Dodaj do ulubionych

Nowe książki

10.11.10, 12:02
Czy ktoś czytał: "Oskarzona Viera Gran" i "Good night Dżersi" i chce podyskutować?
Edytor zaawansowany
  • 10.11.10, 12:09
    Nie czytałem :( mam naszykowaną listę lektur, która czeka. Ciągle jeszcze nadrabiam zaległości w lekturze komiksów przywiezionych z MFKiG w Łodzi. A czasu mało :(
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 14:44
    To polecam Vierę Gran a szczególnie wątek poświecony Śzpilmanowi i jego roli w całej, dziwnej sprawie infamii.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 14:48
    A co do "Dżerzjego" Janusza Głowackiego, to dziwna ksiązka, ale jak zwykl eu Głowackiego, świetnie napisana. na razie ksiązke w RZeszowie mozna zdobyc jedynie w ksiegarni Świat Ksiązki na ulicy Jagiellońskiej, tuz obok najbrzydszej rzeszowskiej plomby budynkowej.
    www.salonkulturalny.pl/%E2%80%9Egood-night-dzerzi%E2%80%9D-%E2%80%93-glowacki-o-kosinskim/
  • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 14:52
    Nie czytałam zadnej ztych pozycji, ale skrzętnie zapisuję na liste ksiązek do kupienia:) poszukałam recenzji w sieci i zaciekawiły mnie.
  • Gość: czompus IP: *.chello.pl 10.11.10, 18:10
    Witam, czytałem książkę Agaty Tuszyńskiej Oskarżna WIera Gran, chętnie podyskutuje, szczególnie, że Wiere Gran znałem osobiście.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 19:01
    Czytałam książkę o Wierze Gran. Podziwiam Tuszyńską za szperanie w takich trudnych sprawach. Zważając na jej skrupulatność przy pisaniu pierwszych książek wierzę jej.
  • 11.11.10, 10:50
    Czytałam obie. I pewnie pogawędzimy - choć mogę chwilami być trochę zdrzaźniona. Może nawet wygadanie się nie będzie złe, bo mam z książki Agaty Tuszyńskiej pisać recenzję, a czuję się, jakbym miała recenzować horror.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 16:58
    Kolaboracja Żydów z Niemcami to temat delikatny. Nadal na topie jest robienie z każdego Żyda, który przetrwał wojnę bohatera. Niemcom spodobało się, że Szczypiorski potrafił zasugerować, że nie każdy. Ale Szczypiorski okazał się zakłamanym współpracownikiem SB.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 20:02
    Co ciekawe, to o wątku Jurandota i Grodzieńskiej czytałam w innej książce, której tytułu nie pomnę, ale tam inny autor również opisywał zachowanie Szpilmana już po wojnie. Z czy czytaliście książkę Tuszyńskiej o jej rodzinie?Zdaje się tytuł "Historia rodzinnego lęku" lub coś takiego????
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 20:04
    Czompus - ty piszesz serio????Jeżeli tak, to napisz coś więcej.
    PS Niesamowicie się cieszę,że odezwaliście się na tym wątku. Ludzie prawie nic nie czytają i nie ma sobie z kim podyskutować:-)))))))
  • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 20:29
    Ze mna póki co nie podyskutujesz, ale tak mnie zainteresowała ta książka, ze jutro poszukam i jak kupie to obiecuje, ze natychmiast biore sie za czytanie.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 20:36
    Czyta się jednym tchem, świetnie napisana!!!Ciekawostka - ostatnio słuchałam sobie na Youtubie polskich piosenek sprzed wojny i od razu mi wyskoczyła w wyszukiwarce Gran - tak więc, można powiedzieć, ze dzięki Tuszyńskiej ( nie przesądzając o jej winie czy niewinności) Gran odżyła i dostała "głos"...Ale podyskutujemy, jak przeczytasz.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 12.11.10, 14:38
    Dopiero zaczęłam czytać , bo dziś dostałam, ale polecam Zrób sobie raj Mariusza Szczygła. I jeśli ktoś nie czytał to tego autora Gottland. Szczygieł jak dla mnie jest genialnym reportażystą. Pamiętam jego świetne artykuły w Dużym Formacie. Parę lat temu stał się czechofilem.
    Czechy mimo, że to nasz sąsiad stanowiły zawsze dla mnie zagadkę. Ludzie tak różni mentalnie od Polaków.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.10, 15:17
    W takim razie ide dzis kupić, bo nie mam nic na wekendzik.
  • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.10, 16:09
    To jeszcze ci podpowiem, ze w Matras do niedzieli jest 25% na wszystkie ksiązki, kilka dni temy zaszalałam i kupiłam chyba z 10 pozycji wsród nich właśnie Szczygła.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.10, 20:59
    O widzisz, właśnie szukałam w Empiku, ale nie było Gottlandu, jutro pójdę do Matrasa i na pewno kupię.Dziś z braku laku będę czytać "Szepty" Figesa, ale długo się tego nie da czytać bo wykańcza psychicznie...
  • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.10, 21:13
    Ja ostatnio podebrałam książkę mężowi:) i powiem szczerze, ze chyba skusze sie na kolejne. Nie jestem fanka kryminałów ale "Księżniczka z lodu" Camilli Lackberg baaardzo mnie wciągnęła, przed nami długie wieczory a to jest pierwsza z serii tej autorki, o ile pamiętam to chyba trzy kolejne czekaja na przeczytanie.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 13.11.10, 12:21
    Mnie wnerwia poszukiwanie książek po stacjonarnych księgarniach, bo najczęściej nie ma tego, czego poszukuję. Niestety przepłacam za koszty wysyłki kupując przez internet. W Empiku to gorące nowości, no i jak w każdej księgarni poradniki górą. Gottland nie jest już gorącą nowością, ale polecam bardzo i tę nową Szczygła też.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.10, 12:24
    Ten zbiór reportaży o Polsce?? Ale to są zdaje sie zebrane reportaże z DF?
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 13.11.10, 12:36
    Zrób sobie raj to ta najnowsza Szczygła traktująca o Czechach, tak jak Gottland.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.10, 12:33
    O już wiem, co miałam napisać. Jeżeli znajdę informacje o pewnej książce w sieci, bo zapomniała nazwiska autorki i tytułu, to zaraz napiszę. Ksiązka jesjt wspomnieniem działczki konspiracji w czasie II wojny w Polsce, ale jest o tyle ciekawa,że babka była w organziacji konkurencyjnej do AK. Opisuje jak się Polacy między soba żarli, zazdrości o to kto ma prawo do walki z Niemacami.Megainetersująca książka. laćznie z wątkiem o sprawie Sikorskiego...Zaraz poszukam w necie.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 13.11.10, 12:44
    Do tej pory niewiele było książek "odbrązowiających" historie ludzi z czasów II wojny.
    Skupiliśmy się na grzebaniu w trudnej historii PRL. Przy okazji polecam co prawda nie książkę, ale film Trzech kumpli, kto jeszcze nie widział.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 21:04
    Włąśnie skończyłąm:
    - biografię Kaliny Jędrusik - nie polecam, dużo a byle jak, te same wątki powtarzają sie kilka razy;
    - biografię Zofii Nasierowskiej - nie polecam, nuda, nuda, nuda, ale ciekawy wątek ze spostrzezęniami nt Polańskiego z Filmówki;
    - "Daleko od Wawelu" - szybko się czyta, w sumie to są zebrane w całość artykuły o prezydenturze Lecha Kaczyńskiego, dla mnie za mało, polecam śednio.
    I na dziś tyle.
  • Gość: mmm IP: *.krak.tke.pl 14.11.10, 21:53
    A ja własnie przeczytałam najnowszą książkę M.Szczygła i prawdę mówiąc średnio mi podeszła..Gottland duuużo bardziej mi się podobał. Natomiast z nowości polecam reportaże o Turcji pt. Zabójca z miasta moreli :) Teraz pora na Głowackiego ;) PS. Też skorzystałam z promocji w Matrasie, ale z tego co mi wiadomo była ona tylko do dzisiaj..:(
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.10, 08:20
    Ja skończyśz napisz o Dżersim, jak ci sie podobało.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 15.11.10, 16:44
    Widziałam w merlinie nową książkę Liv Ullmann (tej aktorki od Bergmana) Linie życia. Nie kupiłam, ale jej Przemiany sprzed wielu lat zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Wiele przemyśleń stało się dla mnie drogowskazem w życiu (a było to z 18 lat temu).
    Generalnie ostatnio skupiam się na "literaturze rozmów, refleksji na podstawie obserwacji ludzi i świata". Niestety bełkotu, pseudofilozofii i pseudopsychologii wśród tego dużo i trzeba się przekopać.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 08:47
    A ta wczesniejsza ksiązka to jest autobiografia?Pisze o Bergmanie?
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 16.11.10, 13:35
    Tak , jest to w formie autobiografii, ale nie takiej szczegółowej. Oczywiście jest i o dzieciństwie, o Bergmanie. Więcej tam jednak przemyśleń.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 08:56
    Oj, myslałam ze cos więcej o potworniastych, wykaczajacych filmach Bergmana:-)
  • Gość: scpt IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 17.11.10, 14:09
    Matras ?? - rzeczywiście owa promocja weekendowa to był dobry pomysł. Kupiłem ze trzy książki z serii reportaży wyd. czarne.
    Ale owej nowości Szczygła nie mieli - dzisiaj dostałem - z 10 % rabatem w Librze na Jagiellońskiej. gdzie zresztą często bywam. Miła fachowa obsługa, zaczęta owym dzieńdobry na wejściu :)
    Tematyka tego tomu Szczygła ? Dla mnie to głównie jak można żyć wolny od katolickich zabobonów, nachalnego kleru i liczyć na Polaków w trakcie kolejnych, bezowocnych pielgrzymek papieskich :) Czesi to mają dobrze, nawet dragi im uwolnili :)
    Inne księgarnie ? - to pewno ta malutka koło UW na Sobieskiego - tam kupiłem m.in. nową książkę Kroha "Starorzecza".
    Lubie księgarnie Novej - niezbyt przeładowane i idzie sobie nowości powybierać.
    Lubię księgarskie "second handy" - tania książka - jak zawsze .
    Powstał nowy antykwariat na Mickiewicza tuż obok Kryjówki. jakości asortymentu jeszcze nie sprawdzałem. A antykwariat Szkutnika w muzeum coś jakby kończył zywot

    Nowości książkow ?? najnowszy "Stasiuk " o podróżach na Bałkany - najwyraźniej zebrał tam odpady z poprzednich książek. Odpuszczam sobie. "Kafe muzeum" Makłowicza ?? Polecam. Fajna kontynuacja choćby "CK Kuchni" tegoż autora.

    Wywiad rzeka Kingi Rusin - wymiotne wypociny celebrytki.

    I najważniejsze - zaczęła się nowa seria podróżnicza Wyborczej - co sobotę. Watykan - część pierwsza serii można jeszcze kupić za jedyne 15 zet w salonikach prasowych - np w Leclercu !
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 14:13
    Widziałam nowy antykwariat, o którym piszesz. Czy to czasem nie ten pan z Piłsudskiego się przeniósł? Z tej kamienicy koło ZUS-u, on miał dobre książki u siebie.Dużo klasycznych staroci..
  • Gość: Gość IP: 62.29.251.* 17.11.10, 14:59
    Antykwariat z muzeum (p.szkutnika) to własnie ten na Mickiewicza. Przeniesiony.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 17.11.10, 16:22
    A z nowości - namawiam was na poszukanie w "tanim pudle" w holu Tesco - "Okno Zbyszka Cybulskiego" Afanasjewa - rewelacyjna książka z 2008 roku. Nie czyta się łatwo z racji specyficznej kompozycji ale warto poćwiczyć !!! Podobnie jak z nabytymi tam "Skandalami polskimi" Stommy.
    Ta druga książka - mistrzostwa świata, lekko się czyta - chociażby jak Piłsudski rzucał "błotem" i 'kuchenną łaciną" ...także wobec ówczesnych posłów.
    Obie rewelacyjne - także pod względem ceny - po 15 złotych. Niestety - nowości w księgarniach to średnio 40 zet.
    A co antykwariatu na Piłsudskiego - ostrzegam przed tym gościem !!! Po prostu podbiera książki z "Taniej książki" na Bardowskiego i dowala 100 % marży od siebie.
    Widziałem tam, rzeczywiście kilka fajnych "antyków" a i nowszych książek - ale te ceny, w zasadzie "księgarniane" i jak sądzę znacznie zawyżone.
    Szkutnik się przenosi ? To dobrze - nie lubiłem ten stęchlizny muzealnej salki. Asortyment ma dobry ...uwielbiałem u niego grzebać na półce z "ceramami" i ...poezją, np z ciekawymi wydaniami Gałczyńskiego (2.połowa lat 50.tych), Tuwima, Lorentowicza, Brzechwy ...ładne oprawy , dobry stan, po ok. 8 zet tomik :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 16:43
    Kurczę, jak to miło sobie z ludźmi pogadać o książkach:-)))))A zauważyliście, że w Empiku w Grafice zlikwidowali siedzonka????A tam zawsze sobie młodzież siedziała i podczytywała ksiązki......Szkoda:-(
    PS, Jolak , jak spodobała ci się książka Stommy, to polecam "Życie prywatne elit II Rzeczpospolitej" i "Życie prywatne elit artystycznych II Rzeczpospolitej" - nowość w księgarniach, super, sprawnie napisane, bardzo dużo informacji!!! Naprawde warto przeczytać.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 17.11.10, 18:40
    Co do serii wydawnictw dodawanych do gazet to trzeba mocno zastanowić się , bo potem można zagracić sobie parę półek , a seria w efekcie może być mało warta ( tak oceniam Podróże marzeń GW i cykl o malarzach w Rzeczpospolitej).
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 17.11.10, 18:32
    Książka Przemiany jest do wypożyczenia w większości osiedlowych bibliotek.
    Co Wy robicie z przeczytanymi książkami, do których raczej nie sięgniecie powtórnie?
  • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 20:34
    ja mam grono znajomych każdy z nas kupuje cos konsultując sie z pozostałymi czy przypadkiem ktoś tej pozycji juz nie kupił, potem wzajemnie sobie pozyczamy książki:)
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 17.11.10, 20:38
    Jest teraz, niestety, problem z zagospodarowaniem wyczytanej beletrystyki.
    Antykwariaty , jeśli już, biorą ale tylko "warunkowo" w komis.
    Dlatego ja staram się kupować takie książki, które po wyczytaniu, zachowuję w biblioteczce. Co do serii gazetowych - Anna ma trochę racji ale...podróże marzeń - w odniesieniu do 4 państw (Hiszpania, Niemcy, Włochy , Chorwacja) i kilku miast (druga seria) - czytałem po powrocie i nie żałuję zakupów ( i wycieczek i książek :))).
    Co do zagospodarowania tych przeczytanych - ze kilka razy udała mi się zamiana - ze znajomymi oraz .... w antykwariacie - właśnie na Piłsudskiego.
    A z resztą - córka wyprowadzając się 'na swoje" wyczyściła mi bibliotekę z klasyki i "białych kruków" - na zasadzie "tato ..a to mogę sobie wziąć ??" to mi się trochę miejsca zrobiło i ...pokój na zrobienie biblioteczki .
    Do przeczytanych książek warto wracać !!!!! np do Singera, Ecco, Grassa, Stasiuka,Miłosza (prozy), Herberta (prozy), Grynberga, Iwaszkiewicza (prozy) - wielokrotnie przekonuję się , że warto wracać. Tak "z doskoku", wyrywkowo - i odkrywam - kurcze - to ja to genialne zdania już czytałem ??
    Lubię się też bawić w "lekarza książek", takie małe introligatorstwo - fantastyczne uczucie - gdy rozlatująca się książka, z odłażącą okładką dostaje 'nowe życie".
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 20:47
    O! To widzę "dusza pokrewna"... Ja też bawię się ten rodzaj lecznictwa... :) A co do posiadania książek i problemu z nimi... Wszystko co kupiłam, zdobyłam czy dostałam po prostu mam... Osobiście przywiązuję się do swoich książek i nie umiem się potem rozstać... Raz w życiu gdy stałam na granicy zapaści finansowej sprzedałam dwa albumy i do dziś nie mogę sobie tego kroku wybaczyć... Prywatna biblioteka rozrasta mi się w różnym tempie i różnotematycznie... W moje ślady poszła starsza córka-licealistka i buduje swoją biblioteczkę... Głównie Tolkien, Lewis troszkę klasyki podlotka i wszystko co możliwe o archeologii... Czasem buszuję po antykwariatach ale głównie pozyskuję książki z nazwijmy to odzysku z tzw. dubletów bibliotecznych... Nowe rzadko bo mnie po prostu nie stać... I to jest dla mnie najsmutniejszy aspekt tej historii... :)
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 17.11.10, 21:00
    Co do tych Podróży marzeń to cykl okazał się dla mnie zupełnie nieprzydatny, bo zwiedzam regionami, a nie krajami. O tych mieścinach, w których bywam ten cykl w ogóle nie wspomina lub jednym zdaniem;)
    Do wielu przeczytanych książek wracam. Jest wiele takich, które choć się przeczytało, wypożyczyło to chce się mieć na stałe. Miałam tak z Iwaszkiewiczem. Dużo z tego co wymieniłaś/eś też lubię (proza Herberta:)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:07
    Jezu, jak miło spotkać innych wariatów od książek. I w dodatku nikt tu nie bluzga:-) I w dodatku podjęliście kwestię emocjonalnego podejścia do przeczytanych książek: ja składam wszystko, jeżeli uznam, że jest dobre. Jak mi nie zalezy, to oddaje zanjomym bezzwrotnie. Ale zastanawiam się już teraz gdzie skałdac ksiązki ,bo jest ich coraz więcej. A pamiętacie akcję "Uwolnic książkę"? Zostawiało się przeczytane ksiązki w miejscu publicznym i ktoś mógł sobie ją wziąć. Na początku mi się spodobało, ale raz poszłam na Rynek z książkami i nie potarfiłam ich zostawić, bo bałam się, jaki los je spotka. To jak zostawić swojego psa w lesie. Wiem, że to brzmi nienormalnie, ale ...:-) A co do ulubinego "imidżu' książek, to najbardziej lubię te stare, które zostały oprawione w szare płótno:-))))))))
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 18.11.10, 16:51
    Od dwóch tygodni jako dodatek do Polityki ukazują się książki współczesnych, 20.wiecznych pisarzy rosyjskich - Sołżenicyn, Babel, Bułhakow i planowani inni, mniej znani.
    Z powodów owego właśnie 'niezapychania" biblioteczki - książek owych nie kupuję (bo i część mam) ale....powróciłem do opowiadań Babla - mam takie stare tomiki z serii Nike.
    Ludziska - co to za proza - opowiadania odesskie, armia konna. Przy okazji wygrzebałem Stawińskiego - gdzieś tam z drugiego rzędu biblioteczki.
    A z kupionych w księgarni nowości - czytam i odkładam i znów wracam do J.S. Foera "wszystko jest iluminacją". Amerykanin - potomek Żydów amerykańskich - uciekinierów z Ukrainy, jedzie śladami przodków na Ukrainę właśnie. książka z początku irytuje - bo tłumacz chciał na siłę oddać amerykańsko-żydowski slang narratora. Ale po poddaniu się tej narracji...miodzik, mówię Wam, miodzik.
    Przy okazji - książka była podstawą scenariusza do ekranizacji filmowej, moim zdaniem udanej.
    W filmowej wersji narratorem i jedną z głównych postaci - jest leader punkowego zespołu, amerykańsko - rosyjskiego o nazwie Gogol Burdello
  • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:55
    Ja natomiast mam odwrotnie, nie lubię takich starych książek, nie wiem dlaczego, ale żle mi się czyta takie pożółkłe od starości kartki.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 17:26
    Jeju, co się oszukałam, bo nie pamiętałam nazwiska a obiecałam, ze Was zapytam:
    www.google.pl/images?hl=pl&rlz=1T4GZEZ_plPL316PL316&q=klementyna%20ma%C5%84kowska&um=1&ie=UTF-8&source=og&sa=N&tab=wi
    Kto to czytał??????? Wspomnienia Klemntyny Mańkowskiej??????
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 17:29
    Szukałam na allegro, ale nie ma!!!Jezeli ineteresujecie sie II wojną to tu jest opisany wątek o którym cicho w Polsce, chodzi o organziację podziemną "muszkieterowie" lub "Muszkieterzy".....
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 17:58
    A ja czytam i te nowe i te stare... Generalnie mam hopla na punkcie tych całkiem starych, czyli tzw. starodruków [lata 1501-1800], choć łapię też książkę XIX-wieczną... Uwielbiam ten zapach... Ten jakże specyficzny szelest kartek... No i to co na stronicach oprócz oryginlanego druku znaleźć można... Mogłabym Wam tu godzinami na ten temat... :) Jakie notki... Zapiski... Glosy... Pieczęcie... O ludzie!
    No ale to już jest kompletny bzik... A tak bliżej współczesności... Kilka lat temu "Wyborcza" dołączała do siebie książki pisarzy XX wieku... Początkowo miało być zdaje się tylko 20 tytułów i na tyle się mniej więcej finansowo nastawiłam... Potem poszło to dalej i już odpuściłam bo kasa mi wyszła... Niemniej zebrałam te 20 plus chyba jedna powyżej bo mi tytuł spasował... Fajnie wydane no i klasyka!
    A tak jeszcze z innej beczki, bo piszecie o pamiętnikach... Czytaliście książkę o rodzinie Tarnowskich autorstwa jednego z ostatnich potomków...? Dla mnie bomba! Czytałam jednym tchem! Tytuł to "Ostatni mazur"... Tak gośc dobrze napisał [czytaj prawdziwie], że Go z rodu wykluczyli... :))))
    Zresztą jest tyle świetnych książek, a ile nie zdołałam jeszcze przeczytać... :(((( Ciągle się łudzę, że zrobię to na emeryturze... Hihihi... I jest szansa bo ogórdka uprawiać nie lubię... :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:00
    CZYTAŁAM. SUPER KSIAŻKA tylko pana autora za karę wyluczyli ze związku rodowego:-)Ale napisana świetnie i to w dodatku o naszym regionie!!!!!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:01
    Jagienka a czytałaś Bobkowskiego??? "Szkice piórkiem"????????
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:10
    Nie czytałam!!! Ale właśnie podglądnęłam sobie króciutki opis i na pewno przeczytam!!! A ja Wam polecę książkę starszą ale pełną uroku... Jak nie czytaliście to sięgnijcie... Dla mnie piekna, wzruszająca i zabawna zarazem miejscami... Taka z niewysłowionym klimatem... To książka ojca Jana Góry z roku 1997 pt. "Idź albo zdechnij"... Naprawdę polecam!
    Wspomnialiście tu o Umberto Eco [jestem w nim ZAKOCHANA!], ale tak się jakoś stało, że umkneła mi jedna z Jego książek i przeczytałam ją całkiem niedawno... No i moja miłość tylko wzrosła :) Chodzi mi o "Tajemniczy płomień królowej Loany"... Ło Jezu!!! Nie mogłam wyjść z tego świata, o którym tam pisał... Do dziś to przeżywam... :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:17
    Ja połknęłam Imię róży ale Baudoilno już męczyłam...Brakowało mi tego co jest w Róży, że opwoieśc jest na kilku poziomach równocześnie: i filozofia, i historiai kryminał i cała reszta.A to "idx albo zdechnij" to coś słyszałam - o czym????
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:25
    To było zawołanie przedwojennych francuskich kapłanów... Bo nie było odwrotu a i życie duchowne inaczej wyglądało jak dziś.. [szkoda, że już tak nie ma...] A książka to przepięknie i nostalgicznie napisane pamiętniki związane ze starymi plebanami... Dawnymi księżmi, którzy nagle zostali odsunięci ze względu na wiek od swoich obowiązków... Ojciec Góra ubiera ten temat w kapitalny język... Nie gardzi anegdotą a i smutną twardą rzeczywistością tamtych czasów...

    A tu fragment bodajże z abstraktu:

    "Dlaczego się tym wszystkim zajmuję? Pod przymkniętymi powiekami widzę ich, starych księży z Podola, Czchowa, Tropia... Miejsca, w których ich spotkałem, wypowiedzenie przez nich do mnie słowa, które zapamiętałem, zapachy tamtego świata-to wszystko jest dzisiaj dla mnie jakby sakramentem innego świata. Świata mojego dzieciństwa i młodości, świata moich marzeń i wzniosłości..."
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 18.11.10, 18:19
    Profesora Eco też lubię:) I proponuje poznać go też od lżejszej strony: Zapiski na pudełku od zapałek.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 18.11.10, 18:16
    Z czasem dorosłam do tego, by na półce zostawiać tylko książki, do których mogę kiedyś wrócić. Czytadła staram się dać w obieg. Uwielbiam wyszukiwać stare książki, tylko w moim przypadku nie są to antykwariaty, ale allegro. W czasie pobytu za granicą też poluję na perełki (ale już w prawdziwych antykwariatach i księgarniach). Staram się jednak panować nad stanem posiadania, żeby książki mnie nie przytłoczyły w mieszkaniu. Dlatego jestem tak sceptyczna wobec kupowania całych cykli dołączonych do gazet.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:19
    A macie syndrom " chcę, żeby moje dziecko to przeczytało"?Bo ja tak:-)
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 18.11.10, 19:17
    Nie. Nie narzucam mojego gustu i wrażliwości.
    Mój ojciec, który mnie nie wychowywał przed rzadkimi odwiedzinami u mnie kupował jakieś przypadkowe książki. Dopiero po jego śmierci mogłam zobaczyć na półce co czytał.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 10:38
    Poznałaś go dzięki książkom lepiej?
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 15:08
    Tak, byłam zaskoczona jego humanistycznymi zainteresowaniami, historią mimo,że był ścisłym umysłem.
  • 19.11.10, 12:20
    Ja nie ingeruje w wybory mojej córki, zdarza sie jednak, ze ja przeczytam to co ona mi podrzuci i ona czasami siega po moje ksiązki.
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 12:32
    Czy córka jest nastolatką?Pytam, bo jestem ciekawa czy młodzież czyta nadal książki polskich autorów typu Siecicka, Musierowicz, Ożogowska itp?
  • 19.11.10, 12:44
    Nie, studentką, studiuje dwa kierunki z czego jeden to iberystyka więc z racji kierunku jej zainteresowania obracaja sie wokół literatury hiszpańskiej. A Siesickiej, Musierowicz i innych autorów z naszego dziecinstwa nie czytała... własnie niedawno rozmawiałam na ten temat z kolezanka, mamą 14-latki i tez z ubolewaniem stwierdziła, że jej córka specjalnego zainteresowania tymi ksiązkami nie wykazuje (chociaz czyta dośc duzo w porównaniu z rówieśnikami)
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 12:53
    Też ostatnio rozmawiałm na ten temat ze znajomą:-))))))))))Może chodzi o to, że tych książek nikt nie promuje za wielkie pieniądze i nie lansują ich modne gwiazdy. Książki leżą sobie cichutko na pólkach. Te "starocie" powinny być reklamowane przez rodziców....Choć może problem w tym, że nastolatki uważają, że mają zupełnie inne problemy życiowe.....
  • 19.11.10, 12:57
    W przypadku mojej kolezanki to było tak, ze ona próbowała zainteresowac córkę tymi ksiązkami (sa w domu jeszcze z czasów młodości mamy:) ale niestety nie udało sie.
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • 19.11.10, 13:00
    My nadal trzymamy z sentymentu Bahdaja, Siesicka, Musierowicz, Fidlera, Nienackiego...
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 13:13
    Prawda , a czytałaś Niziurskiego:-))))
  • 19.11.10, 13:24
    Edmunda jesli dobrze imie pamietam:).... ja czytałam chyba wszystko co wpadło mi w rece, pewna biblioteka, na pewnym osiedlu (Shepard wie:) była moim drugim domem. Bo wtedy o ksiązki było trudno, w ksiegarniach bywały i trzeba było po nie stac czasami po kilka godzin w kolejkach, nie jeden dzień spedziłam na staniu w kolejkach w pewnej juz nieistniejacej księgarni przy pewnej juz nieistniejacej ul. Nowotki:) obecnie Warszawskiej:) dlatego wszystkie "cudem" zdobyte pozycje z tamtych czasów przechowuje z pietyzmem, chociazby juz kompletnie nieaktualna "Ilustrowaną encyklopedie dla dzieci" gdzie króluje Gierek, Brezniew i takie tam:)
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 14:31
    Heheheheh a pamiętasz jak dawniej w każdej bibliotece był jeden regał, na który bibliotekarki odkładały na bieżąco ksiązki oddawane przez czytelników???Tam zawsze były najfajniejsze ksiązki i jak się człowiek dobrze przyczaił to zdążył chwycić coś fajnego:-)))))) Jako dziecko, (czyli w ltach 80-tych) należałam do kilku bibiotek i najfajniej było na Dąbrowskiego. Ale też pamiętam jak stałam w kolejkach np w księgarni na osiedlu Dąbrowskiego ( obok słynnego sklepu Paulinka):-)))))))))Pozdrawiam:-)
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 15:14
    Ja to chyba wyczytałam wiekszość książek dostępnych w bibliotece przy Słowackiego. Jakaż byłam dumna w VII klasie kiedy pozwolono mi przejść do części dla dorosłych, bo ciągnęła mnie klasyka.
  • 19.11.10, 17:20
    pamietam, pamiętam to było przezycie jak mogłam pierwszy raz wypozyczyc książke z działu dla dorosłych... pamietam nawet tytuł "Bunt długich spódnic" Georga Bidwella, ksiązka o angielskich sufrazystkach , tyle pamietam...
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 16:13
    A moja córka [licealistka] czyta ten rodzaj literatury... Sama Jej podsuwałam te tytuły i znalazłyśmy wspólną płaszczyznę... Dyskutowałyśmy potem o tych lekturach zaśmiewając się z niektórych fragmentów... No i obie na bazie Jeżycjady łyknęłyśmy język łaciński.. kto czytał wie o co chodzi... :) Potem do kanonu weszła nam Chmielewska i do dziś porozumiewamy się cytatami z Pani Joanny... Choć są też książki, np. Nienacki, które córki nie zainteresowały... Ale Siesicką też czytała, choć wybiórczo... Niemniej wciąż córka zasięga mojej opinii co do książek i jest to fanatstyczne, bo mimo różnicy pokoleniowej mamy wspólne literackie zainteresowania... :)

    Ps. Dziś kupiłam sobie świetną książkę: "ANTYKWARIUSZ"... Wyszłam z księgarni, siadłam na ławce i... odpłynełam...
  • 19.11.10, 17:49
    Kilka lat temu wydano kolejny raz "Dzieci z Bullerbyn" i ja stara baba z sentymentu kupiłam ta ksiązke:) spełniajac marzenie z dzieciństwa. Była to lektura w III kl. szkoły podstawowej, tak mi sie spodobała wtedy, ze przeczytałam ja chyba z 10 razy i zawsze marzyłam, zeby miec na własnośc, niestety wtedy była nieosiągalna. Kupiłam ja dopiero po trzydziestu latach i ... przeczytałam jeszcze raz:)
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 17:57
    A ja mam to wydanie w małym formacie... Pamiętasz? Takie w twardych okładkach z "Naszej Księgarni"... Nie pamiętam gdzie je zdobyłam, ale brakowało dwóch stron więc pracowicie siedząc w bibliotece przepisałam je... I do dziś mam właśnie takie... Wręcz zaczytane... Wychowała się na tym egzemplarzu moja strasza córka, a teraz czeka na młodszą... Mam straszny sentyment do tej książki... Zresztą nie tylko do tej... :)
  • 19.11.10, 18:02
    Pamiętam, pamietam i własnie takie kupiłam, było to wydanie kolekcjonerskie, jak zobaczyłam okładke to musiłam ja miec:)
    www.nk.com.pl/dzieci-z-bullerbyn-wydanie-kolekcjonerskie/page,ksiazka,id,343/index.html
    o tym mówimy?!
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 18:14
    Dokładnie to! Pamiętam jak w bibliotece szkolnej i osiedlowej [tej nad apteką ;)], czasem dochodziło do walki, kto ma właśnie pożyczyć "Dzieci"... I jak było potem żal oddać... Dla mnie ten tytuł jest mocno związany z moim dzieciństwem... Z tamtym czasem, gdy człowiek zaznajamiał się z książką... Pamiętam jak będąc chyba w drugiej klasie z zaprtym tchem wertowałam katalog... Dziś mamy bazy elektroniczne w większości bibliotek i już nie ma tego czaru... Ech... Sentymenty... :)
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 18:19
    Dzieci z Bullerbyn to też moja ulubiona książka z dzieciństwa. Wraz z Przygodami Koziołka Matołka zajmuje poczesne miejsce na półce. No i wraz z Małym Księciem.
  • 19.11.10, 18:23
    Na tej stronie do której link wkleiłam wyżej znalazłam kolekcjonerskie wydanie muminków.. i strasznie mnie kręci, zeby zamówic:)
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 18:39
    Mam w domu 5 tomów z tych starszych wydań... oczywiście też zaczytane na maksa... :) I właśnie tu z córką debatujemy, czy nie poszperać na necie za barkującymi ale tymi starymi wydaniami...
  • 19.11.10, 18:42
    Jagienka ty chodziłas do 19-tki czy do 4-ki ????? jak do 19-tki to powinnas pamietac taka pania od ZPT, ona zawsze będzie mi się kojarzyc zMuminkami:) Jak przychodziła na zastepstwo na jakąś lekcje to zawsze wyciagała Muminki z torby i kazała komus w klasie czytac na głos:)
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 19:28
    A pewnie, że do 19... I pamiętam tę Panią... Ona prowadziła równolegle zajęcia dla dziewczat gdy dla chłopców Pan Zerek... I z tego co mi się kojarzy, to Ona się tak dość ciekawie kolorystycznie ubierała... I miała takie dziwne nazwisko... Kurczę... Nie pamiętam... :((( A pracownia była chyba na I piętrze po prawej stronie patrząc od schodów...
  • 19.11.10, 21:02
    Nazywała się Visor, kilka lat temu ja widziałam na miescie
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • 20.11.10, 09:47
    A mnie marzy się takie miejsce, gdzie można by książke zostawić, wymienić, sięgnąć po nią na półkę i poczytać przy kawie, a jeżeli bardzo się spodoba, kupić za przysłowiową złotówkę. Podobno już w Polsce są takie kluby księgarnie. Sama bym chętnie co jakiś czas oddała tam porę książek, bo też juz mi się nie mieszczą na domowych półkach.
    Przy okazji, dzięki za wiadomości o nowych antykwariatach i księgarniach. Nie bardzo wiem gdzie jest Matras, ale poszukam. Moja prośba, jak będziecie wiedzieć o jakichś przecenach czy promocjach książek, poinformujcie wczęśniej. Ja zaglądam dość często do księgarni intrnetowych "Czytaj tanio" i " Dedalus". W "Dedalusie " jest większy wybór, ceny nawet 5, 7, 9 zł. A książki trafiają się bardzo dobre. Np. mój ostatni nabytek to "Wybrańcy losu" J. Hartwig (osobiste wspomnienia o Miłoszu, Herbercie, Lutosławskim, M. Żeromskiej i innych - cena 9 zł.) "Rozmowa z filozofem " Zagajewskiego _ 11 zł. "Magiczne oko" Filipiak - 5 zł. N. Goerke - "Fractale" - 5 zł, "W średnim wieku" J. C. Oates - 15 zŁ(przeceniona z 49 )"Opowieści o trzech Metysach" T. Parnickiego (dwa tomy za jedyne 6 zł). To ostatnia książka Parnickiego, z wątkami autobiograficznymi, czytałam w Dziennikach o jej pisaniu, jak się nad nią męczył i jak do końca nie był zadowolony, dlatego jestem jej bardzo ciekawa. Wcześniej kupiłam "Lalę" Dehnela, "Wiek 21" E. Kuryluk , trzy książki Odojewskiego, dwie Herty Muller (jeszcze przed Noblem), wspomnienia M. Żeromskiej, Dzienniki J. Hena i wiele wiele innych... To tak dla wszelki wypadek, gdyby ktoś o tych księgarniach nie wiedział.
  • 20.11.10, 12:01
    Matras jest w Nowym swiecie na Krakowskiej, za przysłowiową złotówke ksiązki nie kupisz, ale kawy wszelakiej napic sie mozesz spokojnie w tym czasie przegladając upatrzona ksiązkę, widziałam tam sporo ludzi, którzy tak sobie siedzieli i czytali...
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • 20.11.10, 12:10
    W takim razie muszę się tam jak najszybciej wybrać. Serdeczne dzięki za informację.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.10, 12:43
    Cześć. Co do tych kawiarni z książkami, to czytalam, że słynny Czuły Barbarzyńca splajtował niestety:-( A co "Dzieci z Bullebryn" to też mam to stare wydanie w twardej oprawie. Ja często kupuję ksiązki z dzieciństwa z powodu pięknych ilustracji. Jest takie wydawnictwo "Dwie siostry", które wydaje bajki dla dzieci z ilustracjami najlepszych polskich ilustratorów.Są piękne, tylko troche drogie:-( A jeżeli szukacie starych, kalsycznych wydań, to polecam Allegro - czatowałam tam chyba z pół roku na takie wydanie "Plastusia" jakie miałam w dzieciństwie ( twarda oprawa, akwarelowe ilustracje).
  • Gość: Karmi IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.10, 10:08
    Polecam książkę "Zabójca z miasta moreli", świetne reportaże Szabłowskiego.
    Tutaj recenzja:

    mandragon.pl/turcja-miedzy-meczetem-a-dyskoteka/
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 10:59
    Do "anny" - pytałam o te książki Twojego taty, bo mam znajomą, którą z ojcem, kiedy żył, dzieliło wszystko. Był alkoholikiem, zaniedbywał rodzinę, ale jedno co ich łączyło to były KSIĄŻKI - maniakalnie czytał książki i nauczył miłości do czytania wszystkie dzieci:-)
    A co do zapisywania do biblioteki dla dorosłych - to mnie tez tata pozwolił w podstawówce pożyczać książki na swoją kartę, więc chodziłam i brałam 4 dla siebie i 4 na tatę:-)
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 12:46
    Bardzo ciekawie wygląda. Pewnie wraz z kolejnym zamówieniem z merlina przybędzie. Turcja wschodnia jest fascynująca.
    Mam też słabość do subiektywnych książek o cudnych regionach Europy (w stylu Mayle'a, Mayes), choć Mate podobał mi się tylko w pierwszej i drugiej książce o Toskanii. Przymierzam się do tej:

    merlin.pl/Moj-pierwszy-rok-w-Toskanii_Malgorzata-Matyjaszczyk/browse/product/1,698393.html
    Jakoś nie mogę doczekać się 3 części książki Ziejki Moja Prowansja.
  • 21.11.10, 13:12
    Szukałam tego ostatnio w Matrasie jak były promocje, ale niestety nie mieli. Jak lubisz takie klimaty to poszukaj: Marlena de Blasi, Tysiąc dni w Wenecji, Tysiac dni w Toskanii i Tysiac dni w Orvieto. Druga z nich moim zdaniem najsłabsza.. Teraz czytam Tamtego lata na Sycylii tej samej autorki. Jest to powieśc oparta na faktach autentycznych, bardzo fajnie sie czyta. Polecam
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • 21.11.10, 13:15
    Na tym blogu znajdziesz recenzje i komentarze dotyczace wszystkich tych ksiązek, które wymieniłam. Sama bardzo często korzystam z tego bloga i jak autorka daje ocene powyzej 4,5 to zwykle warto siegnąc po dana pozycje

    chiara76.blox.pl/html
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 13:44
    Dzięki za link do tego bloga. Coś czuję, że autorka ma podobny gust do mnie (nie podobały jej się kolejne książki Mate). A Blasi nie kupiłam , bo tak jak ona uważałam, że to jakieś romansidła.
  • 21.11.10, 14:53
    Pierwsza ksiązka de Blasi to "prawie romans" z duża dawka włoskiego jedzenia, druga to juz raczej opowieśc o Toskanii, toskańczykach i jedzeniu, momentami lekko przynudza. Trzecia moim zdaniem podobna do drugiej tylko bez "przynudzania" Wszystkie trzy "pysznie" sie czyta od strony kulinarnej, jest tez sporo przepisów i opisów przygotowywania jedzenia i charakterystyki kuchni wszystkich opisywanych zakatków.

    ponieważ trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 15:06
    Nie ukrywam, że lubię kuchnię, ale tez architekturę, sztukę i ludzi. Zachęciłaś mnie do tej Blasi. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam katedrę w Orvieto pomyślałam o Herbercie i czułam się jak barbarzyńca w ogrodzie.
  • Gość: Anka IP: 88.242.52.* 21.11.10, 12:20
    Bardzo ciekawy watek:). Ja ze swojej strony serdecznie polecam wspaniala ksiazke, ktora wlasnie koncze: Rabih Alameddine "Hakawati. Mistrz opowiesci".
  • Gość: scpt IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 21.11.10, 15:08
    Pozwolę się z Wami nie zgodzić co do opinii o książkach Blasi. Dla mnie to tylko "romansidła".
    Pojawiła się natomiast książka, nie kucharska, ale jednak wspaniale opowiadająca o włoskiej kuchni i nie tylko (bo i krajobrazy i obyczajowość i swoista regionalizacja) . To "Sekrety włoskiej kuchni" Eleny Kostioukowitch - wydana w wersjach twardo i miękkookładkowej. Na razie stoi na półce i czeka. Poczytałem jedynie fragmenty.
    A rekomendacja ?? Przedmowa Umberto Eco !! To wystarczy.

    Ps Logowanie na trole nie pomoże :) Wielu z nich tak się regularnie loguje i wątki zakładają :)
  • 21.11.10, 15:15
    Dzieki za podpowiedź, dopisuje do listy ksiązek do kupienia:):)
    PS. a co do trolli to przynajmniej nie beda udawac, ze ja to oni:)
    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: jagienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 15:56
    Ksiązki, o których piszecie miałam w ręce i jakoś mnie nie zachęciły... Może dlatego, że miałam do wyboru inne a finanse bardzo ograniczone i wybrałam "te inne" właśnie... Ale myślę, że gdzieś uda się pożyczyć te "kulinarne" tytuły i przeczytam... A co kupiłam wtedy? Ano doskonałą lekturę pt. "Czytelniczka znakomita" A. Bennett`a i pamiętniki Eleonory Gajzlerowej "Tamten Kraków, tamta Krynica"... Akurat spędzałam wtedy weekend w Krynicy i może dlatego się skusiłam...? Ale nie żałuję... :) Powiem Wam, że jak wchodzę do księgarń to aż mnie skręca ile jest książek, któe chciałabym kupić... Uwielbiam takie szperanie po półkach, czasem bez konkretnego nastawienia... Ot czekam na jakąś "niespodziankę"... Coś, co mnie zafrapuje i skusi.. :) Niestety mój książkowy budżet bywa jednak chudziutki i zawsze muszę wybierać... :))
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.10, 09:38
    Szukałam w Tesco ksiązki Stommy, o której ktoś z Was pisał, ale niestety............
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 22.11.10, 12:11
    Książka Stommy była jeszcze kilka dni temu - na stoisku taniej książki - tuż obok wózkowni w hollu Tesca . Widziałem ją tez na Grunwaldzkiej - w TK. Charakterystyczny czerwony grzbiet z białym tytułem 'skandale polskie", ponad 280 stron wspaniałej lektury - mój egzemplarz - 13 zet.

    A tu chciałbym dwa zdania na temat książek Pani Izabeli Górnickiej-Zdziech : "Przewodnik zacnego kolekcjonera według F.Starowieyskiego" oraz "Przewodnik inteligentnego snoba według F.Starowieyskiego". Obie z 2008 roku. Piszę o nich bo...w księgarniach (m.in. na Gałęzowskiego) pokazały się tejże autorki "Listy miłosne F. Starowieyskiego".
    Tej ostatniej nie polecam - cena 44 zet a zawartość....200 stron - w większości ilustracje plus krótkie liściki - z mnóstwem białej przestrzeni na kartkach.
    Natomiast dwie pierwsze - wspaniałe czytadło dla płci obojga. No i pięknie wydane graficznie.
    Gdy skończyłem je czytać - to smutno mi się zrobiło, że to już koniec. Ale wracam z doskoku.
    Bohater - wiadomo, artysta plastyk, ziomal spod Krosna rodem, z herbem w życiorysie, wielbiciel sztuki, antyków i ...kształtnych kobiet.
    W księgarni widziałem też (Gałęzowskiego - stolik z nowościami) książkę z przepisami - sensu stricto - owej de Blasi. Tematy włoskiej kuchni bez zbędnej romansowej fabuły i nawijania dla zwiększenia ilości stron. Są też książki naśladujące ową autorkę - a więc wina, jedzenie , romanse i impresje z oliwkami w tle - nie polecam.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 08:48
    Ide dziś kuknąć do tego nowego antykwariatu na Mickiwewicza, zobacze czy jest coś ciekawego to wam napiszę.
    PS Wczoraj przeczytałam "Merde, rok w PAryżu" - dobra do pociągu, ale lepiej poczekać na przecenę:-)))))))))))))
  • 23.11.10, 09:06
    Czytałam to ze dwa lata temu... Kapitalna książka! A znasz kontynuacje tej powieści...? "Merde! w rzeczy samej", " Merde! Chodzi po ludziach"... :)))

    I napisz koniecznie o tym nowym antykwariacie... Ja nadal z powodu braku czasu delektuję się "Antykwariuszem" [czytam go na raty...] Ale ksiązka świetna! Jak czytałaś Zafona to ta jest w podobnych kilmatach...
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 09:19
    Czytałam "Cień wiatru" -świetna, ale Merde mnie rozaczorwało, wszędzie tak to reklamują..... Ale jak czytałam ,to sobie wyobraziłam, co facet napisłaby, gdyby przyjechał do Rzeszowa:-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
  • Gość: mmm IP: *.krak.tke.pl 23.11.10, 12:25
    Jeśli chodzi o książki w promocyjnej cenie to bardzo polecam stronę Wydawnictwa Znak. Po zapisaniu się na newslettera, otrzymuje się co tydzień informację o naprawdę świetnych promocjach (ok 30% na wybrane książki) + po wpisaniu hasła rabatowego dodatkowe 30%...Moja biblioteczka bardzo dużo skorzystała dzięki tej stronie, nawet jeśli doliczy się koszty przesyłki www.znak.com.pl/promocje :)

    PS. Ktoś wspominał o reportażach z Turcji Zabójca z miasta moreli - -rewelacja! Gorąco polecam!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 12:29
    O dzięki, własnie znalazłam w ich ofercie "Eichmanna w Jerozolimie"a miałam kupić bo wodziałam to wznowienie w Novej ( ps ksiązke czytałami chce ją mieć w biblioteczce- kto nie czytał ,polecam)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 13:06
    Nowy Antykwariat na Mickiewicza- no to po mnie, zajrzałam tylko po to,aby poszpiegować i przytachałam "Powieść na 3 grosze" i opowiadania Iwaszkiewicza, dużo miejsca,rozpakowują dopiero ksiązki, ładnie urządzone, jest nawet miejsce do posiedzenia.:-)
  • 23.11.10, 13:22
    No toś narobiła... :))) Po takim przedłożeniu sprawy, to i mnie w takim razie też zdarzy się wsiąknąć... :)))
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 13:29
    Cholera, już nie mam gdzie składać książek a w antykwariacie widziałam inne, które wyciągały rączki i wołały "weź mnie, weź mnie babo":-) Jedno tylko powinni tam dorobić, express do kawy, żeby pachniałoładnie, bo teraz pachni estrasznie stęchlizną :-)))))))))))))))))))
  • 23.11.10, 13:32
    Może warto by zasugerować taki pomysł? A kto prowadzi ten antykwariat? Ten Pan z 3-go Maja czy ktoś nowy?
    A co do braku miejsca we własnej przestrzeni bibliotecznej: mam ten sam problem...! A w pracy czeka na zabranie już ok. 5 pudeł z książkami... :(
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 23.11.10, 14:12
    Ten na Mickiewicza - to kolejna lokalizacja antykwariatu Pana Szkutnika - nb ważnej postaci rzeszowskiej Solidarności lat 80. tych.
    Nieszczęściem tego antykwariatu jest POTWORNA stęchlizna książek.
    W przypadku książek w twardych, płóciennych okładek - można książki jakoś ratować - przecieraniem "pianką" dywanową ale i to nie pomaga.
    Więc nawet ciekawych książek już tam raczej nie kupuję.
    Wolę tanią książkę na Kilińskiego.
    Z nowych - owe "Morele..." sa w ciekawej serii wyd. czarne - z owym półksiężycem .
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 14:17
    Tak ,ten pan to Szkutnik, taki z bródką, szczupły. Faktycznie, tą stechizna bardzo pachnie, ale może trzymał te książki w jakiejś piwnicy - jakby dosuszył nowe pomieszczenie to chyba by pomogło. Tutaj lokal ma ładny.Od razu jakoś ta ulica wydaje się ładniejsza:-)
  • 23.11.10, 17:34
    Jeśli jest odczuwalny zapach stęchlizny to wyraźny znak, że książkę zaatakowała pleśń... Niestety kupno takowego egzemplarza zagraża zainfekowaniem całego naszego księgozbioru... Jeśli już koniecznie chcemy posiadać takowy wolumin, trzeba zabezpieczyć pozostałe posiadane ksiązki przed "zakażeniem"... W tym celu należy podpleśniałą książkę trzymać w osobnym najlepiej kartonowym pudełku... W takiej zawilgoconej książce mogą też rozwijac się różnego gatunku grzyby... Niestety w domowych warunkach nie da się ich pozbyć... Do tego potrzebna jest fachowa pomoc... Wiem, że jeśli np. na okładce ze skórki lub tzw. półskórka pojawią się białe wykwity, można próbować usunąć je wacikiem nasączonym czystym alkoholem... czekać do wyschnięcia i powtarzać do skutku... Książki z tym jak piszecie niemiłym zapaszkiem można włożyć do zamykanego pojemnika wypełnionego żwikiem chłonnym takim jak dla zwierzaków i potrzymać od 2 tygodni do miesiąca... W wielu przypadkach daje oczekiwane rezultaty... Ale zarodników grzybów i pleśni nie usunie się w ten spsób... Najprostsza metoda to komora próżniowa, w której dokonuje się dezynfekcji gazem o nazwie Rotanox S9... Są instytucje, które świadczą takie usługi, ale do tanich ta zabawa nie należy... :)
  • 23.11.10, 19:06
    właśnie z powodu takiego "zapaszku" nie lubie starych ksiązek, niestety spora częśc z nich ma tę wadę:(

    --
    poniewaz trolle na f. Rzeszów zaczynaja podszywac sie pod stałych bywalców postanowiłam sie zalogowac Ewa
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 08:32
    Jezu, wystraszyłyście mnie:-((((((((((9
  • 24.11.10, 10:35
    Nie miałam na celu straszenia... To tylko podstawowe wiadomości z tego zakresu jakie m. in. posiadłam w czasie swojej bibliotekarskiej edukacji... Niestety bardzo ważne jest to odizolowanie książek zarażonych, bo naprawdę grzyby i pleśnie z wielką łatwością przenoszą się z egzemplarza na egzemplarz... Te domowe sposoby, które podałam daję efekty, ale jesli już grzyb czy pleśń jest mocno wyraźna chałupnictwo nic nie da...
  • Gość: Anka IP: 88.242.25.* 24.11.10, 10:51
    Ale fajnie, jak tylko bede w Rzeszowie nie omieszkam zajrzec, a poki co wysle rodzinke zeby oblookala :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 11:50
    A czytaliście cosik Jelinek?
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 24.11.10, 11:54
    Mam dwie - prawie nowości do zaproponowania Wam.
    Pierwsza - właśnie ze Znaku gdzieś wyżej wspominanego . Młynarski "Moje ulubione drzewo czyli Młynarski obowiązkowo" z 2007 roku . Kupiona 1/2 roku temu. W jedno z leniwych popołudni wielko-weekendowych oddałem się z tą książką porównaniu - posiadane płyty Młynarskiego i sprawdzanie w owej książce - mam tekst czy nie mam. Bo książka oprócz narracji, wywiadu itd - zawiera ponad 200 tekstów piosenek !!
    Druga - to Rozmowy z Holoubkiem Małgorzaty Terleckiej. Fajnie ta książka uzupełnia z filmem dokumentalnym o Holoubku zawartym na dvd załączonym do Newsweeka w ub, tygodniu.
    Książka wyd. Pruszyński z 2008 roku.

    A odnoście owych pleśni - na szczęście w moich książkach jest wszystko ok. Zwłaszcza, że regularnie lubię je przestawiać na półkach.
    Swego czasu nabyłem przedwojenne wydanie "Historji świata" Wellsa z serii Bibjoteka wiedzy (tak właśnie pisane - przez jot) wydawnictwa Trzaska Evert i Michalski.
    A wewnątrz ...znalazłem ślady żerowania (na szczęście na dwóch-trzech ostatnich stronach) mola-nie mola i zasuszony biały kokonik robala.
    Minęło sporo czasu - i na szczęście nic się nie dzieje. A strony książki przecierałem właśnie spirytusem salicylowym na wacikach.
  • Gość: Anka IP: 88.242.25.* 24.11.10, 12:06
    Ja tez mam w zwyczaju, zreszta bardzo przyjemnym czeste przestawianie i porzadkowanie ksiazek. Z ta plesnia to chyba dotyczylo kupowania starych ksiazek, tzn. przez zachowanie ostroznosci przy takich zakupach, bo o te domowe to przeciez sie dba i nie doprowadza do takiego stanu. Osobiscie nie kupilabym ksiazki w bardzo zlym stanie, zalatujacej zapaszkiem, z plesnia no chyba ze bylby to kto wie jak unikatowy i poszukiwany przeze mnie egzemplarz, ale wtedy zanim postawilabym na polce taka ksiazka musialaby przejsc odpowiednia renowacje :).
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 12:53
    To jak w końcu oczyścic te kisązki z antykwariatu?Iwaszkiewicz jest w lnianej oprawie, to może tam coś zamieszkuje i prowadzi szczęśliwe życie???
  • 24.11.10, 13:01
    Oczywiście, że nie wyobrażam sobie, by we własnej biblioteczce domowej dopuścić do zaistnienia pleśni... Uwagi tyczyły się książek, które ewentualnie nabędzie się właśnie w takim podejrzanym stanie...
    A co do robactwa... To jeszcze inna bajka... Pleśni i grzyby to jedno a owady to drugie... Jest ich kilkanaście gatunków i ich żerowanie zależy od tego co lubią jeść... :) Są takie, które zalęgną się tylko w skórze, inne w czystym drewnie a jeszcze inne w papierze... Są i takie wybredne, które lubią tylko kleje roślinne, jakimi sklejono daną książkę... I takich jest w sumie najwięcej... I te gnieżdżą się głównie w grzbietach... Można by o tym długo... Ale owady nie atakują tak zjadliwie innych egzemplarzy jak pleśnie czy grzyby... Dlatego nie rozprzestrzeniają sie tak szybko... A jako ciekwaostkę: wiecie, że groźnym dla ksiązki jest nasz popularny rybik cukrowy...? Uwielbia oprawy jak i papier z kart i potrafi bardzo destrukcyjnie wpłynąć na stan książki...
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 13:57
    Czy to nie czasem taki maleńki pan w srebrnym kubraczku??????Jak nocą wchodze do łazienki to ucieka w panice??? To to zżera ksiązki???
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 13:59
    Skończmy ten wątek, bo będe dziś siedzieć w domu w szlanej kuli!!!
    Napiszcie coś o Jelinek, jak się czyta???
  • Gość: Anka IP: 88.236.165.* 30.11.10, 11:03
    Jelinek rowna sie kontrowersja (czesto perwersja), skrajne emocje (wiecej tych negatywnych) ale to jest wlasnie istota jej pisarstwa. Generalnie to kobieta nieszczesliwa, moim zdaniem ale to wynika z jej bardzo skomplikowanego zycia. Chyba nie kazdy jest wstanie ja czytac, ja zaluje ze nie znam niemieckiego i ze nie moge czytac jej w oryginale, czyatalam jak dotad tylko Pianistke.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 11:50
    I jak? Film był bardzo dobry.
  • Gość: Anka IP: 88.236.165.* 30.11.10, 14:51
    Dla mnie zdecydowanie ksiazka lepsza bo bogatsza w opisy, ktorych nie da sie przeniesc na ekran. Napisana jezykiem dziwnym, szokujacym dla przecietnego i przy tym wrazliwego czytelnika, dziwna bo drastyczna i perwersyjna (zreszta malo powiedziane) ale bardzo polecam szczegolnie dla osob kochajacych drukowane ;)
  • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 17:07
    Tak, zwykle do odpływu w wannie albo umywalce:) jak mieszkałam w bloku to widywałam, teraz nie. Ale podobno ma naturalnego wroga niejakiego skorka czyli po ludzku mówiąc szczypawicę vel szczypawkę:)... wystarczy wiec skorków nałapac :):):)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 17:56
    Już widzę siebie, jak w spróchniałym pniu szukam szczypawek............:-)))))))))))))))))))))
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 29.11.10, 18:31
    Dżisys - co za książka !! Tytuł "To moja droga - biografia Jacka Kaczmarskiego" autorstwa Krzysztofa Gajdy.
    Wyd. dolnośląskie wydało ową księgę w 2009 roku. Zaczyna się cytatem z "Dance macabre" -

    Brniemy, brniemy zaciekle
    Dopóki życia staje
    Danym za frajer Piekłem
    Rzadko dostępnym Rajem

    Czytając tę książkę - można ignorować nawet stada rybików grasujących po łazience.
    Namawiam Was na poszukanie tego dzieła, dobrze się czyta, napełnia refleksją, że czasem bard wynoszony na piedestały ma inny wymiar - zwykłego człowieka, dręczonego nałogami, przypadłościami, nieudolnością w kształtowaniu swego życia, wadami i zwykłym , życiowym pechem....367 stron cudownej lektury na te straszną pogodę za oknem.
    I żeby nie było wątpliwości - uwielbiam Jego muzykę z legalnie kupowanej dyskografii !!!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 08:43
    Czy nie uważacie, ze bigrafie są fantastyczną lekcja historii, lepszą niż zakuwanie dat i wyadrzeń szkole?? Ja uwilbiam bigrafie poszerzone o opis czasów w których żył bohater. najlepsza biografia jaką czytałam to chyba "Modigliani" Pierre`a Sichela - wspaniała a do tego opis tylu wielkich, a nieznanych po dzień dzisiajszy w Polsce, Polaków, którzy budowali potęge kulturalną Francji.
    Z Kaczmarskim chyba miałabym problem, ponieważ mam na niego "uczulenie" -sama nie wiem dlaczego.Ale skoro wchodzimy w kilmaty muzyczne, to polecam też bografię Marianne Faithful-doskonaly opis życia w cieniu Rolling Stonesów.
    Bardzo lubię też biografie nieaturyzowane autorki Kitty Keley-nie wszystkie wywszły w Polsce. Pisze, nie tylko o skandalach i sprawach obyyczajowych, ale rownież o polityce bez cenzury. Z "Windsorów" można się wiele dowiedzieć np o stosunku przedwojennego królestwa do faszyzmu.
    W biblioteczce mam bardzo dużo biografii, głównie malarzy. Bardzo dobra jest biografia Łomnickiego, mojego ukochanego aktora, autorstwa jego żony Anny Bojarskiej.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 30.11.10, 10:26
    Ależ oczywiście że tak !!! Jedną z pierwszych jaką przeczytałem przed laty - po wyjściu z zauroczenia Tomkiem Wilmowskim, Winnetou i Old Shaterhandem - była wyszperana w rodzinnej biblioteczce biografia Michała Anioła. Kamień i cierpienie - Ćepika.
    A potem wyczytywałem całą serię biograficzną wielkich artystów. Wspomniany Modligniani - książka rewelacyjna. Podobnie jak takież Van Gogha czy Gauguina. Pisane trochę "sztampowo" - ale lektura wspaniała. Był taki autor - chyba Francuz o nazwisku Peruchot tłukący biografię za biografią - wydawane u nas przez PIW.
    W przypadku biograficznych książek uwielbiam pierwsza wejście w książkę - obwąchanie (fizyczne) książki, potem kartkowanie z wyszukiwaniem ilustracji, odłożenie ksiązki na chwilę - a potem zawzięta lektura od deski do deski.
    W tym podejściu przypominam trochę zachowanie mojego psa. Otrzymaną kość bierze w pysk, obwąchuje, oblizuje , odkłada na bok. Aby za chwilę zabrać się za wytrwałe obgryzanie :)

    Nienawidzę tzw "kryminałów". Bo one kiedyś dawno mocno mnie zdeprawowały. Bo nigdy nie mogłem się powstrzymać aby po rozpoczęciu lektury, po 1. czy 2. rozdziale nie sięgnąć go końca - jak to się skończy, no i ......zbite cztery litery, dalsze czytanie traciło sens.
    W przypadku biografii to nie grozi. Wiadomo - bohater kiedyś tam umarł - a to co mu się zdarzyło między ową śmiercią a narodzeniem (czy raczej odwrotnie) - bywa najciekawsze.
    Kaczmarski ?? łatwo mu szło z moralizowaniem, ocenianiem - gorzej radził sobie ze swoim zyciem.
    Kiedyś próbowała szczęścia w mediach Jego dorosła córka, wyciągając z biografii Ojca - ciemne plamy. Nie było to "smaczne"
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 10:39
    O rany, bardzo miło,że czytałeś 'Modiglianiego". Nie wiem czy czasem nie piszesz o serii biografii malarzy, którą mam w domu. Twarda, ładna oprawa w obwolucie, mam też z tej serii m in. Utrillo i Degasa, ale Modigliani najlepszy:-)))))))) Czytając byłam zła, że w szkole nikt nigdy nie mówił o wielu wspaniałych Polakach, którzy byli wielkim artystami!!!! Natomiast szukam ciekawej biografii Wyspiańskiego-czytalam kiedyś koszmarną powieść, chyba przedwojenną, o życiu Staszka, ale była takim jezykiem napisana i tak słodka, że nie przebrnęłam do końca. Bardzo wiele informacji o sztuce i artystach mozna wyczytać u trochę zapomnianego i nadal niedocenianego Boya-geniusz literatury i DOWCIPU ( vide-jego felieton o meblach Wyspiańskiego:-)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 10:43
    A porpos Kaczmarskiego- to co napisałeś jest strzałem w 10. Właśnie dlatego nie mogę się do niego przekonać... ( przypomina mi się zawsze piosenka z "Hair" "Easy to be hard") A co do córki też mam duży niesmak-sama próbowała piosenkami ojca, którego tak nienawidzi, robić w Polsce karierę.....
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 30.11.10, 14:27
    Modigliani - mój to Pierre'a Sichel'a PIW z 1974. Z tej właśnie serii edytowanej pewno ponad 10 lat.

    Namawiam na ..z tej samej serii - dostępne pewno w niejednej bibliotece - Toulouse Lautreca.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 14:44
    Mój też:-)))))))))))) Ta seria jest bardzo elegancko wydana. Toulusa nie mam, ale mam też wymienione przez ciebie "Kamień i cierpienie" - jakoś nigdy nie zaczytałam się w tym , ale skoro namawiasz to spróbuję. A masz Degas`a z tej serii? Bardzo dobrze napisana, Manet też:-)
    Ja te wszystkie ksiązki kupowałam w nieistniejącym antykwariacie na Jagiellońskiej... Jakie jeszcze są dobre, bo podejrzewam, że nie cała seria jest ciekawa, jak to była z seriami wydawniczymi. Aż poszukam z ciekawości dzisiaj na Allegro tej serii.
    Ale przyznaj, że Modigliani jest THE BEST?? Jak czytałam o Zborowskich to nawet się wzruszyłam..........
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 30.11.10, 15:23
    Niektóre biografie czyta się po prostu nudno. Nie wiem co powiedzieć o Domosławskim i jego biografii Kapuścińskiego. Biografię A. Hepburn też czytało się tak sobie.
    I. Stone napisał za to świetną do czytania biografię Michała Anioła. Klasyka już.
  • 30.11.10, 16:56
    Tez bardziej polecam "Udrękę i ekstazę" Stone`a o M. Aniele bo "Kamień i cierpienie" jest cięższe... [tak na marginesie - autorem jest Schulz a nie Cepik...] Również świetna "Pasja życia" o van Goghu i tak jak anna napisała - też klasyka... Kiedyś czytałam doskonałą książkę o Auguście Rodinie, ale nie pamiętam autora... Niemniej mnie zachwyciła!
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 30.11.10, 17:52
    No -się rypnąłem . Racja - Schulz...Karol. Kurcze - wstyd mi. Nie będę chyba pisał z pamięci :)

    Zakończyłem czytać Szczygła - Zrób sobie raj. Książka dorównuje Gottlandowi. A kto wie - może jednak jest lepsza ?? Rozdziały poświęcone ateizmowi Czechów, powszechnemu spalaniu zwłok i anonimowym pochówkom (wyobraźcie sobie - mało-religine wysypywanie prochów do wspólnych dołów!!! ), relacji z pielgrzymki Benedykta, rozdziały poświęcone a to fotografowi artystycznemu (miłośnikowi wielkogabarytowych kobiet utrwalanych na fotografiach aktów) a to rzeźbiarzowi (autorowi m.in. pomnika dwóch męskich postaci sikających - dosłownie - na mapę Czech).....
    Nie zaprzeczę, że wizja Czech zarysowana w tej książce jest poruszająca. Kraj za miedzą - a mentalność tych sąsiadów tak inna od naszej, polskiej.
    Gorąco polecam lekturę !!!!
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 30.11.10, 18:13
    Szczygła polecałam i jak widać było warto. Nie trzeba jechać na koniec świata żeby zetknąć się z odmiennościa mentalną , kulturową. Szczygieł to nie powierzchowny obserwator , bo od lat pomieszkuje w Czechach. A świetny styl i język miał już jako 20 latek.
  • Gość: Anka IP: 88.236.165.* 30.11.10, 18:40
    Szkoda, ze tak malo go w mediach, szykany i krytyka pare lat temu zrobila swoje...swietny dziennikarz (niedoceniony) i pisarz.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 30.11.10, 18:49
    Jako reportażysty nikt go nie krytykował chyba. Krall uznała za następcę chyba z 15 lat temu. W pewnym czasie dla pieniędzy podjął się prowadzenia popularnego programu. Ot i tyle. I większość Polaków kojarzy Szczygła z TV. A pisał zawsze świetnie i mnie go w mass mediach nie brakuje.
  • Gość: Anka IP: 88.236.165.* 30.11.10, 18:56
    Chodzilo mi o jego absencje w mediach audio-wizualnych;)
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 30.11.10, 19:10
    No i bardzo dobrze. Gdzie byłoby miejsce dla niego w obecnych mediach? Zarobił swoje (miał prawo) i teraz zajmuje się tym co lubi i umie. Szanuję też Kondrata i śmieszy mnie to ubolewanie, że zrywa z aktorstwem. A gdzie ma grać ? W romantycznych komedyjkach?
    Ze dwa miesiące temu o 1 w nocy obejrzałam program ze Stasiukiem o jego podróżach na Bałkany. Pora taka, że był program, a jakby nie było:) Teraz kto nie tańczy z gwiazdami czy na lodzie ten nie istnieje w powszechnej świadomości.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 30.11.10, 17:59
    Z biografii polecam też McCanna Tancerz o Nuriejewie. Nie taka znów nowość.
  • 30.11.10, 21:04
    Skończyłam czytać "Antykwariusza"... Jak dla mnie świetna powieść... Dobrze i lekko się czyta... Wartka akcja a w tle piękno Barcelony opisane z wielką pasją... Polecam na długie zimowe wieczory... A zaczęłam czytać zupełnie dla mnie nową lekturę pt. "Ostatni czytelnik" Davida Toscany... Dopiero kilka stron za mną, a wciągnęło mnie dość mocno... Mam nadzieję, że do końca tak będzie... A w kolejce czeka najnowsza powieść autora "Angielskiego pacjenta" - "Divisadero"... Czytając abstrakt, wygląda że też będzie z gatunku wciągających...

    Jolak! Nie przejmuj się pomyłką... Jakby nie było Cepik też napisał książkę o Buonarrotim, więc nie wypadło tak źle... ;))))))
  • Gość: scpt IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 01.12.10, 08:54
    Wolę obecnego Szczygła - czechofila i literata. Niż jego niegdysiejsze popisy telewizyjne.

    Kondrat ?? Kilka doskonałych (moim skromny zdaniem) ról, totalny konformizm z grą w reklamach (za niemałe pieniądze) , bankructwo restauracji (filia była w Rz-wie) i teraz sieć sklepów z winami.
    I 60 lat na karku. Chyba teraz już zeszedł w prywatność i ...koniec.
    Stasiuk ? Dobry wywiad w jednym z ostatnich Dużych Formatów, ostatnia książka - trochę za droga jak na skromną zawartość treściową .
    Lubię tego autora, mam kilka książek.
    A z serii CZARNEGO - czytałem z pół roku temu Jurija Andruchowicza "Tajemnica" - autobiografię ukraińskiego pisarza, równolatka Stasiuka właśnie. Soviecki Stanisławów, takaż armia, studia, pierwsze wyjazdy na zachód, młodość......

    Jak byście ją dorwali (ły) (nie młodość a książkę :)) - nie pożałujecie !!!
  • 01.12.10, 09:03
    Skrzętnie zapisuję sobie wszystkie Wasze propozycje czytelnicze i jeszcze raz potwierdzam sobie pewną prawdę: co głów kilka to nie jedna... :) Dziękuję za te podpowiedzi! Będę szukać wymienionych tytułów, bo widać, że warto...

    Ps. A młodości dorywać nie muszę... Ja wiecznie młoda! :))))

  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 09:12
    Zaczełam wczoraj "Kamień i cierpienie" - oj, Jolak, aleś mi doradził. Poczytałam przed snem te makabryczne opisy i potem miałam koszmary. A co do tematu, to wydarzenia z książki i wogóle historia Medyceuszy świetnie była pokazana w filmie dokumentalnym na Planete o rozwoju miast włoskich. Pytałam kiedyś czy ogląadcie Planete, ponieważ tam często lecą programy o pisarzach i książkach. To niesamowite, jak czasami popkultura potrafi zakłamać przesłanie autora - własnie tego dowiedziałam się z Palnete z filmu o Kafce. Kafka napisal "Proces" jako komedię a odczytując fragmenty znajomej sam się śmiłą z tego, co napisał. Niestety, później, po jego śmierci zdaje się narzeczona zaczęła kombonacje z paleniem dokumentów o powstaniu "Procesu" a popholocaustowy przemysł przemielił powieśc po swojemu... Takich historii o książkach jest o wiele więcej:-)
    A propos biografii - nie mżzna tego nazważ biografią, raczej wspomnieniami, ale czy czytaliści "Moje różne światy" Pearl S. Buck???? Pani dostała Nagrdę Nobla, ale nie wiem czy akurat za tą książkę. W każdym razie pozycja FANTASTYCZNA!!!!!!! Autorka jako dziecko żyje z rodzicami w Chinach i jest świadkiem rewolucji i upadku starego świata. NAPRAWDĘ ŚWIETNA! Szkoda, że w Polsce jakoś mało znana....
    niecodziennikliteracki.blox.pl/2008/04/Chiny-zamorskiego-diabla.html
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 01.12.10, 14:03
    zupełnie jakbym słyszał moją żonkę - mówiącą, że ja to czytam książki raczej ...nie doczytania.

    No dobra - trochę "babskich" podpowiedzi :

    Ona ostatnio doczytuje Małgorzaty Szułczyńskiej "Nie popełniłam zdrady" Rzecz o Halinie Poświatowskiej.
    Ponoć dobra rzecz o młodo zmarłej poetce - wydanie z 1990 roku.
    Oraz "Lepszy świat" Marty Zaraskiej.
    Córka rekomendowała mi ostatnio , ponoć zabawną książeczkę - "Zarys dziejów traktora po ukraińsku" Mariny Lewickiej. Coś o emigracji w Anglii, pokomunistyczne reminiscencje itd itd

    A jako rewelacje pokazuje mi kilka pozycji Herty Muller - noblistki - "Lis już był wtedy myśliwym" oraz "Dziś wolałabym siebie nie spotkać". Przeglądnąłem - opowiadania z koszmarnego życia córki z rodziny niemieckiej mniejszości w komunistycznej Rumunii - brak wszystkiego (od rajstop i podpasek po...wszystko z wolnością włącznie) , komunistyczna ubecja, bród i ambitna dziewczyna próbująca w tym wszystkim zachować odrobinę godności i ...wolności.
    Znowu ktoś napisze , że podpowiadam koszmarki...:)
    Kamień i cierpienie ....cóż, włoskie Odrodzenie, w opisach pisarza - czeskiego Żyda - konwertyty,
    było, w ramach życia społecznego ...koszmarem. I to raczej nie jest subiektywne spojrzenie autora.
    Wystarczy poczytać na ten temat np w monograficznych książkach Chłędowskiego....
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 14:28
    "Zarys dziejów traktora..." czytałam , zabawna, słodko-gorzka powieść:-)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 14:29
    Nie lubię podziału na "babskie" i inne książki. Co to oznacza?
  • 02.12.10, 11:54
    Włączę się, pozwolisz?
    Ja też nie znoszę tego. W ten sposób próbuje się przemycić literacką miernotę - w zamyśle skierowaną dla kur domowych.
    Błąd! Kury domowe też potrafią się zachwycać dobrą książką.

    Okres zachłannego czytania wszystkiego i o wszystkim mam już za sobą.
    Przechodziłam - zapewne jak większość z obecnych na tym wątku - czasy 'zarażenia' i powieścią, i reportażem, i wspomnieniami. Długo można wyliczać.
    Od pewnego czasu sięgam po książki 'intuicyjnie', wcale nie czytając okładki, czy obwoluty, bez zaznajomienia się z recenzją w prasie.

    Moja intuicja rzuciła mnie ostatnio w objęcia A.F.Ossendowskiego. Wcześniej znałam go tylko ze sławnego 'Lenina' - czytanego z wypiekami na twarzy, gdy za oknem szalała cenzura...
    Zaczęło się prozaicznie, od chęci poznania dziejów południowo-wschodniej mojej małej ojczyzny. 'Karpaty i Podkarpacie', 'Huculszczyzna i Gorgany' - napisane w międzywojniu - wydają się teraz bliższe, ale zupełnie odmienne. Bardzo polecam te książki np. miłośnikom Bieszczadów.
    Na koniec pozostaje mi podsunąć 'Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów', ale to już o Dalekim Wschodzie, a ściślej, o Mongolii, Tybecie, Chinach.
    Dobrze czasem sięgnąć do starego stylu pisarskiego, bez poprawek językowych, bez ingerencji. To tak, jak wrócić do baśni z dzieciństwa i odkryć je na nowo.
    --
    --------------
    ;-)
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 03.12.10, 09:15
    Źle żeście mnie zrozumieli. Książki, które wspomniałem w "popowiedzi" to nie żadne "harlekiny", żadna lektura dla "kucharek".
    przecież wiadomo , że wiele zjawisk w kulturze masowej adresowane jest dla określonych grup wiekowych i ...płci właśnie.
    Przykład ?? No choćby owe czasopisma, tygodniki typowo kobiece, seriale telewizyjne typu Złotopolscy czy Na wspólnej. Ja na to patrzeć nie mogę - ale gdy włączam ulubionego Wojewódzkiego - to żona mówi "nie mogę na tego idiotę patrzeć."

    A co do lektur - nowy nabytek, z 1957 roku :0
    Gustaw Morcinek "Listy z mojego Rzymu". Pisane w 1946 roku. po uwolnieniu z obozu koncentracyjnego, po wojnie spełniał marzenie życia - zobaczyć Rzym (nim został sztandarowym pisarzem komunistów :) z inicjatywą zmiany nazwy Katowic na Stalinogród :).
    Piękne wydanie, wspaniały styl pisarstwa !!!. Mój egzemplarz nosi na stronie tytułowej exlibris niegdysiejszej właścicielki Pani Barbary Tondos oraz barwną pieczątkę Jej (chyba) męża - d-ra Władysława Tondosa z Zakopanego. Nabytek antykwaryczny za jedyne 19 zet - ilustrowane widokami Rzymu z osiemnastowiecznych miedziorytów. I pięknie napisanym wstępem Jana z Bogumina Kuglina. Przyznacie - postacie dzisiaj raczej zapomniane.
    Czytając tę wspaniałą książkę - nie mogę zrozumieć - po jaką ch...l...rę Ten Morcinek do Polski wracał ...by stracić twarz i honor ??
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 10:15
    Jestem. Oczywiście pytanie o "kobiecą" literaturę było tendencyje, bo wiem o co ci chodzi:-) A co do tv, to ja np. lubię "Jak działa kosmos" na Dicsovery a mąż się ze mnie śmieje, jak się podniecam tym serialem:-)))))))))))))))) Stereotypy, stereotypy....
    A co do Morcinka, to kojarzę tylko z "Łyska..." i "Czarnej Mańki" ( o ile dobrze pamiętam tytuł) a poza tym, to jakoś kojarzy mi się z propagandą komunistyczną....?
  • 06.12.10, 09:46
    jolak:

    > ...przecież wiadomo , że wiele zjawisk w kulturze masowej adresowane jest dla okre
    > ślonych grup wiekowych i ...płci właśnie.

    Widzisz, nie zrozumiałam Cię źle, ale wyraziłam poniekąd swój protest przeciwko temu "adresowaniu".
    Kultura jako taka nie powinna być adresowana do kogoś tam, do wąskiej grupy odbiorców. Wtedy przestaje być kulturą, a staje się subkulturą.
    Dyskutować można jedynie o podziale na literaturę/film dla dzieci i dorosłych. Inne podziały, wg mnie, są podziałami sztucznymi, wręcz skłaniającymi do osądu, że w tę dziedzinę niebezpiecznie wkracza marketing i czyni jej szkodę.

    > Przykład ?? No choćby owe czasopisma, tygodniki typowo kobiece, seriale telewiz
    > yjne typu Złotopolscy czy Na wspólnej. Ja na to patrzeć nie mogę - ale gdy włąc
    > zam ulubionego Wojewódzkiego - to żona mówi "nie mogę na tego idiotę patrzeć."

    Czasopisma i seriale to konsekwencja tych podziałów, to wzorowanie się na american dream, gdzie śmieci stały się właśnie podstawowym wyznacznikiem popkultury, a wartościowe kino, dobra książka, zeszły na margines. Magnaci prasowi pozamiatali polski rynek czasopism.
    TV zaczęła sięgać po państwowe subsydia na badziewną masówkę, a wszyscy nazywają to "misją". Ba, nawet lektury szkolne zaczynają mi brzydko pachnieć manipulacją odbiorcy.
    Cała nadzieja w mądrych polonistach, którzy nie pozwolą na wyniszczenie młodych umysłów.

    --------------
    ;-)
  • Gość: Katarzyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.13, 11:31
    Cieszę się, że książka trafila w dobre ręce. Śp. Barbara Tondos (dr historii sztuki, badaczka stylu zakopiańskiego) była córką dr Władysława Tondosa, zkopiańskiego lekarza.
  • 27.09.13, 16:03
    Wrzucę na fotoforum rzeszowskie ex-libris Pani Tondos i ...widok odcisku pieczęci Dr Władysława Tondos'a. Pozdrowienia :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.10, 08:46
    Jolak, odnośnie "Kamień i cierpienie" - zakąłdam, ze wszystkie wydarzenia i ciekawostki opisane w powieści są faktami historycznymi? Co do wydarzeń politycznych to na pewno, bo cioś tam wcześniej czytałam, ale czy opisy stosunków rodzinnych tez są prawdziwe?
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 06.12.10, 12:40
    Dawno czytałem ów "Kamień..." Z tego co pamiętam to na osnowie historii M.A. pisarz daje obraz 16.wiecznych Włoch, rozbitych na księstewka-miasta-państwa, rządzone przez despotów rżnących się między sobą bez umiaru, mordujących przeciwników, żony i kochanki. Tuz obok papieże - despoci, tyrani i ....mecenasi sztuki. Tak samo jak tamci miasteczkowi tyrani.
    Polecam uwadze, "w tym temacie" lekturę ciężką ale i piękną - "Historie florenckie" Machiavellego - moje wydanie PWN z 1990 roku . Tam to sobie poczytasz....Albo "żywoty malarzy" Vasariego.
    Wracając do Schulza - jak wiesz książki nie skończył - bo jako czeski Żyd został zamordowany przez hitlerowców w trakcie jej pisania. Więc i Jego książka może być czytana jako wielka alegoria - jak Dżuma....lekturowego autora :)
    A owo nie skończenie książki ...podobne jak u Haszka ze jego Szwejkiem - tylko że Haszek nie został zamordowany - po prostu zapił się na śmierć.
    Mój egzemplarz "Kamienia i cierpienia" - PIWu z 1962 roku - jest też dla mnie cenną pamiątką - miał go wiele lat temu, w szpitalu, mój Ojciec - wtedy trzydziestoparoletni. Po krwotoku i wycięciu Mu połowy żołądka umilał sobie czas lekturą na szpitalnym łóżko. A że się setnie nudził to ...na przyniesionych mu do szpitala kartkach rysował portrety towarzyszy niedoli. No i te szkice, ręką architekta tworzone, pozostały między kartkami książki.
    Bo książki jak ludzie - mają swoje życie :)
  • 06.12.10, 21:37
    "Kamień i cierpienie" to wyjątkowo ciężki tekst... Jak już pisałam na pierwszy ogień o Michale Aniele wzięłam "Udrękę i ekstazę" i potem jakos łatwiej trawiłam Schulza... Z moich wiadomości potwierdzam co napisał Jolak: wiele jet tam prawdy historycznej... Tak wyglądała ówczesna Italia... Także polecam Vasariego... Choć miejscami język trudny... :) Ale ciekawostek wiele... No i te najciekawsze czasy to za Borgiów... Polecam Roberto Gervaso...
    A co do tych historii... Nasunęło mi sie wspomnienie także szpitalne... I bliskie tematowi jak u Taty Jolaka... Otóż leżąc w szpitalu poczytywałam właśnie "Udrękę"... Mam wydanie, w którym okładka to reprodukcja fragmentu Sykstyny... Raz na obchodzie jeden z lekarzy przeczytał z daleka tytuł, zobaczył okładkę z roznegliżowanymi postaciami z Sądu Ostatecznego i z oburzeniem zapytał mnie czy muszę czytać takie świństwa... Mało się nie udusiłam ze śmiechu [choć po operacji ciężko było się smiać], ale wiedza pana doktora mnie po prostu powaliła.... :)))
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 07.12.10, 07:44
    Borgiowie Gervasego w połączeniu z Lukrecją Borgią - Bellonci-ej - to arcyciekawy koktajl lekturowy.
    Z tamtych czasów...najbardziej podoba mi się historia Savonaroli - natchnionego mnicha, który w zapale kaznodziejstwa - "za bardzo wysunął się przed szereg".
    Nawoływać do ubóstwa i pokory w czasach Aleksandra VI ??
    Stosik mu się należał jak....nie wiem co :)))
    Ja od lat odchodzę i wracam do Chłędowskiego - Rzym ludzie baroku i "....ludzie odrodzenia" własnie.

    Och... a tam - chociażby opowieść o królowej Krystynie szwedzkiej - pochowanej u św, Piotra - niedaleko owej sławnej Piety. Wystawny nagrobek w prawej nawie kościoła wszystkich kościołów. ..... życie owej konwertytki z luteranizmu ...? Kurde - co za niewyżyty babsztyl :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 08:53
    O panu Savonaroli sama szukałam informacji po obejrzeniu jego portretu autorstwa Boticellego. Portret jest tak mroczny i jakiś taki straszny, że sprawdziłam kogo przedstawia. Generalnie o tym okresie historycznym czytałam chyba tylko jedynie "Rodzinę Borgiów", ale była to powieść raczej w stylu pop, dobra do czytania przy jedzeniu ( co, przyznaję, uwielbiam!!!). Ale jeżli chdozi o historię, to polecam "Upadek imperium rzymskiego"-bardzo dobra i bardzo pouczająca w dzisiejszych czasach. Bradzo ciekawe jest czytanie tej ksiązki równocześnie z "Wojną cywilizacji" Huntingtona ( wojna albo walka, nie pamiętam tytułu) .
    Co do książek historycznych, to jest z nimi tak jak z innymi dziedzinami nauki-jeżeli autor ma dobre ,lekkie pióro to człowiek połyka wiedzę z przyjemnością.
    PS Co do Krystyny Szwedzkiej, to "babsztyla" znam tylko z filmu:-))))))))))
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 08:57
    A teraz coś z zupełnie innej beczki, jka mawiają klasycy z Monty Pythona, czy lubicie klasyczne powieści grozy????Zwłaszza angielskie? Moja ulubiona to "Stryj Silas":-)
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 07.12.10, 09:29
    No...z tej beczki to uwielbiałem opowiadania grozy Poe-go i jedną z książek Lema. Tytuł ..chyba "Śledztwo". Opowiadała o ...tajemnicy ożywających trupów - potrafiących wypełzać z kostnicy czy przełazić poza mur cmentarnych.
    Bardzo dobrze napisane ...tylko...Gdy jako chłopak zachodziłem do jednej dziewczyny mieszkającej we wsi (wówczas) Pobitno - przechodzić mi przychodziło koło długiego muru cmentarnego. Teraz tam ruchliwa,rozświetlona arteria, rondo - wtedy - cicha, zapomniana uliczka. Kurcze i ja wtedy wracając późno w nocy, niby "rozanielony" randką a tu ten cholerny mur i wrażenia z co dopiero przeczytanej książki z tymi trupami przez mur przełażącymi...brrr
    Podobnie było gdy np wracałem skądyś nocą koło muru kirkutu na Dołowej do domu na osiedlu Mieszka ......ale Lema bardzo lubię i za inne książki (choćby za Niezwyciężonego - opowiadanie o lądowaniu na nieznanej planecie opanowanej przez owady-roboty potrafiące kasować umysły ludzkie - tych dzielnych eksploratorów kosmosu .
    Opowiadanie czytane w czasach komuny, czasach trybuny ludu i dziennika telewizyjnego - dawało całkiem fajną interpretację rzeczywistości....by nie dawać się owadom :)))
    Gorąco tego Lema polecam !!!!!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 10:34
    W podstawówce cosik tam Poe`go czytałam,ale jakoś nie zachwycał, przyciężkawy styl ...W biblioteczce, w dziale powieści grozy, mam zbiór opowiadań z cyklu "Stanisław Lem poleca", ale nie są jego autorstwa. Za komuny wychodziły różne serie grozy, m.in. Wydawnictwa Literackiego -oni drukowali najciekawsze i mało znane w Polsce powieści. Miały charaktersytyczną szatę graficzną. Mam jeszcze dwa tomy opowiadań grozy niemieckiej i rosyjskiej najlepszych pisarzy np. Gogola. Goethego, Puszkina -są świetne!!!!POLECAM!!! Warto poszukać na Allegro-sprawdzę dziś tytuły. A kto pamięta zeszyty "Nie czytać o zmierzchu!!!" z horrorami. Po przeczytaniu horrorku o domku dla lalek chowałam lalki na noc do szafy:-)))))))))))))))))))))))
    Co ciekawe-najnowsze filmy -horrory mają pomysły żywcem ( nomen omen:-)))) ściągnięte z tych starych powieści.
  • 07.12.10, 11:26
    Oj tak, tak!!! Pamiętam te zeszyty! I podobne miałam odczucia po przeczytaniu... Raczyliśmy się tymi tekstami z bratem i nie omieszkaliśmy straszyć się wzajemnie... :) Poego czytywałam pod ławką w szkole w czasie nudnych lekcji...
    A z innej beczki, choć mi się jakoś skojarzyło: jak u Was z przyjaźnią z Łysiakiem? Moja pierwsza książka jaką przeczytałam to "Szachista" a potem "Flet z mandragory"... Młoda byłam i przeżywałam te lektury jak bez mała horrory... :)))
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 12:28
    Ja coś za młodu czytałam o Francji autorstwa Łysiaka i potem ojciec mi inne podsuwał, ale Łysiak jest taki, jakby tu ładnie powiedzieć, jadowity???Ostatnio jednak kupiłam i przeczytałam "Salon kłamców", mam mieszane uczucia....A Wy?
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 07.12.10, 14:04
    Łysiaka czytałam tylko te sztandarowe utwory za sprawą mojej koleżanki, entuzjastki twórczości.
    Czekając na ostatnią część tryptyku Ziejki polecam Wam rozdział o miłości Ines de Castro i Pedra z Moja Portugalia.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 08.12.10, 10:28
    mamy trochę różne lektury - z pewnymi punkami wspólnymi :) no ale to normalne :)

    Ten rok rozpocząłem lekturą "Wyspy klucz" Małgorzaty Szejnert. Cztery wieczory czytania na zapartym tchu.

    Tu krótka prezentacja

    www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,2356,tytul,Wyspa%20klucz
    A pokłosiem tej książki było poznanie twórczości Augustusa Shermana (poszukajcie proszę na googlach) - "nadwornego" fotografa stacji imigracyjnej - głównej bohaterki owej książki.
    Jednej z tych - którą jak kończyłem czytać - odczuwałem jakiś, taki smutek - taki sam gdy wracam z wywczasów czy zagranicznej wycieczki. Z refleksją typu "Boże- co dopiero była Wenecja - a tu już rzeszowska rzeczywistość skrzeczy ? "
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.10, 12:27
    Rozumiem, że to jest dokument a nie beletrystyka?Temat ciekawy, widzialam kilka filmów o tym trochę przerażającym miejscu - czy opisani są Polacy? Wyspa Ellis, niestety, kojarzy mi się, nie wiem dlaczego, z Oświęcimiem...:-( Serio, podejrzewam, że jest to wynik przesiąknięcia pewnymi obrazami i gotowaymi skojarzeniami myslowymi. Nie wiem czy napisałam to w sposób zrozumiały?
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 08.12.10, 14:46
    Oświęcim ?? Wydaje mi się to bardzo luźnym skojarzeniem. Bo tam , do "hameryki" udawali się ludzie z własnej woli, poszukiwaniu życia na nowej ziemi.
    Czy to jest literatura faktu? reportaż? beletrystyka ? Byłbym jednak za tą ostatnią formą.
    Autorka w oparciu o dokumenty - raczej maluje niż opisuje różne aspekty życia emigrantów.
    Sprawą przerażającą w tej historii była z pewnością masowa segregacja ludzi - na tych co się mogą przydać na nowej ziemi od tych , których należy wrócić do ich poprzedniego, często o wiele bardziej przerażającego życia w "starym świecie".
    A ci którzy przez owe wrota docierali na kontynent - dostawali nieograniczone możliwości "samorealizacji".
    I proszę pamiętać owa "segragacja" i "straszne sceny" rozgrywają się i dzisiaj TAM, na mniejszą skalę ale jednak - wystarczy przykład amerykańsko-meksykańskiej granicy albo...niedawne sceny z lotniska kanadyjskiego z owym, naszym rodakiem zakatowanym paralizatorami elektrycznymi.
    Książka wciąga, wymaga cierpliwości ale gdy już sie wdepnie w opisywaną tam historię to.....
    Przypominałem sobie ostatnio "Listę Schindlera" - film przerażający, straszny ale i wciągający. Specjalnie zarwałem na niego kawał nocy - aby nie "psuć smaku" mojej lepszej połowie :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 15:48
    No właśnie, ta segregacja ludzi ...........
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 16:26
    Co do listy, film straszny, ale z drugiej strony, z tego co czytałam, trochę zakłamujący fakty ( choć z drugiej strony każdy film fabularny jest subiektywna wizją twórców). Temat przyjmowania emigrantów jest bardzo trudny i drażliwy, ale w przyszłości pewnie i nasz kraj się z nim będzie musiał zmierzyć.
    PS Doszłam do opisów wystąpień Savonaroli w "kamień i..." - to ciekawe, jak pewne wydarzenia w historii ludzkości regularnie się powtarzają.......
  • Gość: Anka IP: 78.177.24.* 09.12.10, 16:41
    A propos segregacji, warto obejrzec "Arytmetyke Diabla" z niezyjaca juz Brittany Murphy...przejumajcy film o holokauscie, dla ludzi o mocnych nerwach.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 16:48
    Oj, widziałam fragment, nie na moje nerwy........ Jestem z pokolenia, które za komuny non stop było karmione w tv tematami wojenno-obozowymi i mam jakąś traumę........
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 09.12.10, 17:36
    Ostatnio TVP - chyba "historia" przypomniała ciekawy film pt "Gwiazda wytrwałości". Film z 1971 roku, ze wspaniałą obsadą - Łomnicki, Zaorski, Kociniak(Marian) .
    Z tego co wyczytałem na necie - film przeleżał na półce ponad 10 lat - wypłynął na premierę w 1981 roku i znów zniknął.
    A co ciekawe - oparty o opowiadanie Ksawerego Pruszyńskiego - dziś nieco zapomnianego - a szkoda.
    Dzięki filmowi wróciłem do tego autora - przeczytałem "Człowieka z rokokowego kościoła" i ....oniemiałem z zachwytu.
    Iwaszkiewicz ?? Dobrze że o nim pamiętamy. ...Panny z Wilka...wracam raz po raz i do filmu i opowiadania, Matka Joanna od Aniołów....mieliśmy genialną literaturę. Choć pewno i w tamtych czasach były jakieś inne "Grochole" ...brrr

    A Iwaszkiewicz z jego podróżami do Polski i podróżami do Włoch - to przecież arcypiękna klasyka reporterki podróżniczej. A co mi tam ,że kolaborował z komuną....jego piśmiennictwo broni się samo :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 17:46
    Oj, jolak, robi sie niebezpiecznie, za bardzo trafiasz w moje gusta:-)
    A co do filmu, nie widziałam ani nigdy nie słyszałam o takowym.A Łomnickiego uwielbiam ( polecam jego biografię, napisaną przez Bojarską) !!!! I "Panny z Wilka" też- najlepszy chyba film Wajdy!!!! Te zdjęcia i do tego muzyka Szymanowskiego:-))))))))))) Iwaszkiewicz wilkim pisarzem był! A czytałeś "Zygfryda"???? Film też był, bardzo ładny, nie pamiętam reżysera???
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 09.12.10, 18:44
    Chyba wszystkie filmy na podstawie Iwaszkiewicza są przynajmniej dobre, a niektóre genialne. Świadczy to o geniuszu autora pierwowzoru.
    Co do Wajdy to dla mnie jednak Popiół i diament lepszy. I dowód na to jak z nie najlepszej książki można zrobić doskonały film.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 18:53
    Racja. Kiedys ktoś powiedział, że mieliśmy dobre filmy bo była dobra literatura a scenariusz to podstawa...
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 09.12.10, 21:17
    nie ma niebezpieczeństwa zgodności gustów - wszak to tylko internet i dyskusja o książkach. :)
    Książka Bojarskiej - Król Lear umiera - czytałem ze dwa razy i za każdym razem - nie wiedziałem czy chodzi tam o Bojarską - (w gruncie rzeczy "nikogo") czy o wspomnienie o geniuszu aktorskim i Jego życiu??
    Oglądnąłem kiedyś - dwuczęściowy film dokumentalny - a w zasadzie wywiad-rzekę z łomnickim.
    Wspaniały aktor - wywiad kończy się wypowiedziami nagranymi tuż przed śmiercią - siwiutki łomnicki - z długimi włosami, brodą - ze swadą wspomina swe role, życiowe błędy - i ten z KC PZPR. Mądry człowiek, genialny aktor...umarł na scenie jako Król !!!
    A potem sięgnąłem po "Spotkania teatralne" łomnickiego - wydane i zredagowane przez Bojarską. takie sobie, sporo bufonady, zadufania w sobie - może to tylko moje wrażenie ?
    Iwaszkiewicz ?? czytałem sporo opowiadań - nie wierszy, nie powieści a opowiadań właśnie.
    Wajda ?? Namawiam na Jego książkę "O polityce, o sztuce o sobie" - zbiór wywiadów, refleksji, notatek z archiwum z ilustracjami Autora - nb wziętego malarza.
    Kilka szczebli wyżej w poziomie literackim od książki Łomnickiego !!!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 21:53
    Co do wywiadu rzeki - to oglądałam:-) Ten monolog ogląda się jak film fabularny z jednym aktorem. O ile pamiętam jest fragment, kiedy Tadeusz mówi, że aktor jest w każdej sytuacji aktorem ( czy coś w tym znaczeniu) i się szelmowsko uśmiecha do kamery.Cudny:-) Ale jak opowiada o przynależności do PZPR i o silnej wierze w socjalizm i o powodach to ja mu wierzę ( zresztą pamiętam też podobną wypowiedź Władysława Kowalskiego, nie mylić z Wacławem!!). Niewinny Czarodziej............. Kochany Łomnicki. Jak opowiadał jak grał w "Szczęśćiu Frania".....
    Jolak a czy czytałeś "Szkice piórkiem"???????????????????????
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 10.12.10, 07:52
    eee wszystkiego to ja pewno nie czytałem....Także i tych szkiców. A tak przez skojarzenie....swego czasu czytałem książki specjalisty od piórka i węgla. Profesora Zina.
    Szczególnie jedna z nich utkwiła mi w pamięci "Półgłosem i ciszą" - wydana i książkowo i "płytowo". Jest tam takie jedno opowiadanie - autor jako młody chłopak trafia do lokalnej siedziby gestapo. Ma naklejać numerki inwentarzowe na meblach. Siedzi pod biurkiem, klei te numerki i ....do pokoju wchodzi ss-man, wprowadza żydów - ojca i syna. Niemiec włącza patefon z płytą, Bolero Ravela , wręcza synowi starszego żyda pejcz i każe mu okładać ojca w rytm muzyki...szybciej i szybciej..... Gotowy scenariusz na makabryczną etiudę
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 08:51
    Oj Jolak, ale dałeś temat...... A propos : czy czytacie dużo o holocauście, pytam bo wcześniej już inni poruszali ten tamat, chyba ania. Ja kiedyś z koleżanką zaczytywałam się w ksiażkach o tej temtyce, jakaś chora fascynacja ..... Teraz natomiast nie jestem w stanie spokojnie czytać takiej literatury - myślę, że głównym powodem jest fakt, że mam dziecko...brrr, ..nawet nie chcę o tym mysleć....A z drugiej strony, zwłaszcza będąc Polakiem, nie można nie znać tematu...
    PS A co do "Szkiców piórkiem" to KONIECZNIE PRZECZYTAĆ Jolaku!!!! Naprawdę!!!! Jest to ksiązka tego typu, że czytająć oszczędza się:-) ( moja kategoria najlepszych książek). Andrzej Bobkowski wspaniale opisuje wybuch II wojny we Francji i zachowania ludzi, w tym Polaków.Do tego opisy podróży rowerowych przez Francję.Kończąc tę książkę żałowałam, że nie liczy ona więcej tomów............... To żałosne, ale błagam, przeczytajcie!!!!Plizzzzz:-)
    andrzej-bobkowski.pl/tworczosc
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 10.12.10, 12:04
    Holocaust ? tak - sporo czytałem na ten temat - chociażby historię likwidacji getta w Krakowie, wspomnienia właściciela tamtejszej apteki "Pod Orłem", wspomnienia Moshe Ashera - rzeszowianina, historię Żydów rzeszowskich w książce Potockiego - Żydzi na Podkarpaciu, My z jedwabnego - autorstwa Pani Bikont, książki Grossa - chociażby ów "Strach"..., książkę Kotuli, stosowne rozdziały monumentalnej "Historii Rzeszowa", Miasto Schultza - autorstwa Budzyńskiego, książki Henryka Grynberga ...choćby "Żydowską wojnę i zwycięstwo" .
    Ale wolę opowiadania Singera dotyczące życia polskich Żydów (opisywanego beletrystyczne - nie faktograficznie) sprzed shoah-u, z odrobiną mistyki, sentymentalizmu, obrazami zaginionego świata, pogodnymi wspomnieniami czasów zaginionych.
    Trudno nie interesować się tą tematyką, żyjąc w centrum Rzeszowa, tej jego części, która do wojny nazywana była przez jednych Mojżeszowem, przez innych ...małą Jerozolimą, chodząc przez rzeszowski odpowiednik umschlagplatz-u .

    Ps
    A co muszę przeczytać "koniecznie" ?? Boże mój - w głowie mam listę z dziesięciu książek czekających w kolejce, fizycznie, na półce, krzyczących tytułami "teraz ja, teraz ja !!!" ale nie pomogą szczere chęci kiedy czasu brak :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 12:23
    Jolaku, bardzo upraszam, zacznij od "Szkiców piórkiem" Bobkowskiego!!!!
    Co do Singera to bardzo lubię, choć opisywany świat jest trochę bajkowy i dziwnie się czyta, wiedząc co się działo w czasie wojny. To tak jak z przedwojennymi, polskimi filmami, zawsze w pewnym momencie myślę o tym, jaki los spotkał ludzi z ekranu-vide Bodo. Kiedy oglądałam na Kino Polska film dokumentalny o jego losach i śmierci w czasie II wojny, to się popłakałam ,serio.....
  • Gość: Anka IP: 78.167.109.* 10.12.10, 15:03
    Ja czytalam to co bylo obligatoryjne w szkole (opowiadania Borowskiego, Szczypiorski, Krall), poza ta literatura nie siegalam po inne swiadomie bo bylam skutecznie zrazona tym, co nakazano w czasach licealnych (na moj gust to zbyt ciezka literatura jak na wrazliowsc nastolatkow). Czytalam natomiast szereg wywiadow z ludzmi (tymi znanymi i mnie znanymi), ktorzy przezyli ten czas, m.in z niezyjacym juz Edelmanem, swoja droga bardzo dziwnym, aczkolwiek fasynujacym czlowiekiem...Nie stronie natomiast od filmow, rowniez tych nakreconych na podstawie ksiazek np. "Pozegnanie z Maria", a o takich klasykach jak Pianista, Lista Schindlera nie wspomne, no i Arytmetyka Diabla, o ktorym pisalam wyzej. Oprocz tego: Chłopiec w pasiastej pizamie, Dzieci Ireny Sendlerowej, Ucieczka z Sobiboru, Jakub Klamcea, Pamietnik Anny Frank, Falszerze, Korczak, Pociag zycia...to te co pamietam bo bylo tego znacznie wiecej.
  • 10.12.10, 12:48
    Wciąż mi brak czasu, by z Wami tu gadać... Też miałam etap literatury "żydowskiej"... Teraz już mniej... Ale co do historii Żydów rzeszowskich nie wiem czy czytaliście ksiązkę własnie Kotuli pt. "Losy Żydów rzeszowskich 1939-1944" wydanej w 1999 roku .. Język nieodżałowanego Pana Franciszka, lektura okraszona zdjęciami - dla mnie naprawdę świetna! Trafiłam na nią przez przypadek i uważam, że jest godna polecenia...
    O "Szkicach" słyszałam i przeczytam na pewno... Mam tez przygotowaną książkę Romy Ligockiej "Dziewczyna w czerwonym płaszczyku" - znacie?
    A równolegle czytam ciekawą pozyjce o Florencji, autorstwa Barbary Beuys... To tak pod wpływem wczesniejszych rozważań o Michale Aniele... :))))
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 14:45
    Miło że powróciłaś na forum Jagienka. Co do Ligockiej to Polański, jej kuzyn, wypowiedział się , że napisała bzdury i sporo powymyslała a resztę poodpisywała od innych ......Ale napisz czy warto przeczytać.
  • Gość: Anka IP: 78.167.109.* 10.12.10, 15:07
    Roma Ligocka, pozytywna osoba, takie sprawia wrazenie, tez czytalam gdzies opinie Polanskiego, ze nieco nagiela fakty..ciekawe jaka jest prawda...
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 23:52
    Czytałam Edelmana. dziwne...Opisy suche i obserwacja ludzi jako organizmów, ciał....
    Z tematu polecam "Eichmann w Jerozolimie" , masakra!!!
  • Gość: Anka IP: 78.167.109.* 11.12.10, 11:11
    Nieszczesliwy czlowiek to pewne, poza tym lekarz, ateista stad mysle traktowanie ludzi jako organizmow, cial...no i czasy, doswiadczenia przezyte zrobily swoje w psychice, oprocz tego ateizm wlasnie mial na niego duzy wplyw...w ktoryms wydaniu Wysokich Obcasów (o ile dobrze pamietam) byl z nim wywiad, ktory zrobil na mnie duze wrazenie...pokazal w nim ludzka twarz, uczucia i wrazliwosc wobec drugiego czlowieka. Pamietam, ze sie wzruszylam do lez...
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 11.12.10, 12:38
    W filmie Spielberga jest taki motyw - Schindler z kochanką jadą na koniach po wzgórzu ponad gettem na Podgórzu - w dole trwa pacyfikacja getta. Oni zatrzymują konie a w dole stada Niemców mordują ludzi na ulicach i naraz Schindler widzi małą dziewczynkę w czerwonym płaszczyku - ona idzie środkiem ulicy na której trwa piekło. Idzie spokojnie drepcząc nóżkami - wchodzi do bramy i w jakimś "rozpirzonym" mieszkaniu chowa się pod łóżko.
    Film jest czarno biały (właściwie w sepii) i tylko ten płaszczyk 'wyczerwieniony"
    Potem jest scena ekshumowania, nakazanego przez Niemców, zwłok Żydów i Schindler widzi , wiezione na trupim wózki zwłoki w czerwonym.....Trupy na taśmociągach jadą w górę i spadają na dymiące stosy. Popiół spada na maski samochodów. Wcześniej jest taka scena, na ulicy Krakowa, Schindler zgarnia na dłoń popiół z samochodu i dziwi się "co to takiego"
    Edelman...wśród filmów dokumentalnych dołączonych do Newsweeka jest wywiad z Nim.
    Za młodu oswojony ze śmiercią , w dorosłych latach ratujący ludzi. Jego stosunek do życia, taki trochę sceptyczny, niekiedy....zgryźliwy - wypływał z przeżyć.
    Przepraszam że to napiszę - za ten zgrzyt ten tu niżej - ale już za samo internowanie Edelmana - jaruzel powinien zawisnąć na ulicznej latarni albo zginąć jak Ceausescu - pod płotem.
    A wracając do Edelmana - ton jego wypowiedzi (na owym filmie) przypomina trochę trochę styl a-la Hous ( którego nb uwielbiam jako bohatera filmu).
    Piszecie o Polańskim - z tego co wiem to i On i Kosiński ubarwiali na swój sposób wspomnienia wojenne. Zacząłem czytać "malowanego ptaka" i ...nie dałem rady po kilku stronach. Kosiński - maniak erotoman, członek bohemy nowojorskiej i łgarz. Wszak w trakcie jednej z jego wizyt w Polsce na spotkanie z nim przyszli jego wojenni opiekunowie - nie sadyści, gwałciciele, zbrodniarze, pieniacze - a zwykli ludzie którzy traktowali "swego Jureczka" jak syna - a on z nich zrobił pazernych prymitywów w "sztandarowej powieści".
    A potem...wanna , plastikowy worek na głowie, ostatni orgazm na bezdechu.....
    Czy to warte czytania - zaproponowanego w wątku, inicjującym tą bardzo fajną wymianę wymianę książkowych wrażeń ???
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 11.12.10, 13:21
    Malowany ptak to powieśc, fikcja literacka. Przeczytałam jako 18 latka i byłam w szoku, ale nie traktuję wszystkich książek, filmów o przeżyciach wojennych czy z holocaustu jako dokumentu, ale wielu ludzi tak. Uważam, że pisarz czy reżyser w fabule ma prawo do przerysowań. A Amerykanie lubią przerysowania i uproszczenia. Środowisko Hollywood i osoby najbardziej wpływowe tam to ludzie pochodzenia żydowskiego (stąd i Kosiński jako scenarzysta i Polański jako reżyser szybko tam trafili). A Żydzi chyba bardziej winą za holocaust chcą obarczyć biernych świadków. Wyłapują hitlerowskich zbrodniarzy, ale obwiniają Polaków za współudział. Dla przeciętnego Amerykanina Polacy są winni holocaustu. To współcześni Polacy, a nie Niemcy są uważani za antysemitów. Co do Polańskiego to moim zdaniem jest powściągliwy pisząc w autobiografii 'Roman" o swoich przeżyciach z wojny.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.10, 00:37
    Co do Edelmana, to czy oglądaliście dokument w Planete o powstaniu w getcie??Bardzo niepoprawny politycznie i chyba prawdziwy......Staszny....
    Co do Jurka Kośińskiego, to zanim przeczytałam "Good Night..." widziałam słynny film fabularny o nim, w którym była słynna scena, kiedy synowie ludzi, którzy ukrywali rodzinę Kosińskich, przyjechali na spotkanie z Kosińskim w Warszawie a on ich "olał" i widać było, że się przestraszył... Mitoman, który wypłynął na dochodowym temacie Holocaustu...
    Co do Polańskiego, to w świetle ostatnich wydarzeń lekko zaniepokoił mnie opis jego zachowania w szkole filmowej - wspomnienia Zofii Nasierowskiej. Ale akurat on o swoich przejściach wojennych nie chciał opowiadać, nawet w jego biografii "Roman" temat jest potraktowany oględnie.
    PS Niesamowicie się cieszę, że sobie na tym forum gderamy o książkach. Czytanie jest CHOLERNIE WAŻNE i kształtuje człowieka. Czy macie książki, przy których płakaliście?? Z książkami jest inaczej niż z filmami, nie podlizują się i nie wymuszają reakcji- oj, troszkę się zapędziłam ,ale naprawdę jestem uzależniona, co zawdzięczam tacie ( cała rodzina od pokoleń czytała masę książek).
    Co do pytania o płacz, to ja płakałam czytając "Zabić drozda".....Serio:-)))))))))))))))
    Słuchajcie, tak sobie myślę jak czytam nasze gadanie, że chyba na klasyce kina ez się troszkę znacie??? Może założę jakiś wątek a porpos?????
    Kto lubi filmy Hasa?????????????????
  • Gość: Anka IP: 78.167.109.* 12.12.10, 11:21
    Polanski dziwak ale jak dla mnie w pozytywnym tego slowa znaczeniu (no moze nie do konca, zwazywaszy na jego wybryki bardziej lub mniej prawdziwe:)) ale mysle, ze to tez wynika z przezyc, jednak wojna odcisnela ogromne pietno na ludziach, ktore objawialo sie w pozniejszym zyciu na rozne sposoby. W jego przypadku to bylo otwarcie na ludzi, doslownie (przy tym samym zamkniecie na wojenne przezycia)...szalenstwa, zabawa, rozrywka no i oczywiscie nieprzecietny czlowiek jako artysta-filmowiec, troche smieszny, groteskowy no i w koncu powazny...Ja go bardzo szanuje, mimo wszystko...;)

    Watek o filmie...fajny pomysl :)
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 12.12.10, 12:34
    W tej autobiografii wcale nie wybiela się pisząc o stosunku z nieletnią. No cóż miał słabość do lolitek (kilka lat po tym romans z młodziutką N. Kinski- ostatnio przypomniałam sobie Tess po wizycie w Lacronan, gdzie był kręcony). Bardzo cenię go za twórczość. I w tej biografii i w różnych wywiadach sprawia wrażenie bardzo pozytywne na mnie, choć może to być kreacja. Oprócz przeżyć wojennych doszła kolejna trauma : morderstwo żony w ciąży.
    Też jestem za wątkiem filmowym:)
  • 12.12.10, 12:48
    A bo rzeczowe mówienie, bez patosu i egzaltacji, nie wyklucza ciepła i zrozumienia. Marek Edelman był (musiałam się poprawić - jakoś z trudem przychodzi mi pisać to "był") kapitalnym przykładem, że i despotyzm może być ciepły... "bierz się do życia, nie marudź" - jeśli tylko była jakaś szansa dla pacjenta, to do niej poszturchiwał. A jak nie było - umiał bez gadania i wtedy wspierać.
  • 12.12.10, 12:43
    Ech, nie wytrzymuję... Polański chyba pozazdrościł krewniaczce, że wyszła z cienia. Plecie tak, jakby nie wiedział, zjak to bywa z zapamiętywaniem, nawet przeżyć niekoniecznie traumatycznych. zwłaszcza - jak działa pamięć u dzieci.
    Nie ma "dosłownego zapamiętywania", trudno.

    A co do lektur: w tym temacie (żydowskim, choć także związanym z właściwościami pamięci) jest świetna rzecz D. Steinlaufa "Pamięć nieprzyswojona". I druga - fenomenalna książka G. Kołacza "Czasami trudno się bronić".

    Ta ostatnia powinna jak najszybciej zostać lekturą obowiązkową u nas, w uniwerku, u historyków - także do nauki, jak można pisać prace magisterskie: żeby nie były drętwe ani uścibolone z cytatów.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 12.12.10, 12:53
    >żeby nie
    > były drętwe ani uścibolone z cytatów.


    Ziejka pokusił się o tryptyk europejski, o którym gdzieś wspomniałam. Drętwota niezwykła i pewnie dlatego nie ukazała się do dziś 3 cześć -Moja Prowansja (i tak czekam:) Podobnie z Zagańczykiem i jego Drogą do Sieny. Można pisać pięknie i ciekawie (Herbert i jego eseje o podróżach i sztuce).
  • 12.12.10, 13:03
    Zgrzytałam zębami- że też można tak zmarnować temat...
    A że mozna o historii fantastycznie pisać - dorzucam do pakietu świątecznego jeszcze Ludwika Stommę: 1. A jeśli było inaczej? Antropologia historii; 2. 2. Historia zmienną jest.
    Po tej ostatniej miałoby się ochotę - to wniosek praktyczny - zamknąć na klucz cały ten interes, zwany IPN-em. A w każdym razie ten jego "sektor prokuratorski".
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.10, 13:26
    Jael, rozwiń temat o "Czasami trudno się bronić"????
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 12.12.10, 20:34
    do dyskusji "kulturalnych" - filmowo-książkowych najbezpieczniejsze byłoby założenie oddzielnego forum "prywatnego". Z koniecznością logowania się i administrowania...ale czy to tu konieczne ?? Trole i chamy internetowe z zasady nie mają nic do powiedzenia w 'tematach kulturalnych".
    Napisano tu wyżej o "klasyce filmowej". i już zaczyna się problem - co jest ową klasyka. Bo dla mnie to na przykład "taksówkach", Ojciec chrzestny, czas apokalipsy czy Ziemia obiecana.
    Dla innych - chociażby Cassablanca czy Kanał lub Popiół i diament.
    Podobnie jest z książkami - rośnie nam nowe pokolenie dla ktorego np książki Kapuścińskiego mogłyby być "nowościami" , czymś odkrywczym. A dla mnie już tylko 'klasyką".
    Filmowa klasyka ?? gra na oboju w ekscytującej scenie "Misji" ??, taniec przed lustrem w rytm "The end" w "Czasie apokalipsy" a może okrzyki Kobieli "Wodzu prowadź na Kowno" w początkowych scenach "Zyzowatego szczęścia" ???
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.10, 09:01
    Zawsze wybiorę Kowno:-))))))))))) Pamietam, jak raz na Rynku rzeszowskich była jakas pikieta polityczna i ludzie stali i nabuzowani cos pokrzykiwali. Ja chciałam ich rozweselić i krzyknęłam "Na Kowno" ,ale nikt sie nie zaśmiał, tylko popatrzyli na mnie jak na debila:-)))))))))))
    To na razie zamiast na Kowno idę załozyc wątek filmowy:-)))))))))))))
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.10, 09:22
    Miałeś rację Jolak, na wątku filmowym od razu pojawił się mój "wielbiciel" :-))))))))))
  • 13.12.10, 11:53
    Służę. Punktem wyjścia dla G. Kołacza jest stereotyp "Żydów, biernie idących na rzeź". Oddaję głos Autorowi:

    "Mając dzisiejszą wiedzę o tamtych wydarzeniach, czytając wspomnienia, szczególnie te pisane po wojnie, można by sądzić, że wiele sygnałów powinno skłaniać Żydów do pewnej aktywności. (...) powinni oni za wszelką cenę emigrować; (...) Można w końcu brnąć dalej i zadać sobie pytanie, które zadawali też sobie sami Żydzi: "jak to się mogło stać, że cały naród biernie szedł na rzeź"? Skoro i tak czekała ich śmierć, dlaczego nie postanowili zginąć w powstaniu - jak w Warszawie, czy choćby w Białymstoku?. Postaram się zmierzyć z tymi pytaniami i wskazać czynniki, które mogły sprawiać, że tak naprawdę Żydzi nie mogli zachować się inaczej. Analizując je, chciałbym pokazać, że w podobnej sytuacji większość ludzi postąpiłaby w zbliżony sposób". (GK, s. 15 - 16).

    Kołacz przebadał na podstawie dostępnych dokumentów i relacji uwarunkowania społeczne i psychospołeczne postaw żydowskich w trzech etapach okupacji: przed utworzeniem gett; od utworzenia gett do rozpoczęcia "ostatecznego rozwiązania"; podczas Zagłady.

    Praca jest imponująca - niech to nie będzie wzięte za przejaw "wyższości" - młodziutki Autor nie wpadł w patos ani w "poetykę obwiniania". Napisał rzecz, która jest sama dokumentem zdolności nie tylko porządkowania i czytania dokumentów, ale też rozumienia ich.
    Właściwie jest to praca "pograniczna" - znakomite świadectwo, że jeśli chce się historię rozumieć, to trzeba mieć też wiedzę z innych dziedzin i porządnie ją wykorzystywać.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.10, 15:58
    Dziękujęi Jael, czytając na omawiany ostatnio temat, czesto się zastanawiałm nad kwestią "jak mogli iść potulnie na rzeź". Na pewno sięgnę po tą książkę, dzięki za pełną informację.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.10, 08:47
    Wiecie co, ten pan w antykwariacie na Mickiewocza ma naprawde ciekawe pozycje kisązkowe, wystawa kusi jak diabli. Czytaliści Siedleckiej o literatach PRL i bezpiece? Zastanawiam się czy kupić?Siedlecka ma bardzo ciekawe artykuło na ten temat w Rzepie.
  • 14.12.10, 11:25
    A, to zależy, czy lubisz "historię spod poduszki" (nie chcę się dosadniej wyrażać). Dla mnie literatura Siedleckiej dlaczegoś prowokuje do pytania: jaka jest granica między historią a plotkarstwem? Dziwne - bo podobne myśli nie nawiedzają mnie przy czytaniu Torańskiej, Krall czy Bikont; a żadna z przykładowo wymienionych Pań do łagodnych owieczek, oszczędzających swoim "obiektom" drażliwych pytań ie należy. Ba, co do Hanny Krall zgadzam się z opinią, że to "piekielnie inteligentna sadystka", a "narzędziem tortur" jest właśnie ta inteligencja.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.10, 09:52
    JOLAKU, jak mogłeś polecić mi "Kamień i cierpienie"??? Doszłam wczoraj do fragmentu, kiedy błazen-garbus chodzi ze zwłokami niemowlęcia i prosi ludzi o pomoc w pogrzebie. Potem sprawę załatwia wiedźma, która kupuje zwłoki i opisuje, które fragmenty ciała można sprzedać ( opis rynku handlu częściami ciała zmarłych) !!! Potworna książka!!!!!!!
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 15.12.10, 10:42
    jak widzę, ta książka to dla Ciebie i Kamień i cierpienie....eee "jojczysz" - jak mawiał mawiał mój św.pamięci dziadek, gdy "wybrzydzałem" na coś.
    Albo...kilka dni temu pożyczyłem mojej Mamie - Pani dostojnie wiekowej - kilka tomików wywiadów ze znamienitymi postaciami współczesnej kultury - konkretnie K.Masłonia "Zydzi , sovieci i my", "Nie uciec nam od losu", "Miłość nam nie dana". Nie będę wymieniał wszystkich postaci "wywiadowanych" - bo 'bajtów" by zabrakło :)).
    Myślałem sobie - ot poczyta do świąt. Po kilka dni Mama oddała mi tomiki ze słowami - "tego nie da się czytać, po co coś takiego kupujesz".
    Próbowałem jej tłumaczyć, że postacie - Sołzynicyn, Siedlecki, że mądre słowa, że recenzje twórczości , na koniec że przepraszam - "ale rzeczywiście to za trudne dla Ciebie".
    Obraziła sie - "to co - mam rozumieć, że uważasz mnie za głupią, tak ??"
  • 15.12.10, 10:48
    Ehm, ehm...Takie realia... to też jest dziedzictwo kulturowe. Bardzo pouczające - bo pokazuje, co to tkwi pod spodem tych wszystkich utyskiwań na "zepsucie dzisiejszych czasów". Przecież myśmy się zrobili wręcz przeraźliwie moralni!

    A przy tej pogodzie, ledwie przyjadę do miasta, pójdę poszukać jakiejś tropikalnej lektury.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.10, 09:06
    Zgadzam się, kiedy czytałam to pomyslałam, ze mamy szczeście żyć w normalnych czasach, choć ludziom wydaje sie że ludzkość jest coraz bardziej zepsuta i odhumanizowana a jest odwrotnie. Idalizuje się przeszłość....
    Jolak-zajojczałam, bo takie scenki mnie rozwalają:-(
    A czytaliście Tolkiena? Wiem, że niektórzy się będą śmiać, ale mnie się bardzo podobało. Były to pierwsze książki fantasy, które przeczytałam i byłam zaskoczona, że to nie jest dziecinne ( tak mysląłam wczesniej o Tolkienie). Pełno filozofii i odnośnków do historii czy religii.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 16.12.10, 10:38
    za starym chyba na taką lekturę - robiłem kilka podejść, kilka lat temu i do "Pieścieni..." i do "Potterów..." . Nie dałem rady, ble ble ble . Dzieciaki się zachwycały "Tatoo - poczytaj to takie fajne" . Zrobiłwm im bibliotekę tolkienowsko- rowlingowską . I się nie przkonałem.
    Cóż ...jestem pokoleniem wychowanym na Szklarskim, Arkadym Fiedlerze oraz Mayu. Z tej lektury wskoczyłem do popularno-naukowych "ceramów", Lema , Parandowskiego....potem i dalej , dalej....
    Do jednego przyznam się bez wstydu - kolejne filmy z Władcą pierścieni i Harrym Potterem oglądałem z zapartym tchem :)

    A lektura, czasem trudną ,warto jednak powalczyć ....Z:)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.10, 11:16
    Ja tak samo myślałam o Tolkienie,ale pozory mylą!! To jest naprawdę mądra literatura. W tym przypadku lepiej najpierw obejrzeć film - nie będą się myliły imiona bohaterów:-)
    Trylogia jest świetna ponieważ każdy w niej odczyta co innego, dzeci zachwyca się akcją i basniowym wątkami a dorosli znajadą tam cąla filozofię i dramat ginącego świata. ja nawet znalazłam wątek który przypominał mi sytuację Polaków w czasie II wojny światowej....
    Trylogia na początku powolna a potem wciąga ....
  • 16.12.10, 13:32
    Z całym szacunkiem... Ale stawianie Tokliena w jednym rzędzie z "Harrym P" to jak dla mnie gruba pomyłka... Zupełnie nie ta liga! "Trylogia" jest prawdziwym majstersztykiem literacko-fanastycznym z nutą głębszej filozofii a "poterki" to płyciutka magiczna opowiastka... A żeby zobczyć do czego zdolny był wielki Tolkien polecam "Silmarillion", choć do łatwych nie należy.. Trzeba mieć mega pamięć by pomieścić wszystkie dynastie, imiona i zawołania... No i kwestia języka... :) Według mnie nikt Panu J.R.R. T nie dorównuje...
    Choć równie lubię cykl Lewisa...
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.10, 14:40
    Ale zz to Silmarillion wyjasnia geneze wydarzen przedstawionych w Trylogii - taka jkaby encyklopedia:-)
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 17.12.10, 12:07
    Mam je przed sobą - Dzienniki Adama Czerniakowa i Kronika getta warszawskiego - wrzesień 1939-styczeń1943 Emanuela Ringelbluma. Dwie książki, dwie księgi z czasów gdy Bóg wziął sobie urlop.
    Lektura przerażająca ale i konieczna. By zrozumieć istotę człowieczeństwa i ...rolę Boga w dziejach ludzkości .
    Raz jakiś pobożny........(tu chcę uniknąć jakikolwiek epitetów negatywnych - zwłaszcza że myślę o jednym ze sympatycznych prowadzących programu "mam talent" ) zapytany o rolę Boga w wielkich tragediach ludzkości powiedział coś takiego "Och - człowiek ma daną przez Boga wolną wolę i może z niej korzystać do woli".
    Czyli należy to rozumieć "Bóg daje człowiekowi wolną wolę do czynienia zbrodni, ludobójstwa. A innym ludziom daje wolną wolę do bycia pozbawianym życia, śmierci z głodu , od kuli, od gazu...."
    Powiem szczerze - jeśli tak jest w rzeczywistości to ja odrzucam takiego Boga - skoro wolał się zabawiać w zamienianie wody w wino - na małą zresztą skalę czy podsyłanie raz po raz "płaczących obrazków" - a nie potrafił ocalić milionów istnień ofiar ludobójstwa w dziejach "ludu bożego" - mając to na myśli nie tylko Żydów.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.10, 12:26
    Podpisuję się pod poniższym wywodem:-( Jednak ciekawe jest, że ludzie, którzy przeżyli wojnę,Holocaust czy pogromy wcale nie przestali wierzyć w Boga ( przynajmniej niektórzy). Myslę, że niektórych przed całkowitym zwątpieniem uratowała właśnie wiara...
    Ostatnio myślałam o tym, czytając o pogromach na Kresach i mordowaniu Polaków...straszne...
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 17.12.10, 18:14
    Wiem "mata..." , że raczej nie lubisz czytać "drastyczności".
    Ale może się "przełamiesz" ?? Myślę , że w dobrej bibliotece praca Ringelbluma powinna być dostępna.
    Zebrane relacje wybitnego żydowskiego historyka to ...ponad 640 stron trudnej lektury, spisywane "chłodnym okiem" przeżycia, relacje. Odkopane po wojnie bańki z dokumentami zawierały również "testamenty" osób pomagających autorowi. Moje wydanie - "czytelnika" , z 1983 roku.
    Ulicznicy warszawscy bijący Żydów na ulicach przed zamknięciem getta, szmalcownictwo, handel "chrześcijańskimi" papierami, bezduszna, sprawnie zorganizowana zbrodnia z niemiecką perfekcją.....
    Zapisek z 26 sierpnia 1941
    "ostatnio daje się zauważyć dziwna obojętność wobec śmierci, która nie sprawia już wrażenia. Ludzie mijają obojętnie nieboszczyków. Mało kto przychodzi do szpitali, aby dowiedzieć się o swoich krewnych. Również na cmentarzu mało kto interesuje się zmarłymi"

    Straszne.

    Nie tak dawno, w trakcie "dni Rzeszowa" - ktoś pozwolił postawić świetliste karuzele pomiędzy synagogami, na miejscu gdzie kiedyś był najstarszy cmentarz żydowski, niedaleko pamiątkowego głazu stojącego na miejscu, gdzie Niemcy spędzali żydowskich Rzeszowian, na selekcję przed wysyłką do Bełżca i ...dołów śmierci w lesie głogowskim .
    Bezduszność, głupota czy niewiedza ???
  • 17.12.10, 19:34
    Gość portalu: jolak napisał(a):

    > Nie tak dawno, w trakcie "dni Rzeszowa" - ktoś pozwolił postawić świetliste kar
    > uzele pomiędzy synagogami, na miejscu gdzie kiedyś był najstarszy cmentarz żydo
    > wski, niedaleko pamiątkowego głazu stojącego na miejscu, gdzie Niemcy spędzali
    > żydowskich Rzeszowian, na selekcję przed wysyłką do Bełżca i ...dołów śmierci w
    > lesie głogowskim .
    > Bezduszność, głupota czy niewiedza ???

    Niestety - tylko powtórka z historii, jak zwykle przy takich powtórkach w postaci farsy. Powtórka tego, o czym pisał Jan Błoński w "Biedni Polacy patrzą na getto".
    Jeśli niewiedza, to bardzo specyficzna, taka spod znaku "nie wiemy i nie będziemy wiedzieć" (ignoramus et ignorabimus).

    O tym typie niewiedzy bardzo szpetnie w dniach ostatnich myślę. O Tadeuszu Markielu z Gniewczyny i tym, co spisał i co w różne miejsca rozsyłał. I o tej ciszy zawziętej... nie wiem - może nie pomyślał, aby wysłać swoje wspomnienia do historyków UR? A może wysłał - "i zapadłą głucha cisza/i zrobiło się koszmarnie"...
    Tadeusz Markiel nie żyje od miesiąca. Jego wspomnienia ukażą się na początku przyszłego roku - tak przynajmniej zapowiada Dariusz Libionka.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.10, 23:49
    Niestety Jolak, czytam drastyczności, właśnie zakupiłam dziś "Dziesięć kawałków o wojnie" - relacja rosyjskiego żołnierza z wojny czeczeńskiej. Poczytałam chwilę i zrobiłam przerwę... Rzecz dzieje się w połowie lat 90 , w naszych czasach....aż trudno uwierzyć w te opisy:-(
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 18.12.10, 13:58
    Odkąd "liznąłem" współczesnej Chorwacji pasjonuję się tematami tamtej wojny , "domovijnego ratu" czyli z polska - wojny domowej lat 90 -tych.
    Pierwsza książka to Pocztówki z grobu - autorstwa Emira Sulajgica. Autor - cudem ocalały z Srebrenicy, muzułmański Bosniak. Relacja wstrząsająca. A do cyklu książek z tamtym terenem i tamtą wojną pewno wrócę jeszcze.

    Z innej "beczki" - nie wiem czy znacie książki Martina Pollacka "Po Galicji" oraz "Śmierć w bunkrze" . Ta ostatnia to refleksje syna...esesmana. Ten bunkier to miejsce śmierci owego hitlerowca - zabitego przez przemytnika w trakcie powojennej ucieczki.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.10, 17:56
    OOOO "Śmierć w bunkrze" czytałam i nie mogłam nie mieć na końcu satysfakcji czytając o nędznej śmierci "pana życia". Najciekawszy był wątek stosunku całej rodzinki do faszyzmu i kariery Gerharda.... Z tego tematu polecam książkę opisującą dzieje dzieci największych zbrodniarzy hitlerowskich: www.biblionetka.pl/book.aspx?id=23606 - polecam.
    Wczoraj przygotowując w Matrasie fotki do bloga widziałam nowość książkową o roli niemieckich lekarzy w narodzinach faszyzmu. Może być ciekawa... widziałam film dokumentalny na ten temat i wydaje mi się, że za mało się o tym mówi, temat zamiatany pod dywan......
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 21.12.10, 14:48
    Lubię wracać do cyklu książek tego autora. Między innymi dlatego, że mogę je otwierać na dowolnej stronie i bez straty dla "fabuły' wyczytać coś ciekawego, złotą myśl, refleksję z którą mogę, choć nie muszę, się identyfikować.
    Podobnie jest z książką - moim fetyszem - Twierdzą - Saint Exupery'ego.
    Tu - nie ważne czy zaczynam czytać od wybranego akapitu, rozdziału czy na chybił-trafił....otwieram książkę, czytam i ...czuję jakby "motyle- myśli" zaczynały fruwać wokół mojej głowy. :))
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 21.12.10, 17:11
    Uwielbiam Lapidaria!! Mam nawet taki zeszyt , w którym zapisywałam najtrafniejsze refleksje.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 21.12.10, 17:14
    A pamiętacie Zapiski na pudełku od zapałek. Zacny profesor Eco od lekkiej strony.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 21.12.10, 22:31
    Mam z nim problem, z jego książkami. Imię Róży - wiadomo - można czytać i czytać.
    Pozostałe ?? kocham i nienawidzę - zapiski...kolejne, chyba trzy częsci - fantastyczne.
    Mam tych "ecców' kilka tomów - wciąż wracam do "Wahadła..." "Wysp dnia..." "Baudolina..." czytam i ciągle coś nowego odkrywam - stąd ta ambiwalentność uczuć :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.10, 08:57
    Lepiej przyznajcie się czy lubicie "Raz do roku w Skiroławkach"?:-)))))))))))))))))))))))))
  • 25.12.10, 18:46
    Najbardziej - parafrazę tytułu: Raz w roku w Sikołapkach. Poza tym jakoś nie jestem fanką "literatury polucyjnej" - mniejsza, czy Nienacki, czy Henry Miller. Natomiast chętnie obserwuję gimnastykę krytyki literackiej, tej młodszej zwłaszcza... gdy opowieść, w której głównym wątkiem jest seksualność, popełnia kobieta (też wszystko jedno - czy Erica Jong, czy Manuela Gretkowska), to wtedy jest fuuuu.... literatura menstruacyjna. A facet? No, zaczyna się kombinowanie pod górkę. Najczęściej - że seks to tylko pretekst, a poza tym (pod tym?) gejzer intelektu ;-).

    Czekam na Powszechne dzieje paranoi w pigułce... czyli najnowszą powieść Eco. A na razie kończę "Oskarżoną Wierę Gran"; na razie ze smętnym podziwem (?) dla arcypolskiego (to kategoria kulturowa, nie etniczna) warcholstwa. Jaki sąd, co za sąd... my i tak wiemy lepiej - tak bym to streściła. Niezdolność do uznania własnej pomyłki, kompleks "racji za wszelką cenę" (a cena czyjegoś życia nie jest wcale znacząca) - jak na razie dla mnie o tym jest ta książka.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.10, 08:29
    Dla mnie ciekawa jest rola Szpilmana w tym wszystkim ( i jego zachownaie w stiosunku do inncyh "ocalałaych" znajomych z Getta). Stara metoda -puścić plotke ,sugestię a potem milczeć udając zafrasowanie ( przypomina mi ise film Kutza "Milczenie")......Nie wiem jak Ciobie, ale mnie ta książka strasznie denerwowała.........
  • 27.12.10, 23:34
    Mnie umocniła w niejakim cynizmie. Świat sceny i estrady nigdy nie był słodki; zawiść to chleb powszedni. Plotka, kalumnia - broń powszednia. A jednostki podejrzane o talent muszą być wyjątkowo odporne - bo też największych wrogów mają z dwu stron.
    Utalentowani, którzy już coś osiągnęli, rzadko sprzyjają równie zdolnym - wolą "wygodne, szare tło".
    Szpilmana mimo to nie pojmuję - gdyby to była pianistka, to byłoby bardziej zrozumiałe. Ale normalnie dla kompozytora i pianisty świetna śpiewaczka to doskonały "materiał". Mnie tam w kulisach czuć jakimiś babami... bo to niszczenie Wiery G. było właśnie (sorry, bywam dość zawziętą antyfeministką) przeraźliwie babskie.
  • 29.12.10, 12:14
    Sugeruję poszukać oferty wydawnictwa Czarna Owca na nadchodzący rok. Jak dla mnie, zapowiada się wcale smakowicie; czekam zwłaszcza na pewnego duńskiego autora.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 29.12.10, 17:34
    tygodnik.onet.pl/30,0,57364,na_obrzezach_zaglady,artykul.html
    cytuję :

    Wszystko wskazuje na to, że „Złote żniwa” wywołają taką samą burzę jak „Sąsiedzi” i „Strach”.

    Zaczęło się od fotografii, która ilustrowała zamieszczony trzy lata temu w „Gazecie Wyborczej” artykuł Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego „Gorączka złota w Treblince”. Reporterzy opowiadali, opierając się na źródłach i rozmowach ze świadkami, jak po zakończeniu wojny tereny wokół obozu koncentracyjnego były przekopywane przez poszukiwaczy kosztowności i złota, rozgrzebujących popioły i zwłoki ofiar. Autorom udało się również zdobyć fotografię, która przedstawia efekt obławy milicyjnej na kopaczy złota z położonej koło Treblinki wioski Wólka Okrąglik.

    – Zdjęcie od razu zwróciło moją uwagę i byłem zdumiony, że jego publikacja nie wywołała żadnego rezonansu – tłumaczy Jan Tomasz Gross w rozmowie z „TP”. – Zamiast zwykłego dokumentu otrzymaliśmy zapis ikonograficzny, aż ciężki od znaczeń symbolicznych. Schwytani podczas obławy wyglądają jak oderwani od ciężkiej pracy przy żniwach. Są spokojni, zmęczeni, na ich twarzach nie znać przerażenia. Stoją w pełnym słońcu. Przed sobą mają ułożone równo czaszki i skrzyżowane kości. Nawet półkole, w którym wraz z mundurowymi pozują do zdjęcia, bardziej kojarzy się z pamiątką po uroczystości wspólnotowej niż grabieżą.

    Kiedy więc Gross otrzymał od wydawnictwa Oxford University Press propozycję napisania eseju o fotografii z dziedziny, którą się zajmuje, bez wahania wybrał właśnie to zdjęcie. Współautorką tekstu jest Irena Grudzińska-Gross; u nas książka ukaże się

    w lutym, nakładem wydawnictwa Znak. Mimo że skromna objętościowo i oparta na materiałach drukowanych już w języku polskim, może wywołać burzę porównywalną z tymi, jakie przetoczyły się przez Polskę po publikacji „Sąsiadów, i „Strachu”. Gross po raz kolejny podważa bowiem mity, na których fundowana jest nasza świadomość historyczna.

    Owszem: Polacy w jego oczach to przede wszystkim ofiary wojny. Ale również współsprawcy dramatu polskich Żydów. – Do słynnego zdania Bartoszewskiego, że uratowanie jednego Żyda było możliwe dzięki dziesięciu Polakom, dodałbym kolejne: zamordowanie jednego Żyda nie byłoby możliwe bez współpracy wielu osób – mówi autor „Złotych żniw”.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.10, 20:46
    Temat wcale nie jest nowy, ale głośno się o nim nie mówiło-kilka lat temu oglądałam film dokumentalny o obozach, w którym rosyjski oficer opowiadał, jak wyzwalali obóz na terenie Polski-musieli Polaków przeszukujących zwłoki odstraszać strzałami........kolejne polskie tabu....
  • 31.12.10, 08:44
    I tabu, i jeszcze gorzej; bo takie zdarzenia, jeśli nie zostały wyparte, to "przeprojektowano" je właśnie na żołnierzy rosyjskich - że to wyłącznie oni mieli być hienami. To jest ciąg dalszy opowieści o tym, jak krasnoarmiejcy mieli plądrować dworki i kamienice... Pewnie tak też bywało - ale opowieści o tych wyczynach słyszałam też w miejscach sobie znanych. Także znanych ze wspomnień dawnych mieszkańców - którzy opowiadali, jak niszczono i grabiono ich domy po parcelacji majątku i wysiedleniu właścicieli. Ba, oni nawet wspominali, kto zabrał zegar, kto kawałek serwisu, kto brał książki (na rozpałkę)... itd.

    Jeszcze jeden temat tabu: tylko ćwierćgębkiem wspomina się, że Sprawiedliwi woleli się nie przyznawać do swoich dobrych uczynków także ze strachu przed napadami. Czysto bandyckimi: chodziło o łup - no bo przecież kto Żydów ukrywał, ten MUSIAŁ się obłowić.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 31.12.10, 15:27
    Nie było tu moją intencją intrygowanie na ten czy inny temat - dlatego dzisiaj tylko Wam napiszę - Życzę Wam - Szanowne (i) Mole Książkowe - Dużo zdrowia (a co za tym idzie dobrego wzroku do czytania :)) , zasobnego portfela i inwencji do zdobywania ciekawych książek.
    Wiecie - kiedyś zastanawiałem się , że jeśli miałbym gdzieś wyjechać, na jakąś bezludną wyspę, to którą książkę miałbym zabrać z mojej biblioteki ? Kurcze - porzuciłem tę koncepcję - bo nie potrafiłby się zdecydować,.
    Myślałem - może Biblię, poznęcałbym bym się nad nią, może kilka tomów Eco i Grassa...itd itd.
    Tragedia !!! Pewno nie wziąłbym żadnej i zacząłbym pisać TAM własną książkę palcem na piasku albo węgielkiem na liściu palmowym ??
    Pozdrawiam !!!!!
  • 03.01.11, 12:15
    Ze świątecznej lektury zafascynowała mnie powieść Haruki Murakamiego "Kafka nad morzem". rzecz o szukaniu swojej tożsamości i miejsca - bohaterem jest nastolatek, poszukujący biologiczne matki. Nie ma tam łatwych osądów; za to jest świetnie uchwycony związek między światem rzeczy i myśli. Ta lekcja nieosądzania - klimat naturalnego szacunku i zrozumienia dla ludzkich wyborów i żywotów, w którym to klimacie swobodnie poruszają się i nastolatkowie, i ludzie dojrzali - mnie urzekła.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 03.01.11, 12:26
    a wczoraj, przywitałem nowy rok wizytą w empiku i kupiłem Makłowicza "Cafe Museum". Na razie sobie poleży ....:) Przeglądnąłem....dobra !!!!!!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.11, 12:27
    Moze "Egipcjanin Sinuhe".....Mozna czytać w kółko:-)I cały Balzac.
  • 03.01.11, 12:52
    Cały Balzac to już duża walizka książek :-). Ale jeśli tak można, to zabieram Prousta - zawsze pomaga odpoczywać. I ma tę zaletę, że po paru podejściach bierze się dowolny tom i czyta od dowolnego miejsca - i bywa bardzo zabawnie.
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 07.01.11, 20:42
    zaglądnąłem ostatnio do "Szkutnika" na Mickiewicza. Smierdzi po staremu ale ze dwie ciekawe książki wygrzebałem. Jedna z nich to Wiszniewskiego "Podróż do Włoch, Sycylii i Malty" ze starej serii Podróży. Na wklejce dedykacja "Najdroższej Żoneczce Irenie w dniu Urodzin ofiaruje mąż Tadeusz . Rzeszów , dnia 5 .IV.1983 r."
    Abstrahując od ciekawiącej mnie tematyki książki - owa dedykacja skłania mnie do refleksji - czy po prawie trzydziestu latach "najdroższość " minęla ?? a może "dzień urodzin" znalazł swoje upamiętnienie na cmentarnej tablicy ??
    Przepraszam, że się powtórzę - książki jak ludzie mają swoje historie.
    A książka jak nowa , kartkując ją znalazłem kilka nie rozciętych kartek - co za przyjemność dla bibliofila - mola książkowego :)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.11, 08:52
    Byłam ostatnio i szukałam czegoś ciekawego z atropologii, ale kiszka. Ale widziałam kilka inncy ciekawych pozycji.Fajnie ze w tym miejscu jest aktykwariat, od razu ulica wydaje się ładniejsza:-))))))))
  • Gość: jolak IP: *.resman.pl / 10.4.37.* 17.01.11, 11:27
    Lektura lekka, łatwa i przyjemne. A identyfikowanie się Autora z pojęciem "środkowego Europejczyka" czyli obywatela MittelEuropy - nie Polski, nie Niemiec, Czech czy Austrii - bardzo mi odpowiada. Bo wolne od wszelakich...izmów.
    Po lekturze Makłowicza trochę zwariowałem - bo zaryzykowałem życiem.
    Oto kupiłem mrożone krewetki, udusiłem w maśle , dorobiłem do tego sałatki z małżami (z puszki) i ośmiorniczkami ( ciętymi z uduszonego rękawa). Do tego biały riesling.
    Tak bardzo chciałem się tym mittel....poczuć.
    Zjedliśmy i ...przeżyliśmy...bez sensacji żołądkowych.
    Brakło nam tylko tortu sachera :) Ale był domowy "pischinger" na deser.
    Co do lektury - książka dobra ...Polecam !!!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.11, 12:06
    Mniammmmmmmmm. A ja właśnie skończyłam "RockMann" Wojtka Manna - polecam:-) Zwlaszcza fragment o audycji Ryszarda Atamana w Radio RZeszów:-)I pomysleć, że Rzeszów był onegdaj naprawdą innowacyjny.... Wiecie coś o panu R. Atamanie-pytałam tatę i słuchał jego audycji.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 27.01.11, 11:30
    Gość portalu: mata_kari napisał(a):A ja właśnie skończyłam "RockMann" Wojtka Manna - polecam<<<<

    Poczekam trochę - ilość 'czytania" w tej książce Manna odwrotnie proporcjonalna do wysokiej (niestety) jej ceny.
    Książka zalega w księgarniach - więc pewno i cena spadnie.
    Taką taktykę zastosowałem w odniesieniu do biografii Kapuścińskiego i się opłaciło.
    Oto nabyłem u Szkutnika - za jedyne 30 zet "Kapuścińskiego non-fiction" - przy cenie nominalnej 54 z przecinkiem :) i zabiorę się wieczorkiem do lektury.
    Oprócz Domosławskiego - w kolejce czeka " Ryszard Kapuściński. Biografia pisarza" - Beaty Nowackiej i Zygmunta Ziątka. Nabyta wcześniej w taniej książce.

    Na lekturze Kapuścińskiego i miesięczniku Kontynenty - wychowałem się - to sentyment mam wielki !! Więc i odrobina sensacji wokół tej Postaci nic mi nie przeszkadza.
    A co do cen....?
    No cóż - mól książkowy, taki jak ja, musi patrzeć na ceny książek , które obecnie skaczą wariacko w górę - w księgarniach i (na szczęście) w dół - w antykwariatach i TK :)




  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.11, 18:58
    Bio Kapuścińskiego to bardzo dobrze i rzetelenie napisana ksiązka, ale w Polsce tak to już jest, że o znanych można pisać tylko świętojebliwe ( sorry, ale to słowo najbardziej pasuje) teksty. Oj, nic by się Boy nie zdziwił, gdyby ożył w Polsce....
    PS Fakt, w "Rockmannie" mało do czytania, ale i to dobre:-)
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 27.01.11, 19:33
    Od lat wielu czytuję Jego tłumaczenia tekstów piosenek anglosaskich w Dużych Formatach.
    Dostępnych następnie online na internetowym wydaniu DF.
    Oj - czekam aż Mann zmontuje z tego książkę - bo oprócz tłumaczeń tekstów - Mann publikuje przezabawne swoje komentarze.
    I jeszcze jedno - czy pamiętacie taki film ? Niemczyk grał tam dyrektora zakładu, który do rozładunku wagonów ze żwirem angażuje bandę lumpów. Oto wydawało mi się , że w jednej ze scen statystował młody Mann. Film z lat 70.tych.
    Zresztą bardzo dobrze zmontowany !!!!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.11, 20:06
    Mann to gigant kultury polskiej, ale ponieważ ma dystans do siebie i świata nie jest doceniany, takie mam wrażenie. A za "ZDCP" szacun :-)
    A tego filmu nie kojarzę a bardzo jestem ciekawa roli pana Wojtka:-)
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 27.01.11, 20:40
    Sprawdziłem na you tube - ten film o którym myślałem to "Przyjęcie na 10 osób +3" z Niemczykiem i Maklakiewiczem. Dostępny online. Ale Manna-statysty tam nie ma. To jednak był inny film z nim .........
    Programy z Jego udziałem.....chm - Materna jako pielęgniarka a Mann w roli lekarza....lałem ze smiechu.
    To był chyba "Mann do Materny, Materna do Manna" ??
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.11, 09:03
    "Za chwilę dalszy ciag programu" był najlepszy. jak mi smutno to sobie otwieram na YT skecze z tego programu- hehehehe sa nadal aktualne a skecz o PZPN jakby wczoraj nakręcili:-)
  • Gość: Kreon IP: 212.180.192.* 04.02.11, 13:35
    Polecam książkę Wojciecha Góreckiego "Toast za przodków".

    Świetne reportaże z Kaukazu.

    mandragon.pl/gaumardzios-za-kaukaz/
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 04.02.11, 14:50
    No i kończę ową "K. non fiction" Domosławskiego. Czyta się bardzo dobrze....chociaż...
    Krytycy Domosławskiego mieli jednak rację. Cały rozdział poświęcony losom córki Bohatera, inny...domniemanej "przyjaciółce"....To obrzydliwe działanie zbliżone do działań paparazzich.
    Bo cała analiza twórczości i tzw "warsztatu pisarskiego" jest bardzo dobra.
    Chociaż i tu autor próbuje walczyć z domniemanym mitem pisarza-myśliciela, wzorca dla pokoleń.
    Dla mnie Kapuściński był tylko i wyłącznie pisarzem - podróżnikiem a czytanie jego książek było tylko i wyłącznie rozrywką.
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 17:57
    Moim zdaniem, nie można pisać biografii "brązujących". Domosławski tylko opisał sprawę nie oceniając jej. Nie można w biografiach podawać jedynie wątków, które nam odpowiadają i potwierdzają nasze z góry przyjęte tezy o bohaterze biografii. To fałszywe.W takim razie należałoby np w ogóle pominąć wątek Camille Claudel w biografii Rodina lub np. temat młodziutkich dziewczynek w życiu Sienkiewicza.Nie chodzi tylko oczywiście o tematy obyczajowe. Dal mnie w książce Domosławskiego o wiele ciekawsze były np wątki Kapuściński-systemy komunistyczne. Artysta czy naukowiec nie żyje w próżni tylko w pewnym otoczeniu, które determinuje jego twórczość.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 05.02.11, 18:02
    A mnie nie podoba się jednak to, że "zaprzyjaznił się" z Kapuścińskim, wyciągnął od niego dużo i wydał książkę krótko po jego śmierci.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 06.02.11, 20:16
    Nie miałbym wątpliwości, gdyby wspomniane przeze mnie szczegóły nie uderzały bezpośrednio w najbliższych krewnych Pisarza - żyjących !!! Żonę i córkę !!!
    W odniesieniu do Sienkiewicza ?? Najwyżej Pani Krysia S. mogłaby się obruszyć - ale to "siódma woda po kisielu" więc problemu nie widziałbym.
    Domosławski ? Niewątpliwie korzystał z pomocy żony Pisarza, Pani Alicji przy pisaniu książki , z pewnością sięgał po pomoc Jego Córki - a tu taki numer Obu Paniom wyciął.
    Niebezpiecznie blisko zbliżył się do poziomu tabloidów - nawet gdy próbuje się wcielić w lustracyjnego adwokata i bardzo ładnie tłumaczy zapętlenie się Pisarza we współpracę z peerelowskim wywiadem.
    Ale te kilkaset stron czyta się dobrze !!! Jeśli nawet kilka zrazy zaśmierdziało ze strony Domosławskiego mi wojeryzmem .
    Jednocześnie nie neguję roli tego reportera ze stajni Michnika i GW - zachował się jak rasowy "pies tropiący" - nie zgubił (chyba) żadnego tropu.
    A piszę to pod wrażeniem mojego spaceru z psem pod kopiec konfederatów - ja widziałem leżące na ziemi patyki - mój pies zwrócił na nie baczną uwagę - i dzięki temu ja dostrzegłem w tych "patykach" - racice sarny pożartej przez jakiegoś drapieżni
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.11, 09:47
    jestem. Chorowałam i było mnie na forum. Wracam do naszej dyskusji.
    To lepiej nadal pisać biografie na klęczkacH? Że'"Słowacki wielkim poetą był"? W ten sposób włąśnie zarzyna się bohatera, kórego pozbawia sie cech ludzkich, pozostaje pusta wydmuszka, którą można czcić jak Maryję Zawsze Dziewicę. Nie trzeba wtedy zastanawiać się nad problemem : postępowanie człowieka w życiu prywatnym a jego dzieło.
  • Gość: anna IP: *.rzeszow.mm.pl 10.02.11, 15:15
    Czy postępowanie Domosławskiego jest czyste? Czy nie za bardzo zależało mu na nakładzie? Zgadzam się z Jolak. Niektóre fragmenty przypominają styl sensacyjnych gazetek. A już zarzut konfabulacji odnośnie czasów dzieciństwa zakrawa na kpinę. Nie rozumiem jak pisanie o "romansowej naturze" ma związek z tym o czym pisał Kapuściński?
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 10.02.11, 15:58
    witam po przerwie !! A też się pochorowałem - więc jeśli nawet na forum zaglądałem - to konceptu na wypowiadanie się nie miałem.
    żeby zakończyć z tym Kapuścińskim - uzbrajając się w odrobinę "znieczulicy" przyznaję - książka jest dobra, na tyle dobra, że zamyka szansę komukolwiek , kto miałby ochotę na pisanie innych wersji biografii tegoż Pisarza. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie
    Pozostaje wracanie do jego książek, wśród których Podróże z Herodotem - to taka kropka na i - Jego dzieł. I oczywiście - Lapidaria - sześć tomików złotych myśli, cytatów, refleksji....
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.11, 20:56
    Ja wybieram Heban:-)
    PS Czy ktoś z Was zaczął Bobkowskiego "Szkice piórkiem"??? Błagam , przeczytajcie.Ja już podsunęłam kilku osobom i każdy stał się fanem:-)
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 09:18
    Wstyd przyznać, ale dopiero teraz czytam Szwejka; za namową znajomego. Miałam mocny uraz po, oglądanym w dzieciństwie, serialu czeskim, którego nie znosiłam. Teraz kupiłam na allegro Szwejka i co wieczór ryczę ze śmiechu. Opis pobytu w domu wariatów- genialny!!! Albo opis świętego obrazu w koszarach, na którym święty był przcinany piłą w okolicach pośladków przez rzymskich żołdaków:-))))))))))))))Hehehehe, idę potem, ja durna, ulicą i się śmieję sama do siebie, jak sobie przypomnę:-)
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 17.02.11, 10:18
    Jak już go poczytasz - to sięgnij, koniecznie, po "cytuję za netem,
    ANTONIego KROHa "O SZWEJKU I O NAS"
    Książka ta pokazuje CK Monarchię "od kuchni" - widzianą z perspektywy zwykłego żołnierza, jest to pełna humoru i satyry opowieść przyblizająca tamten klimat.
    Polecam miłośnikom epoki, Szwejkologom oraz fascynatom Monarchii Austro-Węgierskiej oraz CK Armii. Spis treści: - WSTĘP - CO WŁAŚCIWIE POWIEDZIAŁ PALACKY? - PIERWSZY CZECHOSŁOWACKI GENERAŁ - CZESKA LEGENDA O ZAŚPIONYM WOJSKU - "PRASKIE DZIECI" PRZECHODZĄ NA STRONĘ ROSYJSKĄ - DWAJ GENERAŁOWIE - W BUDZIEJOWICACH - WYCIECZKA DO GALICJI - MIŁOSIERNY BÓG PRZEKLĄŁ LISKOWATE - BRATANKI - FESTUNG PRZEMYŚL - PIĘKNE ODPOCZYWANIE - BOHATER SPOD CUSTOZZY I FELDKURAT IBL - JESZCZE O FELDKURATACH - KAC KATZA ORAZ PASJE HULKI-LASKOWSKIEGO - PSY W ŚMIETANIE, DZIWKI, KADET I OFICEROWIE - JAK TO NA WOJENCE ŁADNIE

    ps

    Przepraszam za duże litery - ale to nie mój wrzask czy capsLock przypadkowo wciśnięty - to tylko cytat spisu treści owej wspaniałej książki !!
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.11, 10:25
    Ale to jest popularnonaukowa ksiązka?
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 17.02.11, 16:23
    Gość portalu: mata_kari napisał(a):

    > Ale to jest popularnonaukowa ksiązka?


    Ależ skąd - to pełna humoru książka, pełna ilustracji w stylu retro i oczywiście tylko po części odnosząca się do historii. Sporo w niej o współczesnych relacjach polsko-czeskich. Moim zdaniem - znacznie lepiej napisana od , ogólnie dobrych książek Szczygła.
    Tegoż autora- Kroha - Sklep potrzeb kulturalnych. No tu już można zrywać boki - pełno opowiadań o góralszczyźnie llat czterdziestych- 50.tych. Najlepsze opowiadanie o Jaśku - kierowcy pekaesu który , wkurzony na Marynę, "ciął ogórkiem" czyli jechal bez hamulców z Zakopanego do Krakowa, z przerażonymi pasażerami na pokładzie :)
    A całkiem nowiutkie - "Starorzecza" Kroha - to genialnie napisana książka biograficzna. Widziałem ją w księgarence na Sobieskiego. A czytałem - pewno ze dwa razy. Genialna !!!
    Antonii Kroh !!!!

  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.11, 12:59
    Łoj, to zaraz kukam na allegro w poszukiwaniu. Wczoraj znowu przy Szwejku rechotałam-kiedy szwejk opowiada historyjkę propagandowo-patriotyczną o panu oficerze, który, mimo,że tracił kolekne części ciała na froncie, awanturował się, że chce dalej walczyć za kochaną ojczyznę. Na końcu pozostała sama głowa, która tocząc się samotnie krzyczała, że chce na front:-))))))). Dziwnie aktulanie to brzmi w Polsce...........
  • Gość: mata_kari IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.11, 12:20
    Kończe II tom Szwejka i juz nie jest taki pogodny jak I, raczej straszne opisy wojny, mimo, ze lekko podane.Jesteś tam , Jolak?
  • Gość: jolak IP: *.play-internet.pl 23.02.11, 12:33
    no jestem, jestem - choć mnie ten resman do czarnej rozpaczy doprowadza swoją niesprawnością :(.
    A ja kończę - Dubravka Ugresic "nikogo nie ma w domu" . Zbiór cudownie napisanych, choć nie zawsze pogodnych i radosnych, esejów o Europie, współczesnym świecie z punktu widzenia emigrantki, dobrowolnej emigrantki i pisarki chorwackiej.
    Porzuciła ten kraj - bo nie wytrzymała katolicko-nacjonalistycznej atmosfery.
    Ma tam dom w Zagrzebiu, bywa tam - ale na stałe woli Holandię.
    A w esejach ?? chociażby wspaniały wątek targu ptasiego w Moskwie - na którym pisarka zwraca wolność wykupowanym jaskółkom albo opis targu staroci i motywów jakimi kierują się ludzie tam bywający.....Ale jest też o handlu żywym towarem, prostytucji i ....polskim hydrauliku..

    Acha - wydawnictwo Znak, 2008

    Zdaję sobie sprawę , że przy ogromnym rynku książek starych i nowych - trudno się spotkać przy wspólnej lekturze.

    Ja też i ostatnio "przeprosiłem się" do Łozińskiego "Prawem i lewem" i wątku diabła łańcuckiego - imć Stadnickiego..
    Polska szlachecka ?? czy ktoś chciałby przenieść się, w czasie, do wieku 17.tego ?? Stanowczo odradzam :) to już lepiej do parku jurajskiego :))
  • 01.04.11, 22:24
    Jolak, nabyłam "Sklep potrzeb kulturalnych" i zaczynam czytać. Szwejk zaj...... Pisany chyba w oparach trawy. Co do ostatnio przeczytanych, polecam: "Burzliwe życie tancerki" Krystyna Mazurówna; "Płetwa rekina i syczuański pieprz" Fuchsia Dunlop - rewelacja dla lubiących książki o kuchni i kulturze orientalnej; "Tatami kontra krzesła - o Japończykach i Japonii" Rafał Tomański; "Smoleńsk - ostatni lot" - bez polityki, opisana jedynie praca 36 pułku.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 02.04.11, 10:07
    Czekam na zamówioną nowość p. Bieńkowskiej "Spacery po Rzymie" z zeszytów literackich.
    Czytam - a jakże "złote żniwa" oraz najnowszy zeszyt "Karty"
  • 03.04.11, 17:40
    Grossa nie dam rady, próbowałam "Sąsiadów" ale wymiękłam po kilku stronach. Tak beznamiętnie opisane potworności, tak skumulowane w jednej książce, przekraczają mój próg wrażliwości i "wyłączam" się. A co do Karty, czy to nie ten zeszyt z pozycją "Idziemy na bal" ( czy coś podobnego)? Ze starą fotografią pielęgniarki na okładce?
    A co myślisz o Łysiaku? Czytałam recenzję jego książki o Talleyrandzie i zastanawiam się nad kupnem, choć jego książki sprawiają wrażenie niedopracowanych.Takie szwarc, mydło i powidło.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 03.04.11, 19:36
    kiedyś, kiedyś...czytałem i postanowiłem dalej nie czytać. Były to jakieś książki o epoce napoleońskiej. Lubi dużo gadać, , międlić słowa. Jego ksiązki przypominają słynne wypowiedzi Korwin-Mikkego. Takie z "dziamdzianiem", jąkaniem się i wymądrzaniem. Z samo upojeniem i wsłuchiwaniem się we własne słowa.
    Karta ?? Tak !! Rewelacyjne 2-wa artykuły o Niemcu-katoliku, który zapisał się do SS, bo chciał sprawdzić czy prawdziwe są pogłoski o masowych zbrodniach. A potem stał się zaopatrzeniowcem największych obozów - KL w Ziglon-Gas i modernizatorem wiadomych urządzeń, co by wydajniej dmuchały...
    No i bale - ktoś kiedyś nazwał okres Polski międzywojennej okresem "radości z odzyskanego śmietnika" Nie wiem czy nie Żeromski.
    A tu widać że to był okres nieustannych balów..."na tytaniku" :(
    No i Kazachstan zesłańców , dramatyczne zdjęcia, straszne losy...pewno i tych co tak balowali.
  • 04.04.11, 11:59
    Ja do Łysiaka mam stosunek ambiwalentny. Niby wszystko ok,ciekawe, ale zawsze sobie wyobrażam, że pisząc otwiera kilka książek w danym temacie i przepisuje po kawałku, na "chybił, trafił". Ale sa dobre jako punkt wyjścia do poszukania czegoś rzetelniejszego w danym temacie. Przeczytałes w końcu Andrzeja Bobkowskiego?
  • Gość: jolak IP: *.play-internet.pl 04.04.11, 13:25
    Proszę o wybaczenie ale nawet nie starałem się do niej dotrzeć - bo....jak już kiedyś pisałem to plan lektur mam już jakoś tam ustalony, a raz po raz coś tam dokupuję, zamawiam i ...ukrywam nabytki przed oszczędną żonką :)
    Gdy to piszę - to z podręcznej półki patrzy na mnie grzbiet "Bazyliki" Scotta, "Czas katedr" Duby'ego oraz "Katedra gotycka" Otto von Simsona. Nie mówiąc o "Niemieckim malarstwie i grafice późnego gotyku"....Jezu jakbym chciał poczytać o Cranachu i Durerze :))...ale muszę się skupić i pilnować kolejki :)
    A do tego ....rozgrzebana "Siena" Chłędowskiego, nowe grabie czekające na wymarsz na działkę oraz rower wołający z balkonu "zabierz mnie na spacer do Boguchwały" ...:)))
    No i czasem popracować trzeba na chlebuś nasz powszedni :)
  • 04.04.11, 14:33
    Na Hetmańskiej z witryny księgrani mruga do mnie opasły album "Art deco" i kusi....A z artystycznych, to ja bym preferowała biografię Soutine`a, bardzo ciekawa postać. I coś o Gropiusie-moim idolu. Jeżeli znasz jakiś dobry tutył o tych panach, to podrzuć.
    A na Bobkowskiego nadal namawiam - "Szkice piórkiem".
  • 04.04.11, 21:35
    Czy ktoś czyta jeszcze poezję? Wiem,że poezja nie jest popularna. Na sam dźwięk słowa POEZJA często mamy nieprzyjemne dreszcze, co związane jest z traumatycznymi wspomnieniami z czasów szkolnych (analiza wiersza na języku polskim). A co powiecie na poezję dla "poetycznych laików" ? ;-) Dajcie szansę poezji ;-) Polecam "Emocjany wybrane".
    Autorka

    www.adoculos.pl/index.php?s=wyniki&rodz=12&id=137
    --
    Polecam ;-)
    <a href="merlin.pl/Emocjany-wybrane_Katarzyna-Grzyb/browse/product/1,864148.html"
  • 05.04.11, 08:41
    Kompletny brak zainteresowania z mojej strony, proza, proza i jeszcze raz proza. Kasiu, zalóż wątek o poezji, na pewno znajdziesz wielu zainteresowanych:-)To odbry sposób na wymiane informacji.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 05.04.11, 08:09
    Sprawdziłem dostępność książki Bobkowskiego - nakład "miękki" z 2007 roku wyczerpany. Dostępna jest twardo-okładkowa wersja z 2010 roku - o ...dołującej cenie 60 złotych.

    O poezję ktoś tu pytał - czasami wracam do Harasymowicza, tekstów Osieckiej i Młynarskiego, Tuwima, Gałczyńskiego. Na inne ...szkoda mi czasu .
    Boć nawet Herberta wolę w prozie.
    I nie pytajcie o wiersze JPII - bo dla mnie to taki sam bełkot jak np zapomniany Przyboś :)
  • 05.04.11, 08:48
    Ja właśnie to wydanie nabyłam. Pewnie w antykwariatach będzie trudno, bo "Szkiców..." też tam szukałam i niestety nie znalazłam.Rzadko wydawana pozycja, nie wiem dlaczego, bo to genialnie napisany utwór, ktory powinien ( choćby we fragmentach) być lekturą szkolną.Trzeba polować na allegro! W razie co chętnie pożyczę.
    A ja zaczęłam "Sklep potrzeb kulturalnych" - :-)))))))))))))) Rewelka. Krotochwila o chłopcu, który w szkole opowiada, po co człowiek ma skórę - :-)))))))))))) Albo o chłopczyku, który chciał porównać elektyfikację do czegoś strasznie ochydnego i wymyslił, że jest podobna do Bieruta idącego drogą:-)))))))))))
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 05.04.11, 09:20
    Czytając te książkę - była tak sytuacja ; żona coś tam sobie robiła, ja sobie czytałem - i co chwila wybuchałem śmiechem. Skończyło się na tym , że zacząłem czytać na głos i śmialiśmy się wspólnie. Często wracam do Kroha , choć "Sklep..." nie we wszystkich fragmentach jest "zabawny" - bowiem porusza w niektórych rozdziałach tak ważne sprawy jak wysiedlenia Łemków, zachowanie górali w górach i podejście do tzw "spuścizny kulturalnej".
  • 06.04.11, 10:23
    U mnie w domu tak samo wyglada czytanie.A przyczytaniu Szwejka wręcz zamęczałam rodzinę cytatami:-) Tak a propos, całkowicie utożsamiłam się z Balounem, hihihihi:-))))))
    Ale wracając do Kroha - fragment o budowniczym kościoła w Bukowinie - straszny. W ogóle: opisy ludzi uzdolnionych, którzy nie mieli szansy na rozwijanie umiejętności ......przykro to czytać.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 06.04.11, 10:31
    Dzięki uprzejmości pań z księgarni Nova w galerii Rz-ów mam tę książeczkę - Ewy Bieńkowskiej pod tytułem jw. Wydawnictwo "Zeszyty literackie" z 2010.
    Już sam przegląd akapitów poszczególnych rozdziałów pokazał mi , że w dwa wieczory powinienem ową książkę "schrupać" ze smakiem, a potem wracać, jak np do Kroha, Herberta, Głowackiego czy Nowakowskiego. Do każdej książki i autorów, których cenię za narrację i piękno słowa.
  • 06.04.11, 10:38
    Czytałeś "Z głowy" Głowackiego?
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 06.04.11, 11:32
    Wielokrotnie i nigdy nie mówię że mam tę książkę "Z głowy" - mieć coś z głowy w potocznym znaczeniu :) Ta książka to już klasyka - wciąż pachnąca swierzością - choć autor siwiutnieńki, łysicieńki i pomarszczony coraz bardziej.

    W podobnej do niego tonacji zresztą utrzymane są książki Henryka Grynberga - chociaż tu już wchodzi się w judaica.
    A Głowacki ? to podobne słowo co Agnieszki Osieckiej - Piękni czterdziestoletni i Hłaski - Piękni dwudziestoletni.

    i w ten sposób wchodzi się w tonację - im dalej w las tym więcej drzew :)
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 06.04.11, 11:36
    Gość portalu: jolak napisał(a):
    Ta książka to już klasyka - wciąż pachnąca swierzością

    Książka pachnie oczywiście "świeżością" a ja pachnę - lekką dysgrafią :)

    Sorrki :)
  • 06.04.11, 12:17
    Dobrze, że nie dyskografią:-) A ja do tego typu pisarzy zgłaszam Boya i jego felietony o kulturze ( pełne inteligentnego jadu). Opowieść o mebelkach projektu Wyspiańskiego albo o pogrzebach krakowskich:-)
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 06.04.11, 15:46
    Boy och Boy !!! Mam kilka zbiorów jego felietonów, recenzji ...Ale ten zbiorek jak w tytule postu - jest najlepszy. . I podrozdział " Dziewice konsystorskie i okupanci w sutannach" oraz "Piekło kobiet i zaułki paragrafów".

    Wszak to było pisane w latach 20-30..tych. O wtrącaniu się ciemnego kleru w świeckie sfery życia, ograniczenie w sferze regulacji urodzin, środków antykoncepcyjnych, powszechny mizoginizm, zacofanie ukorzenione w katolicyzmie - wiele stwierdzeń i zarzutów Boya w dzisiejszych czasach nie straciło na aktualności, po 70 latach, kilku zmianach ustrojowych, zmianie pokoleń !!!.

    A boyowska "Marysieńka Sobieska" czy "Obrachunki fredrowskie" a "Plotka o weselu" a "Molier".....to moje "biblie", świętości ....

    Matakharii....pod tym dziwnym nickiem kryje się ...wywoływacz (ka) "wilków z lasu" :))
  • 07.04.11, 08:59
    Hihi, śmieszne jest to, że gdyby dzisiaj promować "Reflektorem..." zapewne spotkaloby się z nie mniejszym sprzeciwem i nienawiścią, niż w czasach kiedy Boy szokował. Dzisiaj powinno sie np, przedrukować jego teksty o "brązownikach", pomnikomanii albo pogrzebomanii - Polska mentalność wogóle się nie zmieniła. Co do Boya,to ja najbardziej kocham "O Krakowie" - te opisy artystów, tak rożne od tego co sie dzieciom wciska do głów, niepoprawne politycznie i bez zadęcia. Coś tam przemycił Wajda w serialu "Z biegem lat......", ale i tak za mało.A czytałeś "Wyznania gorszycielki" Ireny Krzywickiej? Są tam opisy ich związku i "skandali" literackich. Bardzo dobrze napisana.
  • 07.04.11, 12:23
    A tu zamiast przedruku bywa i tak: otóż 2,5 roku temu ze spokojem nabyłam w Taniej Książce niedaleko dworca PKP komplet Boya, w płótno oprawiony. 18 tomów za... 25 PLN. Nie, nic się nie pochrzaniło - 25 złociszków. Tyle za myśl światłą wystarczy.
  • 07.04.11, 09:03
    A do tego Boy - najlepszy tłumacz Balzaca, ktorego też uwielbiam!!!
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 07.04.11, 11:56
    Moje wydanie - z portretem Autorki , na okładce, właśnie ręką Boya skreślonym - czeka lat już wiele na przeczytanie. I wszyscy mi mówią, żona, mama, córki - przeczytaj, no przeczytaj.
    Ale ja mam swoje priorytety.
    Nie wymieniłem wszystkich książek Boya, w tym i wspomnień o Mu współczesnych, Krakowie itd itd choć je mam i czytuję, czytuje.

    A propos - nie uważasz, że cała wymowa Jego społecznej felietonistyki poszła na marne ??
    Ten smrodek bogojczyźnianego katolicyzmu, ekshumacje, kostek liczenie, pierdoły-resentymenty, zastępcze tematy....
    Na półce "boye" stoją zaraz obok wańkowiczowskiej Anody i katody, Tropów smętka, Monte cassina i takich tam ramotek - które lubię i wertuję czasami, w odpoczynku od czytanej akurat książki :).
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 07.04.11, 12:50
    Nie mogę tu oprzeć się jeszcze jednej refleksji a la Boy. Żona zaciągnęła mnie na msze, no bo rocznica śmierci papieża, "a nie będę sama wieczorem szła".
    Poszedłem. W ławce obok mnie siedział tęgi jegomość, w niedzielnym garniturku,z różańcem oplatającym palce dłoni.
    W pewnym momencie organista zaintonował ulubioną, oazową piosenkę ex papieża.
    A ja słyszę jak jegomość obok mnie śpiewa w refrenie "Swoją WARKĘ pozostawię na brzegu..."
    Przy wyjściu z kościoła żona, sam z siebie, powiedziała "chyba mu się bardzo pić chciało..."
    Boy to chyba też przewidział :))
  • 07.04.11, 13:01
    :-) Jezu:-))))))) A może śpiewał "wargę":-) To by dopiero było. Lubię takie historyjki.Powinno się je spisywać:-) Wytrzymaliście? Ja bym dostała ataku śmiechu.
    Jael, ja mojego Balzaca skupuję po kolei na Allegro.Kiedyś upatrzyłam cały komplet, ale ktoś zapłacił ok 300 zł.Oczwyiście potem okazało się, że kupując pojedyncze egzemplarze i tak płacę więcej.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 08.04.11, 09:19
    W podobnym charakterze był mój odbiór, jako dziecka, znanej pieśni wielkanocnej - jest tam w niej taki rym "naród niewierny, płoszy się, rozprasza...." Przez wiele lat byłem przekonany, że jego dopełnieniem było "nasturcjo naaaszaaa, aaaalelujaaaa " :) No bo tak 'lud boży" śpiewał :)
    Całkiem niedawno dowiedziałem się , że chodzi tam o "na cud Jonasza'.....
    No cóż pieśń piękna ale tekst potwornie grafomański :)
    Ale zresztą było z owym Wojskim - ja naprawdę myślałem, że on ma na imię "Natenczas" :) - jak Litwin to Litwin, nie ??

    Ps a czy po tym, co napisałem, ktoś nie będzie chciał mnie zamknąć za obrazę uczuć religijnych to...jeden Boy na niebie wie
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 08.04.11, 09:26
    Oto trafiła do mnie, prosto z półki "tk" - pięknie wydana i z cudowną zawartością - książka J.Ficowskiego "Regiony wielkiej herezji i okolice. Bruno Schulz i jego mitologia" - być może znana już Wam monograficzna opowieść . Ponoć była to pierwsza powojenna biograficzna praca o Nim.
    Moja edycja - Pogranicze 2002
  • 08.04.11, 10:03
    Co do Bruna, to dawno temu "Sklepy cynamonowe" przeczytałam ,ale forma ( nie treść!) była dla mnie nie za bardzo. Za to "Sklepy.." pamiętam w teatrze tv w wykonaniu Marka Konrada- super. Inna sprawa rysunki, jak najbardziej! Pamiętasz aferę z kradzieżą fresków? Straszny epilog i bardzo smutny......
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 08.04.11, 13:38
    Epizod z przewiezieniem fresków do Izraela opisany jest w owej książce - i moim zdaniem - była to ani kradzież, ani coś strasznego. A jedynie krańcowa możliwość uratowania tych unikatowych dzieł sztuki - przypominam - fresków wykonanych przez Schulza w esesmanskiej willi, tuz przed śmiercią. A willa współcześnie - to wegetująca chałupa, prędzej czy później skazana na śmierć techniczną.
    Wydarzenie owo świadczyło tylko o tragicznym braku porozumienia pomiędzy Polską i Ukrainą w tej, i jak się wydaje nie tylko tej, sprawie.
    Prozę Schulza - polecam. Mój tomik - z serii "z laurem", czerwone okładki ,z 1978 roku, Wydawnictwa literackiego - "Sklepy cynamonowe, Sanatorium pod klepsydrą".
    Przy czym - aby poczuć poezję tej prozy, :), należałoby się wybrać do Drohobycza i Truskawca, latem i jesienią, gdy słota, tamtejszy "halny" dujący od gór zmiata liście po ulicy Stryjskiej, lub pod drohobycką farą, a w zaułkach drohobyckich zapach kawy dobiegający z około rynkowych kawiarni miesza się z lokalnym smrodkiem.
    Spróbowałem tego klimatu - to wiem co mówię :)
  • 08.04.11, 09:59
    Ja w kolędzie "Bóg się rodzi" jako dziecko śpiewałam : "Bóg się rodzi, moc truchleje,
    Pan niebiosów, OBRAŻONY":-) I się zastanawiałam jeszcze, dlaczego się obraził.Może za beznadziejne prezenty od trzech króli? Przejęzyczenia są świetne. Kiedy Kaczyński powiedział o Borubarze wydał mi się sympatyczniejszy:-) Tak jak moja mama, która poszła do lekarza i zamiast o Mulivitaminę poprosiła o Multipleks:-))))))) Po histrorii z przejęzyczeniem Ferenca któraś z dzienikarek Gazety opisała na blogu, jak czytelnicy przekręcają nazwiska dziennikarzy z GW- popłakałam się ze śmiechu:-))) Boy by się ucieszył z takich słówek.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 08.04.11, 13:44
    jolakmata_kari napisała:

    > Ja w kolędzie "Bóg się rodzi" jako dziecko śpiewałam : "Bóg się rodzi, moc tru
    > chleje,> Pan niebiosów, OBRAŻONY":-) I się zastanawiałam jeszcze, dlaczego się obraził.

    Może dlatego, że "ludowi bożemu" zdarza się śpiewać, nieraz przed 'podniesieniem" taką frazę :

    "...bydlęta klękają, cuda, cuda ogłaszają".

    Nie wiem jak Ty - ale ja słysząc ten tekst czułem jego niewymowny komizm
  • 11.04.11, 00:12
    Ja mam inny pogląd na temat afery z freskami Bruna - jeżeli tak bardzo chcieli je uratować, to mogli przecież, a Izrael na to stać, odrestaurować willę i zamienić ja na muzeum. A nie wycinać freski z domu, który ma takie szczególne znaczenie w biografii Bruna.Z domu gdzie właśnie freskami walczył o każdy kolejny dzień życia. Bardzo smutny epilog całej historii...
  • Gość: jolak IP: *.play-internet.pl 11.04.11, 11:54
    mata_kari napisała:

    > Ja mam inny pogląd na temat afery z freskami Bruna

    Można a nawet trzeba się różnić - najważniejsze to robić to ładnie - co nam się chyba udało.
    A tak w uzupełnieniu dodam - Izraelczycy, przy całym swoim szacunku dla Schulza - nie byli aż tak rozrzutni aby inwestować kasę w budynek na ukraińskiej prowincji, na łaskę i niełaskę tamtejszych kacyków i braku podstaw prawnych do "prywatyzacji" obiektów . Łatwiej było przekupić tego i owego ...i freski zwinąć. I ja ich w tej przedsiębiorczości popieram !
    A tak na zgodę - czy znasz, Szanowna M-kri ,równie piękną książkę monograficzną o Schulzu - Pana Wiesława Budzyńskiego "Miasto Schulza" ?? wyd. Pruszyński z 2005 r. ?? Równie piękna graficznie i treściowo jak owa Ficowskiego !!!!
    Czytałem ze dwa razy od dechy do dechy (bo w twardych okładkach jest) i pewno wrócę, gdy pokonam ową cegłę Ficowskiego :)
  • 12.04.11, 08:53
    A dlaczego na zgodę? Czy mysmy sie pokłócili?:-) Co do książki, nie czytałam. Ale donoszę, że cała moja rodzina przeczytała "Sklep potrzeb kulturalnych" - rewelka. Bardzo obiektywnie opisana "góralszczyzna" , bez uprzedzenń, ale i bez idealizowania. Mnie szczególnie się podobało, bo jestem socjologiem a tam jest świetny rozdział o kulturze ludowej, której charakter jest w potocznym mysleniu zuepłnie wypaczony. Czytałeś "Antroloplogię kultury wsi polskiej"?
  • 11.04.11, 10:40
    Pyszne przykłądy. Dorzucam z Podlasia (kwerenda w 1984 r.), też z koledy; konkretnie z "Mędrcy swiata, monarchowie" - (...) ono w żłobie nie ma tronu, ni berła, ni dzieży. Zamiast: ni berła nie dzierży.

    Weszło do skarbczyka grepsów rodzinnych - na oznaczenie pewnego typu mizerii. Jak już było, że "nie ma berła ani dzieży", to było jasne, że czas cerować skarpety.
  • Gość: jolak IP: *.play-internet.pl 11.04.11, 12:12
    Owa fraza z pięknej choć tragicznie naiwnej pieśni wielkopostnej - jest takim "grepsem" w mojej rodzinie. "Ludu mój ludu" wzdychała moja Mama gdy napotykała rodzinny opór ,na przykład, po tradycyjnym zwrocie-pytaniu "a kto dzisiaj myje naczynia" - cisza - "ludu mój ludu"......

    Gwoli pamięci, a "nie daj boże" jakiegoś obśmiewania "świętokradczego", cytuję fragmenty tego pięknego zabytku ludowej religijności (ach te ...ćóżem, czymem, jam, tyś mnie czy sroga włócznia (kojarząca się mnie ze zdaniem - słowem "srogość" ) :

    Ludu mój ludu, cóżem ci uczynił
    W czymem zasmucił, albo w czym zawinił.

    Jam cię wyzwolił z mocy faraona,
    a tyś przyrządził krzyż na me ramiona.


    Jam cię wprowadzi w kraj miodem płynący,
    tyś mi zgotował śmierci znak hańbiący.


    Jam ciebie szczepił winnico wybrana,
    a tyś mnie poił octem swego Pana.


    Jam dla cię spuszczał na Egipt karania,
    a tyś mnie wydał na ubiczowania.


    Jam faraona dał w obłęd bałwanów,
    a tyś mnie wydał książętą kapłanów.


    Morzem otworzył, byś szedł suchą nogą.
    a tyś mi włócznią bok otworzył srogą.


    Jam był ci wodzem, w kolumnie obłoku,
    tyś mnie wiódł słuchać Piłata wyroku.

    8. Ludu mój ludu...
    Jam ciebie karmił manny rozkoszami,
    tyś mi odpłacił policzkowaniami.

    9. Ludu mój ludu...
    Jam ci ze skały dobył wode zdrową,
    a tyś mnie pioł gorycza żółciowa.

    10. Ludu mój ludu...
    Jam dał,że zbici Chaanan królowie,
    a ty zaś trzciną biłes mnie po głowie.

    Jam dał ci bero Judzie powierzone,
    a tyś mi wtłoczył cierniowa koronę.


    Jam cie wywyższył między narodami,
    tyś mnie na krzyżu podwyższył z łotrami.
  • 12.04.11, 17:05
    Znam jeszcze trudniejszy wariant: "Jam faraona dał w odmęt bałwanów". To zresztą świetne ćwiczenie dykcji.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 12.04.11, 18:22
    jael53 napisała:

    > Znam jeszcze trudniejszy wariant:

    To ja też wpadam z "wariantem"....pozwolicie, że pozostanę na chwilę w "klimacie staropolszczyzny" - jakże inaczej wygląda obecna sytuacja w Polsce - w zestawieniu z takim oto tekstem :

    W krzyżu miłości nauka.
    Kto Ciebie, Boże, raz pojąć może,
    Ten nic nie pragnie, ni szuka.

    W krzyżu osłoda, w krzyżu ochłoda
    Dla duszy smutkiem zmroczonej.
    Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie
    W boleści sercu zadanej.

    Kiedy cierpienie, kiedy zwątpienie
    Serce ci na wskroś przepali,
    Gdy grom się zbliża, pospiesz do krzyża.
    On ciebie wesprze, ocali.

    Gdy cię skrzywdzono albo zraniono,
    Lub serce czyjeś zawiodło,
    O, nie rozpaczaj, módl się, przebaczaj.
    Krzyż niech ci stanie za godło.

    Koniec cytatu - w krzyżu miłości nauka ???
  • 11.04.11, 12:24
    Ubawiłam się jak mało kiedy ostatnio... I choć przykład, który pragnę Wam tu napisać, zupełnie odbiega od tematyki prezentowanej, to myślę, że wart jest przytoczenia... [choć dalipan jednak zawadza o pogranicze religijne...:)]
    Otóż moje młodsze dziecko ma talent do przekręcania słów... Nie dalej jak wczoraj oglądliśmy rodzinnie epopeję narodową... Komentowaliśmy obsadę, a moje starsza córka bardzo lubi postać ks. Robaka... Zapytała o aktora... Padło imię i nazwisko - Bogusław Linda... Młodsza zajęta czymś innym nie dosłyszała i ze zdziwieniem wielkim stwierdziła: BŁOGOSŁAWIONY NINDŻA?

    :) :) :)
  • 12.04.11, 08:59
    Kiedyś słuchałam audycji w jakimś medium - ksiądz pięknie opowiadał jak dzieci ,ale i dorośli, przekręcają słowa modlitw:-) Po prostu wstawiają te słowa, kóre wg nich są bardziej sensowne:-) W związku z tym, że ten wątek opiera się na miłości do slowa ( pisanego ) wpisujcie od czasu do czasu śmieszne przejęzyczenia:-) Ja np ostanio zostałam uświadomiona, że Maciarewicz to w istocie Macierewicz. I jeszcze myślałam, że mąż mnie wkręca, więc sprawdziłam w necie:-)))))))
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 12.04.11, 10:06
    Najpierw o wędrówkach po... czyli serii Podróży wydawanej w latach 70. tych pod redakcją Pawła Herza. Wczoraj wygrzebałem na półce w TK - Podróże do Polski Jarosława Iwaszkiewicza i ...kupiłem ze jedyne 7 zł. Nie ukrywam, że specjalnie szukam za ową serią po antykwariatach wszelakich i mam kilka tomów, różnych autorów.
    Do tej - Iwaszkiewicza, mam sentyment szczególny - bo któż jak On potrafiłby tak cudownie napisać o podróży przez Polskę lat 30-tych w ówczesnym pojeździe samochodowym, (no może jeszcze Wańkowicz?) czy o urokach, zawsze wspaniałego, Sandomierza.
    Jest obecnie i reedycja owej książki dostępna w serii Podróże retro W-ctwa Zyski i sp-ka - ale już za 45 zet.
    A teraz o podróżach książek - odchodzących ode mnie i wracających do mnie.
    Taką książką jest na przykład F. Daumasa "Od Narmera do Kleopatry" - monografia historyczna starożytnego Egiptu. W latach 70. tych nabyłem ją w cudownej księgarni na rogu jagiellońskiej i paniagi. Potem - komuś pożyczyłem - nie wróciła :(
    Kilka lat temu wypatrzyłem ją w TK - kupiłem !! Ale potem - wymieniłem w antykwariacie na coś innego. Gdy to zrobiłem - poczułem się jakby zdradził kogoś bliskiego.
    Ale....w ubiegłym roku książka do mnie wróciła - znów wypatrzona w antykwariacie - klnę się, że teraz jej nie opuszczę . Otwieram ją czasami na chybił trafił i czytam choćby takie zdanie (str 279)
    " Ten, kto chodzi po wodach Boga, czyli kto jest mu poddany, nie tylko osiągnie korzyści ziemskie, ale także życie wieczne. Taka koncepcja oszczędziła Egipcjanom męki zadawania sobie pytania, które dręczyło Hioba : Jak to się dzieje, że sprawiedliwy może być nieszczęśliwy".
    Ja odpowiedź na owo pytanie spycham raczej na barki ślepego losu - ale jak fajnie się czyta mądre zdania , ładnie wkomponowane w zawiłą tematykę starożytnej cywilizacji !
    ps
    Kroh....to pisarz, naukowiec, mądry człowiek z ogromnym poczuciem humoru , którego papier i słowo pisane lubią, ze wzajemnością, jak sądzę. Sięgnijcie, proszę , po Jego "Starorzecza" - nie czytane rozdział po rozdziale, ale tak z doskoku, z wyławianiem wątków....
  • 12.04.11, 12:21
    Jolak, i inni, z tego wątku, nie macie czasami myślenia: "Tyle jest na świecie fajnych ksiązek o których nie wiem albo nie zdąąę przeczytać":-) Ja tak mam i mi szkoda na zapas:-) Ostatnio kilka razy czytałam o Wacie - warto??Bo ja nie znam.
  • Gość: jolak IP: *.38.160.60.resman.pl 12.04.11, 13:59
    Ileż to razy mówiłem sobie - koniec gromadzenia książek, zczytuję to co mam, potem ...z biblioteki... I łamię się raz po raz, raz po raz zmieniam ustawioną kolejkę. Moja lepsza 1/2 śledzi zawiłości losów bohaterów formatowych seriali - ja siadam w kąciku i wędruję literami np po Rzymie, znanym mi na szczęście 'z natury".

    Nowościami księgarskimi natomiast nie da się zaspokoić ducha bibliofila - wszak tyle już było książek pięknych, mądrych...no i co ważniejsze - obecnie tanio dostępnych u bukinistów - antykwariuszy wszelakich, bez tego ....nego vatu.

    A propos - znasz (cie ) "Twierdzę" Saint Exuperi "ego ??

    Książka niezwykła bo jakby upleciona z morałów, powiedzeń, przysłów...posiada jakąś tam fabułę, ale najlepiej czyta się ją z doskoku - od dowolnego akapitu lub kierując się indeksem wielozagadnieniowym.
    Biorę ją często na działkę letnią porą. Otwieram , czytam jakiś akapit, trawię jego sens, podsypiam z książką na kolanach, budzę się , znów czytam. Nad głową mam smugi przelatujących samolotów, od lasu świergot ptaków, ode wsi szczekają psy ....:))