Dodaj do ulubionych

Co myślicie o pracy nad sobą i SRT

13.02.14, 09:51
Pojawiły się informacje o dwóch kursach SRT(Spiritual Response Therapy) i chciał bym rozpocząć tu polemikę na temat tej metody. Co państwo o niej sądzicie? Jakie macie z nią doświadczenia? Co udało się państwu dzięki tej metodzie osiągnąć?
A może używacie innych technik lub je łączycie. Ja łącze je z Psychologią, Hipnoterapią, Radykalnym Wybaczaniem(Colin Tipping), metodą Łazariewa, filozofią Zen(głównie Osho).
Za ciekawe i inspirujące w moim doświadczeniu uważam też Anthonego DE Mello.
Jednak SRT jest dla mnie główną techniką, zwłaszcza na szybkość definiowania problemu, np. w Psychologii na dotarcie do sedna problemu potrzeba czasem wielu sesji, a tu mamy konkretne informacje prawie od razu. W moim przypadku np. w styczniu miałem bardzo dużą niechęć do pracy i motywowania się, i gdy sprawdziłem to okazał się to niestety powracający program(wzorzec) związany z moim ojcem (psychologia Junga), znajdując i przypominając sobie jego sposób zachowania(w skrócie duża bierność) spowodowało to zrozumienie przeze mnie mojego samopoczucia, skąd ono pochodzi, jakie są jego przyczyny psychiczne i fizyczne(brak słońca na przykład) i następnego dnia większość niechęci zniknęła. Jest to może mało spektakularny przykład, jednak nasze życie składa się głównie z takich problemów, a nie jak u mojej znajomej, która miała chroniczny ból kręgosłupa, tu na dotarcie do sedna sprawy zajęło 2 tygodnie, ból minął, jednak to był już bardziej skomplikowany i dłuższy proces.
Może znacie sposoby i techniki które wam pomogły osiągnąć coś co było dla was ważne, bardzo jestem ciekaw waszych historii. Zapraszam do opowiadania, rozmowy i polemiki.
Edytor zaawansowany
  • olek13 13.02.14, 12:34
    Oczywiście, że warto pracować nad sobą, rozwijać swoje kompetencje zawodowe, emocjonalne, pogłębiać wiedzę, dbać o zdrowie, wrażliwość na sztukę, pogłębiać relacje z ludźmi. Warto rozwijać to, co jest realne, a nie iluzoryczne, jak jakieś "świadomości duchowe", które się sprowadzają do zachwytów wyobrażonymi "sferami".
  • l.george.l 13.02.14, 14:40
    A skąd wiesz, że to był Twój ojciec? Szacuje się, że 10% ojców nie wychowuje swoich biologicznych dzieci. To po pierwsze. Po drugie świadomość, że osoba, która Cie wychowywała była leniem z pewnością w niczym nie pomoże. Za wciskanie takiego kitu opróżniasz ludziom portfele?
  • wadim.zarski 13.02.14, 20:44
    olek13 z większością się z tobą zgadzam, jednak gdy już wypełnisz te sfery życia o których mówisz i nadal czujesz pustkę w sobie, czujesz się jakiś inny, masz "wszystko" a tobie ciągle czegoś brakuje, znajomi mówią: masz wszystko czemu narzekasz? A ty po prostu nie wiesz , to wtedy zaczynasz szukać; okazuje się, że 5 psychologów nie jest w stanie ci pomóc i co? i wtedy zacząłem szukać. I znalazłem kilka rozwiązań w medytacji, czyli zajrzałem do swojego wnętrza, okazało się, że mam wpływ na pewne rzeczy swoją myślą, czyli pozytywne myślenie, szukanie zdrowych rozwiązań w chorobie, modlitwa. Po nitce doszedłem do kłębka. Który na dzisiaj pozwala mi osiągać w pracy ze sobą efekty których pragnąłem od lat. Jednak jeżeli mówisz mi, że to co rozwijam jest nierealne, to muszę się z tobą nie zgodzić. Moje doświadczenie zawiera w sobie tak zwane tradycyjne metody, następnie kolejne; pół tradycyjne, itd. Przypomnę, że Junga też uważano za "nawiedzonego" w jego czasach a teraz stanowi podwalinę psychologii. Zmierzam do tego, że jeżeli nie doświadczyłeś czegoś, nie znaczy to, że to nie istnieje, gdybyś doświadczył, szkolił się to możemy dyskutować. Jednak mam wrażenie że potępiasz coś o czym nic nie wiesz. Zgadza się? Ja nie wiele wiem o fizyce kwantowej, nie widzę jej i nie twierdzę, że jej nie ma, a co z tego, że pokazują mi zdjęcia.. mogą przecież być oszukane... przez kilkaset lat twierdzono, że najlepszym lekarstwem na gorączke jest upuszczanie krwi... Bo prawie wszyscy tak twierdzili.
  • olek13 13.02.14, 23:00
    Twoje wrażenie jest błędne, bo dokładnie wiem, o czym piszę. Kiedyś czułem niedosyt, ale tego iluzje nie zapełnią. Za to bardzo zdrowo jest potrafić zdystansować się do swoich iluzji - to nadaje właściwe proporcje sprawom.
    Piszę o tym właśnie dlatego, że ludzie chętnie odlatują w iluzje. A Ty zdobądź się na odrobinę pokory i powściągnij swoje pragnienia prezentowania ludziom swoich interpretacji doznań jako prawd absolutnych. Dopuść do siebie myśl, że to, co głosisz, może tylko Ci się wydawać, tym bardziej, że nie masz na to żadnych dowodów, tylko wiarę. To o wiele za mało.
  • wadim.zarski 15.02.14, 01:18
    Przeinterpretowujesz moje słowa, prawd absolutnych? Oskarżając mnie o to, nie świadczy to trochę o zazdrości? Skoro moje, jak to nazywasz "iluzje" tak świetnie działają u mnie to czemu twoje nie działały u ciebie?
    Powiem to tak: ja nie wierzę w to co robię, ja wiem że to jest skuteczne. Nazywasz to brakiem pokory. Piszesz, że to iluzja. A gdybym powiedział, że to ty żyjesz w iluzji, ponieważ wybierasz nie widzenie tych połączeń, które nauczyliśmy się dostrzegać ja i kilka innych osób na tej planecie.
    Jeśli chodzi o dowody, to je mam, Ja nimi jestem, moje kochanie nimi jest. Spróbujmy. Zalecam ludziom nie spożywanie produktów mlecznych, jako jednych z najbardziej uczulających, zwłaszcza wewnętrznie, jak również wywołujących wiele chorób. Jaka jest twoja opinia?
  • olek13 17.02.14, 13:27
    Piszesz, że wiesz coś o skuteczności swoich działan. No to po kolei: wiedza wg klasycznej definicji to uzasadnione, prawdziwe przekonanie. Uzasadnione, to znaczy, że można wykazać jego prawdziwość. Jak to zrobić? Metody są znane: wykonuje się serie eksperymentów sprawdzających stan pacjentów po testowanej terapii, porównuje to z grupą kontrolną, opracowuje statystycznie wyniki i wtedy widać, na ile rozkład wyników odbiega od przypadkowego. Ponieważ twierdzisz, że wiesz, to rozumiem, iż takie badania przeprowadził niezależny zespół ekspertów i wyniki wykazały skuteczność?
    Jeśli badań nie było, to znaczy, że nie wiesz, tylko wierzysz, że tak jest. Jeśli zaś mocno wierzysz, to gotów jesteś opowiadać co ślina na język przyniesie, byle zgodnie z wiarą.
    Więc jak to jest w Twoim przypadku?
    Czy ja żyję w iluzji? Być może. Jeśli potrafisz wykazać, dowieść istnienia takiej iluzji, z rozkoszą się zapoznam z dowodami i obiecuję, że ze wszystkich sił będę się starał zmienić swoje przekonania tak, by z tymi dowodami nie kolidowały.
    W tym miejscu jedna uwaga: Twoje lub innych przekonanie i wiara nie są żadnym dowodem.
  • wadim.zarski 17.02.14, 20:07
    Świetnie to wszystko opisałeś. Natomiast mówimy tu o ludzkiej psychice. Są jakieś badania które stwierdzają odsetek wyzdrowień u psychologów? I, że to co robią jest skuteczne, moim zdaniem jest indywidualne. A za razem nie ma żadnej gwarancji skuteczności. A wiesz jakie ceny są u najlepszych w warszawie, 350zł za godzinę. Tak samo jak konsultacje u np. onkologów, 250zł za wizytę która trwa 15 min. A jak się okaże, że wyniki badań są błędne, to kolejna wizyta i kolejne 250 zł. Jakieś gwarancje na wyzdrowienie? U psychologa? U onkologa? Badania? Bardzo proszę, 15% przeżywa do 5 lat, ale są i takie statystyki które mówią o 30%. Poszukam ich dla ciebie. A dla siebie poszukam o psychologii badania naukowe. Zawarłem tu aspekt innej dziedziny. Gdyż wydaje mi się istotny.
  • olek13 17.02.14, 20:34
    Odpowiedź iście salomonowa: ja kradnę, ale inni też... W dodatku wykrętna, typowa ucieczka od meritum.
    Stać Cię na więcej.
  • wadim.zarski 18.02.14, 00:08
    Zarzucasz mi okradanie ludzi? Stać cię na więcej? Świetnie to sobie wytłumaczyłeś, piszę o innych, żeby odwrócić uwagę. Napisałem, że poszukam "dowodów naukowych" i słowa dotrzymam. Łatwo ci przychodzi wydawanie wyroków, ale jak napiszę o tym jak postępują Ci według ciebie, profesjonaliści, mający dyplomy, badania naukowe. I wspomnę, że ich stawka godzinowa to 350zł, to wszystko w porządku. Oni mogą brać pieniądze za wizyty i mówić 350zł za sesje, 4 sesje w miesiącu, terapia będzie trwać około roku. 15000 zł za rok. A zapomniałem, brak jakiejkolwiek gwarancji. A jakie stawki mają ludzie pracujący z ludźmi duchowo, można sprawdzić. A oszuści są tu i w psychologii. Nie wiesz czy nim jestem, ale zakładasz, że mnie znasz i wiesz lepiej. To jest zwykłe oszczerstwo.
    Chce zarabiać pieniądze bo też mam rodzinę na utrzymaniu. I nie musisz mi wierzyć czy to co robię jest skuteczne. Ja nie mam wątpliwości. Mnie weryfikują dokonania, tobie to nie wystarczy, to też ok. Jeśli uciekłem od meritum to jakie ono jest?
    A jeśli nie wierzysz, albo nie akceptujesz narzędzi których używam, to daj sobie spokój i przestań komentować ten wątek. A jak wolisz zostać. To zacznij się wypowiadać na temat który jest przewodni: Co myślicie o pracy nad sobą i SRT. Jak nie masz pojęcia co to jest, nie wypowiadaj się, bo nie masz żadnych podstaw do tego, a bicie piany, że jestem oszustem, to zwykłe obrażanie, które dla ludzi którzy szukają czegoś więcej i tak dostrzegą prawdę. Więc jeśli chcesz wyzywaj i ośmieszaj, dzięki temu ja staje się bardziej wiarygodny. Dziękuję.
  • olek13 18.02.14, 11:34
    Użyłem pewnej analogii, Ty uznałeś to za oszczerstwo. Nie było to moją intencją, ale przepraszam. Chodziło mi o pokazanie mechanizmu obronnego, rozmycia odpowiedzialności. Tłumaczenie swojego działania na tle innych, nieakceptowanych działań, delikatnie mówiąc nie przekonuje mnie.
    Nie licz na to, że będziesz mógł tu lub na każdym innym otwartym forum prezentować niesprawdzone hipotezy (celowo nadużyłem tego pojęcia) jako potwierdzone teorie. Mam nadzieję, że zawsze Ty i Tobie podobni spotkają się ze stosowną krytyką. Jeśli nie chcesz lub nie potrafisz dostrzec różnicy między swoją wiarą i faktami, będziesz doświadczać niemiłych konfrontacji.
    Na zdrowie!
  • wadim.zarski 13.02.14, 21:09
    A co do ciebie I.george.I widzę, że ty to dopiero jesteś fachowym psychologiem, oświeciłeś mnie w tej kwestii. Nie wiem jak by ten świat wyglądał bez takich aniołów jak Ty...
    A wracając na ziemię, dziękuję ci za analizę, z twojej moim zdaniem szyderczej wypowiedzi, wynika jedynie jak wielką frustracje posiadasz z powodu niespełnienia jako doradca życiowy, i na tym forum jedyne co możesz to dać upust tej frustracji, co nie świadczy o tobie najlepiej. Jednak nie prosiłeś o analizę swej osobowości. Więc umówmy się, że jej nie dostałeś.
  • l.george.l 14.02.14, 09:30
    Administracja forum uniemożliwiła Ci publikowanie reklam weekendowego machania wahadełkiem za grube pieniądze, to próbujesz werbować naiwnych klasyczną sekciarską metodą. Ja miałem problem, ale zobaczcie, poradziłem sobie. Wiem, jak to zrobić.
    Człowieku, zajmij się uczciwą pracą.
  • wadim.zarski 14.02.14, 16:14
    Ap ropo tematu reklam - bez komentarza.
    A co do sekty. Nie jestem sektą ani to co robię nie jest związane z "sektowaniem". Możesz używać takich sformułowań aby przykuć swoją uwagę i próbować napędzać spiralę strachu, na którą mnie nie złapiesz, ani na swój oskarżycielski autorytarny ton. Nic nie jesteś w stanie zrobić, bez argumentów i dowodów. Opisałem swoje doświadczenie, i można wierzyć w moje słowa lub nie, wolny wybór. Nazywasz moją metodę sekciarską, ale nie masz pojęcia co to są sekty, ani tajne stowarzyszenia. A gdybyś miał, to byś wiedział, że tajne stowarzyszenia i sekty nie szukają rozgłosu, nawet tak małego jak to forum. Nie wiem w jakim miejscu Ty pracujesz, i czy twoja praca jest uczciwa? Natomiast ja pracuje i robię to co mnie pasjonuje i co kocham. A czy to dobrze, czy to źle? Ja mogę się podpisać pod stwierdzeniem: Wszyscy którym doradzałem osiągnęli sukces, w zakresie o jaki pytali, a czasem większym. Mnie to wystarczy jako miarodajnik uczciwej pracy. Zakończ więc swoje obraźliwe komentarze proszę. Jednak mam świadomość tego, że jesteś wolną osobą i zrobisz co zechcesz.
  • olek13 14.02.14, 20:06
    wadim.zarski napisał:

    > Ja mogę się podpisać pod stwierdzeniem: Wszyscy którym
    > doradzałem osiągnęli sukces, w zakresie o jaki pytali,
    > a czasem większym.

    To ucina wszelką dyskusję.
    Deklarowanie stuprocentowej skuteczności działania w takim zakresie dowodzi albo rozbuchanej megalomanii, albo kompletnego cynizmu. W obu przypadkach nie ma sensu rozmowa.
    Kłamiesz. Albo bredzisz. Co wolisz...
  • wadim.zarski 14.02.14, 23:33
    Dziękuję Ci na zwrócenie mi uwagi na to jak pozwoliłem swojemu ego się rozbestwić :-) Oczywiście, że to nie jest 100%. nie brałem pod uwagę osób które w trakcie zrezygnowały lub nie wykazywały wytrwałości w pracy nad sobą. Więc po części masz racje, to co napisałem było manipulacją faktami.
    Sprostowanie:
    Ja mogę się podpisać pod stwierdzeniem: Wszyscy którzy wykazali 100% determinację w celu rozwiązania swego problemu w trakcie mojego doradztwa osiągnęli sukces. Natomiast około 20% osób poddaje się lub rezygnuje mimo moich próśb czy starań, z różnych powodów. Zawsze jest to przykre. jednak mamy wolną wole. A ja mam nadzieję, że ziarno które zasiali któregoś dnia wykiełkuje i będą umieli pomóc sobie w jakikolwiek sposób.
    Tak jak wspomniałem wcześniej; uczę się i polemika w takich sytuacjach to wspaniałe doświadczenie. Przyznam się, że zachowanie wewnętrznego spokoju podczas odpowiedzi na niektóre wrogie i agresywne komentarze, nie udaje mi się. Jednak staję się coraz uważniejszy. Za co dziękuję wam.
  • olek13 14.02.14, 23:56
    No to mam dla Ciebie nowinę: jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany, to osiągnie cel (o ile takowy jest w ogóle osiągalny) z Twoją pomocą lub bez niej. A nawet wtedy, gdy będziesz przeszkadzał uważając, że pomagasz.
    Pokory, więcej pokory...
  • wadim.zarski 15.02.14, 01:41
    Tak tylko ile czasu mu to zajmie? Poza tym, ja nikogo nie zaciągam na siłę. Ludzie przychodzą, ponieważ widzą diametralną zmianę, Ja jestem dowodem na to, że można się zmienić w kierunku który się pragnie, można to zweryfikować. Oczywiści łatwiej osobom które mnie znają dłużej. A jeśli dzięki rozmowie znajdą w tym coś co im pomoże to osiągnąć bardziej konstruktywnie to o to chodzi.
    Pokora? Chcesz mi poprzez to zarzucić, że uzurpuje sobie prawo do tego, że to dzięki mnie osiągają sukces. Zaskoczę cię może. Oni osiągają sukces, ja jedynie przez kilka chwil jestem jego częścią jako obserwator.
  • olek13 15.02.14, 08:49
    Twierdzisz, że ludzie widzą zmianę?
    Otóż przede wszystkim, to Ty "widzisz" to, co Ci podpowiada zachwyt swoją wiarą. W najlepszym razie wzajemnie się nakręcacie "postępami". Taki rodzaj chciejstwa.
    Zadziwia przy tym brak krytycyzmu w ocenie swoich działań: jak możesz być sędzią we własnej sprawie? Jak człowiek w nieprzytomnym amoku, którego zupełnie nie potrafi dostrzec, może obiektywnie ocenić swoje poczynania? Ciekawe po co wymyślono złożone metaanalizy badań statystycznych, stosowane w medycynie i w psychologii? Przecież wystarczyłoby, żeby zachwycony sobą lekarz czy terapeuta orzekł, że "pomaga".
    Gdy kiedyś oprzytomniejesz, może ze wstydem zobaczysz, jak bardzo się zakręciłeś.
  • wadim.zarski 15.02.14, 09:35
    Przy założeniu, że nie jesteś w stanie obiektywnie ocenić swoich poczynań, będąc w nieprzytomnym amoku jak twierdzisz, to bardzo mi przykro, gdyż nie jesteś w stanie ocenić niczego, nawet tych badań. Jeśli chodzi o oprzytomnienie, zalecam ci je z całych sił, gdyż widać twierdzisz, że jesteś jednostką która nie oprzytomnieje nigdy. Czy się zakręciłeś?
    Prawie cała praca nad sobą dla mnie polega na tym aby znaleźć dystans do siebie i umieć stać się własnym obserwatorem, nieuświadomione emocje powodują, to, nie jest to często łatwe. Jednak wytrwałym treningiem, można sobie uświadomić ich działanie, co w konsekwencji pozwala na ich obserwację i świadomą ocenę samego siebie. Jednak podejrzewam, że nie masz pojęcia o czym piszę. Jednak każdy może się pomylić.
  • olek13 15.02.14, 23:51
    Wyników badań się nie ocenia, tylko przyjmuje do wiadomości. Na tym polega uznawanie faktów. Nie jest faktem posiadanie "mocy duchowych", póki to nie zostanie dowiedzione. Faktem jest, że niektórzy w to wierzą, ale wiara faktów nie tworzy.
    Jeśli prawdą jest to, co deklarujesz, to spróbuj się zdystansować do swoich wyobrażeń o sobie i swoich "nadprzyrodzonych" umiejętności. Gdy będziesz potrafił spojrzeć na to w pełni sceptycznie, zyskasz szansę trzeźwej oceny.
    O moje pojęcie tematu możesz być spokojny. Z wymiany postów tutaj widać, że to nie ja jestem tym, który deklaruje posiadanie wyjątkowych możliwości. To nie ja jestem na ezoterycznym haju.
  • wadim.zarski 17.02.14, 08:43
    > Wyników badań się nie ocenia, tylko przyjmuje do wiadomości.
    Bardzo wygodne podejście :-) Zapominasz jednak o czynniku ludzkim. W badaniach jakie by nie były, istnieje, tzw. margines błędu statystycznego. A poza tym badania, można sfabrykować, lub tak stworzyć doświadczenie, aby uzyskać pożądany wynik. Miałem na studiach statystykę. Ci którzy mieli okazję zbadać tę kwestie na poziomie, chociaż podstawowym, łatwo mogą dostrzec, w tym narzędziu, świetny sposób do manipulacji informacją. A co do wiary: Tomas Edison, był wyśmiewany przez środowisko, prąd? co za bzdury, jednak on wierzył, że ma rację, asz po około 10000 eksperymentów udało mu się, Wiara stała się faktem. Nie podaje tego przykładu aby udowodnić, że posiadam, "nadprzyrodzone" zdolności, zwłaszcza, że NIGDY tak nie twierdziłem, to co robię dla mnie jest w pełni wytłumaczalne. "nadprzyrodzone" jest tu nie właściwym określeniem, gdyż brak odpowiedniej wiedzy, nie świadczy o tym, że coś nie istnieje. Prądu też nikt nie widział i traktowano to jak "nadprzyrodzone " działanie.

    >Z wymiany postów tutaj widać, że to
    > nie ja jestem tym, który deklaruje posiadanie wyjątkowych możliwości.
    Powtórzę, nie posiadam "nadprzyrodzonych" zdolności. Moje umiejętności nabyłem w trakcie pracy nad sobą, ale czy są one wyjątkowe? Jest efekt badania wytrwale dziedziny psychologii.
    A atakowanie mnie, że jestem "heretykiem" wynika jedynie z nieznajomości tematu. Jeżeli tak bardzo cenisz sobie prawdę. To podaj przykład problemu który posiadasz, a ja spróbuję Ci pokazać, co to są twoim zdaniem "nadprzyrodzone" zdolności. Wykorzystam do tego jak najbardziej naukowe, jak i "nienaukowe" sposoby, natomiast efekt będzie jak najbardziej fizyczny. Jednak po drodze zweryfikujemy, pewne prawdy a propos zdrowia, psychologii, i zobaczymy czy do czegoś dojdziemy. Zapraszam do wyzwania :-)
  • l.george.l 17.02.14, 10:18
    Zabawne, jak naiwnie odkrywasz swoje sekciarskie sztuczki. Zarówno w przypadku olka13, jak i moim zakładasz, że coś nam dolega i co więcej, twierdzisz, że masz na to lekarstwo. Klasyczna zagrywka wszystkich psychomanipulatorów. Czyż podobnie nie działają Jehowcy z uporem maniaka molestujący przyciski naszych domofonów? Oni też twierdzą, że znają drogę do szczęścia. Za ile? Za 10% dochodów? Przyjmij do wiadomości, że jedyne co mi dolega, to chęć demaskowania psychooszustów, których jedynym celem jest wciskanie wahadlarskiego kitu i ograbianie z pieniędzy.
  • olek13 17.02.14, 10:49
    Rozumiem: byłeś na studiach i tam się nauczyłeś, że badania i statystyki służą manipulacji. To raczej wyklucza dalszą merytoryczną rozmowę, bo o czym tu gadać? Tym bardziej, że jako argumentów zaczynasz używać przypowieści dziwnej treści (pomijam, że kompletnie zmyślonych). Widać jasno jedno: brak merytorycznych argumentów. To zgodne jest z moim oczekiwaniem, bo takich argumentów na rzecz "duchowych wpływów" jakoś jeszcze nikt nie wymyślił.
    Nie licz na mnie, że znajdziesz we mnie klienta. Ja Twojego kitu nie kupię. Miałem do czynienia z wieloma takimi specjalistami, przypuszczam że lepszymi w tym od Ciebie. Miałem i mam nadal do czynienia z ludźmi, którzy stanowią klientelę "duchowych guru" i zaiste - żałosny to jest obraz ludzi, stosujących dziwaczną frazeologię i w kółko powtarzających, jak to sobie świetnie radzą z problemami, w których ciągle się nurzają.
    Skoro tak się interesujesz psychologią, to pewnie znasz zasady pracy psychologa, jak kontrakt terapeutyczny, superwizja itp. i je stosujesz? Bo jeśli nie, to Twoja wiarygodność jest niska. Nie odnoszę się już tu do realnej wiedzy psychologicznej, bowiem często ludzie bez wykształcenia posiadają wystarczające zasoby empatii, inteligencji, świadomości czym jest emocjonalność, by potrafić pomóc innym. To żaden cud. Ale jak ktoś zaczyna gadać o reinkarnacjach, wpływach duchowych i "energiach" (które jako żywo żadnymi energiami nie są), robi z siebie głupka albo szarlatana i to trzeba wyraźnie powiedzieć.
    Jak potrzebujesz problemu do rozwiązania, rozwiąż swój problem: czemu wolisz wierzyć w duchowe banialuki, zamiast nabyć wiedzę, jak jest naprawdę.
  • l.george.l 14.02.14, 23:38
    Trudno mi sobie wyobrazić osobę, która po wyrzuceniu 1250 zł za weekendowe machanie wahadełkiem przyzna się komukolwiek, że dała się zrobić w konia i że jej to nie uzdrowiło. Podobne zjawisko zachodzi w przypadku nabywców najdroższego cukru pudru na świecie pod postacią "leków" homeopatycznych. Osobę, która zdecydowała się na terapię tymi środkami nie sposób przekonać, że padła ofiarą manipulacji, że kupiła placebo. Dokładnie znasz ten mechanizm ludzkiej psychiki, w końcu zajmujesz się psychomanipulacją, to jest Twój biznes, na tym zarabiasz.
    Czy Twoja działalność podpada pod sekciarstwo? Trudny temat, ponieważ chyba większość opracowań dotyczących sekt w Polsce została napisana przez członków największej sekty, która rości sobie prawo do monopolu na terenie naszego kraju i zniewolenia duchowego dopatruje się nawet w gimnastyce, jeśli ktoś ja nazwie jogą czy tai chi. Wszystko zależy od tego, czy podczas przez Ciebie reklamowanych tu zajęć uczestnicy nie są programowani na konieczność udziału w kolejnych sesjach.
  • wadim.zarski 15.02.14, 02:09
    co do pieniędzy - bez komentarza.
    Używając argumentu lekarstw homeopatycznych, jako placebo, właśnie pokazałeś swoją pełną ignorancję dla systemu. Te leki zostały przebadane klinicznie i ich skuteczność jest potwierdzona. Ale ty to odrzucasz, bo masz takie widzimisię?
    Druga część jest trochę dla mnie nie zrozumiała, to znaczy, że ta sekta, to ta zła, która tępi inne zło? Bo joga i tai czi to też sekciarskie sztuczki?
    Co do ostatniego pytania - bez komentarza.
    Natomiast gdybym prowadził doradztwo w takim temacie, to bym powiedział, oczywiście, że nie, bo niby po co?
    W moim doradztwie mam na celu pomóc zrozumieć, że lęk, w wielu przypadkach to iluzja którą tworzymy, lub przyjmujemy z zewnątrz. Nie mówię tu o przypadku kiedy jedzie na ciebie rozpędzony samochód, a ty mówisz: nie boje się to tylko iluzja. Bo wtedy jesteś mokrą plamą na asfalcie. Jednak jeśli coś cię trapi i nie możesz sobie z tym poradzić, to śmiało zapraszam. A kolejne sesje to twoja decyzja, ty podejmujesz decyzje. każde kolejne spotkanie, jest zakończonym procesem, który można rozwijać, na kolejnym spotkaniu lub samemu, albo z kimś innym. Pytanie raczej brzmi; Jaka jest moje etyka? Czy jest zgodna np. z zasadami Hipokratesa? Wypełniam je z pełną sumiennością, i przyrzekłem przed sobą je wypełniać, to tylko moje słowa, jednak dla mnie bardzo ważne. A czy lekarz, jaki by nie był, składa takie zobowiązanie, niestety już nie, od lat 50-tych. Ci którzy nie wiedzą czemu niech dodadzą 2+2. Wcześniej nie było problemu, a nagle powstał problem w tej przysiędze. A czym się różni od przysięgi lekarskiej?
    Wracając do programowania. Jest to niski sposób postępowania i nieetyczny. Polegający na wywoływaniu reakcji lękowej. Więc jak ktoś cie straszy, nawet lekarz, to cie programuje, bo gdyby jego metoda była by naprawdę dobra to byś ją po prostu przyjął z podziękowaniem. Do zastanowienia! :-)
  • l.george.l 16.02.14, 01:38
    "Zjawisko, które nie opiera się na faktach naukowych określane jest, jako irracjonalne. Świadomość człowieka próbującego je zrozumieć miota się wtedy między archetypami, a pozornie logicznymi konstrukcjami powstającym w korze przedczołowej. Ta najmłodsza, „myśląca" część mózgu, odpowiada za tzw. pamięć operacyjną, która rozwiązuje w czasie rzeczywistym złożone sytuacje życiowe. Na przykład, ocenia, czy jakaś metoda lecznicza jest właściwa w stosunku do dolegliwości chorobowych, które nas dotknęły. Nie jest to proste, gdyż kora przedczołowa, mimo, że jest najdoskonalszym elementem powstałym w trakcie ewolucji mózgu, daje się łatwo oszukać. Dowodem na to są miliony normalnych ludzi wierzących w zjawiska paranormalne. Np. w homeopatię, czyli „terapię" z użyciem „czegoś", co arbitralnie (acz bez sensu) nazwano "informacją leczniczą" lub "bodźcem informacyjnym". Terminy te można traktować jedynie w kategorii skeczu kabaretu "Paranienormalni" lub pseudonaukowej groteski. Ich autorom przydałby się porządny (fizyczny) bodziec do nauki podstaw farmakologii (III rok studiów medycznych)".
    www.racjonalista.pl/kk.php/s,1953/q,Homeopatia.pod.lupa.UOKiK
  • wadim.zarski 17.02.14, 10:18
    Nie odniosłeś się osobiście do niczego co wcześniej napisałem, tylko skopiowałeś czyiś teks, chyba, że swój własny, jednak gdyby to był twój własny, było by to niezgodne z zasadami forum. Tak czy inaczej jest jedynie czyjaś opinia, przeciw homeopatii. Oto co ja uważam za wartościową informacje dotyczącą homeopatii: www.janus.net.pl/homeopatia_mity_i_rzeczywistosc.htm
    Jeśli chodzi o farmację i jej początki, które datuje się na lata 50 dwudziestego wieku, a homeopatie, która ma 200 lat, i nadal jest używana, mimo tak wielkiego spadku, jak to jest ujęte w twoim artykule. Jednak nadal jest ogromna rzesza ludzi którzy ją stosują, między innymi dlatego, że nie wywołuje skutków ubocznych, czego o farmacji powiedzieć nie można. Homeopatia to nie jedyny dział, jest jeszcze ziołolecznictwo. Które istnieje troszkę dłużej. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że farmacja głównie zalecza symptomy choroby, a nie próbuje zlokalizować jej przyczyny. Czyli braki pewnych związków w organizmie, takich jak np. witamina C. I teraz ciekawostka. Syntetyczna witamina C w dużych dawkach osłabia wątrobę, natomiast naturalne wyciągi z roślin witaminy C, nie można przedawkować, gdyż tej witaminy nadmiar jest wydalany z organizmu bez odkładania się w wątrobie. Takich przykładów jest więcej. Kolejnym jest zatoksycznienie spowodowane między innymi wieloma substancjami chemicznymi w pożywieniu, przede wszystkim, antybiotykami, pestycydami, środkami konserwującymi itp. Wiele chorób można wyleczyć właśnie oczyszczając organizm z ich nadmiaru. Jednak wielu lekarzy, woli wypisać receptę na lek który złagodzi objawy, a nie spowoduje usunięcia ich przyczyny. Czy to też uznasz za wiedzę paranormalną? :-)
  • l.george.l 17.02.14, 10:39
    Kolejna sekciarska zagrywka: podważanie zaufania do medycyny tradycyjnej. Powiedz nam szczerze, czy to jest jeden z pierwszych punktów Waszych sekciarskich szkoleń?
  • wadim.zarski 17.02.14, 12:12
    Przede wszystkim nie podważyłem funkcjonowania "medycyny tradycyjnej" tylko opisałem działanie farmaceutyków, homeopatii i zielarstwa. Porównując te działy. A skoro ty wrzucasz to do jednego kotła, to chyba przez pomyłkę. Może miałeś na myśli to, że farmacja to "medycyna tradycyjna", jeśli tak to ja się z tym nie zgadzam. "Medycyna tradycyjna" to zestaw sposobów leczenia, gdzie jednym z nich jest farmakologia. I żeby było jasne nie jestem sekciarzem, więc nie przyrównuj mnie do tego określenia, gdyż obrażasz mnie bezpodstawnie. Aby formułować takie oskarżenie, należy mieć argumenty i dowody. A ty ich nie posiadasz. Używasz siłowej i powtarzalnej manipulacji, myśląc, że jeśli powtórzysz te oszczerstwo, wystarczającą ilość raz to stanie się to prawdą, że jestem z sekty? Bardzo niski poziom zaprezentowałeś.
  • l.george.l 17.02.14, 12:53
    Podważyłeś, pisząc o skutkach ubocznych farmaceutyków i gloryfikując środki homeopatyczne. Kolejny raz przy okazji manipulując, bo jak mikroskopijna granulka cukru pudru może przynieść skutki uboczne. A jeśli pomogła... No cóż... Jak to mówią... wiara czyni cuda. Problem, na którym ja się tutaj koncentruje dotyczy kosztów tej wiary.
    Wytłumacz jednak różnice w długości życia w krajach, gdzie medycyna stoi na wysokim poziomie i tych, w których mieszkańcy nie mają dostępu do lekarzy i leków? Może zaproponujesz pomoc humanitarną w postaci zrzutu wahadełek i instrukcji, jak nimi kręcić?
  • wadim.zarski 17.02.14, 14:27
    Widzę, że nie umiesz przyznać się do tego, że się zagalopowałeś, nazywając mnie sekciarzem. Jednak nie trzymam urazy, i tak twoje wypowiedzi mówią same za siebie.

    > Podważyłeś, pisząc o skutkach ubocznych farmaceutyków i gloryfikując środki hom
    > eopatyczne.
    Nie podważyłem skutków ubocznych farmaceutyków, tylko stwierdziłem fakt. I ty też stwierdziłeś fakt, że homeopatia skutków ubocznych nie ma. I chciał bym powiedzieć i się z tobą zgodzić w kwestii: Wiara czyni cuda, a co do pieniędzy to inna kwestia. Oddziaływanie na organizm. Moim zdaniem najlepsza jest profilaktyka, homeopatia i zielarstwo do takich się zaliczają, jak również dieta. Natomiast farmaceutyki oczywiście, że pomagają, jednak powinny być używane w ostateczności. Tak samo jak antybiotyki, używane w ostateczności, a nie na każdy katar. Ponieważ mają szereg skutków ubocznych.
    A co do długości życia. Medycyna na całym świecie stoi na takim samym poziomie. Jedynie wyposażenie placówek jest różne, jak i w lekarstwa, tak i w wyszkolonych lekarzy. Za taki stan rzeczy odpowiedzialne są, te kraje w których taka sytuacja występuje. Do tego jeśli mówimy o długości życia, to wpływa na nią, np. wojna, bezprawie, bieda. Więc interpretując statystyki weź to pod uwagę.
    A jeśli chodzi o pomoc humanitarną. To kpisz sobie ze mnie i z ludzi. Nigdzie nie powiedziałem czegoś takiego, a ty wymyślasz takie "żarciki" i ponownie mnie obrażasz bezpodstawnie. Jednak już się przyzwyczaiłem, że stosujesz manipulacje negatywnym wizerunkiem. Powtórzę to drugi raz. Powtarzanie i szydzenie z tego czego używam między innymi do pracy z ludźmi, nie zmieni tego, że działa. A gdybyś w temacie miał chociaż trochę merytorycznego przygotowania, to moglibyśmy podyskutować. A tak zakwalifikowałeś mnie do wahadełka i już. A ja nie pracuje tylko w ten sposób. Patrząc na mnie przez ten tylko pryzmat, traktujesz jak wroga. Ja nie nim nie jestem. I nie próbuję nim być. Jednak ty nie ustajesz w wysiłkach aby mnie nim uczynić.


  • l.george.l 17.02.14, 15:31
    Póki co nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, by wahadełko uznać za przedmiot kultu, więc można sobie z niego żartować. Jeśli ktoś wierzy, że ono się kręci pod wpływem transmisji energii od "wyższego ja", to już jego psychiatryczny problem. Do czego nie mam merytorycznego przygotowania? Do wciskania kitu za setki złotych? Nie mieści mi się to w głowie, jak można sprzedawać placebo, manipulować ludźmi, wmawiać im blokady, spiskowe teorie, oddziaływanie negatywnych energii. Sfilmuj swoje zajęcia, pokaż je tutaj. Wtedy punkt po punkcie będziemy mogli przeanalizować, w jaki sposób zmiękczasz ofiarę, jak jej wmawiasz wyimaginowane problemy, jak manipulujesz faktami. Bazujesz na ludzkiej naiwności i niewiedzy, żerujesz na ludzkich lękach i słabościach. Jak już tu ktoś zauważył, mamy wolny rynek. Działasz w ramach prawa. Pozostaje jednak kwestia zwykłej ludzkiej uczciwości.
  • buttink 17.02.14, 18:41
    Napisałeś że homeopatia nie powoduje skutków ubocznych. No nie, ale pożądanych też nie. Jeśli coś nie działa, nie powoduje skutków ubocznych. Ale jeśli tak, to po co płacić za coś co nie działa? Masz tu fragment wykładu teoretyka oraz praktyka homeopatii: www.youtube.com/watch?v=K2yrCpJF780

    Natomiast wspomniane przez ciebie wahadełkowanie mogę zastąpić np. wróżeniem/czytaniem z masła, efekt będzie identyczny. Nie wciskaj kitu że to działa.
  • odomobo 17.02.14, 10:26
    Witaj l.george.l
    wracam do rozmowy, bo z Tobie tylko znanych powodów doprowadziłeś do skasowania całego wątku w tym mojej wypowiedzi którą kierowałem do Ciebie.(a wystarczyło skasować treści reklamowe i byłoby OK).
    To co robisz to jawna manipulacja. A świadoma manipulacja faktami nazywana jest kłamaniem. ewadim podał że kurs SRT kosztuje nie tyle co podałeś tylko 750 złotych.
    Czy to dużo czy mało? To teraz nie ma znaczenia, znaczenie ma fakt że świadomie wprowadzasz innych w błąd, co podważa Twoją wiarygodność bo jeśli kłamiesz tutaj, może gdzieś indziej też....
    Dodatkowo zastosowałeś brzydką praktykę prowadzenia sporu - bo z mojej poprzedniej wypowiedzi odniosłeś się prześmiewczo do jednego jej aspektu, resztę pomijając i wydaje Ci się że jest OK ... a może nie wiem co Ci się wydaje.
    Ale na pewno nie jesteś otwarty na zmiany swoich prawd czyli posługujesz się dogmatami. Nawet jak się do tego sam przed sobą nie przyznajesz. A bez pokory co do własnej wiedzy rozum nie szuka. A z dogmatykami się nie dyskutuje. Jak z największą sektą w Polsce, którą chyba masz na myśli..
    Gdybyś przeczytał co napisałem i odpowiedział merytorycznie, nawet jakbyś się z czymś nie zgadzał można byłoby dyskutować.
    Z człowiekiem który wypowiada prawdy bez argumentów dyskusja traci sens.
    A człowiek chcący administracyjnie ograniczać wolność wyboru innych ludzi tak jak Ty to robisz czy sugerujesz przypomina mi stary ustrój, w którym ostrzegawczy strzał w tył głowy chronił państwo przed zdrajcami a utopienie czarownicy chroniło jej duszę przed ogmniem piekielnym.
    Co do SRT - wpływ myśli ludzkiej na materię jest naukowo udokumentowany, jak do tej pory nie jest niewyjaśniony. I co do tego nie ma wątpliwości. Jak chce się o tym poczytać to nic nie stoi na przeszkodzie. Są prace naukowe, publikowane w poważnych periodykach naukowych, na poważnych uniwersytetach. Są ludzie którzy zebrali te prace i zestawili w książkach. Wpływ świadomości na rzeczywistość materialną jest tak samo pewny, jak grawitacja. Ona też istnieje i chociaż nikt nie wie co to jest i co ją powoduje ale nikt nie neguje faktu jej istnienia.
    Ale to już wymaga zastąpienie dogmatu poprzez paradygmat, co wielu powodów jest trudne, a u osób o ograniczonych horyzontach (żeby by ło jasne, na razie Ciebie do nich nie zaliczam) nawet niemożliwe.
    Pozdrawiam cieplutko
  • olek13 17.02.14, 10:57
    odomobo napisał:

    > Co do SRT - wpływ myśli ludzkiej na materię jest naukowo udokumentowany
    > , jak do tej pory nie jest niewyjaśniony. I co do tego nie ma wątpliwośc
    > i. Jak chce się o tym poczytać to nic nie stoi na przeszkodzie. Są prace naukow
    > e, publikowane w poważnych periodykach naukowych, na poważnych uniwersytetach.
    > Są ludzie którzy zebrali te prace i zestawili w książkach. Wpływ świadomości na
    > rzeczywistość materialną jest tak samo pewny, jak grawitacja. Ona też istniej
    > e i chociaż nikt nie wie co to jest i co ją powoduje ale nikt nie neguj
    > e faktu jej istnienia.

    A to ciekawe! To ja bardzo proszę o podanie tych naukowych źródeł (recenzowanych periodyków - nazwa wydawnictwa, numer, rok), bo takich rewelacji to już słyszałem wiele, ale nikt nigdy nie potrafił podać tego, o co proszę. Zaś z tego, co ja czytałem, wnioski były zgoła przeciwne - żadne badania nie dostarczyły dowodu, a czytani przeze mnie naukowcy uważali to za pseudonaukowe bajania lub wręcz szarlatanerię.
    Zastrzegam, że pytam o źródła, a nie linki to stron w sieci, gdzie różni wariaci piszą o tym, że "istnieją dowody" (których nikt nie widział)...
  • sabatini55 17.02.14, 19:03
    Wystarczy jak Macierewicz. Paru profesorów specjalistów, trochę konfabulacji tudzież fantazji i mamy dowody. Fakty i dowody zawsze można sfabrykować toć mamy XXI wiek....


    >
    > A to ciekawe! To ja bardzo proszę o podanie tych naukowych źródeł (recenzowanyc
    > h periodyków - nazwa wydawnictwa, numer, rok), bo takich rewelacji to już słysz
    > ałem wiele, ale nikt nigdy nie potrafił podać tego, o co proszę. Zaś z tego, co
    > ja czytałem, wnioski były zgoła przeciwne - żadne badania nie dostarczyły dowo
    > du, a czytani przeze mnie naukowcy uważali to za pseudonaukowe bajania lub wręc
    > z szarlatanerię.
    > Zastrzegam, że pytam o źródła, a nie linki to stron w sieci, gdzie różni wariac
    > i piszą o tym, że "istnieją dowody" (których nikt nie widział)...


    --
    Sabatini55
  • odomobo 18.02.14, 01:08
    Olek13
    1. Correlations of Random Binary Sequences with Pre-Stated Operator Intention: A Review of a 12-Year Program1 - R. G. Jahn, B. J. Dunne, R. D. Nelson, Y. H. Dobyns, and G. J. Bradish - Journal of scientific exploration 1997
    2. Evidence for Consciousness-Related Anomalies in Random Physical Systems Dean I. Radin 1 and Roger D. Nelson 2 - Foundations of Physics 1989 Vol19 No12
    3. S. Ghosh1, T.F. Rosenbaum1, G. Aeppli 2, and S.N. Coppersmith3 "Entangled quantum state of magnetic dipoles" Nature 425, 48-51 (4 September 2003) | :10.1038/nature01888; Received 29 April 2003; Accepted 7 July 2003
    4. Arndt, Markus; Nairz, Olaf "Wave particle duality C-60molecules" Nature; 10/14/1999, Vol. 401 Issue 6754, p680
    5. Zeilinger Arnold 'Probing the limits of quantum world" Physics World 2005

    Dwie pierwsze dla mnie najciekawsze bo możliwe jest samodzielne powtórzenie tego doświadczenia w domowych warunkach, kolejne udowadniają że splątanie dotyczy nie tylko świata subatomowego lecz również świata makro. (wraz z doświadczeniami Bohra - splątanie cząstek subatomowych, badaniami Aspecta który udowodnił że splątanie i oddziaływania pomiędzy cząstkami przekraczają prędkość światła i można je wykryć gdy pogwałcone jest prawo nierówności Bella. Świat nie jest tak prosty. Czas i przestrzeń nie są konieczne do tego, aby zaistniało oddziaływanie. Oddziaływanie może pojawić się "znikąd" w rozumieniu klasycznej fizyki. Taka zwykła "magia" mówiąca tylko, że nie wiemy wszystkiego o otaczającym nas świecie. Jedni powiedzą 'coś jest, ale nie wiem dlaczego i jak działa' a inni powiedzą 'to nieprawda, nic takiego nie ma' jeszcze inni coś innego.
    Ja nie wiem jakim sposobem to działa. Tak jak grawitacja. Ale tak jak grawitacja to działa.
    Prace Zeilingera mówią nawet, że do przyjęcia trwałego stanu cząstki subatomowe muszą "przyjąć" czy zostać poddane jakimś innym oddziaływaniom. Jakim? Nauka nie wie, więc się nie wypowiada. Moim zdaniem to świadomość człowieka ma też na to wpływ. Są na to również setki świadectw ludzi którzy doświadczyli 'innych stanów świadomości”. I podają drogę jaką można pójść aby zobaczyć rzeczy takimi jakimi są. Badania osób medytujących, ich stanów fizjologicznych w trakcie medytacji. Ich reakcji na bodźce. Wyśmiewać jest łatwo, przemilczeć jest jeszcze łatwiej.

    W skasowanym wątku specjalnie dla I.george.I podawałem np. pracę dotyczącą zachowania obszarów mózgu dwu osób, jedna poddana eksperymentowi druga, w innym czasie obserwująca na filmie twarz tej osoby. I zaobserwowane pobudzenie tych samych partii mózgu, w obydwu przypadkach tych samych - odpowiedzialnych za zapach czy dotyk. (nie pamiętam, nie mam jej w komputerze w jakim piszę a szukać mi się nie chce). Tłumaczenie tego tzw. neuronami lustrzanymi jest OK, tylko co powoduje takie samo pobudzenie neuronów? Jaka forma informacji/energii/przekazu/oddziaływania?
    Nie jest moim celem przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek. Jak zechcesz szukać sam znajdziesz, jak nie to nie. A może znajdziesz sobie sposób aby zachować swoje zdanie albo też mnie wykpić. Świat nie jest taki materialny jak kiedyś myślano, ziemia jest już coraz mniej płaska a to że nauka nie wie wszystkiego...
    I trudno też przyznać się do niewiedzy jednak to stanowi początek poszukiwań.
    Mem walczy z memem i nowa nauka* jest szczególnie niewygodna i zanim się przebije, to wali głową w mur.. Na szczęście już nie grozi nam los Giordano Bruno.
    Dla wygody zamieszczam podsumowanie pierwszego artykułu o wpływie świadomej intencji na wynik występowania liczby w ciągu losowym.

    *(nauka niekoniecznie "prawdziwa", tylko taka prawdziwa na ten stan wiedzy i rozumienia świata/wszechświata jaki nam jest dany)

    Pozdrawiam cieplutko

    IX. Summary
    The extensive databases described above, comprising more than 1500 complete experimental series generated over a period of 12 years in rigid tripolar protocols by over 100 unselected human operators using several random digital processors, display the following salient features: Strong statistical correlations between the means of the output distributions and the pre-recorded intentions of the operators appear in virtually all of the experiments using random sources. Such correlations are not found in those experiments using deterministic pseudorandom sources. The overall scale of the anomalous mean shifts are of the order of 10-4 bits per bit processed which, over the full composite database, compounds to a statistical deviation of more than 7σ (p\approx3.5 × 10-13). While characteristic distinctions among individual operator performances are difficult to confirm analytically, a number of significant differences between female and male operator performance are demonstrable. The series score distributions and the count population distributions in both the collective and individual operator data are consistent with chance distributions based on slightly altered binary probabilities.
  • wadim.zarski 18.02.14, 01:21
    Dziękuję Ci.
    Sprawdzę co to. Fajnie, że ci się chciało, nawet jeśli oni tego nie przeczytają, dla mnie to wyjątkowy prezent.
    Pozdrawiam
  • odomobo 18.02.14, 02:53
    Jak zechcesz wyślę Ci te i inne prace mailem, mam tego trochę w pdfach, ale to niestety dopiero pod koniec miesiąca. Teraz siedzę na wsi a tam mam bardzo wolny internet taki co to go jak mawia mój przyjaciel nadają przy pomocy tam-tamów ;-)
    Pozdrawiam cieplutko
  • olek13 18.02.14, 11:16
    Może nie miałeś okazji się dowiedzieć, ale badania Princeton Engineering Anomalies Research Lab spotkały się z krytyką środowiska z powodu nietrzymania standardów badawczych, niewłaściwie przygotowanych metod czy też nadużyciach przy opracowaniu statystycznym.
    Wzmianka o finale całej sprawy jest tutaj:
    dailyfreepress.com/2007/02/23/pseudoscience-lab-closes-at-princeton/
    Kwantowe dziwności stanowią żyzne poletko dla snucia fantazji.
    Problem w tym, że jakkolwiek istnieje tajemnicze zagadnienie "obserwatora", to w znanych mi interpretacjach nie ma mowy o wpływie umysłu na zachowania cząstek (funkcji falowych). Nawet w interpretacjach Stappa o Penrose'a rozważa się problem z uwzględnieniem świadomości, ale to wszystko. To, że "kolaps" funkcji falowej pod wpływem "obserwacji" stanowi dla fizyków zagadkę, nie stanowi upoważnienia do wygłaszania niesprawdzonych sądów o rzekomym wpływie umysłu na materię.
    Świat nie jest prosty, ale też nie jest taki, jak się wydaje twórcom ezoterycznych fantazji. A poza tym wszystkim mechanika kwantowa jest wiele bardziej fascynująca od ezoteryczno-mistycznych wymysłów, a i wartościowsza poznawczo...
  • l.george.l 17.02.14, 12:30
    Nie mam wpływu na działania moderatora forum i nie wiem, czy cenzurując wątki posługuje się skalpelem czy kosą. Regulamin forum wyraźnie mówi o zakazie umieszczanie reklam towarów i usług. Niestety, teraz Ty dopuszczasz się manipulacji podając nieprawdziwą kwotę. Najpierw była mowa o 1250 zł, potem o 850 zł. Jakie to ma jednak znaczenie? Dwie, trzy, cztery stówy w tę czy w tę. Chodzi o kwoty astronomiczne, sięgające jednej trzeciej średniej krajowej. Za co? Za machanie wahadełkiem? Za wmawianie ludziom istnienia energii, której dziwnym trafem żaden istniejący przyrząd nie jest w stanie zmierzyć? Gdzie te naukowe dowody, które Twoim zdaniem powstały? Fakt, że czyjeś fantazje ukazały się drukiem, nie jest żadnym dowodem ani nie nadaje im symptomów naukowości.
    W którym momencie ograniczam komukolwiek wybór? Zwracam jedynie uwagę potencjalnym ofiarom, że mogą niczego nie zyskać, a jedynie stracić. Stracić nie tylko pieniądze, ale stać się pośmiewiskiem w rodzinie, wśród znajomych, klepiąc wyświechtane sekciarskie formułki o innych wymiarach i cudownych energiach.
  • buttink 17.02.14, 18:26
    'Wpływ świadomości na rzeczywistość materialną jest tak samo pewny, jak grawitacja. Ona też istnieje i chociaż nikt nie wie co to jest i co ją powoduje ale nikt nie neguje faktu jej istnienia.'

    Chyba nie czytałeś "Wielkiej Księgi Czarów ji Magjii" wróżki Pelagii. W Himalajach siedzi w grocie stary mędrzec intensywnie myśląc o grawitacji. Jeśli z jakichś powodów skończy z rozmyślaniem o spadaniu wszechrzeczy na ziemię, biada nam ludziom. I kotkom. Dlatego pod żadnym pozorem nie można go zagadywać, nawet o pogodę!
  • wadim.zarski 17.02.14, 21:11
    Kilka równoległych dyskusji sprowadza się do jednej. Chiałem Stworzyć dyskusję, a kończy się to na ośmieszaniu i wyzywaniu. Nie będę komentował tych komentarzy, które mają poziom jak z podstawówki.
    Jeśli chodzi o olka13 to poszukam, czegoś co jest potwierdzone jakkolwiek przez autorytety. Chociaż dla samego siebie. I wrócę do tego tematu.
    Jeśli chodzi o zarzuty i.geoerg.i i wręcz ciągłe obrażanie mnie, tak dla widzimisię i atakowanie jak bym był zbiorem wszystkich najgorszych cech jakie mają osoby pracujące nieetycznie w ezoteryce. Wygląda na to że traktujesz to wyjątkowo osobiście. Dodatkowo prawie zawsze kiedy pokazuję ci nierzetelność w twoich zarzutach, wtedy nie podejmujesz wątku i jak mantrę powtarzasz, że jestem szarlatanem itd.
    Żyjemy w wolnym państwie, jednak nauczmy się szanować innych i inne poglądy, nazywacie mnie szarlatanem, oszustem, naciągaczem, że muszę być idiotą skoro wierzę w coś w co wy nie wierzycie. Nie podejmujecie kulturalnej dyskusji. A często używacie pyskówki i argumentu, że chronicie ludzi to wam wolno poniżać mnie i obrażać. Może między innymi wypowiadacie się na tym forum tak zajadle bo nikt inny tego nie słucha, poza waszym gronem. Jednak ja nie nastaje na was i nie każe wam się zmieniać, mimo, że uważam że sobie szkodzicie w wielu kwestiach, nie obrażam was, a wam to przychodzi z wielką łatwością.
  • olek13 17.02.14, 21:59
    Szacunek - bardzo istotna kwestia.
    Czy jest wyrazem szacunku wprowadzanie ludzi w błąd?
    Czym jest mówienie ludziom, że metoda jest skuteczna, gdy nie ma na to dowodów?
    Czy lekarz wprowadza ludzi w błąd, mówiąc, że dana terapia jest skuteczna np. w 30%? Nie, bo dysponuje badaniami klinicznymi, które ową skuteczność potwierdzają.
    Jakie badania potwierdzają, że istnieją "oddziaływania duchowe"? Czy przy braku tych badań wolno obiecywać coś ludziom, wmawiając im, że takie oddziaływania są faktem?
    Wreszcie: czy nie należy uczciwie powiedzieć "Ja w to wierzę, ale nie ma na to żadnych dowodów, że to działa"?
    To jest na pewno wbrew regułom marketingu, ale rzetelność i uczciwość, jak sądzę, są ważniejsze.
    I tylko do tego sprowadza się cała ta dyskusja.
  • wadim.zarski 18.02.14, 00:28
    Co do badań, po raz kolejny już powtórzę, że ich poszukam i jak tylko znajdę, to na pewno tu opublikuję.
    A co do reszty. Mam prawo do wolności myśli, tak jak wszyscy w Polsce. Pojawiłem się na tym forum aby zobaczyć, jaka jest opinia ludzi na temat pracy nad soba i SRT. pokazałeś mi olek13 jedną ze stron, za co ci dziękuję. Przygotuje się lepiej i wtedy odpowiem na twoje pytania dokładnie i merytorycznie.
    Dziękuję za to, że dzięki tym nie zawsze przyjemnym opiniom, mogę przekonać do moim zdaniem bardzo korzystnych narzędzi do pracy nad sobą większą grupę osób. Pozdrawiam
  • l.george.l 17.02.14, 22:40
    Wierz sobie w co chcesz, ale nie naciągaj ludzi na swoje fantazje. Zajmij się uczciwą pracą, a wahadełko potraktuj jako nieszkodliwe dziwactwo. Jeśli nawet znajdziesz sobie podobnych, to kręćcie sobie synchronicznie, ale nie bierz za to kasy. Czy Ty potrafisz spojrzeć w lustro? Masz odwagę spojrzeć ludziom w oczy?
  • wadim.zarski 18.02.14, 00:46
    Tak potrafię. A czy ty masz taką odwagę? Ukrywasz się pod jakimś pseudonimem, obrażasz mnie oraz kpisz z tego co robię. Wielu wykpiwano wcześniej, i dzięki temu, że to robisz wiem, ze to co robię jest słuszne. Gdyż się nie denerwuję i ze spokojem będę rozwijać się dalej. A pieniądze, powiem tak: jedynym weryfikatorem w tym momencie jest, tzw. gwarancja zwrotu pieniędzy. Ja taką stosuję. Zapraszam cię do kolejnych pytań. Dzięki tobie wiele się nauczyłem i coś czuje, że to nie koniec. Dziękuję ci za to. Specyficzni mistrzowie przychodzą w naszym życiu. To dla tych którzy widzą ten wyjątkowy niuans, oraz dla ciebie i.georg.i abyś miał może z czego się nabijać. Jednak jak byś był tak miły i przestał się tak gburowato zachowywać, mógłbym się tak wiele nie nauczyć. Bądź sobą. Czekam na komentarz :-)
  • wadim.zarski 18.02.14, 00:52
    Wspaniały jest ten wątek, właśnie zobaczyłem jakie to wszystko jest genialne. Jak ludzie którzy się tu wypowiadają, są najlepszymi mistrzami na świecie. Co prawda są to bardziej saturnowi niż jowiszowi mistrzowie. Ale doceniam to i tak mocno, ale dopiero teraz gdy to dostrzegłem. Niech spokój wewnętrzny nas prowadzi. :-)
    Pozdrawiam
  • odomobo 18.02.14, 11:09
    ewadim witaj,
    wkładasz kij w mrowisko, to odwaga, lecz jak pomylisz mrowisko z gniazdem os wtedy odwaga zamiania się w wielką odwagę albo ostatecznie w akt samobójczy..
    Każdy prowadzi tu własną krucjatę jak pisze I.george.I o sobie, i nie zwracając na nic uwagi realizuje własne cele.
    Mój cel to ostrzeżenie innych przed Kazimierzem Karstem a przy okazji trochę zabawy intelektualnej aby rozruszać komórki stare ale szare. ;-). Przynajmniej te dwie jakie mi pozostały.
    Wybacz, ale dajesz się wciągać w utarczki na brak argumentów.
    Tak naprawdę jedyne co można i co wart zrobić (oczywiście jest to moje zdanie) to wprowadzić pewien dysonans poznawczy. I nic więcej, przekonywanie na siłę jest walką, a w walce nie ma zwyciężcy.Przykład: I.george.I podał kwotę 1250 złotych, poprawiając mnie że podana przeze mnie jest za niska i podał prawidłową (chyba, bo nie pamiętałem wątku sprzed kilkunastu dni i podałem 750 z głowy) co świadczy że znał tą kwotę. Pamiętał albo zapisał, nieważne. Czyli z pełną świadomością kłamał na temat Twojego kursu. Czyli manipulował faktami. Oczywiście co zarzucał mi? Manipulację. Znany to mechanizm. A jak dyskusja pójdzie nie tak jak trzeba, to będziemy mieli kolejny skasowany wątek, wszak wg I.george.I cel uświęca środki.
    Ciekawe tylko jak on będzie mógł spojrzeć w oczy osobie chorej na śmiertelną chorobę na którą medycyna tradycyjna nie znajduje sposobu a wiara w wyleczenie przez nawet znachora daje si łę i uwalnia naturalne zasoby samoleczenia organizmu. (Pisałem o tym w poprzednim wątku ale I.george.I olał to i to Jego prawo.) Bo wyobraź sobie - jeżeli chociaż jeden człowiek w Polsce zostanie przez niego przekonany o nieskuteczności tzw. terapii alternatywnych.
    I gdy lekarz mu powie, że nie ma dla Pana/Pani szansy na wyleczenie z raka bo przerzutów jest za dużo. I ten człowiek zamiast zastosować terapię zgodną z protokołem np. Burzyńskiego, Atkinsa, Hoffera czy Taylora opisanymi np. w monografii raka napisanej przez Dr. Diamonda Co dałoby pacjentowi nadzieję, i docelowo szansę uwierzyć w wyleczenie. Odpowiedzialność za jedną taką śmierć to rzecz straszna. Ale oczywiście sumienia będzie miał on czyste, wszak cel uświęca środki. Zamiast zająć się pracą nad zmianą programu leczenia na Uniwersytetach Medycznych tak, aby lekarz potrafił dać pacjentowi wiarę w wyleczenie, aby lekarz potrafił tak pokierować pacjentem aby poza leczeniem tradycyjnym ten mógł uruchomić cały swój system autoimmunologiczny do samoleczenia. Ale aby to pojąć trzeba myśleć o skutkach tego co się robi i pisze. Dla niego fakt że homeopatia jest refundowana np. w Wielkiej Brytanii to powód aby Angoli i ich rząd uznać za kabaret Nienormalnych. Wszak oni mają swoje własne poczucie humoru. Taki angielski joke.
    Oczywiście należy walczyć z naciągaczami, fałszerzami itp. plagą jaka w tej dziedzinie jest utrapieniem. Jednak pisanie na podstawie jakiejś złej książki przeczytanej w dzieciństwie że wszystkie inne są złe nawet te nieczytane przez recenzenta daje złe świadectwo nie książce o jakiej pisze, ale recenzentowi. Co do Olek13 nie mam na razie zdania, to I.george.I niestety jest właśnie takim recenzentem.. Ale na świecie potrzebne są słonie i nosorożce, lwy i hieny, sarny i barany i wszystkie inne gatunki też. Z człowiekiem włącznie.
    No i ewadim - w sensie karmicznym to Ty rozpocząłeś ten wątek, skierowany został na tory na jakie został skierowany. Pomyśl zanim zrobisz to kolejny raz i sam oceń co płynie z poziomu Twojego ego a co z serca. Nisargadatta nauczał że jeżeli do miasta można pójść drogą w górę rzeki albo płynąć z nurtem, należy płynąć.
    Do wszystkich: jak lekarz powie Wam - nie mam dla Pana/Pani ratunku to nie załamujcie rąk. Szukajcie pomocy u lekarzy holistycznych którzy nie potraktują was jako składowiska części jak pompy cieczy (serce) filtra (nerki) czy pompy i wymiennikowni powietrza (płuc) i tak dalej. Oni potraktują Was jako istotę pełną - CZŁOWIEKA i będą tak Was będą leczyć. I jest duża szansa że wyleczą.
    mimo że tradycyjan medycyna mówi koniec.
    Ja na tym kończę pisanie tutaj, chyba że będzie to rozmowa na wrgumenty.

    Do I.george.I mam prośbę - jakbyś w jakikolwiek sposób dotarł do wiadomości o Kazimierzu Karście napisz w odpowiednim wątku lub jeśli będą to informacje zawierające dane chronione to poprzez maila z gazety odomobo@gazeta.pl gwarantuję dyskrecję - bo to jest prawdziwy drapieżnik w tym ezoterycznym światku. A jak zechcesz wiedzieć więcej i zagwarantujesz swoją dyskrecję to daj znać poprzez ten sam email napiszę Ci co wiem. A powody mam konkretne, i są oparte na faktach.
    Bo bez urazy, to że uważam inaczej niż Ty nie zamyka mnie na Twoją argumentację jeżeli będzie poważna i pozbawiona będzie sloganów i prawd a stanie się rzetelną dyskusją. Bo stać Cię na to jak ktoś już tu napisał.
    Pozdrawiam cieplutko

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka