Dodaj do ulubionych

Szkoła Podstawowa nr4

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 12:09
Czy ktoś chodził do takiej w Rzeszowie. Odezwijcie się absolwenci!!!!!!!!!!!!
Jak wspominacie szkołę, której już nie ma? Przecież nie raz było super.
- Pani od geografii.....
- J. polski z pazurzycą?????
- Rewelacyjne lekcje matematyki ze starszą panią ślizgającą sie na butach
przy tablicy tak szybko jak szybko mówiła i tłumaczyła zagadnienie
- Muzyka z opowieściami rodzinnej historii
- apele z wyczytywaniem uczniów nieumiejacych podporządkować się rygorowi
szkolnemu
- sprawdzanie obuwia zmiennego przez znaną nie tylko w Rzeszowie panią
dyrektor zaraz przy wejściu do szkoły
- pani sztniarka
To były czasy!!!! Czy nikt nie pamięta?????????????????
Statki papierowe rzucane po lekcjach do Przyrwy......
Ludzie odeawijcie się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: marek Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.hsd1.il.comcast.net 04.07.06, 18:49
      Szatniarką tą była słynna pani karpińczykowa , która przeganiała nas ze swojego
      ogrodu gdy zrywaliśmy pyszne gruszeczki, mnie osobiście najbardziej utkwiła w
      pamięci pani od muzyki- nigdy nie zapomnę - dzień dobry pani i dowi dowi
      dowidzenia śpiewane na początku i końcu lekcji na całe gardła przez 30 osobową
      klase. Rewelacja.
      • Gość: hejhej Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 22:27
        Pani od muzyki była boska. Zwłaszcza opowieści o jej synalkach i mężu
        doprowadzały całą klasę do śmiechu. Czasami ukrywanego, a niekiedy jawnego. A
        wysokie tony przyprowadzały o zawrót głowy.
        A pamiętasz panią od geografii? Cała szkoła się jej bała. Zwłaszcza słynnych
        odpytań na piśmie. Jak pomyślę to nawet teraz przechodzą mnie ciarki.
                    • Gość: aaa Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.06, 20:28
                      To za późno się urodziłeś kolego. Bo ja ukończyłam w latach 80tych i wspominam
                      całkiem miło. Wiadomo, że nauki było dużo i nie było luzu takiego jak obecnie.
                      Nikt z nikim się nie bawił. Regulamin to było coś czego się przestrzegało. A
                      nauczyciele byli naprawdę bardzo wymagający. Nie pytali nigdy czy jesteśmy
                      przygotowani do lekcji czy też nie. To się rozumiało samo przez się. Za
                      wszelkie braki leciała pała za pałą. Wszyscy chodzili jak w zegarku. Ale za to
                      wszyscy są obecnie porządnymi ludźmi.
                        • Gość: hej hej Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 21:58
                          Pamiętam. Fizyka pani P, a chemia pani B. Nauka fizyki polegała na czytaniu
                          lekcji do przodu i odpowiedziach na kartkę. Ale mimo to było super. Dlaczego my
                          nie narzekamy tak jak obecne małolaty? Przecież nie mieliśmy lżej od nich.
                          Wszyscy chodzili jak w zegarku, a mimo to byli zadowoleni. Nawet jak geografia
                          dopiekła. Każdy kuł, nikt się z nikim nie cackał. A teraz dzieciakom się w
                          głowach poprzewracało.
                          • Gość: absolwentka Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: 84.38.160.* 16.11.06, 18:38
                            Teraz dzieciaki mają za dużo rozrywek i za mało szacunku dla drugiego człowieka
                            o nauczycielach już nie wspominając. W 6, 7 i 8 klasie języka polskiego uczyła
                            mnie pani K. , która lubiła rzucać po klasie gruszką z kluczami w tego kto nie
                            uważał. I jakoś nie pamiętam żeby ktoś się skarżył. A nawet więcej, gdybym na
                            przykład ja powiedziała w domu że oberwałam za nieuwagę to jeszcze dostało by
                            mi się od rodziców, a teraz słysze tylko o prawach ucznia. Jak ogladam w
                            telewizji co sie w tych szkołach teraz wyprawia to włos mi się jeży na głowie.
                            Nie wiem może zrzędzę ale tamte czasy chyba były lepsze. A pamiętasz panią
                            Szumiło z matematyki. Krzyczała, wyzywała od tumanów, a wszyscy ją kochali. To
                            były fajne czasy. A kto należał do ZHP? A kto pamięta zbieranie makulatury? W
                            szatni był taki kantorek gdzie się ją znosiło. Pamiętam jak ciężko było zdobyć
                            jakąś gazetę nie to co teraz. Z samych reklam można utworzyć niezły stosik. Jak
                            o tym myślę to czuję się jak stara babcia z innej epoki.
                            • Gość: hej hej Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 20:58
                              Pewnie, że pamiętam panią Szumiło. Super nauczycielka. Dzięki niej nie miałam z
                              matematyką żadnych problemów. Doskonale tłumaczyła i mimo tego, że nie raz na
                              kogoś nakrzyczała wszyscy ją cenili. U mie w domu też nigdy nie wolno było
                              krytykować nauczyciela. Jaki by nie był. Jak tylko próbowałam coś powiedzieć,
                              to zaraz dostawało mi się od mamy. A teraz rodzice rozmawiają o nauczycielach
                              ze swoimi dziećmi, w krytykują ich w obecności dzieci. Jak więc taki małolat ma
                              czuć szacunek do belfra. Każdy po nim jedzie jak po łysym koniu. No więc sobie
                              nastolatki pozwalają. Ale powinni chociaż na chwilę zatrudnić tych dawnych
                              nauczycieli: krzyczących, wymagających, ustawiających klasę na baczność,
                              rozliczających z każdej głupotki, nieugiętych, nieczułych na płacz, jęki...
                              Może wtedy niektórzy otworzyli by oczy i pojęli co to znaczy dyscyplina i
                              zaczęli doceniać to co mają. Bo rzeczywiście zbyt wiele praw mają obecni
                              uczniowie. Szkołą rządzą tak naprawdę uczniowie i ich rodzice. A nauczyciel nie
                              ma nic już do powiedzenia. Chciałabym żeby moje dzieci trafiły na takich
                              nauczycieli jakich ja miałam.
                              • Gość: absolwentka Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: 84.38.160.* 17.11.06, 17:09
                                W pełni się z Tobą zgadzam. Trochę dyscypliny jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
                                Przecież mimo tych wszystkich wymagań i tak my dobrze wspominamy naszą szkołę,
                                a to chyba coś znaczy.Nauczyciele byli ostrzy ale i tak ich lubieliśmy i
                                szanowaliśmy. Może niektórych doceniliśmy dopiero po latach ale najważniejsze
                                że wogóle ich doceniliśmy. A pamiętasz panią Leniard z historii? Jak ona
                                ciekawie opowiadała. To byli prawdziwi nauczyciele z powołania. Myślę że teraz
                                problem nie leży tyle w nauczycielach czy szkołach tylko w czsach jakich
                                żyjemy. Nastąpiła era komputerów, internetów, gier komputerowych i tych
                                wszechobecnych reklam. Jednych stać na wszystko a inni ledwo łaczą koniec z
                                końcem. Dawniej w szkole chodziło się w fartuszku albo granatowej bluzce i
                                jeden drugiemu nie zazdrościł i nie czuł się gorszy. Teraz młodzież chce się
                                czymś wyróżniać. Jedni wystrzałowymi ciuchami a inni bruatnością. Ci neutralni
                                są przeważnie uznawani za gorszych i tak to się kręci. Nie wiem może się mylę
                                ale nie chciałabym być teraz nastolatką. Pamiętasz hasło naszych czasów:
                                dziecko + zapałki = pożar. A teraz narkotyki, alkohol, papierosy. Włosy dęba
                                stają.
                                • Gość: hej hej Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 20:15
                                  Niestety wszystko co piszesz to prawda. Ciekawe czy coś sie zmieni w szkołach
                                  po akcjach ministra Giertycha. Nowe pomysły podobają się wielu ludziom. Tylko
                                  nie wiadomo co na to rodzice. Bo przecież chodzi o wychowanie ich pociech. Na
                                  pewno nie jeden rodzic będzie przeciwny. Przecież dyscyplina - to stres dla
                                  dzieci. A cała masa rodziców uważa, że najlepsze jest wychowanie bezstresowe.
                                  Panią Leniart pamiętam. Niestety nie miałam z nią lekcji. Mnie uczyła jakaś
                                  starsza nauczycielka. Ale moja siostra miała z p. Leniart i była zadowolona.
                                  A geografię z kim miałaś? Ja z p. Rząsą. Ta to potrafiła napsuć krwi
                                  człowiekowi. Odpytania na piśmie itp. A dyscyplinka była taka, że hej. Cisza
                                  jak makiem posiała i tylko latające muchy było słychać.
                                  • Gość: absolwentka Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: 84.38.160.* 17.11.06, 22:24
                                    Ja miałam geografię z panią Barłowską (nie wiem czy nie przekręciłam nazwiska)
                                    taka szczupła, niska osóbka. Pamietam że ciągle kazała nam określać położenie
                                    geograficzne różnych punktów na mapie a ja za nic nie mogłam tego pojąć. Do
                                    dzisiaj cierpnie mi skóra jak sobie o tym pomyślę. A p. Rząsę też dobrze znałam
                                    bo często mieliśmy z nią zastępstwa. Kosa z niej była niezła. A z kim miałaś
                                    biologię? Ja miałam na początku z p. Zajdel czy jakoś tak. Ona zawsze tak
                                    strasznie cicho mówiła. Ja siedziałam w ostatniej ławce i nigdy nic nie
                                    słyszałam. Na sprawdzianie zapisywała całą tablice drobnym pismem i szła do
                                    kantorka z tyłu. Ciężko było zdążyć z przepisaniem a co dopiero mówić o
                                    wpisaniu odpowiedzi. A pamiętasz jak przez chyba rok uczył taki brodaty gość
                                    niemieckiego. Ja z nim miałam i wież mi przeżycia były nie do opisania. A z kim
                                    miałaś polski? Ja najpierw z p. Jadam a potem z p. Kozdębową której chyba nie
                                    dało się nie znać. U niej to dopiero panowała groza na lekcji. A co do akcji
                                    Giertycha to jakoś nie chce mi się wierzyć że to coś zmieni. Dopóki dzieci w
                                    domach nie nauczą się szcunku do starszych to w szkołach nic się nie zmieni.
                                    • Gość: hej hej Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 21:34
                                      Tak pamiętam pania Barłowską. Raz miałam z nia zastępstwo. Jakoś przetrwaliśmy.
                                      Jak ktoś przetrwała panią Rząsę, to nic gorszego już nie mogło się przytrafić.
                                      Polski miałam tak jak Ty z panią Jadam (rok z panią Brożbarową) i biologię z
                                      panią Zajdel. Na naszych lekcjach też przesiadywała w kantorku ze swoimi
                                      robaczkami. Zawsze dyżurni robili porządki z tymi zasuszonymi robakami. Ja jak
                                      raz poszłam to całą godzinę szidziałam tam, bo robal spadł mi na ziemię i
                                      brzydziłam się podnieść żeby włożyć go na miejsce. Dopiero jak zadzwoniła
                                      dzwonek, przyszła pani i podniosła robaka. Zdziwiła się, że nieżywy, a ja się
                                      boję. Niemiecki miałam z panią Dombeck czy jakoś tak. Może nie była taka jak
                                      pani Rząsa, ale też kosiła. Wszyscy zawsze się bali niemieckiego. Chociaż
                                      największy strach wzbudzała geografia. Koszmar. Dzisiejsi rodzice pewnie cały
                                      czas latali by na skargę do dyrekcji za znęcanie się nad ich kochanymi
                                      pociechami. A z kim miałaś technikę? Ja trochę z pania Berezowską, a trochę z
                                      panią Trelą. Chłopcy z panem Szwaglem. Lubiałam te lekcje: gotowanie, pieczenie
                                      i robótki. Super lekcja rozrywki. Szkoda, że teraz dzieci tego nie uczą. Biedne
                                      nie wiedzą nawet co tracą.
                                      • Gość: absolwentka Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: 84.38.160.* 19.11.06, 22:06
                                        Ja też przez jeden rok niemiecki miałam z panią Dombeck. Też nas nieźle
                                        piłowała. Pamiętam że zawsze jak mówiła Guten Morgen moja koleżanka szeptała mi
                                        do ucha "butem w mordę". Ciągle bałam się że przez pomyłkę palnę gafe. Technikę
                                        miałam chwilę z panem Szwaglem a potem z panią której nazwiska za nic nie mogę
                                        sobie przypomnieć. Taka szczupła, niska z czarnymi włosami. Też lubiłam te
                                        lekcje. A z kim miałaś rosyjski? Ja z panią Pisarek. Przez chwilę była nawet
                                        moją wychowawczynią. Byłam z nią we Lwowie na wymianie międzyszkolnej. Całkiem
                                        fajna z niej kobieta była. Ale najbardziej lubiłam panią Szumiło. Fenomenalna
                                        nauczycielka! Zawsze nam tłumaczyła na baranach i bananach. Jak ktoś nie uważał
                                        to krzyczała: ty gnido dworska! Było super!A chodziłaś do harcerstwa? Mówię ci
                                        ekstra rzecz. Niedawno widziałam na ulicy chłopaczka w mundurze. Byłam w szoku
                                        bo nie miałam pojęcia że ta instytucja jeszcze istnieje. A kiedy skończyłaś
                                        szkołę? Ja w 1990 roku. Pamiętam jak na koniec roku wszystkie dziewczyny
                                        ryczały. Do dzisiaj utrzymuję kontakt z niektórymi znajomymi z klasy.
                                          • Gość: absolwentka Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: 84.38.160.* 20.11.06, 22:24
                                            A wiesz pani Szumiło odeszła na emeryture w tym samym roku co ja skończyłam
                                            szkołę. Szkoda bo to była nauczycielka jedna na milion. Mimo siedmiu lat
                                            różnicy między nami, nie zuważyłam jakiś większych zmian w szkole za naszych
                                            czasów. Ciekawe kiedy się to wszystko zaczęło psuć. Może gdy porobili te
                                            gimnazja? Nie wiem czy to miało sens. To tak samo jak z maturą. Jestem
                                            przeciwna wprowadzaniu zmian. Najpierw te nowe matury, a teraz amnestia dla
                                            tych co nie zdali jednego przedmiotu. Ciekwe co jeszcze wymyślą.
                                            • Gość: hej hej Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 12:58
                                              No tak 7 lat różnicy to nie tak znowu dużo. To samo pokolenie przecież.
                                              A pani Szumiło w takim razie pożegnała szkołę dość dawno. Jakby zobaczyła
                                              dzisiejszą to chybaby się załamała. Chociaż ona zawsze była pełna energii i
                                              wydawało się, że jest niedozdarcia. Być może poradziłaby sobie z dzisiejszą
                                              młodzieżą. Dzisiaj też na pewno jest wielu nauczycieli, którzy wiedzą jak
                                              postępować z młodzieżą. Mają jedynie mniej środków do wyciągania konsekwencji
                                              niż nauczyciele sprzed prawie 20 lat, ale i tak niektórzy radzą sobie całkiem
                                              nieźle. Przypomnij sobie czy kiedykolwiek jakiś rodzic chodził do szkoły i
                                              uskarżał się na jakiegoś belfra. Nie! W domach jeśli były jakieś dyskusje na
                                              temat szkoły i braków wiedzy pedagogicznej ich pracowników to wszystko odbywało
                                              się za zamkniętaymi drzwiami. No może z małymi wyjątkami. A teraz dzieciak
                                              równo dyskutuje w domu o swoich nauczycielach, potem z kolegami w szkole. Jak
                                              on może mieć jakiś szacunek. Żadną miarą. Jak słyszy naokoło, że wszyscy są
                                              źli, źle uczą, za dużo wymagają (zadanie domowe ustne i pisemne, kartkówki,
                                              sprawdziany, a do tego jeszcze dyscyplina...), są niedouczeni, niesprawiedliwi,
                                              niesympatyczni, nieludzcy, nierozumiejący biednych dzieci, zbyt mało pobłażliwi
                                              itd. No to czego wymagać od kilkunastoletniego delikwenta. Przecież on żywcem
                                              powtarza słowa swoich rodziców. Moje dziecko jest w podstawówce i mam doskonałą
                                              okazję przyjrzeć się jak to wszystko funkcjonuje. Ale myślę, że ci wszyscy
                                              rodzice - dyskutanci zbiorą żniwo za jakiś czas. Okaże się, że dzieciak nie ma
                                              szacunku nie tylko dla nauczycieli, ale także dla własnych rodziców. Wtedy sami
                                              sobie będą mogli podziękować za luz i brak stresu.
                                              • Gość: absolwentka Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: 84.38.160.* 21.11.06, 13:33
                                                Zgadzam się w pełni z każdym Twoim słowem. Ja co prawda nie mam dzieci ale za
                                                to mam dwóch bratanków i bratanice w wieku szkolnym. Czy zauważyłaś ile teraz
                                                dzieci mają wolnego? Wakacje prawie od początku czerwca bo oceny już
                                                powystawine i ciagle a to ferie swiąteczne, a to ferie zimowe. Ja jeszcze
                                                pamiętam jak trzeba było odrabiać w soboty jak sie jakiś nadprogramowy wolny
                                                dzień trafił. A pamietasz capstrzyki i pochody na 1 maja? Ale ja tego
                                                nienawidziłam. A tu obecność obowiązkowa. Szkoda że te czasy minęły i że te,
                                                które nadeszły nie wróżą nic dobrego.
                                                • Gość: hej hej Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 10:26
                                                  Zauważyłam. Mają go zbyt dużo. Moja córka gdybym jej nie przygoniła do nauki
                                                  (dodatkowe zadania wymyślane przeze mnie) pewnie niewiele by robiła. Ona nigdy
                                                  nie ma zadania domowego. Jest zdolna więc w szkole zrobi to co do niej należy i
                                                  wydawało jej się, że nauka polega tylko na chodzeniu do szkoły. Niestety
                                                  musiała zweryfikować swoje myślenie, bo ja nie pozwalam na obijanie się.
                                                  Zadanie musi być. I czas wakacji to też prawda. teoretycznie rok szkolny kończy
                                                  się w ostatni piątek czerwca, ale większość rodziców nie posyła do szkoły
                                                  swoich dzieci ze dwa tygodnie wcześniej. Nauczyciele żadnych konsekwencji z
                                                  tego nie wyciągną, bo jest ścisle określony termin na usprawiedliwienie, który
                                                  najczęściej mija po konferencji klasyfikacyjnej, kiedy większość świadectw jest
                                                  już wypisanych. I błędne koło się zamyka. A tu nieobecności powinny być
                                                  dokładnie rozliczane do końca roku szkolnego i zapisywane na świadectwach. Idąc
                                                  do nowej szkoły od razu byłoby wiadomo kto do szkoły chodził, a kto tylko
                                                  chadzał od czasu do czasu. Może niektórymi rodzicami wstrząsnęłoby. Uważam, że
                                                  rok szkolny powinien się kończyć tak jak się kończy około 25 czerwca (ale
                                                  lekcjami do samego końca), a potem nauczyciele powinni mieć czas na
                                                  przygotowanie dokumentacji szkolnej w tym także świadectw. Bez uczniów w
                                                  szkole. Potem tylko zakończenie roku, odbiór świadectwa (nawet i w ostatnim
                                                  dniu czerwca)i załatwione. Przynajmniej nikt nie tworzyłby fikcji. A taką
                                                  stwarzają rodzice twierdząc, że dzieciak źle się czuje. Klasy zdziesiątkowane i
                                                  w rezultacie niewiele się te dzieciska uczą pod koniec czerwca. Zresztą jak do
                                                  klasy pzryjdzie trójka uczniów... To jest chory system.
                                                  Capstrzyki też pamiętam. Również ich nie cierpiałam. Jeszcze te kwiatki z
                                                  bibuły, które każdy musiał zrobić. I przemarsz przez osiedle. No ale teraz nie
                                                  ma nic. Tzw. luzik. Nic tylko do szkoły chodzić.
                            • Gość: kaczor Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.gprspla.plusgsm.pl 05.09.07, 16:25
                              Całkowicie się z tobą zgadzam, Pani Szumiło też mnie uczyła matmy a
                              tak w nawisie mówiąc mieszkam z nią w tej same klatce, pamiętam jak
                              potrafiła sie denerwować jak zobaczyła że ktoś robi coś nie tak i
                              zaczeła wszystkich wyzywać jedno wyzwisko szczególnie utkwiło mi w
                              głowie " Wy gnidy dworskie"
    • Gość: monika Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.nott.cable.ntl.com 06.03.07, 10:31
      jak fajnie czyta sie ten watek:-) ja konczylam edukacje w czworce w roku 1989.
      polskiego uczyla mnie wiater, pamietam ja bardzo dobrze, fizyki ptaszek, niezla
      pila, kazdy jej sie zawsze bal, geografi oczywiscie rzasa i mimo ze byla surowa
      to ja ja lubilam bo nie mialam zadnych problemow z tym przedmiotem i ona
      wszystko bardzo dobrze tlumaczyla. nie pamietam nazwiska pani od biologii, z
      rosyjskiego mielismy pile, chyba szemborn? zrazila mnie do tego jezyka do konca
      zycia, pamietam tez akademie szkole kiedy spiewalismy po rosyjsku na czesc
      rewolucji listopadowej:-),pani kuzniar do muzyki byla taka hrabina, jak ktos
      nie mial glosu i nie potrafil grac na pianinie to byl plebejuszem:-) ja zawsze
      mialam dostateczny;-)) do dzis pamietam jej oswiadczenie, ze czlowieka poznaje
      sie po wygladzie jego lazienki:-)
      a kto chodzil podczas przerw na zakupy do sklepiku hydrobudowy??
      lezka sie kreci....
      • Gość: mysia Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.07, 19:17
        Ja kończyłam w 1984. To były czasy. Miło powspominać starą podstawówkę, która
        już nie istnieje. Pamiętam wszystkich nauczycieli, którzy mnie uczyli. Po tylu
        latach łapię się jednak na tym, że zapomniałam niektórych moich kolegów i
        koleżanki. Ale fajnie byłoby się spotkać po tylu latach. Na pewno wszyscy się
        bardzo zmienili. Przecież minęło ponad 20 lat. Nie czuję tego, ale jednak to
        prawda.
        • Gość: Sękaty Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.07, 14:48
          Ja kończyłem tę podstawówkę w 1983 roku. Myślę, że organizacja spotkań po
          latach dla poszczególnych roczników byłaby świetnym pomysłem. Znając jednak
          życie, nikt się chyba nie podejmie tego zdania, gdyż jest bardzo trudne. Chyba
          nie jest możliwe zebranie się absolwentów podstawówek. Uczniowie w tym wieku
          jakoś nie bardzo przywiązują się do siebie. Po skończeniu szkoły chętnie
          rozchodzą się w różne strony i rzadko kto utrzymuje kontakt z kolegami z klasy.
          Tak było w przypadku mojej klasy. Niewiele wiem o jakiejkolwiek osobie, która
          chodziła ze mną do klasy przez 8 lat. Kontakt został jedynie utrzymany z
          osobami, które razem ze mną znalazły się w tej samej szkole średniej. Ale może
          znajdzie się jakiś śmiałek i niestrasznym mu będzie organizacja spotkania
          absolwentów podstawówki.
    • Gość: Młody Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: 84.38.160.* 26.04.07, 09:18
      fajnie mieliście... ja ta szkole kończyłem w 2000r. bylem z ostatniego rocznika
      który przechodził przez 8 klas podstawówki.
      Robak tak chyba nazywał sie dyrektor a i pani Ptaszek nieśmiertelna, moją
      niechęć do fizyki zawdzięczam właśnie jej:) zawsze powtarzała ze nic ze mnie nie
      będzie ale na starość ludzie głupieją:) nie tęskno mi za kolegami z podstawówki
      z kim miałem utrzymać kontakt to utrzymałem reszty nie chcę widzieć bo po co.
    • Gość: Buba Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.si.res.rr.com 21.08.07, 00:08
      Matko!
      Ile to juz lat minelo. Jestem absolwentka Czworki z 1981 roku.
      Wychowawczynia moja byla Pani Rzasa. Nawet nie wiedzialam, ze szkola
      juz nie istnieje gdyz pare juz ladnych lat jestem poza
      Polska.Pamietam koki pani dyrektor ktora byla poslem na sejm wiadomo
      z ramienia jakiej partii. Nauke rozpoczelam jeszcze w starej czworce
      na Marszalkowskiej (zaraz obok mojego bloku) Nastepnie w klasie
      piatej przeniesli nas do nowej szkoly . Wszyscy liczyli na basen ale
      niestety pozostala nam wadliwa sala gimnastyczna. WF mialam z P.
      Uminska. Prowadzila fantastyczny SKS zwlaszcza pilke reczna Pamietam
      tez zastepstwo z WF-u Pana Babiarza Niejedna z nas sie podkochiwala
      w trenerze pilki recznej!Z nauczycieli pamietam Pana Materne, pania
      Cyranowa , P. Kuzniarowa, P.Barlowska, P. Brozbarowa. Pamietam tez
      topienie podrecznikow w Przyrwie na zakonczenie roku szkolnego.
      Jakos nie czuje sentymentu do Tej szkoly chociaz zawsze mialam
      swiadectwo z paskiem. Za to przemile wspominan IV LO do ktorego
      uczeszczalam po podstawowce
      Pozdrawiam wszystkich goraco.
      • Gość: Adu Re: Szkoła Podstawowa nr4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.07, 10:03
        Oj minęło sporo latek. Też nie czuję jakoś specjalnego sentymentu do
        podstawówki. Ale chyba tak to już jest, że milej wspomina się szkołę
        średnią czy studia. Człowiek jest wtedy starszy, bardziej dojrzały i
        lepiej potrafi odnaleźć się w różnych sytuacjach. W podstawówce jest
        się tylko dzieckiem zależnym od dorosłych, którzy sprawują pieczę.
        Poza tym niewiele dzieciaków potrafi budować przyjaźnie w wieku
        kilku czy kilkunastu lat. Nie mniej jednak chętnie spotkałabym się z
        kolegami i koleżankami z podstawówki. Chciałabym wiedzieć co teraz
        robią, czy się zmienili ... I oczywiście moglibyśmy powspominać
        nasze głupie niejednokrotnie wybryki.
    • hooda GORACA prosba do was wszystkich, 19.10.07, 11:32
      jest taka strona gdzie spotykaja sie ludzie z swoich bylych klas
      nasza-klasa.pl/
      jest tam troche ludzi z czworki, ale np mojej klasy nie ma
      (konczylam szkole w 89). warto byloby spopularyzowac ten pomysl i
      spotkac starych kolegow i kolezanki. zarejestrujcie sie:-))!!!
      to naprawde znakomita zabawa spotkac kogos kogo sie nie widzialo od
      wielu wielu lat:-)
      pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka