze moze mowic w obcym jezyku, bo jesli zaczniemy od
        gramatyki lub czytania , to b. szybko ucieknie. Natomiast jesli zacznie mowic ,
        a jeszcze zorganizujemy mu spotkanie towarzyskie z nativem i oni sie
        porozumieja, to uczen bedzie chcial sie uczyc dalej. Pozdrawiam.
        --
        www.rosyjski.blo.pl
        www.russkajaizbuszka.blo.pl
        • Gość: Marek Re: Korki - jak duzo rezygnuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.05, 14:17
          Tylko że zorganizowanie takiego "spotkania towarzyskiego z nativem" może
          wynieść więcej niż kwota za lekcję dla nauczyciela. Nie łudźmi się, przeciętny
          nauczyciel (mówie o ogóle nauczycieli, nie ich wiedzy) nie ma przy sobie
          native'a, żeby go zabierać na "spotkania towarzyskie" do swojego ucznia. Pomysł
          dobry, tylko że mało realny jak na polskie realia.
          • topbest1 Re: Korki - jak duzo rezygnuje? 23.06.05, 14:44
            native nie oznacza pedagoga...zanim zacząłem uczyć uczyłem się m.in. u
            Metodystów...większą klasę mieli Polacy uczący angielskiego niż nativy z
            USA..znam angielskich nauczycieli w collegu w Londynie..wolą jak np.włoskeigo
            uczy Anglik a nie Włoch...nt. poszukująych korepetycji:niestety większość
            uważa,że ktoś ma za nich nauczyć się języka...a systemayczność w nauce znają
            tylko z fimów s-f. zamiast nativów na spotkania korzystajcie z lekcji
            opracowanych przez np. www.bbc.co.uk, czy www.voa.gov

            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Tylko że zorganizowanie takiego "spotkania towarzyskiego z nativem" może
            > wynieść więcej niż kwota za lekcję dla nauczyciela. Nie łudźmi się,
            przeciętny
            > nauczyciel (mówie o ogóle nauczycieli, nie ich wiedzy) nie ma przy sobie
            > native'a, żeby go zabierać na "spotkania towarzyskie" do swojego ucznia.
            Pomysł
            >
            > dobry, tylko że mało realny jak na polskie realia.
            • krutikow Re: Korki - jak duzo rezygnuje? 24.06.05, 09:38
              Mam wrazenie, ze dobry lektor jezyka dla siebie samego ma staly kontakt z
              nativami i stale doskonali swoj warsztat, a wowczas nie jest trudne
              zorganizowanie takiego spotkania, o jakim pisalam wyzej. I oczywiscie native
              nie musi byc nauczycielem, ma wypic z uczniami herbate i pogadac, a lekcje
              przeprowadzi lektor po lub przed spotkaniam z native.

              --
              www.rosyjski.blo.pl
              www.russkajaizbuszka.blo.pl
              • topbest1 Re: Korki - jak duzo rezygnuje? 24.06.05, 11:45
                tylko co taka lekcja ma dać? reality show na poziomie Polsatu? w ZOO będzie ciekawiej...żyjemy w XXIw. jak ktoś chce posłuchac "żywego" języka włącza CNN,NBC ,SKY...rozumiem,że chodzi o "przytrzymanie" ucznia..i współczuję..

                krutikow napisała:

                > Mam wrazenie, ze dobry lektor jezyka dla siebie samego ma staly kontakt z
                > nativami i stale doskonali swoj warsztat, a wowczas nie jest trudne
                > zorganizowanie takiego spotkania, o jakim pisalam wyzej. I oczywiscie native
                > nie musi byc nauczycielem, ma wypic z uczniami herbate i pogadac, a lekcje
                > przeprowadzi lektor po lub przed spotkaniam z native.
                >
                • baba67 Re: Korki - jak duzo rezygnuje? 24.06.05, 13:47

                  Ja zrozumialam, ze uczen za takie spotkanie z nativem nie placi, po prostu jest
                  to rodzaj atrakcji i to na prawde dajacej duzo, zwlaszcza na poczatku nauki.
                  Sama tego doswiadczylam, kiedy to niewiele mowiac jeszcze po angielsku
                  wyladowalam na obczyznie.
                  Nie rozumiem zatem Twojego zacietrzewienia.Jesli Tobie nic by to nie dalo, to
                  jestes w mniejszosci.
                  • topbest1 Re: Korki - jak duzo rezygnuje? 25.06.05, 10:00
                    więcej dała mi MTV czy VOA niż Nativy...jestem bardziej praktyczny..to wszystko

                    baba67 napisał:

                    >
                    > Ja zrozumialam, ze uczen za takie spotkanie z nativem nie placi, po prostu jes
                    > t
                    > to rodzaj atrakcji i to na prawde dajacej duzo, zwlaszcza na poczatku nauki.
                    > Sama tego doswiadczylam, kiedy to niewiele mowiac jeszcze po angielsku
                    > wyladowalam na obczyznie.
                    > Nie rozumiem zatem Twojego zacietrzewienia.Jesli Tobie nic by to nie dalo, to
                    > jestes w mniejszosci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka