Ko.ściół Katolicki Sp z o.o. (cz. 2) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                        • 42-letni ksiądz Marek K. został oskarżony o molestowanie seksualne 14-letniego
                          chłopca i znęcanie się nad uczniami podczas lekcji religii.

                          Ksiądz prowadził lekcje w szkole podstawowej i gimnazjum w Przewornie
                          (Dolnośląskie).

                          Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Strzelinie skierowała do
                          tamtejszego sądu. Proces przeciwko księdzu ma rozpocząć się 17 sierpnia.

                          Szef prokuratury Ryszard Walkiewicz powiedział, że do molestowania doszło na
                          początku 2005 roku. Pokrzywdzony 14-latek był ministrantem. Z aktu oskarżenia
                          wynika, że ksiądz m.in. dotykał go w miejsca intymne. Chłopak opowiedział o
                          wszystkim szkolnej pedagog. Ta zawiadomiła o wszystkim prokuraturę.

                          Walkiewicz podkreślił, że w tej sprawie, "nieprzesądzając o niczyjej winie,
                          najważniejsze jest to, że podejrzane zachowanie księdza wobec ucznia szybko
                          zgłoszono organom ścigania".

                          W trakcie postępowania okazało się, że inne dzieci również skarżyły się na
                          księdza. Uczniowie mówili, że byli przez niego źle traktowani. Według
                          prokuratury, Marek K. na lekcjach religii wulgarnie odzywał się do uczennic.
                          Chłopców bił katechizmem po głowach. Kilku uderzył w kark i żebra.

                          Ksiądz nie przyznaje się do winy. Wyjaśnił w prokuraturze, że wszystkie zarzuty
                          to "pomówienia". Prokuratura powiadomiła o śledztwie Kurię Metropolitarną we
                          Wrocławiu. Oskarżony nie został nigdzie przeniesiony. Cały czas odprawia msze w
                          kościele w Przewornie.
                          (PAP)
                          fakty.interia.pl/kraj/prawo_i_bezprawie/news/Ksi%B1dz_oskar%BFony_o_molestowanie_i_bicie,775896,2943
                          • Jeszcze na początku maja hołubiony. Dzisiaj wytykany palcami. Ksiądz Piotr T.,
                            były proboszcz z Dębnicy przed tygodniem został zatrzymany przez policjantów z
                            Kościerzyny. We wtorek prokuratura postawiła mu zarzuty, a sąd zadecydował o
                            zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego aresztu.
                            - Przedstawiliśmy mu zarzuty wielokrotnego obcowania płciowego z jednym z
                            ministrantów odwiedzających parafię - mówi Stanisław Tocha z człuchowskiej
                            prokuratury. - Do tego będzie odpowiadał za udzielanie narkotyków i środków
                            odurzających młodym ludziom, wielokrotne namawianie jednego z chłopców do
                            targnięcia się na życie oraz rozpijanie młodych ludzi.
                            Według prokuratury pokrzywdzonych jest sześciu chłopców - obecnie 15-16 letnich.
                            Nadal nie wiadomo natomiast co ze sprawą pieniędzy na remont kościoła w
                            Mosinach. Według prokuratury zginęło ponad 30 tysięcy złotych. Prawdopodobnie
                            jednak ta sprawa będzie toczyła się odrębnym trybem.
                            Od tygodnia były proboszcz z Dębnicy przebywa w areszcie.
                            - Zachowuje się bardzo spokojnie - mówi Franciszek Tarasewicz, dyrektor
                            czarneńskiego więzienia. - Jest małomówny i nie stwarza żadnych problemów.
                            Umieściliśmy go jednak w pojedynczej celi. Osoby podejrzane o popełnienie takich
                            przestępstw nie cieszą się popularnością wśród innych więźniów.
                            Mimo "mocnych argumentów" prokuratury nie wszyscy mieszkańcy Dębnicy, Mosin i
                            Ględowa wierzą w winę księdza Piotra.
                            - To jakieś nieporozumienie - mówi Marta Kaszanits z Dębnicy, która już
                            wcześniej broniła księdza. - Czy wyobraża pan sobie, żeby osoba molestowana czy
                            też wykorzystywana seksualnie dobrowolnie jeździła do swojego kata? Ministrantem
                            jest również mój syn i na pewno ksiądz mu nie zrobił krzywdy. Być może zdarzało
                            się poklepanie czy też objęcie, ale nic więcej. Ja do samego końca będę stała
                            przy księdzu. Nawet wówczas gdy w jego sprawie zapadnie wyrok - nie uwierzę.
                            Podobnie jak pani Marta myśli wielu byłych parafian Piotra T. Są jednak i tacy,
                            którzy z powodu tej sprawy odwrócili się nie tylko od niego, ale i od Kościoła.
                            - Nigdy więcej nie zaufam żadnemu księdzu - mówi młoda mieszkanka Mosin. -
                            Księdzu Piotrowi wierzyłam wręcz bezgranicznie i strasznie się na nim zawiodłam.
                            Przestałam chodzić do kościoła i nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek zacznę...
                            Sam ksiądz nie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Nie złożył wyjaśnień również
                            przed prokuratorem. Zeznawał jedynie za zamkniętymi drzwiami sali sądowej. Nie
                            przyznał się do winy.
                            Piotr Furtak - Dziennik Bałtycki
                            czluchow.naszemiasto.pl/wydarzenia/629373.html
                            • Ks. Roman Walkows, proboszcz parafii św. Katarzyny wrócił do Starogardu Gd. Był
                              w Niemczech, gdzie pełnił zastępstwo. Przyjechał wcześniej, po tym jak
                              aresztowano tymczasowo 59-letniego kościelnego i 24-letniego opiekuna
                              ministrantów, podejrzanych o pedofilię. Na przestrzeni 10 minionych lat ich
                              ofiarami byli ministranci poniżej 15 roku życia. Ks. proboszcz zapewnia, że nie
                              wiedział, iż na jego terenie dochodziło do takich rzeczy.

                              - Gdybym wiedział, to zareagowałbym - twierdzi ks. proboszcz. - To dla mnie duże
                              zmartwienie...
                              Parafianie oczekują wyjaśnień na ten temat. Pierwsze słowa padły w minioną
                              niedzielę.
                              - Jesteśmy zszokowani całą tą sprawą - mówił wówczas ksiądz Mindykowski. -
                              Czekamy na dalsze wyniki śledztwa.
                              Parafianie mają nadzieję, że w najbliższą niedzielę dowiedzą się czegoś więcej.
                              - Przyjdę do kościoła jak zawsze, ale teraz liczę na wyjaśnienie z ust księdza
                              proboszcza - mówi Irena Czeplin. - Wierzę, że duchowny wyjaśni całą tę sprawę.
                              W minionych dniach głośno było też o zatrzymaniu koło Kościerzyny księdza Piotra
                              T., poszukiwanego od dwóch miesięcy byłego proboszcza parafii w Dębnicy,
                              niedaleko Człuchowa. Wcześniej pełnił on posługę w kościele św. Katarzyny w
                              Starogardzie Gd. Zarzuty, jakie postawiono byłemu już proboszczowi Dębnicy, to
                              współżycie z nieletnim oraz namawianie nieletnich do zażywania narkotyków, picia
                              alkoholu i popełnienia samobójstwa. Pokrzywdzonych jest sześciu ministrantów z
                              św. Katarzyny, którzy odwiedzali księdza Dębnicy od ub.r.

                              - Sprawę ks. Piotra prowadzi prokuratura w Człuchowie, a św. Katarzyny my i są
                              to dwa oddzielne postępowania, które łączą osoby pokrzywdzone - mówi Janusz
                              Struczyński, prokurator rejonowy w Starogardzie Gd. - Ofiar tego procederu może
                              być około 20, bo po informacjach w mediach skontaktowały się nami kolejne
                              pokrzywdzone osoby.
                              Niebawem ma zostać przesłuchany ks. proboszcz.
                              Starogardzka policja już w maju, gdy wyszła na jaw sprawa księdza Piotra T.,
                              zdobyła informacje, że może ona doprowadzić do zatrzymania osób podejrzanych o
                              pedofilię, ale dla dobra śledztwa niczego oficjalnie nie podawano. Policja
                              relacjonowała nam, że ksiądz Piotr utrzymywał bardzo zażyłe relacje szczególnie
                              z jednym z ministrantów.

                              Nie milkną echa zatrzymania i aresztowania kościelnego oraz prezesa ministrantów
                              z parafii św. Katarzyny w Starogardzie Gd., podejrzanych o pedofilię. Ich
                              ofiarami byli ministranci z tej parafii. Tymczasem ks. proboszcz Roman Walkows
                              twierdzi, że o niczym nie wiedział.
                              Przypomnijmy, że według ustaleń policji i prokuratury do przestępstwa z udziałem
                              ministrantów poniżej 15 roku życia dochodziło na przestrzeni minionych
                              dziesięciu lat. Działo się to w pomieszczeniach parafialnych oraz w siedzibie
                              Platformy Obywatelskiej w Starogardzie Gd. Obaj zatrzymani, 59-letni kościelny i
                              24-letni prezes ministrantów, trafili do tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
                              - Po informacjach w mediach zgłosiło się kilka osób, które mogą być poszkodowane
                              w tej sprawie - mówi Janusz Struczyński, prokurator rejonowy w Starogardzie Gd.
                              - Liczba ofiar może wynosić w sumie około 20 osób, byłych i obecnych
                              ministrantów. W tej chwili śledztwo idzie w kierunku pogłębienia istniejących
                              materiałów dowodowych oraz zbierania informacji o tym, czy uczestniczyły w
                              przestępstwie jeszcze inne osoby. Ksiądz proboszcz będzie oczywiście
                              przesłuchany. To tylko kwestia czasu.

                              Rozmawialiśmy z ks. proboszcz Romanem Walkowsem, który wrócił z Niemiec, gdzie
                              był na zastępstwie w jednej z parafii. O sprawie dowiedział się już tam poprzez sms.
                              - Byłem zaskoczony, jak się o tym dowiedziałem - powiedział nam ks. proboszcz. -
                              Wyjeżdżając z parafii w ogóle nie spodziewałem się, że usłyszę później takie
                              informacje. Jestem tu od 1988 roku, nie wiem jak do tego mogło dojść... Sam pan
                              widzi, że czuję się przygaszony całą tą sprawą...
                              Ksiądz proboszcz twierdzi, że ani kościelny, ani opiekun ministrantów nie
                              sprawiali kłopotów, a ministranci, jak i rodzice niczego nie sygnalizowali.
                              Podobnie jest jeśli chodzi o ks. Piotra, który pełnił posługę w parafii i teraz
                              jest podejrzany m.in. o współżycie z nieletnim, o czym piszemy obok. Proboszcz
                              też nie zauważył niczego, co by mogło wskazywać na podejrzane zachowanie Piotra T.
                              Czy ksiądz nie obawia się, że przestanie być po tej aferze proboszczem parafii?
                              - Kuria ze mną się nie kontaktowała, ale podporządkuję się każdej decyzji -
                              odpowiedział nam duchowny, dodając, że zatrzymani powinni być sprawiedliwie
                              osądzeni, a jeśli są winni - ponieść karę.

                              Proboszcz powiedział nam też, że szuka nowego kościelnego i kogoś, kto zastąpi
                              prezesa ministrantów.
                              Ministranci niezbyt chętnie mówią o skandalu. Bardziej rozmowny był mieszkaniec,
                              który zna dobrze ks. proboszcza.
                              - Gdyby proboszcz wiedział, że coś złego się dzieje, na pewno zareagowałby i
                              zrobiłby natychmiast z tym porządek. Taki ma charakter, taki styl - powiedział
                              nam nasz informator. - Możliwe więc, że rzeczywiście działo się to wszystko po
                              cichu, bez jego wiedzy na ten temat.

                              • Ksiądz już w areszcie

                              W maju głośno było o księdzu Piotrze T., który w ub.r. krótko pełnił posługę w
                              parafii św. Katarzyny, a potem został proboszczem w Dębnicy, koło Człuchowa.
                              Młodzi chłopcy, ministranci z parafii św. Katarzyny ze Starogardu Gd.,
                              odwiedzali ks. Piotra w Dębnicy. Jeden z nich zniknął wiosną tego roku razem z
                              księdzem. Rozpoczęto poszukiwania z udziałem policji. W końcu Piotr T. odwiózł
                              chłopaka na dworzec w Kościerzynie i ten stamtąd wrócił do domu. Człuchowska
                              prokuratura rozesłała w lipcu za duchownym list gończy. W miniony piątek były
                              proboszcz z Dębnicy został zatrzymany przez policjantów w okolicach Kościerzyny.
                              Zarzuty, jakie postawiono byłemu już proboszczowi Dębnicy, to współżycie z
                              nieletnim oraz namawianie nieletnich do zażywania narkotyków, picia alkoholu i
                              popełnienia samobójstwa. Pokrzywdzonych jest sześciu chłopców ze Starogardu Gd.,
                              którzy od 26 czerwca ub.r. przyjeżdżali w odwiedziny do księdza w Dębnicy. Piotr
                              T. trafił na razie na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu do 12 lat więzienia.
                              Maciej Jędrzyński, (Seba) - Dziennik Bałtycki
                              tczew.naszemiasto.pl/wydarzenia/629513.html
                            • Ksiądz Roman Walkows, proboszcz parafii św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim,
                              przyznał wczoraj przed wiernymi, że przeżywa najtrudniejsze chwile w swoim życiu
                              kapłańskim. Dodał jednak, że nie unika głosów krytyki, bo jest ona pouczająca.

                              Rozmawiając ze starogardzianami można często usłyszeć, że żałują proboszcza,
                              choć zastanawia ich również, jak to możliwe że duchowny nic nie wiedział o
                              pedofilii na jego terenie. Policja ustaliła, że do czynności seksualnych z
                              udziałem ministrantów dochodziło m. in. w pomieszczeniach parafialnych.
                              Starogardzianie wolą jednak wypowiadać się anonimowo, bo temat w 50-tysięcznym
                              mieście jest nader delikatny.
                              - Proboszcz to dobry, miły człowiek i gdy teraz na niego patrzę, aż coś mnie
                              ściska w środku i chce mi się płakać... - mówi pani Justyna, starsza mieszkanka
                              Starogardu Gd.
                              - Dobrze, że proboszcz nie unika tematu, mówi o tym głośno, ale dziwne, że przez
                              10 lat nie zauważył, że na jego podwórku dzieje się coś złego - dodaje pan
                              Marek, inny z mieszkańców.
                              Ks. proboszcz stwierdził wczoraj na mszy św., że nie dziwią go liczne opinie i
                              wypowiedzi wokół całej sprawy.
                              - To normalne w każdej społeczności - mówił proboszcz do wiernych. -Zanim jednak
                              nie skończy się postępowanie prokuratorskie, nie mamy pełnego obrazu sprawy.
                              - Proszę Boga, aby pokrzepił poranionych, aby wznowił ich w wierze - dodał. -
                              Proszę też o modlitwę, dziękując za każde życzliwe słowo i nawet za krytykę, bo
                              ona ma w sobie pouczającą moc.
                              Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Starogardzie Gd.
                              - W tej chwili pogłębiamy materiał dowodowy i sprawdzamy, czy w przestępstwo
                              mogło być zamieszanych więcej osób - informuje Janusz Struczyński, szef prokuratury.
                              Część nieletnich ministrantów wykorzystywanych seksualnie spotykała się także z
                              księdzem Piotrem T., który był proboszczem w Dębnicy, a wcześniej pełnił posługę
                              w kościele św. Katarzyny. Był on poszukiwany przez dwa miesiące i niedawno
                              trafił do tymczasowego aresztu. Postawiono mu m. in. zarzut współżycia z nieletnim.
                              Aresztowanym tymczasowo na trzy miesiące 59-letniemu kościelnemu i 24-letniemu
                              cywilnemu opiekunowi ministrantów grozi kara do 12 lat więzienia.
                              Maciej Jędrzyński - NaszeMiasto.pl
                              gdansk.naszemiasto.wp.pl/wydarzenia/630229.html
                            • Są kolejne ofiary
                              Dziewięć kolejnych ofiar pedofilii, byłych lub obecnych ministrantów
                              starogardzkiej parafii św. Katarzyny, będzie nowymi świadkami w tej sprawie. Do
                              przestępstwa dochodziło nie tylko w domu parafialnym, ale także w siedzibie
                              Platformy Obywatelskiej.
                              O sprawie pisaliśmy wczoraj. 59-letni kościelny i 24-letni szef ministrantów
                              przyznali się do wielokrotnego dokonywania czynności seksualnych wobec
                              parafialnych ministrantów poniżej 15 roku życia. Początki tego sięgają 1996 r.
                              Obaj zatrzymani trafili do aresztu tymczasowego - grozi im kara pozbawienia
                              wolności do lat 10. Dotąd przesłuchano dziesięć ofiar przestępstw.
                              - Ale jest już dziewięć kolejnych i może być ich jeszcze więcej - mówi Janusz
                              Struczyński, prokurator rejonowy w Starogardzie Gd. - Apeluję o to, aby osoby
                              te, bądź ich rodziny, zgłaszały się do nas w tej sprawie.
                              Nasz informator opowiedział nam o jednym z przypadków ministranta.
                              - Przyznał mi, że był molestowany przez 5 lat, przez kościelnego, tego szefa
                              ministrantów i księdza, który odszedł do Dębnicy. Zmusili go do tego, bał się -
                              usłyszeliśmy od jednego z mieszkańców Starogardu Gd.
                              Chodzi o księdza Piotra T. byłego proboszcza parafii w Dębnicy, koło Człuchowa.
                              Jest on poszukiwany w związku z postępowaniem dotyczącym molestowania
                              seksualnego nieletnich oraz dawania im narkotyków. Przez rok, do połowy 2005 r.,
                              pełnił posługę w parafii pw. św. Katarzyny, a potem zapraszał ulubionych
                              ministrantów do Dębnicy.
                              Dokonano przeszukań miejsc zamieszkania i pracy zatrzymanych, zabezpieczając
                              trzy komputery oraz płyty. Prokurator przeszukał z policją także siedzibę PO.
                              Policja potwierdza, że ma udokumentowany przypadek przestępstwa z udziałem
                              ministranta w tejże siedzibie.
                              - Jestem zaskoczony, nic o tym nie wiem - mówi Jarosław Gabig, lider PO w
                              Starogardzie Gd.
                              - Rozpatrujemy w postępowaniu również to, czy mogło dojść do tego rodzaju
                              przestępstw z udziałem osób duchownych z tej lub innej parafii - mówi nadkom.
                              Bogusław Ziemba ze starogardzkiej policji.
                              Proboszcz parafii św. Katarzyny, Romana Walkows jest w Niemczech.
                              Maciej Jędrzyński - Dziennik Bałtycki
                              gdansk.naszemiasto.wp.pl/wydarzenia/627259.html
                            • Ta wiadomość wstrząsnęła w tym tygodniu nie tylko Starogardem Gdańskim, ale
                              poruszyła całą Polskę. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn: kościelnego i prezesa
                              ministrantów z parafii pw. św. Katarzyny, podejrzanych o pedofilię. Zatrzymani
                              przyznali się i decyzją sądu trafili już na trzy miesiące do tymczasowego aresztu.

                              Kościelny, to 59-letni Waldemar G., a prezes ministrantów, 24-letni Tomasz J.
                              jest także pracownikiem Wydziału Kultury, Sportu i Promocji Regionu Starostwa
                              Powiatowego. Pierwszy został zatrzymany w miniony wtorek w biurze parafialnym, a
                              drugi w starostwie, chociaż miał urlop. Ich ofiarami przestępstwa pedofilii było
                              dziesięciu ministrantów. Najmłodszy miał 11 lat...
                              - Z naszych ustaleń wynika, że przestępstwa miały miejsce na terenie parafii
                              przez około 8-10 ostatnich lat - informuje nadkom. Bogusław Ziemba, zastępca
                              komendanta starogardzkiej policji. - Przyznali się, że dopuszczali się w tym
                              czasie do czynności seksualnych wobec chłopców w wieku poniżej 15 lat. Na razie
                              wiemy o dziesięciu pokrzywdzonych, ale może ich być więcej.
                              Opisy tego, co się działo, a które poznaliśmy zbierając ten materiał, są
                              koszmarne, wręcz niewyobrażalne i nie nadają się do przytoczenia.
                              - Przyznam, że za moich czasów sprawy o takim rozmiarze nie mieliśmy - stwierdza
                              Janusz Struczyński, szef Prokuratury Rejonowej w Starogardzie Gd.
                              Gdy w środę policja podała informacje o zatrzymaniu, temat pojawiał się przez
                              cały dzień w wielu mediach. Do miasta zjechały dziesiątki dziennikarzy.
                              Niestety, Starogard Gdański po raz kolejny dał się poznać tylko od ciemnej strony...
                              To może być dopiero początek wielkiego skandalu z Starogardzie Gd. związanego z
                              pedofilią. Do tej pory ustalono, że ofiarami przestępstw było 10 ministrantów z
                              parafii św. Katarzyny i zaczęło się to jeszcze w latach 90. Z naszych informacji
                              wynika, że ministranci byli ?zaczepiani? m.in. w pomieszczeniach parafialnych.
                              Obaj mężczyźni, których zatrzymano we wtorek, nazajutrz zostali przewiezieni do
                              Sądu Rejonowego w Starogardzie Gd. przez policję, ale dla dziennikarzy byli
                              nieuchwytni. Ci stali przed sądem godzinę, potem kolejną już w budynku.
                              Tymczasem kościelny i prezes ministrantów z parafii św. Katarzyny zostali
                              wprowadzeni od strony Aresztu Śledczego, w sposób niewidoczny dla ciekawskich i
                              przedstawicieli mediów. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Gdy sędzia
                              wyszedł z sali, został wręcz zatrzymany przez dziennikarzy.
                              - Chodzi o obcowanie seksualne z osobami poniżej 15 roku życia - powiedział
                              Zbigniew Ałaszewski, sędzia starogardzkiego Sądu Rejonowego. - Wobec
                              zatrzymanych zastosowano karę tymczasowego aresztu. Najprawdopodobniej sprawa
                              będzie się rozwijać i najprawdopodobniej będą kolejne zarzuty. Część świadków,
                              to osoby dorosłe, a część nie ma jeszcze 15 lat.
                              Na pytanie, czy w sprawę mogą być zamieszani także duchowni, sędzia powiedział,
                              że nic mu o tym nie wiadomo. Ale zatrzymanie dwóch mężczyzn - kościelnego i
                              prezesa ministrantów - jest częściowo powiązane ze sprawą księdza Piotra T.,
                              byłego proboszcza z Dębnicy, koło Człuchowa. Pisaliśmy o tym wiosną br. Ksiądz
                              przepadł jak kamień w wodę, a jest poszukiwany w związku z postępowaniem
                              dotyczącym molestowania seksualnego nieletnich oraz podawania im narkotyków.
                              Wcześniej pełnił on posługę właśnie w parafii pw. św. Katarzyny i zapraszał
                              ministrantów tej parafii do Dębnicy. W parafii w Starogardzie Gd. był mniej
                              więcej rok, do połowy 2005 r. Tymczasem sprawa 10 ministrantów sięga jeszcze lat
                              90. Gdzie więc szukać przyczyn pedofilii w parafii?
                              Ks. Roman Walkows, proboszcz parafii pw. św. Katarzyny, był w środę nieobecny.
                              Udało nam się zamienić kilka zdań z ks. wikariuszem Ryszardem Firshem.
                              - Całą sprawą jesteśmy zszokowani - mówi ks. Ryszard Firsh. - Zatrzymani nigdy
                              nie przejawiali niczego złego do drugiego człowieka. Jestem jednak zdania, że
                              jeśli popełnili przestępstwo, to musi spotkać ich kara. Proszę jednak więcej o
                              zaistniałej sprawie rozmawiać z księdzem proboszczem.
                              Aktualnie duchowny przebywa w jednej z parafii w Niemczech. Ma wrócić za kilka
                              dni. Zszokowane są jednak przede wszystkim matki ministrantów ze starogardzkiej
                              parafii.
                              - To nie może być prawda - podkreśla jedna z matek, która prosi nas o
                              anonimowość dla dobra jej dziecka. - Wcześniej służbę w tej świątyni pełnił mój
                              starszy syn i nigdy o takich rzeczach nie mówił. Mój młodszy syn nadal będzie
                              służyć do mszy, bo ja w tę sprawę po prostu nie wierzę. Wiem, że nie stanie mu
                              się tu krzywda - kończy kobieta.
                              O zdanie chcieliśmy także zapytać Kurię Biskupią w Pelplinie, jednak w środę
                              nikt dla dziennikarzy nie był uchwytny. Ks. Ireneusz Smagliński, rzecznik
                              prasowy kurii, był na urlopie. W Pelplinie nie było też ks. kanclerza, ani
                              księdza biskupa pelplińskiego Jana Bernarda Szlagi, który jest na wczasach.
                              Zdziwieni są także współpracownicy Tomasza J. ze starostwa.
                              - Trudno w to uwierzyć, chyba miał jakąś dziewczynę... - mówi Stefan Galiński z
                              Wydziału Kultury. - Czy policja zabezpieczyła jego komputer? Przecież on tu
                              nawet nie miał żadnego komputera służbowego.
                              Starosta Sławomir Neumann zapowiedział, że Tomasz J. będzie zwolniony z pracy.
                              Szef ministrantów jest też w zarządzie miejskim PO. Starosta, jeden z
                              miejscowych liderów PO, nie sądzi jednak, aby sprawa ta mogła zaszkodzić partii.
                              Maciej Jędrzyński - Dziennik Bałtycki
                              starogardgdanski.naszemiasto.pl/wydarzenia/627393.html
                              • Ale niestety, w Tanzanii - u nas taka sytuacja jest wręcz nie do pomyślenia!!!

                                Sąd w Tanzanii skazał na 30 lat więzienia księdza rzymskokatolickiego za
                                uprawianie seksu z 17- letnim młodzieńcem - podała agencja Reutera.

                                To pierwszy w Tanzanii przypadek skazania księdza za taki czyn. W kraju tym
                                stosunki płciowe z nieletnimi lub osobą tej samej płci są zabronione.
                                wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=35116&wid=8458687&rfbawp=1155240060.850&ticaid=121ef

                                REKLAMA Czytaj dalej



                                Sąd oddalił apelację obrony, która zabiegała o uniewinnienie 38- letniego
                                Sixtusa Kimaro tłumacząc go młodym wiekiem.

                                To nie jest odpowiednie wytłumaczenie czegoś, co nie jest akceptowane w
                                społeczeństwie. Osoba duchowna musi cieszyć się szacunkiem, toteż powinna
                                odpowiadać za swe czyny - powiedziała sędzia Pellagia Khaday.

                                Prokurator żądał dożywocia. Ostatecznie Kimaro został skazany na 30 lat
                                więzienia i wypłacenie 17-latkowi odszkodowania w wysokości 2 mln szylingów
                                tanzańskich (równowartość 1554 dolarów).

                                Reuter pisze, że nie udało się uzyskać wypowiedzi przedstawiciela Kościoła
                                katolickiego w Tanzanii na temat wyroku. (ap)
                                • Proces księdza oskarżonego o nadużycie zaufania 17-letniego ministranta i
                                  doprowadzenie go do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym oraz
                                  obcowania płciowego rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Głogowie (Dolnośląskie).
                                  wiadomosci.wp.pl/kat,9251,wid,8441340,wiadomosc.html
                                  • Ksiądz oskarżony o molestowanie seksualne chłopca i znęcanie się nad dziećmi
                                    PAP 15:10

                                    42-letni ksiądz Marek K. został oskarżony o molestowanie seksualne 14-letniego
                                    chłopca i znęcanie się nad uczniami podczas lekcji religii, które prowadził w
                                    szkole podstawowej i gimnazjum w Przewornie.

                                    Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Strzelinie skierowała do
                                    tamtejszego sądu. Proces przeciwko księdzu ma rozpocząć się 17 sierpnia.


                                    REKLAMA Czytaj dalej



                                    Szef prokuratury Ryszard Walkiewicz powiedział, że do molestowania doszło na
                                    początku 2005 roku. Pokrzywdzony 14-latek był ministrantem. Z aktu oskarżenia
                                    wynika, że ksiądz m.in. dotykał go w miejsca intymne. Chłopak opowiedział o
                                    wszystkim szkolnej pedagog. Ta zawiadomiła o wszystkim prokuraturę.

                                    Walkiewicz podkreślił, że w tej sprawie, nie przesądzając o niczyjej winie,
                                    najważniejsze jest to, że podejrzane zachowanie księdza wobec ucznia szybko
                                    zgłoszono organom ścigania.

                                    W trakcie postępowania okazało się, że inne dzieci również skarżyły się na
                                    księdza. Uczniowie mówili, że byli przez niego źle traktowani. Według
                                    prokuratury, Marek K. na lekcjach religii wulgarnie odzywał się do uczennic.
                                    Chłopców bił katechizmem po głowach. Kilku uderzył w kark i żebra.

                                    Ksiądz nie przyznaje się do winy. Wyjaśnił w prokuraturze, że wszystkie zarzuty
                                    to "pomówienia". Prokuratura powiadomiła o śledztwie Kurię Metropolitarną we
                                    Wrocławiu. Oskarżony nie został nigdzie przeniesiony. Cały czas odprawia msze w
                                    kościele w Przewornie.
                                    (grm)
                                    wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8430234,wiadomosc.html
                                    • Ksiądz Roman Walkows, proboszcz parafii św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim, w
                                      której doszło do aktów pedofilskich, przyznał w niedzielę przed wiernymi, że
                                      przeżywa najtrudniejsze chwile w swoim życiu kapłańskim.
                                      wiadomosci.wp.pl/kat,1348,wid,8429533,wiadomosc.html
                                      • Współżycie z nieletnim, namawianie nieletnich do zażywania narkotyków, picia
                                        alkoholu i popełnienia samobójstwa - to zarzuty, jakie wczoraj usłyszał ksiądz
                                        Piotr T., były proboszcz parafii w Dębnicy, pod Człuchowem.
                                        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8414928,wiadomosc.html
                                        • Stołeczni policjanci zatrzymali w Płońsku (woj. mazowieckie) duchownego, który
                                          rozpowszechniał zdjęcia pornograficzne z udziałem dzieci. Magda Wicha z Komendy
                                          Stołecznej Policji poinformowała, że 30-letni mężczyzna przyznał się do
                                          zarzucanych mu czynów podczas przesłuchania.
                                          wiadomosci.wp.pl/kat,1348,wid,8405174,wiadomosc.html
                                          • Stan Oregon przeciw Watykanowi ws. molestowania nieletnich

                                            Amerykański sędzia federalny orzekł, że przeciw Watykanowi może toczyć się
                                            proces, dotyczący molestowania nieletnich. Zdaniem oskarżenia, Stolica
                                            Apostolska jest odpowiedzialna za działalność księdza, który był przenoszony z
                                            diecezji do diecezji w latach 60. minionego wieku.

                                            Tym samym sędzia odrzucił watykańską propozycję oddalenia procesu, w którym
                                            Stolica Apostolska, Archidiecezja Portland, arcybiskup Chicago oraz prowincja
                                            zakonna oskarżone są o ochronę ojca Andrew Ronana. Duchowny został przeniesiony
                                            z Irlandii do Chicago, mimo że znana była historia jego przewinień.
                                            wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,8346018,wiadomosc.html
                                            • Dyrektor szkoły podstawowej w Połoskach w powiecie bialskim został skazany na
                                              rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Jan F. został skazany za to,
                                              że nie przeciwdziałał molestowaniu nieletnich uczennic przez księdza katechetę.
                                              Sąd wymierzył też dyrektorowi 1200 złotych grzywny.
                                              wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8329461,wiadomosc.html
                                              • Metropolita lubelski abp Józef Życiński wysłał list z przeprosinami do matki
                                                10-letniej dziewczynki - ofiary księdza-pedofila z archidiecezji lubelskiej,
                                                skazanego w poniedziałek przez Sąd Rejonowy w Lublinie na 5 lat więzienia.
                                                wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8321746,wiadomosc.html


                                                Przeprosił i po wszystkim???
                                                • Doniesienie o uprowadzeniu syna przez byłego proboszcza w Dębnicy koło Człuchowa
                                                  złożył ojciec 15-letniego Dawida. Koledzy chłopca twierdzą, że proboszcz
                                                  rozpijał młodzież i namawiał Dawida do popełnienia samobójstwa.
                                                  wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8317313,wiadomosc.html
                                                  • Księży pedofilów w irlandzkim Kościele katolickim było więcej, niż dotąd
                                                    sądzono. Śledztwo w tej sprawie zachwieje zapewne i tak słabnącą pozycją
                                                    Kościoła w Irlandii.

                                                    W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat księża pedofile z diecezji w Dublinie
                                                    mogli dopuścić się aż tysiąca gwałtów na dzieciach - uważa organizacja broniąca
                                                    praw ofiar przemocy seksualnej One in Four.

                                                    Jej szef i założyciel Colm O'Gorman powiedział gazecie "The Irish Independent",
                                                    że właśnie taka liczba wyłania się z rozmów z ofiarami i ich rodzinami. Do biur
                                                    organizacji zgłaszają się ludzie, którzy wolą rozmowę niż wizytę w sądzie.
                                                    serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3534888.html
                                                  • 26 października 2004 r. informowaliśmy czytelników o brutalnych gwałtach
                                                    dokonywanych na dzieciach w sierocińcu „Miasto Dzieci im. Świętego Franciszka
                                                    Xawiera” w Republice Dominikańskiej, prowadzonym przez Kościół rzymskokatolicki.
                                                    Było tam regularnie gwałconych przynajmniej 12 dzieci. Tymczasem najnowsze
                                                    odkrycia związane z toczącym się procesem są jeszcze bardziej przerażające.

                                                    Odpowiedzialnym za sierociniec był diakon Rigoberto de Jesus Gonzalez Padial,
                                                    który przedstawił prasie nowe, wstrząsające szczegóły całej sprawy, jak również
                                                    oskarżył prokuraturę i władze Kościoła rzymskokatolickiego, o to, że nie podjęły
                                                    odpowiednich kroków zaraz po tym, kiedy przed ponad sześcioma miesiącami złożył
                                                    pierwsze doniesienie.

                                                    Diakon doniósł, że dowiedział się od dziewczynek, że poza gwałtami na dzieciach,
                                                    w sierocińcu również uprawiano rytualny kanibalizm. Dzieci miały zakopywać w
                                                    ziemi ludzki resztki, które nie zostały spożyte podczas rytuału.

                                                    W wywiadzie udzielonym programowi „El Día” („Dzień”), w telewizyjnym Kanale 11,
                                                    diakon Padial nie ujawnił imion przypuszczalnych uczestników kanibalizmu
                                                    tłumacząc, że o wszystkim już została poinformowana prokuratura i tylko wymiar
                                                    sprawiedliwości może ujawnić nazwiska.

                                                    Diakon opowiadał, że 5-letnia dziewczynka powiedziała mu kiedyś, że miała w
                                                    swoich dłoniach serce jednej z zamordowanych osób, a inne dziecko powiedziało
                                                    mu, że własnymi rękami, na polecenie dorosłych, zamordowała niemowlaka i jego
                                                    matkę. Kiedy z niedowierzaniem usłyszał te pierwsze relacje, jedna z dziewczynek
                                                    powiedziała mu, że on również jadł ludzkie mięso, bowiem pewnego dnia zamieniono
                                                    w zamrażarce mięso wołowe na ludzkie i to właśnie mięso podano wszystkim do
                                                    zjedzenia.

                                                    Do pierwszego skandalu związanego z sierocińcem doszło w lutym 2002 r., kiedy
                                                    złożono donos na kucharkę sierocinca Dolores Mejía, która sama zgwałciła wiele
                                                    dzieci z przytułka. Kobieta ta została skazana na 15 lat więzienia. Ponownie
                                                    skandal wybuchł w marcu 2004 r.
                                                    www.ekumenizm.pl/content/article/20050220080910385.htm
                                                  • W sierocińcu w Higüey, w Republice Dominikańskiej, diakon z USA Rigoberto de
                                                    Jesús Padial, który był odpowiedzialny za prowadzony przez Kościół
                                                    rzymskokatolicki przytułek dla małych dzieci, w dniu 1 marca zawiadomił organy
                                                    ścigania o wielokrotnych gwałtach na co najmniej 13 dzieciach dokonywanych przez
                                                    pracowników ośrodka który prowadził.

                                                    Dwa lata wcześniej, 11 marca 2002 roku, złożył doniesienie na jedną z
                                                    pracownic, 53-letnią D.M., którą oskarżył o gwałt co najmniej na 9 chłopcach.
                                                    Kobieta został skazana na 15 lat więzienia. Dwa lata później historia się
                                                    powtórzyła i diakon zmuszony był poinformować o procederze organy ścigania.
                                                    Prokuratura i sądy nie kwestionowały zeznań diakona, ani też nie interesowały
                                                    się ilością dzieci, które przeszły przez przytułek. Zainteresowania nie
                                                    wzbudziła również relacja między diakonem a dyrekcją przytułku. Nikt się również
                                                    nie zainteresował programem edukacyjnym ośrodka, jego zasadami funkcjonowania,
                                                    ani też poziomem życia przebywających tam dzieci. Młodzi ludzie, w wieku od 3 do
                                                    11 lat, byli tam regularnie gwałceni, jak orzekli biegli lekarze, ale wina
                                                    spadła wyłącznie na pracowników.

                                                    Diakon zeznał przed sądem, że dziewczynki juz wcześniej alarmowały o fakcie
                                                    molestowania seksualnego przez pracownice ośrodka, które polegało na
                                                    przymuszaniu dzieci do seksu oralnego. Ponadto dzieci miały być zmuszane do
                                                    oglądania materiałów pornograficznych.

                                                    Już w czerwcu 2004 r. sędzia oświadczył, że istnieje wystarczająca liczba
                                                    dowodów przeciw siedmiu oskarżonym osobom. Troje z nich znalazło się w więzieniu.

                                                    20 maja lekarz zbadał 12 dziewczynek i okazało się cztery z nich już od dawna
                                                    mają przerwaną błonę dziewiczą, pozostałe mają błonę jeszcze nienaruszoną, ale
                                                    posiadają inne ślady, które wskazują na dokonywanie na nich czynności
                                                    seksualnych, tzn., według lekarzy, były one gwałcone przy pomocy palców.

                                                    14 czerwca sędzia przesłuchał sześć dziewczynek w wieku od 7 do 11 lat i jednego
                                                    6-letniego chłopca. Jak to zostało wyrażone przez jednego ze specjalistów,
                                                    chodziło o serię prawdziwych bestialstw. Dzieci zeznawały, jak były gwałcone, po
                                                    raz pierwszy nawet przez trzy osoby jednocześnie. Kobiety trzymały je za głowy i
                                                    zamykały im usta kiedy mężczyźni je gwałcili. Następnie kobiety zmywały ślady
                                                    krwi i przebierały dzieci. Wszystkie dziewczynki zeznały, że były gwałcone
                                                    wielokrotnie przez wielu mężczyzn, jedną z dziewczynek gwalcono także analnie.
                                                    6-letni chłopiec opowiedział, że został zgwałcony przez jednego mężczyznę, który
                                                    również zmusił chłopca, aby zrobił to samo z Luci. Kiedy sędzia zapytał, kim
                                                    jest Luci, chłopiec odpowiedział, że chodzi o psa. Śledztwo wykazało, że
                                                    pracownicy pobierali opłaty od osób, które gwałciły dzieci, jak również sami
                                                    mieli z dziećmi stosunki.

                                                    Miasto Dzieci „Świętego Franciszka Xawiera” w chwili obecnej jest zamknięte.
                                                    Dzieci zostały przeniesione, a reszta pracowników zwolniona. Miejsce jest
                                                    strzeżone przez służby wynajęte przez biskupa diecezji. Nie wiadomo jednak
                                                    dokładnie, gdzie teraz przebywają dzieci. Agencja Karaiby spekuluje, że część z
                                                    nich mogła zostać umieszczona u różnych rodzin i w innych ośrodkach.

                                                    Ośrodek "Miasto dzieci Świętego Franciszka Xawiera" znajduje się na wsi, w
                                                    strefie rolniczej, zdala od innych domostw. Na czele ośrodka stali, jak ich
                                                    nazywały dzieci, „wujek Rigo i ciocia Margarita”, katolicki diakon z USA i jego
                                                    żona pochodzenia kubańskiego. Od kilku tygodni znajdują się oni w Stanach
                                                    Zjednoczonych. Wielu specjalistów z podejrzliwością patrzy na fakt, że przez tak
                                                    długi czas obydwoje nie reagowali na prawdziwe orgie dokonywane w przytułku.
                                                    Diakon doniósł o wszystkim wymiarowi sprawiedliwości dopiero po tym, jak cztery
                                                    dziewczynki zagroziły, że opowiedzą o wszystkim swoim krewnym.
                                                    www.ekumenizm.pl/article.php?story=20041025214938220&query=diakon
                                                  • Jeden ksiądz zgwałcił uczennicę, drugi – 60-letniego dziadka, trzeci używał
                                                    seksualnie ministranta, który na znak protestu podciął sobie żyły i wyskoczył z ...
                                                    www.racjonalista.pl/ks.php/k,990/d,1
                                                  • Sobota, 2 września (16:05)

                                                    43-letni proboszcz jednej z parafii w Częstochowie został aresztowany pod
                                                    zarzutem gwałtu na 20-letniej kobiecie. Ksiądz nie przyznaje się do winy -
                                                    poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Romuald Basiński.

                                                    Do zdarzenia miało dojść na terenie plebanii. Za gwałt grozi do 12 lat
                                                    pozbawienia wolności.

                                                    Źródło informacji: PAP

                                                    fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/Aresztowano_ksi%EAdza_podejrzanego_o_gwa%B3t,787445,2943#skipAd
                                                  • Joseph Ratzinger (obecnie papież Benedykt
                                                    XVI) został pozwany w procesie cywilnym? Jest oskarżony o spiskowanie z
                                                    archidiecezją Galveston-Houston w celu ukrycia przypadków molestowania chłopców
                                                    w latach 90.
                                                    serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,1937142.html
                                                    Skarżący domagają się odszkodowania.

                                                    Adwokat jednego z molestowanych chłopców twierdzi, że kardynał Ratzinger,
                                                    wówczas prefekt Kongregacji Nauki Wiary, uczestniczył w zacieraniu śladów i
                                                    pomógł sprawcy molestowania w ucieczce. Adwokat powołuje się m.in. na napisany
                                                    po łacinie list Ratzingera do biskupów na świecie z 18 maja 2001 roku z
                                                    informacją, że "ciężkimi przestępstwami", takimi jak molestowanie seksualne
                                                    nieletnich, będzie się zajmować jego kongregacja i że sprawy te są objęte
                                                    "tajemnicą pontyfikalną".
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,8346018,wiadomosc.html?ticaid=12988&_ticrsn=3


                                                    Jak twierdzi brytyjski tygodnik "The Observer", Watykan nakazał katolickim
                                                    biskupom ukrywać przypadki nadużyć seksualnych wśród duchownych. Pismo powołuje
                                                    się na dokument z 1962 roku (tajna instrukcja sygnowana przez papieża Jana XXIII
                                                    w dniu 16 marca 1962 roku).

                                                    INSTRUCTIO DE MODO PRCEDENDI IN CAUSIS SOLLICITATIONIS
                                                    (...) omnes et signuli ad tribunal quomodocumque pertinentes vel propter eorum
                                                    officium ad rerum notitiam admissi arctissimum secretum, quod secretum Sancti
                                                    Officii communiter audit, in omnibus et cum omnibus, sub poena excommunicationis
                                                    latae sententiae, (...)
                                                    Czyli (...) wszyscy i każdy z osobna przed trybunałem w jakimkolwiek charakterze
                                                    stojący lub gdyby kto z racji swego urzędu o sprawie tej ( przestępstw
                                                    seksualnych księży ) uzyskał wiedzę zobowiązany jest do zachowania
                                                    najściślejszej tajemnicy, która jest traktowana jako tajemnica Świętego Urzędu,
                                                    wszędzie i wobec każdego, pod groźbą ekskomuniki latae sententiae.

                                                    CO TO W KOńCU JEST?

                                                    To jest właśnie ta tajna instrukcja sygnowana przez papieża Jana XXIII w dniu 16
                                                    marca 1962 roku, a więc już za życia większości internautów!!!

                                                    O powadze z jaką Kościół traktuje tę sprawę może świadczyć memorandum przesłane
                                                    do wszystkich biskupów przez kardynała Ratzingera, szefa Kongregacji Doktryny
                                                    Wiary w 2001 roku !!!.

                                                    Sprawa posiada dwa aspekty - etyczny i praktyczny.
                                                    W wymiarze etycznym:
                                                    - godzi się uprzejmie zapytać naszych pasterzy, jakie wartości chrześcijańskie
                                                    (lub też inne)rozwijają w sobie stawiając wyżej dobro Kościoła, niż dobro
                                                    dzieci gwałconych przez pedofili w koloratkach?

                                                    W wymiarze praktycznym:
                                                    - tajna instrukcja papieża stanowi doskonałe usprawiedliwienie dla biskupów
                                                    tuszujących odchylenia swoich proboszczów i własne. Po prostu tylko wykonywali
                                                    rozkazy... hmm... - skąd to znamy?

                                                    Co więcej, jeżeli wasze dziecko zostanie zgwałcone w szkole przez księdza
                                                    katechetę, jego koledzy po fachu też mają siedzieć cicho, bo inaczej może ich
                                                    dosięgnąć ekskomunika latae sententiae.

                                                    W samych tylko USA, tylko w jednej diecezji bostońskiej 500 ofiarom pedofili w
                                                    koloratkach diecezja ma wypłacić około 85 000 000 dolarów odszkodowań za straty
                                                    moralne. Czy czasem nie przypominają się słowa Voltera "Boże strzeż nas przed
                                                    Kościołem"?

                                                    Według tygodnika, pismo liczące 69 stron zostało wysłane do wszystkich
                                                    katolickich biskupów na świecie. Podpisał je papież Jan XXIII, który wzywa do
                                                    zachowania ścisłej tajemnicy podczas zajmowania się przypadkami molestowania
                                                    seksualnego.

                                                    Nieposłusznym księżom grozi ekskomuniką, czyli wykluczeniem z kościoła. Do
                                                    utrzymania tajemnicy wzywa też domniemane ofiary, sugerując im złożenie
                                                    przysięgi milczenia. Według "Observera", Watykan przyznał, że dokument jest
                                                    prawdziwy.

                                                    Mimo głośnych przypadków ujawnienia pedofilii wśród księży w 2002 roku, Stolica
                                                    Apostolska nie zaprzestała stosowania polityki, której efektem było tolerowanie
                                                    podobnych nadużyć w innych krajach. Watykan zamiast stanąć wyraźnie po stronie
                                                    ofiar, tuszował ich krzywdę - twierdzi Colm O'Gorman autor programu "Sex Crimes
                                                    and the Vatican" nadanego przez telewizję BBC.
                                                    Tutaj jest zapis tego programu:
                                                    news.bbc.co.uk/1/hi/programmes/panorama/5402928.stm
                                                    Komentarz można sobie darować, bo i nasze atelie nie jest wolne od tego typu "WC".

                                                    W sukurs z pomocą Watykanowi pospieszył nasz wicepremier i minister edukacji
                                                    Roman Giertych i jako Lider LPR ogłosił, że nie będzie rozmawiał z żadnym z
                                                    dziennikarzy tej stacji. Poszło oczywiście o wyemitowaną przez BBC audycję o
                                                    molestowaniu seksualnym dzieci przez księży.
                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34397,3660453.html
                                                    Tu jest link do niekończącej się lisy z przypadkami seksualnego molestowania
                                                    dzieci przez duchownych, na całym świecie - też z polski:
                                                    www.multiline.com.au/~johnm/ethics/ethicscontents.htm
                                                    Co w Watykanie się robi z funkcjonariuszami zamieszanymi w tego typu działalność?

                                                    A oto jest odpowiedź:
                                                    Jan Paweł II powołał byłego arcybiskupa Bostonu, kardynała Bernarda Francisa Law
                                                    na urząd archiprezbitera rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej. Arcybiskup Law
                                                    w grudniu 2002 roku zrezygnował z kierowania bostońską archidiecezją w
                                                    następstwie ujawnienia faktów tuszowania seksualnych przestępstw, których na
                                                    dzieciach i młodzieży dopuszczali się podlegli mu księża.
                                                    www.kosciol.pl/article.php?story=20040529161207720[...]
                                                    Przyznanie kardynałowi, który właśnie z powodu ukrywania tych skandali musiał
                                                    ustąpić ze stanowiska, reprezentacyjnej funcji w samym sercu Rzymu jest przez
                                                    wielu amerykańskich katolików odbierane jako swego rodzaju demonstracja.
                                                    [...]
                                                    Takie publiczne potwierdzenie wysokiej i cenionej przez Watykan pozycji
                                                    kardynała Law pokopuje oświadczenia papieża dotyczące tragedii dzieci i
                                                    młodzieży spowodowanej milczeniem dostojników kościelnych. Nowa funkcja byłego
                                                    arcybiskupa Bostonu, choć jest głównie ceremonialna to wyraźne przesłanie, w
                                                    którym Watykan mówi że lojalność znaczy więcej niż odpowiedzialność i że nalezy
                                                    bardziej chronić duchownych niż dzieci - powiedział bostońskiej prasie
                                                    rozgoryczony Post."
                                                    (PS. Bohater tego skandalu prowadził mszę św. za Papieża podczas ceremonii
                                                    pogrzebowej
                                                    [...]
                                                    www.msmagazine.com/news/uswirestory.asp?id=6733
                                                    Papież odmawia spotkania sie z ofiarami wykorzystania seksualnego przez ksieży
                                                    katolickich, podczas jego wizyty w Kanadzie - "Pope Refuses To Visit With Sexual
                                                    Abuse Victims".

                                                    O "powadze" z jaką Kościół traktuje tę sprawę może świadczyć memorandum
                                                    przesłane do wszystkich biskupów przez kardynała Ratzingera (dzisiaj papieża
                                                    Benedykta XVI), byłego szefa szefa Kongregacji Doktryny Wiary w 2001 roku!!!.

                                                    Czy teraz już wiadomo, dla czego czemu papiż nie odebral "tytulu" kardynała temu
                                                    Bernardowi Law, i półtororocznej przerwie, dał mu prestiżową posadę w Rzymie?

                                                    W innych sprawach Watykan też nic nie robił. Papież zawsze chował głowę w piasek
                                                    i udawał, że nic nie wie, nie ma żadnej władzy, by zmienic postepowanie ksiedzy
                                                    i kościoła.

                                                    Niesamowity biedulek!
                                                    To jak rządzi tym całym Kościołem, skoro kazdy wie, że papież ma nieograniczoną
                                                    władzę w Kk!
                                                    Trudno to określić inaczej, jak "wzorcowym autorytetem moralnym i przekazaniem
                                                    miłości bliźniego" :((

                                                    Papież może więc mówić co chce, ale dopóki nie polecą głowy a niektórzy biskupi
                                                    tracą stanowiska, wszystko to nic nie znaczy!!!
                                                  • 1.
                                                    Pewien irlandzki mnich z zakonu norbertanów nazwiskiem Brendan Smyth
                                                    zasłynął tym, że w ciągu pięćdziesięcioletniej (1945-1994) posługi w Dublinie,
                                                    Belfaście i kilku miastach amerykańskich zgwałcił ok. 400 dzieci. Ojczulek miał
                                                    niezłe chody u zwierzchników w swoim zakonie, którzy zresztą o jego słabości
                                                    wiedzieli już w latach 40-tych, niemniej solidarnie trzymali buzie na kłódki.
                                                    Ba, czasami nawet pomagali: gdy w parafii, w której zakonnik aktualnie “uczył”,
                                                    wszystkie dostępne młode duszyczki były już zaliczone, przenosili delikwenta w
                                                    nowe miejsce, gdzie mógł sobie używać do woli, a poprzednim ofiarom i ich
                                                    rodzinom sobie znanymi sposobami zamykali usta. Aresztowanie rozrywkowego
                                                    norbertanina w 1994 i jego kolejne sprawy sądowe (w 1994 skazano go za 17
                                                    gwałtów w Belfaście, w 1997 za 74 gwałty w Dublinie, końca innych procesów już
                                                    nie dożył) wywołały niemały kryzys w katolickiej Irlandii – dość powiedzieć, że
                                                    zaowocowały lawiną ujawnień kolejnych ofiar chuci duchowieństwa, upadkiem
                                                    prawicowego rządu i spadkiem o niemal 20 procent frekwencji na niedzielnych mszach.

                                                    2.
                                                    Inny, tym razem amerykański, pedofil-rekordzista, John J. Geoghan, przez
                                                    30 lat posługi kapłańskiej “zaliczył” przynajmniej 130 dzieciaków. Jego także
                                                    uczynni zwierzchnicy po każdej większej wpadce przenosili do innej parafii, a
                                                    sprawie ukręcali łeb. Ojciec John wpadł, gdy zaczął się dobierać do chłopców na
                                                    przyparafialnym basenie. Bostońska archidiecezja do dziś negocjuje
                                                    odszkodowanie, jakie wypłaci ofiarom Geoghana (ostatnio mówi się o 65 milionach
                                                    dolarów).

                                                    3.
                                                    W październiku 2005 zakończyło się w Irlandii rządowe dochodzenie w
                                                    sprawie molestowania dzieci w malutkiej wiejskiej diecezji Ferns. W stan
                                                    oskarżenia postawiono 21 duchownych, którym zarzucono ponad 100 gwałtów na
                                                    dzieciach płci obojga. Trzeba przyznać, że duszpasterze zadziwiali pomysłowością
                                                    - np. w kościele parafialnym w Monageer urządzili sobie burdel, w którym
                                                    nastoletnie dziewczynki gwałcili… na ołtarzu. Biskup, jak zwykle, o wszystkim
                                                    wiedział, ale poprzestawał na delikatnych napomnieniach.


                                                    4.
                                                    Najdalej w miłości do dzieci posunął się południowoafrykański ksiądz,
                                                    który w 2004 z dwoma wspólnikami zgwałcił i zamordował 8-letnią dziewczynkę. Tym
                                                    razem hierarchowie nie próbowali wyciszać sprawy.

                                                    5.
                                                    W opublikowanym w lutym 2004 raporcie John Jay College na temat
                                                    molestowania nieletnich w Kościele Katolickim wyliczono, że w latach 1950-2002
                                                    tylko w sądach amerykańskich o napastowanie seksualne dzieci oskarżono 4 392
                                                    księży. Wśród 10 667 procesujących się ofiar większość stanowili chłopcy, którzy
                                                    w chwili popełnienia wobec nich przestępstwa mieli 11-14 lat. Najczęściej
                                                    ministranci.

                                                    6.
                                                    Wielu znanych z niestandardowego libido amerykańskich duchownych miało
                                                    polskie korzenie. Mimo to również woleli chłopców.

                                                    7.
                                                    W 2005 nowo wybrany papież Benedykt XVI zwrócił się do prezydenta Busha z
                                                    prośbą o list żelazny na czas potencjalnej pielgrzymki do USA (planowanej na maj
                                                    2007), który by go, jako głowę państwa, uchronił od aresztowania, gdy tylko
                                                    postawi stopę na amerykańskiej ziemi. Papież ma bowiem w Teksasie zaoczny proces
                                                    o tajny list, który w roku 2001, jeszcze jako kardynał Ratzinger, wysłał do
                                                    amerykańskich hierarchów. Zakazywał w nim władzom duchownym informowania władz
                                                    świeckich o wynikach śledztw w sprawie pedofilii księży w przypadkach, w których
                                                    nie upłynęło 10 lat od chwili, gdy ofiara osiągnęła pełnoletność. W USA
                                                    namawianie do krycia przestępcy to nie przelewki – nic dziwnego, że Ojciec
                                                    Święty chciał mieć pewność, iż po przybyciu do Ojczyzny Wolności nie trafi za
                                                    kratki.

                                                    8.
                                                    Joseph R. ze swymi nakazami trzymania przez księży buzi na kłódkę wcale
                                                    nie był pierwszy: w 1962 w Watykanie wydano dokument Instructio de modo
                                                    procedendi in causis de crimine sollicitationis (przekład na angielski) w którym
                                                    dla duchownych, którzy upubliczniliby przypadki molestowania seksualnego przez
                                                    innych duchownych, przewidywano karę ekskomuniki. Instrukcję odkryto przypadkiem
                                                    w roku 2003.

                                                    9.
                                                    W ukrywaniu (na poziomie centralnym) części przypadków molestowania przez
                                                    księży z ostatnich trzech dekad oprócz aktualnego papieża uczestniczyć musiał
                                                    (ze względu na piastowane stanowisko) przynajmniej jeden nasz rodak.

                                                    10.
                                                    W najnowszej (od dziś na półkach księgarń i kiosków) książce kardynała
                                                    Dziwisza “Świadectwo”, opisującej kulisy życia w Watykanie w latach 1978-2005,
                                                    nie ma o tym wszystkim ani słowa.
                                                    lysakowski.wordpress.com/2007/01/29/swiadectwo/
                                                    --
                                                    Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
                                                    (Montesquieu)
                                                  • Do trzech lat więzienia grozi księdzu Bronisławowi R. - oskarżonemu o
                                                    molestowanie pracownic i pacjentek szefowi Stowarzyszenia "Karan". Od roku
                                                    sprawa czeka na wyznaczenie terminu w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ
                                                    - dowiedziała się PAP w źródłach sądowych.

                                                    Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Północ zarzuciła temu księdzu ze
                                                    zgromadzenia pallotynów, że "przez wykorzystanie stosunku zależności doprowadził
                                                    podległe sobie pracownice oraz pacjentki Stowarzyszenia +Karan+ do poddania się
                                                    innej czynności seksualnej oraz kierował wobec nich groźby karalne".

                                                    "Oskarżony nie przyznał się do zarzutu" - powiedział we wtorek PAP prok. Paweł
                                                    Śledziecki, szef prokuratury na Pradze-Północ. Nie chciał wypowiadać się o
                                                    szczegółach sprawy. Dodał, że w śledztwie prokuratura zatrzymała paszport
                                                    księdzu, ale sąd uchylił tę decyzję. Oskarżony ma odpowiadać z wolnej stopy.

                                                    Akt oskarżenia wpłynął do sądu w marcu 2006 r., ale wciąż nie wyznaczono terminu
                                                    pierwszej rozprawy.

                                                    Sprawę opisała w 2005 r. "Gazeta Wyborcza". Powołując się na wypowiedzi
                                                    pracownic antynarkotykowego stowarzyszenia "Karan", gazeta pisała, że ksiądz R.
                                                    "szczypał, obmacywał, łapał za cycki, przemocą całował". Miał je pytać: "Nie
                                                    zgadzasz się na seks, bo jestem gruby?", a w przypływie złego humoru miał
                                                    wyzywać kobiety i je poniżać.

                                                    Oddzielnie pracownice wytoczyły księdzu proces o mobbing, żądając odszkodowania.
                                                    Ta sprawa jest zawieszona do rozstrzygnięcia procesu karnego.

                                                    Według "GW", o toczących się postępowaniach "wiedzą przełożeni księdza ze
                                                    zgromadzenia pallotynów". W 2005 r. stowarzyszenie oświadczyło, że
                                                    "opublikowanie materiału dotyczącego sprawy, która jest przedmiotem postępowania
                                                    sądowego ma na celu utrudnianie stronom prowadzenie procesu i wywoływanie presji
                                                    na skład orzekający".

                                                    Katolicki ruch antynarkotyczny "Karan" to obok Monaru największa społeczna
                                                    organizacja do walki z narkotykami. Ruch, stworzony przez ks. Bronisława R.,
                                                    działa w Warszawie i kilku innych miastach. Na stronach internetowych
                                                    stowarzyszenia Bronisław R. figuruje jako przewodniczący jego zarządu głównego.

                                                    "Karan" - organizacja pożytku publicznego - prowadzi ośrodki leczenia, poradnie,
                                                    przeprowadza szkolenia itp. Jedną z form aktywności jest program Stop Przemocy,
                                                    którego celem jest "zapobieganie, niwelowanie i zastępowanie agresji oraz
                                                    kształtowanie umiejętności prospołecznych wśród młodzieży".
                                                    (PAP)
                                                    www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/ksiadz;oskarzony;o;molestowanie;seksualne;czeka;na;proces,90,0,226906.html
                                                    --
                                                    Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukłoń. (Karol Kord)
                                                  • Ksiądz oskarżony o molestowanie seksualne chłopca i znęcanie się nad dziećmi
                                                    PAP 15:10

                                                    42-letni ksiądz Marek K. został oskarżony o molestowanie seksualne 14-letniego
                                                    chłopca i znęcanie się nad uczniami podczas lekcji religii, które prowadził w
                                                    szkole podstawowej i gimnazjum w Przewornie.


                                                    Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Strzelinie skierowała do
                                                    tamtejszego sądu. Proces przeciwko księdzu ma rozpocząć się 17 sierpnia.

                                                    Szef prokuratury Ryszard Walkiewicz powiedział, że do molestowania doszło na
                                                    początku 2005 roku. Pokrzywdzony 14-latek był ministrantem. Z aktu oskarżenia
                                                    wynika, że ksiądz m.in. dotykał go w miejsca intymne. Chłopak opowiedział o
                                                    wszystkim szkolnej pedagog. Ta zawiadomiła o wszystkim prokuraturę.

                                                    Walkiewicz podkreślił, że w tej sprawie, nie przesądzając o niczyjej winie,
                                                    najważniejsze jest to, że podejrzane zachowanie księdza wobec ucznia szybko
                                                    zgłoszono organom ścigania.

                                                    W trakcie postępowania okazało się, że inne dzieci również skarżyły się na
                                                    księdza. Uczniowie mówili, że byli przez niego źle traktowani. Według
                                                    prokuratury, Marek K. na lekcjach religii wulgarnie odzywał się do uczennic.
                                                    Chłopców bił katechizmem po głowach. Kilku uderzył w kark i żebra.

                                                    Ksiądz nie przyznaje się do winy. Wyjaśnił w prokuraturze, że wszystkie zarzuty
                                                    to "pomówienia". Prokuratura powiadomiła o śledztwie Kurię Metropolitarną we
                                                    Wrocławiu. Oskarżony nie został nigdzie przeniesiony. Cały czas odprawia msze w
                                                    kościele w Przewornie. (grm)
                                                    wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,8430234,wiadomosc.html?ticaid=14044
                                                    --
                                                    Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
                                                    (Montesquieu)
                                                  • Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.10.06, 01:40
                                                    edico napisał:

                                                    > Sobota, 2 września (16:05)
                                                    >
                                                    > 43-letni proboszcz jednej z parafii w Częstochowie został aresztowany pod
                                                    > zarzutem gwałtu na 20-letniej kobiecie. Ksiądz nie przyznaje się do winy -
                                                    > poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Romuald Basiński.
                                                    >
                                                    > Do zdarzenia miało dojść na terenie plebanii. Za gwałt grozi do 12 lat
                                                    > pozbawienia wolności.
                                                    >
                                                    > Źródło informacji: PAP
                                                    fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/Aresztowano_ksi%EAdza_podejrzanego_o_gwa%B3t,787445,2943#skipAd
                                                    Cóż za odmiana? Widocznie sama mu się pod sutannę wcisła i cóż miał biedny
                                                    robić? :))

                                                    Usłyszałem swego czasu w radiu, że ksiądz kogoś zgwałcił i pomyślałem
                                                    "normalka" będąc pewien, że znowu chodzi o jakiś gwałt na kleryku czy
                                                    ministrancie. A tu okazuje się, że to dwudziestoletnia kobieta!!!

                                                    No cóż, wyspowiada się wikaremu czy jakiemuś innemu prałatowi, odklepie parę
                                                    zdrowasiek, jakąś litanie na tę czyinną okoliczność i będzie rozgrzeszony.
                                                  • Gość: katloik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 22:33
                                                    moim zdaniem powinni normalnie żyć i płacić podatki i do roboty....
                                                  • Gość portalu: katloik napisał(a):

                                                    > moim zdaniem powinni normalnie żyć i płacić podatki i do roboty....

                                                    ... jak normalni ludzie.

                                                    --
                                                    Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest zachowanie
                                                    wstrzemięźliwości. (Remy de Gourmont)
                                                  • Gość: Ed IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.07, 14:13
                                                    "Daleko od Rzymu" - świadectwa 58 nowo narodzonych księży (1,18MB - 233 strony)
                                                    www.alberto.pl/download/daleko_od_rzymu.pdf
                                                    "Od tradycji do prawdy" - świadectwo byłego księdza Ryszarda Piotra Benneta
                                                    (0,08MB - 2 strony)
                                                    www.alberto.pl/download/od_tradycji_do_prawdy.pdf
                                                  • Gość: * IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.07, 12:39
                                                  • Na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, skazał sąd
                                                    rejonowy w Głogowie na Dolnym Śląsku księdza z jednej z tamtejszych parafii, za
                                                    to, że wykorzystał seksualnie 17-letniego ministranta. Wyrok jest nieprawomocny.


                                                    Księdzu wymierzono ponadto karę 600 zł grzywny i obciążono go kosztami procesu.
                                                    Sąd orzekł wobec niego także trzyletni zakaz prowadzenia działalności związanej
                                                    z wychowaniem i edukacją dzieci i młodzieży.

                                                    Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Decyzję o wyłączeniu jawności procesu
                                                    uzasadniono tym, że mógłby on obrażać dobre obyczaje lub naruszać ważny interes
                                                    prywatny pokrzywdzonego.

                                                    Pod względem wysokości kary wyrok nas satysfakcjonuje, ponieważ prokuratura
                                                    wnosiła o wymierzenie kary 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu -
                                                    powiedziała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz.

                                                    Zdarzenie, które było powodem procesu, miało miejsce 23 stycznia 2006 r.
                                                    40-letni duchowny zaprosił do siebie na plebanię ministranta. Wówczas, według
                                                    prokuratury, miał nadużyć jego zaufania i m.in. czterokrotnie doprowadzić go do
                                                    obcowania płciowego.

                                                    Jak opowiadał sam pokrzywdzony, księdza znał od trzech lat a duchowny wydawał mu
                                                    się miły. Dlatego przyjął jego zaproszenie.

                                                    Ksiądz Marek zrobił mi herbatę z alkoholem, a gdy byłem oszołomiony, poprosił,
                                                    żebym mu pokazał mięśnie, bo chodzę na siłownię. Potem zaproponował położenie
                                                    się na łóżku i wykonanie mi masażu, wtedy to się stało; wykorzystał mnie -
                                                    powiedział tuż przed rozpoczęciem procesu pokrzywdzony chłopak.

                                                    Po wyjściu od księdza ministrant udał się wprost na policję. Tam zrelacjonował
                                                    zajście. Wówczas wezwano jego rodziców. Jego ojciec stwierdził, że był bardzo
                                                    zdenerwowany zdarzeniem. Wcześniej cieszyłem się, że syn angażował się w
                                                    kościele. Nie podejrzewałem, że może go spotkać coś takiego - powiedział. (bart)
                                                    wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8695284&rfbawp=1169221673.566&ticaid=13cfb
                                                    --
                                                    Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukłoń. (Karol Kord)
                                                  • Ksiądz pedofil w areszcie! Były proboszcz parafii w Dębnicy (Kaszuby) może
                                                    trafić do więzienia na 12 lat. Był wyjątkowo bezwzględny. Najpierw dzieci upijał
                                                    i szprycował narkotykami. Później gwałcił. Niektóre ofiary namawiał do samobójstwa.

                                                    Policja zarzuca mu wykorzystywanie 14-letniego ministranta ze Stargardu
                                                    Szczecińskiego i sześciorga innych dzieci. Duchowny nie przyznaje się do winy.

                                                    W lipcu zeszłego roku proboszcz w tajemniczych okolicznościach zniknął z
                                                    parafii. Okazało się, że zabrał ze sobą 14-latka. Chłopiec wrócił po kilku
                                                    dniach. Chciał popełnić samobójstwo. Przyznał się, że namówił go do tego ksiądz.
                                                    Od tamtej pory policja szukała księdza listem gończym. Został złapany w sobotę
                                                    podczas rutynowej kontroli dokumentów.
                                                    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=288&ShowArticleId=1007
                                                    Bartosz Wawro
                                                    --
                                                    Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki.
                                                    (Charles-Louis de Secondat de Montesquieu)
                                                  • Miejsce, w którym 20-latka powinna czuć się najbezpieczniej, okazało się dla
                                                    niej piekłem. Kiedy przyszła na plebanię, żeby ustalić szczegóły obozu
                                                    młodzieżowego, proboszcz rzucił się na nią i zgwałcił. Ksiądz zaprzecza, ale
                                                    prokuratura wierzy dziewczynie. Dziś w Częstochowie rozpoczął się proces w tej
                                                    sprawie.

                                                    Proces jest tajny. Księdzu grozi 12 lat więzienia. Na ławie oskarżonych siedzi
                                                    także przyjaciółka proboszcza, która namawiała zgwałconą do zmiany zeznań.

                                                    O tym skandalu w Częstochowie aż huczy. Kiedy kobieta poskarżyła się policji,
                                                    43-letniego księdza zatrzymano. Siedział w areszcie, a potem wyszedł na wolność.
                                                    Dostał dozór policyjny.
                                                    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=45816
                                                    Artur Rumianek
                                                    --
                                                    Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukłoń. (Karol Kord)
                                                  • - Ksiądz Marek zrobił mi herbatę z alkoholem, a gdy byłem oszołomiony, poprosił,
                                                    żebym mu pokazał mięśnie, bo chodzę na siłownię. Potem zaproponował położenie
                                                    się na łóżku i wykonanie mi masażu, wtedy to się stało; wykorzystał mnie -
                                                    zeznał 17-letni ministrant.

                                                    Jak opowiadał sam pokrzywdzony, księdza znał od trzech lat a duchowny wydawał mu
                                                    się miły. Dlatego przyjął jego zaproszenie.

                                                    Zdarzenie, które było powodem procesu, miało miejsce 23 stycznia 2006 r. w
                                                    Głogowie na Dolnym Śląsku. 40-letni duchowny zaprosił do siebie na plebanię
                                                    ministranta. Wówczas, według prokuratury, miał czterokrotnie doprowadzić go do
                                                    obcowania płciowego.
                                                    Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Decyzję o wyłączeniu jawności procesu
                                                    uzasadniono tym, że mógłby on obrażać dobre obyczaje lub naruszać ważny interes
                                                    prywatny pokrzywdzonego.

                                                    Jurnego księdza sąd rejonowy w Głogowie skazał na karę 6 miesięcy pozbawienia
                                                    wolności w zawieszeniu na dwa lata. Księdzu wymierzono ponadto karę 600 zł
                                                    grzywny i obciążono go kosztami procesu. Sąd orzekł wobec niego także trzyletni
                                                    zakaz prowadzenia działalności związanej z wychowaniem i edukacją dzieci i
                                                    młodzieży.
                                                    miedzynami.pl/viewtopic_newsy.php?t=3143
                                                    --
                                                    Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
                                                    (Montesquieu)
                                                  • Chcesz być spokojny o własne dziecko? Trzymaj je z dala od Kościoła. Nie można
                                                    się jednak dziwić, iż coraz głośniej mówi się o seksualnych nadużyciach kleru —
                                                    nie jest tak, że nagle diabeł ich opanował i ulegli kulturze panseksualizmu
                                                    współczesnego (jak wytłumaczył aktualne skandale prefekt Kongregacji
                                                    Duchowieństwa, kard. Hoyos). Te nadużycia były zawsze odkąd jest celibat, tylko
                                                    nigdy się o nich nie mówiło. To nie mentalność liberalna współczesnych
                                                    społeczeństw do tego się przyczynia, lecz system za pomocą którego Kościół
                                                    urzeczywistnia kapłaństwo - brak święcenia kobiet, a przede wszystkim celibat.
                                                    Dzięki niemu w klasztorach i seminariach ukrywać się mogą mężczyźni o
                                                    wypaczonych skłonnościach seksualnych, które dodatkowo w tych warunkach wzmagają
                                                    się i rozwijają. Należy znieść celibat i uczłowieczyć kapłaństwo — w to chyba
                                                    dziś nikt trzeźwo myślący nie wątpi. I aby do tego dojść wcale nie potrzeba było
                                                    obecnych skandali, bowiem i bez nich jest to uzasadnione i konieczne.

                                                    Kościoły zachodnie przeżywały już swoje fale seksualnych skandali. Obecnie
                                                    dochodzą one do Polski i z całą pewnością nie koniec na sprawie Paetza.

                                                    Austria: Wielkim ciosem dla tamtejszego Kościoła była sprawa Hansa Hermanna
                                                    Groëra — najwyższego hierarchy katolickiego w Austrii. Sprawa ta wywołała
                                                    najpoważniejszy kryzys w austriackim Kościele, doprowadzając w nim do rozłamu
                                                    niemalże. Najważniejszą tego przyczyną, oprócz makabryzmu nadużyć, było długie
                                                    milczenie Kościoła, który dopiero po trzech latach od ujawnienia pierwszych
                                                    zarzutów w 1995 roku uznał je za prawdziwe i podjął stosowne kroki. Na początku
                                                    1995 arcybiskup Gröer wystosował do wiernych list pasterski, w którym karci ich
                                                    za ...rozpasanie seksualne. Wkrótce potem ujawniają się osoby, które utrzymują,
                                                    iż jako dzieci byli przez arcypasterza molestowani seksualnie (m.in. w
                                                    przyklasztornej szkole). Po ujawnieniu zarzutów biskupi solidaryzują się z
                                                    Gröerem, utrzymując, że jest to "oszczerstwo, jakiego nie było od czasu
                                                    nazistowskich procesów duchownych pod pozorem ich homoseksualizmu". W 1998
                                                    pojawiają się kolejne zarzuty, m.in. namawianie do stosunków współbraci w zakonie.

                                                    Francja: w 1998 ks. Rene Bisset aresztowany pod zarzutem gwałtu na 12 chłopcach
                                                    (w 2000 r. skazany na 18 lat więzienia), biskup Pican oskarżony o ukrywanie tego
                                                    faktu (skazany na 3 miesiące w zawieszeniu). Obecnie 'na celowniku' znalazł się
                                                    biskup paryskiej diecezji Jean-Michel Di Falco, oskarżony o molestowanie
                                                    seksualne nieletnich; ten jednak zaprzeczył i wniósł do sądu skargę o
                                                    zniesławienie. Już przeniesiono go poza Paryż.

                                                    Irlandia: W latach 1980 -1998 w oskarżono łącznie 48 duchownych — księży,
                                                    zakonników i zakonnice (w tej liczbie byłych księży, zakonników i zakonnice) o
                                                    molestowanie seksualne. Jedną osobę uniewinniono, w stosunku do czterech
                                                    postępowanie umorzono. Oskarżonych księży i byłych księży było 26. Były to różne
                                                    rodzaje spraw — od oskarżeń o mniejszej wadze po bardzo poważne przestępstwa na
                                                    tle seksualnym popełnione na nieletnich (spora część spraw dotyczyła zakonników
                                                    pracujących w szkołach zawodowych i domach dziecka). W wyniku tego autorytet
                                                    Kościoła w społeczeństwie znacznie osłabł. W lutym 2002 specjalna komisja
                                                    państwowo-kościelna powołana w tej sprawie zdecydowała, że katolickie zakony w
                                                    Irlandii wypłacą ofiarom molestowania seksualnego (3,500 ofiar) odszkodowania w
                                                    wysokości 128 mln euro (!). Równocześnie rząd Irlandii ze swej strony wypłaci
                                                    ofiarom ok. 500 mln euro.

                                                    Anglia: W roku 2000 toczyło się postępowanie wobec 21 księży katolickich,
                                                    pedofilów. Rekordzistą był ks. Hill — dziesięć udowodnionych gwałtów.

                                                    USA: W 1999 roku ukazała się książka The Changing Face of Priesthood
                                                    (Zmieniające się oblicze kapłaństwa) Donalda Cozzensa, profesora teologii z
                                                    Cleveland w stanie Ohio, w której autor dowodził, że blisko połowa księży i
                                                    seminarzystów w Stanach Zjednoczonych jest homoseksualistami. Od dwóch miesięcy
                                                    Kościół amerykański przeżywa wielki kryzys związany z nadużyciami kleru wobec
                                                    nieletnich, skargi przybrały masowy charakter (oskarżonych jest już 2.000
                                                    księży). Amerykańska prasa i telewizja pełne są relacji byłych ministrantów i
                                                    alumnów, którzy z drastycznymi nieraz szczegółami — mimo publikowania za ich
                                                    zgodą ich nazwisk i zdjęć — opowiadają jak byli seksualnie wykorzystywani. Mówi
                                                    się też o jak najszybszej głębokiej reformie Kościoła (m.in. kapłaństwo kobiet i
                                                    celibat). Już publicznie proszą wiernych o wybaczenie. Lecz nie tylko -
                                                    potrzebne jest i aktywne wsparcie, bowiem ...odszkodowania przekraczają ich
                                                    możliwości finansowe! 86 osób złożyło skargę wobec księdza Johna J. Geoghana,
                                                    który dopuścił się nadużyć wobec 130 młodych chłopców (część z nich zgwałcił).
                                                    Arcybiskup Bostonu, kardynał Bernard Law, wiedział o postępowaniu księdza od
                                                    ponad 20 lat, ale skargi na księdza załatwiał w drodze tajnych układów z
                                                    ofiarami, wypłacając im pokaźne sumy. Geoghan był tylko przenoszony z parafii do
                                                    parafii, ale nadal bezkarnie wykorzystywał chłopców. Archidiecezja bostońska ma
                                                    zapłacić 30 mln dolarów. Nie mają tyle. Muszą sprzedać część majątku
                                                    kościelnego. W Palm Beach na Florydzie miejscowy biskup Anthony OConnell podał
                                                    się do dymisji, kiedy jeden z jego byłych wychowanków Christopher Dixon ujawnił,
                                                    że ponad 20 lat temu był przez niego molestowany. Poprzednik OConnella na tym
                                                    samym stanowisku ustąpił pod naciskiem podobnych oskarżeń. W innych diecezjach
                                                    hierarchom zarzuca się, że nie reagowali właściwie na doniesienia o gwałtach i
                                                    molestowaniu przez podległych im księży. W Bridgeport w stanie Connecticut
                                                    księży-pedofili osłaniał biskup Edward Egan, obecny kardynał i arcybiskup Nowego
                                                    Jorku. W Filadelfii arcybiskup tego miasta, kardynał Anthony Bevilacqua,
                                                    przeprosił za seksualne wykroczenia 35 księży. Po cichu wypłacane dotąd latami
                                                    rekompensaty dla ofiar sięgnęły kwoty około miliarda dolarów. Niezależnie od
                                                    tego, przeciw Kościołowi skierowano teraz liczne pozwy sądowe, które jeszcze
                                                    bardziej uszczuplą jego zasoby finansowe.

                                                    W Polsce też od czasu do czasu słyszało się tu i ówdzie o kolejnych sprawach
                                                    księży o przestępstwa seksualne (oczywiście utajnianych z powodów obyczajowych
                                                    lub moralnych). W ubiegłym roku zaczęło się mówić o abp. Juliuszu Paetzie, co
                                                    narodowi objawiono dopiero w ubiegłym miesiącu. Ale jeszcze dobrze hierarchowie
                                                    potu nie obtarli po rozdmuchaniu sprawy Paetza, a tutaj kolejny wyprysk systemu
                                                    — w niecały tydzień później. 44-letni ksiądz z Tomaszowa Lubelskiego
                                                    podejrzewany o zgwałcenie 60-letniego dziadka z tej samej miejscowości! Jak
                                                    zwierzył się wykorzystany nieborak, ksiądz nie opanował swoich żądz na początku
                                                    lutego po spotkaniu towarzyskim przy alkoholu w mieszkaniu opodal miejsca
                                                    zamieszkania dziadka. Po kilku dniach, jak doszedł po wszystkim do siebie —
                                                    zawiadomił policję.

                                                    Ciekawe kiedy u nas Kościół doczeka się takich kar jak np. w USA ? Ale cóż tam,
                                                    płaci się świadomie na autka, można więc iść z postępem — płacić na
                                                    odszkodowania za wybryki seksualne księży, których zmogły okowy celibatu.

                                                    Choć te skandale niekoniecznie przyczynią się do upadku Kościoła, tak jedno jest
                                                    pewne, że nagłaśnianie tych spraw spowoduje zupełną kompromitację celibatu i
                                                    następca naszego nieprzejednanego papieża nie będzie miał wyjścia jak go po
                                                    prostu znieść. Św. Paweł mówił wprawdzie o wyższości życia dziewiczego, lecz
                                                    radził przy tym, aby zawierać małżeństwa, jeśli się nie da rady żądz na wodzy
                                                    utrzymać. Nasi pasterze mają z tym coraz większe problemy. Ale jest jeszcze
                                                    jedno rozwiązanie — Jezus wspominał, iż są rzezańcy, którzy pozbawili się
                                                    odpowiednich organów "dla Królestwa niebieskiego", przeto skoro pasterze nie
                                                    potrafią opanować chuci, a zarazem Kościół nie zezwala im ich
                                                    zinstytucjonalizować, może więc należy ich kastrować na chwałę Bożą, a nasz
                                                    spokój? Wszystko wedle słów Jezusa, które w Ewangelii znajdziecie !
                                                    Autor tekstu: Mariusz Agnosi
                                                  • www.aagd.pl/racja/prasowka/art24.html
                                                    --
                                                    Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukłoń. (Karol Kord)
                                                  • Ksiądz z małej parafii zgwałcił, okradł i sponiewierał. Tak przynajmniej
                                                    napisali w gazecie. Parafianie kipią żądzą mordu i generalnie wszyscy są
                                                    oburzeni, a najbardziej ów ksiądz, bo chłopina niewinny jest wyjątkowo. Jedzie
                                                    więc do redakcji wylewać gorzkie żale i słyszy, że, owszem, sprostować mogą, ale
                                                    ksiądz gazetę wesprzeć musi solidnym datkiem, bo inaczej brnąć będą w tę smaczną
                                                    historię dalej i dalej. A wiadomo, że sądy nierychliwe.

                                                    Biedaczyna więc dla świętego spokoju płaci, a następnego dnia czyta, że owszem
                                                    ksiądz zgwałcił, okradł i sponiewierał, ale nie ten, tylko tamten z sąsiedniej
                                                    parafii. I dawaj cały numer od początku. Bo w kraju parafii dostatek. Taką
                                                    historyjkę opisał w jednej ze swoich powieści Mario Vargas Llosa. Gazeta była,
                                                    rzecz jasna, latynoska i wymyślona (podobno), więc nie ma się co martwić.
                                                    Przypomniałem sobie w tym tygodniu tę opowieść, kiedy to jeden z naszych
                                                    tabloidów wystraszył czytelników na pierwszej stronie twarzą księdza z podpisem
                                                    „to on opętał zakonnice”. Chodziło oczywiście o kapłana - guru betanek. Okazało
                                                    się, że wszystko się zgadza, tylko ksiądz nie ten. Pomylono zdjęcia, tyle że tym
                                                    razem nie z premedytacją, ale w wyniku rzemieślniczego błędu. W końcu nie błądzi
                                                    tylko ten, który nic nie robi, a w popkulturze - w której tabloidy są kołem
                                                    zamachowym - robi się aż za dużo.

                                                    Popkultura bowiem gwiazd potrzebuje bardzo i zawsze, do tego w ilościach
                                                    hurtowych, bo przecież czytelnicy i widzowie kochają zmiany. I to kochają coraz
                                                    mocniej. Z tym, że po to, by paleta emocji była pełna, trzeba też kreować
                                                    antygwiazdy - te wszystkie czarne ludy, które, ogrywane w kolejnych numerach,
                                                    pozwolą nam zogniskować wściekłość i poczuć się odrobinę lepiej. Tak więc w
                                                    ostatnich dniach mieliśmy superbohatera Boruca, co jak Kozietulski runął na
                                                    szkockich chuliganów, to i zaraz też antybohatera Radzia Majdana, który zdradzał
                                                    Dodę i pobił fotografa. Oczywiście, tak jak zdarzają się bohaterowie
                                                    pięciominutowi, tak i są tacy antybohaterowie - i tu najczęściej prym wiodą
                                                    różni dewianci i dziwacy. Bo tak jak kiedyś wszystko było polityką, tak dziś
                                                    wszystko można zmielić w kulturę pop.

                                                    W galopadzie, jaką stała się produkcja mediów, trafiają się więc wpadki. Ksiądz,
                                                    który straszył na okładce, to oczywiście nie pierwszyzna - jakiś czas temu
                                                    opublikowano fotkę pedofila, a potem okazało się, że to inny facet z tej samej
                                                    firmy, przejawiający zdecydowanie zdrowsze zainteresowania seksualne. Zważywszy
                                                    na poetykę tabloidów, czyli eskalację mocnych słów, takie zdjęcia mają jednak
                                                    potężną siłę rażenia.

                                                    Tego typu historyjki krążą potem jako anegdotki - wiadomo, że nikt tego
                                                    złośliwie nie sprokurował, a bohater takiej afery poza jednodniowym stresem
                                                    zyskać może tylko mołojecką chwałę i parę groszy z odszkodowania. Tyle że ten
                                                    jednodniowy stres bywa potężny. Zresztą dzisiaj czasy takie, że człowiek sam nie
                                                    wie, czy gdzieś nie zmajstrował czegoś, co ktoś uznał za podłe i niegodziwe. W
                                                    sam raz na krwistą okładkę.
                                                    www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrIssue=586&NrSection=100&NrArticle=64452&IdTag=185
                                                    --
                                                    Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
                                                    (Montesquieu)
                                                  • Proboszcz parafii w małej wsi Połoski molestował na lekcjach religii swoje
                                                    uczennice. Księdza aresztowano. Sądu nie przekonało poręczenie biskupa siedleckiego.

                                                    Dzieci ze wsi Połoski pod Białą Podlaską przez dwa lata, czuły lęk przed
                                                    pójściem do szkoły. Na lekcjach religii chłopcy byli zastraszani i bici, a
                                                    dziewczynki molestowane seksualnie. Ksiądz proboszcz wzbudzał w dzieciach
                                                    potworny strach.

                                                    - Dziecko budziło się rano z płaczem. Pytało się czy dziś jest w szkole religia?
                                                    Kiedy mówiłam, że jest, nie chciało iść do szkoły – mówi matka jednej z
                                                    molestowanych dziewczynek.

                                                    O sprawie molestowania dziewczynek zrobiło się głośno w grudniu, gdy na policję
                                                    zgłosili się rodzice sześciu uczennic w wieku od 7 do 9 lat, które zeznały w
                                                    obecności psychologa, że katecheta wielokrotnie dotykał ich ud i pośladków.

                                                    Gdyby rodzice nie zauważyli, że z ich dziećmi dzieje się coś złego, cała afera
                                                    pewnie nie wyszłaby na jaw.
                                                    uwaga.onet.pl/1186449,archiwum.html
                                                    --
                                                    Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
                                                    (Montesquieu)
                                                  • Zbigniew Sz., były proboszcz i katecheta z Połosek, spędzi dwa lata w więzieniu
                                                    za molestowanie uczennic. Ksiądz sam wymierzył sobie karę.

                                                    O tym, że ksiądz molestował dziewczynki na lekcjach religii, policję powiadomili
                                                    rodzice. Sześć uczennic, w wieku od siedmiu do dziewięciu lat, zeznało w
                                                    obecności psychologa, że katecheta wielokrotnie dotykał ich pośladów i ud.
                                                    Sprawę molestowanie próbował ukryć dyrektor szkoły. Dał rodzicom do podpisania
                                                    oświadczenia, że nie będą składać skarg i zażaleń na księdza.

                                                    W trakcie procesu duchowny przyznał się do winy. Zaproponował też dla siebie
                                                    karę dwóch lat pozbawienia wolności. Sąd przychylił się do propozycji. Dodatkowo
                                                    zakazał mu wykonywania zawodu nauczyciela przez 10 lat.
                                                    uwaga.onet.pl/1208418,1,zwrocuwage.html
                                                    --
                                                    Niepotrzebne prawa osłabiają te, które są niezbędne.
                                                    (Montesquieu)
                                                  • Gość: r IP: *.chello.pl 21.06.08, 20:11

                                                    Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

                                                    Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

                                                    lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.