Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • Gość: Ed IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.09, 20:59
      Inkwizycja na forach katolickich usuwa ten tekst - czyżby w imię
      chrześcijańskiej prawdy?

      Wywiad z profesorem Hubertusem Mynarkiem - byłym księdzem, teologiem
      i filozofem, dziekanem Uniwersytetu Wiedeńskiego, pisarzem i
      najbardziej - obok prof. Karlheinza Deschnera i Hansa Kunga - znanym
      niemieckim krytykiem Kościoła.

      Kościół to perwersja

      - Jak to się stało, że ksiądz pochodzący z Polski, profesor teologii
      kilku uczelni, stanął po drugiej stronie ideologicznej barykady?
      - Byłem przez bardzo długi czas produktem mojego śląsko-katolickiego
      środowiska. Z czasem jednak zrozumiałem lepiej znaczenie katolickiej
      teologii. Jedynym jej zadaniem jest legitymizowanie strategii
      hierarchii kościelnej. Papież, który jest antydemokratycznym
      autokratą, deklaruje: „Objawienie istnieje, przyszło z nieba,
      przyniesione przez Jezusa Chrystusa, jest zapisane w Piśmie Świętym,
      w czterech Ewangeliach i w listach apostołów". Jednak to papież,
      jako „nieomylny", decyduje o tym, jak interpretować treść Biblii.
      Jednocześnie w Starym i Nowym Testamencie znajdujemy mnóstwo
      okrucieństw, scen pornograficznych, niemoralnych zasad i nakazów. A
      do tego hierarchia kościelna, papieże i sobory deklarują, że Biblia
      jest od A do Z świętą księgą, daną nieomylnie przez Boga.
      - Chce Pan powiedzieć, że teologowie, ludzie inteligentni i z
      tytułami naukowymi, nie widzą tej sprzeczności?
      - Naturalnie, że teologowie są świadomi, iż niezależne badania
      Biblii dowodzą czegoś i zupełnie przeciwnego: odkrywają przecież w
      tym „świętym piśmie" mnóstwo mitów, oszustw i fałszerstw. Jednak
      jako urzędnicy, kościelni teologowie muszą mówić, uzasadniać i
      legitymizować to, co papież i biskupi nakazują. Nie wolno im
      powiedzieć ludowi katolickiemu prawdy! W rzeczywistości nic się nie
      zmieniło od czasów świętego Ignacego Loyoli, założyciela jezuitów,
      który ogłosił: „Aby dojść do prawdy we wszystkich sprawach, musimy
      być gotowi do wiary, że to, co nam wydaje się białe, jest czarne,
      jeżeli Kościół hierarchiczny tak to definiuje".
      Pod wpływem długich badań historycznych, filozoficznych i
      egzegetycznych stało się dla mnie zupełnie jasne, że teologia nie
      jest obiektywną nauką. Teologia jest ideologią w służbie kościelnej
      władzy hierarchicznej, która samą siebie ustanowiła nieomylną
      prawdą. Tej „prawdy" potrzebuje Kościół, aby ludzi straszyć piekłem,
      grzechem, karą za nieposłuszeństwo, wyrzutami sumienia, spowiedzią
      itp. Kościół hierarchiczny chce jedynie panować i odnosić korzyści,
      a religia jest dla niego jedynie fasadą, za którą ukrywa swoje
      właściwe zamiary. Oto dlaczego zrzuciłem sutannę i wystąpiłem z
      Kościoła katolickiego!
      - Odchodząc z Kościoła w 1972 roku, napisał Pan list otwarty do
      papieża Pawła VI, wzywając do zniesienia celibatu i demokratyzacji w
      Kościele.
      - Papież, naturalnie, nie odpowiedział. Władza absolutna nie widzi
      potrzeby dyskutowania. Ona znajduje interes tylko w wydawaniu
      poleceń. Wysłałem także kopię mojego listu otwartego do ówczesnego
      arcybiskupa Wiednia, kardynała Koeniga, ponieważ byłem profesorem i
      dziekanem na Uniwersytecie Wiedeńskim. Oczywiście, też nie dostałem
      żadnej odpowiedzi. Za to kardynał natychmiast zażądał od kanclerza
      Austrii Brunona Kreiskiego mojego zwolnienia ze stanowiska profesora
      wydziału teologii katolickiej państwowego uniwersytetu. Państwo
      austriackie zrobiło posłusznie to, czego chciał Kościół - wysłano
      mnie na emeryturę.
      Tygodnik „Der Spiegel" napisał wówczas: „Mynarek w wieku 43 lat stał
      się najmłodszym emerytem wśród profesorów teologii". Echa mojej
      decyzji pojawiły się w całej Austrii i Niemczech. Wszystkie wielkie
      gazety odnotowały to wydarzenie:
      „Kronenzeitung", „Die Presse",
      wiedeński „Kurier", „Stem", „Frankfuerter Allgemeine Zeitung".
      Poświęcono mi obszerne artykuły, a wszystko dlatego, że byłem
      pierwszym w XX wieku profesorem teologii, który wystąpił z Kościoła.
      Naturalnie, ukazały się także artykuły pełne nienawiści i złości
      przeciwko mnie, szczególnie w wielu kościelnych gazetach. Kościół,
      ta „siedziba miłości i dobroci", nie wybacza takiego kroku byłemu
      księdzu!
      - Czym się Pan zajął po odejściu z Kościoła?
      - Moja sprawa stała się tak głośna, że największe wydawnictwo
      niemieckie Berteismann Koncern poprosiło mnie o napisanie książki na
      temat stosunków i intryg w Kościele i wśród panów tego Kościoła. A
      więc napisałem książkę pod tytułem „Herren und Knechte der Kirche "
      („Panowie i wasale Kościoła"). Redakcja wydawnictwa z radością
      zaakceptowała mój skrypt. Bertelsmann rozesłał zapowiedzi i
      fragmenty mojej książki do wszystkich wielkich gazet. Kościół
      zorientował się, że ukaże się niebezpieczna książka i wywarł taką
      presję na wydawnictwo, że wycofało się z publikacji. Tak wielka jest
      finansowa i propagandowa siła Kościoła, że największy dom wydawniczy
      przestraszył się i zmienił zamiary! Natychmiast jednak zgłosiły się
      inne wydawnictwa i w końcu książka ukazała się w 1973 roku w
      wydawnictwie Kiepenheur & Witsch w Kolonii i już po dwóch tygodniach
      stała się bestsellerem. Tego Kościół nie mógł tolerować!
      Kardynałowie, biskupi i wielu oportunistycznych teologów wytoczyło
      mi procesy. Było ich w sumie ponad 15. Twierdzili, że moja książka
      ich obraża. Urażony był m.in. Josef Ratzinger, obecny papież, który
      także wytoczył mi proces. Wszyscy oni żądali odszkodowań jako
      zadośćuczynienia za szkody na ich honorze. W sumie żądano ode mnie
      360 tys. marek niemieckich! W efekcie procesów i wyroków straciłem
      dom, a nawet maszynę do pisania. Do dzisiaj nie ma w Niemczech
      sędziego, który wydał wyrok na niekorzyść Kościoła w procesach
      ludzi, którzy krytykują go w imieniu prawdy historycznej. Doszło do
      tego, że zakazano sprzedaży mojej książki. Dopiero w 2003 roku
      doczekałem się ponownego jej wydania pod tym samym tytułem i z
      uwzględnieniem niesprawiedliwości, jakiej doświadczyłem ze strony
      sądów i Kościoła. Tylko ateistyczne wydawnictwa - Historia Verlag i
      Ahriman Verlag - miały odwagę wydać moją książkę. Chociaż procesy
      przeciwko mnie trwały wiele lat i kosztowały wiele energii,
      publikowałem dalsze książki: historyczne, filozoficzne,
      kosmologiczne, antropologiczne i socjologiczne. Ponadto odbyłem
      wiele prelekcji i odczytów dla słuchaczy z różnych środowisk.
      - Do tej pory ukazały się w Polsce dwie Pana książki: „Jezus i
      kobiety" i „Zakaz myślenia". W pierwszej podjął Pan próbę
      demitologizacji seksualności założyciela chrześcijaństwa, a w
      drugiej obnażył fanatyzm, który kryje się u źródeł wielkich religii
      monoteistycznych.
      - Hierarchia kościelna do dzisiejszego dnia twierdzi, że Jezus był
      aseksualny, absolutnie czysty, niepokalany, nie dotknięty
      zmysłowością. Kościół potrzebuje właśnie takiego Jezusa i jego
      matki, aby wpoić ludziom swoją rygorystyczną, antyhumanistyczną
      ideologię moralności. Ludzie mają mieć poczucie winy, gdy porównają
      swoje „grzeszne" życie seksualne z ascetycznym życiem Jezusa i jego
      matki.
      Ale Jezus był inny, jeśli wierzyć ewangeliom. Stale otoczony był
      kobietami, chętnie gościł u kobiet, na przykład Marii i Marty,
      sióstr Łazarza, którego - według Ewangelii świętego Jana - wskrzesił
      do nowego życia. Szczególnie serdeczny stosunek miał Jezus do Marii
      Magdaleny. Reformator Marcin Luter, znawca Biblii, mówił o „wielkiej
      miłości" między Jezusem i Marią Magdaleną.
      Faktem pozostaje, że bez kobiet nie byłoby chrześcijaństwa. Maria
      Magdalena i inne kobiety były pierwszymi misjonarkami
      zmartwychwstałego Jezusa. Apostołowie nie chcieli wierzyć kobietom,
      które twierdziły, że widziały żyjącego Jezusa. Ewangelie
      apokryficzne, których Kościół później zakazał, opisały wielką rolę
      kobiet u progu chrześcijaństwa. Później patriarchalne, zdominowane
      przez mężczyzn struktury Kościoła likwidowały ślady matriarchatu w
      pierwotnym
      • Gość: Ed IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.09, 21:07
        Co do mojej publikacji pod tytułem „Zakaz myślenia", to wyjaśnia
        ona, że religie monoteistyczne proklamują swoją podstawową tezę: Bóg
        jest i rozwiązuje każdy problem. Ponieważ istnieje, wszystkie
        problemy mają szansę na rozwiązanie. Niestety, Bóg nie rozwiązuje
        żadnego problemu, on sam jest problemem. Tajemnicy zła w świecie nie
        daje się pogodzić z istnieniem Boga absolutnej dobroci i miłości.
        Kościół rzymskokatolicki, a także inne wyznania i religie
        monoteistyczne potrzebują Boga jako najwyższej i ostatniej
        instancji, aby móc żądać od ludzi absolutnego, bezwarunkowego
        posłuszeństwa wobec siebie.
        Również systemy polityczne potrzebują dla utrzymania i umocnienia
        swojej władzy najwyższego przywódcy, Führera, lidera, i wyposażają
        go w boskie atrybuty. Każdy z tych systemów religijnych i
        politycznych wydaje zakazy myślenia i buduje barykady, których nie
        wolno przekraczać. Ale wolna myśl musi żądać wolności myślenia we
        wszystkich sprawach, także wolności do wątpienia. Bez wątpienia nie
        ma postępu w ludzkiej kulturze. Tymczasem Kościół naucza, że każda
        wątpliwość wobec jakiejkolwiek prawdy przez niego głoszonej jest
        grzechem śmiertelnym. Kto nie wierzy, będzie potępiony!
        - Wiele osób uważa, że Kościół katolicki jest ostoją publicznej
        moralności. Sądzą, że bez tej instytucji świat pogrążyłby się w
        moralnym chaosie i anarchii.
        - Ludzie, którzy coś takiego twierdzą, są albo ślepi, albo
        fanatyczni. Prawdą jest, że Kościół nieustannie głosi: „Jestem
        najwyższą, najważniejszą instancją i gwarancją moralności". Ale
        chaos i anarchia są w samym sercu Kościoła katolickiego! Katolicyzm
        jest najbardziej niemoralną religią w całej historii ludzkości. Moja
        książka „Nowa inkwizycja" wykazuje we wszystkich szczegółach
        zbrodnie Kościoła w odleglejszej przeszłości, a także w XIX i XX
        wieku. Nie ma drugiej takiej religii, która zniszczyłaby tyle
        istnień ludzkich, co religia katolicka. Inkwizycja, palenie kobiet -
        domniemanych czarownic - likwidacja całych narodów, prześladowania
        niewierzących, heretyków, żydów, tak zwanych sekt; związki Kościoła
        z dyktatorami (Mussolini, Franco, Hitler, Pinochet), z mafią (Calvi,
        Sidona etc.); wykorzystywanie niewinnych dzieci i młodych ludzi do
        celów seksualnych (pedofilia) przez papieży, biskupów i księży;
        oszustwo celibatu, który trwa, chociaż mnóstwo księży żyje z
        partnerkami lub partnerami (co opisałem w moich książkach: ,,Eros
        und Klerus" i ,,Casanovas in Schwarz".
        Współczesne państwa i rządy w wyniku własnej słabości lub głupoty
        popierają mity o moralnym autorytecie Kościoła i jego niezbędności
        dla prawidłowego funkcjonowania społeczności ludzkiej. Dzięki temu
        Kościół zyskuje na znaczeniu i rośnie w siłę, także finansową.
        Tymczasem każdy człowiek ma własne sumienie i musi zbudować swój
        własny system etyczny, jeżeli nie chce się stać wasalem propagandy,
        konwencji i ślepej dogmatyki Kościoła. Papież Jan Paweł II
        podróżował do niedawna, a Benedykt XVI obecnie - do milionów ludzi,
        ale obaj są niczym więcej jak postaciami pop kultury. Dla
        ugruntowania i podniesienia moralności nie czynią niczego.
        - Czy widzi Pan jakieś plusy w watykańskiej religii? Jak ocenia Pan
        Kościoły protestanckie? Czy sympatyzuje Pan bądź należy do któregoś
        z nich?
        - Mimo mojej dobrej woli, nie widzę żadnych plusów w katolicyzmie.
        Nadal Watykan uważa się za kontynuację starożytnego imperium
        rzymskiego, nadal papież nazywa siebie pontifex maximus, jak
        najwyższy kapłan religii rzymskiej, nadal nie toleruje de facto
        żadnych innych religii i konfesji. Nadal głosi że ojczyzną prawdy
        jest Kościół rzymskokatolicki. Nadal religia pozostaje jedynie
        fasadą, bo Watykan ciągle ma tylko jeden cel i ideał:
        więcej władzy i więcej zysku. Nadal papieże i ich wasale w
        hierarchii rozumieją „dialog ekumeniczny" jako powrót
        wszystkich „zagubionych synów", wszystkich wyznań do papa mundi,
        czyli ojca Kościoła i świata, rezydującego w Rzymie.
        Jedynym plusem Kościołów protestanckich jest nieuznawanie przez nich
        dyktatora w osobie papieża. Niestety, widziałem wśród protestanckich
        przywódców także wielu autorytarnych wodzów. Faktem jest natomiast
        większy liberalizm niektórych ugrupowań protestanckich. Niestety,
        kierownictwo największego Kościoła protestanckiego Niemiec (EKD) z
        biskupem Huberem na czele często zbyt konformistycznie i
        oportunistycznie reaguje na działania Kościoła katolickiego.
        Zaletą protestantyzmu jest dopuszczenie kobiet do urzędów, także do
        urzędu biskupa, a wadą - wpływ wielu nauk Lutra, który negował wolną
        wolę człowieka, propagował totalną zależność człowieka od Boga, a
        także prześladował heretyków, żydów i niewierzących. Straszne,
        brutalne i okrutne zasady postępowania Lutra wobec żydów służyły
        nawet jako przykład i motywacja dla nazistów. Dzisiejsza
        nietolerancja oficjalnego Kościoła ewangelickiego wobec tak zwanych
        sekt wypływa z antyhumanitarnej ideologii Lutra. Dlatego nie mogę
        należeć do żadnego z Kościołów protestanckich. Moja wizja wolności i
        moje humanistyczne nastawienie nie zgadzają się z nauką i praktyką
        tych kościołów.
        - Czy jest Pan człowiekiem wierzącym?
        - Pana pytanie jest sformułowane zbyt ogólnie. Jeżeli Pan rozumie
        wiarę jako wiarę w dogmaty jakiegoś kościoła, wtedy jestem
        człowiekiem niewierzącym. Wielu ludzi, zwłaszcza w Polsce,
        identyfikuje cały fenomen religii z katolicyzmem. Ale można być
        człowiekiem wierzącym i religijnym bez jakiejkolwiek przynależności
        do katolicyzmu, protestantyzmu czy w ogóle chrześcijaństwa. Religie
        azjatyckie, na przykład buddyzm, hinduizm, taoizm albo konfucjanizm,
        bardzo różnią się od chrześcijaństwa. Nie uznają one Boga
        monoteistycznego, ale są przecież prawdziwymi religiami! W centrum
        tych religii stoi wiara w reinkarnację, a nie wiara w Boga.
        Przekonują, że człowiek musi przejść wiele doświadczeń, wiele
        wcieleń, aby osiągnąć doskonałość. Napisałem przed kilkoma laty
        książkę „Religijność bez Boga", w której zamieściłem wiele
        przykładów religii, gdzie nie ma wiary w Boga, ale istnieje głęboka
        religijność.
        Wracając do katolicyzmu... Uważam, że nie jest on prawdziwą religią,
        lecz konglomeratem rozmaitych religii i światopoglądów. Można w nim
        znaleźć elementy chrześcijaństwa, religii pogańskich, filozofii
        antycznych i współczesnych. To nie jest jednolita i czysta religia.
        Katolicyzm jest pozbawiony oryginalności. Nie ma w tym Kościele
        jednej prawdy wiary, która nie zostałaby ukradziona jakiejś innej
        religii. A Kościół jako taki jest perwersją i zdradą religii,
        ponieważ nadużywa jej do manipulowania ludźmi, ogłupiania ich i
        wykorzystywania.
        Nawet wiara w jedynego boga jest wynalazkiem faraona Echnatona, a
        bóg Jahwe nie był na początku Starego Testamentu jedynym i
        uniwersalnym bogiem nieba i ziemi, ale bogiem klanu Hebrajczyków,
        którzy nie negowali istnienia bogów innych narodów i klanów.
        - Czy Bóg istnieje?
        - Tego nie wiem. Żaden człowiek nie może z pewnością wiedzieć, czy
        Bóg istnieje, czy nie istnieje. Także „nieomylny" papież tego nie
        wie, może jedynie wierzyć. Wiara, każda wiara, jest egzystencjalną
        decyzją. Nigdy nasza wiedza nie jest na tyle uniwersalna i jasna,
        abyśmy byli zmuszeni wierzyć lub nie wierzyć. To akceptuje nawet
        Kościół, który uczy, że wiara w Boga jest łaską i cnotą, do której
        człowiek z wysiłkiem musi dążyć. Wiele rzeczy w przyrodzie, w
        kosmosie i człowieku jest argumentem (lecz nie dowodem!) na rzecz
        istnienia Boga, ale problemu zła fizycznego i psychicznego w świecie
        żaden człowiek nie może rozwiązać. Są ślady wielkiej inteligencji w
        naturze, w ewolucji, w kosmosie, ale te ślady nie są takiej wagi,
        aby zmusiły nas do przyjęcia nieskończenie doskonałego,
        inteligentnego i wszystkowiedzącego Boga.
        Już starożytni filozofowie byli przekonani, że świat został
        stworzony nie przez Boga, lecz przez demiurga, czyli byt, który jest
        bardzo
        • Gość: Ed IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.09, 21:11
          Uważam, że człowiek prawdziwie humanistyczny jest agnostykiem,
          otwartym jednakże na wszystkie możliwości metafizyki. Jak będzie po
          śmierci, tego nikt nie wie na pewno, ale każdy człowiek musi tu na
          ziemi zbudować swój własny światopogląd. Nie jest tak ważne, czy
          jesteśmy ludźmi wierzącymi, czy nie. Istotniejsze jest, czy jesteśmy
          ludźmi etycznymi, czy może raczej złymi, okrutnymi, brutalny mi,
          agresywnymi, poszukującymi zysku, sukcesu i kariery ze szkodą dla
          innych. W roku 2005 ukazała się moja książka ”Unsterhlichtkeit”
          („Nieśmiertelność"), która zajmuje się tymi zagadnieniami.
          - W Niemczech przeciwnicy mają Panu za złe, że broni Pan tak zwanych
          sekt, a nawet że był Pan z nimi związany. Mam na myśli Życie
          Uniwersalne i scjentologię. Oskarża się Pana także o związki z
          niemieckimi unitarianami, nawiązującymi podobno do faszystowskiego
          nurtu chrześcijaństwa.
          - Nie należę do żadnej sekty, niestety, Kościół, a pod jego
          naciskiem także państwo, dyskryminują w Niemczech tak zwane sekty.
          Każdy humanista jest zobowiązany do obrony prześladowanych
          mniejszości. Ci, którzy dyskryminują - tak zwane wielkie historyczne
          Kościoły - sami są de facto sektami, a różnią się od małych sekt
          tylko siłą i wpływami. Kościół rzymskokatolicki i całe
          chrześcijaństwo swój marsz przez historię rozpoczęło 2000 lał temu
          jako mała sekta religii żydowskiej. Wszelkie błędy, herezje,
          oszustwa i zbrodnie dokonane przez sekty są relatywnie i ilościowo
          niewielkie w porównaniu złymi, jakich dopuścił się Kościół rzymski.
          Kościół potępia sekty, bo obawia się utraty kontroli nad ludźmi.
          Musimy pamiętać, że spośród wszystkich religii i sekt w całej
          historii ludzkości Kościół papieski jest organizacją najbardziej
          zbrodniczą.
          Co do związków z niemieckimi unitarianami, to sprowadzały się one do
          kilku odczytów i prelekcji, które dla nich zrobiłem, podobnie jak
          robię je na zaproszenie wielu innych grup. Znam nawet kilku
          żydowskich profesorów, którzy także mieli odczyty na zaproszenie
          unitarian, lecz tylko mnie się za to atakuje. To jest bardzo dziwne,
          ale zauważyłem, że Kościół lubi mnie atakować nie wprost, ale często
          wykorzystuje do tego innych. Nie waha się korzystać z usług nawet
          byłych stalinowców.
          A teraz o moich związkach z Życiem Uniwersalnym. Chcę podkreślić, że
          ludzie z tego ugrupowania czynią dla innych ludzi, szczególnie
          chorych, i dla zwierząt tysiące razy więcej dobrych rzeczy niż
          rzymski Kościół. Dlatego właśnie stali się celem wielu ataków ze
          strony hierarchii. Nie należę do tego ugrupowania, ale wydałem u
          nich moją książkę „Nowa inkwizycja", bo zgodzili się ją opublikować
          po tym, jak 30 innych wydawnictw powiedziało „nie".
          Ze scjentologią nie mam kontaktów, ale też pragnę zauważyć, że
          rozpowszechniany przez Kościół obraz tej religii mija się z
          rzeczywistością. A wracając do unitarian - to prawda, że ruch ten aż
          do roku 1945 współpracował z Hitlerem. Podobnie zresztą jak
          przedstawiciele wielu różnych religii i kościołów w Niemczech.
          Jednak po wojnie unitarianie wyrzucili ze swoich szeregów wszystkich
          nazistów i obecnie jest to ruch religijny szanujący wartości
          demokratyczne i akceptowany przez większość Niemców.
          - Ostatnia Pana książka to nie wydany jeszcze po polsku „Polski
          papież". Nie wątpię, że zawiera ona wiele krytycznych uwag pod
          adresem uwielbianego w Polsce przywódcy Kościoła.
          - Analizowałem w tej książce teologię dogmatyczną papieża Wojtyły,
          jego doktrynę moralności i seksualności, jego politykę społeczną,
          finansową, wewnętrzną i wobec innych państw oraz religii, a także
          jego stosunek do kobiet w teorii i praktyce. W rezultacie doszedłem
          do wniosku, że ten papież nie zmienił niczego z przestarzałej
          dogmatyki Kościoła. Na przykład grzech pierworodny nadal jest dla
          niego absolutnym fundamentem Kościoła. Grzech - hipotetycznie
          popełniony przez Adama przed tysiącami czy milionami lat - jest
          nadal naszym grzechem. Inny przykład: piekło według papieża jest
          wieczne i nawet po upływie milionów lat nie ma możliwości zbawienia
          grzesznika. A cóż to za Ojciec i Bóg miłości, który nie potrafi
          przebaczyć win swoim dzieciom, nawet po bardzo długim odbywaniu
          kary?!
          Rygorystyczna doktryna seksualna papieża sprawiła, że na całej kuli
          ziemskiej papieski zakaz stosowania antykoncepcji przyczynia się y.
          całą mocą do pogłębienia nieświadomości, ucisku, cierpień i chorób.
          Zakaz używania prezerwatyw sprzyja szerzeniu się AIDS. Według Brendy
          Maddot, ta doktryna papieska powoduje więcej zła niż polityka
          apartheidu i prowadzi do katastrofy demograficznej. Nadal pod
          panowaniem Jana Pawła II kobiety nie miały tych samych praw co
          mężczyźni, nie mogły awansować na odpowiedzialne urzędy w Kościele,
          nie miały prawa zostać duchownymi.
          Idealna kobieta - według zmarłego papieża - to dobra matka i
          opiekunka domu. Nie mogę się nadziwić, że tak wiele kobiet chodzi
          ciągle do Kościoła i nie występuje z tej maczystowskiej instytucji.
          - Jakie widzi Pan perspektywy dla Kościoła watykańskiego po śmierci
          Jana Pawia II? Jaką przyszłość przewiduje Pan dla katolicyzmu w
          Polsce?
          - Nie widzę perspektyw dla Kościoła watykańskiego. Nowy papież
          Ratzinger jest jeszcze gorszy od Jana Pawła II. Benedykt XVI jest i
          pozostaje tym, kim był - fanatycznym inkwizytorem. On niczego nie
          zmieni w autorytarno-konserwatywnym Watykanie. Każda poważniejsza
          reforma tej instytucji byłaby jej negacją, jej kapitulacją, jej
          końcem. Kościół papieski jest instytucją totalnie antydemokratyczną:
          papież posiada władzę absolutną, a biskupi i kardynałowie mają
          jedynie władzę delegowaną; także ich prawa są delegowane. Lud Boży
          natomiast w ogóle pozbawiony jest praw - ma tylko obowiązki.
          Prawdziwa demokratyzacja Kościoła byłaby śmiercią absolutystycznej
          hierarchii.
          Oficjalny katolicyzm w Polsce potrzebuje epoki oświecenia, ponieważ
          tkwi jeszcze w średniowieczu. Środowiska intelektualne w Kościele
          powinny wyemancypować się ze wszelkich wpływów duchowieństwa.
          Podobnie i teologia polska, której daleko do teologii i egzegezy
          zachodnioeuropejskiej.

          Rozmawiał Adam CIOCH FiM
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.09, 23:30
      miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,6551148,Isakowicz_Zaleski__Nie_dla_doktoratu_Juszczenki.html

      Fakty:
      * Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy, albo będzie Ukraina
      albo lechicka krew po kolana, Polaków w pień wyciąć.
      * W związku z sukcesami wojsk sowieckich konieczne jest
      przyspieszenie likwidacji Polaków, muszą zostać całkowicie
      zgładzeni, ich wioski spalone (...) ludność polską należy zniszczyć.

      Opis: Fragment rozkazu z 1944 r. Szuchewycza do OUN.

      12 października 2007 Roman Szuchewycz został pośmiertnie nagrodzony
      tytułem Bohatera Ukrainy przez prezydenta Ukrainy Wiktora
      Juszczenkę.
      Rektor KUL'u ks. prof. Wilk najwyraźniej bredzi obstając przy swoim
      pomyśle skłaniając się do ukamienowania prawdy:
      www.kki.pl/piojar/polemiki/rubiez/wirtuoz/wirtuoz.html
    • Gość: et IP: *.chello.pl 06.06.09, 22:22
      • "Ojcze nasz, któryś jest w niebie [...] nie wódź nas na
        pokuszenie..." - czy z tego wynika, że kuszenie jest nie tylko
        domeną diabła???

        --
        Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukłoń. (Karol
        Kord)
    • Gość: ww IP: *.chello.pl 17.06.09, 21:04
      "...– Księża często nie potrafią sobie poradzić, napotkawszy postawy
      antyklerykalne – przyznaje psycholog Ewa Kusz, prowadząca terapię osób
      konsekrowanych i księży. – A przecież każda krytyka wnosi coś pozytywnego,
      niezależnie od tego, czy jest słuszna. Stanowi szansę na skonfrontowanie się z
      cudzą opinią, przyjrzenie się, czy coś z tych zarzutów jest prawdą i co można by
      ewentualnie zmienić. Informacja zwrotna zawsze jest cenna, najgorsza jest
      obojętność."
    • Gość: ojejku ojejku IP: *.chello.pl 21.06.09, 18:29
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.09, 21:33
      Kardynał drugiego tysiąclecia Józef Glemp w jednym z pierwszych
      wywiadów udzielonych po śmierci Jana Pawła 2, powiedział mniej
      więcej coś takiego:

      "Modliliśmy się dużo za Ojca Świętego, będziemy modlić się dalej już
      do niego, żeby wypraszał nam łaski".

      Samemu Glempowi już bym się nie dziwił, ponieważ nie jednego Hioba
      już zaserwował. Okazuje się jednak, że jest to głos wcale nie
      odosobniony. Otóż na portalu TVP INFO pod datą 02.04.2009, jest
      artykuł pt. "Abp Mokrzycki: modlę się do Jana Pawła II".

      W artykule czytamy:
      "Modlę się do Ojca Świętego, jest dla mnie najbliższym patronem –
      powiedział na antenie TVP Info były sekretarz Jana Pawła II,
      metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki. Dodał, że jeszcze za
      życia papieża miał wrażenie, że jest on człowiekiem świętym.

      Kościół dopuszcza publiczny kult zmarłych wyłącznie w przypadku osób
      oficjalnie wyniesionych na ołtarze. Zezwala jednak, a nawet zachęca
      do prywatnej modlitwy za pośrednictwem osób, w stosunku do których
      toczy się proces beatyfikacyjny." [...]

      Kościół Katolicki wyraźnie zachęca do takiej modlitwy, ale czy Pismo
      Święte pozwala na coś takiego???

      Więcej:
      husyta.wordpress.com/2009/05/03/katolicy-modla-sie-do-zmarlego-jana-pawla-2/
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.09, 22:06
      Papież gratuluje Paetzowi

      Papież Benedykt XVI przesłał telegram gratulacyjny arcybiskupowi
      Juliuszowi Paetzowi z okazji 50 rocznicy święceń kapłańskich.

      Były metropolita poznański 7 lat temu odszedł z urzędu po
      oskarżeniach o molestowanie seksualne kleryków i księży. Obecnie
      jest na emeryturze. Tekst papieskich życzeń zamieszcza najnowszy
      numer Przewodnika Katolickiego, oficjalnego organu archidiecezji
      poznańskiej.

      Benedykt XVI nazywa arcybiskupa Paetza "czcigodnym bratem" i
      przypomina jego zasługi dla Kościoła. Podkreśla, że w czasie
      sześcioletniego kierowania diecezją poznańską arcybiskup Paetz
      pracował nad duchowym rozwojem wiernych i pobożnie im służył. Papież
      nie wspomina o kulisach odwołania arcybiskupa. Telegram jest
      napisany po łacinie i własnoręcznie podpisany przez Benedykta XVI.

      Skandal wokół ówczesnego metropolity poznańskiego wybuchł w 2001
      roku. W Wielki Czwartek kolejnego roku arcybiskup Juliusz Paetz
      złożył rezygnację z urzędu, do czego miał go skłonić osobiście Jan
      Paweł II.

      W najbliższą sobotę obecny metropolita poznański, arcybiskup
      Stanisław Gądecki odprawi zwyczajowo w katedrze mszę świętą dla
      kapłanów obchodzących złoty jubileusz kapłaństwa. Wśród nich jest
      także arcybiskup Juliusz Paetz.
      www.rp.pl/artykul/2,325248.html
      Za poprzedniego papieża zalecał ukrywanie pedofilii wśród kleru.
      Teraz gratuluje Paetzowi 50-letnich osiągnięć "pasterskich". Już
      dawno nie zademonstrowano tak jawnie zgnilizny moralnej, obłudy,
      hipokryzji i zakłamania koscioła.

      Tekst papieskiego telegramu można znaleźć w najnowszym numerze
      Przewodnika Katolickiego, oficjalnego organu archidiecezji
      poznańskiej. Telegram jest napisany po łacinie i własnoręcznie
      podpisany przez Benedykta XVI jako "Czcigodny brat"

      Papież wspomina również o zasługach duchownego dla Kościoła. Pisze
      też, że podczas kierowania diecezją poznańską, arcybiskup Paetz
      pracował nad duchowym rozwojem wiernych i pobożnie im służył.
      Natomiast ani słowem nie jest wspomniane o tym, w jakich to
      skandalicznych okolicznościach duchowny rozstał się ze swoim urzędem.

      Innymi słowy można zlożyć gratulacje dla zespołu "Paetz & shop
      boys" ;(
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 17:29
      Czy popularny proboszcz, który nie kryje że żyje z kobietą, zostanie
      wykluczony ze stanu kapłańskiego? Jeśli jego biskup do tego
      doprowadzi, Austrię może czekać kolejna fala odejść z Kościoła

      Sprawę 66-letniego księdza Josefa Friedla, proboszcza maleńkiego
      Ungenach bacznie śledzi papież Benedykt XVI. Jak pisze austriacka
      prasa papież, były biskup Monachium, zna doskonale zna kościół w
      Austrii, a jego tradycyjność bardzo sobie ceni i chce chronić.
      Dlatego sprawa Friedla budzi w Watykanie taki sam niepokój jak wśród
      konserwatywnych hierarchów austriackich.

      W marcu podczas publicznej dyskusji panelowej proboszcz Friedl
      przyznał, że od lat żyje z kobietą. I dodał, że w podobnej sytuacji
      jest wielu księży w Austrii. Co więcej ks. Friedl i jego
      przyjaciółka mieszkają na plebani, o czym doskonale wiedzą
      parafianie. I księdza popierają. - Ludzie byliby zawiedzeni, gdybym
      w tej sprawie skłamał. Straciłbym w ich oczach wiarygodność -
      tłumaczył dziennikarzom ks. Friedl.

      Po tej wypowiedzi biskup Linzu Ludwig Schwarz, któremu podlega
      Friedl natychmiast wezwał go na dywanik. Proboszcza się jednak nie
      przestraszył. - Idę za rok na emeryturę, z parafii mnie już nie
      wyrzucą - oświadczył. A mediom powiedział, że Kościół powinien
      pozwolić księżom się żenić. - To byłby sposób na brak nowych
      powołań. Kościół stałby się bardziej ludzki i wiarygodny.

      Do tej pory Friedla pozbawiono jedynie funkcji księdza dziekana. -
      Włos mu z głowy nie spadnie. Sprawa stała się zbyt głośna, a wierni
      identyfikują się poglądami Friedla. On sam czuje się silny, bo zna
      go cały kraj - mówi Georgia Meinhart, dziennikarka "Die Presse".

      Friedl zdobył sławę już dwa lata temu, gdy ukrył przed policją
      Arigonę Zogaj, 15 letnią Kosowarkę. Rząd chciał ja deportować,
      ponieważ jej rodzice przybyli do Austrii nielegalnie pod koniec lat
      90. Teraz okazało się, że dziewczyną na plebani opiekowała się
      przyjaciółka proboszcza.

      - Mnie jako mężczyźnie jakoś było niezręcznie zajmować się
      dziewczynką - opowiadał. Wówczas nienawidzący imigrantów austriaccy
      prawicowcy zalali go obraźliwymi e-mailami.

      W rozpoczętym właśnie Roku Kapłańskim papież Benedykt XVI
      zapowiedział rozprawę z księżmi, którzy naruszają kościelne
      przepisy - nie przestrzegający celibatu mają być szybko usuwani z
      kapłaństwa.

      - Gdyby tak postąpiono z Friedlem doszłoby do kolejnej fali
      wystąpień z Kościoła. Hierarchom na tym nie zależy - uważa Meinhart.

      Tysiące oburzonych Austriaków wypisały się z Kościoła po skandalu w
      seminarium w St. Pölten w 2004 r. Odkryto tam wówczas pornografię
      dziecięcą, a miejscowemu biskupowi udowodniono, że na czele uczelni
      świadomie postawił księdza o homoseksualnych skłonnościach.

      W tym roku kolejną falę wystąpień Austriaków z Kościoła wywołała
      decyzja papieża o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystów w tym z biskupa
      Richarda Williamsona, który okazał się kłamcą oświęcimskim.

      Oliwy do ognia dolała mianowanie przez Benedykta XVI
      ultrakonserwatywnego ks. Gerharda Wagnera mianowaniu na biskupa
      pomocniczego Linzu. Ks. Wagner stwierdził, że książki o Harrym
      Potterze promują satanizm, a huragan, który spustoszył Nowy Orlean
      jest karą za grzechy.

      Dlatego właśnie biskup Linzu ciągle stara się dogadać z knąbrnym
      księdzem. Wiadomo, że za Friedlem stoją duchowni, którym marzy się
      kościół z łagodniejszym podejściem do celibatu. Wspierają ich
      wierni, którym coraz mniej podobają się konserwatyzm w austriackim
      kościele - Czy Friedl poruszy lawinę? - Spór między liberałami a
      konserwatystami mocno się zaostrzył. O tym że sprawa jest poważna
      świadczy uwaga Watykanu - mówi dziennikarka.

      Tydzień temu na audiencji dla biskupów austriackich papież
      nawiązując do sprawy ks Friedla zapytał ich czy sami wierzą w sens
      celibatu. Ci wręczyli mu list od krnąbrnego proboszcza z rzekomą
      obietnicą powrotu do przykładnego życia. Ks. Friedl twierdzi, że
      niczego nie obiecywał, a przyjaciółki nie oddali.
      wyborcza.pl/1,75477,6749656,Austriacki_klopot_Watykanu.html
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 17:32
      Czy skrajny konserwatyzm kościoła w kwestii antykoncepcji i życia
      seksualnego ma swój początek w poglądach Wandy Półtawskiej,
      krakowskiej lekarki?
      Raport specjalny: Wanda Półtawska, 88-letnia lekarka i działaczka
      katolicka, dysponuje setkami listów od Karola Wojtyły, które dowodzą
      niezwykłej przyjaźni trwającej ponad 50 lat. Jej treść zaskoczyła
      hierarchów Kościoła. Z ustaleń Gazety Wyborczej wynika, że Wojtyłę i
      Półtawską łączyła wyjątkowa zażyłość. Lekarka z Krakowa miała wpływ
      na poglądy oraz decyzje Wojtyły jako biskupa i papieża w ważnych
      sprawach.
      O przyjaźni Wandy Półtawskiej i Karola Wojtyły czytaj w raporcie


      Amerykanin Jonathan Kwitny, nieżyjący już dziennikarz "Wall Street
      Journal" i biograf Jana Pawła II, materiały do swojej
      książki "Człowiek stulecia" zbierał w latach 90. Jedzie do Krakowa,
      chce rozmawiać z Wandą Półtawską. Ale ona odmawia. Mówi, że
      znajomość z papieżem to jej osobista sprawa, a jeśli dziennikarz
      chce poznać Jana Pawła II, powinien czytać jego poezję.

      Półtawska zgadza się jednak, by Kwitny porozmawiał z jej mężem
      Andrzejem. "Siedzimy - opisze później Kwitny - w zadziwiająco
      ciemnym i nędznie umeblowanym mieszkaniu przy krakowskim Rynku". Po
      dwóch godzinach przysłuchiwania się rozmowie mężczyzn zza ściany
      przyłącza się Wanda.

      Półtawski tłumaczy, że zainteresowanie jego żony - jako lekarza
      psychiatry i jako działaczki katolickiej - sferą życia seksualnego
      wzięło się z jej doświadczeń w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück
      w czasie II wojny światowej: - Przez wiele lat walczyła o swoją
      ludzką godność. W stosunku płciowym zawiera się godność kobiety i
      mężczyzny.

      Półtawscy tłumaczą Amerykaninowi, na czym polega ich przyjaźń z
      Wojtyłą - połączyły ich poglądy na temat katolickiej etyki,
      zwłaszcza sprzeciw wobec stosunków przedmałżeńskich i środków
      antykoncepcyjnych (dopuszczalne są tylko naturalne metody, czyli
      wstrzemięźliwość w dni płodne).

      Dlaczego antykoncepcja jest zła, tłumaczy sama Półtawska. Po
      pierwsze, z powodów religijnych - stosunek musi być nastawiony na
      prokreację, przy okazji wzmacniając więź między ludźmi. Po drugie,
      medycznych. Jej zdaniem badania naukowe, w tym jej własne, dowodzą,
      że "stosowanie antykoncepcji wywołuje stany neurotyczne".

      Kwitny jest zdumiony: badania naukowe krakowskiej lekarki leżą u
      podstaw teologii ciała głoszonej przez Karola Wojtyłę? Po powrocie
      do Stanów Zjednoczonych szuka publikacji Półtawskiej. Znajduje
      jedną, która - ocenia Kwitny - nie ma wartości naukowej, to tylko
      zbiór "twierdzeń i kilka zapożyczonych anegdot".

      Andrzej Półtawski: - Wszystkie środki antykoncepcyjne są szkodliwe.
      Stosunek przerywany jest najbardziej naturalny, ale prowadzi do
      oziębłości, impotencji i tak dalej. Stosowanie antykoncepcji szkodzi
      płodności oraz zdrowiu. Antykoncepcji potrzebują tylko firmy, które
      zarzucają rynek środkami. Moja żona uważa również, że antykoncepcja
      prowadzi do aborcji. Dochodzi do niej, gdy zawiedzie jakiś środek
      antykoncepcyjny.

      Jak przestrzegać tak surowych zasad? Przez samodyscyplinę,
      wyrzeczenie, ascezę. Trzeba się nauczyć panowania nad sobą, np.
      poprzez umiejętność powstrzymywania się od współżycia. To podstawy
      etyki katolickiej.

      Masturbujecie się, chłopcy?

      W latach 50. Wanda Półtawska wykłada medycynę pastoralną na
      Papieskiej Akademii Teologicznej. To trochę dziwny przedmiot:
      połączenie fizjologii, seksuologii, ginekologii, psychiatrii,
      psychologii. Chodzi o to, by młodym klerykom dać podstawy wiedzy o
      życiu seksualnym i wiążących się z nim problemach psychicznych.

      Półtawska twierdzi, że masturbacja prowadzi do groźnych nerwic. Pyta
      wprost kleryków: - Czy się masturbujecie? Chłopcy parskają zduszonym
      śmiechem. Boją się jej jak ognia.

      Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, uczeń Półtawskiej, w swoim blogu
      napisał, że jeden z jego kolegów diakonów ośmielił się zażartować z
      metod naturalnych. Półtawska poskarżyła się rektorowi. Chłopak
      przypłacił żart niedopuszczeniem do święceń.

      Antykoncepcję i aborcję Półtawska porównuje do zbrodni nazistów.

      Homoseksualizm to dla niej poważne zboczenie. Na symptomy
      homoseksualne zwraca szczególną uwagę przy badaniu psychologicznym
      kandydatów na kapłanów.

      Już w latach 60. Półtawska z pomocą Wojtyły - od 1958 roku biskupa
      pomocniczego w Krakowie, a od 1963 roku arcybiskupa - tworzy
      Instytut Teologii Rodziny. Prowadzi tam badania m.in. nad
      szkodliwością antykoncepcji i udowadnia, że za pomocą naturalnych
      metod można zaplanować kolejne dzieci. Pracuje w poradniach
      małżeńskich, jest biegłym sądowym, zajmuje się dziećmi:
      nieprzystosowanymi społecznie, z rozbitych rodzin. Leczy też z
      nerwic byłych więźniów obozów koncentracyjnych.

      Przez ciało do Boga

      Poglądy Wojtyły znalazły się w wydanej w 1960 roku książce "Miłość i
      odpowiedzialność". Dziś trąci myszką, ale wtedy w Kościele oceniano
      ją jako rewolucyjną - Wojtyła głosił, że akt fizyczny nie jest
      grzechem, można o nim mówić.

      Biskup z Krakowa używa takich słów jak seks, zbliżenie, akt płciowy,
      oziębłość, podniecenie, orgazm. Apeluje do mężczyzn, by szanowali
      potrzeby seksualne kobiet, do kobiet - by nie lekceważyły pragnień
      mężczyzn.

      Biskupi na całym świecie są zbulwersowani, wielu jest zgorszonych.
      Ks. Stanisław Witek z KUL zarzuca Wojtyle, że głosi poglądy
      niezgodne z nauką Kościoła.


      Ale to nieprawda. U Wojtyły wszystko jest zgodne z zasadami etyki
      katolickiej. Akt seksualny, ten najwyższy stopień bliskości między
      ludźmi, to nie tylko prokreacja i przyjemność, lecz akt prawie
      mistyczny, odprysk miłości Boga do ludzi.

      Ks. Prusak: - Teologia ciała Wojtyły to personalistyczna wizja
      seksualności, która poprzez nowy język zmierzała do wyjścia z
      lękowego myślenia o seksie, które w Kościele ma wielowiekową
      tradycję. To pokazanie, że jesteśmy stworzeni na obraz Pana Boga i
      że nie można rozdzielić ducha i ciała. Przez cielesność otwieramy
      się zarówno na człowieka, jak i Boga.

      Książkę Wojtyły uzupełnia bardzo dokładna, medyczna instrukcja, jak
      uniknąć zapłodnienia zgodnie z akceptowanymi przez Kościół
      naturalnymi metodami.

      W jednym z listów do Półtawskiej biskup pisze o "Miłości i
      odpowiedzialności", że to "moja i Twoja książka". George Weigel,
      amerykański biograf papieża, napisał w "Świadku nadziei", że
      Półtawska służyła Wojtyle "wielką pomocą". Kwitny precyzuje z kolei,
      że Dusia napisała fragmenty książki o stanach lękowych spowodowanych
      antykoncepcją i organizmie kobiety.

      Halina Bortnowska, która przygotowywała książkę do II wydania w 1962
      roku przez Znak: - Miałam wrażenie, że uparte trzymanie się przez
      Wojtyłę podziału na antykoncepcję naturalną, akceptowaną przez
      Kościół, i sztuczną, odrzucaną, wynikało z wpływu Półtawskiej na
      jego poglądy.

      Encyklika inspirowana z Krakowa

      W 1963 roku Watykan - naciskany przez księży nieradzących sobie z
      pukającą do bram Kościoła rewolucją seksualną - tworzy specjalną
      komisję ekspertów. Ma wypracować stosunek Kościoła do problemu
      kontroli narodzin.

      Papież Paweł VI zaprasza do niej Wojtyłę. Ten prosi Półtawską o
      konsultacje i przeprowadzenie badań, które wesprą poglądy
      potępiające antykoncepcję.

      Jednak większość członków papieskiej komisji opowiada się za jej
      dopuszczeniem. Paweł ich nie słucha i 25 lipca 1968 roku ogłasza
      encyklikę "Humanae vitae" ("O życiu ludzkim"), w której całkowicie
      zakazuje stosowania antykoncepcji. Bowiem "obraża [ona] Boga,
      niszczy życie w łasce, uniemożliwia przyjmowanie sakramentów św. A
      co boleśniejsze, szkodzi pożyciu pary".

      Takiego zdania nie powstydziłaby się Wanda Półtawska.

      Jej mąż mówił Jonathanowi Kwitny'emu: - Wojtyła napisał "Humanae
      Vitae" - nie dosłownie; z Krakowa jednak nadsyłano teksty,
      opracowania, które zrobiły wrażenie na Pawle VI. Można założyć, że
      Wojtyła miał na nią wpływ.

      Eksperci uważają, że nawet jeśli nie miał wpływu, to w decydujące
      • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 17:35
        Eksperci uważają, że nawet jeśli nie miał wpływu, to w decydującej
        chwili - gdy Paweł VI wahał się, czy ogłosić encyklikę - Wojtyła mu
        poradził, by to zrobił.

        W świecie podnosi się wrzawa. Katolicy nie rozumieją, o co chodzi
        papieżowi. Jak prezerwatywa może kłócić się z prawem naturalnym?
        Pigułka?

        Nawet Franz König, arcybiskup Wiednia, mówi, że lepiej byłoby, gdyby
        papież pominął różnicę między naturalną i sztuczną antykoncepcją.

        W USA 642 księży podpisało petycję o uznanie środków
        antykoncepcyjnych. Buntują się Niemcy. Francuscy biskupi ogłaszają,
        że stosowanie antykoncepcji to sprawa sumienia wiernych.

        Sprawa stosunku do seksu podzieli Kościół - zarówno księży, jak i
        świeckich. Wojtyła nie zmieni zdania do śmierci.

        Strażniczka doktryny

        W maju 1968 roku Wojtyła mianuje Dusię "strażniczką doktryny"
        wyłożonej w "Humanae vitae". Z Jasnej Góry pisze do niej list, w
        którym wyznacza przyjaciółce zadania: "Potrzeba duszpasterstwa
        rodzin oraz apostolstwa świeckich w tej dziedzinie jest rzeczą
        jasną. Jasne jest też, że aby je prowadzić, trzeba mieć do gruntu
        prawidłowe widzenie tych wartości, o jakie chodzi. Widzenie takie
        posiadasz jak mało kto. Posiadasz również to całkowite i
        nieoszczędzające siebie oddanie dla sprawy".

        I tłumaczy, jak wyobraża sobie pracę Dusi: w ramach Instytutu
        Teologii Rodziny ma stworzyć zespół ludzi, którzy będą propagowali
        seksualną etykę katolicką: "Trzeba werbować ludzi, jeżeli cała ta
        działalność ma przynosić owoce. A o to przecież chodzi i o tym nie
        przestaję myśleć i tego pragnąć".

        A kiedyś, jak wspomina Półtawska, doda: - Urodziłem sobie ciebie.


        Kolejne odcinki opowieści o niezwykłej przyjaźni Wandy Półtawskiej i
        Karola Wojtyły w Gazecie Wyborczej w środę, czwartek i piątek

        Korzystałam m.in. z książek Wandy Półtawskiej: "Beskidzkie
        rekolekcje", "Stare rachunki" (Edycja św. Pawła), André
        Frossarda: "Rozmowy z Janem Pawłem II" (Libreria Editrice Vaticana),
        ks. Adama Bonieckiego: "Kalendarium życia Karola Wojtyły" (Znak),
        Jonathana Kwitny'ego: "Człowiek stulecia", Adama Bujaka i Michała
        Rożka: "Wojtyła" (Wydawnictwo Dolnośląskie) oraz portalu
        glosojcapio.pl

        Źródło: Gazeta Wyborcza
        wyborcza.pl/1,76842,6746811,Poltawska__Wojtyla_i_narodziny_seksualnej_etyki_katolickiej.html
    • Gość: em IP: *.chello.pl 30.06.09, 21:42
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.09, 11:09
    • Gość: er IP: *.chello.pl 10.07.09, 23:45
      eee , w polsce i tak jes zbyt duże pogłowie księży co przyznaja sami księża np
      isakowicz-zalewski w wydaniu "gazety polskiej" z lipca 2009 :

      "...Rzadko kiedy można także spotkać pozytywne przykłady idące od przełożonych.
      W Kościele polskim jest wielu księży, niektórym biskupom nie robi różnicy, czy
      będzie pięciu więcej, czy pięciu mniej. Są takie miejsca na południu Polski,
      gdzie jest nadwyżka duchownych. I kapłan, który wychodzi z seminarium, w wielu
      wypadkach pozostawiony jest sam sobie, napotyka różne problemy i nie znajduje
      pomocy. Paradoks polega na tym, że gdyby w Polsce był deficyt księży, tak jak to
      bywa w innych krajach, to zmusiłoby to hierarchów do zainteresowania się ich
      losem. Tymczasem jest odwrotnie. Seminaria wciąż są pełne, wielu duchownych
      latami czeka na samodzielną placówkę, dochodzą do 50. roku życia i ciągle nie
      powierza im się znaczących funkcji. To wszystko odbija się na nienormalnych
      relacjach na linii księża–ludzie świeccy..."
    • Gość: and IP: *.chello.pl 14.07.09, 21:37
      "..Podczas trzeciej fazy przesłuchania siostra Helena O`Donoghue przyznała, że na
      porządku dziennym było nieprzyzwoite dotykanie, masturbowanie a nawet gwałcenie
      dziewczynek rękoma i różnymi narzędziami. Potwierdziła też, że dzieci były
      wypożyczane osobom z zewnątrz ośrodka opiekuńczego, w tym księżom. Wyznaczone
      zakonnice zajmowały się stręczycielstwem co atrakcyjniejszych dziewcząt, na czym
      zakon nieźle zarabiał. W procederze udostępniania dzieci brał udział nawet
      szkolny woźny, który otrzymywał zapłatę w postaci... ich usług seksualnych.."
    • Gość: w IP: *.chello.pl 18.07.09, 22:35
      Wykaz pieśni,
      jakie należy śpiewać podczas jazdy samochodem,
      gdy rozwija sie następujące prędkości:
      0-60 km/h - Lulajże Jezuniu
      90 km/h - To szczęśliwy dzień
      100 km/h - Cóż Ci Jezu damy czy warto dalej śpiewać
      110 km/h - Ojcze, Ty kochasz mnie
      120 km/h - Liczę na Ciebie Ojcze to jeszcze nie wszystko
      130 km/h - Panie, przebacz nam
      140 km/h - Zbliżam sie w pokorze to już chyba wszystko
      150 km/h - Być bliżej Ciebie chce
      160 km/h - U drzwi Twoich stoję Panie
      170 km/h - Pan Jezus już sie zbliża
      180 km/h - Jezus jest tu
      200 km/h - Witam Cię, Ojcze
      220 km/h - Anielski orszak niech twą duszę przyjmie...
      240 km/h - Święty Piotr się pyta: "Gzieś zostawił ciało?"
      -zostawiłem je na ziemi bo mi przeszkadzało
    • Gość: marta IP: *.chello.pl 22.07.09, 14:09
      "30 kwietnia ub.r. 15 tys. młodych chrześcijan gromadzi się w Bremie na
      chrześcijańskim festiwalu. Naprzeciw nich staje grupa 450 ateistycznych
      aktywistów. Obrażają słownie i grożą przemocą fizyczną. - Nigdy więcej Jezusa! -
      krzyczą. - Masturbacja zamiast ewangelizacji! Naziści! - podgrzewa atmosferę
      spiker. I tak przez pięć dni - aż do 4 maja. Zaatakowana zostaje także strona
      internetowa festiwalu. Wchodzących na nią spotyka hasło: "Wiara w Boga jest
      uleczalna".
    • Gość: l IP: *.chello.pl 29.07.09, 19:46
      "..W elbląskim seminarium studiuje około 50 kleryków. W ubiegłym roku naukę na
      uczelni, przygotowującej młodych ludzi do kapłaństwa, rozpoczęło 11 mężczyzn.
      W tym roku jak na razie tylko jeden wyraził gotowość rozpoczęcia nauki w
      seminarium.."
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.09, 11:17
      Jest ich bez liku i nikt chyba rzetelnie ich nie policzył. Do tej
      galerii dochodzi jeszcze jedna - Matka Boska Opozycjonistka:

      Był "przewodnikiem" dzieci, którym objawiła się Maryja. Teraz
      porzucił kapłaństwo przez romans?
      Ojciec Tomislav Vlasic porzucił kapłaństwo. Znany był on
      jako "duchowy przewodnik" osób, którym w Medjugorie miała ukazywać
      się Matka Boża. Praca franciszkanina od lat budziła podejrzenie
      władz kościelnych. Watykan wszczął przeciw niemu postępowanie
      dyscyplinarne po oskarżeniach o wyolbrzymianie historii objawień i
      romans z zakonnicą - pisze Fronda.pl.
      Vlasic oskrażany był m.in. o romans z zakonnicą. Watykańscy
      wysłannicy badali również sprawę objawień w bośniackiej
      miejscowości. Ich zdaniem Vlasic mógł dopuścić się "szerzenia
      wątpliwej doktryny, manipulacji sumieniami, podejrzanego mistycyzmu
      i nieposłuszeństwa w stosunku do prawomocnie wydanych nakazów". Sam
      zainteresowany nie komentował tych doniesień. Wyraził tylko swoje
      niezadowolenie oraz żal z powodu niedoceniania jego szerokich zasług
      dla międzynarodowego sanktuarium w Medjugorie.

      Po tym jak franciszkanin nie zgodził się na weryfikację doniesień o
      jego rzekomym romansie z zakonnicą, Benedykt XVI postanowił
      przenieść go do stanu świeckiego.

      Wobec Vlasica wysuwano także inne poważne zarzuty. W 1985 roku
      został on wydalony z parafii, gdzie był zastępcą proboszcza i od
      tego czasu nie współpracował z księżmi prowadzącymi parafię. Wiosną
      1988 roku o. Vlasic opublikował list otwarty, adresowany do całego
      świata. Poinformował w nim o tym, że założona przez niego i Agnes
      Heupel wspólnota powstała na prośbą Królowej Pokoju. Jako
      potwierdzenie swoich słów wykorzystał rzekome wypowiedzi Mariji
      Pavlovic, jednej z wizjonerek. Kobieta jednak w publicznej
      deklaracji wysłanej do Kongregacji Doktryny Wiary, zaprzeczyła
      stanowczo jakoby istniał jakikolwiek związek między wspólnotą i
      objawieniami w Medjugorie.

      Wczoraj w prasie pojawiła się informacja o porzuceniu kapłaństwa
      przez "duchowego przewodnika". Decyzja ta przysporzy wiele problemów
      władzom kościelnym, które prowadziły dochodzenie ws. Vlasica. Papież
      nalegał wcześniej, by franciszkanin poddał się dyscyplinie pod
      groźbą ekskomuniki. W praktyce oznacza to m.in. zakaz nauczania w
      imieniu Kościoła i kierownictwa duchowego.

      Ojciec Vlasic zdecydowanie odmawiał wyjaśnień Watykanowi, przez co
      musiał opuścić serbskie sanktuarium i przenieść się do L'Aquili we
      Włoszech. Tam otrzymał zakaz komunikowania się z kimkolwiek bez
      zgody przełożonych.

      Medjugorie - to jedno z najpopularniejszych obecnie miejsc
      pielgrzymkowych. Od momentu rozpoczęcia w nim objawień Matki Bożej
      odwiedziło je kilkadziesiąt milionów ludzi z całego świata. Mimo
      ogromnej popularności tego miejsca pielgrzymkowego władze kościelne
      są jednak bardzo sceptycznie nastawione do tych objawień.

      Stanowisko Kościoła wobec objawień w Medjugorie związane jest z
      licznymi nieścisłościami znajdującymi się w objawieniach. Chodzi
      przede wszystkim o to, że Maryja ma jakoby wzywać wizjonerów i
      opiekujących się nimi duchownych do nieposłuszeństwa władzom
      kościelnym. Podobne interwencje nie mają zaś precedensu w historii
      Kościoła.

      wiadomosci.onet.pl/2015764,12,item.html
    • Gość: and. IP: *.chello.pl 31.07.09, 21:34
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.09, 17:15
      demotywatory.pl/1995/PUENTA
      Puenta niezwykle trafna ;)
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 22:12
      Szczawnica: ksiądz, który molestował seksualnie 13-latkę nie trafi
      do więzienia (28-05-2009)
      wa lata więzienia w zawieszeniu na pięć - na taki wyrok skazał Sąd
      Okręgowy w Nowym Sączu księdza Andreja S., oskarżonego o
      wykorzystywanie seksualnego 13-letniej dziewczynki. Nie wiadomo
      dlaczego zapadł taki niski wyrok - rozprawę utajniono. Sprawa sięga
      2001 roku.

      Skandal związany z niskim wyrokiem dla księdza opisuje "Tygodnik
      Podhalański". Przypomina, że ksiądz w pierwszej instancji został
      skazany na 5 lat więzienia. Odwołał się i dostał dużo łagodniejszy
      wyrok, mimo iż prokuratora dowiodła, że przez dwa lata swojego
      pobytu w Szczawnicy, regularnie z nią współżył. Dziewczynka miała
      potem myśli samobójcze, musiała też wyjechać z miasta.

      - Ta ostatnia rozprawa sądowa w Nowym Sączu to był jeden wielki
      koszmar. Córka musiała jeszcze raz przez to wszystko przechodzić.
      Obrona księdza kreowała go na świętoszka, ideała. On udawał
      biednego, poszkodowanego. Wyglądało to tak, jakby mu 13-latka
      zrobiła wielką krzywdę. Z córki zrobili diablicę, a przecież to
      dziecko miało 13 lat - skarży się w rozmowie z "Tygodnikiem" matka
      poszkodowanej.

      Po ujawnieniu sprawy kuria przeniosła księdza do parafii w innej
      części Polski.

      Więcej w najnowszym Tygodniku Podhalańskim

      [Źródło:
      www.podhale24.pl/aktualnosci/artykul/6459/Szczawnica_ksiadz_kt
      ory_molestowal_seksualnie_13latke_nie_trafi_do_wiezienia.html]


      • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.09, 01:18
        Pan Józef dał już niejednokrotnie taki popis, że z jego strony nic już chyba nie
        może zaskoczyć.

        W tym wypadku sens jego wypowiedzi sprowadza się do tego, że - kobieta równa się
        inkubator i to taki, który nie może wejść w związek z Chrystusem, bo ciało i
        krew daje w innej niż On kolejności.

        W jakiej kolejności daje swoje ciało i krew mogąc tym samym się
        jednoczyć z Chrystusem ksiądz-mężczyzna, kardynał już tego nie wyjaśnił.
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.09, 01:05
      Polskie społeczeństwo się sekularyzuje, a wątłe protesty przeciwko koncertowi
      Madonny w Warszawie są tylko jednym z przejawów tego zjawiska - pisze "Financial
      Times" w artykule zatytułowanym "Polacy świętują Wniebowzięcie świecką Madonną".

      "Fakt, że te protesty nie uzyskały większego oddźwięku, jest kolejną oznaką
      rosnącej sekularyzacji polskiego społeczeństwa, którą ujawniło niedawne badanie
      frekwencji w kościołach" - podkreśla brytyjski dziennik, powołując się na
      listopadowe dane, wskazujące, że do kościoła chodzi 40% dorosłych.

      "O takim wskaźniku wielu duchownych poza Polską może tylko pomarzyć. Ale w
      Polsce liczbę tę postrzega się jako ponure ostrzeżenie, bo jest ona o 4% niższa
      niż rok wcześniej i o ponad 6% niższa niż w 2003 roku" - napisano.

      "FT" podkreśla, że nie oznacza to, iż polskie kościoły pustoszeją, bo stojące
      tłumy wiernych na mszach w całym kraju są wciąż normą, a przydrożne krzyże i
      figury świętych nadal są dekorowane girlandami kwiatów przez wiernych.

      "Są jednak oznaki, że coś się może zmieniać. Sondaże wykazują, że chociaż 95%
      Polaków deklaruje, iż są katolikami, tylko 70% wierzy w niebo, a jeden z
      najniższych w Europie wskaźników urodzeń sugeruje, że nauki Kościoła dotyczące
      seksu są przyjmowane z przymrużeniem oka" - ocenia dziennik.

      Innym niepokojącym sygnałem jest spadek liczby kobiet i mężczyzn decydujących
      się na życie w zakonie. W 2004 roku na pierwszym roku seminarium było 2178 osób,
      a w ubiegłym już tylko 1382. To spadek o prawie 37%.

      "Niektórzy hierarchowie bagatelizują dane dotyczące frekwencji jako wypadek przy
      zbieraniu statystyk, spowodowany złą pogodą podczas ubiegłorocznego spisu. Inni
      sugerują, że na dane mogła mieć wpływ migracja milionów Polaków do zachodniej
      Europy, która jednocześnie dała zastrzyk świeżej krwi słabnącemu Kościołowi
      katolickiemu w Wielkiej Brytanii. Wśród kleru w Polsce istnieją jednak obawy, że
      Polska zmierza w tym samym kierunku co Irlandia, Hiszpania i kanadyjska
      prowincja Quebec, gdzie pełniący niegdyś dominującą funkcję Kościół okazał się
      niezdolny do reagowania na zmiany spowodowane sekularyzacją, nowoczesnością i
      utratą roli obrońcy wartości narodowych" - pisze "FT".

      "Liczby wskazują, że w polskim Kościele rozpoczęły się wstrząsy" - cytuje
      dziennik szefa Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcina Przeciszewskiego.

      Jak podkreśla "FT", Kościół katolicki przez wieki bronił tożsamości narodowej
      Polski i był ośrodkiem oporu przeciwko komunistycznym rządom.

      "Wydaje się, że proces rozkładu rozpoczął się po wejściu Polski do Unii
      Europejskiej w 2004 roku i śmierci Jana Pawła II rok później. Ludzie wydawali
      się początkowo gotowi do przeniesienia swoich afektów na Benedykta XVI, ale
      podejmowane przez tego surowego Niemca próby pobłogosławienia swej trzódce w
      skażonej silnym akcentem polszczyźnie nie podbiły ich serc, o czym świadczą
      zdjęcia poprzedniego papieża nadal zdobiące niemal każdy budynek kościelny" -
      ocenia dziennik.

      "Bez charyzmatycznego przywódcy polski Kościół zaczyna pękać. Z jednej strony
      jest skrajnie konserwatywny obóz zgromadzony wokół ojca Tadeusza Rydzyka i jego
      rozgłośni Radio Maryja, która przemawia głownie do osób starszych i biedoty
      wiejskiej, a z drugiej wierni z miast" - czytamy.

      Gazeta wysuwa hipotezę, że spadek frekwencji w kościołach może też wynikać z
      przyczyn gospodarczych. Po odrzuceniu komunizmu i wejściu do UE Polska stała się
      bogatszym państwem - w 1989 roku dochód na głowę mieszkańca wyniósł 6000
      dolarów, a w ubiegłym już 16 tys. USD.

      "Podstawą polskiej religijności wydaje się być zwracanie ku Bogu o ratunek przed
      rozpaczą. Kiedy ta znika, Bóg też może" - cytuje "FT" teologa Tadeusza Bartosia.

      (pp, ap)
      wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Brytyjska-prasa-polski-Kosciol-przechodzi-wstrzas,wid,11407251,wiadomosc.html?ticaid=189b8
      • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 09:40
        "W domu przez 20 lat czegoś takiego nie miałam, jak uczucie, delikatność,
        rozmowę, czułość no i rewelacyjny seks." – opowiada jedna z kobiet.

        Fora internetowe pękają w szwach od opowieści na temat romansów kobiet z osobami
        duchownymi. Kobiety dzielą się ze sobą swoimi historiami, proszą o porady.
        Wszystkie te historie są zaskakujące. Duchownego obowiązuje życie w celibacie,
        powinien służyć za przykład. Tym bardziej zdumiewające są opowieści anonimowych
        internautek o ich romansach z księżmi. Oto niektóre z nich.

        Cały wątek rozpoczęła Anielica pytaniem: "Czy któraś z was miała kiedyś kochanka
        księdza?". Co zadziwiające wątek na jednym z damskich forów został założony 6
        lat temat. Dyskusja trwa do dziś.

        Internautka o nicku "Kusicielka" pisze, że kochała się z księdzem i przyznaje,
        że seks był rewelacyjny. Dla niej to nie jest tylko seks a prawdziwa miłość.
        "Nieraz tak bywa, że po drodze spotykamy swoją miłość, tą jedyną i nie zawsze
        ona jest idealna" - pisze Kusicielka.
        Zakazany owoc kusi najmocniej. Kusicielka jest matką trójki dzieci i mężatką i
        jak sama przyznaje, fakt, że musi ukrywać swój związek jest interesujący. Nie
        żałuje tego co robi.

        "W domu przez 20 lat czegoś takiego nie miałam, jak uczucie, delikatność,
        rozmowę, czułość no i rewelacyjny seks."
        Kusicielka pisze, że na początku nie wiedziała, że mężczyzna, z którym się
        spotyka jest księdzem. Na początku jej to przeszkadzało. Teraz już nie. Kiedy
        ksiądz wyjawił jej prawdę było już za późno, aby mogli od siebie odejść. Byli w
        sobie zbyt zakochani. Teraz zastanawia się nad odejściem od męża a ksiądz
        zastanawia się nad odejściem z kościoła. Jeszcze nie wiedzą co zrobią.

        Inną historię przytacza internautka o nicku "Kochana przez księdza". Jak pisze,
        ma 22 lata i jest z księdzem, który jest bratem jej przyjaciółki. Kiedyś, zanim
        wstąpił do seminarium, bardzo jej się podobał. Nie widziała go jakiś czas.
        Ponownie zobaczyła go na urodzinach swojej przyjaciółki. Na początku wszystko
        było jak zawsze. Rozmawiali ze sobą, wygłupiali się. Pewnego dnia spotkała się z
        nim, aby zwierzyć się mu ze swoich kłopotów. Gdy się rozpłakała on... "on mnie
        przytulił i ni stąd ni zowąd pocałował...." Od tamtego czasu spotykają się
        potajemnie.

        Historie internautek związanych z księżmi podsumowują inne kobiety. Jedna z nich
        pisze, że czytając te historie ogarnia ją przerażenie. Internautka o nicku
        "Przerażona" pisze: "ktoś wejdzie na taki temat i pomyśli od razu że wszyscy
        księża to kanalie! A tak wcale nie jest!" Nie rozumie zachowania zarówno księży
        jak i internautek podkreślając, że żyjemy w społeczeństwie, w którym większość
        to katolicy. Swoją wypowiedź kończy słowami "Bójcie się Boga".

        Źródło: Gazeta Współczesna, "Jestem kochanką księdza"
        http://www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090901/AKTUALNOSCI/333118927
    • Gość: w IP: *.chello.pl 23.08.09, 14:37
      Uczestnictwo w niedzielnych praktykach religijnych :
      1984 -62%
      1992 -50%
      2000 -48%
      2004 -43%
      2008 -39%
    • Gość: p IP: *.chello.pl 06.09.09, 21:03
      "Rzeczpospolita": Dzisiejszy nuncjusz apostolski w Polsce apb Józef Kowalczyk,
      którego tajne służby PRL zarejestrowały bez jego wiedzy jako kontakt
      informacyjny, przekazywał informacje temu samemu rezydentowi wywiadu co ojciec
      Konrad Hejmo.
      Gazeta dotarła do szyfrogramu, który relacjonuje informacje przekazywane przez
      KI "Cappino" zidentyfikowanego jako abp Kowalczyk oficerowi o pseudonimie
      Pietro. Dotyczą one przygotowań do wizyty Jana Pawła II w Polsce w 1983 r.
      "Cappino" - pisze dziennik - relacjonował m.in. różnicę zdań wśród polskich
      hierarchów co do jej przebiegu"
    • Gość: ez IP: 89.72.118.* 02.10.09, 21:02
    • Gość: ez IP: 89.72.118.* 02.10.09, 21:06
      "....Księża skarżą się też na negatywną presję ze strony rówieśników: młody
      kandydat do kapłaństwa często musi się liczyć z utratą znajomych. - Nie robię z
      księży męczenników, ale wystarczy założyć koloratkę i przejść się po mieście, by
      usłyszeć dziesiątki wyzwisk. Że księża są chciwi, że się mądrzą, jak żyć
      uczciwie, a sami mają tyle na sumieniu. I weź tu, młody człowieku, załóż
      sutannę, noś ją do końca życia i tłumacz się ze wszystkich grzechów ludzi
      Kościoła. Wielu młodych ludzi uważa, że to zbyt trudne wyzwanie - mówi
      ks.Wojciech Szukalski z Seminarium Duchownego w Bydgoszczy. "
      • Gość: kazik IP: 96.18.162.* 04.10.09, 19:14
        lepiej wiec wyciagac wnioski i zaczac samemu studiowac Biblie i za
        przykladem Swiadkow Jehowy niesc szczerym ludziom pomoc duchowa,
        specjalnie teraz,gdzie mozna zauwazyc glod duchowy.ludzie sa
        spragnieni wiedzy biblijnej,a szczegolnie wiedzy o najwazniejszym
        temacie calej Biblii,o Krolestwie Bozym,czym jest,kiedy nastanie i
        jakie dobrodziejstwa przyniesie ludzkosci? bedzie sie mialo uznanie
        i dobre imie u ludzi i nikt nie bedzie sie smial z powodu koloratki.
        a co najwazniejsze,bedzie uznanie u Boga.
    • Gość: l IP: 89.72.118.* 11.10.09, 19:42
      • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.09, 09:37
        Kościelny skandal na pogrzebie!

        Mieszkańcami Michałowa wstrząsnęła decyzja proboszcza parafii w Kuninie (gm.
        Goworowo). Ksiądz odmówił pochowania Zenona Machnowskiego. Dlaczego? Ponieważ
        88-letni mężczyzna, z powodu złego stanu zdrowia, nie chodził do kościoła.

        W końcu, po wielu rozmowach z rodziną i mieszkańcami miejscowości, duchowny
        zgodził się wziąć udział w pogrzebie. Ale nie wyprowadził ciała z domu, a
        podczas kazania zaczął wyrażać się o zmarłym tak, że wzburzona rodzina opuściła
        kościół.

        Kopertę brał i grzech wybaczał

        Pan Zenon zmarł w sobotę, 5 września. Rodzina skontaktowała się z księdzem, żeby
        ustalić szczegóły pogrzebu. Niestety, ksiądz, który w tej parafii jest już od 20
        lat, odmówił poświęcenia trumny i udziału w pogrzebie. Rodzina była wstrząśnięta
        jego decyzją.
        - Ksiądz nam tylko księgą przed nosem wymachiwał – wspomina z rozżaleniem Irena,
        córka zmarłego. – Twierdził, że nie może pochować ojca, bo ten od 2005 roku do
        kościoła nie chodził. Jak miał iść? Był schorowany, samochodu nie miał, a na
        rowerze nie dałby rady.

        - Był głuchy – dodaje Anna, siostra stryjeczna mężczyzny. – Po co miał tam iść?
        Skoro i tak by nic nie usłyszał. Poza tym mój brat był nieśmiałym człowiekiem.
        Jestem pewna, że czułby się bardzo niekomfortowo. Nie wiedziałby, kiedy powinien
        wstać, czy usiąść. Ksiądz przychodził po kolędzie i wtedy mu to nie
        przeszkadzało, że Zenon nie bywa w kościele. Kopertę brał i grzech wybaczał.

        Na trumnę się nie pluje

        W sprawie pochówku pana Zenona do proboszcza przychodzili ludzie z całej wsi.
        Interweniował także sołtys. W końcu ksiądz zgodził się wziąć udział w pogrzebie
        (który odbył się 7 września). Nie chciał jednak przyjechać do domu zmarłego i
        poświęcić trumny.
        Cała rodzina z napięciem oczekiwała spotkania z proboszczem. Rozpoczęła się msza.

        I wtedy doszło do skandalu.
        - Nie chcę się usprawiedliwiać, ale co roku podczas kolędy prosiłem Zenona o
        otwarcie serca przed panem Jezusem – stwierdził z ambony proboszcz wygłaszając
        kazanie. - Niestety, nie zgodził się on na to. Potrafił sąsiada przyjąć w swoim
        domu, ale Boga nie chciał odnaleźć. Za każdym razem słyszałem odpowiedź: "Daj mi
        spokój z sakramentem!” Przeżyłem to bardzo mocno…

        W tym momencie ksiądz zaskoczony przerwał kazanie. Po tych słowach członkowie
        rodziny zmarłego zaczęli kolejno wychodzić z kościoła. Opuszczali świątynię ze
        łzami w oczach.
        Ostatnich słów proboszcza słuchali tylko nieliczni parafianie. Zrozpaczona
        rodzina zgromadziła się przed kościołem głośno wyrażając swój żal do księdza.
        - Trumnę zmarłego, to się wodą święconą święci, a nie się na nią pluje – mówiła
        starsza kobieta z rodziny zmarłego.

        Niekompletny pogrzeb

        Kiedy zapytaliśmy księdza o treść kazania i reakcję rodziny, ten odpowiedział:
        - W naszej parafii takie panują zasady od wielu lat. Jeżeli ktoś świadomie
        rezygnuje z Boga ma niekompletny pogrzeb. W parafii pełnię posługę kapłańską od
        20 lat, ale już w księgach prowadzonych przez moich poprzedników są zapisy
        świadczące o tym, że Zenon do kościoła nie chodził. Poza tym nie dziwię się, że
        rodzina zmarłego wyszła podczas kazania z kościoła. Nie mówią tego głośno, ale
        są świadkami Jehowy. Dziwię się, że w ogóle tam weszli.

        Co jeszcze mówili ksiądz i rodzina zmarłego? Co na to kuria? Czy sprawa będzie
        miała dalszy ciąg? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie w kolejnym
        papierowym wydaniu Tygodnika Ostrołęckiego.
        www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090909/AKTUALNOSCI/441759143
    • Gość: and IP: 89.72.118.* 14.10.09, 08:48
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 03:07
      * Film dokumentalny
      * Produkcja: Polska
      * Rok produkcji: 2002
      * Dane techniczne: Barwny. 25 min.

      # Realizacja: Dorota Kowalska, Mirosław Spychalski
      # Scenariusz: Dorota Kowalska, Mirosław Spychalski
      # Zdjęcia: Wojciech Chabin
      # Dźwięk: Tadeusz Pelc, Waldemar Olszewski
      # Montaż: Robert Piechnik
      # Kierownictwo produkcji: Ewa Mazur
      # Producent: Ewa Mazur
      # Produkcja: Telewizja Polska (Wrocław)

      Co jest za tym murem? Jak tam jest? Drogi za klasztorny mur wcale nie muszą być
      proste. Brat Kamil był punkiem, potem odbył służbę wojskową. I dopiero wówczas
      poczuł powołanie. Siostra Alicja marzyła, by mieć męża i siedmioro dzieci, nie
      ciała jednak być kurą domową, planowała ukończenie studiów, ale 21 lat temu
      podczas rekolekcji przeżyła coś, co zmieniło te plany i doprowadziło ją do
      Chrystusa: autostopem pojechała do klasztoru. Siostra Rita sprzątając w domu
      znalazła kalendarz dla rolników, a w nim artykuł zakonnicy, który zdecydował o
      jej przyszłości. Ojciec Maciej Zięba poszedł z dziewczyną na koncert i właśnie
      tam poczuł, że musi zmienić swoje życie. Zakonnicy i zakonnice ze zgromadzeń
      Braci Pocieszycieli z Getsemani, Ojców Dominikanów, Ojców Kamedułów i Sióstr
      Wspólnej Pracy opowiadają o tym z uśmiechem. Ze spokojem mówią o wcale niełatwym
      życiu w zakonnej wspólnocie, w której jest się skazanym na stałe przebywanie z
      grupą ciągle tych samych ludzi nie zawsze dających się zaakceptować bez reszty.
      O życiu pełnym wyrzeczeń i nie zawsze miłych obowiązków, bo klasztor to nie
      tylko modlitwa. Za furtą czekają rozczarowania i pułapki. Młody człowiek zamyka
      ją za sobą w przekonaniu, że oto zacznie realizować swój życiowy ideał, nie wie
      jednak z kim go będzie realizował. Składa śluby, lecz potem nie zawsze ma siłę,
      by ich dochować. Przychodzą zwątpienie. Zdjąć habit, sutannę? Kościół w Polsce
      jest postrzegany jako instytucja doskonała. Społeczności nie akceptują takich
      pomyłek - odrzucają tych, którzy zawrócili z zakonnej czy duszpasterskiej drogi.
      Jednym z najtrudniejszych aspektów zakonnego życia jest dochowanie ślubów
      czystości. Od kandydata do zakonu oczekuje się, aby był psychicznie i fizycznie
      zdrowy, nie kaleki, a także sprawny seksualnie. W Polsce nie przeprowadza się
      tego rodzaju badań, lecz wiadomo, że na świecie problem ten dotyczy 1/5
      Kościoła. W klasztorach zawiązują się związki homoseksualne - zwalczane,
      działają bowiem destrukcyjnie na życie klasztorne. Księża i zakonnicy wiążą się
      też z kobietami. W zakonach istnieją nawet fundusze na utrzymanie księżowskich
      dzieci. Niestety, tylko tak rozwiązuje się tę kwestię: dzieci duchownych
      wzrastają bez ojców, a Kościół nie troszczy się o ich rozwój duchowy. O tych
      trudnych aspektach życia za klasztornym murem mówią w filmie zakonnicy i
      zakonnice, a także Iwona Saciłowska - psycholog, Zbigniew Mikołejko -
      religioznawca i prof. Tadeusz Gadacz - filozof, były zakonnik. [PAT]
      http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/4216525
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 12:52
      Prawnicy katoliccy, odwołujący się w swej pracy do chrześcijańskich wartości,
      pielgrzymowali na Jasną Górę. W skierowanej do nich homilii bp Józef Zawitkowski
      z Łowicza apelował m.in., by swoim działaniem prawnicy przywrócili ludziom wiarę
      w prawo i sprawiedliwość.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7106935,Biskup_do_prawnikow__Uporzadkujcie_to_.html?skad=rss
      Sam apel niby ma sens. Jednak sposób jego wyłożenia racja, to nieprawdopodobny
      bełkot. Ale cóż można wymagać od kogoś, kto żyje w świecie wśród bajek, a jego
      wykształcenie jest nader iluzoryczne.

      Czyżby liczył, że sprowadzi Donalda do poziomu Kaczorki&consortes... w dużo
      większym zakresie, niżby to wynikało z ich gorliwości religijnej?
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 17:36
      Stekiem wyzwisk, niegodnych katolickiego hierarchy i kawalera Medalu św.
      Jerzego, zaatakował metropolita lubelski dziennikarzy "Gazety Polskiej". To
      świadczy o jednym - arcybiskup panicznie boi się prawdy o sobie. Tu nie chodzi
      tylko o jego kontakty z SB, ale o coś więcej.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1239
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 18:05
    • Gość: r IP: 89.72.118.* 28.10.09, 09:08
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 18:19
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.09, 19:57
      Sobór Trydencki (1545-1563) - zwany też soborem masowego rażenia -
      zgromadził aż... 66 uczestników reformujących Kościół.

      Przypomina to w najmniej korzystnym świetle sobory tworzące Kościół
      z czasów Konstantyna Wielkiego, gdzie stosunkowo niewielka część
      dostojników kościelnych zwanych biskupami chciała sobie zawracać
      głowę konfuzją religijnego zjednoczenia z kasą pańsatwową.

      Na synodzie aleksandryjskim (320 r.), w którym wzięło udział około
      100 biskupów egipskich i libijskich, na którym potępiono
      naukę Ariusza i wykluczono z jedności kościelnej jego samego, dwóch
      innych biskupów. Był to praktyczny początek jednoczenia i
      podporządkowywania chrześcijaństwa pod berłem i kasą cesarza
      Konstantyna Wielkiego
      .

      Sobór nicejski będący konstytucyjnym dla katolicyzmu (325 r.)
      skupił - jak ustalają jedni historycy - na 318 uczestników, inni
      tylko na 220, a wg jego uczestnika biskupa Atanazego 300 na ponad
      1800 biskupów ogółem
      . Proporcja zupełnie schizmatyczna jak na
      sektę przystało.

      Z zachodniej części cesarstwa przybyło aż... 7 (słownie:
      siedmiu) uczestników. Czy dziwić się zatem, że katolicyzm
      rozwijał się tam, gdzie było najmniej chrześcijaństwa?

      Tym bardziej, że ta nowa forma zorganizowana pańsrwowo forma
      chrześcijaństwa szerzona był przy pomocy pieniędzy i przywilejów
      cesarskich oraz metod wypracowanych w Waticanum
      ?

      Efekt jest taki, że katolicyzm po podestępnym dobiciu Cesarstwa
      Rzymnskiego rości sobie pretensje do spuścizny po Cesarstwie
      Rzymskim.
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 19:46
      Rozumiem, że Kościół Katolicki najchętniej wprowadziłby obowiązek
      wieszania krzyży wszędzie - w szkołach, na poczcie, w metro itd.
      Jego prawo, chce wszędzie przypominać ludziom o swojej (i mojej)
      religii. Może się o to starać, nawet, jeżeli nie byłoby to zgodne z
      konstytucją. Ale dlaczego wynajduje się do tego kłamliwe
      uzasadnienia?

      Np. że krzyż jest symbolem polskości. Krzyż jest symbolem wiary i
      kościoła, a nie polskości. Może szwajcarskości czy norweskości albo
      angielskości - ci mają chociaż krzyże na swoich państwowych flagach.
      Ale Polska? CO mamy wspólnego z krzyżem? Może chodzi o krzyżackie
      płaszcze spod Grunwaldu?

      Równie wierutna bzdura, że korzenie Europy rozumianej jako
      cywilizacja są chrześcijańskie. Chrześcijańska Europa była w
      średniowieczu - kiedy wyraźnie cofnęła się w rozwoju. Europa kwitła
      w czasach kultury greckiej i rzymskiej - gdy państwo było wyraźnie
      oddzielone od religii i chrześcijaństwo jeszcze nie istniało.
      Naprawdę zaczęła rozkwitać w Odrodzeniu i później - gdy tylko
      zaczęliśmy w Europie skutecznie oddzielać religię od państwa.

      Kościół katolicki jest przeciwny wszelkiej antykoncepcji, bo nie
      akceptuje ludzkiej seksualności i zmysłowej przyjemności z seksu.
      Dlatego seks powinno się uprawiać w celach prokreacyjnych a nie dla
      przyjemności. Ale po co KK dorabia do tego kłamliwe uzasadnienia? Że
      tabletki anty wywołują bezpłodność, że prezerwatywy nie chronią (w
      znacznym stopniu) przed chorobami wenerycznymi, w tym AIDS.

      Takie kłamstwa słyszy się bez przerwy w głosach polskich hierarchów
      i katolickich polityków i publicystów. Kiedy czyta się wypowiedzi
      niemieckich czy amerykańskich księży - takiego nagromadzenia
      zakłamania nie ma. Dlaczego tak? Czyżby nasi hierarchowie nie byli
      pewni siły swojej religii i dlatego wymyślali dla jej wsparcia
      kłamstwa? Postawcie, panowie katoliccy propagandyści, sprawy
      otwarcie i uczciwie. Nie wynajdujcie pseudoracjonalnych a w istocie
      kłamliwych uzasadnień dla nakazów, które są wynikają wyłącznie z
      dogmatów Kościoła!
      (man_sapiens☺)
      forum.gazeta.pl/forum/w,28,103125619,103125619,Dlaczego_polska_propaganda_katolicka_.html
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.09, 21:19
      Warszawa: wyjątkowy sadyzm sióstr zakonnych
      - Wychowanie przez siostrę zakonną polegało na tym, że dzieci się
      biło. Dzień w dzień bito nas pasem po rękach. Czekaliśmy tylko na
      swoją kolej – mówi była wychowanka domu dziecka prowadzonego przez
      Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Warszawie. Do tego
      samego Zgromadzenia należy zakonnica, która znęcała się nad swoją
      upośledzoną podopieczną w Studzienicznej.
      - Chodziłyśmy jak w zegarku, jak w wojsku. Wstawałyśmy rano i
      klęczałyśmy przed swoim łóżkiem. Nieważne ile. Chodziło o to, żeby
      widziały, że klęczysz i mówisz pacierz. Za niemówienie pacierza też
      można było dostać – mówi była wychowanka domu dziecka prowadzonego
      przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Warszawie.

      Wspomnienia podopiecznych placówki, dziś dorosłych kobiet, są
      wstrząsające. Jak mówią, bicie i znęcanie się nad dziećmi było
      powszechną metodą wychowawczą stosowaną przez jedną z sióstr
      zakonnych, ich opiekunkę. Pozostałe zakonnice jednak nie reagowały
      na krzyki podopiecznych i przemoc stosowaną w placówce prowadzonej
      przez Zgromadzenie. O swoich traumatycznych przeżyciach kobiety
      zdecydowały się opowiedzieć po tym, jak UWAGA! wyemitowała w
      październiku reportaż o przemocy w Domu Pomocy Społecznej w
      Studzienicznej, gdzie mieszkają dzieci z porażeniem mózgowym,
      zespołem Downa, autyzmem, niepełnosprawne fizycznie. Przypomnijmy,
      że siostra zakonna biła i szarpała Paulinkę, swoją upośledzoną
      podopieczną.

      Placówkę w Studzienicznej prowadzi Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek
      Rodziny Maryi. Sprawa bicia Pauliny wyszła na jaw po tym, jak
      turysta nagrał film, na którym zakonnica szarpie dziewczynkę.
      Przełożone broniły siostry. Osoby duchowne tłumaczyły jej
      postępowanie.

      - Tego nie można usprawiedliwić, bo wszyscy się zgodzą, że bicie
      jest niewłaściwe. Ale trzeba podkreślić, że ta praca jest bardzo
      trudna – stwierdził ksiądz Dariusz Oko, doktor filozofii i teologii.

      - Tam pojawia się wyjątkowy element sadyzmu. Zamiatają to pod dywan
      i mówią, że to dla dobra dzieci. To jest oszustwo – mówi Mirosława
      Kątna z Komitetu Ochrony Praw Dziecka.

      Sprawą zajęła się prokuratura, a w placówce na wniosek Rzecznika
      Praw Dziecka i starosty wszczęto kontrolę. Kontrola nie skupiła się
      jednak na tym, co najważniejsze, a wbrew publicznym zapewnieniom
      starosty, zakonnica, która bila Paulinę, nie została zwolniona.
      Wysłano ją jedynie na urlop.

      Dziś siostry zakonne ze Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny
      Maryi nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. Zakonnice pracują w 75
      ośrodkach. Są to domy dziecka, przedszkola, ośrodki opiekuńczo-
      wychowawcze, szkoły. Po ujawnieniu przemocy w Studzienicznej, do
      redakcji UWAGI! zaczęli się zgłaszać byli podopieczni sióstr tego
      Zgromadzenia, również podopieczna z DPS w Studzienicznej. Ich
      wstrząsające wspomnienia o metodach wychowawczych stosowanych przez
      zakonnice w czwartek w UWADZE!

      Czy zakonnica, która biła chore dziecko poniosła konsekwencje? Czy
      urzędnicy wyjaśnili tę sprawę? Dlaczego władze Zgromadzenie Sióstr
      Franciszkanek Rodziny Maryi uparcie milczą w tej sprawie? Jakie
      przygotowanie do pracy w ośrodkach pomocy społecznej mają siostry
      zakonne? Jak wygląda nadzór nad funkcjonowaniem tych placówek?
      wiadomosci.onet.pl/2080815,11,warszawa_wyjatkowy_sadyzm_siostr_zakonnych,item.html

      A skatoliczone państwo finansuje te ośrodki pozbawiając się prawa
      kontroli merytorycznej i finansowej.
    • Gość: t IP: *.chello.pl 22.11.09, 11:53
      Uczestnictwo w niedzielnych praktykach religijnych :
      1984 -62%
      1992 -50%
      2000 -48%
      2004 -43%
      2008 -39%
      2009 -34%
      • "Dzięki konkordatowi bank Watykanu cieszy się przywilejami raju podatkowego.
        Wszystkie operacje bankowe są tajne, niekontrolowane i nieopodatkowane przez
        państwo włoskie. Urzędnicy banku mają immunitet dyplomatyczny, a Watykan
        zwyczajowo nie godzi się nawet na jego częściowe uchylenie, co uniemożliwia
        prokuratorom przesłuchania kościelnych bankowców.

        Konta w banku watykańskim mogą zakładać parafie, zakony, hierarchowie kościelni,
        nieliczni świeccy obywatele Watykanu oraz - to dawało pole do gigantycznych
        przekrętów - wszyscy cudzoziemcy, którzy zyskali rekomendację któregoś z
        wpływowych prałatów"
    • Gość: * IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.09, 21:33
      Grupa katolickich pielgrzymów z Irlandii trafiła do szpitala z rozległymi
      oparzeniami oczu. Wierni wpatrywali się w słońce w oczekiwaniu na objawienie
      Matki Boskiej. Spotkanie zwołał uzdrowiciel duchowy.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7324746,Czekali_na_objawienie_Matki_Boskiej__Trafili_do_szpitala.html
    • Gość: * IP: *.chello.pl 07.12.09, 20:37
    • Gość: * IP: *.chello.pl 10.12.09, 08:52
      "Zmarły przed kilku laty kardynał Jean-Marie Lustiger, arcybiskup Paryża,
      podkreślał, że laickie państwo w niczym nie wadzi Kościołowi i nie była to na
      gruncie francuskiego katolicyzmu opinia ekstrawagancka"
    • Rwandyjskie benedyktynki skazane za ludobójstwo. Sąd w Brukseli
      uznał 8 czerwca czworo obywateli Rwandy narodowości Hutu winnymi
      zbrodni ludobójstwa dokonanych na obywatelach Tutsi. Wśród skazanych
      są dwie siostry katolickie: Consoleta Mukangango, czyli s. Gertruda
      i Julienne Mukabutara zwana s. Marią Kisito. Prokurator zarzucił
      zakonnicom wydanie w ręce oprawców uchodźców, którzy próbowali ukryć
      się w klasztorze przy pełnej świadomości, że oznacza to wyrok
      śmierci. Inni świadkowie mówili, że obie siostry wskazywały wręcz
      oprawcom miejsca, gdzie ukrywają się bezbronni uchodźcy, często
      kobiety i dzieci.

      Rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej Joaquin Navarro-Valls
      komentując orzeczenie belgijskiego sądy powiedział: „Wyrażamy pewne
      zaskoczenie z powodu obciążenia kilku osób wielką odpowiedzialnością
      za zbrodnie ludobójstwa, popełnione przez wielu ludzi i grupy w
      czasie wojny w Rwandzie”. Przypomniał również, iż Jan Paweł II w
      orędziu do narodu ruandyjskiego z 14 maja 1996 podkreślił,
      że „Kościół katolicki nie może być obciążany odpowiedzialnością za
      winy swych członków, popełnione przez nich wbrew prawu
      ewangelicznemu, oni sami bowiem będą wezwani do zdania rachunku ze
      swych własnych działań”. „Wszyscy członkowie Kościoła, którzy
      zgrzeszyli w czasie [tego] ludobójstwa, powinni mieć odwagę
      poniesienia skutków tych czynów, które popełnili przeciw Bogu i
      przeciw bliźniemu” – napisał wówczas Papież.
      www.tygodnik.com.pl/numer/2709/kronika.html
      Reakcji Watykanu się nie dziwie. Nie jest to pierwszy raz, gsy
      oficjalnie udaje zaskoczenie a wcześniej za wszelką cenę starał się
      ukrywać takie zjawiska (ks. Athanase Seromba, pedofilia w
      Bostonie...)

      --
      Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
      (Montesquieu)
      • Gość: młody IP: *.warszawa.mm.pl 23.12.09, 12:16
        Brawo wszystkich księży na generałów, wszystkim po orderze, brońmy
        również narzucania innym symboli swojej wiary- Krzyża. Narzucajmy ją
        naszym niemowlakom żeby automatycznie były wpisane jako członkowie
        Kościoła Rzymsko Katolickiego mimo innych poglądów. Tylko Polak
        Katolik ma prawo bytu i tożsamości w Polsce w swym Kraju. Legitymacja
        Katolicka jedyną przepustką do przywilejów ! Oddajmy połowę terytorium
        Polski Klasztorom, Kościołom, Zakonnikom ! Sztucznie zawyżajmy zwroty
        mienia które zostało znacjonalizowane Przez PRL a które przed wojną
        należało do Kościoła ! Zakrywajmy i tuszujmy wszelkie działania
        hierarchów Katolickich które noszą znamiona Pedofilii, Oszustw
        gospodarczych, Piractwa drogowego pod wpływem alkoholu. Wszelkie media
        dostępne wyłącznie za cenzurą Kościoła Rzymsko Katolickiego- należy
        wmawiać ludziom że ksiądz jeździ rowerem (jak to w telenowelach) itd..
        Nie ważne że Polska jest Biedna przekazać wszelkie rezerwy budżetowe
        Kościołowi Rzymsko Katolickiego. Wierny Katoliku dorzuć do tych
        postulatów jeszcze parę dalszych. Pozdrawiam
        • Gość: Karol IP: *.warszawa.mm.pl 23.12.09, 12:18
          Państwo głuche na religie? Podobno jest rozdział Państwa od kościoła.
          Krzyż w Klasach urzędach to supremacja Kościoła Katolickiego nad
          innymi religiami- to pokazanie my dominujemy to jest nasze. Mam
          pytanie: Papież - nazywany jest Ojcem świętym - to już raz jest
          świętym, po cóż beatyfikacja? Beatyfikacja- to uznanie za świętego..
          No chyba że świętym zupełnie nie był. Po cóż zatem ponownie go święcić
          czy to znaczy że jest świętym do kwadratu? Pytanie: Skoro Papież jest
          zastępcą Jezusa na ziemi- i jest nieomylny jest głową kościoła- to
          dlaczego sam nie decyduje kolejny Papież Benedykt XVI o świętości lub
          jej braku JP2. Dlaczego o świętości decyduje Święte Oficjum które
          składa się z Kardynałów czy Biskupów a więc niższych rangą kapłanów?
          Pytanie: Dlaczego uważa się że JP2 był święty skoro uznawał dogmat o
          Trójcy? Tej nauki nie ma w Piśmie Świętym. Skoro JP2 był święty to
          powinien czerpać podstawy wiary z Pisma Świętego a nie z nie świętych
          postanowień soborów. Co więcej Bóg Jezusa Chrystusa to Bóg Żydów Bóg
          którego imię własne brzmi JEHOWA, a Bóg Jehowa, Bóg Żydów był zawsze w
          1 osobie! Skoro JP2 o tym wiedział to dlaczego będąc "świętym" tego
          nie sprostował? Jeżeli Papież Benedykt XVI jest zastępcą Jezusa na
          ziemi to przecież musi wiedzieć czy Jan Paweł II jest w niebie. No
          chyba że jest w czyśćcu lub w piekle. Jako zastępca Jezusa na ziemi
          musi Benedykt XVI mieć jakieś księgi spisy ludzi- skoro księża
          przyjmują za duszę umarłych ofiary aby szybciej wyszli z czyśćca czy z
          piekła. Jezus by wiedział czy Jan Paweł II jest święty bez czekania
          latami na decyzję w tej sprawie kardynałów i innych duchowych niższych
          rangą od Papieża. Co znaczy wniesienie JP2 na ołtarze? W księdze
          Objawiania (Apokalipsy) 22:8,9 jest powiedziane że Anioł Boży nie
          chciał przyjąć hołdu od Apostoła Jana- Anioł powiedział- oddaj cześć
          Bogu. A 2 Mojżeszowa (Wyjścia) 20:4,5,6 mówi o drugim z 10 przykazań
          by nie czynić sobie rzeźbionego wizerunku czegokolwiek i by nie
          oddawać temu czci, bo Bóg Wszechwładny jest Bogiem wymagającym
          wyłącznego oddania. Bóg Wszechmocny zastrzega sobie by czcić i
          wielbić, modlić się tylko do Niego. Co zatem znaczy wyniesienie JP na
          ołtarze. Pytanie czy Bogu mogą się podobać religie które uprawiają
          bałwochwalstwo czcząc i modląc się do ludzi (nawet zmarłych) modląc
          się do płócien ("święte" obrazy) czy do figur (rzeźby są martwe nie
          mogą nic pomóc).? To prawda że Kościół chcąc "ułatwić"(nawracanie
          mieczem) przyjęcie nowej wiary Katolickiej przejął wierzenia i poglądy
          pogańskie (chociażby Platońskie pojęcie nieśmiertelności duszy,
          czczenie wizerunków i symboli, obchodzenie świąt które korzeniami
          tkwią w pogaństwie i których ani Jezus ani Apostołowie {filary wiary}
          nie obchodzili) Krzyż to symbol starożytny czczony przez pogańskich
          czcicieli słońca znak X, wyznawców boga Tammuza znak T, w Egipcie
          starożytnym używany był jako symbol płodności. Nikt przecież gdyby
          ktoś zabił mu ojca nie czciłby pistoletu, miecza czy innego narzędzia
          do zadawania śmierci którą zabito mu ukochaną osobę. Skoro kolejni
          Papieże przejmowali poglądy Pogańskie, to czy można Papieża nazwać
          zastępcą Jezusa na Ziemi? Co więcej ani Jezus, ani Apostołowie nie
          nosili na szyi krzyży, a tym bardziej całowali je czy klękali przed
          nimi. W dniu pięćdziesiątnicy jak został wylany duch święty to na
          każdym ze 120 uczniów zgromadzonych na sali spoczął duch święty w
          postaci płomyków ognia (nie w kształcie krzyża czy krucyfiksu {krzyża
          na którym wisi Jezus}itd.). Z Historii Kościoła Katolickiego wiemy że
          te znaki pojawiły dużo później po czasach Apostołów i były związane z
          odstępstwem od nauk Jezusa. Np. Kult tzw. Matki Bożej do 1000 roku
          naszej ery był w Europie nieznany itd. Dla Kościoła Katolickiego
          ważniejsze są tradycje ludzkie nawet te strikte pogańskie niż
          trzymanie się czystych nauk Biblijnych. Krzyż to sposób hierarchii
          katolickiej by przypominać "wierzącym niepraktykującym" w jakiej
          religii są. Jest to sposób narzucania religii najlepiej od
          najwcześniejszych lat życia- Stąd też tradycja chrzczenia niemowląt-
          poniekąd narzucania osobom które nie mogą same podejmować decyzji w
          jakiej wierze są. No cóż kościół gdyby tylko mógł to by wprowadził
          obowiązkową lekcję religii, obowiązkową wiarę w Polsce Rzymsko
          • Gość: Młokos IP: *.warszawa.mm.pl 23.12.09, 12:19
            Uważnych badaczy Pisma Świętego może zastanowić również fakt że w
            Nowym Testamencie który poza 1 księgą był pisany w Grece Koine-
            narzędzie zadania śmierci Jezusowi nazwano słowem Stauros. Jeżeli ktoś
            się potrudzi i zobaczy co znaczy słowo stauros to się przekona że w
            grece znaczy Pal lub słup. Nie ma ani razu powiedziane że Jezus zmarł
            na krzyżu. Co więcej ani Jezus, ani Apostołowie nie nosili na szyi
            krzyży, a tym bardziej całowali je czy klękali przed nimi. W dniu
            pięćdziesiątnicy jak został wylany duch święty to na każdym ze 120
            uczniów zgromadzonych na sali spoczął duch święty w postaci płomyków
            ognia (nie w kształcie krzyża czy krucyfiksu {krzyża na którym wisi
            Jezus}itd.). Krzyż to sposób hierarchii katolickiej by
            przypominać "wierzącym niepraktykującym" w jakiej religii są. Jest to
            sposób narzucania religii najlepiej od najwcześniejszych lat życia-
            Stąd też tradycja chrzczenia niemowląt- poniekąd narzucania osobom
            które nie mogą same podejmować decyzji w jakiej wierze są. No cóż
            kościół gdyby tylko mógł to by wprowadził obowiązkową lekcję religii,
            obowiązkową wiarę w Polsce Rzymsko Katolicką, wprowadziłby cenzurę
            słowa i wypowiedzi by nie mogły paść żadne niewygodne dla Kościoła
            informacje, tuszowałby wszelkie złe postępki swoich duchownych itd.
            Chcąc być sprawiedliwym to trzeba by w klasach zawiesić wszelkie znane
            światu symbole religijne na ścianach tylko czy wtedy szkolnictwo można
            by nazwać świeckim? Czy rzeczywiście uczenie się o niewytłumaczalnych
            dogmatach których nie są wstanie pojąc czy wyjaśnić najwięksi
            filozofowie (patrz duchowni) Kościoła Rzymsko Katolickiego (na
            przykład nauka o niepoznawalnej Trójcy) może rozświetlić umysły
            młodego społeczeństwa? Dlaczego Kościół chce aby religia była w szkole
            bo trzeba płacić katechetom za ich czas za naukę dzieci lub młodzieży.
            Dlaczego obstaje przy braku zapobiegania ciąży, braku Aborcji
            (Osobiście popieram brak Aborcji bo życie jest święte) bo za chrzty,
            komunie, bierzmowania, śluby pogrzeby jest kasa- pieniądze. Również
            podczas świąt większy naród to więcej datków w kościołach się pojawia.
            Dlaczego Kościół chce stanowisk generalskich- Kasa. Dlaczego odzyskuje
            mienie zagrabione prze PRL - bo to Kasa a za nią władza. Pytanie tylko
            czy społeczeństwo Polskie chce aby rządzili nimi duchowni Kościoła
            Rzymsko Katolickiego?
            Z Historii Kościoła Katolickiego wiemy że te naki pojawiły dużo
            później po czasach Apostołów i były związane z odstępstwem od nauk
            Jezusa. Np. Kult tzw. Matki Bożej do 1000 roku naszej ery był w
            Europie nieznany itd. Dla Kościoła Katolickiego ważniejsze są tradycje
            ludzkie nawet te strikte pogańskie niż trzymanie się czystych nauk
            Biblijnych. Ludziom każda religia może się podobać. Z ludzkiego punktu
            widzenia wiele religii tzw. Pogańskich postępowała bardziej
            humanitarnie niż tradycyjny Polski Kościół Rzymsko Katolicki (90
            procent wierzeń, poglądów i uczynków przypomina krwawe religie
            pogańskie). Ale Skoro jest DNA- Kod genetyczny skomplikowany kod
            określający wszelkie cząstki naszego i zwierzęcego ciała to taki kod
            musiał mieć swego stwórcę- Boga Stworzyciela. To Jehowa mając ogrom
            energii z energii uczynił materię- otaczający nas wszechświat- który
            świadczy o Jego potędze i wielkości. Tym Bogiem Jest jak dowiedział
            się Mojżesz a Potwierdził Jezus Bóg Jehowa. A ten Bóg wymaga
            wyłącznego oddania- jemu to się należy jako konstruktorowi i wykonawcy
            wszechrzeczy. Bóg Jehowa jest żywy jego ciała składa się z Energii,
            żyje w świecie niematerialnym i obserwuje ludzi. Natomiast Bogowie
            narodów Trojjedyni to bogowie martwi. Czci się słupy wyrzeźbione
            wizerunki które są martwe nie mogą nawet okiem ruszyć a cóż dopiero
            pomóc swym czcicielom. Dlatego nie jest mądre przed nimi klękać
            zanosić modły bo są one wytworem tylko ludzkiego umysłu a tak naprawdę
            ich nie ma. Ludzie sami sprawdźcie i porównajcie to co jest ogólnie
            dostępne w Piśmie Świętym (dawniej za czytanie Biblii w językach
            narodowych Kościół karał śmiercią) a to obecnie Kościół uczy ludzi.
            Bóg Wszechwładny Bóg Żydów Jahwe lub po Polsku Jehowa jest żywy jego
            ciała składa się z Energii, żyje w świecie niematerialnym i obserwuje
            ludzi. Natomiast Bogowie narodów Trojjedyni to bogowie martwi. Czci
            się słupy wyrzeźbione wizerunki które są martwe nie mogą nawet okiem
            ruszyć a cóż dopiero pomóc swym czcicielom. Dlatego nie jest mądre
            przed nimi klękać zanosić modły bo są one wytworem tylko ludzkiego
            umysłu a tak naprawdę ich nie ma. Ludzie sami sprawdźcie i porównajcie
            to co jest ogólnie dostępne w Piśmie Świętym (dawniej za czytanie
            Biblii w językach narodowych Kościół karał śmiercią) a to obecnie
            Kościół uczy ludzi. Czy naprawdę to jest takie trudne by zrozumieć by
            podczas Komunii świętej opłatek podany do ust jest cały czas
            opłatkiem, chlebkiem, roztworem mąki wody itd. A nie ciałem Jezusa.
            Poddajcie to analizie chemicznej, rozłóżcie na czynniki przekonajcie
            się sami. Kościół natomiast uczy że następuje podczas komunii
            transubstancja cudowne przemienienie opłatka w rzeczywiste ciało
            Jezusa. (W takim razie ludzie w koście musieliby być kanibalami).
            Opłatek to nie włókna mięsa to opłatek i nic więcej. Dlatego właśnie
            Kościół Katolicki nazwał swoich wiernych Parafianami- wedle tych
            dokładniejszych słowników wyrazów obecnych- Parafianin to członek
            parafi- albo sam wyraz znaczy Ciemny, nieokrzesany, prostak. Tak
            Kościół przez wieki zakrywał oświecenie ludziom, ale teraz tego nie
            może bo jest obowiązkowa szkoła podstawowa, są szkoły średnie i
            wyższe. W Piśmie Świętym nie ma limbusa- (miejsca gdzie przebywają
            zmarłe niemowlęta) Nie ma czyśćca, a Piekło to po prostu grób
            ludzkości gdzie nic się nie wie i nie można nic zrobić, w którym
            ludzie oczekują na czas zmartwychwstania. Ludzie to jest
            zmartwychwstanie gdyby sobie gdzieś tam w zaświatach żyli to było by
            to żywowstanie, a poza tym poco by ich tam było ściągać do
            zmartwychwstania do życia na ziemi skoro tam w zaświatach jest im
            dobrze. (Nawiasem Adam i Ewa żyli na ziemi i gdyby nie zgrzeszyli
            żyliby wiecznie w ciałach na ziemi- to jest pierwotne zamierzenie Boga
            co do Ludzi i Ziemi. Dlaczego Kościół chce aby religia była w szkole
            bo trzeba płacić katechetom za ich czas za naukę dzieci lub młodzieży.
            Dlaczego obstaje przy Aborcji (Osobiście popieram brak Aborcji bo
            życie jest święte) bo za chrzty, komunie, bierzmowania, śluby pogrzeby
            jest kasa- pieniądze. Również podczas świąt większy naród to więcej
            datków w kościołach się pojawia.
            • Gość: organista IP: *.warszawa.mm.pl 23.12.09, 12:20
              rozpoczyna ojciec Rydzyk codzienną modlitwę. A Bóg uśmiecha się
              dobrotliwie do swojego wyznawcy. Z zielonych banknotów. I ma twarz
              Jerzego Waszyngtona.Kariera tego człowieka jest nieprawdopodobna. Od
              zera do bohatera. Co tam bohatera - do imperatora trzymającego w
              garści rząd ponad 2 milionów dusz! I każdy kolejny rząd też.
              Zaczynał jako skromny katecheta w Szczecinku, dziś jest w pierwszej
              setce najbogatszych Polaków i kpi sobie z prawa i sprawiedliwości.
              Może kpić, bo Prawo i Sprawiedliwość, które rozdaje wiele kart w tym
              kraju, stoi za nim murem. Bez tego symbiotycznego układu partia
              Kaczorów od dawna by nie istniała, a i on sam skończyłby marnie.
              Przyjrzyjmy się bliżej personie, której miejsce jest w celi. Klasztoru
              redemptorystów? Nie tylko... W roku 1986 do Tadeusza Rydzyka, ubogiego
              nauczyciela religii, uśmiecha się los. Przez macierzysty zakon zostaje
              wysłany na placówkę misyjną do Niemiec. W miasteczku Balderschwang
              styka się z katolicka rozgłośnią radiową. Działalność `Radia Maria
              International' robi na nim wielkie wrażenie. Pozytywne, bo jest
              skrajnie ksenofobiczne i nietolerancyjne. A poza tym miesza się w
              politykę. I tę lokalną, i narodową. Powoduje to ostra reakcję władz
              (także kościelnych), co doprowadza do karnego zamknięcia rozgłośni. I
              otwarcia pewnej klapki w mózgu redemptorysty. Już wie, co będzie robił
              i to na dużo lepszym gruncie. Już ma cel w życiu. Tylko pieniędzy nie
              ma na spełnienie marzeń. Ale to nie problem dla człowieka o jego
              pomyślunku. Bez mała za dnia na dzień uruchamia biznes polegający na
              sprowadzaniu do Polski niemieckich samochodów (darowizny) z
              przeznaczeniem na cele kultu religijnego (sic!). Kilka lat później
              bydgoska prokuratura wszczyna dwa śledztwa w tej sprawie. Jedno
              dotyczy fałszerstw darowizn (dokumenty wystawiał niemiecki klasztor,
              który gościł Rydzyka), drugie - kwestii nieuiszczania opłat celnych.
              Redemptoryście zaczyna się palić grunt pod nogami, ale skrajna prawica
              nie daje mu zrobić krzywdy, bo Rydzykowi urosły już plecy. Oba
              postępowania zostają umorzone, a prokuratorzy w uzasadnieniu piszą, że
              nie dopatrzyli się znamion czynu zabronionego. Gdyby jednak ktoś
              chciał wrócić do sprawy i przejrzeć sfałszowane dokumenty, to już
              nigdy tego nie zrobi, bo kilkanaście kilogramów kwitów ginie
              bezpowrotnie w niewyjaśnionych okolicznościach. W tym samym czasie
              siedemnastoletni chłopiec zostaje skazany na trzy miesiące więzienia
              za sfałszowanie pieczątki na szkolnej legitymacji. No tak, ale ów
              młodzian to nie Rydzyk. Nawet nie ma na imię Tadeusz.
              Mamy rok 1991. Redemptorysta zakłada kalkę swojej niemieckiej
              fascynacji, czyli Radio Maryja. W dokumentach założycielskich
              przedstawionych Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji figuruje zapis
              niebywały. Otóż redemptorysta ustanawia sam siebie jednoosobowym
              organem nadzorczym, zarządzającym - UWAGA! - kontrolnym. Czegoś
              podobnego KRRiT nie powinna nigdy zatwierdzić. A zatwierdza bez
              mrugnięcia oka! Godzi się też na taki handel: w zamian za rezygnację z
              reklam, oczywiście czysto teoretyczną, zmniejszona zostaje o 80
              procent ogólnopolska opłata koncesyjna. Czyli na starcie, nowy,
              samozwańczy dyrektor stacji dostaje w prezencie ponad 6 milionów
              złotych. 117 lokalnych koncesji na częstotliwości (Krajowa Rada
              przyznaje je redemptoryście hurtowo) złożonych do kupy pokrywa niemal
              90 procent powierzchni kraju. RM zaczyna nadawać i już na wstępie
              zdobywa milion słuchaczy. Głównie wiejskich, powyżej 60 roku życia.
              Zaczyna jednak - jak się wydaje - brakować pieniędzy, więc Rydzyk
              sprowadza z Niemiec dwa luksusowe mercedesy, jakoby podarowane stacji,
              które zostają sprzedane na pniu. Oba, znów jako przedmioty kultu, są
              zwolnione od cła i podatku. `Dokumenty na auta są fałszywe' -
              informują prokuraturę celnicy. Ta wszczyna śledztwo i... - tak jak
              poprzednio - zaraz je umarza `ze względu na niestwierdzenie
              zaistnienia czynu zabronionego'. Kolejne śledztwo dotyczy wywożenia z
              kraju, bez stosownego zezwolenia, ogromnych sum pieniędzy (w gotówce!
              W torbach i walizkach!), ale śledczy nadal jakoś tracą zapał i serce
              do drążenia tematu, który ginie gdzieś w przepastnych szafach
              prokuratury. W roku 1996 o Radiu Maryja robi się naprawdę głośno. Oto
              Tadeusz Rydzyk namawia słuchaczy Radia Maryja do golenia głów
              (dosłownie) tym posłom, którzy głosowali lub w przyszłości będą
              głosować nad liberalizacją ustawy antyaborcyjnej. `Tak samo jak golono
              głowy hitlerowcom!' - krzyczy redemptorysta. Tego wydaje się za dużo
              nawet dla niektórych politycznych opiekunów Radia. Toruńska
              prokuratura wszczyna śledztwo z urzędu, stawiając Rydzykowi zarzut
              lżenia naczelnych organów państwa i namawiania do przemocy, czyli do
              przestępstwa. Dyrektor dostaje sześć kolejnych wezwań na
              przesłuchanie. I co? I w swojej sztandarowej audycji `Rozmowy
              niedokończone' kpi w żywe oczy z tych `nędznych usiłowań', no i ani
              razu nie stawia się w prokuraturze. Wobec tego przed bramą RM pojawia
              się policja z nakazem doprowadzenia redemptorysty. Ten jednak ma
              swoich ludzi w organach ścigania i uprzedzony kilka dni wcześniej o
              akcji organizuje odsiecz. Policjanci zderzają się z tłumem kilkuset
              rozmodlonych słuchaczek (zwiezionych do Torunia autokarami z całej
              Polski) oraz kilkudziesięcioma najbardziej znanymi i gniewnymi
              aktywistami Narodowego odrodzenia Polski i Młodzieży Wszechpolskiej.
              Obrońcy Rydzyka śpiewają religijne pieśni, w rękach trzymają podobizny
              papieża i obrazy Matki Boskiej. Atak na zakonnika jest atakiem na
              `największe świętości'. Pod nakazem widnieje podpis jednej z
              toruńskich prokuratorek, więc z tłumu padają propozycje, aby powiesić
              kobietę na latarni (jeszcze długo później na adres domowy pani
              prokurator będą przychodzić listy z pogróżkami i życzeniami śmierci).
              Policja jest bezradna i odstępuje od planowanych czynności. Niedługo
              później toruńska prokuratura umarza śledztwo ze względu na (nie
              zgadniecie)... na `znikomą szkodliwość społeczną czynu'.
              Cóż, prokuratorzy wiedzą, co robią, bo teraz Rydzyk to już nie jest
              ten sam Rydzyk co kiedyś. Radio Maryja dzień i noc promuje 30
              kandydatów na posłów i wszystkich 30 wprowadza z list AWS. W ten
              sposób radiowy guru staje się quasi - przywódcą partii z całkiem
              liczna reprezentacją parlamentarną. Czyżby zakonnik miał ambicje
              polityczne? Chodzi raczej o coś innego. Oto w tym samym czasie (1997
              rok) Tadeusz Rydzyk rozpoczyna słynną zbiórkę pieniędzy `na ratowanie
              stoczni'. Bez zezwoleń. Bez kontroli. Bez potrzeby rozliczenia się. Z
              anteny RM co kilkanaście minut nadawane są błagalne apele odwołujące
              się do patriotyzmu, do polskości i do Zawsze Dziewicy, więc do Torunia
              płynie rzeka pieniędzy. Z Polski i z zagranicy. Szacuje się, że do
              rozgłośni wpływa kilkadziesiąt milionów dolarów i półtora miliona
              świadectw udziałowych NFI wartych 120 milionów złotych.
              Takie pieniądze rzeczywiście uratowałyby upadające stocznie, więc ich
              związkowcy (w tym `S') ze łzami wdzięczności dziękują Rydzykowi i...
              nieśmiało proszą o przekazanie środków. `Nie dam wam, bo byście
              wszystko przeżarli' odpowiada osłupiałym stoczniowcom `dobroczyńca'.
              Nikt, żadna kontrola, żaden NIK, żaden Urząd Kontroli Skarbowej nie
              pojawia się w Toruniu po tym niebywałym w skali światowej przekręcie.
              Ale przecież pojawić się nie ma prawa, skoro u władzy są ludzie ojca
              dyrektora, których kariera może prysnąć jak bańka mydlana po jednej
              nieprzychylnej radiowej audycji. Nie ma chętnych do poniesienia ryzyka.
              Tymczasem ogromne pieniądze mają posłużyć zbudowaniu imperium Rydzyka.
              Już nie jakiejś tam jednej rozgłośni, lecz prawdziwej potęgi
              medialnej. Powstaje finansowa odnoga koncernu o nazwie Lux Veritatis.
              Działalność rozpoczyna `Nasz Dziennik', a wkrótce - telewizja `Trwam'
              (największe studio telewizyjne w Polsce). No i oczko w głowie
              zakonnika - Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej
    • Gość: Ed IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 23:48
      Federalny sąd apelacyjny w Chicago orzekł wczoraj, że państwo
      Watykan można pozwać za wieloletnie tuszowanie pedofilii w
      amerykańskim Kościele katolickim. Tym samym długotrwałe zabiegi
      hierarchów o zablokowanie podobnej decyzji spełzły na niczym.
      Werdykt jest przełomem w trwającej od kilku lat batalii prawnej, w
      którą Watykan usiłował wciągnąć również administrację prezydenta
      Busha. Jak przypomina serwis gazeta.pl, już w roku 2005 kardynał
      Angelo Sodano, sprawujący urząd watykańskiego sekretarza stanu,
      prosił Condoleezzę Rice, by amerykański MSZ oddziałał jakoś na
      sądownictwo i zwrócił uwagę, iż Watykan, na podstawie U.S. Foreign
      Sovereign Immunity Act, chroni na terenie USA przysługujący państwom
      obcym immunitet.

      Sędzia Julia Smith Gibbons uznała jednak, że immunitet ten nie daje
      ochrony w sprawie tuszowania przestępstw seksualnych księży. Tym
      samym otworzyła drogę nowej lawinie procesów. Dotychczasowe
      wytaczano poszczególnym diecezjom i prowincjom zakonów,
      doprowadzając kilka z nich do ruiny. Ofiarą nowych może paść samo
      Państwo Kościelne.

      Sprzeciwy nuncjatury w Waszyngtonie zdały się więc na nic. Struktura
      opartego na precedensach amerykańskiego prawodawstwa sprawia, że
      chicagowski wyrok w sprawie pozwu trzech mieszkańców Kentucky,
      oskarżających duchownych katolickich o akty pedofilii w Louisville w
      latach 70., może mieć dla Watykanu niezwykle bolesne konsekwencje.
      Choć proceduralnie sprawa jest niezwykle zawiła.

      Problemem jest tak zwane współsprawstwo. Wielu doradców Benedykta
      XVI nalegało, by podczas swej wizyty w USA nie spotykał się z
      ofiarami księży - pedofilów i w ten sposób odciął Watykan od
      problemu. Papież nie posłuchał, jednak pojedynczy akt dobrej woli
      raczej nie odwróci wielu lat tuszowania przez Watykan pedofilii w
      szeregach duchowieństwa. A są na to mocne dowody.

      Chodzi przede wszystkim o słynną instrukcję "Crimen
      Sollicitationis", którą w roku 1962 Święte Oficjum "uporządkowało"
      przypadki m.in. pedofilii wśród kleru katolickiego. Instrukcja,
      którą zalecano przechowywać w tajnych archiwach, nakazywała pełną
      dyskrecję i nieujawnianie, pod groźbą ekskomuniki, takich przypadków
      poza Kościołem.

      Instrukcję odwołano w roku 1983, ale po ujawnieniu w roku 2001 w USA
      pierwszych wielkich skandali pedofilskich z udziałem księży
      przypomniano ją - a jej treść wywołała powszechne oburzenie.
      Amerykanów najbardziej bowiem zszokowała nie sama pedofilia, lecz
      cyniczne tuszowanie jej przez kościelnych hierarchów - na czele z
      przenoszeniem pedofili do nowych parafii i nowych ofiar.


      Wściekłością zareagowano też na ucieczkę głównego podejrzanego o
      podobne praktyki, kardynała Bernarda Law, który złożył rezygnację z
      urzędu arcybiskupa Bostonu i zaszył się w Watykanie, gdzie -
      oczywiście na prestiżowym urzędzie - uniknął wszelkiej
      odpowiedzialności.

      "Crimen Sollicitationis" zdaniem wielu prawników dowodzi, że
      zmiatanie pedofilii pod dywan było praktyką oficjalnie nakazaną
      przez Stolicę Apostolską - za którą ktoś powinien odpowiedzieć. Nowa
      instrukcja, którą opublikowano w roku 2002, również budzi zresztą
      kontrowersje: brak w niej jednoznacznego nakazu zgłaszania
      przestępstw seksualnych, popełnionych przez księży, jurysdykcji
      świeckiej.

      Wyrok nie jest ostateczny - prawnicy Watykanu będą od niego apelować
      do Sądu Najwyższego USA. Stanowisko Watykanu, które przedstawił
      reprezentujący go w Chicago adwokat Jeffrey Lena, jest zresztą
      interesujące.

      Chcemy wyjaśnienia wszystkich spraw molestowania w Kościele. Ale to
      sprawa amerykańskiego Kościoła, a nie Stolicy Apostolskiej.

      Wynika z tego, że Watykan, który wpierw praktycznie nakazał
      Kościołowi w USA takie a nie inne postępowanie, obecnie się od niego
      odcina. Głównie, rzecz prosta, chodzi o ucieczkę przed roszczeniami
      finansowymi. Biorąc pod uwagę spustoszenia, jakich w kasach
      amerykańskich diecezji już dokonały sądy - archidiecezja w
      Louisville zapłaciła w roku 2003 ofiarom księży ponad 25 mln
      dolarów - może to dla papiestwa być sprawą życia i śmierci.

      Słowem, Watykan prezentuje tu ciekawą strategię moralną: jakby co -
      nie znamy was. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że coś takiego
      przystoi raczej mafii, niż Mistycznemu Ciału Chrystusa.

      Magda Hartman
      www.pardon.pl/artykul/6969/koniec_swiata_watykan_pod_sad
      • Gość: kazik IP: 96.18.162.* 15.12.09, 01:03
        ED,dobry wieczor.nadal walczysz,ale nie z tym co trzeba i nie ta
        droga.no,ale ty uparty,wiec niech ci tam bedzie.powiem ci,ze
        Mistyczne Cialo Chrystusa nic wspolnego z Watykanem i tak nie ma.
        Watykan jest czescia i chyba najglowniejsza Babilonu Wielkiego i jako
        taki,przez zaden sad ludzki,a tym bardziej amerykanski,zniszczony nie
        bedzie.jego zniszczenie nastanie wola WSZYSTKICH przywodzcow swiata,
        pod egida ONZ.jeszcze troche we Wisle uplynie nim to nastapi,ale
        nastapi pewnie,bo to jest jedno z proroctw biblijnych.ED,wez pod
        uwage,ze Watykan nic sobie z tych proroctw biblijnych nie robi,tak
        jak i ty ED.dlatego,pomimo twej walki,nie ma roznicy miedzy wami,
        nawet jezeli stoicie naprzeciw siebie.sluchaj mnie,obierz nalezyta
        droge walki,jestes tego godzien,ale zalezy to tylko wylacznie od
        ciebie i twych wobec siebie posuniec.zycze ci roztropnosci.miej sie
        dobrze.
        • Gość: Ed IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 01:13
          Drogi Kaziu
          Jesteś jednym z niewielu ludzi, z którymi mimo odmiennych punktów
          widzenia, można w sposób przyjazny wymieniać poglądy.

          Zdaję sobie doskonalę sprawę z tego, że sporej części ludzi niezbędne
          są zakazy i nakazy oraz na tyle blisko usytuowany nadzorca, by
          utrzymać w ryzach swoich poddanych, wiernych czy jak by też ich tam
          można było określić. W pełni zgadzam się z Tobą, że to, co serwuje od
          2000 lat Watykan jest tym, czym jest i dopóki ludzie będą się łapać
          na bajki płynące z tego źródła, raczej niczego pozytywnego z tego
          miejsca spodziewać się nie można. Wystarczy skonfrontować dekalog
          oryginalny z tym wciskanym sfałszowanym czy sięgnąć do kazania na
          górze nazywanym też konstytucją chrześcijańską. Co z tego wszystkiego
          funkcjonuje w kościele katolickim? Do czego to wszystko zmierza,
          skoro na oczach miliardów ludzi Piusa XII wznosi się na ołtarze
          puszczając w niepamięć jego rolę w czasie drugiej wojny światowej?
          Czy z Wyszyńskiego też robi się człowieka godnego naśladowaniu przez
          katolików z tych względów, że zachwycał się i pochwalał narodowy
          socjalizm Hitlera?

          Wiem, że to są retoryczne pytania i żadnej logicznej odpowiedzi z
          tamtej strony oprócz retorycznej scholastyki i wykrętów, niczego
          więcej spodziewać się nie można.

          Jeżeli to wszystko ma cokolwiek z głoszonymi pierwotnie ideałami,
          można by było popatrzeć optymistycznie na rolę i funkcję społeczną,
          jaką należało by się spodziewać po tak wzniosłych hasłach. Niestety
          jest to ułuda posługująca się wszelkimi dostępnymi możliwościami
          mentalnie znacznie bliższymi religii starożytnego Egiptu, niż swoim
          założeniom.

          Osobiście neguję taką moralność, którą można zestawić tylko z
          moralnością Kalego z Sienkiewicza. Nie mam zamiaru walczyć z
          wiatrakami, ale też nie mam zamiaru w milczeniu przyjmować usilnie
          wciskanego kitu przez samozwańczych zastępców zastępców Boga na tej
          ziemi traktujących ten cały religijny system, jako własne dolce vitae
          nie licząc się z nikim i niczym.

          Pozdrawiam.
          • Gość: kazik IP: 96.18.162.* 06.06.10, 18:18
            dawno tu nie bylem.ale ciesze sie,ze mozemy sie zrozumiec.oraz to,ze
            mamy ten sam poglad ogolnie na religie a szczegolnie na
            tzw.chrzescijanstwo,ktore jak Ed sam widzisz,z prawdziwym
            chrystianizmem wspolnego nic ale to nic nie ma i winne jest ogolnego
            stosunku,szczegolnie ich wlasnych wyznawcow,do Biblii.nic tylko
            propaganda,nacjonalizm i trzymanie owieczek w ciemnosci.a przeciez
            Stworca jest wesolym,radosnym i sczesliwym Bogiem i pragnie by takie
            cechy takze uwidocznily sie w Jego stworzeniu[widac niestety te
            radosc w zwierzetach,roslinach,nawet w pogodzie ale nie w ludziach,
            ogolnie].Watykan pod sad? to nie tylko twa Ed nadzieja,ale
            przede wszystkim wola samego Boga Jehowy,a co On powiedzial to sie
            stanie,bo wszystkie Jego dotychczasowe proroctwa sie spelnily,dlatego
            i ta przeciw Watykanowi jest rekojma,ze tez sie spelni.nie chce
            ciebie przekonywac,sam po przez lata i doswiadczenie,wyrobiles sobie
            swoj swiatopoglad i starasz sie nim myslec i zyc.mimo,ze mym zdaniem
            bledny z powodu winy religii i tych co uwazaja sie za jedynych
            wyznaczonych przez Boga,by do Niego lud na calym swiecie prowadzili.
            ich glowny cel,to nie prawda o Bogu i Jego zamierzeniu co do ludzi i
            ziemi[sami nie wierza i powatpiewaja Biblii,nie stawiajac Jej na
            pierwszym miejscu],ale utrzymywanie sie przy wladzy i panowanie
            razem z polityka na zgube i nie korzysc ludzi.takie samo nastawienie
            mialo kaplanstwo zydowskie za dni Jezusa[i co? rozproszono ich,ale
            do dzis dnia nadal w tym samym bledzie tkwia].nikomu nie chce sie w
            pale miescic,ze Bog ma racje i jako Stworcy,nalezy sie Mu
            posluszenstwo i oddawanie czci,czym bedzie tez uswiecane Jego swiete
            Imie w calym wszechswiecie.nawet teraz po tej samolotowej katastrofie
            i powodziach,szuka sie dziury w calym.sieje sie propagande o HAARP,a
            nic nie mowi sie i zwraca uwage ludziom na czas w ktorym
            zyjemy,biorac pod uwage historie ludzkosci na ziemi od czasu
            Edenu.ani slowa na temat Krolestwa Bozego,ani tego,co bedzie to
            Krolestwo poprzedzac.i potem jak szczery czlowiek ma trwac przy Bogu?
            zyjemy w specyficznych czasach i jeszcze nie jednego bedziemy
            swiadkami.najwazniejsze by byc rozwaznym i bez pochopnosci decydowac
            sie na to czy owo.a majac uprzedzenie do religii i tych ktorzy jej
            przewodza,wcale nie oznacza by sie interesowac jednak Biblia i Jej
            zawartoscia,bacznie zwracajac uwage czy wszystko sie tak ma jak w
            Niej napisano.Ed,serdecznie pozdrawiam[pomimo,ze niektorym sie to
            nie podoba,pisali mi cos niecos na ten temat].ale przeciez Bog dal
            nam wszystkim przyklad w swym synu Jezusie,by okazywac milosc KAZDEMU
            obojetnie na jego swiatopoglad,pozycje spoleczna,rase czy
            wykrztalcenie.jeszcze raz trzymaj sie i do uslyszenia od czasu do
            czasu.a to co piszemy Biblia takze popiera,o tym tam pisze nawet z
            okreslonymi wyrazeniami.Kazik.
    • Gość: edico IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.09, 16:45
      Szturchanie, bicie po twarzy, szarpanie za włosy - takie zachowanie
      zakonnicy wobec niepełnosprawnego dziecka zarejestrował kamerą
      przypadkowy turysta. Siostra jest pracownicą, a dziewczynka
      podopieczną Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży
      Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek w Studzienicznej.
      W Domu Pomocy Społecznej w Studzienicznej mieszka pięćdziesięcioro
      dzieci z porażeniem mózgowym, chorobą Downa, autyzmem,
      niepełnosprawnych fizycznie. Placówkę prowadzi Zgromadzenie Sióstr
      Franciszkanek Rodziny Maryi. Turysta przebywający na urlopie w
      sąsiedztwie DPS słyszał krzyki dochodzące z terenu placówki.

      - Domek, który wynajmowałem graniczył z domem opieki społecznej dla
      dzieci niesprawnych intelektualnie. Któregoś dnia zobaczyłem scenę,
      w której zakonnica idzie za dzieckiem. Nagle dziecko zatrzymuje się
      i ściąga buty. Zakonnica zaczyna na dziecko wrzeszczeć. Następnie
      bierze buty i zaczyna nimi dziecko okładać po głowie. Zaczęła je
      targać za włosy, bić po twarzy. To była jedna z dwóch takich scen,
      kiedy widziałem ewidentną przemoc wobec dzieci – mówi Piotr Banaszek.
      Piotr Banaszek nagrał scenę, a nagranie wysłał do TVN UWAGA!
      Reporterzy pojechali do DPS w Studzienicznej, gdzie kamera UWAGI!
      nagrała kolejne przykłady agresji personelu wobec dzieci.

      Siostry zakonne poproszone o wyjaśnienia, zaprzeczały
      zarejestrowanym na nagraniu faktom.

      - Ta siostra po prostu się broni. To było w jakiejś obronie
      koniecznej. Ja tutaj nie widzę wyraźnie, żeby ona targała ją za
      włosy. Ona trzyma ją za głowę – uważa siostra Anna, dyrektor DPS w
      Studzienicznej.

      Podobnie zareagowały ich przełożone z Warszawy. Nagranie
      przedstawiające karygodne zachowanie siostry zakonnej,
      zbagatelizowały też instytucje nadzorująca DPS w Studzienicznej.

      Dlaczego ośrodek pomyślnie przechodził wszystkie dotychczasowe
      kontrole? Czy wystarczy być osobą duchowną, by sprawować opiekę nad
      upośledzonymi dziećmi i prowadzić DPS? Jakie kwalifikacje powinna
      mieć kadra takiego ośrodka? Czy placówka powinna dalej funkcjonować?
      Kto ujmie się za wychowankami?

      Piotr Banaszek
      wiadomosci.onet.pl/2060205,11,zakonnice_laly_dzieci_po_twarzy_i_szarpaly_wlosy,item.html

      • Szczygło o prymasie: Smutny wybór
        mar
        2009-12-20, ostatnia aktualizacja 15 minut temu
        - Smutne, że mamy wybór i sytuację, w której na życiorysie ważnej z punktu
        widzenia moralnego osoby są rysy - tak Aleksander Szczygło skomentował w Radiu
        Zet objęcie funkcji prymasa Polski przez abp. Henryka Muszyńskiego. Zadowolenie
        z wyboru Muszyńskiego wyrazili wszyscy obecni w studiu politycy poza
        przedstawicielami PiS-u.





        Szczygło jako autorytet w kwestii wyboru prymasa wskazał Piotra Semkę. Ten w
        "Rzeczpospolitej" w swoim artykule nt. nowego prymasa skrytykował wybór
        Muszyńskiego pisząc, że "były TW otrzymuje dziś tytuł, który wielu Polaków wiąże
        z najwyższymi standardami moralnymi"

        Co pominął Semka i czego nie miał szansy przeczytać Szczygło? "Przypomnijmy
        fakty. Abp Henryk Muszyński, podobnie jak kilkunastu biskupów, został bez swojej
        wiedzy i zgody zarejestrowany jako "tajny współpracownik" (TW)" - czytaj więcej.



        Partyjny kolega Szczygły Joachim Brudziński skrytykował z kolei fakt, że za dużo
        uwagi zwraca się na nowego prymasa, a za mało - na odchodzącego. - Chylę czoło
        przed opuszczającym stanowisko kardynałem Glempem - dodał.

        "Tydzień temu wielbili generała..." PiS kontra reszta świata

        Słowa Szczygły oburzyły obecnych w studiu Radia Zet polityków innych partii.-
        PiS tydzień temu wielbił generała sowieckiego, a teraz broni esbeckich zapisów -
        stwierdził Wojciech Olejniczak.

        - Nie można porównywać tego, że ktoś bez wiedzy i zgody odnotował obecnego
        prymasa, że był TW, z jednym z biskupów, który miał bardzo bogatą teczkę. Dziwię
        się poważnemu dziennikowi, że takie rzeczy publikuje - stwierdził Stanisław
        Żelichowski z PSL-u.

        Poparł do przedstawiciel PO. - Prymasem został człowiek światły i symbol
        Kościoła otwartego i dialogującego - stwierdził rzecznik rządu Paweł Graś.

        Nowy prymas

        Tytuł prymasa Polski wrócił do Gniezna. Od sobory funkcję tę sprawuje arcybiskup
        gnieźnieński Henryk Muszyński, a każdy kolejny jego następca stanie się
        automatycznie prymasem Polski. Dotychczasowy prymas, metropolita warszawski
        kard. Józef Glemp, przeszedł na emeryturę.

        Henryk Muszyński urodził się w 1933 r. w Kościerzynie. Studiował filozofię i
        teologię na KUL-u i w Rzymie. Sakrę biskupią otrzymał w 1985 r. w Pelplinie. W
        1992 r. w Jan Paweł II mianował go 81. Arcybiskupem Metropolitą Gnieźnieńskim.


    • Wydaje nam się, że religijna wymowa tych świąt jest jednoznaczna.
      Wielu nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że większość niesamowitej
      magii, tego co czyni je tymi jednymi i niepowtarzalnymi wcale nie
      jest związana z chrześcijaństwem, że ich geneza jest o wiele, wiele
      starsza. Przesilenie zimowe świętowano już w epoce kamiennej.

      Jeszcze sto lat temu niemal nie używano nazwy Boże Narodzenie.
      Powszechna była, utrzymująca się do dziś u naszych wschodnich
      sąsiadów, nazwa Gody.

      Gody — od godzenia, łączenia starego z nowym, ciemności ze światłem,
      bo święta te przypadają na okres przesilenia zimowego, okres uważany
      za magiczny przez większość ludów europejskich Zwycięstwo dobra,
      jasności nad złem -ciemnością Wierzenia starosłowiańskie związane z
      najkrótszym dniem w roku podobne są do wierzeń związanych z dniem
      najdłuższym. Podobnie jak w noc Kupały, także i teraz ziemia miała
      odsłaniać śmiałkom swoje tajemnice, rozświetlać skarby, a wśród
      śniegu i mrozu pobłyskiwać miał kusicielskim światłem kwiat paproci.

      Świat żywych łączyć się miał ze światem zmarłych, którzy mogli
      odwiedzać swoich krewnych i domostwa. Należało ich odpowiednio
      przyjąć i potraktować, aby nie narazić się na ich gniew. W
      niektórych wsiach do dziś w dzień wigilii niczego się z rozmachem
      nie wylewa, nie wysypuje popiołu z pieca, nie wiesza i nie zdejmuje
      prania, nie rąbie drewna a nawet gwałtownie nie siada, a przed
      usięściem delikatnie przeciąga ręką nad krzesłem. Chodzi o to, by
      przypadkiem nie zarąbać, nie powiesić, nie obsypać lub oblać czy nie
      przysiąść wędrującego ducha...Podobnie rzecz się miała z takimi
      czynnościami jak tkanie, przędzenie, motanie, szycie. Bano się że
      można przy nich uszkodzić istotę niewidzialną i w ten sposób narazić
      się na jej gniew...Do świąt odpowiednio przygotowywano domostwo,
      ozdabiano. Wszelkiego rodzaju lampiony i kule(bombki) broniły
      dostępu złym mocom do domów, miały odwracać ludzką nieżyczliwość.
      Rozwieszane łańcuchy strzegły dom przed głodem i kłopotami,
      wzmacniać miały więzy rodzinne.

      Z kolei umieszczana gwiazda, to nie gwiazda betlejemska. Jest
      znacznie starsza. Umieszczana w domu miała pomagać w powrocie
      rodziny przebywającej w dalekich stronach. Wszak dawni ludzie
      trafiali na miejsce często idąc według gwiazd...Zawieszona pod
      sufitem podłażniczka (ścięty i powieszony czubkiem w dół wierzchołek
      sosny lub świerka, lub kilka związanych gałązek z drzewa iglastego)
      chroniła domowników od uroków, złych mocy, choroby .Ustawione w
      kątach snopki niemłóconego zboża zapewnić miały obfity plon w
      nadchodzącym roku. W niektórych okolicach podłogę zasypywano słomą
      lub sianem. To ofiara dla dusz - aby miękko miały podczas chodzenia
      a i ciepło znalazły...

      Choinka, która na nasze ziemie przywędrowała z Niemiec niewiele
      ponad 100 lat temu też z chrześcijaństwem niewiele ma wspólnego.
      Świerki nie rosną w Jerozolimie. Drzewo iglaste było symbolem
      trwania, życia.

      Głód był częstym towarzyszem dawnego człowieka. Jedzenie — głównym
      atrybutem wszelkiego rodzaju świąt. Potrawy wigilijne, ich ilość i
      dobór zapewnić miały zdrowie i dostatek pożywienia przez cały rok.
      Tu każda potrawa coś znaczy. Pozostawione wolne naczynie czekało nie
      tylko na zbłąkanego wędrowca, któremu nie wolno było odmówić gościny
      i jedzenia. To również naczynie z którego pożywiać się mogły duchy
      odwiedzające dom. Orzechy były symbolem pomyślności i bogactwa.
      Jabłka, będące symbolem zdrowia i urody to ulubiony pokarm duchów i
      dusz .Rozsypane na wigilijnym obrusie nasiona zbóż, lnu, konopi,
      maku, grochu, fasoli to z kolei ofiary dla bóstw opiekuńczych domu.
      Chleb zapewnić miał dobrobyt. Uznawano go za symbol nowego życia.
      Wypieki i produkty mączne dawać miały pomyślność i dostatek, groch
      chronił przed chorobami, mak zapewniał płodność, miód dawał
      przychylność sił nadprzyrodzonych, a grzyby ułatwiały kontakt ze
      światem zmarłych.

      Wigilijny post nie ma nic wspólnego z chrześcijańskim umartwianiem
      się, jest różny od postu wielkanocnego. Wynikał z
      przedchrześcijańskiego, słowiańskiego ale nie tylko słowiańskiego,
      przekonania, że człowiek i zwierzę jedną stanowią rodzinę, w dzień
      wigilijny zwierzęta mogą mówić ludzkim głosem i nie wypada, żeby w
      dniu tak szczególnym człowiek jadł zwierzę… Od stołu, z wyjątkiem
      gospodyni nie wolno było wstawać. Należało zjeść każdą potrawę, być
      poważnym i nie hałasować. (Nie zakłócać spokoju istotom
      niewidzialnym?)

      Po kolacji przychodził czas wróżb. Jeśli siedzący przy stole rzucał
      wyraźny, długi cień oznaczać to miało długie życie w dobrym zdrowiu.
      Brak cienia to choroba albo śmierć. Snujący się po izbie dym ze
      zgaszonej świecy zwiastował pomyślność, jeśli wyraźnie ciągnął do
      drzwi oznaczało to czyjąś chorobę albo śmierć.

      Pogoda w dzień wigilii i kolejne po niej 11 dni miała być odbiciem
      pogody w całym roku.

      Należało unikać kłótni i sporów, aby nie kłócić się przez cały rok.
      Nic nie pożyczać, aby samemu nie musieć pożyczać, a własne długi
      oddać przed wigilią, być życzliwym dla innych, aby nie narazić się
      na nieżyczliwość...

      Jak by nie patrzeć- czeka nas kolejny magiczny dzień. Tradycja to
      również pamięć o dziwnych wierzeniach i obyczajach przodków bez
      obowiązku wierzenia w to, w co oni wierzyli nie mając wiedzy, którą
      dziś mamy. Dla mnie to już nie pogańskie, nie chrześcijańskie, ale
      ateistyczne święta z poczuciem bliskości i więzi między ludźmi, tak
      nierozłącznie związane z tymi świętami, więzi która może wznosić się
      ponad podziały światopoglądowe i religijne, więzi i bliskości.
      Wszyscy jesteśmy gałęziami tego samego drzewa. Drzewa, które nazywa
      się Życie.

      www.racjonalista.pl/kk.php/s,7026
      --
      Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki.
      (Charles-Louis de Secondat de Montesquieu)
      • Gość: kazik IP: 96.18.162.* 23.12.09, 19:09
        kazdy jednak wierzacy powinien samemu wyczytac z Biblii,czyli Slowa
        samego Boga,jak ten Bog sie zapatruje na wogole obchodzenie tych
        swiat na pamiatke swego syna?jakos ponoc nie mozna w Biblii znalesc
        polecenia co do tych obchodow ani zadnej, nawet bliskiej daty urodzin
        Jezusa.za to inne polecenia zwiazane z Jezusem sa.a przeciez Bog
        prosi by byc Mu poslusznym i wykonywac Jego wole,bo jak
        mowi,ciemnosc z jasnoscia wspolnoty zadnej nie maja.
    • www.komiksomania.pl/newsy/jezus-na-krzyzu-zbyt-brutalny-dla-dzieci.html
      krzyże z wiszącą i zakrwawioną półnagą osobą wg psychologów bardzo żle wpływają
      na psychikę dzieci ,podobnie jest z biblią gdzie mamy dziesiątki brutalnych scen
      , zemsty ,odwetów ,mordów itp krwawych jatek , brrr...

      wnioski:

      -krzyże powinny być bez tej zakrwawionej i półnagiej osoby
      -biblia powinna byc dostępna od 18 lat tak jak filmy horrory lub może byc
      dostepna dla młodszych osób ale po zaczernieniu brutalnych fragmentów tekstu ,no
      ale wtedy zostałyby prawie same okładki
      • Gość: kazik IP: 96.18.162.* 24.12.09, 19:31
        nic by cie nie trwozylo,kiedy prawda biblijna bylaby prawdziwie
        gloszona i wyjasniana.kiedy Biblia nie bylaby odstawiana na bok,przez
        tych,co mowia,ze na Jej strazy stoja.nie dziwie sie wiec twego do
        Biblii stosunku.jednak przy szczerym podejsciu w Jej calokrztalcie
        poznania,twe zdanie sie zmieni.po prostu zyjesz posrod ludzi
        majacych do Niej negatywny stosunek,nie umiejacych ci wszystkiego w
        rozumny sposob wyjasnic,sam tez z tym sobie nie radzisz.potrzebujesz
        wiec kogos,kto ci w tym pomoze.ale tu wchodzi w gre pokora.i to jest
        najwieksza przeszkoda,ze wzgledu na otoczenie i takze na pyche.
        to tez trzeba zrozumiec i pokonac.ale to zalezy calkowicie od ciebie.
        • Prawda biblijna w zestawieniu z prawdami głoszonymi przez inne
          religie wypada raczej bardzo blado zarówno z historycznego jak i
          praktycznego punktu widzenia. Problem leży w tym, że odsyłanie do
          samej biblii można porównać chyba tylko do odsyłania do elementarza
          każdego, kogo nie stać jest na zrozumienie twórczości Szekspira czy
          Szołochowa. Tak właśnie wygląda wartość biblii w zestawianiu z
          praktyczną jej realizacją w wydaniu znanego nam kościoła
          katolickiego. Serdeczne dzięki za przychylne porady, ale nie tylko
          kościelni megalomanii spuszczają z tonu przy rozważaniu nie jednej
          kwestii wprost z biblii. Nie mam śmiałości kogokolwiek pouczać, ale
          warto podjąć się trudu i odpowiedzieć na pytanie, co wspólnego z tą
          ideą prawości ma postępowanie np. Jana Pawła II w kwestii ukrywania
          ks. Athanase Seromba ściganego za ludobójstwo w Ruandzie, jego wizyta
          w Meksyku pozostawiająca spory niedosyt poddający wątpliwości jego
          intencje, czy balkonowe pozdrawianie zgonionego tłumu razem z
          Pinochetem w czasie wizyty w Chile. I nie tłumacz mi czasem, że
          papież jest nieomylny, bo faktografia papieży mówi o czymś zupełnie
          przeciwnym. A więc jest to niewątpliwy kłam serwowany w imieniu tzw.
          biblii.

          --
          Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki.
          (Charles-Louis de Secondat de Montesquieu)
    • Gość: * IP: *.chello.pl 25.12.09, 17:18
    • Gość: m IP: *.chello.pl 19.01.10, 08:50
    • Gość: and IP: *.chello.pl 12.02.10, 18:35
      "...– Księża często nie potrafią sobie poradzić, napotkawszy postawy
      antyklerykalne – przyznaje psycholog Ewa Kusz, prowadząca terapię osób
      konsekrowanych i księży. – A przecież każda krytyka wnosi coś pozytywnego,
      niezależnie od tego, czy jest słuszna. Stanowi szansę na skonfrontowanie się z
      cudzą opinią, przyjrzenie się, czy coś z tych zarzutów jest prawdą i co można by
      ewentualnie zmienić. Informacja zwrotna zawsze jest cenna, najgorsza jest
      obojętność."
    • Gość: * IP: *.chello.pl 13.02.10, 10:40
    • 27-letni Somalijczyk, który próbował wedrzeć się z siekierą i nożem do domu
      duńskiego rysownika Kurta Westergaarda. Podejrzewany o kontakty z Al-Kaidą
      Somalijczyk został formalnie oskarżony nie tylko o próbę zabicia karykaturzysty,
      ale także policjanta.
      tnij.com/0W8On
      Przypomniało mi się w tym momencie, jak to rydzyk po wyborach Kwaśniewskiego na
      Prezydenta zwoływał swoich moherów do marszu na Warszawę.
    • Więcej ofiar molestowania w jezuickich szkołach
      Afera o molestowanie uczniów w jezuickich szkołach zatacza coraz szersze kręgi.
      Dziesięć dni po ujawnieniu skandalu jednak nie wszystkie biskupstwa w Niemczech
      oferują pomoc ofiarom zakonników.
      Agencja Prasowa DPA przyjrzała się stronom internetowym 27 biskupstw i
      arcybiskupstw w Niemczech. Tylko siedem archidiecezji i diecezji ustosunkowało
      się na swoich stronach do skandalu ujawnionego w berlińskim gimnazjum
      Canissius-Kolleg. Lista ofiar molestowania wśród uczniów tej elitarnej szkoły
      wydłużyła się od chwili, kiedy kilka dni temu poinformowano o przypadkach
      seksualnego wykorzystywania uczniów.

      "Berliner Morgenpost" informuje, powołując się na Urszulę Raue, adwokatkę,
      której zakon jezuitów powierzył zbadanie sprawy, że znanych jest już 30 ofiar.
      Dotychczas mowa była o 22 ofiarach wśród uczniów uczęszczających do gimnazjum w
      latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

      Reakcje Kościoła katolickiego w internecie

      Arcybiskupstwo berlińskie należy do niewielu diecezji, które zabierają w
      internecie publicznie głos w sprawie ujawnionego skandalu. Na ten temat
      wypowiada się także arcybiskupstwo Hamburga oraz diecezje w Hildesheim, gdzie
      także ujawniono kilka przypadków uwikłania zakonników w skandal pedofilski.

      Diecezja w Osnabrück cytuje na swojej witrynie internetowej Przełożonego
      Generalnego o. Theo Paula, który powiedział: "Biskupstwo Osnabrück z wielką
      konsternacją reaguje na ujawnione przypadki molestowania w Kościele katolickim.
      W skutek tego poważnie nadużyte zostało zaufanie".

      Pod tym oświadczeniem zamieszczono nazwiska osób, które oficjalnie udzielają
      pomocy ofiarom przestępstw na tle seksualnym popełnianych przez zakonników.

      Do powołania takich osób zobowiązał diecezje w 2002 roku Episkopat Niemiec
      (Deutsche Bischofskonferenz). Lecz na większości diecezjalnych stron
      internetowych znalezienie ich nazwisk było wielce skomplikowane, a czasami wręcz
      niemożliwe..

      Bilans molestowania w katolickich szkołach

      Hamburski tygodnik "Der Spiegel" zamieszcza w ostatnim numerze (8.02.10)
      informację, że zarzut popełnienia przestępstw na tle seksualnym postawiono w
      ciągu ostatnich 15 lat blisko 100 pracownikom Kościoła katolickiego. Sondaż w 27
      diecezjach wykazał, że podejrzanych o molestowanie było od 1985 roku co najmniej
      94 duchownych i osób świeckich.

      Minister Edukacji w Senacie Berlina Jürgen Zöllner (SPD) nie widzi konieczności
      powołania w Berlinie pełnomocnika d.s. molestowania po ujawnieniu skandalu
      pedofilskiego w katolickim gimnazjum. Widzi natomiast sens w powołaniu w każdej
      szkole mężów zaufania, do których ofiary przestępstw seksualnych mogłyby się
      zgłosić.

      O skandalu pedofilskim w elitarnym katolickim gimnazjum władze oświatowe Berlina
      zostały poinformowane dwa tygodnie przed publicznym ujawnieniem skandalu. Opinia
      publiczna dowiedziała się o tym, kiedy przełożony jezuitów w Niemczech,
      prowincjał Stefan Dartmann przeprosił molestowanych przez zakonników byłych
      uczniów berlińskiego gimnazjum.
      wiadomosci.onet.pl/2128240,12,wiecej_ofiar_molestowania_w_jezuickich_szkolach,item.html
      --
      Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
      (Montesquieu)
    • W największych polskich miastach na lekcje religii nie chodzi już nawet połowa
      uczniów. Powodem jest brak wiary, czasu, niechęć do katechetów, a czasem
      zwyczajne lenistwo - czytamy w dzienniku "Polska".

      Coraz więcej uczniów gimnazjów i liceów w dużych miastach rezygnuje z lekcji
      religii. Oficjalnie o problemie Kościół nie mówi. Ale z ustaleń gazety wynika,
      że w szkołach w Łodzi, Wrocławiu czy Warszawie aż połowa uczniów nie chodzi na
      katechizację. W jednym z łódzkich liceów z religii zrezygnowała cała klasa.

      Dlatego metropolita łódzki abp Władysław Ziółek zwrócił się z wezwaniem do
      młodzieży i rodziców. Apeluje o udział w szkolnej katechezie.

      Jeszcze dwa lata temu Kościół mógł ogłaszać, że na religię chodzi ponad 90 proc.
      gimnazjalistów i licealistów. Teraz jest tak tylko w diecezjach południowej i
      wschodniej Polski, zamieszkanych przez najbardziej religijną ludność.

      Niepokój duchownych budzi fakt, że w dużych miastach zachodniej i centralnej
      części kraju z uczęszczania na lekcje religii rezygnują nawet wierzący i
      praktykujący uczniowie. Choć deklarują, że regularnie chodzą do Kościoła, o
      szkolnej katechezie nie chcą słyszeć. Powód? Zdaniem jezuity ojca Jacka Prusaka
      często decyduje o tym brak wspólnego języka z osobą prowadzącą zajęcia z
      religii. Profesor Zbigniew Mikołejko, filozof i religioznawca z Uniwersytetu
      Warszawskiego, nie ma natomiast wątpliwości: "W wielu przypadkach o rezygnacji z
      katechezy decyduje lenistwo.

      Na początku września uczniowie usłyszeli w szkołach, że teraz na ocenę z religii
      będą musieli zapracować. Katecheci podali im szczegółowe wymagania dotyczące
      materiału, który trzeba będzie opanować".

      Ksiądz dr Krzysztof Kantowski, konsultor komisji wychowania katolickiego
      episkopatu, zwraca uwagę, że pokolenie wychowane po 1990 r. nie docenia roli
      Kościoła. Jego zdaniem młodzi sądzą, że całą wiedzę o życiu mogą znaleźć w
      internecie.
      fakty.interia.pl/polska/news/dzieci-rezygnuja-z-religii-w-szkole,1179937
      --
      Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki.
      (Charles-Louis de Secondat de Montesquieu)
    • Gość: * IP: *.chello.pl 26.02.10, 22:42
    • Gość: w. IP: *.chello.pl 07.03.10, 00:08
    • Gość: * IP: *.chello.pl 12.03.10, 23:08
    • Gość: jan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.10, 18:14
      mam dla was krociutki artykul. zawarta w nim tresc da wam odpowiedz na wszystko
      sami spojrzcie tnij.org/f3v4

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.