Dodaj do ulubionych

Możecie się śmiać, ale przeczytajcie

20.06.06, 17:13
W 2001 roku byłem u wróżki, starszej kobiet po 70stce, z małej wioski na
Lubelszczyźnie. Po uzyskaniu odpowiedzi na interesujące mnie pytania
osobiste, zapytałem o dalszy los Polski. Nie chciała specjalnie mówić, ale
dowiedziałem się tylko tyle, że najgorsze czasy dla nas rozpoczną się po
śmierci naszego papieża (czyli obecne czasy) i potrwają do momentu, kiedy "na
tronie zasiądzie kobieta". Wtedy ma zapanować duży dobrobyt. Jak piszę, było
to w 2001 roku, pomijam fakt, że mi powiedziała prawdę odnośnie mojego życia,
także może i to się spełni.
Obserwuj wątek
                • mister_showman Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie 20.06.06, 18:28
                  A SW nie jest prowincją? Bo jakby nie patrzeć to tylko jedno z tych miast ma
                  choćby uniwerek, politechnikę czy lotnisko więc Rzeszów jest mniejszą
                  prowincją :) A chyba lepiej być pod Rzeszowem niż Kielcami, Lublinem czy pod
                  centusiowym Krakowem - widać jak wszystko co jest od niego zależne działa.
                        • mister_showman Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie 20.06.06, 18:39
                          Z tego wynika że Rzeszów to prowincja a Stalowa Wola nie co brzmi trochę
                          dziwnie. Ja tam nie bałem się że dostanę w pysk czy będę zwyzywany na każdym
                          kroku mieszkając w Rzeszowie, wg policyjnych statystyk to najbezpieczniejsze
                          duze miasto w kraju (na niechlubnym szczycie Katowice, Kraków, Wawa i wlasnie
                          Lublin), a pod wzgledem odsetku ludnosci z wyksztalceniem wyzszym wynoszacym
                          21% ma drugie miejsce po Wawie (22%). Wiec ta mentalnosc to raczej twoje
                          wrażenie niż fakt, a rozwój miasta w dużej czesci zależy od mentalności - i
                          wystarczy porównać tu rozwój Lublina do Rzeszowa (co ciekawe dowiedziałem się
                          niedawno będąc tam że lubelacy lubią zestawiać swoje miasto właśnie z sąsiednim
                          Rzeszowem i jest to dla nich pretekst do "jechania" po Lublinie).
                          • smalltownboy Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie 20.06.06, 18:44
                            Generalnie, im dalej na północ i zachód, tym mniejsza prowincja. Nic nie
                            poradzę, że inaczej się czuję w Kielcach, Lublinie, krakowie, Warszawie, a
                            inaczej w Rzeszowie. Nie czuć klimatu wielkomiejskiego. Rzeszów to taka
                            podwojona Stalowa Wola. Czyli to samo razy 2. Miasto bez duszy. To nie sztuka
                            nabudować bloków, hipermarketów i lotnisk i krzyczeć, że jesteśmy super city.
                            A tak ad vodem, Stalowa Wola także ma lotnisko, co prawda na razie nie
                            pasażerskie, ale może w przyszłości.. ma uniwersytet, co prawda filię, ale
                            zawsze, ma hipermarkety, ale to nie jest wyznacznikiem duszy miasta.
                            • mister_showman Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie 20.06.06, 19:13
                              To moze Pyrzyce też są miastem na poziomie Rzeszowa bo tam też jest filia
                              jakiegoś uniwerku. Jeśli Kielce mają wielkomiejski klimat to nie wiem co o tym
                              myslec - to jakas dziura bez porządnej uczelni lotniska czy nawet kina lub
                              galerii. Rzeszów ma 650-letnią historię, ma swój rynek, ratusz, kościoły z XV
                              wieku, XIX-wieczne kamienice secesyjne, wiec trudno porownac go do SW. Przed
                              wojną miał 40 tys. mieszkancow a tu wiele osób uważa ze zaczęto go budować
                              gdzieś w 1945 roku co jest absurdem. I zawsze było to polskie miasto, bez
                              osiedleńców. Ja w tym miescie czuje klimat a klimatu to nie ma właśnie np.
                              Wawa - napływowe miasto bez duszy, po całym dniu spędzonym tam dziwiłem się
                              bardzo gdy zobaczyłem gościa grającego na gitarze na ulicy - tak mi to nie
                              pasowało do tego miasta.
                              • smalltownboy Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie 20.06.06, 19:29
                                Przykro mi, można na rzęsach stawiać, lecz nigdy Rzeszów nie może się równać z
                                takimi ośrodkami, jak Kraków, Gdańsk, Warszawa czy nawet Lublin. Rzeszów zawsze
                                był i jest prowincją. Po wojnie przejął rolę Lwowa, jako ośrodka
                                administracyjnego. Ale nigdy kundel nie będzie wilczurem :) Dlatego dla naszego
                                dobra Kraków byłby lepszą stolicą regionu. Zestawianie obecnych jakichś tam
                                inwestycji z rolą danego miasta na przestrzeni wieków jest po prostu śmieszne.
                                Nie mówię o Stalowej Woli, która powstała zaraz przez wybuchem II wojny, ale
                                Rzeszów pod względem prowincjonalności praktycznie niczym się nie różni.
                            • Gość: bajs Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie IP: 62.93.41.* 01.07.06, 17:21
                              Widać, że nie znasz Rzeszowa. Przyjedź i pospaceruj wieczorem po uliczkach, a
                              zobaczysz. Faktem jest, że to nie Kraków ale nie można powiedzieć, że to miasto
                              nie ma duszy. Tu co wieczór odbywają się koncerty, pokazy i spotkania wielu
                              formalnych i nieformalnych gróp. Oczestnikami są przeważnie ludzie młodzi.
                              Rynek i okalające go uliczki tętnią gwarem do późnych godzin nocnych, a w
                              piątki i soboty do "białego rana". Ilość klubów, pubów, restauracji ... nie
                              wiem ile ich jest w Rzeszowie, w Lublinie czy Krakowie zapewne więcej ale
                              zdaniem osób przyjezdnych, atmosferę można porównywać właśnie podobno tylko z
                              Wa-wą czy Krakowem. Wczoraj miałem okazję zamienić kilka słów z Janem
                              Krzysztofem Bieleckim, b. premierem gościł w Rzeszowie z okazji 100-lecia
                              jednego z rzeszowskich banków (są też znacznie starsze)i w towarzystwie
                              miejskich włodarzy odbył długi spacer po mieście z czwartku na piątek (to nie
                              był jeszcze weekend). Nie mógł pojąć skąd taka atmosfera, przecież to nie jest
                              Poznań czy Długi Targ w Gdańsku? Właśnie m.innymi taka atmosfera stanowi o tzw.
                              duszy miasta (którą tak często podkreślasz), a nie jest to opinia odosobniona
                              spośród ludzi przyjezdnych. Tą atmosferę tworzy młodzież, znacząco przyjezdna.
                              Ciągną w wakacyjne wieczory do Rzeszowa z najdalszych miejscowości Podkarpacia:
                              Sanoka, Krosna, ... i w znacznej ilości również ze Stalowej Woli, bo to jest
                              spora aglomeracja. Pewnie woleliby pospacerować po Franciszkańskiej w Krakowie
                              ale do Rzeszowa mają godzine z ułamkiem, a do Krakowa 3 lub teraz 4 godz. To
                              Oni są czynnikiem centrotwórczym i dla nich tworzony jest teraz teatr muzyczny
                              (za kilka lat będą poważnymi osobami, którym nie wystarczy już specyficzna
                              atmosfera parasolek na rzeszowskim Rynku i mam świadomość, że nigdy nie będzie
                              to la Scala. Nie chodzi tylko o gmach, który przy panującym boom-ie
                              inwestycyjnym można wznieść bardzo szybko ale o ludzi.
                              Jakkolwiek Ty będziesz bardzo na "nie", a ja na "tak" to tylko Oni o tym
                              zdecydują czy Rzeszów będzie stolicą regionu. Tak na marginesie dla ziem od
                              Ropczyc na wschód (z całym szacunkiem)Kraków nigdy nie był naturalną stolicą,
                              był nią Lwów. Gdyby nie zmiana granic w 1945 r. Rzeszów nie miałby w regionie
                              znaczenia, to prawda, a Lublin był stolicą regionu przed II-ga Wojną Świat. i
                              nadal jest.
                              • smalltownboy Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie 01.07.06, 17:44
                                To dziwne, bo raz sobotnim, letnim popołudniem wybrałem się ze znajomymi do
                                Sphinxa, a potem deptakiem 3 maja i było dziwnie pusto. Mało ludzi (nie była to
                                pogoda upalna, zeby wszyscy wyjechali poza miasto) jak na miasto z duszą.
                                Czasami także przychodziło mi wracać późnym wieczorem do domu to także
                                wieczorem ulice były pustawe i nie przypominające Krakowa czy Warszawy.
    • mister_showman Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie 20.06.06, 19:18
      A co do wątku - w Polsce nigdy nie bedzie dobrze. Beznadziejny narod,
      beznadziejni ludzie. Nic nie znaczy w nauce, sporcie, sztuce (muzyka, film,
      literatura, poezja, archiktektura, grafika, malarstwo), infrastruktura denna,
      beznadziejne miasta które bardziej idzie kojarzyć z Azją niż Europą (brak
      typowej tkanki miejskiej poza ścisłym centrum większości miast). To nie wina
      rządu czy posłów, to wina głupiego narodu. A ten rząd jest tylko jego
      odzwierciedleniem.
    • Gość: Miva Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie IP: *.nycmny83.covad.net 21.06.06, 19:43
      Nie bede sie z nikim z sprzeczac w materji czesto nie pojetej przez normalnego
      czlowieka a mowimy o tak zwanych zjawiskach paranormalnych.
      Byl 11 sierpnia 2001 roku goscilem wtedy na okres wakacji dwoje dzieci mojej
      zony brata. A ze mieszkam blisko Nowego Jorku (16Km) mozna powiedziec ze
      wystaczylo przejsc sie na gorke w East Rutheford by zobaczyc cala panorame NY. A
      wiec wracajac do tego poranka starszy z braci imieniem Wojciech obudzil sie rano
      ze strasznym przerazeniem. I to co opowiedzial nie miescilo sie nam w glowie az
      do wrzesnia 11. A mianowicie opowiedzial nam ze widzial we snie spadajace duze
      samoloty na World Trade Center w Nowym Jorku. Widzial jak ludzie wyskakuja z
      okien tych wierzowcow a na dodatek tego mowil ze probowal sie dodzwonic na
      telefon Alarmowy 911 i nikt nie odpowiadal. Wspomnial rownierz ze widzial jak
      kilka samolotow nie trafilo w budynki i rozbilo sie w pobliskim lesie. Teraz po
      wypadkach w Nowym Jorku , Pensylwani i Washington wracamy czesto do tego
      proroczego snu bo mozna powiedziec ze sprawdzil sie w 100%.
      1. Zeczywiscie samoloty spadly na World Center w Nowym Jorku
      2. Zeczywiscie nie wszystkie samoloty rozbily sie o budynki ( Lot #93 rozbil sie
      w lesie w pensylwani nie dolatujac do Waszyngtonu)
      3. Ludzie w braku nadzieji na ocalenie wyskakiwali z plonacych wierzowcow.
      4. Dziwne skojarzenie lecz zeczywiscie Telefon Alarmowy 911 w tym dniu nie dzialal
      5. Numer 911 to takrze odnosnik do daty 911 = Wrzesien 11

      Co o tym myslec niewiem sam lecz jest wiele znakow zapytania takze trudno
      stwierdzic gdzie jest granica pomiedzy rzeczywistoscia, mitologia a moze nawet
      sprawami paranormalnymi.
      • smalltownboy Re: Możecie się śmiać, ale przeczytajcie 21.06.06, 21:31
        To ja miałem podobną paranormalną historię. Dotyczy PKP. W 1998 roku jeździłem
        pociągiem do Nowego Sącza. W Stalowej Woli wsiadałem w nocny pociąg, gdzieś ok.
        23.30 do Wrocławia, i w Tarnowie przesiadałem się o bodajże 3.15 na osobowy do
        Krynicy. Było to latem, a więc już o tej 3 świtało. Któregoś razu jadąc już za
        Tarnowem chciałem zobaczyć która jest godzina, bo nie miałem zegarka, a w tej
        części składu nie było innych ludzi, by zapytać. Na jakiejś pierwszej wiejskiej
        stacji patrzę na zegar, pokazuje 10.53, pomyślałem popsuty. Mogło być ok 4
        rano. Za jakieś 8 kolejnych kilometrów następna wieś, następna mała stacja i
        znowu 10.53, to zaczynało być dziwne. No ale jadę dalej i na kolejnej stacji
        ponownie 10.53; sytuacja powtórzyła się jeszcze po raz 4. Potem była jakaś
        większa miejscowość Grybów czy Stróże i tam pokazywało dobrze. Nie wiem, czy te
        wiejskie stacyjki są połączone jakimś wspólnym sterownikiem odnośnie zegarów,
        ale nie o to chodzi.
        W 2000 roku, na początku maja postanowiłem się przejechać krajoznawczo dookoła
        regionu. Kupiłem bilet ze Stalowej Woli Centrum do Stalowej Woli przez
        Przeworsk, Jarosław, Bełżec, Zamość, Biłgoraj. Była piękna wiosna, ciepło, więc
        można pozwiedzać Roztocze z okien pociągu. W Zamościu miałem przesiadkę do domu
        na pociąg relacji Hrubieszów- Bełżec- Wrocław (w Zwierzyńcu łączyli) Jechało
        tym pociągiem sporo ludzi, gdyż bardzo dużo ludzi z Zamojszczyzny ma rodzinę na
        Śląsku, a był to okres komunijny, więc jechali na uroczystości.
        Pamiętam, że rozmawialiśmy z pasażerami w przedziale o bezpieczeństwie w PKP,
        bo tydzień przed tą podróżą koło Puław wykoleił się pociąg pośpieszny i chyba
        były ofiary śmiertelne. Ja z całą pewnością twierdziłem, że prawdopodobieństwo
        wykolejenia jest znikome, że wręcz nieprawdopodobne. Oczywiście dotyczyło tego
        pociągu, którym jechaliśmy. No i w miejscowości Hedwiżyn, 8 km przed Biłgorajem
        około godziny 22.53- podkreślam godzinę; nasz pociąg się wykoleił. Lokomotywa
        jadąc 80 km/h wjechała na przestawioną w lesie zwrotnicę przez jakichś 18
        letnich gó..arzy (potem prokuratura złapała) i wypady 4 pierwsze wagony
        składu, 2 z nich stanęły w poprzek, a lokomotywa się przewróciła i wylało się
        całe paliwo. Ofiar śmiertelnych nie było, ale osoby ranne były.
        I potem przypomniałem sobię tę historię z zegarami sprzed 2 lat, pokazującymi
        błędnie 10.53 i skojarzyłem godzinę wykolejenia 22.53. Na zegarach tarczowych
        nie ma rozróżnienia czy 10 czy 22. Do dziś nie bardzo mogę zrozumieć tych
        znaków.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka