Kinomana - czar wspomn...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy ktoś z was pamięta jeszcze tę słynną rzeszowską kinomaniaczkę
    sprzed lat. Wbijała się na chama na każdy film do Zorzy. Oczywiście
    bez biletu. Nawet Pomidor w Apollo nie dawał jej rady, bo zaczynała
    tak piłować ryja że się w pale nie mieści. W dodatku pluła flegmą,
    kłuła parasolką i rozsiewała wokół siebie super odór, który
    odstraszał nawet dzielnicowego. To była prawdziwa miłośniczka X
    Muzy, a nie jakieś srali muchy.

    Pamiętacie Jasia Mydełko? Hot-dogi u Banana? Salon gier "Flesz"?

    To były czasy ...
    • IP: *.res.pl

      Gość: Res 11.01.10, 07:34 Odpowiedz
      A ja myślałem że Jesteś gó...arzem który się tutaj lansuje. No
      proszę jak to się można pomylić.Wiele komentarzy dobrych ale i wiele
      zakłamanych (świadomie czy nie) tylko po to aby było halo.Mi się nie
      podobają szczególnie dla kogoś koło 40 ki?
      • 11.01.10, 15:01 Odpowiedz
        A co to znaczy się tutaj lansować? Na kogo? I po co? :)
        To po pierwsze, po drugie, nie pisuję zakłamanych komentarzy, gdyż
        jestem prawdomówny z natury, a jak się komuś nie podobają to niech
        napisze coś innego. Od tego jet forum :)
        Do czterdziestki też mi jeszcze brakuje, a tzw. halo używam jedynie
        w rozmowach telefonicznych :)
    • IP: 89.230.84.*

      Gość: kim 11.01.10, 08:29 Odpowiedz
      yes,yes, pamietam kinomane z siatami niewiadomo czym wypchanymi ,to
      byli prekursorzy dzisiejszych kliszardów
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: Ewa 11.01.10, 08:37 Odpowiedz
      pamietam, pamietam, tylko Jasia Mydełko nie kojarzę...
      • 11.01.10, 15:51 Odpowiedz
        Jasiu Mydełko krązył po mieście w nienagannej marynarce, z włosami
        zawsze ulizanymi na kremie. Pewnie Bambino bo zawsze zostawały mu
        białe smugi na włosach i ślady po grzebieniu :)Działał często w
        obrębie przystanków autobusowych. Sadził olbrzymie kroki i ruszał
        głową jak gołąb. Do tego zacierał ręce jakby szykował się do
        zrobienia interesu swojego życia i straszył kobiety na ulicach.
        Podchodził np do ławki na przystanku i krzyczał : Puuuuuuuu !!!
        Hehehe. Następnie oddalał się tym swoim dziwnym krokiem, z
        idiotycznym usmiechem na twarzy, zacierając łapki.

        Jasiu Mydełko to był ktoś. Moi kumple go lepiej pamiętają. Ale taki
        osobnik występował. Często mozna go było spotkac w okolicach Placu
        Wolności ;)
        • IP: *.ostnet.pl

          Gość: tosiek 12.01.10, 08:24 Odpowiedz
          Jasiu był z Krasnego.Dobrze go opisałeś.
        • IP: *.rzeszow.vectranet.pl

          Gość: tezkinoman 13.01.10, 15:48 Odpowiedz
          Piszesz ze Jas Mydełko chodzil w nienagannej marynarce.Może sie myle
          i mam kogos innego na mysli.Ten o ktorym myslę przebywał na
          przystankach ,straszył kobiety,ale był zawsze zapuszczony,brudny w
          GUMIAKACH i prosił o papierosy.APomidora jak grzecznie poprosiłeś
          to wpuścił ""na bachę"tez.W tamtych casach był jeszcze jeden
          aparat / lata 1965-75/Wysoki,postawny,włosy ulizane i farbowane na
          bruneta,zawsze pod muchą i z parasolem w ręce ,namałym palcu dyży
          sygnet z tombaku.Krążył między KOsmosem a Środzmiejską zagadywał
          młode dziewczyny i wtedy sprawiał wrażenie naprawdę lowelasa.Myśmy
          nazywali go albo częścią od rowera,albo Gentleman z Cocody./od
          tytułu filmu/
          • 13.01.10, 18:00 Odpowiedz
            Hehe no może w "nienagannej" powinno być ;) W cudzysłowie. Pomykał
            też chyba czasem w gumofilcach. Spodnie miał wpuszczone do środka i
            uśmiech na twarzy, od ucha do ucha.

            Trzeba jeszcze dodać, że po Rzeszowie krążył także jeden dziadek w
            Stomilach. Sępił szlugi i zagadywał na ulicy, tylko nigdy nie
            wiadomo było o co mu dokładnie chodzi. oprócz tego że chciał
            papierosa.

            Jako ciekawostkę mogę napisać że raz widziałem go w nocy w
            autobusie linii 100, pełnym ludzi wracających z imprez, jak,
            używając kolokwializmu ulicy, męczył potwora przez kieszeń porów :)
            Z głupim wyrazem na twarzy i w gumofilcach ma się rozumieć :)

            Taka życiowa historia ... :)

            • 14.01.10, 00:03 Odpowiedz
              Małe sprostowanie bo coś mi się chyba pomyliło po latach.
              Jasiu Mydełko raczej nie chodził w gumiakach. Przeważnie kręcił się
              na dworcu. Często w towarzystwie właśnie Kinomany, w rejonie kas
              biletowych i w świetlicy. Włosy miał koloru starego pędzla do
              golenia. Tak jak napisałem ze smugami mydełka lub kremu ;)Zawsze w
              marynarce. Oczywiście miał też żółte papiery.

              Po zastanowieniu doszedłem do wniosku ze ten który straszył
              panienki to jednak inna osoba - prawdopodobnie wspomniany wyżej
              dziadek z MPK :) Tylko wspomnienia zatarły się nieco i czas
              powykręcał całe to towarzystwo, tak że trudno teraz dojść co i jak
              hehe :)
              Jedno jest pewne Jasiu układał zawsze włoski na mydełku lub kremie.
              Wyglądał bardzo zabawnie :)
            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

              Gość: w 15.01.10, 17:01 Odpowiedz
              Jasiu Mydełko vel Skradacz tom chyba ten sam
    • IP: *.res.pl

      Gość: słonecznik 11.01.10, 08:41 Odpowiedz
      Słonecznik w bramie na Grottgera
      • IP: 89.230.85.*

        Gość: tomerskn 11.01.10, 08:55 Odpowiedz
        kto pamieta slonecznik na sportowej u Pani o kulach?
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: Ewa 11.01.10, 09:01 Odpowiedz
          ja to pamietam ten na Grottgera w takich papierowych tutkach-:))))
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Shepard 11.01.10, 09:22 Odpowiedz
            WRESZCIE JEST temat...
            Sentymentalno - podróżniczy (do przeszłości... :-)
            Oczywiście: Kinomana i Pomidor to BYŁY POSTACIE!
            Na Pomidora mocnych nie było (no, chyba, że Kinomana)...
            Raz nie wpuścił mnie, (szczyla wtedy) mimo towarzystwa rodzonego
            ojca
            na... ech nawet nie wspomnę tytułu :-) bo wstyd...
            LETIGIMACJA - i po herbacie.
            Kinomana... to była postać... MULTIMEDIALNA! Szeroka gama doznań
            ZMYSŁOWYCH: zapach, widok no i TEKSTY! jakimi sypała na seansach!
            MIÓD!
            A kto pamięta takiego gościa, który chodził zawsze w gangu
            kapitana floty
            ? Nazywaliśmy go Admirał: zawsze w czapce
            kapitańskiej (czasem była to czapka pilota LOTu), białych
            rękawiczkach, z bukietem kwiatów i walizeczką obklejoną jak kufer
            Dudusia Fąferskiego!

            :-)

            Uwielbiam takie wspomnienia. :-) No i jeszcze gadki n/t: co gdzie w
            Rzeszowie było,: np. sklep zabawkowy Uszatek, Składnica Harcerska,
            Knajpa taka albo taka... słonecznik, Pewex w Hotelu, gdzie
            chodziliśmy po puszki od piwa do... kolekcji :-))) itp.
            Jeśli ktoś lubi wspomnienia i tamte czasy, z "obrazkami" - zapraszam
            tutaj: www.antykwaryczne.pl
            Jest też niewielki temacik o Rz:
            www.antykwaryczne.pl/body.php?m=7
            • 11.01.10, 15:21 Odpowiedz
              Admirała pamiętam, ale nie napisałem o nim bo występował pod różnymi
              ksywami: Admirał, Pułkownik, Pancernik Potiomkin i innymi.

              Raz mojemu zastępowemu wbił w poślad gwóźdź kiedy ten strzelał
              obcinkę wystawy w Składnicy Harcerskiej. Admirał umotywował swój
              postępek hasłem w rodzaju: Kto wypina tego wina :)
              Przebierał się także w mundury wojskowe, a nawet ponoć w uniform
              galowy górnika.

              Innym znów razem Kinomana zaatakowała moich kumpli, przed Zorzą ma
              się rozumieć. Jednego poczęstowała z gębofonu flegmą, podobno koloru
              zielonej hubby-bubby, a koledze sprzedała lampę parasolką. Następnie
              wygłosiła mowę zagrzewającą do walki o upadającą komunę: Qva do
              roboty byki krase! Qva wasza mać !

              Czasem robiła taką borutę że lepsza była od filmu :)

              A kto pamięta takiego gościa, jeszcze parę lat temu stał często na 3
              Maja. 60-65 lat, chudy, ciemna karnacja, tropikalny garnitur, duże
              brązowe okulary przeciwsłoneczne i różne kapelusze na głowie. Stał
              zawsze z pieskiem na smyczy i wyglądał tak jakby nie miał nic nigdy
              do roboty. Jakby stał tam dla samego stania.
              Nazywałem go Panama :)

        • 11.01.10, 15:05 Odpowiedz
          Wiadomo, to był słonecznik. Sprzedawany przez uchylone drzwi
          mieszkania na parterze. Zawsze cieplutki jeszcze. W papierowych
          tutkach. A pani nazywała się Mi****lowa :) Często tam uderzałem z
          kolegami po dziubankę.
    • IP: *.res.pl

      Gość: słonecznik 11.01.10, 09:19 Odpowiedz
      2 kawałki wafla a w środku gałka loda. trzeba było najpierw zjeśc wafel zeby
      siedostac do loda.W bramie na Marszałkowskiej za apteką.
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: Ewa 11.01.10, 09:26 Odpowiedz
        małe sprostowanie apteka na 1000-lecia była i jest na
        Kochanowskiego, ale tych lodów to nijak sobie przypomniec nie moge
        chociaz to moje osiedle było....
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: Shepard 11.01.10, 09:31 Odpowiedz
          Mogło być w tym właśnie przejściu za Apteką/Biblioteką, które teraz
          jest chyba zabudowane...
          Kiosk tak taki stał... :-)

          S.
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Ewa 11.01.10, 09:34 Odpowiedz
            było tyam przejście ale ja tych lodów niestety nie zapamietałam...
            cóż pamięc ulotna jest...
            • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

              Gość: Shepard 11.01.10, 09:37 Odpowiedz
              Ja pamiętam oczywiście LODY w wafelkach.
              Za miejsce - łba se urwać nie dam, ale... na 99 procent OBOK tego
              przejścia, "na wylocie" od strony punktowców, stały dwa kioski:
              jeden był właśnie chyba z lodami...

              :-)

              P.S. Chodziłaś do 19stki? Czy 4ki? :-)))
              • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                Gość: Ewa 11.01.10, 09:47 Odpowiedz
                19 ... a kioski były na 100%...
                • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                  Gość: Shepard 11.01.10, 09:49 Odpowiedz
                  Wybacz prywatę i... inwigilację... :-)
                  A za... czyich rządów? Kuźniara? Rusznicy? czy... bliżej? :-)))

                  S.
                  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                    Gość: Ewa 11.01.10, 09:51 Odpowiedz
                    za Kuźniara, Rusznica uczył mnie fizyki-:)
                    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                      Gość: Shepard 11.01.10, 10:00 Odpowiedz
                      Dokładnie. Staszek uczył mię także... :-)
                      No to... wychodzi mi, że... MOGLIŚMY się spotykać na spacerniaku Igo
                      piętra... albo przy sklepiku :-))))

                      S.
                • IP: *.krak.tke.pl

                  Gość: PEPE 12.01.10, 22:24 Odpowiedz
                  Były, były...:D Ale naprzeciw tego przejścia... Tuż przy jednym z wejść
                  na plac zabaw, dokładnie zresztą vis a vis tej betonowej, wodnej rynny - ktoś w
                  ogóle pamięta, że tam było takie coś? Na dodatek działające i pełne wody...:P
                  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                    Gość: Ewa 12.01.10, 22:44 Odpowiedz
                    rynny pamiętam i lodowisko zimą...
                  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                    Gość: Shepard 13.01.10, 08:37 Odpowiedz
                    No pewnie, że pamięta.
                    W latach mojego tam urzędowania, jako czynnego usera placu - hulało
                    to w najlepsze. Zaczynało się (a właściwie: kończyło, bo woda
                    płynęła od basenu ze środka placu...) w okolicach wejścia na plac od
                    ul. Podchorążych. Była tam fajna, metalowa zasuwa/śluza... woda
                    zaczynała bieg od wspomnianego baseniku z sikawkami - wodotryskami
                    ustawionymi pod kątem na jednej burcie.
                    W lecie to było dość popularne miejsce: tradycyjne huśtawki,
                    zjeżdżalnie, drabinki i inne taki koromysła znane z placów zabaw.
                    Przy baseniku stał sobie taki pawilonik/kiosk, gdzie można było
                    wypożyczać np. gry planszowe: szachy, warcaby, chińczyka, zabawki
                    (np. samochodziki DDR na kabelek :-))) itp.

                    :-)

                    S.

        • IP: *.res.pl

          Gość: słonecznik 11.01.10, 09:35 Odpowiedz
          A było to około a.d. 1971-2. Rzeczywiście to Kochanowskiego. I w tym samym ciągu
          sklepów Pan Zygmunt fryzjer, który aby ostrzyc absztyfikanta musiał założyc taką
          śmieszną deseczkę z poręczami obitą czerwoną na fotel coby wyżej było. A fotele
          na takich okrągło stożkowych nóżkach były i miały jakieś dziwne ni to przyciski
          ni to rączki ...
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Shepard 11.01.10, 09:40 Odpowiedz
            No to się zgadza: Fryzjer był/(jest?) zaraz obok, na prawo od
            wyjścia z "tunelu"... (pierwszy był chyba sklep z drobiem, w którym
            instalowano takie rożna z kurakami typu karuzela/solarium :-)

            To mogło być zatem w okolicy. Dobrze kojarzysz... :-)

      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: Shepard 11.01.10, 09:29 Odpowiedz
        ... to dorzuciłbym: "Calypso" i "Murzynek" (w plasticzanym kubełku z
        drewnianą łopatką albo - w papierku, który zawsze się... rozciapał
        razem z lodem... ale JAK SMAKOWAŁ! :-))) Najlepiej szło wylizywanie
        tego papiera właśnie...)
        "Familijne": większa, kartonowa oprawa i trzy kolory, które
        symbolizowały trzy różne smaki... jak flaga francuska.
        Pierwsze lody tzw. "włoskie". W kioskach obok kładki przy PKP.
        (Były tam w zależności od czasów - rozmaite frykasy: lody właśnie,
        GOFRY - z drzemem albo i bez, frytki... no i na koniec wreszcie:
        ZAPIEKANKI gdy nastała ich ERA w Rz/PKP)...

        Mieszkałem na 1000 - Lecia. W latach 70. chodziłem do Muzycznej I-go
        stopnia. Trasa wypadała ZAWSZE obok tego miejsca, więc i obowiązkowa
        konsumpcja była :-)

        S.
        • IP: *.ostdsl.pl

          Gość: lex 27.01.10, 08:46 Odpowiedz
          Czy ktoś pamięta takie "coś" jak składowisko lodu na ul. Szopena (koło
          MIASTOPROJEKTU" Lód ten wycinany był z Wisłoka , składany w stos zimą i
          przysypany trocinami. W lecie lodziarze wygrzebywali te bryły lodu i obkładali
          tym bańki z lodami w budkach ustawionych w różnych częściach Rzeszowa. Były to
          lata 50 a lodówka to było coś.
    • IP: *.19.165.33.osk.enformatic.pl

      Gość: Goździkowa 11.01.10, 09:22 Odpowiedz
      Kinomana potrafiła celną wiązanką rzucić i nikt jej nie podskoczył! A i
      decybelami zagłuszała wszystkich. Apollo - Zorza jej deptak był! Z siatkami
      przemierzała bruk rzeszowski!
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: Ewa 11.01.10, 09:31 Odpowiedz
        dla mnie w czasach licealnych 3-go maja to tez było "środowisko
        naturalne"... prosto ze szkoły chodziliśmy do ASA na Jagiellońskiej
        na galaretki-:) oj bywało tam towarzystwo, jedni wchodzili inni
        wychodzili ruch był do późnego popołudnia, zawsze jacyś znajomi na
        pogaduchy sie znaleźli....
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: Shepard 11.01.10, 09:35 Odpowiedz
          W Asie w latach 70. dawali SUPERciastko pt. "Żaczek" - coś a'la WZ,
          ale nieco inaczej przygotowane, z naprawdę smaczną polewą
          czekoladową na dachu...
          WZ z Asa - też SŁYNNE były. :-)

          Pamiętam, że było to miejsce szczególnie lubiane przez ekipy
          piszące... teksty i zadania maturalne, przemycane przez umyślnych z
          egzaminów odbywających się w I LO.

          S.
          • IP: *.res.pl

            Gość: słonecznik 11.01.10, 09:40 Odpowiedz
            W latch 90 już będąc w asie właśnie zamówiłem krwawą mary. Po chwili oczekiwania
            przychodzi pani kelnerka do stolika i pyta czy ta krwawa mary moze byc z sokiem
            pomarańczowym bo pomidorowego im zabrakło. Nigdy więcej asa.
        • IP: *.res.pl

          Gość: Koczis 11.01.10, 09:47 Odpowiedz
          Obecnie jest tam szmateks,wcześniej był salon SEATa a jeszcze
          wcześniej był bar zaś po schodkach tam gdzie teraz jest Margo
          były,budynie,galaretki i inne smakołyki a my uczniowie szkoły pdst.
          nr 16 obecny Plastyk tam jadaliśmy leniwe,nalesniki i nie było
          zadnych alergii i tym podobnych jak ADHD.Piękne czasy mimo komuny.
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Shepard 11.01.10, 09:59 Odpowiedz
            Klasyczny Bar Mleczny...
            Z barierką od kasy do lady, tackami, kubkami na mleko, Inkę albo
            kakao i tablicą z mobilnymi numerkami, na której eksponowano MENU i
            CENY... :-)
            Ja go pamiętam z pocz. lat 80. bo wtedy właśnie byłem... studentem w
            PLSP, czyli: ex 16stka...
            Ale w latach 70. i 80. takie przybytki to była norma. Drugi taki był
            np. właśnie na 1000 - Lecia, pt. "Staromiejski". Wnętrze i oferta -
            analogiczna.
            No i... STALI BYWALCY. Każdy bar miał swoich etatowych PIELGRZYMÓW.
            (W Parkowym - był wielki gabrytowo dziadek, który podawał się za
            inspektora PIHu :-) a w Staromiejskim - niejaki Cyka-Cyka... czym
            się zajmował ten ostatni w swoich występach - pominę milczeniem, bo
            w tym miejscu nie uchodzi... :-))))
          • 25.01.10, 16:24 Odpowiedz
            Bar Parkowy to był typowy bar mleczny. Obok rzeczywiście był koktajl
            bar z galaretkami, sokami warzywnymi, bitymi śmietanami. Jak się
            tego typu obiekty nazywało? Nazwy nie pamiętam...a może własnie się
            nazywał Cotail Bar. Podobne obiekty były przy ulicy Obróńców
            Stalingradu, czyli dzisiejszej Hetmańskiej - Bar Ewa. Dziś w tym
            miejscu jest sklep odzieżowy. Przy Dąbrowskiego, ale przy Domu
            Kultury był bar Mikrus.
            Ciągnąc wątek gastronomiczny, ze swojego dzieciństwa pamiętam
            restauracje znakomite, jak na te czasy: Hungaria przy Dąbrowskiego,
            restauracja specjalizowała się w kuchni węgierskiej. Na dole była
            restauracja, a na górze kawiarnia z dancingiem. Podobnie przy
            Hetmańskiej był Kaprys, restauracja na dole, a na górze kawiarnia z
            pieknym tarasem widokowym, pamiętam jak jeszcze był czynny. Można
            było do kawiarni przejść przez Delikatesy właśnie przez ten taras.
            W centrum królowała restauracja Rzeszowska przy Kościuszki,
            Staromiejska przy 3 Maja, no i kawiarnia Kosmos.
            Bary Mleczne znajdowały się przy Dworcu, były nawet dwa niedaleko
            siebie. Był wspominany wcześniej Bar Parkowy, Bar Cristal (tu
            pewności nie mam co do jego mleczności, bo na wspomnienie tej nazwy,
            w nozdrzach wyczuwam piwo) przy Legionistów obecnie, Bar Wiarus przy
            3 Maja, gdzie obecnie jest salon Ery. Pamiętam jeszcze, że popularne
            i tanie były bary rybne. Jeden z najstarszych obiektów był przy
            ulicy Dąbrowskiego, w okolicach dzisiejszego sklepu Elegancja.
            Nowszy bar rybny był przy Placu Kilińskiego.
            Piwosze rządzili w Jutrzence przy Placu Wolności, Arkadii popularnie
            zwanej pod wisielcem, wspomnianym Cristalu.
        • IP: *.rzeszow.mm.pl

          Gość: anna 11.01.10, 16:32 Odpowiedz
          My do Asa chodziliśmy na długich przerwach. Najczęściej na sernik i czasem na
          w-z. Pamiętam też stołówkę banku(a tyłach NBP), gdzie chodziła spora częśc kadry
          i uczniów I Lo. Jadłam tam najlepszą zupę cebulową w życiu i po raz pierwszy w
          życiu cynaderki.
    • IP: *.res.pl

      Gość: słonecznik 11.01.10, 09:41 Odpowiedz
      Kultowa knajpa EMPiK.
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: Shepard 11.01.10, 09:44 Odpowiedz
        No. :-) pamiętam ten lokal najlepiej z czasów świetności, tj. lat
        70. i pocz. 80.

        W latach 90. ktoś na murze obok wejścia nasmarował graffiti:
        "TUTAJ SIEDZĄ GNOJE"... :-)
        Drugi fajny napis był obok "BUNKRA" (kto pamięta BUNKIER? :-)))
        cyt.: "PIJ AŻ ZDECHNIESZ"...
        Mam obydwa sfotografowane. Na kliszach black and white oczywiście...
    • IP: *.res.pl

      Gość: słonecznik 11.01.10, 09:58 Odpowiedz

      Neon zegar na 3-go Maja. Nie wiem czy jeszcze wisi
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: Shepard 11.01.10, 10:09 Odpowiedz
        A gdzie on miał wisieć?
        Tutaj jest fotografia z lat 70. (pocztówka) z 3go Maja.
        (miniaturka górna)
        Jest kilka neonów widocznych. Po prawej - KOSMOS! :-)
        www.antykwaryczne.pl/body.php?m=7&tid=149&ttid=190
        Ciekawostka: foto jest z lat 70. ale... każdy dzisiejszy obywatel,
        któremu pokazuję to zdjęcie i proszę o SZYBKĄ odpowiedź: "co robi
        ten facet w brązowych portkach i żółtej koszulce?" - odpowiada bez
        namysłu: GADA PRZEZ KOMÓRKĘ!!! :-)))
        To jest SIŁA sugestii i przyzwyczajenia do POPtechnologii...!

        S.
    • IP: *.res.pl

      Gość: słonecznik 11.01.10, 10:03 Odpowiedz

      Czołg na dzisiejszej Krakowskiej Południe
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: Shepard 11.01.10, 10:11 Odpowiedz
        Tam ich była CAŁA MASA!
        To jest: innych wraków, dział i podonych gadżetów.

        Czołg to był T-34/85...
        Rozbebeszony i niekompletny, ale... wieża się obracała i można było
        się w czterech pancernych bawić... :-)
        • IP: *.res.pl

          Gość: słonecznik 11.01.10, 10:13 Odpowiedz

          Rzeczywiście kilka wraków tam było ale czołg (tak ten z tą wieżą co się
          obracała)chyba tylko jeden
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Shepard 11.01.10, 10:15 Odpowiedz
            Tak. Czołg był tylko jeden. Innych klamotów - więcej...
            • 11.01.10, 15:25 Odpowiedz
              Wiadomo. Czołg T-34 był jeden ale sam kręciłem się na jego lufie.
              Pamiętam do dzisiaj. Oprócz tego stało działo przeciwlotnicze, kilka
              transporterów i bunkier zalany wodą. W ogóle tam było dużo wody. Po
              jednym jeziorku pływało się na tratwach zrobionych ze styropianu,
              który kombinowało się z pobliskich budów :)
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: Ewa 11.01.10, 10:35 Odpowiedz
      pamiętacie te tłumy na 3-go maja w latach osiemdziesiatych...ech...
    • IP: *.range86-157.btcentralplus.com

      Gość: dr.samo zło 11.01.10, 16:14 Odpowiedz
      A kto z was pamięta moi myli państwo,słynny klub gry Flesz
      mieszczący sie na tyłach kina zorza,na ulicy Zgmuntowskiej za
      słynnym swego czasu Domarem>?Tak wlasnie tam w końcem lat 80 tętniło
      życie wagarowiczów i innych pragnących rozrywki waryjotow i maniakow
      gier.Sam przyznaje spędzałem tam średnio 12h robiąc przerwy na
      obiad , ele takich jak ja maniaków tam bylo niemało.Na słynnym The
      Invaders krołowal nijaki jegomośc zwany Waliza .wyrozniał sie
      wiekiem bo miał okolo 22 lat wtedy a był to wiek juz podeszły jak na
      gracza.Na gąsienicy z grzybkami szalal nijaki Pan z brodą wiek okolo
      35 lat-jak na tamte czasy bardzo zaawansowany gracz,ktory zostal
      zdeklasowany 3 lata pózniej przez mlodego gracza bardzo zdolnego
      zwanego Jurą.Na tempeście szalał gracz o wpisie GIT-który dostał
      zakaz za zbyt długie granie za jedna monete ale był tak wciągnięty
      nałogowo ze dalej grał i został wyrzucony z klubu.Niestey a moze
      własnie stety to go nie powstrzymało i zamaskowany w kominiarce
      dalej bił rekordy.Oczywiscie szybko został rozpracowany przez
      pracowników Flesza.Ciąg dalszy nastapi...
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: Ewa 12.01.10, 08:21 Odpowiedz
        W klubie Flesz mój kolega z liceum przegrał pieniądze przeznaczone
        na garnitur na studniówkę....
      • IP: 89.230.85.*

        Gość: tomerskn 12.01.10, 12:53 Odpowiedz
        chyba prowadziles ten klub albo masz super pamiec.
      • IP: *.rzeszow.mm.pl

        Gość: teeg 20.01.10, 17:48 Odpowiedz
        We fleszu bywalo sie oj bywalo. Najlepiej mi szlo w wyscigowce (po prawej
        stronie obok schodków) oraz na "ceglach". Jak przychodzilem 1h przed
        zamknieciem, to juz nie pozwalili mi na niej zaczynac bo przechodzilem cala...
    • IP: *.res.pl

      Gość: słonecznik 12.01.10, 04:49 Odpowiedz
      A czy ktoś pamięta co to była beczka śmierci ?
      I gdzie takowa była ustawiana ?
      • 12.01.10, 07:44 Odpowiedz
        Hortex przy Slowackiego i no.1 w menu czyli ambrozja...

        Kosmos na 3-go Maja

        Hungaria przy Dąbrowskiego

        Hotel Rzeszów i Piekiełko

        Empik,

        kawiarnia NOT...

        Hawana przy Ofiar Getta - punkt obowiązkowy rzeszowskiej bananowej
        młodzieży

        pierwszy rzeszowski pub czyli tzw. pijalnia piwa przy Okulickiego

        i z późniejszych lat - Alko czyli pierwsza modna knajpa i
        obowiązkowe miejsce lansu po komunie, "pub" na osiedlu na Sportowej,
        Pegrotour przy Placu wolności czyli pierwszy klub "alternatywny"
        --
        "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
        imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
        postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
        cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
        Fareed Zakaria
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: Ewa 12.01.10, 07:51 Odpowiedz
          a o knajpkach dla "koneserów" zapomniałeś! JUTRZENKA, POD KONIEM ...
          • IP: *.rzeszow.vectranet.pl

            Gość: hycel miejski 13.01.10, 16:24 Odpowiedz
            Ewuniu jak mowić o knajpie Pod koniem,to trzeba zaznaczyć ,ze nazwa
            jest gwarowa.Oficjalnie to"Tatarska"Dlaczego Tatarska?,Bo miano tam
            serwować potrawy z koniny.I serwowano, dwa dni do skończenia
            zapasów.POtem tam byłą Czysta ,lurowate piwo z Zaczernia i papierosy
            SPort.Królowała tam też Gruba Kaśka.Ale to temat na inną opowieść.
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: Ewa 12.01.10, 08:10 Odpowiedz
          tutaj gdzie teraz jest Sfinks...panie kelnerki w regionalnych
          strojach paradowały...
        • IP: *.res.pl

          Gość: słonecznik 12.01.10, 08:11 Odpowiedz
          A ta Hawana to Kubanka czasem nie była?
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Ewa 12.01.10, 08:16 Odpowiedz
            Pewnie ze Kubanka, ale czy kubanka nie może byc z Hawany????
          • IP: *.rzeszow.vectranet.pl

            Gość: hycel miejski 13.01.10, 16:32 Odpowiedz
            Hawana vis a vis policji na dąbrowskiego.Kubanka na
            pl.zwycięstwa.Tam stawiały pierwsze kroki dziewczyny zwane dzisiaj
            galeriankami.Tam nas zgarnęła Trojka klasowa z" Kaktusem"na
            czele.Kto znał Kaktusa?-wystąp.
        • IP: *.res.pl

          Gość: słonecznik 12.01.10, 08:13 Odpowiedz
          Cristal, Rarytas, Relax, Słupska...
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Ewa 12.01.10, 08:19 Odpowiedz
            Była jeszcze w latach osiemdziesiątych knajpka PTTK w rynku, tam po
            szkole chodziliśmy na barszcz z krokietem .....
            • IP: *.res.pl

              Gość: Res 12.01.10, 08:31 Odpowiedz
              Leżajsk to był rarytas albo szpilki.Najczęściej piło się Łańcut
              niepasteryzowany w małpim gaju-niedaleko 17 ki.
              Slonacznik najlepszy był u Wac....wej na Staszica a knajpy-mordownie
              to wisielec i podzamcze na tym terenie.
              • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                Gość: Shepard 12.01.10, 09:48 Odpowiedz
                ... na piętrze (tam gdzie Hetman)... a na dole: Delikatesy...
                Przy placu była oczywiście Kubanka, z fajnym ogródkiem zarośniętym w
                lecie jak Gaj Agamemnona :-)
                Łaziłem tamtędy często - w czasach podstawówki do biblioteki, która
                była obok, a czasach PLSP (np. w okresie praktyk w BWA) do Kubanki
                właśnie.

                A wymienił już ktoś Bar Zagłoba (na Bieruta/Okulickiego) i
                Karczmę Słupską
                za wiaduktem na trasie krakowskiej? W Słupskiej
                były takie fajne huśtawki do siedzenia... :-)

                No i jeszcze słynny Bar Lotnik i Jutrzenka... :-)

                S.
            • IP: *.rzeszow.mm.pl

              Gość: anna 12.01.10, 13:59 Odpowiedz
              W tym rejonie była też knajpka wietnamska trochę pózniej. Obskurnie, ale
              jedzenie było ok.
        • IP: *.rzeszow.mm.pl

          Gość: anna 12.01.10, 16:29 Odpowiedz
          Taka niby kawiarnia. Pamiętam jak końcem lat 80 mama prosiła mnie, by pójść z
          nią na kawę w niedzielę . Kawa nie była normalnie do kupienia, ale w kawiarniach
          była. Desery były ohydne. Generalnie to była raczej piwiarnia chyba. W związku z
          tym, że była to "kawiarnia" osiedlowa z czasem wchodziłyśmy z mamą po kawę na
          wynos. Kawa na wynos w tamtych czasach to nie to samo, co kawa na wynos dziś:)
      • IP: *.ostnet.pl

        Gość: pryk 12.01.10, 08:45 Odpowiedz
        Beczka była stawiana w miejscu gdzie obecnie biegnie
        ul,Cieplińskiego,w pobliżu byłej Szkoły Specjalnej.
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: Shepard 12.01.10, 09:55 Odpowiedz
          Była też kilka razy na GŁÓWNYM MIEJSCU REZYDOWANIA wesołych
          miasteczek, czyli: przy Słowackiego (na placu, na którym stoi dziś
          Agora - czy jak tam się nazywa ten klocek...).
          Często wchodziła w skład właśnie takich instalacji.
          Pamiętam, że obok głównego obiektu (gdzie mistrz ceremonii brykał
          motocyklem po ścianach :-) stał często na rolkach drugi motorek
          (WSK, SHL, Jawa?), na którym z kolei pan wywijał rozmaite sztuki,
          typu: jazda bez trzymanki... dla gawiedzi, która oklaskiwała śmiałka
          w trakcie konsumpcji lodów i waty cukrowej... :-)

          S.
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: Ewa 12.01.10, 08:44 Odpowiedz
      Klubów jak obecnie nie było, dansingi w Bohemie, Klubowej czy
      Hungarii to nie dla nastolatków... Ja pamiętam, że na dyskoteji
      chodziło sie do internatu elektromechanika na Dabrowskiego, chyba
      rza w tygodniu były regularnie.
      • 12.01.10, 09:39 Odpowiedz
        pod koniec lat 80-tych najpoplularniejszy był Plus w miasteczku
        Poltechniki (co najlepsze bez sprzedaży alkoholu)...

        zaraz potem przez jeden sezon był szał na dyskotekę (zapomnialem
        nazwy) przy Hetmańskiej, tu gdzie dzisiaj są delikatesy Społem, co
        bardziej spragnieni ubawu i sprytniejsi wspinali się od zaplecza na
        taraz na piętrze, bo przy wejściu klęvbił się tłum po wejściowki...

        a pierwszy pub z prawdziwego zdarzenia to chyba Safari...
        --
        "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
        imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
        postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
        cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
        Fareed Zakaria
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: Ewa 12.01.10, 14:47 Odpowiedz
          Plus na przełomie lat osiemdziesiatych i dziewięćdziesiątych
          organizował sporo fajnych koncertów, bywali w nim Magda Umer,
          Elżbieta Adamiak, nigdy nie zapomne koncertu Grechuty, biedaczysko
          lekko "stracił kondycję" przed koncertem. Musieli go wyprowadzic na
          scenę, dali mu gitarę do ręki i pooooszło... Koncert był super....
        • IP: 195.136.36.*

          Gość: bolo 13.01.10, 16:09 Odpowiedz
          Ten klub na hetmańskiej nazywał się "Jedynka" pamiętam że odbył się
          tam koncert zespołu "Nazar" ale tojuż chyba lata 90te
przejdź do: 1-100 101-188
(101-188)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.