Dodaj do ulubionych

Godna polecenia Agencja Ochrony w Radomiu

  • Gość: nadszyszkownik IP: *.radom.vectranet.pl 11.04.10, 08:42
    Okradanie konwojów czy wyłudzanie haraczy z jednej strony, a praca
    emerytów i rencistów za 4 zł za godzinę z drugiej. Przez wiele lat
    na rozdrobnionym rynku usług ochroniarskich trudno było utrzymać
    jakiekolwiek standardy – ponad 3 tys. działających w tym sektorze
    firm to małe lokalne przedsiębiorstwa, zakładane przez byłych
    policjantów czy oficerów służb. Ale nawet te większe, takie jak
    giełdowy Impel z Wrocławia czy grupa Solid Security kontrolowana
    przez Andrzeja Szymanowskiego, przez wiele lat konkurowały ze sobą
    głównie ceną, bo na tym klientom zależało najbardziej.
    – Ochrona to specyficzna branża. Można jednak zauważyć, że w ciągu
    ostatnich lat rynek ewoluował i rządzące nim zasady uległy
    standaryzacji – mówi Łukasz Puciłowski, prezes zarządu Impel
    Security.
    W Skandynawii i krajach Europy Zachodniej dwie lub trzy największe
    agencje zwykle kontrolują ponad 60–70 proc. rynku. G4Securicor,
    największa na świecie firma ochroniarska, obecna również w Polsce,
    to notowany na giełdach w Londynie i Kopenhadze gigant: działa w
    110 państwach, a jego przychody w 2009 r. przekroczyły 7 mld funtów
    (zysk netto wyniósł 202,5 mln funtów). W Polsce G4S jest dopiero
    czwartym co do wielkości graczem – numerem jeden pozostaje grupa
    Solid Security (z ok. 800 mln zł rocznych przychodów), a na drugim
    miejscu od niedawna jest Konsalnet (480 mln przychodów), którego
    rozwojem zajął się fundusz private equity Société Générale Asset
    Management (od stycznia Amundi).
    Obecność w spółce funduszu inwestycyjnego to przede wszystkim
    gwarancja finansowej transparentności, co w przypadku branży
    ochroniarskiej nie zawsze jest oczywiste. Tworzenie się dużych firm
    wymusi również wyższą jakość usług, bo zadania agencji to już nie
    tylko stróżowanie na osiedlu, ale też wymagające o wiele większego
    zaufania zleceniodawcy zarządzanie gotówką (cash processing): m.in.
    konwojowanie pieniędzy dla oddziałów banków i ich przeliczanie,
    uzupełnianie banknotów w bankomatach czy monitoring, tj. stały
    nadzór kamer instalowanych na terenie posesji przez agencje ochrony.
    Przez 18 centrów obsługi gotówki należących do Konsalnetu, który
    jest dziś liderem rynku cash processingu, co miesiąc przechodzi 3,5
    mld euro. Firma obsługuje ponad 2 tys. bankomatów i konwojuje
    pieniądze dla takich banków, jak Pekao, BRE, ING, Citi Handlowy,
    NBP i PKO BP. Podobne usługi na polskim rynku świadczą Solid, Impel
    czy Brink’s.

    – Nie da się dziś zaoferować konkurencyjnej usługi za 5–6 zł za
    godzinę. Teraz średnia cena proponowana w przetargach za godzinę
    pracy ochroniarza to mniej więcej 10 zł – tłumaczy Puciłowski.
    Chociaż nieduże firmy z branży już od dawna wykupywane są przez
    mniejsze, to posunięcie Amundi było największą w Europie Środkowo-
    Wschodniej transakcją na rynku security. W czerwcu ubiegłego roku
    fundusz przeprowadził fuzję swojej portfelowej spółki Skorpion
    Security z agencją ochrony Konsalnet. Na czele Konsalnetu stanął
    Adam Pawłowicz, dawny prezes Ruchu. Szefowie funduszu poszli za
    ciosem i zaledwie miesiąc po fuzji do Konsalnetu dołączyła agencja
    Ajax Security z Łodzi, a w ubiegłym miesiącu dwie następne:
    Ambrela System, największa agencja w Łomżyńskiem o przychodach 8
    mln zł, i Mobitel Monitoring, spółka z portfela Kulczyk Holding
    specjalizująca się w monitoringu GPS, z którego korzystają na
    przykład firmy zarządzające dużymi flotami samochodowymi.
    – Do końca roku mamy zamiar sfinalizować sześć, siedem transakcji –
    zapowiada Pawłowicz. Jacek Pogonowski, dyrektor w funduszu Amundi,
    potwierdza: – Chcemy być liderem konsolidacji. Branża jest na
    średnim etapie rozwoju. Sądzimy, że w średnim okresie będzie
    generować przyzwoite zwroty.
    I powołuje się na przykład funduszu Copernicus Capital Partners,
    który kupił lidera rynku w Serbii – spółkę Progard, a po dwóch
    latach sprzedał inwestorowi branżowemu, grupie G4S, za 3,2-krotność
    ulokowanych w spółce środków. Dokładnych kwot nigdy nie ujawniono.
    Branżą security zainteresował się też hiszpański fundusz GED. Kupił
    większościowy pakiet hiszpańskiej spółki Prosegur i połączył z
    liderem na rynku rumuńskim – Dragon Star. Hiszpańsko-rumuńska
    agencja działa teraz pod nazwą Rosegur, a fundusz wciąż jest jej
    większościowym udziałowcem. Amundi ocenia wartość polskiego rynku
    ochrony na 6–7 mln zło­tych. W następnych latach ma on rosnąć
    średnio 10 proc. rocznie.

    – Segment jest nie najlepiej kojarzony i może trudniejszy niż
    outsourcing sprzątania, ale długo analizowaliśmy przejmowane spółki
    i doszliśmy do wniosku, że warto. Tym bardziej że mogliśmy
    zainwestować w liderów przy słabej obecności inwestorów
    zagranicznych – tłumaczy Pogonowski.
    Ta dominacja lokalnych przedstawicieli branży to polska specyfika.
    Pod koniec lat 90. zagraniczne firmy były bardziej aktywne – G4S
    przejął nieduży, zadłużony System Ochrony Sezam, a następnie równie
    mały Erminus za ok. 18 mln złotych. Na naszym lokalnym rynku ten
    międzynarodowy koncern wciąż jednak zostaje na dalekim, czwartym
    miejscu. Jeszcze dalej znalazła się agencja Securitas notowana na
    giełdzie w Sztokholmie. W Stanach Zjedno­czonych Securitas szybko
    zajął pozycję lidera, przejmując w 2000 r. największe firmy z
    branży: Pinkerton i Burns. W Polsce ustąpił miejsca lokalnym
    graczom. To o tyle dobra informacja dla Amundi, że mają
    potencjalnego kupca na połączone przez siebie spółki. Centrale G4S
    czy Securitasu z pewnością stać na odkupienie od funduszu
    wicelidera rynku.
    Małe firmy ochroniarskie z pewnością też coraz chętniej będą
    przystępowały do większych organizacji, bo branża nie jest łatwa i
    w przypadku najbardziej podstawowych usług niskomarżowa. Na
    ochronie fizycznej można liczyć na 4–5 proc. zysku, ale to
    zazwyczaj największa część działalności, generująca często do 70
    proc. obrotu.
    Konkurencja na polskim rynku robi się coraz ostrzejsza. Gdyby G4S
    kupiło od funduszu Amundi jego spółki, przynoszące około 500 mln zł
    przychodów rocznie, dotychczasowy lider rynku, Solid Security,
    miałby równego sobie rywala. Grupa Solid to dziecko jednego
    biznesmena. Na początku lat 90. Szymanowski, wychowanek domu
    dziecka w Mińsku Mazowieckim, dostał pracę w agencji ochrony Norma.
    Szybko zorientował się w ochroniarskim biznesie i założył agencję
    Solid Security. Biznesmen niechętnie opowiada o sobie i swoich
    interesach. Być może dlatego, że gdy po przejęciu przez niego
    pruszkowskiej agencji ochrony Husaria Solid zaczął się dynamicznie
    rozwijać, na rynku pojawiły się plotki o jego powiązaniach z mafią.
    Sam zainteresowany nigdy ich nie komentował.
    Od końca lat 90. wciąż zarządza największą grupą w branży, której
    szacunkowe przychody wynoszą od 800 mln do 1 mld złotych. Podobnie
    jak giełdowy Impel, Szymanowski nie tylko chroni, ale też za
    pośrednictwem firmy Amlux świadczy usługi sprzątające. Liczne
    spółki z jego grupy zatrudniają ponad 16 tys. osób. Na rynku
    wyróżnia go silna, ponad 300-osobowa ekipa handlowców. Przez wiele
    lat dawało mu to przewagę w szybkim docieraniu do klienta. Ostatnio
    swoją ogromną sieć sprzedaży wykorzystuje w innym celu. W marcu
    2008 roku kupił Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji Partner –
    teraz więc handlowcy Solidu sprzedają również polisy
    ubezpieczeniowe.
    Trudno odmówić biznesmenowi talentu. Choć podobnie jak Konsalnet
    Szymanowski cały czas konsoliduje rynek, robi to w zupełnie innym
    stylu – nie nagłaśnia przejęć ani nie zmienia nazw przejmowanych
    spółek. W ciągu ostatnich lat do grupy Solid dołączyły takie
    podmioty, jak Gustaw Securitas System ze Szczecina, Arch z
    Konstancina, Alarmeks z Olsztyna, a także agencje ochrony Patron
    czy Cerber z Radomia.
    Dlaczego więc Szymanowski nie stara się ujednolicać nazewnictwa
    wewnątrz firmy?
    – To dość sprytny zabieg. Sol
  • Gość: nadszyszkownik IP: *.radom.vectranet.pl 11.04.10, 08:48
    – To dość sprytny zabieg. Solid jest już tak duży, że zaczyna
    zjadać własny ogon. Niektórzy klienci nie chcą już korzystać z ich
    usług. Mogą się wtedy zwrócić do innej firmy, a pieniądze i tak
    trafią do Szymanowskiego – tłumaczy szef konkurencyjnej agencji.

    Przed połączeniem Konsalnetu ze Skorpionem, Amundi podobno
    prowadziło również rozmowy z Grupą Solid. Nie udało się jednak
    dojść do porozumienia. Założyciel spółki wciąż trzyma grupę silną
    ręką. Pytanie, jak długo jego ochroniarze będą dawać odpór
    połączonym siłom funduszy i inwestorów strategicznych.

    Dzięki przejęciu od Banku BPH międzybankowego centrum gotówki (MCG)
    Grupa Solid jest jedną z największych spółek zajmujących się cash
    processingiem, obok Brink’s, Impela i Konsalnetu.
  • Gość: cywka IP: *.146.178.153.nat.umts.dynamic.eranet.pl 11.04.10, 12:43
    no i dobrze, niech sie firmy rozwijaja i konsolidują. A co z tą KURATELĄ, niech
    ktoś powie coś na ich temat, bo ide do nich w sprawie pracy.
  • Gość: ruda IP: *.146.165.164.nat.umts.dynamic.eranet.pl 15.04.10, 18:13
    człowieku, tylko nie Kuratela, lepiej od razu8 idx na bezrobocie. Bu u nich
    tylko sie naharujesz jak głupi, a forsy miał nie bedziesz, bo to dziady,
    wykorzystywacze.
  • Gość: kuraś IP: *.radom.vectranet.pl 17.04.10, 16:14
    po pensje bedziesz chodził kilka razy bo niem, nie wiadomo czy
    będzie, bo niem czasu dla ciebie, typowa radomska firma z długami,
    żyjąca od wpłaty do wpłaty. Podział na lepszych czyli grupa i
    gorszych cała reszta.
  • Gość: rondo IP: *.147.207.238.nat.umts.dynamic.eranet.pl 17.04.10, 22:53
    tak potwierdzam to co powiedział mój przedmówca. Kuratela ledwo zipie i nie ma
    kasy na wypłaty dla ludzi. Nie pchajcie się tam, bo oni wkrótce padną.
  • Gość: Reflex IP: *.radom.vectranet.pl 18.04.10, 09:28
    powinni wziąsc przykład z Reflexu umowa o dzieło i do przodu :)
    tylko jest jedno ale, Umowa o dzieło jest tzw. umową rezultatu
    (inaczej niż umowa zlecenia, która jest jedynie tzw. umową
    starannego działania). Na podstawie umowy o dzieło wykonawca
    (przyjmujący zamówienie) zobowiązuje się, że osiągnie ściśle
    określony rezultat. Należy zatem zawrzeć umowę o dzieło w
    przypadku, gdy jest się zainteresowanym uzyskaniem konkretnego
    efektu czy określonego dzieła (np. sporządzenie bilansu rocznego,
    wykonanie instalacji elektrycznej, sporządzenie projektu
    architektonicznego, napisanie artykułu itp.).
    Niech ktoś mi wyjaśni jakie pracownik ochrony, ciec, portier,
    licencjonowany pracownik ochrony TWORZY DZIEŁO ?
  • Gość: matejko IP: *.radom.vectranet.pl 18.04.10, 11:30
    mój przedmówca to baran...a co myślisz że na umowe o dzieło pracują artyści? malarze,rzeźbiarze ? hahhahaa
  • Gość: Reflex IP: *.radom.vectranet.pl 18.04.10, 13:06
    Tak uważam. Nie wiem co miało na celu nazwaniem mnie baranem,
    proponuje zapoznac się z przepisami to mże ktoś nagina prawo a ty
    jak ten nieuk zgadzasz się na taką sytułacie to Twój problem. Naucz
    się czytac ze zrozumieniem. Może pomyliłes umowe zlecenie z umową o
    dzieło wiec Ci wyjaśnie jak krowie na rowie różnice.
    Różnica pomiędzy tymi rodzajami umów choć wyraźna i istotna jest
    częstokroć niedoceniana w praktyce, co powoduje niewłaściwe ich
    stosowanie. Przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje
    się do wykonania określonego dzieła rozumianego jako materialny,
    indywidualnie oznaczony, efekt jego pracy. Twórca dzieła odpowiada
    za jego jakość, zatem ponosi odpowiedzialność za wady fizyczne
    wykonanej rzeczy (umowa rezultatu). W odróżnieniu przez umowę
    zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania
    czynności prawnej dla dającego zlecenie, jednak nie ponosi
    odpowiedzialności bezpośrednio za rezultat swojej pracy lecz za
    staranność w prowadzeniu spraw zleceniodawcy (umowa należytej
    staranności). Do oceny jakości wykonania umowy zbada się nie
    osiągnięty efekt, lecz sposób, w jaki przyjmujący zlecenie zajmował
    się powierzonym zadaniem.
    W odniesieniu do Pańskiego pytania o wybór rodzaju umowy można się
    zastanawiać nad kwestią zindywidualizowania grafiki i jej dalszego
    przeznaczenia jak też wpływu pracodawcy na kształt dzieła. W dużym
    skrócie można powiedzieć, że grafika użytkowa czy animacje tworzone
    seryjnie, mające być wykorzystane np. na stronie internetowej bądź
    w grach itp., ze względu na zakres odpowiedzialności twórcy za
    przedmiot umowy niekoniecznie muszą podlegać umowie o dzieło (takie
    wątpliwości mógłby zgłosić fiskus). W odniesieniu do utworu
    artystycznego, jako zindywidualizowanego materialnego i
    niematerialnego rezultatu pracy twórcy przyjął się w orzecznictwie
    pogląd o niemożności ponoszenia odpowiedzialności wyłącznie za
    efekt pracy na surowych zasadach umowy rezultatu albowiem rezultat
    ten nie daje się z góry przewidzieć (wyrok sądu apelacyjnego w
    Poznaniu, I ACr 618/95, OSA 1998/3/12).
  • Gość: busola IP: *.147.179.212.nat.umts.dynamic.eranet.pl 22.04.10, 22:34
    kto jest właścieiel REFLEXU to wiadomo. A może ktoś wie, kto jest właścielem
    Kureteli na ulicy Miłej, co to za ludzie, bo chyba firma nie za bardzo dobra.
    Dzięki za informacje.
  • Gość: G2 IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.05.10, 13:36
    Goliat traci G2 i FANABERIE?
  • Gość: s IP: *.xdsl.centertel.pl 30.05.10, 13:43
    te firmy ochrony to ćiećie z licencją czy bez
  • Gość: mongoł IP: *.radom.vectranet.pl 31.05.10, 21:23
    Jadar też stracili od czerwca na rzecz wiadomo kogo...
  • Gość: wal się IP: *.146.67.105.nat.umts.dynamic.eranet.pl 01.06.10, 21:34
    wal sie człowieku, tylko nie KURATELA. To jest firma, która zaplaci ci grosze i
    jeszcze w ratach. Wswzytsko tylko nie Kuretela. Wkrótce będa mieli prcesy o
    wypłatę wynagrodzeń.
  • Gość: goliat IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.06.10, 19:45
    CO Z TYM G2 I FANABERIĄ, WIECIE COŚ?
  • Gość: JP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.10, 09:07
    Podobno skorpion-dragon
  • Gość: CHĘTNY DO PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.10, 12:51
    WIADOMO OD KIEDY?
  • Gość: Gracz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.10, 08:21
    Od połowy czerwca FANABERIE bierze SKORPION a G2 już teraz.
    O Dragonie że też tam będzie nie slyszałem
  • Gość: gg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.10, 16:21
    A Jadar kto wziął?
  • Gość: ss IP: *.radom.vectranet.pl 11.06.10, 18:31
    Bator pewnie chodzi ci o techmatik
  • Gość: gruby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.10, 16:23
    Nie radzili sobie?
  • Gość: MISZTRZ IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.10, 22:07
    Bator bedzie bral tez Maliszew-Atlante. Goliat bierze scenium zwolen i otwiera
    nowy lokal przy g2 (4 sale).
  • Gość: yeti IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.06.10, 16:53
    też o tym słyszałem...
  • Gość: lukas IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.10, 15:19
    no i skorpiony stoja w g2 i fanaberi, dragonow tam nigdzie nie widzialem.
  • Gość: spat IP: *.radom.vectranet.pl 27.06.10, 22:51
    goliat - skorpion 1-0 Fanaberia
    Po paru dniach pracy pierwsze szyby poszły w diabły ale to tak jest
    jak ochrona wycofuje się na z góry upatrzone stanowiska :)
    Nie przepadam za Goliatami ale przynajmniej stali sztywno jak pal
    Azji.
  • Gość: Gracz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 13:21
    Aż tak ciekawie tam było?Ja po wieczorze w G2 mam mieszane uczucia co do jakości
    ;profesjonalizmu ; niektórych SKORPIONÓW w G2. Widać że jest wzięty z ulicy z
    pierwszej łapanki i nie ma pojęcia co robić i jak się zachować.
  • Gość: g-2 IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.06.10, 20:06
    Goliat ma tylu kontrahentów, że w sumie to jest im na rękę wyjście z G2 i
    Fanaberii, poza tym mieli już dość rządów dwóch " pseudo biznesmenów ". Teraz
    będą mieli do ochrony najlepszy klub w mieście "wizytówkę miasta w tej branży",
    a mianowicie nowy klub znajdujący się miedzy G2 a ARCHIWUM. Oczywiście jak
    nietrudno się domyśleć, dni tych dwóch wymienionych klubów są policzone, a
    kredyty trzeba spłacać panowie P. i D...:-)
  • Gość: haha IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.10, 15:57
    Tak bardzo na rękę ze Krok chodzi gdzie może i rozgaduje głupoty ze
    Augustyniakowi zabrali licencje. W Goliatach taka profesjonalna ze paru chłopaków ma sprawę za pobicie w g2. Wszystkie te Skorpiony i Goliaty są siebie warci.
  • Gość: oli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.10, 20:30
    z tego co wiem to krok czyli goliat ma zabraną licencję i jeszcze z 5 spraw na
    karku
  • Gość: pixi IP: *.radom.vectranet.pl 03.07.10, 18:18
    Licencje to ma pracownik ochrony, koncesje firma.
    Przykład Zubrzyckiego mówi jak cięzko jest zabrac koncesje. Jesli
    już mowa o jej braku to w Radomiu działa wiele firm nie
    posiadajacych koncesji a wykonyjacych czynności nią wymagane. Ale
    to pytanie do Wydziału Postępowań Administracyjnych Policji...
  • Gość: ss IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.07.10, 13:44
    ... na podstawie licencji wydawana jest koncesja, analogicznie w przypadku
    odebrania licencji, może zostać cofnięta koncesja:-)
  • Gość: juwe IP: *.radom.vectranet.pl 06.07.10, 22:24
    Działalność gospodarcza polegająca na świadczeniu usług ochrony
    mienia i osób wymaga uzyskania koncesji. Może być ona w każdej
    chwili cofnięta, jeżeli przedsiębiorca prowadzący agencję ochrony
    nie spełnia wymagań ustawowych i warunków wykonywania działalności
    ochroniarskiej określonych w koncesji. Ochrona osób to działania
    mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa życia, zdrowia i
    nietykalności osobistej.

    Ochrona mienia oznacza zaś działania zapobiegające przestępstwom i
    wykroczeniom przeciwko mieniu oraz zapobieganie powstaniu szkody
    wynikającej z tych zdarzeń i niedopuszczenie nieuprawnionych osób
    na chroniony teren (art. 2 pkt 4 i 5 ustawy o ochronie osób i
    mienia). Podjęcie działalności gospodarczej polegającej na
    świadczeniu usług ochrony osób i mienia wymaga uzyskania koncesji,
    którą wydaje (w drodze decyzji administracyjnej) Minister Spraw
    Wewnętrznych i Administracji.

    Ochrona osób i mienia polega na:
    bezpośredniej ochronie fizycznej (stałej lub doraźnej), stałym
    dozorze sygnałów z elektronicznych urządzeń i systemów alarmowych
    oraz na konwojowaniu wartości pieniężnych oraz innych przedmiotów
    wartościowych lub niebezpiecznych,
    zabezpieczeniu technicznym chronionych obiektów (montaż
    elektronicznych urządzeń i systemów alarmowych oraz urządzeń i
    środków mechanicznego zabezpieczenia, sygnalizujących zagrożenie,
    oraz ich eksploatacja, konserwacja i naprawa).
    Wydanie koncesji

    Koncesję (art. 15 ust. 1 ustawy) wydaje się na wniosek:
    przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną, jeżeli posiada licencję
    pracownika ochrony fizycznej drugiego stopnia lub licencję
    pracownika zabezpieczenia technicznego drugiego stopnia, oraz
    innego przedsiębiorcy, jeżeli jedną z wymienionych licencji posiada
    co najmniej jedna osoba będąca wspólnikiem spółki cywilnej, jawnej
    lub komandytowej, członkiem zarządu, prokurentem lub pełnomocnikiem
    ustanowionym przez przedsiębiorcę do kierowania działalnością
    określoną w koncesji. Wniosek o udzielenie (lub o zmianę) koncesji
    powinien zawierać:
    firmę przedsiębiorcy, oznaczenie jego siedziby i adresu albo
    miejsca zamieszkania i adresu oraz adresu głównego miejsca
    wykonywania działalności gospodarczej,
    numer w rejestrze przedsiębiorców lub w ewidencji działalności
    gospodarczej oraz NIP,
    określenie rodzaju działalności gospodarczej, na którą ma być
    udzielona koncesja.

    Należy do niego dołączyć:


    dokument określający status przedsiębiorcy, obszar i miejsce
    wykonywania działalności, zakres oraz formy usług ochrony osób i
    mienia, termin ważności koncesji i datę rozpoczęcia działalności
    gospodarczej,
    urzędowo poświadczoną kopię dokumentu potwierdzającego posiadanie
    licencji drugiego stopnia,
    zaświadczenie o niekaralności przedsiębiorcy oraz osób
    ustanowionych przez niego do kierowania działalnością określoną w
    koncesji,
    dokument potwierdzający tytuł prawny do lokalu będącego siedzibą
    przedsiębiorcy i miejscem wykonywania działalności,
    zaświadczenie o nadaniu numeru REGON (lub urzędowo poświadczoną
    kopię) oraz zaświadczenie urzędu skarbowego o braku zaległości
    podatkowych.
    Przedsiębiorca niebędący osobą fizyczną dołącza ponadto:
    umowę (statut) spółki, akt założycielski lub inny dokument
    dotyczący utworzenia, działalności i organizacji przedsiębiorcy
    (albo urzędowo poświadczone ich kopie),
    odpis z właściwego rejestru,
    wykaz członków zarządu, prokurentów i pełnomocników z podaniem ich
    miejsc zamieszkania oraz listę udziałowców lub akcjonariuszy
    posiadających co najmniej 50 proc. udziałów lub akcji,
    jeżeli spółka jest podmiotem z udziałem zagranicznym - dokument
    określający proporcje udziału kapitału polskiego i obcego oraz jego
    wysokość, z podaniem adresów siedziby lub miejsc zamieszkania
    wspólników.
    WAŻNE
    Koncesji nie wymaga działalność gospodarcza w zakresie
    zabezpieczenia technicznego, jeżeli nie dotyczy obszarów, obiektów
    i urządzeń podlegających obowiązkowej ochronie i ujętych jako takie
    w ewidencji prowadzonej przez wojewodę.

    Obowiązki przedsiębiorcy

    Przedsiębiorca prowadzący agencję ochrony jest obowiązany zgłaszać
    organowi koncesyjnemu zmiany danych objętych koncesją, w terminie
    14 dni od dnia ich powstania. Przedsiębiorca ma ponadto obowiązek:
    powiadomić organ koncesyjny o podjęciu działalności gospodarczej;
    prowadzić i przechowywać oraz udostępniać na żądanie organu
    kontrolującego dokumentację dotyczącą zatrudnionych pracowników
    ochrony oraz zawieranych i realizowanych umów (muszą mieć formę
    pisemną), zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i
    Administracji w sprawie dokumentacji wymaganej przy prowadzeniu
    działalności gospodarczej w zakresie usług ochrony osób i mienia
    (É),
    spełniać warunek posiadania odpowiedniej licencji drugiego stopnia.
    oznaczyć pracowników ochrony w jednolity sposób, umożliwiający ich
    identyfikację oraz identyfikację podmiotu zatrudniającego; ubiory,
    identyfikatory i odznaki pracowników ochrony powinny w sposób
    widoczny różnić się od tych, w które wyposażeni są funkcjonariusze
    i pracownicy służb publicznych.
    COFNIĘCIE KONCESJI

    Koncesja zostaje cofnięta, jeżeli:
    wydano prawomocne orzeczenie zakazujące przedsiębiorcy wykonywania
    działalności gospodarczej objętej koncesją,
    przedsiębiorca w wyznaczonym terminie nie podjął działalności lub
    trwale zaprzestał jej wykonywania, oraz wtedy gdy nie usunął stanu
    faktycznego lub prawnego niezgodnego z warunkami koncesji lub z
    przepisami regulującymi działalność gospodarczą objętą koncesją,
    nie wykonuje obowiązków związanych z koncesjonowaną działalnością
    lub rażąco narusza warunki określone w koncesji bądź inne, prawnie
    określone, warunki wykonywania działalności koncesjonowanej.
    Organ koncesyjny może ponadto cofnąć koncesję albo zmienić jej
    zakres ze względu na zagrożenie obronności i bezpieczeństwa państwa
    lub bezpieczeństwa obywateli, a także w razie ogłoszenia upadłości
    przedsiębiorcy. Przedsiębiorca, któremu cofnięto koncesję, może
    wystąpić z wnioskiem o ponowne udzielenie koncesji w takim samym
    zakresie nie wcześniej niż po upływie 3 lat od dnia wydania decyzji
    o cofnięciu koncesji.


    WAŻNE
    Koncesji udziela się na czas nie krótszy niż 5 lat i nie dłuższy
    niż 50 lat, chyba że przedsiębiorca wnioskuje o udzielenie koncesji
    na czas krótszy. Koncesji nie otrzyma przedsiębiorca, któremu w
    ciągu ostatnich 3 lat cofnięto koncesję na świadczenie usług
    ochrony osób i mienia lub którego wykreślono z rejestru
    działalności regulowanej z powodu złożenia oświadczenia niezgodnego
    ze stanem faktycznym, oraz ten, w stosunku do którego otwarto
    likwidację albo ogłoszono upadłość.
    Prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie usług ochrony osób
    i mienia bez koncesji podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności
    albo pozbawienia wolności do 2 lat (art. 49 ustawy).
  • Gość: juwe IP: *.radom.vectranet.pl 06.07.10, 22:24
    WAŻNE
    Pracownik ochrony, który przy wykonywaniu zadań przekroczył
    upoważnienia lub nie dopełnił swoich obowiązków, naruszając w ten
    sposób dobro osobiste człowieka, podlega karze pozbawienia wolności
    do 5 lat (art. 50 ustawy).

    Przykład
    Rozważmy następującą sytuację dotyczącą odpowiedzialności za szkodę
    na osobie gościa hotelowego. Klient jest niezadowolony ze
    świadczonych mu usług albo nadużył alkoholu w hotelowym barze,
    wszczyna awanturę i grozi nożem pracownikom i innym gościom. Przed
    przybyciem policji sprawę bierze w swoje ręce pracownik agencji
    ochrony, która świadczy usługi ochrony mienia i osób na rzecz
    hotelu.

    Obezwładnia awanturującego się gościa, nadużywając przy tym,
    zdaniem gościa, swoich uprawnień. Gość składa pozew przeciwko
    hotelowi. Kto odpowiada? Wobec gościa hotelowego zawsze odpowiada
    hotel i dlatego to on powinien być adresatem pozwu. Z kolei agencja
    ochrony odpowiada za działania podejmowane przez agenta wobec
    hotelu, czyli swojego mocodawcy. Pracownik ochrony może stosować
    środki przymusu bezpośredniego odpowiadające potrzebom wynikającym
    z danej sytuacji i niezbędne do podporządkowania się wezwaniu do
    określonego zachowania (art. 38 ust. 3 ustawy).

    Jeżeli sprawa trafi do sądu, pozwanym będzie hotel, a agent ochrony
    zapewne zostanie powołany w charakterze świadka. Jeśli w ocenie
    sądu pracownik ochrony nie użył środków niewspółmiernych do
    zagrożenia, to najprawdopodobniej sąd uzna, iż to gość hotelowy
    jest sprawcą całej awantury i postawi mu zarzut dopuszczenia się
    groźby karalnej, a może nawet czynnej napaści.


    PODSTAWA PRAWNA

    art. 2 ust. 2 pkt 4 i 5, art. 15 ust. 1, art. 49 ustawy z 22
    sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia (Dz.U. nr 114, poz. 740
    ze zm.)

    rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 27
    maja 1998 r. w sprawie rodzajów dokumentów wymaganych przy
    składaniu wniosku o udzielenie koncesji na prowadzenie działalności
    gospodarczej w zakresie usług ochrony osób i mienia (Dz.U. nr 69,
    poz. 457)

    rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 27
    maja 1998 r. w sprawie dokumentacji wymaganej przy prowadzeniu
    działalności gospodarczej w zakresie usług ochrony osób i mienia
    oraz czasu jej przechowywania (Dz.U. nr 69, poz. 458)



    WAŻNE
    Od 1 stycznia 2008 r. przedsiębiorcy będą mogli uzyskać dotację na
    pokrycie kosztów poniesionych w celu uzyskania i przedłużenia
    ważności certyfikatów, świadectw i atestów wyrobu, wymaganych w
    obrocie towarami na rynkach zagranicznych. Pomoc może objąć do 50
    proc. kosztów, do sumy 50 000 zł.

    Stanowi o tym rozporządzenie Rady Ministrów z 31 października 2007
    r. w sprawie udzielania pomocy de minimis na uzyskanie certyfikatu
    wyrobu wymaganego na rynkach zagranicznych (Dz.U. nr 210, poz.
    1522). Pomoc będzie przysługiwać mikro-, małym i średnim
    przedsiębiorcom do 31 grudnia 2013 r.

    Wnioski trzeba będzie składać do 31 października każdego roku. Do
    objęcia pomocą będą się kwalifikować koszty (poniesione w roku
    kalendarzowym, w którym złożono wniosek) niezbędnych usług
    doradczych, przygotowania i tłumaczenia dokumentacji technicznej
    oraz transportu i ubezpieczenia próbek wyrobu i dokumentacji, a
    także koszty badań certyfikacyjnych oraz wystawienia i wydania
    certyfikatu wyrobu.

    Od 14 listopada br. obowiązują natomiast trzy rozporządzenia Rady
    Ministrów z 31 października br. (Dz.U. nr 211, poz. 1542, 1543,
    1544) w sprawie udzielania pomocy de minimis na realizację
    branżowych projektów promocyjnych w zakresie eksportu lub sprzedaży
    na JRE (pokazy, wystawy, prezentacje, spotkania branżowe, które
    odbywają się za granicą, a także szkolenia i warsztaty lub badania
    rynku zagranicznego); na realizację przedsięwzięć wydawniczych
    promujących eksport lub sprzedaż na JRE oraz niektórych
    przedsięwzięć w zakresie promocji i wspierania eksportu lub
    sprzedaży na JRE.
  • Gość: juwe IP: *.radom.vectranet.pl 06.07.10, 22:28
    oraz
    innego przedsiębiorcy, jeżeli jedną z wymienionych licencji posiada
    co najmniej jedna osoba będąca wspólnikiem spółki cywilnej, jawnej
    lub komandytowej, członkiem zarządu, prokurentem lub pełnomocnikiem
    ustanowionym przez przedsiębiorcę do kierowania działalnością
    określoną w koncesji.
  • Gość: xxxxxxx IP: *.radom.vectranet.pl 03.07.10, 22:49
    Przed łódzkim sądem ruszył proces 29 osób, w tym trzech b.
    antyterrorystów i trzech innych policjantów, oskarżonych w sprawie
    tzw. gangu policjantów. Grupa przez kilka lat m.in. wymuszała
    ochronę na właścicielach dyskotek.
    Gangiem kierowali: b. antyterrorysta 35-letni Przemysław G. oraz o
    rok starszy Sławomir F., prowadzący dwie firmy ochroniarskie.
    Obecnie w areszcie przebywa tylko trzech oskarżonych, w tym obaj
    szefowie gangu. Pozostali odpowiadają z wolnej stopy. Dwóch
    oskarżonych funkcjonariuszy nadal pracuje w policji. Wśród
    zasiadających na ławie oskarżonych są także... trzy kobiety! Siedem
    innych osób wcześniej przyznało się do winy i dobrowolnie poddały
    się karze.

    Nieuczciwi windykatorzy nękają ludzi. Broń się przed nimi!
    Zgwałcił i dźgnął nożem, bo chciała z nim zerwać
    Mieszkaniec Krakowa, 21-letni Mirosław K., nie był w stanie...
    Rozpracowanie gangu trwało dwa lata, a zajmowała się tym specjalna
    grupa złożona z policjantów z CBŚ i Biura Spraw Wewnętrznych KGP.

    Według prokuratury gang działał w latach 2005-2009. Wymuszał i
    przejął ochronę kilkunastu największych lokali rozrywkowych w
    Łódzkiem, m.in. w Łodzi, Pabianicach, Bełchatowie i Wieluniu.
    Szefowie gangu powoływali się na układy w policji i oferowali
    usługi "dorabiających" po pracy policjantów.

    Większości z oskarżonych zarzuca się udział w zorganizowanej grupie
    przestępczej, która ma na koncie m.in. wymuszenia rozbójnicze,
    pobicia, oszustwa, a także pranie brudnych pieniędzy i utrudnianie
    postępowań karnych. Niektórym z nich grożą kary nawet do 15 lat
    więzienia.

    Policyjny antyterrorysta Przemysław G. - zdaniem śledczych -
    zwerbował do współpracy pięciu kolegów - dwóch policjantów z
    oddziału antyterrorystycznego, policjanta ze sztabu komendy
    wojewódzkiej oraz dwóch funkcjonariuszy z Komendy Miejskiej Policji
    w Łodzi. Policjanci "ochraniali" przestępcze działania szefów
    gangu. Ustalono, że przekazywali informacje o planowanych
    działaniach policji i dane z prowadzonych postępowań. Ciążą na nich
    zarzuty m.in. utrudniania śledztw, ujawnienia tajemnicy służbowej,
    usiłowanie wymuszenia rozbójniczego, łapownictwo, przekroczenie
    uprawnień.

    Schemat działania gangu był zawsze podobny. Przed złożeniem oferty
    właścicielowi dyskoteki organizowano bójki w lokalach, podczas
    których cierpieli klienci. Często wynajmowano do tego pseudokibiców
    czy osoby ze środowiska przestępczego. Te działania miały wykazać
    nieudolność działań dotychczasowej firmy ochroniarskiej i zachęcić
    właścicieli do skorzystania z usług firm należących do szefów
    gangu.

    Gdy gang przejmował ochronę lokali, także dochodziło do przypadków
    pobić klientów. Wówczas tuszowano te zdarzenia; zastraszano
    pobitych i przekonywano ich, by tego nie zgłaszali, albo fałszowano
    dowody m.in. niszczono zapis z monitoringu lokali.

    W obu firmach ochroniarskich często zatrudniane były osoby, które
    nie miały uprawnień do ochrony imprez i posługiwały się fikcyjnymi
    dokumentami. Prokuratura ustaliła też, że jako ochroniarze w
    dyskotekach nieformalnie - na zlecenie szefów gangu - dorabiali
    sobie policjanci z oddziału antyterrorystycznego. Za jeden wieczór
    jako ochroniarze dostawali 100 złotych; w weekendy - 200 zł. Nie
    zostali oni jednak objęci tym aktem oskarżenia, są świadkami w tej
    sprawie.


  • Gość: juwe IP: *.radom.vectranet.pl 06.07.10, 22:30
    Największą gwarancję jakości świadczonych usług dają agencje, które
    zatrudniają osoby posiadające ważną licencję wydaną przez
    wojewódzkiego komendanta policji. Wydawane są dwa rodzaje licencji.
    Licencja drugiego stopnia upoważnia do kierowania ludźmi. Oprócz
    szefa agencji powinni posiadać ją kierownicy ochrony obiektów
    szczególnie ważnych znajdujących się w rejestrze wojewody
    (elektrownie, urzędy skarbowe itp.).

    Osoby bez licencji nie mogą posiadać broni (nie jest to oczywiście
    broń palna, lecz gazowa) ani stosować środków przymusu
    bezpośredniego (np. założyć włamywaczowi kajdanek). Osoby
    przyjmowane do pracy w agencji powinny być sprawdzane w Centralnym
    Rejestrze Skazanych. Przedsiębiorca musi się liczyć z tym, że
    klient sprawdzi, jakimi osiągnięciami może pochwalić się prowadzona
    przez niego agencja oraz jak traktuje on swoich pracowników, bo
    zapewne tak samo traktuje swych klientów.

    O poważnym traktowaniu przez firmę ochroniarską obowiązków świadczy
    też inwestowanie w nowoczesne rozwiązania techniczne. Najlepsze
    polskie firmy ochroniarskie dysponują najnowocześniejszym sprzętem,
    np. do namierzania pojazdów znajdujących się w ruchu. Dzięki
    zainstalowanemu nadajnikowi położenie monitorowanego samochodu jest
    kontrolowane przez całą dobę. W razie kradzieży lub napadu
    informacja taka przekazywana jest policji. System ten nie dość że
    daje możliwość bardzo precyzyjnego namierzenia skradzionego
    samochodu, to ma możliwość zdalnego zatrzymania pracy silnika
    pojazdu.

    Jakie ma to znaczenie dla przewozu rzeczy wartościowych, nie trzeba
    nikogo przekonywać. Zakres odpowiedzialności agencji ochrony wynika
    z zakresu zawartej z nią umowy. Klienci coraz częściej zwracają
    uwagę na ubezpieczenie agencji od odpowiedzialności cywilnej.
    Polisy wykupione przez agencje ochrony dotyczą zwykle jedynie
    odpowiedzialności deliktowej, tzn. odpowiadają one za szkody na
    mieniu i na osobie dokonane bezpośrednio podczas wykonywania
    czynności ochroniarskich, czyli podczas akcji u klienta.

    Za niewywiązanie się z umowy ochrony mienia (odpowiedzialność
    kontraktowa) większość towarzystw ubezpieczeniowych nie chce brać
    odpowiedzialności. Tak więc dopiero zapis w umowie, że działalność
    firmy ubezpieczona jest w zakresie odpowiedzialności cywilnej
    kontraktowo-deliktowej, z podaniem ubezpieczyciela i numeru polisy,
    daje klientowi pewność, że ma do czynienia z agencją, która ponosi
    całkowitą odpowiedzialność za oferowane usługi i podejmowane przez
    nią działania.
  • Gość: gość IP: *.radom.vectranet.pl 07.07.10, 08:41
    jak poszukujecie solidnej firmy to tyko Solid żaden Ułan Bator Amator
  • Gość: omega IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.10, 08:54
    Nie prowokuj Pana Jerzego a tak a propo kto pomógł zdac egzamin na
    licencjie kierownikowi Solidu Panu M. Podchodził tyle razy.....
  • Gość: s IP: *.xdsl.centertel.pl 08.07.10, 12:54
    a jeden pracownik z hal feniksa nosi ze soba kajdanki pod bluzą widziano to tak
    w lutym... mimo ze niema zadnych uprawnien aby to nosic zenada sebek
  • Gość: profeska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 16:36
    tylko profesjonalna firma SOLID reszta to amatorka
  • Gość: s IP: *.xdsl.centertel.pl 08.07.10, 20:53
    etam to wszystko to zwykle firmy prywatne oni nie maja zadnych praw do innych
    obywateli
  • Gość: OFIK Bielsko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 09:00
    Ja jestem cieciem w Solidzie od dwóch lat i bardzo sobie chwalę tę
    pracę.
    Mam 5,5 na godzine na rękę , w nocy spię, czy oglądam TV, w dzień
    się trochę pokrecę i fajrant.
    Za 240 godzin mam 1320 złotych na czysto!
    Za nic nie robienie i bicie konia!

    Ludzie zróbcie coś z tymi handlowcami,bo mnie zaraz szlak trafi...
    znowu jakiś baran znowu naobiecywał złotych gór...a mnie kasę z
    wypłaty zajumali...bo klient się poskarżył...
    Chodzą takie durnie i plota co im ślina na język przyniesie...
  • Gość: będzie goło i weso IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 09:03
    Pracownicy ochrony wygrali!
    Pracownicy ochrony wygrali

    Pracownicy Solid Security zorganizowani w NSZZ „Solidarność”
    doprowadzili do porozumienia ze swoim pracodawcą.

    W piątek, 12 marca zostało podpisane porozumienie pomiędzy
    organizacją zakładową pracowników ochrony a Solid Security. To
    porozumienie to dowód na to, że zorganizowani w związek zawodowy
    pracownicy mogą poprawiać warunki pracy. Lepsze warunki pracy to
    więcej bezpieczeństwa w biurowcach, sklepach, centrach handlowych
    czy bankach.

    Pracodawca - Solid Security zgodził się na przeznaczenie środków
    finansowych na pomoc socjalną dla pracowników będących w trudnej
    sytuacji. Ponadto pracownicy podejmujący pracę w SOLID będą miały
    możliwość spotkania z przedstawicielem związku zawodowego. SOLID
    zapewni Związkowi możliwość spotkania z nowymi pracownikami podczas
    organizowanych dla nich szkoleń. Solid Security zobowiązał się
    również do rzetelnego odprowadzania składek związkowych.

    W październiku ubiegłego roku pracownicy Solid Security zrzeszeni w
    NSZZ "S" wystąpili do pracodawcy o utworzenie funduszu socjalnego i
    przestrzegania prawa do zrzeszania się w związki zawodowej. Ponieważ
    pracodawca nie odpowiadał na wezwania do rozmów, nie było innego
    wyjścia jak zwrócenie się do największego klienta Solidu, jakim jest
    obecnie IKEA.

    NSZZ "Solidarność" zwrócił się o pomoc do związków zawodowych
    zrzeszonych w UNI (międzynarodowa organiacja związkowa zrzeszająca
    pracowników sektora usług). Dzięki temu o sytuacji pracowników
    ochrony w Polsce usłyszeli klienci IKEA w 12 krajach na całym
    świecie.

    IKEA po wielu rozmowach doprowadziła do spotkania przedstawicieli
    NSZZ „Solidarność” z firmą Solid Security i dzięku temu udało się
    doprowadzić do zawarcia porozumienia.

    To porozumienie to dowód na to, że zorganizowani w związek zawodowy
    pracownicy mogą poprawiać warunki pracy. Lepsze warunki pracy to
    więcej bezpieczeństwa w biurowcach, sklepach, centrach handlowych,
    bankach. Pracownicy ochrony chcą wykonywać swoją pracę najlepiej,
    jak potrafią, bo od tego zależy bezpieczeństwo. Niestety to jedna z
    najgorzej wynagradzanych i traktowanych grup zawodowych w Polsce. W
    ochronie pracuje ponad 200 tys. pracowników. Większość zarabia około
    6 zł za godzinę, dlatego praca w nadgodzinach przekraczających
    jakiekolowiek normy czasu pracy to standard. Rekordziści pracują po
    400 - 500 godzin w miesiącu.
    Od ponad dwóch lat NSZZ "Solidarnośc" pomaga pracownikom ochrony
    organizować się w związek zawodowy i poprawiać warunki pracy. Do "S"
    należy obecnie około 5 tys. pracowników.

    Z sukcesu pracowników ochrony cieszą się nie tylko związkowcy w
    Polsce. Związkowcy zrzeszeni w UNI wspierali NSZZ "Solidarność"
    organizując akcje popracia dla polskich pracowników, dlatego to
    także ich sukces.
  • Gość: goło i wesoło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 09:08
    niebawem 3/4 handlowcow w solidzie sie pozwalnia, bo dzieki
    nowej 'polityce dh' nie ma mozliwosci zarobkowych. do tego
    wstrzymane prowizje i ciecia procentowe. motywacja jak ch...! to
    jest pilowanie galezi, na ktorej sie siedzi lub ulubione kosiorkowe
    haslo "strzal w kolano". 300 zl za nadajniki bueheheheh co za matol
    to wymyslil?! toscie postrzelali
    systemy mamy drozsze od konkurencji o 400-500 zl, wiec klienci nas
    wysmiewaja na maxa. wylalo sie na mnie juz klku powaznych firm,
    gdzie oferty poszly jeszcze przed 'nowymi' zarzadzeniami.
    pytanie w stylu: "czy wy jestescie powazna firma?" pojawia sie coraz
    czesciej. ciekawe, jak dlugo zajmie solidowi ukrecenie sobie lba?
  • Gość: Zbyszek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.10, 15:33
    Tylko SOLID ... zobacz w Warszawie ile obiektów chroni,co zobacze to naklejka solid lub mija mnie patrol solidu... w Radomiu też pomału wypiera amatorke-prowizorke Radomską ja już mam monitoring i robiłem test(włączyłem alarm) przyjechali po 5 min a wcześniej miałem Radomską prowizore(bardzo znana firma) to przyjechali po ok. 30min !!!!! wtym czasie gdyby to było prawdziwe włamanie pewnie złodzieje by wynieśli całą chate łączni z oknami..... POLECAM solid
  • Gość: rr IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.07.10, 19:16
    Po 5ciu minutach:-), jajcarz z ciebie Panie TESTER
  • Gość: juwe IP: *.radom.vectranet.pl 10.07.10, 18:45
    Pan Tester jest ważnym Panem Handlowcem SOLID SECURITY, któremu już
    się niechce jezdzic po wsiach i propopnowac monitoringu gołębnika
    za 8 zeta na miesiąc. I panie profesionalny wyjasnij mi jak to jest
    mozliwe ze panowie z tzw. grupy ryzykownego ratunku pracują po 48
    godzin ciurkiem. A testowac to mozesz gumki od majtek czy nie pękna
    bo nastepnym razem ktos oleje Twoją napadówke. Pozatym załącz
    sygnał w godzinach otwarc i zamknic banków i poczekaj 30 minut.
    Pozdrawiam Panów M i S. ambitnych z SS.
  • Gość: ten sam IP: *.radom.vectranet.pl 10.07.10, 22:51
    widze że nerwowi jesteście na punkcie firmy solid :) czyżby ludzie już się przejechali na amatorce radomskiej i tracicie abonamenty panowie??
  • Gość: JUWE IP: *.radom.vectranet.pl 11.07.10, 07:25
    Czyli idac Twoim rozumowaniem CERBER SOLID SECURITY to też
    amatorka, przeciez klientów CERBERA przekonywano do zostania
    tłumaczac że to firma radomska. I nie porównuj cen dumpingowych do
    zdrowej konkurencji. Nerwowo to zrobiło sie w dziale handlowym SS.
  • Gość: we IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.07.10, 09:58
    Jakby to była taka świetna firma, to by się nie sprzedała, rak zżerał ją już od
    dawna. Zresztą co ja wam będę pisał, zobaczycie co się będzie działo we wrześniu.
    Pozdrawiam,
    Rozczarowany.
  • Gość: bokser IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.10, 15:12
    Panowie z Cerbera widzę że opinie o Was wyrabia Wasz nowy pracodawca
    Solid.
  • Gość: cera IP: *.182.36.120.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.07.10, 22:04
    Cerber, Solid, tylko nie to badziewie Kuratela. Już niedługo zajmie sie nimi
    skarbówka i inspekcja pracy, bo to granda, co oni wyprawiają z ludźmi.
  • Gość: hop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 09:44
    To to jest mały pikuś w porownaniu do Refleksu :) Zresztą w Solidzie
    również pracują na trzy umowy na raz.
  • Gość: znudzony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 10:16
    Przestańcie już tu pisać!! wątek jak najbardziej pisany cały czas przez 3-4 te same osoby...pracowników lub właścicieli firm ! nie stać was bidoki na porządną reklame w prasie lub radiu to zamknijcie te firemki i zajmijcie się czymś innnym np.składaniem długopisów jak was przerasta prowadzenie firm! no chyba że z nudów i brak zajęcie nie macie co robić tylko piszecie na forum bo kupiliście sobie komputer do firmy i nauczyliście się go obsługiwać.

    PS. Wątek do niczego nie prowadzi nic tyko zażarte oszczerstwa i oczernianie konkurencji. Do roboty się zabierzcie bo wam klientów okradną ! normalnie jak przekupy na targu...plotki,domysły...
  • Gość: hop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 11:35
    Tak jest zamiecmy pod dywan....
  • Gość: filut IP: *.radom.vectranet.pl 16.07.10, 14:51
    Tylko nie KURATELA, bo to dziadostwo.
  • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 18:04
    ja miałem solid na napad przyjechali po 40 minutach bo aż z pionek jechali na
    szczęście już ich pogoniłem fakt że mają tani abonament ale tak jest jak ktoś
    chce przejąć rynek a potem przywalą z grubej rury jak w warszawie i zaczną
    naliczać jakieś dziwne rzeczy do faktury lepiej to przemyśleć
  • Gość: normal IP: *.radom.vectranet.pl 17.07.10, 12:59
    No popatrz a ich handlowcy na spotkaniu oświadczyli iż do obslugi
    alarmów maja 5 grupp interwencyjnych.
  • Gość: ss IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.07.10, 22:39
    ...chyba w kilku miastach:-)
  • Gość: kari IP: *.na.pl 20.07.10, 18:31
    A czy ktoś wie, jaka agencja obstawia teraz Fanaberię?
  • Gość: mala IP: *.adsl.inetia.pl 21.07.10, 17:49
    skorpiony
  • Gość: duża IP: *.radom.vectranet.pl 21.07.10, 20:58
    tylko nie KURATELA!
  • Gość: poinformowany IP: *.radom.vectranet.pl 22.07.10, 08:57
    słyszałem że we wrześniu na rynek Radomski wchodzi firma Juwentus największa firma ochroniarska w Polsce zatrudniają ponad 3 tyś luda..WOW będzie się działo!!!
  • Gość: pataszon IP: *.radom.vectranet.pl 22.07.10, 20:15
    Oni już są na radomskim rynku.
  • Gość: zaloguj sie IP: *.radom.vectranet.pl 22.07.10, 21:55
    to raczej nie ten "juwentus" bo ten Radomski to mała firemka pisana przez "V" (JUVENTUS) a ten prawdziwy to GRUPA JUWENTUS pisana przez "W" a to wielka różnica.
  • Gość: ochroniarz IP: *.range86-149.btcentralplus.com 25.07.10, 10:13
    znowu nowa firma na radomskim rynku ochrony
  • Gość: justus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.10, 12:03
    Justus przejął Leclerca od CERBER SOLID. a nie jUWENTUS
  • Gość: www IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.07.10, 15:46
    ...pracownikom płacą po cztery zł. za godzinę, jakość pewnie będzie bardzo wysoka:-)
  • Gość: zaraś IP: *.radom.vectranet.pl 27.07.10, 18:42
    po prostu przejmą starą ekipe, swoja drogą 80 procent strat powodują
    pracownicy ciekawe dlaczego...
  • Gość: zawodówka IP: *.radom.vectranet.pl 27.07.10, 19:28
    to napisz mi nazwy firm ochroniarskich lub nawet innych firm które płacą więcej niż 4-5 zł za godzine pracownikowi którzy jest po szkole zawodowej ? lub maksymalnie po maturze ? zresztą praca ochraniacza który tylko jeździ samochodem do alarmów to żaden wyczyn fizyczny poprostu nuda więc płaca jest adekwatna do wykonywanej pracy. I kto komu każe tam pracować ? przecież można nosić palety w Biedronce itp prawda? niewierze że ci ochraniacze są po magisterce bo mogą pracować wtakim razie gdzie na lepszym stanowisku. UCZ SIĘ UCZ BO NAUKA TO POTĘGI KLUCZ
  • Gość: ochroniarz IP: *.range86-149.btcentralplus.com 28.07.10, 10:58
    do porzedniego rozmowcy... ludzie po studiach pracuja za 5 zl jak roboty nie ma
    ... mamy glupi kraj w ktorym roboty brak .. czlowiek po zwodowce czy po studiach
    jak nie ma pracy to lapie kazda aby zarobic i przezyc .... ludzie koncza wysokie
    studia i siedza w domu bo pracy znalezc nie moga . wiec trzeba miec glowe na
    karku a nie zapychac sobie glowe glupotami
  • Gość: Pracownik Ochrony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 12:00
    Zgadzam się z przedmówcą.Wykształcenie nie ma wpływu takiego na stawkę tylko
    brak pracy i zaniżanie stawek przez Agencje by tylko wejść na obiekt.W samym
    Radomiu ile jest Agencji?Dużo.I każda chce coś mieć a wtedy ludziom płaci się
    4,50 lub 5 zł i trzeba godz. walić po 300.Paranoja
  • Gość: wre IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.07.10, 18:51
    TYLKO "BIURO OCHRONY BATOR"!!!
  • Gość: dworcowy IP: *.radom.vectranet.pl 31.07.10, 06:41
    g4s
  • Gość: Radom IP: *.play-internet.pl 25.02.11, 13:06
    Ten kto sie zdecyduje na SOLID popełni błąd. Zatrudniani tam są ludzie bez doświadczenia w ochronie którzy w razie napadu czy włamania pierwsi uciekają hehe. Solid daje niski abonament ale za każdy nieuzasadniony podjazd ochrony płaci klient, a często jest tak że sami powodują alarmy a potem wystawiają za to rachunek wiem bo współpracowałem z tą firma, po za tym nie szanują swoich pracowników co też wpływa na ich zaangażowanie w prace. Jeżeli ktoś szuka naprawdę profesjonalnej ochrony to polecam Biuro Ochrony Bator ewentualnie Goliat, firmy te nie są tanie ale pracują tam wysoko wyszkoleni ludzie w dziedzinie ochrony, dyskretni a przede wszystkim skuteczni co jest najważniejsze. Pozdrawiam.
  • Gość: gosc IP: *.startvps.com 22.07.10, 16:11
    potwierdzam gdzieś wiedziałem nawet oferty pracy
  • Gość: szyszka IP: *.adsl.inetia.pl 29.07.10, 14:49
    bator ? jadar techmatik nie jest z nich zadowolony, chlopaki ktorzy tam pracuja nawet nie reaguja na alarm na bramce, tylko siedza na dupach.
  • Gość: goliat IP: *.radom.vectranet.pl 29.07.10, 20:29
    bo nie tylko nazwisko ale praca u podstaw...
  • Gość: jadar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 11:47
    ojj, bo nas przyjaciel namówił...
  • Gość: polecam IP: *.radom.vectranet.pl 04.08.10, 06:47
    www.sadistic.pl/solid-security-vt46814.htm
  • Gość: Ochroniarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.10, 10:19
    Kwiat ochrony.Nie tylko w solidzie są tacy ;ochroniarze;
  • Gość: radomskiecieciowni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.10, 11:34
    największa i najbardziej profesjonalna firma ochrony juwentus mam nadzieje że potwierdzi wejscie na rynek radomski zniesie te nowe powstałe twory amatorskie firemki z radomia batory,kerimy,cerbery i inne podobne cieciownie.
  • Gość: CIEC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.10, 15:11
    tez nie jest lepiej bo posiadanie licencji wcale nie jest
    jednoznaczne z umiejetnosciami i predyspozycjami do takiej pracy
  • Gość: marabis IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.10, 12:55
    Takie jest prawo niestety, że założyć agencje ochrony może prawie każdy. Większości wydaje się, że to polega wyłącznie na siedzeniu i pilnowaniu. Juwentus to prawdopodobnie największy gracz w tej branży, dla mnie osobiście najlepszy.
  • Gość: ciekawy IP: *.cdma.centertel.pl 24.12.13, 13:53
    witam....i tu masz racje....bo mam taki przypadek za plotem....wielki ochroniarz a w glowie pusto...tylko miesnie dzialaja....masakra ze tacy mogą zakladac firmy....ale cala wies zresztą wie ze to bandzior.....tylko szuka guza i nie raz znalazł....a jeszcze do tego oszukuje....ja tobym na jesgo miejscu się wyniosla ze wsi ....ale ponoc tacy to nie maja wstydu ani ambicji....i mamy jak mamy .....jak może ktoś być ochroniarzem skoro kombinuje calu czas.....to się w glowie nie miesci....pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Gość: ADAM IP: *.static.korbank.pl 03.03.14, 22:30
    SZUKAM FIRMY DO OCHRONY SWOJEGO DOMU W RADOMIU, CHODZI MI O MONITORING SYSTEMU ALARMOWEGO ORAZ PODJAZDY GRUPY INTERWENCYJNEJ.

    KOGO POLECACIE?
  • Gość: kaczor 25 IP: *.radom.vectranet.pl 18.09.10, 12:17
    Między polskimi pracodawcami a pracownikami często nie układa sie najlepiej. Brakuje zaufania, i w zasadzie nie ma się czemu dziwić. Pracownicy często kradną sprzęt, wynoszą i sprzedają poufne informacje
    , w tym dane o klientach firmy, masowo chodzą na lewe zwolnienia.

    Ale pracodawcy nie pozostają im dłużni. Na porządku dziennym jest odwlekanie podpisania umowy o pracę, nadużywanie zleceń i umów o dzieło, wypytywanie kobiet o plany prokreacyjne i zwalnianie ich, gdy w ciążę zajdą.

    Zdarzają się też "płatne rekrutacje" czy umieszczanie fikcyjnych, atrakcyjnych ogłoszeń, by wyłudzić dane osobowe
    lub zwiększyć ruch na stronie WWW
    i dorobić na reklamach. Niektórym pracodawcom trudno zrozumieć nawet tak prosty fakt, że ludzie za wykonaną pracę oczekują
    zapłaty...

    Pieniądze? Nie dla każdego

    Niestety, pracowników, którzy pracują za darmo lub półdarmo przybywa. Jak podała Państwowa Inspekcja Pracy, w I półroczu 2010 roku liczba przypadków niewypłacenia pensji pracownikom skontrolowanych zakładów wzrosła o blisko jedną piątą (rok do roku). Natomiast kwota
    niewypłaconych im należności zwiększyła się w ciągu roku o niemal 2/3 z 68 mln zł do 110 mln zł.

    Niestety, pracodawcy, którzy dopuszczają się tego rodzaju wykroczeń mogą czuć się w Polsce prawie bezkarnie jak podaje PIP, średnia kara orzekana przez sądy w takich sprawach w I półroczu 2010 roku to 1977 zł, chociaż grzywna może wynieść nawet 30 tys. zł.

    Zaleganie z wypłatą, płacenie za mało lub w ratach to tylko czubek góry lodowej; zdarzają się sytuacje bardziej subtelne, ale dla pracownika równie dotkliwe. Na przykład o tym, że pracodawca kłamał, mówiąc, że odprowadza składki emerytalno-rentowe czy zdrowotne, pracownik dowiaduje się często poniewczasie.

    Tego typu oszustwa często zdarzają się np. podwykonawcom budowlanym, którzy dostają od inwestora pieniądze na całość wypłat, a robotnikom przekazują tylko część, nie odprowadzając składek. A jeśli już je płacą, często "oszczędzają", zaniżając rzeczywiste, legalne wynagrodzenie. Oficjalnie płacą pracownikowi np. 1,2 tys. zł, od tej kwoty płacą składki, a resztę wynagrodzenia
    przekazują mu pod stołem.

    Oczywiście, zdarzają się też większe "kwiatki": niedawno głośno było o polskim pracodawcy znanej firmie deweloperskiej który płacił robotnikom z Uzbekistanu średnio po 1 zł dziennie.

    Oszustwo po godzinach

    Poza problemami z wypłatą wynagrodzeń za pracę (25 proc. skontrolowanych przez PIP pracodawców) oraz regulowaniem wynagrodzeń lub ekwiwalentu za urlop wypoczynkowy (25 proc.), polscy pracodawcy mają też kłopoty z regulowaniem płatności za pracę w godzinach nadliczbowych (24 proc.) takie dane
    podała w ubiegłym roku PIP.

    Polak często pracuje 10 albo i kilkanaście godzin dziennie, mimo że w umowie widnieje standardowe osiem. Niestety, często robi to wbrew swojej woli, a do tego za darmo jeśli upomni się o swoje pieniądze za nadgodziny, może usłyszeć, że "w tej branży tak już jest, inne firmy robią podobnie", lub że na jego miejsce czeka 10 osób.

    W tej dziedzinie panuje pełna wolnoamerykanka, mimo że kwestia nadgodzin jest szczegółowo uregulowana w Kodeksie pracy. Tymczasem pracodawca często bezkarnie oszukuje pracownika, a przecież doprowadzając do jego przepracowania, naraża go też na wypadek przy pracy.

    Rażąca niedbałość

    Wypadków przy pracy, wynikających również z niedociągnięć i niedbałości pracodawców, jest w Polsce coraz więcej. Jak wynika z danych GUS, w ostatnim czasie ich liczba wzrosła drastycznie. W I kwartale 2010 roku uległo im 60 proc. więcej osób niż rok wcześniej: w zeszłym roku ucierpiało 11,4 tys. osób, w tym 18,1 tys. W I kwartale 2010 roku prawie dwa razy więcej pracowników niż przed rokiem straciło w pracy życie: 86 osób w stosunku do 46 rok wcześniej podaje GUS.

    Niebezpieczne są m.in. budowy PIP alarmuje, że "co 15 minut ma miejsce wypadek na budowie". Jednak, jak podał GUS, do wypadków najczęściej dochodzi w zakładach przemysłowych: w I kwartale 2010 roku ucierpiało aż 5,8 tys. osób tam zatrudnionych. Dla porównania, w branży budowlanej wypadkom przy pracy uległo 1,5 tys. osób.

    Do sporej części tych zdarzeń dochodzi z winy pracodawcy PIP alarmuje, że przepisy dotyczące pracy na wysokościach często nie są przestrzegane. Tadeusz Jan Zając z PIP podkreśla, że "ludzie giną na skutek fatalnej organizacji pracy i niedbałości służb nadzoru", zdarza się też, że "kierownicy budów tolerują rażące naruszenia przepisów bhp".

    Posada na wyrost

    Pracodawca może próbować nas zwodzić już na etapie rekrutacji. Jak pisał niedawno "Dziennik Polski", nawet w nazwie stanowiska może tkwić haczyk. Chcąc zainteresować swoim ogłoszeniem jak największą liczbę kandydatów, firmy silą się na obco brzmiące nazwy stanowisk, które po prostu wprowadzają kandydatów w błąd.

    Na przykład ktoś, kto skusił się na ogłoszenie o pracy dla "managera", na rozmowie kwalifikacyjnej może dowiedzieć się, że w rzeczywistości chodzi o posadę akwizytora czy telemarketera. Po co ta maskarada? Pracodawcy liczą, że gdy kandydat znajdzie się już na miejscu, łatwiej ulegnie i zgodzi się przyjąć niezbyt atrakcyjną ofertę pracy.

    Oszukać "na próbę"

    Osoby szukające pracy mogą zostać oszukane w jeszcze jeden sposób "na próbę". Liczba oszustw polegających na zatrudnianiu w ten sposób szybko
    rośnie. Kilkudniowa, a nawet kilkutygodniowa "próba" u oszusta zawsze kończy się niepowodzeniem niedoszły pracownik słyszy, że się nie sprawdził, po czym pracodawca zaczyna "próbować" kolejną osobę.

    To oszustwo wyjątkowo perfidne: nie dość, że osoba przyjęta "na próbę" zwykle nie dostaje wynagrodzenia za swoją pracę, to jeszcze słyszy, że się nie nadaje, a to może podkopać jej wiarę w siebie i utrudnić dalsze poszukiwania zatrudnienia.

    Skargę na takie postępowanie pracodawcy można zgłosić do PIP, a firmie, która stosuje "próbne zatrudnienie" grozi kara do 30 tys. zł. Podejrzenie może wzbudzić ogłoszenie o naborze pracowników wiszące miesiącami w oknie danego lokalu gastronomicznego czy sklepu, czy też ta sama oferta
    zatrudnienia cyklicznie pojawiająca się w internecie
    .

  • Gość: trol IP: *.radom.vectranet.pl 24.08.11, 18:52
    Jak na razie czas weryfikuje Twoją opinie na niekorzysc dla Ciebie.
  • Gość: kto kogo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 09:43
    Ochroniarze, jak inne zawody, mają swoje specjalizacje i swoją
    hierarchię. Jest szara masa, jest i elita branży. A wraz z nimi
    różne zarobki. Oto nasz subiektywny przegląd.
    Parkingowiec
    To zwykle mężczyzna w podeszłym wieku. Zazwyczaj bezbronny. Pilnuje
    osiedlowych parkingów. Jego praca polega na podnoszeniu i
    opuszczaniu szlabanu. Czasem przejdzie się po parkingu, żeby
    sprawdzić, czy wszystko w porządku. - Na noc zamykam budkę, włączam
    telewizor i siedzę - mówi stróż z Al. Jerozolimskich. Parkingowiec
    nie przejmuje się złodziejami, bo parking jest ubezpieczony. A w
    razie problemów wzywa policję. Zarabia ok. 700 zł.
    Guzikowiec

    Najczęściej można go spotkać w biurowcach. Nazywany jest guzikowcem,
    bo tzw. guzik alarmowy (wzywa wsparcie) jest jego jedyną bronią. -
    Jeśli zobaczę coś podejrzanego, naciskam - mówi ochroniarz z
    biurowca przy pl. Piłsudskiego. - To 20. godzina służby, jeszcze
    tylko cztery i pójdę do domu spać - przyznaje. Jak wielu ochroniarzy
    pracuje bowiem na dwóch "obiektach". Najpierw 12 godzin w jednym
    miejscu, potem kolejne 12 w drugim. Obowiązki: obserwowanie, czy do
    budynku nie wchodzą osoby niepowołane. Zarabia ok. 900 zł.
    Stacz

    Bo stoi za bramką w supermarkecie. To właśnie w dużych sklepach jest
    ich najwięcej. Podobnie jak guzikowiec, nie ma żadnej broni. Firma
    wyposaża go jedynie w krótkofalówkę, by mógł porozumieć się z innymi
    staczami. - Muszę uważać, by nikt nie wyszedł ze sklepu, nie płacąc -
    wyjaśnia młody ochroniarz pracujący w centrum handlowym. Jeśli
    bramka zapiszczy, przez radio wzywa pomoc, a sam podchodzi do
    potencjalnego złodzieja. Bardzo często nie ma licencji, więc gdy ten
    próbuje uciekać, może mu tylko zastawiać drogę. Na rękę dostaje ok.
    800 zł.
    Interwencjusz

    Jeździ po mieście w oczekiwaniu na sygnał z centrali. Jeśli gdzieś
    jest włamanie czy napad, system alarmowy informuje centralę, a ta
    załogę interwencyjną, która ma jechać na miejsce. Gdy dociera pod
    wskazany adres, po przestępcach zazwyczaj nie ma już śladu. - Wtedy
    wzywamy policję i powiadamiamy właścicieli - mówi ochroniarz, który
    od kilku lat jeździ w załodze interwencyjnej. Jest wyposażony w
    kajdanki, czasem w paralizator lub gaz i pałkę. Zarabia ok. 1100 zł.
    Konwojowiec

    To wyższa kasta w branży ochroniarskiej. Konwojowcem może zostać
    tylko sprawdzony człowiek i tylko z licencją oraz pozwoleniem na
    używanie broni ostrej. Zajmuje się zbieraniem utargów z punktów
    handlowych, więc jest narażony na napad. Musi być wysportowany, ale
    i odporny na stres. - Widziałem, kiedyś lufę pistoletu z drugiej
    strony. Nikomu nie polecam - mówi pracownik znanej warszawskiej
    agencji. Obowiązkowo do pracy zakłada kamizelkę kuloodporną, hełm z
    kevlaru. Ma broń i stałą łączność z bazą. Zarobki powalają z nóg:
    1300-1500 zł (w zależności od firmy).
    VIP-owiec

    Szumnie nazywany bodyguardem. Na rynku są firmy, które zajmują się
    tylko ochroną ważnych osobistości. Duże agencje ochrony mają w
    ofercie ochronę VIP-ów, ale zlecenia są tak rzadkie, że przydzielane
    są do nich ochroniarze na co dzień wykonujący inne zadania. Ich
    najważniejsze cechy? Poza oczywistymi jak sprawność fizyczna i
    posługiwanie się bronią, przede wszystkim dyskrecja i
    spostrzegawczość. VIP-owiec ma dużo widzieć, ale sam pozostawać w
    cieniu. Jeśli jest wyjątkowo dobry w swoim fachu, może zarobić nawet
    kilka tysięcy złotych. W wyspecjalizowanej firmie dostaje
    przynajmniej 50 zł za godzinę.
  • Gość: ochroniarz IP: *.range86-149.btcentralplus.com 06.08.10, 22:48
    nie wiem zkad przemowca wziol taki cenik ale chyba wysal go sobie z palca ....
    zanizony na maxa ;p
  • Gość: mistrzbramki IP: *.adsl.inetia.pl 09.08.10, 10:57
    A gdzie najlepsza specializacja czyli bramka ? gadanie z dupeczkami i
    darmowy sex od malolatek. od czasu do czasu dasz komus w pape i jeszcze
    ci za to placa.
  • Gość: gosc IP: *.range86-149.btcentralplus.com 10.08.10, 16:28
    do przedmowcy - nie wiem jaki klub zatrudnia takich idio*** jak ty
  • Gość: Pracownik Ochrony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.10, 17:22
    Do " mistrza bramki"
    Ja też zastanawiam się jaki klub zatrudnia lub chciałby zatrudnić takiego barana.
    Pewnie żaden,chyba że remiza strażacka na wsi.
    Stanie na bramce w dobrym klubie nie jest rzeczą ani łatwą ani przyjemną.
  • Gość: gosc IP: *.range86-149.btcentralplus.com 10.08.10, 18:07
    zwykly cwaniaczek ktory mysli ze nikt go nie ruszy bo w klubie nie jest sam .. a
    w rzeczywsitosci sam nic nie pokaze
  • Gość: klub sigma IP: *.radom.vectranet.pl 10.08.10, 18:48
    www.youtube.com/watch?v=uI0Bb0h4Ea8
    Sprawą brutalnego pobicia uczestników dyskoteki Sigma w Lipnicy Małej
    przez ochroniarzy zajęła się policja. - Mogło dojść do nadużyć, ale
    niczego nie przesądzamy - mówi P24 mł. insp. Dariusz Nowak, rzecznik
    małopolskiej policji.

    Rzecznik potwierdza, że policja zabezpieczyła już dwa filmy z zajścia -
    jeden umieszczony w serwisie YouTube (szukaj: club sigma i ich goscina)
    oraz z monitoringu w klubie. - Przesłuchaliśmy kilka osób, do
    przesłuchania będzie kilkanaście albo kilkadziesiąt. Zostało wszczęte
    postępowanie w tej sprawie z paragrafu dotyczącego bójki. Na razie nie
    wyciągamy wniosków. Czy doszło do nadużycia ze strony ochroniarzy? Mogło
    dojść, ale niczego nie przesądzamy. Oglądając filmik na YouTube trudno
    zaprzeczyć pewnym faktom. Ochrona była brutalna. Obrona musi być zawsze
    adekwatna do zagrożenia, nie może być aktem zemsty czy odwetu. Potrzebne
    jest jednak szczegółowe zbadanie okoliczności całego zajścia, czym zajmuje
    się już nowotarska policja - dodaje rzecznik Dariusz Nowak.

    Do bójki pod dyskoteką doszło w miniony weekend. Ochroniarze pobili pięć
    młodych osób. Niektórzy trafili do szpitala. Właściciel lokalu Jerzy
    Stasik w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim" powiedział, że ochroniarze
    tylko się bronili. - 12 osób z pomocą kamieni próbowało wtargnąć do klubu.
    Wybili szyby, ja też zostałem ranny. Ochroniarze musieli się bronić -
    stwierdził.
  • Gość: yu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.08.10, 16:59
    w

    W G2 i w Fanaberii dzieje się tak co tydzień! cóż jak się skonstruowanie zdania
    sprawia ogromną trudność, to cóż?, ŁATWIEJ KOGOŚ STŁUC:-)
    POZDRO DLA INTELIGENCJI Z FIRMY "SKORPION"!!!






  • Gość: MistrzBramki IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.10, 11:47
    Koledzy nie napinajcie się tak na internecie, bo jak przychodzicie pod bramkę to wszyscy jesteście tacy grzeczni: dzień dobry, dobranoc... szkoda ze na żywo nie jesteście tacy fajni, no ale niestety za takie
    teksty do bramkarza najczęściej łapiecie szybkie K.O :) A stanie na
    bramce jest na prawdę przyjemne szczególnie jak dupeczki przychodzą i chcą się umawiać na sex albo laske :D Pozdrawiam was, i wasze
    dziewczyny z którymi spałem :D Do zobaczenia na bramce :)
  • Gość: mistrz woleja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 12:08
    Praca na tzw."bramce" niesie za sobą spore ryzyko.Częstokroć
    dochodzi do bójek,awantur,które mogą się zakończyć negatywnie dla
    pracownika ochrony.Wystarczy,że podczas interwencji jakiś
    potencjalny awanturnik odniesie obrażenia ciała i złoży na policję
    zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa ewentualnie bezpośrednio do
    prokuratury doniesienie.I już amabaras gotowy.Poza tym istnieją inne
    rozmaite sytuacje skutkujące konsekwencjami prawnymi.
    Trzeba wiedzieć jak się zachowywać,jak reagować,jak oceniać
    sytuacje,jak neutralizować napastnika lub napastników no i
    najważniejsze jak się później ewentualnie tłumaczyć i przedstawiać
    dowody na swoją korzyść weryfikujące jakieś konkretne doniesienie o
    popełnieniu przestępstwa.
    Jest to praca nader ryzykowna,gdyż bardzo łatwo złamać prawo,a
    późniejsze konsekwencje mogą być nieadekwatne do zarobków jakie się
    miało w tej pracy,gdyż nie starczy nawet na dobrego
    adwokata.Widziałem szereg takich sytuacji stąd też często taka duża
    rotacja na bramkach.A niestety większość chłopaków stojących na
    bramkach nie ma elementarnego pojęcia o prawie...za mało tam
    erudytów. Do pracy " na bramce " musisz posiadać predyspozycje
    psychiczne inaczej prędko skończysz tą pracę i raczej się nie
    dorobisz . Musisz lubić pracować z ludźmi i musisz umieć sobie z
    nimi radzić i nie chodzi mi o starcie siłowe lecz o umiejętność
    dotarcia do klienta bez robienia mu krzywdy ( ci którzy rozwiązują
    wszelkie problemy w sposób fizyczny szybko kończą karierę bramkarza
    z reguły z wyrokiem na kącie ) , niestety musisz być przygotowany na
    zastosowanie siły fizycznej i poniesienia tego konsekwencji.
    Tak jak pisze Bregalad czasy prosperity na bramkach niestety już
    przeminęły , obecnie zarobki "bramkarza" są porównywalne do zarobków
    w innych zawodach ( kiedyś były znacznie lepsze ), a warunki pracy
    ciężkie
    - zawsze istnieje ryzyko ,że możesz odnieść obrażenia
    - zawsze istnieje ryzyko , że zrobisz komuś krzywdę i poniesiesz
    konsekwencje
    - praca w hałasie porównywalnym z hutą
    - użeranie się z podchmielonymi klientami itp.
    Co do parametrów fizycznych bramkarza :
    - fajnie jak jesteś kawał chłopa - raz że potencjalny agresor widząc
    przed sobą takiego człowieka troszeczkę się zastanowi - dwa czasami
    trzeba np. wynieść pijanego warzącego ponad 100 kilo i do tego
    bezwładnego ( jakoś nie widzę w roli transportującego 60 kilowego
    chłopaczka )
    - umiejętność walki wymagana ,trenowanie SW nie ale na pewno nie
    przeszkadza , ta akurat cecha bramkarza zostanie zweryfikowana przy
    pierwszej zadymce a więc chodzi o realne umiejętności a nie sportowe
    dyplomy itp.
    kiedyś usłyszałem od kolegi weterana bramek , że to prace dla "
    prawdziwych mężczyzn " , teraz po latach pracy w tym zawodzie nie
    polecam go nikomu , to prywatny wybór każdego człowieka , ale trzeba
    pamiętać o tym ,że to nie lekka praca , choć ma na pewno miłe
    akcenty
  • Gość: ochroniarz IP: *.range86-149.btcentralplus.com 13.08.10, 14:39
    nikt tu sie nie napina tylko zal sluchac takiego mistrza bramki ... ktory umie
    tylko gadac .. robie w tym zawodzie kilka lat i widzialem wielu takich pajacow ...
  • Gość: Ochrona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.10, 18:47
    Chciałbym, mistrzu bramki, zobaczyc jak wyrywasz dupeczki na poranna
    laske.Pomażyc każdemu wolno.
  • Gość: fr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 09:45
    Widać u kolegi pełny profesjonalizm.
  • Gość: eli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 09:46
    ..Skorpion przejmuje Goliata?
  • Gość: fan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.10, 12:02
    Oczywiście, że przejmuje!
    Przyjadą swoimi oplami z lawetami,
    zapakują goliatowe fury na lawety, wyposażenie pracowników załadują
    na pikup'a właściciela (najwyżej obróci 2 razy) a pracowników zagna
    profesjonalna formacja Skorpiona (groźnie pomrukując i robiąc
    zawodowe miny) do swojej bazy (tajnej - bo nikt nie wie gdzie ona
    jest). Do przeniesienia strzelnicy, sali treningowej, basenu i innych
    takich, to wynajmą taką firmę, co pokazują ją na discovery, jak
    przewozi całe budynki na specjalnych platformach.
    (zapłacą przelewem z odroczonym terminem płatności)

    Po całej skoordynowanej akcji, wyszkoliwszy się jeszcze lepiej oraz
    mając już możliwość dojechania na miejsce zlecenia (muszą pamiętać o
    zmianie obrendowania na przejętych samochodach) będą mogli pracować
    jeszcze solidniej, unosząc dumnie głowy do góry i wypinając pierś do
    przodu. Będą strzec porządku i ładu, bo już nikt nie odważy się go
    zakłócić (bo gdy zakłóci, to przez "ucho" wreszcie można będzie
    wezwać posiłki, bo wreszcie będzie słychać co kto mówi do tego
    przemyślnego ustrojstwa), bo wtedy, to już w grupie można będzie
    odeprzeć atak, groźnie warcząc i pomrukując...

  • Gość: eryk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.10, 07:29
    ... strasznie mocny ten goliat, skoro tak mocno ignoruje tak renomowaną
    i doświadczoną firmę jak SKORPION.
  • Gość: ochroniarz IP: *.range86-156.btcentralplus.com 18.08.10, 17:02
    skorpion i renomowana firma ?? to chyba dwa rozne pojecia;p
  • Gość: skołowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.10, 19:16
    SKORPION ? Ale który,warszawski,radomski czy ostrowiecki?
  • Gość: o IP: *.range86-156.btcentralplus.com 18.08.10, 19:57
    kazdy po koleji mija sie z renoma;p
  • Gość: wio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.10, 07:19
    to musi być strasznie mało tego wyposażenia w goliacie, skoro
    zmieściłoby się na dwa kursy pikapem:-)
  • Gość: aro IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.08.10, 21:59
    Goście ze Skorpiona mogą najwyżej Panom z Goliata buty czyścić, czegoś
    się przy okazji nauczą (jeśli to możliwe)
  • Gość: ochroniarz IP: *.range86-147.btcentralplus.com 20.08.10, 00:13
    nie jestem z goliata ale popieram przedmowce ;p
  • Gość: edson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.10, 14:52
    Skorpiony to zakompleksieni psychopaci, bez kultury i ...., myślą że
    przejęli G2 i Fanaberie dlatego że są tacy dobrzy :-), po prostu
    Przemek już tych klubów nie chciał, miał ciekawsze propozycje.
  • Gość: glos ulicy IP: *.adsl.inetia.pl 20.08.10, 16:00
    Wczoraj goliaty pokazały klasę jak pod g2 zostali naj*** przez jakiś chłopaków, a ten największy co stoi na Maliszewie spier*** jak szalony,
    nikt go dogonić nie mógł. pozdro 600
  • Gość: Obserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.10, 18:44
    Czytam te wasze teksty na temat SKORPIONA i widzę że większość albo ma kompleksy
    co do ludzi ze SKORPIONA ( bo dostali z liścia na dysce za złe zachowanie i
    bezczelność ) albo zazdrości że tam nie pracuje.
    W każdej firmie są ludzie i ludziska.Jest ochrona z powołania i z ulicy a czy
    pracuje pod szyldem goliata,skorpiona,solidu to jeden wielki H..
    Pozdro dla ludzi z ochrony.Z każdej agencji bo są potrzebni
  • Gość: wicio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.10, 19:40
    ...a w tym czasie panowie z wejścia w G2 oniemieli ze strachu, i bali
    się zareagować, dobrze że tamci nie zwrócili się przeciwko nim, bo
    chyba zamknęliby się w środku i nie wiadomo kiedy by wyszli - TAKIE TO
    KOZAKI SZCZEGÓLNIE PAN J.A, NAJWIĘKSZY TWARDZIEL,
    MANIPULATOR,KŁAMCZUSZEK, PRAWIE TAJNY AGENT itd.
  • Gość: Obserwator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.10, 12:58
    Chyba synku ci się lokale i miasta pomyliły bo tworzysz takie wypociny że
    Wiśniewski z ICH TROJE przy tobie to PIKUŚ.Daj se siana i idż strzel sobie z
    torby jeśli na nic mądrego cię nie stać i powiedz te słowa co pisałeś wcześniej
    tym chłopakom ze SKORPIONA prosto w twarz jak jesteś taki kozak na necie.
  • Gość: observer IP: 91.207.126.* 21.08.10, 15:40
    kolego, w g2 i archiwum stoi skorpion a nie goliat
    ;-)
  • Gość: ira IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.10, 07:05
    ... właśnie przez to że stoi tam SKORPION, Archiwum straciło połowę
    klientów.
  • Gość: fila IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.08.10, 11:14
    zostałem brutalnie pobity w G2 przez ochronę, sprawę zgłosiłem do
    prokuratury
  • Gość: ira IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.10, 12:28
    przez skorpionów czy goliatów?
  • Gość: kofi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.10, 13:06
    www.sadistic.pl/ochrona-w-rosyjskim-klubie-vt29275.htm
  • Gość: Ochrona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.10, 16:33
    I tak powinno być w naszych klubach by ci co szukają wrażeń wiedzieli że to
    życie a nie wirtualne PlayStation.Życie to nie bajka panowie.
    Kto szuka iskry ten parzy się od ognia
  • Gość: szrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.10, 14:22
    Pomyliły Ci się priorytety, lub w ogóle nie masz pojęcia na czym polega
    praca ochroniarza w klubie. Zdaj sobie sprawę że ochrona w dyskotece
    jest dla gości dyskoteki, a nie goście dla ochrony. Masz dbać o ich
    bezpieczeństwo, a nie samemu prowokować awantury z gośćmi dyskoteki,
    gościom wolno się upić i jeśli nawet narozrabiają to Tobie niewolno im
    zrobić krzywdy, itd. Jeśli tego nie potrafisz zrozumieć, to musisz być
    ze SKORPIONA.
  • Gość: aro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 22:45
    Popieram przedmówce.
  • Gość: nielot IP: *.147.202.112.nat.umts.dynamic.eranet.pl 31.08.10, 16:23
    nie, to musi być ktoś zarządu KURATELI, bo oni sa inteligentni inaczej, w w
    szczególności mamusia i żonka - koncepcja. HEHEHEHEHE, tu dopiero sa jaja!
  • Gość: szrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.10, 22:54
    szkoda że nie zrozumiałeś.
  • Gość: lola IP: *.radom.vectranet.pl 27.08.10, 16:54
    Gdy po tygodniu ciężkiej pracy masz ochotę wybrać się do polskiego
    klubu lub dyskoteki – uważaj. Na kogo? Szczególnie na tych, którzy
    biorą pieniądze za zapewnienie ci bezpieczeństwa – na bramkarzy.
    Oni rządzą się swoimi prawami, a obyczaje przywieźli ze sobą z
    kraju. Gdy wejdziesz im w drogę, policja nie przyjedzie.
    Nie ma nocy, by w polskich klubach nie dochodziło do bijatyk albo
    awantur. Goście lokali zdają sobie sprawę, że zabawa prędzej czy
    później zakończy się mordobiciem. Kto tego nie wie, lepiej by
    został w domu. Jeśli nie zaatakuje nas szukający zaczepki pijany
    wyrostek, możemy oberwać od ochroniarzy. Zabawa w nocnych klubach
    to coraz częściej igranie z losem.
    Kliencie, chroń się sam
    Kasia, 24-letnia blondynka z Londynu wybrała się przed świętami
    wielkanocnymi do jednego z polskich pubów w dzielnicy Acton. Z
    zabawy trafiła prosto do szpitala. Stłuczona twarz, podbite oczy –
    lekarze musieli założyć jej kilka szwów, a przez kolejny tydzień
    cierpiała na ból głowy. Co się stało podczas zabawy?
    - Wychodziłam z klubu w chwili, gdy w drzwiach doszło do
    szarpaniny. Jeden z ciosów przypadkowo zatrzymał się na mojej
    twarzy – wspomina Kasia, która zarzeka się, że więcej tego miejsca
    nie odwiedzi. Ochrona zamiast zatrzymać agresywnego sprawcę,
    pozwoliła mu odejść. Nikt nie wezwał policji, a lekarzom karetki
    wytłumaczono, że był to nieszczęśliwy wypadek.
    Niestety takie incydenty zdarzają się dosyć często. We wrześniu
    ubiegłego roku reporter „Gońca” był świadkiem o wiele bardziej
    brutalnych scen. W tym samym klubie na Acton dwudziestokilkuletni
    chłopak w najlepsze bawił się na parkiecie, gdy stojący „na bramce”
    osiłek kazał mu się natychmiast wynosić. Nie podał powodu, niczego
    nie wyjaśnił, nie pozwolił mu nawet zabrać kurtki i zostawionych na
    stoliku swoich rzeczy. Sytuację widział inny uczestnik zabawy,
    który próbował dowiedzieć się od ochroniarzy, dlaczego tak
    postąpili. Wtedy bramkarze siłą wywlekli go na zaplecze. Po kilku
    minutach lekcji „jak nie wtykać nosa w nie swoje sprawy” mężczyzna
    wyszedł stamtąd cały poobijany. Policja znów nie interweniowała.
    Przestępstwa nie było.
    Kogo broni „bramkarz”
    Ochroniarz 1, prosi o anonimowość: - Bramkarze w polskich klubach
    rządzą się własnymi zasadami, w dużej mierze przywiezionymi prosto
    z kraju. Choć prawo w Wielkiej Brytanii zabrania stosowania
    ochronie przemocy, to polonijnymi dyskotekami nadal rządzi bramka.
    Ochroniarz 2: - Nigdy nie wiesz, dlaczego ktoś został wyrzucony.
    Być może handlował narkotykami i trzeba było zrobić porządek. Od
    tego jest policja, ale podobnie jak w kraju, polska ochrona nie
    lubi wizyt mundurowych.
    Ludzie z branży podkreślają, że w niektórych klubach bezpieczeństwo
    gości dla nikogo nie jest już priorytetem. – To właściciel klubu
    płaci, więc to jego trzeba chronić w pierwszej kolejności. Na
    przykład przed najściami osób z zewnątrz. Tylko w teorii
    ochroniarze strzegą bezpieczeństwa bawiących się w lokalu klientów,
    w praktyce muszą chronić się sami.
    To prawda – jeśli nie chcemy mieć problemów, z ochroną lepiej nie
    dyskutować i nie wchodzić jej w drogę. Jeśli bez powodu zaczepia
    nas podpity i agresywny osobnik, za drzwi rzadko kiedy wylatuje
    prowodyr. Powód? Łatwiej wyrzucić spokojnego, niewinnego klienta
    niż tego, który wszczął awanturę. Ochrona ma gwarancję, że
    bezbronna osoba nie wróci za chwilę z kolegami, by pokazać, czym
    jest honor.
    Pech nie wybiera
    W najlepszym wypadku bramkarze wyrzucają za drzwi wszystkich
    uczestników zajścia i pilnują, by dalsza bijatyka rozgrywała się
    jak najdalej od drzwi lokalu. Migające syreny policyjnych
    samochodów, które wróży taka sytuacja, dla nikogo nie są najlepszą
    reklamą. W gorszych przypadkach bramkarze „wyciszają” awanturę w
    toalecie lub na zapleczu, po równo traktując tych, którzy ją
    wszczęli, jak i bogu ducha winnych klientów klubu, którzy
    przypadkiem znaleźli się w złym miejscu i czasie.
    Juliusz Malik, szef londyńskiej firmy Symbiont Security, która
    szkoli przyszłych ochroniarzy: - Na kursach do znudzenia
    tłumaczymy, że stosowanie przemocy jest niedopuszczalne. Są inne
    sposoby radzenia sobie nawet z agresywnymi gośćmi. Dziwię się
    słysząc o takich sytuacjach, bo przecież ochroniarz ryzykuje utratą
    licencji, choć zapewne wyjątki się zdarzają…
  • Gość: lola IP: *.radom.vectranet.pl 27.08.10, 16:55
    Psychologia zamiast pięści
    Jak działa ochrona w brytyjskich lokalach? Szanowane kluby w
    centrum miasta nie mogą sobie pozwolić na złe traktowanie klientów.
    Do incydentów dochodzi niezwykle rzadko, bo tak zwany door
    supervisor uważnie prześwietla ludzi, którzy wchodzą do środka. Do
    tego nie potrzeba napakowanych mięśni i grubego karku - ważna jest
    umiejętność rozmowy z drugim człowiekiem, a także znajomość
    psychologii. Chwila uprzejmej wymiany zdań wystarczy by ocenić, czy
    szuka on spokojnej zabawy, czy może burdy. Sposób ten sprawdził się
    w większości porządnych lokali na całym świecie – zadymiarze
    wiedzą, że to nie jest miejsce dla nich, a bawiący się goście
    zyskują na poczuciu bezpieczeństwa.
    Profesjonalizm w cenie
    Interwencja dobrze wyszkolonego ochroniarza wcale nie musi być
    brutalna. Przekonał się o tym Robert, szef marketingu jednej z
    wiodących firm medialnych w Londynie. Razem z kolegami po pracy
    świętował podwyżkę i przesadził z alkoholem. Gdy Roberta
    przypiliło, zamiast poszukać toalety, załatwił potrzebę w ogródku
    dla palaczy. Co gorsza, pod wpływem promili nie widział w swoim
    zachowaniu nic niestosownego. Ochronie próbował tłumaczyć, by dali
    mu spokój.
    - Brytyjski bramkarz wysłuchał jego tłumaczenia i grzecznie
    zasugerował, że mogą spokojnie o tym porozmawiać na zewnątrz
    lokalu. Po przekroczeniu drzwi impreza dla Roberta się zakończyła –
    mówi jego kolega, świadek zdarzenia. – Nigdy nie widziałem tak
    spokojnego i opanowanego ochroniarza. Polskiemu bramkarzowi szybko
    znudziłaby się rozmowa i przeszedłby do rozwiązań siłowych –
    stwierdza.
    Czemu więc nie może tak być również w polskich lokalach? Niestety,
    tak profesjonalna ochrona jest także kosztowna. Dobrze wyszkolony
    door supervisor z kilkuletnim doświadczeniem zarabia nawet 25
    funtów za godzinę – to dwa razy więcej niż zazwyczaj płaci się
    polskim ochroniarzom. W polskie klubach, gdzie chodzi o szybki zysk
    przy niskich kosztach, nikomu nie uśmiecha się wykładanie takich
    pieniędzy za bezpieczeństwo swoich gości. Szczególnie, że i bez
    tego, sala pustkami świecić nie będzie.
    Bo policja nie przyjedzie
    Lato 2007 roku. W jednym z polskich klubów na Ealingu brytyjscy
    bramkarze odmawiają pracy. Boją się o własne życie. Dzień później
    zastępują ich Polacy - stoją tam do dziś.
    Co takiego wydarzyło w lokalu, że angielscy ochroniarze się
    poddali? Przerazili ich polscy klienci. Brytyjscy profesjonaliści w
    tym fachu nie przypuszczali, że Polacy będą z założenia agresywnie
    do nich nastawieni, że mogą sami szukać zaczepki i prowokować ich
    tylko dlatego, że chcą dobrze wykonać swoją pracę. Brytyjski
    ochroniarz rzadko kiedy wzbudza respekt swoim wyglądem. Nie musi.
    Raczej nie podnosi też głosu, grzecznie zwraca się do bywalca klubu
    i poważnie traktuje prawo, zakazujące mu bicie gości lokalu tylko
    dlatego, że go drażnią. – Wyobraź sobie grupę dresiarzy, którzy
    przyszli odreagować tydzień roboty. Widzą drobnego, grzecznego
    ochroniarza i zaczynają żartować, że takiego to wiatr by zdmuchnął.
    Po kilku piwach żarty się kończą, a zaczynają regularne bijatyki –
    relacjonuje polski bramkarz.
    Brytyjczycy w przeciwieństwie do polskich bramkarzy nie mają pod
    telefonem kolegów, którzy w razie potrzeby wyruszą na pomoc. A nim
    przyjedzie policja, może być za późno. W klubie na Ealingu w ruch
    poszły tłuczone kufle i butelki. Po takich zajściach mało kto
    odważy się przyjść następnego dnia do pracy. Chyba, że są to
    Polacy.
    Chcąc jednak oddać sprawiedliwość polskim ochroniarzom, trzeba
    wspomnieć także o drugiej stronie medalu. To nie ochroniarz wybiera
    klienta klubu, przy drzwiach którego stoi. Robi to właściciel,
    który nastawia się na konkretną kategorię klienteli. Polskie lokale
    to specyficzne miejsca. Ich goście, przyzwyczajeni do polskich
    realiów, rzadko kiedy oczekują od ochrony tego, czego klienci
    brytyjskich dyskotek - bezpieczeństwa. Wielu z nich oczekiwania ma
    zgoła przeciwne.
    Ochroniarz 1: - Idą do klubu, bo liczą na to, że coś się będzie
    działo. Pójdą w ruch pięści, ktoś dostanie w zęby, a przy okazji
    mają pewność, że nikt nie wezwie policji.
    Kariera drugiego wyboru
    Kim są ludzie, którzy decydują się na karierę ochroniarza? Jeszcze
    niedawno do pracy w tym zawodzie pchali się niemal wszyscy. Dziś
    coraz częściej można spotkać ludzi, którzy po kilku latach
    postanowili porzucić swoje dotychczasowe zajęcia i zmienić branżę.
    Pracowali na budowach, sprzątali ulice, aż w końcu zadecydowali
    pójść krok dalej i zdobyć licencję profesjonalnego ochroniarza.
    - Odnoszę wrażenie, że jest to kariera drugiego wyboru. Kandydatom
    najczęściej nie udało się zrealizować innych życiowych planów, więc
    uważają, że zawsze można przecież stanąć na bramce – uważa Juliusz
    Malik z firmy Symbiont Security. - Faktycznie nie trzeba do tego
    wysokich kwalifikacji, bo nie jest to nauka o paliwie rakietowym.
    Ale zawód ten wymaga trochę wojskowej dyscypliny. U człowieka liczy
    się wiarygodność, odpowiedzialność i punktualność. Wbrew pozorom,
    trzeba też w tym fachu mieć spory dystans do samego siebie –
    dodaje.
    Właśnie z tym ostatnim jest najgorzej. Wielu chętnym do pracy w
    ochronie puszczają nerwy, górę bierze zbyt ambicjonalne podejście
    do drugiego człowieka. Nie jest tajemnicą, że właśnie z tych
    powodów kandydaci odpadają jeszcze w trakcie kursów.
    Dlaczego tak wielu chętnych wybiera właśnie karierę w ochronie?
    Główną motywacją są najczęściej pieniądze, bo zarobki ochroniarzy
    zawsze przewyższały minimalne stawki. Zwykły portier z licencją
    ochroniarza zarobi 7-8 funtów na godzinę. Przysłowiowy bramkarz
    dostaje ponad 10 funtów na godzinę, a szczytem marzeń jest praca
    dla renomowanych firm, gdzie zarobki dochodzą nawet do 25 funtów.
    Tak daleko zachodzą nieliczni – decyduje o tym doświadczenie,
    znajomość języka i idealna opinia z poprzednich miejsc pracy.
    Branża ochroniarska to jeden z najbardziej płynnych i podatnych na
    rotacje segmentów ryku pracy. Teoretycznie tam właśnie najłatwiej
    dostać pracę, ale też w środowisku trwa nieustanna walka o miejsca
    w lepszych klubach, za lepsze pieniądze. Dziś do tej pracy nie
    garnie się już tak wielu Polaków, jak jeszcze kilka lat temu.
    Ochrona też czuje stres
    - Na emigrację coraz rzadziej decydują się przypadkowe osoby.
    Ludzie trochę się obudzili i nie pchają się na Wyspy bez znajomości
    języka. To zmiana na lepsze, gdyż poprawia się jakość usług –
    twierdzi Juliusz Malik.
    Paradoksalnie, właśnie podczas recesji dla bramkarzy jest coraz
    więcej roboty. Ludzie odreagowują w barach swoje problemy
    finansowe, a to wzmaga agresję i awantury. Marek, który kilka lat
    stał na bramce w jednym z londyńskich klubów podkreśla, że
    ochroniarz też czuje stres, a idąc do pracy myśli tylko o tym, by
    jakoś tę noc przetrwać. Sam wzbudza respekt tylko napakowanym
    wyglądem, bo jak mówi, nie potrafi się bić. – Nie ma wyjścia,
    bramka musi być ostra – stwierdza.
  • Gość: roko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.10, 08:06
    Goliat przejął po Kurateli Zbyszko.
  • Gość: roko II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.10, 08:03
    Progres jest, szkoda tylko że za taką samą, czyli mizerną stawkę godzinową.
  • Gość: radom IP: *.radom.vectranet.pl 09.09.10, 18:04
    a czego można się spodziewac po radomskich biznesmanach, dalej tkwią w przeszłosci i dziwią się ze wszyscy ich wyprzedzają w działaniach.
  • Gość: rom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.10, 18:55
    marketingowy numer z tym przejęciem:-)
  • Gość: obi IP: *.radom.vectranet.pl 07.08.10, 18:52
    Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek, aby GI zastała sprawców napadu
    na gorącym…?
    Ja osobiście nie słyszałem o takim przypadku, dlatego uważam, że
    podpisywanie umowy interwencji na napad to złudne przeświadczenie
    klienta o zapewnionej ochronie.
    Interwencję na sygnał włamania, sabotażu itp. to rozumiem, ale na
    napad to nieporozumienie – czasy dojazdu są za długie.
  • Gość: Juwentus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.10, 08:01
    Juwentus chroni TOHO na Kozienieckiej po Cerberze.
  • Gość: ONET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.10, 08:26
    Sebastian dostał za nic. Ochroniarze po prostu chcieli się wyżyć. Dopadli go więc jak wychodził z dyskoteki i skatowali na śmierć. Inaczej było z Romanem. Ludzie mówią, że szukał zaczepki z porządkowymi. Dostał więc od nich bilet na tamten świat.

    Ludzie mówią: Romek to był dobry chłop. Uczynny, rodzinie oddany. Pięcioro tego drobiazgu miał. Dbał, kochał, kiedy trzeba było do porządku przywołał, ale w sumie ojciec z niego był dobry. Owszem za kołnierz nie wylewał, wypić lubił, ale który facet na wsi nie lubi. Ze świecą takiego szukać, a i tak się nie znajdzie. Romek też święty nie był, ale od dziecka w straży pożarnej służył. Od dwóch lat był nawet prezesem. Na prostą wychodził. Żonie chciał lodówkę nową kupić. Pojechał na loterii zagrać. Do Korfantowa. Na festyn.

    Ludzie mówią: Od początku imprezy awantury szukali. Siedzieli, pili, bawić się spokojnie ludziom nie dali. Wypili za dużo i agresor im się włączył. Ochroniarze im się nie podobali. Zadymę robili. Jednego ochroniarza tak poturbowali, że trafił do szpitala. Romek też tam był, też szumiał. Manto mu się należało. Pijany był w sztok.


    Ludzie mówią: Wypił może dwa piwa, co to na takiego chłopa. Pijany na pewno nie był. Awantury nie szukał, nikogo nie pobił, ot zwyczajnie przyjechał na festyn. Ale źle usiadł. Wśród tych co zadymę robili. Sam guza nie szukał. To ochroniarze chcieli odwetu, chcieli pokazać swoją siłę awanturnikom. Z tłumu go wyciągnęli. Pałką okładali, dusili, kopali. Aż zrobił się siny. Banda osiłków.

    Ludzie mówią: Teraz siedział spokojnie, ale rano nic tylko komuś w mordę dać. Nerwus, awanturnik. Razem z kumplami niszczył ławki, demolował sprzęt. Należało mu się. Zakuć w kajdanki go chcieli. Poturbowali. Wtedy zasłabł. Ponoć miał rozrusznik, chorował na serce.

    Prokurator mówi: Wyniki sekcji zwłok pozwalają nam przedstawić zarzuty zatrzymanym osobom. Bez wątpienia ochroniarze przekroczyli swoje uprawnienia. Zostały im przedstawione zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Za spowodowanie śmierci w wyniku użycia siły grozi im od roku do dziesięciu lat więzienia.

    Ludzie mówią: Mordercy

    W Korfantowie, gdzie doszło do tragedii i w Budzieszowicach, pobliskiej wsi skąd pochodził zmarły mężczyzna ilu ludzi, tyle wersji wydarzeń z feralnej niedzieli na festynie. Jedni szukają usprawiedliwienia dla oskarżonych o śmiertelne pobicie ochroniarzy doszukując się prowokacji w zachowaniu 37-letniego Romana. Drudzy, przeciwnie mężczyznę biorą w obronę, od razu wydając wyrok na krewkich ochroniarzy. Nyska prokuratura, która prowadzi śledztwo w tej sprawie zdecydowała się jednak przedstawić zarzuty dwóm porządkowym, którzy poturbowali mężczyznę - Mariuszowi K. i Tomaszowi B. Obu prokurator przedstawił zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Mariusz K. już siedzi za kratkami, został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Jego kolega z pracy czeka na proces na wolności. Ma dozór policyjny, musiał oddać paszport i wpłacić cztery tysiące złotych poręczenia majątkowego. Dwa razy w tygodniu musi się też meldować na komisariacie.

    Za demonstracje siły obu ochroniarzom przyjdzie słono zapłacić. Mogą trafić za kratki nawet na dekadę. Ale nie tylko oni po założeniu uniformów z napisem "ochrona" poczuli się panami sytuacji. To, co w połowie sierpnia wydarzyło się na festynie w Korfantowie nie jest wcale odosobnionym przypadkiem. Przykładów, kiedy to wynajęte do pilnowania porządku osiłki wszczynają burdy i używają pięści oraz pałek do zaprowadzenia spokoju nie brakuje. Często robią to zbyt ochoczo. Dlatego tragedię też się mnożą.
  • Gość: ONET IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.10, 08:27
    Plaża numer dwanaście


    Do Chałup przyjechali busem z Poznania. Od razu widać było, że to zgrana ekipa, że nikt im nie podskoczy. Nie mieli licencji, ale za pracę nie liczyli sobie tak dużo, jak renomowane agencje ochrony no i ćwiczyli sztuki walki więc jak ulał pasowali do pilnowania porządku na imprezie, gdzie promowano whisky. Dyskoteka pękała w szwach. W końcu to połowa sierpnia, wakacje, plaża, muzyka i alkohol. Już świtało, kiedy rozpętała się bijatyka. W głównej roli z pseudo-ochroniarzami.

    - Szłam z Sebastianem i koleżanką. Zaczepiło nas siedmiu facetów, który obstawiali dyskotekę. Bez powodu jeden z nich uderzył Sebastiana pięścią w twarz. On padł nieprzytomny. Wtedy oni zaczęli go katować, zmiażdżyli mu głowę - opowiadała dziennikarzom "Polsatu" Victoria.

    Kiedy ochroniarze już się wyżyli, wsiedli do busa i odjechali. Jak gdyby nigdy nic się nie stało. Nie zaczepiani przez nikogo, przez nikogo nie zatrzymywani. Nic dziwnego, po takim pokazie brutalności niewielu miałoby odwagę pisnąć chociaż słówkiem. Oni odjechali, on leżał zakrwawiony, nieprzytomny, za chwilę już martwy. Na plaży numer dwanaście między Chałupami i Władysławowem.

    - Już dwie godziny od zdarzenia, większość podejrzanych wpadła w nasze ręce. Zorganizowaliśmy blokadę drogi na autostradzie A1 w okolicach Tczewa. Busem, jechało dziewięciu mężczyzn, wszyscy z Poznania i okolic. Dziesiąta osoba wpadła już w Poznaniu. Trzy osoby z tej grupy zostały zatrzymane, resztę po przesłuchaniach zwolniliśmy do domu – poinformował Łukasz Dettlaff rzecznik prasowy puckiej policji.

    To jednak dopiero wierzchołek problemu. Krewcy porządkowi regularnie trafiają do kronik policyjnych. Dla przykładu w sierpniu, w Rzeszowie ochroniarze pięściami i szarpaniem za włosy zaprowadzali porządek wśród uczestników koncertu rockowego. Również w sierpniu na dworcu w Kielcach pijany ochroniarz chciał okraść mężczyznę. Z interweniującymi "sokistami" wdał się w przepychankę. W marcu w Krakowie ochroniarz obciął maczetą dłoń klientowi jednego z nocnych klubów, bo ten nie chciał zapłacić za drinka.

    W ubiegłym roku głośno było o trzech ochroniarzach z Wrocławia, którzy zdaniem policji mieli zakatować mężczyznę, przyłapanego na kradzieży alkoholu w jednym z supermarketów. Również w ubiegłym roku, i również w supermarkecie, ale tym razem w Łodzi ochroniarze rzucili się na klienta, który nie chciał poddać się rewizji. Poturbowali go i bez słowa wypuścili do domu, ponieważ okazało się, że nie znaleźli przy nim kradzionych towarów. Kilka lat temu tragedią zakończyły się bójki z ochroniarzami w roli głównej w Elblągu i Olsztynie. W obu przypadkach ofiarami byli studenci. Pobici do nieprzytomności zmarli w szpitalach.

    - Mundur zmienia człowieka. Prywatnie ochroniarz w dżinsach i koszulce jest spokojnym facetem, zwykłym przechodniem. Zakłada mundur, dostaje osprzęt i nagle rośnie w siłę, czuje się pewniejszy, wydaje mu się, że posiada władzę, że może wszystko. Część ochroniarzy, która obstawia imprezy masowe to ludzie szukający przygód, mocnych wrażeń, jakiejś adrenaliny, zadymy. Często zachowują się prowokacyjnie. Stosowanie siły jest dla nich najłatwiejszym rozwiązaniem - mówi nam jeden z łódzkich policjantów pełniący służbę w grupach prewencyjnych.

    Czy rzeczywiście uniform ochroniarza może wpływać na agresję kogoś, kto go nosi? Zdaniem Czesława Michalczyka, łódzkiego psychologa i psychoterapeuty problem leży gdzie indziej.

    - Tylko niewielka grupa pracowników ochrony, ta pracująca z bronią, przechodzi specjalistyczne badania psychologiczne. Podczas takich badań jesteśmy w stanie wyeliminować osoby o wysokim poziomie agresji, która dyskwalifikuje w pracy z bronią. Ale rzesza ochroniarzy z dyskotek czy klubów takich badań nie przechodzi. Nie potrafią sobie radzić z własną agresją. Wystarczy impuls ze strony klienta klubu i na jego agresywne zachowanie ochroniarz odpowiada siłą - mówi Czesław Michalczyk.

    Sami ochroniarze także wolą mówić o prowokacyjnym zachowaniu klienta, który po kilku głębszych chce sprawdzić się z "mięśniakiem z bramki". Jednocześnie na forach internetowych przyznają, że do mediów wypływa tylko ułamek spraw, tych najbardziej drastycznych, w których ochroniarze stosują przemoc. Większość przypadków rozchodzi się po kościach.

    I wbrew temu co mówi łódzki policjant ochroniarze nie zawsze zmieniają twarz po zdjęciu uniformów. Mundur odwieszają do szafy, agresji dają upust na ulicy.

    Bił, aż wykrzywiła się metalowa pałka

    - Dopytywali się czy mamy fajki, ogień. Widać, że nas obserwowali. Krzyknęli "koledzy zaczekajcie". W końcu zatarasowali nam drogę i zażądali pieniędzy - zeznali w sądzie trzej białostoccy studenci, którzy zostali zaatakowani przez ochroniarzy w noc sylwestrową.

    Artur, ten bardziej krewki w pewnym momencie wyciągnął metalową pałkę. Zadał pierwszy cios, potem kolejny i kolejny. Cała seria uderzeń trafiła w głowę, nogi, plecy jednego z żaków. Ochroniarz bił tak mocno, aż jego metalowa pałka wykrzywiła się. Przestał dopiero wtedy, gdy nadjechał radiowóz. Może dlatego jego ofiara przeżyła.

    Białostocki sąd skazał Artura L. na dwa i pół roku więzienia. Jego kompan Rafał R. usłyszał wyrok dwóch lat odsiadki w zawieszeniu na pięć lat. Bo bił tylko jego kolega.

    - Nie wiem, dlaczego to zrobiliśmy. Może to była chęć wywyższenia się? - zastanawiał się przed sądem skruszony ochroniarz.
  • Gość: adorator IP: *.radom.vectranet.pl 18.09.10, 12:21
    Zawisza nie jest firma godna polecenia.
  • Gość: buras IP: *.182.167.149.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.09.10, 11:31
    A co sadzicie o takiej agencji KURATELA. Chcę sie tam przyjąć do roboty, ale słyszałem że to dno, nie płaca w terminie, są bankrutami, więc proszę o radę.
  • Gość: Radomianin IP: 213.251.189.* 19.09.10, 19:25
    Czemu nikt się jeszcze nie pochwalił jak profesjonalnych agentów ochrony goliat, pobito na dyskotece "taboo" w Starej Błotnicy ? O Maliszewie to już nie wspominam bo to zal.ochrona.radom.pl
  • Gość: spoko IP: *.radom.vectranet.pl 19.09.10, 20:13
    www.youtube.com/watch?v=6wTQGT2sr5E&feature=related
  • Gość: ciekawski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 11:30
    A któż to ośmielił się ich pobić? Jeśli takie rzeczy się dzieją, to Instruktor technik i taktyk interwencji - Przemysław Krok (tak jest napisane na stronie internetowej), musi zacząć intensywniej szkolić swoich podopiecznych.
  • Gość: ?? IP: 91.207.126.* 20.09.10, 17:57
    Odpowiedź jest banalnie prosta: bo nikt nikogo nie pobił :-D
  • Gość: wyluz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.10, 18:27
    Debilny wątek ! Przeżuca się Krok z Batorem o to kto lepszy w obrzucaniu się gównem
  • Gość: komin IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.09.10, 21:12
    Ucinając te wszystkie próby wciągnięcia mnie w pisanie głupot na tym wątku, to chcę wszystkich zainteresowanych zapewnić, iż na temat Przemka Kroka, jego rodziny, oraz firmy Goliat mogę mówić tylko dobrze. Poza tym głupotą z mojej strony byłoby pisać źle o firmie GOLIAT, gdyż ją współtworzyłem, i uważam że jest to dobra firma, ponadto pracuje tam wielu ludzi których szanuję. Zapewniam również, że zamiast zajmować się - jak to ktoś ujął "RZUCANIEM GÓWNA" na konkurencje, to zdecydowanie wolę rozmawiać o zaletach mojej firmy, do czego gorąco zachęcam. Zapraszam do naszej siedziby, ul. Ofiar Firleja 7.

    POZDRAWIAM
    Jerzy Bator
  • Gość: as IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 18:48
    Kuratela przejmowana jest powoli przez konkurencyjną firmę.
  • Gość: ss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.10, 11:00
    Czyżby Solid Security? Bo Konsalnet Skorpion po sprawdzeniu histori finansowej tej firmy uciekał szybko ze swoją propozycją. Kuratela przejeła monitoring Enigmy dosyc dawno.
  • Gość: sztaba IP: *.182.155.150.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.10.10, 22:39
    ludzie, to ta kuretela jeszcze istnieje? Ciekawee jak to jest możliwe. Ciekawe też kiedy zajrzą tu odpowiednie słuzby i przeszecza odpowiednio dokumenty, faktury, płace, księgowość tych dziadów, wykorzystywaczy.
  • Gość: gosc IP: *.radom.vectranet.pl 07.10.10, 19:36
    godna polecenia to jest kuratela albo ajg solid tylko zbiera kase za byle co a ze jest najwieksza w miescie i rznie koszty po trawie to marcinek moze sie wykazac . ludzie uwazajcie na firme solid
  • Gość: gosc IP: *.radom.vectranet.pl 07.10.10, 19:43
    popytajcie o michnickiego z solidu . jednostka zarozumialoscito 1michnicki on sam ma 6 jednostek tylko zdesperowani tam ida
  • Gość: ziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.10, 15:29
    nie prawda idą ci co kiedyś posiadali paszport polsatu a teraz złotą karte clubu solid. Przy tych cenach można podpisac umowe z dwiema agencjami lub trzema i raz w miesiącu sprawdzic dojazd kto pierwszy wygrywa oprocz tego sposób postępowania na obiekcie, znajomośc procedur oraz kultura osobista niemówiąc o znajomości topografi obiektu.
  • Gość: wybiórczy IP: *.radom.vectranet.pl 09.10.10, 21:06
    Odchodzący ze służby żołnierze polskich jednostek specjalnych czy antyterroryści są często zatrudniani w prywatnych firmach ochroniarskich w Iraku i Afganistanie i walczą tam za pieniądze jako cywile. Byli żołnierze GROM-u i innych jednostek specjalnych szacują, że w prywatnych firmach, jak amerykańska Xe (dawniej Blackwater) albo DynCorp i dziesiątkach mniejszych pracuje około 300 b. komandosów i antyterrorystów z policji czy straży granicznej. Pracują za pieniądze m.in. rządu USA. Pośrednio z ich usług korzystają inne armie.
    1500 USD dziennie w pracy w rejonie wojennym. Taxfree
  • Gość: rebus IP: *.146.203.217.nat.umts.dynamic.eranet.pl 11.10.10, 22:12
    jak ten watek się rozwija, kto by pomyślal, że facetowi na poczatku chodzilło tylko o wskazanie wiarygodnej, uczciwej firmy ochroniarskiej. A tu ludzie opisują cuda wianki.
    Więc ja chę napisać jaka firma jest niewiarygodna, niegodna polecenia, która oszukuje ludzi to KURATELA. Nikomu nie polecam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
  • Gość: wawa IP: *.radom.vectranet.pl 12.10.10, 09:54
    POLECAM FIRMĘ AJG. JESTEM Z NICH BARDZO ZADOWOLONY . PRZEROBIŁEM 3 FIRMY I ZAWSZE MIAŁEM JAKIEŚ PROBLEMY. OD 2 LAT MAM MONITORING W AJG I NIE MAM ŻADNYCH PROBLEMÓW
  • Gość: omo IP: *.radom.vectranet.pl 12.10.10, 21:37
    28-letni Ukrainiec w stanie śmierci klinicznej leży w szpitalu. Brutalnie pobili go ochroniarze klubu nocnego przy ul. Gwarnej. Ukrainiec był klientem nocnego klubu, który w internecie chwali się egzotycznym klimatem, niezliczoną ilością drinków, odważnym tańcem i możliwością zamówienia indywidualnego striptizu.
    Z informacji "Gazety" wynika, że w nocy z piątku na sobotę mocno wstawiony już obcokrajowiec wdał się w awanturę z ochroniarzami nocnego klubu. Ci wyprowadzili go na zewnątrz. Po kilku minutach klient wrócił do środka. Znów doszło do awantury. Gdy Ukraińca wyprowadzono po raz drugi, miał wyciągnąć nóż i zaatakować ochroniarzy. Oni zaś wpadli w szał i zaczęli katować 28-latka. Od jednego z policjantów dowiedzieliśmy się, że został uderzony m.in. krzesłem. Skatowanego Ukraińca ochrona zostawiła przed wejściem. Znalazł go właściciel lokalu, który powiadomił policję i pogotowie.

    Zarzuty pobicia i spowodowania obrażeń zagrażających życiu usłyszało trzech ochroniarzy klubu oraz ich kolega - ochroniarz w innym poznańskim lokalu. Wczoraj poznański sąd aresztował całą czwórkę. Zarzuty mogą się jednak zmienić, gdy Ukrainiec zostanie odłączony od aparatury ratującej życie. Leży w jednym z poznańskich szpitali w stanie śmierci klinicznej.


    I z innej beczki
    Policjanci z Rzeszowa zatrzymali dwóch wspólników ochroniarza, którzy na początku września ukradli w sklepie artykuły kosmetyczne. Część towaru udało się odzyskać.
    Funkcjonariusze zostali powiadomieni 2 września przez obsługę jednego z rzeszowskich sklepów o ujęciu pracującego w nim ochroniarza. Mężczyzna i jego dwóch wspólników, ukradli wystawione do sprzedaży towary. Z wstępnych ustaleń wynikało, że chwilę wcześniej pracownicy zauważyli jak dwaj mężczyźni pakowali do plecaka ściągane z półek towary. - Spokojnie przyglądał się temu 26-letni pracownik ochrony sklepu, który w pewnym momencie sam wrzucił do plecaka mężczyzn komplet maszynek do golenia o wartości ponad 100 złotych - relacjonują rzeszowscy policjanci.

    Obsługa sklepu próbowała zatrzymać złodziei, którzy przeszli z zapakowanym plecakiem przez linię kas nie płacąc za towar. Gdy uciekali porzucili część skradzionych przedmiotów. Jeden z mężczyzn zgubił telefon komórkowy. Ucieczka nie udała się ochroniarzowi, którego zatrzymał kierownik sklepu. Wezwani na miejsce policjanci znaleźli przy zatrzymanym 26-latku dwa opakowania drogich, markowych perfum, które ukrył pod ubraniem.
  • Gość: ofi IP: *.radom.vectranet.pl 16.10.10, 12:48
    Jak czytam wypowiedzi Tych co to słyszeli jak niemy opowiadał, że głuchy słyszał o tym, że ślepiec widział pędzącego zająca, którego schwytał kulawy i dał nagiemu aby schował do kieszeni i zaniósł bezdomnemu do domu to łzy wzruszenia po prostu oczy mi zalewają.
  • Gość: ciec IP: *.radom.vectranet.pl 17.10.10, 18:19
    www.youtube.com/watch?v=KlUAopi7W-E
  • Gość: sygnał IP: *.radom.vectranet.pl 29.10.10, 18:03
    W ubiegłym tygodniu nieznani sprawcy sforsowali zamki w kilku domkach letniskowych, położonych w Gołubiu, na przesmyku między jeziorami Lubowisko i Dąbrowskie. Straty były niewielkie, można nawet powiedzieć, że prawie żadne. Za to włamywacze pozostawili w domkach i na posesjach charakterystyczne ulotki reklamowe z ofertą pewnej dużej firmy ochroniarskiej.
    - Byłem w szoku - mówi pan Mariusz (imię zostało zmienione). - Dziwni byli to złodzieje, bo nawet zlekceważyli zostawiony na widoku porządny czajnik Philipsa. Za to ulotka leżała wewnątrz mojego domku, na schodach. Potraktowałem to jako próbę wymuszenia ochrony, na zasadzie "popatrz, weszliśmy do ciebie bez problemu, chyba potrzebujesz naszej opieki". Nie zgłosiłem jednak włamania na policji. Wcześniej już mnie okradano, ale ani razu nie udało się złapać złodziei. Teraz się boję, że z zemsty mogą mi dom nawet spalić.
    Kilkanaście domków na przesmyku między jeziorami postawiono jeszcze w latach 70. Ich właściciele przeważnie pochodzą z Trójmiasta. Dobrze się znają, a sprawa niecodziennych włamań stała się głośna.
    U mnie drzwi nie były ruszone, ale znalazłem wetkniętą za nie ulotkę - twierdzi pan W., inny właściciel posesji w Gołubiu. - Wiem jednak o co najmniej sześciu domkach, w których wyłamano zamki. W jednym zginęła pralka, ale w pozostałych przeważnie skończyło się na wybebeszonych szufladach. No i wszędzie, na działkach i w lesie, walały się te reklamy.
    Dzwonię do firmy ochroniarskiej, której ulotki znaleziono w domkach nad jeziorem Lubowisko. Najpierw pytam o możliwość założenia alarmu w domku letniskowym w Gołubiu i o jego cenę. Nie ma problemu - słyszę w odpowiedzi. Założenie kosztuje około 2 tys. zł plus 100 zł miesięcznego abonamentu.
    Kiedy jednak opowiadam o ulotkach znalezionych przez właścicieli domków, przestaje być przyjemnie. Prezes, grożąc sądem, zabrania cytowania naszej rozmowy oraz pisania o swojej firmie. Stwierdza także, że dostęp do ulotek, rozłożonych m.in. w sklepach, może mieć każdy. Jednak już na temat, czy mogła to być robota konkurencji, nie chce mówić.
    Według kartuskiej policji, do komisariatu w Stężycy do wtorku nie wpłynęło doniesienie o włamaniach do domków letniskowych w Gołubiu.





  • Gość: czacho IP: *.radom.vectranet.pl 14.11.10, 12:39
    Panie Prezydencie,
    Od trzech lat toruńską straż w jej siedzibie chroni prywatna firma. Być może w przyszłości ochroniarze będą pilnować ulic. Specjaliści przekonują, że jest to znacznie tańsze.

    Toruńska straż miejska ogłosiła przetarg na ochronę. Przedmiotem tej ochrony ma być jej siedziba przy ul. Grudziądzkiej. Co ciekawe, ochrona ma dbać nie tylko o dozór mienia i monitorowanie otoczenia nieruchomości. Zadania firmy mają być znacznie szersze. Ochroniarze mają pilnować, by nikt nie podkładał ognia przed siedzibą strażników, ochraniać i zabezpieczać teren przed działaniem osób zakłócających porządek publiczny, a także tych, którzy chcieliby spożywać alkohol pod nosem strażników. Usługa ochrony ma także na celu "podejmowanie czynności nie cierpiących zwłoki w celu zabezpieczenia śladów przestępstw lub wykroczeń".

    Ochrona ma być prowadzona od godz. 6. do 22. Przez następne trzy lata. A co z nocą? - Wtedy za siedzibę odpowiada jeden z dyżurujących strażników -informuje Mirosław Bartulewicz ze straży miejskiej w Toruniu. - W dzień dotąd taka osoba pomagała ustawiać kolejkę, czy pytała interesantów, z jaką sprawą przyszli. Trzeba podkreślić, że usługi zewnętrznej firmy wykorzystujemy po to, by strażnicy pracowali tam, gdzie powinni, czyli na ulicy.

    Kontrakt na ochronę straży miejskiej ma opiewać na ok.500 tys. zł. To i tak mniej, niż trzeba byłoby zapłacić za ochronę strażnikom. Pytanie tylko, czy w takim razie nie lepiej przekazać pilnowanie miast prywatnym firmom?- Ochroniarze nie załatwią wszystkich zadań, które ma np. policja, ale myślę, że straż miejską jesteśmy w stanie spokojnie zastąpić to po niższych kosztach i z większą skutecznością - uważa Dorota Godlewska, prezes Polskiego Związku Pracodawców "Ochrona". - Na razie, powoli większe miasta przekonują się do szerokiej współpracy. Tak dzieje się np. w Krakowie, gdzie ochroniarze pilnują Starego Rynku. Jest więc współpraca między strażą, prezydentem a prywatną firmą.
  • Gość: czacho IP: *.radom.vectranet.pl 14.11.10, 12:42
    Codziennie przy ochronie budynków urzędu miasta pracuje 32 strażników miejskich. - Zastąpmy ich zewnętrzną firmą ochroniarską - proponuje komisarz Łodzi Tomasz Sadzyński.

    Pracują w urzędzie miasta przy ul. Piotrkowskiej 104, urzędach stanu cywilnego i w delegaturach. Czym zajmują się tam strażnicy miejscy?

    - Mają dwa podstawowe obowiązki. Po pierwsze, dbają, żeby nie dochodziło do zakłócenia ładu i porządku ani do dewastacji mienia. Także w nocy patrolują obiekty - tłumaczy Radosław Kluska, rzecznik łódzkiej straży miejskiej. - A po drugie, w godzinach pracy urzędów pomagają petentom. Każdy strażnik potrafi skierować do odpowiedniego pokoju, doradzić - dodaje.

    - Strażnicy miejscy powinni służyć mieszkańcom i być na ulicach miasta, a nie na korytarzach urzędów - przekonuje Sadzyński. I chce zastąpienia strażników firmą ochroniarską.

    - Gdyby strażnicy nie byli w budynkach, patrolowaliby ulice. A to codziennie dodatkowych 16 patroli w mieście - mówi Kluska.

    Strażnicy miejscy ochraniają budynki m.in. we Wrocławiu i Poznaniu. W Warszawie pełnią służbę tylko w otoczeniu pani prezydent. Każda dzielnica osobno rozpisuje przetargi na zabezpieczenie podlegających jej budynków. Wszystkie korzystają z zewnętrznych firm.

    Kraków już kilka lat temu zrezygnował z usług strażników. - Ochrona 15 budynków i dwóch lokali kosztowała w zeszłym roku 1 161 000 zł - mówi Filip Szatanik z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa.

    Ile taka zmiana kosztowałaby w Łodzi? Nie wiadomo. - Wydział organizacji przeprowadza symulacje finansowe. Środki trzeba będzie zabezpieczyć w budżecie na przyszły rok - mówi Magdalena Sosnowska z UMŁ.

    W Łodzi między 1998 a 2002 rokiem budynki urzędów ochraniała już firma zewnętrzna. Zastąpienie jej strażą miejską było jedną z pierwszych decyzji prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. Strażnicy mieli stanowić mniejsze obciążenie dla budżetu miasta.
  • Gość: Gość portalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.11, 22:10
    Czy to prawda, że Kuratelę chcą sprzedać ?
  • Gość: pinio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.11, 11:32
    Kiedyś chciał ich kupić Konsalnet ale się wycofal. Może Ekotrade ?
  • Gość: SOLD IP: *.radom.vectranet.pl 08.02.11, 21:43
    www.tvp.pl/szczecin/spoleczne-przyrodnicze/wokol-nas/wideo/40211/3901496
  • Gość: mruczek IP: *.146.49.80.nat.umts.dynamic.eranet.pl 09.02.11, 19:57
    oczywiście, że chcą sprzedać KURATELĘ. Ale kto kupi to badziewie.
  • Gość: Konwojent IP: *.radom.vectranet.pl 27.01.11, 19:50
    Konwojent z wrocławskiej bazy ochroniarzy firmy Solid Security z ul. Wagonowej ukradł 159 tysięcy złotych. Za te pieniądze kupił sobie auto, część przegrał w automatach hazardowych, a część schował do słoika, wsadził do wiadra i zalał betonem.
    Pieniądze pochodziły z utargu z dwóch wrocławskich supermarketów. Marek B. miał je dostarczyć do bankowej wrzutni na ul. Powstańców Śląskich. Było to 23 grudnia. Jak się okazało, dwa pakiety z gotówką - łącznie 159 tysięcy złotych - do wrzutni nie dotarły.

    Kilka dni temu wrocławscy policjanci zatrzymali Marka B. Przyznał się do winy, a wiadro z gotówką znaleziono u niego w domu. Prokuratura złożyła wniosek o jego tymczasowe aresztowanie, ale sąd się nie zgodził. W środę Marek B. został zwolniony do domu. Grozi mu do 5 lat więzienia. Baza konwojentów gotówki z ul. Wagonowej to miejsce znane z dziwnych historii. W ostatnich latach we Wrocławiu dochodziło do serii niewyjaśnionych zdarzeń.

    Zginęły pieniądze z bankomatu przy u. Horbaczewskiego, z nocnej wrzutni na ul. Strzegomskiej W ubiegłym roku złodzieje podający się za ochroniarzy Solid Security wywieźli 5 mln zł z liczarni pieniędzy na Międzyleskiej. Wszystkie te zdarzenia mają związek z bazą przy Wagonowej. Żadne do dziś nie zostało wyjaśnione.

    W listopadzie do aresztu trafiło trzech mężczyzn byłych pracowników tej bazy. Są podejrzani o kradzież gotówki z bankomatu we wrocławskim Centrum Handlowym Korona i próbę kradzieży z bankomatu w Wałbrzychu.
  • Gość: konwojent IP: *.radom.vectranet.pl 27.01.11, 19:52
    - Miałem włamanie, alarm zadziałał, ale patrol z firmy ochroniarskiej nie przyjechał. Kto pokryje straty? - pyta właściciel sklepu w Stargardzie Szczecińskim.
    Tomasz Bartosiewicz z żoną Joanną prowadzą w Stargardzie sklep z odzieżą sportową. W marcu 2010 r. podpisali umowę z firmą ochroniarską. Zainstalowali alarm (koszt - około tysiąca zł) i płacili 65 zł miesięcznego abonamentu. W listopadzie do sklepu było włamanie. Złodzieje przyszli w nocy, podważyli roletę, wybili szybę i wynieśli towar o wartości prawie 7 tys. zł. Właściciele sklepu o "włamie" dowiedzieli się rano od handlowców prowadzących działalność po sąsiedzku. Wezwali policję i... patrol Solidu. Chcieli wyjaśnić, dlaczego system alarmowy nie zadziałał. Ochroniarze przyjechali, spisali protokół.

    - Od pracowników Solidu dowiedziałem się, że wystarczy złożyć reklamację telefoniczną. Tak zrobiłem. Później złożyłem reklamację na piśmie, ale przez dwa tygodnie nie było odpowiedzi - relacjonuje pan Tomasz. - Zadzwoniłem. Powiedzieli, że wszystkie dokumenty zostały skompletowane i dział prawny zastanawia się, jak nam zrekompensować stratę. Ale potem był telefon z prośbą o dostarczenie "postanowienia prokuratury o umorzeniu postępowania w sprawie ww. włamania". Zapytali też, czy jestem ubezpieczony. Nie byłem.

    Właściciel sklepu skonsultował się z prawnikiem. Okazało się, że nie musi czekać z roszczeniami do zakończenia sprawy przez prokuraturę. Wysłał do firmy ochroniarskiej kolejne pismo, wzywające do pokrycia strat. Solid nie odpowiedział.

    W międzyczasie... było drugie włamanie. I podobny scenariusz. Alarm działa, sygnał nie dochodzi, patrol ochrony nie przyjeżdża. Na szczęście tym razem złodziei spłoszył ktoś z mieszkańców. Rano ochroniarze znów przyjeżdżają sporządzić protokół, pan Tomasz pisze kolejną reklamację.

    Wreszcie 6 grudnia Solid przysyła pismo, w którym wskazuje prawdopodobne przyczyny niedotarcia sygnału alarmu do centrum ochrony: „Bardzo zła propagacja pogodowa, mająca bezpośredni wpływ na przesył sygnałów radiowych, która w owym czasie spowodowała »zablokowanie” przesyłu sygnału albo silne zakłócenia elektromagnetyczne z innego, pobliskiego źródła, które również mogło spowodować podobną reakcję”. Firma stwierdza, że to zdarzenie losowe lub pogodowe, za które nie może ponosić odpowiedzialności.

    - Napisali, że wszystkie elementy systemu działały prawidłowo, a od technika, który był na miejscu po włamaniu, dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie nadajnik działał "w kratkę" i zostanie wymieniony. - komentuje rozgoryczony właściciel sklepu.

    - Zapewniam, że sprawa zostanie raz jeszcze rozpatrzona. Bardzo wnikliwie - mówi Krzysztof Lenart, rzecznik Solid Group. - Nie czujemy się odpowiedzialni za szkodę, sygnał alarmowy nie dotarł do nas z przyczyn niezależnych. Ale klient miał prawo poczuć się lekceważony sposobem wyjaśniania tego zdarzenia.
  • Gość: technik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.11, 08:16
    „Bardzo zła propagacja pogodowa, mająca bezpośredni wpływ na przesył sygnałów radiowych, która w owym czasie spowodowała »zablokowanie” przesyłu sygnału albo silne zakłócenia elektromagnetyczne z innego, pobliskiego źródła,
    Nie rozumiem przecież Solid korzysta z nadajników gsm więc pogoda niema nic do tego. Prawdopodobnie operator zablokował karte. Jest tównież sygnał testowy o stanie nadajnika.
  • Gość: SOLD IP: *.radom.vectranet.pl 08.02.11, 21:44

    www.tvp.pl/szczecin/spoleczne-przyrodnicze/wokol-nas/wideo/40211/3901496
  • Gość: Rzezbiarz IP: *.radom.vectranet.pl 21.02.11, 06:49
    xocsolidkm.wordpress.com/2011/02/20/solid-security-i-kradziez-czyli-jak-dymamy-swoich-klientow-opinia/
  • Gość: alfa security IP: *.radom.vectranet.pl 19.03.11, 07:02
    www.tvn24.pl/-1,1696321,0,1,bili-lezacego-to-nie-jest-spokojna-praca,wiadomosc.html
  • Gość: ss IP: *.radom.vectranet.pl 20.03.11, 13:21
    i co to ma pokazać? czy widziałeś jak ten człowiek zachowywał się wcześniej , jak traktował ochoniarzy i innych ludzi? ocenić sytuację można by było będąc świadkiem całego zdarzenia. pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.