Gazeta.pl   Forum   Czas Wolny, Hobby   Ezoteryka i bioterapia   Prawda o bioenergoterapii!

Prawda o bioenergoterapii!

Autor: ezotus 07.01.12, 11:21
Pracowałem jako bioenergoterapeuta 20 lat. Pierwszych 10 lat nie brałem żadnych pieniedzy, bo moi nauczyciele tego sobie życzyli, pomagałem kazdemu kto był w potrzebie. Z tego mam taki wniosek, ludzie jak nie zapłacą to nie cenia wogole tego co dostali i marnują natychmiast (wiekszość), zdarzały sie jednak wyjątki mądrych pacjentów. Potem 10 lat brałem pieniądze bo tak sobie życzyli moi nauczyciele, nauczyłem sie brać pieniądze, bo tego nie umiałem , a to jest sztuka umieć brać i dawać. Pierwsze 10 lat uczyłem sie dawać, drugie 10 brać, ale przy tym tez dawalem. Z tego nauczyłem się, że jak pacjentowi nie postawi sie jasnych wymagań i warunków to on się gubi, ale wtedy ma się mało pacjentów, no ale zmniejsza sie ryzyko posiadania pacjentów głupich, którzy maja kupe swoich wizji na temat leczenia i to oni chca postawić bioterapeucie swoje wymagania jak ma ich leczyć. Jestem teraz w trzeciej 10 tce, odszedlem od leczenia zawodowego, leczę tylko rodzinę, sprawdzonych znajomych, którzy gwarantuja mi, że bedą wypelniać moje zalecenia, bo proces uzdrowienia wymaga nie tylko bezposredniego wpływu uzdrawiacza, ale trzymania sie zasad przez pacjenta ściśle, tak jak zreszta jest to w przypadku medycyny konwencjonalnej, nikt nie może zagawrantowac wyleczenia, jezeli pacjent nie trzyma sie tych ustaleń, tylkom kombinuje po swojemu, a na dodatek leczy się u kilku bioterapeutów jednocześnie. Zająłem sie biznesem i mam stałe źródło utrzymania i dopiero teraz mam komfort suytuacyjny. Nie muszę sie obawiać, że ktos mnie oskarży, ponieważ sam sobie dobieram osoby którym pomagam i jeżeli uznaja, że cos mi się za to należy to mi rtekompensują mój wysiłek, ale ja o to nie zabiegam, nie wymuszam, zresztą nigdy tego nie robiłem. Miałem kiedyś swoje stawki nawet bardzo wysokie. Odczuwalem jednak dyskomfort polegający na tym, że czulem, że staje się niewolnikiem swoich pacjentów, od 10 lat jestem wolny, żaden pacjent mnie nie może zaskarżyć do sądu, nigdy w przeszłosci nie miałem takiej sytuacji, że ktoś mnie zaskarżył, chcociaz byli niezadowoleni z moich usług, byli to jedbnak z reguły Ci którzy mieli swoje wizje na temat mojego leczenia i wydawało im sie, że źle ich leczę. Skonczyłem z tym i od 10 lat oddcyham pełna piersią, nie muszę się martwić jakimiś tam niezadowolonymi. Ja wspólczuję tym wszystkim bioenergoterapeutom, którzy maja tego typu problemy, oni muszą miec nerwice straszną z powodu takich konfliktów z pacjentami, oni moze nie zdają sobie sprawy jak szkodzą swojej karmie, bo tworzą rzesze ludzi ze swoich pacjentów którzy ich szczerze nienawidzą. To też swiadczy o ich poziomie. Prawde mówiąc na palcach jedenj rekli można policzyć uzdrawiaczy rzetelnych i autentycznych, którzy sa w Polsce, a może nawet i mniej.
No i nie znam w Polsce ani jednego czynnego bioteraputy zawodoweg, który nie miałby tego typów problemów, każdy albo ma sprawe w sadzie, albo był atakowany publicznie za nie wywiazanie sie z obiecanego.
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.