Dodaj do ulubionych

przeklęte mieszkanie

04.02.08, 10:01
Witam i prosze o poradę.
Jestem po rozwodzie, mój partner życiowy również.
Mieszkamy teraz w moim mieszkaniu, które kupiłam jeszcze razem z
moim byłym mężem (ja go spłaciłam i tu zostałam). Problem polega na
tym, że miejsce to stało sie jakieś takie "martwe", albo obdarzone
złą energią... NIc tu nie wychodzi i nie utrzymuje się: kwiatki
(które rosną wszędzie) żółkną i usychają, rybki po kolei wszystkie
zdychają (pomimo bardzo dużego zaangażowania w pielęgnację), my się
cały czas kłócimy i generalnie jakoś tak wionie pustką i czymś
niefajnym z tego mieszkania.
Zaczęłam myśleć, ze to albo mój były mąż albo była żona mojego TZ
przekleli nas albo ten dom...
Pomóżcie, czy jest jakaś mozliwość odwrócić to? Obronić się?
Natchnąć nasze mieszkanko dobrą, pozytywną energią?
Edytor zaawansowany
  • romantyczna_rybka78 04.02.08, 12:59
    Witam, też mam ten problem tylko że z domem. Jestem bardzo do niego
    przywiązana i nie wyobrażam sobie z niego się ruszyć. To spowodowało
    rozpad mojego małżeństwa, bo nie poszłam za mężem. Teraz mieszka ze
    mną inny mężczyzna. Najpierw chciał namówić mnie żebyśmy poszli coś
    razem wynająć. Uznałam to za bezsens i wprowadził sie do mnie.
    niestety znowu są problemy i kłótnie. Co do kwiatków też nie mam
    szczęścia.
  • marta3472 04.02.08, 13:38
    Mam wrazenie ze ktos niszczy kwiatki i wszysttko co ma pod reką, ja tak mam, moj wrog wszedzie mnie przesladuje, niszczy w kazdym calu, i niema na to ratunku, prokurator mu wspołczuje bo to człowiek rzekomo chory, i tak psychopaci robią co chcą, ostatnio wszystko zniszczył w ogrodku, bo taki miał kaprys.
  • eviva7 04.02.08, 17:28
    Nie wiem,czy jesteście wierzącymi,ale ja bym na Waszym miejscu, poprosiła o
    ochronę obecnego w sercu każdego człowieka Chrystusa.Chrystus jest obecny w
    Niebie,ale przez swojego Ducha Świętego,jest obecny też w każdym człowieku.Jest
    obecny w nas aby nam pomagać przezwyciężać nasze grzechy,nieszczęścia,choroby
    itd.Nie chodzi tu o jakąś wiarę kościelną,bo kościół jakoś się do tego nie
    kwapi,aby tego nauczać wiernych,ale chodzi o pomoc,jaką każdy może mieć od
    Chrystusa.Nie powinniście się kłócić,bo zła energia pozostaje w murach i się
    kumuluje.Widać z tego,że za dużo się jej nagromadziło w Waszych domach.
  • marta3472 04.02.08, 18:56
    Modlitwa to jest piękne marzenie nie do zrealizowania.Ludzie sie modlą czekają na cud, a taki zboczeniec sie wyżywa na naiwności ludzkiej. Przecież Jezus tez cierpiał, i nikt mu nie pomógł.
  • meth.p 05.02.08, 16:32
    Zla energia? OMFG!
  • moherfucker1 06.02.08, 15:35
    Tylko Jakub Wedrowycz cos pomoze. :)
  • angelbell 04.02.08, 20:53
    Krotkie pytanie do ferbuni: Po wyprowadzce Twojego ex co robilas w
    mieszkaniu w sensie remontu? Jaki zakres prac?
  • ferbunia 05.02.08, 09:57
    Dzięki za zainteresowanie.
    Jak sie wyprowadził to odnowiłam (pomalowane ściany) kuchnię,
    sypialnię i mały pokój. Ponadto wymieniłam łóżko i szafeczki w
    sypialni. Na nowo umeblowałam mały pokoik. Oprócz tego jakies takie
    drobiazgi - naczynia, pościel, garnki, obrazki na ścianach.
  • angelbell 05.02.08, 11:10
    Hmm, jesli wczesniej nie bylo jakichs dramatycznych zdarzen w tym
    mieszkaniu lub tez kilkuletniego piekielka to powinno wystarczyc
    tylko odnowienie.To wszystko co opisujesz od kiedy sie zaczelo?
    Kojarzysz poczatek tej atmosferki dziwnej z jakims zdarzeniem?
    Np.wprowadzenie sie twojego faceta, jakas scysja twoja z bylym czy
    jego z byla?Konflikt z rodzina czy przyjaciolmi? Smierc kogos z
    bliskiej rodziny twojej lub jego? Smierc kogos z sasiadow?BYlo cos
    takiego tuz przed ?
  • zwierze_futerkowe 09.02.08, 15:10
    A jaką farbą to było malowane? Zostały Ci jakieś resztki? Może daj je gdzieś do
    analizy, czy nie wydziela się z nich jakieś trujące świństwo, które
    systematycznie wykańcza Ci kwiatki i rybki, i podtruwa także Was?
  • solarise 05.02.08, 14:18
    angelbel - widze ze sie znasz na tym - co zrobic?
    zamienilam mieszkanie na takie, w ktorym sie źle działo i mnie sie
    też źle dzieje. Nie umiem go oswoic juz 10 lat, jest mi w nim nie za
    dobrze, rozapdlo sie moje malzenstwo i nie jestem w nim szczesliwa.
    ostatnio jest juz źle, dokladnie wszystko jest jakies martwe, ja sie
    źle czuje a byla smierc obu małzonkow w bloku i jak naprawde jestem
    sceptykiem to zaczynam miec jakies dziwne wrazenie...
  • dgrzechu 05.02.08, 15:04
    Wiecie, ktory mamy teraz wiek?
    --
    It's better to die upon your feet, than to live upon your knees.
  • tiresias 05.02.08, 15:08
    tylko obraz krwawiącego Serca Pana Jezusa i krucyfix nad drzwiami
    --
  • ergiel 06.02.08, 00:33
    Bo jeśli nie ma nic po śmierci, to i tak nic nie tracisz, bo nic nie ma sensu. A
    jeśli jest... No cóż.
  • angelbell 06.02.08, 00:34
    Mieszkania nawiedzone zdarzaja sie rzadko.Czesciej mamy do czynienia
    z mieszkaniami "chorymi"Albo to jest pamiec scian i energii osob
    zamieszkalych wczesniej ( jesli np alkoholik, dom pelen strachu i
    przemocy, gniewu, nienawisci, starc miedzy ludzmi lub energia osoby
    cierpiacej na dlugotrwala ciezka chorobe).Czasem w domu mamy osobe
    destrukcyjna, trudna, negatywnie lub cierpietniczo nastawiona do
    zycia ( niestety, takich bliskich czy partnerow tez miewamy) i wtedy
    cale mieszkanie nasyca sie charakterystyczna, emanowana przez te
    osobe energia.Bywa, ze do domu sprowadzamy sprzety nasycone energia
    poprzednich wlascicieli-niekoniecznie negatywna-raczej nie
    wspolgrajaca nijak z nami, obca i drazniaca.Bywa, ze w mieszkaniu
    mamy promieniowanie ciekow wodnych plus smog elektroniczny czyli
    zaburzone silnie pole magnetyczne na skutek duzego nagromadzenia
    sprzetu emitujacego pole o szkodliwych dla nas wibracjach.Wreszcie
    bywa, ze samo mieszkanie-znaczy kolor scian, mebli, dodatkow,
    ustawienie sprzetow sa nieharmonijne, nadmiernie pobudzajace lub
    przytlaczajace, tworzace nieprzyjazna dla nas przestrzen.Ludzie maja
    rozna wrazliwosc, jednym to nijak nie przeszkadza, inni czuja sie
    nieswojo, sa podenerwowani, sklonni do wybuchow emocji, rozchwiani
    wewnetrznie albo tez przytloczeni, przygnebieni, niechetni.Miejsca
    maja swoja specyficzna energie.Sami przyznacie, ze w niektorych
    mieszkaniach ( niekoniecznie tych najpiekniej i najwymyslniej
    urzadzonych) czujecie sie swietnie, z checia zapadacie sie w jakas
    kanape czy fotel i nie chce wam sie wychodzic, z innych zas
    wyskakujecie najszybciej jak sie da.Ta energia miejsca jest
    wypadkowa energii z ziemi, powietrza, ludzi, wystroju i otoczenia
    mieszkania.Jesli sa zaburzenia, trzeba korygowac.Jak? No wlasnie tu
    jest zgryz bo trzeba kazde mieszkanie potraktowac indywidualnie.Na
    tym zreszta bazuje feng shui, na harmonizowaniu i tworzeniu
    przyjaznej przestrzeni.Nie wiem co u was jest.Jednak zawsze zasada
    podstawowa taka:jesli w domu dziwna atmosferka, jak podminowana albo
    tez jakas taka zdechla, przyjrzec sie domownikom i przyjrzec
    mieszkaniu.Domownikom w sensie emitowania takiej wlasnie energii.Co
    do mieszkania to warto sie wysilic i zrobic takie gruntowne porzadki
    z wymyciem, wypucowaniem wszystkiego co sie da, poukladaniem w
    szafach, na pawlaczach, powyrzucaniem wszystkich zepsutych, starych,
    nieuzytecznych rzeczy, takze starych gazet, nieaktualnych rachunkow,
    takich "przydasiow" (przydasie to przedmioty niewiadomego
    przeznaczenia, ktore kiedys moga sie przydac choc nie wiadomo do
    czego).Na koniec dobrze jest przestawic meble, odswiezyc wystroj
    poprzez nowe firanki, zaslony, narzute, poduszki czy jakis ladny
    swiecznik i takie tam.W sypialni nie powinno byc na scianach obrazow
    batalistycznych, ze sztormem na morzu czy ostrych awangardowych o
    niepokojacym klimacie.W miejscu gdzie sie jada nieporozumieniem jest
    duza ilosc niebieskiego koloru czy niebieska zastawa.W sypialni
    ostre kolory nie beda sprzyjaly wypoczynkowi i delikwenci wstana
    niewyspani a wiec i o rozdraznienie latwo.Duzo bieli i metalu
    wychladza klimat w mieszkaniu i powoduje izolowanie sie ludzi od
    siebie.No ale dosc wykladu.Bywaja tez nawiedzenia i klatwy i zle
    zyczenia- bywaja ale czesciej przyczyna jest w nas lub w tym jak
    zagospodarowalismy nasza zyciowa przestrzen.I czasem sami jestesmy
    generatorami energii od ktorej nam rosliny padaja i rybki czy
    chomiki choruja.Wszak to sa stworzenia slabsze od nas i przewaznie
    nie moga tej przestrzeni opuscic.Nie wiem co u was, ale nawiedzenie
    czy klatwa pozostaje jako wyjasnienie kiedy wszystkie inne czynniki
    sa wyeliminowane, takze jak napisalam gestniejacy w naszych
    mieszkaniach elektroniczny smog.Jesli w mieszkaniu przed
    wprowadzeniem sie wlascicieli, dzialo sie wiele zlego i sciany
    zachowaly te energie (przewaznie czuje sie to od razu, tylko
    czlowiek malo sie tym czesto przejmuje) to pomaga tylko generalny
    remont, lacznie z wymiana podlog i skuwaniem tynkowNo ale to
    kosztowna impreza wiec nie zaczyna sie od tego jesli nie bylo bardzo
    wyraznego ku temu powodu.
  • croyance 06.02.08, 20:01
    Z calym szacunkiem, ale czytalam kiedys o takim 'nawiedzonym' domu,
    w ktorym wszystkim sie wszystko nie udawalo. Dzieci zaczely chorowac
    i slabo sie uczyc, maz zapadl w spiaczke, zona dostala ciezkiej
    choroby, kwiatki nie rosly etc. Okazalo sie, ze za wszystko
    odpowiedzialna jest toksyczna plesn rozwijajaca sie w instalacjach
    tegoz mieszkania. Po odkazeniu domu przez cala ekipe, ze tak powiem,
    fungusologow, wszyscy odzyli, tylko maz ma czesciowa
    niepelnosprawnosc, bo pewne zmiany okazaly sie nieodwracalne.

    Nie szukalabym przyczyny w zjawiskach paranormalnych, zwlaszcza, ze
    wiekszosc opisanych przez autorke watku zjawisk ma podloze
    psychologiczne. Moze nie przerobiliscie swoich poprzednich zwiazkow.
    ja tez zle czulabym sie w mieszkaniu, w ktorym mieszkalo sie kiedys
    z kims innym. To naturalne. Moze to rodzic najrozniejsze
    psychosomatyczne objawy.
  • samarten 07.02.08, 12:33
    Angelbell - ładnie opisałaś objawy chorób mieszkań ale z receptą się
    nie zgadzam. Kucie tynków i wymiana podłóg nic nie da jeśli energię
    pamięci wydarzeń zachowują również ściany, dach i konkretna
    przestrzeń, którą zamyka dany dom. Potrzebny jest zabieg
    oczyszczająco-harmonizujący jak w przypadku chorego pacjęta. Należy
    odcisnąć nowy pozytywny wzorzec wibracyjny w danej przestrzeni
    dopasowany do predyspozycji gospodarzy. Jednocześnie wyznaczając
    miejsca szczególnie dodatnie lub ujemne jeśli takowe istnieją. Jeśli
    jest to zakład pracy lub gabinet gdzie przepływa dużo ludzi to takie
    zabiegi należy powtarzać średnio co pół roku żeby
    utrzymać "czystość". Jednak takie zabiegi są dość wyczerpujące bo
    nic w przyrodzie nie ginie i potem trzeba zutylizować cały ten
    ładunek - więc za często nie można tego robić. Ja robię max. 1 w
    tygodniu takie usługi...
  • wypasiona_foczka 07.02.08, 13:02
    A ile, panie, to cudeńko?
    I naprawdę dorośli, normalni ludzie w XXI wieku łapią się na coś
    takiego?
  • angelbell 07.02.08, 19:42
    Samarten, a tez i ja tu nie podaje recept wszelkich, wszystko zalezy
    od indywidualnego przypadku, zreszta jasne, ze nie wystarczy remont,
    ale reszta dzialan juz jak wiesz ma charakter scisle indywidualny
    dobrany do konkretnego przypadku.Nie moja rola jest udzielanie
    recept uniwersalnych, raczej zaznaczylam temat jesli chodzi o
    naprawianie, mocniejszy nacisk kladlam celowo na przyczyny i
    objawy .NIe da sie na forum czyjegos mieszkania przetransformowac
    korespondencyjnie jak nie da sie uzyskac wynikow badan przez telefon.
  • kandyd.a 05.02.08, 15:17
    Myślę, że ciągną się za Tobą smutne wspomnienia związane z rozwodem i dlatego
    WYDAJE CI SIĘ, że mieszkanie ma złą energię. Problem tkwi w twojej głowie, a nie
    w mieszkaniu. Powodzenia w zmianie podejścia.
    A na pociechę Ci powiem, że u mnie nawet kaktusy schną :)
  • ellw41 07.02.08, 12:01
    ja tez miałam cos podobnego.typu kwiatki nie rosną...CZYTALAM o
    odpromieniowaniu cieków itp za pomocą kasztanów i skorupek
    jaj ..Zastosowalam ale chyba kasztany ok..Kwiaty chorują na mszyce i
    tez zdarza sie zła ziemia kupiona w sklepie...Przestalam
    przywiazywac sie do kwiatów a wybralam zwierzeta,tez jakies zajęcie..
  • genova51 05.02.08, 16:12
    ferbunia, a propos kwiatków. W moim mieszkaniu, od kilku lat nie ma prawie
    żadnej doniczki z kwiatami. Wszystkie schną na potęgę. Ostatnie dwa ostały się w
    pokoju córki. Odkąd jej nie ma tj. od 1,5 roku, te dwa już straszą swoim
    wyglądem. Kilka razy kupiliśmy z mężem do powieszenia na ścianie pnące kwiatki,
    były najdłużej miesiąc. Ostatnio nabyłam zwykłe, pospolite bluszcze, które
    kiedyś pięły się na kilka metrów. Te, po dwóch tygodniach zaczęły schnąć, a po
    czterech znalażły się na śmietniku. To samo z paprotką. W moim 3 pokojowym
    mieszkaniu już nie ma żadnego kwiatka doniczkowego, za wyjątkiem tych wyżej
    wspomnianych. Nie wiemy, co o tym myśleć.
  • ellw41 07.02.08, 12:04
    wIEKSZOSC kupionych kwiatów jest już chora,zdarza mi się kupic zla
    ziemię tez,bo pojawiaja sie mszyce..Na bluszcze i paprotki jest za
    suche powietrze w mieszkaniu z kaloryferami,brak wilgoci...
  • bambambama 05.02.08, 19:07
    1.Zatrudnijcie architekta wnetrz.
    2.Omowcie z nim projekt, powiedzcie mu co sie wam nie podoba.
    (proporcje, kolory, materialy, oswietlenie, to wszystko moze na nowo ozywic wasz
    dom)
    3.Zrobcie generalny remont, wyprowadzcie sie w tym czasie gdzies indziej,
    odpocznijcie.
    4.Kupcie kwiaty doniczkowe, kota, psa, rybki, papuge, zrobcie sobie dziecko :)
  • bambambama 05.02.08, 19:19
    O kurde! Teraz dopiero sie zorientowalem ze napisalem posta w dziale Ezoteryka i
    bioterapia! Hej! Ludzie! To nie ezoteryka! Macie po prostu stare, brzydko
    urzadzone mieszkanie! Trzeba wam dobrego projektanta a nie bioenergo terapeuty!
  • optimistic 05.02.08, 23:45
    A może to coś z Tobą jest nie w porządku? Skoro z innym facetem Ci się nie
    układa, to może problem tkwi w Tobie a nie w mieszkaniu?? Zacznij zmiany od
    siebie a dopiero potem zabierz się za otoczenie.
  • jorn 06.02.08, 07:57
    bambambama napisał:

    > 1.Zatrudnijcie architekta wnetrz. itd.

    To później; w pierwszej kolejności jest tu zajęcie dla psychiatry:)
    --
    Jorn van der Ar
  • marian.koniuszko 06.02.08, 07:18
    u mnie np. nowa drewniana lakierowana podloga wydziela taki zapach, ze po kilku
    godzinach czuje drapanie w gardle.
    A moze masz slaba wentylacje w mieszkaniu - szczelne plastikowe okna i drzwi
    antywlamaniowe z uszczelka?
  • j.3_13 06.02.08, 08:24
    Proponuję przejść się po tym mieszkaniu i w każdą ścianę walnąć głową o ten
    rzekomy "zły" mur i zastanowić się dlaczego rozpadło się małżeństwo,dlaczego
    kwiatki nie rosną, dlaczego nam głupoty do głowy przychodzą.Może po takiej
    terapii być najpierw potrzebny chirurg ale w następnej kolejności na pewno
    psychiatra...
  • ponury_drwiacy_szyderca 06.02.08, 08:50

    --
    1)Jak coś ci nie pasuje - to masz problem. Możesz nie odpisywać na
    mojego posta - naprawdę mam w dupie twoje poglądy i przemyślenia.
    Dalsze postępowanie-patrz punkt 2)
    2)..a teraz PiS (Przeproś i Spie...)
    3) WYKOPKI udane, KARTOFLE usunięte
  • rosacruz 06.02.08, 12:08
    Primo: gratuluję tolerancji wszystkim, których poglądy na życie kłócą się z tym, co napisała ferbunia. Ona uważa mieszkanie za przeklęte, to jej sprawa. Walnąć głową w mur to ja proponuję, zanim się zacznie to oceniać.
    Secundo: moja ciotka poszerzyła sobie niegdyś kawalerkę o sąsiednie mieszkanie, w którym żyła i umarła schizofreniczka. Efekt był taki, że w tym powiększonym mieszkaniu prawie zwariowała. Inna rzecz, że było nieustawne, ciemne, z krętymi korytarzami i w ogóle jakieś takie ble.
    Ja jestem zwolenniczką rozwiązań radykalnych, zastosowanych przez wyżej wspomnianą ciotkę: sprzedaj mieszkanie i przeprowadź się, chociażby na drugą stronę ulicy.
  • pether_23 06.02.08, 13:59
    > gratuluję tolerancji wszystkim, których poglądy na życie (...)

    Tolerancja nie oznacza braku prawa do krytyki.

    > Efekt był taki, że w tym powiększonym mieszkaniu prawie zwariowała.

    A korelacja związku przyczynowo-skutkowego.
    en.wikipedia.org/wiki/Correlation_does_not_imply_causation
    Jeszcze poszerzę odnośnie tej tolerancji. Poglądy pseudo- i antynaukowe niosą ze
    sobą szereg niebezpieczeństw, m.in. ogromny ładunek dezinformacji; powodują też
    irracjonalne i zgubne w skutkach zachowania (np. ciężko chorzy rezygnują z
    leczenia na rzecz magii, homeopatii, itp.).

    Jest jeszcze drobny zgrzyt natury estetycznej - pseudonauka, czary, ezoteryka
    itd. są nie w porządku wobec nauki i cywilizacji. Ludzkość przeszła naprawdę
    długą drogę, żeby dojść do tych wspaniałych rzeczy w fizyce, medycynie,
    technice, chemii i innych. A potem się okazuje, że ktoś pisze np. o "pamięci
    ścian" lub "złej energii" i wszystko jest w porządku, nie wolno nawet - w imię
    tolerancji - słówkiem pisnąć. Nie tak rozumiem tolerancję. Milczenie jest zgodą.

    PS. Portal promując na głównej ten wątek sięgnął dna.
  • pether_23 06.02.08, 13:22
    Mam pytanie... mianowicie, czy kultywując tego rodzaju wierzenia nie czujesz, że ocierasz się o sprzeczność korzystając z komputera i internetu?

    > obdarzone złą energią, (...) dobrą, pozytywną energią?

    Jak energia może być w ten sposób wartościowana? Czy Ty w ogóle wiesz czym jest energia?

    > mój były mąż albo była żona mojego TZ przekleli nas albo ten dom

    Ta...

    > czy jest jakaś mozliwość odwrócić to? Obronić się?

    Oczywiście! Trzeba na środku pokoju narysować pentagram, a potem bredzić około pół godziny po łacinie. Powinno pomóc.

    > my się cały czas kłócimy

    Jakby moja "partnerka życiowa" wierzyła w ezoterykę i bioterapię, to też bym się z nią ciągle kłócił... a właściwie nie, po prostu chyba nic bym nie mówił, bo właściwie co miałbym powiedzieć? Piłbym tylko piwo pytając sam siebie: "Jak to się stało, że znalazłem się w tak godnym pożałowania położeniu? Jak to się mogło stać?"

    PS. Z czym Ci się kojarzy następujący symbol: XXI?
  • bambussi 06.02.08, 14:19
    kolego, to że czegoś nie widać, nie znaczy od razu że nie istnieje :)

    nie wszystko co nas otacza da się naukowo wyjasnic, zmierzyć,
    policzyć i opisać w wikipedii - i to jest właśnie w naszym życiu
    jest piękne...

    to własnie ta cała pozanaukowa "reszta" czyni Cię człowiekiem - bez
    tego byłbyś tylko nauokwo mierzalną kupą kości, ścięgien, mieszaniną
    wody, węgla i oraz paru pierwiastków śladowych...

    poza tym wrzucasz do jednego worka ewidentne bajki (rzucanie uroków)
    z rzeczami naukowo udowodnionymi (kumulowanie energii przez
    przedmioty)

    a co do autorki wątku - faktycznie może problem tkwi w niej samej -
    najpierw mąż chce się wyprowadzić a ona wybiera dom zamiast innego
    człowieka, potem nowy facet tez czuej się źle w jej towarzystwie -
    może to ona jest toksyczna, a nie ściany (bo kwiatki to i u mnie nie
    rosną - przyczyną jest zazwyczaj wilgotność powietrza + temperatura)
  • pether_23 06.02.08, 14:29
    > kolego, to że czegoś nie widać, nie znaczy od razu że nie istnieje :)

    Oznacza za to, że na pewno istnieje i nie potrzeba żadnych więcej dowodów.
    Wystarczy, że czegoś nie widać i już - wiemy, że jest :)

    > nie wszystko co nas otacza da się naukowo wyjasnic

    O! Mój ulubiony argument :) Czy to naprawdę oznacza, że trzeba się w związku z
    tym uciekać do koncepcji antynaukowych, religii i tak dalej?

    > to własnie ta cała pozanaukowa "reszta" czyni Cię człowiekiem

    Nie wiedziałem :(

    > bez tego byłbyś tylko nauokwo mierzalną kupą kości, ścięgien
    > mieszaniną wody, węgla i oraz paru pierwiastków śladowych...

    Skąd wiesz, że tak nie jest? (Z tym zastrzeżeniem, że mieszaniną tego nie można
    nazwać, reszta się mniej więcej zgadza.)

    > z rzeczami naukowo udowodnionymi (kumulowanie energii przez
    > przedmioty)

    Jaką energię masz na myśli? Jakie dowody? Nauka w ogóle nie mówi o czymś takim,
    jak "przedmiot".

  • daisy 07.02.08, 21:27
    Ludzie, w moim mieszkaniu też straszy, od kiedy sąsiad z dołu wstawił sobie do
    domu FORTEPIAN i małoletnie dzieci wyładowują na nim nadmiar energii - a jest to
    bardzo zła energia!!!
    Podrzućcie jakieś dobre przekleństwa, w sensie ezoterycznym oczywiście (zwykłe
    już przerobiłam), bo jak tak dalej pójdzie zacznę sama zjadać kwiatki z
    doniczek. Wosk na laleczki już zakupiłam.
    Serio, prawdziwy szlag mnie trafia...
  • fnoll 08.02.08, 03:51
    zalej chatę, jak pocieknie na fotepian, to go unieszkodliwi skutecznie

    a jak nie pomoże, to zalewaj dalej...

    --
    DadA rAda mAmble gadA - tutaj
    świat doznaje cudownej metamorfozy
  • lameriada 10.02.08, 22:14
    Febunia sprzedaj mieszkanie i kup sobie nowe od developera. Jak wszystko urządzisz i wyposażyszł temie ręcami i włożysz w nie swoje miłe emocje, na pewno będzie Ci się dobrze mieszkało :-)

    Być moze moje słowa brzmią jak sgnały z marsa, ale nie są niemożliwe do zrealizowania ;-))
    --
    Forum lamerum ;)
  • tintin 11.02.08, 16:38
    Nie trzeba ezoteryki by potwierdzić to co ktos tu wspominał. Są domy w których
    czujemy się jak u siebie, a z innych chcemy jak najprędzej wyjsć i czujemy sie
    okropnie. A kłócic można sie o przyczyny i nazwanie tego co to powoduje.
    Sadzę, że skoro to uczucie pojawiło się u ciebie po rozwodzie to rozwiązanie
    jest proste. Masz z tym mieszkaniem i byłym męzem masę wspomnień. Teraz jest tam
    nowy facet. Nic dziwnego, że to nie gra.
    Ale przede wszystkim - zawierz swoim uczuciom - sprzedaj je.
    Takie forum to jak radzenie się o ból brzucha na forum. Ktos ci powie że zaraz
    przejdzie, inny że jego boli codziennie, jeszcze inny że to wyrostek robaczkowy
    i jedź na pogotowie.
    Ale to twój brzuch i tylko ty wiesz jak cię boli i ty musisz zdecydować że
    łykniesz proszka, zaparzysz ziółka czy pojedziesz na ostry dyzur.
  • niedo-wiarek 11.02.08, 18:49
    Polecam proste odczynianie.
    Rzecz (dowolną, choć czym większa, tym lepsza) należacą do byłego męża moczysz przez 3 dni i odpowiedniej ilości wody. Po 3 dniach wodę przelewasz do szklanek. Szklanki stawiasz w narożnych punktach mieszkania na podłodze (w razie potrzeby trzeba przesunąć meble). Po ok 6 godzinach (lepiej trochę dłużej) wodę ze szklanek zlewamy do naczynia i wynosimy poza teren domu. Jeśli mieszkanie jest skanalizowane, można ją spokojnie wylać do sedesu.
    Sprawdzone - działa!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka