A zacznie się w USA. Rząd federalny się zadłużył jak cholera, Amerykanie też
(ach te kredyty hipoteczne!), FED próbuje Keynesa z wiadomym skutkiem (dolar
tanieje, a obniżki stóp działają jak dawka heroiny na gorączkującego
ćpuna-przez chwilę jest dobrze!), czyli wszystko zmierza do katastrofy.
Oczywiście tąpnięcie na Zachodzie walnie w naszych eksporterów i emigrantów
(pierwsi do zwolnienia). A Polska gospodarka też jedzie na wspomaganiu (oj ten
deficyt i góra głupio udzielonych kredytów hipotecznych!) i jak braknie tego,
co zdrowe (eksport plus robota w Dublinie i Londynie), będziemy mieli Armagedon.
Może tak musi być-katastrofa nauczy nasz postchłopski naród ekonomii. Tak, czy
siak trzeba gotówkę wymienić na złoto (drożeje niezmiennie od paru lat) i
ziemię (Agencja Nieruchomości Rolnych ma jej ciągle sporo).
Drugiej Irlandii na pewno nie będzie. Chyba, że pojawi się rząd, który
wyzeruje deficyt, sprzeda co się da, i przestanie udawać, że ekonomia nie jest
nauką...
Pozdrawiam.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.