Dodaj do ulubionych

Kolejny raz

09.11.05, 19:55
Męczę się z trądziekiem jakiś czas. Walczyłam i... poddałam się nie widząc
poprawy. Stwierdziłam skoro mi nic nie pomaga po co męczyć skórę i marnować
pieniądze? Jednak sytuacja zmusiła mnie do ponownego podjęcia walki. Zaczynam
kolejną kurację. Tym razem będzie to połączenie Aknemycinu (na dzień) i
Brevoxylu (na noc). Wkońcu muszę się wyleczyć. Szkoda tylko, że to tyle trwa.
Mam nadzieję, że tym razem kuracja powiedzie się a ja uzyskam wymarzoną,
gładką buzię...
Pozdrawiam!
Edytor zaawansowany
  • chantal11 09.11.05, 20:02
    Znajoma poleciła mi Brevoxyl,to dla syna.Dobrze ze poszperałam wczesniej w
    necie,porownałam skład Benzacne i Brevoxylu.Jest to samo,wiec po co
    przepłacac.Ten pierwszy jest2razy tanszy
  • in_somnia 09.11.05, 20:27
    Wiem, ale cóż, recepta zrealizowana. Mam nadzieję, że ten krem berdziej będzie
    mi odpowiadał niż Benzacne. Zobaczymy jak to będzie.
  • chryzantema84 09.11.05, 20:57
    Ja wlasciwie sama nie wiem czy w moim przypadku jest to tradzik czy po prostu
    tlusta cera... z ktora juz nie mam wyobrazni jak wlaczyc... :(
    A moze ktos zna jakies dobre srodki aby skora nie byla tak tlusta?? Mam 21 lat,
    moj facet jest sporo starszy i przez ta cere wygladam przy nim jeszcze mlodziej
    i mecza mnie juz pytania czemu umawia sie z nastolatka :( Jest to przykre...a
    na dodatek sama z soba bym sie czula lepiej gdybym pozbyla sie tego problemu!!
  • in_somnia 27.11.05, 14:15
    Cóż mogę powiedzieć. Brevoxyl jest słabszy niż Benzacne, efekty pojawiają się po
    2 razy dłuższym czasie stosowania, ale są też plusy. Gdy stosowałam Benzacne
    możliwość wykonywania ruchów mięśni twarzy była ograniczona wręcz niemożliwa.
    Każda mina powodowała naprężenie skóry do granic bólu. Brevoxyl na szczęście
    pozwala mi po zastosowaniu do woli śmiać się czy w ogóle mówić. Generalnie widzę
    poprawę. Są natomiast 2 rzeczy, które trochę mnie denerwują. Choć po niecałym
    miesiącu stosowania na twarzy mam kilka pryszczy to za to skóra niemiłosiernie
    się łuszczy. Wiem, że trzeba trochę pocierpieć, ale ta schodząca skóra wygląda
    czasem gorzej niż twarz usypana pryszczami. Bywa i tak, że skóra spada na
    ubranie, a w mojej garderobie jest wiele ubrań o ciemnej kolorystyce... Nie
    mówiąc o tym jak wyglądam, gdy te "łuski" lądują we włosach... Nawilżam ją,
    stosuję peeling, ale nadal wyglądam jakbym zrzucała starą skórę... Drugą rzeczą,
    która nie do końca mi pasuje są przebarwienia. Benzacne przyspieszało znikanie
    tych plamek, Brevoxyl naturalnie też to robi jednak dużo wolniej. Zobaczymy co
    będzie dalej. Mam nadzieję, że postępy i poprawa jaka nastąpiła przez ostatni
    miesiąc jest trwała... I choć wiem, że przede mną 3 sezony walki Aknemycinem i
    Brevoxylem (lub innymi o podobnym działaniu) to mam nadzieję, że tym razem
    wygram i że tak jak mi mówiła pani doktor na wiosnę będę właścicielką pięknej,
    gładkiej buźki...
  • in_somnia 27.11.05, 22:42
    Aha. Jest jeszcze jedna rzecz, która znacznie psuje mi twarz. Jestem tego
    świadoma, ale to silniejsze ode mnie... Gdy tylko coś mi się pojawi (nieważne
    czy pryszcz, grudka, zaskórnik) momentalnie to wyciskam, wydłubuję, zdrapuję, bo
    ubzdurałam sobie, że jeśli czegoś z tym nie zrobię to „to” urośnie i będzie
    wulkan. A często jest odwrotnie (zazwyczaj). Po wydłubaniu robi mi się mega
    czerwona kula, a gdybym zostawiła rzeczonego pryszcza w spokoju pewnie pod
    wpływem leków i czasu samoczynnie by zniknął... Nie wiem co sobie wmówić, żeby
    pozbyć się tego wstrętnego nałogu. Może ktoś zna sposób...? Pozdrawiam!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka