Dodaj do ulubionych

Grekokatolicy w Rzeszowie

IP: 213.216.66.* 06.05.03, 12:07
Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie,
Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na
ten temat.
Edytor zaawansowany
  • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 00:18
    Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka pw.
    Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej właściciela,
    Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką
    (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin
    ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z
    Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię
    rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół
    filialny Parafii Słocina.
    W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana.
    Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką
    utworzono w 1983 r.
    Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy
    Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka,
    Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy,
    którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali
    siebie zdaje się Rusnakami.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 08.05.03, 08:27
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka
    pw.
    > Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej
    właściciela,
    >
    > Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką
    > (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin
    > ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z
    > Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię
    > rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół
    > filialny Parafii Słocina.
    > W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana.
    > Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką
    > utworzono w 1983 r.
    > Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy
    > Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka,
    > Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy,
    > którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali
    > siebie zdaje się Rusnakami.
    Dzięki za informacje. Piszesz, że 55 rodzin wyjechało na Ukrainę a pozostali
    przyjeli obrządek łaciński. Mam pytanie ilu było tych, którzy przyjeli obrządek
    łaciński?
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 08.05.03, 09:52
    Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle nie
    znali języka ukraińskiego.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:36
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle nie
    > znali języka ukraińskiego.

    Tak, to prawda. Nie chroniło ich to jednak przed działanością, w latach 45/50,
    polskich "szmalcowników" szantażujących tych rusinów grożbami donosów na UB i
    wywózką . Przez Rzeszów szły ponoć transporty wypędzanych w ramach akcji "Wisła"
  • Gość: fest IP: *.gen.twtelecom.net 07.07.03, 23:44
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Gość portalu: gość napisał(a):
    >
    > > Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle n
    > ie
    > > znali języka ukraińskiego.
    >
    > Tak, to prawda. Nie chroniło ich to jednak przed działanością, w latach
    45/50,
    > polskich "szmalcowników" szantażujących tych rusinów grożbami donosów na UB i
    > wywózką . Przez Rzeszów szły ponoć transporty wypędzanych w ramach
    akcji "Wisła
    > "
  • Gość: . IP: *.domenica.nl 29.09.03, 10:52
    .
  • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.03, 00:45
    Ilu Rusinów pozostało w Zalesiu i przyjęło obrządek łaciński - tego nie
    znalazłem w dostępnych źródłach. Oparłem się na Schematyzmie Diecezji
    Rzeszowskiej z roku 2000, gdzie opisane są wszystkie parafie i ich historia.
  • 27.05.05, 12:42
    Hej!zajmuję się geanalogią mojej rodziny Tracz z WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Poszukuję
    dokladnej historii tej wsi oraz Zaczernia.Poszukuję też spisow ludności z 1700-
    1800r.Ewentualnie z kąd pochodzili koloniści.Słyszałem, że to Tatarzy?Ponoć
    kiedyś w lasach Wysokiej była kiedyś mała cerkiewka?Co wy na to?Proszę o
    kontakt: gregortr@wp.pl
  • 10.09.08, 16:27
    emarik napisał:

    > Hej!zajmuję się geanalogią mojej rodziny Tracz z WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Poszukuję
    >
    > dokladnej historii tej wsi oraz Zaczernia.Poszukuję też spisow ludności z 1700-
    > 1800r.Ewentualnie z kąd pochodzili koloniści.Słyszałem, że to Tatarzy?Ponoć
    > kiedyś w lasach Wysokiej była kiedyś mała cerkiewka?Co wy na to?Proszę o
    > kontakt: gregortr@wp.pl
    bardzo ciekawa temata
  • 10.09.08, 16:53
    maloo wiem na ten temat
  • Gość: piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:15
    Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam
    piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól.
    W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji
    Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów
    trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych.
    Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie
    przeszli na katolicyzm
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.05.03, 12:59
    Gość portalu: piotr napisał(a):

    > Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam
    > piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól.
    > W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji
    > Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów
    > trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych.
    > Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie
    > przeszli na katolicyzm
    Wiem, że w Tarnawce prawie wszyscy mieszkańcy byli Rusinami (na co dzień mówili
    po polsku), choć okoliczne wioski były czysto polskie. Podobno w czasie
    okupacji niemieckiej działała tam szkoła ukraińska. Słyszałem też, że po wojnie
    większośc Rusinów wywieziono na Ukrainę ale część uniknęła wywózki przechodząc
    na obrządek łaciński.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 18:09
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie,
    > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na
    > ten temat.

    Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z
    dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A. Saładiak "Pamiatki
    i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej
    grupie wyznaniowej.
    Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w
    czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym
    terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich
    celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej
    ul. 3 maja
    Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się
    do nich zaliczam
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.05.03, 19:09
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Gość portalu: gość napisał(a):
    >
    > > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie
    > ,
    > > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej
    > na
    > > ten temat.
    >
    > Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z
    > dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A.
    Saładiak "Pamiatki
    >
    > i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej
    > grupie wyznaniowej.
    > Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w
    > czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym
    > terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich
    > celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej
    > ul. 3 maja
    > Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się
    > do nich zaliczam
    Dzięki za wszystkie interesujące fakty, które podałeś. Mam do ciebie pytanie
    czy wśród rzeszowskich i z okolicznych miejscowości grekokatolików dużo było
    małżeństw mieszanych z łacinnikami czy też trzymali sie oni raczej w swojej
    grupie a także jaka była świadomość narodowa tej społeczności. Czy czuli się
    oni twardymi Ukraińcami, Rusinami a może wskutek używania w życiu codziennym
    języka polskiego i współżycia na co dzień z Polakami mieli jakąś świadomość
    mieszaną albo nawet polską. Wiem, że np we Lwowie byli Polacy-grekokatolicy
    czego najlepszym dowodem jest to, że wśród Orląt Lwowskich w 1918 roku było
    całkiem sporo grekokatolików a 8 z nich straciło życie w walkach z Ukraińcami.
    Byłbym wdzięczny gdybyś zechciał odpowiedzieć na moje pytania. Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 20:03
    Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu.
    Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do
    Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie kasjerem
    stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./ stacja
    Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza
    grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten
    proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie
    rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już raczej
    po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca wojny
    do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby
    roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie
    skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali sie
    do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym
    cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol, Paczkowscy
    szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze
    austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu
    przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o
    tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/
    Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w
    Rzeszowie za krzoków.
    na razie tyle. Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.05.03, 22:22
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu.
    > Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do
    > Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie
    kasjerem
    >
    > stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./
    stacja
    >
    > Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza
    > grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten
    > proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie
    > rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już
    raczej
    >
    > po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca
    wojny
    >
    > do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby
    > roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie
    > skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali
    sie
    >
    > do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym
    > cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol,
    Paczkowsc
    > y
    > szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze
    > austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu
    > przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o
    > tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/
    > Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w
    > Rzeszowie za krzoków.
    > na razie tyle. Pozdrawiam
    Dzięki za ciekawe informacje. Historia to moje hobby a dzięki tobie
    dowiedziałem się wielu ciekawych faktów. Fajnie, że przedstawiłes to na
    przykładzie własnej rodziny bo zawsze lepiej przemawia to do wyobraźni. Mam do
    ciebie jeszcze jedno pytanie i byłbym wdzięczny gdybys był w stanie na nie
    odpowiedzić. Interesuje mnie czy większość grekokatolików z Rzeszowa, Zalesia,
    Białej i Drabinianki wyjechała na Ukrainę czy też zmieniła obrządek i została w
    Polsce. Jeden z internautów napisał, że z Zalesia 55 rodzin wyjechało do Biłki
    pod Lwowem a reszta została. Tylko ile było tej reszty? Pozdrawiam i życzę
    wszystkiego dobrego.
  • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 12.05.03, 14:03
    Niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie.
    Masz jednak na linii żywą encyklopedię - p. Januarego.
    Dięki za ciekawy temat.
    Może wejdę jeszcze w dyskusję
  • 10.09.08, 16:25
    Gość portalu: Piotr napisał:

    > Niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie.
    > Masz jednak na linii żywą encyklopedię - p. Januarego.
    > Dięki za ciekawy temat.
    > Może wejdę jeszcze w dyskusję
    kto pyta nie błondzi
  • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:06
    Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego)
    nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne
    tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno
    (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim
    (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko-
    Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny etnicznie
    mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:25
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego)
    > nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne
    > tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno
    > (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim
    > (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko-
    > Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny
    > etnicznie mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji.


    Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków
    Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do
    tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego
    pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance mieszka
    też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików, ale są już
    całkowicie spolonizowani.
    Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości
    łemkowskiej lub ukraińskiej.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:28
    Gość portalu: Elekon napisał(a):

    > Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków
    > Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do
    > tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego
    > pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance
    > mieszka też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików,
    > ale są już całkowicie spolonizowani.
    > Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości
    > łemkowskiej lub ukraińskiej.

    O rety, sorry za zjedzenie "ł" w wyrazie "głównie". Ręczę, że to nie było
    celowe.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 17:23
    Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły.
    O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano
    nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami.
    Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary
    nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych
    ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego
    nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 17:34
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły.
    > O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano
    > nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami.
    > Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary
    > nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych
    > ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego
    > nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/

    Nie domysły. Mieszka na Pobitnem od przed wojny mój znajomy - rdzenny Polak,
    ale oparłem się na jego relacjach, stąd to "ponoc " i "podobno" - gdybym pisał
    co wiem sam na pewno, nie używałbym ich. Na Drabiniance mam zaś znajomych z
    mieszanej rodziny polsko-hmm-rusińskiej, bo jak twierdzą pochodzą od Łemków a
    nie od Ukraińców; przed wojną chodzili do cerkwi grekokatolickiej na Zalesiu,
    pół rodziny wyjechała na Ukarinę, pół została tu i spolonizowała się. Wiadomość
    jest więc tu z pierwszego źródła.

    Co do nabożeństwo grkokatolickich u Bernardynów to chyba jeszcze były z rok
    temu, ksiądz dojeżdzał z Przemyśla. Nie wiem jak jest teraz.
  • Gość: Wlodek IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.09.06, 04:37
    Byc moze chlopak z pod rzeszowskiej wsi Drabinianka ,ktory wstrzymal Anglie
    na
    Wembley do tej grupy sie zalicza.Brawo p.Janku!
  • Gość: gość IP: 213.216.66.* 12.05.03, 08:46
    Dziękuję wam za wszystkie cenne informacje. Temat bardzo mnie interesuje choć
    nie pochodzę z Rzeszowa i nie mieszkam w Rzeszowie. Co do grekokatolików w
    Rzeszowie a także innych miejscowościach w okolicy to przeglądając wyniki
    kolejnych spisów ludności XIX i XX wiecznych zauważyłem, że ich liczba
    systematycznie spadała co wyraźnie wskazuje na postępującą polonizację.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 12.05.03, 18:42
    Według wyników spisu powszechnego z roku 1921 w Rzeszowie mieszkało 13 345
    łacinników oraz 193 grekokatolików, w Białej 657 łacinników i 543
    grekokatolików, w Drabiniance 988 łacinników i 42 grekokatolików, w Hadlach
    Szklarskich 722 łacinników, 399 grekokatolików, w Matysówce 920 łacinników, 73
    grekokatolików, w Pobitnie 1957 łacinników, 5 grekokatolików, w Staroniwie 1469
    łacinników i 9 grekokatolików i wreszcie w Zalesiu 527 łacinników i 279
    grekokatolików. Jak więc widać nigdzie w powiecie rzeszowskim grekokatolicy nie
    stanowili większości ludności. Najbliższa miejscowość gdzie grekokatolicy
    stanowili większość to była Tarnawka w powiecie przeworskim 268 łacinników i
    825 grekokatolików. Ale Tarnawka to była ruska wyspa w polskim morzu i
    miejscowości położone na wschód aż do Sanu były w większości polskie.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:12
    Bardzo ciekawe są Twoje dane.
    W ksiązce M.Siwickiego Dzieje konfliktów polsko- ukraińskich tom 3 znalazłem
    ciekawe dane : cytuję /str 219/ Obok samego rzeszowa były jeszcze dwie wioski
    ukraińskie :Zalesie i Biała. W zalesiu była piękna murowana cerkiew, zbudowana
    przez Ukraińca, który wrócił z ameryki w 1889 r, /.../ W zalesiu nabożeństwo
    odprawiano w obrządku grekokatolickim, tylko kazanie było po polsku, aby
    wszyscy rozumieli, gdyż większośc wiernych mówiła tylko po pollsku. 10 km na
    poludnie od rzeszowa były wioski Gwożdzianka, Blizianka i Malówna /chyba
    Malawa - mój dopisek - Piotr /Największe skupisko Ukraińców było w Gwożdziance,
    ponad połowę stanowili ukraińcy.
    To tyle cytatu. Nota bene - tak zaczyna się opis rzezi mieszkańców tej wioski
    sprawianionej przez polskich sąsiadów w kwietniu 1945.
    Ksiązka sprawia straszne wrażenie /z powodu realcji dot. też okolic Leżajska/,
    jest napisana przez Ukraińca, chyba troche nacjonalistę, ale jest często
    cytowana przez polskich historyków.
  • Gość: demograf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 14:05
    Bardziej prawdopodobna nazwa Małówka zamiast "Małówna".
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:33
    A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
    Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
    Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
    1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
    Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
    widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny cyrylicą "Pamiatka
    ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi! O.
    Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
    niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi Gościu/dyskusji.
  • Gość: House IP: *.smlw.pl 13.05.03, 01:03
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
    > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
    > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
    > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
    > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
    > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny
    cyrylicą "Pamiatka
    >
    > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi!
    O.
    >
    > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
    > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi
    Gościu/dyskusji.

    HMMM.... JESTEŚ GREKOKATOLIKIEM CZY TWOJA PRA FAMILIA BYŁA ???
  • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 13.05.03, 09:14
    POL - KATOL. Z TYMI PRA
  • Gość: upek IP: *.viknet.pl 12.06.06, 20:53
    up
  • 10.09.08, 16:20
    jak wyżej
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 13.05.03, 06:52
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
    > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
    > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
    > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
    > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
    > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny
    cyrylicą "Pamiatka
    >
    > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi!
    O.
    >
    > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
    > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi
    Gościu/dyskusji.
    Widzę, że dyskusja nieźle się rozwinęła, nie spodziewałem sie tego. Co do motta
    to bardzo mi sie podoba i jestem za. Pozdrowienia z Tarnowskich Gór.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 14.05.03, 14:25
    A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
    mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było duzo
    małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś
    grekokatolików.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 16:19
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
    > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było
    > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś
    > grekokatolików.

    Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej
    dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w
    1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
    prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
    Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo
    niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
    O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz nazwy,
    świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu
    zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji kaplica
    św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
    cerkwi.

    Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone
    prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów i
    okolice.
    Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
    miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450 wyznania
    rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu jeszcze
    w 1895 roku była świątynią drewnianą.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:11
    Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
    wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym. Brak
    potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu osady
    ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca przed 1889
    rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny istnienia
    podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla
    Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną narodowością/. Pozdrawiam
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:13
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
    > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
    > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu
    > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
    > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
    > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
    > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
    > narodowością/. Pozdrawiam

    POBITNO. Z lektury Pęckowskiego "Dzieje miasta Rzeszowa do końca XVIII wieku"
    (Rzeszów 1914, wznowienie -reprint z 2002) i przytaczanych przez niego
    dokumentów z XIV i XV wieku wyraźnie widać, że dzisiejszą nazwę ta dzielnica
    zawdzięcza prawdopodobnie bitwie (str. np. 9, 51, 52) stoczonej tu przez
    Konfederatów Barskich 13. sierpnia 1769 roku (zresztą usytuowanie osady nad
    rzeką blisko miasta sprzyjało temu, że stawała się terenem walk, ostatnio w
    czasie wyzwalania Rzeszowa przez Armię Czerwoną i oddziały Armii Krajowej w
    sierpniu 1944 roku.) Pierwotnie było Powitna, Powietna, podajesz też Powirchna,
    a spotkałem się też gdzieś z "Powiethna". Nie znam wcale języka ukraińskiego,
    słabo rosyjski i nie jestem etymologiem, ale zdaje się że zagadka pochodzenia
    źródłosłowu każdej z tych nazw, bazując na języku polskim albo rosyjskim nie
    jest aż tak skomplikowana.
    Warto chyba się cofnąć to tego, o czym sam wspominasz. Pisze Pęckowski na str.2
    i 3 "Dziejów..." z 1914 roku, że teren Rusi Czerwonej, należący raz do Polski,
    raz do Rusi Kijowskiej, przechodził z rąk do rąk. Rzeczywiście, zaglądając np.
    do atlasu historycznego mamy te tereny ujęte jako należące prawie pod Lwów do
    Mieszka I przed 981 rokiem, potem utracone, potem znów przyłączone do Polski,
    bo ujęte w granice Państwa Polskiego z 1025 roku i potem, pod koniec XI wieku,
    za czasów Władysława Hermana, znów należące do Księstwa Halickiego, aż po czasy
    Kazimierza Wielkiego, który przyłączył je ostatecznie do Polski ok. roku 1340,
    chyba nawet na zasadzie lenna (niech mnie historycy poprawią ewentualnie)
    książąt ruskich składanego polskiemu królowi jako ich władcy. Z tych czasów i z
    okresu poprzedzajacego przyłączenie, mamy granicę państwową, a potem należącej
    już do Polski Rusi Czerwonej, przebiegającą nieco na południowy zachód od
    zaznaczanego już na mapach Rzeszowa, co znaczyłoby, ze nie tylko Pobitno, ale i
    cały przedlokacyjny, lewobrzeżny Rzeszów ze Staromieściem, Ruską Wsią i nawet
    Świlczą, Głogowem Młp i Sokołowem Młp. należały w tym czasie do Rusi Halicko-
    Włodzimierskiej (potem Czerwonej), a przebieg granicy państwowej przed
    przyłączeniem Rusi Czerwonej do Polski, w rejonie załomów Wisłoka wskazuje na
    Czudec jako potencjalną strażnicę graniczną. Ale wcześniej, bo w wieku XI
    jest też przebieg granic Polski z czasów Kazimierza Odnowiciela z roku ok.1040
    i Rusi Kijowskiej za Jarosława Mądrego. Tu granica biegnie bardziej na wschód
    i przecina z południa na północ Wisłok właśnie przed załomem, w którym rzeka
    zmienia bieg w kierunku wschodnim tuż powyżej Rzeszowa. To by mogło znaczyć, że
    w tym czasie pierwotny Rzeszów, być może położony na obecnym rynkowym wzgórzu,
    a może na terenach zwanych potem Staromieściem, jak i również okoliczne osady,
    mogły pełnić funkcje osad granicznych. Pęckowski pisze, ze przynależność
    Rzeszowa do leżącej już w Polsce Rusi Czerwonej ustaliła się najwcześniej na
    zjeździe księcia Daniela "z Bolesławem V. W Tarnowie ok.1262 roku. Tam, o ile
    się zdaje, określono granice Małopolski i Rusi, Rzeszów zaś i Czudec miały
    stanowić jakoby graniczne twierdze między obu państwami." Pęckowski w
    przypisach podaje źródło: Ilnickij "Starodawnyje hałyckije horody" Lwow 1860
    oraz "Szaranewycz "Istoryja hałycko-wołodymirskoj Rusy", Lwow 1865.

    Jeśli tak, to nazwę dzisiejszego Pobitnego można próbować ustalać:
    POWITNA albo POWIETNA - dość prosto od słowiańskiego "powitać". Gród na granicy
    mógł więc "witać" przybysza tuż za rzeką w innym państwie, od
    polskiego "powitać" - stąd Powitna, albo od słowa pokrewnego
    rosyjskimu "priwietit' " - przywitać, być może istniejącego kiedyś tak jak do
    dziś w polskim w dwóch formach: PRZYwitać lub POwitać (stąd by była POwietna).
    Interesujące może być też porównanie do rosyjskiego "witat' " tj. unosić się ku
    górze, krążyć, albo do rosyjskiego wyrazu "wieth", który oznacza "zniszczony,
    rozpadający się, zmurszały", więc w kontekście Pobitnego jako miejsca
    powtarzajacych się walk "Powiethna" może oznaczać np. teren zniszczonego,
    opuszczonego grodu, pobojowiska, zupełnie podobnie jak w polskim
    przekształciliśmy nazwę tej osady do formy "Pobitno".

    Dodatkowo przecież mamy tam ni to wzgórze, ni to kopiec, ni to kurhan i z tego
    co wiem w ogóle porządnie, jeśli nie wcale, nie przebadane archeologicznie,
    zresztą jak całe Pobitno, nie mówiąc już o jakimś jego sensownym
    zagospodarowaniu na wzór kopców w innych miastach jako atrakcyjnego miejsca w
    Rzeszowie. Może badania archeologiczne to pole do popisu dla istniejącego od
    niedawna wydziału archeologii rzeszowskiego uniwersytetu?

    Od tego wzgórza, albo w ogóle od pagórkowatego wyniesienia osady może też
    pochodzić kolejna, słowiańsko-ruska pewnie nazwa POWIRCHNA, czyli
    od "wirch", "wierch" (np. Kasprowy Wierch), "wierzch", coś położone na wzgórzu,
    szczycie , wierzchołku. W języku rosyjskim mamy: "wierchnyj" - górny
    albo "wierchowoj" - jedno ze znaczeń jako "położony w górze rzeki",
    mamy "powierch" jako przyimek "znajdować się na kimś, na czymś",
    albo "powierchu" znaczy "u góry, z wierzchu".
    Szkoda, że nie zauważyłem, zeby zajął się tym profesjonalnie jakiś
    językoznawca, najlepiej pewnie gdyby znalazł sięjakiś chętny do wyjaśnienia
    tego ukrainista.

    Jak widać jednak jest w czym wybierać.

    Co do cerkwi na Pobitnem, to opierałem się na książkach dra Malczewskiego o
    których piszę po sąsiedzku. Mimo jak piszesz braku potwierdzenia
    archeologicznego (porządnych badań chyba nawet nie było) istnienia cerkwi w
    Pobitnem, Malczewski powołując się na "Akta Grodzkie i Ziemskie z czasów
    Rzeczypospolitej Polskiej" z "Archiwum Bernardyńskiego we Lwowie" tom XVII,
    Lwów 1870-1906 pisze, że według wzmianek pisanych z końca XV wieku "popi mieli
    swoje siedziby w Zalesiu i Powiethnej" jeszcze w 1499 roku. Stamtąd też
    pochodzą przytoczone przeze mnie nazwy, tj. pojawiajace się zresztą bodaj też u
    Pęckowskiego "Popowy Staw" i "Popowe Jezioro" na Staromieściu. Fakt istnienia
    siedziby popa w Pobitnem potwierdza chociażby to, że mniejsza sąsiednia Malawa
    płaciła dużo większą taksę na parafię rzymskokatolicką w Rzeszowie (do której
    obie wsie należały) niż Pobitno. Pobitno płaciło, według danych Archiwum
    Diecezji Przemyskiej na początku XV wieku tylko 16 groszy taksy, zaś Malawa
    płaciła 2 grzywny, 15 groszy i 4 denary.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:42
    Brawo.Wielkie dzięki -już drukuję
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:16
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
    > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
    > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu
    > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
    > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
    > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
    > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
    > narodowością/. Pozdrawiam

    RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów
    kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej
    mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole
    osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
    istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia
    osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze
    wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską
    enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko
    potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle
    nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero
    niedawno.

    Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką
    na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego za "Liber
    conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej".
    Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie w
    latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54). W
    nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie
    dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich
    okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była
    przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do
    Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym
    przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie
    płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była
    zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub unickich.

    Pozdrawiam.

  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 19.05.03, 18:41
    Gość portalu: Elekon napisał(a):

    > Gość portalu: Piotr napisał(a):
    >
    > > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
    > > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
    >
    > > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miej
    > scu
    > > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
    >
    > > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykal
    > ny
    > > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
    > > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
    > > narodowością/. Pozdrawiam
    >
    > RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów
    > kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej
    > mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole
    > osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
    > istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia
    > osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze
    > wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską
    > enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko
    > potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle
    > nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero
    > niedawno.
    >
    > Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką
    > na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego
    za "Liber
    >
    > conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej".
    > Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie
    w
    >
    > latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54).
    W
    >
    > nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie
    > dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich
    > okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była
    > przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do
    > Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym
    > przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie
    > płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była
    > zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub
    unickich.
    >
    > Pozdrawiam.
    >
    Twoje argumenty wydają mi sie przekonywujące. Z drugiej strony skoro Ruska Wieś
    była zamieszkała przez ludność prawosławną to dlaczego w czasach nowożytnych
    tzn. w XVIII, XIX wieku mieszkali tam sami rzymokatolicy? Przecież w takiej
    Drabiniance czy Matysówce przetrwały do czasów nowozytnych nawet niewielkie
    grupy ludności ruskiej. Wracając jeszcze do nazwy Ruska Wieś to w moich
    stronach dokładnie niedaleko Lublińca na Górnym Śląsku znajduje się wieś
    Rusinowice. Sa to tereny oddalone ładnych parę kilometrów od najbliższego
    ruskiego osadnictwa, które znajdowało sie właśnie pod Rzeszowem.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:34
    Uzupelniam - sądzę,że Staromieście było wczesnośred. grodem "nieruskim" - czy
    mówiąc po prostu polskim i z takim zapleczem, Ruska wieś mogła być jego
    wschodnim podgrodziem , czy sąsiednią osadą.Nie stosowałbym zamiennie, czy
    utożsamiał pojęcia staromieścia i ruskiej wsi, a tym bardziej "Bud
    ruskowsiańskich". Mowiąc o śladzie l. - chyba zbyt chcialem "napuszyć" swoją
    wypowiedź.Co do cerkwi i ludności mówię o tym w rozmowie z Elkonem.
    Ps Boże - co bedzie jak do naszej dyskusji dobiorą się "naukowcy" i "esteci" -
    zetrą na proch i przyklepią
  • Gość: sas IP: *.dsl.easynet.co.uk 19.10.03, 22:21
    > Boże - co bedzie jak do naszej dyskusji dobiorą się "naukowcy" i "esteci" -
    > zetrą na proch i przyklepią


  • 10.09.08, 16:53
    to kawałek rzeszowa ???
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:57
    Brawo, brawo z drobnym ale ... J.Motylewicz w dziejach rzeszowa str.226 / też
    wcześniejsze i dalej/ pisze :"natomiast przekazana w tradycji wiadomość o
    istnieniu na pograniczu Ruskiej wsi cerkwi, w miejscu pozniejszego kościoła
    Jana Chciciela, nie znalazła do tej pory potwierdzenia żródlowego. w wieku XVII
    spotykamy Rusinów w mieście tylko sporadycznie Była to już ludność osiadła tu w
    wyniku naturalnego ruchu ludności."
    Jeszcze raz przepraszam za brzydką insynuację - prowokację.
    Ps Mój znajomy czytając naszą dyskusję powiedział ; boję się,że na Białej
    prędzej znajdziesz fermę strusi/a jest, jest/ niż jakiegoś unitę .
    Pozdrawiam
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:12
    Gość portalu: Elekon napisał(a):

    > Gość portalu: gość napisał(a):
    >
    > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
    > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było
    >
    > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakich
    > ś
    > > grekokatolików.
    >
    > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej
    > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w
    > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
    > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
    > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo
    > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
    > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz
    nazwy,
    > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu
    > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji
    kaplica
    >
    > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
    > cerkwi.
    >
    > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone
    > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów
    i
    >
    > okolice.
    > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
    > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450
    wyznania
    >
    > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu
    jeszcze
    >
    > w 1895 roku była świątynią drewnianą.

    Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
    1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
    cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
    1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
    24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
    teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
    wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński.
    Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
    wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
    zaliczam - smutne
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:06
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Gość portalu: Elekon napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: gość napisał(a):
    > >
    > > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie ta
    > m
    > > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna
    > było
    > >
    > > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie j
    > akich
    > > ś
    > > > grekokatolików.
    > >
    > > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejsze
    > j
    > > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcz
    > e w
    > > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
    > > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
    > > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardz
    > o
    > > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
    > > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz
    > nazwy,
    > > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia sta
    > wu
    > > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji
    > kaplica
    > >
    > > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
    > > cerkwi.
    > >
    > > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszcz
    > one
    > > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzes
    > zów
    > i
    > >
    > > okolice.
    > > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
    > > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450
    > wyznania
    > >
    > > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu
    > jeszcze
    > >
    > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
    >
    > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka
    z
    >
    > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
    > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
    > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście
    z
    > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą
    szacują
    > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
    > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński.
    > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
    > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do
    nich
    >
    > zaliczam - smutne
    A to ci niespodzianka. Wreszcie dowiedziałem sie ilu grekokatolików uniknęło
    wysiedlenia i pozostali po wojnie w Rzeszowie. z tego co piszesz wynika, że
    większość grekokatolików pozostała na miejscu zmieniając tylko obrządek. Może
    sie mylę ale biorąc pod uwage ich daleko posuniętą polonizację i latynizację
    nie było to chyba trudne. Jeśli chodzi o byłą cerkiew w Zalesiu mam pytanie
    dotyczące jej architektury. Czy posiada ona wyraźny charakter bizantyjski, czy
    gdybym przyjechał do Zalesia to od razu bym sie zorientował, że to była
    cerkiew, czy też jej architektura jest zbliżona do wzorów łacińskich np.
    Katedra św Jura we Lwowie jest moim zdaniem bardzo zbliżona pod wzgledem
    wyglądu do kościołów rzymskokatolickich. Mam też drugie pytanie, czy książkę
    ks. Malaka o parafii Słocina można gdzieś kupić?
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 06:25
    sZKODA,gosciu,żę nie mogę/na razie/ Ci pomóc w jej zdobyciu. Cenne resovianum -
    dla mnie był to prezent-zaskoczenie.
    Była w księgarniach choć to typowe wydawnicwo lokalne. Wydało sem.duchowne,
    wspolnie z gminą Krasne. Zobacze co da sie zrobić
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:20
    Gość portalu: Elekon napisał(a):

    > Co do Zalesia,
    > w 1895 roku była świątynią drewnianą.

    Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
    1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
    cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
    1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
    24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
    teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
    wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński.
    Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
    wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
    zaliczam - smutne
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 23:28
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Gość portalu: Elekon napisał(a):
    >
    > > Co do Zalesia,
    > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
    >
    > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka
    z
    >
    > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
    > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
    > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście
    z
    > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą
    > szacują teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945
    > roku wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek
    > łaciński.
    > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
    > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do
    > nich zaliczam - smutne.

    Swoje dane opieram na literaturze o Rzeszowie specjalistów (w razie czego służę
    źródłem), a nie na opowiadaniach jednego księdza i jednej babci grekokatoliczki.
    Więcej pokory Piotrze i mniej pochopnych podsumowań. Nie jesteś pępkiem swiata,
    mimo, że masz ukraińskich przodków.



  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 06:43
    Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi
    W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy
    Skłaniam łeb w pokorze
    Zarzut podtrzymuję
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 14:58
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi
    > W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy
    > Skłaniam łeb w pokorze
    > Zarzut podtrzymuję

    Sorry, ale mam trochę pracy, a jak mam już coś pisać, to chciałbym żeby wyszło
    ciekawie i w miarę rzetelnie. Postaram się coś napisać, bo z różnych
    szczątkowych informacji, jakie znalazłem, wyłania się dość ciekawa historia,
    chyba za mało nam Rzeszowianom znana.

    Co do Twojegó głwonego zarzutu, to informacje o istnieniu jeszcze w roku 1895
    starej drewnianej cerkwi mam z dwóch książek-broszur dra Jana Malczewskiego,
    autora wielu studiów o historii Rzeszowa i jego starej architekturze:
    1. "Dzielnice Rzeszowa", Rzeszów 1989 oraz "Zabytki architektury sakralnej
    Rzeszowa", Rzeszów, 1992.

    Sam fakt istnienia przez pewien czas starej obok nowej cerkwi nie wydaje się
    wcale dziwny, znamy to przecież dobrze w wielu innych sytuacji, np. budowy
    nowego kościoła obok starego, choć rzeczywiście niektóre źródła podają, że
    cerkiew drewniana "przetrwała do 1889 roku", choć nie wiadomo dokładnie czy
    oznacza to datę końca jej funkcjonowania do celów kultu, czy fizycznego
    istnienia.

    Pozdrawiam


  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 19:16
    Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego Inwentarza
    cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano tu cerkiew
    drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w roku 1793. Ta
    cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z licho wypalonych
    cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w kształcie krzyża, z jedną
    kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za staraniem gr. kat. proboszcza ks.
    Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze składek w całej Galicji. cerkiew
    konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej następuje opis wymiarów i wyposażenia
    oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu można
    dyskutować np co stylu budowli etc
    Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne.
    Serdecznie pozdrawiam
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 23:51
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego
    > Inwentarza cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano
    > tu cerkiew drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w
    > roku 1793. Ta cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z
    > licho wypalonych cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w
    > kształcie krzyża, z jedną kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za
    > staraniem gr. kat. proboszcza ks. Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze
    > składek w całej Galicji. cerkiew konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej
    > następuje opis wymiarów i wyposażenia
    > oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu
    > można dyskutować np co stylu budowli etc
    > Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne.
    > Serdecznie pozdrawiam

    No cóż, przyznam, ze się trochę odgryzłem z tym księdzem. Ale ksiądz księdzu
    też nierówny ;).
    Coś tam stukam na boku na temat cerkwi na Zalesiu Gościowi ze Śląska, ale
    jeszcze nie gotowe, czasowo też krucho, bo nie ma opracowań, w których byłoby
    to wszystko zebrane w całość i trzeba łowić niemal pojedyncze zdania. Nasz
    Gość, jeśli mocno interesuje się historią powinien poważnie zastanowić się nad
    porządną kwerendą w rzeszowskich bibliotekach (Uniwersytecka, Wojewódzka)i w
    archiwum państwowym w Rzeszowie. Można to chyba połączyć z wakacyjną eskapadą
    np. Ale coś na pewno napiszę, bo temat wciąga i szczerze mówiąc wciągnął i
    mnie, i dużo nowych, ciekawych faktów o tym, co przecież od lat "o rzut
    beretem", dotarło do mojej świadomości.

    No właśnie, co do podanego stylu architektonicznego tej budowli to ja bym też
    dyskutował.
    Proponuję więc, jak w tytule, trochę cierpliwości, a na pewno tu jeszcze zajrzę
    i pogadamy. Jest o czym.

    Pozdrawiam również.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 06:31
    Czekam - swoją drogą to wstyd dla nas rzeszowiaków, że to gość ze śląska
    prowokuje nas do pracy i "uzewnętrznienia" ciekawego tematu. A propo Eli -
    przynajmniej dla Niej ta dyskusja już się przydała.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:33
    Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z
    tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne
    ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę,
    że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam.
  • 10.09.08, 16:28
    Gość portalu: gość napisał:

    > Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z
    > tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne
    > ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę,
    > że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam.

    będzie rekord p[ostów czy nie ??
  • Gość: dymek25 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:23
    Oj Piotrze,Piotrze kolejny raz już "prowokujesz".
  • 16.03.06, 14:25
    Oj Piotrze, Piotrze,kolejny raz "prowokujesz".
  • 10.09.08, 16:21
    Gość portalu: Piotr napisał:

    > Gość portalu: Elekon napisał(a):
    >
    > > Co do Zalesia,
    > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
    >
    > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
    >
    > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
    > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
    > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
    > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
    > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
    > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński.
    > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
    > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
    >
    > zaliczam - smutne
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:01
    Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
    zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
    drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei w
    rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
    grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
    Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
    okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i 17
    prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
    Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
    korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
    była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet planowane
    msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
    Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
    Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna cerkiew/
    po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:47
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
    > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
    > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei
    w
    >
    > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
    > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
    > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
    > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i
    17
    Drobna poprawka : 20725 katolikow, 385 grekokatolików,12 841 mojżeszoego
    wyznania ,17 prawosławnych,37 ewangelików. Przpraszam pisałem z pamięci teraz
    cytuję za Z.Wojcikiem Z dziejów Rz. 1935-1939
    >
    > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
    > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
    > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
    > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet
    planowane
    >
    > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
    > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
    > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna
    cerkiew/
    > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 14.05.03, 18:00
    Widzę Piotrze, że wykonałeś kawał dobrej robory, a temat chyba cie wciągnął.
    Cieszy mnie to, że mozna z kimś podyskutować na tematy związane z historią i na
    chwilę się oderwać od coraz bardziej zwariowanego świata. Poza tym uważam że
    warto znać swoje korzenie a także znać historię swojego miasta i regionu.
    Pozdrawiam Rzeszów z deszczowych Tarnowskich Gór.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 21:26
    Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat.
    Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję.
    Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow?
    Pozdrawiam.
    Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe
    miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na rowerze
    Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę"
    Dobranoc
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 14.05.03, 21:57
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat.
    > Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję.
    > Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow?
    > Pozdrawiam.
    > Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe
    > miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na
    rowerze
    > Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę"
    > Dobranoc
    Nudź chłopie jak najdłużej! Jeśli nie masz nic przeciwko temu to zadam ci
    jeszcze parę pytań ale już nie dzisiaj. Idę spać. Dobranoc.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:22
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
    > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
    > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei
    w
    >
    > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
    > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
    > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
    > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i
    17
    >
    > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
    > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
    > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
    > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet
    planowane
    >
    > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
    > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
    > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna
    cerkiew/
    > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
    Widzę Piotrze, że zgromadziłeś potężną wiedzę na temat rzeszowskich
    grekokatolików. Przyjmij moje gratulacje. Bardzo dużo się dzisiaj ciekawego
    dowiedziałem. Nie wiem natomiast czy znasz wyniki pierwszego spisu ludności
    Galicji przeprowadzonego przez Austriaków w roku 1785. Spis ten określał ilość
    mieszkańców i wyznanie każdej miejscowości. Informacji na ten temat udzielali
    nie sami mieszkańcy ale proboszczowie poszczególnych parafii. Wyniki spisu są
    zamieszczone w książce Zdzisława Budzyńskiego "Ludność pogranicza polsko-
    ruskiego w drugiej połowie XVIII wieku" I tak według danych spisowych Białą
    miało zamieszkiwać w tym czasie 200 rzymokatolików i 390 grekokatolików,
    Zalesie 180 rzymokatolików i 190 grekokatolików, Matysówkę 300 rzymokatolików i
    55 grekokatolików. W pozostałych miejscowościach spis nie notuje grekokatolików
    choć myślę, że na pewno mieszkali w Rzeszowie czy Drabiniance ale pewno było
    ich tak niewielu, że proboszcz grekokatolicki z Zalesia ich nie wymienił. Przy
    okazji mam do ciebie Piotrze kilka pytań. Po pierwsze czy orientujesz się może
    w ilości małżeństw mieszanych pomiędzy grekokatolikami a łacinnikami w okresie
    międzywojennym? Po drugie czy masz jakieś informacje na temat zmiany obrządku z
    grekokatolickiego na rzymskokatolicki w okresie międzywojennym a może i
    wcześniejszym? Myślę, że takie zjawisko istniało. Wiem, że np. w Przemyślu w
    latach 1918-1939 aż 1118 osób porzuciło Cerkiew Greckokatolicką i przeszło do
    Kościoła Rzymskokatolickiego. Po trzecie, czy wiesz może ilu mieszkańców
    liczyły Biała, Zalesie, Matysówka i Drabinianka w roku 1939? I wreszcie
    ostatnie pytanie czy posiadasz jakieś informacje na temat wcześniejszej
    obecności grekokatolików czy może wcześniej prawosławnych w innych
    miejscowościach koło Rzeszowa? Jeszcze raz serdeczne dzięki za wszelkie
    informacje i pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 15.05.03, 08:47
    ponieważ dzięki mojemy przyjacielowi /nota bene właścicielowi połowy grodziska
    na pobitnem/ zyskałem fajne informacje o zalesiu, w tym cud- książkę cyt.
    księdza wrócę do tego wieczorem. A statystykę rzezowską korygowałem - trochę
    się rąbnąłem. Do wieczora
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 17:40
    Witam.
    danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat,
    może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej
    wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o
    treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej podpisani
    Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała,
    matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje:
    -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste
    małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości
    chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu.
    -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić
    świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w
    uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu.
    -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza.
    Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż.
    polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają
    według pezpisów kościoła swego obrządku...."
    Co do statystyki : cytuję
    "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich tylko
    650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba
    grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było grek.
    kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie
    wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -1437,
    w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."
    Tyle ksiądz Malak.
    To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam
    Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do tach
    miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno
    Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare
    miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie
    względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50 km.szczerze
    mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań
    wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do
    magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub
    przemyskim.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 15.05.03, 18:50
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Witam.
    > danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat,
    > może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej
    > wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o
    > treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej
    podpisani
    >
    > Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała,
    > matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje:
    > -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste
    > małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości
    > chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu.
    > -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić
    > świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w
    > uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu.
    > -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza.
    > Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż.
    > polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają
    > według pezpisów kościoła swego obrządku...."
    > Co do statystyki : cytuję
    > "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich
    tylko
    >
    > 650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba
    > grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było
    grek.
    > kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie
    > wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -
    1437,
    > w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."
    > Tyle ksiądz Malak.
    > To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam
    > Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do
    tach
    > miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno
    > Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare
    > miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie
    > względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50
    km.szczerze
    >
    > mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań
    > wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do
    > magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub
    > przemyskim.
    Dzieki za ciekawe informacje. Intersuje mnie nie tylko statystyka choć mogło
    powstać takie wrażenie a magistrem na szczęście jestem już od roku. Pozdrawiam.
  • Gość: plonka IP: *.w82-122.abo.wanadoo.fr 03.01.06, 11:04
    my father P?onka marcin born matysowka 1907 is father P?onka antoni mother
    Pasko zofia salutations
  • Gość: eli IP: *.res.pl / 10.1.2.* / *.res.pl 17.05.03, 12:16
    Bardzo ciekawy wątek. Do niedawna widziałam tylko, że Rzeszów oprócz katolików
    zamieszkiwała ludność wyznania mojżeszowego.
  • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 02:08
    Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana
    jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz
    znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami
    słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie
    ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze
    starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia
    wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult.
    W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z
    wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety
    już nie żyje.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 18.05.03, 10:24
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana
    > jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz
    > znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami
    > słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie
    > ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze
    > starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia
    > wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult.
    > W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z
    > wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety
    > już nie żyje.
    Dzięki January za ciekawe informacje. Dzięki tobie, Elekonowi no i przede
    wszystkim Piotrowi moja wiedza na temat rzeszowskich grekokatolików ogromnie
    wzrosła. Gdyby udało ci się zdobyć jeszcze jakieś ciekawe informacje to napisz.
    Dla mnie osobiście najbardziej interesujące jest odtworzenie świadomości
    narodowej tych ludzi. Wiem, że ludzie wysiedleni na Ukrainę często znacznie się
    różnili od miejscowych Ukraińców i często byli przez nich nazywani Polakami. Z
    tego też powodu tzn. nieprzystosowania do nowego miejsca zamieszkania i
    uświadomienia sobie silnych związków z polskością całkiem sporo osób po 1956
    roku wróciło do Polski, z tym, że przeważnie wyjeżdżali oni na tzw. ziemie
    odzyskane. Piszę o tym dlatego ponieważ osobiście bardzo dobrze znam jednego
    pana, mieszkańca jednej z wiosek pod Jarosławiem, który był grekokatolikiem i w
    czasie wojny automatycznie przyznano mu ukraińska kenkartę choc on czuł sie
    raczej Polakiem i w ogóle nie znał języka ukraińskiego. Zresztą z tego co mi
    mówił w jego wiosce wszyscy grekokatolicy mówili tylko po polsku i w Cerkwi
    nabożeństwa też były po polsku. W 1945 roku został on wysiedlony wraz z rodziną
    (żona była rzymokatoliczką) w okolice Odessy. Czuł sie tam jednak bardzo
    nieswojo a miejscowi powszechnie uważali ich za Polaków. W 1957 roku pojawiła
    sie jednak możliwość powrotu do kraju, mój znajomy pojechał do konsalatu zdaje
    się w Kijowie i podając się za Polaka wrócił wraz z rodzina do kraju z tym, ze
    nie do rodzinnej miejscowości a do Gliwic. Nie wynikało to z jego woli tylko
    taki dostał nakaz, zresztą w rodzinnej wiosce i tak nie bylo do czego wracać.
    Dzisiaj ten pan jest stuprocentowym Polakiem do tego stopnia, że w ostatnich
    wyborach głosował na Ligę Polskich Rodzin, a o Ukraińcach wypowiada sie bardzo
    nieprzychylnie. Myślę, że przeżycia mieszkańców Białej czy Zalesia w Biłce
    Szlacheckiej mogły być podobne. Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.05.03, 20:07
    Przepraszam - to znowu ja.
    Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza po
    wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w
    ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej świątyni.
    Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy -
    dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie
    na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat. ale
    inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy.
    Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki-
    U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje
    schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w
    bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w
    latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy
    ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej
    przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał
    legalnie , bo nie mógł.
    Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr.
    wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..". I
    naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają
    orszak drobnymi ale kamykami.
    Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok
    50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do
    drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało.
    Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o
    przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat.
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 18.05.03, 20:36
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Przepraszam - to znowu ja.
    > Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza
    po
    >
    > wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w
    > ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej
    świątyni.
    > Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy -
    > dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie
    > na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat.
    ale
    > inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy.
    > Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki-
    > U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje
    > schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w
    > bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w
    > latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy
    > ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej
    > przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał
    > legalnie , bo nie mógł.
    > Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr.
    > wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..".
    I
    > naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają
    > orszak drobnymi ale kamykami.
    > Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok
    > 50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do
    > drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało.
    > Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o
    > przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat.
    > Pozdrawiam
    Fajnie, że się odezwałeś Piotrze i znowu coś ciekawego napisałeś. Ja też cię
    pozdrawiam.
  • 19.05.03, 08:23
    Podobno grekokatolicy mieszkali też w Hadlach Szklarskich i Hadlach
    Kańczuckich. Słyszałem o tym od kolegi więc nie jestem tego pewien na sto
    procent. Czy mieszkają tam do dzisiaj tego nie wiem.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:38
    Z pewnoscią byli oni w H.Szklar.i Kańczudze , Krzeczowicach/ z okol. wsiami/,
    Manasterzu. Hadle -W 1938 415 grek kat. na 1260 mieszk. Jest
    zachowana /b.zadbana/ cerkiew - teraz kosciól, 2 kapliczki. Dolina gorska łaczy
    je z Tarnawką- fajna trasa rowerowa.
    Tak ogólnie w pobl. Rzesz. to byli oni na linii Leżajsk - przeworsk - Jawornik -
    Dynów no i oczyw. na wschód i południe.
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 19.05.03, 20:03
    Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie
    interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej,
    Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto
    ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję
    od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób
    mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą
    sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić
    grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę
    powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu
    imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:12
    Pytanie wcale zasadne. Wybór z "Historii parafii ..." Zalesie: napisy grobowe
    Krystyna i Antonii Soltykiewicz,Jędrzej Michałek - diak cerkwi
    zm.17.05.1883,Julian Hanasiewicz - pleban grkkat. 1806-1881,przedostatni
    proboszcz Iwan Kamińskyj/napis grobowy cyrylicą - grób przy cerkwi/. Ostatni
    administrator parafii ks. Aleksander Holinka, Nikita ŚWIAROWSKI -fundator
    kaplicy cerkiewnej w Xvii w.Ponoć wszystkie napisy grobowe parafian grk.
    kat. "są pisane literami łacińskimi w języku polskim".
    Pozdrawiam - czekamy na głosy potomków mieszkańcow.January mówil o soltysie,
    ktory wrócil z wygnania
  • 10.09.08, 16:30
    Gość portalu: gość napisał:

    > Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie
    > interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej,
    > Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto
    > ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję
    > od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób
    > mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą
    > sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić
    > grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę
    > powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu
    > imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe.

    jeśli ktoś się nazywa Dupa to pewno woląłby Apud
  • 20.05.03, 12:16
    Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze
    strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
    grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie razem
    pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych konfliktów.
    Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie przystąpiły
    do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między innymi na tym, że
    aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić obrządek na łaciński.
    I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci zamieszkałych
    na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
    przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w
    szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak wyglądało
    to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały nacjonalizm obu stron
    wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę,
    że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie
    czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:59
    W całej dyskusji do wyjasnienia tej sprawy zmierzamy.
    Zostały osoby które przeszły na katolicyzm /oczywiście z racji wieku
    większość /wszyscy ?/wymarła.
    Wyznanie unickie od wojny było zdelegalizowane- w cccp wręcz eksterminowane-
    niszczone fizycznie. Na ukrainie i u nas na terenach na wsch. od Jarosławia i
    beskidzie /a także pomorzu i tzw. ziem. odzyskanych/się odradza. u nas ma swego
    patriarchę - /bym nie pomylił tytułu/ abp Martyniuka /poprawcie ew.
    pomyłkę/Piękne cerkwie w Przemyślu i Jaroslawiu. No i na całej Łemkowynie.
    Pozdrawiam
    Ps Namawiam do lekturu wcześniejszych głosów Elkona, Januarego no i może mojego
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 17:09
    No i oczywiście są na całej 'ścianie wschodniej" - namawiam na odwiedzenie
    strony www parafii unickiej w Kostomłotach
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 23:03
    dareczek72 napisał:

    > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze
    > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
    > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie
    > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych
    > konfliktów.
    > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie
    > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między
    > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić
    > obrządek na łaciński.

    Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i rozwój
    nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział
    unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali
    wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej Ukraińców
    i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści
    ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na
    Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut
    grubymi nićmi szytej stronniczości.

    Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu
    przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce,
    to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw po
    imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem
    podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne
    dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie
    przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez.

    I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w
    1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach,
    przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu
    jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach.
    Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków,
    podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom.
    W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział
    kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza
    asytstował pop.

    Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły. Przepraszam
    za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast
    wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i
    myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się
    jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie
    mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia.

    Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a
    jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie.


    > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci
    > zamieszkałych
    > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
    > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w
    > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak
    > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały
    > nacjonalizm obu stron
    > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę,
    > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie
    > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 21.05.03, 07:58
    Gość portalu: Elekon napisał(a):

    > dareczek72 napisał:
    >
    > > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie
    > ze
    > > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
    > > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie
    > > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych
    > > konfliktów.
    > > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie
    > > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między
    > > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić
    >
    > > obrządek na łaciński.
    >
    > Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i
    rozwój
    > nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział
    > unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali
    > wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej
    Ukraińców
    > i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści
    > ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na
    > Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut
    > grubymi nićmi szytej stronniczości.
    >
    > Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu
    > przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce,
    > to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw
    po
    >
    > imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem
    > podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne
    > dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie
    > przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez.
    >
    > I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w
    > 1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach,
    > przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu
    > jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach.
    > Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków,
    > podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom.
    > W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział
    > kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza
    > asytstował pop.
    >
    > Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły.
    Przepraszam
    >
    > za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast
    > wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i
    > myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się
    > jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie
    > mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia.
    >
    > Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a
    > jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie.
    >
    >
    > > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci
    > > zamieszkałych
    > > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
    >
    > > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcj
    > e w
    > > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak
    > > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały
    > > nacjonalizm obu stron
    > > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myś
    > lę,
    > > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytan
    > ie
    > > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam
    > .
    Myślę, że Dareczek rzeczywiście troche się zagolopował. Moim zdaniem za
    konflikt polsko-ukraiński były odpowiedzialne oba narody. Było to po prostu
    zderzenie dwóch narodów, dwóch nacjonalizmów które rościły sobie prawo do tych
    samych terenów i jakikolwiek kompromis był tutaj niemozliwy. Ja również uważam
    podobnie jak ty, że obarczanie całą odpowiedzialnością Polaków za ten konflikt
    jest nieuczciwe. Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a
    nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę,
    że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod
    każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast
    dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z
    jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
    Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z
    drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na
    Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę
    więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna
    a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego
    tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy
    skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic.
    Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 17:33
    Ja bym podziekował Elkonowi za otwarcie się i Gościowi za poglad na sprawę
    nacjonalizmów - w pełni go podzielam.
    Dla Goscia ciekawostka - na Zalesiu działało Towarzystwo Proświta, organizacja
    ukrainofilska, z siedzibą we Lwowie, zakładająca czytelnie, patronująca
    spóldzielczości ukraińskiej. Mieściło się w niskim, długim budynku naprzeciw
    cerkwi. Niestety został wyburzony gdzieś w latach 90 tych. na jego miejscu
    powstaly dwa, nowoczesne budynki parafialne. Ich uroda - kwiestia gustu.
    Przebudowa otoczenia dała jednak ładny widok na cerkiew z przebiegającej dolem
    ulicy.
    Drugi temat : w dziejach Rzeszowa /t.2/ znalazłem ciekawy artykuł na temat
    parafii, autorstwa szanownego profesora ŚWIEBODY -rzeszowiacy wiedzą o kim
    mowię.
    Jest tam sporo o obchodach świąt religijnych,świątecznych zwyczajach
    ludowych,malzeństwach mieszanych /ale Gościu bez statystki- czy demografii/a
    nawet o konfliktach katolickiej"kawalerki" z Budziwoja z grek. kat.kawalerami z
    Zalesia startującymi do piękności budziwojskich
    jak będzie zainteresowanie pocytuję.
    Ps muszę wrocić do wątku Dareczka typu religia - prac/kuzyni z Kleparowa/Oto
    jakiś czas temu mialem w ręce świadectwo moralności - dokument,który
    przedkladał Polak - ślusarz z podrzeszowskiej wsi starający się w latach 30
    tych o pracę w rzeszowskiej fabryce.W druku wykazywano wyznanie i brak
    zastrzeżeń co do "prowadzenia się"-nie pamiętam dobrze ale byl chyba podpisany
    przez "wójta i plebana"
    Pozdrawiam
  • 10.09.08, 16:23
    Gość portalu: gość napisał:

    Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a
    > nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę,
    >
    > że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod
    > każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast
    > dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z
    > jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
    > Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z
    > drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na
    > Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę
    > więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna
    >
    > a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego
    > tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy
    > skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic.
    > Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:29
    Kijow
    Tygodnik "Ukrajinśke Słowo" z 15.05.03. zamieścił relację M.Strichy z polsko -
    ukraińskiego forum dziennikarskiego w Ostrogu, poświęconego 60 rocznicy
    tragedii wołyńskiej; tytuł artykułu: "Niesymetryczność
    Wołynia": "...Najbardziej zapamiętałem dwa ostre pytania, jakie padły podczas
    dyskusji. Pierwsze postawił siwy weteran UPA, który (...) opowiedział, jak w
    czasach stalinowskich, zesłany wraz z innymi członkami UPA do obozu na Kołymie,
    gdzie więziony był wraz z żołnierzami AK, trzymał się razem z Polakami, śpiewał
    te same, co oni, pieśni. "Komu więc potrzebne było, by poróżnić nas właśnie
    dziś, po 60 latach?" - pytał. Drugie pytanie padło z ust polskiego
    intelektualisty, który wiele robi na rzecz porozumienia polsko -
    ukraińskiego: "My, Polacy, jednoznacznie potępiliśmy akcję "Wisła". Dziś
    jesteśmy - praktycznie - jedynymi adwokatami Ukrainy wobec Europy i nie jest to
    dla nas wcale proste, ponieważ nastroje społeczne w Polsce są bardzo różne.
    Dlaczego więc Ukraińcy nie chcą zrobić choćby jednego kroku w naszą stronę i
    poprosić o wybaczenie za te straszliwe wydarzenia, jakie miały miejsce na
    Wołyniu?". Odpowiedź na oba te pytania - pomimo ich pozornej prostoty - wcale
    nie jest łatwa. Akcję "Wisła" realizowały polskie oddziały wojskowe wykonujące
    rozkazy polskiego komunistycznego rządu. Świadomie podkreślam: komunistycznego -
    ponieważ ta właśnie okoliczność w istotny sposób ułatwiła zatwierdzenie w roku
    1990 rezolucji w tej sprawie przez Senat, w którym zasiadali prawie wyłącznie
    działacze antykomunistycznej "Solidarności". Zresztą, nie wszystko układało się
    tak prosto: mimo wysiłków podejmowanych przez posłów mniejszości ukraińskiej -
    Włodzimierza Mokrego i Mirosława Czecha, pomimo poparcia ze strony posłów UW,
    Sejm nie uchwalił analogicznej rezolucji. Naprawiło sytuację oświadczenie
    prezydenta Kwaśniewskiego, który w roku 1997 jednoznacznie potępił działalność
    władz polskich sprzed półwiecza. Ale - podkreślam - Aleksander Kwaśniewski
    poprosił o wybaczenie jako prawny spadkobierca tamtej władzy, która w roku 1947
    zastosowała zasadę odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców, obywateli
    polskich. Natomiast mordy na Wołyniu w roku 1943 popełnione zostały nie przez
    wojska niezależnej Ukrainy (jaka wówczas przecież nie istniała); nie dokonała
    ich również UPA jako zorganizowana struktura - ponieważ antypolskie akcje
    jednoznacznie potępili "melnikowcy", zaś sam organizator UPA, Taras Bulba -
    Boroweć odmówił podporządkowania się kierownictwu OUN, oświadczając, co
    następuje: jako rewolucjonista - państwowiec nie mogę podporządkować się
    kierownictwu organizacji, która rozpoczyna budowę państwa od wyniszczania
    mniejszości narodowej. Wreszcie, morderstwa na Wołyniu potępione zostały w
    lutym 1944 przez wielki autorytet dla mieszkańców Ukrainy Zachodniej -
    metropolitę Andrija Szeptyckiego. Również w środowisku "banderowskiej" OUN
    stosunek wobec akcji antypolskich był zróżnicowany. Mimo tego, co utrzymują
    niektórzy polscy historycy, III Konferencja OUN nie uchwaliła decyzji
    o "czystkach etnicznych" na Wołyniu; dowodzą tego dokumenty archiwalne. Co
    więcej, rzeczywisty szef OUN, Mykoła Lebid` (Stepan Bandera siedział wówczas w
    obozie koncentracyjnym) również był temu przeciwny. Zwyciężyło jednak
    stanowisko krajowego zarządu na Wołyniu, z Kłymem Sawurem na czele, (...) który
    faktycznie "pobłogosławił" chłopską żakerię, która rozpowszechniła się bez
    niczyjego rozkazu. Podkreślam - żakerię, wywołaną nie tylko trudną sytuacją
    związaną z wojną, lecz także całym kompleksem wcześniejszych krzywd na tle
    narodowościowym i socjalnym, uczynionych Ukrainie przez międzywojenną Polskę.
    Jednak 1 września 1944 nawet OUN oficjalnie odcięła się od antypolskich akcji i
    poczęła szukać porozumienia z AK w celu wspólnego przeciwstawienia się nowej -
    już radzieckiej - okupacji. Rozmyślnie wdałem się w te rozważania o charakterze
    czysto historycznym, aby skoncentrować uwagę na problemie: kto ze strony
    ukraińskiej powinien dzisiaj prosić o wybaczenie za masowe mordowanie polskiej
    ludności cywilnej?(...) Państwo (które dotychczas nie uznało UPA za stronę
    walczącą w II wojnie światowej?)?Intelektualiści? Mieszkańcy Wołynia?
    Potomkowie samych kombatantów? Jakikolwiek krok podjęty przez dzisiejsze
    państwo ukraińskie, plasujący się na płaszczyźnie moralnej (o odpowiedzialności
    politycznej - z powodów przedstawionych wyżej - mowy być nie może), nie będzie
    przez Ukraińców przyjęty pozytywnie, ponieważ nasi rodacy świetnie znają
    moralne oblicze kierownictwa państwa, doskonale utrwalone choćby na sławnych
    skądinąd taśmach. Dzisiejsi ukraińscy intelektualiści (...)nie mają
    wystarczających wpływów społecznych, w dodatku zaś nie mają w tej sprawie
    jednolitego stanowiska. Zaś mieszkańcy Wołynia i kombatanci wystarczająco mocno
    obciążeni są pamięcią o nie mniej przerażających morderstwach dokonywanych
    przez Polaków na ukraińskich kobietach, dzieciach i starcach. (...) Wydaje się
    bardzo prawdopodobne, że Leonid Kuczma poprosi Polaków o wybaczenie, (...)
    jednak skutków oczyszczenia moralnego dla społeczeństwa takie oświadczenie z
    pewnością nie przyniesie. Co więcej, jeśli prezydent wypowie tym razem zupełnie
    prawidłowe kwestie, znaczna część społeczeństwa a priori odbierze je z
    naturalną już ostrożnością. Pamiętać jednak należy, że bez względu na cokolwiek
    uroczystości związane z uczczeniem 60 rocznicy tragedii wołyńskiej odbędą się w
    lipcu w Warszawie i brak jakiejkolwiek reakcji ze strony ukraińskiej z całą
    pewnością nie zjedna Ukraińcom większej sympatii ze strony polskich elit
    (statystyczny Polak i bez tego ma dla Ukrainy mało sympatii). Jaka więc powinna
    być reakcja ukraińskiego społeczeństwa - i ze względu na moralność
    chrześcijańską, i ze względu na dalekosiężne perspektywy stosunków ukraińsko -
    polskich? (...) Powinniśmy wykonać naszą część drogi na spotkanie z Polakami.
    Nigdy jednak nie będziemy w stanie wykonać drogi, którą powinni zrobić Polacy.
    Podkreślam to, ponieważ sytuacja polska i ukraińska są w takiej mierze
    asymetryczne, jak asymetryczna jest kwestia odpowiedzialności za Wołyń. Owszem,
    na Ukrainie (nawet za czasów komunistycznych)żaden tekst o wyraźnej
    antypolskiej wymowie (analogiczny do smutnej sławy dzieła Edwarda Prusa "Łuny w
    Bieszczadach") nie znajdował się w oficjalnym obiegu. Jednocześnie jednak
    szkoła średnia wkładała do głów młodych obywateli schemat historyczny,
    zapożyczony jeszcze z czasów imperium: wspólna historia Ukraińców i Polaków, to
    wyłącznie historia ucisku i walki wyzwoleńczej (w znanym imperialno -
    radzieckim wariancie - o zjednoczenie w bratnim narodem rosyjskim). Schemat ten
    (wsparty faktami historycznymi, które rzeczywiście miały miejsce oraz starannie
    dobranymi cytatami z Szewczenki, a pomimo istnienia również innych faktów i
    innych cytatów) po dziś dzień panuje w ksenofobiczno - komunistycznych
    dyskusjach (czego jaskrawym przykładem może być uczony i poeta, Borys Olijnyk).
    Dla zwolenników takiego postawienia sprawy Polacy nie są braćmi - Słowianami
    (...), a "panami", ciemiężycielami, "katolikami". Obowiązkiem elit ukraińskich
    jest - jak sądzę - przede wszystkim złamanie tego schematu. (...)Jeśli uda nam
    się doprowadzić do masowej świadomości choćby część prac naukowych (...)
    młodszego pokolenia ukraińskich historyków - Natalii Jakowenko, Jarosława
    Hrycaka - pokonamy wówczas najważniejszą przeszkodę na szlaku zrozumienia
    tragedii wołyńskiej przez ukraińskąinię publiczną. Pozostanie -rzecz jasna -
    pamięć genetyczna tych, których przodkowie w II Rzeczypospolitej uważani byli
    za obywateli drugiego gatunku; pamięć ta przetrwa przynajmniej jeszcze jedno
    pokolenie. Pozostaje ostatni problem: obawy tych, którzy podejrzewają, iż
    przyznanie prawdy o mordowaniu cywilnych Polaków może zaszkodzić sprawie
    rehabilitacvji UPA. Im szybciej UPA uznana zostanie na Ukrai
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:27
    Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu
    osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter.
    unickich.
    Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd.
    Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki
    powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn
    wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych
    procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak
    niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w
    swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z
    odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza -
    plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie
    karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb postępowania /wiek
    Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno
    postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv
    wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu
    jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka
    postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 20.05.03, 20:05
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu
    > osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter.
    > unickich.
    > Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd.
    > Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki
    > powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn
    > wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych
    > procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak
    > niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w
    > swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z
    > odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza -
    > plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie
    > karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb
    postępowania /wiek
    >
    > Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno
    > postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv
    > wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu
    > jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka
    > postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty.
    Na pewno było tak w wypadku Łemków, których osadzano na terenie Beskidu
    Niskiego od XVI wieku dlatego, ze wcześniejsze próby skolonizowania tych
    terenów przez ludność polska nie powiodły się. Zresztą nie wiem czy wiesz, ze
    osadnictwo wołoskie czyli w zasadzie łemkowskie dochodziło aż do terenów Śląska
    Cieszyńskiego. Wołoską wsią jest na przykład Istebna. Jednakże na terenach
    bardziej zachodnich tzn. Śląsk, Żywiecczyzna, Podhale nie było takiej pustki
    osadniczej jak w Beskidzie Niskim, istaniała poza tym dość gęsta sieć
    parafialna kościoła rzymskokatolickiego dlatego tamtejsi osadnicy dość szybko
    się spolonizowali. Osobiście wcale bym sie nie zdziwił gdyby na przykład
    pochodzący z Wisły Adam Małysz miał wśród swych przodków Łemków. To nie żart
    panowie, jestem trzeźwy i piszę jak najbardziej powaznie. Co do Zalesia, Białej
    i innych miejscowości pod samym Rzeszowem to myślę, że nalezy je jednak łączyć
    z osadnictwem średniowiecznym. Natomiast co do Tarnawki i pozostałych
    wymienionych przez ciebie miejscowości to hipoteza o ich zasiedleniu przez
    jeńców kozackich wydaje mi sie całkiem prawdopodobna. Tarnawka to zresztą
    troche dziwna miejscowość niemal czysto ruska gdy okoliczne miejscowości były
    czysto polskie i praktycznie w ogole nie było tam Rusinów. A tak w ogole to
    bardzo bym się ucieszył gdyby ktos podał jakies bardziej szczegółowe informacje
    dotyczące Tarnawki bo np. Białą i Zalesie mamy juz dość nieźle rozpracowane.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 21:00
    Tarnawka - nie bardzo taka wyspa- obok są Hadle szklarskie - 1 km doliną
    i cala dolina Mleczki z ruskim osadnictwem
    swoja droga musisz odwiedzić tą piekną miejscowośc- opisaną również w 'prawem i
    lewem" przy okazji opowieści o diable Stadnickim
    Swoją drogą twoja replika super
    gratuluję
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 22:31
    Przepraszam,za powtórzenia "swoja drogą ..." zaskoczyłeś mnie tą istebną, nie
    patrząc na mapę czy to obszar rusi szlachtyckiej ?
    Co do "naszego terenu" spotkałem się z tezą o "rotacji- wymianie" poddanych w
    następstwie buntu chłopskiego , cytat "Trzeba zaś wiedzieć, że pod Tyczynem
    naprzeciw Rzeszowa jest dwie wsie ruskie.Wedłu podania,chłopi tamtejsi zabili
    swego rządcę, więc Branicki dziedzic całą ludność przerzucił w głąb Rusi, a
    natomiast stamtąd sprowadził Rusinów. Tak niesie podanie" /.../"Może jednak to
    podanie dotyczy nie Branieckiego lecz Stanislawa Pileckiego, starosty
    grodeckiego, bo włąśnie za jego życia pojawili się tu Rusini, a takiemu
    nieobliczalnemu zawadiace mogło przydarzyć się, że Polaków przerzucił do
    spalonych wsi na wschodzie, a tamtejszych ruskich chłopów z popem osiedlił w
    tutejszych polskich wsiach"- Dedykuję Tobie ten cytat za Szczęsnym
    Morawskim "Pobitna pod Rzeszowem i cudownym, świętej pamięci Ks. Malakiem .
    Pozdrawiam - dobranoc
  • Gość: fafik IP: *.gw.intertele.pl 21.05.03, 13:53
    Gratuluje ciekawego wątku.
  • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 00:22
    Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od
    Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną
    była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy obrządku
    rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane
    chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w kościół
    rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie zostali
    raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14
    rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są
    rzymskimi katolikami.
    Z literatury wynika, że na terenie pogórza, a prawdopodobnie także Kotliny
    Sandomierskiej ludność ruska do XIV w. i póżniej zamieszkiwała do linii rzeki
    Wisłok. I tak np. w 1264 r. podczas spotkania księcia halickiego Daniela z
    księciem krakowskim i sandomierskim Bolesławem Wstydliwym w Tarnowie dokonano
    rozgraniczenia księstw. Granica miała przebiegać pomiędzy Czudcem, a Rzeszowem.
    Czudec był najdalej na zachód położoną parafią w diecezji krakowskiej. Dopiero
    w XIV w. rozpoczęło się prawdopodobnie osadnictwo polskie na wschód od Wisłoka
    związane z zajęciem Rusi Czerwonej przez Polskę i Węgry po wygaśnięciu
    tamtejszej dynastii książęcej, z którą polscy książęta byli mocno skoligaceni
    przez liczne małżeństwa.
    Ciekawą sprawą jest jednak to, że historycy podają, że w czasach pierwszych
    Piastów - Mieszka i Bolesława Chrobrego do państwa polskiego należąły ziemie
    dużo bardziej wysunięte na wschód (tzw. Grody Czerwieńskie). W Przemyślu
    istniała prawdopodobnie jedna z siedzib książęcych z budowlami, po której
    pozostały budowle w stylu romańskim związanym z zachodnim chrześcijaństwem.
    Dopiero w połowie XI w. na około 300 lat ziemie między Przemyślem i Rzeszowem
    weszły w skład Rusi, co niewyklucza wszakże polskiego osadnictwa (granice nie
    były szczelne jak obecnie i każy mógł się przemieszczać w miarę swobodnie). Co
    do etnicznej przynależności mieszkańców tych ziem w okresie średniowiecza,
    trudno się wypowiadać używając współczesnych kategorii narodowych. Pierwotne
    plemiona słowiańskie, z których dopiero zaczynały się kształtować narody, były
    prawdopodobnie znacznie bliższe siebie (przynajmniej pod względem językowym)
    niż obecnie. Języki z biegiem czasu coraz bardziej oddalają się od siebie i
    różnicują, aby w końcu przekroczyć granicę wzajemnego zrozumienia. Zresztą
    język ukraiński jest nawet obecnie w znacznym stopniu zrozumiały dla Polaków i
    vice wersa. Natomiast przyjęcie odrębnych obrządków chrześcijańskich:
    zachodniego z językiem liturgicznym łacińskim przez ludność polską oraz
    wschodniego w wersji słowiańskiej z językiem starocerkiewnosłowiańskim przez
    ludność ruską musiało spowodować pewne rozgraniczenie tych społeczności
    szczególnie po schizmie wschodniej. Nieco inna sytuacja zaistniała po unii
    brzeskiej, kiedy greko- i rzymokatolicy stali się członkami tego samego
    kościoła.
    Przepraszam za te przydługie rozważania, ale tak jakoś mi się zebrało.
    Piękan murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od Krosna.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 06:42
    Brawo - bo już myślałem,że "bohaterzy są zmęczeni".
    A ja znalazłem jeszcze jedną cerkiewkę - wg p.Świebody była na Białej"..w
    większe świeta odprawiano nabożeństwa w wielowiekowej, drewnianej cerkiewce,
    która dotrwała do poczatku xx w. Znajdowała sie ona przy do dzisiaj
    wypływającym żrodełku, na prawo od drogi z rzesz. do Tyczyna, jakieś 300 m za
    drugim skrzyzowaniem na lewo wiodacym do zalesia /ul. Robotnicza/" szkoda ,ze
    nie podaje żródła informacji.
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 22.05.03, 19:48
    Przepraszam za moją nieobecność ale byłem trochę zajęty. Wielkie dzięki January
    za informacje dotyczące Blizianki. Jesli chodzi o osadnictwo okolic Rzeszowa to
    znakomicie je nakreśliłeś w ogólnych zarysach, pozwól, że ja przejde dzisiaj do
    szczegółów ale to za moment. Piotrowi natomiast dziekuję za informację
    dotyczącą Cerkwi w Białej. Ciekawi mnie dlaczego odprawiano tam nabożeństwa
    tylko w większe święta, przecięz w Białej bylo więcej grekokatolików niż w
    Zalesiu? Z tym świadectwem moralności to rzeczywiście śmieszna sprawa no ale
    każda epoka mo swoje śmiesznostki. W ogóle muszę wam powiedzieć, że wziąłem
    sobie dzisiaj dzień wolnego i pojechałem do Katowic do Biblioteki Śląskiej.
    Dowiedziałem sie tam wielu ciekawych rzeczy dotyczących osadnictwa okolic
    Rzeszowa a także rzeszowskich grekokatolików. Jesli chodzi o osadnictwo okolic
    Rzeszowa to tak jak juz mówiłem ogolna sytuacje nakresliłem January. Od siebie
    chciałem dodać, że właśnie w okolicach Rzeszowa, Przeworska, Jarosławia
    nastąpiło w ciągu wieków przesunięcie etnicznej granicy polsko-ruskiej daleko
    na wschód praktycznie az do Sanu. Natomiast całkowicie odmienny proces nastąpił
    w Beskidzie Niskim gdzie niezamieszkałe tereny zasiedlili Łemkowie i to az pod
    Krynicę. Jedne i drugie osadnictwo było spowodowane względami gospodarczymi
    Polacy masowo osiedlali się na bardzo dobrych glebach lessowych okolic Rzeszowa
    i okolicach Przeworska, Jarosławia, tereny górskie natomiast im nie
    odpowiadały. Byli rolnikami nie pasterzami więc co mieli siać w górach przecież
    nic by im nie wyrosło. Nie wiem czy wiecie ale np. w okolicach Tarnopola czyli
    parę setek od obecnej granicy polsko-ukraińskiej był znacznie większy odsetek
    Polaków niż w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim własnie ze względu na jakość
    ziemi. Natomiast tereny Beskidu Niskiego skolonizowali Łemkowie, którzy byli
    pasterzami i mieli doświadczenie w tego typu operacjach. Warto w tym miejscu
    dodać, że w okolicach Rzeszowa istniała równiez bardzo silna kolonizacja
    niemiecka. Niemcy osiedlali sie tu od połowy XIV wieku i przybywali przez śląsk
    i Małopolskę. Mieszkali w dość zwartych nieraz skupiskach. Tereny, na przykład,
    ziemi sanockiej i przemyskiej leżały wzdłuż ważnej drogi handlowej Śląsk-Kraków-
    Lwów-Morze Czarne, co przyczynilo się do atrakcyjności tych terenów. Jedna z
    wiekszych etnicznych wysp niemieckich powstała za panowania Ludwika
    Węgierskiego. Obejmowała ona Łańcut i 9 wsi na południe od miasta. Utrzymała
    odrębność etniczną az po wiek XVI i dopiero wówczas zaczęła sie polonizować.
    Ale np. Markowa utrzymała niemieckość do XVIII wieku. Wsie te zasiedlone były
    przez Niemców pochodzących z Saksoni. Były to: miasto Łańcut (Landshut), oraz
    wsie Handzlówka (Langenau), Albigowa (Helwigesau), Markowa (Markenhof), Nowa
    Wieś (Neudorf), Sonina (Schonewald). wówczas tez powstały w ziemi sanockiej
    wsie etnicznie niemieckie: Haczów (Hanshoff lub Hatshoff), Harta (Hart),
    Kombornia (Kaltborn), Nowotaniec (Lobetanz), Kielnarowa, rymanów, Zembertowa
    Wola, Rytarowce, Tyczyn, Hermanowa. Wsie te szybko uległy polonizacji. O tym,
    ze w wioskach tych istnieje ciągłość osadnicza od XIV wieku świadczą zachowane
    po dziś dzień niemieckie nazwiska oczywiście w polskiej wersji wśród
    mieszkańców Albigowej czy Markowej np. Trojnar czyli Treuner, Inglot czyli
    Engelhardt czy Cwynar czyli Zwirner. To tyle jeśli chodzi o sprawy osadnictwa.
    Może troche nie na temat ale myslę, że ciekawe. Przechodzę jednak do spraw
    rzeszowskich grekokatolików. Pisałes Piotrze o towarzystwie "Proświta" w
    Zalesiu. Okazuje się, że "Proświta" istniała też w samym Rzeszowie i w latach
    dwudziestych liczyła około 40 członków. W latach trzydziestych jednak
    członkowie z powodu trudnych warunków materialnych przestali płacić składki i
    działalność zamarła. Proboszczem parafii w Zalesiu był w latach 1907-1943 Iwan
    Kamiński. Okazuje się, ze największym jego problemem była duża ilość małżeństw
    mieszanych tak, ze skarzyl sie on nawet do kurii biskupiej w Przemyślu, że
    małżeństw czysto greckokatolickich jest bardzo mało. Kolejnym problemem była
    dość niska frekwencja na niedzielnych nabożeństwach. w pierwszej tzw. czytanej
    Mszy Świętej o godzinie 8.00 brało zazwyczaj udział 200-250 osób, w drugiej
    tzw. śpiewanej o godzinie 10.30 około 100-150 osób. Biorąc pod uwagę, że cała
    parafia miała około 1300-1400 wiernych była to bardzo mała frekwencja. Wynikała
    ona z tego, ze do Cerkwi uczęśzczali głównie mieszkańcy Zalesia natomiast
    wierni z Białej, Matysówki czy Rzeszowa przeważnie uczęszczali do kościołów
    łacińskich a grekokatolikami byli tylko formalnie. Oczywiście kazania odbywały
    sie po polsku bo tutejsi grekokatolicy ani w ząb nie rozumieli języka
    ukraińskiego, natomiast sama liturgia była w języku starocerkiewnosłowiańskim.
    Myślę, że w tym kontekście łatwo jest zrozumieć dlaczego aż 800 osób zmieniło
    po wojnie obrządek na łaciński. Myślę, że byli oni tak mocno zasymilowani, że
    nie stanowiło to dla nich większego problemu. W ogóle zastanawia mnie kim czuli
    się grekokatolicy z Zalesia, Białej, Drabinianki, Polakami czy Ukraińcami?
    Najlepiej byłoby o to zapytać samych zainteresowanych przeciez wiekszość z nich
    została na miejscu. Niestety ja nie mam mozliwości zapytania o to starszych
    mieszkańców tych miejscowości ale może ktoś z was by się ośmielił? Szczególnie
    liczę na mieszkańca Zalesia Elekona. W kazdym razie byłbym bardzo wdzięczny. Po
    księdzu Kamińskim parafie przejął ks. Aleksy Holinka, który dotrwał aż do
    likwidacji parafii w marcu 1945 roku. Widziałem tez zdjęcie cerkwi w Zalesiu
    ale mimo to trudno mi okreslić czy ma ona wygląd czysto bizantyjski czy tez
    jest mocno zlatynizowana. Obstawiałem bym raczej to drugie szczególnie jeśli
    sie porówna ta cerkiew ze znanymi mi Cerkwiami w Warszawie czy Lublinie. Dobra
    bedę już kończył, wiem, że i tak troche przegiąłem jeśli chodzi o objętość
    tekstu. Pozdrawiam
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 21:47
    W zakresie osadnictwa niemieckiego / austriackiego/ czytałem rownież o
    osadnikach /saksońskich?/- wieku Xix w okolicach Mielca.
    Co do zagadnień stosunkow wyznaniowych na zalesiu - obawiam się czy czasami nie
    próbujesz "wyważać otwartych już drzwi". Okazuje sie,że były one przedmiotem
    badań m.in. historyków opracowujących materiały do "Dziejów Rzeszowa " -
    doprowadzone do 1945 roku. Do tej pory ukazaly sie już trzy tomy, w których są
    dość obszerne rozdzialy poświęcone grek. kat.Rzeszowski badacz - historyk Józef
    Świeboda /m.in. nauczyciel licealny i akademicki- obecnie już pewno emeryt ale
    czynny badawczo/powołuje się w swych opracowaniach m.in na badania terenowe i
    informatorów spośród mieszkańców Białej, zalesia i Rzeszowa i dość obszerną
    bibliografię. W Rzeszowie działają również pasjonaci - badacze historii regionu
    tacy jak Panowie Marek Czarnota i Bogusław Kotula /syn wspaniałego badacza
    historii regionu,mistrza gawędy historycznej, patrona rzeszowskiego Muzeum
    Etnograficznego ś.p doc. Francziszka Kotuli - autora klasycznego już
    opracowania "Tamten Rzeszów"/- autorzy licznych opracowań ksiązkowych,
    artykułów prasowych i audycji telewizyjnych.Jest też duże srodowisko naukowe
    skupione wokół Uniwersytetu Rzeszowskiego. Oczywiście jestem jak najbardziej za
    podtrzymywaniem tej dyskusji - jest ona pasjonująca.
    Jednocześnie widzę Twoje wysoce profesjonalne podejście do tematu, znacznie
    odbiegające od poziomu dyskusji na wszelkich forach .
    Może więc za pomocą naszych dyskutantów, lub np za pośrednictwem redakcji
    rzeszowskiej GW nie próbowałbyś nawiązać kontaktu z rzeszowskim srodowiskiem
    naukowym lub którymś z w/w pasjonatów.
    serdecznie pozdrawiam pozostając na czuwaniu w ramach tematu.
  • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 01:02
    Ciekawą sprawą jest przynależność etniczna dawnych mieszkańców wsi położonych
    pomiędzy Rzeszowem i Krosnem (Blizianka, Gwoździanka, Krasna, Węglówka,
    Bonarówka, Rzepnik itd.). Była to ludność ruska, ale chyba nie utożsamiająca
    się z Ukraińcami. Na bardzo ciekawych stronach poświęconym Rusinom Karpackim
    (www.carpatho-rusyn.org) miejscowości te wymienione są jako wsie łemkowskie.
    Nie wymieniono wśród nich ani Zalesia, ani Białej, a więc to musiałabyć już
    ludność pochodzenia ukraińskiego. Co do przynależności językowej i etnicznej
    Łemków zdania są podzielone. Przeważnie ich dialekt uważa się za jeden z
    dialektów ukraińskich. Wg amerykańskiego portalu internetowego
    www.ethologue.com należącego do Uniwersytetu w Dallas (jedne z najlepszych
    stron poświęconych językoznawstwu) istnieje odrębny język rusiński (ang.
    rusyn), którym posługują się m.in. Bojkowie, Hucułowie i Rusini Zakarpaccy
    (Zakarpacie należące do Ukrainy i wschodnia Słowacja). Zdaje się, że Łemkowie
    nie zawsze uważają się za Ukraińców, sami siebie nazywają niekiedy Rusnakami.
    Spotkałem się z opinią Ukraińców, że Łemkowie są wobec Ukraińców podobną grupą
    jak Górale wobec Polaków. W etnogenezie Łemków, Bojków i Hucułów podkreśla się
    jednak ich wołoskie pochodzenie (a więc wywodzą się z terenów obecnej Rumunii
    zamieszkanej przez zromanizowanych Daków).
    Jaka była świadomość etniczna mieszkańców ruskich wsi podrzeszowskich? Tego nie
    wiemy, choś być może ktoś to opisał. Ulegli bardzo szybko polonizacji
    (częściowo wymuszonej wobec zagrożenia przesiedleniami), a więc ich poczucie
    odrębności narodowej i religijnej było prawdopodobnie niskie. Łemkowie
    zamieszkujący Beskid Niski nawet po wysiedleniu na ziemie zachodnie i północne
    potrafili zachować (przynajmniej część z nich) odrębność etniczną, która w tej
    chwili bardzo szybko się odradza. Nie został jeszcze rozwiązany problem zwrotu
    wywłaszczonych ziem i powrotu Łemków w Beskid Niski. Przesiedleni Łemkowie
    często zlali się w jedno z przesiedlonymi Ukraińcami i zatracili swoją
    odrębność.
    Wzmiankowany już Ethnologue podaje, że językiem ukraińskim w Polsce mówi
    obecnie 1,5 mln osób (największa mniejszość językowa), choć trzeba przyznać, że
    mniejszość ta jest znacznie mniej widoczna niż np. mniejszość niemiecka czy
    nawet litewska. Wynika to chyba ze znacznego rozproszenia oraz praktycznie
    pełnej dwujęzyczności.
    Pozdrawiam uczestników dyskusji.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.05.03, 07:20
    Przeczesałem juz kiedyś internet pod katem interesującego nas tematu i
    znalazlem wspomnianą stronę karpatorusów - b.ciekawa, gdyż są podawane dane co
    do ilości grek. kat, w/g schematyzmow w podziale na dekanaty i parafie
    miejsowości, "wezwania" świątyń- ale właśnie brak opisów interesujących nas
    terenów.na stronach ukraińskich znalazlem nawet b.ciekawe opracowania na temat
    świątyń drewnianych /w tym reprint z lat 30 tych/.Na "Lemko pages" bardzo
    interesujące opracowanie na temat pochodzenia nazwisk łemkowskich / Iwana
    Krasowskiego - naukowca ukrainskiego, żarliwego zwolennika "autochtonizmu
    Rusinów w Karpatach"/ i szereg linków.Ale temat rusinów z okolic Rzeszowa -
    brak ciekawych wzmnianek.Polecem stronę Haliczyna - Ukraińca Romana Zacharego.
    Jest też opublikowany na Lemko Pages, wspólcześnie opracowany schematyzm
    grekokatolicki, scalone opracowanie /autorstwa jak dobrze zapamietałem -
    Błażejowskiego za lata 1898-1938 - niestety brak pełnego zakresu publikacji.
    Ps Tu ciekawostka - Krasowski /urodzony w Desznie/ jak i załozyciel strony
    łemkowskiej - Walter Maksymowicz /z korzeniami w nieistniejącej Wołtuszowej/
    to chyba byliby przed wojną parafianie mojego pradziadka.
    Pozdrawiam
    Ps Gosciu ze ŚLĄSKA - CZEKAMY NA CIEBIE
  • Gość: gość IP: 213.216.66.* 26.05.03, 13:23
    Dzięki za wszystkie ciekawe wypowiedzi na tym forum. Myślę, że w lipcu wybiorę
    się do Rzeszowa a może również Przemyśla i w tamtejszych archiwach i
    bibliotekach znajdę wiele interesujących mnie rzeczy. Z drugiej strony w żadnym
    archiwum chyba bym nie znalazł takich informacji jak np. ta o rodzinie Piotra i
    dlatego jeśli ktoś z was ma jakieś ciekawe informacje na temat grekokatolików w
    okolicach Rzeszowa to niech o tym napisze na tym forum. Będzie mi bardzo miło.
    Szczególnie byłbym wdzięczny gdyby się odezwali potomkowie rzeszowskich
    grekokatolików i napisali coś o swojej rodzinie. Takich informacji z pewnością
    nie znajdę w żadnej bibliotece ani archiwum. Pozdrawiam.
  • 10.09.08, 16:26
    ciekawe tematy do gadania
  • Gość: Wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 01:29
    Czy ktośmawięcej wiadomości na temat rodziny Inglotów ,osadników niemieckich w Albigowej?
    Będę niezmiernie wdzięczny za informacje na w/w temat.
  • Gość: Dirksen IP: w3cache.* / *.2-0.pl 01.06.05, 02:33
    Mam co nieco o Inglotach-Engelhardt'ach z Markowej/Markenhaw.
  • 01.06.05, 06:10
    Zapraszamy więc do wpisywania lub linkowania :)


    --
    Dolina Wiaru
  • 16.08.14, 23:57
    witam serdecznie, mam pytanie do znawców tematyki poszukuje grekokatolickiej rodziny Kamińskich i Szpaków z Przemyśla miszkali na początku XVIII wieku w mieście Przemyślu ale pewnie skąd przybyli może z Rzeszowa? prosze o pomoc czy ktoś natknął się na takie rodziny grekokatolickie w okolicy.
    pozdrawiam
    Dominik galas - podaje do siebie e-maila dominik.galas@wp.pl bedę wdzięczny za wszelkie wiadomości
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 16:35
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od
    > Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną
    > była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy
    obrządku
    >
    > rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane
    > chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w
    kościół
    > rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie
    zostali
    > raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14
    > rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są
    > rzymskimi katolikami.
    DROBNE UZUPEŁNIENIE : CERKIEW PW zAŚNIĘCIA NMP drewniana z 1870 lub 1865,
    częsciowo przbudowana po 1945, użytkowana jako kość. katol - już nie, stoi w
    cieniu nowego "betonowego" kościola, obrosnieta krzakami, ogladalem ja w 2000
    roku. Zdemontowany ikonostas z xix w, podobno zachowała się ksiega liturgiczna
    z drzeworytami z 1717 r. Parafia grek. powstała w 1630 r. W 1938 r. grek. kat.
    160 na 650 mieszkańców. Biorąc pod uwagę możliwośc dojazdu starą drogą przez
    wał leśny od Straszydla - położenia znacznie bliższe od Rzesz.
    > > Piękna murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od
    Krosna. UZUPEŁNiAM - ona jest z 1912 roku .to już kraina "zamieszańców" z
    pieknymi cerkwiami w Krasnej/trójkopulowa/,Weglówce ,czarnorzekach i
    Bonarówce. Kraina podobna w charakterze oderwania od "macierzy" jak Szlachtowa
    i Jaworki /uwaga - cerkiew w szlachtowej jest bardzo podobna do tej w Krasnej.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 26.05.03, 16:44
    Mam pytanie Piotrze, czy znasz może adresy panów Czarnoty, Świebody i Kotuli, a
    może adresy e-mail? Chętnie bym sie z nimi skontaktował. Wiem z własnego
    tarnogórskiego podwórka, że tacy lokalni historycy dysponują nieraz ogromna
    wiedzą na temat swojego miejsca zamieszkania, zresztą powiem może trochę
    nieskromnie, że sam się uważam za takiego historyka lokalnego choc nigdzie
    jeszcze nie publikowałem. Odwiedziłem również strony internetowe, które mi
    poleciłeś. Bardzo ciekawe choć zawierają troche błędów np. Roman Zakharii
    napisał, że Polaków w Galicji Wschodniej było 15% co nie jest zgodne z prawdą.
    Zainteresowało mnie również trochę to twoje Deszno, między innymi z tego
    powodu, że Łemkowie przeważnie mieszkali we wsiach czysto łemkowskich i ich
    kontakt z Polakami był słaby. Tymczasem Deszno było trochę nietypową
    miejscowością bowiem z tego co zdążyłem się zorientowac było to wieś mieszana
    narodowościowo. Czy mógłbys mi coś napisać na temat tej miejscowości? Jeśli tak
    to z góry dziękuję. Pozdrawiam.
    Gość
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 21:57
    Postaram się dać odpowiedzi, ale z braku czasu dopiero jutro lub w najbliższym
    czasie. Pozdrawiam. ciesze się że zostałes na forum. Ps Dopiero teraz dotarłem
    do 3 - go tomu dziejow Rzeszowa, wydaje się mi, że miałes go w rękach. Jest w
    nim bardzo dużo na interesujący Cie temat Dobranoc
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 23:11
    Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul. 3
    maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0-
    17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary na
    tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem
    dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho-
    rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5
    htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim,
    chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do
    miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury
    przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym moich/
    powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo
    pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw ChrYstusa
    Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi
    metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama.
    Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil zalesie
    w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w
    przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie
    chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę.
    Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia kulturalnego !
    z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak chwycisz
    temat to Ci coś puszczę.
    Uff - dobranoc
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 27.05.03, 13:14
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul.
    3
    >
    > maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0-
    > 17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary
    na
    >
    > tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem
    > dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho-
    > rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5
    > htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim,
    > chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do
    > miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury
    > przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym
    moich/
    >
    > powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo
    > pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw
    ChrYstusa
    > Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi
    > metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama.
    > Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil
    zalesie
    > w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w
    > przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie
    > chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę.
    > Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia
    kulturalnego !
    > z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak
    chwycisz
    >
    > temat to Ci coś puszczę.
    > Uff - dobranoc
    Dzięki za cene rady. Na pewno z nich skorzystam. Oglądałem stronę
    karpatorusinów między innymi informacje dotyczące Deszna i innych miejscowości.
    Dużo ciekawych informacji z róznych dziedzin. Zaciekawił mnie spis nazwisk przy
    każdej miejscowości. Jak będe miał chwilkę czasu porównam sobie z dziesiejszymi
    nazwiskami np. z książki telefonicznej. Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.05.03, 23:15
    W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie
    pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z
    Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim.
    Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju,
    poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli
    jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka,
    Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada górna
    i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym przed
    migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze
    opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W HISTORII ...
    kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą
    parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze
    schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową,
    Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej
    prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami.
    Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
    odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
    fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
    spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
    przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka ruskiego.
    Pozdrawiam.
  • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 28.05.03, 10:08
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
    > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
    > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
    > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
    > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka
    > ruskiego.

    Modlitewnik tego typu (tekst cerkiewnosłowiański i ukraiński polskim
    alfabetem) wydał w XIX w. proboszcz Zalesia ks. Nehrebecki (o którym była
    już tu mowa). Można o tym przeczytać w jego nekrologu w "Nywie".




    Pozdrawiam serdecznie,
    subdiakon Piotr (UKGK)
  • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 28.05.03, 10:19
    To dla mnie wspaniała informacja.
    Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa.
    Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko pseudonim
    dla potrzeb dyskusji?
  • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:35
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > To dla mnie wspaniała informacja.

    Postaram się ją rozszerzyć (w dalszej przyszłości).

    > Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa.

    Drogi Imienniku, bez przesady z tą uniżonością. :-) Wątek jest bardzo
    interesujący i z pewnością swoje dorzucę, ale potem. Na razie mam zaliczenia
    dla 2 grup studentów, plus referat na konferencję w Drohiczynie 9 czerwca,
    plus Żona wprowadza ostatnie poprawki do doktoratu, plus 8 czerwca ma być
    poświęcenie cerkwi przez Wielce Błogosławionego Lubomira i jubileusz 10-lecia
    kanonicznej erekcji parafii, plus dziecko też potrzebuje pobyć z tatą...:-)


    > Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko
    pseudonim
    > dla potrzeb dyskusji?

    Tytuł rzeczywisty, imię rzeczywiste i ja sam też rzeczywisty:

    www.mateusz.pl/goscie/grekat/psalmist.html
    Pozdrawiam serdecznie,

    subdiakon Piotr
  • Gość: gość IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:51
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie
    > pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z
    > Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim.
    > Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju,
    > poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli
    > jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka,
    > Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada
    górna
    > i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym
    przed
    > migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze
    > opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W
    HISTORII ...
    >
    > kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą
    > parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze
    > schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową,
    > Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej
    > prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami.
    > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
    > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
    > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
    > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
    > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka
    ruskiego.
    >
    > Pozdrawiam.
    Dzięki za informacje dotyczące Deszna. Zdziwiłeś mnie troche, że Polacy
    mieszkali w jednym końcu wsi a Łemkowie w drugim. Czyli jednak jakas forma
    izolacji. Mam pytanie czy wszystkich Łemków wysiedlono czy też jacyś zostali?
    Rzeczywiście korzystałem z 3 tomowej historii Rzeszowa autorstwa pana Feliksa
    Kiryka. Bardzo dobra książka. Co do tych modlitewników to muszę ci powiedzieć,
    że Polacy na Wołyniu czy Podolu, którzy byli językowo silnie zukrainizowani w
    czasach sowieckich kiedy nie wolno bylo wydawać żadnych książek religijnych
    ręcznie przepisywali teksty ze starych jeszcze przedrewolucyjnych polskich
    książeczek do nabożeństwa tylko, że robili to cyrylicą. A więc sytuacja bardzo
    podobna do tej rzeszowskiej tylko, że w drugą stronę.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 16:38
    witam. Z tym brakiem wiadomości to trochę przesadzilem. Bedą dalsze tylko
    pogrzebię. Odnośnie wysiedlenie - interesujący bylby kontakt ze wspomnianym
    przeze mnie Panem Krasowskim. W 1997 roku nawiązałem kontakt z Pnaem
    Stanisławem Krycińskim - znanym Ci zapewne pasjonatem łemkowiny. Z jego
    odpowiedzi na jeden z listów wynikało, że przygotowuje wraz z wojciechaem
    krukarem monografię gminy Rymanów. Z jego inicjatywy remontowano m.in.
    cmentarze i cerkwisko w desznie Nie wiem czy ta monografia się urodziła?
    Odnośnie wysiedleń - ŁEMKOWIE wyjechali podobno dobrowolnie w 1945 roku na
    wschod. Z tym wysiedleniem wiąże się dramatyczna historia znana mi z opowieści
    rodzinnych - otóż jest wiosna 1945 roku .Na plebani leży umierający mój pra
    dziadek, czuwa przy nim córka, ciotka Janka jak ją nazywałem. Do opustoszałej
    wioski schodzą z gór /od strony tzw Debrza/ banderowcy. krąża ponoć wokól
    plebani "jak wilki".Wchodzą do środka, przeszukują dom i znajdują ukrytego,
    młodego katolickiego księdza. Zabijają go, ponoć opodal cerkwi i odchodzą.
    Po smierci ojca ciotka janka jest przewiezina przez zaprzyjażnionego Polaka,
    Pana Ś. na stację kolejową. Po wielu perypetiach trafia do siostry w Rzeszowie,
    a stąd wyjeżdza do Malczyc pod wroclaw, podobno za ziomkami z okolic Rymanowa.
    Przed śmiercią, w latach 80 -tych przyjeżdza do rzeszowa, by spocząć w parę lat
    póżniej na rzeszowskim cmantarzu obok siostry i szwagra.
    Acha - ksiądz został pochowany obok mojego pra- przyczym ziemny kopczyk został
    opatrzony nagrobkiem dopiero w latach 90. Na grobie mojego pra znajduje się
    krzyż z wieży cerkiejwnej, stoswną tabliczkę umięścil na krzyżu mój dziadek ok.
    roku 70.Została ona odnowiona w trakcie akcji Pana Krycińkiego przez plastyka z
    rzeszowa - notabene nauczyciela \z Liceum -plastyka - prapra wnuczki mego pra.
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:41
    Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra. Znam księdza z innych forów
    internetowych a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
    greckokatolickiej w Lublinie. Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
    dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.
  • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:44
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra.

    Pozdrawiam również!

    > Znam księdza z innych forów internetowych

    A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup
    dyskusyjnych na Yahoo! ?

    > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
    > greckokatolickiej w Lublinie.

    Godny pochwaly obyczaj. :-)

    Adres strony:

    www.mateusz.pl/goscie/grekat

    > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
    > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.

    Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski
    nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja. Czekam
    na reakcje.
    Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa.

    Pozdrawiam serdecznie,
    subdiakon Piotr

    PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty listu
    Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków-
    grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji.
    Link bezpośredni:

    www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 28.05.03, 14:27
    Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

    > Gość portalu: gość napisał(a):
    >
    > > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra.
    >
    > Pozdrawiam również!
    >
    > > Znam księdza z innych forów internetowych
    >
    > A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup
    > dyskusyjnych na Yahoo! ?
    > Cerkiew.pl, forum dyskusyjne polsko-ukraińskie nazwy nie pamietam
    ale "działali" tam panowie Wesołek, Waluszko i inni.
    > > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
    > > greckokatolickiej w Lublinie.
    >
    > Godny pochwaly obyczaj. :-)
    >
    > Adres strony:
    >
    > www.mateusz.pl/goscie/grekat
    >
    > > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
    > > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.
    >
    > Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski
    > nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja.
    Czekam
    > na reakcje.
    > Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa.
    > Jesli chodzi o nekrolog ks. Nehrebeckiego to jestem za. W ogóle miałbym do
    księdza parę pytań ale rozumiem, że w tej chwili jest ksiądz zajęty więc będę
    cierpliwie czekał na kolejne wizyty ksiedza na tym forum. Myślę, że naszej
    dyskusji przyda sie dopływ świeżej krwi. Pozdrawiam raz jeszcze.
    > Pozdrawiam serdecznie,
    > subdiakon Piotr
    >
    > PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty
    listu
    > Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków-
    > grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji.
    > Link bezpośredni:
    >
    > www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 21:58
    Jan Nehrebecki /ur.1853,święcenia 1878/ był jak pisze ks. Malak : zagorzały
    Rusin i bardzo dbał, pilnował, żeby jego owieczki nie zabłakały się do obrządku
    łacińskiego. Jego dzieło, o którym wspomina Ojciec Piotr liczyło ponad 231
    stron, ale niewelkiego formatu. U mnie znalazłem w opisywanym wcześniej "
    molitwosłowiec'u" ukrytych miedzy stronami tylko 4 karteczki od str. 229 do
    231. To co opisywałem z pamieci jak wstęp do spowiedzi /co za moja wpadka.../
    to "Mołytwa pered samym św. Pryczastjem" Posłuchajcie brzmienia języka ktory
    rozbrzmiewal na Zalesiu : Wiruju Hospody i ispowydaju jako Ty jesy woistynu
    Chrystos, Syn Boha żywaho, pryszedszyj w mir ...
    albo " Boże myłostyw bud' meni hrisznomu.Boże oczysty hrichy moja i pomymuj
    mia.Bez czysta sochriszywszych, Hospody prosty mia."
    Co do ukraińców w rzeszowie - w trakcie wojny działała tu ukraińska szkoła,
    przy ulicy Bernardyńskiej, z pełnym wyżywienie- luksusowym jak na warunki
    okupacyjne. "Moje rusińki" zaprzestały tam nauki z chwilą odmowy przyjęcia
    przez mego dziadka/a ich ojca/ przyjęcia ukrainskiej kenkarty /slyszłaem wręcz
    o propozycji "volksdojczowania". skutkowało to m.in. tym że dziadek stał sie na
    krótko zakładnikiem,uwięziony przez gestapo. Uratował go jego szef - Austriak
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 28.05.03, 22:29
    Już myślałem, że wątek sie nam kończy a tu proszę tyle ciekawych informacji.
    Dzięki Piotrze za twoje historie rodzinne. Bardziej przemawiają mi one do
    wyobraźni niż nawet najgrubsze książki, choć książki też są ważne i statystyka
    też bo za każda statystyką stoją żywi ludzie. Czekam niecierpliwie na dalszą
    część twojej opowieści. Myslę, że jak dołączony do nas subdiakon Piotr to może
    jeszcze być ciekawie. Tak na marginesie mam jedno pytanie czy wiesz może skąd
    pochodził ksiądz Nehrebecki? Aha i mam jeszcze jedno pytanie dotyczące
    Tarnawki, nie orientujesz się może czy po wojnie zostali tam jacyś
    grekokatolicy czy też wszystkich wywieziono na Ukrainę. I jeszcze na koniec
    jedno pytanie, mógłbyś mi napisać jakie wydawnictwo wydało książkę ks. Malaka?
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 06:41
    Pisałem już o tym, ale proszę - Wydawca Parafia slocina,Urząd gminy Krasne,
    Druk Poligrafia Wyższego Sem. Duchow. w rzeszowie, 1997. Patrzyłem za nią- ale
    chyba się rozeszła. W "dziejach Rzeszowa ..." powołują się na tą ksiązkę ,albo
    raczej na jej maszynopis złożony w Muzeum Okręgowym.
    Pozdrawiam
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 16:54
    Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka, ale
    nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat
    drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila
    sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t. dziejow
    rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O
    pochodzeniu Brak.
    A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by
    podyskutować :
    - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji
    Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od
    Rzeszowa gm Hyżne,
    - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania
    jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca
    kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..."
    "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik
    daleko idącego porozumienia z Polakami"
    No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks.
    Nehrebeckim.
    Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków
    Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś o
    desznie i okolicach.
    POZDRAWIAM
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 17:00
    Ojcze- imienniku Wybacz przejęzyczenie. bardzo przepraszam.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 29.05.03, 19:56
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka,
    ale
    >
    > nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat
    > drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila
    > sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t.
    dziejow
    > rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O
    > pochodzeniu Brak.
    > A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by
    > podyskutować :
    > - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji
    > Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od
    > Rzeszowa gm Hyżne,
    > - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania
    > jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca
    > kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..."
    > "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik
    > daleko idącego porozumienia z Polakami"
    > No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks.
    > Nehrebeckim.
    > Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków
    > Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś
    o
    >
    > desznie i okolicach.
    > POZDRAWIAM
    Co do Tarnawki to nie jest moim celem jakieś rozgrzebywanie starych ran,
    interesuje mnie tylko czy po wojnie jakas część grekokatolików zdołała uniknąć
    wysiedlenia. O Stepanie Jodłowskim i Anatolu Wachnianinie niestety niewiele
    wiem więc raczej nie pomogę. Od siebie moge natomiast dodać, że autor hymnu
    ukraińskiego Mychajło Werbyckij pochodził z Ulucza miejscowości niedaleko od
    Sanoka. W ogóle najciekawsze sa chyba twoje historie rodzinne przyznam sie
    niekiedy zaskakujące, poza tym liczę na ciekawą dyskusję ze strony Subdiakona
    Piotra. Ja niestety wszystko co wiedziałem napisałem więc pozostaje mi tylko
    czytać i ewentualnie komentować. A tak w ogóle to mamy mały jubileusz
    przekroczyliśmy 100 postów. Mam w związku z tym apel do osób odwiedzających ten
    wątek aby wypowiedziały sie co o nim myślą czy jest on dla was interesujący czy
    może wręcz przeciwnie uważacie pisanie o rzeszowskich grekokatolikach za stratę
    czasu. Pozdrawiam wszystkich piszących i czytających. Odezwijcie się.
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 00:15
    Dowiedziałem się wczoraj co nieco ciekawego na temat motywów przejścia
    wyznawców obrządku greckokatolickiego na obrządek łaciński po II wojnie
    światowej. Przyczyna jest prozaiczna, a zarazem tragiczna - ci którzy pozostali
    przy obrządku grekokatolickim mieli być wywiezieni na Ukrainę.
    Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak
    księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła?
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 16:22
    To prawda co piszesz. takie szykany w postaci administracyjnych wysiedleń /nie
    koniecznie na Ukrainę ale także na tzw. ziemie odzyskane, były wzorem
    stalinowskim powszechnie stosowane po wojnie, zarówno przed, w trakcie jak i po
    akcji "Wisła". Podlegali tym szykanom nie tylko Łemkowie i Bojkowie ale także
    ukraińscy mieszkańcy m.in.Jarosławia, Leżajska, Przemyśla, Sanoka,Lubaczowa. Z
    urzędowym nakazem przesiedlenia spotkałem się także w odniesieniu do moich
    dziadków,ale o tym przy innej okazji.
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 19:27
    Nie wiem czy wiecie ale w trakcie akcji "Wisła" wysiedlano nie tylko Łemków czy
    Ukraińców ale także Polaków niewygodnych dla nowej władzy np. członków AK, NSZ
    czy działaczy PSL. Jeśli chodzi o motywy przejścia na obrządek łaciński to w
    pełni się zgadzam, że było to spowodowane chęcią uniknięcia przesiedlenia. Z
    drugiej strony pamiętajmy, że tak jak pisał p. Kiryk w "Historii Rzeszowa"
    większość grekokatolików w Rzeszowie i okolicy nie uczęszczała do cerkwi w
    Zalesiu tylko chodziła do pobliskich kościołów łacińskich. Kościół
    rzymskokatolicki musiał więc być dla tych ludzi bardzo dobrze znany żeby nie
    powiedzieć swojski stąd też tak duża liczba konwersji.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 06:29
    cześć Gościu- fajnie,że jesteś. szerzej na twój wątek napiszę po
    południu.Pozdrawiam.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:03
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > cześć Gościu- fajnie,że jesteś. szerzej na twój wątek napiszę po
    > południu.Pozdrawiam.
    Ja tez sie cieszę, że wątek odżył.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 16:44
    Gość portalu: january napisał(a):


    > Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak
    > księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła?

    Odpowiem Ci ,że nie iest tak jak mówisz.
    Najlepiej zrobię to na przykładach; W krakowie na ul Wiślnej do 1947 roku, w
    samym centrum działala od pocz. xix w. cerkiew grek.kat. /w zabytkowym kościele
    pw.św. Norberta.Miała bogaty ikonostas- z ikonami autorstwa m.in Matejki /a
    tak,tak/, na ścianach miała epitafia poświęcone grekokatolickim profesorom UJ.
    Parafia zakończyła swój żywot po nalocie UB w 1947 roku, Jakiś czas potem
    przejęli ja O.Saletyni. Skuli piękny murowany ikonostas i epitafia. Przez 50
    lat był to Ich kościól. Na fali ekumenizmu najpierw w l.90 tych udostępniali
    Unitom kościól na pojedyńcze msze- rozkładali oni na stpniach ołtarza piękne
    ikony itd. Z końcem lat 90 tych koścól mial być zwrocony Unitom0- itak się
    chyba stało. Chwała za to i współczesnym Saletynom i naszemu Papieżowi.Był tam
    w czasie jednej z ost. pielgrzymek - podejmowany m.in. przez zakonnika -
    birytualistę i przy krzyżu ozdobionym "ruskim rucznikom". W jarosławiu piękna
    cerkiew stała przez 40 lat od wypędzenia rdzennych Rusinów/1945/ pusta i
    zrujnowana - i oto w 1988 roku zmartwychwstała- wrócili Unici z Cudowną
    Ikoną,cerkiew żyje, piękna i barwna /mówię to z pełną satysfakcją - jako
    katolik/.O losie "karmelu" zamilknę- ale nowa, cerkiew katedralna w Przemyślu
    żywe cudo, Boski ikonostas . chlopie - a jak Oni śpiewają!Mogłbym mnożyć
    przykłady i na plus i na minus- Komańcza,Szczawne/prawośł./Ustrzyki Dln,
    Sanok/prawosł./,Lublin, Hajnówka, Krynica,Kostomłoty. Uff- wystarczy
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 21:58
    Drogi Piotrze,

    źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o grekokatolików z najbliższych okolicach
    Rzeszowa i w samym Rzeszowie. Jeżeli w Zalesiu, Białej były do lat 40-tych
    spore grupy grekokatolików, to być może część z nich chciałaby wrócić do
    tradycyjnego obrządku. Podobnie: Gwożdzianka, Blizianka, Bonarówka itd. to były
    całe wsie grekokatolickie zamieszkałe przez Rusinów tzw. Zamieszańców. W tej
    chwili są to rzymscy katolicy. Tak więc ten powrót do obrządku wschodniego
    występuje tylko tam, gdzie grekokatolicy przetrwali cały czas i nie zmienili
    obrządku (wymieniłeś Kraków, Przemyśl, Jarosław oraz tereny Beskidu Niskiego).
    Natomiast w okolicach Rzeszowa obrządek wschodni zanikł jak się wydaje
    bezpowrotnie, z pewną szkodą dla bogactwa kulturowego tych okolic. Choć
    oczywiście np. wyznawców judaizmu było w Rzeszowie i okolicach znacznie więcej,
    a w tej chwili nie ma zupełnie. Tak więc biegu historii nie można już chyba
    powstrzymać.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:02
    Myślę, że należałoby pare spraw wyjaśnić. Po pierwsze od roku 1956 cerkiew
    greckokatolicka była przez władze tolerowana co oczywiście nie znaczy, że nie
    stwarzano grekokatolikom przeszkód w działalności duszpasterskiej szczególnie
    na Podkarpaciu. Po drugie w latach piędziesiątych powstało w województwie
    rzeszowskim sporo parafii prawosławnych na które władze patrzały łaskawszym
    okiem niż na grekokatolików. Dlatego tez wielu grekokatolików pragnąc zachować
    obrządek wschodni i narodowość ukraińską zostało prawosławnymi. Dochodziło
    przy tym do wielu dramatycznych sytuacji. Niedaleko Przemyśla jest miejscowość
    Kalników gdzie pomimo wysieleniań do ZSRR i akcji "Wisła" pozostała większość
    grekokatolików. Z uwagi na niemożność uczestniczenia w nabożeństwach w
    obrządku ukraińskim ludzie ci zaczęli chodzić do miejscowego kościoła
    rzymskokatolickiego. W roku 1956 utworzono w Kalnikowie parafię prawosławną.
    Jednak z możliwości powrotu do bądź co bądź obrządku wschodniego skorzystała
    tylko część byłych grekokatolików natomiast większość pozostała już przy
    obrządku łacińskim przy czym podziały te przechodziły często wewnątrz rodzin i
    prowadziły do dramatycznych konfliktów. Dzisiaj w Kalnikowie jest 400-500
    prawosławnych, którzy uważają się za Ukraińców, jest tam tez największe
    wiejskie koło ZUwP. Natomiast ci grekokatolicy, którzy pozostali przy obrządku
    łacińskim są już dzisiaj całkowicie spolonizowani. Co chcę przez ten trochę
    przydługi wywód powiedzieć. Ano to, że gdyby rzeszowscy grekokatolicy pragnęli
    pozostać przy obrządku wschodnim to mogli np. utworzyć parafie prawosławną tak
    jak się działo chocby w Kalnikowie, Sanoku, Przemyślu czy innych miejscach.
    Nie zrobili tego a więc chyba czuli się dobrze w kościele rzymskokatolickim i
    nie czuli potrzeby tego zmieniać. Pamietajmy jeszcze o jednym, w Rzeszowie,
    Białej czy Zalesiu praktycznie nie było rodzin czysto greckokatolickich.
    Prawie wszystkie rodziny były mieszane co sprawiało, że grekokatolicy obcowali
    z kościołem rzymskokatolickim od dziecka i nie był to dla nich jakiś obcy
    kościół tak jak dla powiedzmy Łemków, którzy byli grupą silnie odrębną od
    rzymokatolików i nawet na Ziemiach Zachodnich starali się zachować swój język
    i wiarę mimo sporego czasami rozproszenia. Oczywiście zgadzam się z tobą, że
    jest to pod względem kulturowym strata dla Rzeszowa ale niestety pewnych
    procesów nie da sie odwrócić. Zainteresowało mnie natomiast to co napisałeś o
    Zamieszańcach. Czy tam też podobnie jak w najbliższej okolicy Rzeszowa zostali
    jacyś grekokatolicy? A może masz jakieś informacje na temat Tarnawki.
    Interesuje mnie czy tam też zostali jacyś grekokatolicy.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 23:36
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > jacyś grekokatolicy? A może masz jakieś informacje na temat Tarnawki.
    > Interesuje mnie czy tam też zostali jacyś grekokatolicy.
    Wtrącę się - sorry .Zastrzegam - nie chce budzic upiorów /w rodzaju Prawdziwych
    i jedynych sprawiedliwych Polaków typu panowie Prus czy Pająk.ale wraca temat
    tarnawki. Otóz cytuję za Siwickim i wydanym w USA "jarosławszczyzna i
    Zasania.Istoryczno-memuarnyj zbirnik"- W 1944r. w Tarnawce pw. Przeworsk
    okrutnie zabito psalmistę Mykołe Szafrana, nocą strzelano do Zachary Pichury-
    przewodniczącego komiteu cerkiewnego Rozstrzelano świadomych Ukraińców
    leśniczego Mandryka,Petra Błaszczaka, Iwana Kolcza,Petra Kucybałe,Teodozija
    Łemyka,Kłyma Chruszcza,Dmytra Hłuchego.Pozostali przy życiu Ukraińcy musieli
    opuścić w pażdzierniku 1944 r. ojcowiznę, natomiast mieszane małzeństwa,ktore
    pozostawiono we wsi zostały pózniej rozstrzelane.Autorzy sugerują że zrobiły
    to "polskie bandy". Ponoć podobne rzeczy działy się na Białej w 1945 roku "już
    po odejściu wojsk sowieckich, za miejscowej socjalistycznej władzy" jako "odwet
    za zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
    Wybaczcie, ale musiałem to napisać.Chociaż jako Polakowi/z ruskimi korzeniami/
    cięzko mi jest się uporać z opisami rzeczy strasznych popełnianych w tamtych
    czasach przez wszystkie strony tamtej potwornej wojny domowej.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 23:06
    Tak-oczywiście masz racje. Mówiłem tu kiedyś o próbach wskrzeszenia obrządku
    rytu wschodniego u Bernardynów-nie wypaliło.Nawet w starej szopce
    Dominikańskiej widziałem przy jakiejś okazji wystawioną ikonę
    Pankratora,rozmawiałem nawet z sympatycznym birytualistą od Nich.
    A wiesz- ciekawy byłby temat czy żyją w Rzeszowie jeszcze potomkowie tamtych
    Żydów.conajmniej kilku sporód nich mogło ocalec z wojennych i powojennych
    pogromów i nie wyjechać.
    Do tematu konwersji rzeszowskich "rusinów" wrócę po zgłoszeniu się Gościa.
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:18
    A propos Żydów to w moim mieście bardzo wielu z nich przeszło na katolicyzm w
    XIX wieku w wyniku prowadzonych misji. Zamierzam właśnie sporządzić drzewo
    genealogiczne mojej rodziny i wcale bym się nie zdziwił gdybym tam znalazł
    jakichś izraelitów.
    Dobranoc.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 18:24
    Gość portalu: january napisał(a):

    > tradycyjnego obrządku. Podobnie: Gwożdzianka, Blizianka, Bonarówka itd. to
    były
    >
    > całe wsie grekokatolickie zamieszkałe przez Rusinów tzw. Zamieszańców.

    ODPOWIADAM ; na podstawie grzegorz Motyka "Tak było w Bieszczadach" Oficyna
    wydawnicz Volumen w-wa 1999 : według danych IPN w Grożdziance zabito od 8 do
    166 osob - zależnie od żrodel. /szczególy str.238-245.Według Siwickiego
    cytowalem go wcześniej -"W roku 1945 nastąpila repatriacja.Do Bonarowki
    przybyli agitatorzy zapisywać ludzi na wyjazd na Ukraine. Obiecywali raj na
    ziemi. Ludzie nie mieli wyjscia. Polak-wróg i moskal też wróg ale lepiej między
    swemi. zapisali sie. Gwożdzianka przyłaczyla sie do Bonarówki,nastąpil czas
    wyjazdu, kwiecień 1945.Ludzie żegnali się. Lecz była to ostatnia noc
    Gwozdzianki.W nocy polscy "rycerze" otoczyli wieś, Wdzierali się do chaty
    każdego, kto był zapisany na wyjazd. {...}".."Szczęśliwcy zdołali uciec i dali
    znać do Bonarówki odległej o 30km gdyż bliżej ukraińskiej wioski nie było"
    Nazajutrz dowódca jednostki sovieckiej stacjonującej w Bonarówce zaalarmowany
    wysłal 20 wozów z końmi i żołnierzami do gwożdzianki - naliczono 166 ciał.
    wykopano wspólną mogiłę i posłano do najbliższej wioski po polskiego księdza
    aby pochować tych nieszczęśliwców. Kompania wróciła do Bonarowki bez ludzi i
    mienia.Drogi January - zrozum,że tu na naszych terenach działy się straszne
    sceny. zadziałal mechanizm "odpowiedzialności zbiorowej" za grzechy rodaków -
    Ukraińców z upa - popełnione na Zasaniu,Bieszczadach, Wolyniu. Ponadto była to
    typowa sytuacja ziemi niczyjej /ofiarami tego mechanizmu byli mieszkańcy M.in.
    Pawłokomy, Zawadki Morochowskiej itd.Był jeszcze elemnt prowokacji NKWD i UB -
    granie na antagonizmach - divide et impera . W Desznie po tzw wyzwoleniu tez
    grasowały "kupy swawolne"- polskie,słowackie,ukraińskie, marudzerzy wszelkiej
    maści- grabili i Polaków i Łemków.Slad tych wydarzeń został w psychice tych co
    przeżyli na długo.
    POPATRZ NA NASZĄ DYSKUSJĘ - CZY NAPRAWDĘ TYLKO JA JESTEM "OSTATNIM MOHIKANINEM"
    [ więcej pokory Pietruś, więcej pokory - sorry, do do siebie/,przecież jest
    masa ludzi znających historię, mających takich przodków, umiejących posługiwać
    sie PC em i internetem,jako tako wysławiających się, mających zyjących
    dziadków, rodziców z takimi korzeniami, ale MILCZĄ.Milczą ludzie-
    potomkowie "tamtych" z Przemyśla, sanoka, Jarosławia - chociaż wiem
    że "surfują" po sieci i forach.
    Boję się, że łazimy po temacie który nikomu-poza nami nie jest potrzebny.
    Ale zostaję przy nim.
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 22:38
    Muszę przyznać, że nic na temat powojennych wydarzeń w Gwoździance i Bonarówce
    nie wiedziałem. Nie wiedziałem, że działy się tam tak straszne rzeczy. Nikt o
    tym nie pisał, nie wybudowano żadnego pomnika, milczą o tym przewodniki i
    strony internetowe samorządów lokalnych. Dziwię się, że nic jeszcze nie
    zrobiono dla wyjaśnienia tej sprawy i uczczenia ofiar tych zajść. Tą sprawą
    powinien zająć się Instytut Pamięci Narodowej. Myślę, że w ogóle nie ma kto
    upomnieć się o pamięć ofiar po stronie ukraińskiej w Bieszczadach, na Pogórzu.
    Są to ciągle białe (a raczej czarne) karty najnowszej historii, które
    koniecznie trzeba wyjaśnić. Ale upomnieć się mogą chyba tylko potomkowie ofiar
    zabójstw i wysiedleń. Dlaczego Trybunał Haski sądzi sprawców czystek etnicznych
    w Jugosławii, a podobne czystki na pograniczu polsko-ukraińskim sprzed 60 lat
    nie są do tej pory wyjaśnione i opisane?
    Bez wyjaśnienia tych wydarzeń i wskazania winnych nie dojdzie do pojednania
    polsko-ukraińskiego. Zresztą w wymiarze lokalnym nienawiść i zbrodnia
    nieprzebaczona i nieodpokutowana powoduje podziały i konflikty w następnych
    pokoleniach. Słyszałem, że w Gwożdziance lokalna społeczność jest ogromnie
    skłócona i skonfliktowana. Jest to prawdopodobnie konflikt pomiędzy potomkami
    Rusinów, a ludnością napływową.
    Być może istnieje jakieś stowarzyszenie Ukraińców w Polsce, które dąży do
    wyjaśnienia tych spraw?
    Nie wiem jednak dlaczego potomkowie mieliby odczuwać dzisiaj strach. Chyba w
    tej chwili nic im nie grozi. Choć być może lęk przed odrzuceniem przez
    sąsiadów, napiętnowaniem, zaszufladkowaniem jako "Ruscy"? Nasze społeczeństwo
    wciąż jest bardzo nietolerancyjne, a jak wiadomo z sondaży Ukraińcy nie cieszą
    się dobrą opinią (oczywiście całkowicie niesłusznie).
    Wydaje mi się, że źle mnie rozumiesz. Ja o nic nie obwiniam dawnych
    grekokatolików, staram się tylko zrozumieć motywy ich działania. W twoich
    wypowiedziach wyczuwam jakbyś czuł się atakowany przeze mnie.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 00:34
    Gość portalu: january napisał(a):


    > Dlaczego Trybunał Haski sądzi sprawców czystek etnicznych
    > w Jugosławii, a podobne czystki na pograniczu polsko-ukraińskim sprzed 60 lat
    > nie są do tej pory wyjaśnione i opisane?
    > (...)
    > Bez wyjaśnienia tych wydarzeń i wskazania winnych nie dojdzie do pojednania
    > polsko-ukraińskiego.
    > (...)
    > Nasze społeczeństwo
    > wciąż jest bardzo nietolerancyjne, a jak wiadomo z sondaży Ukraińcy nie
    > cieszą się dobrą opinią (oczywiście całkowicie niesłusznie).

    www.rzeszow.um.gov.pl/echo/index.php?id=32

    (numer z czerwca 2003)

    W wydaniu papierowym jest jeszcze archiwalne zdjęcie - szkoda ze nie
    zamieszczone w wydaniu internetowym, bo może podziałałoby na wyobraźnie,
    czwórki polskich dzieci (w wieku ok. 1,5 - 7 lat) przybitych do parkowego
    drzewa przez rzezaków z UPA i podpis: "n/z: jedno z okrutnych świadectw
    ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Nieznany fotograf ze wsi Łozowa uwiecznił na
    zdjęciu z grudnia 1943 roku czwórkę polskich dzieci powieszonych
    przez "rycerzy" z UPA na parkowym drzewie. Takie tzw. "wianuszki" nie były w
    tamtych czasach żadnym wyjątkiem..."

    Komentarz do tego co piszecie niech będzie następujący: Nikt nie kwestionuje
    np. sporadycznych powojennych ofiar niemieckich polskiej zemsty. Tyle że Niemcy
    nie twierdzą przynajmniej, że to oni byli ofiarami polskiej agresji w czasie II
    wojny światowej. Wy, Panowie Ukraińcy, chyba pomieszaliście ofiarę z mordercą.
    Ja wiem, ze trudno przynać się do rzezi na Polakach i wygodniej odwracac kota
    ogonem, ale na litość boską, trochę ludzkich uczuć i zwykłej przyzwoitości, bo
    z lektury wątku wynika że to biedni Ukraińcy byli katowani przez morderców
    Polaków. Obawiam sie że postulat ukarania winnych rzezi (na szczęście dla
    ukraińskich nacjonalistów) jest nierealny, bo dziś jak wyłuskać kto z nożami i
    siekierami ruszał na Polaków 60 lat temu niczym Jakub Szela na panów? Zapewne
    wiele ukraińskich rodzin miałoby wówczas w swoim gronie kandydata do oskarżenia
    w Hadze o zbrodnie przeciw ludzkości. Nie piszę tego powodowany zemstą. Taka
    jest niestety smutna prawda, do której wielu z Was jeszcze nie dorosło. Więcej
    pokory, całej prawdy, a nie półprawd czy wręcz kłamstw, a przyjdzie czas i na
    zrozumienie potrzeby przeprosin najpierw z Waszej a potem z nasze strony, i na
    chyba oczekiwane przez nas wszystkich pojednanie polsko-ukraińskie.

    PS W lipcu w Polsce będą uroczyste obchody 60-tej rocznicy rzezi dokonywanych
    na Polakach przez bandy spod znaku UPA i OUN. Z tego co wiem, ukraińskie władze
    nie wykazały gotowości wykorzystania ich do historycznego pojednania.

    Pozdrawiam.

  • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 12.06.03, 09:04
    Nie chodziło mi o jątrzenia naprawdę. Tylko o prawdę historyczną okoic rzeszowa
    Nie kwestinuję tragedii Polaków - tak było. Pięknie pisał ospotkaniu
    nacjonalizmów Gość w swojej replice "przy dareczku"

    Może trochę "przeholowałem" w tym dążeniu do opisu tej prawdy. Przepraszam -
    postaram się wrócić bo bardziej łagodnego tematu z cyklu "opowieści mojej babci
    grekokatoliczki.Dobrze,że wróciłeś Elkoń - napewno w tej dyskusji każdy z nas
    zachowane sposkojnie swoje zdanie
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 19:45
    Drogi Elekonie,

    tekst pana Zielińskiego, który polecasz jest wyjątkowo kiepski, a jego poetyka
    jednoznacznie kojarzy się z literaturą tendencyjną do garnic możliwości. Nie
    znam dokładnie historii mordów na Wołyniu, ale wydaje mi się, że wiązanie ich z
    walkami w Bieszczadach i na Pogórzu to gruba przesada. Każde morderstwo z
    przesłanek etnicznych jest zbrodnią, którą należy osądzić i potępić,
    niezależnie od tego kto jest ofiarą: Polak, Żyd czy Ukrainiec. Jestem jak
    najbardziej za osądzeniem zbrodni UPA na Podkarpaciu, zresztą sądzę, że takie
    śledztwa są prowadzone przez IPN. Czystki etniczne prowadzone przez UPA na
    ludności polskiej są szeroko opisane i w miarę powszechnie znane. Natomiast
    czystki dokonywane przez Polaków (być może z inspiracji NKWD lub naszych
    rodzimych komunistów) na ludności ruskiej (która nie zawsze uważała się za
    Ukraińców) są według mojej wiedzy zupełnie pomijane. Weźmy chociażby przewodnik
    Anny Lawery i Artura Baty "W Strzyżowie i na Pogórzu", którego autorzy ani
    słowem nie wspominają o pacyfikacji Gwoździanki i Bonarówki.
    Chodząc po Bieszczadach i Pogórzu ze zgrozą oglądałem zawsze ruiny wysadzonych,
    lub spalonych cerkwi i cmentarzy. To były ziemie już w przewadze ruskie. Polacy
    wkroczyli na nie jako swego rodzaju agresorzy, by (zapewne z inspiracji
    sowieckiej) nieodwacalnie zniszczyć ich ludność i kilkusetletnią kulturę.
    Sądzę, że ciągle zbyt mało, mówi się o historii Bieszczadów i Beskidu Niskiego
    i ich dawnych mieszkańcach. Nie wystarczy ustawienie kilku tablic i mizerne
    wzmianki o wysiedleniach i podpaleniach. Te ziemie dopominają się upamiętnienia
    dawnych mieszkańców, podjęcia choćby próby naprawienia krzywd zarówno polskich,
    jak i ukraińskich. Z Bieszczadów zrobiono swego rodzaju ziemię bez historii,
    dla przeciętnego turysty liczy się tylko to, że jest tu dziko i pusto.
    Przecież, gdyby upamiętniono dawnych mieszkańców tych ziem, byłaby to dla
    młodzieży wspaniała szkoła zrozumienia inności, odmiennej kultury. Tych miejsc
    upamiętniających przeszłość jest za mało. Przeciętny turysta, a być może nawet
    mieszkaniec Bieszczadów prawdopodobnie nawet nie wie, kto tu mieszkał, żył
    przed 70 laty.
    Aby rozwiać twoje wątpliwości, informuję cię, że nie jestem Ukraińcem, a
    przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Nie czuję się jednak wcale urażony, bo
    uważam, że Ukraińcy jak każdy naród zasługują na szacunek i zainteresowanie.
    Pozdrawiam.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 12.06.03, 21:18
    Zacytuję wam co na temat konfliktu polsko-ukraińskiego pisze historyk IPN
    Grzegorz Motyka autor książki "Tak było w Bieszczadach". Pisze on
    min. "Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1948 na ziemiach dzisiejszej
    Polski dzielił się wyraźnie na dwie fazy. Pierwsza z nich trwała od początku
    roku 1943 do 1945 i była powiązana z próba usunięcia przez OUN-UPA polskiej
    ludności z Kresów, zas druga, w latach 1945-1948, upłynęła w cieniu
    prowadzonych przez komunistów przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej,
    najpierw do ZSRS, a następnie na Ziemie Odzyskane. Nic nie potwierdza tezy
    ukraińskich historyków, iż mordy na polskiej ludności na Wołyniu były
    odpowiedzią na wcześniejsze likwidacje Ukraińców na Lubelszczyźnie. Do starć
    polsko-ukraińskich w tym rejonie dochodziło wprawdzie jeszcze przed
    rozpoczęciem akcji banderowców, ale było to związane z wysiedleniami ludności
    przeprowadzanymi przez Niemców w ramach tzw. Generalplan Ost i - co równie
    ważne - miało to miejsce zbyt późno (początek 1943) aby wpłynąć na sytuację na
    Kresach. w dodatku, dopiero pojawienie się na opisywanych terenach uchodźców z
    Wołynia i Galicji Wschodniej sprowokowało polskie podziemie, głównie na
    Lubelszczyźnie, do większych akcji antyukraińskich, w tym do próby wyparcia
    Ukraińców za Bug. Są podstawy by przypuszczać, ze reakcja ukraińska na "polską
    ofensywę partyzancką" z marca 1944 r. i tak miałaby miejsce w ramach
    realizowanego przez OUN-UPA olanu "depolonizacji". Wskazują na to np.
    wydarzenia w Bieszczadach, gdzie nie było antyukraińskich wystąpień, a mimo to
    UPA zabiła tam w 1944 r. 200-250 Polaków. Okrutny przebieg antypolskich akcji
    OUN-UPA być może był specjalnie zamierzony w celu przerażenia Polaków oraz
    zmuszenia wszystkich Ukraińców do walki do upadłego z obawy przed polską
    zemstą. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Warto wszakże zauważyć, iż takie
    postepowanie byłoby zgodne z wyznawaną przez OUN zasada "permamentnej
    rewolucji". Siła polskiego podziemia sprawiła, że na Lubelszczyźnie i
    Rzeszowszczyźnie, inaczej niż na Kresach, liczne straty poniosła też ukraińska
    ludność cywilna. Jednak wbrew temu, co podaja badacze ukraińscy, wydaje się,
    iz straty Polaków i Ukraińców na tych terenach w latach 1943-1944 były ze soba
    porównywalne, wynosząc po ok. 4-5 tys. zabitych. Sytuacja ta zmieniała się w
    nastepnych miesiącach. W lutym/kwietniu 1945 r., aby przymusić Ukraińców do
    wyjazdu, dopuszczono się, przede wszystkim na Rzeszowszczyźnie, szeregu
    pojedynczych i zbiorowych mordów pod hasłem odwetu za wypadki na Kresach.
    Zginęło w nich zapewne ok. 3-3,5 tys. Ukraińców. Dokonały tego, prawdopodobnie
    niezależnie od siebie, różne lokalne samoobrony powiązane z partyzantka
    poakowską, oddziały BCh i NZW-NSZ, stacjonujący w Lubaczowie "rządowy" 2
    Samodzielny Batalion Wojsk Wewnętrznych oraz milicja". O akcji "Wisła" pisze
    Motyka w następujący sposób "Rzeczywistym celem akcji "Wisła" była nie tyle
    likwidacja ukraińskiego podziemia, co, "rozwiązanie ostateczne problemu
    ukraińskiego" w Polsce. Tylko to tłumaczy fakt wysiedlenia z Beskidu Niskiego,
    a nawet z Sądeckiego Łemków, którzy przecież do UPA odnosili się z niechęcią.
    w wyniku tego została w dużej mierze zniszczona unikalna kultura łemkowska.
    Przesiedlenia nawet tych, którzy nie popierali partyzantki ukraińskiej,
    zniechęciły do Polski wszystkich dotkniętych nimi Ukraińców i Łemków.
    Zwolennicy akcji "Wisła" nie zauważają, że rozwiązanie problemu ukraińskiego
    przy zastosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności było w gruncie rzeczy na
    rękę... OUN-UPA. Dzięki temu Ukraińcy szybko zapomnieli o złych stronach tej
    organizacji, a pamietają jedynie, iz broniła ich przed wypędzeniem z własnych
    domów. Przekonanie to jesczcze umocniło przez lata postepowanie władz
    komunistycznych. Nie pozwalały one na badanie rzeczywistych zbrodni UPA na
    Kresach, zachęcając jednocześnie do dopisywania jej czynów nie popełnionych na
    ziemiach dzisiejszej Polski. w licznych publikacjach starano sie pokazywac
    akcję "Wisła" jako zwycięskie zakończenie rozpoczętych przez Ukraińców walk na
    Kresach i sprawiedliwy odwet za doznane tam przez Polaków krzywdy. W efekcie
    Polacy wierzyli we wszystkie zarzuty wysuwane pod adresem Ukraińców. Ukraińcy
    natomiast, szybko odkrywając kłamstwa propagandy, łatwo uznawali za wymysły
    np. opisy mordów na Wołyniu. Jak to wpływało na wzajemne dyskusje, nietrudno
    się domyślić" Tyle historyk. Przepraszam, że sam sie nie wypowiedziałem ale
    pan Motyka dokładnie wyraził to co czuję i to co myslę na temat stosunków
    polsko-ukraińskich w czasie wojny. Ze swej strony chciałbym tylko dodać, że
    historycy polscy szacują liczbe zamordowanych Polaków na Wołyniu na około 50-
    60 tysięcy, w Galicji Wschodniej około 20-30 tysięcy a na ziemiach dzisiejszej
    Polski 7-8 tysięcy. Jeśli chodzi o Ukraińców to szacunki mówią o około 10 tys
    na Kresach i 10-12 tysiącach na obecnych ziemiach polskich. Straty polskie
    były więc dużo wyższe. Ale nie o licytacje tu chodzi. Każde morderstwo nawet
    jednego człowieka jest zbrodnią i należy o niej mówić głośno a nie udawać, że
    jej nie było. Tak się składa, że w okolicach Rzeszowa zginęło znacznie więcej
    Ukraińców a tytuł naszego wątku brzmi przecież "Grekokatolicy w Rzeszowie"
    więc nie dziw sie Elekonie, ze mówimy tu o zbrodniach na Ukraińców co przecież
    nie oznacza, że ktoś kwestionuje np. mordy na Polakach na Wołyniu. Na razie
    tyle. Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 17:34
    Panowie mam dla Was prezenty na wkład w doychczasową dyskusję - takie cymelia
    www.lemko.org/polish/sprz/index html
    www.ipn.gov.pl/biuletyn/8/biuletyn 8-9 htm
    Uprzejmie prosze o refleksje z lektury.w tym pierwszym przypadku aktywowane są
    tylko wybrane pozycje ze spisu treści /specjalnie dla Ciebie Gościu/. W
    tym "second once" - taka perełka Pana Motyki. przyjemnej lektury /specjalny
    podarunek dla Januarego/. radzę od razu na HD
    Pozdrawiam serdecznie
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 17:25
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Zacytuję wam co na temat konfliktu polsko-ukraińskiego pisze historyk IPN
    > Grzegorz Motyka autor książki "Tak było w Bieszczadach". Pisze on
    > min. "Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1948 na ziemiach dzisiejszej
    > Polski dzielił się wyraźnie na dwie fazy. Pierwsza z nich trwała od początku
    > roku 1943 do 1945 i była powiązana z próba usunięcia przez OUN-UPA polskiej
    > ludności z Kresów, zas druga, w latach 1945-1948, upłynęła w cieniu
    > prowadzonych przez komunistów przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej,
    > najpierw do ZSRS, a następnie na Ziemie Odzyskane. Nic nie potwierdza tezy
    > ukraińskich historyków, iż mordy na polskiej ludności na Wołyniu były
    > odpowiedzią na wcześniejsze likwidacje Ukraińców na Lubelszczyźnie. Do starć
    > polsko-ukraińskich w tym rejonie dochodziło wprawdzie jeszcze przed
    > rozpoczęciem akcji banderowców, ale było to związane z wysiedleniami ludności
    > przeprowadzanymi przez Niemców w ramach tzw. Generalplan Ost i - co równie
    > ważne - miało to miejsce zbyt późno (początek 1943) aby wpłynąć na sytuację
    na
    > Kresach. w dodatku, dopiero pojawienie się na opisywanych terenach uchodźców
    z
    > Wołynia i Galicji Wschodniej sprowokowało polskie podziemie, głównie na
    > Lubelszczyźnie, do większych akcji antyukraińskich, w tym do próby wyparcia
    > Ukraińców za Bug. Są podstawy by przypuszczać, ze reakcja ukraińska
    na "polską
    > ofensywę partyzancką" z marca 1944 r. i tak miałaby miejsce w ramach
    > realizowanego przez OUN-UPA olanu "depolonizacji". Wskazują na to np.
    > wydarzenia w Bieszczadach, gdzie nie było antyukraińskich wystąpień, a mimo
    to
    > UPA zabiła tam w 1944 r. 200-250 Polaków. Okrutny przebieg antypolskich akcji
    > OUN-UPA być może był specjalnie zamierzony w celu przerażenia Polaków oraz
    > zmuszenia wszystkich Ukraińców do walki do upadłego z obawy przed polską
    > zemstą. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Warto wszakże zauważyć, iż takie
    > postepowanie byłoby zgodne z wyznawaną przez OUN zasada "permamentnej
    > rewolucji". Siła polskiego podziemia sprawiła, że na Lubelszczyźnie i
    > Rzeszowszczyźnie, inaczej niż na Kresach, liczne straty poniosła też
    ukraińska
    > ludność cywilna. Jednak wbrew temu, co podaja badacze ukraińscy, wydaje się,
    > iz straty Polaków i Ukraińców na tych terenach w latach 1943-1944 były ze
    soba
    > porównywalne, wynosząc po ok. 4-5 tys. zabitych. Sytuacja ta zmieniała się w
    > nastepnych miesiącach. W lutym/kwietniu 1945 r., aby przymusić Ukraińców do
    > wyjazdu, dopuszczono się, przede wszystkim na Rzeszowszczyźnie, szeregu
    > pojedynczych i zbiorowych mordów pod hasłem odwetu za wypadki na Kresach.
    > Zginęło w nich zapewne ok. 3-3,5 tys. Ukraińców. Dokonały tego,
    prawdopodobnie
    > niezależnie od siebie, różne lokalne samoobrony powiązane z partyzantka
    > poakowską, oddziały BCh i NZW-NSZ, stacjonujący w Lubaczowie "rządowy" 2
    > Samodzielny Batalion Wojsk Wewnętrznych oraz milicja". O akcji "Wisła" pisze
    > Motyka w następujący sposób "Rzeczywistym celem akcji "Wisła" była nie tyle
    > likwidacja ukraińskiego podziemia, co, "rozwiązanie ostateczne problemu
    > ukraińskiego" w Polsce. Tylko to tłumaczy fakt wysiedlenia z Beskidu
    Niskiego,
    > a nawet z Sądeckiego Łemków, którzy przecież do UPA odnosili się z niechęcią.
    > w wyniku tego została w dużej mierze zniszczona unikalna kultura łemkowska.
    > Przesiedlenia nawet tych, którzy nie popierali partyzantki ukraińskiej,
    > zniechęciły do Polski wszystkich dotkniętych nimi Ukraińców i Łemków.
    > Zwolennicy akcji "Wisła" nie zauważają, że rozwiązanie problemu ukraińskiego
    > przy zastosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności było w gruncie rzeczy na
    > rękę... OUN-UPA. Dzięki temu Ukraińcy szybko zapomnieli o złych stronach tej
    > organizacji, a pamietają jedynie, iz broniła ich przed wypędzeniem z własnych
    > domów. Przekonanie to jesczcze umocniło przez lata postepowanie władz
    > komunistycznych. Nie pozwalały one na badanie rzeczywistych zbrodni UPA na
    > Kresach, zachęcając jednocześnie do dopisywania jej czynów nie popełnionych
    na
    > ziemiach dzisiejszej Polski. w licznych publikacjach starano sie pokazywac
    > akcję "Wisła" jako zwycięskie zakończenie rozpoczętych przez Ukraińców walk
    na
    > Kresach i sprawiedliwy odwet za doznane tam przez Polaków krzywdy. W efekcie
    > Polacy wierzyli we wszystkie zarzuty wysuwane pod adresem Ukraińców. Ukraińcy
    > natomiast, szybko odkrywając kłamstwa propagandy, łatwo uznawali za wymysły
    > np. opisy mordów na Wołyniu. Jak to wpływało na wzajemne dyskusje, nietrudno
    > się domyślić" Tyle historyk. Przepraszam, że sam sie nie wypowiedziałem ale
    > pan Motyka dokładnie wyraził to co czuję i to co myslę na temat stosunków
    > polsko-ukraińskich w czasie wojny. Ze swej strony chciałbym tylko dodać, że
    > historycy polscy szacują liczbe zamordowanych Polaków na Wołyniu na około 50-
    > 60 tysięcy, w Galicji Wschodniej około 20-30 tysięcy a na ziemiach
    dzisiejszej
    > Polski 7-8 tysięcy. Jeśli chodzi o Ukraińców to szacunki mówią o około 10 tys
    > na Kresach i 10-12 tysiącach na obecnych ziemiach polskich. Straty polskie
    > były więc dużo wyższe. Ale nie o licytacje tu chodzi. Każde morderstwo nawet
    > jednego człowieka jest zbrodnią i należy o niej mówić głośno a nie udawać, że
    > jej nie było. Tak się składa, że w okolicach Rzeszowa zginęło znacznie więcej
    > Ukraińców a tytuł naszego wątku brzmi przecież "Grekokatolicy w Rzeszowie"
    > więc nie dziw sie Elekonie, ze mówimy tu o zbrodniach na Ukraińców co
    przecież
    > nie oznacza, że ktoś kwestionuje np. mordy na Polakach na Wołyniu. Na razie
    > tyle. Pozdrawiam.


    Mam pytanie do Ciebie Gościu: czy nie wiesz czasem czy przodkowie cytowanego tu
    Grzegorza Motyki nie pochodzą z Rzeszowa, a konretnie z Pobitnego?
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 17:21
    Gość portalu: january napisał(a):

    , zresztą sądzę, że takie
    > śledztwa są prowadzone przez IPN. Czystki etniczne prowadzone przez UPA na
    > ludności polskiej są szeroko opisane i w miarę powszechnie znane. Natomiast
    > czystki dokonywane przez Polaków (być może z inspiracji NKWD lub naszych
    > rodzimych komunistów) na ludności ruskiej (która nie zawsze uważała się za
    > Ukraińców) są według mojej wiedzy zupełnie pomijane. Weźmy chociażby
    przewodnik
    >
    > Anny Lawery i Artura Baty "W Strzyżowie i na Pogórzu", którego autorzy ani
    > słowem nie wspominają o pacyfikacji Gwoździanki i Bonarówki.
    > Chodząc po Bieszczadach i Pogórzu ze zgrozą oglądałem zawsze ruiny
    wysadzonych,
    >
    > lub spalonych cerkwi i cmentarzy. To były ziemie już w przewadze ruskie.
    Polacy
    >
    > wkroczyli na nie jako swego rodzaju agresorzy, by (zapewne z inspiracji
    > sowieckiej) nieodwacalnie zniszczyć ich ludność i kilkusetletnią kulturę.
    > Sądzę, że ciągle zbyt mało, mówi się o historii Bieszczadów i Beskidu
    Niskiego
    > i ich dawnych mieszkańcach. Nie wystarczy ustawienie kilku tablic i mizerne
    > wzmianki o wysiedleniach i podpaleniach. Te ziemie dopominają się
    upamiętnienia
    >
    > dawnych mieszkańców, podjęcia choćby próby naprawienia krzywd zarówno
    polskich,
    >
    > jak i ukraińskich. Z Bieszczadów zrobiono swego rodzaju ziemię bez historii,
    > dla przeciętnego turysty liczy się tylko to, że jest tu dziko i pusto.
    > Przecież, gdyby upamiętniono dawnych mieszkańców tych ziem, byłaby to dla
    > młodzieży wspaniała szkoła zrozumienia inności, odmiennej kultury. Tych
    miejsc
    > upamiętniających przeszłość jest za mało. Przeciętny turysta, a być może
    nawet
    > mieszkaniec Bieszczadów prawdopodobnie nawet nie wie, kto tu mieszkał, żył
    > przed 70 laty.
    ODPOWIADAM - PODPOWIADAM : Bieszczady na szczęcie mają już w miarę rzetelną
    dokumentację w postaci "Bieszczady Słownik Histotyczno-krajobrazowy częśc 1 -
    gmina Lutowniska i cz.2 Gmina Lutowiska" Wydał to piękne ,na razie dwutomowe
    dzieło Zespól po kierownictwem Pana Stanisława Krycińskiego w latach 1995 -
    1996.Towarzystwo Karpackie Wydawnictwo w/w Pana. Rzecz piękna,z opisem wsi,
    mnóstwo o Bojkach, wyciągi ze schematyzmów i kataster. Polecam - narazie brak
    ciągu dalszego.sprawa warta rozpropagowania.
    Są już też niezle opracowania odnośnie pogórza przemyskiego. Dziwi więc biała
    plama wokół zamieszańców /był on nich spory material w "Gościncu" w l.80 - jak
    znajdę to pocytuję.
    Odnośnie okolic Niebylca /Gwożdzianka i Blizianka" -ciekawie na ten temat pisze
    ksiądz Pietowski - cytowany przez Pana Motykę /również w "Panach i rezunach"
    jego autorstwa.Polecam str. 243 "Tak było w Bieszczadach" -tytuł troche mylący
    bo ksiązka obejmuje o wiele większy obszar.
    Ps January - przepraszam za trochę nerwowy styl wcześniejszych listów. Nie
    mam "żalu do nikogo",a tym bardziej do Ciebie.trochę dziwi mnie tylko"ewolucja"
    postawy Elkona
    Pozdrawiam
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.06.03, 23:33
    Piotrze,

    chodziło mi nie tylko o publikacje książkowe czy artykuły, ale upamiętnienie
    dawnych mieszkańców bezpośrednio w terenie, a także, co moim zdaniem jeszcze
    ważniejsze, w umysłach obecnych mieszkańców. Np. w okolicach dawniej
    zamieszkanych przez Rusinów dzieci powinny uczyć się w szkole historii swoich
    miejscowości, każdy powiniem wiedzieć, jak tutaj żyło się przed kilkudziesięciu
    laty. Musisz przyznać, że wymienione przez ciebie publikacje są trudno dostępne
    i interesują się nimi głównie hobbyści. Oczywiście mam "Gminę Lutowiska"
    (Cisnej niestety nie posiadam). Mam także grubą pozycję - bodajże "Łemkowie"
    i "losy cerkwi w Polsce po 1945 r.". To są pozycje znane historykom lub
    krajoznawcom. Szerszy ogół społeczeństwa polskiego, nawet na Podkarpaciu, nic o
    tym nie wie.
    Co ciekawe, wyczytałem gdzieś, że ludność ruska na Pogórzu, dzieliła się na
    dwie grupy - wzmiankowanych już Zamieszańców oraz Dolinian.
    Czy wiesz coś o tej drugiej grupie? Gdzie zamieszkiwali? Jakie były ich losy?
    Czy byli bliżsi Łemkom i Bojkom, czy raczej niżowym Ukraińcom?
    Przesyłam pozdrowienia.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.06.03, 08:13
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Piotrze,
    >
    > chodziło mi nie tylko o publikacje książkowe czy artykuły, ale upamiętnienie
    > dawnych mieszkańców bezpośrednio w terenie, a także, co moim zdaniem jeszcze
    > ważniejsze, w umysłach obecnych mieszkańców. Np. w okolicach dawniej
    > zamieszkanych przez Rusinów dzieci powinny uczyć się w szkole historii swoich
    > miejscowości, każdy powiniem wiedzieć, jak tutaj żyło się przed
    kilkudziesięciu
    >
    > laty. Musisz przyznać, że wymienione przez ciebie publikacje są trudno
    dostępne
    >
    > i interesują się nimi głównie hobbyści. Oczywiście mam "Gminę Lutowiska"
    > (Cisnej niestety nie posiadam). Mam także grubą pozycję - bodajże "Łemkowie"
    > i "losy cerkwi w Polsce po 1945 r.". To są pozycje znane historykom lub
    > krajoznawcom. Szerszy ogół społeczeństwa polskiego, nawet na Podkarpaciu, nic
    o
    >
    > tym nie wie.
    > Co ciekawe, wyczytałem gdzieś, że ludność ruska na Pogórzu, dzieliła się na
    > dwie grupy - wzmiankowanych już Zamieszańców oraz Dolinian.
    > Czy wiesz coś o tej drugiej grupie? Gdzie zamieszkiwali? Jakie były ich losy?
    > Czy byli bliżsi Łemkom i Bojkom, czy raczej niżowym Ukraińcom?
    > Przesyłam pozdrowienia.

    GENERALNIE SIĘ ZGADZAM - chociaż... Oglądałem lemkowskie zespoły w ustrz. dln
    na country - music, w skansenie sanockim na piknikach muz.,są rózne
    watry,kermesze łemkowskie, są ładnie oznakowane tablicami szlaki cerkiewne w
    podkarpackim i małopolskim, jest magazyn ukrainski "Zustriczy" w TV /czy jest
    jeszcze to nie wiem,była /jest?/akcja cmentarna Krycińskiego w Beskidzie i
    Bieszczadach, widzę że jarosławianie z dumą piszą o swojej cerwki jako zabytku
    i "miejscu pielgrzymek grekokatolików", w Beskidzie działa grupa skrzyknieta
    przez Księdza Prawosławnego - ostatnio wraz z Panem Walterem Maksymowiczem
    odnowili cmentarz przycerkiewny w Chyrowej. W Dziejach Rzeszowa po latach
    przemilczeń bardzo ładnie upamietniono unitów rzeszowskich.Nawet na
    zapomnienej /bliskiej mi/ Wołtuszowej uporzadkowano cerkwisko, przybito tablicę
    pamiątkową nawet z nawiskami ruskich mieszkańców i mapą - rozmieszczeniem
    domów /nieistniejących/. Wiesz Kolego - przy moim wrodzonym pesymiżmie - nie
    jest tak żle. Chodzi bardziej o edukację- to prawda. Internet też daje dużo,
    więc chyba jest sens tych pogaduszek.
    Do kwestii drugiej - najkrocej -ŁEMKOWIE- od Beskidu /z wyspą Szlachtowej/po
    Bieszczady /pd-zach- po wyski dział/- PAMIĘTAJ TAKŻE O SŁOWACKIM
    SZARYSZU,Bojkowie- Bieszczady/nasze i obesnie Ukrainskie/ i ich pogórze/chociaż
    chaty w ich stylu znajdowano na czystej Łemkowszczyżnie - ale to inny
    temat/,Pogórzanie - to Polacy,na cudnej wyspie czarnorzeckej - Zamieszańcy /w
    tym z wysepką ruską Wróblików szlach. i koroliwskieho , jabłonicy itd / chociaż
    czytałem też że wróbliki to była wysepka Dolinian zamieszkującą częśc Dołow
    jasielsko- sanockich- grupy stanowiącej "mix" polsko- ruski. Pogórze dynowskie
    i przemyskie to Rusini. Cztałem,że "pn-wsch część Pogórza Przemyskiego
    zamieszkiwali Rusini, zaś pd-zach. Dolinianie,z wiekszą jednak dominacją
    elementu ruskiego, niż w okolicach Sanoka. Proszę o ewentualne sprostowania.
    Co do ich losów - kupiłem kiedyś , od Diaka cerkiewnego w Sanoku Pana Marczaka -
    Jego kosztem wydane wspomnienia "Ukrainiec w Polsce - było takie życie,byli
    tacy ludzie" - wydobył je z cerkiewnej skrzyni po tym jak wprowadził naszą
    grupę do specjalnie dla nas otworzonej cerkwi.Opisuje rzeczy straszne i fajne,
    bardzo obiektywnie. Ciekawe czy jeszcze Pan Marczak żyje?
    A TERAZ WĄTEK NAJCIEKAWSZY - ZNALAZŁEM FANTASTYCZNĄ PAMIATKĘ PO RZESZOWSKICH
    RUSINACH - byłes pewno Drogi Kolego u Bernardynów w Kaplicy MB Rzeszowskiej -
    uwielbiam to miejsce z uwagi /no nie tylko/na starodawne opisy uzdrowień na
    ścianach. A wiesz, że w xvii i xviii wieku PRZYCHODZILI TAM RUSINI DZIEKOWAĆ ZA
    OTRZYMANE ŁASKI - trzeba tylko uważnie poczytać na ścianach.
    to tyle - na rower siadam i spadam
  • Gość: Tadeusz S. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 16:42
    Polecam książkę w opracowaniu T.Słabego: "Tuczempy " i "W służbie Ojczyzny w służbie Boga" na:www.słaby.pl. ( posane przez ł). Jest tam mowa o Rusinach i cerkwi w Tuczempach. Książka do pobrania w pdf. Pozdrawiam TS
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 01:10
    www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=7313922233765&Avis=NW&Dato=20030612&Kategori=SWIAT&Lopenr=306110031&Ref
    =AR



    www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=7313922324625&Avis=NW&Dato=20030625&Kategori=SWIAT&Lopenr=306240042&Ref
    =AR



    Drugi link to złagodzona wersja artykułów w Nowinach papierowych.
    Tamże drugi ze wskazanych artykułów ma tytuł: "Przeprosin nie będzie" i
    podtytuł "Prezydent Ukrainy w rocznicę rzezi wystąpi tylko z oswiadczeniem" , a
    po wyrazach "11 lipca wystąpi z odpowiednim oświadczeniem" jest następujący
    tekst:
    "Uroczystości odbędą się w miejscowości Poryck, gdzie 11 lipca 1943 roku
    zamordowano ok. 200 Polaków. Poryck wybrano jako symbol. Kolejnych 15 miejsc
    mordów zostanie upamiętnionych w ciągu najbliższych 2 lat. W Porycku
    ekshumowano szczątki ofiar i przeniesiono je na cmientarz katolicki.
    Na krzyżach dwóch mogił pojawi się napis:" "Z dymem pożarów, z kurzem krwi, do
    Ciebie panie, woła ten głos" - Kornel Ujejski. Pamieci ok. 200 Polaków z
    Porycka i majątku Stary Poryck, spoczywajacym na tym cmentarzu, zamordowanych
    11 i 12 lipca 1943 roku. Niech spoczywają w spokoju. Rodziny i Rząd
    Rzeczypospolitej Polskiej. 2003".
    Treść napisu zaakceptowały władze ukraińskie.
    Uroczystości będą miały charakter żałobny. Nie należy oczekiwać przeprosin ze
    strony ukraińskiej."

    W artykule papierowym nie ma natomiast fragmentu z wydania
    internetowego: "Innym ważnym tematem rozmów w cztery oczy prezydentów była
    sytuacja w Iraku. Ukraina przygotowuje się do wysłania 1800 żołnierzy, którzy
    będą rozmieszczeni w polskim sektorze odpowiedzialności.
    Było to jedno z ostatnich spotkań polsko-ukraińskich tej rangi przed
    wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej.
    Występując nieco wcześniej przed grupą polskich i ukraińskich biznesmenów,
    Kwaśniewski z optymizmem mówił o dobrze rozwijającej się współpracy
    gospodarczej.
    W ub. r. obroty handlowe między Polską a Ukrainą wyniosły 1,6 mld USD, co jest
    lepszym wynikiem niż uznawany do tej pory za rekordowy osiągnięty w 1997 r. Na
    Ukrainie jest 1800 podmiotów z polskim kapitałem, a ogólna wartość polskich
    inwestycji przekroczyła 100 mln dolarów, co stanowi zaledwie 1,8 proc.
    wszystkich inwestycji zagranicznych na Ukrainie.
    Polscy biznesmeni wskazywali na przeszkody, z którymi spotykają się na rynku
    ukraińskim. Wymienili brak decyzji o zwrocie podatku VAT eksporterom, brak
    uzgodnionej certyfikacji i standaryzacji towarów, brak gwarancji dla
    inwestorów, zmienność przepisów i - generalnie - niedostępność informacji na
    temat rynku ukraińskiego."

    Na stornie pierwszej Nowin jest jeszcze zdanie w zapowiedzi powyższego artykułu:
    "Prezydent Leonid Kuczma zapowiedział w Odessie, że w Porycku wygłosi
    odpowiednie oświadczenie; nie należy oczekiwać słowa "przepraszam" ".


  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 16:56
    Oj porobiło, się kolego porobiło.Z tym upomietnianiem i trybunałami /pisałem
    też o Tarnawce i Białej/byłbym ostrożny. Lepsze byłoby raczej obiektywne
    opisanie naszych okolic w np przewodnikach - tylko na Miły Bóg nie przez Pana
    Kłosa- autora m.in nprzewodnika Woj. rzeszowskie z 1973 roku /wyd.II poprawione
    i uzupełnione!!!/-pełnego kłamstw i niedomówień. Teraz znowu uszczęsliwia nas
    ektra komercyjnym i Nędnym treściowo "Rzeszowem" - chociaż zdjęcia
    Ambroziewicza - super. Do Elkonia - dziękuję za czysto retoryczny
    zwrot "Panowie Ukraińcy"- bardzo mi pochlebny. Niestety jestem Polakiem - bo
    inaczej musiałbym przepraszac mojego Ojca za zbrodnie ukraińskie a moją Mamę za
    zbrodnie polskie. Chociaż - patrzy na mnie ze ściany odziedziczona piękna
    Ikona - Umilienie.A propos - odwetu na Niemcach-jego ostatni akt dokonal się na
    moich oczach : parę lat temu budowano na rogu Podkarpackiej i Powst. W-wy
    pawilon - jest tam sklep sportowy. za ogrodzeniem budowy zobaczyłem stertę
    kamieni - z resztkami napisów gotykiem. Byly to szczątki nagrobków niemieckich
    sądząc po zwrotach napisów. teraz są już w fundamentach-pięknego sklepu. Co do
    Ciebie Drogi Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z
    głowy klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
    utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy.Acha
    znalazłem kiedyś cytowaną przez ciebie broszurkę o rzeszowskich parafiach-
    wyjątkowo marnie napisana. Śmieszy tylko dedykacją wobec pewnego Biskupa i
    pewnego Senatora.
    Pozdrawiam
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 01:59
    Niech pozostali czytelnicy tego wątku rozsądzą i wyjaśnią (może przeglądając
    wcześniejsze moje wpisy) dlaczego w tym Klubie Wzajemnej Adoracji Krzywd
    Dokonanych Przez Polaków Na Ukraińcach naraz tekst Zielińskiego w "Echu
    Rzeszowa" i mój tekst na forum został przyjęty jako słaby, tendencyjny, z
    klapkami na oczach itd. Nie wiem kto przechodzi tu i jaką ewolucję, ale jak
    można najpierw przyznając rację pisać że tak było a potem coś o klapkach na
    oczach? I o nagrobkach niemieckich... Co jest o tyle ciekawe, ze w promieniu
    kilkudziesięcu kilometrów od Rzeszowa nie ma ani jednego nimieckiego cmentarza.
    Co u diabła ja mam wspólnego z jakimś sklepem na Podkarpackiej?!

    Nie rozumiem ataków na mnie i mogę się tylko domyślać, oczywiście dopuszczając
    ze mogę się mylić, że ich prawdziwą przyczyną są proukraińskie sympatie i
    antypatie antypolskie wśród lwiej częsci szanownych Dyskutantów (o ile tak
    można nazwać ludzi, którzy zachwycają się nad tekstami schlebiającymi ich
    zdaniu i uważają za głupie, denne i mało wartościowe te teksty, które magą
    czelność temu ich stanowisku wytykać błędy czy zafałszowania).
    Panowie, nie wiem kim się czujecie, choć jednoznacza tożsamość narodowa to
    chyba też nie prosta sprawa co widać chociażby po historii bohaterów tego wątku
    (przy okazji winszuję znajomości lokalizacji wiejskich kół Związku Ukaraińców w
    Polsce i wielu innych ukraińskich szczegółów) ale proszę nie wyładowywać na
    mnie agresji za to, że napisałem prawdę co robili Ukraińcy z Polakami od 1943
    roku i że ktoś w dodatku tę prawde potwierdził.
    Prosze też czasem nie uważać, że historie o mordowaniu przez ukraińskich
    szowinistów są wymysłem propagancy PRL-u. To chętnie podejmowana scieżka wśród
    tych, którym niewygodnie przyznać się do tego co robili być może bliżsi albo
    dalsi krewni. I to znowu nie klapki na moich oczach, tylko tragiczna prawda.
    oczywiście mógłbym też napisać, ze piszecie bzdury i macie klapki, ale po co
    mam się zniżać do takiego poziomu dyskusji.

    Na koniec winien jestem jeszcze wyjaśnienie i przeprosiny za milczenie choć
    zapowiadałem jeszcze pare postów o byłej unickiej cerkwi na Zalesiu. Cerkwi, w
    której chociażby ostatnia przebudowa wnętrz (dodanie galerii bocznych) z
    przełomu XX i XXI wieku nosi dla mnie cechy barbarzyńskiego obejścia się z
    zabytkiem co dziwi tym bardziej, że osoby na stanowiskach konserwatorskich w
    Rzeszowie dygocą nad dosłownie każdą drewnianą chałupą w Rzeszowie). Niech pora
    o której piszę ten list będzie wyjasnieniem milczenia. Po prostu nie mam kiedy.
    Nie chcę obiecywać kiedy coś moge napisać, z myślą głównie o Gościu ze Śląska.

    Raz jeszcze na koniec powtarzam, że nie ewoluuję ze swoim stanowiskiem, tylko
    po prostu jestem za pisaniem prawdy i nie mogę przyjąć prób czynionych w tym
    wątku przedstawiania Polaków jako morderców, agresorów i fanatyków nasyconych
    stereotypami, przy jednoczesnych protestach i epitetach, gdy pisze się o
    zbrodniach ukraińskich. Porozumienie pomiędzy Polakami i Ukraińcami musi się
    opierać na prawdzie, a nie na fałszu.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 16:21
    Ech Panie Elekon - pan to jesteś szczęciarz- Prawdziwy Polak, Jedyny
    Sprawiedliwy, widzący wszystko w czarnobialych kolorach /przyjaciel- wróg,My
    ofiary, oni -kaci/I do tego dorwałeś się dyskusji z nurtującym Cie od dawna
    problemem- jak dokopać Ukraińcom za ich zbrodnie. No i dorwałeś domniemanego
    Ukrainca "do bicia".Ty wierz swoje - ukrainiec to rezun dalej taki sam, jako
    ofiara do tego Polaków- no nie to sie nie mieści w głowie Polaka- Syna Narodu
    Wybranego,Kraju - Męczennika - nigdy Kata.Może i coś słyszałeś o ofiarach
    Jaworzna,Łambinowic, często niewiinych Ukraincach na rzeszowskim zamku- a
    będzie i o tym w tej dyskusji/ co włos Ci się jeży ze zgrozy- totalne
    obrazoburstwo/.Wyobrażam sobie Ciebie po zdjeciu maski anonimowości -
    krawacik,garniturek,totalna poprawnośc w zachowaniu, żaden żgrzyt politycznie
    niepoprawny. I taka scena - niedzielny kosćiólek, scena podawania ręki w znaku
    pokoju - oj uważaj obok może stać potomek rezuna, hitlerowca, albo jakiś ŻYD -
    ten najgorszy od protokołow mędrców syjonu. Uważaj chłopie - życie jest pełne
    niespodzianek i spisków. Nie ruszaj się z domu bo dookoła cos czycha-wredni
    wrogowe Twojej ukochanej Polski. Ja ja uwielbiam, z jej historią, z jej
    kolorytem narodowościowym /niestety byłym/- ale chyba całkiem inaczej niż
    ty. " ... od plemiennej nienawiści chroń Nas Panie"
    Bywaj chłopie
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 17:10
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Ech Panie Elekon - pan to jesteś szczęciarz- Prawdziwy Polak, Jedyny
    > Sprawiedliwy, widzący wszystko w czarnobialych kolorach /przyjaciel- wróg,My
    > ofiary, oni -kaci/I do tego dorwałeś się dyskusji z nurtującym Cie od dawna
    > problemem- jak dokopać Ukraińcom za ich zbrodnie. No i dorwałeś domniemanego
    > Ukrainca "do bicia".Ty wierz swoje - ukrainiec to rezun dalej taki sam, jako
    > ofiara do tego Polaków- no nie to sie nie mieści w głowie Polaka- Syna Narodu
    > Wybranego,Kraju - Męczennika - nigdy Kata.Może i coś słyszałeś o ofiarach
    > Jaworzna,Łambinowic, często niewiinych Ukraincach na rzeszowskim zamku- a
    > będzie i o tym w tej dyskusji/ co włos Ci się jeży ze zgrozy- totalne
    > obrazoburstwo/.Wyobrażam sobie Ciebie po zdjeciu maski anonimowości -
    > krawacik,garniturek,totalna poprawnośc w zachowaniu, żaden żgrzyt politycznie
    > niepoprawny. I taka scena - niedzielny kosćiólek, scena podawania ręki w
    > znaku pokoju - oj uważaj obok może stać potomek rezuna, hitlerowca, albo
    > jakiś ŻYD - ten najgorszy od protokołow mędrców syjonu. Uważaj chłopie -
    > życie jest pełne niespodzianek i spisków.
    > Nie ruszaj się z domu bo dookoła cos czycha-wredni
    > wrogowe Twojej ukochanej Polski. Ja ja uwielbiam, z jej historią, z jej
    > kolorytem narodowościowym /niestety byłym/- ale chyba całkiem inaczej niż
    > ty. " ... od plemiennej nienawiści chroń Nas Panie"
    > Bywaj chłopie

    Piotrze, radzę trzymać nerwy na wodzy, bo wychodzi z tego wszystkiego totalna
    nadinterpretacja co do mojej osoby. Merytorycznie, kulturalnie Ty sam sobie
    wystawiasz świadectwo, nie mnie.
    Tylko patrzeć jak napiszesz iloma łyżeczkami słodzę herbatę i na kogo głosuję w
    wyborach. Ciekaw jestem bardzo skąd Ty to wszystko wiesz. A jak na ironię chyba
    usiłujesz mi coś napisać o stereotypach... Sam w nich tkwisz po uszy. Twój
    ostatni list dobitnie o tym świadczy.

    Nienawiść jest mi obca. Natomiast nie jest mi obce zamiłowanie do prawdy.
    Zapewne nie byłbym o nienawiść oskarżany gdybym pisał wyłącznie o cierpieniach
    Ukraińców z rąk Polaków: że ktoś musiał się spakować i opuścić rodzinne strony,
    albo że jakieś towarzystwo obrażało wyzwiskami jakąś babcię - Ukrainkę. Nie
    jest to przyjemne i zapewniam, że jestem w stanie współczuć i współczuję takim
    ludziom (chociaż Ty pewnie lepiej ode mnie wiesz co we mnie siedzi i zaraz to
    napiszesz), ale zachowajmy wszystkie miary: czym innym są takie sytuacje a czym
    innym podżynanie gardła, przybijanie do drzewa albo ćwiartowanie doń
    przywiązanego (tak zabito jednego z księży katolickich w Bieszczadach, już po
    wojnie, ciekawe czy też był on "agresorem" jak pisze january o WSZYSTKICH
    Polakach na Podbeskidziu i komu włąściwie posługiwał skoro jego zdaniem
    mieszkali tam sami Ukraińcy - Polacy przecież przyszli jako agresorzy).

    No i pozostaje statystyka ofiar po obu stronach, która też jest nieubłagana.
    Radzę na przyszłość nie podążać za tłumem, tylko mieć własne zdanie. Skoro
    napisałeś ze przeholowałeś i że tak było jak piszę, trzeba było już, zachęcony
    januarowym listem, (którego autor jak przyznaje nie zna historii mordów na
    Wołyniu i walk po wojnie ale mimo to wie że tekst Zielińskiego jest
    tendencyjny, kiepski itd) nie zmieniać tego zdania.
    Bywaj.
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:18
    Przyznasz chyba, że w Bieszczadach (to nie to samo co Podbeskidzie -
    Podbeskidzie to okolice Bielska-Białej) przed wojną Polacy i Żydzi byli w
    totalnej mniejszości. W chwili obecnej mieszkańcy Bieszczadów (chodzi mi o
    ścisłe Bieszczady zaczynające w okolicach jeziora Solińskiego) to w 100 %
    ludność napływowa. W tym sensie Polacy wkraczający na ten teren byli agresorami
    tak samo jak Serbowie wysiedlający Albańczyków z Kosowa, lub Niemcy
    wysiedlający Polaków z Bydgoszczy.
    Jeszcze chwila, a zaczniesz bronić gen. Świerczewskiego, który "kulom się nie
    kłaniał". Może zgłosisz do władz miasta Rzeszowa, aby przywrócić nazwę
    Świerczewskiego ulicy Zamkowej.
    Dlaczegóż to niby pozbawiono Rzeszów tak wspaniałego patrona?
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:06
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Przyznasz chyba, że w Bieszczadach (to nie to samo co Podbeskidzie -
    > Podbeskidzie to okolice Bielska-Białej) przed wojną Polacy i Żydzi byli w
    > totalnej mniejszości. W chwili obecnej mieszkańcy Bieszczadów (chodzi mi o
    > ścisłe Bieszczady zaczynające w okolicach jeziora Solińskiego) to w 100 %
    > ludność napływowa. W tym sensie Polacy wkraczający na ten teren byli
    > agresorami tak samo jak Serbowie wysiedlający Albańczyków z Kosowa, lub
    > Niemcy wysiedlający Polaków z Bydgoszczy.
    > Jeszcze chwila, a zaczniesz bronić gen. Świerczewskiego, który "kulom się nie
    > kłaniał". Może zgłosisz do władz miasta Rzeszowa, aby przywrócić nazwę
    > Świerczewskiego ulicy Zamkowej.
    > Dlaczegóż to niby pozbawiono Rzeszów tak wspaniałego patrona?

    Przed snem zajrzałem tu jeszcze. Przede wszystkim dzięki za spokojniejszy ton.
    Przyznam, że Polacy i Żydzi byli mniejszością na Podbeskidziu i w Bieszczadach
    przed wojną. Nie ma w tym nic niesamowitego. I nic z tego nie wynika.
    Podbeskidzie to nie tylko okolice Bielska Białej, ale też Sądecczyzna,
    poczynając od Biecza i Gorlic.
    Teza że ludność napływowa zaludniająca puste Bieszczady to "agresorzy" jest
    równie dziwaczna co nieprawdziwa. Wynika z niej wprost, że agresorem wobec
    miejscowej ukraińskiej CZĘŚCI ludności był każdy Polak i w ogóle było polskie
    państwo, bo do niego te tereny należały. Przypomina to jako żywo ukraińskie
    interpretacje tłumaczące podłoże ukraińskich mordów na Wołyniu i Kresach. Mam
    nadzieję, że nie jestem agresorem wobec Ukraińców pływajac latem np. po Zalewie
    Solińskim. Wybacz uszczypliwość, ale Ty też ją zastosowałeś wobec mnie pod
    koniec swojego listu. Zaznaczam, ze nie podjemuję tu kwestii słuszności
    wysiedleń i zbirowej odpowiedzialności, tylko odnoszę się do konkretncyh
    sformułowań.
    Pozdrawiam i dobranoc.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 16.06.03, 18:21
    Wiesz co Elekon, a może byś podał w którym miejscu ja, Piotr albo January
    zaprzeczali ukraińskim mordom na Polakach na Wołyniu albo przemilczali te
    fakty. Nic takiego nie znajdziesz. Wprost przeciwnie w moim ostatnim liście
    zacytowałem wypowiedź pana Motyki z IPN z która sie zresztą zgadzam, która
    wyraźnie pokazuje jak wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w czasie wojny, kto
    zaczął mordować i ilu zginęło Polaków i Ukraińców. Jak na razie jedynym
    konkretnym zarzutem pod moim adresem było to, że podałem, iż w Kalnikowie jest
    największe wiejskie koło ZUwP. Rozumiem, że dla ciebie podanie takiej
    informacji to jeśli nie zbrodnia to przynajmniej niegodziwość. To, że Ukraińcy
    na Wołyniu zamordowali 60 tysięcy Polaków nie oznacza, że będziemy udawać, że
    w okolicach Rzeszowa nie było mordów choć oczywiście w znacznie mniejszej
    skali na ludności ukraińskiej. Gdyby nasi biskupi w 65 roku mysleli tak jak ty
    to nigdy nie zdecydowaliby sie na słynne "Przebaczamy i prosimy o wybaczenie"
    skierowane do Niemców. a przecież mówili to ludzie ciężko doświadczeni przez
    Niemców, niejednokrotnie po obozach koncentracyjnych. Zdawali oni sobie jednak
    sprawę, że Niemcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony
    Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Niemców wobec Polaków było
    nieporównywalnie wielkie. No ale to byli ludzie wielkiego formatu kardynał
    Karol Wojtyła, prymas Stefan Wyszyński, arcybiskup Bolesław Kominek i inni.
    Gdyby ich nie było polsko-niemieckie pojednanie byłoby znacznie trudniejsze.
    No ale ty pewnie nazwałbyś ich Niemcami skoro prosili o wybaczenie Niemców,
    którzy uczynili nam przecież tyle złego a nawet chcieli wręcz unicestwić naród
    polski. Przecież "prawdziwy Polak" nie mógłby o to prosić. Ja uważam, że o
    mordach na bezbronnej ludności ukraińskiej warto mówić nawet jeżeli Polaków
    zginęło 10 razy tyle. Na koniec jeszcze raz bardzo bym prosił o zacytowanie
    jakichś moich wypowiedzi, które były nieprawdziwe albo coś przemilczały.
    Myslę, że powinniśmy sie opierać na faktach.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 19:56
    Cytat " za mojej pamięci Rusini w Zalesiu i Białej znaczyli ściany domów
    wapnem,robiąc czarnym pędzlem znaki w wapnie.Mieszkańcy Zalesia i Białej
    uchodzili za ludzi bogatych.Uprawiali duzo jarzyn i warzyw.Ziemia była
    urodzajna i starannie uprawiana. Uprawiali cebulę,marchew,pietruszkę,rozmaite
    fasole i kapusty,krupy jęczmienne i jagły i wypiekali obażanki.Każdego piątku
    wywozili te produkty do Rzeszowa" Pochodzi ten cytat ze wspomnień Jana
    GÓRECKIEGO "wSPOMNIENIA" rękopis z 1968 roku z prywatnego archiwum F.Kotuli -
    powtarzam za ks. Malakiem . A teraz "wstrętny ukrainiec" Siwicki : "Biała pow,
    Rzeszów - w 1945roku już po odejściu wojsk
    sowieckich,miejscowa "socjalistyczna"władza,składająca się z
    szumowin,podburzona przez Polaków ze wschodu,wymordowała wszystkich mężczyzn
    Ukraińców,których zdołała złapać w ciągu jednej nocy. Ciała zabitych były
    powiązane drutem kolczastym,pobite,miały połamane kości,powydłubywane oczy.To
    miał być odwet za rzekome zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
    Komentarz - mówiąc o "przeholowaniu" miałem na myśli przypominanie
    zdarzeń /potwornych i przerażających/ okolic Rzeszowa. Ale dla pełności
    omawianej historii jest to konieczne.Ktoś powie,że powyższy opis jest
    tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki prezentuje
    ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą.Szczególnie ostatnie
    jego zdanie budzi mój osobisty sprzeciw. Ale niech ktoś przedstawi inną, w
    sposób wiarygodny inną wersję tamtych wydarzeń w Gwożdziance, Tarnawce i
    Białej. Bo ja mam - będę cytował katolickiego ksiedza z okolic Strzyżowa.
    Z Elekonem zakończyłem swoją polemikę i na jego wypowiedzi reagować nie będę -
    ten mój prywatny bojkocik chyba Go nie zmartwi.
    Pozdrawiam Dyskutantów.
    Ps Gosciu może masz coś o nieistniejącej wsi Choceń w Bieszczadach - jakiś
    Optymista zaczął wątek na Forum wokół tej łemkowskiej wioski i jej planowanej
    rekonstrukcji przez jakichś "nawiedzonych amerykańców"
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:22
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Cytat " za mojej pamięci Rusini w Zalesiu i Białej znaczyli ściany domów
    > wapnem,robiąc czarnym pędzlem znaki w wapnie.Mieszkańcy Zalesia i Białej
    > uchodzili za ludzi bogatych.Uprawiali duzo jarzyn i warzyw.Ziemia była
    > urodzajna i starannie uprawiana. Uprawiali cebulę,marchew,pietruszkę,rozmaite
    > fasole i kapusty,krupy jęczmienne i jagły i wypiekali obażanki.Każdego piątku
    > wywozili te produkty do Rzeszowa" Pochodzi ten cytat ze wspomnień Jana
    > GÓRECKIEGO "wSPOMNIENIA" rękopis z 1968 roku z prywatnego archiwum F.Kotuli -
    > powtarzam za ks. Malakiem . A teraz "wstrętny ukrainiec" Siwicki : "Biała
    pow,
    > Rzeszów - w 1945roku już po odejściu wojsk
    > sowieckich,miejscowa "socjalistyczna"władza,składająca się z
    > szumowin,podburzona przez Polaków ze wschodu,wymordowała wszystkich mężczyzn
    > Ukraińców,których zdołała złapać w ciągu jednej nocy. Ciała zabitych były
    > powiązane drutem kolczastym,pobite,miały połamane kości,powydłubywane oczy.To
    > miał być odwet za rzekome zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
    > Komentarz - mówiąc o "przeholowaniu" miałem na myśli przypominanie
    > zdarzeń /potwornych i przerażających/ okolic Rzeszowa. Ale dla pełności
    > omawianej historii jest to konieczne.Ktoś powie,że powyższy opis jest
    > tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki
    prezentuje
    >
    > ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą.Szczególnie
    ostatnie
    >
    > jego zdanie budzi mój osobisty sprzeciw. Ale niech ktoś przedstawi inną, w
    > sposób wiarygodny inną wersję tamtych wydarzeń w Gwożdziance, Tarnawce i
    > Białej. Bo ja mam - będę cytował katolickiego ksiedza z okolic Strzyżowa.
    > Z Elekonem zakończyłem swoją polemikę i na jego wypowiedzi reagować nie
    będę -
    >
    > ten mój prywatny bojkocik chyba Go nie zmartwi.
    > Pozdrawiam Dyskutantów.
    > Ps Gosciu może masz coś o nieistniejącej wsi Choceń w Bieszczadach - jakiś
    > Optymista zaczął wątek na Forum wokół tej łemkowskiej wioski i jej planowanej
    > rekonstrukcji przez jakichś "nawiedzonych amerykańców"

    Jesli twoje reakcje mają być takie jak ostatnio to mnie nie zmartwiłeś.
    Na przytaczane przez ciebie fragmenty mógłbym odpowiedziec dokładnie tak samo
    jak wy z januarym mnie, że to bzdury ukraińskiego fanatyka, rodem z czasów
    faworyzowanego przez Hitlera UPA, przepisywane dziś przez kogoś z klapkami na
    oczach. Tylko do czego taka dyskusja prowadzi?
    Szkoda, że mamy takich przedstawicieli mieszanych polsko-ukraińskich rodzin.
    Może tak jest dlatego iż ponoc ukraińska tradycja każe wychowywać chłopców i
    mężczyzn w nich w duchu ukraińskim?
    Czy odezwie się tu może jakaś kobieta z mieszanej polsko-ukraińskiej rodziny?

    Przy okazji wychodzi na to, że nasz śląski Gość ma kapitalną retrospekcję
    stosunków społecznych wśród potomków rzeszowskich grekokatolików, czyli żywiołu
    p(r)oukraińskiego i miejscowych Polaków. Szkoda, że tak ona wygląda.
    Bez odbioru. Elekon.

  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:07
    Zacznę od końca. Do Ciebie Gościu właściwie nie mam zarzutów o wypowiedzi w tej
    dyskusji. Odstajesz w niej wyraźnie na plus. Nie chcę jej rozmieniać na miałkie
    przegadywanie. O wiejskich kołach ZUwP pisałem nie w formie zarzutu tylko by
    pokazać, że wiele postów w niej jest motywowane albo pochodzeniowo albo
    zawodowo, bo nie bujajmy się, skąd ma o czymś takim wiedzieć i skąd ma to
    interesować przeciętnego Polaka.
    Wszystkich przy okazji odsyłam do pierwszeo mojego wpisu na tym forum.
    Moje ostrzejsze wystąpienia tutaj nie wzięły się znikąd, tylko z próby nie
    tylko negacji, ale odwrócenia faktów w tej dyskusji, w czym - ubolewam -
    przoduje tu january.
    Co ciekawe, piszą niektórzy (cytując) o "polskich rycerzach", o polskiej
    agresji na bezbronnych Ukraińcach, itp., tworząc obraz tyleż nieprawdziwy co
    jednostronny, a odrażające dokonywane na Polakach zbrodnie obracając w żart
    (vide wątek "Szukamy łemkowskiej wioski") lub w wymysł PRL-owskiej propagandy,
    natomiast na podanie przeze mnie faktów o tym, że częsciej bywało na odwrót,
    tj. że Polacy padali ofiarą okrutnych sotni UPA i OUN reagujecuie co najmniej
    nerwowo lub kpiąco. Nie jest to w porządku wobec bezbronnych ofiar mordującego
    kresowych Polaków ukraińskiego nacjonalizmu, o którym - zgodzisz się ze mną -
    mozna chyba mówić, nie będąc bzdurnie posadzanym o bycie "prawdziwym Polakiem",
    czytaj głupem i kretynem z klapkami na oczach.

    Piszesz "że Niemcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony
    Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Niemców wobec Polaków było
    nieporównywalnie wielkie". Tak, to prawda, taka sama jak: "że Ukraińcy tez
    cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony Polaków co zmienia
    faktu, że zło uczynione przez Ukraińców wobec Polaków było nieporównywalnie
    większe". O tym właśnie piszę i uznania tego domagam się od osób o sympatiach
    lub o narodowości ukraińskiej.

    Raz jeszcze powtórzę, że od przyznania się do tego trzeba zacząć proces
    pojednania. Bycie człowiekiem wielkiego formatu albo jego brak nie odnosi się
    tylko do biskupów polskich i do mnie, ale i do Was także. Może trzeba nam pomóc
    sobie nawzajem ten format budować, pomimo krzywd, żalu i zbrodni o których
    cięzko zapomnieć. Paradoksalnie ta część twojego listu odnosi się też jakoś do
    Piotra, który mocno nieskładnie i nieprzemyślanie moim zdaniem pisał kogo i za
    co miałby przepraszać w związku ze swoim pochodzeniem.

    Przychodzi mi tu na myśl historia Jedwabnego. Wiem, że to cieżkie wyzwanie
    stanąć w prawdzie wobec mitów o swoim narodzie i powiedziec "przepraszam" za
    swoich ziomków. Gdy w dodatku przypadki mordów nie są tak odosobnione jak ten w
    Jedwabnem, zapewne jest to jeszcze trudniejsze. Ale tak właśnie rodzi się
    trudne słowo "przepraszam", które samo w sobie już jest zadośćuczynieniem,
    wypowiedziane po to, by uznać fakty i móc sobie wybaczyć. To jest warunek
    mówienia także o mordach, niegodziwościach i podłości jakie miały miejsce z
    drugiej strony, czyli ze strony Polaków. Wchodzimy na grząski grunt poczucia
    krzywdy i zemsty, uczuć niegodnych cywilizowanego człowieka, ale jakże często
    obecnych, szczególnie gdy rozmiar okrucieństwa (albo poczucie krzywdy) jest czy
    był tak duży.

    Niech to będzie subiektywny mój osąd, ale mam wrażenie ze środowiska ukraińskie
    i proukraińskie w Polsce nie są na to jeszcze gotowe. Zamiast tego wybieraja
    drogę przemilczeń i spychania w sferę mitów rodem z PRL-u okrutną prawdę o
    tragedii na Wołyniu i kresach przedwojennej Polski, licząc zapewne na
    dezorientację nowych pokoleń, a jakby tego było mało, dokładając do tego obraz
    Polaka, agresora i mordercy. To nie jest materiał na pojednanie ani dziś ani
    jutro. To nie jest w porządku. O ludzkiej delikatności czy przyzwoitości,
    próbie zrozumienia drugiej strony nawet nie ma co mówić.

    Ale mam wrażenie, odeszliśmy od tematu. Jeśli wybierasz się do Rzeszowa, radzę
    wczesniejszy kontakt z redakcją rzeszowskich "Nowin". W tej gazecie kilka lat
    temu czytałem wstrząsajacy reportaż, opis tego co działo się w Bieszczadach w
    czasie wojny i po wojnie (niestety nie pamiętam autora, ale chyba można by go
    łatwo zidentyfikować). Autor dobrze opisał i przedwojenną bliskość obu
    społeczności, i mieszane małżeństwa, i watahy ukraińskich rzezaków z okresu
    okupacji hitlerowskiej, osoby i rodziny zamordowane przez nich w czasie wojny,
    sposób mordowania, przykład księdza o którym pisałem wyżej, ale także i
    dramatyczne zdarzenia, kiedy to np. siłą wcielonym do UPA mężczyznom z
    miesznaych rodzin kazano mordować swoich krewnych i bliskich, a za odmowę
    mordowano ich samych. Była tam też historia czasów powojennych, walk, napadów
    na mieszkańców i wysiedleń, oraz powrotu i starych ludzi pamiętających tamte
    czasy i identyfikujących wśród wracających członków rodzin dawnych morderców.
    Padały nazwiska udzielających wywiadów, były ich zdjęcia. Wstrząsająca historia
    o nędzy i słabości ludzkiego charakteru w warukach ekstremalnych, o uspieniu
    upiorów w ludziach i o ich budzeniu w trudnym czasie, o sztuce wybaczenia i
    zapomnienia.

    Czy wzniesiemy się ponad dymiące zgliszcza i pamięc o bestialsko zamordowanych
    bliskich? Czy wolno nam? Jakie warunki muszą być spełnione, by tak się mogło
    stać?
    Tak to jest jak widac na tym forum. Miało być o grekokatolikach w Rzeszowie,
    skóńczyło się jak zawsze. Mieliśmy nie budzić złych wspomnień, upominaliśmy
    innych że to robią, a sami zapowiadamy wypominki (Piotr).
    W sumie przecież nie wiele trzeba, żeby próbować się zrozumieć. Wczuć w
    sytuację przerażonych i mordowanych dzieci, kobiet, starców, stawianych w
    podbramkowej sytuacji mężczyzn. Nie Polaków czy Ukraińców. To jest
    czwartorzędne. Ludzi. Po prostu mających prawo do życia i szczęscia ludzi.

    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 22:05
    Pozostało trochę twoich pytan na które przynajmniej ja - nie odpowiedziałem.
    Pytałes o obawy potomków Rusinów,Ukraińców,Łemków przed przyznawaniem się do
    swego pochodzenia- mam nadzeję,że wystąpienia Elkona trochę naświetliły Ci
    problem. zawsze znajdzie sie ktoś taki, który będzie im wypominal niewłaściwe
    pochodzenie, czyny ich rodaków. Zgodnie z okrutną zasadą odpowiedzialności
    grupowej /stosowanej przez wszystkie strony konfliktów narodowościowych
    począwszy od najdawniejszych czasów/ .
    Pytałes o Dolinian - wertuję biblioteczkę - postaram się napisać chociaż kilka
    zdań na ich temat - wkrótce. z tego co pamiętam znacznie róznili się od swych
    górskich pobratymców . Ciekawie o Zamieszańcach pisał Ksiądz Sarna w swej
    monografii o powiecie krosnieńskim - reprint wydania z końca xix w /widziałem
    piękne wydanie w holu krosnienskiego muzeum/. Nia mam jej obecnie . Pamiętam,że
    ten katolicki ksiądz wyrażal się o nich dosc niepochlebnie-jako znacznie
    rózniących się od swych polskich sąsiadów.
    Trochę można "wycisnąć" o nich z wydań Kolberga "Krośnieńskie - sanockie" - tak
    samo zresztą jak i o Łemkach.
    Pozdrawiam
    Ps Po ostatniej "młócce słownej" trochę się oderwę od dyskusji .Dorwałem dość
    ciekawe materiały z "Magór", "Bieszczada" i "Płaja" - arcyciekawe periodyki o
    tematyce karpackiej
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:13
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Pozostało trochę twoich pytan na które przynajmniej ja - nie odpowiedziałem.
    > Pytałes o obawy potomków Rusinów,Ukraińców,Łemków przed przyznawaniem się do
    > swego pochodzenia- mam nadzeję,że wystąpienia Elkona trochę naświetliły Ci
    > problem. zawsze znajdzie sie ktoś taki, który będzie im wypominal niewłaściwe
    > pochodzenie, czyny ich rodaków. Zgodnie z okrutną zasadą odpowiedzialności
    > grupowej /stosowanej przez wszystkie strony konfliktów narodowościowych
    > począwszy od najdawniejszych czasów/ .
    > Pytałes o Dolinian - wertuję biblioteczkę - postaram się napisać chociaż
    > kilka zdań na ich temat - wkrótce. z tego co pamiętam znacznie róznili się od
    > swych górskich pobratymców . Ciekawie o Zamieszańcach pisał Ksiądz Sarna w
    > swej monografii o powiecie krosnieńskim - reprint wydania z końca xix
    > w /widziałem piękne wydanie w holu krosnienskiego muzeum/. Nia mam jej
    > obecnie . Pamiętam,że ten katolicki ksiądz wyrażal się o nich dosc
    > niepochlebnie-jako znacznie rózniących się od swych polskich sąsiadów.
    > Trochę można "wycisnąć" o nich z wydań Kolberga "Krośnieńskie - sanockie" -
    > tak samo zresztą jak i o Łemkach.
    > Pozdrawiam
    > Ps Po ostatniej "młócce słownej" trochę się oderwę od dyskusji .Dorwałem dość
    > ciekawe materiały z "Magór", "Bieszczada" i "Płaja" - arcyciekawe periodyki o
    > tematyce karpackiej

    Niegrzecznie się wtrącajac musze stwierdzić, iż płonę z ciekawości gdzie
    zarzuciłem Ci niewłaściwe pochodzenie. Nie licząc na sensowną odpowiedź życzę
    dalszej przyjemnej zabawy w przypisywanie innym cech i słów, których nie
    posiadają lub nie wypowiedzieli, a potem walki z nimi. To nawet może być
    podniecające. Zachęcam jednakowoż do opamiętania i zakopania topora wojennego.
    Emocje to fatalny doradca.
    Miłej nocy
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:08
    Wybacz Elekonie, ale ani "Echo Rzeszowa"(?), ani cytowany przez ciebie autor
    nie jest dla mnie żadnym autorytetem. To, że ktoś gdzieś coś napisał, wcale nie
    świadczy, że jest to prawda objawiona. W porządnych czasopisamach i gazetach
    jest taki zwyczaj, że pod artykułem znajduje się stopka, w której w jednym, dwu
    zdaniach przedstawia się autora. Niestety nazwisko pana Zielińskiego nic mi nie
    mówi. Być może jest to profesor historii, a być może tylko domorosły
    dziejopisarz. Dla mnie mimo wszystko jest ważne, kto jest autorem.
    Nasza dyskusja, jak zapewne zauważyłeś, dotyczyła tematu "grekokatolicy w
    Rzeszowie i okolicach". W momencie, gdy doszliśmy do wydarzeń powojennych, w
    tym pacyfikacji niektórych osad ruskich, ty nagle zaczynasz licytację, że
    przecież Polacy cierpieli bardziej.
    Ja przecież (jeszcze raz to powtarzam) nie neguję, że Ukraińcy mordowali
    Polaków. O tym wiedziałem od dawna. natomiast zainteresowało mnie to, że Polacy
    zabijali Ukraińców - o tym nie słyszałem do tej pory. Jeżeli ktoś napisze, że
    Polacy zabijali niekiedy Ukraińców, to wcale nie znaczy, że kwestionuje fakt
    mordowania Polaków przez Ukraińców. Przyznam, że niepokoi mnie takie myślenie i
    licytowanie się w poniesionych krzywdach.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:08
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Wybacz Elekonie, ale ani "Echo Rzeszowa"(?), ani cytowany przez ciebie autor
    > nie jest dla mnie żadnym autorytetem. To, że ktoś gdzieś coś napisał, wcale
    nie
    >
    > świadczy, że jest to prawda objawiona. W porządnych czasopisamach i gazetach
    > jest taki zwyczaj, że pod artykułem znajduje się stopka, w której w jednym,
    dwu
    >
    > zdaniach przedstawia się autora. Niestety nazwisko pana Zielińskiego nic mi
    nie
    >
    > mówi. Być może jest to profesor historii, a być może tylko domorosły
    > dziejopisarz. Dla mnie mimo wszystko jest ważne, kto jest autorem.
    > Nasza dyskusja, jak zapewne zauważyłeś, dotyczyła tematu "grekokatolicy w
    > Rzeszowie i okolicach". W momencie, gdy doszliśmy do wydarzeń powojennych, w
    > tym pacyfikacji niektórych osad ruskich, ty nagle zaczynasz licytację, że
    > przecież Polacy cierpieli bardziej.
    > Ja przecież (jeszcze raz to powtarzam) nie neguję, że Ukraińcy mordowali
    > Polaków. O tym wiedziałem od dawna. natomiast zainteresowało mnie to, że
    Polacy
    >
    > zabijali Ukraińców - o tym nie słyszałem do tej pory. Jeżeli ktoś napisze, że
    > Polacy zabijali niekiedy Ukraińców, to wcale nie znaczy, że kwestionuje fakt
    > mordowania Polaków przez Ukraińców. Przyznam, że niepokoi mnie takie myślenie
    i
    >
    > licytowanie się w poniesionych krzywdach.

    Chodziło mi tylko o to, żeby nie przedstawiać skomplikowanej wojennej i
    powojennej historii obu narodów w sposób tendencyjnie jednostronny. Moze Cię
    żle zrozumiałem, cóż tak to bywa czasem w internecie. W gruncie rzeczy widzę,
    że aż tak bardzo się nie róznimy. Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 23:09
    Z paru róznych względów postanowiłem zakończyć swój udział w tej dyskusji.Miło
    było podyskutować na interesujące Was jak i mnie tematy, wyciągać fajne wątki z
    mroków historii. Biorę odpowiedzialność za każdy fakt opisany w mych postach.
    W gruncie rzeczy była to tylko gra, mniej lub bardziej intelektualna.Elkon -
    przepraszam za słowa które odczytałeś za inwektywy, ja też nie chowam urazy za
    epitety które przemycałeś w mniej lub bardziej zawoalowanej formie.
    Pozostało parę rozgrzebanych wątków - trudno,kto szuka znajduje .
    Bywaj Gościu,January i Elkoniu.
    Na koniec pozdrawiam Was słowami ruskiego pozdrowienia : Sława Izusu Hristu

    Ps odpowiedź brzmi : Na vik vikow

    Życzę fajnych dyskutantów - pewno dalej będę krązył po forach pod tą czy inną
    ksywką . "Domorosły dziejopis" Piotr
  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.06.03, 21:34
    Chcialem podziekowac za piekny przyklad, ze mozna na kazdy temat rozmawiac
    rzeczowo i powaznie, bez obrazania sie wzajemnie itp...
    Naprawde milo bylo poczytac wiekszosc postow z tego tematu.
    Pozdrawiam
    P.S.
    Mozna rowniez odpowiedziec tylko "vik vikow"

  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 19.06.03, 13:22
    Gość portalu: Wolf napisał(a):

    > Chcialem podziekowac za piekny przyklad, ze mozna na kazdy temat rozmawiac
    > rzeczowo i powaznie, bez obrazania sie wzajemnie itp...
    > Naprawde milo bylo poczytac wiekszosc postow z tego tematu.
    > Pozdrawiam
    > P.S.
    > Mozna rowniez odpowiedziec tylko "vik vikow"
    >
    Dzięki za miłe słowa Wolf. Cieszy mnie, ze odezwał sie ktoś kto jednak czytał
    nasze wypowiedzi. Piotrowi natomiast dziękuję za całokształt. Myslę, że
    wniosłeś Piotrze zdecydowanie najwięcej do naszej dyskusji i gdyby nie ty
    wątek ten w ogóle by się nie rozwinął. Tak więc jeszcze raz ci dziękuję i
    zycze wszystkiego dobrego. Może jeszcze kiedyś ciekawie podyskutujemy.
    Pozdrawiam.
    Gość
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 19.06.03, 14:02
    Człowiek, który najwięcej wniósł do naszej dyskusji czyli Piotr pożegnał się z
    nami. ciężko będzie go zastąpić ale pomimo to postanowiłem dalej ciągnąć ten
    wątek. Jeżeli będą osoby zainteresowane dyskusją to może ona jeszcze być
    bardzo ciekawa. Jeżeli natomiast nie będzie odzewu z waszej strony to po
    prostu wątek umrze śmiercia naturalną. Liczę na starych forumowiczów czyli
    Januarego i Elekona a także na Subdiakona Piotra, który wiem, że ostatnio
    występowałem na konferencji w Drohiczynie. A może do naszej dyskusji dołączy
    się ktoś nowy np. Wolf. W każdym razie serdecznie zapraszam.
    Teraz natomiast chciałem przejść do konkretnego tematu. January napisał kiedyś
    z pewnym zdziwienie dlaczego grekokatolicy, którzy przeszli na obrządek
    łaciński nie wracają teraz to swojego starego obrządku. Odpowiedziałem mu na
    to dość obszernie. Natomiast dzisiaj chciałem jeszcze trochę dodać. Otóż
    zaryzykuję twierdzenie, że gdyby nie było II wojny światowej i dramatycznych
    wydarzeń powojennych to większość rzeszowskich grekokatolików a także tych z
    Zalesia, Białej, Drabinianki i tak przeszła by na obrządek łaciński.
    Porównując odsetek grekokatolików w tych miejscowościach od 1785 roku poprzez
    kolejne spisy ludności aż do roku 1938 stwierdziłem systematyczny ich spadek
    kosztem łacinników. Pamiętajmy, że latynizacja i polonizacja rozpoczęły sie na
    tych terenach nie w 1918 czy w 1945 roku ale już w XIV wieku. Przy czym w XX
    wieku procesy te uległy przyspieszeniu. Warto dodać, że przez przeważającą
    część tego okresu polonizacja i latynizacja były zupełnie naturalne i
    dobrowolne. Dopiero okres międzywojenny przyniósł pewne naciski w tym
    kierunku, no a po wojnie była to już jedyna możliwość uniknięcia wysiedleń. Od
    czasu objęcia tych ziem przez Polskę granica etniczna posko-ruska cały czas
    przesuwała sie na wschód. Był to proces powolny ale systematyczny. Czytałem
    ostatnio min. o przejściu na obrządek łaciński znacznej części ludności takich
    miejscowości jak Sielnica, Dynów, Witryłów, Ostrów koło Jarosławia czy tez
    całej ludności greckokatolickiej Pacławia. Nie wspominam tu o miastach jak
    Przemyśl czy Jarosław gdzie takich wypadków było jeszcze więcej, np. w
    Przemyślu w latach 1918-1939 przeszło na obrządek łaciński aż 1118 osób.
    Myślę, że jednym z powodów tego stanu rzeczy był stały dopływ ludności
    polskiej z Galicji Zachodniej, przez co tereny niegdyś czysto ruskie stawały
    sie mieszane, w konsekwencji było coraz więcej małżeństw mieszanych a dzieci z
    takich związków przeważnie juz chrzczono nie w Cerkwiach tylko w Kościołach.
    Przy czym mówię cały czas o terenach po lewej stronie Sanu. Bardziej na wschód
    wygladało to trochę inaczej. Tam z kolei niejednokrotnie Polacy sie
    rutenizowali. Ciekawa sytuacja panowała w górach wśród Łemków i Bojków. Oni z
    kolei czuli w stosunku do Polaków silna odrębność, małżeństwa mieszane były
    bardzo nieliczne a granica etniczna ustalona jeszcze w XVI wieku nie
    przesunęła sie nawet o kilometr. Myślę, że gdyby Łemków i Bojków nie
    wysiedlono to akurat oni mieli by dużą szansę zachowania własnego języka i
    kultury. Nie byłbym jednak tego pewny w 100% poniewaz na sąsiedniej Słowacji
    gdzie nie było wysiedleń dzisiaj wieli Łemków mówi na co dzień po słowacku. W
    każdym bądź razie granica etniczna polsko-ruska cały czas sie przesuwała na
    wschód i to nie tylko na obszarze byłej Galicji ale także w województwie
    lubelskim czy obecnym podlaskim. Największe jednorazowe przesunięcie tej
    granice miało chyba miejsce w 1905 roku kiedy to prawie 200 tysięcy byłych
    podlaskich i chełmskich Unitów przeszło do kościoła rzymskokatolickiego.
    Ludzie ci jeszcze w latach 50-tych ubiegłego wieku mówili na co dzień po tzw.
    chachłacku czyli w gwarze języka ukraińskiego natomiast ich świadomość
    narodowa była już jednoznacznie polska. Tak więc myslę January, że gdyby nie
    było wojny, UPA, akcji "Wisła" i czterdziestu lat komuny to dzisiaj mielibyśmy
    pewnie w Rzeszowie niewielką może 100 może 200 osobową parafię
    greckokatolicką. Tekst ten jest trochę prowokacyjny więc jeśli ktoś się z nim
    nie zgadza prosiłbym o nierzucanie inwektyw tak jak się to juz zdarzało tylko
    o merytoryczną dyskusję
    Pozdrawiam.
  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.03, 21:26
    Nie uwazam zeby ten tekst byl az tak bardzo prowokacyjny, a poza tym jesli
    tekst wywoluje dyskusje to bardzo dobrze.
    A jesli ktos nie umie dyskutowac tylko odpowiada inwektywami to mozna tylko
    powiedziec, ze nie dorosl do dyskusji, albo brak mu argumentow.
    Co do granicy polsko-ruskiej to nie znam stosunkow w okolicach Rzeszowa, ale
    generalnie proces polonizacji faktycznie przebiegal juz od czasow Unii
    Lubelskiej. I nie zawsze byl dobrowolny, mam na mysli "zachecanie" ludnosci
    prawoslawnej do Unii.
    Co do sytuacji w czasach II RP to faktycznie wowczas polonizacja byla
    niezupelnie dobrowolna, ale z drugiej strony czesc ludnosci ruskiej
    przechodzila na katolicyzm z wygody, szczegolnie we wsiach gdzie stanowili
    mniejszosc - i nie mam tu na mysli jakichs przesladowan i przymuszen - sam
    znam takie przypadki choc nie z rzeszowszczyzny. Jesli chodzi o powrot do
    korzeni (prawoslawie, grekokatolicyzm) to mysle ze obecnie znajdzie sie czesc
    ludzi "plemienia ruskiego", ktorzy beda sie identyfikowac ze swoimi
    korzeniami, duzo tez zalezy od rodziny, ktora moze przekazac dziedzictwo lub
    nie. Na zakonczenie pozwole sobie zacytowac pewien tekst, ktory moze tez
    stanie sie tematem do dyskusji: "Każdy czytający człowiek wcześniej czy
    później zadaje sobie pytanie o własną tożsamość. Drzewa nie rosną bez korzeni.
    Jak określą swą tożsamość i co z tego wyniknie to już inna historia."
    Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moj post, ale jest to spowodowane tym,
    ze pisze na goraco po lekturze Twojego posta i staram sie przekazac to co
    chodzi mi po glowie.
    Pozdrawiam


  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.03, 21:27
    I jeszcze jedno, dzieki za zaproszenie do dyskusji.

  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 21.06.03, 09:58
    Gość portalu: Wolf napisał(a):

    > Nie uwazam zeby ten tekst byl az tak bardzo prowokacyjny, a poza tym jesli
    > tekst wywoluje dyskusje to bardzo dobrze.
    > A jesli ktos nie umie dyskutowac tylko odpowiada inwektywami to mozna tylko
    > powiedziec, ze nie dorosl do dyskusji, albo brak mu argumentow.
    > Co do granicy polsko-ruskiej to nie znam stosunkow w okolicach Rzeszowa, ale
    > generalnie proces polonizacji faktycznie przebiegal juz od czasow Unii
    > Lubelskiej. I nie zawsze byl dobrowolny, mam na mysli "zachecanie" ludnosci
    > prawoslawnej do Unii.
    > Co do sytuacji w czasach II RP to faktycznie wowczas polonizacja byla
    > niezupelnie dobrowolna, ale z drugiej strony czesc ludnosci ruskiej
    > przechodzila na katolicyzm z wygody, szczegolnie we wsiach gdzie stanowili
    > mniejszosc - i nie mam tu na mysli jakichs przesladowan i przymuszen - sam
    > znam takie przypadki choc nie z rzeszowszczyzny. Jesli chodzi o powrot do
    > korzeni (prawoslawie, grekokatolicyzm) to mysle ze obecnie znajdzie sie
    czesc
    > ludzi "plemienia ruskiego", ktorzy beda sie identyfikowac ze swoimi
    > korzeniami, duzo tez zalezy od rodziny, ktora moze przekazac dziedzictwo lub
    > nie. Na zakonczenie pozwole sobie zacytowac pewien tekst, ktory moze tez
    > stanie sie tematem do dyskusji: "Każdy czytający człowiek wcześniej czy
    > później zadaje sobie pytanie o własną tożsamość. Drzewa nie rosną bez
    korzeni.
    > Jak określą swą tożsamość i co z tego wyniknie to już inna historia."
    > Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moj post, ale jest to spowodowane
    tym,
    > ze pisze na goraco po lekturze Twojego posta i staram sie przekazac to co
    > chodzi mi po glowie.
    > Pozdrawiam
    >
    > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
    uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
    zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
    o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
    większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
    takich zmian w przyszłości. Wiadomo, że Cerkiew prawosławna i Kościół
    Rzymskokatolicki to były dwie niezalezne od siebie organizacje wyznaniowe i
    wpływ Kościoła na Cerkiew czy Cerkwi na Kościół był prawie żaden. Co do
    wiernych obu tych wyznań to muszę ci powiedzieć, że zachowywali oni w stosunku
    do siebie spory dystans. Na przykład małżeństw mieszanych było bardzo
    niewiele. Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
    się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
    dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
    pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
    papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
    podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
    Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
    sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory Unici
    odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
    wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
    latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
    naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. Tak na
    marginesie wiesz, że inicjator Unii Brzeskiej władyka Hipacy Pociej pochodził
    z Różanki pod Włodawą? A wracając do tematu to paradoksalnie największa
    polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
    brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie ci
    prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
    Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
    Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
    mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
    uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci Unici
    mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby prawosławie nie
    było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto wie byc może
    duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
    latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
    potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
    porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
    zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
    uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
    tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
    polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie polskiej
    brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów ale stawiam
    duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze bardziej
    podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
    więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
    Kościoła Rzymskokatolickiego. Tekst, który zacytowałeś bardzo mi sie podoba ja
    też uważam, że każdy powinien znać swoje korzenie i je pielęgnować. W ogóle
    rodzina jest najważniejsza, jeśli w rodzinie nie przekaże się młodemu
    człowiekowi pewnych wartości to on nie będzie ich później szanować.
    Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
    ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
    litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi potrzeba
    świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
    10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
    przyniesie. Ja też przepraszam za pewien chaos w mojej wypowiedzi ale tak to
    już jest jak sie chce dużo napisać. A swoją drogą mam pytanie czy mógłbyś mi
    podać miejscowości w których miały miejsce wspomniane przez ciebie zmiany
    wyznania? To tylko prośba, jeśli z jakichs względów nie chcesz ich ujawniać w
    pełni to szanuję. Po prostu interesują mnie te sprawy, znam wiele takich
    miejscowości zarówno w woj. lubelskim jak i rzeszowskim natomiast nie znam
    żadnej z województwa podlaskiego a przypuszczam, że twoje korzenie są w
    województwie podlaskim choć mogę sie mylić.
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na dalszą ciekawa dyskusję.
    Gość
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 14:16
    A co tam - "Raz maty rodyła" Wracam silnie sprowokowany.Drogi Gościu - damy
    sobie rade z tematem. Twoja teza o katolicyzacji okolic Rzeszowa /bez
    wojny,nacjonalizmów i innych zaszłości/ wydaje się racjonalna. Siła polskości,
    rola przemyśłu coposkiego /neologizm od COP/, wielkie migracje w poszukiwaniu
    pracy - przyniosłyby z pewnością dalszą polonizację naszych miejscowości.
    Historyk pewno wyśmialby stawianie sprawy w stylu "co byłoby kiedy by nie
    było..." ale nasza dyskusja rządzi sie swoimi prawami. Nawiązales do Podlasia -
    nie będę tu mówił szczególów o ofiarach carskich represji w Pratulinie, i
    ratunku dla Tamtych unitów w przejsciu na katolicyzm w 1905 roku .Kto chce to o
    tym znajdzie - to byl pierwszy element twojej "prowokacji".Co do drugiego
    elementu międzywojnia - Posłuchajcie tego : "Lata 1937-1938 charakteryzowały
    sie zaostrzeniem stosunków władz sanacyjnych z Ukraincami. Po pacyfikacji
    wschodniej Galicji, na Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu zburzono w tym czasie
    przeszło 180 cerkwi. były między nimi obiekty przwoslawne. w ich obronie
    wystąpili Ukraińcy bez różnicy. Grekokatolicki metropolita lwowski Szeptycki
    wydal w obronie tych świątyń list pasterski. Władze państwowe ten list
    skonfiskowaly. w naszych okolicach,we wsi Kużmina władze powiatowe w Przemyślu
    podburzyły polską ludność, ażeby zabrały ukraińcom cerkiew.Do nas przyjechał na
    koniu posłaniec z Kużminy z prośbą o pomoc przeciwko temu bezprawiu.Rozpoczęły
    się bojki między Polakami i Ukraińcami, ą że Polaków było we wsi stosunkowo
    mało,przyszły im do pomocy policja a potem wojsko.Final tej walki był taki,że
    cerkiew zamknięto a kilkudziesięciu Ukraińców aresztowano. Ośmiu z nich wysłano
    do Berezy kartuskiej." Tyle ze wspomnień Pana Marczaka - mieszkańca wsi
    Pakoszowka pod Sanokiem.ALBO TO "Sam zauważyłem,że Ukraińcy byli
    dyskryminowani.Nie dopuszczano ich na wyższe studia, a przy wojsku- z braku
    wykształcenie- zołnierz dochodził najwyżej do stopnia kaprala./.../Kazali
    przenosic metryki z cerkwi do kościoła". Drodzy - co byłoby gdyby nie było
    wielkomocarstwowego zadęcia i tryimfalizmu władz Polski międzywojennej, walki
    nacjonalizmów o której mówiłeś Gościu juz kiedyś, co byłoby gdyby polskie
    władze nie myślaly tylko o Polsce "silnej,zwartej i gotowej" - często kosztem
    mniejszości narodowych.Zbagatelizowałeś kiedyś moją informację o świadectwie
    moralności - to nie był żart - to był oficjalny druk sanacyjnego Ministerstwa
    Wyznań i Oświecenia publicznego.
    To moja czysta prowokacja. Z drugiej strony powiem Wam,że kultura polska, nasz
    styl życia ma w sobie ogromny magnes dla innych nacji - wchłanialiśmy
    kolonistow niemieckich,osadników holenderskich, jeńców tatarskich i
    szwedzkich,inteligencję żydowską, wreszcie Rusinów. Czym byłaby kultura Polski
    bez cudownych wierszy Harasymowicza, malarstwa Wielkiego Nowosielskiego,
    obrazow "Matejki-Nikifora" a historia Krakowa bez Mikołaja Zyblikiewicza -
    Ukraińca z okolic Sambora, miedzy innymi prezydenta Xix wiecznego Krakowa.
    Proszę - traktujcie moją wypowiedź jako tezy w dyskusji - a nie jako
    polemikę.Może w takiej burzy mózgów coś wspólnie wymyslimy w poglądach na
    przeszłosć. Serdzecznie pozdrawiam.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 21.06.03, 18:16
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > A co tam - "Raz maty rodyła" Wracam silnie sprowokowany.Drogi Gościu - damy
    > sobie rade z tematem. Twoja teza o katolicyzacji okolic Rzeszowa /bez
    > wojny,nacjonalizmów i innych zaszłości/ wydaje się racjonalna. Siła
    polskości,
    > rola przemyśłu coposkiego /neologizm od COP/, wielkie migracje w
    poszukiwaniu
    > pracy - przyniosłyby z pewnością dalszą polonizację naszych miejscowości.
    > Historyk pewno wyśmialby stawianie sprawy w stylu "co byłoby kiedy by nie
    > było..." ale nasza dyskusja rządzi sie swoimi prawami. Nawiązales do
    Podlasia -
    >
    > nie będę tu mówił szczególów o ofiarach carskich represji w Pratulinie, i
    > ratunku dla Tamtych unitów w przejsciu na katolicyzm w 1905 roku .Kto chce
    to o
    >
    > tym znajdzie - to byl pierwszy element twojej "prowokacji".Co do drugiego
    > elementu międzywojnia - Posłuchajcie tego : "Lata 1937-1938 charakteryzowały
    > sie zaostrzeniem stosunków władz sanacyjnych z Ukraincami. Po pacyfikacji
    > wschodniej Galicji, na Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu zburzono w tym czasie
    > przeszło 180 cerkwi. były między nimi obiekty przwoslawne. w ich obronie
    > wystąpili Ukraińcy bez różnicy. Grekokatolicki metropolita lwowski Szeptycki
    > wydal w obronie tych świątyń list pasterski. Władze państwowe ten list
    > skonfiskowaly. w naszych okolicach,we wsi Kużmina władze powiatowe w
    Przemyślu
    > podburzyły polską ludność, ażeby zabrały ukraińcom cerkiew.Do nas przyjechał
    na
    >
    > koniu posłaniec z Kużminy z prośbą o pomoc przeciwko temu
    bezprawiu.Rozpoczęły
    > się bojki między Polakami i Ukraińcami, ą że Polaków było we wsi stosunkowo
    > mało,przyszły im do pomocy policja a potem wojsko.Final tej walki był
    taki,że
    > cerkiew zamknięto a kilkudziesięciu Ukraińców aresztowano. Ośmiu z nich
    wysłano
    >
    > do Berezy kartuskiej." Tyle ze wspomnień Pana Marczaka - mieszkańca wsi
    > Pakoszowka pod Sanokiem.ALBO TO "Sam zauważyłem,że Ukraińcy byli
    > dyskryminowani.Nie dopuszczano ich na wyższe studia, a przy wojsku- z braku
    > wykształcenie- zołnierz dochodził najwyżej do stopnia kaprala./.../Kazali
    > przenosic metryki z cerkwi do kościoła". Drodzy - co byłoby gdyby nie było
    > wielkomocarstwowego zadęcia i tryimfalizmu władz Polski międzywojennej,
    walki
    > nacjonalizmów o której mówiłeś Gościu juz kiedyś, co byłoby gdyby polskie
    > władze nie myślaly tylko o Polsce "silnej,zwartej i gotowej" - często
    kosztem
    > mniejszości narodowych.Zbagatelizowałeś kiedyś moją informację o świadectwie
    > moralności - to nie był żart - to był oficjalny druk sanacyjnego
    Ministerstwa
    > Wyznań i Oświecenia publicznego.
    > To moja czysta prowokacja. Z drugiej strony powiem Wam,że kultura polska,
    nasz
    > styl życia ma w sobie ogromny magnes dla innych nacji - wchłanialiśmy
    > kolonistow niemieckich,osadników holenderskich, jeńców tatarskich i
    > szwedzkich,inteligencję żydowską, wreszcie Rusinów. Czym byłaby kultura
    Polski
    > bez cudownych wierszy Harasymowicza, malarstwa Wielkiego Nowosielskiego,
    > obrazow "Matejki-Nikifora" a historia Krakowa bez Mikołaja Zyblikiewicza -
    > Ukraińca z okolic Sambora, miedzy innymi prezydenta Xix wiecznego Krakowa.
    > Proszę - traktujcie moją wypowiedź jako tezy w dyskusji - a nie jako
    > polemikę.Może w takiej burzy mózgów coś wspólnie wymyslimy w poglądach na
    > przeszłosć. Serdzecznie pozdrawiam.
    A więc widzę, że moja prowokacja chwyciła skoro mimo wszysto wróciłeś. ciesz
    mnie to. Od razu przechodzę do meritum. Tak się składa, że też mam u siebie w
    domu książkę pana Włodzimierza Marczaka i też czytałem o wydarzeniach w
    Kuźminie i wierzyłem w podana przez niego wersję no bo nie miałem powodów żeby
    nie wierzyć (cała postawa życiowa pana Marczaka bardzo dobrze o nim świadczy).
    Tak sie jednak składa, że zachęcony trochę przez ciebie postanowiłem zapoznać
    się ze słownikiem dotyczącym Bieszczad autorstwa Stanisława Krycińskiego. Przy
    okazji zapoznałem się też z inną pozycja tego autora czyli Przewodnikiem po
    Przemyślu i Pogórzu Przemyskim. Przy opisie Kuźminy jest tam też wzmianka o
    tym incydencie z Cerkwią. Tylko, że według Krycińskiego wyglądało to trochę
    inaczej. A mianowicie miejscowi Polacy stanowiący zdecydowaną wiekszość
    ludności (tu Kryciński na pewno ma rację sprawdzałem w spisie ludności z 21
    roku i schematyźmie łacińskim z 38 roku) postanowili siłą zająć miejscową
    Cerkiew Greckokatolicką. Nie chcieli do tego dopuścić miejscowi Rusini a także
    przybyli na pomoc Rusini z okolicznych wsi. Wywiązała sie bójka.
    Interweniowała policja. Po interwencji policji władze postanowiły aby sporna
    Cerkiew pozostała w rękach grekokatolików. Osobiście bardziej wiarygodna
    wydaje mi sie wersja Krycińskiego. Z całą pewnością nie napisał tego ot tak
    sobie tylko przeprowadził badania w archiwach być może popytał świadków.
    Natomiast pan Marczak jak sądzę wypowiedź swoją oparł na tym co zasłyszał od
    innych osób. Być może była to nawet wiedza z drugiej czy trzeciej ręki.
    O tym zadęciu i triumfaliźmie zgoda ale dopiero pod koniec lat trzydziestych,
    wcześniej do smierci Piłsudskiego nie było tak źle. Piłsudczycy stawiali
    raczej na asymilację państwową a z Ukraińcami szukali porozumienia. Następcy
    Piłsudskiego postawili natomiast na asymilację narodową przez co mieliśmy
    między innymi niesławne wydarzenia na Chełmszczyźnie. A wracając do ksiązki
    Krycińskiego to można się z niej dowiedzieć wielu ciekawych faktów np. takich,
    że były po wojnie wioski czysto ukraińskie, których wysiedlenia praktycznie
    nie dotknęły a były też wioski z większością polską, które zostały wysiedlone.
    A jeżeli chodzi o Nowosielskiego to nie wiem czy wiesz ale był on Polakiem
    wyznania prawosławnego przy czym na prawosławie przeszedł juz jako dorosły
    człowiek a w ogóle pochodził z rodziny Polaków-grekokatolików ze Stryja. To
    chyba taki ostatni gente Ruthenus natione Polonus?
    I na koniec jeszcze taka ciekawostka dotycząca pośrednio wspomnianego
    Pratulina. Otóż najwiekszy opór przeciw siłowemu wprowadzaniu prawosławia był
    na Podlasiu, na Chełmszczyźnie już znacznie mniejszy i jak ogłoszono
    tolerancję religijną w roku 1905 to znacznie więcej Unitów przeszło do
    Kościoła Rzymskokatolickiego na Podlasiu niż na Chełmszczyźnie. Jak to
    wytłumaczyć? Trudno mi powiedzieć, może subdiakon Piotr nam pomoże w
    rozwikłaniu tej zagadki ponieważ wiem, że zajmuje się on sprawami Unii na
    Podlasiu i Chełmszczyźnie.
    Pozdrawiam
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 20:15
    W przypadku Pana Marczaka - bardzo ciekawy /obok wielu innych wątków/ jest
    historia z jego dzieciństwa . Otóz - matka-Polka,katoliczka, ojciec-Rusin
    grekokatolik. Ojciec obumiera Go wcześnie - i oto według opisu to Matka
    pilnuje aby młody Marczak /z "ciągotkami" do polskości/ trwał przy "ruskości" i
    cerwki. Wiesz co opowiem historię z Rzeszowa:
    lata 50-te. Mlody przybysz - Polak z nakazem pracy smali cholewki do dziewczyny
    z "ruskiej" rodziny. Kompletnie nie ma pojecia o miejscowych układach. I oto po
    którejś z wizyt w jej domu rodzinnym /odprowadzce po randce/ dorywa go w zaułku
    ich sąsiadka - Polka i mówi ; Proszę Pana - pan jest przecież Polakiem-a to są
    Ukraińcy, co Pan robi. Chłopak głupieje, nic nie rozumie. Odbywa rozmowę z
    dziewczyną i ... w najbliższą niedzielę wsiada z nią na motor, i jedzie
    zobaczyć miejsce po zniszczonej cerkwi w której kiedyś "pracował" jej dziadek,
    ogląda zrujnowaną plebanię w której spędzała przed wojną kolejne wakacje i
    mogiły przycerkiewne. A potem przeleciało im ..... lat.
    Taka sobie historyjka "domorosłego dziejopisa"
    Ja też czekam na kontakt z Ojcem Piotrem -"czekajcie,czekajcie aż wam będzie
    dane. Ps w ramach odpoczynku od Rusinów namawiam na odwiedziny na str
    www.shtetlings.jewishgen.org/Rzeszow/- jest tam sporo o historii Żydów
    rzeszowskich, stare pocztówki z Rzeszowa /piękne i łatwo kopiowalne/ oraz
    zdjęcia rodzinne przedwojennych mieszkańcow Reishy. Przy odrobinie gimnastyki
    wejdziesz na historię Żydów rzeszowskich /po angielsku - ponad 50 stron/
    W zasadzie mialem /zamiast tego forum/ tym sie zająć wraz z b.ciekawymi
    materiałami łemkowskimi otrzymanym e-mailem od .... /ale to już inna historia/
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 21.06.03, 20:27
    Skoro zacząłem już pisać o granicy etnicznej polsko-ruskiej to chciałbym w tym
    miejscu podac najdalej na zachód wysunięte miejscowości zamieszkałe w
    większości przez ludność ruską w poszczególnych regionach. Oczywiście mam na
    myśli okres przed II wojną światową.
    Na Łemkowszczyźnie była to Szlachtowa położona na tzw. Rusi Szlachtowskiej
    parę kilometrów na wschód od Szczawnicy i zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od
    Krakowa! Była to jednoczesnie najdalej na zachód wysunięta ruska miejscowość w
    Polsce. W pozostałej części Galicji bez Łemkowszczyzny była to Oparówka koło
    Strzyżowa. W województwie lubelskim Otrocz koło Janowa Lubelskiego. Natomiast
    w województwie podlaskim Wólka Zamkowa 3 kilometry na zachód od Drohiczyna.
    Nalezy przy tym zaznaczyć, że wszystkie te miejscowości były to ruskie wysepki
    położone daleko na zachód w polskim morzu. Być może części z was fakty te są
    doskonale znane ale jeśli dzięki mnie przynajmniej jedna osoba dowiedziała się
    czegoś więcej to warto było o tym napisać.
  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 12:28
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Skoro zacząłem już pisać o granicy etnicznej polsko-ruskiej to chciałbym w
    tym
    > miejscu podac najdalej na zachód wysunięte miejscowości zamieszkałe w
    > większości przez ludność ruską w poszczególnych regionach. Oczywiście mam na
    > myśli okres przed II wojną światową.
    > Na Łemkowszczyźnie była to Szlachtowa położona na tzw. Rusi Szlachtowskiej
    > parę kilometrów na wschód od Szczawnicy i zaledwie kilkadziesiąt kilometrów
    od
    > Krakowa! Była to jednoczesnie najdalej na zachód wysunięta ruska miejscowość
    w
    > Polsce. W pozostałej części Galicji bez Łemkowszczyzny była to Oparówka koło
    > Strzyżowa. W województwie lubelskim Otrocz koło Janowa Lubelskiego.
    Natomiast
    > w województwie podlaskim Wólka Zamkowa 3 kilometry na zachód od Drohiczyna.

    Co do Podlasia to w tej chwili taka "ruska" wsia sa Slochy Annopolskie, jest
    to wies w calosci prawoslawna i mieszkaja tam potomkowie podlaskich Rusinow.
    Co nie zmienia faktu ze juz przed II WS byly w tych okolicach tylko male
    wysepki w polskim morzu (jak sam napisales)

    > Nalezy przy tym zaznaczyć, że wszystkie te miejscowości były to ruskie
    wysepki
    > położone daleko na zachód w polskim morzu. Być może części z was fakty te są
    > doskonale znane ale jeśli dzięki mnie przynajmniej jedna osoba dowiedziała
    się
    > czegoś więcej to warto było o tym napisać.

    Pozdrawiam

  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 17:21
    Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
    jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
    ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
    Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
    autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
    Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
    mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały taką
    lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
    ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
    klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
    utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"), pisanie
    że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
    dziejopisarz" itd.
    Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka czy
    Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach) są
    Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają stanowić
    dowód historyczny i prawdę objawioną?

    W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 22.06.03, 17:40
    Gość portalu: Elekon napisał(a):

    > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
    > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
    > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
    > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
    > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
    > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
    > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
    taką
    > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
    > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
    > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
    > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
    pisanie
    > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
    > dziejopisarz" itd.
    > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
    czy
    > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach)

    > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
    stanowić
    >
    > dowód historyczny i prawdę objawioną?
    >
    > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
    Witam Elekon. Jeśli chodzi o rzezie na Wołyniu najlepszym dla mnie źródłem
    jest posiadana przeze mnie gruba dwutomowa księga pt. "Ludobójstwo dokonane
    przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945"
    autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków. Z komentarzem państwa Siemaszków nie
    zawsze sie zgadzam ale najcenniejsze w tej książce jest podanie kilkuset
    ustalonych miejscowości na Wołyniu wraz z podaniem kilkudziesięciu tysięcy
    imion i nazwisk zamordowanych Polaków oraz podanie w jakich okolicznościach
    zginęli. Tekstu pana Zielińskiego nie znam ale chętnie bym go przeczytał,
    żebym sobie mógł na ten temat wyrobic zdanie. Napisz tylko czy został
    umieszczony w Internecie.
    Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą dyskusję.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 19:09
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Gość portalu: Elekon napisał(a):
    >
    > > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pyta
    > m:
    > > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
    > > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławny
    > m).
    > > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
    >
    > > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
    > > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przez
    > e
    > > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
    > taką
    > > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
    >
    > > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
    > > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
    > > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
    > pisanie
    > > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
    > > dziejopisarz" itd.
    > > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
    >
    > czy
    > > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach
    > )
    > są
    > > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
    > stanowić
    > >
    > > dowód historyczny i prawdę objawioną?
    > >
    > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
    > Witam Elekon. Jeśli chodzi o rzezie na Wołyniu najlepszym dla mnie źródłem
    > jest posiadana przeze mnie gruba dwutomowa księga pt. "Ludobójstwo dokonane
    > przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945"
    > autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków. Z komentarzem państwa Siemaszków nie
    > zawsze sie zgadzam ale najcenniejsze w tej książce jest podanie kilkuset
    > ustalonych miejscowości na Wołyniu wraz z podaniem kilkudziesięciu tysięcy
    > imion i nazwisk zamordowanych Polaków oraz podanie w jakich okolicznościach
    > zginęli. Tekstu pana Zielińskiego nie znam ale chętnie bym go przeczytał,
    > żebym sobie mógł na ten temat wyrobic zdanie. Napisz tylko czy został
    > umieszczony w Internecie.
    > Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą dyskusję.

    Cześć, witam. Link na tekst podałem. Nie jest to dysertacja naukowa, tylko
    zabarwione emocjonalnie wspomnienia świadka tamtych czasów, podobnie jak
    przytaczane tu wspomnienia Ukraińców. Kliknij na napis: "pokaż wszystkie
    wątki", a znajdziesz ten test i link w moim poście, który stał się przyczyną
    późniejszej mojej ostrej polemiki z Piotrem a przede wszystkim z Januarym.
    Pozdrawiam i dziękuję za zwykle rzeczowy i konstruktywny język rozmowy z Twojej
    strony.
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 21:23
    Gość portalu: Elekon napisał(a):

    > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
    > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
    > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
    > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
    > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
    > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
    > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
    taką
    > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
    > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
    > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
    > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
    pisanie
    > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
    > dziejopisarz" itd.
    > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
    czy
    > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach)

    > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
    stanowić
    >
    > dowód historyczny i prawdę objawioną?
    >
    > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
    Drogi Elekonie,
    wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
    Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, ale
    jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem? Niestety nie otrzymałem od
    ciebie żądnej odpowiedzi. Z tego co piszesz wynika, że ten autor jest ci znany,
    chcesz jednak chyba tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie.
    Z tego co pamiętam - podałem jedynie w wątpliwość czasopismo jak i autora.
    Jestem mieszkańcem Rzeszowa, ale o piśmie takim jak "Echo Rzeszowa" prawdę
    mówiąc nie słyszałem, ani go nie czytałem. Być może jest w tym moja wina, ale w
    takim razie może zechciałbyś mnie oświecić, co to za pismo i co to za autor.
    Natomiast styl cytowanego artykułu budzi złe skojarzenia, jest zbyt emocjonalny
    i rodzi podejrzenie pewnej tendencyjności, choć nie wykluczam, że może on być
    zgodny z prawdą.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.03, 13:48
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Gość portalu: Elekon napisał(a):
    >
    > > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pyta
    > m:
    > > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
    > > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławny
    > m).
    > > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
    >
    > > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
    > > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przez
    > e
    > > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
    > taką
    > > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
    >
    > > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
    > > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
    > > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
    > pisanie
    > > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
    > > dziejopisarz" itd.
    > > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
    >
    > czy
    > > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach
    > )
    > są
    > > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
    > stanowić
    > >
    > > dowód historyczny i prawdę objawioną?
    > >
    > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
    > Drogi Elekonie,
    > wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
    > Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości,
    > ale jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem? Niestety nie otrzymałem
    > od ciebie żądnej odpowiedzi. Z tego co piszesz wynika, że ten autor jest ci
    > znany, chcesz jednak chyba tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie.
    > Z tego co pamiętam - podałem jedynie w wątpliwość czasopismo jak i autora.
    > Jestem mieszkańcem Rzeszowa, ale o piśmie takim jak "Echo Rzeszowa" prawdę
    > mówiąc nie słyszałem, ani go nie czytałem. Być może jest w tym moja wina, ale
    > w takim razie może zechciałbyś mnie oświecić, co to za pismo i co to za autor.
    > Natomiast styl cytowanego artykułu budzi złe skojarzenia, jest zbyt
    > emocjonalny i rodzi podejrzenie pewnej tendencyjności, choć nie wykluczam, że
    > może on być zgodny z prawdą.


    Mamy wyraźny przykład stylu rozmowy, jaki jest stosowany przez niektórych w tym
    wątku wobec nie-ukrainofilów. Czy w moim poście było coś obraźliwego? Czy jest
    coś obraźliwego w odpowiedzi do mnie? To pytanie do czytających ten wątek.
    Wnioski można wyciągnąć jak sądzę dość łatwo.

    Przywołuję zatem to co napisałeś, bo jak widzę ani nie wiesz co piszesz, ani
    nawet nie chce ci się tego sprawdzić.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=5901307&a=6471741

    "tekst pana Zielińskiego, który polecasz jest wyjątkowo kiepski, a jego poetyka
    jednoznacznie kojarzy się z literaturą tendencyjną do garnic możliwości"
    a ostatnio:
    " Drogi Elekonie,
    wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
    Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, ale
    jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem?"

    Wydaje mi się że poważniejszy problem jest z tymi, którzy nie rozumieją tego co
    sami piszą. Trudno wtedy, żeby inni rozumieli meandry tak skomplikowanego toku
    ich myślenia.
    Ponieważ jednak uważasz się chyba za inteligentniejszego, pozostawiam Twojej
    Inteligencji samodzielne poszukiwania informacji na temat "Echa Rzeszowa" i
    jego wydawcy. Gdyby to zadanie za pomocą linku jaki podałem oraz myszki i
    klawiatury twojego komputera okazało się zbyt trudne, to polecam spacer do
    najbliższego kiosku z prasą i zapytanie o ten tytuł. Słyszałem, że w szukaniu
    stopek pod tekstem jesteś specjalistą, więc jak sądzę nie powinno być problemu
    ze znalezieniem stopki wydawcy. Życzę powodzenia w żmudnych poszukiwaniach.

  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 02:13
    Podtrzymuję, to co napisałem: tekst jest kiepski i tendencyjny. Jest to bardzo
    emocjonalne wspomnienie osoby, chyba bliżej nie związanej z Wołyniem, która
    zapewne chce przypomnieć w 60-rocznicę tych wydarzeń ofiary ukraińskich mordów.
    Autor nie był osobiście świadkiem tych wydarzeń. Co ciekawe opisując ukraińską
    stronę konfliktu używa wyłącznie określeń pejoratywnych lub obraźliwych (rezuny
    itd.). Opisy i poetyka jakby żywcem przeniesione z "Ogniem i mieczem". Wtedy
    też hordy ukraińskie zalewały tereny zamieszkane przez Polaków. Tylko jakoś
    nikt nie zauważył, że wcześniej ruskie ziemie zostały przez tych właśnie
    Polaków zdobyte na Ukraińcach. Dlaczego nas Polaków tak bardzo niepokoił napływ
    Niemców od zachodu i zajmowanie naszych historycznych ziem, a równocześnie
    traktujemy ziemie ruskie jako ziemię niczyją, którą Polacy mieli prawo bez
    pytania kogokolwiek o zgodę zająć. Już dawno stwierdzono, że tym kim dla
    Polaków są Niemcy, tym samym dla Ukraińców są Polacy.
    Nie chcę tłumaczyć jakichkolwiek zbrodni, ale nie można przedstawiać ich tak
    jednostronnie. Rzadko zdarza się, aby konflikt spowodowany był tylko przez
    jedną stronę (vide konflikt żydowsko-arabski w Palestynie). Nie wierzę w czarno-
    biały obraz (Ukraińcy - źli, prymitywni, Polacy - szlachetni, cywilizowani,
    anielsko łagodni), podobnie jak nie zgadzam się z czarno-białym obrazem
    stosunków polsko-żydowskich, czy polsko-niemieckich.
    Powierzchowny ogląd pisma "Echo Rzeszowa" wskazuje na jego niski poziom. Z tego
    co sobie przypominam jest to gazetka samorządu wydawana bardziej po to, aby
    sprawić frajdę klku radnym niż wnieść coś ciekawego do publicznej debaty w
    naszym mieście.
    Nie jest to z pewnością czasopismo posiadające jakiekolwiek ambicje naukowe,
    nie może być chyba pewnym źródłem wiedzy historycznej.
    Co do epitetów pod moim adresem, to nie przejąłem się nimi za bardzo. Jestem w
    takim samym stopniu ukrainofilem, jak polono-, germano-, anglo-, ruso- i nie
    wiem jakim jeszcze filem. Bardzo szanuję każdy naród i staram się zrozumieć
    każdego człowieka, choć czasm jest to trudne.
    Ostatnio, wyobraź sobie, zajmowałem się ludami austronezyjskimi i papuaskimi
    zamieszkującymi Moluki. Jestem przekonany, że one także wytworzyły ciekawą
    kulturę i zasługują na szacunek.
    Może uważasz, że powinniśmy stale wypominać Szwedom potop, Niemcom II wojnę
    światową, Ukraińcom - UPA, Litwinom - Wilno, a Węgrom - bitwę o Morskie Oko?
    Tylko my Polacy byliśmy idealni i nikogo nie skrzywdziliśmy. Ciekawe dlaczego
    Ukraińcy, Litwini czy Czesi nie za bardzo darzą nas sympatią?
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 24.06.03, 12:06
    Tym razem nie zgodze się z toba January. Przeczytałem tekst pana Zielińskiego
    i uważam, że oddaje on po prostu jego wrażenia z tamtych czasów. Zacytuję ci
    zresztą co pisał o swoich wrażeniach z tamtych czasach Ukrainiec z Pakoszówki
    pan Włodzimierz Marczak "Pod koniec 1942 roku i w następnych latach okupacji,
    zaczęło przechodzić przez naszą wioskę wielu uciekinierów Polaków, którzy
    opowiadali o różnych okropnościach, jakie działy się na Wołyniu i we
    wschodniej Galicji. W rozmowie z emisariuszami ze wschodu zwracaliśmy uwagę,
    że za to wszystko Polacy mogą wziąć odwet na naszych terenach. Kolportowano i
    objaśniano pewne dokumenty, w których było napisane, że po wojnie Polacy w
    porozumieniu z bolszewikami, wysiedla Ukraińców z całej zachodniej Ukrainy na
    Sybir, a nawet będa ich likwidować jak Niemcy Żydów. Dlatego organizacja
    podjęła kroki o depolonizacji wschodnich terenów przedwojennej Polski. Ażeby
    zmusić Polaków do opuszczenia tych ziem, trzeba było posiać wśród nich ogromny
    strach". Natomiast do Elekona mam prośbę ażebyś nie obrażał innych osób.
    Jeżeli sie z czymś nie zgadzasz możesz to zrobić w taki sposób jak ja teraz
    czyli spokojnie, kulturalnie i przede wszystkim merytorycznie. Panowie
    szanujmy się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy!
    Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 16:00
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Tym razem nie zgodze się z toba January. Przeczytałem tekst pana Zielińskiego
    > i uważam, że oddaje on po prostu jego wrażenia z tamtych czasów. Zacytuję ci
    > zresztą co pisał o swoich wrażeniach z tamtych czasach Ukrainiec z Pakoszówki
    > pan Włodzimierz Marczak "Pod koniec 1942 roku i w następnych latach okupacji,
    > zaczęło przechodzić przez naszą wioskę wielu uciekinierów Polaków, którzy
    > opowiadali o różnych okropnościach, jakie działy się na Wołyniu i we
    > wschodniej Galicji. W rozmowie z emisariuszami ze wschodu zwracaliśmy uwagę,
    > że za to wszystko Polacy mogą wziąć odwet na naszych terenach. Kolportowano i
    > objaśniano pewne dokumenty, w których było napisane, że po wojnie Polacy w
    > porozumieniu z bolszewikami, wysiedla Ukraińców z całej zachodniej Ukrainy na
    > Sybir, a nawet będa ich likwidować jak Niemcy Żydów. Dlatego organizacja
    > podjęła kroki o depolonizacji wschodnich terenów przedwojennej Polski. Ażeby
    > zmusić Polaków do opuszczenia tych ziem, trzeba było posiać wśród nich
    ogromny
    > strach". Natomiast do Elekona mam prośbę ażebyś nie obrażał innych osób.
    > Jeżeli sie z czymś nie zgadzasz możesz to zrobić w taki sposób jak ja teraz
    > czyli spokojnie, kulturalnie i przede wszystkim merytorycznie. Panowie
    > szanujmy się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy!
    > Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.

    Za wsparcie merytoryczne (tak to odbieram) dziękuję. Będę wdzięczny za
    wskazanie miejsca i cytatu gdzie kogoś obraziłem. Chętnie przeproszę, o ile
    osoba którą mam przepraszać nie pozwalała sobie pierwsza na obrażanie mnie.

    Pozdrawiam i liczę na wzbicie się na taki poziom dyskusji, w której uważa się
    nie tylko na to co inni piszą, ale także na to co się pisze samemu do innych.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 15:55
    Gość portalu: january napisał(a):

    > Podtrzymuję, to co napisałem: tekst jest kiepski i tendencyjny. Jest to
    bardzo
    > emocjonalne wspomnienie osoby, chyba bliżej nie związanej z Wołyniem, która
    > zapewne chce przypomnieć w 60-rocznicę tych wydarzeń ofiary ukraińskich
    mordów.
    >
    > Autor nie był osobiście świadkiem tych wydarzeń. Co ciekawe opisując
    ukraińską
    > stronę konfliktu używa wyłącznie określeń pejoratywnych lub obraźliwych
    (rezuny
    >
    > itd.). Opisy i poetyka jakby żywcem przeniesione z "Ogniem i mieczem". Wtedy
    > też hordy ukraińskie zalewały tereny zamieszkane przez Polaków. Tylko jakoś
    > nikt nie zauważył, że wcześniej ruskie ziemie zostały przez tych właśnie
    > Polaków zdobyte na Ukraińcach. Dlaczego nas Polaków tak bardzo niepokoił
    napływ
    >
    > Niemców od zachodu i zajmowanie naszych historycznych ziem, a równocześnie
    > traktujemy ziemie ruskie jako ziemię niczyją, którą Polacy mieli prawo bez
    > pytania kogokolwiek o zgodę zająć. Już dawno stwierdzono, że tym kim dla
    > Polaków są Niemcy, tym samym dla Ukraińców są Polacy.
    > Nie chcę tłumaczyć jakichkolwiek zbrodni, ale nie można przedstawiać ich tak
    > jednostronnie. Rzadko zdarza się, aby konflikt spowodowany był tylko przez
    > jedną stronę (vide konflikt żydowsko-arabski w Palestynie). Nie wierzę w
    czarno
    > -
    > biały obraz (Ukraińcy - źli, prymitywni, Polacy - szlachetni, cywilizowani,
    > anielsko łagodni), podobnie jak nie zgadzam się z czarno-białym obrazem
    > stosunków polsko-żydowskich, czy polsko-niemieckich.
    > Powierzchowny ogląd pisma "Echo Rzeszowa" wskazuje na jego niski poziom. Z
    tego
    >
    > co sobie przypominam jest to gazetka samorządu wydawana bardziej po to, aby
    > sprawić frajdę klku radnym niż wnieść coś ciekawego do publicznej debaty w
    > naszym mieście.
    > Nie jest to z pewnością czasopismo posiadające jakiekolwiek ambicje naukowe,
    > nie może być chyba pewnym źródłem wiedzy historycznej.
    > Co do epitetów pod moim adresem, to nie przejąłem się nimi za bardzo. Jestem
    w
    > takim samym stopniu ukrainofilem, jak polono-, germano-, anglo-, ruso- i nie
    > wiem jakim jeszcze filem. Bardzo szanuję każdy naród i staram się zrozumieć
    > każdego człowieka, choć czasm jest to trudne.
    > Ostatnio, wyobraź sobie, zajmowałem się ludami austronezyjskimi i papuaskimi
    > zamieszkującymi Moluki. Jestem przekonany, że one także wytworzyły ciekawą
    > kulturę i zasługują na szacunek.
    > Może uważasz, że powinniśmy stale wypominać Szwedom potop, Niemcom II wojnę
    > światową, Ukraińcom - UPA, Litwinom - Wilno, a Węgrom - bitwę o Morskie Oko?
    > Tylko my Polacy byliśmy idealni i nikogo nie skrzywdziliśmy. Ciekawe dlaczego
    > Ukraińcy, Litwini czy Czesi nie za bardzo darzą nas sympatią?

    Potworna demagogia. Ja też nie jestem zwolennikiem czarno-białego
    przedstawiania wydarzeń i konfliktów, co chyba chce się mi przypisać.

    PS Nie rozumiesz w dodatku jeszcze chyba znaczenia wyrazu "epitet". Jesli w
    twoim kierunku padły z mojej strony epitety, to co padło wczesniej w moją
    stronę?

    Dziękując za samą wolę rzeczowj dyskusji z twojej strony, życzę dalszych
    owocnych badań nad ludami austronezyjskimi i papuaskimi zamieszkującymi Moluki
    oraz mniej emocji i zjadliwości (ktoś może odpłacić pięknym za nadobne) w
    listach.
    Z wyrazami szacunku
    Elekon
  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 00:57
    Wiesz co, Elekon, szkoda coś naprawdę pisać. Jeżeli twierdzisz, że nie
    kierujesz do adwersarzy epitetów, a następnie określasz moją wypowioedź
    jako "demagogię". To jak to nazwać. Twoje posty wprost roją się od złośliwości
    i przycinków, ale ty oczywiście tego nie widzisz. Nie będę reagował na twoje
    złośliwości, bo szkoda mi czasu i energii. Jeżeli cię to bawi, to zacznij
    atakować kogoś innego. Ten temat interesuje mnie z przyczyn poznawczych, a nie
    dla wyładowywania negatywnych emocji na uczestnikach dyskusji.
  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 12:22
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
    > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
    > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli
    chodzi
    > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
    > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
    > takich zmian w przyszłości. Wiadomo, że Cerkiew prawosławna i Kościół
    > Rzymskokatolicki to były dwie niezalezne od siebie organizacje wyznaniowe i
    > wpływ Kościoła na Cerkiew czy Cerkwi na Kościół był prawie żaden. Co do
    > wiernych obu tych wyznań to muszę ci powiedzieć, że zachowywali oni w
    stosunku
    > do siebie spory dystans. Na przykład małżeństw mieszanych było bardzo
    > niewiele. Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni
    zaczął
    > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą
    raczej
    > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
    > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
    > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom
    podczas
    > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
    > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
    > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan.

    Nie tylko Cerkiew Grekokatolicka, ale i Cerkiew Prawoslawna (przynajmniej na
    terenie Podlasia) miala charakter kosciola "chlopskiego", ludzie wyksztalceni
    i bogatsi chetnie sie latynizowali.

    Od tej pory Unici
    > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
    > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie
    więc
    > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
    > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. Tak na
    > marginesie wiesz, że inicjator Unii Brzeskiej władyka Hipacy Pociej
    pochodził
    > z Różanki pod Włodawą? A wracając do tematu to paradoksalnie największa
    > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
    > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
    ci
    > prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
    > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
    > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
    > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
    > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
    Unici
    > mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby prawosławie
    nie
    > było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto wie byc może
    > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
    > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
    > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
    > porcelany i to delikatnie mówiąc.

    Moge sie tylko podpisac pod powyzszym tekstem, Rosjanie zniechecili ludzi do
    Cerkwi Prawoslawnej swoim przymusem i powodowali przechodzenie ludnosci do
    Kosciola Rzymsko-Katolickiego. Byly takie miejsca na Podlasiu, gdzie po
    kasacie Unii Katolicy Rzymscy i Unici modlili sie razem w jednej swiatyni co
    nierzadko powodowalo przesladowania i w efekcie nawet niszczenie swiatyn.


    Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
    > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
    > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła
    to
    > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
    > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
    polskiej
    > brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów ale
    stawiam
    > duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze bardziej
    > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
    > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
    > Kościoła Rzymskokatolickiego. Tekst, który zacytowałeś bardzo mi sie podoba
    ja
    > też uważam, że każdy powinien znać swoje korzenie i je pielęgnować. W ogóle
    > rodzina jest najważniejsza, jeśli w rodzinie nie przekaże się młodemu
    > człowiekowi pewnych wartości to on nie będzie ich później szanować.
    > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
    > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
    > litewskich, ormiańskich i innych.

    Temat korzeni to osobny rozdzial i mysle, ze tez moglby wniesc duzo do
    dyskusji.

    I bardzo dobrze bo każdemu narodowi potrzeba
    > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków
    od
    > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
    > przyniesie. Ja też przepraszam za pewien chaos w mojej wypowiedzi ale tak to
    > już jest jak sie chce dużo napisać. A swoją drogą mam pytanie czy mógłbyś mi
    > podać miejscowości w których miały miejsce wspomniane przez ciebie zmiany
    > wyznania? To tylko prośba, jeśli z jakichs względów nie chcesz ich ujawniać
    w
    > pełni to szanuję. Po prostu interesują mnie te sprawy, znam wiele takich
    > miejscowości zarówno w woj. lubelskim jak i rzeszowskim natomiast nie znam
    > żadnej z województwa podlaskiego a przypuszczam, że twoje korzenie są w
    > województwie podlaskim choć mogę sie mylić.

    Jesli chodzi o zmiany wyznania to moge podac region, z przyczyn osobistych
    chcialbym pozostac nieznany, mieszkam i pracuje w Warszawie, ale "tam" zostalo
    troche mojej rodziny i wolalbym zeby pozostala anonimowa.
    Pochodze z ziemi Drohickiej i w tej wsi tylko czesc (i to niewielka) pozostala
    przy "ruskosci" , reszta natomiast zasymilowala sie, ja natomiast chociaz
    urodzilem sie w Warszawie mam "zaszczepione" przez mame poczucie "ruskosci",
    co jest dla mnie po prostu kwestia znajomosci korzeni, o czym pisalem w swoim
    poscie.

    > Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na dalszą ciekawa dyskusję.
    > Gość
    Pozdrawiam
    P.S. Na forach podlaskich na te tematy rozmawia sie dosyc trudno i jeszcze raz
    gratuluje "forumowiczom" umiejetnosci dyskusji.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 22.06.03, 13:18
    Dzięki Wolf, że podałeś mi w przybliżeniu z jakiego regionu pochodzisz.
    Oczywiście w pełni szanuję twoją chęć zachowania anonimowości. Piszesz, że
    mama zaszczepiła ci "Ruskość". A więc tak jak mówiłem nie ma to jak dobra
    rodzina.
    Jeśli chodzi o Słochy Annopolskie, sprawdziłem na mapie wieś pod
    Siemiatyczami. Najdalej wysunięta na zachód ruska miejscowość przed wojną to
    była Wólka Zamkowa za Drohiczynem. Jest ona położona kilkanaście kilometrów
    dalej na zachód. Wynikałoby z tego, że wsie między Drohiczynem a Siemiatyczami
    się spolonizowały. Trochę szkoda. Z drugiej strony przynajmniej dobrze, że
    była to dobrowolna polonizacja a nie przymusowa. Nie wiem czy wiesz Wolf ale
    tereny z których pochodzisz tzn. położone po prawej stronie Bugu były nazywane
    jeszcze w XIX wieku polską stroną ze względu na sporą w okolicach Drohiczyna
    liczbę Polaków. Natomiast tereny po lewej stronie Bugu były nazywane ruską
    stroną ponieważ przeważali tam Rusini. Po 1905 roku wszystko to uległo
    zupełnemu pomieszaniu. Na ruskiej stronie prawie wszyscy byli Unici przeszli
    do Kościoła Rzymskokatolickiego a na stronie polskiej nadal pozostało sporo
    prawosławnych Rusinów. W ten sposób strona ruska stała się w sensie etnicznym
    bardziej polska niz strona nazywana polską. Mimo wszystko uważam, że
    przesunięcie polsko-ruskiej granicy etnicznej na północnym Podlasiu było
    stosunkowo niewielkie w porównianiu choćby z województwem lubelskim czy
    terenami między Rzeszowem a Jarosławiem i Przemyślem.
    Na koniec chciałem napisać o Kostomłotach nad Bugiem. Jak wiecie jest tam
    jedyna w Polsce parafia neounicka. Okazuje się, że dzięki obecności tam
    licznych pielgrzymów i turystów, miejscowi a także mieszkańcy sąsiednich wsi
    bardziej zaczęli szanować obrządek wschodni. Zdarzają się nawet sytuacje, że
    jak miejscowy chłopak albo dziewczyna biorą sobie męża albo żonę z sąsiedniej
    miejscowości to dzieci są chrzczone w Cerkwi w Kostomłotach i wychowywane w
    obrządku bizantyjskim. Wcześniej cos takiego było nie do pomyślenia. Myślę, że
    duża jest też w tym zasługa miejscowego kapłana, który umiał pokazać swoim
    wiernym, że ich obrządek wcale nie jest gorszy. Pozdrawiam.
    Pozdrawiam.

    P.S. Ja też zauważyłem, że dyskusja na forach podlaskich jest trudna. Myślę,
    że gdyby naszą dyskusje przenieść na forum Białystok albo Bielsk Podlaski to
    skończyłoby sie totalna pyskówką.
  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 14:12
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Dzięki Wolf, że podałeś mi w przybliżeniu z jakiego regionu pochodzisz.
    > Oczywiście w pełni szanuję twoją chęć zachowania anonimowości. Piszesz, że
    > mama zaszczepiła ci "Ruskość". A więc tak jak mówiłem nie ma to jak dobra
    > rodzina.
    > Jeśli chodzi o Słochy Annopolskie, sprawdziłem na mapie wieś pod
    > Siemiatyczami. Najdalej wysunięta na zachód ruska miejscowość przed wojną to
    > była Wólka Zamkowa za Drohiczynem. Jest ona położona kilkanaście kilometrów
    > dalej na zachód. Wynikałoby z tego, że wsie między Drohiczynem a
    Siemiatyczami
    > się spolonizowały. Trochę szkoda. Z drugiej strony przynajmniej dobrze, że
    > była to dobrowolna polonizacja a nie przymusowa. Nie wiem czy wiesz Wolf ale
    > tereny z których pochodzisz tzn. położone po prawej stronie Bugu były
    nazywane
    > jeszcze w XIX wieku polską stroną ze względu na sporą w okolicach Drohiczyna
    > liczbę Polaków. Natomiast tereny po lewej stronie Bugu były nazywane ruską
    > stroną ponieważ przeważali tam Rusini.

    Jeszcze w latach wojny osade naprzeciw Drohiczyna nazywano Ruska Strona, co
    faktycznie wowczas nie mialo nic wspolnego ze skladem etnicznym tego terenu.
    Polonizacja tych terenow byla procesem (tak wynika z mojej wiedzy) calkiem
    dobrowolnym (chodzi mi o okres miedzywojnia, bo o okresie po 1905 mozna
    powiedziec, ze jest to zasluga Rosji, ale o tym bylo juz w poprzednich
    postach). Trwa ona zreszta do dzis. Mam przyklady rowniez w rodzinie.
    Jesli chodzi o okolice Drohiczyna to nazwa polska strona (nie wiedzialem o tej
    nazwie az do dzis, dzieki) dobrze oddaje stosunki narodowosciowo-wyznaniowe na
    tym terenie. Chociazby w Ostrozanach jest Sanktuarium Maryjne.
    Mysle, ze na temat wyznan na terenie ziemii Drohickiej duzo moglby powiedziec
    subdiakon Piotr, ja niestety znam temat tylko z opowiadan rodziny i ksiazek.


    Po 1905 roku wszystko to uległo
    > zupełnemu pomieszaniu. Na ruskiej stronie prawie wszyscy byli Unici przeszli
    > do Kościoła Rzymskokatolickiego a na stronie polskiej nadal pozostało sporo
    > prawosławnych Rusinów. W ten sposób strona ruska stała się w sensie
    etnicznym
    > bardziej polska niz strona nazywana polską. Mimo wszystko uważam, że
    > przesunięcie polsko-ruskiej granicy etnicznej na północnym Podlasiu było
    > stosunkowo niewielkie w porównianiu choćby z województwem lubelskim czy
    > terenami między Rzeszowem a Jarosławiem i Przemyślem.
    > Na koniec chciałem napisać o Kostomłotach nad Bugiem. Jak wiecie jest tam
    > jedyna w Polsce parafia neounicka. Okazuje się, że dzięki obecności tam
    > licznych pielgrzymów i turystów, miejscowi a także mieszkańcy sąsiednich wsi
    > bardziej zaczęli szanować obrządek wschodni. Zdarzają się nawet sytuacje, że
    > jak miejscowy chłopak albo dziewczyna biorą sobie męża albo żonę z
    sąsiedniej
    > miejscowości to dzieci są chrzczone w Cerkwi w Kostomłotach i wychowywane w
    > obrządku bizantyjskim. Wcześniej cos takiego było nie do pomyślenia. Myślę,
    że
    > duża jest też w tym zasługa miejscowego kapłana, który umiał pokazać swoim
    > wiernym, że ich obrządek wcale nie jest gorszy. Pozdrawiam.
    > Pozdrawiam.

    Dzieki za informacje o Kostomlotach. Wiedzialem o istnieniu tej parafii, ale
    nie spodziewalem sie renesansu Unii. Mysle, ze to dobry znak, moze wreszcie
    przestaniemy uwazac sie za lepszych od innych z racji wiary, pochodzenia
    itp... Mamy w koncu XXI wiek, a roznorodnosc wzbogaca i nie powinna dzielic.
    Pozdrawiam


  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 15:31
    Weszliście Kochani na bardzo ciekawy teren /dla mnie raczej terra
    incognita/.Drohiczyn kojarzy się się mi z głownie z Mistrzem
    Olbrychskim.Parafię kostomłocką znam tylko z z barwnego reportarzu jaki
    przewinąl się jakiś czas temu przez TV Polonię i ich ciekawej stronie
    internetowej. Mowiąc o pograniczu etnicznym powiem pare ciekawostek ;
    otóż wyczytałem u Wańkowicza /bodaj Anodzie i katodzie/ jak to żołnierze KOP-u
    poznawali miejscowe /wołyńskie/ "mołodycie" i jak to w życiu - chcieli
    zawiązywać rodziny. Na przeszkodzie stało wyznanie młodej - Wańkowicz opisuje
    jak to po przygaduszkach kolegów młodego, że będzie "Iwanów płodził" ów brał
    się za "wieczorne nauczanie panny naszego katechizmu" by ją przechrzcić.
    Historia pogakazała tragizm tamtych ludzi i sens kresowej gawędy w całkiem
    innym świetle.
    Historia mojej rodziny, jej polskiej gałęzi tez daje świadectwo tragedii
    poprawiania bilansu etnicznego na kresach wschodnich. Otóz wśród licznych
    pamiątek rodzinnych mam akt nadania ziemii z roku 1928 dla żołnierza-
    Polaka /wojny roku 1920/ w samym środku Wołynia - okolice Łucka i Równego.
    Z innych pamiątek - mam między innymi spis całego inwetarza /w tym 12 ha
    ziemi,budynki gospodarcze/ sporządony już po wojnie dla celów odszkodowawczych.
    Otóż osiedlił się on /uciekając od biedy sandomierskiej wsi/w osadzie byłych
    wojskowych - na ziemi wydzielonej z parcelacji ziem bodajże Radziwiłła.
    Otoczona była ona wsiami 100 % ukraińskimi. Z relacji rodzinnych wiem,że
    współzycie z ukraińcami układało sie do wojny bardzo dobrze- pomagano rusinom w
    pisaniu podań do władz polskich,pomagano sobie wzajemnie w pracach
    polowych,korzystano z ich pracy najemnej.
    Od wołyńskiej tragedii i rzezi "uratowała" /jesli mozna tak powiedzieć/tą
    rodzinę sowiecka wywózka /zimy roku 1940/ aż pod Archangielsk, potem
    Kazachstan /pobyt tam to już temat na całkim inną gadkę/.Ów osadnik wyszedł z
    Andersem, ale umarł w trakcie ewakuacji i został pochowany w Teheranie. Jego
    rodzina wróciła z Kazachstanu do Polski dopiero w roku 1946. Tamta osada -
    została oczywiście zaraz po wywózce Polaków totalnie splądrowana i zniszczona.
    Odnosząc się do zagadnienia granicy etnicznej od średnowiecza po okres między
    wojenny proponowałbym odłaczyć zagadnienie "etnogranic" polsko-łemkowskich i
    bojkowskich od polsko-ukraińskich , jak i popatrzyć na osadnictwo łemkowskie
    nie tylko od strony północnej Karpat . Serdecznie pozdrawiam.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 22.06.03, 17:24
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Weszliście Kochani na bardzo ciekawy teren /dla mnie raczej terra
    > incognita/.Drohiczyn kojarzy się się mi z głownie z Mistrzem
    > Olbrychskim.Parafię kostomłocką znam tylko z z barwnego reportarzu jaki
    > przewinąl się jakiś czas temu przez TV Polonię i ich ciekawej stronie
    > internetowej. Mowiąc o pograniczu etnicznym powiem pare ciekawostek ;
    > otóż wyczytałem u Wańkowicza /bodaj Anodzie i katodzie/ jak to żołnierze KOP-
    u
    > poznawali miejscowe /wołyńskie/ "mołodycie" i jak to w życiu - chcieli
    > zawiązywać rodziny. Na przeszkodzie stało wyznanie młodej - Wańkowicz
    opisuje
    > jak to po przygaduszkach kolegów młodego, że będzie "Iwanów płodził" ów brał
    > się za "wieczorne nauczanie panny naszego katechizmu" by ją przechrzcić.
    > Historia pogakazała tragizm tamtych ludzi i sens kresowej gawędy w całkiem
    > innym świetle.
    Z tego co pamiętam to ten żołnierz nazywał sie Klekot i pochodził z miasta
    Łodzi. A w ogóle z tego co słyszałem i czytałem to miejscowe panny bardzo
    chętnie wychodziły za mąż za przyjezdnych Polaków. Podkreślam przyjezdnych nie
    miejscowych. Byli to jak na tamte warunki ludzie z wielkiego świata.
    Wspomniany Klekot tez pewnie uchodził tam za światowca. A pamiętasz doktora
    czy nauczyciela Kowalskiego, którego Wańkowicz ze względu na nazwisko brał za
    Polaka, wypytywał o wspólnych znajomych a ten okazał się w końcu Ukraińcem z
    Tarnopola przeniesionym służbowo gdzieś na Wileńszczyznę?
    > Historia mojej rodziny, jej polskiej gałęzi tez daje świadectwo tragedii
    > poprawiania bilansu etnicznego na kresach wschodnich. Otóz wśród licznych
    > pamiątek rodzinnych mam akt nadania ziemii z roku 1928 dla żołnierza-
    > Polaka /wojny roku 1920/ w samym środku Wołynia - okolice Łucka i Równego.
    > Z innych pamiątek - mam między innymi spis całego inwetarza /w tym 12 ha
    > ziemi,budynki gospodarcze/ sporządony już po wojnie dla celów
    odszkodowawczych.
    >
    > Otóż osiedlił się on /uciekając od biedy sandomierskiej wsi/w osadzie byłych
    > wojskowych - na ziemi wydzielonej z parcelacji ziem bodajże Radziwiłła.
    > Otoczona była ona wsiami 100 % ukraińskimi. Z relacji rodzinnych wiem,że
    > współzycie z ukraińcami układało sie do wojny bardzo dobrze- pomagano
    rusinom w
    >
    > pisaniu podań do władz polskich,pomagano sobie wzajemnie w pracach
    > polowych,korzystano z ich pracy najemnej.
    > Od wołyńskiej tragedii i rzezi "uratowała" /jesli mozna tak powiedzieć/tą
    > rodzinę sowiecka wywózka /zimy roku 1940/ aż pod Archangielsk, potem
    > Kazachstan /pobyt tam to już temat na całkim inną gadkę/.Ów osadnik wyszedł
    z
    > Andersem, ale umarł w trakcie ewakuacji i został pochowany w Teheranie. Jego
    > rodzina wróciła z Kazachstanu do Polski dopiero w roku 1946. Tamta osada -
    > została oczywiście zaraz po wywózce Polaków totalnie splądrowana i
    zniszczona.
    > Odnosząc się do zagadnienia granicy etnicznej od średnowiecza po okres
    między
    > wojenny proponowałbym odłaczyć zagadnienie "etnogranic" polsko-łemkowskich i
    > bojkowskich od polsko-ukraińskich , jak i popatrzyć na osadnictwo łemkowskie
    > nie tylko od strony północnej Karpat . Serdecznie pozdrawiam.
    Sąsiadem mojego dziadka był repatriant z Wołynia, właśnie z okolic Równego z
    tym, że nie osadnik wojskowy tylko rodowity Wołyniak z dziada pradziada. Będąc
    dzieckiem zapamiętałem, że bardzo dobrze się znał na medycynie ludowej.
    Szczególnie pamiętam jego metody leczenia reumatyzmu a mianowicie tarzanie się
    w pokrzywach. Ja nigdy tego nie próbowałem ale wiem, że ten pan często to
    stosował (widziałem na własne oczy) i dożył w dobrym zdrowiu późnej starości.
    A wracając jeszcze do granicy etnicznej polsko-ruskiej to myslę, że jej
    przesuwanie na wschód brało się częściowo i z tego, że wielu Polaków uciekało
    ze swoich biednych przeludnionych ojcowizn, właśnie z Sandomierskiego z
    Rzeszowskiego z Mazowsza na znacznie lepsze pod względem rolniczym i dużo
    słabiej zaludnione ziemie ruskie.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 18:57
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
    > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
    > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
    > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
    > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
    > takich zmian w przyszłości.
    > Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
    > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
    > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
    > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
    > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
    > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
    > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
    > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory
    > Unici
    > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
    > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
    > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
    > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. (...)
    > A wracając do tematu to paradoksalnie największa
    > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
    > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
    > ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
    > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
    > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
    > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
    > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
    > Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby
    > prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto
    > wie byc > może
    > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
    > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
    > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
    > porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
    > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
    > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
    > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
    > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
    > polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów
    > ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze
    > bardziej
    > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
    > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
    > Kościoła Rzymskokatolickiego. (...)
    > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
    > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
    > litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi
    > potrzeba
    > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
    > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
    > przyniesie.

    Zacytuję fragmenty z II tomu "Dziejów Rzeszowa", pisanych przez historyków:

    ""Narastającym tendencjom niepodległosciowym wśród Rusinów, rozwijanym przez
    nastawione antypolsko ukraińskie partie narodowo-socjalistyczne, popieranym
    przez Austriaków, a zwalczanym przez dążących do przyłączenia Galicji
    Wschodniej do Rosji moskalofilów towarzyszyła działalność niższego i wyższego
    duchowieństwa grekokatolickiego z metropolitą lwowski Andrzejem Szeptyckim
    (wnukiem Aleksandra Fredry). Symptomy tej ideologii dochodziły pod Rzeszów do
    spolonizowanej parafii unickiej w Zalesie." (str.532).
    "Parafia grekokatolicka w Zalesiu, o spolonizowanej w dużym stopniu ludności,
    stała się ośrodkiem zainteresowania przedstawicieli ruchu nacjonalizstyczno-
    ukraińskiego. Do śmierci popa Juliana Hanasiewicza w 1881 roku nie było to
    możliwe, gdyż kapłan ten należał do starej generacji Rusinów określajacych
    swoją przynależność jako Gente Ruthenus, natione Polonus, zwłaszcza część jego
    rodziny wniosła istotny wkład do rozwoju ruchu niepodległościowego (1863)
    [udział w powstaniu styczniowym - przyp. moje], a także kultury polskiej.
    Za jego następcy Dymitra Bilińskiego, przysłanego na krótko z Przemyśla doszło
    na plebanii w Słocinie do awantury, gdyż pop oskarżył miejscowego proboszcza
    Sulikowskiego ze mu porywa owieczki, gdyż udzielił ślubu rzymskokatolickiego
    osobom różnego wyznania. Kolejny pop, Jan Nehrebecki w latach 1888-1906
    [budowniczy stojącej do dziś na Zalesiu unickiej cerkwi - przyp. moje], był
    członkiem ruskich organizacji, m.in. powiatowego Zarządu Towarzystwa
    Wzajemnych Ubezpieczeń "Dnister" w Rzeszowie z siedzibą we Lwowie [(!)].
    Skłaniał on wiernych swojej parafii do ubezpieczanie zabudowań w tejże
    instytucji i do zaciągania w niej kredytów. (...) Dla nielicznych dzieci
    zorganizował na plebanii naukę śpiwewu cerkiwenego i języka ukraińskiego,
    zwanego wówczas ruskim. Warto przypomnieć, że pojęcia "Ukraina", znaczy niegdyś
    rubież, kraniec ziem I Rzeczypospolitej i "język ukraiński" wprowadził w 1898r.
    filolog Aleksander Barwiński." (str. 550)
    "Za popa Jana Kamińskiego doszło w Zalesiu, tuż przed I wojną swiatową, do
    uruchomoenia czytelni "Proświty", założonej w 1881 roku we Lwowie przez
    Ukraińskie Pedegogiczne Towarzystwo, zaopatrujące czytelnie w swoje czasopisma
    pt. "Dzwinok", "Uczytel" i inne.
    Charakter narodowy nadawano cerkwi w Zalesiu obrzędom religijnym dla licznych
    żołnierzy narodowości ruskiej z pułków stacjonującyh w Rzeszowie. Wysiłki
    zmierzajace do ukrainizacji grakokatolików z Zalesia nie wywarły jednak
    większego wpływu na postawę nastawionych propolsko wiernych. Zasiały w kilku
    przypadkach ferment i niepokój. Daje do myślenia stanowisko kurii
    grekokatolickiej w Przemyślu, która popów cerkwi w Zalesiu przestała
    obdarowywać - jak dawniej - stanowiskami dziekanów, nie powierzała też
    wizytacji tej dziekanom rzymskokatolickim, jak to czyniła jeszcze niedawno,
    gdy dziekanem rzeszowskim był ks.Leopold Olcyngier" (str.552).
    "Kuria grekokatolicka w Pzremyślu od lat 90-tych XIX wieku zlaecała język
    ukraiński i w takim języku i alfabecie drukowano diecezjalne Schematyzmy,
    wcześniej ogłaszane po łacinie. Przy głoszeniu homilii popi w Zalesiu
    posiłkowali się opracowaniami kazań dla ludu. Ich zestaw w zachowanym do
    dzisiaj egzemplarzu pokazali mi robotnicy ptrzy rozbiórce domu "Proświty",
    położonego naprzeciw dawnej cerkwi do 1995 roku." (str. 598).

  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 19:00
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
    > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
    > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
    > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
    > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
    > takich zmian w przyszłości.
    > Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
    > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
    > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
    > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
    > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
    > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
    > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
    > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory
    > Unici
    > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
    > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
    > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
    > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. (...)
    > A wracając do tematu to paradoksalnie największa
    > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
    > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
    > ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
    > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
    > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
    > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
    > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
    > Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby
    > prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto
    > wie byc > może
    > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
    > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
    > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
    > porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
    > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
    > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
    > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
    > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
    > polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów
    > ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze
    > bardziej
    > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
    > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
    > Kościoła Rzymskokatolickiego. (...)
    > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
    > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
    > litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi
    > potrzeba
    > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
    > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
    > przyniesie.


    "Od pokoju brzeskiego i pokoju [monarchii Austrowęgierskiej] z Ukrainą, w
    których od Królestwa odebrano Podlasie i Chełmszczyznę, w społeczeństwie
    polskim Galicji rozbudzona została do Austrii wręcz nienawiść.
    Władze próbowały ratować sytuację przez przywrócenie praw autonomicznych,
    samorządowych i zwiększenie zasiłków dla rodzin żołnierzy. Na zebraniach rad
    miejskich, gminnych i powiatowych powszechnie zaczęto uchwalać rezolucje o
    połączenie Galicji z Królestwem, anulowanie oderwania ziem od Królestwa.
    14 lutego 1918 przedstawiciele Wydziału Powiatowego dr RomanKrogulski, ks. Jan
    Chmielnikowski, dr Wilhelm Hochfeld, dr H. Wachtel złożyli protest u starosty
    rzeszowskiego przeciw oderwaniu Chełmszczyzny i Podlasia. Do tego protestu
    przyłączyła się Rada Przyboczna burmistrza Rzeszowa. Akt oderwania nazwano w
    proteście zbrodnią i gwałtem popełnionym na narodzie polskim. 16 lutego złożono
    protest przeciwko planowanemu na rynku wojskowemu nabożeństwu dziękczynnemu z
    okazji zawarcia pokoju z Ukrainą. (...). 21 marca mocą reskryptu namiestnika
    Galicji otwarto posiedzenie Rady Miejskiej w Rzeszowie w składzie
    przedwojennym. Tu również Krogulski złożył na ręce starosty Leszczyńskiego
    protest przeciw oderwaniu ziem od Królestwa Polskiego. Władze już nie były
    zdolne do stosowania represji.
    Na ręce burmistrza Rzeszowa, w imieniu izraelickiej gminy wyznaniowej,
    deklarację złożył Rabin Natan Lewin:
    "" Rzeszów, 12.10.1918. Jaśnie Wielmożny Panie Burmistrzu. Z powodu obwołania
    przez radę Regencyjną niepodległego, zjednoczonego ze wszystkich ziem polskich
    z wybrzeżem morskim składającego się Państwa Polskiego, wyrażam w imieniu
    Izraelickiej gminy wyznaniowej rzeszowskiej niekłamaną radość, z jaką
    proklamacja ta przez wszystkich współwyznawców została przyjęta. Po 150-letniej
    niewoli, stoczonych cięzkich walkach o byt z obcymi rządami, po doznaniu
    cięzkich krzywd, społeczeństwo polskie, do którego również assymilowani Żydzi
    się zaliczają, silniejsze niż przed rozbiorem, przystępuje do odbudowy
    zmartwychwstałej polski i rozpocznie własne, samoistne i niepodległe zycie. W
    tej pracy narodowej, z którą się solidaryzujemy, będziemy w każdym kierunku
    współdziałać.""
    (str.697-698)

  • 22.06.03, 11:50
    Hm, niestety moja wiedza historyczna na ten temat jest znikoma. Ciekawy watek.
    pozdr. enfant terrible
  • Gość: s.P.S. IP: 212.182.32.* 23.06.03, 11:46
    Przepraszam, żę ciagle milczę, ale akurat na drugi dzień po konferencji
    derohiczyńskiej zmarł mój Teść, trzeba było zająć się sprawami pogrzebowymi.
    Poza tym przygotowuję walne zebranie lubelskiego koła ZUwP na sobotę 28 bm.,
    a w międzyczasie wybieram się jeszcze na 2-3 dni do Warszawy (Centralne
    Archiwum Wojskowe, Centralna Biblioteka Wojskowa, Bibl. Narodowa). Od 1 lipca
    zaczynają się egz. wstępne, więc jak juz zacznie się część ustna, będę chyba
    mógł popołudniami coś "skrobnąć".

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie i apeluję jednocześnie o zachowanie poziomu
    i kultury dyskusji, a przede wszystkim spokoju i rzeczowości, tak miło
    wyróżniających ten wątek na tle innych dyskusyj internetowych na podobne tematy.

    subdiakon Piotr
  • Gość: gość IP: 213.216.66.* 23.06.03, 13:17
    Pozdrawiam Subdiakonie Piotrze. Przyjmij tez moje kondolencje z powodu śmierci
    teścia. Czekam niecierpliwie na twój głos w dyskusji.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 16:52
    Pozdrawiam wszystkich
    Mowiłes Gościu o Wańkowiczu - tak to było przed laty moje lekarstwo na
    zdurnienie Gerhardami,Ogniomistrzami Kaleniami i "wilczymi echami" - no i
    jeszcze dzielnym Filarem ścigajacym Ognia po gorach.A pamietasz opis Mistrza
    wizyty w Rymanowie /wątek krowy znajdującej żródła/,krośnieńskiej wieczornej
    szosy?
    Wczoraj rozłozyłem przed sobą zdjęcia : przedemną Łemkowie w odświętnych
    strojach otaczają swojego świaszczennika na progu wołtuszowskiej cerkwi - rok
    1932 na Piotra i Pawła po sumie. Gdy w 1945 roku ojciec Maksymowicza będzie
    chciał wrócic do tej rodzinnej wioski z przymusowych robót - zaprzyjaznieni
    Polacy z Sanoka powiedzą mu ; wioski już nie ma, a ty nie próbuj tam wracać bo
    słuch po tobie zaginie . Obok zdjęcie : rzeszowscy "rusini" w swym mieszkaniu,
    koło chioinki, w lustrze za nimi widać odbicie osoby robiącej zdjęcie, radośni,
    spokojni, zadowolone dzieci... W 1945 roku do ich mieszkania zacznie
    przychodzić sąsiad- Polak mowiąc "wy jesteście Ukraińcy, nie macie co szukać w
    naszym mieście, płaccie albo ..." I płacili ... az przyszedł urzedowy nakaz
    wysiedlenia. W jego uchyleniu pomógł Polak - czlonek zarządu miasta Pan
    Z., "stary przedwojenny" znajomy. Jego Żona- katoliczka była matką chrzestną
    jednej z córek "rusinów" chrzczonej w zalesiańskiej cerkwi w 1935 roku, ojcem
    chrzestnym był rzeszowski "rusin" Pan B.Rodzinna Z. o pięknej rzeszowskiej
    historii - działacz polityczny, społecznik, ruch oporu, pomoc Żydom. Jest o nim
    w dziejach Rz. Potem wystarczyło jszcze przeniesienie metryk do Księdza
    Jałowego - osoby zawsze wspominanej w mej rodzinie z Wielkim Szacunkiem.
    Mowiliśmy o rzeszowskich Zydach mój dziadek byl przed wojną "w
    dobrychstosunkach" z nimi. Byl zapraszany na ich uroczystości w synagodze-
    wspominał o ich "wajczeniu na uroczystościach. Na "nasze" świeta Zyd-
    sklepikarz przekazywal przez gosposię dziadków koszyk z "delikatesami", nie
    robil problemów z zakupami na zeszyt. Moi wspominali, że gdy wybuchła wojna
    przyszedł do Żyd - właściciel sklepu z futrami oferujący na przechowanie ...
    futra "Mają oni zabrac niech lepiej Pani weżmie, po wojnie Pani odda" Babka
    odmówiła przyjęcia depozytu.dziadek wspominał,że jako kolejarz miał dostęp do
    terenu dworca, gdy na torach /1943/ stały w lipcowym upale zadrutowane wagony
    ze stłoczonymi Żydami - głownie kobietami z dziećmi i starcami.zdjęcia z ich
    pochodu w ostatnią drogę zamieszcza Mistrz Kotula w swej księdze o losach
    rzeszowskich Zydów"Moi" obserwowali ten pochód przez szpary pomiędzy czarnymi
    roletami ktorymi musialy być przyslonięte okna /na rozkaz niemców/
    Ps widzę Elkonie, że sięgnąłeś wreszcie po naprawdę wartościową
    literaturę.Gratuluję wyboru. Mówię to całkiem serio.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 16:15
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Pozdrawiam wszystkich
    > Mowiłes Gościu o Wańkowiczu - tak to było przed laty moje lekarstwo na
    > zdurnienie Gerhardami,Ogniomistrzami Kaleniami i "wilczymi echami" - no i
    > jeszcze dzielnym Filarem ścigajacym Ognia po gorach.A pamietasz opis Mistrza
    > wizyty w Rymanowie /wątek krowy znajdującej żródła/,krośnieńskiej wieczornej
    > szosy?
    > Wczoraj rozłozyłem przed sobą zdjęcia : przedemną Łemkowie w odświętnych
    > strojach otaczają swojego świaszczennika na progu wołtuszowskiej cerkwi - rok
    > 1932 na Piotra i Pawła po sumie. Gdy w 1945 roku ojciec Maksymowicza będzie
    > chciał wrócic do tej rodzinnej wioski z przymusowych robót - zaprzyjaznieni
    > Polacy z Sanoka powiedzą mu ; wioski już nie ma, a ty nie próbuj tam wracać
    bo
    > słuch po tobie zaginie . Obok zdjęcie : rzeszowscy "rusini" w swym
    mieszkaniu,
    > koło chioinki, w lustrze za nimi widać odbicie osoby robiącej zdjęcie,
    radośni,
    >
    > spokojni, zadowolone dzieci... W 1945 roku do ich mieszkania zacznie
    > przychodzić sąsiad- Polak mowiąc "wy jesteście Ukraińcy, nie macie co szukać
    w
    > naszym mieście, płaccie albo ..." I płacili ... az przyszedł urzedowy nakaz
    > wysiedlenia. W jego uchyleniu pomógł Polak - czlonek zarządu miasta Pan
    > Z., "stary przedwojenny" znajomy. Jego Żona- katoliczka była matką chrzestną
    > jednej z córek "rusinów" chrzczonej w zalesiańskiej cerkwi w 1935 roku, ojcem
    > chrzestnym był rzeszowski "rusin" Pan B.Rodzinna Z. o pięknej rzeszowskiej
    > historii - działacz polityczny, społecznik, ruch oporu, pomoc Żydom. Jest o
    nim
    >
    > w dziejach Rz. Potem wystarczyło jszcze przeniesienie metryk do Księdza
    > Jałowego - osoby zawsze wspominanej w mej rodzinie z Wielkim Szacunkiem.
    > Mowiliśmy o rzeszowskich Zydach mój dziadek byl przed wojną "w
    > dobrychstosunkach" z nimi. Byl zapraszany na ich uroczystości w synagodze-
    > wspominał o ich "wajczeniu na uroczystościach. Na "nasze" świeta Zyd-
    > sklepikarz przekazywal przez gosposię dziadków koszyk z "delikatesami", nie
    > robil problemów z zakupami na zeszyt. Moi wspominali, że gdy wybuchła wojna
    > przyszedł do Żyd - właściciel sklepu z futrami oferujący na przechowanie ...
    > futra "Mają oni zabrac niech lepiej Pani weżmie, po wojnie Pani odda" Babka
    > odmówiła przyjęcia depozytu.dziadek wspominał,że jako kolejarz miał dostęp do
    > terenu dworca, gdy na torach /1943/ stały w lipcowym upale zadrutowane wagony
    > ze stłoczonymi Żydami - głownie kobietami z dziećmi i starcami.zdjęcia z ich
    > pochodu w ostatnią drogę zamieszcza Mistrz Kotula w swej księdze o losach
    > rzeszowskich Zydów"Moi" obserwowali ten pochód przez szpary pomiędzy czarnymi
    > roletami ktorymi musialy być przyslonięte okna /na rozkaz niemców/
    > Ps widzę Elkonie, że sięgnąłeś wreszcie po naprawdę wartościową
    > literaturę.Gratuluję wyboru. Mówię to całkiem serio.

    Pozdrawiam Cię Piotrze. Cały czas opieram się na tej "wartościowej
    literaturze".
    Podoba mi się co piszesz powyżej, choć to nie jest łatwe do czytania. Proszę,
    spróbuj zrozumieć Polaków i ich krzywdy. Genezę niechęci i jednak co tu dużo
    mówić, żądzy odwetu. Nie tylko za to co działo się na Kresach. Także np. za
    wyraźne uprzywilejowanie Ukraińców (choć głównie przybyszy zza Sanu) w
    Rzeszowie przez hitlerowców w czasie wojny, czy przejmowanie przez nich z
    nadania Niemców sklepów po zamordowanych w rzeszowskim getcie Żydach. Piszą o
    tym w III tomie "Dziejów Rzeszowa", a chyba i sam Kotula też. Nie piszę tego co
    tutaj i nie cytuję Zielińskiego z "Echa Rzeszowa" (pisma Towarzystwa Przyjaciół
    Rzeszowa, organizacji działającej od lat 70-tych - a nie jak twierdzi
    January "pisma paru radnych") by komuś coś wypominać, ale by pokazać jaka była
    atmosfera tamtych czasów i jak mogli być traktowani przez Polaków po wojnie,
    często stereotypowo i w sposób bardzo nasiaknięty chęcią odwetu, Ukraińcy w
    Rzeszowie i okolicach. Nawet jeśli działa im się krzywda, a mogła i ja tego nie
    neguję, spotykały krzywdzące uczciwych i porządnych ludzi szykany, to trzeba
    ich polskich sąsiadów, ich żal i gniew próbować zrozumieć, co nie znaczy zaraz
    usprawiedliwiać sam odwet.

    Odezwij się proszę gdy będziesz wiedział coś więcej na temat monografii
    Zalesia. Chętnie skorzystam z tej lektury.
    Raz jeszcze pozdrawiam i liczę że po tych trudnych sprawach i żalach które
    sobie wypomnieliśmy, łatwiej teraz będzie nam spokojnie rozmawiac.
  • Gość: s.P.S. IP: 212.182.32.* 23.06.03, 19:39
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Pozdrawiam Subdiakonie Piotrze. Przyjmij tez moje kondolencje z powodu
    śmierci
    > teścia. Czekam niecierpliwie na twój głos w dyskusji.

    Dzięki za odzew i kondolencje. Co się tyczy meritum, to już zamówiłem w
    Bibliotece Uniwersyteckiej KUL ksero dwóch wspomnień pośmiertnych o ks.
    Janie Nehrebeckim z "Nywy". Jak już pozałatwiam sprawy bieżące (kwerenda
    w Warszawie, zebranie koła ZUwP, wniosek o stwierdzenie nabycia spadku etc.),
    postaram się przetłumaczyć i przesłać webmasterowi naszej strony parafialnej.

    Pozdrawiam serdecznie,
    subdiakon Piotr
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 21:26
    Mam wiadomość z ostatniej chwili - ukazała się Monografia Zalesia ze zdjęciem
    cerkwi na okładce. Jestem na jej tropie - Rzeszowiacy do boju !!!
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 24.06.03, 08:34
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Mam wiadomość z ostatniej chwili - ukazała się Monografia Zalesia ze
    zdjęciem
    > cerkwi na okładce. Jestem na jej tropie - Rzeszowiacy do boju !!!
    Super informacja. Mógłbyś mi podać autora i wydawnictwo no i tytuł rzecz
    jasna?
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 17:28
    Czytam Waszą dyskusję i jako sprawca / w pewnej częsci/ zamieszania muszę to
    wyznać : drogi Elekonie - jestem Ukrainofilem. Nie wiem kiedy zaczęła się ta
    choroba - może na etapie dziecka poczętego. Ale lubię Ukraińców jak każdą inną
    nację . Do choroby tej przyczyniły się "wredne" więzi rodzinne, łażenie po
    górach, wdeptywanie w zarośnięte cerkwiska, odkrywanie w pokrzywach porzuconych
    kamiennych chrzcielnic, gapienie sie na kopuły ocalałych cerkwi i ikony "Boho -
    mazy", odnajdywanie w przydrożnych rowach utrąconych żeliwnych krzyży z
    łemkowskich cmentarzy. Do choroby tej dołozyły swoje także rozmowy /odbywane z
    tymi zza wschodniej granicy/ " Słuchaj Wołodia, a jak tam u was z tymi
    nacjonalistami, co łażą po Lwowie, blokują nasze "orlęta". On mówi "wiesz i was
    i u nas durnych ludzi nie brakuje, wot takie duraki, rozumijesz, ale ludzi u
    nas dobri,dobri. Prijedesz, maszynu tobi w garaż schowamy szczoby ne ukrali,
    pojediem w Truskawec, wody z naftusi popijem" Potem okazało się, że nie tylko
    wody ...
    Pewno Elekonie, moją winą jest, że w przerwach słuchania Zeppelinów czy
    Nirwany mam nagłą ochotę posłuchać "Hori, nasze hori duże posmutniały".
    Nie porzucam "U-filii" mimo,że wiem o wyczynach hajdamaków, koliszczyzny i
    zbrodniach Humania,Wołynia, Bieszczad i Podola, ukraińskim terroryżmie, OUN,UPA
    i SS Galizien, strzelania do naszych orląt,śmierci Lisa Kuli i Pierackiego,
    niszczenia polskich kosciołow i cmentarzy, okrutnym nacjonalizmie.Ale wiem też
    o okrutnym traktowaniu ruskich poddanych przez Polskich Panów, spychaniu
    Ukraińców na pozycje obywateli trzeciej kategorii, pakowaniu ich do Berezy i
    pózniejszego Jaworzna,odmawiania prawa do autonomii i" samostijnoj...",
    zdradzeniu petrulowców przez piłsudczyków,wypędzaniu Rusinów z ojcowizny,
    niszczeniu cerkwi i przymusowej latynizacji ocalałych, używaniu ruskich
    nagrobków jako tłucznia drogowego, wyczynach UB i KBW,polskiej agresji i
    zemście.
    I nie mówcie mi że mieszam przyczyny ze skutami-każda akcja rodziła/równie
    krwawą i niesprawiedliwą reakcję wobec Bogu ducha winnym ludziom.
    Ale to, na Miły Bog - to tylko Historia, "buło - zahinuło" było- minęło. Fakty
    z historii- i tyle. O Historii trzeba mówić bez emocji i agresji, bo inaczej
    jednej ze stron grozi STARA POLSKA KSENOFOBIA a drugiej pozostaje zarzucanie
    oponentom,że mają klapki na oczach.Pozdrawiam serdecznie - chyba dobrze !?, że
    wróciłem/wbrew sobie/po moim epilogu.
    Ps Gościu - jesli informacja o monografii okaże się sprawdzona na 100%-
    bezzwłocznie prześlę posta.
    Przepraszam za sporą dawkę grafomanii.

  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 24.06.03, 20:33
    Napisałeś kiedyś Elekon, że twoi dziadkowie ze strony mamy pochodzą z Mościsk.
    Jeżeli miałbyś ochotę i trochę czasu to może napisałbyś nam tutaj co nieco jak
    wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w Mościskach. Na pewno znasz ten temat z
    opowieści rodzinnych. Przy czym aby nie być posądzonym o kolejne jątrzenie i
    otwieranie niezabliźnionych jeszcze ran to mógłby to być opis wzajemnych
    relacji do roku 1939. Moglibyśmy dzięki temu porównać stosunki panujące w
    Mościskach z relacjami rzeszowskimi. Na pewno byłoby to ciekawe. No ale to
    tylko taka propozycja. Jestem bardzo wdzięczny Piotrowi za swoje relacje
    rodzinne, zawsze czytam je z zapartym tchem takie są ciekawe. Jeśli więc
    miałbyś ochotę będzie mi bardzo miło a jeśli z jakichś względów nie chcesz
    wracać do tych spraw to w pełni to szanuję. Myślę, że teraz po wyjaśnieniu
    sobie pewnych spraw atmosfera zdecydowanie się poprawi i jeszcze przez jakiś
    czas ciekawie sobie pogawędzimy.
    Pozdrawiam.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 24.06.03, 20:52
    Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące. Słyszałem,
    że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją do
    Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 22:27
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące.
    Słyszałem,
    > że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją do
    > Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?

    Tak było- po II w. Medyka wraz z Siedliskami,Jaksmanicami,Sierakoścami została
    przyłaczona do Polski dopiero po regulacji granic w 1948 r. już bez ludności
    ukraińskiej którą objęto wywózką do CCCP.W 1938 r. - 1540 grek-kat.Według
    innych danych 1760 Ukraińców na 3320 mieszkańców wraz z Chałupkami
    Medyski.Polecam w temacie : "Polska egzotyczna t2" oraz cytowanego już kiedyś
    p.Saładiaka
    Dzięki za miłe słowa Tobie i Elekonowi w odpowiedzi na mój wspominkowy post.
    Sadzę, że Elekon wniesie jeszcze dalszy i pozytywny wkład w dyskusję. Zresztą
    należy docenić Jego wkład w "podkręcenie nastroju" dyskusji -bez Niego mogłoby
    być zbyt monotonnie, a dzięki Niemu zrobiło sie jak w chińskiej kuchni - trochę
    słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie i ciut gorzko. Zauważcie - dyskutujemu
    już który ? 180? -post - a konca dyskusji nie widać.
    PANOWIE KTO RUSZY TEMAT "RUSKICH" TEMATÓW WOTYWNYCH U NASZYCH BERNARDYNÓW -
    mówilem kiedyś już o tym- są u Nich conajmniej trzy opisy naścienne.Nie mam nic
    o tym - tyle tylko co z oglądu. Namawiam gorąco na ruszenie tego wątku !!!
  • Gość: gość IP: 213.216.66.* 25.06.03, 11:57
    Niestety sam niewiele wiem na ten temat poza tym co sam napisałeś. Chętnie
    natomiast przeczytam tekst na ten temat kogoś znającego sprawę bliżej.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 13:12
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Gość portalu: gość napisał(a):
    >
    > > Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące.
    > Słyszałem,
    > > że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją d
    > o
    > > Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?
    >
    > Tak było- po II w. Medyka wraz z Siedliskami,Jaksmanicami,Sierakoścami
    została
    > przyłaczona do Polski dopiero po regulacji granic w 1948 r. już bez ludności
    > ukraińskiej którą objęto wywózką do CCCP.W 1938 r. - 1540 grek-kat.Według
    > innych danych 1760 Ukraińców na 3320 mieszkańców wraz z Chałupkami
    > Medyski.Polecam w temacie : "Polska egzotyczna t2" oraz cytowanego już kiedyś
    > p.Saładiaka
    > Dzięki za miłe słowa Tobie i Elekonowi w odpowiedzi na mój wspominkowy post.
    > Sadzę, że Elekon wniesie jeszcze dalszy i pozytywny wkład w dyskusję. Zresztą
    > należy docenić Jego wkład w "podkręcenie nastroju" dyskusji -bez Niego
    mogłoby
    > być zbyt monotonnie, a dzięki Niemu zrobiło sie jak w chińskiej kuchni -
    trochę
    >
    > słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie i ciut gorzko. Zauważcie -
    dyskutujemu
    >
    > już który ? 180? -post - a konca dyskusji nie widać.
    > PANOWIE KTO RUSZY TEMAT "RUSKICH" TEMATÓW WOTYWNYCH U NASZYCH BERNARDYNÓW -
    > mówilem kiedyś już o tym- są u Nich conajmniej trzy opisy naścienne.Nie mam
    nic
    >
    > o tym - tyle tylko co z oglądu. Namawiam gorąco na ruszenie tego wątku !!!


    Piotr jest w błędzie - poza okresem obowiązywania niemiecko-sowieckiego "Układu
    o Przyjaźni" z 1939 i wytyczonej na jej podstawie granicy radziecko-niemieckiej
    (m.in. z Białymstokiem, Łomżą i Przemyślem bez Zasania po stronie radzickiej)
    do ataku Hitlera na ZSRR w 1941 roku, Medyka ani przed wojną, ani po wojnie
    nigdy nie należała do ZSRR, pisanie więc o jej "przyłaczeniu do Polski" jest
    bezsensowne.
    Regulacja granic miała miejsce w 1951 (a nie w 1948) roku porozumieniem z roku
    1950 i dotyczyła rejonu Ustrzyk Dolnych, które powróćiły do Polski, oraz nad
    Bugiem terenów Uhnowa, Bełza i okolic oraz okolic Sokala, które włączono do
    ZSRR. Wiele razy spotkałem się z informacjami, że wóczas do Polski miały także
    powrócić więsze tereny, tj. Niżankowice Nowe miasto, Chyrów i Dobromil.
    Chodziło głównie o zamknięcie w polskie granice układu kolejowego (słynna
    późniejsza linia tranzytowa o polskim orzstawie toru przez ZSRR dla polskich
    pociągów z Warszawy do Zagórza) oraz drogowej. Dlaczego tak się nie stało
    opienie są już różne. Jedne zrzucają wszystko na pazerność Stalina - co przy
    całej czerni tej postaci nie wydaje się prawdą, skoro ten sam Stalin proponował
    powojenne granice Polski z granicą na wschód od Lwowa, czemu ponoć stanowczo
    sprzeciwiali się Anglicy z Churchilem, obstajac przy linii Curzona. Inna
    interpretacja i ta wydaje mi się bardziej prawdopodobna, zrzuca wszystko na
    serwilizm polskich towarzyszy. W końcu jest jak jest.
    Chętnie poznam źrodła tej dezinformującej wiadomości o Medyce po wojnie w
    składzie ZSRR. Chciałbym jeszcze podać, ze jestem w posiadaniu "Atlasu Polski
    współczesnej" z roku 1948, autorstwa Eugeniusza Romera, w którym Ustrzyki Dolne
    są w skłądzie ZSRR, Bełz, Uhnów i tereny za zachód od Sokala w Polsce, ale w
    Polsce wyraźnie, jako ostatnia miejscowość przed granicą z ZSRR, znajduje się
    też i Medyka.
    Myślę Gościu, ze możesz to pytanie zadać na forum Przemyśl, na pewno zaglądają
    tam i medyczanie i mieszkańcy innych wymienianych przez Piotra miejscowości.

    Przy okazji Piotrowi chciałbym zwrócić uwagę, ze przymusowe wysiedlenia nie
    tylko w czasie regulacji granic, ale pod koniec wojny, dotyczyły nie tylko
    Ukraińców, ale i setek tysięcy Polaków. Zresztą nie tylko ich.

    Co do uwag do mnie osobiście w piotrowym poście to, mówiąc żartobliwie,
    rzeczywiście próbowałem Was zadowolić wszystkimi smakami, ale skoro nie smakuje
    ani "trochę słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie" ani "ciut gorzko", to czy
    czasem rzecz nie polega nie tyle na problemach smakowych, ale na niechęci do
    mordy kucharza? ;)


  • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 25.06.03, 13:19
    Nie jest tak żle z tą buzią kucharza. O Medyce napisałem w oparciu o cytowane
    żródła. Może jest w nich dezinformacja.Osobiście - nastrój polemiki nie jest
    taki zły - byleby nie był rozciągany w czasie - na tzw bicie piany Drogi
    Kucharzu.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 14:59
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Nie jest tak żle z tą buzią kucharza. O Medyce napisałem w oparciu o cytowane
    > żródła. Może jest w nich dezinformacja.Osobiście - nastrój polemiki nie jest
    > taki zły - byleby nie był rozciągany w czasie - na tzw bicie piany Drogi
    > Kucharzu.

    O tej Medyce to szczezrze mówiąc takie nasze gdybanie. Trzeba by historyka,
    który zna ten temat.

    A z ta pianą, mój Boże, drogi Piotrze, to może już mnie nie zaczepiaj więcej
    (klapki na oczach, chińska kuchnia, bicie piany) bo jeszcze mi znowu ręka
    ucieknie i znowu będziesz "forumowo kontuzjowany"? :)
    Ponjał drug?

    Pozdrawiam

  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 25.06.03, 14:15
    Co do informacji o wymianie Bełza i Krystynopola na Kawałek Bieszczadów to
    fakty te są mi znane. Wiem, że znaleziono tam duże pokłady węgla i ZSRR
    postanowił przyłączyć te tereny do siebie. W zamian mieliśmy otrzymac tereny z
    dużymi zasobami ropy naftowej. Takie to wtedy było mydlenie oczu. Fakt ten
    pokazuje jednocześnie na ile suwerennym państwem była PRL. Natomiast co do
    sprawy Medyki to powtarzam znam to tylko ze słyszenia więc trudno mi na 100%
    stwierdzić jak to było naprawdę. Piotr twierdzi, że należała przez 3 lata do
    ZSRR ty twierdzisz, że nie. Chyba skorzystam z twojej rady i zwróce się z tym
    pytaniem na forum Przemyśl. A wracając jeszcze do tych korekt granicznych
    czytałem kiedyś, że Rosjanie początkowo chcieli zabrać do siebie nawet wiekszy
    kawałek ziemi łącznie z Hrubieszowem i Tomaszowem Lubelskim ale ostatecznie
    zadowolili się mniejszym kąskiem. Natomiast pod koniec lat 50-tych wyszła od
    Rosjan propozycja aby Polacy odkupili sobie od ZSRR min. Chyrów, Dobromil,
    Mościska i chyba nawet Sambor w każdym razie bez Lwowa. Problem polegał na
    tym, że chcieli zapłaty w złocie a Polacy takimi zasobami złota wtedy nie
    dysponowali. Inna sprawa, że komunistom chyba nie za bardzo zależało na tych
    terenach.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 18:08
    Strachy na Lachy - Rusin trzyma się mocno - realiów.Kto gdyba niech sobie
    gdyba.
    Żródełko moich informacji:Polska egzotyczna część 2 Grzegorz Rąkowski str400,
    A.Saładiak Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce W-wa 1993 str 234

    Ps Oj zabolały naszego Kucharza te klapki, zabolały - chyba przez 6 postów o
    nich mówi
    Bud zdorowy nervovi drug - Boh z toboju. Bilsze hovoryt do tobe ne budu -
    kurcze! skąd ja umiem "chachłać" ???

    Gościu z tą Medyką to dziwna sprawa - milczy o sovieckim panowaniu na tym
    terenie po 45 roku np Aftanazy w Dziejach rezydencji... tom 8 mimo dość
    szczegółowego opisu losów zbiorów Pawlikowskich, milczy Kryciński w obu
    wydaniach Pogórza...Szczerze mówiąc to dla mnie problem marginalny.
    Pozdrawiam
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 25.06.03, 18:45
    A dla mnie to taka ciekawostka. Z tego co piszą na forum Przemyśl wynika, że
    faktycznie do 48 roku Medyka należała do ZSRR.
    Też cie pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 19:42
    Jestem w sytuacji "złosliwości rzeczy martwych" Jestem przekonany,że mam w
    swych zbiorach mapkę z terenami objętymi "wyrównywaniem granic" jako ząłącznik
    do układu granicznego czy innego aktu pr. wiem,że były na tej mapce zaznaczone
    i tereny okolic Ustrzyk i Sokala, jak i małe "wyrostki" okolic Przemyśla.
    Grzebiąc nerwowo w bibliteczce znalazlem dawno zapomniany "Atlas ziem
    odzyskanych" z 1947 roku i "trofiejną" mapę po jakimś Niemcu "Ost Europy" z
    zaznaczoną odręcznie, niemieskim atramentem linią demarkacyjną.A tej teraz
    potrzebej mapki no nima.
    Ps W odniesieniu do Pana E. chciałem żartem rozładować napięcie- krach. No
    trudno mam go z głowy.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 22:06
    Sukces połowiczny -ale jest.Mapa o której mówiłem to "załącznik do umowy
    pomiędzy Rzecząposplitą Polską a Zw.Soc.Rep.Radz. o zamianie odcinków
    terytoriów państwowych zawartej w Moskwie dnia 15 lutego 1951 roku.Kopia w
    skali 1:1000000 sporządzona na podstawie oryginału mapy w skali 1:500 000
    opatrzonej podpisami A.Zawadzki i A.Wyszyński oraz pieczęciami okrągłymi
    Ambasady Polskiej w Moskwie i Min.Spraw Zagr. ZSRR". Mapka formatu 2xA 4.No
    i "stety" Medyka już po naszej stronie. Zaznaczone są natomiast "odcinki ....
    terytorium odstąpione w drodze zamiany.." Każdy po 480 km kw. Dostaliśmy
    Ustrzyki Dln /jak pamietasz z pamiętnym "pozłacanym"pomnikiem Stalina/,Bandrów,
    Bystre ,Czarną, Lutowiska /a swoją drogą dobrze, że tak się stało i dostaliśmy
    ten piękny teren/.Oddaliśmy Bełz /pamiętne z piosenki Mein steteł
    Bełz/,Sokal,Krystynopol,Uhrynów,Uhnów. Gościu - a wiesz,że na tej mapie
    Żółkiew,Kamionka Strumiłowa czy Gródek Jagielloński, Jaworów nazywały się
    jeszcze po polsku.
    Pozdrawiam Dobranoc
    Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 26.06.03, 08:31
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Sukces połowiczny -ale jest.Mapa o której mówiłem to "załącznik do umowy
    > pomiędzy Rzecząposplitą Polską a Zw.Soc.Rep.Radz. o zamianie odcinków
    > terytoriów państwowych zawartej w Moskwie dnia 15 lutego 1951 roku.Kopia w
    > skali 1:1000000 sporządzona na podstawie oryginału mapy w skali 1:500 000
    > opatrzonej podpisami A.Zawadzki i A.Wyszyński oraz pieczęciami okrągłymi
    > Ambasady Polskiej w Moskwie i Min.Spraw Zagr. ZSRR". Mapka formatu 2xA 4.No
    > i "stety" Medyka już po naszej stronie. Zaznaczone są
    natomiast "odcinki ....
    > terytorium odstąpione w drodze zamiany.." Każdy po 480 km kw. Dostaliśmy
    > Ustrzyki Dln /jak pamietasz z pamiętnym "pozłacanym"pomnikiem
    Stalina/,Bandrów,
    >
    > Bystre ,Czarną, Lutowiska /a swoją drogą dobrze, że tak się stało i
    dostaliśmy
    > ten piękny teren/.Oddaliśmy Bełz /pamiętne z piosenki Mein steteł
    > Bełz/,Sokal,Krystynopol,Uhrynów,Uhnów. Gościu - a wiesz,że na tej mapie
    > Żółkiew,Kamionka Strumiłowa czy Gródek Jagielloński, Jaworów nazywały się
    > jeszcze po polsku.
    > Pozdrawiam Dobranoc
    > Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
    Wiesz z jednej strony może i dobrze bo dostalismy piekny kawałek Bieszczad. z
    drugiej strony pomyśl ilu Polaków i Ukraińców musiało opuścić z tego powodu
    swoją ojcowiznę na zawsze.
    Pozdrawiam i czekam na tematy rzeszowskie.
  • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 27.06.03, 09:56
    > > Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
    > Wiesz z jednej strony może i dobrze bo dostalismy piekny kawałek Bieszczad. z
    > drugiej strony pomyśl ilu Polaków i Ukraińców musiało opuścić z tego powodu
    > swoją ojcowiznę na zawsze.
    > Pozdrawiam i czekam na tematy rzeszowskie.
    Masz rację - to dość oczywista "druga strona lustra"
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 23:49
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Ps W odniesieniu do Pana E. chciałem żartem rozładować napięcie- krach. No
    > trudno mam go z głowy.

    O nie tak łatwo Pietja, nie tak łatwo.
    Strasznie zjadliwe to chachłackie plemię. Przewrotne, pamiętliwe i
    przesiąknięte antypolską ksenofobią - w każdym Polaku czai sie podstęp, nawet
    gdy biedny Lach sam o tym nic nie wie.
    Czy jesteś 100% Ukraińcem? Bo jak nie, to nawet sobie bym na Twoim miejscu nie
    dowierzał.
    (Piotr, to tylko taki żart dla rozładowania napięcia. Najwyżej cię będę miał z
    głowy?)

    Ja cię nawet zdążyłem, może za tą Twoją zmienność nastrojów polubić, może
    dlatego że sam też ją czasem miewam. Nie zmienia to faktu, ze czasem wypisujesz
    straszne głupoty o mnie i potrafisz porządnie człowieka wkurzyć. Ja nie walczę
    z ludźmi, tylko z wtłoczonymi im do głowy stereotypami, np. tym
    rozpowszechnionym wśród Ukraińców antypolskim, mającym często niewiele albo
    wręcz nic wspólnego z rzeczywistością.
    Święty nie jestem, mało kumaty pod wieczór, to może mi wyjaśnisz gdzie jest ta
    moja ksenofobia i klapki na oczach, zeby już zamknąć ten temat po obu stronach
    kabla jaki nas łączy. Mówię poważnie. Zdaje się że pisałem o faktach i zostałem
    unurzamy w stereotypie głupawego polskiego nacjonalisty.
    Więc mi to wyjaśnij, może będę miał szansę pojąć czego nie pojmuję. Znów -
    zaznaczam, mówię poważnie. Nie mam zamiaru i nie chcę się z nikim kłócić.
    Mam tylko wrażenie, że zostałem niesprawiedliwie i ciut bezdusznie potraktowany
    i bez powodu zaatakowany, zresztą w polemice z całkiem inną osobą. A i
    wcześniej też, tyle że było przepraszam, więc nie chcę już do tego wracać.

    Nie lubię fasadowej politycznej poprawności. Napisz mi szczerze, tak jak w tym
    wątku o swoim ukrainofilstwie, o co masz od mnie żal. Ale konkretnie, nie
    ogólnikami. Ja już napisałem powyżej. Teraz kolej na Ciebie.

    Z pozdrowieniem dla dziwnego człowieka z mojego miasta, którego mimo starań
    zupełnie nie rozumiem

    Elekon






  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 06:20
    Szkoda czasu i atłasu. Piotr
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 20:59
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Szkoda czasu i atłasu. Piotr

    Twój wybór. Na przyszłość więc nie rzucaj pustych oskarżeń pod adresem ludzi,
    których nie znasz. Połamane krzyże, zgliszcza i chrzcielnice w trawie
    znajdziesz nie tylko na Łemkoweszczyźnie i w Bieszczadach.
    Spotkasz takie pamiątki po Polakach na Ukrainie, Białorusi i Litwie, spotkasz
    takie na ziemiach zachodnich Polski po Niemcach. Wszędzie tam ludzie mszczą się
    na przedmiotach i pamiątkach pozostawionych przez tych, których nienawidzą,
    których się boją, lub o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć.

    Ale rozmyślania nad zdjęciami, łażenie na połoninach i pochłanianie książek to
    trochę koncentrowanie się na sobie i własnych przeżyciach, trochę to trąci
    egoizmem. A trzeba żyć wśród ludzi. Trzeba zacząć od otwartości i życzliwości
    wobec innych, i to nie tylko ziomków ze swojej nacji. I nie tylko nastawiać się
    na własne wspomnienia i hobbistyczne upodobania.
    Ja pisac do Ciebie nie muszę i przekonywać Cię już nie zamiierzam do niczego -
    życzę więc darów od Stwórcy, zebyś miał wobec innych więcej zrozumienia, a
    mniej agresji, życzę przełamania antypolskich stereoptypów i więcej życzliwości
    wobec swoich polskich sąsiadów. W końcu mimo wszystko jesteś obywatelem tego
    kraju.
    Elekon
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 00:09
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Strachy na Lachy - Rusin trzyma się mocno - realiów.Kto gdyba niech sobie
    > gdyba.
    > Żródełko moich informacji:Polska egzotyczna część 2 Grzegorz Rąkowski str400,
    > A.Saładiak Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce W-wa 1993 str 234
    >
    > Ps Oj zabolały naszego Kucharza te klapki, zabolały - chyba przez 6 postów o
    > nich mówi
    > Bud zdorowy nervovi drug - Boh z toboju. Bilsze hovoryt do tobe ne budu -
    > kurcze! skąd ja umiem "chachłać" ???
    >
    > Gościu z tą Medyką to dziwna sprawa - milczy o sovieckim panowaniu na tym
    > terenie po 45 roku np Aftanazy w Dziejach rezydencji... tom 8 mimo dość
    > szczegółowego opisu losów zbiorów Pawlikowskich, milczy Kryciński w obu
    > wydaniach Pogórza...Szczerze mówiąc to dla mnie problem marginalny.
    > Pozdrawiam

    No i proszę. Ja ci mam mówić, skąd umiesz chałakać.
    Po co było udawać że się jest Polakiem :) ?
    Klapki to nie mój patent (od początku zresztą nie wiadomo do czego i dlaczego
    było o nich pisanie). Ksenofibia pisana CAPSEM też nie mój. Tylko dlaczego ja
    mam zbierać takie oskarżenia od ciebie tudziez innych dyskutantów? Czy to boli
    prawda o niesławnej przeszłości swego narodu? Czy to odwet za to, że moi
    przodkowie uciekli spod ukraińskiego noża? Dalibóg, nie chcę być złośliwy, ale
    chyba jestem prowokowany do tego...

    PS Co do Twojego źródełka, to na rynku wydawniczym można spotkać też i inne
    ciekawe pozycje. Np "Bliskie kontakty III stopnia z UFO" (albo coś w tym
    guście), przepowiednie Nostradamusa oraz obszerną literaturę o Polsce
    znamienitego pana Pająka (to taki polski odpowiednik Saładuka i Marczaka).
    Aha, i dziękuję za życzenia zdrowia. Ja również życzę Ci dużo mniejszej
    amplitudy twoich nastrojów.
    Co do groźby zerwania rozmów, to informuję Cię, że rozmawiać na kolanach nie
    zamierzam. Nie ja zresztą powinienem klęczeć. Ale jeśli tylko chciałbyś pogadać
    normalnie, tj. bez zjadliwości na początku, w środku, albo pod koniec listu,
    pisz. Boh się na pewno ucieszy, bo teraz to chyba tylko kręci głową nad nami.
  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 00:25
    Gość portalu: gość napisał(a):

    > Napisałeś kiedyś Elekon, że twoi dziadkowie ze strony mamy pochodzą z
    > Mościsk.
    > Jeżeli miałbyś ochotę i trochę czasu to może napisałbyś nam tutaj co nieco
    > jak
    > wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w Mościskach. Na pewno znasz ten temat z
    > opowieści rodzinnych. Przy czym aby nie być posądzonym o kolejne jątrzenie i
    > otwieranie niezabliźnionych jeszcze ran to mógłby to być opis wzajemnych
    > relacji do roku 1939. Moglibyśmy dzięki temu porównać stosunki panujące w
    > Mościskach z relacjami rzeszowskimi. Na pewno byłoby to ciekawe. No ale to
    > tylko taka propozycja. Jestem bardzo wdzięczny Piotrowi za swoje relacje
    > rodzinne, zawsze czytam je z zapartym tchem takie są ciekawe. Jeśli więc
    > miałbyś ochotę będzie mi bardzo miło a jeśli z jakichś względów nie chcesz
    > wracać do tych spraw to w pełni to szanuję. Myślę, że teraz po wyjaśnieniu
    > sobie pewnych spraw atmosfera zdecydowanie się poprawi i jeszcze przez jakiś
    > czas ciekawie sobie pogawędzimy.
    > Pozdrawiam.

    Jak widać Gościu, atmosfera się właściwie nie poprawia. Dobrze, że chociaż z
    Tobą można normalnie rozmawiać, choć np. nadal nie wiem kiedy, gdzie i kogo
    obraziłem (co mi zarzucałeś niedawno). Kontakty z Rusinami mojej rodziny
    sięgają mojej prababci i jej rodziców, ale jeszcze nie w Mościskach. Gdybym
    mógł tu normalnie pisac, a nie tłumaczyć się wciąż komuś, że naprawdę nie
    jestem wielbłądem dwugarbnym, to chętnie coś napiszę. Przyznam, że nacja
    ukraińska jest dla mnie wciąż sporą zagadką. Np. wspominane niedawno przez
    Ciebie cytaty ze wspomnień Marczaka bodaj. Jak jeden i ten sam człowiek może
    pisać, że przyjmował Polaków, którzy opowiadali o rzeczach strasznych, a zaraz
    potem najspokojnie w świecie pisać, że przez jego ręce przechodziły pisma,
    wktórych wskazywano na potrzebę czegoś w rodzaju prewencyjnej rzezi na
    Polakach, ot tak, dla postrachu. Muszę powiedzieć, że ten sposób myślenia
    pokrywa się z tym, co znam z opowiadań. Spokojni, uczynni, choć skryci i
    hermetyczni w swoim środowisku sąsiedzi ukraińscy stali się z dnia na dzień
    okrutnymi katami. Napisz, czy chcesz bym co nieco o relacjach sąsiedzkich
    polsko-ruskich jeszcze z pierwszej połowy XIX wieku i późniejszych, dużo
    spokojniejszych niż te pamiętne z lat 1942-43 napisał.

    Pozdrawiam Cię serdecznie.
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 26.06.03, 08:24
    Oczywiście, że chcę, napisz o wzajemnych relacjach. Ja też myslałem o okresie
    do 39 roku.
    Pozdrawiam.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 17:15
    Mam przed sobą trzy tomy /średnio po 220 stron każdy/ pracy pt. To wszystko
    dzialo się w Zalesiu. częśc I - Moje rodzinne Zalesie, częśc II Roman Gumiński
    przekazuje z Londynu wspomnienia o Zalesiu i cz. III - Nie rozstałem się nigdy
    z Zalesiem. Autorem jest Marian Marcinowski - mieszkaniec Zalesia, działacz
    społeczny i gospodarczy. Książki pachną jeszcze farbą drukarską,starannie
    wydane. Co do zawartości - szczególnie cenne są wspomnienia nestora- potomka
    dziedziców zalesiańskich Pana Gumińskiego. Chociaż i narracja Pana
    Marcinowskiego wydaje się bardzo ciekawa. Gościu- nie znajdziesz tu swoich
    ulubionych statystyk /oj wyłazi ze mnie złośliwiec- przpraszam/ ale jest
    mnóstwo interesujących informacji. Pana Marcinowskiego raczej nie interesuje
    głębiej społeczność grekokatolicka / tu opiera się bardziej i skrótowo na pracy
    Ks. Malaka/ i pisze więcej o latach powojennych do czasów obecnych włacznie .
    Natomiast wspomnienia Pana Gumińskiego są pełne tamtych motywów. Daję namiary
    Druk: FOSZE 35 209 Rzeszów ul Ofiar Katynia 15 e-mail; fosze@fosze.com.pl ;
    www.fosze.com.pl
    Ps Wiecie co - bardzo uradowały mnie te ksiązki, zwłaszcza, że ze Zalesiem
    wiążą się moje całkiem nie rusińskie wspomnienia i dzień obecny
  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 26.06.03, 17:55
    Za drobną złośliwość pod moim adresem dziękuję i postaram sie w najbliższej
    przyszłości zrewanżować jakąś celną ripostą. Na razie niestety nic mi nie
    przychodzi do głowy. A poważnie mówiąc dzięki za namiary na wydawnictwo i mam
    pytanie czy monografie tą można gdzieś w Rzeszowie kupić? Pytam dlatego, że
    jakbym sie do was wybrał w odwiedziny to chętnie bym sobie tą książkę zakupił.
    Pozdrawiam Rzeszów.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 22:39
    Póki co - nie widziałem ksiązek tych w powszechnym rozpowszechnianiu - rzecz
    nowa dopiero wydana.W metryce pisze,że wydrukowano na zlecenie PP-H Rial-
    Zimowit Export-import sp.z oo 35 -604 Rz-ów ul.Fiołkowa 10./nadmieniam,że do
    tematów rz -rusińskich prymat należy jednak do Dziejów Rz/ .Myślę,że jako
    resovianum opracowanie to trafii za jakiś czas do wyspecjalizowanych księgarni
    typu na ul.Hetmańskiej,3-Maja, Jagielońska.Sądze, że nasza GW - też przyczyni
    się do reklamy rarytasu.
    Co do krwawej zemsty będziesz mial okazję przy następnych postach z cyklu
    wspomnienia babuni.
    Ps A to znasz ; W 1939 roku ruskie wkraczające do Lwowa prowadzą w taborach
    juczne wielbłądy/wiesz- te dwugarbne baktriany/. Nasze lwowskie baciary patrzą
    i mówią jeden do drugiego : Ta patrzaj co te ciubaryki potrafiły z kuni
    zrobić./źrodło: chyba św. pamięci Szolginia-ten od krajubrazów syrdecznych albo
    Janicki-daj Mu Panie Boże długie życie/.
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 06:17
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 06:38
    Wszedłem na watek lwowski- a i taki mam w swojej rodzinie.
    Rok 1944. Młody lwowiak- Polak dezerteruje pod Przemyślem z Armii radzieckiej.
    Przymusowo wcielony- ma dośc wszy i traktowania jako niepokornego Polaczka. W
    uzyskaniu cywilnych ciuchów i w przejsciu przez frontowy San pomagają
    mu "miejscowi". Dociera do Rzeszowa, tu ukrywa się do wyzwolenia jak i po
    nim.Ma dużo szczęścia - na takich jak on -dezerterow,"bieżeńców", kresowiaków
    bez mocnych papierów poluje zawzięcie NKWD. Opowiadano mi ze na ujetych
    czekała "odrutowana" zagroda niedaleko rampy kolejowej- a potem albo pociąg na
    wschod albo doły w lasach kolo Rzeszowa. Jeden z kresowiaków mówił mi ,że
    trafil tam, po zatrzymaniu na ulicy. Od tragedii uratował go Żyd- komunista-
    dawny znajomy z kresów. Przechodził obok ulicą.Po prostu "wydarł" go z zagrody
    pod okiem uzbrojonych wartowników.Wracam do młodego lwowiaka. Po pewnym czasie -
    poczatek l.50- poznaje dziewczę z rzeszowkich Rusinów.Zakładają rodzinę, mają
    pracę, w drodze pierwsze dziecko. ale to nie koniec ...
    Okolo 54 r. chłopak opowiada w "niewłaściwym"towarzystwie witza o wąsach
    dziadka Stalina.Chłopaka zamyka UB - ma jednak szczęście - zbliżająca się
    odwilż polityczna łagodzi obyczaje bezpieki. Chłopak wychodzi na wolność po
    miesiącu, ponoć z obolałą "dolną częścią pleców".
    Po wielu, wielu latach /po śmierci tej rzeszowskiej pary/w mieszkaniu ich
    wnuków na starej komódce będą stały zdjęcia w sepii - pamiątki po lwowiakach i
    stare zdjęcia rzeszowskich Rusinów.
    Zycie nie byłoby sobą gdyby do tej opowiestki nie dopisało jeszcze innego
    epilogu - pewnego razu synowa nieżyjącej "rusinki" pisze i publikuje
    wspomnienie o swej teściowej i jej ...ruskich korzeniach. Czytałem- dobrze
    napisane.
    Pozdrawiam cdn
  • Gość: ad IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.03, 19:24
    zapraszam na stronę free.ngo.pl/nadbuhom - ukraińskie pismo Północnego
    Podlasia. Tematy poruszane na waszym forum w części s[latają się z naszą
    tematyką - pogranicze polsko - białorusko - ukraińskie, tereny etniczne,
    asymilacja, stosunki religijne. Co prawda teren trochę oddalony od Rzeszowa
    ale też w Polsce. Bardzo mnie zainteresowała wasza rozmowa, ale niestety nic
    nie mogę dodać do tematu głównego. Ale mam nadzieję że po lekturze Nad Buhom
    dyskusja potoczy się dalej - może na trochę inne tory. Ktoś tu stwierdził że
    po zapodaniu podobnego tematu w Forum Białystok lub Bielsk dyskusja robi się
    nerwowa i często niemerytoryczna. Mam nadzieję że przynajmniej w Rzeszowie
    przeważa argumenty nad emocjami
    Pzdr
    Andrzej
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.06.03, 22:35
    Aluzyju w ostatnim zdaniu zrozumiałem. U nas miało być ładnie i
    sentymentalnie /w moim przypadku przynajmniej/-wyszło "jak zawsze".Całe
    szczęście, że godny następca Skrzetuskich i Kmiciców zatoczył kolubrynę do
    garażu.Na pociechę sobie i Tobie Andrzeju powiem, że gdyby rozmowa dotyczyła
    np roli NSZ w historii , sytuacji Żydów w Polsce powojennej czy skutków
    niektórych polskich akcji partyzanckich dla ludności cywilnej - skutek dyskusji
    byłby taki sam - totalna pyskówka.Jak już kiedyś powiedziałem Twoje okolice to
    dla mnie ziemia nieznana - a więc surfuję nad "Buh i Nariew".
    Pozdrawiam
  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.07.03, 18:53
    Drogi Piotrze,
    Jak wrazenia z pobytu nad Buhom i Narwoju?
    Co do nastepcy "Kmicicow i Skrzetuskich" to co sympatyczni dyskutanci sadza o
    ponizszym tekscie?

    /.../Sienkiewicz nie spelnil podstawowego zadania pisarza, ukazal
    bowiem falszywy obraz zycia. Zadaniem pisarza zas jest tworzyc obraz
    prawdziwy:"Teraz rozumiemy, co stanowi rdzen sztuki wielkiej; oto
    przedstawienie najogolniejszych przyczyn i najstalszych prawd, jakie
    rzadza swiatem , przede wszystkim naturalnie swiatem ludzkim,
    tudziez - najogolniejszych i najstalszych cech, jakie spotykamy w
    zjawiskach, ale przedstawienie tego w sposob plastyczny, zrozumialy
    dla ogolu"
    Zadania pisarza nie spelnil Sienkiewicz w 'Ogniem i Mieczem" i
    dlatego, ze nie powiedzial prawdy o stosunkach polsko-ukrainskich.
    Sympatia do polskich feudalow, roszczacych sobie prawa do Ukrainy i
    broniacych swych interesow ogniem i mieczem, narzucila mu
    niesprawiedliwa ocene narodowowyzwolenczych ruchow ukrainskich/.../"

    Janina Kulczycka Saloni "Boleslaw Prus"

    Naprawde nie mam natury prowokatora, ale natchnela mnie Twoja wypowiedz o
    godnym nastepcy.... i pomyslalem, ze mozna kulturalnie podyskutowac i na ten
    temat.
    Pozdrawiam

  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 20:33
    Co do mej wizyty nad Buhom- jedynie pobieżnie zerknąlem na Andrzejową Gazetę.
    Wrocę do niej - tylko muszę znaleść punkt zaczepienia.
    Wątek sieńkiewiczowski - to tylko wyszedł ze nnie mściwy Rusin który niby
    pożegnany a dalej gotowy ugryść.
    Tak na serio- Sieńkiewicz spęłnił w swoim czasie /długim bo od początku ub.
    wieku po czasy ostatnie/ ważną rolę w życiu milionów Polaków. Pamiętam mego
    ś.p. dziadka - Polaka /"po mieczu"/, miał chyba skończone 5 klas wiejskiej
    szkoły jak wraz z Babcią - "rusinką" spod Stanisławowa rozczytywał się po n-ty
    raz w sieńkiewiczowskiej trylogii /w rozlatującym się wydaniu z wczesnych lat
    20 ?/ i rozpytywał mnie w znajomości szczegółów. Tak półżartem - to w ogniem i
    mieczem tłuką się między sobą Rusini z udziałem Tatarów i Litwinów a Polacy tak
    jakby bardziej im kibicowali.
    Jeśli chodzi o prawdę historyczną to można ją znaleść chociażby w "Eryka
    Lassoty i Wilhelma Beauplana opisy Ukrainy" - ciekawe xvii wieczne opisy
    paradokumentalne.A Sienkiewicza uwielbiam i w ogniem i mieczem - bo przypomnij
    sobie jego opisy spustoszonej Ukrainy /z wątkiem nienawiści zatruwającej
    ludzkie serca/ - bardzo przypominające o wiele pózniejsze obrazy z beskidów czy
    bieszczad /jakiś profetyzm sieńkiewiczowski czy co?/. Bardzo umiejetnie
    powiązał te wątki Krygowski w swoich turystycznych wspomnieniach z gór /juz nie
    pamiętam czy we "wspinaczce po teczy" czy też "górach mojego życia." A
    Sieńkiewicz - sympatyczny staruszek u którego prawdy historycznej może się nie
    znajdzie - ale czytadło - ever green.
    A Hoffman - jak zgrabnie wybrnął z tematem - bo i fajnie zagrana Horpyna / z
    demoniczną Pysanką/ a i Chmielnicki. A scena pisania kozackiego listu "Napysemo
    wot tak ../Oglądałem ten film u siebie - akurat miałem gości z Ukr. - byli
    zauroczeni /mimo,że Domagarow to obcy im moskal/.Serio.
    Pozdrawiam
  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 22:40
    Przepraszam za kilka ortografów - te ź,ś. Piszę jak mówię.
    Posłuchaj kolego cytatu; Szli krajem tak zniszczonym,że częstokroć po całych
    dniach żywej duszy nie mogli spotkać. Miasteczka leżały w perzynie,wsie były
    popalone i puste,lud wybity lub w jasyr zagarnięty. Trupy tylko spotykali po
    drodze,szkielety domów,kościołów,cerkwi,niedogarki chat wiejskich i psy na
    zgliszczach wyjące ... Albo ten cytat :Nienawiść wrosla w serca i zatruwała
    krew pobratymczą, i żadne usta długo nie mówiły : Chwała na wysokości Bogu,a na
    ziemi pokój ludziom dobrej woli".Te cytaty sieńkiewiczowskie użył Krygowski w
    przjmującym opowiadaniu "W żadnym lesie takie nie jest..." o tragicznie pustej,
    powojennej Wołkowyji. I nie ma o co się gniewać na dziadzia Henia.
    Prawdy historycznej o Ukrainie w dawnych czasach - możesz też szukać np u
    Serczyka - "Hajdamacy" - dobra ksiązka - chociaż wydana w epoce cenzury i
    spojrzenia "klasowego".
    Dobranoc
  • Gość: ad IP: 195.117.87.* 02.07.03, 12:52
    Ja też czytałem Ogniem i Mieczem. W końcu to lektura. Ale jako Ukrainiec /wtedy
    jeszcze o nie do końca ukształtowanej świadomości narodowej/ interpretowałem
    treść na swój sposób. Mnie po porstu wkurzały opisy wyższości Polaków nad
    Ukraińcami. Uważałem, że były dla nas krzywdzące. Przypominały trochę westerny,
    gdzie dzicy, indianie przeszkadzają swą bytnością w cywilizowaniu Ameryki więc
    trzeba do nich postrzelać. W filmie było t