Dodaj do ulubionych

Pytanie o Szopena

19.05.06, 12:51
Cześć dziewczyny
mam nadzieję, ze tym razem również mogę liczyć na Wasze odpowiedzi. Chodzi mi
o szpital na Szopena - pojawiło się mnóstwo głosów że nie ma tam odwiedzin w
salach (które podobno w przeważającej ilości są 8-osobowe) a jedynie w ogólnej
sali odwiedzin. A czy nawet mąż nie moze być na sali z kobietą po c.c. -
chociażby żeby jej pomóc wstać, umyć się, zająć dzieckiem.... Napiszcie co
wiecie na ten temat, bo ja wcześniej na forum podkarpackim już nie pamiętam w
jakim wątku czytałam, ze właśnie szpital na Szopena jest najbardziej
tolerancyjny w kwestii pobytu mężą - oczywiście nie chodzi mi o cały dzień,
tylko kilka godzin....
Edytor zaawansowany
  • dsylwia 19.05.06, 13:56
    Dzwoniłam na Szopena i pytałam - nie ma możliwości żeby ktoś wszedł na oddział -
    widzenia tylko w sali odwiedzin - nawet jak mama miała c.c. - czyli tutaj realne
    jest dopiero na drugi dzień - jeżeli czuje się na siłach ......Sala pooperacyjna
    jest aż 6 os. - po "wstaniu" albo przenoszą na oodział - tutaj są 2-3os.
    (łazienki w korytarzu), albo w razie braku miejsc pozostaje sięna tej dużej....
    Naprawdę te informacje mnie zmartwiły - wiem, że to dla dobra kobiet, żeby
    zapewnić im trochę intymności, ale bardzo ważne jest też żeby mieć obok siebie
    bliską osobę - poradźcie zostać przy opcji dr T. Kluz i szpital na Szopena czy
    wrócić do pierwotnej - dr Szklarczyk i Rycerska.....
  • jndrk 19.05.06, 20:45
    Zostać przy opcji T. Kluza i rodzić na Szopena. Ja stanowczo odradzam Rycerską.
    Rodziłam tam pierwsze dziecko i wspominam pobyt jako koszmar. A odzwiedziny na
    Rycerskiej to tylko 1 godzina. Odwiedzajacy ledwo przyjdzie, to już wychodzi.
    Na Szopena po cc leży sie tye samo co po psn, czyli 3 doby. Idzie wytrzymać.
    Moja koleżanka jest po cc w grudniu na Szopena. Urodziła we wtorek, a w piątek
    była już w domciu.
  • madziczek79 20.05.06, 14:39
    zdecydowanie zostać przy T.kluzie i rodzić na szopena!Jesteś pod dobrą
    opieką,tak jak ja:)
    co do szpitala to przeciez spędzisz tam tylko kilka dni a nie kilka
    miesięcy,jakoś wytrzymamy:)
    --
    mój aniołek
    i mój mały ludzik
  • dsylwia 22.05.06, 09:06
    Bardzo Wam dziękuję za radę. Madziaczeka na kiedy masz termin porodu i czy to
    Twoja pierwsza ciążą? I co Cię skłoniło do wybrania Szopena?
  • madziczek79 22.05.06, 11:48
    ja mam na sierpień,a co do szpitala to bardziej przemawiała do mnie fachowość
    dr kluza,naprawdę się potarfi zająć swoją pacjentką.To moja pierwsza ciąża tak
    zaawansowana,a o szopena słyszałam same dobre opinie.Myśle że ważniejsza jest
    obsługa i położne z powołania niż ile osób leży na sali,wszystkie moje
    koleżanki bardzo sobie chwaliły ten szpital.Pozdrawiam serdecznie:)
    --
    mój aniołek
    czekamy na Krzysia
  • dsylwia 22.05.06, 12:30
    Ja też jestem zdania, że ważniejsi są ludzie niż miejsce - i również słyszałąm
    dobre opinie o Szopenie, ale ja niestety mieszkam 40 km od Rzeszowa i opieram
    siętylko na opiniach z forum - zadna z moich znajomych nie rodziła w
    Rzeszowie... A Ty chodzisz do szkoły rodzenia? I co oznacza, ze dr Kluz potrafi
    zająć się swoją pacjentką? Jest możliwość umówienia się z nim na poród? I czy
    jeżeli jest mozliwość c.c.? Jeżeli nie chcesz pisać tutaj, odpisz mi na e-maila
    gazetowego na te pytania i napisz co wiesz o szpitalu, lekarzu i wszystko, co
    przyjdzie Ci do głowy. Ja mam dzisiaj wizytęu dra - dopiero drugą i część z tych
    pytań na pewno mu zadam, ale zawsze dobrze jest wiedzieć czego się spodziewać.
    Pozdrawiam. Sylwia
  • madziczek79 22.05.06, 22:58
    sylwia nie wiem czy wykona Ci np cc na żądanie -bardzo wątpię,ja zrobię
    wszystko żeby urodzić naturalnie.Co do tego że jest to lekarz z powołania nie
    mam najmniejszych wątpliwości i kilka moich koleżanek było zachwyconych jego
    opieką.Z tego co wiem jeśli akurat zaczniesz rodzić a jego nie będzie na
    dyżurze dzwonisz na komórkę a on już to jakoś po swojemu załatwia w sensie że
    dzwoni do szpitala i mówi że jesteś jego pacjentką-myślę że to i tak bardzo
    wiele(inni się tak nie przejmują).Co jeszcze najwazniejsze dla mnie jest to że
    mozesz do niego zadzwonić o każdej porze i zawsze odbiera telefon i nie myśl
    sobie że z racji tego że ma dużo pacjentek nie będzie wiedział z kim rozmawia-
    ma doskonałą pamięć.
    Nie chodzę do szkoły rodzenia bo na szopena nie jest wymagana poza tym i tak
    bym nie chodziła bo nie uważam tego za coś niezbednego.
    Rozumiem że masz wątpliwości,ale niestety żaden szpital państwowy nie zapewni
    nam doskonałych warunków i na nic akcja "rodzić po ludzku".Żyjemy w Polsce i
    nie wiem czy to się kiedykolwiek zmieni.Ja wybrałam szopena,jedni chwalą inni
    odradzają,no jakoś muszę urodzić a na poród w domu bym się nie zdecydowała.
    pozdrawiam serdecznie w razie pytań pisz na maila gazetowego
    magda
    --
    mój aniołek
    czekamy na Krzysia
  • majarzeszow 26.05.06, 11:43
    ja rodzilam na Szopena 2 lata temu.
    tezp olecam dr Tomasza Kluza, NIE ROMANA KLUZĘ. ten ostatni to zastepca
    ordynatora (zreszta kluz tez - obaj sa) - wparowal na porodowke i wydarl sie na
    mnie, czemu tak krzycze i od razu wladowal mi lapska w..... (wiadomo). w
    przystepie rozpaczy juz mialam go zwyklinac, ale balam sie, ze wyrzuca meza. a
    tego bym nei zniosla.
    nie bede juz rodzic na szopena, mimo iz porod byl szybki (pocztek o 12, koneic
    o 15).
    dlaczego ?
    ze wzgledu na lekarke, do ktorej chodzilam, wydarla odem nei mnostwo kasy, w
    kolko aluzje do pieniedzy. a na koniec zszyla mnie na zywo, bo na dole stal jej
    maz, ktory na nia czekal i ja poganial przez komorke. ona chciala kase za
    porod, wiec nie mogla zostawic szycia lekarzowi na dyzurze.
    po 18 meisiacach rodzila tam moja szwagierka (przy tej samej poloznej, notabede
    extra babki !!!!) - ktora to polozna dobrze pamietala moj porod przez to
    koszmarne szycie. z tego co wiem, moj przypadek z tym szyciem na zywca nie byl
    odosobniony.
    osobiscie chodzilabym do dr kluza, ale ze wzgledu na szpital, nie bede.

    prosze moja przedmowczynie, ktora rodzila i na szopena i na rycerskiej - o
    blizsze info. bo wybieram sien a wizyte do dr orla z tamtejszego szpitala i
    realnei mysle o porodzie tam 9na razie sie staramy).

    maja i Adas (19.05.2004)
  • dsylwia 26.05.06, 12:09
    Maja - dlaczego zgodziłaś się na szycie bez znieczulenia? Jak byłaś szyta -
    pewnie Cię nacinali - to na szopena standard czy tną tylko jak trzeba? A co
    myślisz o warunkach na oddziale? I jakie są połozne? Kurczę ja panicznie boję
    się porodu i myślę intensywnie o cesarce - ale jak to będzie - nie wiem jeszcze.
    A mogłabyś napisać do jakiej lekarki chodziłaś?
  • majarzeszow 27.05.06, 12:30
    najprosciej mowiac - bo bylam glupia :-)
    a cala sytuacja wygladala tak: Adaś sie urodzil, 1 minutke moglam go potrzymac. potem go zabrali i maz poszedl za nim. ja sobie zupelnie zapomnialam, ze jestem nacieta. w pewnej chwili wyplynelo lozysko. i wszystko bylo w najlepszym porzadku. i slowa "szyjemy.....", ja "a znieczulenie ?", "eeeee, wytrzymasz, to tylko chwilka". wyrazilam zaniepokojenie sytuacja, obok juz meza nie bylo, bo byl z Adasiem. lekarka zabrala sie do roboty, polozne patrzyly na mnie ze wspolczuciem, ale nie mgoly nic zrobic, one nie sa od decydowania. darlam sie okropnie, tego bolu sie po prostu nie zapomina...
    i ta komorka, wciaz dzwoniaca i te "juz juz schodze"
    do dzis mi sie na placz zbiera jak sobie przypomne.

    dlatego juz tam nie wracam.

    maja i Adaś (19.05.2004)
  • majarzeszow 27.05.06, 12:34
    aaa, na szopena nacianaja kazda pierworodke, a wielorodke - jak jest potrzeba. osobiscie nie jestem przeciwniczka nacinania (bo jak sie je robi na skurczu, to zupelnie nie czuc), a kobieta nie popeka i dzidzius latwiej sie wydostanie. ale szycie bez znieczulenia - to pasuje do sredniowiecza a nie do XXI wieku.
    jesli na glupia plombe u dentysty sie znieczula, to nie rozumiem po co skazywac kobiete na takie niepotrzebne cierpienie ?????

    maja i adaś (19.05.2004)
  • pilka111 30.07.06, 16:18
    czesc dziewczyny,mozecie mi napisac cos o dr.B.Warchole z Szopena?
  • bara4122 23.05.06, 20:37
    Witaj! Rodzilam na Szopena 1,5 roku temu, pod opieką dr T.Kluza, urodziłam
    bliźniaki przez cc, mąż był przy mnie caly dzień, był przy cc, pomagal mi w
    opiece nad dziećmi, przewijał. Wychodził na wizyty, zabiegi itp.Świetna opieka,
    miły personel i świetny lekarz - Kluz, nie Kluza. Polecam, gdybyś miała jakieś
    pytania to pisz!Pozdrawiam.
  • dsylwia 24.05.06, 10:07
    Pytania wysłałam na e-maila gazetowego .....
  • dsylwia 25.05.06, 08:38
    Odpisz mi proszę na e-maila gazetowego.
  • gusia292 25.05.06, 14:17
    ja tez rodzilam na Szopena (tez od dr. T. Kluz) w marcu tego roku, i na
    Rycerskiej 3 lata temu. Jezeli dzis mialaby rodzic to wybralabym Rycerska. Jak
    masz jakies pytania, chetnie odpowiem (pod adresem: aga.pwp@wp.pl).
    Wiekszosc kobiet ocenia szpital w zaleznosci od tego jak przebiegal porod. Ale
    pomimo, ze moj pierwszy porod na Rycerskiej, ktory byl bardzo ciezki, trwal
    ponad 20 godzin, dziecku bylo zagrozone i skonczyl sie cc, to i tak wybralabym
    ponownie ten szpital.
    Drugi porod (Szopena), tez proby silami natury, ale tym razem szybka decyzja o
    cc, i pomimo, ze sie nie nacierpialam tak jak przy pierwszym, to drugi raz nie
    wybralaby Szopena.
  • dsylwia 30.05.06, 15:21
    Gusia a co Ci się nie podobało na Szopena? Rodziłaś naturalnie czy przez c.c.?
  • dsylwia 30.05.06, 15:23
    Gusia przepraszam - wiem ze miałaś dwie cesarki - po prostu piszę w pracy i
    pogubiłam się .... jeszce raz przepraszam za niedopatrzenie i proszę napisz coś
    więcej
  • gusia292 31.05.06, 15:25
    Co mi sie nie podobalo na Szopena?
    Wszystko po kolei:
    - przyjecie do szpitala - 2 godziny czekalam na przyjecie i na zapis KTG,
    pomimo, ze byl to drugi porod i regularne skurcze mialam juz od 7 godzin!!! Do
    tego czekanie na korytarzu.
    - Potem na korytarzu spedzilam kolejne godziny czekajac na badanie
    ginekologiczne!!!
    Dopiero pieniadze podsuwane kolejno poloznej, lekarce przyspieszyly cala
    procedure i doczekalam sie w trakcie porodu drugiego KTG na korytarzu, bo tu na
    korytarzu odbbywa sie wieksza czesc porodu (na Rycerskiej moj porod przez 12
    godzin byl monitorowany co pol godziny a pod koniec co 15 min)
    W koncu okazalo sie ze nie mozna ani chwili zwlekac z cc bo dziecku spada
    tetno! czy dowiedzialabym sie tego gdyby nie kasa podsunieta poloznej i
    podpiecie mnie z laska do KTG?
    Wymieniac moglabym jeszcze dlugo
    - nie ma prawdziwego pokoju do porodow rodzinnych nie mowiac o sali zbiorowej
    na ktorej sa trzy lozka nieosloniete zadnym parawanem skierowane prosto na
    drzwi wejsciowe pod ktorymi stoja pary czekajace na koncowa faze porodu.
    Sala do cc to tez jedna wielka prowizorka
    Na Rycerskiej mialam swoja polozna, ktora od samego poczatku zajela sie
    wszystkimi niezbednymi badaniami itd. Do tego mialam z mezem normalny pokoj do
    porodow rodzinnych ze sprzetem, i fotelem na ktorym nie rodzisz jak na Szopena
    w pozycji lezacej. Do tego mialam caly czas do dyspozycji wlasne KTG.
    Po porodzie zabraklo ciuszkow dla niemowlakow i pielegniarki przebieraly po
    kapieli dzieci w ciuszki sciagniete przed chwila z innego niemowlaka.
    Kiedy wyszlo to na jaw (w piatek) poinformowaly nas ze pranie bedzie dopiero
    robione w poniedzialek!!!
    Jedzenie na Szopena - po cc obowiazuje dieta plynna. Na Rycerskiej dostawalysmy
    zupy mleczne itp. a tu musialysmy sie zadowolic herbatka.
    Do tego zbiorowa sala (nas 8 + 8 noworodkow) lazienki na korytarzu (na
    Rycerskiej pokoje 2 osobowe z lazienka)
    itd, itd.
    Pomimo ze porod na Szopena nie kosztowal mnie wiele trudu (zakonczylo sie cc)
    nie moglam zniesc zachwytow dziewczyn, ktore lezaly ze mna na sali. Po prostu
    one nie rodzily nigdzie indziej i wydaje im sie ze tak powinno byc. Ale
    dziewczyny, w jakiej epoce Wy zyjecie. Jak bedziecie sobie dalej tak zachwalac,
    to nigdy u nas sie nic nie zmieni.
    Spedzilam troche czasu w USA, i wiem jak wygladaja tam szpitale i opieka dla
    rodzacych. Mozna porownac nas do krajow trzeciego swiata. Nikt mi nie wierzyl,
    jak opowiadalam jak wygladaja porody w Polsce.
    Moglabym sie jeszcze rozpisywac na ten temat w nieskonczonosc, ale mysle ze
    wystarczy
  • katez-p 07.06.06, 22:10
    Witajcie, to dodam jeszcze coś od siebie.Urodziłam pod koniec zeszłego roku na
    Szopena przez cc i bardzo źle wspominam pobyt w szpitalu.
    Sam poród był super, lekarz prowadzący R.Kluza również, wszystko przebiegło
    świetnie. Ale szybko po porodzie wyproszono mojego męża z oddziału, nawet torby
    nie zdążył mi rozpakować, a przecież po cc przez 24h nie wolno się z łóżka
    ruszać. Całą noc (rodziłam o 18) nikt do mnie nie zajrzał, mimo że prosiłam
    pielęgniarkę, żeby zajrzała i w razie potrzeby podała mi środek przeciwbólowy.
    Dziecko do karmienia przywieziono mi dopiero następnego dnia popołudniu, mąż
    mógł wejść tylko na chwilę; po "uruchomieniu" mnie, czyli prysznicu następnego
    dnia, przywieziono mi dziecko, pieluszki, butelke z mlekiem modyfikowanym i to
    był koniec opieki położnych nad maleństwem. Nikt się nie interesował, czy wiem
    jak i kiedy przewijać, jak karmić itd. Nikt nie zajrzał w nocy, gdy dziecko
    płakało, bo miałam mało mleka, a nie chciałam karmić tylko mieszanką, nikt nie
    pokazał, że mogę karmić na leżąco, a karmiłam siedząc na tych wysokich
    szpitalnych łóżkach, aż rana na brzuchu zaczęła mi bardzo krwawić. Generalnie,
    nie było żadnego zainteresowania, czy pomocy ze strony położnych. Nastawienie do
    karmienia piersią jest obojętne, tzn. jak dziecko płacze, nie umie ssać, nie
    namawiają, nie uczą karmienia piersią, tylko podsuwają kolejną butelkę z mlekiem
    modyfikowanym. Od wyjścia ze szpitala zaczęłam na prawdę cieszyć się dzieckiem i
    macierzyństwem.
  • agulec.majulec 09.06.06, 13:20
    To jeszcze ja się wtrącę ;))Jestem po niedawnym cc na Lwowskiej.Męża nie
    wpuszczają na salę do cc , zresztą ja nie widziałam takiej potrzeby.Decyzja o cc
    zapadła szybko, dostałam znieczulenie ogólne.Mąż widział synka w chwilę po
    wyjęciu, był przy jego badaniu , mógl z nim chwilę posiedzieć kiedy ja byłam
    zaszywana i wybudzana.CC miałam o 10.30 wieczorem, małego wzięto do sali
    noworodków.Przez całą noc co godzinę zaglądała połozna, mierzyła ciśnienie,
    podłączała kroplówki m.inn. ze środkami przeciwbólowymi.Za każdym razem pytała
    jak się czuję i czy bardzo boli.Usiadłam na lóżku rano następnego dnia i
    przyniesiono mi synka.Koło południa wstałam z łóżka i zrobiłam kilka kroków przy
    pomocy przemiłych praktykantek.A od popołudnia miałam synka już przy sobie na
    stałe.Połozne pytały czy chcę go mieć czy może zabrać go na noc - decyzja
    należała do mnie.Jak tylko mały zapłakal głosniej i dłużej w nocy zaraz ktoś
    przychodził i pytał czy pomóc przystawić czy może chcę dac malemu mleko z
    kieliszka.Połozne zaglądały i pytały czy sobie radzę, a najbardziej pomocne były
    właśnie owe praktykantki.Na jednej zmianie tylko trafiła się taka "zołza" która
    na prośbe pani z sąsiedniego łóżka o przyniesienie mleka (po cc- bliżniaki,
    cięte krocze i brzuch, założony cewnik) odparła- "drogie Panie nie róbcie z nas
    służących"!!!! Ale to tylko jeden taki niemiły incydent, opieka moim zdaniem
    bardzo dobra.Można zadzwonic też z telefonu przy lóżku do poradni laktacyjnej,
    przychodzą połozne i pokazują jak karmić,pozdrawiam agulec

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka