• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Grekokatolicy w Rzeszowie

  • IP: 213.216.66.* 06.05.03, 12:07
    Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie,
    Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na
    ten temat.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 00:18
      Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka pw.
      Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej właściciela,
      Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką
      (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin
      ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z
      Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię
      rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół
      filialny Parafii Słocina.
      W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana.
      Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką
      utworzono w 1983 r.
      Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy
      Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka,
      Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy,
      którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali
      siebie zdaje się Rusnakami.
      • Gość: gość IP: *.kopernet.org 08.05.03, 08:27
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Obecny kościół Wniebowzięcia NMP w Zalesiu to dawna cerkiew grekokatolicka
        pw.
        > Zaśnięcia NMP. Rusini zostali osadzeni w tej wsi w XV w. przez jej
        właściciela,
        >
        > Pileckiego. Założono parafię prawosławną, która następnie stała się unicką
        > (grekokatolicką) i taką była do II wojny światowej. W 1945 r. 55 rodzin
        > ukraińskich z proboszczem ks. Aleksandrem Holinką zostało przesiedlonych z
        > Zalesia do Biłki koło Lwowa, a pozostali przyjęli obrządek łaciński. Parafię
        > rzymsko-katolicką utworzono w latach 60-tych, a od 1946 r. był to kościół
        > filialny Parafii Słocina.
        > W Białej nie było cerkwi, ani kościoła, a ludność chyba była mieszana.
        > Grekokatolicy należeli do parafii w Zalesiu. Parafię rzymsko-katolicką
        > utworzono w 1983 r.
        > Ludność ruska wyznania grekokatolickiego zamieszkiwała także Pogórze pomiędzy
        > Rzeszowem, a Krosnem np. takie miejscowości jak Gwoździanka, Blizianka,
        > Bonarówka i dalej na południe Węglówka itd. Byli to tak zwani Zamieszańcy,
        > którzy nie utożsamiali się ani z Ukraińcami, ani z Łemkami. Sami nazywali
        > siebie zdaje się Rusnakami.
        Dzięki za informacje. Piszesz, że 55 rodzin wyjechało na Ukrainę a pozostali
        przyjeli obrządek łaciński. Mam pytanie ilu było tych, którzy przyjeli obrządek
        łaciński?
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 08.05.03, 09:52
          Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle nie
          znali języka ukraińskiego.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:36
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle nie
            > znali języka ukraińskiego.

            Tak, to prawda. Nie chroniło ich to jednak przed działanością, w latach 45/50,
            polskich "szmalcowników" szantażujących tych rusinów grożbami donosów na UB i
            wywózką . Przez Rzeszów szły ponoć transporty wypędzanych w ramach akcji "Wisła"
            • Gość: fest IP: *.gen.twtelecom.net 07.07.03, 23:44
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Gość portalu: gość napisał(a):
              >
              > > Wiem, że Rusini w Rzeszowie, Białej i Zalesiu mówili po polsku i w ogóle n
              > ie
              > > znali języka ukraińskiego.
              >
              > Tak, to prawda. Nie chroniło ich to jednak przed działanością, w latach
              45/50,
              > polskich "szmalcowników" szantażujących tych rusinów grożbami donosów na UB i
              > wywózką . Przez Rzeszów szły ponoć transporty wypędzanych w ramach
              akcji "Wisła
              > "
              • Gość: . IP: *.domenica.nl 29.09.03, 10:52
                .
          • 10.01.07, 10:49
        • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.03, 00:45
          Ilu Rusinów pozostało w Zalesiu i przyjęło obrządek łaciński - tego nie
          znalazłem w dostępnych źródłach. Oparłem się na Schematyzmie Diecezji
          Rzeszowskiej z roku 2000, gdzie opisane są wszystkie parafie i ich historia.
          • 27.05.05, 12:42
            Hej!zajmuję się geanalogią mojej rodziny Tracz z WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Poszukuję
            dokladnej historii tej wsi oraz Zaczernia.Poszukuję też spisow ludności z 1700-
            1800r.Ewentualnie z kąd pochodzili koloniści.Słyszałem, że to Tatarzy?Ponoć
            kiedyś w lasach Wysokiej była kiedyś mała cerkiewka?Co wy na to?Proszę o
            kontakt: gregortr@wp.pl
            • 10.09.08, 16:27
              emarik napisał:

              > Hej!zajmuję się geanalogią mojej rodziny Tracz z WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Poszukuję
              >
              > dokladnej historii tej wsi oraz Zaczernia.Poszukuję też spisow ludności z 1700-
              > 1800r.Ewentualnie z kąd pochodzili koloniści.Słyszałem, że to Tatarzy?Ponoć
              > kiedyś w lasach Wysokiej była kiedyś mała cerkiewka?Co wy na to?Proszę o
              > kontakt: gregortr@wp.pl
              bardzo ciekawa temata
        • 10.09.08, 16:53
          maloo wiem na ten temat
      • Gość: piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:15
        Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam
        piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól.
        W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji
        Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów
        trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych.
        Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie
        przeszli na katolicyzm
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.05.03, 12:59
          Gość portalu: piotr napisał(a):

          > Dodałbym jeszcze taką miejscowość jak Tarnawka, niedaleko Albigowej. Jest tam
          > piękna ,trójkopulowa ,murowna cerkiew, obecnie kościól.
          > W samym Rzeszowie grekokatolicy mieszkali także w kamienicach przy stacji
          > Rzeszów-Staroniwa. Były to rodziny kolejarskie, których ojcowie drogą awansów
          > trafili tu z okolic Krosna, Rymanowa w latach dwudziestych.
          > Po wojnie, chyba wskutek zagrożenia i checią "wtopienia" sie w otoczenie
          > przeszli na katolicyzm
          Wiem, że w Tarnawce prawie wszyscy mieszkańcy byli Rusinami (na co dzień mówili
          po polsku), choć okoliczne wioski były czysto polskie. Podobno w czasie
          okupacji niemieckiej działała tam szkoła ukraińska. Słyszałem też, że po wojnie
          większośc Rusinów wywieziono na Ukrainę ale część uniknęła wywózki przechodząc
          na obrządek łaciński.
    • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 18:09
      Gość portalu: gość napisał(a):

      > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie,
      > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej na
      > ten temat.

      Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z
      dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A. Saładiak "Pamiatki
      i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej
      grupie wyznaniowej.
      Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w
      czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym
      terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich
      celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej
      ul. 3 maja
      Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się
      do nich zaliczam
      • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.05.03, 19:09
        Gość portalu: Piotr napisał(a):

        > Gość portalu: gość napisał(a):
        >
        > > Słyszałem, że przed wojną w takich dzielnicach Rzeszowa jak Biała, Zalesie
        > ,
        > > Drabinianka mieszkało sporo grekokatolików. Moglibyście napisać coś więcej
        > na
        > > ten temat.
        >
        > Co do statystyk ilościowych grek. kat. na naszym polecam prace :Zb.Wójcik "Z
        > dziejów rzeszowa 1935-1939", 1994 Wydawnictwo Remark oraz A.
        Saładiak "Pamiatki
        >
        > i zabytki kultury ukraińskiej w polsce" .warszawa1993 .Są tam wzmianki o tej
        > grupie wyznaniowej.
        > Inny temat to samych grek. kat. w samym rzeszowie było ok. 200 do wojny,w
        > czasie wojny ta ilość się zwiększyła m.in. o ukraińców służących na naszym
        > terenie w niemieckiej administracji,wojsku i służbach pomocniczych. Do ich
        > celów niemcy udostepnili w czasie okupacji kościół ŚW. kRZYŻA na dzisiejszej
        > ul. 3 maja
        > Co do potomków tamtych grek. kat. żyją oni w rzeszowie po dziś dzień. sam się
        > do nich zaliczam
        Dzięki za wszystkie interesujące fakty, które podałeś. Mam do ciebie pytanie
        czy wśród rzeszowskich i z okolicznych miejscowości grekokatolików dużo było
        małżeństw mieszanych z łacinnikami czy też trzymali sie oni raczej w swojej
        grupie a także jaka była świadomość narodowa tej społeczności. Czy czuli się
        oni twardymi Ukraińcami, Rusinami a może wskutek używania w życiu codziennym
        języka polskiego i współżycia na co dzień z Polakami mieli jakąś świadomość
        mieszaną albo nawet polską. Wiem, że np we Lwowie byli Polacy-grekokatolicy
        czego najlepszym dowodem jest to, że wśród Orląt Lwowskich w 1918 roku było
        całkiem sporo grekokatolików a 8 z nich straciło życie w walkach z Ukraińcami.
        Byłbym wdzięczny gdybyś zechciał odpowiedzieć na moje pytania. Pozdrawiam.
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 20:03
          Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu.
          Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do
          Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie kasjerem
          stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./ stacja
          Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza
          grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten
          proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie
          rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już raczej
          po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca wojny
          do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby
          roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie
          skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali sie
          do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym
          cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol, Paczkowscy
          szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze
          austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu
          przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o
          tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/
          Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w
          Rzeszowie za krzoków.
          na razie tyle. Pozdrawiam
          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.05.03, 22:22
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Widzę, że podchodzisz poważnie do tematu.
            > Powiem ci na przykładzie moich dziadków, bo oni byli grek. kat. Przybili do
            > Rzeszowa ok. 1930 roku. Dziadek byl urzednikiem kolejowym /w rzeszowie
            kasjerem
            >
            > stacji towarowej do lat 50 tych./- zaczynal kariere we wróbliku szlach./
            stacja
            >
            > Rymanów/, był synem łemkow z tej miejscowości, babcia była córką proboszcza
            > grek. kat. z Deszna.Wiem, że szybko się spolonizowałi, tak że nawet ten
            > proboszcz miał do nich pretensje, że jego wnuczki /moja mma i ciocia/ nie
            > rozumieją ruskiej mowy, gdy przyjeżdżali na wakacje,w rzeszowie żyli już
            raczej
            >
            > po polsku. Chociaż ciocia /starsza córka/ uczeszczała na religię do konca
            wojny
            >
            > do cerkwi / zalesie lub do "Bala". O ich polonizaacji świadczą chociażżby
            > roczniki polskich gazet przedwojennyhc /jakie u nich były /.Zresztą po wojnie
            > skrzetnie ukrywali swoje pochodzenia przed wnukami. Moze tylko przyznawali
            sie
            >
            > do mego pradziadka tego ksiedza, po wojnie dbali o jego grób na znioszczonym
            > cerkwisku/. Srodowisko rzeszowskie - takie nazwiska jak Frodyma ,Mol,
            Paczkowsc
            > y
            > szybko sie polonizowali, Zresztą byli wykształceni albo w szkołach jescze
            > austro- węg. albo polskich. byli raczej wtopieni. O ich pochodzeniu
            > przypomnieli sobie dopiero szmalcownicy - drobni szantarzyści - pisałem ci o
            > tym/w tradycji rodzinnej pamieta sie nazwisko - ot polskie piekiełko/
            > Ich dzieci jak moja mama czy ciocia wyszły za przybyszy - jak to mówią w
            > Rzeszowie za krzoków.
            > na razie tyle. Pozdrawiam
            Dzięki za ciekawe informacje. Historia to moje hobby a dzięki tobie
            dowiedziałem się wielu ciekawych faktów. Fajnie, że przedstawiłes to na
            przykładzie własnej rodziny bo zawsze lepiej przemawia to do wyobraźni. Mam do
            ciebie jeszcze jedno pytanie i byłbym wdzięczny gdybys był w stanie na nie
            odpowiedzić. Interesuje mnie czy większość grekokatolików z Rzeszowa, Zalesia,
            Białej i Drabinianki wyjechała na Ukrainę czy też zmieniła obrządek i została w
            Polsce. Jeden z internautów napisał, że z Zalesia 55 rodzin wyjechało do Biłki
            pod Lwowem a reszta została. Tylko ile było tej reszty? Pozdrawiam i życzę
            wszystkiego dobrego.
            • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 12.05.03, 14:03
              Niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie.
              Masz jednak na linii żywą encyklopedię - p. Januarego.
              Dięki za ciekawy temat.
              Może wejdę jeszcze w dyskusję
              • 10.09.08, 16:25
                Gość portalu: Piotr napisał:

                > Niestety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie.
                > Masz jednak na linii żywą encyklopedię - p. Januarego.
                > Dięki za ciekawy temat.
                > Może wejdę jeszcze w dyskusję
                kto pyta nie błondzi
    • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:06
      Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego)
      nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne
      tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno
      (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim
      (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko-
      Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny etnicznie
      mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji.
      • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:25
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Jedna z północnych dzielnic Rzeszowa (obecnie na północ od dworca kolejowego)
        > nosiła nazwę Ruskiej Wsi. Były tam też tak zwane Budy Ruskowsiańskie. Zapewne
        > tam też kiedyś zamieszkiwała ludność ruska. Zdaje się, że także nazwa Pobitno
        > (org. Powitna) jest ruska. W XIV w. Rzeszów leżał na pograniczu polsko-ruskim
        > (dopiero Kazimierz Wielki i później Jadwiga przyłączyli Ruś Halicko-
        > Włodzimierską do Królestwa Polskiego). Są to więc historycznie tereny
        > etnicznie mieszane, które oczywiście ulegały stopniowej polonizacji.


        Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków
        Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do
        tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego
        pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance mieszka
        też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików, ale są już
        całkowicie spolonizowani.
        Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości
        łemkowskiej lub ukraińskiej.
        • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 00:28
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Na Pobitnem (nazwa ruska: Powietna) gównie do dziś mieszka sporo potomków
          > Ukraińców, którzy najczęsciej weszli w mieszane rodziny i niechętnie się do
          > tego swojego pochodzenia przyznają, ale podobno mają silną świadomość swojego
          > pochodzenia i dobrze znają historię Ukrainy. W Białej i na Drabiniance
          > mieszka też (chodzi o rdzennych mieszkańców) nieco potomków grekokatolików,
          > ale są już całkowicie spolonizowani.
          > Ponoć w Rzeszowie jest kilkaset osób przyznających się do narodowości
          > łemkowskiej lub ukraińskiej.

          O rety, sorry za zjedzenie "ł" w wyrazie "głównie". Ręczę, że to nie było
          celowe.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 17:23
            Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły.
            O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano
            nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami.
            Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary
            nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych
            ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego
            nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/
            • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 17:34
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Elekon - Wybacz, ale to "podobno","ponoć"- to raczej tylko puste domysły.
              > O Powitnej pisał na zasadzie domysłów Kotula. Ale już przed wojną próbowano
              > nazwę Pobitno wywodzić od przegranej bitwy Konfederatów Barskich z rosjanami.
              > Co do osob przyznających się do narodowości - parę lat/2-3/ temu były zamiary
              > nabożeństw grek. kat. u Bernardynów / oni i Dominikanie mają wykształconych
              > ojców mogących odprawiać w obu rytuałach - kat. i grek. kat./. Ale nic z tego
              > nie wyszło / jeśli jestem w błedzie proszę o korektę/

              Nie domysły. Mieszka na Pobitnem od przed wojny mój znajomy - rdzenny Polak,
              ale oparłem się na jego relacjach, stąd to "ponoc " i "podobno" - gdybym pisał
              co wiem sam na pewno, nie używałbym ich. Na Drabiniance mam zaś znajomych z
              mieszanej rodziny polsko-hmm-rusińskiej, bo jak twierdzą pochodzą od Łemków a
              nie od Ukraińców; przed wojną chodzili do cerkwi grekokatolickiej na Zalesiu,
              pół rodziny wyjechała na Ukarinę, pół została tu i spolonizowała się. Wiadomość
              jest więc tu z pierwszego źródła.

              Co do nabożeństwo grkokatolickich u Bernardynów to chyba jeszcze były z rok
              temu, ksiądz dojeżdzał z Przemyśla. Nie wiem jak jest teraz.
        • Gość: Wlodek IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.09.06, 04:37
          Byc moze chlopak z pod rzeszowskiej wsi Drabinianka ,ktory wstrzymal Anglie
          na
          Wembley do tej grupy sie zalicza.Brawo p.Janku!
    • Gość: gość IP: 213.216.66.* 12.05.03, 08:46
      Dziękuję wam za wszystkie cenne informacje. Temat bardzo mnie interesuje choć
      nie pochodzę z Rzeszowa i nie mieszkam w Rzeszowie. Co do grekokatolików w
      Rzeszowie a także innych miejscowościach w okolicy to przeglądając wyniki
      kolejnych spisów ludności XIX i XX wiecznych zauważyłem, że ich liczba
      systematycznie spadała co wyraźnie wskazuje na postępującą polonizację.
    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 12.05.03, 18:42
      Według wyników spisu powszechnego z roku 1921 w Rzeszowie mieszkało 13 345
      łacinników oraz 193 grekokatolików, w Białej 657 łacinników i 543
      grekokatolików, w Drabiniance 988 łacinników i 42 grekokatolików, w Hadlach
      Szklarskich 722 łacinników, 399 grekokatolików, w Matysówce 920 łacinników, 73
      grekokatolików, w Pobitnie 1957 łacinników, 5 grekokatolików, w Staroniwie 1469
      łacinników i 9 grekokatolików i wreszcie w Zalesiu 527 łacinników i 279
      grekokatolików. Jak więc widać nigdzie w powiecie rzeszowskim grekokatolicy nie
      stanowili większości ludności. Najbliższa miejscowość gdzie grekokatolicy
      stanowili większość to była Tarnawka w powiecie przeworskim 268 łacinników i
      825 grekokatolików. Ale Tarnawka to była ruska wyspa w polskim morzu i
      miejscowości położone na wschód aż do Sanu były w większości polskie.
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:12
        Bardzo ciekawe są Twoje dane.
        W ksiązce M.Siwickiego Dzieje konfliktów polsko- ukraińskich tom 3 znalazłem
        ciekawe dane : cytuję /str 219/ Obok samego rzeszowa były jeszcze dwie wioski
        ukraińskie :Zalesie i Biała. W zalesiu była piękna murowana cerkiew, zbudowana
        przez Ukraińca, który wrócił z ameryki w 1889 r, /.../ W zalesiu nabożeństwo
        odprawiano w obrządku grekokatolickim, tylko kazanie było po polsku, aby
        wszyscy rozumieli, gdyż większośc wiernych mówiła tylko po pollsku. 10 km na
        poludnie od rzeszowa były wioski Gwożdzianka, Blizianka i Malówna /chyba
        Malawa - mój dopisek - Piotr /Największe skupisko Ukraińców było w Gwożdziance,
        ponad połowę stanowili ukraińcy.
        To tyle cytatu. Nota bene - tak zaczyna się opis rzezi mieszkańców tej wioski
        sprawianionej przez polskich sąsiadów w kwietniu 1945.
        Ksiązka sprawia straszne wrażenie /z powodu realcji dot. też okolic Leżajska/,
        jest napisana przez Ukraińca, chyba troche nacjonalistę, ale jest często
        cytowana przez polskich historyków.
        • Gość: demograf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 14:05
          Bardziej prawdopodobna nazwa Małówka zamiast "Małówna".
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 21:33
        A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
        Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
        Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
        1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
        Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
        widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny cyrylicą "Pamiatka
        ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi! O.
        Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
        niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi Gościu/dyskusji.
        • Gość: House IP: *.smlw.pl 13.05.03, 01:03
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
          > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
          > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
          > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
          > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
          > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny
          cyrylicą "Pamiatka
          >
          > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi!
          O.
          >
          > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
          > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi
          Gościu/dyskusji.

          HMMM.... JESTEŚ GREKOKATOLIKIEM CZY TWOJA PRA FAMILIA BYŁA ???
          • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 13.05.03, 09:14
            POL - KATOL. Z TYMI PRA
            • Gość: upek IP: *.viknet.pl 12.06.06, 20:53
              up
          • 10.09.08, 16:20
            jak wyżej
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 13.05.03, 06:52
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > A teraz mam przed sobą cenną pamiątkę po rzeszowskich grekakatolikach.
          > Książeczka do nabożenstwa z podpisem /cyrilicą/właściciela Konstantin
          > Pawłowicz /.../ 1.2.1930- pisana cyrilicą "Molitwosłowec dlia ditiej" Lwow
          > 1906. w niej też kilka obrazków m.in. z wizerunkiem ikony Matki Boskiej z
          > Zalesia - jest tam do teraz w prawym, bocznym ołtarzu /w każdym razie Ją tam
          > widzialem kilka lat temu. na jednym z obrazków wpis odręczny
          cyrylicą "Pamiatka
          >
          > ostanioj likcji religii i zakińczenia szkilnowo roku. Do pobaczenia w niebi!
          O.
          >
          > Roman Baga. Resziw dnia 23 czerwnia 1943 r." To życzenie "Do zobaczenia w
          > niebie" mogłoby stanowić motto rozpoczętej przez Ciebie /Drogi
          Gościu/dyskusji.
          Widzę, że dyskusja nieźle się rozwinęła, nie spodziewałem sie tego. Co do motta
          to bardzo mi sie podoba i jestem za. Pozdrowienia z Tarnowskich Gór.
    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 14.05.03, 14:25
      A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
      mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było duzo
      małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś
      grekokatolików.
      • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 16:19
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
        > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było
        > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakichś
        > grekokatolików.

        Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej
        dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w
        1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
        prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
        Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo
        niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
        O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz nazwy,
        świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu
        zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji kaplica
        św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
        cerkwi.

        Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone
        prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów i
        okolice.
        Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
        miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450 wyznania
        rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu jeszcze
        w 1895 roku była świątynią drewnianą.
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:11
          Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
          wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym. Brak
          potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu osady
          ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca przed 1889
          rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny istnienia
          podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla
          Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną narodowością/. Pozdrawiam
          • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:13
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
            > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
            > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu
            > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
            > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
            > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
            > narodowością/. Pozdrawiam

            POBITNO. Z lektury Pęckowskiego "Dzieje miasta Rzeszowa do końca XVIII wieku"
            (Rzeszów 1914, wznowienie -reprint z 2002) i przytaczanych przez niego
            dokumentów z XIV i XV wieku wyraźnie widać, że dzisiejszą nazwę ta dzielnica
            zawdzięcza prawdopodobnie bitwie (str. np. 9, 51, 52) stoczonej tu przez
            Konfederatów Barskich 13. sierpnia 1769 roku (zresztą usytuowanie osady nad
            rzeką blisko miasta sprzyjało temu, że stawała się terenem walk, ostatnio w
            czasie wyzwalania Rzeszowa przez Armię Czerwoną i oddziały Armii Krajowej w
            sierpniu 1944 roku.) Pierwotnie było Powitna, Powietna, podajesz też Powirchna,
            a spotkałem się też gdzieś z "Powiethna". Nie znam wcale języka ukraińskiego,
            słabo rosyjski i nie jestem etymologiem, ale zdaje się że zagadka pochodzenia
            źródłosłowu każdej z tych nazw, bazując na języku polskim albo rosyjskim nie
            jest aż tak skomplikowana.
            Warto chyba się cofnąć to tego, o czym sam wspominasz. Pisze Pęckowski na str.2
            i 3 "Dziejów..." z 1914 roku, że teren Rusi Czerwonej, należący raz do Polski,
            raz do Rusi Kijowskiej, przechodził z rąk do rąk. Rzeczywiście, zaglądając np.
            do atlasu historycznego mamy te tereny ujęte jako należące prawie pod Lwów do
            Mieszka I przed 981 rokiem, potem utracone, potem znów przyłączone do Polski,
            bo ujęte w granice Państwa Polskiego z 1025 roku i potem, pod koniec XI wieku,
            za czasów Władysława Hermana, znów należące do Księstwa Halickiego, aż po czasy
            Kazimierza Wielkiego, który przyłączył je ostatecznie do Polski ok. roku 1340,
            chyba nawet na zasadzie lenna (niech mnie historycy poprawią ewentualnie)
            książąt ruskich składanego polskiemu królowi jako ich władcy. Z tych czasów i z
            okresu poprzedzajacego przyłączenie, mamy granicę państwową, a potem należącej
            już do Polski Rusi Czerwonej, przebiegającą nieco na południowy zachód od
            zaznaczanego już na mapach Rzeszowa, co znaczyłoby, ze nie tylko Pobitno, ale i
            cały przedlokacyjny, lewobrzeżny Rzeszów ze Staromieściem, Ruską Wsią i nawet
            Świlczą, Głogowem Młp i Sokołowem Młp. należały w tym czasie do Rusi Halicko-
            Włodzimierskiej (potem Czerwonej), a przebieg granicy państwowej przed
            przyłączeniem Rusi Czerwonej do Polski, w rejonie załomów Wisłoka wskazuje na
            Czudec jako potencjalną strażnicę graniczną. Ale wcześniej, bo w wieku XI
            jest też przebieg granic Polski z czasów Kazimierza Odnowiciela z roku ok.1040
            i Rusi Kijowskiej za Jarosława Mądrego. Tu granica biegnie bardziej na wschód
            i przecina z południa na północ Wisłok właśnie przed załomem, w którym rzeka
            zmienia bieg w kierunku wschodnim tuż powyżej Rzeszowa. To by mogło znaczyć, że
            w tym czasie pierwotny Rzeszów, być może położony na obecnym rynkowym wzgórzu,
            a może na terenach zwanych potem Staromieściem, jak i również okoliczne osady,
            mogły pełnić funkcje osad granicznych. Pęckowski pisze, ze przynależność
            Rzeszowa do leżącej już w Polsce Rusi Czerwonej ustaliła się najwcześniej na
            zjeździe księcia Daniela "z Bolesławem V. W Tarnowie ok.1262 roku. Tam, o ile
            się zdaje, określono granice Małopolski i Rusi, Rzeszów zaś i Czudec miały
            stanowić jakoby graniczne twierdze między obu państwami." Pęckowski w
            przypisach podaje źródło: Ilnickij "Starodawnyje hałyckije horody" Lwow 1860
            oraz "Szaranewycz "Istoryja hałycko-wołodymirskoj Rusy", Lwow 1865.

            Jeśli tak, to nazwę dzisiejszego Pobitnego można próbować ustalać:
            POWITNA albo POWIETNA - dość prosto od słowiańskiego "powitać". Gród na granicy
            mógł więc "witać" przybysza tuż za rzeką w innym państwie, od
            polskiego "powitać" - stąd Powitna, albo od słowa pokrewnego
            rosyjskimu "priwietit' " - przywitać, być może istniejącego kiedyś tak jak do
            dziś w polskim w dwóch formach: PRZYwitać lub POwitać (stąd by była POwietna).
            Interesujące może być też porównanie do rosyjskiego "witat' " tj. unosić się ku
            górze, krążyć, albo do rosyjskiego wyrazu "wieth", który oznacza "zniszczony,
            rozpadający się, zmurszały", więc w kontekście Pobitnego jako miejsca
            powtarzajacych się walk "Powiethna" może oznaczać np. teren zniszczonego,
            opuszczonego grodu, pobojowiska, zupełnie podobnie jak w polskim
            przekształciliśmy nazwę tej osady do formy "Pobitno".

            Dodatkowo przecież mamy tam ni to wzgórze, ni to kopiec, ni to kurhan i z tego
            co wiem w ogóle porządnie, jeśli nie wcale, nie przebadane archeologicznie,
            zresztą jak całe Pobitno, nie mówiąc już o jakimś jego sensownym
            zagospodarowaniu na wzór kopców w innych miastach jako atrakcyjnego miejsca w
            Rzeszowie. Może badania archeologiczne to pole do popisu dla istniejącego od
            niedawna wydziału archeologii rzeszowskiego uniwersytetu?

            Od tego wzgórza, albo w ogóle od pagórkowatego wyniesienia osady może też
            pochodzić kolejna, słowiańsko-ruska pewnie nazwa POWIRCHNA, czyli
            od "wirch", "wierch" (np. Kasprowy Wierch), "wierzch", coś położone na wzgórzu,
            szczycie , wierzchołku. W języku rosyjskim mamy: "wierchnyj" - górny
            albo "wierchowoj" - jedno ze znaczeń jako "położony w górze rzeki",
            mamy "powierch" jako przyimek "znajdować się na kimś, na czymś",
            albo "powierchu" znaczy "u góry, z wierzchu".
            Szkoda, że nie zauważyłem, zeby zajął się tym profesjonalnie jakiś
            językoznawca, najlepiej pewnie gdyby znalazł sięjakiś chętny do wyjaśnienia
            tego ukrainista.

            Jak widać jednak jest w czym wybierać.

            Co do cerkwi na Pobitnem, to opierałem się na książkach dra Malczewskiego o
            których piszę po sąsiedzku. Mimo jak piszesz braku potwierdzenia
            archeologicznego (porządnych badań chyba nawet nie było) istnienia cerkwi w
            Pobitnem, Malczewski powołując się na "Akta Grodzkie i Ziemskie z czasów
            Rzeczypospolitej Polskiej" z "Archiwum Bernardyńskiego we Lwowie" tom XVII,
            Lwów 1870-1906 pisze, że według wzmianek pisanych z końca XV wieku "popi mieli
            swoje siedziby w Zalesiu i Powiethnej" jeszcze w 1499 roku. Stamtąd też
            pochodzą przytoczone przeze mnie nazwy, tj. pojawiajace się zresztą bodaj też u
            Pęckowskiego "Popowy Staw" i "Popowe Jezioro" na Staromieściu. Fakt istnienia
            siedziby popa w Pobitnem potwierdza chociażby to, że mniejsza sąsiednia Malawa
            płaciła dużo większą taksę na parafię rzymskokatolicką w Rzeszowie (do której
            obie wsie należały) niż Pobitno. Pobitno płaciło, według danych Archiwum
            Diecezji Przemyskiej na początku XV wieku tylko 16 groszy taksy, zaś Malawa
            płaciła 2 grzywny, 15 groszy i 4 denary.
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:42
              Brawo.Wielkie dzięki -już drukuję
          • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:16
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
            > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
            > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miejscu
            > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
            > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
            > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
            > narodowością/. Pozdrawiam

            RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów
            kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej
            mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole
            osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
            istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia
            osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze
            wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską
            enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko
            potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle
            nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero
            niedawno.

            Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką
            na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego za "Liber
            conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej".
            Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie w
            latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54). W
            nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie
            dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich
            okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była
            przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do
            Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym
            przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie
            płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była
            zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub unickich.

            Pozdrawiam.

            • Gość: gość IP: *.kopernet.org 19.05.03, 18:41
              Gość portalu: Elekon napisał(a):

              > Gość portalu: Piotr napisał(a):
              >
              > > Pobitno - nazywane rownież Powirchna, Powitna to prawdopodobnie
              > > wczesnośredniowieczny gród graniczny lub strażnica przy brodzie rzecznym.
              >
              > > Brak potwierdzeń np w formie badań archeologicznych o istnieniu w tym miej
              > scu
              > > osady ruskiej a tym bardziej cerkwi, Pewne to drewniana cerkiew istniejąca
              >
              > > przed 1889 rokiem w zalesiu. także nazwa Ruska Wieś to tylko ślad leksykal
              > ny
              > > istnienia podgrodzia. Rownie dobrze mogła to byc pogardliwa nazwa
              > > konkurencyjnej dla Staromieścia osady /nie zwiazana z konkretną
              > > narodowością/. Pozdrawiam
              >
              > RUSKA WIEŚ. Malczewski, zresztą nie odosobniony wywodzi nazwę z czasów
              > kazimierzowskich, jako podkreślajacą etniczną lub religijną odrębność jej
              > mieszkańców na tle otaczających ją, o polskim i rzymskokatolickim żywiole
              > osad. Nie rozumiem Twojego argumentu, że "Ruska Wieś to tylko ślad leksykalny
              > istnienia podgrodzia", albo "pogardliwa nazwa konkurencyjnej dla Staromiescia
              > osady". Jeśli Cię dobrze rozumiem i jeśli by przyjąć pierwszą Twoją Piotrze
              > wersję, trzeba by uznać, że Rzeszów (czy Staromieście) był samotną polską
              > enklawą na terenach zamieszkałych przez ludność ruską. To jednak tylko
              > potwierdza tezę, którą chcesz obalić. Drugi Twój wariant jest o tyle
              > nietrafiony, że określenie "ruskie" nabrało pejoratywnego znaczenia dopiero
              > niedawno.
              >
              > Dodatkowo za zamieszkiwaniem Ruskiej Wsi przez ludność prawosławną czy unicką
              > na przełomie XIV i XV wieku przemawia przytaczany przez Malczewskiego
              za "Liber
              >
              > conclusionum" kapituły przemyskiej "wykaz dochodów z włości rzeszowskiej".
              > Wykaz zawiera statut z roku 1390 zatwierdzony przez sądy grodzkie i ziemskie
              w
              >
              > latach 1424 i 1429 (Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich, tom VIII nr 47 i 54).
              W
              >
              > nim wyszczególnione są nazwy osad, z których kapituła otrzymywała regularnie
              > dziesięcinę. Choć w wykazie znajdują się nazwy Rzeszowa i wszystkich
              > okolicznych miejscowości, nie ma w wykazie w ogóle Ruskiej Wsi, która była
              > przecież wówczas odrębną, niemałą miejscowością (włączono ją formalnie do
              > Rzeszowa dopiero w 1903 roku), mimo że mówi się o niej jako o nieformalnym
              > przedmieściu po praz pierwszy już w roku 1457. Świadczyłoby to o tym, że nie
              > płacąca dziesięciny rzymskokatolickiej kapitule w Przemyślu Ruska Wieś była
              > zamieszkana być może całości nawet przez wyznawców prawosławnych lub
              unickich.
              >
              > Pozdrawiam.
              >
              Twoje argumenty wydają mi sie przekonywujące. Z drugiej strony skoro Ruska Wieś
              była zamieszkała przez ludność prawosławną to dlaczego w czasach nowożytnych
              tzn. w XVIII, XIX wieku mieszkali tam sami rzymokatolicy? Przecież w takiej
              Drabiniance czy Matysówce przetrwały do czasów nowozytnych nawet niewielkie
              grupy ludności ruskiej. Wracając jeszcze do nazwy Ruska Wieś to w moich
              stronach dokładnie niedaleko Lublińca na Górnym Śląsku znajduje się wieś
              Rusinowice. Sa to tereny oddalone ładnych parę kilometrów od najbliższego
              ruskiego osadnictwa, które znajdowało sie właśnie pod Rzeszowem.
              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:34
                Uzupelniam - sądzę,że Staromieście było wczesnośred. grodem "nieruskim" - czy
                mówiąc po prostu polskim i z takim zapleczem, Ruska wieś mogła być jego
                wschodnim podgrodziem , czy sąsiednią osadą.Nie stosowałbym zamiennie, czy
                utożsamiał pojęcia staromieścia i ruskiej wsi, a tym bardziej "Bud
                ruskowsiańskich". Mowiąc o śladzie l. - chyba zbyt chcialem "napuszyć" swoją
                wypowiedź.Co do cerkwi i ludności mówię o tym w rozmowie z Elkonem.
                Ps Boże - co bedzie jak do naszej dyskusji dobiorą się "naukowcy" i "esteci" -
                zetrą na proch i przyklepią
                • Gość: sas IP: *.dsl.easynet.co.uk 19.10.03, 22:21
                  > Boże - co bedzie jak do naszej dyskusji dobiorą się "naukowcy" i "esteci" -
                  > zetrą na proch i przyklepią


                • 10.09.08, 16:53
                  to kawałek rzeszowa ???
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:57
              Brawo, brawo z drobnym ale ... J.Motylewicz w dziejach rzeszowa str.226 / też
              wcześniejsze i dalej/ pisze :"natomiast przekazana w tradycji wiadomość o
              istnieniu na pograniczu Ruskiej wsi cerkwi, w miejscu pozniejszego kościoła
              Jana Chciciela, nie znalazła do tej pory potwierdzenia żródlowego. w wieku XVII
              spotykamy Rusinów w mieście tylko sporadycznie Była to już ludność osiadła tu w
              wyniku naturalnego ruchu ludności."
              Jeszcze raz przepraszam za brzydką insynuację - prowokację.
              Ps Mój znajomy czytając naszą dyskusję powiedział ; boję się,że na Białej
              prędzej znajdziesz fermę strusi/a jest, jest/ niż jakiegoś unitę .
              Pozdrawiam
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:12
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Gość portalu: gość napisał(a):
          >
          > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie tam
          > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna było
          >
          > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie jakich
          > ś
          > > grekokatolików.
          >
          > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejszej
          > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcze w
          > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
          > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
          > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardzo
          > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
          > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz
          nazwy,
          > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia stawu
          > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji
          kaplica
          >
          > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
          > cerkwi.
          >
          > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszczone
          > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzeszów
          i
          >
          > okolice.
          > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
          > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450
          wyznania
          >
          > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu
          jeszcze
          >
          > w 1895 roku była świątynią drewnianą.

          Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
          1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
          cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
          1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
          24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
          teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
          wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński.
          Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
          wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
          zaliczam - smutne
          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:06
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: gość napisał(a):
            > >
            > > > A może by się odezwał ktoś z Białej albo Zalesia. Myślę, że ludzie ta
            > m
            > > > mieszkający powinni sporo wiedzieć na ten temat. Przecież przed wojna
            > było
            > >
            > > > duzo małżeństw mieszanych i pewnie większość ludzi miała w rodzinie j
            > akich
            > > ś
            > > > grekokatolików.
            > >
            > > Jestem z Zalesia, ale raczej "przystokiem". Może, wracając do wcześniejsze
            > j
            > > dyskusji, zainteresuje Cię fakt, że jak podają stare akta grodzkie, jeszcz
            > e w
            > > 1499 roku pop miał swoją siedzibę w "Powietnej" oraz Zalesiu oraz
            > > prawdopodobnie w Ruskiej Wsi (rejon dzisiejszej ul. Kochanowskiego i
            > > Siemieńskiego). O Pobitnem poza tym wiadomo, że w XV i XVIw. płaciło bardz
            > o
            > > niewielką jak na ilość mieszkańców taksę na parafię w Rzeszowie.
            > > O niegdysiejszej obecności popa na Staromieściu lub Ruskiej Wsi, oprócz
            > nazwy,
            > > świadczą zapisy o nadaniu przez dziedzica proboszczowi ze staromieścia sta
            > wu
            > > zwanego "popowym jeziorem". Według żywej jeszcze w XVIII wieku tradycji
            > kaplica
            > >
            > > św. Jana Chrzciciela w tej dzielnicy została postawiona na miejscu dawnej
            > > cerkwi.
            > >
            > > Obie cerkwie, tj. w Pobitnem i Ruskiej Wsi (Staromieściu?) zostały zniszcz
            > one
            > > prawdopodobnie w czasie licznych najazdów wojsk nieprzyjacielskich na Rzes
            > zów
            > i
            > >
            > > okolice.
            > > Co do Zalesia, to według spisu na koniec XIX wieku, wówczas jeszcze tę
            > > miejscowość, a nie dzielnicę, zamieszkiwało 700 mieszkąńców, w tym 450
            > wyznania
            > >
            > > rzyskokatolickiego, 221 grekokatolików i 29 żydów, a cerkiew na Zalesiu
            > jeszcze
            > >
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka
            z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście
            z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą
            szacują
            > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
            > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obządek łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do
            nich
            >
            > zaliczam - smutne
            A to ci niespodzianka. Wreszcie dowiedziałem sie ilu grekokatolików uniknęło
            wysiedlenia i pozostali po wojnie w Rzeszowie. z tego co piszesz wynika, że
            większość grekokatolików pozostała na miejscu zmieniając tylko obrządek. Może
            sie mylę ale biorąc pod uwage ich daleko posuniętą polonizację i latynizację
            nie było to chyba trudne. Jeśli chodzi o byłą cerkiew w Zalesiu mam pytanie
            dotyczące jej architektury. Czy posiada ona wyraźny charakter bizantyjski, czy
            gdybym przyjechał do Zalesia to od razu bym sie zorientował, że to była
            cerkiew, czy też jej architektura jest zbliżona do wzorów łacińskich np.
            Katedra św Jura we Lwowie jest moim zdaniem bardzo zbliżona pod wzgledem
            wyglądu do kościołów rzymskokatolickich. Mam też drugie pytanie, czy książkę
            ks. Malaka o parafii Słocina można gdzieś kupić?
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 06:25
              sZKODA,gosciu,żę nie mogę/na razie/ Ci pomóc w jej zdobyciu. Cenne resovianum -
              dla mnie był to prezent-zaskoczenie.
              Była w księgarniach choć to typowe wydawnicwo lokalne. Wydało sem.duchowne,
              wspolnie z gminą Krasne. Zobacze co da sie zrobić
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 18:20
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > Co do Zalesia,
          > w 1895 roku była świątynią drewnianą.

          Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
          1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
          cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
          1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
          24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
          teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
          wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński.
          Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
          wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
          zaliczam - smutne
          • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 23:28
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Co do Zalesia,
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka
            z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście
            z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą
            > szacują teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945
            > roku wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek
            > łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do
            > nich zaliczam - smutne.

            Swoje dane opieram na literaturze o Rzeszowie specjalistów (w razie czego służę
            źródłem), a nie na opowiadaniach jednego księdza i jednej babci grekokatoliczki.
            Więcej pokory Piotrze i mniej pochopnych podsumowań. Nie jesteś pępkiem swiata,
            mimo, że masz ukraińskich przodków.



            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 06:43
              Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi
              W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy
              Skłaniam łeb w pokorze
              Zarzut podtrzymuję
              • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 14:58
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Sorry- masz rację. A więc do konkretów mój drogi
                > W dyskusji dwa razy Cię prowokowałem - tylko w celu pozyskania twojej wiedzy
                > Skłaniam łeb w pokorze
                > Zarzut podtrzymuję

                Sorry, ale mam trochę pracy, a jak mam już coś pisać, to chciałbym żeby wyszło
                ciekawie i w miarę rzetelnie. Postaram się coś napisać, bo z różnych
                szczątkowych informacji, jakie znalazłem, wyłania się dość ciekawa historia,
                chyba za mało nam Rzeszowianom znana.

                Co do Twojegó głwonego zarzutu, to informacje o istnieniu jeszcze w roku 1895
                starej drewnianej cerkwi mam z dwóch książek-broszur dra Jana Malczewskiego,
                autora wielu studiów o historii Rzeszowa i jego starej architekturze:
                1. "Dzielnice Rzeszowa", Rzeszów 1989 oraz "Zabytki architektury sakralnej
                Rzeszowa", Rzeszów, 1992.

                Sam fakt istnienia przez pewien czas starej obok nowej cerkwi nie wydaje się
                wcale dziwny, znamy to przecież dobrze w wielu innych sytuacji, np. budowy
                nowego kościoła obok starego, choć rzeczywiście niektóre źródła podają, że
                cerkiew drewniana "przetrwała do 1889 roku", choć nie wiadomo dokładnie czy
                oznacza to datę końca jej funkcjonowania do celów kultu, czy fizycznego
                istnienia.

                Pozdrawiam


                • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 19:16
                  Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego Inwentarza
                  cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano tu cerkiew
                  drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w roku 1793. Ta
                  cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z licho wypalonych
                  cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w kształcie krzyża, z jedną
                  kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za staraniem gr. kat. proboszcza ks.
                  Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze składek w całej Galicji. cerkiew
                  konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej następuje opis wymiarów i wyposażenia
                  oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu można
                  dyskutować np co stylu budowli etc
                  Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne.
                  Serdecznie pozdrawiam
                  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 23:51
                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                    > Cytuję, jak powiedziałeś, "jakiegoś księdza" - "Weedług najstarszego
                    > Inwentarza cerkwi w Zalesiu/w jezyku niemieckim/ z 2 .12.1818 roku zbudowano
                    > tu cerkiew drewnianą na fundamencie kamiennym w stylu łacińskich kościołów w
                    > roku 1793. Ta cerkiew stała do roku 1889, w którym zbudowano nową murowaną z
                    > licho wypalonych cegieł na fundamencie kamiennym w stylu romańskim w
                    > kształcie krzyża, z jedną kopułą, pod wezwaniem wnibowzięcia NMP, za
                    > staraniem gr. kat. proboszcza ks. Jana Nehrebeckiego z ofiar parafian i ze
                    > składek w całej Galicji. cerkiew konsekrował biskup Julian Pełesz" - dalej
                    > następuje opis wymiarów i wyposażenia
                    > oraz ciekawy opis postawy tego proboszcza. Ja wiem - z tezami tego cytatu
                    > można dyskutować np co stylu budowli etc
                    > Moze jednak wybierzmy rozwiązanie polubowne.
                    > Serdecznie pozdrawiam

                    No cóż, przyznam, ze się trochę odgryzłem z tym księdzem. Ale ksiądz księdzu
                    też nierówny ;).
                    Coś tam stukam na boku na temat cerkwi na Zalesiu Gościowi ze Śląska, ale
                    jeszcze nie gotowe, czasowo też krucho, bo nie ma opracowań, w których byłoby
                    to wszystko zebrane w całość i trzeba łowić niemal pojedyncze zdania. Nasz
                    Gość, jeśli mocno interesuje się historią powinien poważnie zastanowić się nad
                    porządną kwerendą w rzeszowskich bibliotekach (Uniwersytecka, Wojewódzka)i w
                    archiwum państwowym w Rzeszowie. Można to chyba połączyć z wakacyjną eskapadą
                    np. Ale coś na pewno napiszę, bo temat wciąga i szczerze mówiąc wciągnął i
                    mnie, i dużo nowych, ciekawych faktów o tym, co przecież od lat "o rzut
                    beretem", dotarło do mojej świadomości.

                    No właśnie, co do podanego stylu architektonicznego tej budowli to ja bym też
                    dyskutował.
                    Proponuję więc, jak w tytule, trochę cierpliwości, a na pewno tu jeszcze zajrzę
                    i pogadamy. Jest o czym.

                    Pozdrawiam również.
                    • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 06:31
                      Czekam - swoją drogą to wstyd dla nas rzeszowiaków, że to gość ze śląska
                      prowokuje nas do pracy i "uzewnętrznienia" ciekawego tematu. A propo Eli -
                      przynajmniej dla Niej ta dyskusja już się przydała.
                    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:33
                      Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z
                      tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne
                      ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę,
                      że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam.
                      • 10.09.08, 16:28
                        Gość portalu: gość napisał:

                        > Temat jest rzeczywiście na tyle interesujący, że chyba latem wezmę sobie z
                        > tydzień urlopu i wybiorę się do Rzeszowa. Ale na razie mam nadzieję na kolejne
                        > ciekawe informacje od Piotra i Elekona a może też innych internautów bo widzę,
                        > że zaglądają tu a nawet piszą także inne osoby. Pozdrawiam.

                        będzie rekord p[ostów czy nie ??
              • Gość: dymek25 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:23
                Oj Piotrze,Piotrze kolejny raz już "prowokujesz".
              • 16.03.06, 14:25
                Oj Piotrze, Piotrze,kolejny raz "prowokujesz".
          • 10.09.08, 16:21
            Gość portalu: Piotr napisał:

            > Gość portalu: Elekon napisał(a):
            >
            > > Co do Zalesia,
            > > w 1895 roku była świątynią drewnianą.
            >
            > Mylisz sie drogi kolego. Polecem Dzieje parafii Słocina ks. Franciszka Malaka z
            >
            > 1997 roku.Rzecz bardzo dobra - polecam. Jest tam caly rozdzial poswięcony
            > cerkwiom i parafiom w zalesiu .Ksiazka fascynujaca.Cerkiew drewniana stała do
            > 1889 roku. Wtedy powstala murowana Ks. Nehrebecki - owczesny paroch w liście z
            > 24 maja 1890 roku twierdził, że "postawił cerkiew za 12 tys. zł, którą szacują
            > teraz na przeszlo 30 tys. zl. Acha wg tej ksiązki 35 rodzin w 1945 roku
            > wysiedlono pod Lwów pozostali w ilości 800 osób przyjeli obrządek łaciński.
            > Drogi Gościu ze śląska - strzeż się mystifikacji ze strony uczestników forum
            > wypowiadających się na każdy temat bez nadmiernej wiedzy. Pan Elkon sie do nich
            >
            > zaliczam - smutne
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:01
        Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
        zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
        drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei w
        rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
        grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
        Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
        okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i 17
        prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
        Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
        korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
        była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet planowane
        msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
        Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
        Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna cerkiew/
        po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 17:47
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
          > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
          > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei
          w
          >
          > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
          > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
          > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
          > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i
          17
          Drobna poprawka : 20725 katolikow, 385 grekokatolików,12 841 mojżeszoego
          wyznania ,17 prawosławnych,37 ewangelików. Przpraszam pisałem z pamięci teraz
          cytuję za Z.Wojcikiem Z dziejów Rz. 1935-1939
          >
          > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
          > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
          > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
          > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet
          planowane
          >
          > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
          > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
          > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna
          cerkiew/
          > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 14.05.03, 18:00
            Widzę Piotrze, że wykonałeś kawał dobrej robory, a temat chyba cie wciągnął.
            Cieszy mnie to, że mozna z kimś podyskutować na tematy związane z historią i na
            chwilę się oderwać od coraz bardziej zwariowanego świata. Poza tym uważam że
            warto znać swoje korzenie a także znać historię swojego miasta i regionu.
            Pozdrawiam Rzeszów z deszczowych Tarnowskich Gór.
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 21:26
              Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat.
              Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję.
              Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow?
              Pozdrawiam.
              Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe
              miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na rowerze
              Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę"
              Dobranoc
              • Gość: gość IP: *.kopernet.org 14.05.03, 21:57
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Nie tyle wciagnąl ile po prostu pracuję nad tym tematem od paru ladnych lat.
                > Nie chciało sie mi za bardzo przelewać tematu na papier. A teraz mam okazję.
                > Myślisz, że od ręki wyciągal bym tyle materiałow?
                > Pozdrawiam.
                > Ps moja specjalność /tez jako hobby/to łemkowszczyzna, ale rzeszow to ciekawe
                > miejsce, zwłaszcza,że objechalem wielokrotnie opisywane miejscowości na
                rowerze
                > Jak nie masz nic przeciwko to jeszcze "ponudzę"
                > Dobranoc
                Nudź chłopie jak najdłużej! Jeśli nie masz nic przeciwko temu to zadam ci
                jeszcze parę pytań ale już nie dzisiaj. Idę spać. Dobranoc.
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 15.05.03, 07:22
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Zalesie w 1939 roku : parafia liczyła 1425 wiernych, z z czego 290 w
          > zalesiu /30 %/, 641 w Białej /48%/, 200 w rzeszowie, 45 W matysówce,22 w
          > drabiniance oraz 200 w okolicy, a takze 6 w tyczynie i 21 w łańcucie. Z kolei
          w
          >
          > rzeszowie na dzień 31 .12.1937 bylo łacznie 385 mieszkańców wyznania
          > grekokatolickiego w tym 298 na pobyt staly i 87 na pobyt czasowy / akta
          > Archiwum P. w Rzeszowie , akta m rzeszowa sygn 3456/. Tylko ciekawe, że w tym
          > okresie było łacznie 20 725 mieszkańców, w tym 11998 wyznania mojżeszowego i
          17
          >
          > prawosławnych. Rzeszów pozdrawia Tarnowskie Góry.
          > Ps Co aktualnych mieszkańców - znam 4 rodziny rzeszowskie /katolickie/ o
          > korzeniach grek- kat. ale tylko jedna ktorej czlonek/kobieta/ urodzila się i
          > była chrzczona w tm wyznaniu, reszta to wnuki- już katoliki.Ale nawet
          planowane
          >
          > msze grek. kat. mialy być organizowane bardziej pod potrzeby przybyszy z
          > Ukrainy /handlarzy/ zamieszkujących rzeszów.
          > Realnie - czynni grekokatolicy to tereny od Jarolawia /piękna, czynna
          cerkiew/
          > po Przemyśl- czynne 3 albo 4 cerkwie, w tym Bazylianie i katedra /cudna/
          Widzę Piotrze, że zgromadziłeś potężną wiedzę na temat rzeszowskich
          grekokatolików. Przyjmij moje gratulacje. Bardzo dużo się dzisiaj ciekawego
          dowiedziałem. Nie wiem natomiast czy znasz wyniki pierwszego spisu ludności
          Galicji przeprowadzonego przez Austriaków w roku 1785. Spis ten określał ilość
          mieszkańców i wyznanie każdej miejscowości. Informacji na ten temat udzielali
          nie sami mieszkańcy ale proboszczowie poszczególnych parafii. Wyniki spisu są
          zamieszczone w książce Zdzisława Budzyńskiego "Ludność pogranicza polsko-
          ruskiego w drugiej połowie XVIII wieku" I tak według danych spisowych Białą
          miało zamieszkiwać w tym czasie 200 rzymokatolików i 390 grekokatolików,
          Zalesie 180 rzymokatolików i 190 grekokatolików, Matysówkę 300 rzymokatolików i
          55 grekokatolików. W pozostałych miejscowościach spis nie notuje grekokatolików
          choć myślę, że na pewno mieszkali w Rzeszowie czy Drabiniance ale pewno było
          ich tak niewielu, że proboszcz grekokatolicki z Zalesia ich nie wymienił. Przy
          okazji mam do ciebie Piotrze kilka pytań. Po pierwsze czy orientujesz się może
          w ilości małżeństw mieszanych pomiędzy grekokatolikami a łacinnikami w okresie
          międzywojennym? Po drugie czy masz jakieś informacje na temat zmiany obrządku z
          grekokatolickiego na rzymskokatolicki w okresie międzywojennym a może i
          wcześniejszym? Myślę, że takie zjawisko istniało. Wiem, że np. w Przemyślu w
          latach 1918-1939 aż 1118 osób porzuciło Cerkiew Greckokatolicką i przeszło do
          Kościoła Rzymskokatolickiego. Po trzecie, czy wiesz może ilu mieszkańców
          liczyły Biała, Zalesie, Matysówka i Drabinianka w roku 1939? I wreszcie
          ostatnie pytanie czy posiadasz jakieś informacje na temat wcześniejszej
          obecności grekokatolików czy może wcześniej prawosławnych w innych
          miejscowościach koło Rzeszowa? Jeszcze raz serdeczne dzięki za wszelkie
          informacje i pozdrawiam.
          • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 15.05.03, 08:47
            ponieważ dzięki mojemy przyjacielowi /nota bene właścicielowi połowy grodziska
            na pobitnem/ zyskałem fajne informacje o zalesiu, w tym cud- książkę cyt.
            księdza wrócę do tego wieczorem. A statystykę rzezowską korygowałem - trochę
            się rąbnąłem. Do wieczora
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 17:40
              Witam.
              danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat,
              może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej
              wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o
              treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej podpisani
              Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała,
              matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje:
              -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste
              małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości
              chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu.
              -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić
              świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w
              uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu.
              -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza.
              Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż.
              polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają
              według pezpisów kościoła swego obrządku...."
              Co do statystyki : cytuję
              "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich tylko
              650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba
              grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było grek.
              kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie
              wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -1437,
              w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."
              Tyle ksiądz Malak.
              To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam
              Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do tach
              miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno
              Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare
              miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie
              względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50 km.szczerze
              mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań
              wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do
              magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub
              przemyskim.
              • Gość: gość IP: *.kopernet.org 15.05.03, 18:50
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Witam.
                > danych ilościowych pod pyt. 1 na razie nie mam.Natomiast mam ciekawy cytat,
                > może cię zadowoliW natsepstwie zawartej w 1863 roku konkordii regulującej
                > wspólzycie między rzym i grek.kat. w galicji zawarto ugode w zalesiu o
                > treści "Na mocy Konwencyi dnia 6.X.1863 w Rzymie zwartej ... My niżej
                podpisani
                >
                > Plebani, za porozumieniem należacych do parafii naszych gromad : Biała,
                > matysówka i zalesie /.../porozumieliśmy się, jak następuje:
                > -Biała. Wszystkie małzeństwa mieszane idą za obrzadkiem Gospodarza. czyste
                > małzeństwa polskie w święta uroczyste ruskie dla miłej zgody i miłości
                > chrześcijańskiej wstrzymać sie od robót w polu.
                > -matysówka. EWszystkie małżeństwa mieszane, bez róznicy obrządku mają święcić
                > świeta polskie i zachowywać posty polskie. Czyste małzeństwa ruskie w
                > uroczysteswita polskie mają wstrzymać sie do robót ciężkich w polu.
                > -Zaklesie. w Zalesiu idą wszystkie święta i posty za obrządkiem gospodarza.
                > Polakom wolno robić w polu w świeta uroczyste polskie. o czystych małż.
                > polskich i ruskich nie ma tu mowy gdyż takowe świeta i posty zachowywać mają
                > według pezpisów kościoła swego obrządku...."
                > Co do statystyki : cytuję
                > "W bialej grek. kat. stracili przewagę liczebną w roku 1938 gdyż było ich
                tylko
                >
                > 650/w r.1897- 820 a katolików rzymskich było 700.W matysówce liczba
                > grekokatolików w roku 1938 spadła do 47 na 920 katolików, w zalesiu było
                grek.
                > kat. 291, a katolików 695. Ogólna liczba wiernych grek-kat w parafii zalesie
                > wzrastala : w roku 1865 - 1175,1892r. - 1480, 1897 r. - 1518 i w 1938r. -
                1437,
                > w tym rzeszów 200, zapewne żołnierze w koszarach, może i chorzy w szpitalu."
                > Tyle ksiądz Malak.
                > To nie odpowiada za bardzo na Twoje pytanie ale tyle tylko mam
                > Co miejscowości Saładiak /mówiłem o nim na poczatku podaje ogolne dane do
                tach
                > miejscowości jak Blizianka, bonarowka, Brzyska wola, Dąbrowica, Dębno
                > Gwożdzianka, Kulno, kuryłówka,Leżajsk oparówka, ożanna ,piskorowice, stare
                > miasto,tarnawka gm hyzne.Mozna je nagiąć do formuły Koło rzeszowa -to pojęcie
                > względne - to miejscowości dawnego woj.rzeszowskiego -promień ok.50
                km.szczerze
                >
                > mówiąc statyski są dośc nudne.Na koniec pytanie - szczegółowość twoich pytań
                > wskazuje nie na hobby jak w moim przypadku ale raczej na jakąś przymiarkę do
                > magisterki?.Jeśli tak to namawiam do wizyty w archiwum - rzeszowskim lub
                > przemyskim.
                Dzieki za ciekawe informacje. Intersuje mnie nie tylko statystyka choć mogło
                powstać takie wrażenie a magistrem na szczęście jestem już od roku. Pozdrawiam.
              • Gość: plonka IP: *.w82-122.abo.wanadoo.fr 03.01.06, 11:04
                my father P?onka marcin born matysowka 1907 is father P?onka antoni mother
                Pasko zofia salutations
    • Gość: eli IP: *.res.pl / 10.1.2.* / *.res.pl 17.05.03, 12:16
      Bardzo ciekawy wątek. Do niedawna widziałam tylko, że Rzeszów oprócz katolików
      zamieszkiwała ludność wyznania mojżeszowego.
    • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 02:08
      Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana
      jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz
      znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami
      słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie
      ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze
      starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia
      wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult.
      W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z
      wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety
      już nie żyje.
      • Gość: gość IP: *.kopernet.org 18.05.03, 10:24
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Dawna cerkiew w Zalesiu ma zdecydowanie bizantyjską architekturę - zbudowana
        > jest na planie krzyża greckiego, przykryta jest bizantyjska kopułą. Wewnątrz
        > znajduje się piękny obraz Matki Bożej w typie Hodegetrii - jest to łaskami
        > słynący obraz Matki Boskiej Zaleskiej pochodzący z XVII lub XVIII w. W czasie
        > ostatniej konserwacji obrazu odkryto pod obecną warstwą malarską jeszcze
        > starszą, bardzo ciekawą ikonę Matki Bożej. Niestety odstąpiono od odsłonięcia
        > wcześniejszego obrazu prawdopodobnie ze względu na istniejący kult.
        > W ostatnich dniach dowiedziałem się, że sołtys Zalesia powrócił w 1956 r. z
        > wywózki na Ukrainę i ponownie zamieszkał przy obecnej ulicy Kiepury. Niestety
        > już nie żyje.
        Dzięki January za ciekawe informacje. Dzięki tobie, Elekonowi no i przede
        wszystkim Piotrowi moja wiedza na temat rzeszowskich grekokatolików ogromnie
        wzrosła. Gdyby udało ci się zdobyć jeszcze jakieś ciekawe informacje to napisz.
        Dla mnie osobiście najbardziej interesujące jest odtworzenie świadomości
        narodowej tych ludzi. Wiem, że ludzie wysiedleni na Ukrainę często znacznie się
        różnili od miejscowych Ukraińców i często byli przez nich nazywani Polakami. Z
        tego też powodu tzn. nieprzystosowania do nowego miejsca zamieszkania i
        uświadomienia sobie silnych związków z polskością całkiem sporo osób po 1956
        roku wróciło do Polski, z tym, że przeważnie wyjeżdżali oni na tzw. ziemie
        odzyskane. Piszę o tym dlatego ponieważ osobiście bardzo dobrze znam jednego
        pana, mieszkańca jednej z wiosek pod Jarosławiem, który był grekokatolikiem i w
        czasie wojny automatycznie przyznano mu ukraińska kenkartę choc on czuł sie
        raczej Polakiem i w ogóle nie znał języka ukraińskiego. Zresztą z tego co mi
        mówił w jego wiosce wszyscy grekokatolicy mówili tylko po polsku i w Cerkwi
        nabożeństwa też były po polsku. W 1945 roku został on wysiedlony wraz z rodziną
        (żona była rzymokatoliczką) w okolice Odessy. Czuł sie tam jednak bardzo
        nieswojo a miejscowi powszechnie uważali ich za Polaków. W 1957 roku pojawiła
        sie jednak możliwość powrotu do kraju, mój znajomy pojechał do konsalatu zdaje
        się w Kijowie i podając się za Polaka wrócił wraz z rodzina do kraju z tym, ze
        nie do rodzinnej miejscowości a do Gliwic. Nie wynikało to z jego woli tylko
        taki dostał nakaz, zresztą w rodzinnej wiosce i tak nie bylo do czego wracać.
        Dzisiaj ten pan jest stuprocentowym Polakiem do tego stopnia, że w ostatnich
        wyborach głosował na Ligę Polskich Rodzin, a o Ukraińcach wypowiada sie bardzo
        nieprzychylnie. Myślę, że przeżycia mieszkańców Białej czy Zalesia w Biłce
        Szlacheckiej mogły być podobne. Pozdrawiam.
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.05.03, 20:07
          Przepraszam - to znowu ja.
          Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza po
          wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w
          ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej świątyni.
          Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy -
          dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie
          na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat. ale
          inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy.
          Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki-
          U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje
          schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w
          bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w
          latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy
          ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej
          przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał
          legalnie , bo nie mógł.
          Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr.
          wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..". I
          naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają
          orszak drobnymi ale kamykami.
          Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok
          50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do
          drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało.
          Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o
          przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat.
          Pozdrawiam
          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 18.05.03, 20:36
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Przepraszam - to znowu ja.
            > Cerkiew w zalesiu - to przedewszystkim postępujaca "latynizacja" jej wnetrza
            po
            >
            > wojnie.Wyrzucenie ikonostasu przez "nowych" gospodarzy, zabytkowej ambony w
            > ksztalcie lodzi na skalach, obecnie przebudowane wnętrze XiX wiecznej
            świątyni.
            > Przed wojną zalesie bogata wioska , jak byśmy dziś powiedzieli badylarzy -
            > dostawców warzyw dla miasta /5 km oddalonego/. Myslisz, że dobrowolnie jedzie
            > na wschód tych 35 rodzin a pozostałych 800 os. porzuca wiarę, bliską kat.
            ale
            > inną.czekam na głosy ich potomków, może są wśród inter-żeglarzy.
            > Dzieki Gościu za piękne /i miłe/ slowa i odejście od statystyki-
            > U nas dalej, szczególnej w starszym pokoleniu polakow pokutuje
            > schemat :grekokatolik = ukrainiec= Upa = rzezie na wołyniu i łuny w
            > bieszczadach. Jeśli 70 letnia obecnie kobieta slyszała w polskiej szkole w
            > latach 50 tych za plecami wyzwiska- nałagodniejsze to ty banderówo, czy
            > ukrainko to ona obecnie slucha zawzięcie Rmaryja i nie pogada o swej
            > przeszlości. Pamietaj, że do lat 90 w Polsce kościól grek kat nie działał
            > legalnie , bo nie mógł.
            > Inne dowody - rok 2002.Jestem tam przypadkowo: Przemyśl-orszak ślubny ukr.
            > wychodzi z katedry grek kat na schody .Pieknie spiewa chor "Mnohije lita..".
            I
            > naraz pokazują sie przemyskie "batiary" - malolaty i z wizwiskami obrzucają
            > orszak drobnymi ale kamykami.
            > Inna scena - Hańczowa, robie zdjęcia pieknej cerkwi. Dwaj turyści,starsi ok
            > 50/ . czytają tablicę poswieconą ofiarom AWisla. I jeden z nich mówi do
            > drugiego - A bo im się k... wolnej Ukrainy zachciewało.
            > Namawiam na lekturę P. Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna" madra książka o
            > przeszlości i terażniejszości ukraińców, w tym grek. kat.
            > Pozdrawiam
            Fajnie, że się odezwałeś Piotrze i znowu coś ciekawego napisałeś. Ja też cię
            pozdrawiam.
    • 19.05.03, 08:23
      Podobno grekokatolicy mieszkali też w Hadlach Szklarskich i Hadlach
      Kańczuckich. Słyszałem o tym od kolegi więc nie jestem tego pewien na sto
      procent. Czy mieszkają tam do dzisiaj tego nie wiem.
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 18:38
        Z pewnoscią byli oni w H.Szklar.i Kańczudze , Krzeczowicach/ z okol. wsiami/,
        Manasterzu. Hadle -W 1938 415 grek kat. na 1260 mieszk. Jest
        zachowana /b.zadbana/ cerkiew - teraz kosciól, 2 kapliczki. Dolina gorska łaczy
        je z Tarnawką- fajna trasa rowerowa.
        Tak ogólnie w pobl. Rzesz. to byli oni na linii Leżajsk - przeworsk - Jawornik -
        Dynów no i oczyw. na wschód i południe.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 19.05.03, 20:03
          Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie
          interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej,
          Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto
          ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję
          od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób
          mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą
          sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić
          grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę
          powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu
          imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 21:12
            Pytanie wcale zasadne. Wybór z "Historii parafii ..." Zalesie: napisy grobowe
            Krystyna i Antonii Soltykiewicz,Jędrzej Michałek - diak cerkwi
            zm.17.05.1883,Julian Hanasiewicz - pleban grkkat. 1806-1881,przedostatni
            proboszcz Iwan Kamińskyj/napis grobowy cyrylicą - grób przy cerkwi/. Ostatni
            administrator parafii ks. Aleksander Holinka, Nikita ŚWIAROWSKI -fundator
            kaplicy cerkiewnej w Xvii w.Ponoć wszystkie napisy grobowe parafian grk.
            kat. "są pisane literami łacińskimi w języku polskim".
            Pozdrawiam - czekamy na głosy potomków mieszkańcow.January mówil o soltysie,
            ktory wrócil z wygnania
          • 10.09.08, 16:30
            Gość portalu: gość napisał:

            > Mam do was pytanie, może trochę głupie może naiwne ale sprawa jest dla mnie
            > interesująca. Chodzi mi o to czy grekokatolicy zamieszkali w Zalesiu, Białej,
            > Drabiniance i innych pobliskich miejscowościach mieli nazwiska i imiona czysto
            > ruskie czy też pod tym względem nie odróżniali się od łacinników? Nie oczekuję
            > od was podawania jakichs konkretnych nazwisk bo potomkowie tych osób
            > mieszkający do dziś w Rzeszowie (a może ich być ładnych parę tysięcy) mogą
            > sobie tego nie życzyć. Chodzi mi tylko o to czy mozna było odróżnić
            > grekokatolika od rzymokatolika po imieniu albo nazwisku. Ze swej strony mogę
            > powiedzieć, że u mnie na Śląsku stwierdzenie czyjejś narodowości po brzmieniu
            > imienia czy nazwiska było i jest absolutnie niemożliwe.

            jeśli ktoś się nazywa Dupa to pewno woląłby Apud
    • 20.05.03, 12:16
      Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze
      strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
      grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie razem
      pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych konfliktów.
      Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie przystąpiły
      do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między innymi na tym, że
      aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić obrządek na łaciński.
      I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci zamieszkałych
      na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
      przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w
      szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak wyglądało
      to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały nacjonalizm obu stron
      wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę,
      że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie
      czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam.
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:59
        W całej dyskusji do wyjasnienia tej sprawy zmierzamy.
        Zostały osoby które przeszły na katolicyzm /oczywiście z racji wieku
        większość /wszyscy ?/wymarła.
        Wyznanie unickie od wojny było zdelegalizowane- w cccp wręcz eksterminowane-
        niszczone fizycznie. Na ukrainie i u nas na terenach na wsch. od Jarosławia i
        beskidzie /a także pomorzu i tzw. ziem. odzyskanych/się odradza. u nas ma swego
        patriarchę - /bym nie pomylił tytułu/ abp Martyniuka /poprawcie ew.
        pomyłkę/Piękne cerkwie w Przemyślu i Jaroslawiu. No i na całej Łemkowynie.
        Pozdrawiam
        Ps Namawiam do lekturu wcześniejszych głosów Elkona, Januarego no i może mojego
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 17:09
          No i oczywiście są na całej 'ścianie wschodniej" - namawiam na odwiedzenie
          strony www parafii unickiej w Kostomłotach
      • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.03, 23:03
        dareczek72 napisał:

        > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie ze
        > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
        > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie
        > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych
        > konfliktów.
        > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie
        > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między
        > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić
        > obrządek na łaciński.

        Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i rozwój
        nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział
        unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali
        wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej Ukraińców
        i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści
        ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na
        Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut
        grubymi nićmi szytej stronniczości.

        Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu
        przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce,
        to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw po
        imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem
        podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne
        dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie
        przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez.

        I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w
        1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach,
        przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu
        jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach.
        Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków,
        podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom.
        W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział
        kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza
        asytstował pop.

        Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły. Przepraszam
        za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast
        wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i
        myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się
        jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie
        mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia.

        Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a
        jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie.


        > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci
        > zamieszkałych
        > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
        > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcje w
        > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak
        > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały
        > nacjonalizm obu stron
        > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myślę,
        > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytanie
        > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam.
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 21.05.03, 07:58
          Gość portalu: Elekon napisał(a):

          > dareczek72 napisał:
          >
          > > Przypadkiem trafiłem na ten wątek. Jest on bardzo ciekawy. Moi dziadkowie
          > ze
          > > strony mamy pochodzą ze Lwowa. Z tego co mi opowiadali współżycie
          > > grekokatolików i rzymskich katolików układało sie bezkonfliktowo. Ludzie
          > > razem pracowali, bawili się, żenili, nie było jakichś poważniejszych
          > > konfliktów.
          > > Konflikty pojawiły się dopiero tuż przed wojną kiedy władze polskie
          > > przystąpiły do tzw. wzmacnniania polskości na kresach. Polegało to między
          > > innymi na tym, że aby dostać jakąkolwiek pracę grekokatolik musiał zmienić
          >
          > > obrządek na łaciński.
          >
          > Panowie, apeluję o rzetelność. Każdy, kto neguje narodziny, istnienie i
          rozwój
          > nacjonalizmu ukraińskiego w połowie XIX wieku, w którym miała duży udział
          > unicka cerkwie niestety, pranie mózgu, jakie nacjonaliści ukraińscy stosowali
          > wobec grkokatolikiej ludności, teorie o wyższości rasowej i narodowej
          Ukraińców
          > i konieczności "oczyszczania narodowego" terenów do których nacjonaliści
          > ukraińscy rościli sobie pretensje, co doprowadziło do masowych rzezi na
          > Polakach u boku Niemców w czasie II wojny światowej, naraża się na zarzut
          > grubymi nićmi szytej stronniczości.
          >
          > Nie wiem kim są autorzy tego typu stwierdzeń i jakie mają cele w tego typu
          > przekłamaniach. Jeżeli reprezentujecie Panowie mniejszość ukraińską w Polsce,
          > to przede wszystkim jako Polak oczekuję od Was rzetelności i nazywania spraw
          po
          >
          > imieniu. Dałem chyba na tym forum dowód tego, że nie jest moim celem
          > podgrzewanie narodowościowych animozji. Traktuję historię jak wspólne
          > dziedzictwo nas wszystkich, ale proszę o uczynienie tego samego i nie
          > przemycanie - proszę wybaczyć - wypaczających prawdziwy jej obraz tez.
          >
          > I jeszcze jedno: miałem tego nie pisać. Moi dziadkowie z moją mamą uciekali w
          > 1942 roku przed rzezią dokonywaną dom po domu, ulica za ulicą, w Mościskach,
          > przez Ukraińców na Polakach. Ludzie uciekali w piżamach, nocą, do pociągu
          > jadącego na zachód. Chowali się przez mordercami w przydrożnych rowach.
          > Mordowali ukraińscy sąsiedzi, często lokatorzy i współlokatorzy Polaków,
          > podrzynając po kolei gardła także kobietom w ciąży, dzieciom i starcom.
          > W opinii moich dziadków była to dzicz, dobrze zorganizowany oddział
          > kilkudziesięciu mężczyzn, dobrze przygotowany do akcji i której co gorsza
          > asytstował pop.
          >
          > Nie chcę przez to powiedzieć, że dla mnie każdy Ukrainiec jest zły.
          Przepraszam
          >
          > za to się nam Polakom jak najbardziej należy, ale wolałbym raczej, zamiast
          > wyciągać wzajemne oskarżenia, szukać tego co nas kiedyś naprawdę łączyło i
          > myśleć o wspólnej przyszłości i zasypywaniu rowów pomiędzy nami. Tego się
          > jednak nie da zrobić, jeśli ze strony, której przedstawiciele niejednokrotnie
          > mieli krew na rękach, padają kolejne oskarżenia.
          >
          > Wybaczcie osobisty ton. Apeluję o nie rozpalanie ogni oskarżeń w tym wątku, a
          > jeśli mamy już to robić i do czegoś dojść, to róbmy to rzetelnie.
          >
          >
          > > I wielu grekokatolików to robiło choćby dwóch kuzynów mojej babci
          > > zamieszkałych
          > > na Kleparowie. Powodowało to oczywiście wściekłość Ukraińców poniewaz taki
          >
          > > przechrzta był dla ich narodu stracony. Do tego dochodziły różne restrykcj
          > e w
          > > szkolnictwie a także pacyfikacje wsi ukraińskich. Nie mam pojęcia jak
          > > wyglądało to w Rzeszowie ale myślę, że było podobnie. Niestety cały
          > > nacjonalizm obu stron
          > > wyszedł podczas wojny kiedy po obu stronach zginęło mase ludzi. No ale myś
          > lę,
          > > że mamy juz ten etap za sobą i to się juz nie wróci. Przy okazji mam pytan
          > ie
          > > czy po wojnie zostali w okolicach Rzeszowa jacyś grekokatolicy? Pozdrawiam
          > .
          Myślę, że Dareczek rzeczywiście troche się zagolopował. Moim zdaniem za
          konflikt polsko-ukraiński były odpowiedzialne oba narody. Było to po prostu
          zderzenie dwóch narodów, dwóch nacjonalizmów które rościły sobie prawo do tych
          samych terenów i jakikolwiek kompromis był tutaj niemozliwy. Ja również uważam
          podobnie jak ty, że obarczanie całą odpowiedzialnością Polaków za ten konflikt
          jest nieuczciwe. Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a
          nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę,
          że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod
          każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast
          dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z
          jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
          Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z
          drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na
          Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę
          więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna
          a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego
          tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy
          skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic.
          Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.05.03, 17:33
            Ja bym podziekował Elkonowi za otwarcie się i Gościowi za poglad na sprawę
            nacjonalizmów - w pełni go podzielam.
            Dla Goscia ciekawostka - na Zalesiu działało Towarzystwo Proświta, organizacja
            ukrainofilska, z siedzibą we Lwowie, zakładająca czytelnie, patronująca
            spóldzielczości ukraińskiej. Mieściło się w niskim, długim budynku naprzeciw
            cerkwi. Niestety został wyburzony gdzieś w latach 90 tych. na jego miejscu
            powstaly dwa, nowoczesne budynki parafialne. Ich uroda - kwiestia gustu.
            Przebudowa otoczenia dała jednak ładny widok na cerkiew z przebiegającej dolem
            ulicy.
            Drugi temat : w dziejach Rzeszowa /t.2/ znalazłem ciekawy artykuł na temat
            parafii, autorstwa szanownego profesora ŚWIEBODY -rzeszowiacy wiedzą o kim
            mowię.
            Jest tam sporo o obchodach świąt religijnych,świątecznych zwyczajach
            ludowych,malzeństwach mieszanych /ale Gościu bez statystki- czy demografii/a
            nawet o konfliktach katolickiej"kawalerki" z Budziwoja z grek. kat.kawalerami z
            Zalesia startującymi do piękności budziwojskich
            jak będzie zainteresowanie pocytuję.
            Ps muszę wrocić do wątku Dareczka typu religia - prac/kuzyni z Kleparowa/Oto
            jakiś czas temu mialem w ręce świadectwo moralności - dokument,który
            przedkladał Polak - ślusarz z podrzeszowskiej wsi starający się w latach 30
            tych o pracę w rzeszowskiej fabryce.W druku wykazywano wyznanie i brak
            zastrzeżeń co do "prowadzenia się"-nie pamiętam dobrze ale byl chyba podpisany
            przez "wójta i plebana"
            Pozdrawiam
          • 10.09.08, 16:23
            Gość portalu: gość napisał:

            Zgadam sie w zupełności, że powinniśmy szukać tego co łączy a
            > nie tego co dzieli, a myślę, że tego co łączy jest bardzo wiele. W ogóle myślę,
            >
            > że nie ma drugiego takiego narodu związanego z nami jak Ukraińcy i to pod
            > każdym względem historycznym, rodzinnym, kulturowym itd. Jeżeli natomiast
            > dyskutujemy o przeszłości to musimy być uczciwi i mówić całą prawdę tzn. z
            > jednej strony o czystce etnicznej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na
            > Polakach na Wołyniu czy rasowych teoriach różnych ukraińskich szowinistów a z
            > drugiej strony o akcji "Wisła" czy wspomnianych przoz Piotra morderstwach na
            > Ukraińcach w okolicy Leżajska. Tak więc również apeluję do Dareczka o trochę
            > więcej umiaru w sądach. W historii rzadko bywa tak, że jedna strona jest czarna
            >
            > a druga biała. W ogóle to myślę, że odeszliśmy troche od naszego głównego
            > tematu w czym niestety mam duży współudział. Proponuję zatem abysmy
            > skoncentrowali naszą dyskusje na grekokatolikach z Rzeszowa i okolic.
            > Pozdrawiam cie serdecznie i liczę na dalsze interesujące informacje i dyskusję.
    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 20.05.03, 13:29
      Kijow
      Tygodnik "Ukrajinśke Słowo" z 15.05.03. zamieścił relację M.Strichy z polsko -
      ukraińskiego forum dziennikarskiego w Ostrogu, poświęconego 60 rocznicy
      tragedii wołyńskiej; tytuł artykułu: "Niesymetryczność
      Wołynia": "...Najbardziej zapamiętałem dwa ostre pytania, jakie padły podczas
      dyskusji. Pierwsze postawił siwy weteran UPA, który (...) opowiedział, jak w
      czasach stalinowskich, zesłany wraz z innymi członkami UPA do obozu na Kołymie,
      gdzie więziony był wraz z żołnierzami AK, trzymał się razem z Polakami, śpiewał
      te same, co oni, pieśni. "Komu więc potrzebne było, by poróżnić nas właśnie
      dziś, po 60 latach?" - pytał. Drugie pytanie padło z ust polskiego
      intelektualisty, który wiele robi na rzecz porozumienia polsko -
      ukraińskiego: "My, Polacy, jednoznacznie potępiliśmy akcję "Wisła". Dziś
      jesteśmy - praktycznie - jedynymi adwokatami Ukrainy wobec Europy i nie jest to
      dla nas wcale proste, ponieważ nastroje społeczne w Polsce są bardzo różne.
      Dlaczego więc Ukraińcy nie chcą zrobić choćby jednego kroku w naszą stronę i
      poprosić o wybaczenie za te straszliwe wydarzenia, jakie miały miejsce na
      Wołyniu?". Odpowiedź na oba te pytania - pomimo ich pozornej prostoty - wcale
      nie jest łatwa. Akcję "Wisła" realizowały polskie oddziały wojskowe wykonujące
      rozkazy polskiego komunistycznego rządu. Świadomie podkreślam: komunistycznego -
      ponieważ ta właśnie okoliczność w istotny sposób ułatwiła zatwierdzenie w roku
      1990 rezolucji w tej sprawie przez Senat, w którym zasiadali prawie wyłącznie
      działacze antykomunistycznej "Solidarności". Zresztą, nie wszystko układało się
      tak prosto: mimo wysiłków podejmowanych przez posłów mniejszości ukraińskiej -
      Włodzimierza Mokrego i Mirosława Czecha, pomimo poparcia ze strony posłów UW,
      Sejm nie uchwalił analogicznej rezolucji. Naprawiło sytuację oświadczenie
      prezydenta Kwaśniewskiego, który w roku 1997 jednoznacznie potępił działalność
      władz polskich sprzed półwiecza. Ale - podkreślam - Aleksander Kwaśniewski
      poprosił o wybaczenie jako prawny spadkobierca tamtej władzy, która w roku 1947
      zastosowała zasadę odpowiedzialności zbiorowej wobec Ukraińców, obywateli
      polskich. Natomiast mordy na Wołyniu w roku 1943 popełnione zostały nie przez
      wojska niezależnej Ukrainy (jaka wówczas przecież nie istniała); nie dokonała
      ich również UPA jako zorganizowana struktura - ponieważ antypolskie akcje
      jednoznacznie potępili "melnikowcy", zaś sam organizator UPA, Taras Bulba -
      Boroweć odmówił podporządkowania się kierownictwu OUN, oświadczając, co
      następuje: jako rewolucjonista - państwowiec nie mogę podporządkować się
      kierownictwu organizacji, która rozpoczyna budowę państwa od wyniszczania
      mniejszości narodowej. Wreszcie, morderstwa na Wołyniu potępione zostały w
      lutym 1944 przez wielki autorytet dla mieszkańców Ukrainy Zachodniej -
      metropolitę Andrija Szeptyckiego. Również w środowisku "banderowskiej" OUN
      stosunek wobec akcji antypolskich był zróżnicowany. Mimo tego, co utrzymują
      niektórzy polscy historycy, III Konferencja OUN nie uchwaliła decyzji
      o "czystkach etnicznych" na Wołyniu; dowodzą tego dokumenty archiwalne. Co
      więcej, rzeczywisty szef OUN, Mykoła Lebid` (Stepan Bandera siedział wówczas w
      obozie koncentracyjnym) również był temu przeciwny. Zwyciężyło jednak
      stanowisko krajowego zarządu na Wołyniu, z Kłymem Sawurem na czele, (...) który
      faktycznie "pobłogosławił" chłopską żakerię, która rozpowszechniła się bez
      niczyjego rozkazu. Podkreślam - żakerię, wywołaną nie tylko trudną sytuacją
      związaną z wojną, lecz także całym kompleksem wcześniejszych krzywd na tle
      narodowościowym i socjalnym, uczynionych Ukrainie przez międzywojenną Polskę.
      Jednak 1 września 1944 nawet OUN oficjalnie odcięła się od antypolskich akcji i
      poczęła szukać porozumienia z AK w celu wspólnego przeciwstawienia się nowej -
      już radzieckiej - okupacji. Rozmyślnie wdałem się w te rozważania o charakterze
      czysto historycznym, aby skoncentrować uwagę na problemie: kto ze strony
      ukraińskiej powinien dzisiaj prosić o wybaczenie za masowe mordowanie polskiej
      ludności cywilnej?(...) Państwo (które dotychczas nie uznało UPA za stronę
      walczącą w II wojnie światowej?)?Intelektualiści? Mieszkańcy Wołynia?
      Potomkowie samych kombatantów? Jakikolwiek krok podjęty przez dzisiejsze
      państwo ukraińskie, plasujący się na płaszczyźnie moralnej (o odpowiedzialności
      politycznej - z powodów przedstawionych wyżej - mowy być nie może), nie będzie
      przez Ukraińców przyjęty pozytywnie, ponieważ nasi rodacy świetnie znają
      moralne oblicze kierownictwa państwa, doskonale utrwalone choćby na sławnych
      skądinąd taśmach. Dzisiejsi ukraińscy intelektualiści (...)nie mają
      wystarczających wpływów społecznych, w dodatku zaś nie mają w tej sprawie
      jednolitego stanowiska. Zaś mieszkańcy Wołynia i kombatanci wystarczająco mocno
      obciążeni są pamięcią o nie mniej przerażających morderstwach dokonywanych
      przez Polaków na ukraińskich kobietach, dzieciach i starcach. (...) Wydaje się
      bardzo prawdopodobne, że Leonid Kuczma poprosi Polaków o wybaczenie, (...)
      jednak skutków oczyszczenia moralnego dla społeczeństwa takie oświadczenie z
      pewnością nie przyniesie. Co więcej, jeśli prezydent wypowie tym razem zupełnie
      prawidłowe kwestie, znaczna część społeczeństwa a priori odbierze je z
      naturalną już ostrożnością. Pamiętać jednak należy, że bez względu na cokolwiek
      uroczystości związane z uczczeniem 60 rocznicy tragedii wołyńskiej odbędą się w
      lipcu w Warszawie i brak jakiejkolwiek reakcji ze strony ukraińskiej z całą
      pewnością nie zjedna Ukraińcom większej sympatii ze strony polskich elit
      (statystyczny Polak i bez tego ma dla Ukrainy mało sympatii). Jaka więc powinna
      być reakcja ukraińskiego społeczeństwa - i ze względu na moralność
      chrześcijańską, i ze względu na dalekosiężne perspektywy stosunków ukraińsko -
      polskich? (...) Powinniśmy wykonać naszą część drogi na spotkanie z Polakami.
      Nigdy jednak nie będziemy w stanie wykonać drogi, którą powinni zrobić Polacy.
      Podkreślam to, ponieważ sytuacja polska i ukraińska są w takiej mierze
      asymetryczne, jak asymetryczna jest kwestia odpowiedzialności za Wołyń. Owszem,
      na Ukrainie (nawet za czasów komunistycznych)żaden tekst o wyraźnej
      antypolskiej wymowie (analogiczny do smutnej sławy dzieła Edwarda Prusa "Łuny w
      Bieszczadach") nie znajdował się w oficjalnym obiegu. Jednocześnie jednak
      szkoła średnia wkładała do głów młodych obywateli schemat historyczny,
      zapożyczony jeszcze z czasów imperium: wspólna historia Ukraińców i Polaków, to
      wyłącznie historia ucisku i walki wyzwoleńczej (w znanym imperialno -
      radzieckim wariancie - o zjednoczenie w bratnim narodem rosyjskim). Schemat ten
      (wsparty faktami historycznymi, które rzeczywiście miały miejsce oraz starannie
      dobranymi cytatami z Szewczenki, a pomimo istnienia również innych faktów i
      innych cytatów) po dziś dzień panuje w ksenofobiczno - komunistycznych
      dyskusjach (czego jaskrawym przykładem może być uczony i poeta, Borys Olijnyk).
      Dla zwolenników takiego postawienia sprawy Polacy nie są braćmi - Słowianami
      (...), a "panami", ciemiężycielami, "katolikami". Obowiązkiem elit ukraińskich
      jest - jak sądzę - przede wszystkim złamanie tego schematu. (...)Jeśli uda nam
      się doprowadzić do masowej świadomości choćby część prac naukowych (...)
      młodszego pokolenia ukraińskich historyków - Natalii Jakowenko, Jarosława
      Hrycaka - pokonamy wówczas najważniejszą przeszkodę na szlaku zrozumienia
      tragedii wołyńskiej przez ukraińskąinię publiczną. Pozostanie -rzecz jasna -
      pamięć genetyczna tych, których przodkowie w II Rzeczypospolitej uważani byli
      za obywateli drugiego gatunku; pamięć ta przetrwa przynajmniej jeszcze jedno
      pokolenie. Pozostaje ostatni problem: obawy tych, którzy podejrzewają, iż
      przyznanie prawdy o mordowaniu cywilnych Polaków może zaszkodzić sprawie
      rehabilitacvji UPA. Im szybciej UPA uznana zostanie na Ukrai
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 16:27
        Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu
        osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter.
        unickich.
        Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd.
        Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki
        powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn
        wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych
        procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak
        niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w
        swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z
        odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza -
        plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie
        karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb postępowania /wiek
        Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno
        postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv
        wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu
        jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka
        postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty.
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 20.05.03, 20:05
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Mam dla Ciebie ciekawą ,jak mi się wydaje probę wyjaśnienia problemu
          > osadniczego Białej,Zalesia i innych miejsc, oderwanych od rdzennych ter.
          > unickich.
          > Może w dyskusji niepotrzebnie sięgaliśmy po średniow., okres grodowy itd.
          > Być może winę za to osadnictwo ponosi szlachta zagospodarowujaca pustki
          > powstałe wskutek zaraz czy najazdów... Tu cytat" Ponieważ parochie wyzn
          > wschodniego zakładało się szybciej i łatwiej, w przypadku prawosławnych
          > procedura kanonicza przebiegała bardzo szybko, a status popa, /.../ był tak
          > niski społecznie,że włascicielom majątku bardziej opłacało się umieszczać w
          > swoim majątku parochię wschodnią, niż mieć rozmaitego rodzaju kłopoty z
          > odrębnością jurysdykcyjnnnna, prawną i wysokim statusem pprawnym proboszcza -
          > plebana rzymskokatolickiego" /głos Tadeusza Trajdosa w dyskusji o osadnictwie
          > karpackim w "ŁEMKOWIE w historii i kulturze karpat"/Ten tryb
          postępowania /wiek
          >
          > Xvii - Xvii/ na tut. terenie potwierdzałaby historia parafii - tak podobno
          > postąpil któryś z Branickich w zalesiu.Nie wyklucza to istnienia parafii w Xv
          > wieku. W przypadku Tarnawki, Gwożdzianki,Blizianki czytałem wręcz o osadzaniu
          > jeńców kozackich na wyludnionym terenie. Do Twojego cytatu i głosu Dareczka
          > postaram się wrócić w oparciu o ciekawe cytaty.
          Na pewno było tak w wypadku Łemków, których osadzano na terenie Beskidu
          Niskiego od XVI wieku dlatego, ze wcześniejsze próby skolonizowania tych
          terenów przez ludność polska nie powiodły się. Zresztą nie wiem czy wiesz, ze
          osadnictwo wołoskie czyli w zasadzie łemkowskie dochodziło aż do terenów Śląska
          Cieszyńskiego. Wołoską wsią jest na przykład Istebna. Jednakże na terenach
          bardziej zachodnich tzn. Śląsk, Żywiecczyzna, Podhale nie było takiej pustki
          osadniczej jak w Beskidzie Niskim, istaniała poza tym dość gęsta sieć
          parafialna kościoła rzymskokatolickiego dlatego tamtejsi osadnicy dość szybko
          się spolonizowali. Osobiście wcale bym sie nie zdziwił gdyby na przykład
          pochodzący z Wisły Adam Małysz miał wśród swych przodków Łemków. To nie żart
          panowie, jestem trzeźwy i piszę jak najbardziej powaznie. Co do Zalesia, Białej
          i innych miejscowości pod samym Rzeszowem to myślę, że nalezy je jednak łączyć
          z osadnictwem średniowiecznym. Natomiast co do Tarnawki i pozostałych
          wymienionych przez ciebie miejscowości to hipoteza o ich zasiedleniu przez
          jeńców kozackich wydaje mi sie całkiem prawdopodobna. Tarnawka to zresztą
          troche dziwna miejscowość niemal czysto ruska gdy okoliczne miejscowości były
          czysto polskie i praktycznie w ogole nie było tam Rusinów. A tak w ogole to
          bardzo bym się ucieszył gdyby ktos podał jakies bardziej szczegółowe informacje
          dotyczące Tarnawki bo np. Białą i Zalesie mamy juz dość nieźle rozpracowane.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 21:00
            Tarnawka - nie bardzo taka wyspa- obok są Hadle szklarskie - 1 km doliną
            i cala dolina Mleczki z ruskim osadnictwem
            swoja droga musisz odwiedzić tą piekną miejscowośc- opisaną również w 'prawem i
            lewem" przy okazji opowieści o diable Stadnickim
            Swoją drogą twoja replika super
            gratuluję
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 22:31
              Przepraszam,za powtórzenia "swoja drogą ..." zaskoczyłeś mnie tą istebną, nie
              patrząc na mapę czy to obszar rusi szlachtyckiej ?
              Co do "naszego terenu" spotkałem się z tezą o "rotacji- wymianie" poddanych w
              następstwie buntu chłopskiego , cytat "Trzeba zaś wiedzieć, że pod Tyczynem
              naprzeciw Rzeszowa jest dwie wsie ruskie.Wedłu podania,chłopi tamtejsi zabili
              swego rządcę, więc Branicki dziedzic całą ludność przerzucił w głąb Rusi, a
              natomiast stamtąd sprowadził Rusinów. Tak niesie podanie" /.../"Może jednak to
              podanie dotyczy nie Branieckiego lecz Stanislawa Pileckiego, starosty
              grodeckiego, bo włąśnie za jego życia pojawili się tu Rusini, a takiemu
              nieobliczalnemu zawadiace mogło przydarzyć się, że Polaków przerzucił do
              spalonych wsi na wschodzie, a tamtejszych ruskich chłopów z popem osiedlił w
              tutejszych polskich wsiach"- Dedykuję Tobie ten cytat za Szczęsnym
              Morawskim "Pobitna pod Rzeszowem i cudownym, świętej pamięci Ks. Malakiem .
              Pozdrawiam - dobranoc
    • Gość: fafik IP: *.gw.intertele.pl 21.05.03, 13:53
      Gratuluje ciekawego wątku.
    • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.03, 00:22
      Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od
      Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną
      była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy obrządku
      rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane
      chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w kościół
      rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie zostali
      raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14
      rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są
      rzymskimi katolikami.
      Z literatury wynika, że na terenie pogórza, a prawdopodobnie także Kotliny
      Sandomierskiej ludność ruska do XIV w. i póżniej zamieszkiwała do linii rzeki
      Wisłok. I tak np. w 1264 r. podczas spotkania księcia halickiego Daniela z
      księciem krakowskim i sandomierskim Bolesławem Wstydliwym w Tarnowie dokonano
      rozgraniczenia księstw. Granica miała przebiegać pomiędzy Czudcem, a Rzeszowem.
      Czudec był najdalej na zachód położoną parafią w diecezji krakowskiej. Dopiero
      w XIV w. rozpoczęło się prawdopodobnie osadnictwo polskie na wschód od Wisłoka
      związane z zajęciem Rusi Czerwonej przez Polskę i Węgry po wygaśnięciu
      tamtejszej dynastii książęcej, z którą polscy książęta byli mocno skoligaceni
      przez liczne małżeństwa.
      Ciekawą sprawą jest jednak to, że historycy podają, że w czasach pierwszych
      Piastów - Mieszka i Bolesława Chrobrego do państwa polskiego należąły ziemie
      dużo bardziej wysunięte na wschód (tzw. Grody Czerwieńskie). W Przemyślu
      istniała prawdopodobnie jedna z siedzib książęcych z budowlami, po której
      pozostały budowle w stylu romańskim związanym z zachodnim chrześcijaństwem.
      Dopiero w połowie XI w. na około 300 lat ziemie między Przemyślem i Rzeszowem
      weszły w skład Rusi, co niewyklucza wszakże polskiego osadnictwa (granice nie
      były szczelne jak obecnie i każy mógł się przemieszczać w miarę swobodnie). Co
      do etnicznej przynależności mieszkańców tych ziem w okresie średniowiecza,
      trudno się wypowiadać używając współczesnych kategorii narodowych. Pierwotne
      plemiona słowiańskie, z których dopiero zaczynały się kształtować narody, były
      prawdopodobnie znacznie bliższe siebie (przynajmniej pod względem językowym)
      niż obecnie. Języki z biegiem czasu coraz bardziej oddalają się od siebie i
      różnicują, aby w końcu przekroczyć granicę wzajemnego zrozumienia. Zresztą
      język ukraiński jest nawet obecnie w znacznym stopniu zrozumiały dla Polaków i
      vice wersa. Natomiast przyjęcie odrębnych obrządków chrześcijańskich:
      zachodniego z językiem liturgicznym łacińskim przez ludność polską oraz
      wschodniego w wersji słowiańskiej z językiem starocerkiewnosłowiańskim przez
      ludność ruską musiało spowodować pewne rozgraniczenie tych społeczności
      szczególnie po schizmie wschodniej. Nieco inna sytuacja zaistniała po unii
      brzeskiej, kiedy greko- i rzymokatolicy stali się członkami tego samego
      kościoła.
      Przepraszam za te przydługie rozważania, ale tak jakoś mi się zebrało.
      Piękan murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od Krosna.
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 06:42
        Brawo - bo już myślałem,że "bohaterzy są zmęczeni".
        A ja znalazłem jeszcze jedną cerkiewkę - wg p.Świebody była na Białej"..w
        większe świeta odprawiano nabożeństwa w wielowiekowej, drewnianej cerkiewce,
        która dotrwała do poczatku xx w. Znajdowała sie ona przy do dzisiaj
        wypływającym żrodełku, na prawo od drogi z rzesz. do Tyczyna, jakieś 300 m za
        drugim skrzyzowaniem na lewo wiodacym do zalesia /ul. Robotnicza/" szkoda ,ze
        nie podaje żródła informacji.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 22.05.03, 19:48
          Przepraszam za moją nieobecność ale byłem trochę zajęty. Wielkie dzięki January
          za informacje dotyczące Blizianki. Jesli chodzi o osadnictwo okolic Rzeszowa to
          znakomicie je nakreśliłeś w ogólnych zarysach, pozwól, że ja przejde dzisiaj do
          szczegółów ale to za moment. Piotrowi natomiast dziekuję za informację
          dotyczącą Cerkwi w Białej. Ciekawi mnie dlaczego odprawiano tam nabożeństwa
          tylko w większe święta, przecięz w Białej bylo więcej grekokatolików niż w
          Zalesiu? Z tym świadectwem moralności to rzeczywiście śmieszna sprawa no ale
          każda epoka mo swoje śmiesznostki. W ogóle muszę wam powiedzieć, że wziąłem
          sobie dzisiaj dzień wolnego i pojechałem do Katowic do Biblioteki Śląskiej.
          Dowiedziałem sie tam wielu ciekawych rzeczy dotyczących osadnictwa okolic
          Rzeszowa a także rzeszowskich grekokatolików. Jesli chodzi o osadnictwo okolic
          Rzeszowa to tak jak juz mówiłem ogolna sytuacje nakresliłem January. Od siebie
          chciałem dodać, że właśnie w okolicach Rzeszowa, Przeworska, Jarosławia
          nastąpiło w ciągu wieków przesunięcie etnicznej granicy polsko-ruskiej daleko
          na wschód praktycznie az do Sanu. Natomiast całkowicie odmienny proces nastąpił
          w Beskidzie Niskim gdzie niezamieszkałe tereny zasiedlili Łemkowie i to az pod
          Krynicę. Jedne i drugie osadnictwo było spowodowane względami gospodarczymi
          Polacy masowo osiedlali się na bardzo dobrych glebach lessowych okolic Rzeszowa
          i okolicach Przeworska, Jarosławia, tereny górskie natomiast im nie
          odpowiadały. Byli rolnikami nie pasterzami więc co mieli siać w górach przecież
          nic by im nie wyrosło. Nie wiem czy wiecie ale np. w okolicach Tarnopola czyli
          parę setek od obecnej granicy polsko-ukraińskiej był znacznie większy odsetek
          Polaków niż w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim własnie ze względu na jakość
          ziemi. Natomiast tereny Beskidu Niskiego skolonizowali Łemkowie, którzy byli
          pasterzami i mieli doświadczenie w tego typu operacjach. Warto w tym miejscu
          dodać, że w okolicach Rzeszowa istniała równiez bardzo silna kolonizacja
          niemiecka. Niemcy osiedlali sie tu od połowy XIV wieku i przybywali przez śląsk
          i Małopolskę. Mieszkali w dość zwartych nieraz skupiskach. Tereny, na przykład,
          ziemi sanockiej i przemyskiej leżały wzdłuż ważnej drogi handlowej Śląsk-Kraków-
          Lwów-Morze Czarne, co przyczynilo się do atrakcyjności tych terenów. Jedna z
          wiekszych etnicznych wysp niemieckich powstała za panowania Ludwika
          Węgierskiego. Obejmowała ona Łańcut i 9 wsi na południe od miasta. Utrzymała
          odrębność etniczną az po wiek XVI i dopiero wówczas zaczęła sie polonizować.
          Ale np. Markowa utrzymała niemieckość do XVIII wieku. Wsie te zasiedlone były
          przez Niemców pochodzących z Saksoni. Były to: miasto Łańcut (Landshut), oraz
          wsie Handzlówka (Langenau), Albigowa (Helwigesau), Markowa (Markenhof), Nowa
          Wieś (Neudorf), Sonina (Schonewald). wówczas tez powstały w ziemi sanockiej
          wsie etnicznie niemieckie: Haczów (Hanshoff lub Hatshoff), Harta (Hart),
          Kombornia (Kaltborn), Nowotaniec (Lobetanz), Kielnarowa, rymanów, Zembertowa
          Wola, Rytarowce, Tyczyn, Hermanowa. Wsie te szybko uległy polonizacji. O tym,
          ze w wioskach tych istnieje ciągłość osadnicza od XIV wieku świadczą zachowane
          po dziś dzień niemieckie nazwiska oczywiście w polskiej wersji wśród
          mieszkańców Albigowej czy Markowej np. Trojnar czyli Treuner, Inglot czyli
          Engelhardt czy Cwynar czyli Zwirner. To tyle jeśli chodzi o sprawy osadnictwa.
          Może troche nie na temat ale myslę, że ciekawe. Przechodzę jednak do spraw
          rzeszowskich grekokatolików. Pisałes Piotrze o towarzystwie "Proświta" w
          Zalesiu. Okazuje się, że "Proświta" istniała też w samym Rzeszowie i w latach
          dwudziestych liczyła około 40 członków. W latach trzydziestych jednak
          członkowie z powodu trudnych warunków materialnych przestali płacić składki i
          działalność zamarła. Proboszczem parafii w Zalesiu był w latach 1907-1943 Iwan
          Kamiński. Okazuje się, ze największym jego problemem była duża ilość małżeństw
          mieszanych tak, ze skarzyl sie on nawet do kurii biskupiej w Przemyślu, że
          małżeństw czysto greckokatolickich jest bardzo mało. Kolejnym problemem była
          dość niska frekwencja na niedzielnych nabożeństwach. w pierwszej tzw. czytanej
          Mszy Świętej o godzinie 8.00 brało zazwyczaj udział 200-250 osób, w drugiej
          tzw. śpiewanej o godzinie 10.30 około 100-150 osób. Biorąc pod uwagę, że cała
          parafia miała około 1300-1400 wiernych była to bardzo mała frekwencja. Wynikała
          ona z tego, ze do Cerkwi uczęśzczali głównie mieszkańcy Zalesia natomiast
          wierni z Białej, Matysówki czy Rzeszowa przeważnie uczęszczali do kościołów
          łacińskich a grekokatolikami byli tylko formalnie. Oczywiście kazania odbywały
          sie po polsku bo tutejsi grekokatolicy ani w ząb nie rozumieli języka
          ukraińskiego, natomiast sama liturgia była w języku starocerkiewnosłowiańskim.
          Myślę, że w tym kontekście łatwo jest zrozumieć dlaczego aż 800 osób zmieniło
          po wojnie obrządek na łaciński. Myślę, że byli oni tak mocno zasymilowani, że
          nie stanowiło to dla nich większego problemu. W ogóle zastanawia mnie kim czuli
          się grekokatolicy z Zalesia, Białej, Drabinianki, Polakami czy Ukraińcami?
          Najlepiej byłoby o to zapytać samych zainteresowanych przeciez wiekszość z nich
          została na miejscu. Niestety ja nie mam mozliwości zapytania o to starszych
          mieszkańców tych miejscowości ale może ktoś z was by się ośmielił? Szczególnie
          liczę na mieszkańca Zalesia Elekona. W kazdym razie byłbym bardzo wdzięczny. Po
          księdzu Kamińskim parafie przejął ks. Aleksy Holinka, który dotrwał aż do
          likwidacji parafii w marcu 1945 roku. Widziałem tez zdjęcie cerkwi w Zalesiu
          ale mimo to trudno mi okreslić czy ma ona wygląd czysto bizantyjski czy tez
          jest mocno zlatynizowana. Obstawiałem bym raczej to drugie szczególnie jeśli
          sie porówna ta cerkiew ze znanymi mi Cerkwiami w Warszawie czy Lublinie. Dobra
          bedę już kończył, wiem, że i tak troche przegiąłem jeśli chodzi o objętość
          tekstu. Pozdrawiam
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 21:47
            W zakresie osadnictwa niemieckiego / austriackiego/ czytałem rownież o
            osadnikach /saksońskich?/- wieku Xix w okolicach Mielca.
            Co do zagadnień stosunkow wyznaniowych na zalesiu - obawiam się czy czasami nie
            próbujesz "wyważać otwartych już drzwi". Okazuje sie,że były one przedmiotem
            badań m.in. historyków opracowujących materiały do "Dziejów Rzeszowa " -
            doprowadzone do 1945 roku. Do tej pory ukazaly sie już trzy tomy, w których są
            dość obszerne rozdzialy poświęcone grek. kat.Rzeszowski badacz - historyk Józef
            Świeboda /m.in. nauczyciel licealny i akademicki- obecnie już pewno emeryt ale
            czynny badawczo/powołuje się w swych opracowaniach m.in na badania terenowe i
            informatorów spośród mieszkańców Białej, zalesia i Rzeszowa i dość obszerną
            bibliografię. W Rzeszowie działają również pasjonaci - badacze historii regionu
            tacy jak Panowie Marek Czarnota i Bogusław Kotula /syn wspaniałego badacza
            historii regionu,mistrza gawędy historycznej, patrona rzeszowskiego Muzeum
            Etnograficznego ś.p doc. Francziszka Kotuli - autora klasycznego już
            opracowania "Tamten Rzeszów"/- autorzy licznych opracowań ksiązkowych,
            artykułów prasowych i audycji telewizyjnych.Jest też duże srodowisko naukowe
            skupione wokół Uniwersytetu Rzeszowskiego. Oczywiście jestem jak najbardziej za
            podtrzymywaniem tej dyskusji - jest ona pasjonująca.
            Jednocześnie widzę Twoje wysoce profesjonalne podejście do tematu, znacznie
            odbiegające od poziomu dyskusji na wszelkich forach .
            Może więc za pomocą naszych dyskutantów, lub np za pośrednictwem redakcji
            rzeszowskiej GW nie próbowałbyś nawiązać kontaktu z rzeszowskim srodowiskiem
            naukowym lub którymś z w/w pasjonatów.
            serdecznie pozdrawiam pozostając na czuwaniu w ramach tematu.
            • Gość: january IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 01:02
              Ciekawą sprawą jest przynależność etniczna dawnych mieszkańców wsi położonych
              pomiędzy Rzeszowem i Krosnem (Blizianka, Gwoździanka, Krasna, Węglówka,
              Bonarówka, Rzepnik itd.). Była to ludność ruska, ale chyba nie utożsamiająca
              się z Ukraińcami. Na bardzo ciekawych stronach poświęconym Rusinom Karpackim
              (www.carpatho-rusyn.org) miejscowości te wymienione są jako wsie łemkowskie.
              Nie wymieniono wśród nich ani Zalesia, ani Białej, a więc to musiałabyć już
              ludność pochodzenia ukraińskiego. Co do przynależności językowej i etnicznej
              Łemków zdania są podzielone. Przeważnie ich dialekt uważa się za jeden z
              dialektów ukraińskich. Wg amerykańskiego portalu internetowego
              www.ethologue.com należącego do Uniwersytetu w Dallas (jedne z najlepszych
              stron poświęconych językoznawstwu) istnieje odrębny język rusiński (ang.
              rusyn), którym posługują się m.in. Bojkowie, Hucułowie i Rusini Zakarpaccy
              (Zakarpacie należące do Ukrainy i wschodnia Słowacja). Zdaje się, że Łemkowie
              nie zawsze uważają się za Ukraińców, sami siebie nazywają niekiedy Rusnakami.
              Spotkałem się z opinią Ukraińców, że Łemkowie są wobec Ukraińców podobną grupą
              jak Górale wobec Polaków. W etnogenezie Łemków, Bojków i Hucułów podkreśla się
              jednak ich wołoskie pochodzenie (a więc wywodzą się z terenów obecnej Rumunii
              zamieszkanej przez zromanizowanych Daków).
              Jaka była świadomość etniczna mieszkańców ruskich wsi podrzeszowskich? Tego nie
              wiemy, choś być może ktoś to opisał. Ulegli bardzo szybko polonizacji
              (częściowo wymuszonej wobec zagrożenia przesiedleniami), a więc ich poczucie
              odrębności narodowej i religijnej było prawdopodobnie niskie. Łemkowie
              zamieszkujący Beskid Niski nawet po wysiedleniu na ziemie zachodnie i północne
              potrafili zachować (przynajmniej część z nich) odrębność etniczną, która w tej
              chwili bardzo szybko się odradza. Nie został jeszcze rozwiązany problem zwrotu
              wywłaszczonych ziem i powrotu Łemków w Beskid Niski. Przesiedleni Łemkowie
              często zlali się w jedno z przesiedlonymi Ukraińcami i zatracili swoją
              odrębność.
              Wzmiankowany już Ethnologue podaje, że językiem ukraińskim w Polsce mówi
              obecnie 1,5 mln osób (największa mniejszość językowa), choć trzeba przyznać, że
              mniejszość ta jest znacznie mniej widoczna niż np. mniejszość niemiecka czy
              nawet litewska. Wynika to chyba ze znacznego rozproszenia oraz praktycznie
              pełnej dwujęzyczności.
              Pozdrawiam uczestników dyskusji.
              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.05.03, 07:20
                Przeczesałem juz kiedyś internet pod katem interesującego nas tematu i
                znalazlem wspomnianą stronę karpatorusów - b.ciekawa, gdyż są podawane dane co
                do ilości grek. kat, w/g schematyzmow w podziale na dekanaty i parafie
                miejsowości, "wezwania" świątyń- ale właśnie brak opisów interesujących nas
                terenów.na stronach ukraińskich znalazlem nawet b.ciekawe opracowania na temat
                świątyń drewnianych /w tym reprint z lat 30 tych/.Na "Lemko pages" bardzo
                interesujące opracowanie na temat pochodzenia nazwisk łemkowskich / Iwana
                Krasowskiego - naukowca ukrainskiego, żarliwego zwolennika "autochtonizmu
                Rusinów w Karpatach"/ i szereg linków.Ale temat rusinów z okolic Rzeszowa -
                brak ciekawych wzmnianek.Polecem stronę Haliczyna - Ukraińca Romana Zacharego.
                Jest też opublikowany na Lemko Pages, wspólcześnie opracowany schematyzm
                grekokatolicki, scalone opracowanie /autorstwa jak dobrze zapamietałem -
                Błażejowskiego za lata 1898-1938 - niestety brak pełnego zakresu publikacji.
                Ps Tu ciekawostka - Krasowski /urodzony w Desznie/ jak i załozyciel strony
                łemkowskiej - Walter Maksymowicz /z korzeniami w nieistniejącej Wołtuszowej/
                to chyba byliby przed wojną parafianie mojego pradziadka.
                Pozdrawiam
                Ps Gosciu ze ŚLĄSKA - CZEKAMY NA CIEBIE
                • Gość: gość IP: 213.216.66.* 26.05.03, 13:23
                  Dzięki za wszystkie ciekawe wypowiedzi na tym forum. Myślę, że w lipcu wybiorę
                  się do Rzeszowa a może również Przemyśla i w tamtejszych archiwach i
                  bibliotekach znajdę wiele interesujących mnie rzeczy. Z drugiej strony w żadnym
                  archiwum chyba bym nie znalazł takich informacji jak np. ta o rodzinie Piotra i
                  dlatego jeśli ktoś z was ma jakieś ciekawe informacje na temat grekokatolików w
                  okolicach Rzeszowa to niech o tym napisze na tym forum. Będzie mi bardzo miło.
                  Szczególnie byłbym wdzięczny gdyby się odezwali potomkowie rzeszowskich
                  grekokatolików i napisali coś o swojej rodzinie. Takich informacji z pewnością
                  nie znajdę w żadnej bibliotece ani archiwum. Pozdrawiam.
                • 10.09.08, 16:26
                  ciekawe tematy do gadania
            • Gość: Wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 01:29
              Czy ktośmawięcej wiadomości na temat rodziny Inglotów ,osadników niemieckich w Albigowej?
              Będę niezmiernie wdzięczny za informacje na w/w temat.
              • Gość: Dirksen IP: w3cache.* / *.2-0.pl 01.06.05, 02:33
                Mam co nieco o Inglotach-Engelhardt'ach z Markowej/Markenhaw.
                • 01.06.05, 06:10
                  Zapraszamy więc do wpisywania lub linkowania :)


                  --
                  Dolina Wiaru
          • 16.08.14, 23:57
            witam serdecznie, mam pytanie do znawców tematyki poszukuje grekokatolickiej rodziny Kamińskich i Szpaków z Przemyśla miszkali na początku XVIII wieku w mieście Przemyślu ale pewnie skąd przybyli może z Rzeszowa? prosze o pomoc czy ktoś natknął się na takie rodziny grekokatolickie w okolicy.
            pozdrawiam
            Dominik galas - podaje do siebie e-maila dominik.galas@wp.pl bedę wdzięczny za wszelkie wiadomości
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.05.03, 16:35
        Gość portalu: january napisał(a):

        > Znalazłem pewne informacje nt Blizianki (wieś ok. 30 km na południe od
        > Rzeszowa). Schematyzm Diecezji Rzeszowskiej z 2000 r. podaje, że przed wojną
        > była tu cerkiew grekokatolicka, do której należało 14 rodzin. Katolicy
        obrządku
        >
        > rzymskiego uczęszczali do kościoła w Niebylcu, natomiast małzeństwa mieszane
        > chodziły i do cerkwi i do kościoła. Po wojnie cerkiew przekształcono w
        kościół
        > rzymskokatolicki. Autor nie podaje co stało się z grekokatolikami, nie
        zostali
        > raczej wysiedleni, a więc prawdopodobnie zmienili obrządek na rzymski. 14
        > rodzin to około 100 osób, obecnie wieś liczy 470 mieszkańców, wszyscy są
        > rzymskimi katolikami.
        DROBNE UZUPEŁNIENIE : CERKIEW PW zAŚNIĘCIA NMP drewniana z 1870 lub 1865,
        częsciowo przbudowana po 1945, użytkowana jako kość. katol - już nie, stoi w
        cieniu nowego "betonowego" kościola, obrosnieta krzakami, ogladalem ja w 2000
        roku. Zdemontowany ikonostas z xix w, podobno zachowała się ksiega liturgiczna
        z drzeworytami z 1717 r. Parafia grek. powstała w 1630 r. W 1938 r. grek. kat.
        160 na 650 mieszkańców. Biorąc pod uwagę możliwośc dojazdu starą drogą przez
        wał leśny od Straszydla - położenia znacznie bliższe od Rzesz.
        > > Piękna murowana cerkiew (z XIX w.?) jest Rzepniku na północny-zachód od
        Krosna. UZUPEŁNiAM - ona jest z 1912 roku .to już kraina "zamieszańców" z
        pieknymi cerkwiami w Krasnej/trójkopulowa/,Weglówce ,czarnorzekach i
        Bonarówce. Kraina podobna w charakterze oderwania od "macierzy" jak Szlachtowa
        i Jaworki /uwaga - cerkiew w szlachtowej jest bardzo podobna do tej w Krasnej.
    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 26.05.03, 16:44
      Mam pytanie Piotrze, czy znasz może adresy panów Czarnoty, Świebody i Kotuli, a
      może adresy e-mail? Chętnie bym sie z nimi skontaktował. Wiem z własnego
      tarnogórskiego podwórka, że tacy lokalni historycy dysponują nieraz ogromna
      wiedzą na temat swojego miejsca zamieszkania, zresztą powiem może trochę
      nieskromnie, że sam się uważam za takiego historyka lokalnego choc nigdzie
      jeszcze nie publikowałem. Odwiedziłem również strony internetowe, które mi
      poleciłeś. Bardzo ciekawe choć zawierają troche błędów np. Roman Zakharii
      napisał, że Polaków w Galicji Wschodniej było 15% co nie jest zgodne z prawdą.
      Zainteresowało mnie również trochę to twoje Deszno, między innymi z tego
      powodu, że Łemkowie przeważnie mieszkali we wsiach czysto łemkowskich i ich
      kontakt z Polakami był słaby. Tymczasem Deszno było trochę nietypową
      miejscowością bowiem z tego co zdążyłem się zorientowac było to wieś mieszana
      narodowościowo. Czy mógłbys mi coś napisać na temat tej miejscowości? Jeśli tak
      to z góry dziękuję. Pozdrawiam.
      Gość
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 21:57
        Postaram się dać odpowiedzi, ale z braku czasu dopiero jutro lub w najbliższym
        czasie. Pozdrawiam. ciesze się że zostałes na forum. Ps Dopiero teraz dotarłem
        do 3 - go tomu dziejow Rzeszowa, wydaje się mi, że miałes go w rękach. Jest w
        nim bardzo dużo na interesujący Cie temat Dobranoc
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 23:11
          Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul. 3
          maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0-
          17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary na
          tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem
          dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho-
          rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5
          htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim,
          chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do
          miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury
          przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym moich/
          powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo
          pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw ChrYstusa
          Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi
          metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama.
          Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil zalesie
          w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w
          przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie
          chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę.
          Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia kulturalnego !
          z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak chwycisz
          temat to Ci coś puszczę.
          Uff - dobranoc
          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 27.05.03, 13:14
            Gość portalu: Piotr napisał(a):

            > Gosciu - weż namiar na Wydawnictwo Libri Ressovienses Sp. z oo 35030 Rz-w ul.
            3
            >
            > maja 26 tel /0-17/852-05-89 lub Mitel 35205 ul. Warszawska 5/7 tel/fax /0-
            > 17/853-61-69 . Przy odrobinie życzliwości z ich strony może dadzą Ci namiary
            na
            >
            > tych Szanownych Rzeszowian - przy czym stawiałbym głownie na kontakt z Panem
            > dr. Jozefem ŚWIEBODĄ. Co do Deszna zacznij studium tematu od www. carpatho-
            > rusyn. org/new/106 htm /skrot internetowy Desno data/ i to samo z koncowką 5
            > htm /Balutianka Data/. mam nadzieje ,że nie masz problemów z angielskim,
            > chociaż chyba tez dzialają na ukraińskim izykie. Moje komentarze do
            > miejscowości, w tym to co wiem np z informacji rodzinnych oraz z literatury
            > przedmiotu potem. Acha - co do asymilacji rzeszowskich grek. kat. /w tym
            moich/
            >
            > powiem ci tez potem /z relacji rodzinnych/ w tym o pomocy / bardzo
            > pozystywnej/ś.p. Księdza Jałowego - tworcy przedwojennej parafii pw
            ChrYstusa
            > Krola. Jeszcze jedno - wiem,że na zalesiu zachowaly się "ruskie" księgi
            > metrykalne- wiem, bo korzystała z nich / poł. lat 50 /przed laty moja mama.
            > Może byś tak z pokorespondowal z Proboszczem zalesianskim i uwzglednil
            zalesie
            > w swych letnich planach? /adres znajdziesz na "OPOCE"/.Zaplanuj też sobie w
            > przemyślu nie tylko Arch. Panstwowe ale też Archiwu Kurii Grek- kat. /tak sie
            > chyba nazywa/ Namiary trzeba by poszukać w intern. albo jak znajdę.
            > Podpowiem Ci jeszcze temat wybitnych postaci ukrainskiego życia
            kulturalnego !
            > z poł. XX w z okolic rz-wa - namierzyłem narazie 2 takie postacie. Jak
            chwycisz
            >
            > temat to Ci coś puszczę.
            > Uff - dobranoc
            Dzięki za cene rady. Na pewno z nich skorzystam. Oglądałem stronę
            karpatorusinów między innymi informacje dotyczące Deszna i innych miejscowości.
            Dużo ciekawych informacji z róznych dziedzin. Zaciekawił mnie spis nazwisk przy
            każdej miejscowości. Jak będe miał chwilkę czasu porównam sobie z dziesiejszymi
            nazwiskami np. z książki telefonicznej. Pozdrawiam.
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.05.03, 23:15
              W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie
              pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z
              Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim.
              Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju,
              poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli
              jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka,
              Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada górna
              i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym przed
              migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze
              opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W HISTORII ...
              kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą
              parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze
              schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową,
              Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej
              prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami.
              Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
              odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
              fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
              spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
              przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka ruskiego.
              Pozdrawiam.
              • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 28.05.03, 10:08
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
                > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
                > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
                > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
                > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka
                > ruskiego.

                Modlitewnik tego typu (tekst cerkiewnosłowiański i ukraiński polskim
                alfabetem) wydał w XIX w. proboszcz Zalesia ks. Nehrebecki (o którym była
                już tu mowa). Można o tym przeczytać w jego nekrologu w "Nywie".




                Pozdrawiam serdecznie,
                subdiakon Piotr (UKGK)
                • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 28.05.03, 10:19
                  To dla mnie wspaniała informacja.
                  Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa.
                  Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko pseudonim
                  dla potrzeb dyskusji?
                  • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:35
                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                    > To dla mnie wspaniała informacja.

                    Postaram się ją rozszerzyć (w dalszej przyszłości).

                    > Uniżenie proszę o właczenie się do tematu w imieniu Gościa.

                    Drogi Imienniku, bez przesady z tą uniżonością. :-) Wątek jest bardzo
                    interesujący i z pewnością swoje dorzucę, ale potem. Na razie mam zaliczenia
                    dla 2 grup studentów, plus referat na konferencję w Drohiczynie 9 czerwca,
                    plus Żona wprowadza ostatnie poprawki do doktoratu, plus 8 czerwca ma być
                    poświęcenie cerkwi przez Wielce Błogosławionego Lubomira i jubileusz 10-lecia
                    kanonicznej erekcji parafii, plus dziecko też potrzebuje pobyć z tatą...:-)


                    > Ps Mam pytanie :Subdiakon Piotr - to rzeczywisty tytuł czy też tylko
                    pseudonim
                    > dla potrzeb dyskusji?

                    Tytuł rzeczywisty, imię rzeczywiste i ja sam też rzeczywisty:

                    www.mateusz.pl/goscie/grekat/psalmist.html
                    Pozdrawiam serdecznie,

                    subdiakon Piotr
              • Gość: gość IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:51
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > W literaturze dot. deszna jest informacji niedużo - wieś lokowana w dolinie
                > pot. Tabor- 1389 r. NA PRAWIE POLSKIM.Naleząła pierwotnie do Zydrama z
                > Maszkowic. Okoliczne wsie - Woltuszowa i Bałucianka - na prawie wołoskim.
                > Pólnocną częsc wsi zamieszkiwali Polacy - tą bliżej Rymanowana zdroju,
                > poludniową - łemkowie. wyjechali na wschod w I etapie przesiedleń. Mieli
                > jednoklasową, dwujezyczną szkołe,Do parafii należaly - wspomniane bałucianka,
                > Wołtuszowa, połozona wsród wzgórz przymiarek - Wólka/ lub Wulka/, Posada
                górna
                > i Rymanow zdrój. Odnośnie kolonizacji tych okolic w średniowieczu, w tym
                przed
                > migracją wołoską, polecem obszerną literature, w tym chyba najlepsze
                > opracowania we wspomnianej już gdzieś w dyskusji pracy "ŁEMKOWIE W
                HISTORII ...
                >
                > kARPAT" . Odnośnie historii moich grek. kat. - to mój pra... związny był z tą
                > parafią w latach 1931 - 1945, wczśniej /według szczątkowych danych ze
                > schematyzmów związany był /cofając się do tyłu/ z Daliową,
                > Surowicą /nieistniejąca wieś - miejsce pochowku jego żony , a mej
                > prababki/,Wolą Sekową i prawdopodobnie Samborem, lub jego okolicami.
                > Odnośnie rzeszowskich unitów - wyobraś sobie,że wsród róznych "rupieci"
                > odnalazłem pojedyńcze kartki z modlitewnika pisanego w języku ukraińskim ale
                > fonetycznie literami lacińskimi/fragment tekstu kolend i wstęp do sakramentu
                > spowiedzi/. Potwierdzałoby to tezę wyczytaną w "dziejach Rz.." i powtarzaną
                > przez Ciebie o ich przyspieszonej polonizacji i odchodzeniu od jezyka
                ruskiego.
                >
                > Pozdrawiam.
                Dzięki za informacje dotyczące Deszna. Zdziwiłeś mnie troche, że Polacy
                mieszkali w jednym końcu wsi a Łemkowie w drugim. Czyli jednak jakas forma
                izolacji. Mam pytanie czy wszystkich Łemków wysiedlono czy też jacyś zostali?
                Rzeczywiście korzystałem z 3 tomowej historii Rzeszowa autorstwa pana Feliksa
                Kiryka. Bardzo dobra książka. Co do tych modlitewników to muszę ci powiedzieć,
                że Polacy na Wołyniu czy Podolu, którzy byli językowo silnie zukrainizowani w
                czasach sowieckich kiedy nie wolno bylo wydawać żadnych książek religijnych
                ręcznie przepisywali teksty ze starych jeszcze przedrewolucyjnych polskich
                książeczek do nabożeństwa tylko, że robili to cyrylicą. A więc sytuacja bardzo
                podobna do tej rzeszowskiej tylko, że w drugą stronę.
                • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 16:38
                  witam. Z tym brakiem wiadomości to trochę przesadzilem. Bedą dalsze tylko
                  pogrzebię. Odnośnie wysiedlenie - interesujący bylby kontakt ze wspomnianym
                  przeze mnie Panem Krasowskim. W 1997 roku nawiązałem kontakt z Pnaem
                  Stanisławem Krycińskim - znanym Ci zapewne pasjonatem łemkowiny. Z jego
                  odpowiedzi na jeden z listów wynikało, że przygotowuje wraz z wojciechaem
                  krukarem monografię gminy Rymanów. Z jego inicjatywy remontowano m.in.
                  cmentarze i cerkwisko w desznie Nie wiem czy ta monografia się urodziła?
                  Odnośnie wysiedleń - ŁEMKOWIE wyjechali podobno dobrowolnie w 1945 roku na
                  wschod. Z tym wysiedleniem wiąże się dramatyczna historia znana mi z opowieści
                  rodzinnych - otóż jest wiosna 1945 roku .Na plebani leży umierający mój pra
                  dziadek, czuwa przy nim córka, ciotka Janka jak ją nazywałem. Do opustoszałej
                  wioski schodzą z gór /od strony tzw Debrza/ banderowcy. krąża ponoć wokól
                  plebani "jak wilki".Wchodzą do środka, przeszukują dom i znajdują ukrytego,
                  młodego katolickiego księdza. Zabijają go, ponoć opodal cerkwi i odchodzą.
                  Po smierci ojca ciotka janka jest przewiezina przez zaprzyjażnionego Polaka,
                  Pana Ś. na stację kolejową. Po wielu perypetiach trafia do siostry w Rzeszowie,
                  a stąd wyjeżdza do Malczyc pod wroclaw, podobno za ziomkami z okolic Rymanowa.
                  Przed śmiercią, w latach 80 -tych przyjeżdza do rzeszowa, by spocząć w parę lat
                  póżniej na rzeszowskim cmantarzu obok siostry i szwagra.
                  Acha - ksiądz został pochowany obok mojego pra- przyczym ziemny kopczyk został
                  opatrzony nagrobkiem dopiero w latach 90. Na grobie mojego pra znajduje się
                  krzyż z wieży cerkiejwnej, stoswną tabliczkę umięścil na krzyżu mój dziadek ok.
                  roku 70.Została ona odnowiona w trakcie akcji Pana Krycińkiego przez plastyka z
                  rzeszowa - notabene nauczyciela \z Liceum -plastyka - prapra wnuczki mego pra.
                  Pozdrawiam
    • Gość: gość IP: 213.216.66.* 28.05.03, 10:41
      Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra. Znam księdza z innych forów
      internetowych a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
      greckokatolickiej w Lublinie. Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
      dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.
      • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 28.05.03, 11:44
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra.

        Pozdrawiam również!

        > Znam księdza z innych forów internetowych

        A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup
        dyskusyjnych na Yahoo! ?

        > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
        > greckokatolickiej w Lublinie.

        Godny pochwaly obyczaj. :-)

        Adres strony:

        www.mateusz.pl/goscie/grekat

        > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
        > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.

        Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski
        nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja. Czekam
        na reakcje.
        Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa.

        Pozdrawiam serdecznie,
        subdiakon Piotr

        PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty listu
        Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków-
        grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji.
        Link bezpośredni:

        www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 28.05.03, 14:27
          Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

          > Gość portalu: gość napisał(a):
          >
          > > Serdecznie pozdrawiam Subdiakona Piotra.
          >
          > Pozdrawiam również!
          >
          > > Znam księdza z innych forów internetowych
          >
          > A z których, jeśli można wiedzieć? Może "cerkiew.pl", albo z grup
          > dyskusyjnych na Yahoo! ?
          > Cerkiew.pl, forum dyskusyjne polsko-ukraińskie nazwy nie pamietam
          ale "działali" tam panowie Wesołek, Waluszko i inni.
          > > a także odwiedzam od czasu do czasu stronę internetową parafii
          > > greckokatolickiej w Lublinie.
          >
          > Godny pochwaly obyczaj. :-)
          >
          > Adres strony:
          >
          > www.mateusz.pl/goscie/grekat
          >
          > > Gdyby zechciał się ksiądz włączyć do naszej
          > > dyskusji byłbym zaszczycony. Pozdrawiam.
          >
          > Włączę się, ale później (patrz wyżej). Mógłbym na przykład przełożyć na polski
          > nekrolog ks. Nehrebeckiego i zamieścić on-line. Taka skromna propozycja.
          Czekam
          > na reakcje.
          > Tak czy inaczej, dziękuję za miłe słowa.
          > Jesli chodzi o nekrolog ks. Nehrebeckiego to jestem za. W ogóle miałbym do
          księdza parę pytań ale rozumiem, że w tej chwili jest ksiądz zajęty więc będę
          cierpliwie czekał na kolejne wizyty ksiedza na tym forum. Myślę, że naszej
          dyskusji przyda sie dopływ świeżej krwi. Pozdrawiam raz jeszcze.
          > Pozdrawiam serdecznie,
          > subdiakon Piotr
          >
          > PS. Na razie polecam zamieszczone na naszej stronie parafialnej fragmenty
          listu
          > Metropolity Andrzeja (Szeptyckiego) z 16 maja 1904 r. do Polaków-
          > grekokatolików; myślę, że źródło to wpisuje się w niektóre wątki tej dyskusji.
          > Link bezpośredni:
          >
          > www.mateusz.pl/goscie/grekat/szept.html
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 21:58
          Jan Nehrebecki /ur.1853,święcenia 1878/ był jak pisze ks. Malak : zagorzały
          Rusin i bardzo dbał, pilnował, żeby jego owieczki nie zabłakały się do obrządku
          łacińskiego. Jego dzieło, o którym wspomina Ojciec Piotr liczyło ponad 231
          stron, ale niewelkiego formatu. U mnie znalazłem w opisywanym wcześniej "
          molitwosłowiec'u" ukrytych miedzy stronami tylko 4 karteczki od str. 229 do
          231. To co opisywałem z pamieci jak wstęp do spowiedzi /co za moja wpadka.../
          to "Mołytwa pered samym św. Pryczastjem" Posłuchajcie brzmienia języka ktory
          rozbrzmiewal na Zalesiu : Wiruju Hospody i ispowydaju jako Ty jesy woistynu
          Chrystos, Syn Boha żywaho, pryszedszyj w mir ...
          albo " Boże myłostyw bud' meni hrisznomu.Boże oczysty hrichy moja i pomymuj
          mia.Bez czysta sochriszywszych, Hospody prosty mia."
          Co do ukraińców w rzeszowie - w trakcie wojny działała tu ukraińska szkoła,
          przy ulicy Bernardyńskiej, z pełnym wyżywienie- luksusowym jak na warunki
          okupacyjne. "Moje rusińki" zaprzestały tam nauki z chwilą odmowy przyjęcia
          przez mego dziadka/a ich ojca/ przyjęcia ukrainskiej kenkarty /slyszłaem wręcz
          o propozycji "volksdojczowania". skutkowało to m.in. tym że dziadek stał sie na
          krótko zakładnikiem,uwięziony przez gestapo. Uratował go jego szef - Austriak
    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 28.05.03, 22:29
      Już myślałem, że wątek sie nam kończy a tu proszę tyle ciekawych informacji.
      Dzięki Piotrze za twoje historie rodzinne. Bardziej przemawiają mi one do
      wyobraźni niż nawet najgrubsze książki, choć książki też są ważne i statystyka
      też bo za każda statystyką stoją żywi ludzie. Czekam niecierpliwie na dalszą
      część twojej opowieści. Myslę, że jak dołączony do nas subdiakon Piotr to może
      jeszcze być ciekawie. Tak na marginesie mam jedno pytanie czy wiesz może skąd
      pochodził ksiądz Nehrebecki? Aha i mam jeszcze jedno pytanie dotyczące
      Tarnawki, nie orientujesz się może czy po wojnie zostali tam jacyś
      grekokatolicy czy też wszystkich wywieziono na Ukrainę. I jeszcze na koniec
      jedno pytanie, mógłbyś mi napisać jakie wydawnictwo wydało książkę ks. Malaka?
      Pozdrawiam.
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 06:41
        Pisałem już o tym, ale proszę - Wydawca Parafia slocina,Urząd gminy Krasne,
        Druk Poligrafia Wyższego Sem. Duchow. w rzeszowie, 1997. Patrzyłem za nią- ale
        chyba się rozeszła. W "dziejach Rzeszowa ..." powołują się na tą ksiązkę ,albo
        raczej na jej maszynopis złożony w Muzeum Okręgowym.
        Pozdrawiam
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 16:54
        Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka, ale
        nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat
        drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila
        sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t. dziejow
        rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O
        pochodzeniu Brak.
        A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by
        podyskutować :
        - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji
        Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od
        Rzeszowa gm Hyżne,
        - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania
        jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca
        kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..."
        "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik
        daleko idącego porozumienia z Polakami"
        No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks.
        Nehrebeckim.
        Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków
        Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś o
        desznie i okolicach.
        POZDRAWIAM
        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 17:00
          Ojcze- imienniku Wybacz przejęzyczenie. bardzo przepraszam.
        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 29.05.03, 19:56
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > Gosciu : brak informacji o Tarnawce - jest o niej w opracowaniu Saładiaka,
          ale
          >
          > nie o losie mieszkańców. mam więcej o Gwożdziance, ale jak wiesz to temat
          > drażliwy, więc może lepiej dać sobie z tym spokój /by dyskusja nie zamienila
          > sie w styl "mego dziadka piłą rżnęli"/Sporo o Nehrebeckim jest w 2 t.
          dziejow
          > rzeszowa - t.2/str.550 i 598/, w tym o dzialalności w towarzystwie Dnister .O
          > pochodzeniu Brak.
          > A teraz PANOWIE : MAM DWIE CIEKAWE POSTACIE na temat ktorych warto by
          > podyskutować :
          > - Stefan Jodłowskij - autor szematyzmu Apostolskiej Administracji
          > Łemkowszczyzny z 1936 roku pochodzący ze Szklar -miejscowości o 30 km od
          > Rzeszowa gm Hyżne,
          > - Anatol Wachnianin - wywodzący się z Sieniawy /okolice nadsania
          > jarosławskiego/ przewodniczący Tow. Proświta we Lwowie, kompozytor - twórca
          > kilku oper ukraińskich i jak pisał o nim Nicieja w "Cmentarzu łyczkowskim..."
          > "pisarz, publicysta, kompopozytor, załozyciel instytutu muzycznego, zwolennik
          > daleko idącego porozumienia z Polakami"
          > No i oczywiscie - proszę Ojca Piotra -proszę obiecany materiał o ks.
          > Nehrebeckim.
          > Byłbym wielce zobowiązany za podjęcie wątków
          > Ze swej strony obiecuję ciąg dalszy sagirzeszowsko-desznieńskiej i coś niecoś
          o
          >
          > desznie i okolicach.
          > POZDRAWIAM
          Co do Tarnawki to nie jest moim celem jakieś rozgrzebywanie starych ran,
          interesuje mnie tylko czy po wojnie jakas część grekokatolików zdołała uniknąć
          wysiedlenia. O Stepanie Jodłowskim i Anatolu Wachnianinie niestety niewiele
          wiem więc raczej nie pomogę. Od siebie moge natomiast dodać, że autor hymnu
          ukraińskiego Mychajło Werbyckij pochodził z Ulucza miejscowości niedaleko od
          Sanoka. W ogóle najciekawsze sa chyba twoje historie rodzinne przyznam sie
          niekiedy zaskakujące, poza tym liczę na ciekawą dyskusję ze strony Subdiakona
          Piotra. Ja niestety wszystko co wiedziałem napisałem więc pozostaje mi tylko
          czytać i ewentualnie komentować. A tak w ogóle to mamy mały jubileusz
          przekroczyliśmy 100 postów. Mam w związku z tym apel do osób odwiedzających ten
          wątek aby wypowiedziały sie co o nim myślą czy jest on dla was interesujący czy
          może wręcz przeciwnie uważacie pisanie o rzeszowskich grekokatolikach za stratę
          czasu. Pozdrawiam wszystkich piszących i czytających. Odezwijcie się.
    • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 00:15
      Dowiedziałem się wczoraj co nieco ciekawego na temat motywów przejścia
      wyznawców obrządku greckokatolickiego na obrządek łaciński po II wojnie
      światowej. Przyczyna jest prozaiczna, a zarazem tragiczna - ci którzy pozostali
      przy obrządku grekokatolickim mieli być wywiezieni na Ukrainę.
      Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak
      księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła?
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 16:22
        To prawda co piszesz. takie szykany w postaci administracyjnych wysiedleń /nie
        koniecznie na Ukrainę ale także na tzw. ziemie odzyskane, były wzorem
        stalinowskim powszechnie stosowane po wojnie, zarówno przed, w trakcie jak i po
        akcji "Wisła". Podlegali tym szykanom nie tylko Łemkowie i Bojkowie ale także
        ukraińscy mieszkańcy m.in.Jarosławia, Leżajska, Przemyśla, Sanoka,Lubaczowa. Z
        urzędowym nakazem przesiedlenia spotkałem się także w odniesieniu do moich
        dziadków,ale o tym przy innej okazji.
        Pozdrawiam
        • Gość: gość IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.03, 19:27
          Nie wiem czy wiecie ale w trakcie akcji "Wisła" wysiedlano nie tylko Łemków czy
          Ukraińców ale także Polaków niewygodnych dla nowej władzy np. członków AK, NSZ
          czy działaczy PSL. Jeśli chodzi o motywy przejścia na obrządek łaciński to w
          pełni się zgadzam, że było to spowodowane chęcią uniknięcia przesiedlenia. Z
          drugiej strony pamiętajmy, że tak jak pisał p. Kiryk w "Historii Rzeszowa"
          większość grekokatolików w Rzeszowie i okolicy nie uczęszczała do cerkwi w
          Zalesiu tylko chodziła do pobliskich kościołów łacińskich. Kościół
          rzymskokatolicki musiał więc być dla tych ludzi bardzo dobrze znany żeby nie
          powiedzieć swojski stąd też tak duża liczba konwersji.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 06:29
            cześć Gościu- fajnie,że jesteś. szerzej na twój wątek napiszę po
            południu.Pozdrawiam.
            • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:03
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > cześć Gościu- fajnie,że jesteś. szerzej na twój wątek napiszę po
              > południu.Pozdrawiam.
              Ja tez sie cieszę, że wątek odżył.
              Pozdrawiam.
      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 16:44
        Gość portalu: january napisał(a):


        > Dlaczego teraz nie wracają do starego wyznania? Trudno powiedzieć: może brak
        > księży, cerkwie w rękach łacinników, może już tradycja zanikła?

        Odpowiem Ci ,że nie iest tak jak mówisz.
        Najlepiej zrobię to na przykładach; W krakowie na ul Wiślnej do 1947 roku, w
        samym centrum działala od pocz. xix w. cerkiew grek.kat. /w zabytkowym kościele
        pw.św. Norberta.Miała bogaty ikonostas- z ikonami autorstwa m.in Matejki /a
        tak,tak/, na ścianach miała epitafia poświęcone grekokatolickim profesorom UJ.
        Parafia zakończyła swój żywot po nalocie UB w 1947 roku, Jakiś czas potem
        przejęli ja O.Saletyni. Skuli piękny murowany ikonostas i epitafia. Przez 50
        lat był to Ich kościól. Na fali ekumenizmu najpierw w l.90 tych udostępniali
        Unitom kościól na pojedyńcze msze- rozkładali oni na stpniach ołtarza piękne
        ikony itd. Z końcem lat 90 tych koścól mial być zwrocony Unitom0- itak się
        chyba stało. Chwała za to i współczesnym Saletynom i naszemu Papieżowi.Był tam
        w czasie jednej z ost. pielgrzymek - podejmowany m.in. przez zakonnika -
        birytualistę i przy krzyżu ozdobionym "ruskim rucznikom". W jarosławiu piękna
        cerkiew stała przez 40 lat od wypędzenia rdzennych Rusinów/1945/ pusta i
        zrujnowana - i oto w 1988 roku zmartwychwstała- wrócili Unici z Cudowną
        Ikoną,cerkiew żyje, piękna i barwna /mówię to z pełną satysfakcją - jako
        katolik/.O losie "karmelu" zamilknę- ale nowa, cerkiew katedralna w Przemyślu
        żywe cudo, Boski ikonostas . chlopie - a jak Oni śpiewają!Mogłbym mnożyć
        przykłady i na plus i na minus- Komańcza,Szczawne/prawośł./Ustrzyki Dln,
        Sanok/prawosł./,Lublin, Hajnówka, Krynica,Kostomłoty. Uff- wystarczy
        • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 21:58
          Drogi Piotrze,

          źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o grekokatolików z najbliższych okolicach
          Rzeszowa i w samym Rzeszowie. Jeżeli w Zalesiu, Białej były do lat 40-tych
          spore grupy grekokatolików, to być może część z nich chciałaby wrócić do
          tradycyjnego obrządku. Podobnie: Gwożdzianka, Blizianka, Bonarówka itd. to były
          całe wsie grekokatolickie zamieszkałe przez Rusinów tzw. Zamieszańców. W tej
          chwili są to rzymscy katolicy. Tak więc ten powrót do obrządku wschodniego
          występuje tylko tam, gdzie grekokatolicy przetrwali cały czas i nie zmienili
          obrządku (wymieniłeś Kraków, Przemyśl, Jarosław oraz tereny Beskidu Niskiego).
          Natomiast w okolicach Rzeszowa obrządek wschodni zanikł jak się wydaje
          bezpowrotnie, z pewną szkodą dla bogactwa kulturowego tych okolic. Choć
          oczywiście np. wyznawców judaizmu było w Rzeszowie i okolicach znacznie więcej,
          a w tej chwili nie ma zupełnie. Tak więc biegu historii nie można już chyba
          powstrzymać.
          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:02
            Myślę, że należałoby pare spraw wyjaśnić. Po pierwsze od roku 1956 cerkiew
            greckokatolicka była przez władze tolerowana co oczywiście nie znaczy, że nie
            stwarzano grekokatolikom przeszkód w działalności duszpasterskiej szczególnie
            na Podkarpaciu. Po drugie w latach piędziesiątych powstało w województwie
            rzeszowskim sporo parafii prawosławnych na które władze patrzały łaskawszym
            okiem niż na grekokatolików. Dlatego tez wielu grekokatolików pragnąc zachować
            obrządek wschodni i narodowość ukraińską zostało prawosławnymi. Dochodziło
            przy tym do wielu dramatycznych sytuacji. Niedaleko Przemyśla jest miejscowość
            Kalników gdzie pomimo wysieleniań do ZSRR i akcji "Wisła" pozostała większość
            grekokatolików. Z uwagi na niemożność uczestniczenia w nabożeństwach w
            obrządku ukraińskim ludzie ci zaczęli chodzić do miejscowego kościoła
            rzymskokatolickiego. W roku 1956 utworzono w Kalnikowie parafię prawosławną.
            Jednak z możliwości powrotu do bądź co bądź obrządku wschodniego skorzystała
            tylko część byłych grekokatolików natomiast większość pozostała już przy
            obrządku łacińskim przy czym podziały te przechodziły często wewnątrz rodzin i
            prowadziły do dramatycznych konfliktów. Dzisiaj w Kalnikowie jest 400-500
            prawosławnych, którzy uważają się za Ukraińców, jest tam tez największe
            wiejskie koło ZUwP. Natomiast ci grekokatolicy, którzy pozostali przy obrządku
            łacińskim są już dzisiaj całkowicie spolonizowani. Co chcę przez ten trochę
            przydługi wywód powiedzieć. Ano to, że gdyby rzeszowscy grekokatolicy pragnęli
            pozostać przy obrządku wschodnim to mogli np. utworzyć parafie prawosławną tak
            jak się działo chocby w Kalnikowie, Sanoku, Przemyślu czy innych miejscach.
            Nie zrobili tego a więc chyba czuli się dobrze w kościele rzymskokatolickim i
            nie czuli potrzeby tego zmieniać. Pamietajmy jeszcze o jednym, w Rzeszowie,
            Białej czy Zalesiu praktycznie nie było rodzin czysto greckokatolickich.
            Prawie wszystkie rodziny były mieszane co sprawiało, że grekokatolicy obcowali
            z kościołem rzymskokatolickim od dziecka i nie był to dla nich jakiś obcy
            kościół tak jak dla powiedzmy Łemków, którzy byli grupą silnie odrębną od
            rzymokatolików i nawet na Ziemiach Zachodnich starali się zachować swój język
            i wiarę mimo sporego czasami rozproszenia. Oczywiście zgadzam się z tobą, że
            jest to pod względem kulturowym strata dla Rzeszowa ale niestety pewnych
            procesów nie da sie odwrócić. Zainteresowało mnie natomiast to co napisałeś o
            Zamieszańcach. Czy tam też podobnie jak w najbliższej okolicy Rzeszowa zostali
            jacyś grekokatolicy? A może masz jakieś informacje na temat Tarnawki.
            Interesuje mnie czy tam też zostali jacyś grekokatolicy.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 23:36
              Gość portalu: gość napisał(a):

              > jacyś grekokatolicy? A może masz jakieś informacje na temat Tarnawki.
              > Interesuje mnie czy tam też zostali jacyś grekokatolicy.
              Wtrącę się - sorry .Zastrzegam - nie chce budzic upiorów /w rodzaju Prawdziwych
              i jedynych sprawiedliwych Polaków typu panowie Prus czy Pająk.ale wraca temat
              tarnawki. Otóz cytuję za Siwickim i wydanym w USA "jarosławszczyzna i
              Zasania.Istoryczno-memuarnyj zbirnik"- W 1944r. w Tarnawce pw. Przeworsk
              okrutnie zabito psalmistę Mykołe Szafrana, nocą strzelano do Zachary Pichury-
              przewodniczącego komiteu cerkiewnego Rozstrzelano świadomych Ukraińców
              leśniczego Mandryka,Petra Błaszczaka, Iwana Kolcza,Petra Kucybałe,Teodozija
              Łemyka,Kłyma Chruszcza,Dmytra Hłuchego.Pozostali przy życiu Ukraińcy musieli
              opuścić w pażdzierniku 1944 r. ojcowiznę, natomiast mieszane małzeństwa,ktore
              pozostawiono we wsi zostały pózniej rozstrzelane.Autorzy sugerują że zrobiły
              to "polskie bandy". Ponoć podobne rzeczy działy się na Białej w 1945 roku "już
              po odejściu wojsk sowieckich, za miejscowej socjalistycznej władzy" jako "odwet
              za zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
              Wybaczcie, ale musiałem to napisać.Chociaż jako Polakowi/z ruskimi korzeniami/
              cięzko mi jest się uporać z opisami rzeczy strasznych popełnianych w tamtych
              czasach przez wszystkie strony tamtej potwornej wojny domowej.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 23:06
            Tak-oczywiście masz racje. Mówiłem tu kiedyś o próbach wskrzeszenia obrządku
            rytu wschodniego u Bernardynów-nie wypaliło.Nawet w starej szopce
            Dominikańskiej widziałem przy jakiejś okazji wystawioną ikonę
            Pankratora,rozmawiałem nawet z sympatycznym birytualistą od Nich.
            A wiesz- ciekawy byłby temat czy żyją w Rzeszowie jeszcze potomkowie tamtych
            Żydów.conajmniej kilku sporód nich mogło ocalec z wojennych i powojennych
            pogromów i nie wyjechać.
            Do tematu konwersji rzeszowskich "rusinów" wrócę po zgłoszeniu się Gościa.
            Pozdrawiam
            • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.06.03, 23:18
              A propos Żydów to w moim mieście bardzo wielu z nich przeszło na katolicyzm w
              XIX wieku w wyniku prowadzonych misji. Zamierzam właśnie sporządzić drzewo
              genealogiczne mojej rodziny i wcale bym się nie zdziwił gdybym tam znalazł
              jakichś izraelitów.
              Dobranoc.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 18:24
            Gość portalu: january napisał(a):

            > tradycyjnego obrządku. Podobnie: Gwożdzianka, Blizianka, Bonarówka itd. to
            były
            >
            > całe wsie grekokatolickie zamieszkałe przez Rusinów tzw. Zamieszańców.

            ODPOWIADAM ; na podstawie grzegorz Motyka "Tak było w Bieszczadach" Oficyna
            wydawnicz Volumen w-wa 1999 : według danych IPN w Grożdziance zabito od 8 do
            166 osob - zależnie od żrodel. /szczególy str.238-245.Według Siwickiego
            cytowalem go wcześniej -"W roku 1945 nastąpila repatriacja.Do Bonarowki
            przybyli agitatorzy zapisywać ludzi na wyjazd na Ukraine. Obiecywali raj na
            ziemi. Ludzie nie mieli wyjscia. Polak-wróg i moskal też wróg ale lepiej między
            swemi. zapisali sie. Gwożdzianka przyłaczyla sie do Bonarówki,nastąpil czas
            wyjazdu, kwiecień 1945.Ludzie żegnali się. Lecz była to ostatnia noc
            Gwozdzianki.W nocy polscy "rycerze" otoczyli wieś, Wdzierali się do chaty
            każdego, kto był zapisany na wyjazd. {...}".."Szczęśliwcy zdołali uciec i dali
            znać do Bonarówki odległej o 30km gdyż bliżej ukraińskiej wioski nie było"
            Nazajutrz dowódca jednostki sovieckiej stacjonującej w Bonarówce zaalarmowany
            wysłal 20 wozów z końmi i żołnierzami do gwożdzianki - naliczono 166 ciał.
            wykopano wspólną mogiłę i posłano do najbliższej wioski po polskiego księdza
            aby pochować tych nieszczęśliwców. Kompania wróciła do Bonarowki bez ludzi i
            mienia.Drogi January - zrozum,że tu na naszych terenach działy się straszne
            sceny. zadziałal mechanizm "odpowiedzialności zbiorowej" za grzechy rodaków -
            Ukraińców z upa - popełnione na Zasaniu,Bieszczadach, Wolyniu. Ponadto była to
            typowa sytuacja ziemi niczyjej /ofiarami tego mechanizmu byli mieszkańcy M.in.
            Pawłokomy, Zawadki Morochowskiej itd.Był jeszcze elemnt prowokacji NKWD i UB -
            granie na antagonizmach - divide et impera . W Desznie po tzw wyzwoleniu tez
            grasowały "kupy swawolne"- polskie,słowackie,ukraińskie, marudzerzy wszelkiej
            maści- grabili i Polaków i Łemków.Slad tych wydarzeń został w psychice tych co
            przeżyli na długo.
            POPATRZ NA NASZĄ DYSKUSJĘ - CZY NAPRAWDĘ TYLKO JA JESTEM "OSTATNIM MOHIKANINEM"
            [ więcej pokory Pietruś, więcej pokory - sorry, do do siebie/,przecież jest
            masa ludzi znających historię, mających takich przodków, umiejących posługiwać
            sie PC em i internetem,jako tako wysławiających się, mających zyjących
            dziadków, rodziców z takimi korzeniami, ale MILCZĄ.Milczą ludzie-
            potomkowie "tamtych" z Przemyśla, sanoka, Jarosławia - chociaż wiem
            że "surfują" po sieci i forach.
            Boję się, że łazimy po temacie który nikomu-poza nami nie jest potrzebny.
            Ale zostaję przy nim.
            • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 22:38
              Muszę przyznać, że nic na temat powojennych wydarzeń w Gwoździance i Bonarówce
              nie wiedziałem. Nie wiedziałem, że działy się tam tak straszne rzeczy. Nikt o
              tym nie pisał, nie wybudowano żadnego pomnika, milczą o tym przewodniki i
              strony internetowe samorządów lokalnych. Dziwię się, że nic jeszcze nie
              zrobiono dla wyjaśnienia tej sprawy i uczczenia ofiar tych zajść. Tą sprawą
              powinien zająć się Instytut Pamięci Narodowej. Myślę, że w ogóle nie ma kto
              upomnieć się o pamięć ofiar po stronie ukraińskiej w Bieszczadach, na Pogórzu.
              Są to ciągle białe (a raczej czarne) karty najnowszej historii, które
              koniecznie trzeba wyjaśnić. Ale upomnieć się mogą chyba tylko potomkowie ofiar
              zabójstw i wysiedleń. Dlaczego Trybunał Haski sądzi sprawców czystek etnicznych
              w Jugosławii, a podobne czystki na pograniczu polsko-ukraińskim sprzed 60 lat
              nie są do tej pory wyjaśnione i opisane?
              Bez wyjaśnienia tych wydarzeń i wskazania winnych nie dojdzie do pojednania
              polsko-ukraińskiego. Zresztą w wymiarze lokalnym nienawiść i zbrodnia
              nieprzebaczona i nieodpokutowana powoduje podziały i konflikty w następnych
              pokoleniach. Słyszałem, że w Gwożdziance lokalna społeczność jest ogromnie
              skłócona i skonfliktowana. Jest to prawdopodobnie konflikt pomiędzy potomkami
              Rusinów, a ludnością napływową.
              Być może istnieje jakieś stowarzyszenie Ukraińców w Polsce, które dąży do
              wyjaśnienia tych spraw?
              Nie wiem jednak dlaczego potomkowie mieliby odczuwać dzisiaj strach. Chyba w
              tej chwili nic im nie grozi. Choć być może lęk przed odrzuceniem przez
              sąsiadów, napiętnowaniem, zaszufladkowaniem jako "Ruscy"? Nasze społeczeństwo
              wciąż jest bardzo nietolerancyjne, a jak wiadomo z sondaży Ukraińcy nie cieszą
              się dobrą opinią (oczywiście całkowicie niesłusznie).
              Wydaje mi się, że źle mnie rozumiesz. Ja o nic nie obwiniam dawnych
              grekokatolików, staram się tylko zrozumieć motywy ich działania. W twoich
              wypowiedziach wyczuwam jakbyś czuł się atakowany przeze mnie.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 00:34
                Gość portalu: january napisał(a):


                > Dlaczego Trybunał Haski sądzi sprawców czystek etnicznych
                > w Jugosławii, a podobne czystki na pograniczu polsko-ukraińskim sprzed 60 lat
                > nie są do tej pory wyjaśnione i opisane?
                > (...)
                > Bez wyjaśnienia tych wydarzeń i wskazania winnych nie dojdzie do pojednania
                > polsko-ukraińskiego.
                > (...)
                > Nasze społeczeństwo
                > wciąż jest bardzo nietolerancyjne, a jak wiadomo z sondaży Ukraińcy nie
                > cieszą się dobrą opinią (oczywiście całkowicie niesłusznie).

                www.rzeszow.um.gov.pl/echo/index.php?id=32

                (numer z czerwca 2003)

                W wydaniu papierowym jest jeszcze archiwalne zdjęcie - szkoda ze nie
                zamieszczone w wydaniu internetowym, bo może podziałałoby na wyobraźnie,
                czwórki polskich dzieci (w wieku ok. 1,5 - 7 lat) przybitych do parkowego
                drzewa przez rzezaków z UPA i podpis: "n/z: jedno z okrutnych świadectw
                ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Nieznany fotograf ze wsi Łozowa uwiecznił na
                zdjęciu z grudnia 1943 roku czwórkę polskich dzieci powieszonych
                przez "rycerzy" z UPA na parkowym drzewie. Takie tzw. "wianuszki" nie były w
                tamtych czasach żadnym wyjątkiem..."

                Komentarz do tego co piszecie niech będzie następujący: Nikt nie kwestionuje
                np. sporadycznych powojennych ofiar niemieckich polskiej zemsty. Tyle że Niemcy
                nie twierdzą przynajmniej, że to oni byli ofiarami polskiej agresji w czasie II
                wojny światowej. Wy, Panowie Ukraińcy, chyba pomieszaliście ofiarę z mordercą.
                Ja wiem, ze trudno przynać się do rzezi na Polakach i wygodniej odwracac kota
                ogonem, ale na litość boską, trochę ludzkich uczuć i zwykłej przyzwoitości, bo
                z lektury wątku wynika że to biedni Ukraińcy byli katowani przez morderców
                Polaków. Obawiam sie że postulat ukarania winnych rzezi (na szczęście dla
                ukraińskich nacjonalistów) jest nierealny, bo dziś jak wyłuskać kto z nożami i
                siekierami ruszał na Polaków 60 lat temu niczym Jakub Szela na panów? Zapewne
                wiele ukraińskich rodzin miałoby wówczas w swoim gronie kandydata do oskarżenia
                w Hadze o zbrodnie przeciw ludzkości. Nie piszę tego powodowany zemstą. Taka
                jest niestety smutna prawda, do której wielu z Was jeszcze nie dorosło. Więcej
                pokory, całej prawdy, a nie półprawd czy wręcz kłamstw, a przyjdzie czas i na
                zrozumienie potrzeby przeprosin najpierw z Waszej a potem z nasze strony, i na
                chyba oczekiwane przez nas wszystkich pojednanie polsko-ukraińskie.

                PS W lipcu w Polsce będą uroczyste obchody 60-tej rocznicy rzezi dokonywanych
                na Polakach przez bandy spod znaku UPA i OUN. Z tego co wiem, ukraińskie władze
                nie wykazały gotowości wykorzystania ich do historycznego pojednania.

                Pozdrawiam.

                • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 12.06.03, 09:04
                  Nie chodziło mi o jątrzenia naprawdę. Tylko o prawdę historyczną okoic rzeszowa
                  Nie kwestinuję tragedii Polaków - tak było. Pięknie pisał ospotkaniu
                  nacjonalizmów Gość w swojej replice "przy dareczku"

                  Może trochę "przeholowałem" w tym dążeniu do opisu tej prawdy. Przepraszam -
                  postaram się wrócić bo bardziej łagodnego tematu z cyklu "opowieści mojej babci
                  grekokatoliczki.Dobrze,że wróciłeś Elkoń - napewno w tej dyskusji każdy z nas
                  zachowane sposkojnie swoje zdanie
                • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 19:45
                  Drogi Elekonie,

                  tekst pana Zielińskiego, który polecasz jest wyjątkowo kiepski, a jego poetyka
                  jednoznacznie kojarzy się z literaturą tendencyjną do garnic możliwości. Nie
                  znam dokładnie historii mordów na Wołyniu, ale wydaje mi się, że wiązanie ich z
                  walkami w Bieszczadach i na Pogórzu to gruba przesada. Każde morderstwo z
                  przesłanek etnicznych jest zbrodnią, którą należy osądzić i potępić,
                  niezależnie od tego kto jest ofiarą: Polak, Żyd czy Ukrainiec. Jestem jak
                  najbardziej za osądzeniem zbrodni UPA na Podkarpaciu, zresztą sądzę, że takie
                  śledztwa są prowadzone przez IPN. Czystki etniczne prowadzone przez UPA na
                  ludności polskiej są szeroko opisane i w miarę powszechnie znane. Natomiast
                  czystki dokonywane przez Polaków (być może z inspiracji NKWD lub naszych
                  rodzimych komunistów) na ludności ruskiej (która nie zawsze uważała się za
                  Ukraińców) są według mojej wiedzy zupełnie pomijane. Weźmy chociażby przewodnik
                  Anny Lawery i Artura Baty "W Strzyżowie i na Pogórzu", którego autorzy ani
                  słowem nie wspominają o pacyfikacji Gwoździanki i Bonarówki.
                  Chodząc po Bieszczadach i Pogórzu ze zgrozą oglądałem zawsze ruiny wysadzonych,
                  lub spalonych cerkwi i cmentarzy. To były ziemie już w przewadze ruskie. Polacy
                  wkroczyli na nie jako swego rodzaju agresorzy, by (zapewne z inspiracji
                  sowieckiej) nieodwacalnie zniszczyć ich ludność i kilkusetletnią kulturę.
                  Sądzę, że ciągle zbyt mało, mówi się o historii Bieszczadów i Beskidu Niskiego
                  i ich dawnych mieszkańcach. Nie wystarczy ustawienie kilku tablic i mizerne
                  wzmianki o wysiedleniach i podpaleniach. Te ziemie dopominają się upamiętnienia
                  dawnych mieszkańców, podjęcia choćby próby naprawienia krzywd zarówno polskich,
                  jak i ukraińskich. Z Bieszczadów zrobiono swego rodzaju ziemię bez historii,
                  dla przeciętnego turysty liczy się tylko to, że jest tu dziko i pusto.
                  Przecież, gdyby upamiętniono dawnych mieszkańców tych ziem, byłaby to dla
                  młodzieży wspaniała szkoła zrozumienia inności, odmiennej kultury. Tych miejsc
                  upamiętniających przeszłość jest za mało. Przeciętny turysta, a być może nawet
                  mieszkaniec Bieszczadów prawdopodobnie nawet nie wie, kto tu mieszkał, żył
                  przed 70 laty.
                  Aby rozwiać twoje wątpliwości, informuję cię, że nie jestem Ukraińcem, a
                  przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Nie czuję się jednak wcale urażony, bo
                  uważam, że Ukraińcy jak każdy naród zasługują na szacunek i zainteresowanie.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 12.06.03, 21:18
                    Zacytuję wam co na temat konfliktu polsko-ukraińskiego pisze historyk IPN
                    Grzegorz Motyka autor książki "Tak było w Bieszczadach". Pisze on
                    min. "Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1948 na ziemiach dzisiejszej
                    Polski dzielił się wyraźnie na dwie fazy. Pierwsza z nich trwała od początku
                    roku 1943 do 1945 i była powiązana z próba usunięcia przez OUN-UPA polskiej
                    ludności z Kresów, zas druga, w latach 1945-1948, upłynęła w cieniu
                    prowadzonych przez komunistów przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej,
                    najpierw do ZSRS, a następnie na Ziemie Odzyskane. Nic nie potwierdza tezy
                    ukraińskich historyków, iż mordy na polskiej ludności na Wołyniu były
                    odpowiedzią na wcześniejsze likwidacje Ukraińców na Lubelszczyźnie. Do starć
                    polsko-ukraińskich w tym rejonie dochodziło wprawdzie jeszcze przed
                    rozpoczęciem akcji banderowców, ale było to związane z wysiedleniami ludności
                    przeprowadzanymi przez Niemców w ramach tzw. Generalplan Ost i - co równie
                    ważne - miało to miejsce zbyt późno (początek 1943) aby wpłynąć na sytuację na
                    Kresach. w dodatku, dopiero pojawienie się na opisywanych terenach uchodźców z
                    Wołynia i Galicji Wschodniej sprowokowało polskie podziemie, głównie na
                    Lubelszczyźnie, do większych akcji antyukraińskich, w tym do próby wyparcia
                    Ukraińców za Bug. Są podstawy by przypuszczać, ze reakcja ukraińska na "polską
                    ofensywę partyzancką" z marca 1944 r. i tak miałaby miejsce w ramach
                    realizowanego przez OUN-UPA olanu "depolonizacji". Wskazują na to np.
                    wydarzenia w Bieszczadach, gdzie nie było antyukraińskich wystąpień, a mimo to
                    UPA zabiła tam w 1944 r. 200-250 Polaków. Okrutny przebieg antypolskich akcji
                    OUN-UPA być może był specjalnie zamierzony w celu przerażenia Polaków oraz
                    zmuszenia wszystkich Ukraińców do walki do upadłego z obawy przed polską
                    zemstą. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Warto wszakże zauważyć, iż takie
                    postepowanie byłoby zgodne z wyznawaną przez OUN zasada "permamentnej
                    rewolucji". Siła polskiego podziemia sprawiła, że na Lubelszczyźnie i
                    Rzeszowszczyźnie, inaczej niż na Kresach, liczne straty poniosła też ukraińska
                    ludność cywilna. Jednak wbrew temu, co podaja badacze ukraińscy, wydaje się,
                    iz straty Polaków i Ukraińców na tych terenach w latach 1943-1944 były ze soba
                    porównywalne, wynosząc po ok. 4-5 tys. zabitych. Sytuacja ta zmieniała się w
                    nastepnych miesiącach. W lutym/kwietniu 1945 r., aby przymusić Ukraińców do
                    wyjazdu, dopuszczono się, przede wszystkim na Rzeszowszczyźnie, szeregu
                    pojedynczych i zbiorowych mordów pod hasłem odwetu za wypadki na Kresach.
                    Zginęło w nich zapewne ok. 3-3,5 tys. Ukraińców. Dokonały tego, prawdopodobnie
                    niezależnie od siebie, różne lokalne samoobrony powiązane z partyzantka
                    poakowską, oddziały BCh i NZW-NSZ, stacjonujący w Lubaczowie "rządowy" 2
                    Samodzielny Batalion Wojsk Wewnętrznych oraz milicja". O akcji "Wisła" pisze
                    Motyka w następujący sposób "Rzeczywistym celem akcji "Wisła" była nie tyle
                    likwidacja ukraińskiego podziemia, co, "rozwiązanie ostateczne problemu
                    ukraińskiego" w Polsce. Tylko to tłumaczy fakt wysiedlenia z Beskidu Niskiego,
                    a nawet z Sądeckiego Łemków, którzy przecież do UPA odnosili się z niechęcią.
                    w wyniku tego została w dużej mierze zniszczona unikalna kultura łemkowska.
                    Przesiedlenia nawet tych, którzy nie popierali partyzantki ukraińskiej,
                    zniechęciły do Polski wszystkich dotkniętych nimi Ukraińców i Łemków.
                    Zwolennicy akcji "Wisła" nie zauważają, że rozwiązanie problemu ukraińskiego
                    przy zastosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności było w gruncie rzeczy na
                    rękę... OUN-UPA. Dzięki temu Ukraińcy szybko zapomnieli o złych stronach tej
                    organizacji, a pamietają jedynie, iz broniła ich przed wypędzeniem z własnych
                    domów. Przekonanie to jesczcze umocniło przez lata postepowanie władz
                    komunistycznych. Nie pozwalały one na badanie rzeczywistych zbrodni UPA na
                    Kresach, zachęcając jednocześnie do dopisywania jej czynów nie popełnionych na
                    ziemiach dzisiejszej Polski. w licznych publikacjach starano sie pokazywac
                    akcję "Wisła" jako zwycięskie zakończenie rozpoczętych przez Ukraińców walk na
                    Kresach i sprawiedliwy odwet za doznane tam przez Polaków krzywdy. W efekcie
                    Polacy wierzyli we wszystkie zarzuty wysuwane pod adresem Ukraińców. Ukraińcy
                    natomiast, szybko odkrywając kłamstwa propagandy, łatwo uznawali za wymysły
                    np. opisy mordów na Wołyniu. Jak to wpływało na wzajemne dyskusje, nietrudno
                    się domyślić" Tyle historyk. Przepraszam, że sam sie nie wypowiedziałem ale
                    pan Motyka dokładnie wyraził to co czuję i to co myslę na temat stosunków
                    polsko-ukraińskich w czasie wojny. Ze swej strony chciałbym tylko dodać, że
                    historycy polscy szacują liczbe zamordowanych Polaków na Wołyniu na około 50-
                    60 tysięcy, w Galicji Wschodniej około 20-30 tysięcy a na ziemiach dzisiejszej
                    Polski 7-8 tysięcy. Jeśli chodzi o Ukraińców to szacunki mówią o około 10 tys
                    na Kresach i 10-12 tysiącach na obecnych ziemiach polskich. Straty polskie
                    były więc dużo wyższe. Ale nie o licytacje tu chodzi. Każde morderstwo nawet
                    jednego człowieka jest zbrodnią i należy o niej mówić głośno a nie udawać, że
                    jej nie było. Tak się składa, że w okolicach Rzeszowa zginęło znacznie więcej
                    Ukraińców a tytuł naszego wątku brzmi przecież "Grekokatolicy w Rzeszowie"
                    więc nie dziw sie Elekonie, ze mówimy tu o zbrodniach na Ukraińców co przecież
                    nie oznacza, że ktoś kwestionuje np. mordy na Polakach na Wołyniu. Na razie
                    tyle. Pozdrawiam.
                    • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 17:34
                      Panowie mam dla Was prezenty na wkład w doychczasową dyskusję - takie cymelia
                      www.lemko.org/polish/sprz/index html
                      www.ipn.gov.pl/biuletyn/8/biuletyn 8-9 htm
                      Uprzejmie prosze o refleksje z lektury.w tym pierwszym przypadku aktywowane są
                      tylko wybrane pozycje ze spisu treści /specjalnie dla Ciebie Gościu/. W
                      tym "second once" - taka perełka Pana Motyki. przyjemnej lektury /specjalny
                      podarunek dla Januarego/. radzę od razu na HD
                      Pozdrawiam serdecznie
                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 17:25
                      Gość portalu: gość napisał(a):

                      > Zacytuję wam co na temat konfliktu polsko-ukraińskiego pisze historyk IPN
                      > Grzegorz Motyka autor książki "Tak było w Bieszczadach". Pisze on
                      > min. "Konflikt polsko-ukraiński w latach 1943-1948 na ziemiach dzisiejszej
                      > Polski dzielił się wyraźnie na dwie fazy. Pierwsza z nich trwała od początku
                      > roku 1943 do 1945 i była powiązana z próba usunięcia przez OUN-UPA polskiej
                      > ludności z Kresów, zas druga, w latach 1945-1948, upłynęła w cieniu
                      > prowadzonych przez komunistów przymusowych wysiedleń ludności ukraińskiej,
                      > najpierw do ZSRS, a następnie na Ziemie Odzyskane. Nic nie potwierdza tezy
                      > ukraińskich historyków, iż mordy na polskiej ludności na Wołyniu były
                      > odpowiedzią na wcześniejsze likwidacje Ukraińców na Lubelszczyźnie. Do starć
                      > polsko-ukraińskich w tym rejonie dochodziło wprawdzie jeszcze przed
                      > rozpoczęciem akcji banderowców, ale było to związane z wysiedleniami ludności
                      > przeprowadzanymi przez Niemców w ramach tzw. Generalplan Ost i - co równie
                      > ważne - miało to miejsce zbyt późno (początek 1943) aby wpłynąć na sytuację
                      na
                      > Kresach. w dodatku, dopiero pojawienie się na opisywanych terenach uchodźców
                      z
                      > Wołynia i Galicji Wschodniej sprowokowało polskie podziemie, głównie na
                      > Lubelszczyźnie, do większych akcji antyukraińskich, w tym do próby wyparcia
                      > Ukraińców za Bug. Są podstawy by przypuszczać, ze reakcja ukraińska
                      na "polską
                      > ofensywę partyzancką" z marca 1944 r. i tak miałaby miejsce w ramach
                      > realizowanego przez OUN-UPA olanu "depolonizacji". Wskazują na to np.
                      > wydarzenia w Bieszczadach, gdzie nie było antyukraińskich wystąpień, a mimo
                      to
                      > UPA zabiła tam w 1944 r. 200-250 Polaków. Okrutny przebieg antypolskich akcji
                      > OUN-UPA być może był specjalnie zamierzony w celu przerażenia Polaków oraz
                      > zmuszenia wszystkich Ukraińców do walki do upadłego z obawy przed polską
                      > zemstą. Kwestia ta wymaga dalszych badań. Warto wszakże zauważyć, iż takie
                      > postepowanie byłoby zgodne z wyznawaną przez OUN zasada "permamentnej
                      > rewolucji". Siła polskiego podziemia sprawiła, że na Lubelszczyźnie i
                      > Rzeszowszczyźnie, inaczej niż na Kresach, liczne straty poniosła też
                      ukraińska
                      > ludność cywilna. Jednak wbrew temu, co podaja badacze ukraińscy, wydaje się,
                      > iz straty Polaków i Ukraińców na tych terenach w latach 1943-1944 były ze
                      soba
                      > porównywalne, wynosząc po ok. 4-5 tys. zabitych. Sytuacja ta zmieniała się w
                      > nastepnych miesiącach. W lutym/kwietniu 1945 r., aby przymusić Ukraińców do
                      > wyjazdu, dopuszczono się, przede wszystkim na Rzeszowszczyźnie, szeregu
                      > pojedynczych i zbiorowych mordów pod hasłem odwetu za wypadki na Kresach.
                      > Zginęło w nich zapewne ok. 3-3,5 tys. Ukraińców. Dokonały tego,
                      prawdopodobnie
                      > niezależnie od siebie, różne lokalne samoobrony powiązane z partyzantka
                      > poakowską, oddziały BCh i NZW-NSZ, stacjonujący w Lubaczowie "rządowy" 2
                      > Samodzielny Batalion Wojsk Wewnętrznych oraz milicja". O akcji "Wisła" pisze
                      > Motyka w następujący sposób "Rzeczywistym celem akcji "Wisła" była nie tyle
                      > likwidacja ukraińskiego podziemia, co, "rozwiązanie ostateczne problemu
                      > ukraińskiego" w Polsce. Tylko to tłumaczy fakt wysiedlenia z Beskidu
                      Niskiego,
                      > a nawet z Sądeckiego Łemków, którzy przecież do UPA odnosili się z niechęcią.
                      > w wyniku tego została w dużej mierze zniszczona unikalna kultura łemkowska.
                      > Przesiedlenia nawet tych, którzy nie popierali partyzantki ukraińskiej,
                      > zniechęciły do Polski wszystkich dotkniętych nimi Ukraińców i Łemków.
                      > Zwolennicy akcji "Wisła" nie zauważają, że rozwiązanie problemu ukraińskiego
                      > przy zastosowaniu zasady zbiorowej odpowiedzialności było w gruncie rzeczy na
                      > rękę... OUN-UPA. Dzięki temu Ukraińcy szybko zapomnieli o złych stronach tej
                      > organizacji, a pamietają jedynie, iz broniła ich przed wypędzeniem z własnych
                      > domów. Przekonanie to jesczcze umocniło przez lata postepowanie władz
                      > komunistycznych. Nie pozwalały one na badanie rzeczywistych zbrodni UPA na
                      > Kresach, zachęcając jednocześnie do dopisywania jej czynów nie popełnionych
                      na
                      > ziemiach dzisiejszej Polski. w licznych publikacjach starano sie pokazywac
                      > akcję "Wisła" jako zwycięskie zakończenie rozpoczętych przez Ukraińców walk
                      na
                      > Kresach i sprawiedliwy odwet za doznane tam przez Polaków krzywdy. W efekcie
                      > Polacy wierzyli we wszystkie zarzuty wysuwane pod adresem Ukraińców. Ukraińcy
                      > natomiast, szybko odkrywając kłamstwa propagandy, łatwo uznawali za wymysły
                      > np. opisy mordów na Wołyniu. Jak to wpływało na wzajemne dyskusje, nietrudno
                      > się domyślić" Tyle historyk. Przepraszam, że sam sie nie wypowiedziałem ale
                      > pan Motyka dokładnie wyraził to co czuję i to co myslę na temat stosunków
                      > polsko-ukraińskich w czasie wojny. Ze swej strony chciałbym tylko dodać, że
                      > historycy polscy szacują liczbe zamordowanych Polaków na Wołyniu na około 50-
                      > 60 tysięcy, w Galicji Wschodniej około 20-30 tysięcy a na ziemiach
                      dzisiejszej
                      > Polski 7-8 tysięcy. Jeśli chodzi o Ukraińców to szacunki mówią o około 10 tys
                      > na Kresach i 10-12 tysiącach na obecnych ziemiach polskich. Straty polskie
                      > były więc dużo wyższe. Ale nie o licytacje tu chodzi. Każde morderstwo nawet
                      > jednego człowieka jest zbrodnią i należy o niej mówić głośno a nie udawać, że
                      > jej nie było. Tak się składa, że w okolicach Rzeszowa zginęło znacznie więcej
                      > Ukraińców a tytuł naszego wątku brzmi przecież "Grekokatolicy w Rzeszowie"
                      > więc nie dziw sie Elekonie, ze mówimy tu o zbrodniach na Ukraińców co
                      przecież
                      > nie oznacza, że ktoś kwestionuje np. mordy na Polakach na Wołyniu. Na razie
                      > tyle. Pozdrawiam.


                      Mam pytanie do Ciebie Gościu: czy nie wiesz czasem czy przodkowie cytowanego tu
                      Grzegorza Motyki nie pochodzą z Rzeszowa, a konretnie z Pobitnego?
                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 17:21
                    Gość portalu: january napisał(a):

                    , zresztą sądzę, że takie
                    > śledztwa są prowadzone przez IPN. Czystki etniczne prowadzone przez UPA na
                    > ludności polskiej są szeroko opisane i w miarę powszechnie znane. Natomiast
                    > czystki dokonywane przez Polaków (być może z inspiracji NKWD lub naszych
                    > rodzimych komunistów) na ludności ruskiej (która nie zawsze uważała się za
                    > Ukraińców) są według mojej wiedzy zupełnie pomijane. Weźmy chociażby
                    przewodnik
                    >
                    > Anny Lawery i Artura Baty "W Strzyżowie i na Pogórzu", którego autorzy ani
                    > słowem nie wspominają o pacyfikacji Gwoździanki i Bonarówki.
                    > Chodząc po Bieszczadach i Pogórzu ze zgrozą oglądałem zawsze ruiny
                    wysadzonych,
                    >
                    > lub spalonych cerkwi i cmentarzy. To były ziemie już w przewadze ruskie.
                    Polacy
                    >
                    > wkroczyli na nie jako swego rodzaju agresorzy, by (zapewne z inspiracji
                    > sowieckiej) nieodwacalnie zniszczyć ich ludność i kilkusetletnią kulturę.
                    > Sądzę, że ciągle zbyt mało, mówi się o historii Bieszczadów i Beskidu
                    Niskiego
                    > i ich dawnych mieszkańcach. Nie wystarczy ustawienie kilku tablic i mizerne
                    > wzmianki o wysiedleniach i podpaleniach. Te ziemie dopominają się
                    upamiętnienia
                    >
                    > dawnych mieszkańców, podjęcia choćby próby naprawienia krzywd zarówno
                    polskich,
                    >
                    > jak i ukraińskich. Z Bieszczadów zrobiono swego rodzaju ziemię bez historii,
                    > dla przeciętnego turysty liczy się tylko to, że jest tu dziko i pusto.
                    > Przecież, gdyby upamiętniono dawnych mieszkańców tych ziem, byłaby to dla
                    > młodzieży wspaniała szkoła zrozumienia inności, odmiennej kultury. Tych
                    miejsc
                    > upamiętniających przeszłość jest za mało. Przeciętny turysta, a być może
                    nawet
                    > mieszkaniec Bieszczadów prawdopodobnie nawet nie wie, kto tu mieszkał, żył
                    > przed 70 laty.
                    ODPOWIADAM - PODPOWIADAM : Bieszczady na szczęcie mają już w miarę rzetelną
                    dokumentację w postaci "Bieszczady Słownik Histotyczno-krajobrazowy częśc 1 -
                    gmina Lutowniska i cz.2 Gmina Lutowiska" Wydał to piękne ,na razie dwutomowe
                    dzieło Zespól po kierownictwem Pana Stanisława Krycińskiego w latach 1995 -
                    1996.Towarzystwo Karpackie Wydawnictwo w/w Pana. Rzecz piękna,z opisem wsi,
                    mnóstwo o Bojkach, wyciągi ze schematyzmów i kataster. Polecam - narazie brak
                    ciągu dalszego.sprawa warta rozpropagowania.
                    Są już też niezle opracowania odnośnie pogórza przemyskiego. Dziwi więc biała
                    plama wokół zamieszańców /był on nich spory material w "Gościncu" w l.80 - jak
                    znajdę to pocytuję.
                    Odnośnie okolic Niebylca /Gwożdzianka i Blizianka" -ciekawie na ten temat pisze
                    ksiądz Pietowski - cytowany przez Pana Motykę /również w "Panach i rezunach"
                    jego autorstwa.Polecam str. 243 "Tak było w Bieszczadach" -tytuł troche mylący
                    bo ksiązka obejmuje o wiele większy obszar.
                    Ps January - przepraszam za trochę nerwowy styl wcześniejszych listów. Nie
                    mam "żalu do nikogo",a tym bardziej do Ciebie.trochę dziwi mnie tylko"ewolucja"
                    postawy Elkona
                    Pozdrawiam
                    • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.06.03, 23:33
                      Piotrze,

                      chodziło mi nie tylko o publikacje książkowe czy artykuły, ale upamiętnienie
                      dawnych mieszkańców bezpośrednio w terenie, a także, co moim zdaniem jeszcze
                      ważniejsze, w umysłach obecnych mieszkańców. Np. w okolicach dawniej
                      zamieszkanych przez Rusinów dzieci powinny uczyć się w szkole historii swoich
                      miejscowości, każdy powiniem wiedzieć, jak tutaj żyło się przed kilkudziesięciu
                      laty. Musisz przyznać, że wymienione przez ciebie publikacje są trudno dostępne
                      i interesują się nimi głównie hobbyści. Oczywiście mam "Gminę Lutowiska"
                      (Cisnej niestety nie posiadam). Mam także grubą pozycję - bodajże "Łemkowie"
                      i "losy cerkwi w Polsce po 1945 r.". To są pozycje znane historykom lub
                      krajoznawcom. Szerszy ogół społeczeństwa polskiego, nawet na Podkarpaciu, nic o
                      tym nie wie.
                      Co ciekawe, wyczytałem gdzieś, że ludność ruska na Pogórzu, dzieliła się na
                      dwie grupy - wzmiankowanych już Zamieszańców oraz Dolinian.
                      Czy wiesz coś o tej drugiej grupie? Gdzie zamieszkiwali? Jakie były ich losy?
                      Czy byli bliżsi Łemkom i Bojkom, czy raczej niżowym Ukraińcom?
                      Przesyłam pozdrowienia.
                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 15.06.03, 08:13
                        Gość portalu: january napisał(a):

                        > Piotrze,
                        >
                        > chodziło mi nie tylko o publikacje książkowe czy artykuły, ale upamiętnienie
                        > dawnych mieszkańców bezpośrednio w terenie, a także, co moim zdaniem jeszcze
                        > ważniejsze, w umysłach obecnych mieszkańców. Np. w okolicach dawniej
                        > zamieszkanych przez Rusinów dzieci powinny uczyć się w szkole historii swoich
                        > miejscowości, każdy powiniem wiedzieć, jak tutaj żyło się przed
                        kilkudziesięciu
                        >
                        > laty. Musisz przyznać, że wymienione przez ciebie publikacje są trudno
                        dostępne
                        >
                        > i interesują się nimi głównie hobbyści. Oczywiście mam "Gminę Lutowiska"
                        > (Cisnej niestety nie posiadam). Mam także grubą pozycję - bodajże "Łemkowie"
                        > i "losy cerkwi w Polsce po 1945 r.". To są pozycje znane historykom lub
                        > krajoznawcom. Szerszy ogół społeczeństwa polskiego, nawet na Podkarpaciu, nic
                        o
                        >
                        > tym nie wie.
                        > Co ciekawe, wyczytałem gdzieś, że ludność ruska na Pogórzu, dzieliła się na
                        > dwie grupy - wzmiankowanych już Zamieszańców oraz Dolinian.
                        > Czy wiesz coś o tej drugiej grupie? Gdzie zamieszkiwali? Jakie były ich losy?
                        > Czy byli bliżsi Łemkom i Bojkom, czy raczej niżowym Ukraińcom?
                        > Przesyłam pozdrowienia.

                        GENERALNIE SIĘ ZGADZAM - chociaż... Oglądałem lemkowskie zespoły w ustrz. dln
                        na country - music, w skansenie sanockim na piknikach muz.,są rózne
                        watry,kermesze łemkowskie, są ładnie oznakowane tablicami szlaki cerkiewne w
                        podkarpackim i małopolskim, jest magazyn ukrainski "Zustriczy" w TV /czy jest
                        jeszcze to nie wiem,była /jest?/akcja cmentarna Krycińskiego w Beskidzie i
                        Bieszczadach, widzę że jarosławianie z dumą piszą o swojej cerwki jako zabytku
                        i "miejscu pielgrzymek grekokatolików", w Beskidzie działa grupa skrzyknieta
                        przez Księdza Prawosławnego - ostatnio wraz z Panem Walterem Maksymowiczem
                        odnowili cmentarz przycerkiewny w Chyrowej. W Dziejach Rzeszowa po latach
                        przemilczeń bardzo ładnie upamietniono unitów rzeszowskich.Nawet na
                        zapomnienej /bliskiej mi/ Wołtuszowej uporzadkowano cerkwisko, przybito tablicę
                        pamiątkową nawet z nawiskami ruskich mieszkańców i mapą - rozmieszczeniem
                        domów /nieistniejących/. Wiesz Kolego - przy moim wrodzonym pesymiżmie - nie
                        jest tak żle. Chodzi bardziej o edukację- to prawda. Internet też daje dużo,
                        więc chyba jest sens tych pogaduszek.
                        Do kwestii drugiej - najkrocej -ŁEMKOWIE- od Beskidu /z wyspą Szlachtowej/po
                        Bieszczady /pd-zach- po wyski dział/- PAMIĘTAJ TAKŻE O SŁOWACKIM
                        SZARYSZU,Bojkowie- Bieszczady/nasze i obesnie Ukrainskie/ i ich pogórze/chociaż
                        chaty w ich stylu znajdowano na czystej Łemkowszczyżnie - ale to inny
                        temat/,Pogórzanie - to Polacy,na cudnej wyspie czarnorzeckej - Zamieszańcy /w
                        tym z wysepką ruską Wróblików szlach. i koroliwskieho , jabłonicy itd / chociaż
                        czytałem też że wróbliki to była wysepka Dolinian zamieszkującą częśc Dołow
                        jasielsko- sanockich- grupy stanowiącej "mix" polsko- ruski. Pogórze dynowskie
                        i przemyskie to Rusini. Cztałem,że "pn-wsch część Pogórza Przemyskiego
                        zamieszkiwali Rusini, zaś pd-zach. Dolinianie,z wiekszą jednak dominacją
                        elementu ruskiego, niż w okolicach Sanoka. Proszę o ewentualne sprostowania.
                        Co do ich losów - kupiłem kiedyś , od Diaka cerkiewnego w Sanoku Pana Marczaka -
                        Jego kosztem wydane wspomnienia "Ukrainiec w Polsce - było takie życie,byli
                        tacy ludzie" - wydobył je z cerkiewnej skrzyni po tym jak wprowadził naszą
                        grupę do specjalnie dla nas otworzonej cerkwi.Opisuje rzeczy straszne i fajne,
                        bardzo obiektywnie. Ciekawe czy jeszcze Pan Marczak żyje?
                        A TERAZ WĄTEK NAJCIEKAWSZY - ZNALAZŁEM FANTASTYCZNĄ PAMIATKĘ PO RZESZOWSKICH
                        RUSINACH - byłes pewno Drogi Kolego u Bernardynów w Kaplicy MB Rzeszowskiej -
                        uwielbiam to miejsce z uwagi /no nie tylko/na starodawne opisy uzdrowień na
                        ścianach. A wiesz, że w xvii i xviii wieku PRZYCHODZILI TAM RUSINI DZIEKOWAĆ ZA
                        OTRZYMANE ŁASKI - trzeba tylko uważnie poczytać na ścianach.
                        to tyle - na rower siadam i spadam
                        • Gość: Tadeusz S. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.13, 16:42
                          Polecam książkę w opracowaniu T.Słabego: "Tuczempy " i "W służbie Ojczyzny w służbie Boga" na:www.słaby.pl. ( posane przez ł). Jest tam mowa o Rusinach i cerkwi w Tuczempach. Książka do pobrania w pdf. Pozdrawiam TS
                • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 01:10
                  www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=7313922233765&Avis=NW&Dato=20030612&Kategori=SWIAT&Lopenr=306110031&Ref
                  =AR



                  www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?SearchID=7313922324625&Avis=NW&Dato=20030625&Kategori=SWIAT&Lopenr=306240042&Ref
                  =AR



                  Drugi link to złagodzona wersja artykułów w Nowinach papierowych.
                  Tamże drugi ze wskazanych artykułów ma tytuł: "Przeprosin nie będzie" i
                  podtytuł "Prezydent Ukrainy w rocznicę rzezi wystąpi tylko z oswiadczeniem" , a
                  po wyrazach "11 lipca wystąpi z odpowiednim oświadczeniem" jest następujący
                  tekst:
                  "Uroczystości odbędą się w miejscowości Poryck, gdzie 11 lipca 1943 roku
                  zamordowano ok. 200 Polaków. Poryck wybrano jako symbol. Kolejnych 15 miejsc
                  mordów zostanie upamiętnionych w ciągu najbliższych 2 lat. W Porycku
                  ekshumowano szczątki ofiar i przeniesiono je na cmientarz katolicki.
                  Na krzyżach dwóch mogił pojawi się napis:" "Z dymem pożarów, z kurzem krwi, do
                  Ciebie panie, woła ten głos" - Kornel Ujejski. Pamieci ok. 200 Polaków z
                  Porycka i majątku Stary Poryck, spoczywajacym na tym cmentarzu, zamordowanych
                  11 i 12 lipca 1943 roku. Niech spoczywają w spokoju. Rodziny i Rząd
                  Rzeczypospolitej Polskiej. 2003".
                  Treść napisu zaakceptowały władze ukraińskie.
                  Uroczystości będą miały charakter żałobny. Nie należy oczekiwać przeprosin ze
                  strony ukraińskiej."

                  W artykule papierowym nie ma natomiast fragmentu z wydania
                  internetowego: "Innym ważnym tematem rozmów w cztery oczy prezydentów była
                  sytuacja w Iraku. Ukraina przygotowuje się do wysłania 1800 żołnierzy, którzy
                  będą rozmieszczeni w polskim sektorze odpowiedzialności.
                  Było to jedno z ostatnich spotkań polsko-ukraińskich tej rangi przed
                  wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej.
                  Występując nieco wcześniej przed grupą polskich i ukraińskich biznesmenów,
                  Kwaśniewski z optymizmem mówił o dobrze rozwijającej się współpracy
                  gospodarczej.
                  W ub. r. obroty handlowe między Polską a Ukrainą wyniosły 1,6 mld USD, co jest
                  lepszym wynikiem niż uznawany do tej pory za rekordowy osiągnięty w 1997 r. Na
                  Ukrainie jest 1800 podmiotów z polskim kapitałem, a ogólna wartość polskich
                  inwestycji przekroczyła 100 mln dolarów, co stanowi zaledwie 1,8 proc.
                  wszystkich inwestycji zagranicznych na Ukrainie.
                  Polscy biznesmeni wskazywali na przeszkody, z którymi spotykają się na rynku
                  ukraińskim. Wymienili brak decyzji o zwrocie podatku VAT eksporterom, brak
                  uzgodnionej certyfikacji i standaryzacji towarów, brak gwarancji dla
                  inwestorów, zmienność przepisów i - generalnie - niedostępność informacji na
                  temat rynku ukraińskiego."

                  Na stornie pierwszej Nowin jest jeszcze zdanie w zapowiedzi powyższego artykułu:
                  "Prezydent Leonid Kuczma zapowiedział w Odessie, że w Porycku wygłosi
                  odpowiednie oświadczenie; nie należy oczekiwać słowa "przepraszam" ".


              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 16:56
                Oj porobiło, się kolego porobiło.Z tym upomietnianiem i trybunałami /pisałem
                też o Tarnawce i Białej/byłbym ostrożny. Lepsze byłoby raczej obiektywne
                opisanie naszych okolic w np przewodnikach - tylko na Miły Bóg nie przez Pana
                Kłosa- autora m.in nprzewodnika Woj. rzeszowskie z 1973 roku /wyd.II poprawione
                i uzupełnione!!!/-pełnego kłamstw i niedomówień. Teraz znowu uszczęsliwia nas
                ektra komercyjnym i Nędnym treściowo "Rzeszowem" - chociaż zdjęcia
                Ambroziewicza - super. Do Elkonia - dziękuję za czysto retoryczny
                zwrot "Panowie Ukraińcy"- bardzo mi pochlebny. Niestety jestem Polakiem - bo
                inaczej musiałbym przepraszac mojego Ojca za zbrodnie ukraińskie a moją Mamę za
                zbrodnie polskie. Chociaż - patrzy na mnie ze ściany odziedziczona piękna
                Ikona - Umilienie.A propos - odwetu na Niemcach-jego ostatni akt dokonal się na
                moich oczach : parę lat temu budowano na rogu Podkarpackiej i Powst. W-wy
                pawilon - jest tam sklep sportowy. za ogrodzeniem budowy zobaczyłem stertę
                kamieni - z resztkami napisów gotykiem. Byly to szczątki nagrobków niemieckich
                sądząc po zwrotach napisów. teraz są już w fundamentach-pięknego sklepu. Co do
                Ciebie Drogi Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z
                głowy klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy.Acha
                znalazłem kiedyś cytowaną przez ciebie broszurkę o rzeszowskich parafiach-
                wyjątkowo marnie napisana. Śmieszy tylko dedykacją wobec pewnego Biskupa i
                pewnego Senatora.
                Pozdrawiam
                • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 01:59
                  Niech pozostali czytelnicy tego wątku rozsądzą i wyjaśnią (może przeglądając
                  wcześniejsze moje wpisy) dlaczego w tym Klubie Wzajemnej Adoracji Krzywd
                  Dokonanych Przez Polaków Na Ukraińcach naraz tekst Zielińskiego w "Echu
                  Rzeszowa" i mój tekst na forum został przyjęty jako słaby, tendencyjny, z
                  klapkami na oczach itd. Nie wiem kto przechodzi tu i jaką ewolucję, ale jak
                  można najpierw przyznając rację pisać że tak było a potem coś o klapkach na
                  oczach? I o nagrobkach niemieckich... Co jest o tyle ciekawe, ze w promieniu
                  kilkudziesięcu kilometrów od Rzeszowa nie ma ani jednego nimieckiego cmentarza.
                  Co u diabła ja mam wspólnego z jakimś sklepem na Podkarpackiej?!

                  Nie rozumiem ataków na mnie i mogę się tylko domyślać, oczywiście dopuszczając
                  ze mogę się mylić, że ich prawdziwą przyczyną są proukraińskie sympatie i
                  antypatie antypolskie wśród lwiej częsci szanownych Dyskutantów (o ile tak
                  można nazwać ludzi, którzy zachwycają się nad tekstami schlebiającymi ich
                  zdaniu i uważają za głupie, denne i mało wartościowe te teksty, które magą
                  czelność temu ich stanowisku wytykać błędy czy zafałszowania).
                  Panowie, nie wiem kim się czujecie, choć jednoznacza tożsamość narodowa to
                  chyba też nie prosta sprawa co widać chociażby po historii bohaterów tego wątku
                  (przy okazji winszuję znajomości lokalizacji wiejskich kół Związku Ukaraińców w
                  Polsce i wielu innych ukraińskich szczegółów) ale proszę nie wyładowywać na
                  mnie agresji za to, że napisałem prawdę co robili Ukraińcy z Polakami od 1943
                  roku i że ktoś w dodatku tę prawde potwierdził.
                  Prosze też czasem nie uważać, że historie o mordowaniu przez ukraińskich
                  szowinistów są wymysłem propagancy PRL-u. To chętnie podejmowana scieżka wśród
                  tych, którym niewygodnie przyznać się do tego co robili być może bliżsi albo
                  dalsi krewni. I to znowu nie klapki na moich oczach, tylko tragiczna prawda.
                  oczywiście mógłbym też napisać, ze piszecie bzdury i macie klapki, ale po co
                  mam się zniżać do takiego poziomu dyskusji.

                  Na koniec winien jestem jeszcze wyjaśnienie i przeprosiny za milczenie choć
                  zapowiadałem jeszcze pare postów o byłej unickiej cerkwi na Zalesiu. Cerkwi, w
                  której chociażby ostatnia przebudowa wnętrz (dodanie galerii bocznych) z
                  przełomu XX i XXI wieku nosi dla mnie cechy barbarzyńskiego obejścia się z
                  zabytkiem co dziwi tym bardziej, że osoby na stanowiskach konserwatorskich w
                  Rzeszowie dygocą nad dosłownie każdą drewnianą chałupą w Rzeszowie). Niech pora
                  o której piszę ten list będzie wyjasnieniem milczenia. Po prostu nie mam kiedy.
                  Nie chcę obiecywać kiedy coś moge napisać, z myślą głównie o Gościu ze Śląska.

                  Raz jeszcze na koniec powtarzam, że nie ewoluuję ze swoim stanowiskiem, tylko
                  po prostu jestem za pisaniem prawdy i nie mogę przyjąć prób czynionych w tym
                  wątku przedstawiania Polaków jako morderców, agresorów i fanatyków nasyconych
                  stereotypami, przy jednoczesnych protestach i epitetach, gdy pisze się o
                  zbrodniach ukraińskich. Porozumienie pomiędzy Polakami i Ukraińcami musi się
                  opierać na prawdzie, a nie na fałszu.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 16:21
                    Ech Panie Elekon - pan to jesteś szczęciarz- Prawdziwy Polak, Jedyny
                    Sprawiedliwy, widzący wszystko w czarnobialych kolorach /przyjaciel- wróg,My
                    ofiary, oni -kaci/I do tego dorwałeś się dyskusji z nurtującym Cie od dawna
                    problemem- jak dokopać Ukraińcom za ich zbrodnie. No i dorwałeś domniemanego
                    Ukrainca "do bicia".Ty wierz swoje - ukrainiec to rezun dalej taki sam, jako
                    ofiara do tego Polaków- no nie to sie nie mieści w głowie Polaka- Syna Narodu
                    Wybranego,Kraju - Męczennika - nigdy Kata.Może i coś słyszałeś o ofiarach
                    Jaworzna,Łambinowic, często niewiinych Ukraincach na rzeszowskim zamku- a
                    będzie i o tym w tej dyskusji/ co włos Ci się jeży ze zgrozy- totalne
                    obrazoburstwo/.Wyobrażam sobie Ciebie po zdjeciu maski anonimowości -
                    krawacik,garniturek,totalna poprawnośc w zachowaniu, żaden żgrzyt politycznie
                    niepoprawny. I taka scena - niedzielny kosćiólek, scena podawania ręki w znaku
                    pokoju - oj uważaj obok może stać potomek rezuna, hitlerowca, albo jakiś ŻYD -
                    ten najgorszy od protokołow mędrców syjonu. Uważaj chłopie - życie jest pełne
                    niespodzianek i spisków. Nie ruszaj się z domu bo dookoła cos czycha-wredni
                    wrogowe Twojej ukochanej Polski. Ja ja uwielbiam, z jej historią, z jej
                    kolorytem narodowościowym /niestety byłym/- ale chyba całkiem inaczej niż
                    ty. " ... od plemiennej nienawiści chroń Nas Panie"
                    Bywaj chłopie
                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 17:10
                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                      > Ech Panie Elekon - pan to jesteś szczęciarz- Prawdziwy Polak, Jedyny
                      > Sprawiedliwy, widzący wszystko w czarnobialych kolorach /przyjaciel- wróg,My
                      > ofiary, oni -kaci/I do tego dorwałeś się dyskusji z nurtującym Cie od dawna
                      > problemem- jak dokopać Ukraińcom za ich zbrodnie. No i dorwałeś domniemanego
                      > Ukrainca "do bicia".Ty wierz swoje - ukrainiec to rezun dalej taki sam, jako
                      > ofiara do tego Polaków- no nie to sie nie mieści w głowie Polaka- Syna Narodu
                      > Wybranego,Kraju - Męczennika - nigdy Kata.Może i coś słyszałeś o ofiarach
                      > Jaworzna,Łambinowic, często niewiinych Ukraincach na rzeszowskim zamku- a
                      > będzie i o tym w tej dyskusji/ co włos Ci się jeży ze zgrozy- totalne
                      > obrazoburstwo/.Wyobrażam sobie Ciebie po zdjeciu maski anonimowości -
                      > krawacik,garniturek,totalna poprawnośc w zachowaniu, żaden żgrzyt politycznie
                      > niepoprawny. I taka scena - niedzielny kosćiólek, scena podawania ręki w
                      > znaku pokoju - oj uważaj obok może stać potomek rezuna, hitlerowca, albo
                      > jakiś ŻYD - ten najgorszy od protokołow mędrców syjonu. Uważaj chłopie -
                      > życie jest pełne niespodzianek i spisków.
                      > Nie ruszaj się z domu bo dookoła cos czycha-wredni
                      > wrogowe Twojej ukochanej Polski. Ja ja uwielbiam, z jej historią, z jej
                      > kolorytem narodowościowym /niestety byłym/- ale chyba całkiem inaczej niż
                      > ty. " ... od plemiennej nienawiści chroń Nas Panie"
                      > Bywaj chłopie

                      Piotrze, radzę trzymać nerwy na wodzy, bo wychodzi z tego wszystkiego totalna
                      nadinterpretacja co do mojej osoby. Merytorycznie, kulturalnie Ty sam sobie
                      wystawiasz świadectwo, nie mnie.
                      Tylko patrzeć jak napiszesz iloma łyżeczkami słodzę herbatę i na kogo głosuję w
                      wyborach. Ciekaw jestem bardzo skąd Ty to wszystko wiesz. A jak na ironię chyba
                      usiłujesz mi coś napisać o stereotypach... Sam w nich tkwisz po uszy. Twój
                      ostatni list dobitnie o tym świadczy.

                      Nienawiść jest mi obca. Natomiast nie jest mi obce zamiłowanie do prawdy.
                      Zapewne nie byłbym o nienawiść oskarżany gdybym pisał wyłącznie o cierpieniach
                      Ukraińców z rąk Polaków: że ktoś musiał się spakować i opuścić rodzinne strony,
                      albo że jakieś towarzystwo obrażało wyzwiskami jakąś babcię - Ukrainkę. Nie
                      jest to przyjemne i zapewniam, że jestem w stanie współczuć i współczuję takim
                      ludziom (chociaż Ty pewnie lepiej ode mnie wiesz co we mnie siedzi i zaraz to
                      napiszesz), ale zachowajmy wszystkie miary: czym innym są takie sytuacje a czym
                      innym podżynanie gardła, przybijanie do drzewa albo ćwiartowanie doń
                      przywiązanego (tak zabito jednego z księży katolickich w Bieszczadach, już po
                      wojnie, ciekawe czy też był on "agresorem" jak pisze january o WSZYSTKICH
                      Polakach na Podbeskidziu i komu włąściwie posługiwał skoro jego zdaniem
                      mieszkali tam sami Ukraińcy - Polacy przecież przyszli jako agresorzy).

                      No i pozostaje statystyka ofiar po obu stronach, która też jest nieubłagana.
                      Radzę na przyszłość nie podążać za tłumem, tylko mieć własne zdanie. Skoro
                      napisałeś ze przeholowałeś i że tak było jak piszę, trzeba było już, zachęcony
                      januarowym listem, (którego autor jak przyznaje nie zna historii mordów na
                      Wołyniu i walk po wojnie ale mimo to wie że tekst Zielińskiego jest
                      tendencyjny, kiepski itd) nie zmieniać tego zdania.
                      Bywaj.
                      • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:18
                        Przyznasz chyba, że w Bieszczadach (to nie to samo co Podbeskidzie -
                        Podbeskidzie to okolice Bielska-Białej) przed wojną Polacy i Żydzi byli w
                        totalnej mniejszości. W chwili obecnej mieszkańcy Bieszczadów (chodzi mi o
                        ścisłe Bieszczady zaczynające w okolicach jeziora Solińskiego) to w 100 %
                        ludność napływowa. W tym sensie Polacy wkraczający na ten teren byli agresorami
                        tak samo jak Serbowie wysiedlający Albańczyków z Kosowa, lub Niemcy
                        wysiedlający Polaków z Bydgoszczy.
                        Jeszcze chwila, a zaczniesz bronić gen. Świerczewskiego, który "kulom się nie
                        kłaniał". Może zgłosisz do władz miasta Rzeszowa, aby przywrócić nazwę
                        Świerczewskiego ulicy Zamkowej.
                        Dlaczegóż to niby pozbawiono Rzeszów tak wspaniałego patrona?
                        • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:06
                          Gość portalu: january napisał(a):

                          > Przyznasz chyba, że w Bieszczadach (to nie to samo co Podbeskidzie -
                          > Podbeskidzie to okolice Bielska-Białej) przed wojną Polacy i Żydzi byli w
                          > totalnej mniejszości. W chwili obecnej mieszkańcy Bieszczadów (chodzi mi o
                          > ścisłe Bieszczady zaczynające w okolicach jeziora Solińskiego) to w 100 %
                          > ludność napływowa. W tym sensie Polacy wkraczający na ten teren byli
                          > agresorami tak samo jak Serbowie wysiedlający Albańczyków z Kosowa, lub
                          > Niemcy wysiedlający Polaków z Bydgoszczy.
                          > Jeszcze chwila, a zaczniesz bronić gen. Świerczewskiego, który "kulom się nie
                          > kłaniał". Może zgłosisz do władz miasta Rzeszowa, aby przywrócić nazwę
                          > Świerczewskiego ulicy Zamkowej.
                          > Dlaczegóż to niby pozbawiono Rzeszów tak wspaniałego patrona?

                          Przed snem zajrzałem tu jeszcze. Przede wszystkim dzięki za spokojniejszy ton.
                          Przyznam, że Polacy i Żydzi byli mniejszością na Podbeskidziu i w Bieszczadach
                          przed wojną. Nie ma w tym nic niesamowitego. I nic z tego nie wynika.
                          Podbeskidzie to nie tylko okolice Bielska Białej, ale też Sądecczyzna,
                          poczynając od Biecza i Gorlic.
                          Teza że ludność napływowa zaludniająca puste Bieszczady to "agresorzy" jest
                          równie dziwaczna co nieprawdziwa. Wynika z niej wprost, że agresorem wobec
                          miejscowej ukraińskiej CZĘŚCI ludności był każdy Polak i w ogóle było polskie
                          państwo, bo do niego te tereny należały. Przypomina to jako żywo ukraińskie
                          interpretacje tłumaczące podłoże ukraińskich mordów na Wołyniu i Kresach. Mam
                          nadzieję, że nie jestem agresorem wobec Ukraińców pływajac latem np. po Zalewie
                          Solińskim. Wybacz uszczypliwość, ale Ty też ją zastosowałeś wobec mnie pod
                          koniec swojego listu. Zaznaczam, ze nie podjemuję tu kwestii słuszności
                          wysiedleń i zbirowej odpowiedzialności, tylko odnoszę się do konkretncyh
                          sformułowań.
                          Pozdrawiam i dobranoc.
                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 16.06.03, 18:21
                    Wiesz co Elekon, a może byś podał w którym miejscu ja, Piotr albo January
                    zaprzeczali ukraińskim mordom na Polakach na Wołyniu albo przemilczali te
                    fakty. Nic takiego nie znajdziesz. Wprost przeciwnie w moim ostatnim liście
                    zacytowałem wypowiedź pana Motyki z IPN z która sie zresztą zgadzam, która
                    wyraźnie pokazuje jak wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w czasie wojny, kto
                    zaczął mordować i ilu zginęło Polaków i Ukraińców. Jak na razie jedynym
                    konkretnym zarzutem pod moim adresem było to, że podałem, iż w Kalnikowie jest
                    największe wiejskie koło ZUwP. Rozumiem, że dla ciebie podanie takiej
                    informacji to jeśli nie zbrodnia to przynajmniej niegodziwość. To, że Ukraińcy
                    na Wołyniu zamordowali 60 tysięcy Polaków nie oznacza, że będziemy udawać, że
                    w okolicach Rzeszowa nie było mordów choć oczywiście w znacznie mniejszej
                    skali na ludności ukraińskiej. Gdyby nasi biskupi w 65 roku mysleli tak jak ty
                    to nigdy nie zdecydowaliby sie na słynne "Przebaczamy i prosimy o wybaczenie"
                    skierowane do Niemców. a przecież mówili to ludzie ciężko doświadczeni przez
                    Niemców, niejednokrotnie po obozach koncentracyjnych. Zdawali oni sobie jednak
                    sprawę, że Niemcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony
                    Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Niemców wobec Polaków było
                    nieporównywalnie wielkie. No ale to byli ludzie wielkiego formatu kardynał
                    Karol Wojtyła, prymas Stefan Wyszyński, arcybiskup Bolesław Kominek i inni.
                    Gdyby ich nie było polsko-niemieckie pojednanie byłoby znacznie trudniejsze.
                    No ale ty pewnie nazwałbyś ich Niemcami skoro prosili o wybaczenie Niemców,
                    którzy uczynili nam przecież tyle złego a nawet chcieli wręcz unicestwić naród
                    polski. Przecież "prawdziwy Polak" nie mógłby o to prosić. Ja uważam, że o
                    mordach na bezbronnej ludności ukraińskiej warto mówić nawet jeżeli Polaków
                    zginęło 10 razy tyle. Na koniec jeszcze raz bardzo bym prosił o zacytowanie
                    jakichś moich wypowiedzi, które były nieprawdziwe albo coś przemilczały.
                    Myslę, że powinniśmy sie opierać na faktach.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 19:56
                      Cytat " za mojej pamięci Rusini w Zalesiu i Białej znaczyli ściany domów
                      wapnem,robiąc czarnym pędzlem znaki w wapnie.Mieszkańcy Zalesia i Białej
                      uchodzili za ludzi bogatych.Uprawiali duzo jarzyn i warzyw.Ziemia była
                      urodzajna i starannie uprawiana. Uprawiali cebulę,marchew,pietruszkę,rozmaite
                      fasole i kapusty,krupy jęczmienne i jagły i wypiekali obażanki.Każdego piątku
                      wywozili te produkty do Rzeszowa" Pochodzi ten cytat ze wspomnień Jana
                      GÓRECKIEGO "wSPOMNIENIA" rękopis z 1968 roku z prywatnego archiwum F.Kotuli -
                      powtarzam za ks. Malakiem . A teraz "wstrętny ukrainiec" Siwicki : "Biała pow,
                      Rzeszów - w 1945roku już po odejściu wojsk
                      sowieckich,miejscowa "socjalistyczna"władza,składająca się z
                      szumowin,podburzona przez Polaków ze wschodu,wymordowała wszystkich mężczyzn
                      Ukraińców,których zdołała złapać w ciągu jednej nocy. Ciała zabitych były
                      powiązane drutem kolczastym,pobite,miały połamane kości,powydłubywane oczy.To
                      miał być odwet za rzekome zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
                      Komentarz - mówiąc o "przeholowaniu" miałem na myśli przypominanie
                      zdarzeń /potwornych i przerażających/ okolic Rzeszowa. Ale dla pełności
                      omawianej historii jest to konieczne.Ktoś powie,że powyższy opis jest
                      tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki prezentuje
                      ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą.Szczególnie ostatnie
                      jego zdanie budzi mój osobisty sprzeciw. Ale niech ktoś przedstawi inną, w
                      sposób wiarygodny inną wersję tamtych wydarzeń w Gwożdziance, Tarnawce i
                      Białej. Bo ja mam - będę cytował katolickiego ksiedza z okolic Strzyżowa.
                      Z Elekonem zakończyłem swoją polemikę i na jego wypowiedzi reagować nie będę -
                      ten mój prywatny bojkocik chyba Go nie zmartwi.
                      Pozdrawiam Dyskutantów.
                      Ps Gosciu może masz coś o nieistniejącej wsi Choceń w Bieszczadach - jakiś
                      Optymista zaczął wątek na Forum wokół tej łemkowskiej wioski i jej planowanej
                      rekonstrukcji przez jakichś "nawiedzonych amerykańców"
                      • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:22
                        Gość portalu: Piotr napisał(a):

                        > Cytat " za mojej pamięci Rusini w Zalesiu i Białej znaczyli ściany domów
                        > wapnem,robiąc czarnym pędzlem znaki w wapnie.Mieszkańcy Zalesia i Białej
                        > uchodzili za ludzi bogatych.Uprawiali duzo jarzyn i warzyw.Ziemia była
                        > urodzajna i starannie uprawiana. Uprawiali cebulę,marchew,pietruszkę,rozmaite
                        > fasole i kapusty,krupy jęczmienne i jagły i wypiekali obażanki.Każdego piątku
                        > wywozili te produkty do Rzeszowa" Pochodzi ten cytat ze wspomnień Jana
                        > GÓRECKIEGO "wSPOMNIENIA" rękopis z 1968 roku z prywatnego archiwum F.Kotuli -
                        > powtarzam za ks. Malakiem . A teraz "wstrętny ukrainiec" Siwicki : "Biała
                        pow,
                        > Rzeszów - w 1945roku już po odejściu wojsk
                        > sowieckich,miejscowa "socjalistyczna"władza,składająca się z
                        > szumowin,podburzona przez Polaków ze wschodu,wymordowała wszystkich mężczyzn
                        > Ukraińców,których zdołała złapać w ciągu jednej nocy. Ciała zabitych były
                        > powiązane drutem kolczastym,pobite,miały połamane kości,powydłubywane oczy.To
                        > miał być odwet za rzekome zabójstwa Polaków we wschodniej Galicji"
                        > Komentarz - mówiąc o "przeholowaniu" miałem na myśli przypominanie
                        > zdarzeń /potwornych i przerażających/ okolic Rzeszowa. Ale dla pełności
                        > omawianej historii jest to konieczne.Ktoś powie,że powyższy opis jest
                        > tendencyjny i antypolski - tak jest, nie ukrywałem,że autor /Siwicki
                        prezentuje
                        >
                        > ukraiński punkt widzenia i jest,moim zdaniem, nacjonalistą.Szczególnie
                        ostatnie
                        >
                        > jego zdanie budzi mój osobisty sprzeciw. Ale niech ktoś przedstawi inną, w
                        > sposób wiarygodny inną wersję tamtych wydarzeń w Gwożdziance, Tarnawce i
                        > Białej. Bo ja mam - będę cytował katolickiego ksiedza z okolic Strzyżowa.
                        > Z Elekonem zakończyłem swoją polemikę i na jego wypowiedzi reagować nie
                        będę -
                        >
                        > ten mój prywatny bojkocik chyba Go nie zmartwi.
                        > Pozdrawiam Dyskutantów.
                        > Ps Gosciu może masz coś o nieistniejącej wsi Choceń w Bieszczadach - jakiś
                        > Optymista zaczął wątek na Forum wokół tej łemkowskiej wioski i jej planowanej
                        > rekonstrukcji przez jakichś "nawiedzonych amerykańców"

                        Jesli twoje reakcje mają być takie jak ostatnio to mnie nie zmartwiłeś.
                        Na przytaczane przez ciebie fragmenty mógłbym odpowiedziec dokładnie tak samo
                        jak wy z januarym mnie, że to bzdury ukraińskiego fanatyka, rodem z czasów
                        faworyzowanego przez Hitlera UPA, przepisywane dziś przez kogoś z klapkami na
                        oczach. Tylko do czego taka dyskusja prowadzi?
                        Szkoda, że mamy takich przedstawicieli mieszanych polsko-ukraińskich rodzin.
                        Może tak jest dlatego iż ponoc ukraińska tradycja każe wychowywać chłopców i
                        mężczyzn w nich w duchu ukraińskim?
                        Czy odezwie się tu może jakaś kobieta z mieszanej polsko-ukraińskiej rodziny?

                        Przy okazji wychodzi na to, że nasz śląski Gość ma kapitalną retrospekcję
                        stosunków społecznych wśród potomków rzeszowskich grekokatolików, czyli żywiołu
                        p(r)oukraińskiego i miejscowych Polaków. Szkoda, że tak ona wygląda.
                        Bez odbioru. Elekon.

                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.03, 20:07
                      Zacznę od końca. Do Ciebie Gościu właściwie nie mam zarzutów o wypowiedzi w tej
                      dyskusji. Odstajesz w niej wyraźnie na plus. Nie chcę jej rozmieniać na miałkie
                      przegadywanie. O wiejskich kołach ZUwP pisałem nie w formie zarzutu tylko by
                      pokazać, że wiele postów w niej jest motywowane albo pochodzeniowo albo
                      zawodowo, bo nie bujajmy się, skąd ma o czymś takim wiedzieć i skąd ma to
                      interesować przeciętnego Polaka.
                      Wszystkich przy okazji odsyłam do pierwszeo mojego wpisu na tym forum.
                      Moje ostrzejsze wystąpienia tutaj nie wzięły się znikąd, tylko z próby nie
                      tylko negacji, ale odwrócenia faktów w tej dyskusji, w czym - ubolewam -
                      przoduje tu january.
                      Co ciekawe, piszą niektórzy (cytując) o "polskich rycerzach", o polskiej
                      agresji na bezbronnych Ukraińcach, itp., tworząc obraz tyleż nieprawdziwy co
                      jednostronny, a odrażające dokonywane na Polakach zbrodnie obracając w żart
                      (vide wątek "Szukamy łemkowskiej wioski") lub w wymysł PRL-owskiej propagandy,
                      natomiast na podanie przeze mnie faktów o tym, że częsciej bywało na odwrót,
                      tj. że Polacy padali ofiarą okrutnych sotni UPA i OUN reagujecuie co najmniej
                      nerwowo lub kpiąco. Nie jest to w porządku wobec bezbronnych ofiar mordującego
                      kresowych Polaków ukraińskiego nacjonalizmu, o którym - zgodzisz się ze mną -
                      mozna chyba mówić, nie będąc bzdurnie posadzanym o bycie "prawdziwym Polakiem",
                      czytaj głupem i kretynem z klapkami na oczach.

                      Piszesz "że Niemcy tez cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony
                      Polaków co zmienia faktu, że zło uczynione przez Niemców wobec Polaków było
                      nieporównywalnie wielkie". Tak, to prawda, taka sama jak: "że Ukraińcy tez
                      cierpieli i też doznawali po wojnie wiele zła ze strony Polaków co zmienia
                      faktu, że zło uczynione przez Ukraińców wobec Polaków było nieporównywalnie
                      większe". O tym właśnie piszę i uznania tego domagam się od osób o sympatiach
                      lub o narodowości ukraińskiej.

                      Raz jeszcze powtórzę, że od przyznania się do tego trzeba zacząć proces
                      pojednania. Bycie człowiekiem wielkiego formatu albo jego brak nie odnosi się
                      tylko do biskupów polskich i do mnie, ale i do Was także. Może trzeba nam pomóc
                      sobie nawzajem ten format budować, pomimo krzywd, żalu i zbrodni o których
                      cięzko zapomnieć. Paradoksalnie ta część twojego listu odnosi się też jakoś do
                      Piotra, który mocno nieskładnie i nieprzemyślanie moim zdaniem pisał kogo i za
                      co miałby przepraszać w związku ze swoim pochodzeniem.

                      Przychodzi mi tu na myśl historia Jedwabnego. Wiem, że to cieżkie wyzwanie
                      stanąć w prawdzie wobec mitów o swoim narodzie i powiedziec "przepraszam" za
                      swoich ziomków. Gdy w dodatku przypadki mordów nie są tak odosobnione jak ten w
                      Jedwabnem, zapewne jest to jeszcze trudniejsze. Ale tak właśnie rodzi się
                      trudne słowo "przepraszam", które samo w sobie już jest zadośćuczynieniem,
                      wypowiedziane po to, by uznać fakty i móc sobie wybaczyć. To jest warunek
                      mówienia także o mordach, niegodziwościach i podłości jakie miały miejsce z
                      drugiej strony, czyli ze strony Polaków. Wchodzimy na grząski grunt poczucia
                      krzywdy i zemsty, uczuć niegodnych cywilizowanego człowieka, ale jakże często
                      obecnych, szczególnie gdy rozmiar okrucieństwa (albo poczucie krzywdy) jest czy
                      był tak duży.

                      Niech to będzie subiektywny mój osąd, ale mam wrażenie ze środowiska ukraińskie
                      i proukraińskie w Polsce nie są na to jeszcze gotowe. Zamiast tego wybieraja
                      drogę przemilczeń i spychania w sferę mitów rodem z PRL-u okrutną prawdę o
                      tragedii na Wołyniu i kresach przedwojennej Polski, licząc zapewne na
                      dezorientację nowych pokoleń, a jakby tego było mało, dokładając do tego obraz
                      Polaka, agresora i mordercy. To nie jest materiał na pojednanie ani dziś ani
                      jutro. To nie jest w porządku. O ludzkiej delikatności czy przyzwoitości,
                      próbie zrozumienia drugiej strony nawet nie ma co mówić.

                      Ale mam wrażenie, odeszliśmy od tematu. Jeśli wybierasz się do Rzeszowa, radzę
                      wczesniejszy kontakt z redakcją rzeszowskich "Nowin". W tej gazecie kilka lat
                      temu czytałem wstrząsajacy reportaż, opis tego co działo się w Bieszczadach w
                      czasie wojny i po wojnie (niestety nie pamiętam autora, ale chyba można by go
                      łatwo zidentyfikować). Autor dobrze opisał i przedwojenną bliskość obu
                      społeczności, i mieszane małżeństwa, i watahy ukraińskich rzezaków z okresu
                      okupacji hitlerowskiej, osoby i rodziny zamordowane przez nich w czasie wojny,
                      sposób mordowania, przykład księdza o którym pisałem wyżej, ale także i
                      dramatyczne zdarzenia, kiedy to np. siłą wcielonym do UPA mężczyznom z
                      miesznaych rodzin kazano mordować swoich krewnych i bliskich, a za odmowę
                      mordowano ich samych. Była tam też historia czasów powojennych, walk, napadów
                      na mieszkańców i wysiedleń, oraz powrotu i starych ludzi pamiętających tamte
                      czasy i identyfikujących wśród wracających członków rodzin dawnych morderców.
                      Padały nazwiska udzielających wywiadów, były ich zdjęcia. Wstrząsająca historia
                      o nędzy i słabości ludzkiego charakteru w warukach ekstremalnych, o uspieniu
                      upiorów w ludziach i o ich budzeniu w trudnym czasie, o sztuce wybaczenia i
                      zapomnienia.

                      Czy wzniesiemy się ponad dymiące zgliszcza i pamięc o bestialsko zamordowanych
                      bliskich? Czy wolno nam? Jakie warunki muszą być spełnione, by tak się mogło
                      stać?
                      Tak to jest jak widac na tym forum. Miało być o grekokatolikach w Rzeszowie,
                      skóńczyło się jak zawsze. Mieliśmy nie budzić złych wspomnień, upominaliśmy
                      innych że to robią, a sami zapowiadamy wypominki (Piotr).
                      W sumie przecież nie wiele trzeba, żeby próbować się zrozumieć. Wczuć w
                      sytuację przerażonych i mordowanych dzieci, kobiet, starców, stawianych w
                      podbramkowej sytuacji mężczyzn. Nie Polaków czy Ukraińców. To jest
                      czwartorzędne. Ludzi. Po prostu mających prawo do życia i szczęscia ludzi.

                      Pozdrawiam.
                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 22:05
                        Pozostało trochę twoich pytan na które przynajmniej ja - nie odpowiedziałem.
                        Pytałes o obawy potomków Rusinów,Ukraińców,Łemków przed przyznawaniem się do
                        swego pochodzenia- mam nadzeję,że wystąpienia Elkona trochę naświetliły Ci
                        problem. zawsze znajdzie sie ktoś taki, który będzie im wypominal niewłaściwe
                        pochodzenie, czyny ich rodaków. Zgodnie z okrutną zasadą odpowiedzialności
                        grupowej /stosowanej przez wszystkie strony konfliktów narodowościowych
                        począwszy od najdawniejszych czasów/ .
                        Pytałes o Dolinian - wertuję biblioteczkę - postaram się napisać chociaż kilka
                        zdań na ich temat - wkrótce. z tego co pamiętam znacznie róznili się od swych
                        górskich pobratymców . Ciekawie o Zamieszańcach pisał Ksiądz Sarna w swej
                        monografii o powiecie krosnieńskim - reprint wydania z końca xix w /widziałem
                        piękne wydanie w holu krosnienskiego muzeum/. Nia mam jej obecnie . Pamiętam,że
                        ten katolicki ksiądz wyrażal się o nich dosc niepochlebnie-jako znacznie
                        rózniących się od swych polskich sąsiadów.
                        Trochę można "wycisnąć" o nich z wydań Kolberga "Krośnieńskie - sanockie" - tak
                        samo zresztą jak i o Łemkach.
                        Pozdrawiam
                        Ps Po ostatniej "młócce słownej" trochę się oderwę od dyskusji .Dorwałem dość
                        ciekawe materiały z "Magór", "Bieszczada" i "Płaja" - arcyciekawe periodyki o
                        tematyce karpackiej
                        • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:13
                          Gość portalu: Piotr napisał(a):

                          > Pozostało trochę twoich pytan na które przynajmniej ja - nie odpowiedziałem.
                          > Pytałes o obawy potomków Rusinów,Ukraińców,Łemków przed przyznawaniem się do
                          > swego pochodzenia- mam nadzeję,że wystąpienia Elkona trochę naświetliły Ci
                          > problem. zawsze znajdzie sie ktoś taki, który będzie im wypominal niewłaściwe
                          > pochodzenie, czyny ich rodaków. Zgodnie z okrutną zasadą odpowiedzialności
                          > grupowej /stosowanej przez wszystkie strony konfliktów narodowościowych
                          > począwszy od najdawniejszych czasów/ .
                          > Pytałes o Dolinian - wertuję biblioteczkę - postaram się napisać chociaż
                          > kilka zdań na ich temat - wkrótce. z tego co pamiętam znacznie róznili się od
                          > swych górskich pobratymców . Ciekawie o Zamieszańcach pisał Ksiądz Sarna w
                          > swej monografii o powiecie krosnieńskim - reprint wydania z końca xix
                          > w /widziałem piękne wydanie w holu krosnienskiego muzeum/. Nia mam jej
                          > obecnie . Pamiętam,że ten katolicki ksiądz wyrażal się o nich dosc
                          > niepochlebnie-jako znacznie rózniących się od swych polskich sąsiadów.
                          > Trochę można "wycisnąć" o nich z wydań Kolberga "Krośnieńskie - sanockie" -
                          > tak samo zresztą jak i o Łemkach.
                          > Pozdrawiam
                          > Ps Po ostatniej "młócce słownej" trochę się oderwę od dyskusji .Dorwałem dość
                          > ciekawe materiały z "Magór", "Bieszczada" i "Płaja" - arcyciekawe periodyki o
                          > tematyce karpackiej

                          Niegrzecznie się wtrącajac musze stwierdzić, iż płonę z ciekawości gdzie
                          zarzuciłem Ci niewłaściwe pochodzenie. Nie licząc na sensowną odpowiedź życzę
                          dalszej przyjemnej zabawy w przypisywanie innym cech i słów, których nie
                          posiadają lub nie wypowiedzieli, a potem walki z nimi. To nawet może być
                          podniecające. Zachęcam jednakowoż do opamiętania i zakopania topora wojennego.
                          Emocje to fatalny doradca.
                          Miłej nocy
                  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 00:08
                    Wybacz Elekonie, ale ani "Echo Rzeszowa"(?), ani cytowany przez ciebie autor
                    nie jest dla mnie żadnym autorytetem. To, że ktoś gdzieś coś napisał, wcale nie
                    świadczy, że jest to prawda objawiona. W porządnych czasopisamach i gazetach
                    jest taki zwyczaj, że pod artykułem znajduje się stopka, w której w jednym, dwu
                    zdaniach przedstawia się autora. Niestety nazwisko pana Zielińskiego nic mi nie
                    mówi. Być może jest to profesor historii, a być może tylko domorosły
                    dziejopisarz. Dla mnie mimo wszystko jest ważne, kto jest autorem.
                    Nasza dyskusja, jak zapewne zauważyłeś, dotyczyła tematu "grekokatolicy w
                    Rzeszowie i okolicach". W momencie, gdy doszliśmy do wydarzeń powojennych, w
                    tym pacyfikacji niektórych osad ruskich, ty nagle zaczynasz licytację, że
                    przecież Polacy cierpieli bardziej.
                    Ja przecież (jeszcze raz to powtarzam) nie neguję, że Ukraińcy mordowali
                    Polaków. O tym wiedziałem od dawna. natomiast zainteresowało mnie to, że Polacy
                    zabijali Ukraińców - o tym nie słyszałem do tej pory. Jeżeli ktoś napisze, że
                    Polacy zabijali niekiedy Ukraińców, to wcale nie znaczy, że kwestionuje fakt
                    mordowania Polaków przez Ukraińców. Przyznam, że niepokoi mnie takie myślenie i
                    licytowanie się w poniesionych krzywdach.
                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.03, 02:08
                      Gość portalu: january napisał(a):

                      > Wybacz Elekonie, ale ani "Echo Rzeszowa"(?), ani cytowany przez ciebie autor
                      > nie jest dla mnie żadnym autorytetem. To, że ktoś gdzieś coś napisał, wcale
                      nie
                      >
                      > świadczy, że jest to prawda objawiona. W porządnych czasopisamach i gazetach
                      > jest taki zwyczaj, że pod artykułem znajduje się stopka, w której w jednym,
                      dwu
                      >
                      > zdaniach przedstawia się autora. Niestety nazwisko pana Zielińskiego nic mi
                      nie
                      >
                      > mówi. Być może jest to profesor historii, a być może tylko domorosły
                      > dziejopisarz. Dla mnie mimo wszystko jest ważne, kto jest autorem.
                      > Nasza dyskusja, jak zapewne zauważyłeś, dotyczyła tematu "grekokatolicy w
                      > Rzeszowie i okolicach". W momencie, gdy doszliśmy do wydarzeń powojennych, w
                      > tym pacyfikacji niektórych osad ruskich, ty nagle zaczynasz licytację, że
                      > przecież Polacy cierpieli bardziej.
                      > Ja przecież (jeszcze raz to powtarzam) nie neguję, że Ukraińcy mordowali
                      > Polaków. O tym wiedziałem od dawna. natomiast zainteresowało mnie to, że
                      Polacy
                      >
                      > zabijali Ukraińców - o tym nie słyszałem do tej pory. Jeżeli ktoś napisze, że
                      > Polacy zabijali niekiedy Ukraińców, to wcale nie znaczy, że kwestionuje fakt
                      > mordowania Polaków przez Ukraińców. Przyznam, że niepokoi mnie takie myślenie
                      i
                      >
                      > licytowanie się w poniesionych krzywdach.

                      Chodziło mi tylko o to, żeby nie przedstawiać skomplikowanej wojennej i
                      powojennej historii obu narodów w sposób tendencyjnie jednostronny. Moze Cię
                      żle zrozumiałem, cóż tak to bywa czasem w internecie. W gruncie rzeczy widzę,
                      że aż tak bardzo się nie róznimy. Pozdrawiam.
                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 23:09
                        Z paru róznych względów postanowiłem zakończyć swój udział w tej dyskusji.Miło
                        było podyskutować na interesujące Was jak i mnie tematy, wyciągać fajne wątki z
                        mroków historii. Biorę odpowiedzialność za każdy fakt opisany w mych postach.
                        W gruncie rzeczy była to tylko gra, mniej lub bardziej intelektualna.Elkon -
                        przepraszam za słowa które odczytałeś za inwektywy, ja też nie chowam urazy za
                        epitety które przemycałeś w mniej lub bardziej zawoalowanej formie.
                        Pozostało parę rozgrzebanych wątków - trudno,kto szuka znajduje .
                        Bywaj Gościu,January i Elkoniu.
                        Na koniec pozdrawiam Was słowami ruskiego pozdrowienia : Sława Izusu Hristu

                        Ps odpowiedź brzmi : Na vik vikow

                        Życzę fajnych dyskutantów - pewno dalej będę krązył po forach pod tą czy inną
                        ksywką . "Domorosły dziejopis" Piotr
                        • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.06.03, 21:34
                          Chcialem podziekowac za piekny przyklad, ze mozna na kazdy temat rozmawiac
                          rzeczowo i powaznie, bez obrazania sie wzajemnie itp...
                          Naprawde milo bylo poczytac wiekszosc postow z tego tematu.
                          Pozdrawiam
                          P.S.
                          Mozna rowniez odpowiedziec tylko "vik vikow"

                          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 19.06.03, 13:22
                            Gość portalu: Wolf napisał(a):

                            > Chcialem podziekowac za piekny przyklad, ze mozna na kazdy temat rozmawiac
                            > rzeczowo i powaznie, bez obrazania sie wzajemnie itp...
                            > Naprawde milo bylo poczytac wiekszosc postow z tego tematu.
                            > Pozdrawiam
                            > P.S.
                            > Mozna rowniez odpowiedziec tylko "vik vikow"
                            >
                            Dzięki za miłe słowa Wolf. Cieszy mnie, ze odezwał sie ktoś kto jednak czytał
                            nasze wypowiedzi. Piotrowi natomiast dziękuję za całokształt. Myslę, że
                            wniosłeś Piotrze zdecydowanie najwięcej do naszej dyskusji i gdyby nie ty
                            wątek ten w ogóle by się nie rozwinął. Tak więc jeszcze raz ci dziękuję i
                            zycze wszystkiego dobrego. Może jeszcze kiedyś ciekawie podyskutujemy.
                            Pozdrawiam.
                            Gość
                            • Gość: gość IP: *.kopernet.org 19.06.03, 14:02
                              Człowiek, który najwięcej wniósł do naszej dyskusji czyli Piotr pożegnał się z
                              nami. ciężko będzie go zastąpić ale pomimo to postanowiłem dalej ciągnąć ten
                              wątek. Jeżeli będą osoby zainteresowane dyskusją to może ona jeszcze być
                              bardzo ciekawa. Jeżeli natomiast nie będzie odzewu z waszej strony to po
                              prostu wątek umrze śmiercia naturalną. Liczę na starych forumowiczów czyli
                              Januarego i Elekona a także na Subdiakona Piotra, który wiem, że ostatnio
                              występowałem na konferencji w Drohiczynie. A może do naszej dyskusji dołączy
                              się ktoś nowy np. Wolf. W każdym razie serdecznie zapraszam.
                              Teraz natomiast chciałem przejść do konkretnego tematu. January napisał kiedyś
                              z pewnym zdziwienie dlaczego grekokatolicy, którzy przeszli na obrządek
                              łaciński nie wracają teraz to swojego starego obrządku. Odpowiedziałem mu na
                              to dość obszernie. Natomiast dzisiaj chciałem jeszcze trochę dodać. Otóż
                              zaryzykuję twierdzenie, że gdyby nie było II wojny światowej i dramatycznych
                              wydarzeń powojennych to większość rzeszowskich grekokatolików a także tych z
                              Zalesia, Białej, Drabinianki i tak przeszła by na obrządek łaciński.
                              Porównując odsetek grekokatolików w tych miejscowościach od 1785 roku poprzez
                              kolejne spisy ludności aż do roku 1938 stwierdziłem systematyczny ich spadek
                              kosztem łacinników. Pamiętajmy, że latynizacja i polonizacja rozpoczęły sie na
                              tych terenach nie w 1918 czy w 1945 roku ale już w XIV wieku. Przy czym w XX
                              wieku procesy te uległy przyspieszeniu. Warto dodać, że przez przeważającą
                              część tego okresu polonizacja i latynizacja były zupełnie naturalne i
                              dobrowolne. Dopiero okres międzywojenny przyniósł pewne naciski w tym
                              kierunku, no a po wojnie była to już jedyna możliwość uniknięcia wysiedleń. Od
                              czasu objęcia tych ziem przez Polskę granica etniczna posko-ruska cały czas
                              przesuwała sie na wschód. Był to proces powolny ale systematyczny. Czytałem
                              ostatnio min. o przejściu na obrządek łaciński znacznej części ludności takich
                              miejscowości jak Sielnica, Dynów, Witryłów, Ostrów koło Jarosławia czy tez
                              całej ludności greckokatolickiej Pacławia. Nie wspominam tu o miastach jak
                              Przemyśl czy Jarosław gdzie takich wypadków było jeszcze więcej, np. w
                              Przemyślu w latach 1918-1939 przeszło na obrządek łaciński aż 1118 osób.
                              Myślę, że jednym z powodów tego stanu rzeczy był stały dopływ ludności
                              polskiej z Galicji Zachodniej, przez co tereny niegdyś czysto ruskie stawały
                              sie mieszane, w konsekwencji było coraz więcej małżeństw mieszanych a dzieci z
                              takich związków przeważnie juz chrzczono nie w Cerkwiach tylko w Kościołach.
                              Przy czym mówię cały czas o terenach po lewej stronie Sanu. Bardziej na wschód
                              wygladało to trochę inaczej. Tam z kolei niejednokrotnie Polacy sie
                              rutenizowali. Ciekawa sytuacja panowała w górach wśród Łemków i Bojków. Oni z
                              kolei czuli w stosunku do Polaków silna odrębność, małżeństwa mieszane były
                              bardzo nieliczne a granica etniczna ustalona jeszcze w XVI wieku nie
                              przesunęła sie nawet o kilometr. Myślę, że gdyby Łemków i Bojków nie
                              wysiedlono to akurat oni mieli by dużą szansę zachowania własnego języka i
                              kultury. Nie byłbym jednak tego pewny w 100% poniewaz na sąsiedniej Słowacji
                              gdzie nie było wysiedleń dzisiaj wieli Łemków mówi na co dzień po słowacku. W
                              każdym bądź razie granica etniczna polsko-ruska cały czas sie przesuwała na
                              wschód i to nie tylko na obszarze byłej Galicji ale także w województwie
                              lubelskim czy obecnym podlaskim. Największe jednorazowe przesunięcie tej
                              granice miało chyba miejsce w 1905 roku kiedy to prawie 200 tysięcy byłych
                              podlaskich i chełmskich Unitów przeszło do kościoła rzymskokatolickiego.
                              Ludzie ci jeszcze w latach 50-tych ubiegłego wieku mówili na co dzień po tzw.
                              chachłacku czyli w gwarze języka ukraińskiego natomiast ich świadomość
                              narodowa była już jednoznacznie polska. Tak więc myslę January, że gdyby nie
                              było wojny, UPA, akcji "Wisła" i czterdziestu lat komuny to dzisiaj mielibyśmy
                              pewnie w Rzeszowie niewielką może 100 może 200 osobową parafię
                              greckokatolicką. Tekst ten jest trochę prowokacyjny więc jeśli ktoś się z nim
                              nie zgadza prosiłbym o nierzucanie inwektyw tak jak się to juz zdarzało tylko
                              o merytoryczną dyskusję
                              Pozdrawiam.
                              • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.03, 21:26
                                Nie uwazam zeby ten tekst byl az tak bardzo prowokacyjny, a poza tym jesli
                                tekst wywoluje dyskusje to bardzo dobrze.
                                A jesli ktos nie umie dyskutowac tylko odpowiada inwektywami to mozna tylko
                                powiedziec, ze nie dorosl do dyskusji, albo brak mu argumentow.
                                Co do granicy polsko-ruskiej to nie znam stosunkow w okolicach Rzeszowa, ale
                                generalnie proces polonizacji faktycznie przebiegal juz od czasow Unii
                                Lubelskiej. I nie zawsze byl dobrowolny, mam na mysli "zachecanie" ludnosci
                                prawoslawnej do Unii.
                                Co do sytuacji w czasach II RP to faktycznie wowczas polonizacja byla
                                niezupelnie dobrowolna, ale z drugiej strony czesc ludnosci ruskiej
                                przechodzila na katolicyzm z wygody, szczegolnie we wsiach gdzie stanowili
                                mniejszosc - i nie mam tu na mysli jakichs przesladowan i przymuszen - sam
                                znam takie przypadki choc nie z rzeszowszczyzny. Jesli chodzi o powrot do
                                korzeni (prawoslawie, grekokatolicyzm) to mysle ze obecnie znajdzie sie czesc
                                ludzi "plemienia ruskiego", ktorzy beda sie identyfikowac ze swoimi
                                korzeniami, duzo tez zalezy od rodziny, ktora moze przekazac dziedzictwo lub
                                nie. Na zakonczenie pozwole sobie zacytowac pewien tekst, ktory moze tez
                                stanie sie tematem do dyskusji: "Każdy czytający człowiek wcześniej czy
                                później zadaje sobie pytanie o własną tożsamość. Drzewa nie rosną bez korzeni.
                                Jak określą swą tożsamość i co z tego wyniknie to już inna historia."
                                Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moj post, ale jest to spowodowane tym,
                                ze pisze na goraco po lekturze Twojego posta i staram sie przekazac to co
                                chodzi mi po glowie.
                                Pozdrawiam


                                • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.06.03, 21:27
                                  I jeszcze jedno, dzieki za zaproszenie do dyskusji.

                                • Gość: gość IP: *.kopernet.org 21.06.03, 09:58
                                  Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                  > Nie uwazam zeby ten tekst byl az tak bardzo prowokacyjny, a poza tym jesli
                                  > tekst wywoluje dyskusje to bardzo dobrze.
                                  > A jesli ktos nie umie dyskutowac tylko odpowiada inwektywami to mozna tylko
                                  > powiedziec, ze nie dorosl do dyskusji, albo brak mu argumentow.
                                  > Co do granicy polsko-ruskiej to nie znam stosunkow w okolicach Rzeszowa, ale
                                  > generalnie proces polonizacji faktycznie przebiegal juz od czasow Unii
                                  > Lubelskiej. I nie zawsze byl dobrowolny, mam na mysli "zachecanie" ludnosci
                                  > prawoslawnej do Unii.
                                  > Co do sytuacji w czasach II RP to faktycznie wowczas polonizacja byla
                                  > niezupelnie dobrowolna, ale z drugiej strony czesc ludnosci ruskiej
                                  > przechodzila na katolicyzm z wygody, szczegolnie we wsiach gdzie stanowili
                                  > mniejszosc - i nie mam tu na mysli jakichs przesladowan i przymuszen - sam
                                  > znam takie przypadki choc nie z rzeszowszczyzny. Jesli chodzi o powrot do
                                  > korzeni (prawoslawie, grekokatolicyzm) to mysle ze obecnie znajdzie sie
                                  czesc
                                  > ludzi "plemienia ruskiego", ktorzy beda sie identyfikowac ze swoimi
                                  > korzeniami, duzo tez zalezy od rodziny, ktora moze przekazac dziedzictwo lub
                                  > nie. Na zakonczenie pozwole sobie zacytowac pewien tekst, ktory moze tez
                                  > stanie sie tematem do dyskusji: "Każdy czytający człowiek wcześniej czy
                                  > później zadaje sobie pytanie o własną tożsamość. Drzewa nie rosną bez
                                  korzeni.
                                  > Jak określą swą tożsamość i co z tego wyniknie to już inna historia."
                                  > Przepraszam za chaos ktory wkradl sie w moj post, ale jest to spowodowane
                                  tym,
                                  > ze pisze na goraco po lekturze Twojego posta i staram sie przekazac to co
                                  > chodzi mi po glowie.
                                  > Pozdrawiam
                                  >
                                  > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
                                  uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
                                  zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
                                  o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
                                  większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
                                  takich zmian w przyszłości. Wiadomo, że Cerkiew prawosławna i Kościół
                                  Rzymskokatolicki to były dwie niezalezne od siebie organizacje wyznaniowe i
                                  wpływ Kościoła na Cerkiew czy Cerkwi na Kościół był prawie żaden. Co do
                                  wiernych obu tych wyznań to muszę ci powiedzieć, że zachowywali oni w stosunku
                                  do siebie spory dystans. Na przykład małżeństw mieszanych było bardzo
                                  niewiele. Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
                                  się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
                                  dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
                                  pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
                                  papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
                                  podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
                                  Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
                                  sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory Unici
                                  odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
                                  wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
                                  latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
                                  naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. Tak na
                                  marginesie wiesz, że inicjator Unii Brzeskiej władyka Hipacy Pociej pochodził
                                  z Różanki pod Włodawą? A wracając do tematu to paradoksalnie największa
                                  polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
                                  brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie ci
                                  prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
                                  Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
                                  Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
                                  mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
                                  uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci Unici
                                  mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby prawosławie nie
                                  było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto wie byc może
                                  duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
                                  latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
                                  potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
                                  porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
                                  zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
                                  uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
                                  tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
                                  polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie polskiej
                                  brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów ale stawiam
                                  duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze bardziej
                                  podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
                                  więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
                                  Kościoła Rzymskokatolickiego. Tekst, który zacytowałeś bardzo mi sie podoba ja
                                  też uważam, że każdy powinien znać swoje korzenie i je pielęgnować. W ogóle
                                  rodzina jest najważniejsza, jeśli w rodzinie nie przekaże się młodemu
                                  człowiekowi pewnych wartości to on nie będzie ich później szanować.
                                  Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
                                  ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
                                  litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi potrzeba
                                  świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
                                  10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
                                  przyniesie. Ja też przepraszam za pewien chaos w mojej wypowiedzi ale tak to
                                  już jest jak sie chce dużo napisać. A swoją drogą mam pytanie czy mógłbyś mi
                                  podać miejscowości w których miały miejsce wspomniane przez ciebie zmiany
                                  wyznania? To tylko prośba, jeśli z jakichs względów nie chcesz ich ujawniać w
                                  pełni to szanuję. Po prostu interesują mnie te sprawy, znam wiele takich
                                  miejscowości zarówno w woj. lubelskim jak i rzeszowskim natomiast nie znam
                                  żadnej z województwa podlaskiego a przypuszczam, że twoje korzenie są w
                                  województwie podlaskim choć mogę sie mylić.
                                  Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na dalszą ciekawa dyskusję.
                                  Gość
                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 14:16
                                    A co tam - "Raz maty rodyła" Wracam silnie sprowokowany.Drogi Gościu - damy
                                    sobie rade z tematem. Twoja teza o katolicyzacji okolic Rzeszowa /bez
                                    wojny,nacjonalizmów i innych zaszłości/ wydaje się racjonalna. Siła polskości,
                                    rola przemyśłu coposkiego /neologizm od COP/, wielkie migracje w poszukiwaniu
                                    pracy - przyniosłyby z pewnością dalszą polonizację naszych miejscowości.
                                    Historyk pewno wyśmialby stawianie sprawy w stylu "co byłoby kiedy by nie
                                    było..." ale nasza dyskusja rządzi sie swoimi prawami. Nawiązales do Podlasia -
                                    nie będę tu mówił szczególów o ofiarach carskich represji w Pratulinie, i
                                    ratunku dla Tamtych unitów w przejsciu na katolicyzm w 1905 roku .Kto chce to o
                                    tym znajdzie - to byl pierwszy element twojej "prowokacji".Co do drugiego
                                    elementu międzywojnia - Posłuchajcie tego : "Lata 1937-1938 charakteryzowały
                                    sie zaostrzeniem stosunków władz sanacyjnych z Ukraincami. Po pacyfikacji
                                    wschodniej Galicji, na Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu zburzono w tym czasie
                                    przeszło 180 cerkwi. były między nimi obiekty przwoslawne. w ich obronie
                                    wystąpili Ukraińcy bez różnicy. Grekokatolicki metropolita lwowski Szeptycki
                                    wydal w obronie tych świątyń list pasterski. Władze państwowe ten list
                                    skonfiskowaly. w naszych okolicach,we wsi Kużmina władze powiatowe w Przemyślu
                                    podburzyły polską ludność, ażeby zabrały ukraińcom cerkiew.Do nas przyjechał na
                                    koniu posłaniec z Kużminy z prośbą o pomoc przeciwko temu bezprawiu.Rozpoczęły
                                    się bojki między Polakami i Ukraińcami, ą że Polaków było we wsi stosunkowo
                                    mało,przyszły im do pomocy policja a potem wojsko.Final tej walki był taki,że
                                    cerkiew zamknięto a kilkudziesięciu Ukraińców aresztowano. Ośmiu z nich wysłano
                                    do Berezy kartuskiej." Tyle ze wspomnień Pana Marczaka - mieszkańca wsi
                                    Pakoszowka pod Sanokiem.ALBO TO "Sam zauważyłem,że Ukraińcy byli
                                    dyskryminowani.Nie dopuszczano ich na wyższe studia, a przy wojsku- z braku
                                    wykształcenie- zołnierz dochodził najwyżej do stopnia kaprala./.../Kazali
                                    przenosic metryki z cerkwi do kościoła". Drodzy - co byłoby gdyby nie było
                                    wielkomocarstwowego zadęcia i tryimfalizmu władz Polski międzywojennej, walki
                                    nacjonalizmów o której mówiłeś Gościu juz kiedyś, co byłoby gdyby polskie
                                    władze nie myślaly tylko o Polsce "silnej,zwartej i gotowej" - często kosztem
                                    mniejszości narodowych.Zbagatelizowałeś kiedyś moją informację o świadectwie
                                    moralności - to nie był żart - to był oficjalny druk sanacyjnego Ministerstwa
                                    Wyznań i Oświecenia publicznego.
                                    To moja czysta prowokacja. Z drugiej strony powiem Wam,że kultura polska, nasz
                                    styl życia ma w sobie ogromny magnes dla innych nacji - wchłanialiśmy
                                    kolonistow niemieckich,osadników holenderskich, jeńców tatarskich i
                                    szwedzkich,inteligencję żydowską, wreszcie Rusinów. Czym byłaby kultura Polski
                                    bez cudownych wierszy Harasymowicza, malarstwa Wielkiego Nowosielskiego,
                                    obrazow "Matejki-Nikifora" a historia Krakowa bez Mikołaja Zyblikiewicza -
                                    Ukraińca z okolic Sambora, miedzy innymi prezydenta Xix wiecznego Krakowa.
                                    Proszę - traktujcie moją wypowiedź jako tezy w dyskusji - a nie jako
                                    polemikę.Może w takiej burzy mózgów coś wspólnie wymyslimy w poglądach na
                                    przeszłosć. Serdzecznie pozdrawiam.
                                    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 21.06.03, 18:16
                                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                      > A co tam - "Raz maty rodyła" Wracam silnie sprowokowany.Drogi Gościu - damy
                                      > sobie rade z tematem. Twoja teza o katolicyzacji okolic Rzeszowa /bez
                                      > wojny,nacjonalizmów i innych zaszłości/ wydaje się racjonalna. Siła
                                      polskości,
                                      > rola przemyśłu coposkiego /neologizm od COP/, wielkie migracje w
                                      poszukiwaniu
                                      > pracy - przyniosłyby z pewnością dalszą polonizację naszych miejscowości.
                                      > Historyk pewno wyśmialby stawianie sprawy w stylu "co byłoby kiedy by nie
                                      > było..." ale nasza dyskusja rządzi sie swoimi prawami. Nawiązales do
                                      Podlasia -
                                      >
                                      > nie będę tu mówił szczególów o ofiarach carskich represji w Pratulinie, i
                                      > ratunku dla Tamtych unitów w przejsciu na katolicyzm w 1905 roku .Kto chce
                                      to o
                                      >
                                      > tym znajdzie - to byl pierwszy element twojej "prowokacji".Co do drugiego
                                      > elementu międzywojnia - Posłuchajcie tego : "Lata 1937-1938 charakteryzowały
                                      > sie zaostrzeniem stosunków władz sanacyjnych z Ukraincami. Po pacyfikacji
                                      > wschodniej Galicji, na Ziemi Chełmskiej i na Podlasiu zburzono w tym czasie
                                      > przeszło 180 cerkwi. były między nimi obiekty przwoslawne. w ich obronie
                                      > wystąpili Ukraińcy bez różnicy. Grekokatolicki metropolita lwowski Szeptycki
                                      > wydal w obronie tych świątyń list pasterski. Władze państwowe ten list
                                      > skonfiskowaly. w naszych okolicach,we wsi Kużmina władze powiatowe w
                                      Przemyślu
                                      > podburzyły polską ludność, ażeby zabrały ukraińcom cerkiew.Do nas przyjechał
                                      na
                                      >
                                      > koniu posłaniec z Kużminy z prośbą o pomoc przeciwko temu
                                      bezprawiu.Rozpoczęły
                                      > się bojki między Polakami i Ukraińcami, ą że Polaków było we wsi stosunkowo
                                      > mało,przyszły im do pomocy policja a potem wojsko.Final tej walki był
                                      taki,że
                                      > cerkiew zamknięto a kilkudziesięciu Ukraińców aresztowano. Ośmiu z nich
                                      wysłano
                                      >
                                      > do Berezy kartuskiej." Tyle ze wspomnień Pana Marczaka - mieszkańca wsi
                                      > Pakoszowka pod Sanokiem.ALBO TO "Sam zauważyłem,że Ukraińcy byli
                                      > dyskryminowani.Nie dopuszczano ich na wyższe studia, a przy wojsku- z braku
                                      > wykształcenie- zołnierz dochodził najwyżej do stopnia kaprala./.../Kazali
                                      > przenosic metryki z cerkwi do kościoła". Drodzy - co byłoby gdyby nie było
                                      > wielkomocarstwowego zadęcia i tryimfalizmu władz Polski międzywojennej,
                                      walki
                                      > nacjonalizmów o której mówiłeś Gościu juz kiedyś, co byłoby gdyby polskie
                                      > władze nie myślaly tylko o Polsce "silnej,zwartej i gotowej" - często
                                      kosztem
                                      > mniejszości narodowych.Zbagatelizowałeś kiedyś moją informację o świadectwie
                                      > moralności - to nie był żart - to był oficjalny druk sanacyjnego
                                      Ministerstwa
                                      > Wyznań i Oświecenia publicznego.
                                      > To moja czysta prowokacja. Z drugiej strony powiem Wam,że kultura polska,
                                      nasz
                                      > styl życia ma w sobie ogromny magnes dla innych nacji - wchłanialiśmy
                                      > kolonistow niemieckich,osadników holenderskich, jeńców tatarskich i
                                      > szwedzkich,inteligencję żydowską, wreszcie Rusinów. Czym byłaby kultura
                                      Polski
                                      > bez cudownych wierszy Harasymowicza, malarstwa Wielkiego Nowosielskiego,
                                      > obrazow "Matejki-Nikifora" a historia Krakowa bez Mikołaja Zyblikiewicza -
                                      > Ukraińca z okolic Sambora, miedzy innymi prezydenta Xix wiecznego Krakowa.
                                      > Proszę - traktujcie moją wypowiedź jako tezy w dyskusji - a nie jako
                                      > polemikę.Może w takiej burzy mózgów coś wspólnie wymyslimy w poglądach na
                                      > przeszłosć. Serdzecznie pozdrawiam.
                                      A więc widzę, że moja prowokacja chwyciła skoro mimo wszysto wróciłeś. ciesz
                                      mnie to. Od razu przechodzę do meritum. Tak się składa, że też mam u siebie w
                                      domu książkę pana Włodzimierza Marczaka i też czytałem o wydarzeniach w
                                      Kuźminie i wierzyłem w podana przez niego wersję no bo nie miałem powodów żeby
                                      nie wierzyć (cała postawa życiowa pana Marczaka bardzo dobrze o nim świadczy).
                                      Tak sie jednak składa, że zachęcony trochę przez ciebie postanowiłem zapoznać
                                      się ze słownikiem dotyczącym Bieszczad autorstwa Stanisława Krycińskiego. Przy
                                      okazji zapoznałem się też z inną pozycja tego autora czyli Przewodnikiem po
                                      Przemyślu i Pogórzu Przemyskim. Przy opisie Kuźminy jest tam też wzmianka o
                                      tym incydencie z Cerkwią. Tylko, że według Krycińskiego wyglądało to trochę
                                      inaczej. A mianowicie miejscowi Polacy stanowiący zdecydowaną wiekszość
                                      ludności (tu Kryciński na pewno ma rację sprawdzałem w spisie ludności z 21
                                      roku i schematyźmie łacińskim z 38 roku) postanowili siłą zająć miejscową
                                      Cerkiew Greckokatolicką. Nie chcieli do tego dopuścić miejscowi Rusini a także
                                      przybyli na pomoc Rusini z okolicznych wsi. Wywiązała sie bójka.
                                      Interweniowała policja. Po interwencji policji władze postanowiły aby sporna
                                      Cerkiew pozostała w rękach grekokatolików. Osobiście bardziej wiarygodna
                                      wydaje mi sie wersja Krycińskiego. Z całą pewnością nie napisał tego ot tak
                                      sobie tylko przeprowadził badania w archiwach być może popytał świadków.
                                      Natomiast pan Marczak jak sądzę wypowiedź swoją oparł na tym co zasłyszał od
                                      innych osób. Być może była to nawet wiedza z drugiej czy trzeciej ręki.
                                      O tym zadęciu i triumfaliźmie zgoda ale dopiero pod koniec lat trzydziestych,
                                      wcześniej do smierci Piłsudskiego nie było tak źle. Piłsudczycy stawiali
                                      raczej na asymilację państwową a z Ukraińcami szukali porozumienia. Następcy
                                      Piłsudskiego postawili natomiast na asymilację narodową przez co mieliśmy
                                      między innymi niesławne wydarzenia na Chełmszczyźnie. A wracając do ksiązki
                                      Krycińskiego to można się z niej dowiedzieć wielu ciekawych faktów np. takich,
                                      że były po wojnie wioski czysto ukraińskie, których wysiedlenia praktycznie
                                      nie dotknęły a były też wioski z większością polską, które zostały wysiedlone.
                                      A jeżeli chodzi o Nowosielskiego to nie wiem czy wiesz ale był on Polakiem
                                      wyznania prawosławnego przy czym na prawosławie przeszedł juz jako dorosły
                                      człowiek a w ogóle pochodził z rodziny Polaków-grekokatolików ze Stryja. To
                                      chyba taki ostatni gente Ruthenus natione Polonus?
                                      I na koniec jeszcze taka ciekawostka dotycząca pośrednio wspomnianego
                                      Pratulina. Otóż najwiekszy opór przeciw siłowemu wprowadzaniu prawosławia był
                                      na Podlasiu, na Chełmszczyźnie już znacznie mniejszy i jak ogłoszono
                                      tolerancję religijną w roku 1905 to znacznie więcej Unitów przeszło do
                                      Kościoła Rzymskokatolickiego na Podlasiu niż na Chełmszczyźnie. Jak to
                                      wytłumaczyć? Trudno mi powiedzieć, może subdiakon Piotr nam pomoże w
                                      rozwikłaniu tej zagadki ponieważ wiem, że zajmuje się on sprawami Unii na
                                      Podlasiu i Chełmszczyźnie.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 20:15
                                        W przypadku Pana Marczaka - bardzo ciekawy /obok wielu innych wątków/ jest
                                        historia z jego dzieciństwa . Otóz - matka-Polka,katoliczka, ojciec-Rusin
                                        grekokatolik. Ojciec obumiera Go wcześnie - i oto według opisu to Matka
                                        pilnuje aby młody Marczak /z "ciągotkami" do polskości/ trwał przy "ruskości" i
                                        cerwki. Wiesz co opowiem historię z Rzeszowa:
                                        lata 50-te. Mlody przybysz - Polak z nakazem pracy smali cholewki do dziewczyny
                                        z "ruskiej" rodziny. Kompletnie nie ma pojecia o miejscowych układach. I oto po
                                        którejś z wizyt w jej domu rodzinnym /odprowadzce po randce/ dorywa go w zaułku
                                        ich sąsiadka - Polka i mówi ; Proszę Pana - pan jest przecież Polakiem-a to są
                                        Ukraińcy, co Pan robi. Chłopak głupieje, nic nie rozumie. Odbywa rozmowę z
                                        dziewczyną i ... w najbliższą niedzielę wsiada z nią na motor, i jedzie
                                        zobaczyć miejsce po zniszczonej cerkwi w której kiedyś "pracował" jej dziadek,
                                        ogląda zrujnowaną plebanię w której spędzała przed wojną kolejne wakacje i
                                        mogiły przycerkiewne. A potem przeleciało im ..... lat.
                                        Taka sobie historyjka "domorosłego dziejopisa"
                                        Ja też czekam na kontakt z Ojcem Piotrem -"czekajcie,czekajcie aż wam będzie
                                        dane. Ps w ramach odpoczynku od Rusinów namawiam na odwiedziny na str
                                        www.shtetlings.jewishgen.org/Rzeszow/- jest tam sporo o historii Żydów
                                        rzeszowskich, stare pocztówki z Rzeszowa /piękne i łatwo kopiowalne/ oraz
                                        zdjęcia rodzinne przedwojennych mieszkańcow Reishy. Przy odrobinie gimnastyki
                                        wejdziesz na historię Żydów rzeszowskich /po angielsku - ponad 50 stron/
                                        W zasadzie mialem /zamiast tego forum/ tym sie zająć wraz z b.ciekawymi
                                        materiałami łemkowskimi otrzymanym e-mailem od .... /ale to już inna historia/
                                        Pozdrawiam
                                      • Gość: gość IP: *.kopernet.org 21.06.03, 20:27
                                        Skoro zacząłem już pisać o granicy etnicznej polsko-ruskiej to chciałbym w tym
                                        miejscu podac najdalej na zachód wysunięte miejscowości zamieszkałe w
                                        większości przez ludność ruską w poszczególnych regionach. Oczywiście mam na
                                        myśli okres przed II wojną światową.
                                        Na Łemkowszczyźnie była to Szlachtowa położona na tzw. Rusi Szlachtowskiej
                                        parę kilometrów na wschód od Szczawnicy i zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od
                                        Krakowa! Była to jednoczesnie najdalej na zachód wysunięta ruska miejscowość w
                                        Polsce. W pozostałej części Galicji bez Łemkowszczyzny była to Oparówka koło
                                        Strzyżowa. W województwie lubelskim Otrocz koło Janowa Lubelskiego. Natomiast
                                        w województwie podlaskim Wólka Zamkowa 3 kilometry na zachód od Drohiczyna.
                                        Nalezy przy tym zaznaczyć, że wszystkie te miejscowości były to ruskie wysepki
                                        położone daleko na zachód w polskim morzu. Być może części z was fakty te są
                                        doskonale znane ale jeśli dzięki mnie przynajmniej jedna osoba dowiedziała się
                                        czegoś więcej to warto było o tym napisać.
                                        • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 12:28
                                          Gość portalu: gość napisał(a):

                                          > Skoro zacząłem już pisać o granicy etnicznej polsko-ruskiej to chciałbym w
                                          tym
                                          > miejscu podac najdalej na zachód wysunięte miejscowości zamieszkałe w
                                          > większości przez ludność ruską w poszczególnych regionach. Oczywiście mam na
                                          > myśli okres przed II wojną światową.
                                          > Na Łemkowszczyźnie była to Szlachtowa położona na tzw. Rusi Szlachtowskiej
                                          > parę kilometrów na wschód od Szczawnicy i zaledwie kilkadziesiąt kilometrów
                                          od
                                          > Krakowa! Była to jednoczesnie najdalej na zachód wysunięta ruska miejscowość
                                          w
                                          > Polsce. W pozostałej części Galicji bez Łemkowszczyzny była to Oparówka koło
                                          > Strzyżowa. W województwie lubelskim Otrocz koło Janowa Lubelskiego.
                                          Natomiast
                                          > w województwie podlaskim Wólka Zamkowa 3 kilometry na zachód od Drohiczyna.

                                          Co do Podlasia to w tej chwili taka "ruska" wsia sa Slochy Annopolskie, jest
                                          to wies w calosci prawoslawna i mieszkaja tam potomkowie podlaskich Rusinow.
                                          Co nie zmienia faktu ze juz przed II WS byly w tych okolicach tylko male
                                          wysepki w polskim morzu (jak sam napisales)

                                          > Nalezy przy tym zaznaczyć, że wszystkie te miejscowości były to ruskie
                                          wysepki
                                          > położone daleko na zachód w polskim morzu. Być może części z was fakty te są
                                          > doskonale znane ale jeśli dzięki mnie przynajmniej jedna osoba dowiedziała
                                          się
                                          > czegoś więcej to warto było o tym napisać.

                                          Pozdrawiam

                                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 17:21
                                      Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
                                      jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                      ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
                                      Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                      autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                      Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
                                      mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały taką
                                      lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                      ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                      klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                      utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"), pisanie
                                      że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                      dziejopisarz" itd.
                                      Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka czy
                                      Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach) są
                                      Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają stanowić
                                      dowód historyczny i prawdę objawioną?

                                      W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                      • Gość: gość IP: *.kopernet.org 22.06.03, 17:40
                                        Gość portalu: Elekon napisał(a):

                                        > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
                                        > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                        > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
                                        > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                        > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                        > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
                                        > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
                                        taką
                                        > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                        > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                        > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                        > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
                                        pisanie
                                        > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                        > dziejopisarz" itd.
                                        > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
                                        czy
                                        > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach)

                                        > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
                                        stanowić
                                        >
                                        > dowód historyczny i prawdę objawioną?
                                        >
                                        > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                        Witam Elekon. Jeśli chodzi o rzezie na Wołyniu najlepszym dla mnie źródłem
                                        jest posiadana przeze mnie gruba dwutomowa księga pt. "Ludobójstwo dokonane
                                        przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945"
                                        autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków. Z komentarzem państwa Siemaszków nie
                                        zawsze sie zgadzam ale najcenniejsze w tej książce jest podanie kilkuset
                                        ustalonych miejscowości na Wołyniu wraz z podaniem kilkudziesięciu tysięcy
                                        imion i nazwisk zamordowanych Polaków oraz podanie w jakich okolicznościach
                                        zginęli. Tekstu pana Zielińskiego nie znam ale chętnie bym go przeczytał,
                                        żebym sobie mógł na ten temat wyrobic zdanie. Napisz tylko czy został
                                        umieszczony w Internecie.
                                        Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą dyskusję.
                                        • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 19:09
                                          Gość portalu: gość napisał(a):

                                          > Gość portalu: Elekon napisał(a):
                                          >
                                          > > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pyta
                                          > m:
                                          > > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                          > > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławny
                                          > m).
                                          > > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                          >
                                          > > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                          > > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przez
                                          > e
                                          > > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
                                          > taką
                                          > > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                          >
                                          > > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                          > > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                          > > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
                                          > pisanie
                                          > > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                          > > dziejopisarz" itd.
                                          > > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
                                          >
                                          > czy
                                          > > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach
                                          > )
                                          > są
                                          > > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
                                          > stanowić
                                          > >
                                          > > dowód historyczny i prawdę objawioną?
                                          > >
                                          > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                          > Witam Elekon. Jeśli chodzi o rzezie na Wołyniu najlepszym dla mnie źródłem
                                          > jest posiadana przeze mnie gruba dwutomowa księga pt. "Ludobójstwo dokonane
                                          > przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945"
                                          > autorstwa Władysława i Ewy Siemaszków. Z komentarzem państwa Siemaszków nie
                                          > zawsze sie zgadzam ale najcenniejsze w tej książce jest podanie kilkuset
                                          > ustalonych miejscowości na Wołyniu wraz z podaniem kilkudziesięciu tysięcy
                                          > imion i nazwisk zamordowanych Polaków oraz podanie w jakich okolicznościach
                                          > zginęli. Tekstu pana Zielińskiego nie znam ale chętnie bym go przeczytał,
                                          > żebym sobie mógł na ten temat wyrobic zdanie. Napisz tylko czy został
                                          > umieszczony w Internecie.
                                          > Pozdrawiam i mam nadzieję na dalszą dyskusję.

                                          Cześć, witam. Link na tekst podałem. Nie jest to dysertacja naukowa, tylko
                                          zabarwione emocjonalnie wspomnienia świadka tamtych czasów, podobnie jak
                                          przytaczane tu wspomnienia Ukraińców. Kliknij na napis: "pokaż wszystkie
                                          wątki", a znajdziesz ten test i link w moim poście, który stał się przyczyną
                                          późniejszej mojej ostrej polemiki z Piotrem a przede wszystkim z Januarym.
                                          Pozdrawiam i dziękuję za zwykle rzeczowy i konstruktywny język rozmowy z Twojej
                                          strony.
                                      • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 21:23
                                        Gość portalu: Elekon napisał(a):

                                        > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pytam:
                                        > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                        > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławnym).
                                        > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                        > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                        > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przeze
                                        > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
                                        taką
                                        > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                        > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                        > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                        > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
                                        pisanie
                                        > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                        > dziejopisarz" itd.
                                        > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
                                        czy
                                        > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach)

                                        > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
                                        stanowić
                                        >
                                        > dowód historyczny i prawdę objawioną?
                                        >
                                        > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                        Drogi Elekonie,
                                        wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
                                        Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, ale
                                        jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem? Niestety nie otrzymałem od
                                        ciebie żądnej odpowiedzi. Z tego co piszesz wynika, że ten autor jest ci znany,
                                        chcesz jednak chyba tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie.
                                        Z tego co pamiętam - podałem jedynie w wątpliwość czasopismo jak i autora.
                                        Jestem mieszkańcem Rzeszowa, ale o piśmie takim jak "Echo Rzeszowa" prawdę
                                        mówiąc nie słyszałem, ani go nie czytałem. Być może jest w tym moja wina, ale w
                                        takim razie może zechciałbyś mnie oświecić, co to za pismo i co to za autor.
                                        Natomiast styl cytowanego artykułu budzi złe skojarzenia, jest zbyt emocjonalny
                                        i rodzi podejrzenie pewnej tendencyjności, choć nie wykluczam, że może on być
                                        zgodny z prawdą.
                                        • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.03, 13:48
                                          Gość portalu: january napisał(a):

                                          > Gość portalu: Elekon napisał(a):
                                          >
                                          > > Panowie, najspokojniej w świecie, bez aluzji, podtekstów i wypominków pyta
                                          > m:
                                          > > jest w Waszych wypowiedziach masa cytatów z wspomnień osób o narodowości
                                          > > ukraińskiej (a może trzeba by powiedzieć: wyznaniu unickim lub prawosławny
                                          > m).
                                          > > Nie zamierzam komentować czy i jakie noszą cechy prawdopodobieństwa, skoro
                                          >
                                          > > autor jednego z nich pisze o "rzekomych" mordach na Polakach na Wołyniu.
                                          > > Dlaczego zatem tekst innego świadka tamtych czasów, cytowany linkiem przez
                                          > e
                                          > > mnie z Echa Rzeszowa, a pewnie i historia mojej własnej rodziny, wywołały
                                          > taką
                                          > > lawinę obrazy na mnie, oskarżeń o nierzetleność, głupotę, klapki na oczach
                                          >
                                          > > ("Kolego Elkoniu proponuje abyś przed następnym wejściem sciągnąl z głowy
                                          > > klapki /wiesz- na starych zdjęciach noszą je konie dorożkarskie/- bardzo
                                          > > utrudniają Ci obiektywne i szersze spojrzenie na poruszane problemy"),
                                          > pisanie
                                          > > że tekst Zielińskiego jest bez wartości "napisał to jakiś domorosły
                                          > > dziejopisarz" itd.
                                          > > Dlaczego tekst Zielińskiego - nie ma żadnej wartości, a tekst np. Marczaka
                                          >
                                          > czy
                                          > > Siwickiego (to ten co pisze o "rzekomych" zbrodniach Ukraińców na Polakach
                                          > )
                                          > są
                                          > > Waszym zdaniem zupełnie uprawnione do przywoływania w tym wątku i mają
                                          > stanowić
                                          > >
                                          > > dowód historyczny i prawdę objawioną?
                                          > >
                                          > > W oczekiwaniu na odpowiedź pozdrawiam.
                                          > Drogi Elekonie,
                                          > wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
                                          > Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości,
                                          > ale jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem? Niestety nie otrzymałem
                                          > od ciebie żądnej odpowiedzi. Z tego co piszesz wynika, że ten autor jest ci
                                          > znany, chcesz jednak chyba tę wiedzę zachować wyłącznie dla siebie.
                                          > Z tego co pamiętam - podałem jedynie w wątpliwość czasopismo jak i autora.
                                          > Jestem mieszkańcem Rzeszowa, ale o piśmie takim jak "Echo Rzeszowa" prawdę
                                          > mówiąc nie słyszałem, ani go nie czytałem. Być może jest w tym moja wina, ale
                                          > w takim razie może zechciałbyś mnie oświecić, co to za pismo i co to za autor.
                                          > Natomiast styl cytowanego artykułu budzi złe skojarzenia, jest zbyt
                                          > emocjonalny i rodzi podejrzenie pewnej tendencyjności, choć nie wykluczam, że
                                          > może on być zgodny z prawdą.


                                          Mamy wyraźny przykład stylu rozmowy, jaki jest stosowany przez niektórych w tym
                                          wątku wobec nie-ukrainofilów. Czy w moim poście było coś obraźliwego? Czy jest
                                          coś obraźliwego w odpowiedzi do mnie? To pytanie do czytających ten wątek.
                                          Wnioski można wyciągnąć jak sądzę dość łatwo.

                                          Przywołuję zatem to co napisałeś, bo jak widzę ani nie wiesz co piszesz, ani
                                          nawet nie chce ci się tego sprawdzić.

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=5901307&a=6471741

                                          "tekst pana Zielińskiego, który polecasz jest wyjątkowo kiepski, a jego poetyka
                                          jednoznacznie kojarzy się z literaturą tendencyjną do garnic możliwości"
                                          a ostatnio:
                                          " Drogi Elekonie,
                                          wydaje mi się, że miewasz niejakie trudności ze zrozumieniem tekstu pisanego.
                                          Komentując tekst pana Zielińskiego nie napisałem, że jest on bez wartości, ale
                                          jedynie zadałem pytanie, kto jest jego autorem?"

                                          Wydaje mi się że poważniejszy problem jest z tymi, którzy nie rozumieją tego co
                                          sami piszą. Trudno wtedy, żeby inni rozumieli meandry tak skomplikowanego toku
                                          ich myślenia.
                                          Ponieważ jednak uważasz się chyba za inteligentniejszego, pozostawiam Twojej
                                          Inteligencji samodzielne poszukiwania informacji na temat "Echa Rzeszowa" i
                                          jego wydawcy. Gdyby to zadanie za pomocą linku jaki podałem oraz myszki i
                                          klawiatury twojego komputera okazało się zbyt trudne, to polecam spacer do
                                          najbliższego kiosku z prasą i zapytanie o ten tytuł. Słyszałem, że w szukaniu
                                          stopek pod tekstem jesteś specjalistą, więc jak sądzę nie powinno być problemu
                                          ze znalezieniem stopki wydawcy. Życzę powodzenia w żmudnych poszukiwaniach.

                                          • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 02:13
                                            Podtrzymuję, to co napisałem: tekst jest kiepski i tendencyjny. Jest to bardzo
                                            emocjonalne wspomnienie osoby, chyba bliżej nie związanej z Wołyniem, która
                                            zapewne chce przypomnieć w 60-rocznicę tych wydarzeń ofiary ukraińskich mordów.
                                            Autor nie był osobiście świadkiem tych wydarzeń. Co ciekawe opisując ukraińską
                                            stronę konfliktu używa wyłącznie określeń pejoratywnych lub obraźliwych (rezuny
                                            itd.). Opisy i poetyka jakby żywcem przeniesione z "Ogniem i mieczem". Wtedy
                                            też hordy ukraińskie zalewały tereny zamieszkane przez Polaków. Tylko jakoś
                                            nikt nie zauważył, że wcześniej ruskie ziemie zostały przez tych właśnie
                                            Polaków zdobyte na Ukraińcach. Dlaczego nas Polaków tak bardzo niepokoił napływ
                                            Niemców od zachodu i zajmowanie naszych historycznych ziem, a równocześnie
                                            traktujemy ziemie ruskie jako ziemię niczyją, którą Polacy mieli prawo bez
                                            pytania kogokolwiek o zgodę zająć. Już dawno stwierdzono, że tym kim dla
                                            Polaków są Niemcy, tym samym dla Ukraińców są Polacy.
                                            Nie chcę tłumaczyć jakichkolwiek zbrodni, ale nie można przedstawiać ich tak
                                            jednostronnie. Rzadko zdarza się, aby konflikt spowodowany był tylko przez
                                            jedną stronę (vide konflikt żydowsko-arabski w Palestynie). Nie wierzę w czarno-
                                            biały obraz (Ukraińcy - źli, prymitywni, Polacy - szlachetni, cywilizowani,
                                            anielsko łagodni), podobnie jak nie zgadzam się z czarno-białym obrazem
                                            stosunków polsko-żydowskich, czy polsko-niemieckich.
                                            Powierzchowny ogląd pisma "Echo Rzeszowa" wskazuje na jego niski poziom. Z tego
                                            co sobie przypominam jest to gazetka samorządu wydawana bardziej po to, aby
                                            sprawić frajdę klku radnym niż wnieść coś ciekawego do publicznej debaty w
                                            naszym mieście.
                                            Nie jest to z pewnością czasopismo posiadające jakiekolwiek ambicje naukowe,
                                            nie może być chyba pewnym źródłem wiedzy historycznej.
                                            Co do epitetów pod moim adresem, to nie przejąłem się nimi za bardzo. Jestem w
                                            takim samym stopniu ukrainofilem, jak polono-, germano-, anglo-, ruso- i nie
                                            wiem jakim jeszcze filem. Bardzo szanuję każdy naród i staram się zrozumieć
                                            każdego człowieka, choć czasm jest to trudne.
                                            Ostatnio, wyobraź sobie, zajmowałem się ludami austronezyjskimi i papuaskimi
                                            zamieszkującymi Moluki. Jestem przekonany, że one także wytworzyły ciekawą
                                            kulturę i zasługują na szacunek.
                                            Może uważasz, że powinniśmy stale wypominać Szwedom potop, Niemcom II wojnę
                                            światową, Ukraińcom - UPA, Litwinom - Wilno, a Węgrom - bitwę o Morskie Oko?
                                            Tylko my Polacy byliśmy idealni i nikogo nie skrzywdziliśmy. Ciekawe dlaczego
                                            Ukraińcy, Litwini czy Czesi nie za bardzo darzą nas sympatią?
                                            • Gość: gość IP: *.kopernet.org 24.06.03, 12:06
                                              Tym razem nie zgodze się z toba January. Przeczytałem tekst pana Zielińskiego
                                              i uważam, że oddaje on po prostu jego wrażenia z tamtych czasów. Zacytuję ci
                                              zresztą co pisał o swoich wrażeniach z tamtych czasach Ukrainiec z Pakoszówki
                                              pan Włodzimierz Marczak "Pod koniec 1942 roku i w następnych latach okupacji,
                                              zaczęło przechodzić przez naszą wioskę wielu uciekinierów Polaków, którzy
                                              opowiadali o różnych okropnościach, jakie działy się na Wołyniu i we
                                              wschodniej Galicji. W rozmowie z emisariuszami ze wschodu zwracaliśmy uwagę,
                                              że za to wszystko Polacy mogą wziąć odwet na naszych terenach. Kolportowano i
                                              objaśniano pewne dokumenty, w których było napisane, że po wojnie Polacy w
                                              porozumieniu z bolszewikami, wysiedla Ukraińców z całej zachodniej Ukrainy na
                                              Sybir, a nawet będa ich likwidować jak Niemcy Żydów. Dlatego organizacja
                                              podjęła kroki o depolonizacji wschodnich terenów przedwojennej Polski. Ażeby
                                              zmusić Polaków do opuszczenia tych ziem, trzeba było posiać wśród nich ogromny
                                              strach". Natomiast do Elekona mam prośbę ażebyś nie obrażał innych osób.
                                              Jeżeli sie z czymś nie zgadzasz możesz to zrobić w taki sposób jak ja teraz
                                              czyli spokojnie, kulturalnie i przede wszystkim merytorycznie. Panowie
                                              szanujmy się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy!
                                              Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
                                              • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 16:00
                                                Gość portalu: gość napisał(a):

                                                > Tym razem nie zgodze się z toba January. Przeczytałem tekst pana Zielińskiego
                                                > i uważam, że oddaje on po prostu jego wrażenia z tamtych czasów. Zacytuję ci
                                                > zresztą co pisał o swoich wrażeniach z tamtych czasach Ukrainiec z Pakoszówki
                                                > pan Włodzimierz Marczak "Pod koniec 1942 roku i w następnych latach okupacji,
                                                > zaczęło przechodzić przez naszą wioskę wielu uciekinierów Polaków, którzy
                                                > opowiadali o różnych okropnościach, jakie działy się na Wołyniu i we
                                                > wschodniej Galicji. W rozmowie z emisariuszami ze wschodu zwracaliśmy uwagę,
                                                > że za to wszystko Polacy mogą wziąć odwet na naszych terenach. Kolportowano i
                                                > objaśniano pewne dokumenty, w których było napisane, że po wojnie Polacy w
                                                > porozumieniu z bolszewikami, wysiedla Ukraińców z całej zachodniej Ukrainy na
                                                > Sybir, a nawet będa ich likwidować jak Niemcy Żydów. Dlatego organizacja
                                                > podjęła kroki o depolonizacji wschodnich terenów przedwojennej Polski. Ażeby
                                                > zmusić Polaków do opuszczenia tych ziem, trzeba było posiać wśród nich
                                                ogromny
                                                > strach". Natomiast do Elekona mam prośbę ażebyś nie obrażał innych osób.
                                                > Jeżeli sie z czymś nie zgadzasz możesz to zrobić w taki sposób jak ja teraz
                                                > czyli spokojnie, kulturalnie i przede wszystkim merytorycznie. Panowie
                                                > szanujmy się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy!
                                                > Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.

                                                Za wsparcie merytoryczne (tak to odbieram) dziękuję. Będę wdzięczny za
                                                wskazanie miejsca i cytatu gdzie kogoś obraziłem. Chętnie przeproszę, o ile
                                                osoba którą mam przepraszać nie pozwalała sobie pierwsza na obrażanie mnie.

                                                Pozdrawiam i liczę na wzbicie się na taki poziom dyskusji, w której uważa się
                                                nie tylko na to co inni piszą, ale także na to co się pisze samemu do innych.
                                            • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 15:55
                                              Gość portalu: january napisał(a):

                                              > Podtrzymuję, to co napisałem: tekst jest kiepski i tendencyjny. Jest to
                                              bardzo
                                              > emocjonalne wspomnienie osoby, chyba bliżej nie związanej z Wołyniem, która
                                              > zapewne chce przypomnieć w 60-rocznicę tych wydarzeń ofiary ukraińskich
                                              mordów.
                                              >
                                              > Autor nie był osobiście świadkiem tych wydarzeń. Co ciekawe opisując
                                              ukraińską
                                              > stronę konfliktu używa wyłącznie określeń pejoratywnych lub obraźliwych
                                              (rezuny
                                              >
                                              > itd.). Opisy i poetyka jakby żywcem przeniesione z "Ogniem i mieczem". Wtedy
                                              > też hordy ukraińskie zalewały tereny zamieszkane przez Polaków. Tylko jakoś
                                              > nikt nie zauważył, że wcześniej ruskie ziemie zostały przez tych właśnie
                                              > Polaków zdobyte na Ukraińcach. Dlaczego nas Polaków tak bardzo niepokoił
                                              napływ
                                              >
                                              > Niemców od zachodu i zajmowanie naszych historycznych ziem, a równocześnie
                                              > traktujemy ziemie ruskie jako ziemię niczyją, którą Polacy mieli prawo bez
                                              > pytania kogokolwiek o zgodę zająć. Już dawno stwierdzono, że tym kim dla
                                              > Polaków są Niemcy, tym samym dla Ukraińców są Polacy.
                                              > Nie chcę tłumaczyć jakichkolwiek zbrodni, ale nie można przedstawiać ich tak
                                              > jednostronnie. Rzadko zdarza się, aby konflikt spowodowany był tylko przez
                                              > jedną stronę (vide konflikt żydowsko-arabski w Palestynie). Nie wierzę w
                                              czarno
                                              > -
                                              > biały obraz (Ukraińcy - źli, prymitywni, Polacy - szlachetni, cywilizowani,
                                              > anielsko łagodni), podobnie jak nie zgadzam się z czarno-białym obrazem
                                              > stosunków polsko-żydowskich, czy polsko-niemieckich.
                                              > Powierzchowny ogląd pisma "Echo Rzeszowa" wskazuje na jego niski poziom. Z
                                              tego
                                              >
                                              > co sobie przypominam jest to gazetka samorządu wydawana bardziej po to, aby
                                              > sprawić frajdę klku radnym niż wnieść coś ciekawego do publicznej debaty w
                                              > naszym mieście.
                                              > Nie jest to z pewnością czasopismo posiadające jakiekolwiek ambicje naukowe,
                                              > nie może być chyba pewnym źródłem wiedzy historycznej.
                                              > Co do epitetów pod moim adresem, to nie przejąłem się nimi za bardzo. Jestem
                                              w
                                              > takim samym stopniu ukrainofilem, jak polono-, germano-, anglo-, ruso- i nie
                                              > wiem jakim jeszcze filem. Bardzo szanuję każdy naród i staram się zrozumieć
                                              > każdego człowieka, choć czasm jest to trudne.
                                              > Ostatnio, wyobraź sobie, zajmowałem się ludami austronezyjskimi i papuaskimi
                                              > zamieszkującymi Moluki. Jestem przekonany, że one także wytworzyły ciekawą
                                              > kulturę i zasługują na szacunek.
                                              > Może uważasz, że powinniśmy stale wypominać Szwedom potop, Niemcom II wojnę
                                              > światową, Ukraińcom - UPA, Litwinom - Wilno, a Węgrom - bitwę o Morskie Oko?
                                              > Tylko my Polacy byliśmy idealni i nikogo nie skrzywdziliśmy. Ciekawe dlaczego
                                              > Ukraińcy, Litwini czy Czesi nie za bardzo darzą nas sympatią?

                                              Potworna demagogia. Ja też nie jestem zwolennikiem czarno-białego
                                              przedstawiania wydarzeń i konfliktów, co chyba chce się mi przypisać.

                                              PS Nie rozumiesz w dodatku jeszcze chyba znaczenia wyrazu "epitet". Jesli w
                                              twoim kierunku padły z mojej strony epitety, to co padło wczesniej w moją
                                              stronę?

                                              Dziękując za samą wolę rzeczowj dyskusji z twojej strony, życzę dalszych
                                              owocnych badań nad ludami austronezyjskimi i papuaskimi zamieszkującymi Moluki
                                              oraz mniej emocji i zjadliwości (ktoś może odpłacić pięknym za nadobne) w
                                              listach.
                                              Z wyrazami szacunku
                                              Elekon
                                              • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 00:57
                                                Wiesz co, Elekon, szkoda coś naprawdę pisać. Jeżeli twierdzisz, że nie
                                                kierujesz do adwersarzy epitetów, a następnie określasz moją wypowioedź
                                                jako "demagogię". To jak to nazwać. Twoje posty wprost roją się od złośliwości
                                                i przycinków, ale ty oczywiście tego nie widzisz. Nie będę reagował na twoje
                                                złośliwości, bo szkoda mi czasu i energii. Jeżeli cię to bawi, to zacznij
                                                atakować kogoś innego. Ten temat interesuje mnie z przyczyn poznawczych, a nie
                                                dla wyładowywania negatywnych emocji na uczestnikach dyskusji.
                                  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 12:22
                                    Gość portalu: gość napisał(a):

                                    > > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
                                    > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
                                    > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli
                                    chodzi
                                    > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
                                    > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
                                    > takich zmian w przyszłości. Wiadomo, że Cerkiew prawosławna i Kościół
                                    > Rzymskokatolicki to były dwie niezalezne od siebie organizacje wyznaniowe i
                                    > wpływ Kościoła na Cerkiew czy Cerkwi na Kościół był prawie żaden. Co do
                                    > wiernych obu tych wyznań to muszę ci powiedzieć, że zachowywali oni w
                                    stosunku
                                    > do siebie spory dystans. Na przykład małżeństw mieszanych było bardzo
                                    > niewiele. Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni
                                    zaczął
                                    > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą
                                    raczej
                                    > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
                                    > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
                                    > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom
                                    podczas
                                    > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
                                    > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
                                    > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan.

                                    Nie tylko Cerkiew Grekokatolicka, ale i Cerkiew Prawoslawna (przynajmniej na
                                    terenie Podlasia) miala charakter kosciola "chlopskiego", ludzie wyksztalceni
                                    i bogatsi chetnie sie latynizowali.

                                    Od tej pory Unici
                                    > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
                                    > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie
                                    więc
                                    > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
                                    > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. Tak na
                                    > marginesie wiesz, że inicjator Unii Brzeskiej władyka Hipacy Pociej
                                    pochodził
                                    > z Różanki pod Włodawą? A wracając do tematu to paradoksalnie największa
                                    > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
                                    > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
                                    ci
                                    > prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
                                    > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
                                    > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
                                    > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
                                    > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
                                    Unici
                                    > mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby prawosławie
                                    nie
                                    > było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto wie byc może
                                    > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
                                    > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
                                    > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
                                    > porcelany i to delikatnie mówiąc.

                                    Moge sie tylko podpisac pod powyzszym tekstem, Rosjanie zniechecili ludzi do
                                    Cerkwi Prawoslawnej swoim przymusem i powodowali przechodzenie ludnosci do
                                    Kosciola Rzymsko-Katolickiego. Byly takie miejsca na Podlasiu, gdzie po
                                    kasacie Unii Katolicy Rzymscy i Unici modlili sie razem w jednej swiatyni co
                                    nierzadko powodowalo przesladowania i w efekcie nawet niszczenie swiatyn.


                                    Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
                                    > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
                                    > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła
                                    to
                                    > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
                                    > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
                                    polskiej
                                    > brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów ale
                                    stawiam
                                    > duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze bardziej
                                    > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
                                    > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
                                    > Kościoła Rzymskokatolickiego. Tekst, który zacytowałeś bardzo mi sie podoba
                                    ja
                                    > też uważam, że każdy powinien znać swoje korzenie i je pielęgnować. W ogóle
                                    > rodzina jest najważniejsza, jeśli w rodzinie nie przekaże się młodemu
                                    > człowiekowi pewnych wartości to on nie będzie ich później szanować.
                                    > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
                                    > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
                                    > litewskich, ormiańskich i innych.

                                    Temat korzeni to osobny rozdzial i mysle, ze tez moglby wniesc duzo do
                                    dyskusji.

                                    I bardzo dobrze bo każdemu narodowi potrzeba
                                    > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków
                                    od
                                    > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
                                    > przyniesie. Ja też przepraszam za pewien chaos w mojej wypowiedzi ale tak to
                                    > już jest jak sie chce dużo napisać. A swoją drogą mam pytanie czy mógłbyś mi
                                    > podać miejscowości w których miały miejsce wspomniane przez ciebie zmiany
                                    > wyznania? To tylko prośba, jeśli z jakichs względów nie chcesz ich ujawniać
                                    w
                                    > pełni to szanuję. Po prostu interesują mnie te sprawy, znam wiele takich
                                    > miejscowości zarówno w woj. lubelskim jak i rzeszowskim natomiast nie znam
                                    > żadnej z województwa podlaskiego a przypuszczam, że twoje korzenie są w
                                    > województwie podlaskim choć mogę sie mylić.

                                    Jesli chodzi o zmiany wyznania to moge podac region, z przyczyn osobistych
                                    chcialbym pozostac nieznany, mieszkam i pracuje w Warszawie, ale "tam" zostalo
                                    troche mojej rodziny i wolalbym zeby pozostala anonimowa.
                                    Pochodze z ziemi Drohickiej i w tej wsi tylko czesc (i to niewielka) pozostala
                                    przy "ruskosci" , reszta natomiast zasymilowala sie, ja natomiast chociaz
                                    urodzilem sie w Warszawie mam "zaszczepione" przez mame poczucie "ruskosci",
                                    co jest dla mnie po prostu kwestia znajomosci korzeni, o czym pisalem w swoim
                                    poscie.

                                    > Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję na dalszą ciekawa dyskusję.
                                    > Gość
                                    Pozdrawiam
                                    P.S. Na forach podlaskich na te tematy rozmawia sie dosyc trudno i jeszcze raz
                                    gratuluje "forumowiczom" umiejetnosci dyskusji.
                                    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 22.06.03, 13:18
                                      Dzięki Wolf, że podałeś mi w przybliżeniu z jakiego regionu pochodzisz.
                                      Oczywiście w pełni szanuję twoją chęć zachowania anonimowości. Piszesz, że
                                      mama zaszczepiła ci "Ruskość". A więc tak jak mówiłem nie ma to jak dobra
                                      rodzina.
                                      Jeśli chodzi o Słochy Annopolskie, sprawdziłem na mapie wieś pod
                                      Siemiatyczami. Najdalej wysunięta na zachód ruska miejscowość przed wojną to
                                      była Wólka Zamkowa za Drohiczynem. Jest ona położona kilkanaście kilometrów
                                      dalej na zachód. Wynikałoby z tego, że wsie między Drohiczynem a Siemiatyczami
                                      się spolonizowały. Trochę szkoda. Z drugiej strony przynajmniej dobrze, że
                                      była to dobrowolna polonizacja a nie przymusowa. Nie wiem czy wiesz Wolf ale
                                      tereny z których pochodzisz tzn. położone po prawej stronie Bugu były nazywane
                                      jeszcze w XIX wieku polską stroną ze względu na sporą w okolicach Drohiczyna
                                      liczbę Polaków. Natomiast tereny po lewej stronie Bugu były nazywane ruską
                                      stroną ponieważ przeważali tam Rusini. Po 1905 roku wszystko to uległo
                                      zupełnemu pomieszaniu. Na ruskiej stronie prawie wszyscy byli Unici przeszli
                                      do Kościoła Rzymskokatolickiego a na stronie polskiej nadal pozostało sporo
                                      prawosławnych Rusinów. W ten sposób strona ruska stała się w sensie etnicznym
                                      bardziej polska niz strona nazywana polską. Mimo wszystko uważam, że
                                      przesunięcie polsko-ruskiej granicy etnicznej na północnym Podlasiu było
                                      stosunkowo niewielkie w porównianiu choćby z województwem lubelskim czy
                                      terenami między Rzeszowem a Jarosławiem i Przemyślem.
                                      Na koniec chciałem napisać o Kostomłotach nad Bugiem. Jak wiecie jest tam
                                      jedyna w Polsce parafia neounicka. Okazuje się, że dzięki obecności tam
                                      licznych pielgrzymów i turystów, miejscowi a także mieszkańcy sąsiednich wsi
                                      bardziej zaczęli szanować obrządek wschodni. Zdarzają się nawet sytuacje, że
                                      jak miejscowy chłopak albo dziewczyna biorą sobie męża albo żonę z sąsiedniej
                                      miejscowości to dzieci są chrzczone w Cerkwi w Kostomłotach i wychowywane w
                                      obrządku bizantyjskim. Wcześniej cos takiego było nie do pomyślenia. Myślę, że
                                      duża jest też w tym zasługa miejscowego kapłana, który umiał pokazać swoim
                                      wiernym, że ich obrządek wcale nie jest gorszy. Pozdrawiam.
                                      Pozdrawiam.

                                      P.S. Ja też zauważyłem, że dyskusja na forach podlaskich jest trudna. Myślę,
                                      że gdyby naszą dyskusje przenieść na forum Białystok albo Bielsk Podlaski to
                                      skończyłoby sie totalna pyskówką.
                                      • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.06.03, 14:12
                                        Gość portalu: gość napisał(a):

                                        > Dzięki Wolf, że podałeś mi w przybliżeniu z jakiego regionu pochodzisz.
                                        > Oczywiście w pełni szanuję twoją chęć zachowania anonimowości. Piszesz, że
                                        > mama zaszczepiła ci "Ruskość". A więc tak jak mówiłem nie ma to jak dobra
                                        > rodzina.
                                        > Jeśli chodzi o Słochy Annopolskie, sprawdziłem na mapie wieś pod
                                        > Siemiatyczami. Najdalej wysunięta na zachód ruska miejscowość przed wojną to
                                        > była Wólka Zamkowa za Drohiczynem. Jest ona położona kilkanaście kilometrów
                                        > dalej na zachód. Wynikałoby z tego, że wsie między Drohiczynem a
                                        Siemiatyczami
                                        > się spolonizowały. Trochę szkoda. Z drugiej strony przynajmniej dobrze, że
                                        > była to dobrowolna polonizacja a nie przymusowa. Nie wiem czy wiesz Wolf ale
                                        > tereny z których pochodzisz tzn. położone po prawej stronie Bugu były
                                        nazywane
                                        > jeszcze w XIX wieku polską stroną ze względu na sporą w okolicach Drohiczyna
                                        > liczbę Polaków. Natomiast tereny po lewej stronie Bugu były nazywane ruską
                                        > stroną ponieważ przeważali tam Rusini.

                                        Jeszcze w latach wojny osade naprzeciw Drohiczyna nazywano Ruska Strona, co
                                        faktycznie wowczas nie mialo nic wspolnego ze skladem etnicznym tego terenu.
                                        Polonizacja tych terenow byla procesem (tak wynika z mojej wiedzy) calkiem
                                        dobrowolnym (chodzi mi o okres miedzywojnia, bo o okresie po 1905 mozna
                                        powiedziec, ze jest to zasluga Rosji, ale o tym bylo juz w poprzednich
                                        postach). Trwa ona zreszta do dzis. Mam przyklady rowniez w rodzinie.
                                        Jesli chodzi o okolice Drohiczyna to nazwa polska strona (nie wiedzialem o tej
                                        nazwie az do dzis, dzieki) dobrze oddaje stosunki narodowosciowo-wyznaniowe na
                                        tym terenie. Chociazby w Ostrozanach jest Sanktuarium Maryjne.
                                        Mysle, ze na temat wyznan na terenie ziemii Drohickiej duzo moglby powiedziec
                                        subdiakon Piotr, ja niestety znam temat tylko z opowiadan rodziny i ksiazek.


                                        Po 1905 roku wszystko to uległo
                                        > zupełnemu pomieszaniu. Na ruskiej stronie prawie wszyscy byli Unici przeszli
                                        > do Kościoła Rzymskokatolickiego a na stronie polskiej nadal pozostało sporo
                                        > prawosławnych Rusinów. W ten sposób strona ruska stała się w sensie
                                        etnicznym
                                        > bardziej polska niz strona nazywana polską. Mimo wszystko uważam, że
                                        > przesunięcie polsko-ruskiej granicy etnicznej na północnym Podlasiu było
                                        > stosunkowo niewielkie w porównianiu choćby z województwem lubelskim czy
                                        > terenami między Rzeszowem a Jarosławiem i Przemyślem.
                                        > Na koniec chciałem napisać o Kostomłotach nad Bugiem. Jak wiecie jest tam
                                        > jedyna w Polsce parafia neounicka. Okazuje się, że dzięki obecności tam
                                        > licznych pielgrzymów i turystów, miejscowi a także mieszkańcy sąsiednich wsi
                                        > bardziej zaczęli szanować obrządek wschodni. Zdarzają się nawet sytuacje, że
                                        > jak miejscowy chłopak albo dziewczyna biorą sobie męża albo żonę z
                                        sąsiedniej
                                        > miejscowości to dzieci są chrzczone w Cerkwi w Kostomłotach i wychowywane w
                                        > obrządku bizantyjskim. Wcześniej cos takiego było nie do pomyślenia. Myślę,
                                        że
                                        > duża jest też w tym zasługa miejscowego kapłana, który umiał pokazać swoim
                                        > wiernym, że ich obrządek wcale nie jest gorszy. Pozdrawiam.
                                        > Pozdrawiam.

                                        Dzieki za informacje o Kostomlotach. Wiedzialem o istnieniu tej parafii, ale
                                        nie spodziewalem sie renesansu Unii. Mysle, ze to dobry znak, moze wreszcie
                                        przestaniemy uwazac sie za lepszych od innych z racji wiary, pochodzenia
                                        itp... Mamy w koncu XXI wiek, a roznorodnosc wzbogaca i nie powinna dzielic.
                                        Pozdrawiam


                                        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 15:31
                                          Weszliście Kochani na bardzo ciekawy teren /dla mnie raczej terra
                                          incognita/.Drohiczyn kojarzy się się mi z głownie z Mistrzem
                                          Olbrychskim.Parafię kostomłocką znam tylko z z barwnego reportarzu jaki
                                          przewinąl się jakiś czas temu przez TV Polonię i ich ciekawej stronie
                                          internetowej. Mowiąc o pograniczu etnicznym powiem pare ciekawostek ;
                                          otóż wyczytałem u Wańkowicza /bodaj Anodzie i katodzie/ jak to żołnierze KOP-u
                                          poznawali miejscowe /wołyńskie/ "mołodycie" i jak to w życiu - chcieli
                                          zawiązywać rodziny. Na przeszkodzie stało wyznanie młodej - Wańkowicz opisuje
                                          jak to po przygaduszkach kolegów młodego, że będzie "Iwanów płodził" ów brał
                                          się za "wieczorne nauczanie panny naszego katechizmu" by ją przechrzcić.
                                          Historia pogakazała tragizm tamtych ludzi i sens kresowej gawędy w całkiem
                                          innym świetle.
                                          Historia mojej rodziny, jej polskiej gałęzi tez daje świadectwo tragedii
                                          poprawiania bilansu etnicznego na kresach wschodnich. Otóz wśród licznych
                                          pamiątek rodzinnych mam akt nadania ziemii z roku 1928 dla żołnierza-
                                          Polaka /wojny roku 1920/ w samym środku Wołynia - okolice Łucka i Równego.
                                          Z innych pamiątek - mam między innymi spis całego inwetarza /w tym 12 ha
                                          ziemi,budynki gospodarcze/ sporządony już po wojnie dla celów odszkodowawczych.
                                          Otóż osiedlił się on /uciekając od biedy sandomierskiej wsi/w osadzie byłych
                                          wojskowych - na ziemi wydzielonej z parcelacji ziem bodajże Radziwiłła.
                                          Otoczona była ona wsiami 100 % ukraińskimi. Z relacji rodzinnych wiem,że
                                          współzycie z ukraińcami układało sie do wojny bardzo dobrze- pomagano rusinom w
                                          pisaniu podań do władz polskich,pomagano sobie wzajemnie w pracach
                                          polowych,korzystano z ich pracy najemnej.
                                          Od wołyńskiej tragedii i rzezi "uratowała" /jesli mozna tak powiedzieć/tą
                                          rodzinę sowiecka wywózka /zimy roku 1940/ aż pod Archangielsk, potem
                                          Kazachstan /pobyt tam to już temat na całkim inną gadkę/.Ów osadnik wyszedł z
                                          Andersem, ale umarł w trakcie ewakuacji i został pochowany w Teheranie. Jego
                                          rodzina wróciła z Kazachstanu do Polski dopiero w roku 1946. Tamta osada -
                                          została oczywiście zaraz po wywózce Polaków totalnie splądrowana i zniszczona.
                                          Odnosząc się do zagadnienia granicy etnicznej od średnowiecza po okres między
                                          wojenny proponowałbym odłaczyć zagadnienie "etnogranic" polsko-łemkowskich i
                                          bojkowskich od polsko-ukraińskich , jak i popatrzyć na osadnictwo łemkowskie
                                          nie tylko od strony północnej Karpat . Serdecznie pozdrawiam.
                                          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 22.06.03, 17:24
                                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                            > Weszliście Kochani na bardzo ciekawy teren /dla mnie raczej terra
                                            > incognita/.Drohiczyn kojarzy się się mi z głownie z Mistrzem
                                            > Olbrychskim.Parafię kostomłocką znam tylko z z barwnego reportarzu jaki
                                            > przewinąl się jakiś czas temu przez TV Polonię i ich ciekawej stronie
                                            > internetowej. Mowiąc o pograniczu etnicznym powiem pare ciekawostek ;
                                            > otóż wyczytałem u Wańkowicza /bodaj Anodzie i katodzie/ jak to żołnierze KOP-
                                            u
                                            > poznawali miejscowe /wołyńskie/ "mołodycie" i jak to w życiu - chcieli
                                            > zawiązywać rodziny. Na przeszkodzie stało wyznanie młodej - Wańkowicz
                                            opisuje
                                            > jak to po przygaduszkach kolegów młodego, że będzie "Iwanów płodził" ów brał
                                            > się za "wieczorne nauczanie panny naszego katechizmu" by ją przechrzcić.
                                            > Historia pogakazała tragizm tamtych ludzi i sens kresowej gawędy w całkiem
                                            > innym świetle.
                                            Z tego co pamiętam to ten żołnierz nazywał sie Klekot i pochodził z miasta
                                            Łodzi. A w ogóle z tego co słyszałem i czytałem to miejscowe panny bardzo
                                            chętnie wychodziły za mąż za przyjezdnych Polaków. Podkreślam przyjezdnych nie
                                            miejscowych. Byli to jak na tamte warunki ludzie z wielkiego świata.
                                            Wspomniany Klekot tez pewnie uchodził tam za światowca. A pamiętasz doktora
                                            czy nauczyciela Kowalskiego, którego Wańkowicz ze względu na nazwisko brał za
                                            Polaka, wypytywał o wspólnych znajomych a ten okazał się w końcu Ukraińcem z
                                            Tarnopola przeniesionym służbowo gdzieś na Wileńszczyznę?
                                            > Historia mojej rodziny, jej polskiej gałęzi tez daje świadectwo tragedii
                                            > poprawiania bilansu etnicznego na kresach wschodnich. Otóz wśród licznych
                                            > pamiątek rodzinnych mam akt nadania ziemii z roku 1928 dla żołnierza-
                                            > Polaka /wojny roku 1920/ w samym środku Wołynia - okolice Łucka i Równego.
                                            > Z innych pamiątek - mam między innymi spis całego inwetarza /w tym 12 ha
                                            > ziemi,budynki gospodarcze/ sporządony już po wojnie dla celów
                                            odszkodowawczych.
                                            >
                                            > Otóż osiedlił się on /uciekając od biedy sandomierskiej wsi/w osadzie byłych
                                            > wojskowych - na ziemi wydzielonej z parcelacji ziem bodajże Radziwiłła.
                                            > Otoczona była ona wsiami 100 % ukraińskimi. Z relacji rodzinnych wiem,że
                                            > współzycie z ukraińcami układało sie do wojny bardzo dobrze- pomagano
                                            rusinom w
                                            >
                                            > pisaniu podań do władz polskich,pomagano sobie wzajemnie w pracach
                                            > polowych,korzystano z ich pracy najemnej.
                                            > Od wołyńskiej tragedii i rzezi "uratowała" /jesli mozna tak powiedzieć/tą
                                            > rodzinę sowiecka wywózka /zimy roku 1940/ aż pod Archangielsk, potem
                                            > Kazachstan /pobyt tam to już temat na całkim inną gadkę/.Ów osadnik wyszedł
                                            z
                                            > Andersem, ale umarł w trakcie ewakuacji i został pochowany w Teheranie. Jego
                                            > rodzina wróciła z Kazachstanu do Polski dopiero w roku 1946. Tamta osada -
                                            > została oczywiście zaraz po wywózce Polaków totalnie splądrowana i
                                            zniszczona.
                                            > Odnosząc się do zagadnienia granicy etnicznej od średnowiecza po okres
                                            między
                                            > wojenny proponowałbym odłaczyć zagadnienie "etnogranic" polsko-łemkowskich i
                                            > bojkowskich od polsko-ukraińskich , jak i popatrzyć na osadnictwo łemkowskie
                                            > nie tylko od strony północnej Karpat . Serdecznie pozdrawiam.
                                            Sąsiadem mojego dziadka był repatriant z Wołynia, właśnie z okolic Równego z
                                            tym, że nie osadnik wojskowy tylko rodowity Wołyniak z dziada pradziada. Będąc
                                            dzieckiem zapamiętałem, że bardzo dobrze się znał na medycynie ludowej.
                                            Szczególnie pamiętam jego metody leczenia reumatyzmu a mianowicie tarzanie się
                                            w pokrzywach. Ja nigdy tego nie próbowałem ale wiem, że ten pan często to
                                            stosował (widziałem na własne oczy) i dożył w dobrym zdrowiu późnej starości.
                                            A wracając jeszcze do granicy etnicznej polsko-ruskiej to myslę, że jej
                                            przesuwanie na wschód brało się częściowo i z tego, że wielu Polaków uciekało
                                            ze swoich biednych przeludnionych ojcowizn, właśnie z Sandomierskiego z
                                            Rzeszowskiego z Mazowsza na znacznie lepsze pod względem rolniczym i dużo
                                            słabiej zaludnione ziemie ruskie.
                                  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 18:57
                                    Gość portalu: gość napisał(a):

                                    > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
                                    > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
                                    > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
                                    > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
                                    > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
                                    > takich zmian w przyszłości.
                                    > Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
                                    > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
                                    > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
                                    > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
                                    > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
                                    > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
                                    > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
                                    > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory
                                    > Unici
                                    > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
                                    > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
                                    > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
                                    > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. (...)
                                    > A wracając do tematu to paradoksalnie największa
                                    > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
                                    > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
                                    > ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
                                    > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
                                    > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
                                    > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
                                    > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
                                    > Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby
                                    > prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto
                                    > wie byc > może
                                    > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
                                    > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
                                    > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
                                    > porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
                                    > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
                                    > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
                                    > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
                                    > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
                                    > polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów
                                    > ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze
                                    > bardziej
                                    > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
                                    > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
                                    > Kościoła Rzymskokatolickiego. (...)
                                    > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
                                    > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
                                    > litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi
                                    > potrzeba
                                    > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
                                    > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
                                    > przyniesie.

                                    Zacytuję fragmenty z II tomu "Dziejów Rzeszowa", pisanych przez historyków:

                                    ""Narastającym tendencjom niepodległosciowym wśród Rusinów, rozwijanym przez
                                    nastawione antypolsko ukraińskie partie narodowo-socjalistyczne, popieranym
                                    przez Austriaków, a zwalczanym przez dążących do przyłączenia Galicji
                                    Wschodniej do Rosji moskalofilów towarzyszyła działalność niższego i wyższego
                                    duchowieństwa grekokatolickiego z metropolitą lwowski Andrzejem Szeptyckim
                                    (wnukiem Aleksandra Fredry). Symptomy tej ideologii dochodziły pod Rzeszów do
                                    spolonizowanej parafii unickiej w Zalesie." (str.532).
                                    "Parafia grekokatolicka w Zalesiu, o spolonizowanej w dużym stopniu ludności,
                                    stała się ośrodkiem zainteresowania przedstawicieli ruchu nacjonalizstyczno-
                                    ukraińskiego. Do śmierci popa Juliana Hanasiewicza w 1881 roku nie było to
                                    możliwe, gdyż kapłan ten należał do starej generacji Rusinów określajacych
                                    swoją przynależność jako Gente Ruthenus, natione Polonus, zwłaszcza część jego
                                    rodziny wniosła istotny wkład do rozwoju ruchu niepodległościowego (1863)
                                    [udział w powstaniu styczniowym - przyp. moje], a także kultury polskiej.
                                    Za jego następcy Dymitra Bilińskiego, przysłanego na krótko z Przemyśla doszło
                                    na plebanii w Słocinie do awantury, gdyż pop oskarżył miejscowego proboszcza
                                    Sulikowskiego ze mu porywa owieczki, gdyż udzielił ślubu rzymskokatolickiego
                                    osobom różnego wyznania. Kolejny pop, Jan Nehrebecki w latach 1888-1906
                                    [budowniczy stojącej do dziś na Zalesiu unickiej cerkwi - przyp. moje], był
                                    członkiem ruskich organizacji, m.in. powiatowego Zarządu Towarzystwa
                                    Wzajemnych Ubezpieczeń "Dnister" w Rzeszowie z siedzibą we Lwowie [(!)].
                                    Skłaniał on wiernych swojej parafii do ubezpieczanie zabudowań w tejże
                                    instytucji i do zaciągania w niej kredytów. (...) Dla nielicznych dzieci
                                    zorganizował na plebanii naukę śpiwewu cerkiwenego i języka ukraińskiego,
                                    zwanego wówczas ruskim. Warto przypomnieć, że pojęcia "Ukraina", znaczy niegdyś
                                    rubież, kraniec ziem I Rzeczypospolitej i "język ukraiński" wprowadził w 1898r.
                                    filolog Aleksander Barwiński." (str. 550)
                                    "Za popa Jana Kamińskiego doszło w Zalesiu, tuż przed I wojną swiatową, do
                                    uruchomoenia czytelni "Proświty", założonej w 1881 roku we Lwowie przez
                                    Ukraińskie Pedegogiczne Towarzystwo, zaopatrujące czytelnie w swoje czasopisma
                                    pt. "Dzwinok", "Uczytel" i inne.
                                    Charakter narodowy nadawano cerkwi w Zalesiu obrzędom religijnym dla licznych
                                    żołnierzy narodowości ruskiej z pułków stacjonującyh w Rzeszowie. Wysiłki
                                    zmierzajace do ukrainizacji grakokatolików z Zalesia nie wywarły jednak
                                    większego wpływu na postawę nastawionych propolsko wiernych. Zasiały w kilku
                                    przypadkach ferment i niepokój. Daje do myślenia stanowisko kurii
                                    grekokatolickiej w Przemyślu, która popów cerkwi w Zalesiu przestała
                                    obdarowywać - jak dawniej - stanowiskami dziekanów, nie powierzała też
                                    wizytacji tej dziekanom rzymskokatolickim, jak to czyniła jeszcze niedawno,
                                    gdy dziekanem rzeszowskim był ks.Leopold Olcyngier" (str.552).
                                    "Kuria grekokatolicka w Pzremyślu od lat 90-tych XIX wieku zlaecała język
                                    ukraiński i w takim języku i alfabecie drukowano diecezjalne Schematyzmy,
                                    wcześniej ogłaszane po łacinie. Przy głoszeniu homilii popi w Zalesiu
                                    posiłkowali się opracowaniami kazań dla ludu. Ich zestaw w zachowanym do
                                    dzisiaj egzemplarzu pokazali mi robotnicy ptrzy rozbiórce domu "Proświty",
                                    położonego naprzeciw dawnej cerkwi do 1995 roku." (str. 598).

                                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 19:00
                                      Gość portalu: gość napisał(a):

                                      > Przede wszystkim dzięki Wolf, że sie włączyłeś do dyskusji. Ja tez nie
                                      > uważam żeby tekst był specjalnie prowokacyjny ale napisałem, że jest aby się
                                      > zabezpieczyć w razie ewentualnych ataków. Wolę dmuchać na zimne. Jeśli chodzi
                                      > o Unię Brzeska to jej wprowadzenie początkowo nie spowodowało jakichś
                                      > większych zmian narodowościowych ale z pewnością stworzyło przesłanki do
                                      > takich zmian w przyszłości.
                                      > Utworzenie Cerkwi Unickiej spowodowało, że obrządek wschodni zaczął
                                      > się coraz bardziej latynizować. Nie była ta latynizacja wymuszana siłą raczej
                                      > dobrowolna. Nie wolno jednak zapominać, że wpływ na nią miało to, że od tej
                                      > pory wierni obu wyznań byliw jednej organizacji kościelnej podległej
                                      > papieżowi. Poza tym z powodu niezrealizowania obietnic danych Unitom podczas
                                      > podpisywania Unii, magnateria i szlachta wolały od razu przejść do Kościoła
                                      > Rzymskokatolickiego. Wskutej tego odpływu elit Cerkiew Greckokatolicka stała
                                      > sie praktycznie kościołem chłopów i biedniejszych mieszczan. Od tej pory
                                      > Unici
                                      > odczuwali pewien kompleks niższości wobec łacinników co z pewnością miało
                                      > wpływ na przyjmowanie ich wzorów i postępująca latynizację. Teoretycznie więc
                                      > latynizacja była dobrowolna ale w praktyce Cerkiew Unicka pozbawiona swoich
                                      > naturalnych elit została postawiona trochę w sytuacji bez wyjścia. (...)
                                      > A wracając do tematu to paradoksalnie największa
                                      > polonizacja miała miejsce z powodu Rosjan. Gdyby nie zmuszali oni tak
                                      > brutalnie podlaskich i chełmskich unitów do przyjęcia prawosławia to ludzie
                                      > ci prawdopodobnie dzisiaj byliby greckokatolickimi Ukraińcami a tereny
                                      > Chełmszczyzny i Podlasia należałyby do Ukrainy ponieważ w takiej sytuacji
                                      > Polacy stanowiliby tam mniejszość. Do roku 1905 Polacy stanowili tam
                                      > mniejszość ludności dopiero dopływ po 1905 roku byłych Unitów spowodował, że
                                      > uzyskali większość. Zresztą nie wykluczam nawet takiej mozliwości, że ci
                                      > Unici mogliby być dzisiaj prawosławnymi. Mogłoby się tak stać gdyby
                                      > prawosławie nie było wprowadzane tak brutalnie tylko stopniowo, łagodnie. Kto
                                      > wie byc > może
                                      > duża część ludności zaakceptowała by stopniowe oczyszczenie swojej Cerkwi z
                                      > latynizmów i powrót do czystego prawosławia. Tyle tylko, że w sprawach wiary
                                      > potrzeba taktu i delikatności a Rosjanie zachowywali się jak słoń w składzie
                                      > porcelany i to delikatnie mówiąc. Co do II Rzeczpospolitej w pełni sie z toba
                                      > zgadzam, część ludności zmieniała religią z powodu nacisków władz np. chęć
                                      > uzyskania pracy, możliwość zakupu ziemi z parcelacji itp. ale część robiła to
                                      > tak jak napisałeś z wygody czy też z chęci zamanifestowania swojej 100%
                                      > polskości. Na przykład w walkach polsko-ukraińskich o Lwów po stronie
                                      > polskiej brało udział wielu grekokatolików. Nie znam ich późniejszych losów
                                      > ale stawiam duże pieniądze, że przeszli na obrządek łaciński żeby jeszcze
                                      > bardziej
                                      > podkreślić swą polskość. Jak wiesz obowiązywał wtedy schemat Polak-Katolik
                                      > więc Polacy innych wyznań chcąc podkreślić swój patriotyzm przechodzili do
                                      > Kościoła Rzymskokatolickiego. (...)
                                      > Abstrahując już od mniejszości narodowych to wśród samych Polaków jest masa
                                      > ludzi o niepolskich korzeniach ukraińskich, białoruskich, niemieckich,
                                      > litewskich, ormiańskich i innych. I bardzo dobrze bo każdemu narodowi
                                      > potrzeba
                                      > świeżej krwi. Obracanie się we własnym sosie wśród czystych rasowo Polaków od
                                      > 10 pokoleń (Swoją drogą wątpię, żeby się tacy znaleźli)niczego dobrego nie
                                      > przyniesie.


                                      "Od pokoju brzeskiego i pokoju [monarchii Austrowęgierskiej] z Ukrainą, w
                                      których od Królestwa odebrano Podlasie i Chełmszczyznę, w społeczeństwie
                                      polskim Galicji rozbudzona została do Austrii wręcz nienawiść.
                                      Władze próbowały ratować sytuację przez przywrócenie praw autonomicznych,
                                      samorządowych i zwiększenie zasiłków dla rodzin żołnierzy. Na zebraniach rad
                                      miejskich, gminnych i powiatowych powszechnie zaczęto uchwalać rezolucje o
                                      połączenie Galicji z Królestwem, anulowanie oderwania ziem od Królestwa.
                                      14 lutego 1918 przedstawiciele Wydziału Powiatowego dr RomanKrogulski, ks. Jan
                                      Chmielnikowski, dr Wilhelm Hochfeld, dr H. Wachtel złożyli protest u starosty
                                      rzeszowskiego przeciw oderwaniu Chełmszczyzny i Podlasia. Do tego protestu
                                      przyłączyła się Rada Przyboczna burmistrza Rzeszowa. Akt oderwania nazwano w
                                      proteście zbrodnią i gwałtem popełnionym na narodzie polskim. 16 lutego złożono
                                      protest przeciwko planowanemu na rynku wojskowemu nabożeństwu dziękczynnemu z
                                      okazji zawarcia pokoju z Ukrainą. (...). 21 marca mocą reskryptu namiestnika
                                      Galicji otwarto posiedzenie Rady Miejskiej w Rzeszowie w składzie
                                      przedwojennym. Tu również Krogulski złożył na ręce starosty Leszczyńskiego
                                      protest przeciw oderwaniu ziem od Królestwa Polskiego. Władze już nie były
                                      zdolne do stosowania represji.
                                      Na ręce burmistrza Rzeszowa, w imieniu izraelickiej gminy wyznaniowej,
                                      deklarację złożył Rabin Natan Lewin:
                                      "" Rzeszów, 12.10.1918. Jaśnie Wielmożny Panie Burmistrzu. Z powodu obwołania
                                      przez radę Regencyjną niepodległego, zjednoczonego ze wszystkich ziem polskich
                                      z wybrzeżem morskim składającego się Państwa Polskiego, wyrażam w imieniu
                                      Izraelickiej gminy wyznaniowej rzeszowskiej niekłamaną radość, z jaką
                                      proklamacja ta przez wszystkich współwyznawców została przyjęta. Po 150-letniej
                                      niewoli, stoczonych cięzkich walkach o byt z obcymi rządami, po doznaniu
                                      cięzkich krzywd, społeczeństwo polskie, do którego również assymilowani Żydzi
                                      się zaliczają, silniejsze niż przed rozbiorem, przystępuje do odbudowy
                                      zmartwychwstałej polski i rozpocznie własne, samoistne i niepodległe zycie. W
                                      tej pracy narodowej, z którą się solidaryzujemy, będziemy w każdym kierunku
                                      współdziałać.""
                                      (str.697-698)

    • 22.06.03, 11:50
      Hm, niestety moja wiedza historyczna na ten temat jest znikoma. Ciekawy watek.
      pozdr. enfant terrible
      • Gość: s.P.S. IP: 212.182.32.* 23.06.03, 11:46
        Przepraszam, żę ciagle milczę, ale akurat na drugi dzień po konferencji
        derohiczyńskiej zmarł mój Teść, trzeba było zająć się sprawami pogrzebowymi.
        Poza tym przygotowuję walne zebranie lubelskiego koła ZUwP na sobotę 28 bm.,
        a w międzyczasie wybieram się jeszcze na 2-3 dni do Warszawy (Centralne
        Archiwum Wojskowe, Centralna Biblioteka Wojskowa, Bibl. Narodowa). Od 1 lipca
        zaczynają się egz. wstępne, więc jak juz zacznie się część ustna, będę chyba
        mógł popołudniami coś "skrobnąć".

        Pozdrawiam wszystkich serdecznie i apeluję jednocześnie o zachowanie poziomu
        i kultury dyskusji, a przede wszystkim spokoju i rzeczowości, tak miło
        wyróżniających ten wątek na tle innych dyskusyj internetowych na podobne tematy.

        subdiakon Piotr
        • Gość: gość IP: 213.216.66.* 23.06.03, 13:17
          Pozdrawiam Subdiakonie Piotrze. Przyjmij tez moje kondolencje z powodu śmierci
          teścia. Czekam niecierpliwie na twój głos w dyskusji.
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 16:52
            Pozdrawiam wszystkich
            Mowiłes Gościu o Wańkowiczu - tak to było przed laty moje lekarstwo na
            zdurnienie Gerhardami,Ogniomistrzami Kaleniami i "wilczymi echami" - no i
            jeszcze dzielnym Filarem ścigajacym Ognia po gorach.A pamietasz opis Mistrza
            wizyty w Rymanowie /wątek krowy znajdującej żródła/,krośnieńskiej wieczornej
            szosy?
            Wczoraj rozłozyłem przed sobą zdjęcia : przedemną Łemkowie w odświętnych
            strojach otaczają swojego świaszczennika na progu wołtuszowskiej cerkwi - rok
            1932 na Piotra i Pawła po sumie. Gdy w 1945 roku ojciec Maksymowicza będzie
            chciał wrócic do tej rodzinnej wioski z przymusowych robót - zaprzyjaznieni
            Polacy z Sanoka powiedzą mu ; wioski już nie ma, a ty nie próbuj tam wracać bo
            słuch po tobie zaginie . Obok zdjęcie : rzeszowscy "rusini" w swym mieszkaniu,
            koło chioinki, w lustrze za nimi widać odbicie osoby robiącej zdjęcie, radośni,
            spokojni, zadowolone dzieci... W 1945 roku do ich mieszkania zacznie
            przychodzić sąsiad- Polak mowiąc "wy jesteście Ukraińcy, nie macie co szukać w
            naszym mieście, płaccie albo ..." I płacili ... az przyszedł urzedowy nakaz
            wysiedlenia. W jego uchyleniu pomógł Polak - czlonek zarządu miasta Pan
            Z., "stary przedwojenny" znajomy. Jego Żona- katoliczka była matką chrzestną
            jednej z córek "rusinów" chrzczonej w zalesiańskiej cerkwi w 1935 roku, ojcem
            chrzestnym był rzeszowski "rusin" Pan B.Rodzinna Z. o pięknej rzeszowskiej
            historii - działacz polityczny, społecznik, ruch oporu, pomoc Żydom. Jest o nim
            w dziejach Rz. Potem wystarczyło jszcze przeniesienie metryk do Księdza
            Jałowego - osoby zawsze wspominanej w mej rodzinie z Wielkim Szacunkiem.
            Mowiliśmy o rzeszowskich Zydach mój dziadek byl przed wojną "w
            dobrychstosunkach" z nimi. Byl zapraszany na ich uroczystości w synagodze-
            wspominał o ich "wajczeniu na uroczystościach. Na "nasze" świeta Zyd-
            sklepikarz przekazywal przez gosposię dziadków koszyk z "delikatesami", nie
            robil problemów z zakupami na zeszyt. Moi wspominali, że gdy wybuchła wojna
            przyszedł do Żyd - właściciel sklepu z futrami oferujący na przechowanie ...
            futra "Mają oni zabrac niech lepiej Pani weżmie, po wojnie Pani odda" Babka
            odmówiła przyjęcia depozytu.dziadek wspominał,że jako kolejarz miał dostęp do
            terenu dworca, gdy na torach /1943/ stały w lipcowym upale zadrutowane wagony
            ze stłoczonymi Żydami - głownie kobietami z dziećmi i starcami.zdjęcia z ich
            pochodu w ostatnią drogę zamieszcza Mistrz Kotula w swej księdze o losach
            rzeszowskich Zydów"Moi" obserwowali ten pochód przez szpary pomiędzy czarnymi
            roletami ktorymi musialy być przyslonięte okna /na rozkaz niemców/
            Ps widzę Elkonie, że sięgnąłeś wreszcie po naprawdę wartościową
            literaturę.Gratuluję wyboru. Mówię to całkiem serio.
            • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 16:15
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Pozdrawiam wszystkich
              > Mowiłes Gościu o Wańkowiczu - tak to było przed laty moje lekarstwo na
              > zdurnienie Gerhardami,Ogniomistrzami Kaleniami i "wilczymi echami" - no i
              > jeszcze dzielnym Filarem ścigajacym Ognia po gorach.A pamietasz opis Mistrza
              > wizyty w Rymanowie /wątek krowy znajdującej żródła/,krośnieńskiej wieczornej
              > szosy?
              > Wczoraj rozłozyłem przed sobą zdjęcia : przedemną Łemkowie w odświętnych
              > strojach otaczają swojego świaszczennika na progu wołtuszowskiej cerkwi - rok
              > 1932 na Piotra i Pawła po sumie. Gdy w 1945 roku ojciec Maksymowicza będzie
              > chciał wrócic do tej rodzinnej wioski z przymusowych robót - zaprzyjaznieni
              > Polacy z Sanoka powiedzą mu ; wioski już nie ma, a ty nie próbuj tam wracać
              bo
              > słuch po tobie zaginie . Obok zdjęcie : rzeszowscy "rusini" w swym
              mieszkaniu,
              > koło chioinki, w lustrze za nimi widać odbicie osoby robiącej zdjęcie,
              radośni,
              >
              > spokojni, zadowolone dzieci... W 1945 roku do ich mieszkania zacznie
              > przychodzić sąsiad- Polak mowiąc "wy jesteście Ukraińcy, nie macie co szukać
              w
              > naszym mieście, płaccie albo ..." I płacili ... az przyszedł urzedowy nakaz
              > wysiedlenia. W jego uchyleniu pomógł Polak - czlonek zarządu miasta Pan
              > Z., "stary przedwojenny" znajomy. Jego Żona- katoliczka była matką chrzestną
              > jednej z córek "rusinów" chrzczonej w zalesiańskiej cerkwi w 1935 roku, ojcem
              > chrzestnym był rzeszowski "rusin" Pan B.Rodzinna Z. o pięknej rzeszowskiej
              > historii - działacz polityczny, społecznik, ruch oporu, pomoc Żydom. Jest o
              nim
              >
              > w dziejach Rz. Potem wystarczyło jszcze przeniesienie metryk do Księdza
              > Jałowego - osoby zawsze wspominanej w mej rodzinie z Wielkim Szacunkiem.
              > Mowiliśmy o rzeszowskich Zydach mój dziadek byl przed wojną "w
              > dobrychstosunkach" z nimi. Byl zapraszany na ich uroczystości w synagodze-
              > wspominał o ich "wajczeniu na uroczystościach. Na "nasze" świeta Zyd-
              > sklepikarz przekazywal przez gosposię dziadków koszyk z "delikatesami", nie
              > robil problemów z zakupami na zeszyt. Moi wspominali, że gdy wybuchła wojna
              > przyszedł do Żyd - właściciel sklepu z futrami oferujący na przechowanie ...
              > futra "Mają oni zabrac niech lepiej Pani weżmie, po wojnie Pani odda" Babka
              > odmówiła przyjęcia depozytu.dziadek wspominał,że jako kolejarz miał dostęp do
              > terenu dworca, gdy na torach /1943/ stały w lipcowym upale zadrutowane wagony
              > ze stłoczonymi Żydami - głownie kobietami z dziećmi i starcami.zdjęcia z ich
              > pochodu w ostatnią drogę zamieszcza Mistrz Kotula w swej księdze o losach
              > rzeszowskich Zydów"Moi" obserwowali ten pochód przez szpary pomiędzy czarnymi
              > roletami ktorymi musialy być przyslonięte okna /na rozkaz niemców/
              > Ps widzę Elkonie, że sięgnąłeś wreszcie po naprawdę wartościową
              > literaturę.Gratuluję wyboru. Mówię to całkiem serio.

              Pozdrawiam Cię Piotrze. Cały czas opieram się na tej "wartościowej
              literaturze".
              Podoba mi się co piszesz powyżej, choć to nie jest łatwe do czytania. Proszę,
              spróbuj zrozumieć Polaków i ich krzywdy. Genezę niechęci i jednak co tu dużo
              mówić, żądzy odwetu. Nie tylko za to co działo się na Kresach. Także np. za
              wyraźne uprzywilejowanie Ukraińców (choć głównie przybyszy zza Sanu) w
              Rzeszowie przez hitlerowców w czasie wojny, czy przejmowanie przez nich z
              nadania Niemców sklepów po zamordowanych w rzeszowskim getcie Żydach. Piszą o
              tym w III tomie "Dziejów Rzeszowa", a chyba i sam Kotula też. Nie piszę tego co
              tutaj i nie cytuję Zielińskiego z "Echa Rzeszowa" (pisma Towarzystwa Przyjaciół
              Rzeszowa, organizacji działającej od lat 70-tych - a nie jak twierdzi
              January "pisma paru radnych") by komuś coś wypominać, ale by pokazać jaka była
              atmosfera tamtych czasów i jak mogli być traktowani przez Polaków po wojnie,
              często stereotypowo i w sposób bardzo nasiaknięty chęcią odwetu, Ukraińcy w
              Rzeszowie i okolicach. Nawet jeśli działa im się krzywda, a mogła i ja tego nie
              neguję, spotykały krzywdzące uczciwych i porządnych ludzi szykany, to trzeba
              ich polskich sąsiadów, ich żal i gniew próbować zrozumieć, co nie znaczy zaraz
              usprawiedliwiać sam odwet.

              Odezwij się proszę gdy będziesz wiedział coś więcej na temat monografii
              Zalesia. Chętnie skorzystam z tej lektury.
              Raz jeszcze pozdrawiam i liczę że po tych trudnych sprawach i żalach które
              sobie wypomnieliśmy, łatwiej teraz będzie nam spokojnie rozmawiac.
          • Gość: s.P.S. IP: 212.182.32.* 23.06.03, 19:39
            Gość portalu: gość napisał(a):

            > Pozdrawiam Subdiakonie Piotrze. Przyjmij tez moje kondolencje z powodu
            śmierci
            > teścia. Czekam niecierpliwie na twój głos w dyskusji.

            Dzięki za odzew i kondolencje. Co się tyczy meritum, to już zamówiłem w
            Bibliotece Uniwersyteckiej KUL ksero dwóch wspomnień pośmiertnych o ks.
            Janie Nehrebeckim z "Nywy". Jak już pozałatwiam sprawy bieżące (kwerenda
            w Warszawie, zebranie koła ZUwP, wniosek o stwierdzenie nabycia spadku etc.),
            postaram się przetłumaczyć i przesłać webmasterowi naszej strony parafialnej.

            Pozdrawiam serdecznie,
            subdiakon Piotr
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.06.03, 21:26
            Mam wiadomość z ostatniej chwili - ukazała się Monografia Zalesia ze zdjęciem
            cerkwi na okładce. Jestem na jej tropie - Rzeszowiacy do boju !!!
            • Gość: gość IP: *.kopernet.org 24.06.03, 08:34
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Mam wiadomość z ostatniej chwili - ukazała się Monografia Zalesia ze
              zdjęciem
              > cerkwi na okładce. Jestem na jej tropie - Rzeszowiacy do boju !!!
              Super informacja. Mógłbyś mi podać autora i wydawnictwo no i tytuł rzecz
              jasna?
              Pozdrawiam.
              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 17:28
                Czytam Waszą dyskusję i jako sprawca / w pewnej częsci/ zamieszania muszę to
                wyznać : drogi Elekonie - jestem Ukrainofilem. Nie wiem kiedy zaczęła się ta
                choroba - może na etapie dziecka poczętego. Ale lubię Ukraińców jak każdą inną
                nację . Do choroby tej przyczyniły się "wredne" więzi rodzinne, łażenie po
                górach, wdeptywanie w zarośnięte cerkwiska, odkrywanie w pokrzywach porzuconych
                kamiennych chrzcielnic, gapienie sie na kopuły ocalałych cerkwi i ikony "Boho -
                mazy", odnajdywanie w przydrożnych rowach utrąconych żeliwnych krzyży z
                łemkowskich cmentarzy. Do choroby tej dołozyły swoje także rozmowy /odbywane z
                tymi zza wschodniej granicy/ " Słuchaj Wołodia, a jak tam u was z tymi
                nacjonalistami, co łażą po Lwowie, blokują nasze "orlęta". On mówi "wiesz i was
                i u nas durnych ludzi nie brakuje, wot takie duraki, rozumijesz, ale ludzi u
                nas dobri,dobri. Prijedesz, maszynu tobi w garaż schowamy szczoby ne ukrali,
                pojediem w Truskawec, wody z naftusi popijem" Potem okazało się, że nie tylko
                wody ...
                Pewno Elekonie, moją winą jest, że w przerwach słuchania Zeppelinów czy
                Nirwany mam nagłą ochotę posłuchać "Hori, nasze hori duże posmutniały".
                Nie porzucam "U-filii" mimo,że wiem o wyczynach hajdamaków, koliszczyzny i
                zbrodniach Humania,Wołynia, Bieszczad i Podola, ukraińskim terroryżmie, OUN,UPA
                i SS Galizien, strzelania do naszych orląt,śmierci Lisa Kuli i Pierackiego,
                niszczenia polskich kosciołow i cmentarzy, okrutnym nacjonalizmie.Ale wiem też
                o okrutnym traktowaniu ruskich poddanych przez Polskich Panów, spychaniu
                Ukraińców na pozycje obywateli trzeciej kategorii, pakowaniu ich do Berezy i
                pózniejszego Jaworzna,odmawiania prawa do autonomii i" samostijnoj...",
                zdradzeniu petrulowców przez piłsudczyków,wypędzaniu Rusinów z ojcowizny,
                niszczeniu cerkwi i przymusowej latynizacji ocalałych, używaniu ruskich
                nagrobków jako tłucznia drogowego, wyczynach UB i KBW,polskiej agresji i
                zemście.
                I nie mówcie mi że mieszam przyczyny ze skutami-każda akcja rodziła/równie
                krwawą i niesprawiedliwą reakcję wobec Bogu ducha winnym ludziom.
                Ale to, na Miły Bog - to tylko Historia, "buło - zahinuło" było- minęło. Fakty
                z historii- i tyle. O Historii trzeba mówić bez emocji i agresji, bo inaczej
                jednej ze stron grozi STARA POLSKA KSENOFOBIA a drugiej pozostaje zarzucanie
                oponentom,że mają klapki na oczach.Pozdrawiam serdecznie - chyba dobrze !?, że
                wróciłem/wbrew sobie/po moim epilogu.
                Ps Gościu - jesli informacja o monografii okaże się sprawdzona na 100%-
                bezzwłocznie prześlę posta.
                Przepraszam za sporą dawkę grafomanii.

                • Gość: gość IP: *.kopernet.org 24.06.03, 20:33
                  Napisałeś kiedyś Elekon, że twoi dziadkowie ze strony mamy pochodzą z Mościsk.
                  Jeżeli miałbyś ochotę i trochę czasu to może napisałbyś nam tutaj co nieco jak
                  wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w Mościskach. Na pewno znasz ten temat z
                  opowieści rodzinnych. Przy czym aby nie być posądzonym o kolejne jątrzenie i
                  otwieranie niezabliźnionych jeszcze ran to mógłby to być opis wzajemnych
                  relacji do roku 1939. Moglibyśmy dzięki temu porównać stosunki panujące w
                  Mościskach z relacjami rzeszowskimi. Na pewno byłoby to ciekawe. No ale to
                  tylko taka propozycja. Jestem bardzo wdzięczny Piotrowi za swoje relacje
                  rodzinne, zawsze czytam je z zapartym tchem takie są ciekawe. Jeśli więc
                  miałbyś ochotę będzie mi bardzo miło a jeśli z jakichś względów nie chcesz
                  wracać do tych spraw to w pełni to szanuję. Myślę, że teraz po wyjaśnieniu
                  sobie pewnych spraw atmosfera zdecydowanie się poprawi i jeszcze przez jakiś
                  czas ciekawie sobie pogawędzimy.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 24.06.03, 20:52
                    Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące. Słyszałem,
                    że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją do
                    Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?
                    • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 24.06.03, 22:27
                      Gość portalu: gość napisał(a):

                      > Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące.
                      Słyszałem,
                      > że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją do
                      > Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?

                      Tak było- po II w. Medyka wraz z Siedliskami,Jaksmanicami,Sierakoścami została
                      przyłaczona do Polski dopiero po regulacji granic w 1948 r. już bez ludności
                      ukraińskiej którą objęto wywózką do CCCP.W 1938 r. - 1540 grek-kat.Według
                      innych danych 1760 Ukraińców na 3320 mieszkańców wraz z Chałupkami
                      Medyski.Polecam w temacie : "Polska egzotyczna t2" oraz cytowanego już kiedyś
                      p.Saładiaka
                      Dzięki za miłe słowa Tobie i Elekonowi w odpowiedzi na mój wspominkowy post.
                      Sadzę, że Elekon wniesie jeszcze dalszy i pozytywny wkład w dyskusję. Zresztą
                      należy docenić Jego wkład w "podkręcenie nastroju" dyskusji -bez Niego mogłoby
                      być zbyt monotonnie, a dzięki Niemu zrobiło sie jak w chińskiej kuchni - trochę
                      słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie i ciut gorzko. Zauważcie - dyskutujemu
                      już który ? 180? -post - a konca dyskusji nie widać.
                      PANOWIE KTO RUSZY TEMAT "RUSKICH" TEMATÓW WOTYWNYCH U NASZYCH BERNARDYNÓW -
                      mówilem kiedyś już o tym- są u Nich conajmniej trzy opisy naścienne.Nie mam nic
                      o tym - tyle tylko co z oglądu. Namawiam gorąco na ruszenie tego wątku !!!
                      • Gość: gość IP: 213.216.66.* 25.06.03, 11:57
                        Niestety sam niewiele wiem na ten temat poza tym co sam napisałeś. Chętnie
                        natomiast przeczytam tekst na ten temat kogoś znającego sprawę bliżej.
                        Pozdrawiam.
                      • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 13:12
                        Gość portalu: Piotr napisał(a):

                        > Gość portalu: gość napisał(a):
                        >
                        > > Mam pytanie trochę niezwiązane z wątkiem ale dla mnie interesujące.
                        > Słyszałem,
                        > > że Medyka do roku 1948 należała do ZSRR i dopiero w tym roku włączono ją d
                        > o
                        > > Polski. Czy ktoś mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć?
                        >
                        > Tak było- po II w. Medyka wraz z Siedliskami,Jaksmanicami,Sierakoścami
                        została
                        > przyłaczona do Polski dopiero po regulacji granic w 1948 r. już bez ludności
                        > ukraińskiej którą objęto wywózką do CCCP.W 1938 r. - 1540 grek-kat.Według
                        > innych danych 1760 Ukraińców na 3320 mieszkańców wraz z Chałupkami
                        > Medyski.Polecam w temacie : "Polska egzotyczna t2" oraz cytowanego już kiedyś
                        > p.Saładiaka
                        > Dzięki za miłe słowa Tobie i Elekonowi w odpowiedzi na mój wspominkowy post.
                        > Sadzę, że Elekon wniesie jeszcze dalszy i pozytywny wkład w dyskusję. Zresztą
                        > należy docenić Jego wkład w "podkręcenie nastroju" dyskusji -bez Niego
                        mogłoby
                        > być zbyt monotonnie, a dzięki Niemu zrobiło sie jak w chińskiej kuchni -
                        trochę
                        >
                        > słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie i ciut gorzko. Zauważcie -
                        dyskutujemu
                        >
                        > już który ? 180? -post - a konca dyskusji nie widać.
                        > PANOWIE KTO RUSZY TEMAT "RUSKICH" TEMATÓW WOTYWNYCH U NASZYCH BERNARDYNÓW -
                        > mówilem kiedyś już o tym- są u Nich conajmniej trzy opisy naścienne.Nie mam
                        nic
                        >
                        > o tym - tyle tylko co z oglądu. Namawiam gorąco na ruszenie tego wątku !!!


                        Piotr jest w błędzie - poza okresem obowiązywania niemiecko-sowieckiego "Układu
                        o Przyjaźni" z 1939 i wytyczonej na jej podstawie granicy radziecko-niemieckiej
                        (m.in. z Białymstokiem, Łomżą i Przemyślem bez Zasania po stronie radzickiej)
                        do ataku Hitlera na ZSRR w 1941 roku, Medyka ani przed wojną, ani po wojnie
                        nigdy nie należała do ZSRR, pisanie więc o jej "przyłaczeniu do Polski" jest
                        bezsensowne.
                        Regulacja granic miała miejsce w 1951 (a nie w 1948) roku porozumieniem z roku
                        1950 i dotyczyła rejonu Ustrzyk Dolnych, które powróćiły do Polski, oraz nad
                        Bugiem terenów Uhnowa, Bełza i okolic oraz okolic Sokala, które włączono do
                        ZSRR. Wiele razy spotkałem się z informacjami, że wóczas do Polski miały także
                        powrócić więsze tereny, tj. Niżankowice Nowe miasto, Chyrów i Dobromil.
                        Chodziło głównie o zamknięcie w polskie granice układu kolejowego (słynna
                        późniejsza linia tranzytowa o polskim orzstawie toru przez ZSRR dla polskich
                        pociągów z Warszawy do Zagórza) oraz drogowej. Dlaczego tak się nie stało
                        opienie są już różne. Jedne zrzucają wszystko na pazerność Stalina - co przy
                        całej czerni tej postaci nie wydaje się prawdą, skoro ten sam Stalin proponował
                        powojenne granice Polski z granicą na wschód od Lwowa, czemu ponoć stanowczo
                        sprzeciwiali się Anglicy z Churchilem, obstajac przy linii Curzona. Inna
                        interpretacja i ta wydaje mi się bardziej prawdopodobna, zrzuca wszystko na
                        serwilizm polskich towarzyszy. W końcu jest jak jest.
                        Chętnie poznam źrodła tej dezinformującej wiadomości o Medyce po wojnie w
                        składzie ZSRR. Chciałbym jeszcze podać, ze jestem w posiadaniu "Atlasu Polski
                        współczesnej" z roku 1948, autorstwa Eugeniusza Romera, w którym Ustrzyki Dolne
                        są w skłądzie ZSRR, Bełz, Uhnów i tereny za zachód od Sokala w Polsce, ale w
                        Polsce wyraźnie, jako ostatnia miejscowość przed granicą z ZSRR, znajduje się
                        też i Medyka.
                        Myślę Gościu, ze możesz to pytanie zadać na forum Przemyśl, na pewno zaglądają
                        tam i medyczanie i mieszkańcy innych wymienianych przez Piotra miejscowości.

                        Przy okazji Piotrowi chciałbym zwrócić uwagę, ze przymusowe wysiedlenia nie
                        tylko w czasie regulacji granic, ale pod koniec wojny, dotyczyły nie tylko
                        Ukraińców, ale i setek tysięcy Polaków. Zresztą nie tylko ich.

                        Co do uwag do mnie osobiście w piotrowym poście to, mówiąc żartobliwie,
                        rzeczywiście próbowałem Was zadowolić wszystkimi smakami, ale skoro nie smakuje
                        ani "trochę słodko, trochę kwaśnie, trochę pieprznie" ani "ciut gorzko", to czy
                        czasem rzecz nie polega nie tyle na problemach smakowych, ale na niechęci do
                        mordy kucharza? ;)


                        • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 25.06.03, 13:19
                          Nie jest tak żle z tą buzią kucharza. O Medyce napisałem w oparciu o cytowane
                          żródła. Może jest w nich dezinformacja.Osobiście - nastrój polemiki nie jest
                          taki zły - byleby nie był rozciągany w czasie - na tzw bicie piany Drogi
                          Kucharzu.
                          • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 14:59
                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                            > Nie jest tak żle z tą buzią kucharza. O Medyce napisałem w oparciu o cytowane
                            > żródła. Może jest w nich dezinformacja.Osobiście - nastrój polemiki nie jest
                            > taki zły - byleby nie był rozciągany w czasie - na tzw bicie piany Drogi
                            > Kucharzu.

                            O tej Medyce to szczezrze mówiąc takie nasze gdybanie. Trzeba by historyka,
                            który zna ten temat.

                            A z ta pianą, mój Boże, drogi Piotrze, to może już mnie nie zaczepiaj więcej
                            (klapki na oczach, chińska kuchnia, bicie piany) bo jeszcze mi znowu ręka
                            ucieknie i znowu będziesz "forumowo kontuzjowany"? :)
                            Ponjał drug?

                            Pozdrawiam

                        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 25.06.03, 14:15
                          Co do informacji o wymianie Bełza i Krystynopola na Kawałek Bieszczadów to
                          fakty te są mi znane. Wiem, że znaleziono tam duże pokłady węgla i ZSRR
                          postanowił przyłączyć te tereny do siebie. W zamian mieliśmy otrzymac tereny z
                          dużymi zasobami ropy naftowej. Takie to wtedy było mydlenie oczu. Fakt ten
                          pokazuje jednocześnie na ile suwerennym państwem była PRL. Natomiast co do
                          sprawy Medyki to powtarzam znam to tylko ze słyszenia więc trudno mi na 100%
                          stwierdzić jak to było naprawdę. Piotr twierdzi, że należała przez 3 lata do
                          ZSRR ty twierdzisz, że nie. Chyba skorzystam z twojej rady i zwróce się z tym
                          pytaniem na forum Przemyśl. A wracając jeszcze do tych korekt granicznych
                          czytałem kiedyś, że Rosjanie początkowo chcieli zabrać do siebie nawet wiekszy
                          kawałek ziemi łącznie z Hrubieszowem i Tomaszowem Lubelskim ale ostatecznie
                          zadowolili się mniejszym kąskiem. Natomiast pod koniec lat 50-tych wyszła od
                          Rosjan propozycja aby Polacy odkupili sobie od ZSRR min. Chyrów, Dobromil,
                          Mościska i chyba nawet Sambor w każdym razie bez Lwowa. Problem polegał na
                          tym, że chcieli zapłaty w złocie a Polacy takimi zasobami złota wtedy nie
                          dysponowali. Inna sprawa, że komunistom chyba nie za bardzo zależało na tych
                          terenach.
                          Pozdrawiam.
                          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 18:08
                            Strachy na Lachy - Rusin trzyma się mocno - realiów.Kto gdyba niech sobie
                            gdyba.
                            Żródełko moich informacji:Polska egzotyczna część 2 Grzegorz Rąkowski str400,
                            A.Saładiak Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce W-wa 1993 str 234

                            Ps Oj zabolały naszego Kucharza te klapki, zabolały - chyba przez 6 postów o
                            nich mówi
                            Bud zdorowy nervovi drug - Boh z toboju. Bilsze hovoryt do tobe ne budu -
                            kurcze! skąd ja umiem "chachłać" ???

                            Gościu z tą Medyką to dziwna sprawa - milczy o sovieckim panowaniu na tym
                            terenie po 45 roku np Aftanazy w Dziejach rezydencji... tom 8 mimo dość
                            szczegółowego opisu losów zbiorów Pawlikowskich, milczy Kryciński w obu
                            wydaniach Pogórza...Szczerze mówiąc to dla mnie problem marginalny.
                            Pozdrawiam
                            • Gość: gość IP: *.kopernet.org 25.06.03, 18:45
                              A dla mnie to taka ciekawostka. Z tego co piszą na forum Przemyśl wynika, że
                              faktycznie do 48 roku Medyka należała do ZSRR.
                              Też cie pozdrawiam.
                              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 19:42
                                Jestem w sytuacji "złosliwości rzeczy martwych" Jestem przekonany,że mam w
                                swych zbiorach mapkę z terenami objętymi "wyrównywaniem granic" jako ząłącznik
                                do układu granicznego czy innego aktu pr. wiem,że były na tej mapce zaznaczone
                                i tereny okolic Ustrzyk i Sokala, jak i małe "wyrostki" okolic Przemyśla.
                                Grzebiąc nerwowo w bibliteczce znalazlem dawno zapomniany "Atlas ziem
                                odzyskanych" z 1947 roku i "trofiejną" mapę po jakimś Niemcu "Ost Europy" z
                                zaznaczoną odręcznie, niemieskim atramentem linią demarkacyjną.A tej teraz
                                potrzebej mapki no nima.
                                Ps W odniesieniu do Pana E. chciałem żartem rozładować napięcie- krach. No
                                trudno mam go z głowy.
                                • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 22:06
                                  Sukces połowiczny -ale jest.Mapa o której mówiłem to "załącznik do umowy
                                  pomiędzy Rzecząposplitą Polską a Zw.Soc.Rep.Radz. o zamianie odcinków
                                  terytoriów państwowych zawartej w Moskwie dnia 15 lutego 1951 roku.Kopia w
                                  skali 1:1000000 sporządzona na podstawie oryginału mapy w skali 1:500 000
                                  opatrzonej podpisami A.Zawadzki i A.Wyszyński oraz pieczęciami okrągłymi
                                  Ambasady Polskiej w Moskwie i Min.Spraw Zagr. ZSRR". Mapka formatu 2xA 4.No
                                  i "stety" Medyka już po naszej stronie. Zaznaczone są natomiast "odcinki ....
                                  terytorium odstąpione w drodze zamiany.." Każdy po 480 km kw. Dostaliśmy
                                  Ustrzyki Dln /jak pamietasz z pamiętnym "pozłacanym"pomnikiem Stalina/,Bandrów,
                                  Bystre ,Czarną, Lutowiska /a swoją drogą dobrze, że tak się stało i dostaliśmy
                                  ten piękny teren/.Oddaliśmy Bełz /pamiętne z piosenki Mein steteł
                                  Bełz/,Sokal,Krystynopol,Uhrynów,Uhnów. Gościu - a wiesz,że na tej mapie
                                  Żółkiew,Kamionka Strumiłowa czy Gródek Jagielloński, Jaworów nazywały się
                                  jeszcze po polsku.
                                  Pozdrawiam Dobranoc
                                  Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
                                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 26.06.03, 08:31
                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                    > Sukces połowiczny -ale jest.Mapa o której mówiłem to "załącznik do umowy
                                    > pomiędzy Rzecząposplitą Polską a Zw.Soc.Rep.Radz. o zamianie odcinków
                                    > terytoriów państwowych zawartej w Moskwie dnia 15 lutego 1951 roku.Kopia w
                                    > skali 1:1000000 sporządzona na podstawie oryginału mapy w skali 1:500 000
                                    > opatrzonej podpisami A.Zawadzki i A.Wyszyński oraz pieczęciami okrągłymi
                                    > Ambasady Polskiej w Moskwie i Min.Spraw Zagr. ZSRR". Mapka formatu 2xA 4.No
                                    > i "stety" Medyka już po naszej stronie. Zaznaczone są
                                    natomiast "odcinki ....
                                    > terytorium odstąpione w drodze zamiany.." Każdy po 480 km kw. Dostaliśmy
                                    > Ustrzyki Dln /jak pamietasz z pamiętnym "pozłacanym"pomnikiem
                                    Stalina/,Bandrów,
                                    >
                                    > Bystre ,Czarną, Lutowiska /a swoją drogą dobrze, że tak się stało i
                                    dostaliśmy
                                    > ten piękny teren/.Oddaliśmy Bełz /pamiętne z piosenki Mein steteł
                                    > Bełz/,Sokal,Krystynopol,Uhrynów,Uhnów. Gościu - a wiesz,że na tej mapie
                                    > Żółkiew,Kamionka Strumiłowa czy Gródek Jagielloński, Jaworów nazywały się
                                    > jeszcze po polsku.
                                    > Pozdrawiam Dobranoc
                                    > Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
                                    Wiesz z jednej strony może i dobrze bo dostalismy piekny kawałek Bieszczad. z
                                    drugiej strony pomyśl ilu Polaków i Ukraińców musiało opuścić z tego powodu
                                    swoją ojcowiznę na zawsze.
                                    Pozdrawiam i czekam na tematy rzeszowskie.
                                    • Gość: Piotr IP: 217.96.24.* 27.06.03, 09:56
                                      > > Do tematu rzeszowskiego wrócimy, oj wrócimy
                                      > Wiesz z jednej strony może i dobrze bo dostalismy piekny kawałek Bieszczad. z
                                      > drugiej strony pomyśl ilu Polaków i Ukraińców musiało opuścić z tego powodu
                                      > swoją ojcowiznę na zawsze.
                                      > Pozdrawiam i czekam na tematy rzeszowskie.
                                      Masz rację - to dość oczywista "druga strona lustra"
                                • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 23:49
                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                  > Ps W odniesieniu do Pana E. chciałem żartem rozładować napięcie- krach. No
                                  > trudno mam go z głowy.

                                  O nie tak łatwo Pietja, nie tak łatwo.
                                  Strasznie zjadliwe to chachłackie plemię. Przewrotne, pamiętliwe i
                                  przesiąknięte antypolską ksenofobią - w każdym Polaku czai sie podstęp, nawet
                                  gdy biedny Lach sam o tym nic nie wie.
                                  Czy jesteś 100% Ukraińcem? Bo jak nie, to nawet sobie bym na Twoim miejscu nie
                                  dowierzał.
                                  (Piotr, to tylko taki żart dla rozładowania napięcia. Najwyżej cię będę miał z
                                  głowy?)

                                  Ja cię nawet zdążyłem, może za tą Twoją zmienność nastrojów polubić, może
                                  dlatego że sam też ją czasem miewam. Nie zmienia to faktu, ze czasem wypisujesz
                                  straszne głupoty o mnie i potrafisz porządnie człowieka wkurzyć. Ja nie walczę
                                  z ludźmi, tylko z wtłoczonymi im do głowy stereotypami, np. tym
                                  rozpowszechnionym wśród Ukraińców antypolskim, mającym często niewiele albo
                                  wręcz nic wspólnego z rzeczywistością.
                                  Święty nie jestem, mało kumaty pod wieczór, to może mi wyjaśnisz gdzie jest ta
                                  moja ksenofobia i klapki na oczach, zeby już zamknąć ten temat po obu stronach
                                  kabla jaki nas łączy. Mówię poważnie. Zdaje się że pisałem o faktach i zostałem
                                  unurzamy w stereotypie głupawego polskiego nacjonalisty.
                                  Więc mi to wyjaśnij, może będę miał szansę pojąć czego nie pojmuję. Znów -
                                  zaznaczam, mówię poważnie. Nie mam zamiaru i nie chcę się z nikim kłócić.
                                  Mam tylko wrażenie, że zostałem niesprawiedliwie i ciut bezdusznie potraktowany
                                  i bez powodu zaatakowany, zresztą w polemice z całkiem inną osobą. A i
                                  wcześniej też, tyle że było przepraszam, więc nie chcę już do tego wracać.

                                  Nie lubię fasadowej politycznej poprawności. Napisz mi szczerze, tak jak w tym
                                  wątku o swoim ukrainofilstwie, o co masz od mnie żal. Ale konkretnie, nie
                                  ogólnikami. Ja już napisałem powyżej. Teraz kolej na Ciebie.

                                  Z pozdrowieniem dla dziwnego człowieka z mojego miasta, którego mimo starań
                                  zupełnie nie rozumiem

                                  Elekon






                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 06:20
                                    Szkoda czasu i atłasu. Piotr
                                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 20:59
                                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                      > Szkoda czasu i atłasu. Piotr

                                      Twój wybór. Na przyszłość więc nie rzucaj pustych oskarżeń pod adresem ludzi,
                                      których nie znasz. Połamane krzyże, zgliszcza i chrzcielnice w trawie
                                      znajdziesz nie tylko na Łemkoweszczyźnie i w Bieszczadach.
                                      Spotkasz takie pamiątki po Polakach na Ukrainie, Białorusi i Litwie, spotkasz
                                      takie na ziemiach zachodnich Polski po Niemcach. Wszędzie tam ludzie mszczą się
                                      na przedmiotach i pamiątkach pozostawionych przez tych, których nienawidzą,
                                      których się boją, lub o których chcieliby jak najszybciej zapomnieć.

                                      Ale rozmyślania nad zdjęciami, łażenie na połoninach i pochłanianie książek to
                                      trochę koncentrowanie się na sobie i własnych przeżyciach, trochę to trąci
                                      egoizmem. A trzeba żyć wśród ludzi. Trzeba zacząć od otwartości i życzliwości
                                      wobec innych, i to nie tylko ziomków ze swojej nacji. I nie tylko nastawiać się
                                      na własne wspomnienia i hobbistyczne upodobania.
                                      Ja pisac do Ciebie nie muszę i przekonywać Cię już nie zamiierzam do niczego -
                                      życzę więc darów od Stwórcy, zebyś miał wobec innych więcej zrozumienia, a
                                      mniej agresji, życzę przełamania antypolskich stereoptypów i więcej życzliwości
                                      wobec swoich polskich sąsiadów. W końcu mimo wszystko jesteś obywatelem tego
                                      kraju.
                                      Elekon
                            • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 00:09
                              Gość portalu: Piotr napisał(a):

                              > Strachy na Lachy - Rusin trzyma się mocno - realiów.Kto gdyba niech sobie
                              > gdyba.
                              > Żródełko moich informacji:Polska egzotyczna część 2 Grzegorz Rąkowski str400,
                              > A.Saładiak Pamiątki i zabytki kultury ukraińskiej w Polsce W-wa 1993 str 234
                              >
                              > Ps Oj zabolały naszego Kucharza te klapki, zabolały - chyba przez 6 postów o
                              > nich mówi
                              > Bud zdorowy nervovi drug - Boh z toboju. Bilsze hovoryt do tobe ne budu -
                              > kurcze! skąd ja umiem "chachłać" ???
                              >
                              > Gościu z tą Medyką to dziwna sprawa - milczy o sovieckim panowaniu na tym
                              > terenie po 45 roku np Aftanazy w Dziejach rezydencji... tom 8 mimo dość
                              > szczegółowego opisu losów zbiorów Pawlikowskich, milczy Kryciński w obu
                              > wydaniach Pogórza...Szczerze mówiąc to dla mnie problem marginalny.
                              > Pozdrawiam

                              No i proszę. Ja ci mam mówić, skąd umiesz chałakać.
                              Po co było udawać że się jest Polakiem :) ?
                              Klapki to nie mój patent (od początku zresztą nie wiadomo do czego i dlaczego
                              było o nich pisanie). Ksenofibia pisana CAPSEM też nie mój. Tylko dlaczego ja
                              mam zbierać takie oskarżenia od ciebie tudziez innych dyskutantów? Czy to boli
                              prawda o niesławnej przeszłości swego narodu? Czy to odwet za to, że moi
                              przodkowie uciekli spod ukraińskiego noża? Dalibóg, nie chcę być złośliwy, ale
                              chyba jestem prowokowany do tego...

                              PS Co do Twojego źródełka, to na rynku wydawniczym można spotkać też i inne
                              ciekawe pozycje. Np "Bliskie kontakty III stopnia z UFO" (albo coś w tym
                              guście), przepowiednie Nostradamusa oraz obszerną literaturę o Polsce
                              znamienitego pana Pająka (to taki polski odpowiednik Saładuka i Marczaka).
                              Aha, i dziękuję za życzenia zdrowia. Ja również życzę Ci dużo mniejszej
                              amplitudy twoich nastrojów.
                              Co do groźby zerwania rozmów, to informuję Cię, że rozmawiać na kolanach nie
                              zamierzam. Nie ja zresztą powinienem klęczeć. Ale jeśli tylko chciałbyś pogadać
                              normalnie, tj. bez zjadliwości na początku, w środku, albo pod koniec listu,
                              pisz. Boh się na pewno ucieszy, bo teraz to chyba tylko kręci głową nad nami.
                  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.03, 00:25
                    Gość portalu: gość napisał(a):

                    > Napisałeś kiedyś Elekon, że twoi dziadkowie ze strony mamy pochodzą z
                    > Mościsk.
                    > Jeżeli miałbyś ochotę i trochę czasu to może napisałbyś nam tutaj co nieco
                    > jak
                    > wyglądały stosunki polsko-ukraińskie w Mościskach. Na pewno znasz ten temat z
                    > opowieści rodzinnych. Przy czym aby nie być posądzonym o kolejne jątrzenie i
                    > otwieranie niezabliźnionych jeszcze ran to mógłby to być opis wzajemnych
                    > relacji do roku 1939. Moglibyśmy dzięki temu porównać stosunki panujące w
                    > Mościskach z relacjami rzeszowskimi. Na pewno byłoby to ciekawe. No ale to
                    > tylko taka propozycja. Jestem bardzo wdzięczny Piotrowi za swoje relacje
                    > rodzinne, zawsze czytam je z zapartym tchem takie są ciekawe. Jeśli więc
                    > miałbyś ochotę będzie mi bardzo miło a jeśli z jakichś względów nie chcesz
                    > wracać do tych spraw to w pełni to szanuję. Myślę, że teraz po wyjaśnieniu
                    > sobie pewnych spraw atmosfera zdecydowanie się poprawi i jeszcze przez jakiś
                    > czas ciekawie sobie pogawędzimy.
                    > Pozdrawiam.

                    Jak widać Gościu, atmosfera się właściwie nie poprawia. Dobrze, że chociaż z
                    Tobą można normalnie rozmawiać, choć np. nadal nie wiem kiedy, gdzie i kogo
                    obraziłem (co mi zarzucałeś niedawno). Kontakty z Rusinami mojej rodziny
                    sięgają mojej prababci i jej rodziców, ale jeszcze nie w Mościskach. Gdybym
                    mógł tu normalnie pisac, a nie tłumaczyć się wciąż komuś, że naprawdę nie
                    jestem wielbłądem dwugarbnym, to chętnie coś napiszę. Przyznam, że nacja
                    ukraińska jest dla mnie wciąż sporą zagadką. Np. wspominane niedawno przez
                    Ciebie cytaty ze wspomnień Marczaka bodaj. Jak jeden i ten sam człowiek może
                    pisać, że przyjmował Polaków, którzy opowiadali o rzeczach strasznych, a zaraz
                    potem najspokojnie w świecie pisać, że przez jego ręce przechodziły pisma,
                    wktórych wskazywano na potrzebę czegoś w rodzaju prewencyjnej rzezi na
                    Polakach, ot tak, dla postrachu. Muszę powiedzieć, że ten sposób myślenia
                    pokrywa się z tym, co znam z opowiadań. Spokojni, uczynni, choć skryci i
                    hermetyczni w swoim środowisku sąsiedzi ukraińscy stali się z dnia na dzień
                    okrutnymi katami. Napisz, czy chcesz bym co nieco o relacjach sąsiedzkich
                    polsko-ruskich jeszcze z pierwszej połowy XIX wieku i późniejszych, dużo
                    spokojniejszych niż te pamiętne z lat 1942-43 napisał.

                    Pozdrawiam Cię serdecznie.
                    • Gość: gość IP: *.kopernet.org 26.06.03, 08:24
                      Oczywiście, że chcę, napisz o wzajemnych relacjach. Ja też myslałem o okresie
                      do 39 roku.
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 17:15
                        Mam przed sobą trzy tomy /średnio po 220 stron każdy/ pracy pt. To wszystko
                        dzialo się w Zalesiu. częśc I - Moje rodzinne Zalesie, częśc II Roman Gumiński
                        przekazuje z Londynu wspomnienia o Zalesiu i cz. III - Nie rozstałem się nigdy
                        z Zalesiem. Autorem jest Marian Marcinowski - mieszkaniec Zalesia, działacz
                        społeczny i gospodarczy. Książki pachną jeszcze farbą drukarską,starannie
                        wydane. Co do zawartości - szczególnie cenne są wspomnienia nestora- potomka
                        dziedziców zalesiańskich Pana Gumińskiego. Chociaż i narracja Pana
                        Marcinowskiego wydaje się bardzo ciekawa. Gościu- nie znajdziesz tu swoich
                        ulubionych statystyk /oj wyłazi ze mnie złośliwiec- przpraszam/ ale jest
                        mnóstwo interesujących informacji. Pana Marcinowskiego raczej nie interesuje
                        głębiej społeczność grekokatolicka / tu opiera się bardziej i skrótowo na pracy
                        Ks. Malaka/ i pisze więcej o latach powojennych do czasów obecnych włacznie .
                        Natomiast wspomnienia Pana Gumińskiego są pełne tamtych motywów. Daję namiary
                        Druk: FOSZE 35 209 Rzeszów ul Ofiar Katynia 15 e-mail; fosze@fosze.com.pl ;
                        www.fosze.com.pl
                        Ps Wiecie co - bardzo uradowały mnie te ksiązki, zwłaszcza, że ze Zalesiem
                        wiążą się moje całkiem nie rusińskie wspomnienia i dzień obecny
                        • Gość: gość IP: *.kopernet.org 26.06.03, 17:55
                          Za drobną złośliwość pod moim adresem dziękuję i postaram sie w najbliższej
                          przyszłości zrewanżować jakąś celną ripostą. Na razie niestety nic mi nie
                          przychodzi do głowy. A poważnie mówiąc dzięki za namiary na wydawnictwo i mam
                          pytanie czy monografie tą można gdzieś w Rzeszowie kupić? Pytam dlatego, że
                          jakbym sie do was wybrał w odwiedziny to chętnie bym sobie tą książkę zakupił.
                          Pozdrawiam Rzeszów.
                          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 22:39
                            Póki co - nie widziałem ksiązek tych w powszechnym rozpowszechnianiu - rzecz
                            nowa dopiero wydana.W metryce pisze,że wydrukowano na zlecenie PP-H Rial-
                            Zimowit Export-import sp.z oo 35 -604 Rz-ów ul.Fiołkowa 10./nadmieniam,że do
                            tematów rz -rusińskich prymat należy jednak do Dziejów Rz/ .Myślę,że jako
                            resovianum opracowanie to trafii za jakiś czas do wyspecjalizowanych księgarni
                            typu na ul.Hetmańskiej,3-Maja, Jagielońska.Sądze, że nasza GW - też przyczyni
                            się do reklamy rarytasu.
                            Co do krwawej zemsty będziesz mial okazję przy następnych postach z cyklu
                            wspomnienia babuni.
                            Ps A to znasz ; W 1939 roku ruskie wkraczające do Lwowa prowadzą w taborach
                            juczne wielbłądy/wiesz- te dwugarbne baktriany/. Nasze lwowskie baciary patrzą
                            i mówią jeden do drugiego : Ta patrzaj co te ciubaryki potrafiły z kuni
                            zrobić./źrodło: chyba św. pamięci Szolginia-ten od krajubrazów syrdecznych albo
                            Janicki-daj Mu Panie Boże długie życie/.
                            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 06:17
                            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 06:38
                              Wszedłem na watek lwowski- a i taki mam w swojej rodzinie.
                              Rok 1944. Młody lwowiak- Polak dezerteruje pod Przemyślem z Armii radzieckiej.
                              Przymusowo wcielony- ma dośc wszy i traktowania jako niepokornego Polaczka. W
                              uzyskaniu cywilnych ciuchów i w przejsciu przez frontowy San pomagają
                              mu "miejscowi". Dociera do Rzeszowa, tu ukrywa się do wyzwolenia jak i po
                              nim.Ma dużo szczęścia - na takich jak on -dezerterow,"bieżeńców", kresowiaków
                              bez mocnych papierów poluje zawzięcie NKWD. Opowiadano mi ze na ujetych
                              czekała "odrutowana" zagroda niedaleko rampy kolejowej- a potem albo pociąg na
                              wschod albo doły w lasach kolo Rzeszowa. Jeden z kresowiaków mówił mi ,że
                              trafil tam, po zatrzymaniu na ulicy. Od tragedii uratował go Żyd- komunista-
                              dawny znajomy z kresów. Przechodził obok ulicą.Po prostu "wydarł" go z zagrody
                              pod okiem uzbrojonych wartowników.Wracam do młodego lwowiaka. Po pewnym czasie -
                              poczatek l.50- poznaje dziewczę z rzeszowkich Rusinów.Zakładają rodzinę, mają
                              pracę, w drodze pierwsze dziecko. ale to nie koniec ...
                              Okolo 54 r. chłopak opowiada w "niewłaściwym"towarzystwie witza o wąsach
                              dziadka Stalina.Chłopaka zamyka UB - ma jednak szczęście - zbliżająca się
                              odwilż polityczna łagodzi obyczaje bezpieki. Chłopak wychodzi na wolność po
                              miesiącu, ponoć z obolałą "dolną częścią pleców".
                              Po wielu, wielu latach /po śmierci tej rzeszowskiej pary/w mieszkaniu ich
                              wnuków na starej komódce będą stały zdjęcia w sepii - pamiątki po lwowiakach i
                              stare zdjęcia rzeszowskich Rusinów.
                              Zycie nie byłoby sobą gdyby do tej opowiestki nie dopisało jeszcze innego
                              epilogu - pewnego razu synowa nieżyjącej "rusinki" pisze i publikuje
                              wspomnienie o swej teściowej i jej ...ruskich korzeniach. Czytałem- dobrze
                              napisane.
                              Pozdrawiam cdn
                              • Gość: ad IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.03, 19:24
                                zapraszam na stronę free.ngo.pl/nadbuhom - ukraińskie pismo Północnego
                                Podlasia. Tematy poruszane na waszym forum w części s[latają się z naszą
                                tematyką - pogranicze polsko - białorusko - ukraińskie, tereny etniczne,
                                asymilacja, stosunki religijne. Co prawda teren trochę oddalony od Rzeszowa
                                ale też w Polsce. Bardzo mnie zainteresowała wasza rozmowa, ale niestety nic
                                nie mogę dodać do tematu głównego. Ale mam nadzieję że po lekturze Nad Buhom
                                dyskusja potoczy się dalej - może na trochę inne tory. Ktoś tu stwierdził że
                                po zapodaniu podobnego tematu w Forum Białystok lub Bielsk dyskusja robi się
                                nerwowa i często niemerytoryczna. Mam nadzieję że przynajmniej w Rzeszowie
                                przeważa argumenty nad emocjami
                                Pzdr
                                Andrzej
                                • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.06.03, 22:35
                                  Aluzyju w ostatnim zdaniu zrozumiałem. U nas miało być ładnie i
                                  sentymentalnie /w moim przypadku przynajmniej/-wyszło "jak zawsze".Całe
                                  szczęście, że godny następca Skrzetuskich i Kmiciców zatoczył kolubrynę do
                                  garażu.Na pociechę sobie i Tobie Andrzeju powiem, że gdyby rozmowa dotyczyła
                                  np roli NSZ w historii , sytuacji Żydów w Polsce powojennej czy skutków
                                  niektórych polskich akcji partyzanckich dla ludności cywilnej - skutek dyskusji
                                  byłby taki sam - totalna pyskówka.Jak już kiedyś powiedziałem Twoje okolice to
                                  dla mnie ziemia nieznana - a więc surfuję nad "Buh i Nariew".
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.07.03, 18:53
                                    Drogi Piotrze,
                                    Jak wrazenia z pobytu nad Buhom i Narwoju?
                                    Co do nastepcy "Kmicicow i Skrzetuskich" to co sympatyczni dyskutanci sadza o
                                    ponizszym tekscie?

                                    /.../Sienkiewicz nie spelnil podstawowego zadania pisarza, ukazal
                                    bowiem falszywy obraz zycia. Zadaniem pisarza zas jest tworzyc obraz
                                    prawdziwy:"Teraz rozumiemy, co stanowi rdzen sztuki wielkiej; oto
                                    przedstawienie najogolniejszych przyczyn i najstalszych prawd, jakie
                                    rzadza swiatem , przede wszystkim naturalnie swiatem ludzkim,
                                    tudziez - najogolniejszych i najstalszych cech, jakie spotykamy w
                                    zjawiskach, ale przedstawienie tego w sposob plastyczny, zrozumialy
                                    dla ogolu"
                                    Zadania pisarza nie spelnil Sienkiewicz w 'Ogniem i Mieczem" i
                                    dlatego, ze nie powiedzial prawdy o stosunkach polsko-ukrainskich.
                                    Sympatia do polskich feudalow, roszczacych sobie prawa do Ukrainy i
                                    broniacych swych interesow ogniem i mieczem, narzucila mu
                                    niesprawiedliwa ocene narodowowyzwolenczych ruchow ukrainskich/.../"

                                    Janina Kulczycka Saloni "Boleslaw Prus"

                                    Naprawde nie mam natury prowokatora, ale natchnela mnie Twoja wypowiedz o
                                    godnym nastepcy.... i pomyslalem, ze mozna kulturalnie podyskutowac i na ten
                                    temat.
                                    Pozdrawiam

                                    • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 20:33
                                      Co do mej wizyty nad Buhom- jedynie pobieżnie zerknąlem na Andrzejową Gazetę.
                                      Wrocę do niej - tylko muszę znaleść punkt zaczepienia.
                                      Wątek sieńkiewiczowski - to tylko wyszedł ze nnie mściwy Rusin który niby
                                      pożegnany a dalej gotowy ugryść.
                                      Tak na serio- Sieńkiewicz spęłnił w swoim czasie /długim bo od początku ub.
                                      wieku po czasy ostatnie/ ważną rolę w życiu milionów Polaków. Pamiętam mego
                                      ś.p. dziadka - Polaka /"po mieczu"/, miał chyba skończone 5 klas wiejskiej
                                      szkoły jak wraz z Babcią - "rusinką" spod Stanisławowa rozczytywał się po n-ty
                                      raz w sieńkiewiczowskiej trylogii /w rozlatującym się wydaniu z wczesnych lat
                                      20 ?/ i rozpytywał mnie w znajomości szczegółów. Tak półżartem - to w ogniem i
                                      mieczem tłuką się między sobą Rusini z udziałem Tatarów i Litwinów a Polacy tak
                                      jakby bardziej im kibicowali.
                                      Jeśli chodzi o prawdę historyczną to można ją znaleść chociażby w "Eryka
                                      Lassoty i Wilhelma Beauplana opisy Ukrainy" - ciekawe xvii wieczne opisy
                                      paradokumentalne.A Sienkiewicza uwielbiam i w ogniem i mieczem - bo przypomnij
                                      sobie jego opisy spustoszonej Ukrainy /z wątkiem nienawiści zatruwającej
                                      ludzkie serca/ - bardzo przypominające o wiele pózniejsze obrazy z beskidów czy
                                      bieszczad /jakiś profetyzm sieńkiewiczowski czy co?/. Bardzo umiejetnie
                                      powiązał te wątki Krygowski w swoich turystycznych wspomnieniach z gór /juz nie
                                      pamiętam czy we "wspinaczce po teczy" czy też "górach mojego życia." A
                                      Sieńkiewicz - sympatyczny staruszek u którego prawdy historycznej może się nie
                                      znajdzie - ale czytadło - ever green.
                                      A Hoffman - jak zgrabnie wybrnął z tematem - bo i fajnie zagrana Horpyna / z
                                      demoniczną Pysanką/ a i Chmielnicki. A scena pisania kozackiego listu "Napysemo
                                      wot tak ../Oglądałem ten film u siebie - akurat miałem gości z Ukr. - byli
                                      zauroczeni /mimo,że Domagarow to obcy im moskal/.Serio.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 22:40
                                        Przepraszam za kilka ortografów - te ź,ś. Piszę jak mówię.
                                        Posłuchaj kolego cytatu; Szli krajem tak zniszczonym,że częstokroć po całych
                                        dniach żywej duszy nie mogli spotkać. Miasteczka leżały w perzynie,wsie były
                                        popalone i puste,lud wybity lub w jasyr zagarnięty. Trupy tylko spotykali po
                                        drodze,szkielety domów,kościołów,cerkwi,niedogarki chat wiejskich i psy na
                                        zgliszczach wyjące ... Albo ten cytat :Nienawiść wrosla w serca i zatruwała
                                        krew pobratymczą, i żadne usta długo nie mówiły : Chwała na wysokości Bogu,a na
                                        ziemi pokój ludziom dobrej woli".Te cytaty sieńkiewiczowskie użył Krygowski w
                                        przjmującym opowiadaniu "W żadnym lesie takie nie jest..." o tragicznie pustej,
                                        powojennej Wołkowyji. I nie ma o co się gniewać na dziadzia Henia.
                                        Prawdy historycznej o Ukrainie w dawnych czasach - możesz też szukać np u
                                        Serczyka - "Hajdamacy" - dobra ksiązka - chociaż wydana w epoce cenzury i
                                        spojrzenia "klasowego".
                                        Dobranoc
                                        • Gość: ad IP: 195.117.87.* 02.07.03, 12:52
                                          Ja też czytałem Ogniem i Mieczem. W końcu to lektura. Ale jako Ukrainiec /wtedy
                                          jeszcze o nie do końca ukształtowanej świadomości narodowej/ interpretowałem
                                          treść na swój sposób. Mnie po porstu wkurzały opisy wyższości Polaków nad
                                          Ukraińcami. Uważałem, że były dla nas krzywdzące. Przypominały trochę westerny,
                                          gdzie dzicy, indianie przeszkadzają swą bytnością w cywilizowaniu Ameryki więc
                                          trzeba do nich postrzelać. W filmie było to o tyle proste, że kilku dzielnych
                                          kowbojów broniło się przeciwko tysiącom dzikusów, przy okazji jeszcze sobie
                                          rozmawiając. Ale z drugiej strony u Sienkiewicza pojawiało się słowa Ukraina.
                                          Kiedy byłem w podstawówce nie było to zbyt znane słowo w jęz. polskim.
                                          Pojawiały się dialogi ukraińskie i jednak wiele pozytywnych opisów. Dla mnie
                                          przeważały one nad negatywnym obrazem Ukrainy. Nie wiem czy rozumiesz, jak
                                          jeszcze kilkanaście lat temu ważne było dla mnie przeczytanie czegoś o
                                          Ukrainie. Czegoś innego niż "Łuny w Bieszczadach" chociaż i te czytało sięz
                                          podobnym nastawieniem. Dzisiaj ten czar Ogniem... prysł bo jest Ukraina, ale
                                          wtedy miało to takie znaczenie jak przeczytanie jakiejś podziemniej gazetki.
                                          pzdr
                                          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 16:54
                                            Tych indian to mi "z ust" wyjąleś. Gerhard - ja z niego pamiętam dziś tylko
                                            dość urokliwy początek powieścidła - o tych terkających w górskich strażnicach
                                            telegrafach i to ... że po raz pierwszy /początek lat 70 tych/ wyczytałem u
                                            niego/i wogóle/ minimalne informacje o Łemkach i Bojkach /przemycił je - chyba
                                            podświadomie w jednej ze scen/. Odnośnie w miarę rzetelnych informacjach o
                                            ukraińskich mieszkańcach Podkarpacia to znalazłem je dopiero w 1987 roku - taki
                                            informator PTTK "Góry Polskie w pytaniach i odpowiedziach - Beskid Niski
                                            Bieszczady i ich Pogórza". Wcześniej trochę z rozmów rodzinnych - był ten kult
                                            grobu pradziadka na desznieńskim cerkwisku, były przedwojenne pamiątki - jak
                                            chociażby posiadane przeze mnie do dziś łemkowskie rzeźbki - typu orzeł z
                                            rozłozonymi skrzydłami,drewniane talerze z motywami roślinnymi, okazjonalnie
                                            wyciąganymi z dna kufra zdjęcia z moimi "rusinami", wisząca na ścianie w
                                            mieszkaniu dziadków ikona, czy inna, mniejsza gdzieś wyciągnięta z szyflady.
                                            Z innej strony - powiem Ci,że prawda /nie wiem czy pełna/ o stosunkach polsko-
                                            ukraińskich ubiegłego wieku dotarła do mnie dopiero po lekturze wspominanego
                                            już w postach Pana Motyki i Marczaka. A "ogniem i mieczem" - historia
                                            literatury. Lubię Pana Zagłobę - nie dlatego,że oszukał Bohuna, ale za jego
                                            zamiłowanie do zacnych trunków.Ja najbardziej cenię czornosmorodowinkę i
                                            miedową z percem - oczywiście od "swoich". Przepraszam za ten frywolny akcent.
                                            Pozdrawiam serdecznie
                                            Ps Wbrew swemu zaangażowaniu w poprzednie dyskusje powiem Wam szczerze czuję
                                            się jednak Polakiem. A "rusińskie" korzenie to przedewszystki źródło nostalgi i
                                            sentymentalizmu.
                                            • Gość: gość IP: *.kopernet.org 02.07.03, 18:29
                                              Nie wiem komu chcesz Piotrze udowadniać, że czujesz się Polakiem, dla mnie
                                              było to oczywiste od początku naszej dyskusji. Można powiedzieć, że jesteś
                                              gente Ruthenus natione Polonus. Myślałem, że już takich nie ma, że ostatni był
                                              śp. Nowosielski a okazuje się, że są.
                                              Pozdrawiam
                                          • Gość: gość IP: *.kopernet.org 02.07.03, 18:25
                                            Ja pierwszy raz przeczytałem "Ogniem i Mieczem" w wieku 8 czy 9 lat. Książka
                                            od razu mi sie spodobała i tak juz zostało do dzisiaj. Oczywiście nie oddaje
                                            ona całej prawdy historycznej ale nie taki był jej cel. "Ogniem i Mieczem"
                                            zostało napisane jak to kiedyś ładnie mówiono ku pokrzepieniu serc. Dzisiaj
                                            wielu próbuje to wykpiwać czy ośmieszać ale w tamtych czasach kiedy Polska
                                            była pod zaborami miało to ogromne znaczenie. Wyobraźcie sobie na przykład
                                            Polaków na Śląsku czy Pomorzu. Z jednej strony niemiecka szkoła, nowoczesna
                                            technika, cywilizacja i ciągłe wmawianie przez Niemców, że polska kultura jest
                                            do niczego a z drugiej strony biedny zahukany polski chłop czy robotnik. I
                                            nagle ten chłop dostaje do ręki "Ogniem i Mieczem" i dowiaduje sie jaką Polska
                                            była kiedyś potęgą, jaka wspaniałą tworzyła kulturę. Od tej pory przestaje być
                                            tutejszym, polskojęzycznym Prusakiem, miejscowym czy jak tam jeszcze chcieli
                                            go widzieć Niemcy a staje sie świadomym Polakiem. Trochę w tej mojej
                                            wypowiedzi patosu ale wierzcie mi tak naprawdę było. Mówię wam to jako
                                            rodowity Ślązak z dziada pradziada. Natomiast co do prawdy historycznej
                                            w "Ogniem i Mieczem" zarzuty najczęściej idą w tym kierunku, że Kozacy czyli
                                            Ukraińcy zostali pokazani w złym świetle. Moim zdaniem jest to
                                            nieporozumienie. Każdy kto choć trochę zna tamte czasy i czytał choćby
                                            Serczyka doskonale wie, że Kozacy byli to mściwi, okrutni, prymitywni itp
                                            rozbójnicy. Nieprawda historyczna "Ogniem i Mieczem" polega natomiast na tym,
                                            że polska szlachta była w ogromnej większości tak samo okrutna, mściwa i
                                            prymitywna jak Kozacy zresztą wielu Kozaków to właśnie tacy zubożali
                                            szlachcice a większość miejscowej szlachty i magnaterii to świerzo
                                            spolonizowani Rusini. Natomiast w "Ogniem i Mieczem" większość postaci po
                                            stronie polskiej jest wręcz kryształowo czysta. Prawda jest taka, że wbrew
                                            pozorom tamte dawne czasy były bardzo ponure a wzajemne wojny, rzezie, tortury
                                            były na porządku dziennym i to w całej Europie od Hiszpanii po Rosję i od
                                            Irlandii po Grecję. Ale powtarzam raz jeszcze książka napisana została w
                                            konkretnym czasie i miejscu i miała konkretne zadanie do wypełnienia, które
                                            zresztą znakomicie wypełniła. Osobiście natomiast muszę wam powiedzieć, że ja
                                            na podstawie tej książki nie wyrobiłem sobie jakiegoś negatywnego stereotypu
                                            Ukraińca. Była to po prostu dla mnie interesująca książka przygodowa
                                            opowiadająca dawne dzieje.
                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 18:53
                                              A to śmy się narodowo dobrali. Odnośnie swej deklaracji narodowej - to tylko
                                              taki mój wtręt dla nowego Gościa z Polesia - Andrzeja.Odnośnie Sieńkiewicza -
                                              praktycznie żadnej z jego nowel czy powieści nie można traktować jako źródła
                                              wiedzy historycznej/ podobnie zresztą jak i Farona prusowego/.Nie można mu
                                              jednak odmówić pięknego języka, jak stylizacji gwary w Krzyżakach,rubasznego
                                              stylu Zagłoby czy "litwinienia" w wypowiedzianiach Podbipity.
                                              Ale wiecie - wskoczę z powrotem do Zalesia.Oto co mówi Hrabia Gumiński" W
                                              Generalnym Gubernatorstwie władze niemieckie faworyzowały Ukraińców i starały
                                              sie podsycać anatgonizmy polsko-ukraińskie, gdy tylko nadarzała sie po temu
                                              sposobność. w tym duchu zaczęli kusić grekokatolickich mieszkańców zalesia i
                                              wsi okolicznych, aby rejestrowali sie jako Ukraińcy, obiecując za to ułatwienia
                                              w odstawie kontygentów oraz dodatkowe kupony na rózne towary. Niestety
                                              niektórzy, szczególnie ze wsi Biała,ulegli tym pokusom, co miało mieć dla nich
                                              w przyszłości bardzo smutne skutki.O tych machinacjach dowiedziałem sie po raz
                                              pierwszy właśnie od ks. Holinki. On sam byl rodowity Ukraińcem, jednak nie
                                              popierał przyznawania sie parafian do obcej im narodowości dla jakichś
                                              chwilowych materialnych korzyści." Narazie tyle. Rzeszowiacy- szukajcie za
                                              ksiażkami PANA MARCINOWSKIEGO - ciąg dalszy wieczorem - a będzie o
                                              bohaterskiej postawie Ks. HOLInki- ostaniego unickiego proboszcza Zalesia
                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: gość IP: *.kopernet.org 02.07.03, 19:32
                                                Czyli potwierdza się, że większość greckokatolickich mieszkańców parafii w
                                                Zalesiu czuła sie Polakami.
                                                • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 20:15
                                                  Tak - o ich polskości/a raczej duzym stopniu spolonizowania/ pisze tez
                                                  obszernie m.in. Świeboda w dz. Rz.
                                                  C.d. Z Hr. Gumińskiego :Gdy nakazano ks. Holince wygłaszania kazań po ukraińsku
                                                  ten " Jako gorliwy kapłan martwil się jednak najbardziej tym,że wygłaszając
                                                  kazania w języku dla parafian niezrozumialym, nie może w pełni prowadzić
                                                  dzialalności duszpasterskiej. Już w kiklka tygodni po objeciu parafii przyszedł
                                                  mi powiedzieć,że sprawę przedstawil biskupowi,ale otrzymal odpowiedź,iz w
                                                  istniejacych warunkach kazania winien nadal wygłaszać po ukraińsku.Uzyskal
                                                  jednak pewne koncesje. Biorąc pod uwagę,że na mszę św. w obrządku grek - katol.
                                                  uczęszczają także kolatorzy cerkwi,zgodzono się aby od czasu do czasu ze
                                                  względu na nich powiedział kazanie po polsku.Od tej pory czynil to przynajnniej
                                                  raz w miesiącu." A teraz ciekawostka od Pana Marcinowskiego o jednym z
                                                  poprzednich Gumińskich /Ignacu/ : W dużej mierze przyczynił sie do zbudowania
                                                  nowej cerkwi grekokatolickiej, przywożąc jej plany ze swojej podrózy na Bałkany
                                                  i finansując częśc kosztów jej budowy" A TERAZ CYTAT NAJWAŻNIEJSZY : Oto po
                                                  wyzwoleniu " Na częśc grekokatolików z Zalesia, a szczególnie z Białej,spadł
                                                  teraz grom z jasnego nieba.Niektórzy z nich dali się skusić manewrom niemieckim
                                                  i dla jakichś dorażnych korzyści zarejestrowali się jako Ukraińcy.Teraz
                                                  rusokomunistyczne władze zawyrokowaly,że ci to uczynili zostaną deportowani do
                                                  Sowieckiej Ukrainy. Dowiedziałem sie jednak ,iż w drodze wyjatku ks. Holinka,ze
                                                  wzgledu na bardzo lojalne zachowanie względem Polakow pod okupacją niemiecką
                                                  otrzymal pozwolenie pozostania w Polsce Ludowej.Wiedzialem jak bardzo brzydzil
                                                  sie wszystkim co rosyjskie i jak bardzo obawial sie Sowietow,więc przy
                                                  nastepnej wizycie pogratulowałem mu uniknięcia wywózki. NIESTETY - ODRZEKŁ KS.
                                                  HOLINKA - GDZIE JADĄ MOI PARAFIANIE I JA MAM OBOWIAZEK IM TOWARZYSZYĆ.WZOROWY
                                                  KAPŁAN DOBROWOLNIE ZAŁADOWAŁ SIĘ I POJECHAL W PASZCZĘ ZNIENAWIDZONEGO PRZEZ
                                                  SIEBIE WROGA" koniec cytatu. Przepraszam za przydługi cytat. Przy następnym
                                                  wejściu napiszę coś od siebie - wzorem poprzednich przynudzań .
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 02.07.03, 20:55
                                                    Skoro nie chcieli wyjeżdżać to czy nie dało się tego zrobic na przykład
                                                    poprzez zmiane obrządku na łaciński. Przecież dzięki temu udało sie uniknąć
                                                    wywózki na wschód tysiącom osób. Poza tym ludzie ci nie żyli w próżni mieli
                                                    przecież polskich krewnych. Czy ci krewni nie interweniowali u władz?
                                                    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że były to troche inne czasy niz dzisiaj i
                                                    niektóre moje wypowiedzi są może naiwne ale z drugiej strony nie chce mi sie
                                                    wierzyć, że ci ludzie tak po prostu sobie wyjechali jakby nigdy nic.
                                                    Ostatecznie około 800 osobom udało sie uniknąć wywózki. Sam pisałeś jak ksiądz
                                                    Jałowy wydawał rzymskokatolickie metryki. A może części wysiedlonych udało się
                                                    wrócić. Podobno sołtys Zalesia wrócił do Polski w 1956 roku.
                                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 22:53
                                                    Obawiam się Kolego, że w przypadku "zdeklarowanych Ukraińców" przeważyły
                                                    względy formalne typu " chcieliście nimi być to teraz macie" ze strony komuny.
                                                    Pamiętaj równocześnie o losie bliżej nieokreślonej grupy białczan, którzy
                                                    według źródeł ukrainskich ulegli powojennej eksterminacji - to mógł być akt
                                                    ślepej zemsty ale równie dobrze "mobilizacja" do wyniesienia się.Co do grupy
                                                    dość znacznej tych którzy przenieśli metryki - być może,że to były małzeństwa
                                                    mieszane,ci którzy byli w lepszych stosunkach z probostwem słocińskim lub
                                                    pracowali w mieście i w porę rozpoznali "metrykalne możliwości".
                                                    Odnośnie srodowiska miejskich rusinów to Hr. Gumiński pisze /dość dziwnie
                                                    zaczynając/:"Okolice Rzeszowa były czysto polskie,ale w samym Rzeszowie już
                                                    przed wojną mieszkała spora grupa inteligencji ukraińskiej,głownie nauczycieli
                                                    gimnazjalnych,urzedników państwowych i techników. Dzieki poparciu Niemców
                                                    szereg z nich zajęło kierownicze stanowiska w róznych instytucjach i
                                                    organizacjach. Znałem kilku ,ale najwięcej kontaktów miałem z prof.
                                                    Jackiwem,który kiedyś dawał mi korepetycje z łaciny, a teraz był dyrektorem Sp-
                                                    ni Rolniczo- Handlowej, i zjego asystentem inż.Slipyjem, bratankiem
                                                    grekokatolickiego metropolity archidiecezji lwowskiej /.../ Moi znajomi
                                                    Ukraińcy z Rzeszowa korzystali do pewnego stopnia z przywilejów dawanych im
                                                    przez Niemcow,ale zachowywali sie poprawnie i nigdy nie zauważyłem z ich strony
                                                    oznak nielojalności w stosunku do Polaków. w rozmowach z nimi na ogół unikałem
                                                    tematów politycznych. Nie ukrywali oni jednak przekonania,że najwiekszym
                                                    wrogiem dla narodu ukraińskiego byli Bolszewicy i Imoerium Rosyjskie. na tym
                                                    pyunkcie nasze poglądy były całkowicie zbieżne." To narazie tyle- Dobranoc
                                                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 03.07.03, 08:12
                                                    Co do tej powojennej eksterminacji białczan byłbym ostrożny. Pisze o tym w
                                                    zasadzie jedynie nacjonalista Siwicki do którego należy mieć ograniczone
                                                    zaufanie. W innych pozycjach nigdy się nie spotkałem żeby pisano o jakichś
                                                    zbrodniach pod samym Rzeszowem. Nie znaczy to, że całkowicie coś takiego
                                                    wykluczam ale myślę, że jeżeli były jakieś morderstwa miejscowych
                                                    grekokatolików to były one raczej pojedyncze. Gdyby było inaczej to przecież
                                                    sprawa byłaby głośna, pisano by o niej w książkach, wkroczyłby IPN itd.
                                                    Przecież takie nazwy jak Pawłokoma, Piskorowice, Zawadka Morochowska są
                                                    doskonale znane.
                                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 16:47
                                                    Gość portalu: gość napisał(a):

                                                    > Co do tej powojennej eksterminacji białczan byłbym ostrożny. Pisze o tym w
                                                    > zasadzie jedynie nacjonalista Siwicki do którego należy mieć ograniczone
                                                    > zaufanie. W innych pozycjach nigdy się nie spotkałem żeby pisano o jakichś
                                                    > zbrodniach pod samym Rzeszowem. Nie znaczy to, że całkowicie coś takiego
                                                    > wykluczam ale myślę, że jeżeli były jakieś morderstwa miejscowych
                                                    > grekokatolików to były one raczej pojedyncze. Gdyby było inaczej to przecież
                                                    > sprawa byłaby głośna, pisano by o niej w książkach, wkroczyłby IPN itd.
                                                    > Przecież takie nazwy jak Pawłokoma, Piskorowice, Zawadka Morochowska są
                                                    > doskonale znane.
                                                    W porządku - zgadzam sie co do ostrożności w zakresie interpretacji żródeł. Sam
                                                    miałem wątpliwości i w cytowaniu Siwickiego na początku Forumnowej dyskusji jak
                                                    pełnym jego zaakceptowaniu. Ale znalazłem jego punkty wspólne z ipenowcem
                                                    P.Motyką ...Ogolnie w tej kwestii zgoda.
                                                    Odnośnie ukraińsko zdeklarowanych Zalesian - byli oni w strasznej sytuacji -
                                                    bo wyobraź sobie Proboszcza który "przyjmuje do polskości" ludzi którzy
                                                    świadomie przyjęli niemiecką ofertę, jaka byłaby jego sytuacja wobec
                                                    komunistycznych władz,nastawionych populistycznie i "grających na nastrojach".
                                                    Ciekawe jaki był los wywiezionych Rusinów z Białej i Zalesia tam na wschodzie -
                                                    czy ich exodus zakończył się rzeczywiście pod Lwowem?
                                                    Rozmawiałem niedawno ze starym rzeszowiakiem o poruszanych tu tematach -
                                                    wspomniał mi miedzy innymi o znanych mu przedwojennych przypadkach małzeństw
                                                    mieszanych - panny młodej "zalesianki"- grekokatoliczki i młodego - katolika.
                                                    Otóż znany mu byl fakt podwójnego ślubu -najpierw w Jej cerkwi a potem w jego,
                                                    słocińkiej parafii. A i jeszcze opowiedzial mi historię bardziej nadającą się
                                                    do rzeszowskiego "pitavala" ; oto w latach 45-46 działala w podrzeszowskim
                                                    Krasnem banda specjalizująca sie w rabowaniu pociągów z repatriantami. Pociągi
                                                    te przypomiały często winne gronna obwieszone podróżnymi z całym dobytkiem w
                                                    tobołkach. Oto banda ta ,kierowana przez niejakiego S., rabowała ten dobytek
                                                    operując bosakami czy "osękami" czatując przy torach na zwalniające pociągi.
                                                    Zdarzały sie tez zabójstwa osob broniących dobytku.Dwóch opryszkó zostało
                                                    ujętych i skazanych na śmierć - ich egzekucja odbyła się publicznie na
                                                    rzeszowskim rynku /przez powieszenie/.Szubienica stała niedaleko naroznej
                                                    kamieniczki zwanej "domem Esterki" lub Alko. Moj rozmówca jako kilkunastoletni
                                                    chłopak był świadkiem egzekucji- zakapturzony kat etc. Oszczędzę wam dalszych
                                                    szczegółów. Teraz stoją tam teraz gwarne piwne ogródki pełne malolatów
                                            • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.07.03, 19:50
                                              W swoim poscie nie pomniejszalem wartosci ksiazek Sienkiewicza, sam czytalem i
                                              do tej pory jestem pod wrazeniem opisow krajobrazu (taki juz jestem
                                              sentymentalny:)
                                              Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze na wszystko mozna patrzec z roznych
                                              punktow widzenia, a dyskusje sa po to zeby mozna bylo te punkty widzenia
                                              porownac i wyjasniac roznice.
                                              Co do czasow opisamych w Ogniem i Mieczem to wtedy nikt nie byl zbyt
                                              sympatyczny (niestety, takie czasy)
                                              Pozdrowienia
                                              • Gość: gość IP: *.kopernet.org 02.07.03, 20:08
                                                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                > W swoim poscie nie pomniejszalem wartosci ksiazek Sienkiewicza, sam czytalem
                                                i
                                                > do tej pory jestem pod wrazeniem opisow krajobrazu (taki juz jestem
                                                > sentymentalny:)
                                                > Chodzilo mi o zwrocenie uwagi na to, ze na wszystko mozna patrzec z roznych
                                                > punktow widzenia, a dyskusje sa po to zeby mozna bylo te punkty widzenia
                                                > porownac i wyjasniac roznice.
                                                > Co do czasow opisamych w Ogniem i Mieczem to wtedy nikt nie byl zbyt
                                                > sympatyczny (niestety, takie czasy)
                                                > Pozdrowienia
                                                Oczywiście zgadzam się z tobą. Każdy z nas mimo, że staramy sie byc obiektywni
                                                jest w pewien sposób subiektywny i to co np. ja odbieram jako coś pozytywnego,
                                                ktoś inny może odbierać w całkiem odmienny sposób. Zresztą uważam, że nie ma
                                                co na siłę starać się, żebyśmy mieli takie same poglądy na różne sprawy.
                                                Ważne, że rozmawiamy ze sobą, szanujemy sie wzajemnie a jak sie różnimy to w
                                                kulturalny sposób. Ja na przykład bardzo sie cieszę, że mogę rozmawiać z
                                                takimi ludźmi jak ty albo Piotr bo po pierwsze ciekawie sie z wami dyskutuje a
                                                po drugie dowiedziałem się tu sporo ciekawych rzeczy o których przedtem nie
                                                miałem zielonego pojęcia. A co do czasów opisanych w "Ogniem i Mieczem" to
                                                rzeczywiście nie były zbyt ciekawe ale muszę ci powiedzieć, że w
                                                Rzeczpospolitej nie było jeszcze tak źle. Jak się czyta co się działo w
                                                Niemczech w czasie wojny trzydziestoletniej albo w Hiszpanii w czasach
                                                inkwizycji to włosy stawają dęba na głowie.
                                                • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 23:09
                                                  Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje dojście
                                                  do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę
                                                  ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w
                                                  domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd.
                                                  Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją
                                                  prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej
                                                  świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam
                                                  odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności które
                                                  opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z
                                                  powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" .
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: ad IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 23:20
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje
                                                    dojście
                                                    > do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę
                                                    > ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w
                                                    > domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd.
                                                    > Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją
                                                    > prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej
                                                    > świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam
                                                    > odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności
                                                    które
                                                    >
                                                    > opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z
                                                    > powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" .
                                                    > Pozdrawiam
                                                    Cześć po kilkudniowej przerwie. Cały czas śledzę waszą dyskusję, ale jakoś nie
                                                    miałem czasu odpisać. Pozatym miałeś czas na zapoznanie się, przynajmniej
                                                    wstępne, z problemami narodowymi Podlasia na stronie Nad Buhom. Oczywiście
                                                    mogę Ci opowiedzieć o ewolucyjnej drodze do mojej świadomości narodowej.
                                                    Jeżeli poczytasz artykuły w archiwum to się przekonasz, że podobną ewolucyjną
                                                    drogę przechodziło wielu podlasian. Widzę, że rozumiesz te problemy, bo też
                                                    wychowałeś się na pograniczu kulturowym. I tak zaczynając mogę powiedzieć, ze
                                                    głównym wyróżnikiem naszej grupy narodowościowej jest do dzisiaj język i
                                                    wyznanie prawosławne. Te czynniki stanowią o tzw świadomości negatywnej - wiem
                                                    że nie jestem Polakiem. Ale odpowiedzi na pytanie "to kim w takim razie
                                                    jestem" nigdy nie dostałem od swojej rodziny. Sam musiałem szukać. Jak wszyscy
                                                    podlascy Ukraińcy. Oficjalnie wszystkich prawosławnych na Podlasiu określa sie
                                                    Białorusinami, bez względu na różnice historyczne czy językowe. Po prostu po
                                                    wojnie na południe od Bugu byli Ukraińcy i tych wysiedlono w ramach akcji
                                                    Wisła, a na północ Białorusini. I ci pozostali na swoim miejscu. Zaczęto
                                                    tworxzyć białoruskie szkoły, organizacje, zespoły. Zespoły śpiewając piosenki
                                                    ukraińskie i po ukraińsku oficjalnie prezentowały folklor białoruski. I tak ze
                                                    wwzystkim. Próby organizowania życia ukraińskiego były torpedowane przez znane
                                                    organizacje, ofdpowiadające za oblicze narodowościowe regionu i Polski. Mimo
                                                    to do dzisiaj nawet ludzie niewykształceni widzą że coś z tą białoruskością
                                                    jest nie tak. Tak też było w mojej rodzinie. Przy rozmowach o naszym
                                                    pochodzeniu powątpiewano w oficjalną białoruskość. Rzucała się w oczy przede
                                                    wszystkim różnica językowa. Poszukiwania w źródłach naukowych doprowadziły do
                                                    takich prac jak Atlas gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny. Tam było
                                                    jasno napisane - język ukraiński. I tak dalej. Wyjazdy na imprwezy ukraińskie,
                                                    spotkania z ludźmi, lektura. Oczywiście w domu rodzice do mnie mówili po
                                                    polsku. Po rusku mówi się na wsi. I tam nauczyłęm się własnego języka. Rodzice
                                                    ze swoimui rodzicami rozmawiali po swojemu a z obcymi i małymi dziećmi, w tym
                                                    i ze mną po polsku. Jest to związane z potrzebą zlamnia sie z większością, nie
                                                    wyróżniania się w nieprzychylnym mniejszościom środowisku Białegostoku -
                                                    "miasta wielu kultur". J chcę żyć w miarę normalnie, bez strachu - na ilę się
                                                    tak da w Polsce. Z żoną rozmawiam gwarą ukraińską. Języka literacjiego uczę
                                                    sie sam. Bo szkoły z jęz. ukraińskim dopiero powstają. Mam nadzieję że moje
                                                    dzieci już będa mogły się uczyć języka w szkole. Tak to w duuużym skrócie
                                                    wygląda. Oczywiście moje poszukiwania, dochodzenie do świadomości trwało
                                                    latami. Był to proces dosyć boleśny, szczególnie ze strony swoich spotkało
                                                    mnie dużo przykrości. Bo po co, na co, przecież to bandyci itp. Na te pytania
                                                    sam musiałem sobie odpowiedzieć, ale nie żałuję. Jeżeli chcesz poznać naszą
                                                    specyfikę "na żywca" to zapraszam 19 lipca do Dubicz Cerkiewnych na Kupała.
                                                    Ps. twoja transkrypcja z ukraińskiego zawiera pewne błędy - przetłumaczyłeś
                                                    ukraińskie y jako i. I tak wyszła ci jedna z gwar podlaskich, gdzie mówi się
                                                    molili sia zamiast molyly sia, krywdili - krywdyly itp. Ukraińskie u to
                                                    polskie y a nie rosyjskie i. To tyle na razie.
                                                    pzdr
                                      • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 17:09
                                        Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                        > Wątek sieńkiewiczowski - to tylko wyszedł ze nnie mściwy Rusin który niby
                                        > pożegnany a dalej gotowy ugryść.

                                        Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie,
                                        służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie używać
                                        atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikiego
                                        zwierza.
                                        To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc nie
                                        trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie cech
                                        zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem.
                                        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 06.07.03, 17:55
                                          > Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie,
                                          > służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie używać
                                          > atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikiego
                                          > zwierza.
                                          > To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc nie
                                          > trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie cech
                                          > zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem.

                                          "Cóż to jest/
                                          Żyd - jaśnie panie,
                                          Lecz w literę go przerobię.
                                          Jak mi jeszcze kropla spadnie,
                                          To cię trzepnę tak po łapie,
                                          Aż proformę wspomnisz sobie /.../

                                          Ps Dla niewtajemniczonych "żyd" - to kleks w języku imć Skrztuskiego
                                          A "proforma" - to chyba jakaś szkółka dla Elkonów
                                          Pozdrawiam
                                          Ps Z czego to cytat Prawdziwy Polaku
                                          • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 12:46
                                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                            > > Jeżeli mściwy Rusin, "pożegnany a dalej gotowy ugryźć" nadał gryżć będzie,
                                            >
                                            > > służę namiarami do rzeszowskich weterynarzy. Chyba że wreszcie zacznie uży
                                            > wać
                                            > > atrybutów przynależnych człowiekowi, a nie charakterystycznych dla dzikieg
                                            > o
                                            > > zwierza.
                                            > > To może byc opłacalne, bo za lekarza od ludzi płaci fundusz zdrowia, więc
                                            > nie
                                            > > trzeba pamiętać, żeby na wizytę iść z porfelem, co przecie w przypływie ce
                                            > ch
                                            > > zwierzęcych może się jawić już nadludzkim wysiłkiem.
                                            >
                                            > "Cóż to jest/
                                            > Żyd - jaśnie panie,
                                            > Lecz w literę go przerobię.
                                            > Jak mi jeszcze kropla spadnie,
                                            > To cię trzepnę tak po łapie,
                                            > Aż proformę wspomnisz sobie /.../
                                            >
                                            > Ps Dla niewtajemniczonych "żyd" - to kleks w języku imć Skrztuskiego
                                            > A "proforma" - to chyba jakaś szkółka dla Elkonów
                                            > Pozdrawiam
                                            > Ps Z czego to cytat Prawdziwy Polaku

                                            Żyd to kleks w języku Aleksandra Fredry, a to jest dziadka proukraińskiego
                                            metropolity greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, mocium Panie, a nie w
                                            języku Skrzetuskiego, ani moim. Nieźle się porobiło, no nie, Panie piewco
                                            ukraińskiej dziewiczości?

                                            No ale tak to jest, jak się tylko pamięta piąte przez dziesiąte urywki z
                                            polskich lektur szkolnych albo z teartu telewizji.

                                            Nie pasuję do piotrusiowych stereotypów o głupowatych Polakach, to mi Piotruś
                                            na siłę łatki przykleja? Naprawdę szkoda czasu, może raczej z pożytkiem
                                            Piotrusia Pana by Piotruś poczytał; myślę że to odpowiednia lektura na takim
                                            etapie rozwoju. Do egzaminowania innych droga jeszcze długa i zapewne wyboista.

                                            Zatem, do lektur, mości - jak sam o sobie piszesz - Rusinie.

                                            A dictum dam Ci takie:

                                            Szkoda czasu, Panie
                                            na takie jak Twoje
                                            pisanie.


                                            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.07.03, 17:23


                                              >
                                              > Szkoda czasu, Panie
                                              > na takie jak Twoje
                                              > pisanie.


                                              AMEN
                                              • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 16:07
                                                Wszystkim czytelnikom i "wpisywaczom" tego wątku, jako że nie udało się w nim
                                                nie trącić tragicznej historii obu narodów, polecam link:

                                                www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1565079.html

                                                • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 16:58
                                                  Zacznę najpierw od źródeł IPN-owca Pana Motyki

                                                  ... Do szczególnie tragicznych wydarzeń doszło na początku 1945 roku.Mniej
                                                  więcej od 15 lutego w pasie od Lubaczowa po Sanok popełniono szereg
                                                  brutalnych,zbiorowych i pojedyńczych mordów na ludności ukraińskiej.
                                                  Niejednokrotnie palono całe wsie, likwidowano też bezwzględnie Ukraińców
                                                  wracających z robót w Niemczech. Mordy zastały dokonane tak przez zwykłe bandy
                                                  rabunkowe, jak i oddziały poakowskie, BCH,NSZ oraz formacje podległe rządowi.
                                                  Nie ulega wątpliwości,iż zbrodni tych dopuścili się Polacy. Mówią o tym
                                                  wyrażnie,niezależnie od siebie dokumenty polskie,ukrańskie i sowieckie. Nie
                                                  jest znana dokładnie liczba zabitych osób.Rózne źrodła podają odmienne dane .A
                                                  oto wykaz miejscowości,gdzie popełniono zbrodnie,wraz z przypuszczalnymi
                                                  liczbami zamordowanych tam ludzi :/skupię się na miejscowościach pobliskich
                                                  Rzeszowowi - dopisek Ptr/:

                                                  Jarosław - 50
                                                  Jawornik Ruski - od 27-50
                                                  Kuryłowka - 28-50
                                                  Leżajsk - 78
                                                  Gwożdzianka od 8 do 166
                                                  Lubliniec Stary i Nowy -od 130 do 540
                                                  Ożanna - 10-12
                                                  Piątkowa Ruska - 6-50
                                                  Pawłokoma - 365
                                                  Sieniawa 15
                                                  Dubiecko 50
                                                  Tarnawka - 20
                                                  Radymno - 5
                                                  Piskorowice - od 120 - 400
                                                  Stara Wieś - 50
                                                  itd,itd
                                                  Autor na końcu podaje :
                                                  W sumie to od 2600 do 3900 osób

                                                  "Według NKWD pomiędzy marcem i majem 1945 na Rzeszowszczyźnie zginęło ok. 2400
                                                  Ukraińców i jest to być może liczba najbliższa prawdy"
                                                  "Nie umniejszając bynajmniej odpowiedzialności strony polskiej za te
                                                  wydarzenia, wypada sie w tym miejscu zastanowić na przyczynami mordów. Pierwszą
                                                  z nich byl zapewne powszechnie szerzący sie bandytyzm, Zjawisko "bandycyzenia"
                                                  się pojedynczych żołnierzy jak i nawet całych oddziałow jest dotąd słabo
                                                  zbadany, a mialo ono szeroki zasięg. Choć napady mnozyły sie na terenie całego
                                                  kraju,dotykając ludzi niezależnie od pochodzenia, to na terenach mieszanych
                                                  etnicznie bandytyzm był przeważnie wymierzony w ludność innej niż własna
                                                  narodowość. Można było kraść i rabować pod przykrywką działalności
                                                  patriotycznej, przy poparciu lub conajmniej neutralności rodaków.
                                                  W następnych odcinkach - Leżajsk ze źródeł ukraińskich, Lubliniec, Pawłokoma i
                                                  zawadka Morochowska - również w oparciu o opracowania dziannikarza GW.
                                                  O odwetowych, niemniej krwawych akcjach UPa - proponuję poczytać sobie u Pana
                                                  Motyki
                                                  Żegnam sie do następnego wejscia.
                                                  Ps Wołyń to tragiczna karta ludobójstwa ukraińskiego - chociaż i Ukraińcy tez
                                                  tam ginęli.
                                                  Warto jednak znać też tragiczną historię bliskich okolic Rzeszowszczyzny.
                                                  Przy swych cytatach będę starał się unikać szczególnie drastycznych opisów.
                                                  • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 23:19
                                                    Skoro Piotr tak często powołuje się na Grzegorza Motykę, warto może polecić
                                                    artykuł tego ostatniego na temat rzezi na Wołyniu. Mam nadzieję, że pozwoli on
                                                    spojrzeć Piotrowi inaczej na nasze wcześniejsze kłótnie i moje wcześniejsze
                                                    wypowiedzi na tym forum. Życzę owocnej lektury i mam nadzieję, że ten
                                                    spokojniejszy ton po drugiej stronie nie jest spowodowany tylko niewygodną
                                                    rocznicą. Jeśli chcemy myśleć o wspólnej, pokojowej przyszłości, trzeba
                                                    przeszłość nazywać po imieniu i też umieć powiedzieć wyraźne
                                                    słowo "przepraszam", chociażby tak, jak zrobił to na Placu Zamkowym w Warszawie
                                                    10 lat temu prezydent Republiki Federalnej Niemiec Roman Herzog. To słowo to
                                                    pierwszy wykop pod budowlę wspólnej, lepszej przyszłości obu narodów. Być może
                                                    przyjdzie nam czekać na to jeszcze następnych 10 lat, aż umrze ostani ukraiński
                                                    siepacz z przedwojennych kresów Polski i gdy Ukraina nie będzie już stać przed
                                                    groźbą zmasowanych żądań o ekstradycję swoich oskarżanych o ludobójstwo na
                                                    Polakach w 1943 roku obywateli. Uczciwość i zwykła ludzka przywoitość domaga
                                                    się jednak tego słowa. Bez niego nasze wzajemne, niby-przyjacielskie kontakty
                                                    będą nasycone w istocie głębokim fałszem i głeboko skrywanymi urazami, które
                                                    oby w przyszłości znów nie stały się pozbawiajacą kogoś życia bombą zegarową.

                                                    www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1566195.html




                                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 06:39
                                                    Cytat :
                                                    "Pewien oficer AK opowiadał mi jak było na Wołyniu kiedy przyjechal tam na
                                                    przełomie lata i jesieni 1943 roku.W Warszawie jeszcze niewiele osób miało
                                                    pojęcie co tu się stało.-To był drugi,może trzeci dzień pobytu,szedłem z
                                                    oddziałem na patrol,gdy nagle z krzaków wylazło na nas dwóch ukraińskich
                                                    chłopów;ojciec i syn, Stanęli pod lufami,bez pytania zzuli butu,ściągnęte
                                                    koszule powoli układali na ziemi,jakby chcieli odsunąć tą chwilę,ktora
                                                    nieuchronnie sie zbliżała. Mój podoficer zaprowadził chłopów pod
                                                    drzewo ,przeładował karabin.Dopiero wtedy zrozumiałem co ma się stać.
                                                    Sierżancie ,wrzasnąłem- jak pan może,to mordestwo,zabraniam!.Panie poruczniku-
                                                    odpowiedzał spokojnie-niech pan lepiej sie odwróci,bo coś się może
                                                    przytrafić.Rozejrzałem się po żołnierzach i już nie miałem wątpliwości co się
                                                    stanie jeśli dalej będę protestował. Co miałem robić?Popatrzyłem w drugą
                                                    stronę. I choć oficer AK nasłuchał się później o wołyńskiej rzezi, mówi,że
                                                    właśnie ta niesubordynacja zrobiła na nim największe wrażenie"
                                                    To cytat od Pana Smoleńskiego "Pochówek dla rezuna"
                                                    W następnym odcinku - o wyczynach dzielnego "Wołyniak" - mojego "ulubionego"
                                                    Polaka - "rzeźnika" spod Leżajska i jego dzielnym oddziale
                                                    Pzdr
                                                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.07.03, 08:36
                                                    Gość portalu: Elekon napisał(a):

                                                    > Skoro Piotr tak często powołuje się na Grzegorza Motykę, warto może polecić
                                                    > artykuł tego ostatniego na temat rzezi na Wołyniu. Mam nadzieję, że pozwoli
                                                    on
                                                    > spojrzeć Piotrowi inaczej na nasze wcześniejsze kłótnie i moje wcześniejsze
                                                    > wypowiedzi na tym forum. Życzę owocnej lektury i mam nadzieję, że ten
                                                    > spokojniejszy ton po drugiej stronie nie jest spowodowany tylko niewygodną
                                                    > rocznicą. Jeśli chcemy myśleć o wspólnej, pokojowej przyszłości, trzeba
                                                    > przeszłość nazywać po imieniu i też umieć powiedzieć wyraźne
                                                    > słowo "przepraszam", chociażby tak, jak zrobił to na Placu Zamkowym w
                                                    Warszawie
                                                    >
                                                    > 10 lat temu prezydent Republiki Federalnej Niemiec Roman Herzog. To słowo to
                                                    > pierwszy wykop pod budowlę wspólnej, lepszej przyszłości obu narodów. Być
                                                    może
                                                    > przyjdzie nam czekać na to jeszcze następnych 10 lat, aż umrze ostani
                                                    ukraiński
                                                    >
                                                    > siepacz z przedwojennych kresów Polski i gdy Ukraina nie będzie już stać
                                                    przed
                                                    > groźbą zmasowanych żądań o ekstradycję swoich oskarżanych o ludobójstwo na
                                                    > Polakach w 1943 roku obywateli. Uczciwość i zwykła ludzka przywoitość domaga
                                                    > się jednak tego słowa. Bez niego nasze wzajemne, niby-przyjacielskie
                                                    kontakty
                                                    > będą nasycone w istocie głębokim fałszem i głeboko skrywanymi urazami, które
                                                    > oby w przyszłości znów nie stały się pozbawiajacą kogoś życia bombą zegarową.
                                                    >
                                                    > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1566195.html
                                                    > Tekst Motyki bardzo dobry. Zgadza się z nim całkowicie. Ja też uważam, że
                                                    formuła wybaczamy i prosimy o wybaczenie tak jak z Niemcami byłaby dobra. Jest
                                                    tylko jeden problem a mianowicie Ukraińcy nie chcą przyznać, że na Wołyniu
                                                    doszło do ludobójstwa Polaków ze strony UPA. Myślę, że dopóki Ukraińcy nie
                                                    uporają się ze swoją własną przeszłością to o prawdziwym pojednanie będzie
                                                    raczej trudno.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 17:12
                                                    Słowa "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" Gościu były już wypowiedziane -
                                                    pietnaście lat temu Kardynał Mirosław Iwan Lubaczewski i Prymas Józef Kardynal
                                                    Glemp wypowiedzieli te słowa " w duchu wiary w imieniu Episkopatu i Narodu
                                                    wymienili sie deklaracjami ukrainsko -polskiego wzajemnego przebaczenia" które
                                                    wyraza się przywołanymi w tytule slowami. Pisze o tym w swoim wystąpieniu -
                                                    Posłaniu Hierarchii Kijowsko - Hałyczkiej Grekokatolickiej Cerkwi do
                                                    ukraińskiego i polskiego sąsiadujących narodów - "braci w Chrystusie"
                                                    Metropolita Lubomir Huzar. Tekst calego wystąpienia jest na "mateuszu" - łatwo
                                                    go znajdziesz. Tekst jest co prawda po ukraińsku - ale bardzo czytelny.
                                                    Przytoczę fragment w swej /nędznej/ transkrypcji :
                                                    "My molimsia szczodnia u Hospidnij molitwy : "Otcze nasz ... i prosti nam
                                                    powiny naszy, jak i my proszczajemo winuwatcam naszym" - i słuchajemo Hospodnie
                                                    słowo " I koli stoitie na molitwi, proszczajtie,jak majetie szczost proti kowo-
                                                    niebud, szczob i Otec Wasz, jakij u nebi,prostiw Wam prowiny Waszy.Koli że Winy
                                                    ne prostitie,toj Otec Wasz,jakij u nebi,ne prostit prowin Waszych"/Mk.11,25-
                                                    26/.Ce oznaczaje,szczo nasze minułe my majemo sobi wzajemno probacziti, a nas,
                                                    suczastnych, prijniaty takimi,jaki my je.
                                                    Prawda poliagaje w tom, szczo nas kriwdili, Ale prawdoju takoż je, szczo i my
                                                    kriwdili. Wiznannia cich dwoch storon prawdy wizwolit nas.
                                                    ISTORIA perestanie buti tim ostrym kamieniem, jakij my trymajemo za pazuchu
                                                    proti swoho brata".

                                                    Myślę ,że do zrozumienia tych dwóch prawdy nie dorosło wielu,wielu polityków
                                                    polskich i ukraińskich, rózne radyjka "co mają buzie" i "trwają" w
                                                    pseudokatolickiej "miłości blizniego" ,zawzięci starcy z Upa i z pokrzywdzonych
                                                    polskich wołyniaków oraz nowonarodzeni "narodowcy" z obu stron granicy. Ja ze
                                                    swej strony napiszę jeszcze coś nieco o Lezajsku i paru miejscowościach - ale
                                                    najpierw może jednak pomyślę czy moje pismactwo nie będzie tym ostrym kamieniem
                                                    zza pazuchy /czego i Tobie Elekonie życzę/.

                                                    Ps Byłem na sajcie "Nad Buhom i narwią" - oj tam się też nieżle przygadywali na
                                                    forum - i Ukraińcy z Białorusami i prawoslawni /Polacy/ z unitami- fajny kogel
                                                    mogel
                                                    Pzdr
                                                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 10.07.03, 21:41
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Słowa "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" Gościu były już wypowiedziane -
                                                    > pietnaście lat temu Kardynał Mirosław Iwan Lubaczewski i Prymas Józef
                                                    Kardynal
                                                    > Glemp wypowiedzieli te słowa " w duchu wiary w imieniu Episkopatu i Narodu
                                                    > wymienili sie deklaracjami ukrainsko -polskiego wzajemnego przebaczenia"
                                                    które
                                                    > wyraza się przywołanymi w tytule slowami. Pisze o tym w swoim wystąpieniu -
                                                    > Posłaniu Hierarchii Kijowsko - Hałyczkiej Grekokatolickiej Cerkwi do
                                                    > ukraińskiego i polskiego sąsiadujących narodów - "braci w Chrystusie"
                                                    > Metropolita Lubomir Huzar. Tekst calego wystąpienia jest na "mateuszu" -
                                                    łatwo
                                                    > go znajdziesz. Tekst jest co prawda po ukraińsku - ale bardzo czytelny.
                                                    > Przytoczę fragment w swej /nędznej/ transkrypcji :
                                                    > "My molimsia szczodnia u Hospidnij molitwy : "Otcze nasz ... i prosti nam
                                                    > powiny naszy, jak i my proszczajemo winuwatcam naszym" - i słuchajemo
                                                    Hospodnie
                                                    >
                                                    > słowo " I koli stoitie na molitwi, proszczajtie,jak majetie szczost proti
                                                    kowo-
                                                    > niebud, szczob i Otec Wasz, jakij u nebi,prostiw Wam prowiny Waszy.Koli że
                                                    Winy
                                                    >
                                                    > ne prostitie,toj Otec Wasz,jakij u nebi,ne prostit prowin Waszych"/Mk.11,25-
                                                    > 26/.Ce oznaczaje,szczo nasze minułe my majemo sobi wzajemno probacziti, a
                                                    nas,
                                                    > suczastnych, prijniaty takimi,jaki my je.
                                                    > Prawda poliagaje w tom, szczo nas kriwdili, Ale prawdoju takoż je, szczo i
                                                    my
                                                    > kriwdili. Wiznannia cich dwoch storon prawdy wizwolit nas.
                                                    > ISTORIA perestanie buti tim ostrym kamieniem, jakij my trymajemo za pazuchu
                                                    > proti swoho brata".
                                                    >
                                                    > Myślę ,że do zrozumienia tych dwóch prawdy nie dorosło wielu,wielu polityków
                                                    > polskich i ukraińskich, rózne radyjka "co mają buzie" i "trwają" w
                                                    > pseudokatolickiej "miłości blizniego" ,zawzięci starcy z Upa i z
                                                    pokrzywdzonych
                                                    >
                                                    > polskich wołyniaków oraz nowonarodzeni "narodowcy" z obu stron granicy. Ja
                                                    ze
                                                    > swej strony napiszę jeszcze coś nieco o Lezajsku i paru miejscowościach -
                                                    ale
                                                    > najpierw może jednak pomyślę czy moje pismactwo nie będzie tym ostrym
                                                    kamieniem
                                                    >
                                                    > zza pazuchy /czego i Tobie Elekonie życzę/.
                                                    >
                                                    > Ps Byłem na sajcie "Nad Buhom i narwią" - oj tam się też nieżle przygadywali
                                                    na
                                                    >
                                                    > forum - i Ukraińcy z Białorusami i prawoslawni /Polacy/ z unitami- fajny
                                                    kogel
                                                    > mogel
                                                    > Pzdr
                                                    A więc jak zwykle kościoły zrobiły pierwszy krok do pojednania tak jak to było
                                                    z Polakami i Niemcami. Chwała im za to. Niestety na poziomie zwykłych ludzi
                                                    może być ciężej. Ekstremiści oczywiście są po obu stronach problem w tym, że
                                                    na Ukrainie ci ekstremiści niejednokrotnie są u władzy szczególnie w terenie.
                                                    U nas morderstwa na Ukraińców dawno zostały nazwane i potępione i nikt nie
                                                    stawia pomników np. "Wołyniakowi", który pacyfikował Piskorowice czy "Szaremu"
                                                    zbrodniarzowi z Wierzchowin. Na Ukrainie natomiast stawia się pomnika czy
                                                    nazywa ulice nazwiskami takich zbrodniarzy jak Bandera czy Szuchewycz.
                                                    Człowiek, który wydał rozkaz wymordowania Polaków na Wołyniu czyli Kłaczkiwski
                                                    ps. "Kłym Sawur" ma pomnik na centralnym placu Równego. Od Ukraińców w
                                                    zasadzie nie oczekuję nawet przeprosin tylko odcięcia się i potępienia
                                                    zbrodniarzy. Ja w tym momencie moge powiedzieć, że odcinam się i
                                                    potępiam "Wołyniaka", "Szarego", tych co mordowali w Zawadce Morochowskiej i
                                                    wszystkich innych, którzy mają na swoich rękach ukraińska krew. Od Ukraińców
                                                    natomiast oczekują przyznania, że takimi samymi zbrodniarzami a nawet
                                                    większymi bo maja więcej ofiar na sumieniu byli Bandera, Szuchewycz,
                                                    Kłaczkiwski i reszta spółki. Jeżeli my sie odetniemy od naszych morderców a
                                                    oni od swoich to wtedy pewien etap będziemy mieli za sobą.
                                                    Ps. Na tym Podlasiu to rzeczywiście nieźle chłopaki mieszają ale to chyba
                                                    dobrze, że zastanawiaja się nad własną tożsamością.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 17:00
                                                    Uważam, inaczej niż Ty, że dogadanie się na poziomie zwykłych ludzi jest dość
                                                    łatwe- byle tylko nie udawadniac swojej wyższości w cierpieniu i wytykaniu
                                                    przeszłości. Jesli mówisz o ekstremiżmie "tam" - masz racje to raczej
                                                    nacjonalizm i populizm. Ukraina jako młode państwo potrzebuje symboli,legend
                                                    narodowych, bohaterów - i rozpaczliwie ich szuka. Teraz "hołubią" Upa z
                                                    jej "bohaterami" - nie tylko za walkę z Polakami ale i za straczeńczą walkę z
                                                    NKWD. Taki ich wybór - boję się, że musimy się z tym pogodzić i szukać mimo
                                                    wszystko porozumienia. Dalej w tym tonie pisząc musiałbym przepisać większą
                                                    część Posłania Kard. Huzara.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: ad IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 23:22
                                                    Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                    > Czytając Twoje posty /głownie ten sienkiewiczowski/ wnioskuję,że Twoje
                                                    dojście
                                                    > do świadomości narodowej tj "Jestem Ukraińcem w Polsce" miało jakąś formę
                                                    > ewolucyjną.Czy byłbyś łaskaw cos na temat tego "dochodzenia" napisać? Czy w
                                                    > domu jako dziecko rozmawiałeś z rodzicami i bliskimi po ukraińsku? itd.
                                                    > Przepraszam za pewien stopień intymności pytań,być może naruszających Twoją
                                                    > prywatność. Moje drązenie żródeł pochodzenia wzięło się m.in. z powstającej
                                                    > świadomości kolejnych pogrzebów rodzinnych i pytań na które nie otrzymam
                                                    > odpowiedzi od odchodzących bliskich osób, no i oczywiście z okoliczności
                                                    które
                                                    >
                                                    > opisałem w swym "poscie" ukrainifilskim oraz transgranicznych kontaktów z
                                                    > powinowatymi Ukraińcami "zza kordona" .
                                                    > Pozdrawiam
                                                    Cześć po kilkudniowej przerwie. Cały czas śledzę waszą dyskusję, ale jakoś nie
                                                    miałem czasu odpisać. Pozatym miałeś czas na zapoznanie się, przynajmniej
                                                    wstępne, z problemami narodowymi Podlasia na stronie Nad Buhom. Oczywiście
                                                    mogę Ci opowiedzieć o ewolucyjnej drodze do mojej świadomości narodowej.
                                                    Jeżeli poczytasz artykuły w archiwum to się przekonasz, że podobną ewolucyjną
                                                    drogę przechodziło wielu podlasian. Widzę, że rozumiesz te problemy, bo też
                                                    wychowałeś się na pograniczu kulturowym. I tak zaczynając mogę powiedzieć, ze
                                                    głównym wyróżnikiem naszej grupy narodowościowej jest do dzisiaj język i
                                                    wyznanie prawosławne. Te czynniki stanowią o tzw świadomości negatywnej - wiem
                                                    że nie jestem Polakiem. Ale odpowiedzi na pytanie "to kim w takim razie
                                                    jestem" nigdy nie dostałem od swojej rodziny. Sam musiałem szukać. Jak wszyscy
                                                    podlascy Ukraińcy. Oficjalnie wszystkich prawosławnych na Podlasiu określa sie
                                                    Białorusinami, bez względu na różnice historyczne czy językowe. Po prostu po
                                                    wojnie na południe od Bugu byli Ukraińcy i tych wysiedlono w ramach akcji
                                                    Wisła, a na północ Białorusini. I ci pozostali na swoim miejscu. Zaczęto
                                                    tworxzyć białoruskie szkoły, organizacje, zespoły. Zespoły śpiewając piosenki
                                                    ukraińskie i po ukraińsku oficjalnie prezentowały folklor białoruski. I tak ze
                                                    wwzystkim. Próby organizowania życia ukraińskiego były torpedowane przez znane
                                                    organizacje, ofdpowiadające za oblicze narodowościowe regionu i Polski. Mimo
                                                    to do dzisiaj nawet ludzie niewykształceni widzą że coś z tą białoruskością
                                                    jest nie tak. Tak też było w mojej rodzinie. Przy rozmowach o naszym
                                                    pochodzeniu powątpiewano w oficjalną białoruskość. Rzucała się w oczy przede
                                                    wszystkim różnica językowa. Poszukiwania w źródłach naukowych doprowadziły do
                                                    takich prac jak Atlas gwar wschodniosłowiańskich Białostocczyzny. Tam było
                                                    jasno napisane - język ukraiński. I tak dalej. Wyjazdy na imprwezy ukraińskie,
                                                    spotkania z ludźmi, lektura. Oczywiście w domu rodzice do mnie mówili po
                                                    polsku. Po rusku mówi się na wsi. I tam nauczyłęm się własnego języka. Rodzice
                                                    ze swoimui rodzicami rozmawiali po swojemu a z obcymi i małymi dziećmi, w tym
                                                    i ze mną po polsku. Jest to związane z potrzebą zlamnia sie z większością, nie
                                                    wyróżniania się w nieprzychylnym mniejszościom środowisku Białegostoku -
                                                    "miasta wielu kultur". J chcę żyć w miarę normalnie, bez strachu - na ilę się
                                                    tak da w Polsce. Z żoną rozmawiam gwarą ukraińską. Języka literacjiego uczę
                                                    sie sam. Bo szkoły z jęz. ukraińskim dopiero powstają. Mam nadzieję że moje
                                                    dzieci już będa mogły się uczyć języka w szkole. Tak to w duuużym skrócie
                                                    wygląda. Oczywiście moje poszukiwania, dochodzenie do świadomości trwało
                                                    latami. Był to proces dosyć boleśny, szczególnie ze strony swoich spotkało
                                                    mnie dużo przykrości. Bo po co, na co, przecież to bandyci itp. Na te pytania
                                                    sam musiałem sobie odpowiedzieć, ale nie żałuję. Jeżeli chcesz poznać naszą
                                                    specyfikę "na żywca" to zapraszam 19 lipca do Dubicz Cerkiewnych na Kupała.
                                                    Ps. twoja transkrypcja z ukraińskiego zawiera pewne błędy - przetłumaczyłeś
                                                    ukraińskie y jako i. I tak wyszła ci jedna z gwar podlaskich, gdzie mówi się
                                                    molili sia zamiast molyly sia, krywdili - krywdyly itp. Ukraińskie u to
                                                    polskie y a nie rosyjskie i. To tyle na razie.
                                                    pzdr
                                                  • Gość: gość IP: *.kopernet.org 11.07.03, 17:00
                                                    Ciekawy artykuł o tym co sie stało w czasie II wojny światowej na Wołyniu. Nie
                                                    ze wszystkim się z autorem zgadzam ale generalnie moje odczucia są podobne.
                                                    Warto przeczytać.

                                                    free.ngo.pl/wiez/0304jb.htm
                                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 19:17
                                                    cześć Andrzej .Miło ,że jesteś.
                                                    Po pierwsze bardzo słabo znam ukraiński, a "bukwy"czytałem raczej szkolną
                                                    rusczyzną. List Kard. Lubomira mnie zachwycił - taki prosty i czytelny wykład
                                                    wzajemnych relacji polsko-ukraińskich.OJ Przydałoby się polskie tłumaczenie-
                                                    może Subdiakon Piotr się pokusi.A jesli wyszła mi "gwara podlaska" - to czuje
                                                    sie jak molierowski Pan Jourdain, który odkryl,że mówi prozą.Tak poważnie to
                                                    wyznam,że zainteresowaniem ukraińskością zaraził mnie dopiero mój śp Teść -
                                                    polski obrońca Lwowa 1939, kresowy nayczyciel ,żołnierz II A WP/o pochodzeniu
                                                    typowo galicyjskim - jego ojciec katolik-żołnierz I Wojny,matka grekokatoliczka
                                                    żyjąca do lat 80 na Ukrainie/ To on zainteresował mnie m.in/posiadanymi do tej
                                                    pory/ opasłymi tomami Szewczenki z "kobzarem" i I.Franko.Teraz "męczę się " nad
                                                    piękną ksiązką "Ukraiśkij narodnij odiag xvii- poczatku xix st. w akwarielach
                                                    J.Głogowskiego" - nie tylko piekne ilustracje ale i bardzo ciekawy historyczny
                                                    opis /wyd. Kijw,Naukowa Dumka 1988/.
                                                    Ps Mam znajomego ktory jest zachwycony białostoczczyzną /ja byłem tam w l.70
                                                    ale pamietam tylko pałac Branickich i śmieszne kabłąki nad końskimi karkami
                                                    przy chłopskich furach/- bo to i Krynki i moleny starowierów, i cerkwie i dalej
                                                    kresowa suwalszczyzna. Ja mało znam ten teren chociaż bardzo zaczyna mnie
                                                    intrygować. Moze kiedyś w drodze na Mazury...?
                                                    Żałuję,że nie wpadnę zgodnie z namową "na Kupałę".Raczej uderzę na
                                                    kryniczczyznę i okolice Gorlic.
                                                    Pzdr do następnego postu.
    • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 00:07
      Co sądzicie Panowie o dokonanym przez nieznanych sprawców w przeddzień
      uroczystości w Pawliwce-Porycku zmianie treści napisu na pomniku-krzyżu na
      cmentarzu katolickiem, a konkretnie chodzi mi o zamazanie słowa "zamordowanych"?
      Napis nie wskazywał kto zamordował Polaków. Po usunięciu tego słowa napis robi
      się całkowicie niezrozumiały, a wręcz wygląda na to jakby po prostu Polacy
      zmarli w dniu 11 lipca 1943.
      Czy to nie przesada ze strony ukraińskiej ludności, że chcą nawet zatrzeć fakt
      dokonanych zbrodni? Czy to nie świadczy o jakimś niepokojącym zjawisku
      negowania rzeczywistości? Czyżby kondycja moralna tamtejszej ludności była aż
      tak tragicznie zakłamana? Co się dzieje z tymi ludźmi?
      Część Polaków także nie chciała uznać odpowiedzialności za mord w Jedwabnem,
      ale nikt nie kwestionował oczywistych faktów, że takie zabójstwo się dokonało.
      Czy chodzi tu o syndrom ofiary, która nie chce uznać, że w pewnych
      okolicznościach pełniła także rolę kata? Jak dotrzeć do świadomości tych ludzi,
      którzy dokonują takiej profanacji na nie swoim cmentarzu?
      Pomimo całej sympatii do Ukraińców, bardzo mnie to zabolało i prawdę mówiąc nie
      potrafię tego zrozumieć.

      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 07:29
        Za każdym czynem stoi konkretny człowiek, czy grupa, która ma swój interesik
        w "judzeniu",skłócaniu. Więc drogi Kolego nie mów o ludności - oglądałem pare
        repotarzy, i w tym roku i latach poprzednich z tamtych terenów- odnosiłem
        całkiem inne wrażenie. A Ukraińcy przez lata "wyparli" ze swych sumień
        niewygodne dla nich fakty /czy Polacy nie stosowali tej samej techniki?/ -
        teraz bardzo powoli wracają do świadomości - no i trudno. Polacy muszą się z
        tym pogodzić - a jednać na zasadzie "małych kroków", powolutku- ale do przodu.
        Pzdr Ptr
        • Gość: darek IP: *.kopernet.org 12.07.03, 09:47
          Myślę, że trudno obwiniać wszystkich Ukraińców za tą sytuację. Pan Filipowicz,
          którego rodzina tam zginęła wyrażał sie w swoim przemówieniu na
          uroczystościach bardzo ciepło o mieszkańcach Pawliwki. Mówił, że bez ich
          pomocy i życzliwości wiele rzeczy nie byłoby mozliwych. Poza tym wieloma
          polskimi grobami na Wołyniu opiekuje się miejscowa ludność ukraińska. Tak więc
          nie generalizowałbym. Z drugiej strony nie da sie ukryć, że siły
          nacjonalistycznie na Ukrainie niestety też są niemałe co pokazuje przykład
          tego napisu czy sprawa niewpuszczenia na Ukrainę kombatantów. Ogólnie zgadzam
          się z Piotrem, że potrzeba czasu. Myślę, że Ukraińcy sami sie muszą uporać ze
          swoją historią i na pewno my ich do tego nie zmusimy. My natomiast musimy
          mówić całą prawdę choćby dla drugiej strony była trudna do przyjęcia.
          Porównanie z Jedwabnem jak najbardziej trafione. Ja natomiast odniosłem bardzo
          pozytywne wrażenie oglądając czwartkowy film o Wołyniu pani Arnold (ta sama,
          która nakręciła folm o Jedwabnem). Większość występujących tam Ukraińców jasno
          mówiła, że zbrodnia wołyńska to dzieło banderowców i należy ją potępić. Dla
          mnie osobiście bardzo ciekawe były wypowiedzi wołyńskich Czechów, których
          trudno posądzać o stronniczość.
          ps. Skoro dyskutujemy juz tak długo to postanowiłem przez szacunek dla innych
          dyskutantów zmienić anonimowego gościa na darka czyli moje imię.
          Pozdrawiam
          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 12.07.03, 11:03
            Drobny cytat z wywiadu z polsko białoruskim artystą plastykiem Leonem
            Tarasewiczem /GW z 9.07/

            /.../ A może przesadzamy?Myśli Pan,że nacjonalistyczne nastroje rzeczywiście są
            mocne?

            - Wszedłem niedawno w Białymstoku do krawca,żeby przerobić spodnie. Okazało
            się,że jest z rodziny mieszkającej pod Jedwabnem. I przez 20 minut wysłuchałem
            takiego monologu,że marzyłem,żeby jak najszybciej wyjść.Zrozumiałem,że są
            ludzie,którzy raz jeszcze przyzwoliby na Jedwabne.Jedni zawsze są gotowi
            powiedzieć,że to wina Żydów,a drudzy,i tak jak u nas w Białostockiem,że to
            wina "Białorusinów,kacapów"
            Jest jak w książce Jana S.Bustronia z 1934 roku "O zabobonach i przesądach" - o
            tam za górką jest czarno,tam na Mazowszu rodzą się owłosione dzieci i mają po
            troje oczu.
            /.../
            - Czy wierzy Pan,że już wkrótce nie będzie pytania,kto jest Bialorusinem,a kto
            Polakiem, tylko w jakim stopniu jest Europejczykiem?

            - Już dziś tak jest. Gdy słucham Radia Maryja straszącego,że Europa nas
            wykorzysta, to się smieje, bo narazie jakoś to Europejczycy do nas nie
            przyjeżdzają. Raczej widzę znów emigrację /.../

            I tu nie mogę się opędzić od jednej wątpliwości.
            Kraj,który jest wolny,potrafiłby wydać zgodę na pomnik ku czci niewinnych
            białoruskich furmanów zamordowanych przez nacjonalistycznych partyzantów w 1946
            roku. Kraj który jest wolny, nie myśli ciągle o organizowaniu festywali muzyki
            patriotycznej i poezji kresowej na ziemiach gdzie mieszkają inne narody. Kraj
            ktory jest wolny nie denerwuje się, gdy ktos używa słowa "Heimat" i rozumie, że
            okreslenie "kresowy" może wielu jego obywateli innych narodowości ranić,że dla
            Białorusinów, dla Ukraińców czy Litwinów może oznaczać traktowanie ich ziem
            jako swoistej kolonii. Więc jak jest z tą wolnością Polski ?"
            Koniec "cytaty".

            Tu krótka refleksja ; Drogi January przecież zdaje sie,że dopiero z naszej
            dyskusji dowiedziałeś się o ofiarach Tarnawki, Gwożdzianki,Leżajska - mówiąc o
            potrzebie upamietniania - prawda? Dlaczego jedne sprawy trafiają w wolnej
            Polsce na pierwsze strony gazet, a inne /podobne tematycznie/chowane są w
            specjalistycznych wydawnictwach? A jaka niesamowicie ostra była reakcja Elk..
            Proszę potraktować to pytanie jako retoryczne.
            Ps Witaj Darku

          • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.07.03, 23:17
            Gość portalu: darek napisał(a):

            > ps. Skoro dyskutujemy juz tak długo to postanowiłem przez szacunek dla
            innych
            > dyskutantów zmienić anonimowego gościa na darka czyli moje imię.
            > Pozdrawiam

            Dzieki Darku, idac za Twoim przykladem tez podaje swoje imie, aby nie
            pozostawac anonimowym, chociaz podpisywac sie bede dalej swoim wilczym nickiem.
            Mam polskie imie Radoslaw, ktore nadala mi mama, ktorej zawdzieczam tez
            swoja "ruskosc", tak to juz dziwnie plota sie losy.
            Pozdrawiam wszystkich dyskutantow.
            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 07:56
              Witam wszystkich!
              Od dłuzszego czas zuważyłem,że wypisywanie się tutaj ma sens, a nasze posty
              zaczynają żyć swoim życiem.Mam tu na myśli również moich
              prywatnych,pozasieciowych kibiców i recenzentów /jeśli nawet wytykają
              mi "ortografy" jak np ten "reportarz"/
              Pozwolicie ,że postawię tutaj pomniczek pewnej Wołyniance - ot tak gwoli nauki
              a i sprzedania troszku prawdy historycznej.
              Oto mam przed sobą kratkowaną kartke papieru zapisaną równym,odręcznym pismem -
              zacytuje treść z niewielkimi skrótami :
              " Życiorys

              Urodziłam się 17 .II.1921 r. w zalesiu pow.Tarnobrzeg. Po moim urodzeniu
              rodzice przeniesli się do Armatniowa woj. wołyńskie,gdzie ojciec jako osadnik
              wojskowy otrzymal gospodarstwo. W Armatniowie ukończyłam szkołe podstawową, a
              do gimnazjum i liceum uczęszczałam w Łucku.W Armatniowie zastała całą moją
              rodzinę wojna i po wkroczeniu wojsk radzieckich zamieszkiwaliśmy tu
              nadal.Niespodziewanie w dniu 10.II.1940 r. całą moją rodzinę tj
              ojca,matkę,młodszą siostrę i 2 małych braci i mnie deportowano do obwodu
              archangielskiego osiedle Nanda k/Kołtasa.Tu pod nadzorem NKWD do pażdziernika
              1941 r. wraz z ojcem,siostrą i bratem pracowałam przy wyrębie lasu za porcję
              chleba i zupę.Niewolnicza praca,zimno,głod i okropne warunki bytowania
              dokuczały strasznie.W pażdzierniku 1941 r. na podstawie układu między ZSRR a
              gen Sikorskim, zostałam wraz z cała rodziną prztransportowana do Kazachstanu do
              osady Kyzył Kanad,rejon Czili obwód Kzył-Orda.Warunki były bardzo
              ciężkie,mieszkaliśmy w ziemiance,pracowaliśmy w kołchozie przy uprawie
              bawełny,dokuczał głod i choroby a szczególnie szkorbut,malaria i
              ślepota.Następnie ojciec wstapił do tworzącej się Armii Andersa i po przejściu
              Armii do Iranu zmarł w Teheranie. 7.vi.1943 r. zostałam aresztowana wraz z
              siostrą za odmowę przyjęcia obywatelstwa radzieckiego i osadzona w obozie w
              Czimkent,skąd zostałam zwolniona 5.X.1944 r.PO powrocie z obozu uczyłam grupę
              dzieci polskich przy miejscowej szkole. Później przeniosłam się wraz z rodziną
              do rejonowego miasta Czili, gdzie pracowałam w spółdzielni pracy, a
              równosześnie od 15.v.1945 r. do 25.III.1946 pracowałam w Rejonowym zarządzie
              ZPP w Czili.
              W kwietniu 1946 r. przyjechałam wraz z rodziną do Polski.
              W sierpniu 1946 zacząła pracę w ........Na emeryturę przeszłam w 1981 roku."
              Koniec cytatu - składam kartkę i chowam do foliałki.

              W tym życiorysie nie napisała o syberyjskich spodniach roboczych uszytych ze
              szczątków "wołyńskich" zasłon, plackach wyrabianych z zielska i ziaren
              wydobywanych z wysuszonych odchodów oślich, o głodzie w więzieniu, o zarabianiu
              przez młodszych braci przy noszeniu chrustu na opał dla koczowników - Kazachów,
              pracy przy wyrabianiu cegieł z gliny suszących się potem w potwornym upale, o
              50 kilometrowych przemarszach po rozpalonym stepie ...

              Odbiegłem od tematu, ale Wołyń,Pomniki, bruderszafty .... no i To Ona douczała
              mnie umiarkowania w sądzeniu historii i bezemocjonalnego podchodzenia do
              tematu/czego nie zawsze się mi udaje.../
              Pozdrawiam
              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 14:06
                Polecam artykuły /doskonałe moim zdaniem/
                www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,1570329 html
                www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1570339 html
                To z ostaniej GW - pewnie znacie
                pzdr
                • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 17:28
                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                  > Polecam artykuły /doskonałe moim zdaniem/
                  > www1.gazeta.pl/kraj/1,34314,1570329 html
                  > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1570339 html
                  > To z ostaniej GW - pewnie znacie
                  > pzdr

                  Ja polecam

                  www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20030630/PUBLICYSTYKA/306290009



                  Nie powodowany żadną złośliwością pragnę wyrazić prywatny pogląd, że z
                  problemem, także osoby pochodzenia lub narodowości ukraińskiej, powinny się
                  mierzyć w oparciu o poważne źródła historyków, a nie w oparciu o fantastyczne
                  broszury wydawane przez bezimienne wydawnictwa lub nakładem ZUwP. Te ostatnie
                  tylko judzą i stawiają bariery w na drodze do wybaczenia wzajemnych krzywd czy
                  zbrodni, a ich zgodność z prawdą historyczną jest nieweryfikowalna.

                  Pozdrawiam.
                  • Gość: piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 18:21
                    Potrawa niestrawna. Stop. za dużo wody i pieprzu.Stop. Do zwrotu - niech
                    kucharz elkoniek sam zjada
                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 02:24
                      Gość portalu: piotr napisał(a):

                      > Potrawa niestrawna. Stop. za dużo wody i pieprzu.Stop. Do zwrotu - niech
                      > kucharz elkoniek sam zjada

                      Daj spokój i nie przekręcaj mojego nicka, to dobrze o twojej kulturze nie
                      świadczy. Nie chce mi się z tobą gadać. Łażenie po górach, tani sentymentalny
                      ton ze wspomnień babci grekokatoliczki pomieszany z prowokacyjną nienawiścią
                      nie tyle do mnie, co do obrazu mnie, jaki sobie w swojej ogłupiałej głowie
                      stworzyłeś i chcesz go za wszelką cenę wtłoczyć mnie i innym czytającym ten
                      wątek. To jest żałosne. Za małą, a może za młodą masz jeszcze głowę, żeby
                      pojęła co tu właściwie jest grane, więc się nie wymądrzaj. I nie sil się na
                      modny dziś wśród niektórych antypolski populizm. To już, przynajmniej na mnie,
                      nie działa. Czy po tym co napisałem mieści ci się kolego w głowie, że nigdy np.
                      nie głosowałem i nie zagłosuję np. na LPR? Nie, oczywiście, bo wygodniej jest
                      mnie umieścić w płytkim , głupokowtym stereotypie zacofanego, nietolerancyjnego
                      Polaka-fanatycznego katolika. Żeby rzucać na kogoś tego typu obelgi naprawdę
                      nie potrzeba dziś mieć wielu szarych komórek, a wśród wielu ćwierćinteligentów
                      i dorobkiewiczów z kompleksem wyższości uchodzi się za mądrego, postepowego i
                      uczonego. To jest po prostu żałosne że taka głupowata papka jest dziś bardzo
                      nośna, jak wiele rzeczy niestey w tym kraju.

                      A wracając do tematu, jak się koniecznie chciało przeprosin Kwaśniewskiego w
                      imieniu Polaków za Jedwabne, to nie róbice teraz głupiej miny i baranich oczu i
                      nie piszcie złośliwych bredni, ze Polacy chcą przeprosin Kuczmy za Wołyń do 7-
                      go pokolenia. Tam takich Jedwabnych, w których z rąk Ukraińców w bestialski
                      sposób ginęli Polacy, w tym małe dzieci i kobiety, były setki. To Ukraińcy
                      powinni sobie wprost powiedzieć, że ich dochodzenie do niepodległego państwa u
                      boku zbrodniczych formacji III Rzeszy Adolfa Hitlera było osiąganiem celu po
                      trupach i że nigdy niczym nie da się usprawidliwić tego, co całe zastępy
                      ciemnych, ukraińskich chłopów pojudzonych przez faszystowskich ukraińskich
                      przywódców (którym dziś w niepodległej Ukrainie stawia się pomniki) robiły z
                      Polakami na Kresach. Protestuj sobie, nazywaj sobie mnie jak chcesz, ale taka
                      jest prawda. Taka sama jak ta, ze to właśnie ta znienawidzona Polska pierwsza
                      uznała niepodległość Ukrainy gdy upadał ZSRR. Dziś dostaliśmy jako państwo i
                      jako naród za to podziękowanie.
                      Piszę to tylko dla wyjaśnienia. Pisze to sprowokowany. Wiem, że na to czekasz
                      ze swoją brudną patelnią. Gdyby ton twoich listów był inny, mniej stronniczo-
                      judząco-prowokacyjny, a bardziej pojednawczy, moglibyśmy rozmawiać inaczej. Ale
                      ty tego po prostu nie chcesz. Chcesz jątrzyć i oskarżać, a mówisz o pojednaniu.
                      Dlatego ciebie - przykro mi - uważam już za przypadek beznadziejny.

                      Ponieważ do ciebie nie docierają żadne argumenty, a odpowiedzią są jedynie
                      ataki na mnie, pisz sobie dalej drogie dziecko sam do siebie. Może nawet napisz
                      jakąś broszurkę. O ile będziesz w niej wystarczająco mocno opluwał Polaków, AK
                      (patrz wyglądający na wyssany z palca lub ściągnięty z sufitu wątek "O
                      dzielnych AK-owcach" - gdzie opis źródłą, wydawnictwa, autora, strona itd.),
                      miłośnicy UON na pewno ją chętnie wydadzą, bo to dobrze zamazuje historię,
                      wpędza naiwnych Polaków w fałszywe poczycie winy i za 20 lat jak dobrze pódzie
                      wszyscy już będą wiedzieć, że na Wołyniu to Polacy mordowali Ukraińców.

                      Oczywiście to wszystko odbędzie się pod szyldem tolerancji, która zdaniem
                      takich jak ty powinna obowiązywać tylko w jednym kierunku. Nie pisz już do
                      mnie, bo naprawdę szkoda mi na rozmowę z tobą czasu, a już tym bardziej o tej
                      porze.
                      W końcu nic na to nie poradzę, ze bywają, ja ty, ludzie, hmmm...
                      nieprzemakalni. Nie wiem dlaczego, ale Każdemu Bozia nie dała. I trudno.


            • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 22:47
              Z kolejnych doniesień mediów wynika, że sprawa zamazania słowa "zamordowanych"
              na krzyżu została w jakiś sposób uzgodniona ze stroną polską. Widocznie był to
              kolejny niezbędny kompromis, aby uroczystości się odbyły.
              Być może moja reakcja była zbyt gwałtowna. To prawda, że nie można obwiniać
              jakiejś bliżej nieokreślonej "ludności". Za to przepraszam. Także w Polsce
              zdarzają się profanacje pamiątek historycznych. W końcu to u nas zniszczono
              buldożerami cmentarze niemieckie we Wrocławiu i innych miastach, u nas
              niszczały i płonęły cerkwie i synagogi. Choć ostatnio jest tych zdarzeń jakby
              mniej. Jeżeli dotąd nie upamiętniono ofiar Tarnawki czy Gwożdzianki to trzeba
              to koniecznie zrobić.
              Co do poruszanego tematu braku wolności w Polsce, to z tego co słyszałem
              Ukraińcy budują swoje pomniki z Tryzubem, a Niemcy na Opolszczyźnie
              upamiętniają swoich bohaterów. Więc chyba nie jest tak źle. Napis w Jedwabnem,
              też chyba nie został zamalowany, a jeżeli tak, to został szybko odnowiony.
              Wydaje mi się, że możnaby podjąć jakieś działania edukacyjne w Polsce i na
              Ukrainie zmierzające do pogłębienia wiedzy historycznej na temat tych wydarzeń
              (uzgodnienie treści podręczników, wymiana młodzieży, emisja programów
              telewizyjnych ukraińskich w Polsce i polskich na Ukrainie itp.). Z drugiej
              strony konieczne są śledztwa: polskie i ukraińskie, które mogą pomóc w dojściu
              do pełnej prawdy.
              Rozumiem, że Ukraińcy czują się skrzywdzeni przez Polaków, ale chyba możliwe
              jest uleczenie tych ran historii. Polacy w większości nie czują już nienawiści
              czy nawet niechęci do Niemców, choć jeszcze 30 lat temu za czasów
              chociażby "Czterech pancernych i psa" było inaczej. Chciałbym zwrócić uwagę na
              ogromny wpływ mediów, szczególnie telewizji na świadomość społeczną.
              Pozdrawiam uczestników dyskusji.
              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 06:29
                dzień dobry. W trakcie wędrówek po forach spotkałem się nie z niechęcią
                Ukraińców do Polaków ale raczej z "zoologiczną" nienawiścią Polaków do
                Ukraińców. Rozumiem,że w większości przypadków te negatywne uczucia to "choroba
                wieku młodzieńczego" ale np w jednym z forów /przy okazji sobotnich artykułów/
                spotkałem głosy które mnie zastanowiły. Np wystąpił niejaki czedar który
                przedstawił sie jako powracający z Ukrainy po 26 latach tam pomieszkiwania, po
                probach zrobienia kariery jako historyk. Facet wręcz z "gorliwością" neofity ,
                bardziej gertychowski niż sam Gertych czy inny historyczny endek zieje taką
                potworną nienawiścią - znaną zresztą i z tego forum od innej osoby. Powiedz mi
                więc January raczej - dlaczego tak wielu Polaków, 60 lat po tamtych strasznych
                wydarzeniach, po tylu licznych publikacjach historyków tłumaczących zawiłosci
                kontaktów polsko- ukraińskich czy polsko - żydowskich,listach
                papieskich,apelach o pojednanie tkwi w swoich antyukraińskich czy
                antyżydowskich fobiach. Może otrzymali w genach ślad strasznych przeżyć swoich
                przodków, może to nieuleczalna, osobnicza ksenofobia? Wydaje się mi, że część z
                nich chciałoby, aby Ukraińcy czy postaukraińcy przpraszali Polaków za ... no
                właśnie za co - czy za to,że żyją, czy za to,że są sąsiadami Polski czy w
                Polsce, czy za całą historię obu narodów . Jeśli tak by to ziinterpretować to
                jest to jakaś paranoja. Przecież można powiedzieć " są między nami rachunki
                krzywd" ale czy nie czas na spojną refleksję ?
                Mnie osobiście jako .../no nieważane kogo/ nie bardzo podrywają do boju
                straszne opisy tych czy innych zbrodni, wspomnienia rozkładających się w ziemi
                prochów ofiar z tej czy innej strony. Uważam,że nauka historii tych narodów i
                ich współżycia jest bardzo ważna - ale ważniejsza jest współcześność i
                przyszłość. No to co dyskutujemy dalej ?
                Pozdrawiam
                • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 18:30
                  Znalazłem taki oto głos na jednym z forum i przekalkowałem :

                  "Wita Państwa Ukrainiec, mieszkający wśród Was. Przepraszam za
                  akcent. :-)

                  1/ Smutno i przykro mi za Wołyń. Tak, to ludobójstwo. Ja tego
                  nie robiłem.
                  2/ Kolejna tragedia w stosunkach polsko-ukraińskich. Dla czego
                  tak się stało?
                  W stare czasy sąsiad silniejszy napadał na słabszego. Silniejszy
                  (Polska) najpierw mordował słabszego (Ruś, później Ukrainę)
                  potem bił, poniewierał, łupił, odbierał ziemię przodków i
                  jeszcze w arogancki sposób zachowywał się na podbitych ziemiach
                  w stosunku do tubylców (najpierw Rusinów, a potem Ukraińców).
                  Ludnością ukraińską natychmiast zaopiekowano się w sposób
                  haniebny. Od polskiej „opieki” powstała Kozaczyzna, która
                  przyczyniła się jak do sławy polskiej tak i do polskich łez i
                  cierpień. Żadnych wniosków RP nie zrobiła, dalej parła na wschód
                  kolonizując ziemię, ludzi i ichnią wiarę. No i w końcu ten
                  gnębiony naród się zbuntował. Dla czego w tak okrutny sposób?
                  Może RP nie zadbała o to, żeby tym ludziom umożliwić podstawowe
                  warunki dla godniejszego życia i rozwoju ich świadomości?
                  Polska dalej traktował rdzenną ludność jak bydło. Ból ich
                  przodków tylko potęgował ich gniew, który spadł na niewinnych
                  cywili w XX wieku w formie średniowiecznej.
                  Jeżeli spróbujecie Państwo nie wyrywać Wołyń z kontekstu
                  czasowego, to wtedy nie będzie wszystko wyglądać tak jak
                  wyglądało w latach 1942-46.
                  3/ O przebaczeniu.
                  Watażki UPA popełnili straszną zbrodnie ludobójstwa, zmuszając
                  siłą Ukraińców do zabijania swoich sąsiadów. Jeżeli ktoś
                  odmawiał był natychmiast mordowany. To tłumacze skalę tragedii.

                  Kuczma nie chcę przeprosić. A dla czego? Bo jak Polakom bolą
                  krzywdy, zadane przez Ukraińców, tak i Ukraińcy mają żal do
                  narodu polskiego za krzywdy na przestrzeni wieków.

                  Mam idealne rozwiązanie - niech Prezydenci obu państw
                  jednocześnie przeproszą i poroszą o wybaczenie za wzajemne
                  krzywdy od dziejów ludzkich, i będzie spokój.

                  4/ Od siebie. Ja, w imieniu narodu ukraińskiego, chcę poprosić o
                  wybaczenie za krzywdy, wyrządzone narodu polskiemu.

                  5/ A czy kogoś z Was stać na przeprosiny za krzywdy na narodzie
                  Ukraińskim?

                  Było, więcej się nie powtórzy."

                  Koniec cytatu - pzdr

                  • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 00:15
                    W swoim czasie brałem udział w nabożeństwie międzynarodowym, a raczej spotkaniu
                    modlitewnym w trakcie którego przedstawiciele różnych narodów przepraszali
                    innych za popełnone w przeszłości winy i prosili Boga o pojednanie między tymi
                    narodami. Muszę powiedzieć, że było to bardzo wzruszające i ważne dla mnie
                    przeżycie.
                    Jestem świadomy win popełnionych przez Polaków wobec Rusinów i Ukraińców i jako
                    Polak pragnę wszystkich Ukraińców za te winy i zbrodnie przeprosić.
                    Równocześnie nie zgadzam się z przedstawioną przez przedmówcę czarną i
                    jednostronną wizją stosunków polsko-ukraińskich. Za czasów Rusi Kijowskiej to
                    także Rusini (w tym czasie Ruś była potęgą) najeżdżali i rabowali ziemie
                    polskie, ale także zawierali przymierza z piastowskimi książętami i wydawali za
                    Piastów swoje córki. Polscy władcy nosili w żyłach całkiem sporą domieszkę krwi
                    ruskiej, podobnie jak zapewne ruscy książęta - polskiej.
                    Zajęcie Rusi przez Kazimierza Wielkiego, i póżniej przez Jagiełłę wynikało z
                    dynastycznych układów ostatnich książąt halicko-włodzimierskich z Polską i
                    Węgrami. Polskie osadnictwo na ziemiach ruskich było takim samym naturalnym
                    zjawiskiem jak osadnictwo niemieckie czy żydowskie na ziemiach polskich. W
                    tamtych czasach istniała znacznie większa swoboda zamieszkania niż obecnie.
                    Współistnienie Rusinów i Polaków było w większości przypadków zgodne, bo też
                    świadomość narodowa nie była na tyle silna. Pamiętajmy, że narody w sensie
                    współczesnym z bardzo silną świadomością narodową to dopiero wiek XVIII czy
                    nawet XIX. Naród ukraiński jako część wschodniej Słowaczyzny krystalizował
                    dopiero od wieku XVI, aby w pełni ukształtować się w wieku XIX.
                    Oba narody bardzo wiele nawzajem sobie ofiarowały w sferze kultury, języka,
                    organizacji.
                    Polacy czerpali wiele od cywilizacyjnie nieco ich wyprzedzających Czechów,
                    potem Niemców, Włochów, Holendrów, Francuzów itd. Ukraińcy być może zaczerpnęli
                    nieco od kolonizujących ich i okupujących Polaków, Austriaków, Czechów itd.
                    Równocześnie dla kultury polskiej zetknięcie z cywilizacją bizantyjsko-
                    słowiańską na Rusi i Ukrainie wniosło ten niezwykły powiew Orientu tak bardzo
                    obecny w czasach sarmackich, ale i dzisiaj.
                    Słyszałem opinie, że Zachodnia Ukraina w jakiś sposób odróżnia się od części
                    wschodniej - jest tu lepiej zorganizowane społeczeństwo obywatelskie, większa
                    świadomość narodowa, przetrwał język i silniejsza wiara. Czy to nie jest
                    przypadkiem skutek ponad stuletnich rządów austro-węgierskich, a potem polskich?
                    Oprócz wyjaśniania wzajemnych win pozostaje jeszcze sprawa wdzięczności za to
                    co otrzymaliśmy jedni od drugich. Może ktoś by to przeanalizował: Co jako
                    Polacy zawdzięczamy Rusi i Ukrainie, za co powinniśmy Ukraińcom podziękować?
                    Jestem bardzo ciekaw efektów.
                    A tak na marginesie - ktoś niedawno na tym forum protestował przeciwko używaniu
                    nazwy Kresy. Czy nazwa Ukraina, która jest oficjalną przez nikogo nie narzuconą
                    nazwą tego państwa, nie oznacza tego samego co Kresy?
                    Pozdrawiam serdecznie
                • Gość: january IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 00:32
                  Wydaje mi się, że na forach ukraińskich na Ukrainie być może zetknął byś się,
                  Piotrze, z nienawiścią do Polaków. Internet w ogóle moim zdaniem sprzyja ostrym
                  wypowiedziom i radykalizmom. Ja momentami jestem przerażony tym co czytam, bo
                  na codzień nie spotykam sie z tak radykalnymi wypowiedziami.
                  Mówisz o tym, że Polacy chcą, aby Ukraińcy stale ich przepraszali. Jak do tej
                  pory tych przeprosin ze strony ukraińskiej jest bardzo niewiele. Prezydent
                  Kuczma, który reprezentuje Ukrainę i Ukraińców nie przeprosił rodzin
                  pomordowanych za to co się stało. Willy Brandt potrafił kiedyś klęknąć i modlić
                  się przed pomnikiem ofiar warszawskiego getta. Teraz mówi się o tym, że Ukraina
                  jeszcze nie dojrzała, że trzeba czasu, który uleczy rany.
                  Owszem Ukraińcy mogli czuć się skrzywdzeni, poniżani, kolonizowani przez
                  Polaków. Na pewno II Rzeczpospolita nie była państwem szanującym prawa
                  mniejszości. Ale czy dopuszczalny jest taki sposób walki o własne państwo i
                  niepodległość, polegający na zabijaniu i wypędzaniu ludności cywilnej innej
                  narodowości?
                  Sądzę, że Ukraińcy bardzo by zyskali w polskich oczach, gdyby był jednak ten
                  drobny gest ze strony prezydenta Kuczmy.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 06:28
                    Obie Twoje wypowiedzi potwierdzają tylko moje odczucia wobec Ciebie - Brawo
                    Kolego. Oby więcej tak myślących Współrodaków. Uważam, że ważne jest aby to
                    Polacy przy każdej mozliwości wyciągali pierwsi dłonie w geście Pokoju. Będzie
                    to na pewno odbierane jako swiadectwo kultury i potwierdzenie,że słuchamy Głosu
                    Naszego Wielkiego Rodaka. Ukraińscy Grekokatolicy są z Niego Dumni, a z rozmów
                    z Nimi wiem jak bardzo przeżywali Jego Wizytę we Lwowie.
                    • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 18.07.03, 17:27
                      Witam wszystkich serdecznie,

                      Informuję niniejszym, że już przetłumaczyłem dwa wspomnienia pośmiertne
                      o ks. Nehrebeckim, proboszczu gr.kat. z Zalesia k. Rzeszowa. Oba
                      pochodzą z "Nywy" za 1927 r. i zawierają sporo danych nie tylko o samym
                      ich bohaterze, ale i o życiu religijnym grekokatolików na tych terenach
                      w II poł. XIX i na pocz. XX w.

                      Tekst zostanie opublikowany na stronie WWW Parafii Greckokaktolickiej pw.
                      Narodzenia NMP w Lublinie: www.mateusz.pl/goscie/grekat

                      Niestety, z powodu wyjazdu naszego webmastera trzeba będzie na to poczekać
                      pzrynajmniej gdzieś tak do przyszłego tygodnia. Gdy tekst się ukaże, podam
                      dokładny link.

                      Pozdrawiam serdecznie,
                      subdiakon Piotr
                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 18:53
                        Pozdrawiam Księdza. Cierpliwość będzie więc nagrodzona.Jeśli mógłbym o coś
                        prosić - interesujące byłoby też tłumaczenie Posłania Kard. Lubomira
                        na "Mateuszu"- na wzór przekładu Metropolity Szeptyckiego.
                        Pozdrawiam z deszczowego Rzeszowa.
                        Ps Czy czytał Ksiądz ciekawe wspomnienie Gumniskiego o Ks. Holince - okazał
                        się przecież godnym następcą ks.Nehrebeckiego. Ciekawi mnie jego dalszy los w
                        Sovietach - czy wie Ksiądz coś na ten temat?
                • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.03, 20:05
                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                  > dzień dobry. W trakcie wędrówek po forach spotkałem się nie z niechęcią
                  > Ukraińców do Polaków ale raczej z "zoologiczną" nienawiścią Polaków do
                  > Ukraińców. Rozumiem,że w większości przypadków te negatywne uczucia
                  to "choroba
                  >
                  > wieku młodzieńczego" ale np w jednym z forów /przy okazji sobotnich
                  artykułów/
                  > spotkałem głosy które mnie zastanowiły....

                  Witam po przerwie i pozdrawiam.
                  Piotrze wydaje mi sie, ze nie jest az tak zle jak napisales w swoim poscie,
                  czesc tej nienawisci jest jak mysle spowodowana tym, ze nasi ukochani rzadzacy
                  przez 58 lat nie mowili nic na temat konfliktu polsko-ukrainskiego 1942/43 -
                  1947, az tu nagle kazda gazeta, kazda rozglosnia radiowa itp... epatuje ludzi
                  szczegolowymi opisami wydarzen na Wolyniu, nie wglebiajac sie w podloze
                  historyczne i w ogole szerszy aspekt tych wydarzen. Czesc Internautow to
                  ludzie jeszcze mlodzi i nalezy miec nadzieje, ze zaczna poznawac historie i
                  wyciagac wnioski. Chociaz czesc z nich na pewno bedzie "wiedziala swoje" i do
                  tradycyjnych "wrogow polskosci" - Zydow dolacza jeszcze Ukraincy, ale nie ma
                  rady w kazdym kraju jest jakas grupka chorych z nienawisci.
                  Co do sladow strasznych przezyc w genach to wydaje mi sie ze znakomita
                  wiekszosc tych internautow, a raczej ich bliskich nie zna tych wydarzen z
                  wlasnych przezyc.
                  W temacie przepraszania ciekawym jest fakt, ze jak p. Kwasniewski przeprosil
                  Zydow za Jedwabne to zrobil sie wrzask, natomiast dzielni patrioci smialo
                  domagaja sie przeprosin chyba od wszystkich Ukraincow na swiecie co najmniej
                  do siodmego pokolenia.


                  > Mnie osobiście jako .../no nieważane kogo/ nie bardzo podrywają do boju
                  > straszne opisy tych czy innych zbrodni, wspomnienia rozkładających się w
                  ziemi
                  > prochów ofiar z tej czy innej strony. Uważam,że nauka historii tych narodów
                  i
                  > ich współżycia jest bardzo ważna - ale ważniejsza jest współcześność i
                  > przyszłość. No to co dyskutujemy dalej ?

                  Dyskutujemy, dyskutujemy....
                  Z nieceierpliwoscia oczekuje na kolejne ciekawe teksty.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 21.07.03, 22:37
                    Witam - w każdym ,w zasadzie jakoś takoś konstruowanym poście - dobrze jeśli
                    jest elemnent drobnej powokacyjki - no bo i dyskusja nie zawisa w martwym
                    punkcie a i może wywoła się wilka z lasu.Stąd też i element czarnowidztwa w
                    mojej wypowiedzi - ale opłacało się, chociażby po to aby obudzic z wakacyjnej
                    sjesty Januarego i Ciebie.
                    A teraz z innej beczki - odwiedziłem w weekend okolice Rymanowa - zapaliłem
                    świeczkę na pradziadkowym cerkwisku, a i wstąpiłem do Bałucianki gdzie
                    pofilmowałem po n - ty raz piękną górską wioseczkę i jedyną zachowaną z trzech
                    cerkiewek w pradziadkowej parafii, a i "boski" krajobraz . No i dokonałem
                    odkrycia - odkryciem tym jest Pan Antonii Barć - Polak pamietający Łemków, a i
                    podtrzymujący tradycję łemkowskiej rzeżby - lipowych talerzy,tacek z
                    drewnianymi roslinkami , wieszaków na łyżki i prostych świątków. Mieszka
                    naprzeciw cerkwi za potokiem. Przeszło 80 letni staruszek /rocznik 1921/
                    opowiedział mi o wysiedleniach Łemków " Ta Panie , przyszli żołnierze - Polacy
                    i kazali się im wynosić w 24 godziny,Zapakowali się na wozy i w otoczeniu
                    wojska pojechali na stację do Wróblika. Tam ponad miesiac czekali na pociąg co
                    ich wywózł na wschód. Dobrzy byli ludzie, my nic do nich nie mieli. Gdy Polacy
                    rozebrali cerkiew w Desznie to i tacy jedni przyszli do naszej wioski. My nie
                    dali rozebrać cerkwi i niszczyć nagrobków.
                    Chociaż Polacy z tej wioski, nas tu było 5 rodzin a Łemków 50, chodzili do
                    kościoła do Krolika Polskiego."
                    Tyle Pan Barć.
                    " Prawdziwy" Łemko pisał mi z Ameryki w odpowiedzi na pytanie o czas wysiedleń
                    Łemków z Deszna i okolic "Rodzina mówiła mi, że jak wyjeżdzali to były przy
                    drodze czerwone czereśnie, mnie to oznacza że 27 czerwca, na Władysława"

                    Spisuję wypowiedź Pana Barcia z taśmy filmowej,słucham jego opowieści o
                    przegranych staraniach w sprawie remontu niszczejącej cerkwi i oglądam jego
                    rzeżbione cudeńka...a zapakowałem ich całą siatę.
                    Potem poszliśmy przez cudowne Przymiarki,pogryzając pachnące maliny do gwarnego
                    Iwonicza, gdzie polonijne dzieciaki wywijały polonezy na estradzie.

                    Wiesz, Radku - namawiam - rusz kiedys do podrymanowskiej Bałucianki, kup
                    rzeżbiony talerz u pana Barcia /tylko prosze nie targuj się o te 9 - 10 zł/,
                    zapytaj o dawne dzieje - ale pospiesz się, ludzie tak szybko przemijają.
                    Ps A z moimi unitami jeszcze nie skończyłem, no nie...Teraz czekam na
                    publikację sbdk Piotra
                    • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 06:44
                      Drogi Kolego pogódźmy się - na znak zgody dedukuję Ci wiersz Kazimierza
                      Wierzyńskiego "Lekcja konwersacji"

                      "Nie mów o Polakach i Żydach
                      to pole minowe

                      Nie mów o Polakach i Ukraińcach
                      to pole minowe

                      Nie mów o Polakach i Czechach
                      to pole minowe

                      Nie mów o Polakach i Litwinach
                      to pole minowe

                      Nie wstępuj na pole minowe
                      Wylecisz w powietrze

                      Są jeszcze inne
                      na które wstąpiliśmy przedtem
                      I także nie ma o czym gadać

                      Tak było dawniej
                      Tak jest teraz
                      I tak będzie zawsze
                      Póki będziemy paść się
                      Na łące zacietrzewionych osłów"

                      Sorry za słowa w finale - ale to nie moje.
                      Ps Wyluzuj się Drogi Panie Elekonie, są wakacje a ja siedzę w robocie /czy to
                      nie wystarczająca kara dla mnie?/i kocham cały świat . Po co ta kolubryna
                      słowna - powiedz proszę coś spokojnego do naszego tematu
                      • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 14:08
                        Gość portalu: Piotr napisał(a):

                        > Drogi Kolego pogódźmy się - na znak zgody dedukuję Ci wiersz Kazimierza
                        > Wierzyńskiego "Lekcja konwersacji"
                        >
                        > "Nie mów o Polakach i Żydach
                        > to pole minowe
                        >
                        > Nie mów o Polakach i Ukraińcach
                        > to pole minowe
                        >
                        > Nie mów o Polakach i Czechach
                        > to pole minowe
                        >
                        > Nie mów o Polakach i Litwinach
                        > to pole minowe
                        >
                        > Nie wstępuj na pole minowe
                        > Wylecisz w powietrze
                        >
                        > Są jeszcze inne
                        > na które wstąpiliśmy przedtem
                        > I także nie ma o czym gadać
                        >
                        > Tak było dawniej
                        > Tak jest teraz
                        > I tak będzie zawsze
                        > Póki będziemy paść się
                        > Na łące zacietrzewionych osłów"
                        >
                        > Sorry za słowa w finale - ale to nie moje.
                        > Ps Wyluzuj się Drogi Panie Elekonie, są wakacje a ja siedzę w robocie /czy to
                        > nie wystarczająca kara dla mnie?/i kocham cały świat . Po co ta kolubryna
                        > słowna - powiedz proszę coś spokojnego do naszego tematu.


                        No dobra. Zacznę od małego wyjaśnienia. Trochę jestem zawirowany, bo nocą z
                        niedzieli na poniedziałek wracałem z małego urlopu do tej skrzeczącej
                        rzeczywistości. Jak się okazuje skrzeczącej bardziej niż się spodziewałem.
                        Odsypianie w dzień jednej nocy dało noc następną absolutnie bezsenną, a przy
                        tym trochę rozdrażnioną. Mam jeszcze parę dni wolnego, ale chyba nie wytrzymam
                        w robocie do końca wakacji.

                        Teraz co do Ciebie Piotrze. W przeciwieństwie do wielu ludzi lubię przed
                        pojednawczymi gestami powiedzieć co mi leży na wątrobie. Po prostu unikamy
                        wtedy słodkawego fałszu. I wtedy dopiero możemy naprawdę szczerze i przyjaźnie
                        zacząć rozmawiać. Jesli nie chcemy tego robić, to znaczy że nie jesteśmy
                        naprawdę gotowi rozmawiać i wybaczać mimo wszystko, że niewiele nam trzeba,
                        żeby wykopywać topory wojenne, więc po co się brać za sprawy i krzydy dużo
                        poważniejsze? Co do min i pół minowych, to mam wrażenie Piotrze,
                        że masz niezłą zabawę w podkładaniu forumowych min w tym wątku i patrzeniu jak
                        na kolejnych ja wylatuję w powietrze. Ale to może taki subiektywny mój osąd.
                        Co do Ukraińców. Zdania co do ich przeszłości nie zmieniam i nie zmienię chyba.
                        Ale to naprawdę nieszczęśliwy i biedy naród, któremu należy się od życia
                        jeszcze dużo lepszych dni. Życzę im WIELKODUSZNOŚCI, zastąpienia pamięci
                        krzywd, radością może najpierw współpracy z Polakami, współpracy naszych państw
                        (i małymi przyjaźniami ludzi), na której skorzystają, i co tu dużo gadać,
                        przebudowy mentalności większości obywateli tego państwa. Potem pewnie naszego
                        pojednania. Do tego trzeba jednak, żeby i oni i my wyszli z synmdromu
                        oblężonej twierdzy, który polega na tym głownie, że w każdym usłyszanym słowie
                        szuka się drugiego i trzeciego dna, a to co się usłyszy i czego sie w gruncie
                        rzeczy nie słucha merytorycznie, służy nie pojednaniu i zrozumieniu, tylko
                        ustawieniu rozmówcy do bicia według pasującej nam sztancy. Było to widoczne i
                        tu i w czasie "wołyńskich dyskusji" w prasie ukraińskiej. Może i ja czasem w
                        coś takiego niechcący wdepnąłem, nie wiem. Wierz mi, że przeżycia najbliższych,
                        ich opowiadania, fakt że istnieję tylko dlatego, ze komuś udało się uciec
                        przed ukraińskim mordercą (piszę to nie w kontekście stereotypu czy
                        zjadliwości, a historii po prostu), może czasem czynić, że mój dystans do wielu
                        spraw nie jest taki jak powinien być. Ale staram się, mimo wszytstko, choć nie
                        zamierzam w imię pojednania zamazywać prawdy historycznej ani zrównywać kata z
                        ofiarą. Tak samo jak nie jest moim zamiarem obarczanie odpowiedzialnością
                        kolejnych pokoleń Ukraińców za to co robili ich przodkowie. Ważne jest dla mnie
                        tylko to, co od nich samych słyszę, gdy przychodzi im zmierzyć sie z własną
                        historią. Moje zastrzeżenia do nich wtedy dotyczą tylko postawy ich wobec
                        dawncyh wydarzeń i niczego więcej.

                        Najbardziej przeszkadzają nam ekstremizmy po obu stronach. Ja do takich
                        zaliczam też niektóre publikacje, które byłeś uprzejmy cytować. Jeśli zawierają
                        dane prawdziwe, to zamiast o tym pisać, należy iść do IPN-u i powinny rozpocząć
                        się odpowiednie śledztwa. Sam wtedy położyłbym chętnie kwiaty na grobach
                        ewentualncyh ukraińskich ofiar polskiej przemocy, choć w mojej rodzinie nikt
                        nigdy nie robił Ukraińcom krzywdy. Ale obawiam się że te opowieści to raczej
                        fikcja, która służyć ma tylko antypolskiemu judzeniu. Tak samo jak judzeniu,
                        ale antyukraińskiemu służą np. głupawe zdania o odzyskaniu w przyszłości Lwowa
                        i np. zbyt moim zdaniem sztywne stanowisko Polski w sprawie cmentarza Orląt
                        Lwowskich. Wszyscy, którzy chcą na płytach tego cmentarza napisów o pamięci
                        walk za polskość Lwowa, niech się zastanowią, czy podobałby im się np. taki
                        napis "poległym w walkach z Polakami za niemieckość miasta Breslau żołnierzom
                        Wermachtu" we Wrocławiu. Zresztą, może za 40-50 lat, po pełnym pojednianiu
                        naszych narodów byłoby to możliwe i nie robiło na nikim wrażenia, ale chyba
                        jeszcze nie teraz. Trzeba to brać pod uwagę, szczególnie włąśnie wtedy, gdy
                        ktoś tkwi jeszcze mocno w syndromie oblężenia o którym pisałem wyżej.

                        Zobacz
                        lwowska.galeria.w.interia.pl/cel.html
                        jest tu trochę ciekawaych zdjęć i nieco naiwnych komentarzy. Ale ten chłopaczek
                        ma jeszcze czas zmądrzeć.

                        Na razie.
                        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 16:21
                          Dziękuję - tak trzymaj. Jesli chcesz poznać prawdę strony ukraińskiej - może
                          poczytaj głos Kard. Huzara w sobotniej wyborczej /art. Przed ołtarzem
                          miłosierdzia/. Masz prawo do swoich poglądów, masz prawo lubić i nie lubić .
                          A Twój Głos po prawie miesiącu - wreszcie da się czytać.
                          Pozdrawiam
                          • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 16:42
                            Gość portalu: Piotr napisał(a):

                            > Dziękuję - tak trzymaj. Jesli chcesz poznać prawdę strony ukraińskiej - może
                            > poczytaj głos Kard. Huzara w sobotniej wyborczej /art. Przed ołtarzem
                            > miłosierdzia/. Masz prawo do swoich poglądów, masz prawo lubić i nie lubić .
                            > A Twój Głos po prawie miesiącu - wreszcie da się czytać.
                            > Pozdrawiam

                            Ja też dziękuję. Twój Głos o dziwo też daje się czytać po dłuższej przerwie.
                            Wbrew pozorom nie zmieniam zdania i nie piszę wciąż czego innego. Może to tylko
                            Ty zacząłeś chcieć spoglądać przez dziurkę w kartonie w inny rejon obrazu mojej
                            forumowej osobowości.
                            Poglądy staram się mieć uniwersalne, choć czasem bezlitośnie czytelne, nie
                            nacjonalistyczne, co jak sądzę nie przeczy zdrowemu, otwartemu na innych
                            patriotyzmowi po obu stronach.

                            Co do prawdy, jest jedna, a nie polska, ukraińska czy niemiecka, to tylko
                            my do niej często nie dorastamy, nie chemy, nie czujemy się na siłach czy nie
                            jesteśmy w stanie jej udźwignąć.
                            Moje miłosierdzie każe mi nie tyle zapominać, bo do tego nie mam ani ja ani Ty
                            prawa, ale dawać czas na zmierzenie się z historią i na jej zrozumienie, bez
                            zdań typu "tak, ale", "a wy wcześniej to czy tamto". Bo człowiek jest słaby i
                            ułomny, lubi żyć mitami o samym sobie i wiecznie mieć na wszystko alibi.

                            Z uznaniem odnotowuję publikacje i wypowiedzi (cytowane w przywoływanych
                            wcześniej przeze mnie linkach) byłego premiera Ukrainy i przedstawicieli
                            kościoła ukraińskiego o tym co naprawdę wydarzyło się 60 lat temu i nazywanie
                            przez nich rzeczy po imieniu. To akt dużej odwagi wobec jeszcze wciaż w
                            przeważajacej mierze ksenofobicznych wobec Polaków ukraińskich elit i
                            społeczeństwa. Szkoda, że na podobny gest nie zdobył się prezydent Kuczma.
                            Miałoby to całkeim inną nośność, a Poryck mógłby stać się konfesjonałem w
                            którym być może dokonałoby się daleko niosące się przebaczenie.

                            Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukraińców,
                            wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z
                            kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także
                            mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia krzywdy,
                            w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym
                            potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu państw
                            zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie.
                            • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.03, 16:59
                              Dzięki za namiar na list kardynała Lubacziwskiego.
                              Ja też zachęcam do przeczytania fragmentów homilii Biskupa Głódzia:

                              www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1584137.html

                              Pozdrawiam.
                              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 22.07.03, 22:32
                                Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już kiedyś.Na
                                stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko -
                                habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze
                                nieudolnej/transkrypcji :
                                "Imn narodnyj"

                                Boże,budi pokrowitelem
                                Cesariu,jeho krajam!
                                Krepkij wieroju prawitel
                                Mudro haj prowidit nam
                                Pradidnu Jeho koronu
                                Boronim ot woroga!
                                Tiesno iz Habsburskom tronom
                                Spletłas Awstrii cydba!
                                /.../

                                Ciel haj budie odna:
                                Szczast Cesariu, szczast dierżawie

                                Wo wiki postoit Awstria!"
                                Koniec przydługie cytatu.

                                A Austria - nie postajała tak długo.
                                Mam w zbiorach kartę pocztową : datowana 3.11.1914

                                Nadawca pisze : W odpowiedzi donoszę przedewszystkiem, że i u mnie w tych
                                czasach brak missaliów, a szkody kozacy nie zrobili, bo ich tu nie było. Byli w
                                Darowie i Rymanowie, tu jednak nie doszli,za co Bogu dzięki,Łączę serdeczne
                                pozdrowienia. Ks. Moszkowicz.
                                Adresat : Wielebny Ksiądz Antonii Typrowicz,wiel.ks. Katecheta Dukla.
                                Na ukos karty pieczęć "K.K. Gendarmerienpostenkommando" - Zenzuriet
                                Karta przedstawia podkolorowany widok wsi Daliowa ; z prawej na wzgórku
                                trójwieżowa cerkiew, w środku plebania. Na przodzie stoją Łemkowie w strojach
                                ludowych.
                                Ta karta - to pamiątka po pierwszej ofensywie carskiej I wojny.

                                Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk.
                                Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych.
                                Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej
                                karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem wtedy
                                zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o
                                zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała :
                                "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w swoim
                                stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było
                                epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na
                                Łemkowszczyżnie . Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i
                                przeniósł się z Daliowej do Deszna.

                                Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się dobrze /nawet
                                plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy.

                                W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki,
                                kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance.
                                Pozdrawiam
                                • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 23.07.03, 20:14
                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                  > Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już
                                  kiedyś.Na
                                  > stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko -
                                  > habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze
                                  > nieudolnej/transkrypcji :
                                  > "Imn narodnyj"
                                  > Boże,budi pokrowitelem
                                  > Cesariu,jeho krajam!
                                  > Krepkij wieroju prawitel
                                  > Mudro haj prowidit nam
                                  > Pradidnu Jeho koronu
                                  > Boronim ot woroga!
                                  > Tiesno iz Habsburskom tronom
                                  > Spletłas Awstrii cydba!

                                  Pozwolę sobie skorygować transkrypcję:

                                  "Boże, budy pokrowytel,
                                  Cisariu, joho krajam!
                                  Kripkyj wiroju prawytel,
                                  mudro chaj [może być też "naj", jedno i drugie jest skrótem od "nechaj" -
                                  s.P.S.] prowodyt' nam!
                                  Pradidnu Joho koronu
                                  Boronim od woroha,
                                  Tisno iz Habsburźkym tronom
                                  Spłełaś Awstriji sud'ba!"

                                  Po polsku zaczyna się "Boże wspieraj, Boże ochroń", a kończy "bo z Habsburgów
                                  tronem złączon jest na wieki Austrii los".

                                  Proponuję zajrzeć do biografii Franciszka Józefa I, tej z serii Ossolineum;
                                  jest tam pełny teskt hymnu z dodatkowymi zwrotkami
                                  okolicznościowymi "Franciszkowi Józefowi i Elżbiecie Boże szczęść...".


                                  > Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk.
                                  > Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych.
                                  > Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej
                                  > karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem
                                  wtedy
                                  >
                                  > zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o
                                  > zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała :
                                  > "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w
                                  swoim
                                  > stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było
                                  > epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na
                                  > Łemkowszczyżnie.

                                  Albo zostało wpisane przez opinię społeczną w ten konflikt. Cerkiew się spaliła,
                                  a "starorusini" przypisali to zwolennikom opcji ukraińskiej. Co nie znaczy, że
                                  wersja Babci-Rusinki nie jset prawdziwa - byłbym atoli ostrożny. Podobne
                                  historie opowiadano na Podlasiu i Chełmszczyźnie - pożary drewnianych cerkiewek
                                  przejętych przez Kościół prawosławny w 1875 r. tłumaczono działaniem umyślnym
                                  Rosjan, chcących w ten sposób "wymieniać" budowle miejscowe na ceglane cerkwie
                                  w stylu "imperialno-staroruskim". Nie mówie, że czasem tak nie bywało, ale...
                                  zalecam ostrożność.
                                  W każdym razie istotnie obecna cerkiew w Daliowej należy - o ile pamiętam
                                  zdjęcie - do tzw. ukraińskiego stylu narodowego, a ta poprzednia, na ile
                                  to można wywnioskowac z opisu, była w stylu łemkowskim.
                                  Zaraz powiecie, że "każda pliszka swój ogonek chwali" - ale nic na to nie
                                  poradzę, że mi się bardziej podoba styl "narodowo-ukraiński" z kopułami,
                                  zakorzeniony w tzw. baroku kozackim (weźmy np. cerkiew na polu bitwy pod
                                  Beresteczkiem albo...cerkiew gr.kat. w Lublinie).



                                  > Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i
                                  > przeniósł się z Daliowej do Deszna.

                                  Nie dziwię się. Jak się ta cerkiew spaliła, to jedna sprawa, ale jaka musiała
                                  być tam atmosfera...

                                  > Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się
                                  dobrze /nawet
                                  > plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy.

                                  Z tą Daliową to arcyciekawa historia i to całkiem współczesna. Mieszkają tam
                                  polscy osiedleńcy, którzy jednakże są życzliwie nastawieni do Kościoła
                                  greckokatolickiego i wystąpili nawet z inicjatywą, by odprawiać dla nich
                                  bizantyjską Liturgie w daliowskiej cerkwi (!). Oczywiście, wymagałoby to
                                  wyjścia poza wizję Kościoła greckokatolickiego jako swego rodzaju "Kościoła
                                  dla Ukraińców" (grekokatolik=Ukrainiec), pewnego wysiłku duszpastersko-
                                  organizacyjnego (trzeba by albo odprawiać po polsku - nie ma na razie
                                  przekładów zdatnych do użytku liturgicznego - albo przynajmniej wydać taki
                                  modlitewnik, jak swego czasu ks. Nehrebecki dla Zalesia, nb. takich
                                  modlitewników było więcej), ale dla przyszłosci Kościoła gr.kat. w Polsce
                                  miałoby znaczenie kluczowe. Stąd - chociem zdeklarowany Ukrainiec, członek
                                  ZUwP etc. - jako grekokatolik i duchowny UKGK jestem całym sercem za.


                                  > W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki,
                                  > kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance.

                                  Moja Żona bardzo lubi te okolice, ale dopóki nasza córeczka jest w wieku
                                  poniemowlęcym, o wojażach musimy zapomnieć.

                                  Pozdrawiam serdecznie,
                                  subdiakon Piotr

                                  PS. Postaram się jeszcze znaleźć broszurkę "Wyjaśnienia do historii synodów
                                  lwowskich z 1891 i 1897 r.", traktującą o próbach wprowadzenia obowiązku
                                  celibatu księży. W opracowaniu broszurki w latach 20-ych (gdy sprawa celibatowa
                                  rozgorzała na nowo)
                                  brał udział synodalny weteran, ks. Nehrebecki, który dzielnie stawiał czoła
                                  zakusom na małżeństwa księżowskie na synodzie prowincjalnym w 1891 r.

                                  s.P.S.
                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 21:50
                                    Witam Księdza, najpierw pozdrowienia Dla Rodzinki Księdza.
                                    Jakoś tak się składa,że pewno dzięki nie wprowadzeniu celibatu dla
                                    świaszczanników unickich z końcem XiX wieku jestem na tym świecie.
                                    Mój pradziadek był ojcem 5 - rga dzieci ,a moja babcia była jego najmłodszą
                                    córką. W miarę rozwijania wątku - napiszę tu i rodzie świaszczenników,którego
                                    niestety ostanim ogniwem był mój pra..., i o żmudnych poszukiwaniach geanalog.
                                    Kurtynkę pewno trzeba będzie powoli odsłaniać :)

                                    Trochę pracę ulatwił mi "scalający" schematyzm Błażejowskiego, ale też dzięki
                                    współpracy e-mailowej zyczliwego Łemka z USA.

                                    Co do uwag pozostałych - DZIEKUJE - prosze o jeszcze!!!

                                    Styl tamtej/z pocztówki/ daliowskiej cerkwi nazwał bym stylem przejściowym -
                                    podobna była w sylwetce do "żyjącej" w Zawadce Rym. /cudowna wioseczka z
                                    zachowanym kompletem chyż/ oraz tej we Wróbliku szlacheckim.

                                    Gusty nie podlegają dyskusji - ale uważam,że styl "narodowy ukraiński" jest
                                    OKROPNY w porownaniu do subtelności cerkwi łemkowskich od Szczawnego po
                                    Powrożnik. Ale i te "baniaste" - Chwała Bogu jesli przetrwały :)

                                    Serdecznie pozdrawiam

                                    • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.07.03, 21:57

                                      Witam Piotrze
                                      Najwieksze zaciekawienie wzbudzaja te poszukiwania, na pewno byly trudne, ale
                                      jak piszesz pochodzisz z rodziny wyksztalconej, zyjacej rowniez w srodowisku
                                      miejskim, na pewno w jakis sposob to ulatwialo, no i dokumenty nie zostaly
                                      wywiezione. W swoich poszukiwaniach opieram sie na pamieci i okruchach
                                      dokumentow, poniewaz duza ich czesc zostala wywieziona przez wladze sowieckie
                                      po 17 IX 39, szczegolnie parafialne... Natomiat zupelnie przypadkiem
                                      odnalazlem "zaginiona" czesc rodziny (swiat jest maly), ale to temat na
                                      pozniej.
                                      Jesli chodzi o architekture cerkiewna to najblizsze sa mi drewniane "proste"
                                      Cerkwie, chociaz Lemkowskie znam niestety tylko z fotografii.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 06:40
                                        Radku - czas Ci ruszyć na południe !:-)
                                        Przepraszam że chwilowo zahamowałem swój słowotok, ale inne zajęcia, witam
                                        najbliższych szczęściarzy wracających z "ciepłych krajów" etc.
                                        A propos cerkiewek - widzę tu potrzebę, chociażby dla Ciebie, napisać też i tu
                                        o tym. Oj ponabijamy, boję się tych postów!

                                        A w Przemyślu - wyobraż sobie - po dwóch moich postach - "nabrali wodę w usta" -
                                        dziwna, naprawdę dziwna tam sytuacja

                                        Serdecznie pozdrawiam
                                • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 00:40
                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                  > Mam przed sobą stary modlitewnik ruski z 1906 roku. Mowiłem o nim już
                                  kiedyś.Na
                                  >
                                  > stronie 133 znajduję prawdziwy rarytas historyczny- ruski tekst cesarsko -
                                  > habsburskiego hymnu. Posłuchajcie kilku fragmentów w mojej /jak zawsze
                                  > nieudolnej/transkrypcji :
                                  > "Imn narodnyj"
                                  >
                                  > Boże,budi pokrowitelem
                                  > Cesariu,jeho krajam!
                                  > Krepkij wieroju prawitel
                                  > Mudro haj prowidit nam
                                  > Pradidnu Jeho koronu
                                  > Boronim ot woroga!
                                  > Tiesno iz Habsburskom tronom
                                  > Spletłas Awstrii cydba!
                                  > /.../
                                  >
                                  > Ciel haj budie odna:
                                  > Szczast Cesariu, szczast dierżawie
                                  >
                                  > Wo wiki postoit Awstria!"
                                  > Koniec przydługie cytatu.
                                  >
                                  > A Austria - nie postajała tak długo.
                                  > Mam w zbiorach kartę pocztową : datowana 3.11.1914
                                  >
                                  > Nadawca pisze : W odpowiedzi donoszę przedewszystkiem, że i u mnie w tych
                                  > czasach brak missaliów, a szkody kozacy nie zrobili, bo ich tu nie było. Byli
                                  w
                                  >
                                  > Darowie i Rymanowie, tu jednak nie doszli,za co Bogu dzięki,Łączę serdeczne
                                  > pozdrowienia. Ks. Moszkowicz.
                                  > Adresat : Wielebny Ksiądz Antonii Typrowicz,wiel.ks. Katecheta Dukla.
                                  > Na ukos karty pieczęć "K.K. Gendarmerienpostenkommando" - Zenzuriet
                                  > Karta przedstawia podkolorowany widok wsi Daliowa ; z prawej na wzgórku
                                  > trójwieżowa cerkiew, w środku plebania. Na przodzie stoją Łemkowie w strojach
                                  > ludowych.
                                  > Ta karta - to pamiątka po pierwszej ofensywie carskiej I wojny.
                                  >
                                  > Daliowa - dawna łemkowska wioska przy samej granicy słowackiej, koło Jaślisk.
                                  > Byłem tam wielokrotnie - pierwszy raz chyba w początkach l.70 tych.
                                  > Zauważyłem już wtedy,że cerkiew która tam stoi jest inna niz ta na tej starej
                                  > karcie. Ma potęzną kopułę pośrodku sylwety drewnianego budynku. Zapytałem
                                  wtedy
                                  >
                                  > zyjącą jeszcze wtedy moją Babcię "Rusinkę" /spędziła w Daliowej młode lata/ o
                                  > zmianę w wyglądzie cerkwi .Odpowiedziała :
                                  > "w 1931 roku Ukraińcy spalili naszą cerkiew, bo chcieli wybudować nową w
                                  swoim
                                  > stylu" Dopiero wiele lat pózniej domysliłem się,że spalenie cerkwi było
                                  > epizodem konfliktów pomiędzy ukrainofilami i moskalofilami na
                                  > Łemkowszczyżnie . Po tym smutnym wydarzeniu mój pradziadek zmienił parafię i
                                  > przeniósł się z Daliowej do Deszna.
                                  >
                                  > Paradoksem w tej historii jest to , że daliowska cerkiew ma się
                                  dobrze /nawet
                                  > plebania się zachowała/ , a desznieńskie cerkwisko - pokrywają pokrzywy.
                                  >
                                  > W wakacyjnych wędrówkach warto podjechać w tamte strony - stare kapliczki,
                                  > kilka cerkwi - no i Pan Barć w Bałuciance.
                                  > Pozdrawiam

                                  To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to
                                  skandal i złe świadectwo naszej kultury.

                                  Mało wiem o Łemkach, Bojkach, ale z tego co słyszałem, choć traktowani przez
                                  Ukriańców jako część ich narodowości (pewnie słusznie), raczej nie cieszyli się
                                  jako niepewny element ich sympatią. Byli mniej podatni na nacjonalistyczną
                                  propagandę i chyba chcieli żyć z polskimi sąsiadami w przyjaźni. To zasłyszane
                                  i wyczytane opinie, może napiszesz Piotrze coś więcej o Bojkach i Łemkach?
                                  PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu: spolonizowani
                                  Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie?
                                  Pozdrawiam.
                                  • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 16:58
                                    Witaj

                                    Odnosząc się do twojej poniższej wypowiedzi - muszę sprostować - "mój obszar"
                                    to NIE SĄ BIESZCZADY to WSCHODNI OBSZAR BESKIDU NISKIEGO albo ŚRODKOWO-
                                    WSCHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA

                                    To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to
                                    > skandal i złe świadectwo naszej kultury.

                                    Może nie ze wszystkimi cerwiami (mówiąc ogólnie o naszych Karpatach} tak jest -
                                    chociażby z dziś prawosławną w Szczawnem, obiema cerkwiami w Komanczy, dużo
                                    dalej w Chyrowej czy np cudownej Mochnaczce.
                                    Bałucianka - to krośnieński skandal, ofiara tamtejszej urzędniczej ksenofobii i
                                    głupoty, a teraz gdy wybudowano w tej miejscowości nowy kościólek - serce boli
                                    na myśl o dalszym losie tej cerkwi. Rozmawiałem o tym z Panem Barciem i miły
                                    staruszek - autor uwspółcześnionego wystroju rzeżbiarskiego/bardzo udanego/tej
                                    cerkwi jako byłego już kościoła ubolewał razem ze mną nad tą sytuacją.

                                    Okazjonalne reportaże TW3 /był taki o Bałuciance kiedyś/ - też niczego nie
                                    załatwiają, a ponoć obiecane dotacje z UE - przy obecnych układach mafijnych od
                                    Góry do Dołu ....

                                    > Mało wiem o Łemkach, Bojkach, -

                                    wybacz na razie zostawię ten temat - może January go ruszy , albo Darek-Gość
                                    jak wróci z urlopu

                                    > PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu:
                                    spolonizowani
                                    > Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie?
                                    Dziękuję za to pytanie - taki kubełek zimnej wody na otrzeżwienie i powrót do
                                    zasadniczego wątku Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym
                                    stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i
                                    Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/. O
                                    ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w
                                    kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego osadnictwa
                                    na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w
                                    maju. Bo o kozackim pochodzeniu ludności Tarnawki,Gwożdzianki i Blizianki - też
                                    już mówiliśmy w spokojniejszych czasach.
                                    Do tego tematu jeszcze wrócę

                                    Ps czytałem Twoje bardzo ciekawe głosy w dyskusjach o trasie zamkowej i
                                    przebudowie ul.Słowackiego. Tam też gdzieś wspomniałeś o przebudowie wnętrza
                                    cerkwi zalesianśkiej / chyba przy kwestii ochrony konserwatorskiej resztek
                                    podpromia/.Czy Twoje tresci świadczą o zaiteresowaniach urbanistyczno -
                                    architeckich ?
                                    Ciekawe co zrobiono na Zalesiu z ruskimi napisami na łukach "tęczowych" nad
                                    obrazami w bocznych ołtarzach - pewno zamalowano albo ...
                                    Serdecznie pozdrawiam - muszę jeszcze przed wieczorem zacząć ciąg dalszy "A ja
                                    dalej swoje..."
                                    • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.07.03, 21:22
                                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                      Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym
                                      > stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i
                                      > Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/.
                                      O
                                      > ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w
                                      > kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego
                                      osadnictwa
                                      > na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w
                                      > maju.

                                      Dobry wieczor,
                                      z niecierpliwoscia oczekuje na blizsze informacje na powyzszy temat, jak wiesz
                                      pogranicze Ukrainsko-Bialoruskie jest bliskie mojemu sercu.
                                      To co napisales bardzo mnie zaciekawilo, szczerze mowiac myslalem ze ludnosc
                                      bialoruska jest raczej malo mobilna, chociaz kto wie... czesc mojej "ruskiej"
                                      rodziny przywedrowala nad Bug z okolic Grodna (przez miejscowych Rusinow tacy
                                      ludzie byli okreslani jako "licwiny") i dosyc dobrze wkomponowala sie w
                                      tamtejsza mozaike etniczna.
                                      Jeszcze kilka takich rozmow i zupelnie przestaniemy byc anonimowi.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 22:16
                                        O dość przymusowej mobilności przybyszów do Zalesia pisal zarówno Szczęsny
                                        Morawski - cytowany już w maju na początku tej dyskusji jak i Ks. Malak -
                                        analogicznie cytowany autor "dziejów parafii Słocina". Mówiliśmy wtedy o
                                        sugerowanej przez tych autorów wymianie poddanych z woli albo któregoś z
                                        Branickich albo Pileckiego - starosty grodeckiego. Moim zdaniem są to raczej
                                        historyczne spekulacje - barwne ale o ograniczonej wiarygodności. W związku z
                                        nimi właśnie czytałem o alternatywnym pochodzeniu kolejnych "zasiedleńców"
                                        włości zalesiańkich.
                                        Przykro mi,że przed weekendem nie zdążę ruszyć kolejnych "gadek" - ale czas mi
                                        się pakować.
                                        Do zobaczenie po niedzieli - może odezwę się w niedzielny, późny wieczór

                                        Kordialnie Pzdr
                                        • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.07.03, 22:24
                                          Milego weekendu.
                                    • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 13:46
                                      Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                      > Witaj
                                      >
                                      > Odnosząc się do twojej poniższej wypowiedzi - muszę sprostować - "mój obszar"
                                      > to NIE SĄ BIESZCZADY to WSCHODNI OBSZAR BESKIDU NISKIEGO albo ŚRODKOWO-
                                      > WSCHODNIA ŁEMKOWSZCZYZNA
                                      >
                                      > To fakt, Bieszczady są warte częstcyh odwiedzin, a niszczejące cerkwie to
                                      > > skandal i złe świadectwo naszej kultury.
                                      >
                                      > Może nie ze wszystkimi cerwiami (mówiąc ogólnie o naszych Karpatach} tak
                                      jest -
                                      >
                                      > chociażby z dziś prawosławną w Szczawnem, obiema cerkwiami w Komanczy, dużo
                                      > dalej w Chyrowej czy np cudownej Mochnaczce.
                                      > Bałucianka - to krośnieński skandal, ofiara tamtejszej urzędniczej ksenofobii
                                      i
                                      >
                                      > głupoty, a teraz gdy wybudowano w tej miejscowości nowy kościólek - serce
                                      boli
                                      > na myśl o dalszym losie tej cerkwi. Rozmawiałem o tym z Panem Barciem i miły
                                      > staruszek - autor uwspółcześnionego wystroju rzeżbiarskiego/bardzo
                                      udanego/tej
                                      > cerkwi jako byłego już kościoła ubolewał razem ze mną nad tą sytuacją.
                                      >
                                      > Okazjonalne reportaże TW3 /był taki o Bałuciance kiedyś/ - też niczego nie
                                      > załatwiają, a ponoć obiecane dotacje z UE - przy obecnych układach mafijnych
                                      od
                                      >
                                      > Góry do Dołu ....
                                      >
                                      > > Mało wiem o Łemkach, Bojkach, -
                                      >
                                      > wybacz na razie zostawię ten temat - może January go ruszy , albo Darek-Gość
                                      > jak wróci z urlopu
                                      >
                                      > > PS A czy wiadomo, kto właściwie mieszkał przed wojną na Zalesiu:
                                      > spolonizowani
                                      > > Ukraińcy czy może Łemkowie lub Bojkowie?
                                      > Dziękuję za to pytanie - taki kubełek zimnej wody na otrzeżwienie i powrót
                                      do
                                      > zasadniczego wątku Moim zdaniem to byli jednak spolonizowani w znacznym
                                      > stopniu Rusini - przybysze z Rusi Białej / obecnego pogranicza Białorusi i
                                      > Ukrainy/ lub migrańci z terenów rusi czerwonej /obszar lwowsko tarnopolski/.
                                      O
                                      > ich białoruskim pochodzeniu mówił mi "stary śłociniak" - ale bardziej w
                                      > kategorii domysłu. Oczywiście należy pamiętac o ciągłosci ruskiego osadnictwa
                                      > na Białej i Zalesiu od czasu śreniowiecza- była o tym mowa chyba jeszcze w
                                      > maju. Bo o kozackim pochodzeniu ludności Tarnawki,Gwożdzianki i Blizianki -
                                      też
                                      >
                                      > już mówiliśmy w spokojniejszych czasach.
                                      > Do tego tematu jeszcze wrócę
                                      >
                                      > Ps czytałem Twoje bardzo ciekawe głosy w dyskusjach o trasie zamkowej i
                                      > przebudowie ul.Słowackiego. Tam też gdzieś wspomniałeś o przebudowie wnętrza
                                      > cerkwi zalesianśkiej / chyba przy kwestii ochrony konserwatorskiej resztek
                                      > podpromia/.Czy Twoje tresci świadczą o zaiteresowaniach urbanistyczno -
                                      > architeckich ?
                                      > Ciekawe co zrobiono na Zalesiu z ruskimi napisami na łukach "tęczowych" nad
                                      > obrazami w bocznych ołtarzach - pewno zamalowano albo ...
                                      > Serdecznie pozdrawiam - muszę jeszcze przed wieczorem zacząć ciąg dalszy "A
                                      ja
                                      > dalej swoje..."

                                      Na początek szczerze przepraszam że nie odpowiedam regularnie w tym wątku.
                                      Wiem, że mam jeszcz kilka zaległych pytań do mnie, ale czasu nie starcza, a ten
                                      wątek należy do "obfitszych" na tym forum. Moje treści jakoś tam, lepiej lub
                                      gorzej, świadczą rzeczywiście o zainteresowaniach architkekturą i urbanistyką.
                                      Jedna i druga, nazwijmy to, są w kręgu moich zasadniczych zainteresowań.
                                      Co do mojego oburzenia sprawą "remontu" cerkwi na Zalesiu, to cały czas je
                                      podtrzymuję. Zobacz w "Dziejach Rzeszowa" fotografię ołtarza Serca Jezusowego
                                      ze strony 599 II tomu i porównaj to wnętrze ze stanem faktycznym, czyli tym, co
                                      zrobiono z ołtarzem, i w ogóle wnętrzem kościoła obecnie. Tego co widać na
                                      zdjęciu już w takim stanie nie zobaczysz. Renesansowo barokowa z dysretnymi
                                      bizantytjskimi cechami właściwie architkektura zaleskiej cerkwi, (właściwie
                                      należałoby napisać: "nieorenesansowo-neobarkowa"), dobrze wpisująca się w modę
                                      końca XIX wieku panującą w Rzeszowie, a może nawet nawiązujaca jakoś
                                      do "lubomirskiej" jeszcze sprzed 100 lat przebudowy fary i budowy kościoła
                                      poijarskiego, została zaburzona nijakim modernizmem galeryjek i wejść na nie.
                                      Gdzie był konserwator z PSOZ-u? Ano, konserwator trząsł się wówczas nad
                                      rozpadającymi się i zupełnie bezwartościowymi chałupami przy trasie zamkowej na
                                      Podpromiu i w innych miejscach Rzeszowa (takich "zabytków" na rzeszowskiej
                                      liście jest więcej). Co do łukowatych zwieńczeń nad obrazami, zostały one
                                      zamalowane i piszą o tym bodaj w "Dziejach", niestety strony nie podam, bo nie
                                      mogę znaleźć.
                                      W ogóle zaleska cerkiew jest moim zdaniem dziełem architkektonicznym, które
                                      świetnie reprezentuje murowany typ unickiej architektury. Autor projektu
                                      popisał się moim zdaniem znakomitym wyczuciem "charakteru unickiego", który w
                                      architkekturze wyrażał się cechami mniej bizantyjskimi niż cerkwie prawosławne,
                                      a jednocześnie nieco w wyrazie nawiązujacymi do łacińskich kościołów. Niestety
                                      nie wiem nic na temat autora czy budowniczego projektu tej cerkwi (nie musiał
                                      nim być w tamtych czasach architekt). Na budynku cerkwi, który teraz, za co
                                      chwała, jest pieczołowicie i wiernie restautrowany od zewnątrz (ostatnio kopuła
                                      z latarnią) nie ma niestety żadnej informacji o autorze projektu cerkwi, nie ma
                                      też w ogóle zadnej informacji o tym, że to obiekt zabytkowy. Co dziwi tym
                                      bardziej, ze to zabytek, jak na Rzeszów, naprawdę niepowtarzalny.
                                      Pozdrawiam serdecznie.
                            • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.03, 21:04
                              Gość portalu: Elekon napisał(a):

                              > > Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukraińców,
                              > wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z
                              > kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także
                              > mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia
                              krzywdy,
                              > w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym
                              > potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu
                              państw
                              >
                              > zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie.

                              W zwiazku z Twoim postem mam nastepujace pytanie i prosze nie odbieraj go jako
                              atak: Co chcesz przez ta wypowiedz powiedziec (chodzi mi o przytoczony
                              fragment), nie uwazam za zasadne wiazanie Prawoslawia z brakiem rozwoju
                              mentalnego, piszesz, ze nie chcesz dzialac przeciw wierze, a jednoczesnie
                              piszesz "wbrew plynacej z Prawoslawia tradycji" i co rozumiesz przez
                              mentalnosc Zachodu?
                              Pozdrawiam
                              • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.03, 00:52
                                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                > Gość portalu: Elekon napisał(a):
                                >
                                > > > Dziś, co nie będzie rzeczą łatwą, ważne jest wiązanie Ukriany i Ukrai
                                > ńców,
                                > > wbrew ich płynącej z prawosławia tradycji, choć nie przeciw ich religii, z
                                >
                                > > kulturą i mentalnością ludzi zachodu. To jest gwarancja rozwoju, także
                                > > mentalnego, i gwarancja porzucenia fobii, lęków i skrywanego poczucia
                                > krzywdy,
                                > > w czym Ukraińcy niestety są dość mocni. Ukraina to młody kraj o dużym
                                > > potencjale ludzkim i gospodarczym. Powinna zanleźć godne miejsce w kręgu
                                > państw
                                > >
                                > > zachodnioeuropejskich. Wierzę mocno, że kiedyś tak właśnie będzie.
                                >
                                > W zwiazku z Twoim postem mam nastepujace pytanie i prosze nie odbieraj go
                                > jako
                                > atak: Co chcesz przez ta wypowiedz powiedziec (chodzi mi o przytoczony
                                > fragment), nie uwazam za zasadne wiazanie Prawoslawia z brakiem rozwoju
                                > mentalnego, piszesz, ze nie chcesz dzialac przeciw wierze, a jednoczesnie
                                > piszesz "wbrew plynacej z Prawoslawia tradycji" i co rozumiesz przez
                                > mentalnosc Zachodu?
                                > Pozdrawiam

                                Witaj. Nie zarzucam nic prawosławiu ani nie chcę nikogo na siłe np. czynić
                                katolikiem. Może niezdarnie się wyraziłem. Chodziło mi raczej o większe
                                zwrócenie się mentalne i kulturowe Ukrainy ku zachodowi. Napsałem o tradycji
                                prawosławia, bo to ona w dużej mierze, decyduje, chociażby przez silne, nie
                                tylko historyczne związki cerkwi z Rosją (z tego co wiem obecnie są 2 cerkwie
                                prawosławne na Ukrainie: rosyjska i ukraińska), że oczy Ukraińców wciąż
                                bardziej zwrócone są ku wschodowi i że ich kultura, myślenie są wciąż silnie
                                naznaczona piętnem człowieka wschodu. Nie będzie to łatwe ani szybkie, bo na
                                Ukrainie dodatkowo mamy stulecia pod zarządem Carskiej Rosji a potem 70 lat
                                historii i propagandy ZSRR. Wydaje mi się jednak, że świadomość głebokiego i
                                traktowanego jako długi i głeboki proces też i w samym społeczeństwie zwrotu na
                                Zachód, nie tylko w polityce zagranicznej, ale w mentalności także (choć wcale
                                nie w religii) jest jak najbardziej na Ukrainie pożądana. Być może także tu
                                atutem będą ci, którzy wowodzą się z cerkwi unickiej, nie poddanej wpływom
                                rosyjkich partiarchów i w ogóle z Ukrainy zachodniej, która mimo wszystkich
                                żalów i pretensji do Polaków przes długie i silne związki z Polską była nieco
                                bliższa kulturze Zachodniej Europy.
                                Pozdrawiam.
                    • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.03, 21:30
                      Gość portalu: Piotr napisał(a):


                      > Wiesz, Radku - namawiam - rusz kiedys do podrymanowskiej Bałucianki, kup
                      > rzeżbiony talerz u pana Barcia /tylko prosze nie targuj się o te 9 - 10 zł/,
                      > zapytaj o dawne dzieje - ale pospiesz się, ludzie tak szybko przemijają.
                      > Ps A z moimi unitami jeszcze nie skończyłem, no nie...Teraz czekam na
                      > publikację sbdk Piotra

                      Witam,
                      Dzieki za zaproszenie, Twoje opisy naprawde zachecaja do udania sie w tamte
                      strony, niestety w to lato nie da rady - urlop juz zaplanowany (moze w zime,
                      na chwileczke).
                      Jesli chodzi o pospiech to w pelni sie zgadzam, ludzie naprawde przemijaja za
                      szybko (wiem to tez niestety z wlasnych doswiadczen)
                      Pozdrawiam
                      I z niecierpliwoscia czekam na opowiesci nt. unitow
                      • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 23.07.03, 22:04
                        W zimie możesz też tam wpaść - i w Rymanowie a szczególnie w Bałuciance działa
                        zimą "sympatyczny" chłopski orczyk i stoczek całkiem sobie - ot taki kameralny.
                        Poszedłem twoim śladem i wpadam co chwile do Przemyśla na dyskusję o "Polakach
                        i Ukraińcach" - zapowiada się ciekawie- choć pewno nie obędzie sie bez "pól
                        minowych" - wiesz, tych z wiersza dedykowanego Elekonowi

                        Pozdrawiam
                        Ps Poczytaj mój post z Sbdk Piotrem
                        • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 27.07.03, 21:17
                          "Zdejm sandały z nóg swoich i otrzep pył - bo miejsce na którym stoisz święte
                          jest" - tekst tej mniej więcej tresci przeczytałem kiedys na kamieniu
                          znajdującym sie na uroczysku leśnym powyżej domów wczasowych w Ustroniu
                          śląskim. Było to kiedyś miejsce spotkań ewangelików, który kryli się ze swą
                          wiarą w okresie kontrreformacji.
                          Słowa te przypomniały się mi kiedy w sobotni wieczór trafiłem na cerkwisko w
                          Ożannie - pieknej,letniskowej miejscowości koło Leżajska, z zalewem pachnącym
                          biorowiną i żywicą lasów sosnowych. Idąc brzegiem zalewu zobaczyliśmy dzwonnicę
                          cerkiewną, z pustymi arkadami. Z ciekawości weszliśmy na teren, na którym
                          kiedyś stała XIX wieczna cerkiew pw Sw. Paraskewy. Teraz teren cerkwiska to ...
                          osrodek wypoczynkowy, z domkami letniskowymi.

                          Pod starą ,murowaną dzwonnicą - na cerkwisku ławeczki na których siedzące
                          towarzystwo siedzi, pije piweczko i gorzałkę i śpiewa o tej babie co drugiej
                          babie....

                          Ludzie - to czysty bandytyzm i chamstwo, skandal i hańba. Ja wiem co to mienie
                          martwej ręki, co to głupota gminnych geodetów,. że 50 lat minęło od ostatniego
                          pochówku... ale tego AKTU CHAMSTWA I ZNIECZULICY nie wytłumaczy nic - ani
                          pochańbienie polskich kościołów na wschodzie i niszczenie tamtejszych
                          cmentarzy.

                          Rankiem na tym miejscu zobaczyłem starą lipę a pod nogami namacałem resztkę
                          płyty kamiennej - jakby nagrobnej,na tarasie stojącego obok domku jakaś damulka
                          popijała coś, obok biegał sobie piesek...

                          Po drugiej stronie drogi stoi nowy ,katolicki kościólek pw. Sw. Antoniego...

                          Na wiejskim cmentarzu stare,piękne, kamienne nagrobki dawnych mieszkańców
                          Ożanny... "Tut spoczywajet Zenobija Woriobiel ... wicznaja pamiat", "Tut
                          spoczywaje rab bożyj...". Te krzyże to chyba brusnieńska robota.

                          Kiedyś w drodze na Mazury nie chciałem pić piwa w knajpie "zaadaptowanej" ze
                          zboru ewangielickiego.

                          Budząc się niedzielnym rankiem widziałem z namiotu po drugiej stronie zalewu
                          kępę drzew na skarpie - to było to cerkwisko, płynąc kajakiem spłoszyliśmy
                          żurawia na zakolach rzeczki Złotej.

                          Na koniec trochę optymizmu - pięknie prezentuje sie odremontowana dawna cerkiew
                          w "narodowym ukraińskim" stylu w pod leżajskim Starym Mieście, ładnie wygląda
                          odremnotowana dawna cerkiew przy leżajskim ryneczku.

                          Ps Skłamałem SBDK Piotrze, że nie lubię tego stylu, ot tak podroczyć się mi
                          zachciało...
                          • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.07.03, 19:12
                            Witam po przerwie,
                            Piekny cytat rozpoczyna Twoj post, pozniej troche smutniej, ale koniec budzacy
                            nadzieje...
                            Coraz wieksza jest moja ciekawosc terenow pd-wsch i czekam na ciag dalszy.
                            Na kilka dni najprawdopodobniej zamilkne, ale po przerwie postaram sie cos
                            skrobnac.
                            Pozdrawiam
                            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 23:08
                              Witaj - cierpliwie poczekam i na Ciebie i resztę dyskutantów.
                              Dzisiaj odebrałem zdjęcia z weekenowej wyprawy. Myślałem, że trochę poniosły
                              mnie emocje - ale nie.
                              Widok pięknej w proporcjach ,niszczejącej dzwonnicy, obok wylakierowane domki
                              kempingowe, zaparkowane samochody wypoczywających na cerkwisku nowobogackich...
                              sypnąłbym jeszcze paroma epitetami...
                              Przy wjeździe tablice "Osrodek wypoczynkowy rzeszowskich zakładów ..." i druga
                              nowsza " Zakład gospodarki komunalnej w Kuryłowce ..."
                              Ani słowa informacji o stojącej tu niegdyś cerkwi, o ponad 600 -set ruskich
                              przedwojennych mieszkańcach wsi, o ponad 50 spośród nich zabitych przez
                              polskich sąsiadów w 1945 roku...

                              Na pogórzu przemyskim, niedaleko wspomnianej tu kiedyś Pawłokomy i Dynowa jest
                              Piątkowa Ruska. Stoi tam nad zakolem potoku jedna z najpiekniejszych w Polsce
                              cerkwi ruskich - Xvii wieczna, trójkopułowa,kryta gontem, typ przejściowy
                              pomiędzy cerkwiami bojkowskimi a stylem ukraińskim.
                              Zapomniana, schowana w zaroslach.
                              Mozna tam dojść idąc niebieskim szlakiem przez góry z Dynowa albo dojechać
                              samochodem od strony Dubiecka.
                              Wejścia do cerkwi "broni" dwumetrowy, obalony krzyż misyjny. Leży pod sobotami
                              oparty jednym ramieniem o ziemię, plecami dotyka wejścia do cerkwi, wygląda jak
                              upadający Hristos izbawitiel.
                              Próg cerkwi wytarty przez wieki stopami ludzi ....
                              Cerkiew - odnowiana w latach 60 tych stoi opuszczona, zapomniana,
                              o "zaiteresowaniu" nią świadczą nabazgrane na jej ścianach i filarach
                              podpierających soboty szczeniackie bazgroły..

                              Zastanawiam się - po jakie licho jechałem do tej Ożanny.
                              Po "fajce pokoju" z Elekonem byłem już całkiem optymistycznie nastawiony do tej
                              dyskusji.
                              Miłego wypoczynku od komputera.
                          • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 07.08.03, 20:14
                            Gość portalu: Piotr napisał(a):
                            > Na koniec trochę optymizmu - pięknie prezentuje sie odremontowana dawna
                            cerkiew
                            > w "narodowym ukraińskim" stylu w pod leżajskim Starym Mieście, ładnie wygląda
                            > odremnotowana dawna cerkiew przy leżajskim ryneczku.
                            >
                            > Ps Skłamałem SBDK Piotrze, że nie lubię tego stylu, ot tak podroczyć się mi
                            > zachciało...

                            Ot, prowokator. ;-)

                            A bardziej serio: każdy styl może razić, zwłaszcza jeśli jest wprowadzany na
                            zasadzie ideologicznej - jak np. te rosyjskie cerkiewki pseudoruskie za
                            Aleksandra III (ale o części może to dotyczyć i stylu ukraińskiego w Galicji).
                            Nie ma obowiązku lubienia wszystkiego, co istnieje. Mi się jednak ten styl
                            podoba, m.in. dlatego, że odwołuje się do tradycji architektonicznej terenów, z
                            których wywodzi się część mej rodziny. Dla Łemka niewątpliwie może być czymś
                            obcym, co nie znaczy, że nie może mu się spodobać - czy styl, czy jego
                            pojedyncze przejawy. Ja np. nie jestem fanem stylu pseudoruskiego, ale są
                            cerkwie tego typu, które mi się podobają, choćby kaplica na cmentarzu
                            prawosławnym przy Lipowej w Lublinie.

                            Przy okazji: wysłałem dziś webmasterowi naszej strony parafialnej moje
                            tłumaczenie wspomnień o ks. Nehrebeckim. Niestety, pojawi się to w sieci
                            najwcześniej w poniedziałek. Dlatego jeśli ktoś chce się zapoznać z ww. tekstami
                            wcześniej, może napisać do mnie "na priva" i otrzyma rzecz w pliku Word 2000.

                            Pozdrawiam serdecznie,
                            subdiakon Piotr
                            • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.08.03, 20:42
                              Witam wszystkich po dluzszej przerwie.
                              Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do
                              subdiakona Piotra) z pytaniem:
                              Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na
                              terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych
                              terenach przed II wojna.
                              Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas doprowadzi...
                              Pozdrawiam
                              • Gość: darek IP: *.kopernet.org 07.08.03, 20:53
                                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                > Witam wszystkich po dluzszej przerwie.
                                > Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do
                                > subdiakona Piotra) z pytaniem:
                                > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na
                                > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych
                                > terenach przed II wojna.
                                > Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas
                                doprowadzi...
                                > Pozdrawiam
                                Ciekawe pytanie Radek. W sumie sam chciałem je zadać ale mnie uprzedziłeś.
                                Pozdrawiam
                              • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 23:24
                                > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na
                                > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych
                                > terenach przed II wojna.
                                Na Lemkowinie temat konfliktów tych dwóch wyznan jest dość szeroko opisany .
                                Prawosławie na terenach Łemkowszczyzny zaczęło odzyskiwać pozycję od
                                Tylawy /koniec lat 20 tych/- wioski po Duklą znaną obecnie od całkiem innej
                                strony. Stąd też mówi się o schiżmie tylawskiej.
                                Dużo zła dla grekokatolicyzmu zrobiło /moim zdaniem/ utworzenie na terenach
                                Lemkowszczyzny /głownie wskutek nacisków politycznych rządów sanacyjnych/
                                Apostolskiej Administracji łemkowszczyzny odrywającej ją od eparchii
                                przemyskiej- działanie to miało przeciwstawiać się rozwojowi prawoslawia,ale
                                jak się wydaje dawało przeciwstawny skutek./Nota bene - "moje" Deszno pełniło
                                przez krótki okres funkcję parafii katedralnej dla Administratora AAŁ ks
                                Maściucha - właśnie za czasów mojego pra../
                                Szereg parafii grek. kat. przechodziło w l. 30 tych na prawosławie z różnych
                                przyczyn, w tym "mniejsza pazerność materialna " parochów prawosławnych,
                                względny doktrynalne , pewien konserwatyzm obrzędowy wśród Łemków, sprzeciw
                                woboc szerzącego się "patrotyzmu ukraińskiego" i chęć utrzymania
                                nastawiania "moskalofilskiego".
                                Do wsi które przeszły na prawosławie w połowie lat 30 - tych zaliczano ,
                                Chyrową, Izby, bieliczną,Polany, bartne,Uście gorlickie, kotań, Nieznajową...
                                to tyle co pamietam- jak sięgnę po literaturę to może coś doprecyzuję.
                                A tak ogólnie - to właśnie w latach międzywojnia ujawniła się dramatyczna
                                sytuacja unitów/ nie tylko Łemków/ z jednej strony prawosławie traktujące ich
                                jako jako braci marnotrawnych w drodze powrotnej do domu, z drugiej strony
                                władze traktujące ich jako zagubionych katolików podatnych na wrażą
                                propagandę... A do tego jeszcze wszelkiej maści nacjonalizmy.
                                To tyle ode mnie - czekam na głos profesjonalisty w "temacie"

                                Pozdrawiam

                                Ps A wiecie,że w bialostockiem forum zaczeli dyskutować na temat Polacy- Żydzi,
                                widzę że znowu będą deptać po minach .
                                • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 08.08.03, 09:25
                                  Gość portalu: Piotr napisał(a):


                                  > Na Lemkowinie temat konfliktów tych dwóch wyznan jest dość szeroko opisany .
                                  > Prawosławie na terenach Łemkowszczyzny zaczęło odzyskiwać pozycję od
                                  > Tylawy /koniec lat 20 tych/- wioski po Duklą znaną obecnie od całkiem innej
                                  > strony. Stąd też mówi się o schiżmie tylawskiej.

                                  Gwoli ścisłości - były pewne takie dążenia wśród Łemków jeszcze przed I wojną,
                                  vide działalność późniejszego prawosławnego męczennika ks. Maksyma Sandowicza,
                                  rozstrzelanego w Gorlicach w 1914 r. i kanonizowanego przez Polski
                                  Autokefaliczny Kościół Prawosławny w 1994 (?). Miały jednak wówczas charakter
                                  przejściowy.


                                  > Dużo zła dla grekokatolicyzmu zrobiło /moim zdaniem/ utworzenie na terenach
                                  > Lemkowszczyzny /głownie wskutek nacisków politycznych rządów sanacyjnych/
                                  > Apostolskiej Administracji łemkowszczyzny odrywającej ją od eparchii
                                  > przemyskiej- działanie to miało przeciwstawiać się rozwojowi prawoslawia,ale
                                  > jak się wydaje dawało przeciwstawny skutek.

                                  O ile pamiętam, to nie - głoszono nawet, że powstrzymało to dalsze konwersje na
                                  prawosławie, co jest o tyle nieścisłe, że skończyły się one - wg. ustaleń ks.
                                  dra B. Pracha - ze dwa lata wcześniej.

                                  /Nota bene - "moje" Deszno pełniło
                                  > przez krótki okres funkcję parafii katedralnej dla Administratora AAŁ ks
                                  > Maściucha - właśnie za czasów mojego pra../

                                  Ciekawe czemu? Czy to blisko Rymanowa?
                                  Złożyłbym gratulacje, ale ciut chyba za późno na to...;-)

                                  > Szereg parafii grek. kat. przechodziło w l. 30 tych na prawosławie z różnych
                                  > przyczyn, w tym "mniejsza pazerność materialna " parochów prawosławnych,

                                  Duszpasterstwo prawosławne na tych terenach miało charakter misyjny, było
                                  w nim zaangażowanych stosunkowo wielu zakonników, stąd nie tylko "mniejsza
                                  pazerność", ale i wręcz bezpłatność posług.

                                  > względny doktrynalne , pewien konserwatyzm obrzędowy wśród Łemków,

                                  Bo im np. wyrzucano z Liturgii określenie "prawosławnyj", czyli "ortodoksyjny".

                                  > sprzeciw
                                  > woboc szerzącego się "patrotyzmu ukraińskiego" i chęć utrzymania
                                  > nastawiania "moskalofilskiego".

                                  Niekoniecznie moskalofilskiego, także staroruskiego.

                                  > Do wsi które przeszły na prawosławie w połowie lat 30 - tych zaliczano ,
                                  > Chyrową, Izby, bieliczną,Polany, bartne,Uście gorlickie, kotań, Nieznajową...
                                  > to tyle co pamietam- jak sięgnę po literaturę to może coś doprecyzuję.

                                  Z literatury można uwzględnić np. te dwa tomy o Łemkach wydane przez muzeum
                                  sanockie (zwłaszcza pierwszy), chyba i "Polska-Ukraina.1000 lat sąsiedztwa",
                                  także i pracę Papierzyńskiej-Turek o prawosławiu w Polsce międzywojennej.

                                  > A tak ogólnie - to właśnie w latach międzywojnia ujawniła się dramatyczna
                                  > sytuacja unitów/ nie tylko Łemków/ z jednej strony prawosławie traktujące ich
                                  > jako jako braci marnotrawnych w drodze powrotnej do domu, z drugiej strony
                                  > władze traktujące ich jako zagubionych katolików podatnych na wrażą
                                  > propagandę... A do tego jeszcze wszelkiej maści nacjonalizmy.

                                  Owszem, splot tych różnych "izmów" łatwo zauważyć czytając ówczesne czasopisma.

                                  > To tyle ode mnie - czekam na głos profesjonalisty w "temacie"

                                  Nie uważam się za profesjonalistę w tym konkretnym temacie, ale "dałem głos"
                                  na wszelki wypadek. :-)

                                  > Pozdrawiam

                                  Ja również,

                                  subdiakon Piotr

                              • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 08.08.03, 09:38
                                Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                > Witam wszystkich po dluzszej przerwie.

                                Witam również bardzo serdecznie.

                                Kiedyś stworzyłem na Yahoo! grupę dyskusyjną "Ruska Wiara", marząc, by było
                                to miejsce, gdzie dziedzice wspólnej tradycji chrześcijaństwa kijowskiego,
                                grekokatolicy i prawosławni, będą mogli spokojnie i rzeczowo pogadać.
                                Nie wyszło (m.in. z braku aktywnych listowiczów prawosławnych), póki co...
                                Potem miałem nadzieję, że coś tu zmieni forum cerkiew.pl - ale na razie i tej
                                szansy nie wykorzystaliśmy.
                                Cieszę się zatem, że możemy to robić na forum rzeszowskim. :-)


                                > Tym razem w swoim poscie chcialem sie zwrocic (mysle, ze do Piotra i do
                                > subdiakona Piotra) z pytaniem:
                                > Czy wiecie cos na temat stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna i unicka na
                                > terenach pd-wsch Polski, wiem tylko o dwoch wsiach prawoslawnych na tych
                                > terenach przed II wojna.

                                O jakie tereny chodzi? O jakie granice Polski - ówczesne czy dzisiejsze?
                                Zasadniczo poza Łemkowszczyzną prawosławia w b. Galicji nie było, z małymi
                                wyjątkami (parafia lwowska, duszpasterstwo wojskowe i więzienne, w tym też
                                czasie 300 [?] osób w Haliczu zadeklarowało przejście na prawosławie, ale nie
                                wiem, czy miało to następstwa w postaci zorganizowania struktury kościelnej).

                                Stosunki na Łemkowszczyźnie były oczywiście bardzo złe, jak to zwykle bywa
                                wtedy, gdy następuje rozłam we wspólnocie kościelnej. "Neoprawosławni" byli
                                w zasadzie bez wyjątku eks-grekokatolikami, podobnie jak ówcześni "neounici"
                                byli w zasadzie bez wyjątku ochrzczeni w Kościele prawosławnym. Istnieją także
                                i inne podobieństwa między tymi dwoma zjawiskami (neounia i ruch prawosławny
                                na Łemkowszczyźnie), choć są też i zasadnicze różnice.

                                > Rozmowa zaczela sie od "Grekokatolikow w Rzeszowie", a dokad nas doprowadzi...

                                Ufajmy, że do niczego złego.

                                > Pozdrawiam

                                Pozdrawiam również,
                                subdiakon Piotr
                                • Gość: darek IP: 213.216.66.* 08.08.03, 10:56
                                  Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko-prawosławne
                                  narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron.
                                  Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle
                                  sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy oskarżają
                                  Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche to
                                  nielogiczne i niezgodne z prawdą. Fakty są takie, że władze II RP chciały
                                  przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego i stąd powołanie
                                  odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny.
                                  Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i starały
                                  się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi
                                  greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątynie
                                  greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, których
                                  przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje.
                                  Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na
                                  Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autorów
                                  jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym
                                  dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez
                                  kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas
                                  rzymokatolików niesprawiedliwe. Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy
                                  wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebrane
                                  katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkwie.
                                  Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świątynie
                                  rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i część
                                  wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidacje
                                  Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe i znalezienie
                                  jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce
                                  niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wierni
                                  byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami. Uważam, że
                                  w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą
                                  niesprawiedliwością a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem
                                  kuriozalnym. Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie
                                  gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja bardzo
                                  podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy
                                  przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie
                                  prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławia co
                                  jest dla mnie absurdem. Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie
                                  została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było. Warto
                                  podkreślić jeszcze jedno tak na Lubelszczyźnie w roku 1918 jak i na Ukrainie w
                                  roku 1991 i później cerkwie w większości wypadków odbierały nie władze tylko
                                  sami wierni. Najwięcej problemów było natomiast wtedy kiedy podobna ilościowo
                                  część wiernych była greko czy rzymokatolikami a część prawosławnymi. Na
                                  przykład w Ubrodowicach w powiecie hrubieszowskim doszło do regularnej bitwy
                                  katolików z prawosławnymi o cerkiew (wygrali prawosławni). Ale przeważnie
                                  odbywało sie to spokojnie.
                                  Oczywiście w roku 1938 podczas akcji burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie i
                                  Podlasiu wyglądało to zupełnie inaczej ale to już inna historia.
                                  Tyle na razie jak cos źle napisałem to niech mnie Subdiakon Piotr poprawi.
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: darek IP: 213.216.66.* 08.08.03, 11:30
                                    Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo Ukraińców-
                                    grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach
                                    chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956
                                    utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików przeszła
                                    do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim. Podziały
                                    przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład jedni
                                    drugim wlewali ropę do studni. We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o
                                    grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła
                                    rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych
                                    przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego łatwa
                                    decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale chcąc
                                    pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia.
                                    • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 08.08.03, 12:03
                                      Gość portalu: darek napisał(a):

                                      > Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo
                                      Ukraińców
                                      > -
                                      > grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach
                                      > chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956
                                      > utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików
                                      przeszła
                                      > do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim.

                                      Chyba "rzymskokatolickim"?

                                      > Podziały
                                      > przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład jedni
                                      > drugim wlewali ropę do studni.

                                      ...zamiast sprzedać na lewo potrzebującym bliźnim. A fe!

                                      > We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o
                                      > grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła
                                      > rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych
                                      > przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego
                                      łatwa
                                      > decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale chcąc
                                      > pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia.

                                      Warto dodać, że było już restytuowane duszpasterstwo gr.kat. z ks.
                                      Siekieżyńskim, ale władze państwowe zamknęły cerkiew sanocką. W Kalnikowie też
                                      były przynajmniej zamiary wznowienia duszpasterstwa.

                                      subdiakon Piotr
                                      • Gość: darek IP: 213.216.66.* 08.08.03, 12:13
                                        Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

                                        > Gość portalu: darek napisał(a):
                                        >
                                        > > Wiem, że w Kalnikowie koło Przemysla uniknęło wysiedlenia bardzo dużo
                                        > Ukraińców
                                        > > -
                                        > > grekokatolików. Po likwidacji kościoła greckokatolickiego na tych terenach
                                        >
                                        > > chodzili oni do kościoła rzymskokatolickiego w Kalnikowie. W roku 1956
                                        > > utworzono tam parafie prawosławną i wtedy część byłych grekokatolików
                                        > przeszła
                                        > > do cerkwi prawosławnej a część pozostała w kościele greckokatolickim.
                                        >
                                        > Chyba "rzymskokatolickim"?
                                        > właśnie miało być rzymskokatolickim
                                        > > Podziały
                                        > > przebiegały często w środku rodzin i były dość dramatyczne. Na przykład je
                                        > dni
                                        > > drugim wlewali ropę do studni.
                                        >
                                        > ...zamiast sprzedać na lewo potrzebującym bliźnim. A fe!
                                        >
                                        > > We wspomnieniach pana Marczaka jest tez mowa o
                                        > > grekokatolikach w Sanoku z których wiekszość przeszła do kościoła
                                        > > rzymskokatolickiego ale część w tym i pan Marczak pod koniec lat 50-tych
                                        > > przeszła to cerkwi prawosławnej. Marczak pisze, że nie była to dla niego
                                        > łatwa
                                        > > decyzja (żona, matka i brat z rodzinnej Pakoszówki byli katolikami) ale ch
                                        > cąc
                                        > > pozostać Ukraińcem nie miał innego wyjścia.
                                        >
                                        > Warto dodać, że było już restytuowane duszpasterstwo gr.kat. z ks.
                                        > Siekieżyńskim, ale władze państwowe zamknęły cerkiew sanocką. W Kalnikowie też
                                        > były przynajmniej zamiary wznowienia duszpasterstwa.
                                        >
                                        > subdiakon Piotr
                                        Właśnie były całkiem realne plany restytuowania duszpasterstwa
                                        greckokatolickiego w Sanoku ale władze państwowe zamknęły cerkiew. Z całą
                                        pewnością dużo więcej osób powróciło by do obrządku greckokatolickiego niż
                                        przeszło do cerkwi prawosławnej. Cerkiew prawosławna była mimo wszystko obca na
                                        tych terenach i wielu ludzi nie tylko łacinników ale i grekokatolików
                                        podchodziło do niej co najmniej nieufnie. Pisał zresztą o tym pan Marczak.
                                        • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 08.08.03, 13:02
                                          Gość portalu: darek napisał(a):

                                          > właśnie miało być rzymskokatolickim

                                          Tak właśnie myślałem.

                                          > Właśnie były całkiem realne plany restytuowania duszpasterstwa
                                          > greckokatolickiego w Sanoku

                                          Nie plany, ale konkretne działania. Ksiądz Siekieżyński już zaczął odprawiać
                                          w cerkwi.

                                          > ale władze państwowe zamknęły cerkiew. Z całą
                                          > pewnością dużo więcej osób powróciło by do obrządku greckokatolickiego niż
                                          > przeszło do cerkwi prawosławnej. Cerkiew prawosławna była mimo wszystko obca
                                          na
                                          >
                                          > tych terenach i wielu ludzi nie tylko łacinników ale i grekokatolików
                                          > podchodziło do niej co najmniej nieufnie. Pisał zresztą o tym pan Marczak.

                                          Władzy o to właśnie chodziło, by osłabić dodatkowo żywioł ukraiński przez
                                          tłumienie grekokatolicyzmu i faworyzowanie prawosławia. Faworyzowanie, rzecz
                                          jasna, najzupełniej względne i instrumentalne. Do samych prawosławnych trudno
                                          mieć pretensję - postępowali zgodnie z powszechnie przyjętymi standardami.
                                          Ileż przedwojennych parafii neounickich powstało dzięki temu, że ludzie, nie
                                          mogąc się doprosić otwarcia swej cerkwi jako prawosławnej, wnosili podania
                                          o przyjęcie na łono neounii, by ratować życie religijne w swej wiosce. Casus
                                          Kostomłot jest tu bardzo wymowny - czytałem oryginalną suplikę parafian z 1927
                                          r. do biskupa Przeździeckiego, gdzie nic nie ma o "powrocie do unickich
                                          korzeni", lecz o przyjęciu do Kościoła kat. "na prawach jedinowierja"
                                          (charakterystyczne, że użyto - dziwnie trafnie - tego terminu oznaczającego
                                          przecież coś zupełnie innego, ale w istocie podobnego do neounii, tyle że
                                          dotyczącego stosunków staroobrzędowców z prawosławnymi) z uzasadnieniem, że
                                          koniecznie potrzeba czynnej cerkwi i księdza...

                                          subdiakon Piotr

                                  • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 08.08.03, 11:58
                                    Gość portalu: darek napisał(a):

                                    > Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko-
                                    prawosławne
                                    > narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron.

                                    To prawda, z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego
                                    jak POCZUCIE krzywdy i niesprawiedliwości, całkowicie subiektywne z definicji,
                                    ale realne.
                                    Weźmy przedwojenną prasę - ileż będzie tam skarg na okrutny los łacinników
                                    z "kresów", żyjących w rozproszeniu wśród morza chrześcijan wschodnich (którzy
                                    ze swej strony sami uważali się za oprymowanych)...


                                    > Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle
                                    > sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy
                                    oskarżają
                                    > Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche to
                                    > nielogiczne i niezgodne z prawdą.

                                    Polityka władz była różna w różnych miejscach.

                                    > Fakty są takie, że władze II RP chciały
                                    > przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego

                                    ...i tym się na ogól kierowały w swej polityce wobec chrześcijan wschodnich z
                                    ziem etnicznie ukraińskich (na innych terenach dochodziło jeszcze zagadnienie
                                    białoruskie i po części rosyjskie).

                                    > i stąd powołanie
                                    > odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej
                                    Łemkowszczyzny.

                                    Która była wg. litery układu Rzym-Warszawa prowizorką na 10 lat.

                                    > Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i
                                    starały
                                    > się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi
                                    > greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątynie
                                    > greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, których
                                    > przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje.

                                    Wszystko się zgadza.

                                    > Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na
                                    > Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autorów
                                    > jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym
                                    > dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez
                                    > kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas
                                    > rzymokatolików niesprawiedliwe.

                                    Zarzuty nie dotyczą raczej rzymskokatolików jako takich, lecz władz państwowych.
                                    Czy są "uczciwe"? Kościół prawosławny spadł z pozycji wyznania panującego, z
                                    ogromnymi przywilejami, do rangi wspólnoty raczej tolerowanej, niż
                                    akceptowanej, z prawie do wojny nie uregulowanym statusem prawnym, z nachalnymi
                                    próbami polszczenia i "rewindykacjami" (lata 30-te)... Nie ma się co dziwić
                                    szokowi, który przeżyli zainteresowani.

                                    > Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy
                                    > wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebrane
                                    > katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkwie.

                                    Nie tylko! Najbliższy mi przykład - cerkiew(d. grecka) p.w. Narodzenia NMP przy
                                    Zielonej w Lublinie, prawosławna od zawsze, przejęta właśnie wtedy przez
                                    łacinników, którzy w akcie idiotycznego triumfalizmu zmienili tytuł świątyni
                                    na...św. Jozafata, jakby "Narodzenie NMP" nie było dość katolickie!

                                    > Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świątynie
                                    > rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i część
                                    > wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidacje
                                    > Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe

                                    Istotnie.

                                    > i znalezienie
                                    > jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce
                                    > niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wierni
                                    > byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami.

                                    Czasem tak, czasem nie. Zależy gdzie.

                                    > Uważam, że
                                    > w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą
                                    > niesprawiedliwością

                                    Gdyby stosować takie same zasady, jak na Łemkowszczyźnie, to nie. Rzecz w tym,
                                    że majątku Kościoła prawosławnego nie chronił żaden konkordat, ba - był pogląd w
                                    doktrynie prawa, że jest to integralna część majątku państwowego Rosji, który
                                    przeszedł na Państwo Polskie.

                                    > a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem
                                    > kuriozalnym.

                                    Zwracam uwagę na fakt, że po ustąpieniu Rosjan nie dano w praktyce nigdy
                                    możliwości restytucji Kościoła gr.kat. w b. Kongresówce. Więc argument, że
                                    grekokatolików nie było, jest, cóz, trochę nieuczciwy właśnie. Tym bardziej, że
                                    na jego poparcie przytacza się często dane nt. sytuacji sprzed powrotu ludności
                                    ukraińskiej z "bieżeństwa" do Rosji.
                                    Sprawiedliwie byłoby dać ludziom szansę wyboru trzech opcji. Tego nie było. Z
                                    przyczyn czysto politycznych oczywiście.


                                    > Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie
                                    > gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja
                                    bardzo
                                    > podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy
                                    > przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie
                                    > prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławia
                                    co
                                    > jest dla mnie absurdem.

                                    Nie takie rzeczy mówi się w celach propagandowych! Natomiast sytuacja jest tu
                                    o tyle inna, że w Galicji odebrano grekokatolikom i odbierali z powrotem
                                    grekokatolicy, a w Kongresówce odebrano grekokatolikom i "zwracano" łacinnikom,
                                    oczywiście na ogół ex-grekokatolikom czy ich potomkom (jeśli chodzi o skład
                                    wspólnot, bo już o samej strukturze kościelnej tego się powiedzieć nie da).

                                    > Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie
                                    > została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było.

                                    Ba, rzecz była jeszcze bardziej złożona - oto tam, gdzie była np. cerkiew
                                    (dawniej gr.kat.) i zamknięty kościoł, cerkiew dostawali prawosławni
                                    autokefaliści, a grekokatolikom oddawano kościoł (vide Tarnopol, gdzie jedna
                                    cerkiew została z początku "przy Moskwie", jedną wzięli autokefalni, a
                                    grekokatolikom dano okazały kościół, zresztą na kilka miesięcy wcześniej
                                    przejęty przez jurysdykcję moskiewską).
                                    Można to dobrze prześledzić we Lwowie - ile przedwojennych cerkwi mają
                                    autokefaliści (w tym "filaretowcy"), a ile kościołów - grekokatolicy.

                                    > Warto
                                    > podkreślić jeszcze jedno tak na Lubelszczyźnie w roku 1918 jak i na Ukrainie
                                    w
                                    > roku 1991 i później cerkwie w większości wypadków odbierały nie władze tylko
                                    > sami wierni. Najwięcej problemów było natomiast wtedy kiedy podobna ilościowo
                                    > część wiernych była greko czy rzymokatolikami a część prawosławnymi. Na
                                    > przykład w Ubrodowicach w powiecie hrubieszowskim doszło do regularnej bitwy
                                    > katolików z prawosławnymi o cerkiew (wygrali prawosławni). Ale przeważnie
                                    > odbywało sie to spokojnie.

                                    To, że się nie bito, jeszcze nie świadczy o ogólnym zadowoleniu. Po stronie
                                    rewindykujących była władza, a ci akurat potomkowie unitów, co przyjęli po
                                    1875 prawosławie, raczej nie mieli silnych tradycji sprzeciwu wobec władzy.
                                    Inna rzecz, co czuli, co myśleli.

                                    > Oczywiście w roku 1938 podczas akcji burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie i
                                    > Podlasiu wyglądało to zupełnie inaczej ale to już inna historia.

                                    Wcale nie inna - to też II Rzeczypospolita, a jako "końcowy akord" zapisały
                                    się te rewindykacje (nb. polegające nie tylko na niszczeniu cerkwi, także na
                                    przymuszaniu ludzi do konwersji na katolicyzm łaciński) szczególnie trwale a
                                    złowrogo.

                                    > Tyle na razie jak cos źle napisałem to niech mnie Subdiakon Piotr poprawi.

                                    A co to ja korektor jakiś jestem?! :-)))

                                    > Pozdrawiam

                                    Pozdrawiam również,
                                    subdiakon Piotr
                                    • Gość: darek IP: 213.216.66.* 08.08.03, 12:36
                                      Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

                                      ) Gość portalu: darek napisał(a):
                                      )
                                      ) ) Ja myślę, że jeśli chodzi o stosunki rzymokatolicko-grekokatolicko-
                                      ) prawosławne
                                      ) ) narosło wiele mitów i niesprawiedliwych ocen z różnych stron.
                                      )
                                      ) To prawda, z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego
                                      ) jak POCZUCIE krzywdy i niesprawiedliwości, całkowicie subiektywne z definicji,
                                      ) ale realne.
                                      ) Weźmy przedwojenną prasę - ileż będzie tam skarg na okrutny los łacinników
                                      ) z "kresów", żyjących w rozproszeniu wśród morza chrześcijan wschodnich (którzy
                                      ) ze swej strony sami uważali się za oprymowanych)...
                                      ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie znaczy,
                                      że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą
                                      jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu
                                      publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach
                                      jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach.
                                      )
                                      ) ) Po pierwsze utworzenie Administracji Apostolskiej Łemkowszczyzny i w ogóle
                                      )
                                      ) ) sytuacja na Łemkowszczyźnie. Zarówno prawosławni jak i grekokatolicy
                                      ) oskarżają
                                      ) ) Polaków o przesladowanie ich wyznanie i popieranie drugiej strony. Troche
                                      ) to
                                      ) ) nielogiczne i niezgodne z prawdą.
                                      )
                                      ) Polityka władz była różna w różnych miejscach.
                                      ) Zgadza się. Dodałbym jeszcze, że była bardzo różna w różnym czasie.
                                      ) ) Fakty są takie, że władze II RP chciały
                                      ) ) przede wszystkim ograniczenia ukraińskiego ruchu narodowego
                                      )
                                      ) ...i tym się na ogól kierowały w swej polityce wobec chrześcijan wschodnich z
                                      ) ziem etnicznie ukraińskich (na innych terenach dochodziło jeszcze zagadnienie
                                      ) białoruskie i po części rosyjskie).
                                      ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy
                                      białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny problem.
                                      ) ) i stąd powołanie
                                      ) ) odrębnej jednostki kościelnej czyli Administracji Apostolskiej
                                      ) Łemkowszczyzny.
                                      )
                                      ) Która była wg. litery układu Rzym-Warszawa prowizorką na 10 lat.
                                      )
                                      ) ) Z drugiej jednak strony władze były związane konkordatem z Watykanem i
                                      ) starały
                                      ) ) się go przestrzegać dlatego też nie dopuszczano do przekazywania cerkwi
                                      ) ) greckokatolickich prawosławnym bowiem pod wzgledem prawnym były to świątyn
                                      ) ie
                                      ) ) greckokatolickie. Rodziło to oczywiście rozgoryczenie prawosławnych, który
                                      ) ch
                                      ) ) przodkowie przecież budowali te cerkwie i oni uważali je za swoje.
                                      )
                                      ) Wszystko się zgadza.
                                      )
                                      ) ) Sprawa druga przejmowanie cerkwi prawosławnych przez rzymokatolików na
                                      ) ) Lubelszczyźnie. Wielokrotnie spotkałem sie ze stwierdzeniami różnych autor
                                      ) ów
                                      ) ) jak bardzo była prześladowana Cerkiew Prawosławna w II RP czego najlepszym
                                      )
                                      ) ) dowodem jest fakt przejęcia około 300 cerkwi (jeśli dobrze pamiętam) przez
                                      )
                                      ) ) kościół rzymskokatolicki. Uważam, że takie opinie są nieuczciwe i dla nas
                                      ) ) rzymokatolików niesprawiedliwe.
                                      )
                                      ) Zarzuty nie dotyczą raczej rzymskokatolików jako takich, lecz władz
                                      państwowych
                                      ) .
                                      ) Czy są "uczciwe"? Kościół prawosławny spadł z pozycji wyznania panującego, z
                                      ) ogromnymi przywilejami, do rangi wspólnoty raczej tolerowanej, niż
                                      ) akceptowanej, z prawie do wojny nie uregulowanym statusem prawnym, z
                                      nachalnymi
                                      ) próbami polszczenia i "rewindykacjami" (lata 30-te)... Nie ma się co dziwić
                                      ) szokowi, który przeżyli zainteresowani.
                                      ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39.
                                      ) ) Śmiem twierdzić, że jeżeli chodzi o kresy
                                      ) ) wschodnie były to prawie wyłącznie byłe świątynie rzymskokatolickie odebra
                                      ) ne
                                      ) ) katolikom w ramach represji po powstaniach i zamienione następnie na cerkw
                                      ) ie.
                                      )
                                      ) Nie tylko! Najbliższy mi przykład - cerkiew(d. grecka) p.w. Narodzenia NMP
                                      przy
                                      ) Zielonej w Lublinie, prawosławna od zawsze, przejęta właśnie wtedy przez
                                      ) łacinników, którzy w akcie idiotycznego triumfalizmu zmienili tytuł świątyni
                                      ) na...św. Jozafata, jakby "Narodzenie NMP" nie było dość katolickie!
                                      ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy.
                                      ) ) Co sie tyczy województwa lubelskiego były to także w pewnym stopniu świąty
                                      ) nie
                                      ) ) rzymskokatolickie, dużo więcej było natomiast byłych świątyń unickich i cz
                                      ) ęść
                                      ) ) wybudowanych juz przez prawosławnych. Niestety ale Rosjanie przez likwidac
                                      ) je
                                      ) ) Unii spowodowali na tym terenie ogromne zamieszanie wyznaniowe
                                      )
                                      ) Istotnie.
                                      )
                                      ) ) i znalezienie
                                      ) ) jakiegoś w 100% sprawiedliwego rozwiązania po roku 1918 było w praktyce
                                      ) ) niemożliwe. Wiekszość przejętych cerkwi była formalnie prawosławna ale wie
                                      ) rni
                                      ) ) byli od 1905 roku w większości (często przytłaczającej) katolikami.
                                      )
                                      ) Czasem tak, czasem nie. Zależy gdzie.
                                      )
                                      ) ) Uważam, że
                                      ) ) w takiej sytuacji pozostawienie cerkwi prawosławnym byłoby rażącą
                                      ) ) niesprawiedliwością
                                      )
                                      ) Gdyby stosować takie same zasady, jak na Łemkowszczyźnie, to nie. Rzecz w
                                      tym,
                                      ) że majątku Kościoła prawosławnego nie chronił żaden konkordat, ba - był
                                      pogląd
                                      ) w
                                      ) doktrynie prawa, że jest to integralna część majątku państwowego Rosji, który
                                      ) przeszedł na Państwo Polskie.
                                      )
                                      ) ) a przekazanie ich grekokatolikom byłoby rozwiązaniem
                                      ) ) kuriozalnym.
                                      )
                                      ) Zwracam uwagę na fakt, że po ustąpieniu Rosjan nie dano w praktyce nigdy
                                      ) możliwości restytucji Kościoła gr.kat. w b. Kongresówce. Więc argument, że
                                      ) grekokatolików nie było, jest, cóz, trochę nieuczciwy właśnie. Tym bardziej,
                                      że
                                      ) na jego poparcie przytacza się często dane nt. sytuacji sprzed powrotu
                                      ludności
                                      ) ukraińskiej z "bieżeństwa" do Rosji.
                                      ) Sprawiedliwie byłoby dać ludziom szansę wyboru trzech opcji. Tego nie było. Z
                                      ) przyczyn czysto politycznych oczywiście.
                                      ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została ograniczona
                                      tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale jak
                                      by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego. Do neounii przystępowali
                                      zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na tym
                                      terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do niej
                                      prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od czasu
                                      likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie
                                      otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze
                                      katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi.
                                      Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe to
                                      co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź.
                                      )
                                      ) ) Oczywiście były tez wypadki, że przejmowano czy zamykano cerkwie
                                      ) ) gdzie była większość prawosławnych ale były to raczej wyjątki. Sytuacja
                                      ) bardzo
                                      ) ) podobna wystąpiła zrtesztą po roku 1991 na Ukrainie kiedy grekokatolicy
                                      ) ) przejęli swoje świątynie odebrane im w 1946 roku i będące formalnie
                                      ) ) prawosławne. Cerkiew prawosławna ukazuje to jako przesladowanie prawosławi
                                      ) a
                                      ) co
                                      ) ) jest dla mnie absurdem.
                                      )
                                      ) Nie takie rzeczy mówi się w celach propagandowych! Natomiast sytuacja jest tu
                                      ) o tyle inna, że w Galicji odebrano grekokatolikom i odbierali z powrotem
                                      ) grekokatolicy, a w Kongresówce odebrano grekokatolikom i "zwracano"
                                      łacinnikom,
                                      ) oczywiście na ogół ex-grekokatolikom czy ich potomkom (jeśli chodzi o skład
                                      ) wspólnot, bo już o samej strukturze kościelnej tego się powiedzieć nie da).
                                      )
                                      ) ) Po prostu grekokatolicy odebrali co swoje tam gdzie
                                      ) ) została pozostała przy prawosławiu żadnych rewindykacji nie było.
                                      )
                                      ) Ba, rzecz była jeszcze bardziej złożona - oto tam, gdzie była np. cerkiew
                                      ) (dawniej gr.kat.) i zamknięty kościoł, cerkiew dostawali prawosławni
                                      ) autokefaliści, a grekokatolikom oddawano kościoł (vide Tarnopol, gdzie jedna
                                      ) cerkiew została z początku "przy Moskwie", jedną wzięli autokefalni, a
                                      ) grekokatolikom dano okazały kościół, zresztą na kilka miesięcy wcześniej
                                      ) przejęty przez jurysdykcję moskiewską).
                                      ) Można to dobrze prześledzić we Lwowie - ile przedwoj
                                      • Gość: subdiakon Piotr IP: 212.182.32.* 08.08.03, 13:28
                                        Gość portalu: darek napisał(a):

                                        > Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):
                                        >
                                        Gość portalu: darek napisał

                                        > ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie
                                        znaczy,
                                        > że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą
                                        > jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu
                                        > publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach
                                        > jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach.

                                        Właśnie o tym pisałem.

                                        > ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy
                                        > białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny problem.

                                        Tak, ale wspomniałem o nich dla porządku.

                                        > ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39.

                                        Niezupełnie - trochę wcześniej (zwłaszcza polszczenie prawosławia, bo
                                        polonizacja ludności w woj. lubelskim była polityką stałą przez cały czas).

                                        > ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy.

                                        Teraz tak! ;-) A serio: mój błąd wynikł z pośpiechu i z tej racji, że w tekście
                                        na który replikowałem było przemieszane: kresy, lubelszczyzna, kresy...
                                        Co do meritum: zdaje się, że nawet nie wszystkie świątynie połacińskie
                                        odebrano. Inna rzecz, że były pozwy biskupów o "zwrot" obiektów
                                        nawet "pounickich" w liczbie ok. 700, oddalone przez Sąd Najwyższy, ale psujące
                                        przez parę lat krew prawosławnym.

                                        > ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została
                                        ograniczona
                                        > tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale jak
                                        > by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego.

                                        "Kościół" (nikt nb. nie nazywał tak neounii, gdy istniała!) istniejący wyłącznie
                                        na szczeblu parafii (bo już dziekani byli wspólni - łacińscy), z obcym tradycji
                                        tych ziem obrządkiem rosyjskim - stanowczo "nie to samo"!

                                        > Do neounii przystępowali
                                        > zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na tym
                                        > terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do
                                        niej
                                        >
                                        > prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od
                                        czasu
                                        > likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie
                                        > otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze
                                        > katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi.

                                        Po pierwsze była (nieduża) grupka "opornych" którzy nie chcieli "spowiedzi
                                        polskiej", lecz czekali na odrodzenie unii (pisze o tym pewien uczciwy
                                        Albertyn). Po drugie gdybanie jest tylko gdybaniem. Fakty zaś są następujące: 1)
                                        ludziom nie dano możności wyboru, 2) gdy były próby restytucji
                                        grekokatolicyzmu, spotykały się z życzliwością ludności (działalność gr.kat.
                                        kapelanów wojskowych z C.k. Armii, podróż pasterska biskupa łuckiego Józefa
                                        Bociana w 1918 r. etc.). A co do "najstarszych" - tradycja rodzinna to pies? ;-)

                                        > Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe to
                                        > co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź.

                                        Nie stawiam ocen generalnych poza jedną: nie dano ludziom możliwości powrotu
                                        do stanu sprzed 1875 r. i to było niesprawiedliwe i nieuczciwe. Co do samych
                                        przejęć cerkwi na kościoły, rzecz należałoby oceniać indywidualnie.

                                        Wszystkie te kwestie potrzebują pogłebionych badań. Weźmy inny stereotyp - że
                                        po 1905 r. (a nawet wcześniej) "oporni" całkiem się spolonizowali. Otóż, jeszcze
                                        na przełomie XX/XXI w. (!) można było spotkać w Pratulinie (!) co najmniej dwoje
                                        ludzi mówiących po ukraińsku.

                                        Pozdrawiam,
                                        subdiakon Piotr
                                        • Gość: darek IP: *.kopernet.org 08.08.03, 15:48
                                          Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):

                                          ) Gość portalu: darek napisał(a):
                                          )
                                          ) ) Gość portalu: subdiakon Piotr napisał(a):
                                          ) )
                                          ) Gość portalu: darek napisał
                                          )
                                          ) ) ) Zgadza się z tym, że ja akurat staram sie obalać niektóre mity co nie
                                          ) znaczy,
                                          ) ) że nie dostrzegam realnego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Zresztą
                                          ) ) jeżeli chodzi o stronę polska to takim mitem było choćby przekonanie wielu
                                          )
                                          ) ) publicystów czy historyków o kilkuset tysiącach czy nawet kilku milionach
                                          ) ) jakoby wynarodowionych Polaków na Kresach.
                                          )
                                          ) Właśnie o tym pisałem.
                                          )
                                          ) ) ) Wydaje mi się, że najważniejsze było zagadnienie ukraińskie. Sprawy
                                          ) ) białoruskie czy rosyjskie to był margines a sprawy ukraińskie realny probl
                                          ) em.
                                          )
                                          ) Tak, ale wspomniałem o nich dla porządku.
                                          )
                                          ) ) ) Polszczenie i rewindykacje to lata 38-39.
                                          )
                                          ) Niezupełnie - trochę wcześniej (zwłaszcza polszczenie prawosławia, bo
                                          ) polonizacja ludności w woj. lubelskim była polityką stałą przez cały czas).
                                          ) Nie możemy zapominać o jednym inna była sytuacja w lubelskim, inna w Galicji
                                          a jeszcze inna na Wołyniu. Różnie to tez wyglądało w różnych latach inaczej na
                                          początku lat 20-tych kiedy była pełna demokracja (co nie znaczy, że pełna
                                          wolność) a inaczej pod koniec lat 30-tych kiedy karty rozdawały koła wojskowe.
                                          ) ) ) Ale ja mówię o Kresach a Lublin to nie Kresy.
                                          )
                                          ) Teraz tak! ;-) A serio: mój błąd wynikł z pośpiechu i z tej racji, że w
                                          tekście
                                          ) na który replikowałem było przemieszane: kresy, lubelszczyzna, kresy...
                                          ) Co do meritum: zdaje się, że nawet nie wszystkie świątynie połacińskie
                                          ) odebrano. Inna rzecz, że były pozwy biskupów o "zwrot" obiektów
                                          ) nawet "pounickich" w liczbie ok. 700, oddalone przez Sąd Najwyższy, ale
                                          psujące
                                          ) przez parę lat krew prawosławnym.
                                          ) Właśnie otóż to! Polska międzywojenna mimo wszystkich swych niedoskonałości
                                          była jednak państwem prawa (przynajmniej do końca lat trzydziestych)i nawet
                                          niektóre świątynie rzymskokatolickie nie zostały przez katolików odzyskane
                                          ponieważ władzom zależało na uspokojeniu sytuacji wyznaniowej na Kresach.
                                          ) ) ) Nie do końa tak było. Oczywiście Cerkiew greckokatolickja została
                                          ) ograniczona
                                          ) ) tylko do Galicji ale była przecież neounia. Oczywiście to nie to samo ale
                                          ) jak
                                          ) ) by nie patrzeć kościół katolicki obrządku wschodniego.
                                          )
                                          ) "Kościół" (nikt nb. nie nazywał tak neounii, gdy istniała!) istniejący
                                          wyłączni
                                          ) e
                                          ) na szczeblu parafii (bo już dziekani byli wspólni - łacińscy), z obcym
                                          tradycji
                                          ) tych ziem obrządkiem rosyjskim - stanowczo "nie to samo"!
                                          ) Byłbym ostrożny z tym "stanowczo" Prostej ludności wiejskiej specjalnie nie
                                          interesowało jaka jest administracji kościelna tylko patrzeli jak wyglądają
                                          sprawy obrządkowe liturgiczne. Zresztą jak unici bronili sie przed
                                          prawosławiem to tez nie wnikali w sprawy dogmatyczne tylko np. sprzeciwiali
                                          się usuwaniu z cerkwi organów albo byli zaszokowani prawosławnymi popami z
                                          długimi brodami. Warto też zaznaczyć, że neounii były zdecydowanie przeciwne
                                          władze państwowe a nawet duża część duchowieństwa. Forsowali ją niektórzy
                                          biskupi jak choćby Przeździecki no i Watykan.
                                          ) ) Do neounii przystępowali
                                          ) ) zresztą przede wszystkim byli prawosławni i myslę, że gdyby działała na ty
                                          ) m
                                          ) ) terenie Cerkiew greckokatolicka to byłoby podobnie czyli przechodziliby do
                                          )
                                          ) niej
                                          ) )
                                          ) ) prawosławni nie łacinnicy. Pamietaj subdiakonie Piotrze, że ci ludzie od
                                          ) czasu
                                          ) ) likwidacji Unii wszelkie posługi duszpasterskie co prawda nie regularnie
                                          ) ) otrzymywali w kościele rzymskokatolickim (śluby krakowskie, misjonarze
                                          ) ) katoliccy) a Unię znali tylko najstarsi.
                                          )
                                          ) Po pierwsze była (nieduża) grupka "opornych" którzy nie chcieli "spowiedzi
                                          ) polskiej", lecz czekali na odrodzenie unii (pisze o tym pewien uczciwy
                                          ) Albertyn).
                                          Mógłbyś cos szerzej napisać na ten temat bo przyznam sie, ze pierwsze słyszę.
                                          Po drugie gdybanie jest tylko gdybaniem. Fakty zaś są następujące: 1
                                          ) )
                                          ) ludziom nie dano możności wyboru, 2) gdy były próby restytucji
                                          ) grekokatolicyzmu, spotykały się z życzliwością ludności (działalność gr.kat.
                                          ) kapelanów wojskowych z C.k. Armii, podróż pasterska biskupa łuckiego Józefa
                                          ) Bociana w 1918 r. etc.). A co do "najstarszych" - tradycja rodzinna to
                                          pies? ;-
                                          ) )Można by cos szerzej na ten temat.
                                          ) Oczywiście jest to w pewnym sensie gdybanie ale nie sądzę, żeby
                                          grekokatolicy odnieśli większe sukcesy wśród ludności łacińskiej no chyba, że
                                          tereny te przypadły by Ukrainie. Myslę natomiast, że mogli by pozyskać troche
                                          prawosławnych choć tak naprawdę trudno powiedzieć ile. Pamiętaj też o jeszcze
                                          dwóch sprawach. Po pierwsze ludność katolicka Podlasia i Chełmszczyzny
                                          znajdowała sie pod silnym wpływem endecji. Wystarczy prześledzić wyniki
                                          wyborów w okresie międzywojennym. Myslę, że świadomość polska była już wtedy
                                          silnie wykształcona. Po drugie ci najstarsi Unici pamiętający jeszcze czasy
                                          Unii pamietali też, że prawosławie wprowadzali właśnie księża z Galicji co z
                                          pewnością kościołowi greckokatolickiemu nie ułatwiło by zadania. Oczywiście
                                          wszystko to jest gdybanie ale sądzę, że kościół greckokatolicki nie odniósłby
                                          już wtedy zbytnich sukcesów na tych terenach a juz na pewno nie wśród
                                          łacinników. Myślę, że było już za późno na wskrzeszenie Unii.
                                          ) ) Zresztą skoro twierdzisz, że rewindykacje tych cerkwi były niesprawiedliwe
                                          ) to
                                          ) ) co według ciebie byłoby sprawiedliwe. Tylko proszę o konkretna odpowiedź.
                                          )
                                          ) Nie stawiam ocen generalnych poza jedną: nie dano ludziom możliwości powrotu
                                          ) do stanu sprzed 1875 r. i to było niesprawiedliwe i nieuczciwe. Co do samych
                                          ) przejęć cerkwi na kościoły, rzecz należałoby oceniać indywidualnie.
                                          ) Nie zgodze sie z tobą. To, że nie dano ludziom możliwości powrotu do stanu
                                          sprzed 1875 roku jest prawdą ale twierdzę, że ogromna wiekszość tych ludzi
                                          wcale tego nie oczekiwała. Zgadzam sie natomiast, że sprawy przejęć cerkwi
                                          prawosławnych na kościoły należałoby oceniać indywidualnie. Według posiadanej
                                          przeze mnie wiedzy w większości wypadków (co nie znaczy, że we wszystkich)
                                          mieliśmy do czynienia z sytuacją, że cerkiew była formalnie prawosławna a
                                          wiekszość mieszkańców była katolikami i ci ludzie po prostu zajmowali tą
                                          cerkiew nie ogladając sie na władze. Władze to tylko później sankcjonowały.
                                          ) Wszystkie te kwestie potrzebują pogłebionych badań. Weźmy inny stereotyp - że
                                          ) po 1905 r. (a nawet wcześniej) "oporni" całkiem się spolonizowali. Otóż,
                                          jeszcz
                                          ) e
                                          ) na przełomie XX/XXI w. (!) można było spotkać w Pratulinie (!) co najmniej
                                          dwoj
                                          ) e
                                          ) ludzi mówiących po ukraińsku.
                                          ) Zależy co rozumiemy przez polonizację. Na pewno spolonizowali sie
                                          świadomościowo. W sensie politycznym uważali sie za Polaków, identyfikowali
                                          się z państwem polskim , chcieli szkół polskich dla swych dzieci, głosowali na
                                          polskie partie polityczne (przeważnie na endecję) itd. Natomiast pod wzgledem
                                          językowym to jeszcze do lat 50 powszechnie uzywano np. w okolicach Białej
                                          Podlaskiej czy Włodawy języka ukraińskiego. Zresztą nie tylko tam. W takim np.
                                          powiecie zbaraskim w Galicji w roku 1910 było oficjalnie niecałe 32% rzymskich
                                          katolików, mieszkali oni we wszystkich 59 gminach powiatu ale tylko w 2
                                          mówiono na co dzień po polsku. w okresie międzywojennym sytuacja pod tym
                                          wzgledem nic sie nie zmieniła. Mimo to ludzie ci czuli sie Polakami i w 1944,
                                          1945 prawie wszyscy wyjechali do Polski. We wspomnianym przeze mnie wcześniej
                                          Kalnikowie też wielu Polaków nie znało przed wojną języka polskiego i
                                          organizowano nawet latem kursy języka polskiego dla Polaków.
                                          ) Pozdrawiam,
                                          ) subdiakon Piotr
                                          Ja również pozdrawiam. Ciekawa dyskusja.
                                          • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 16:53
                                            Przepraszam z góry za prowokacyjność / no ale mówimy o faktach i mitach/ i
                                            trochę przydługi cytat

                                            " ... Pragnę jednak podkreślic,że w Polsce sprawa jest bardzo trudna, ponieważ
                                            u nas w stosunku do unii grzeszny jest nie tyle Kościól prawosławny, ile
                                            rzymskokatolicki. Przecież likwidacja unii w 1947 roku w Polsce to był jedyny
                                            moment, w którym Kościół rzymskokatolicki kolaborował z władzami
                                            komunistycznymi.
                                            - Na czym ta kolaboracja polegała?
                                            - Na niszczeniu, na świadomym niszczeniu unitów i ich Kościoła.
                                            - W jaki sposób?
                                            - Kościół rzymskokatolicki zapędzał ich po prostu do obrządku łacińskiego, z
                                            całą satysfakcją i z całym zapałem. Opowiadał mi jeden z księzy unickich, że
                                            już wtedy, kiedy państwo zaczęło tolerować placówki unickie, pojechał do
                                            Gorzowa, do swojego administratora apostolskiego z prośbą o zezwolenie na
                                            nabożeństwo grekokatolickie, bo tam gdzie mieszkał, było wielu unitów. W
                                            odpowiedzi usłyszał, że po to tutaj przyjechali,by zapomnieli,że są unitami.
                                            - Nie wiedziałem, że Kościól rzymskokatolicki jest tak bardzo winny wobec
                                            unitów w Polsce.
                                            - Proszę Pana, trzeba mówić o pogromach, jakie wierni Kościoła
                                            rzymskokatolickiego urządzali unitom, o niszczeniu cerkwi grekokatolickich w
                                            południowej Polsce...
                                            - Nie mówiąc już o zniszczeniu owego ikonostasu zaprojektowanego przez Matejkę
                                            /.../ {dopisek mój - mowa o kościele św. Norberta w Krakowie}
                                            - Dodajmy jeszcze wypowiedzi księży rzymskokatolickich, pełne zachwytów i
                                            radości z tych pogromów, które zgotowano unitom...To był jedyny wypadek
                                            kolaboracji Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce z władzami komunistycznymi.
                                            Cięzki to grzech i trzeba się przyznać do niego, a nie tuszować.
                                            /.../
                                            Powtarzam, to nie prawosławni zniszczyli unię w Polsce, tylko rząd
                                            komunistyczny i Kościól rzymskokatolicki.
                                            - Reka w rękę.
                                            - tak, z pełną premedytacją i dużą przyjemnoscią."

                                            Na razie to tyle - cytat pochodzi z ksiązki Z. Podgorzec " Mój Chrystus-
                                            rozmowy z Jerzym Nowosielskim" Wyd. Łuk - 1993

                                            Co sądzicie na temat tej wypowiedzi - pozwolicie,że w trakcie dyskusji jeszcze
                                            sięgnę po tą ksiązkę jak i wypowiedzi zawarte w wielokrotnie cytowanej już
                                            pracy M.Siwickiego - a dotyczących tym razem handlu metrykami chrzcielnymi ...

                                            No to co Dareczku - powalczymy z tym wątkiem ???
                                            • Gość: Piotr IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 18:03
                                              Ciąg dalszy z Nowosielskiego :

                                              " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu
                                              unii?
                                              - Bo zawsze jej nienawidzil.
                                              - Kosciól katolicki nienawidzil unii?
                                              - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce.
                                              - Naprawde ?

                                              -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej
                                              archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych
                                              ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy
                                              unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było
                                              zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza
                                              katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim
                                              katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie
                                              dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby, a
                                              gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita
                                              unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim,
                                              mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o jakiej
                                              się nie śnilo wtedy prymasowi Polski.
                                              Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne oczy
                                              widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć
                                              głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z unitami
                                              w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki"

                                              Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z powyższymi
                                              słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ...

                                              Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem
                                              zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle
                                              pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to
                                              oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami na
                                              ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych cerkwi.
                                              Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w babińcu,
                                              pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej chrzcielnicy,brutalnie
                                              wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i ścianach ,
                                              zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to zobaczyłem.
                                              Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy katolicki
                                              kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w
                                              opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!!

                                              A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne
                                              tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim
                                              Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków .

                                              Wybaczcie ale musiałem to napisać!
                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: darek IP: *.kopernet.org 08.08.03, 19:03
                                                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                > Ciąg dalszy z Nowosielskiego :
                                                >
                                                > " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu
                                                > unii?
                                                > - Bo zawsze jej nienawidzil.
                                                > - Kosciól katolicki nienawidzil unii?
                                                > - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce.
                                                > - Naprawde ?
                                                >
                                                > -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej
                                                > archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych
                                                > ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy
                                                > unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było
                                                > zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza
                                                > katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim
                                                > katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie
                                                > dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby,
                                                Pisanie, że księża katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było
                                                zlatynizowanie unii to nieprawda. Jak mogli zlatynizować obrządek
                                                greckokatolicki skoro nie mieli na niego wpływu. Pod koniec XVIII wieku
                                                ówczesny rzymskokatolicki biskup przemyski zaproponował nawet aby wszyscy
                                                łacinnicy w jego diecezji i archidiecezji lwowskiej przeszli na obrządek
                                                greckokatolicki. To ma byc nienawidzenie Unii. Pan Nowosielski opiera swoje
                                                stanowisko na tym, ze jeden ksiądz go obraził. Dla mnie jest to dziecinada.
                                                Wszystko to są ogólniki, żadnych konkretów.
                                                a
                                                > gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita
                                                > unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim,
                                                > mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o
                                                jakiej
                                                > się nie śnilo wtedy prymasowi Polski.
                                                To jest akurat prawda ale nie dowodzi to żadnej nienawiści tylko raczej
                                                poczucia pewnej wyższości nad kościołem greckokatolickim. Na pewno jednak w
                                                okresie późniejszym biskupi łacińscy Pelczar, Bilczewski czy inni nie czuli
                                                się lepsi od grekokatolików Szeptyckiego czy Kocyłowskiego. Myślę, że czuli
                                                sie raczej członkami jednego kościoła choć różnych obrządków i darzyli sie
                                                wzajemnym szacunkiem.
                                                > Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne
                                                oczy
                                                > widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć
                                                > głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z
                                                unitami
                                                >
                                                > w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki"
                                                >
                                                > Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z
                                                powyższymi
                                                >
                                                > słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ...
                                                >
                                                > Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem
                                                > zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle
                                                > pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to
                                                > oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami
                                                na
                                                > ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych
                                                cerkwi.
                                                > Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w
                                                babińcu,
                                                > pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej
                                                chrzcielnicy,brutalnie
                                                > wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i
                                                ścianach ,
                                                >
                                                > zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to
                                                zobaczyłem.
                                                > Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy
                                                katolicki
                                                > kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w
                                                > opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!!
                                                >
                                                > A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne
                                                > tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim
                                                > Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków .
                                                > Nie chcę tu mówić, że kościół rzymskokatolicki zawsze i wszędzie był w
                                                porządku, ale przedstawianie tego w taki sposób jak czyni to Nowosielski to
                                                grube przegięcie.
                                                > Wybaczcie ale musiałem to napisać!
                                                > Pozdrawiam
                                                Ja też cie pozdrawiam.
                                              • Gość: Elekon IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 13:09
                                                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                                > Ciąg dalszy z Nowosielskiego :
                                                >
                                                > " -Dlaczego jednak Kościołowi rzymskokatolickiemu tak zależało na niszczeniu
                                                > unii?
                                                > - Bo zawsze jej nienawidzil.
                                                > - Kosciól katolicki nienawidzil unii?
                                                > - Tak, zawsze nienawidzil Koscioła unickiego. szczególnie w Polsce.
                                                > - Naprawde ?
                                                >
                                                > -Tak, do tego stopnia byl tą nienawiscia zaślepiony, że we lwowskiej
                                                > archidiecezji prze II wojną wydano zakaz noszenia gotyckich,kloszowych
                                                > ornatów,żeby nie upodabniać sie pod względem szat liturgicznych do księzy
                                                > unickich. Księza katoliccy nienawidzili unitów, a ich marzeniem było
                                                > zlatynizowanie unii. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze unitą,spotkałem księdza
                                                > katolickiego,który zapytal mnie,kiedy wreszcie stanę sie prawdziwym rzymskim
                                                > katolikiem. Marzeniem Koscioła rzym.kat. była likwidacja uni w Polsce. Nie
                                                > dopuszczano do senatu biskupów unickich,upokarzano ich na wszelkie sposoby, a
                                                > gdy wreszcie dopuszczono w czasie uchwalania Konst. 3 Maja, to metropolita
                                                > unicki musial zająć miejsce po najnizszym rangą biskupie rzymskokatolickim,
                                                > mimo że matropolita mial taka wladze jurysdykacyjną w swoim Kosciele o jakiej
                                                > się nie śnilo wtedy prymasowi Polski.
                                                > Nienawidzono unitów zawsze...Prosze Pana, wielokrotnie przecież na własne
                                                oczy
                                                > widziałem we Lwowie, że księza rzym.katol. specjalnie nie zdejmowali nakryć
                                                > głowy przed cerkwiami unickimi. Nic więc dziwnego, że to co się stalo z
                                                unitami
                                                >
                                                > w 1947 roku, przyjęte zostało z wielką radoscia przez kler rzymskokatolicki"
                                                >
                                                > Koniec cytatu - prosze nie przyjmować, że ja identyfikuję się z
                                                powyższymi
                                                >
                                                > słowami Mistrza Nowosielskiego , ale ...
                                                >
                                                > Gdy ostatnio,w trakcie krotkiego pobytu w okolicach Krynicy zobaczyłem
                                                > zdemolowane, poprzestawiane ikonostasy w Mochnaczce i Powrozniku, w swietle
                                                > pięknych kandelabrów cerkiewnych i odbywającej się liturgii katolickiej, to
                                                > oczami pasłem cudowność wnetrza- a w myslach blużniłem najgorszymi słowami na
                                                > ludzi ktorzy to uczynili i na siłę przekłamali prawdę wystroju dawnych cerkwi.
                                                > Gdy też ostatnio oglądałem wnętrze cerkwi w Bałuciance i zobaczyłem w
                                                babińcu,
                                                > pod wieżą śmietnisko urządzone w misie pięknie wykutej chrzcielnicy,brutalnie
                                                > wydarty barokowy ołtarz z części sanktuaryjnej, zacieki na suficie i
                                                ścianach ,
                                                >
                                                > zagraconą komórkę w dawnym sanktuarium. itd.itd.. żałowałem, że to zobaczyłem.
                                                > Zwłaszcza, że kawałek dalej stoi na skarpie dumnie wystawiony, nowy katolicki
                                                > kościólek, a użytkowana przez Nich przez ponad 50 lat cerkiew stoi w
                                                > opuszczeniu ...i czeka, no własnie na co!!!
                                                >
                                                > A dzisiaj w gazetach czytam o tragedii cerkwi w Opace, kretynskie i mętne
                                                > tłumaczenia człowieka ktory ma czelność tytułowania się Wojewódzkim
                                                > Konserwatorem Zabytków i obłudne ubolewania pismaków .
                                                >
                                                > Wybaczcie ale musiałem to napisać!
                                                > Pozdrawiam


                                                Myślę, że przytaczane tezy są zupełnie nieuprawnione i są dorabianiem ideologii
                                                do zwykłego, tępego ludzkiego prostactwa, które często przecież to co
                                                opuszczone traktuje jak coś co nie przedstawia żadnej wartości. To samo jest z
                                                popolskimi kościołami na Ukrainie, to samo jest z pięnymi nieraz, zabytkowymi w
                                                stylu niemieckiego gotyku kościołami poniemickimi na ziemiach odzyskanych
                                                Polski. Dorabianie ideologii do tego, że jakiś menel z kumplem pije tanie wino
                                                na dawnym cerkwisku jest zwykłym judzeniem. Przecież równie bzdurne argumenty i
                                                zarzuty można by formułować - bo ja wiem - w stosunku do unitów i prawosławnych
                                                mieszkających na Ukrainie i tego co zrobili ze śladami bytności tam Polaków.

                                                Fakty są takie, że dom, światynia bez gospdarza i wiernych obraca się w ruinę.
                                                Dlaczego nie ratują jej ci co zostali na miejscu to już osobny całkiem temat.
                                                Nie sposób jednak nie zauważyć, że często zabytki płacą frycowe i są
                                                przedmiotem zemsty za zło, to rzeczywiste i to czasem dyskusyjne wyrządzone
                                                przez tych, do których należały.

                                                Myślę, że skoro mamy możliwość w tyym wątku poznania punktu widzenia
                                                ukraińskich czy prawosławnych nacjonalistycznych niewątpliwie autorów róznych
                                                cytowanych publikacji, poznajmy też kolejne świadectwo Polaków:

                                                Artykuł pod tym adresem jest w aktualnym numerze "Echa". Za czas jakiś bedzie
                                                pewnie dostępny już tylko przez link do archiwum "Echa Rzeszowa". Pozdrawiam.

                                                www.rzeszow.um.gov.pl/echo/index.php?id=15

                                            • Gość: darek IP: *.kopernet.org 08.08.03, 18:46
                                              Gość portalu: Piotr napisał(a):

                                              > Przepraszam z góry za prowokacyjność / no ale mówimy o faktach i mitach/ i
                                              > trochę przydługi cytat
                                              >
                                              > " ... Pragnę jednak podkreślic,że w Polsce sprawa jest bardzo trudna,
                                              ponieważ
                                              > u nas w stosunku do unii grzeszny jest nie tyle Kościól prawosławny, ile
                                              > rzymskokatolicki. Przecież likwidacja unii w 1947 roku w Polsce to był
                                              jedyny
                                              > moment, w którym Kościół rzymskokatolicki kolaborował z władzami
                                              > komunistycznymi.
                                              > - Na czym ta kolaboracja polegała?
                                              > - Na niszczeniu, na świadomym niszczeniu unitów i ich Kościoła.
                                              > - W jaki sposób?
                                              > - Kościół rzymskokatolicki zapędzał ich po prostu do obrządku łacińskiego, z
                                              > całą satysfakcją i z całym zapałem. Opowiadał mi jeden z księzy unickich, że
                                              > już wtedy, kiedy państwo zaczęło tolerować placówki unickie, pojechał do
                                              > Gorzowa, do swojego administratora apostolskiego z prośbą o zezwolenie na
                                              > nabożeństwo grekokatolickie, bo tam gdzie mieszkał, było wielu unitów. W
                                              > odpowiedzi usłyszał, że po to tutaj przyjechali,by zapomnieli,że są unitami.
                                              > - Nie wiedziałem, że Kościól rzymskokatolicki jest tak bardzo winny wobec
                                              > unitów w Polsce.
                                              > - Proszę Pana, trzeba mówić o pogromach, jakie wierni Kościoła
                                              > rzymskokatolickiego urządzali unitom, o niszczeniu cerkwi grekokatolickich w
                                              > południowej Polsce...
                                              > - Nie mówiąc już o zniszczeniu owego ikonostasu zaprojektowanego przez
                                              Matejkę
                                              > /.../ {dopisek mój - mowa o kościele św. Norberta w Krakowie}
                                              > - Dodajmy jeszcze wypowiedzi księży rzymskokatolickich, pełne zachwytów i
                                              > radości z tych pogromów, które zgotowano unitom...To był jedyny wypadek
                                              > kolaboracji Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce z władzami
                                              komunistycznymi.
                                              > Cięzki to grzech i trzeba się przyznać do niego, a nie tuszować.
                                              > /.../
                                              > Powtarzam, to nie prawosławni zniszczyli unię w Polsce, tylko rząd
                                              > komunistyczny i Kościól rzymskokatolicki.
                                              > - Reka w rękę.
                                              > - tak, z pełną premedytacją i dużą przyjemnoscią."
                                              >
                                              > Na razie to tyle - cytat pochodzi z ksiązki Z. Podgorzec " Mój Chrystus-
                                              > rozmowy z Jerzym Nowosielskim" Wyd. Łuk - 1993
                                              >
                                              > Co sądzicie na temat tej wypowiedzi - pozwolicie,że w trakcie dyskusji
                                              jeszcze
                                              > sięgnę po tą ksiązkę jak i wypowiedzi zawarte w wielokrotnie cytowanej już
                                              > pracy M.Siwickiego - a dotyczących tym razem handlu metrykami
                                              chrzcielnymi ...
                                              >
                                              > No to co Dareczku - powalczymy z tym wątkiem ???
                                              Jasne, że powalczymy! A więc po kolei pisze Nowosielski, ze kościół
                                              rzymskokatolicki zapędzał grekokatolików do obrządku łacińskiego. Jeśli mam
                                              byc szczery to choć interesuję się tymi tematami to nie znam takich wypadków.
                                              Znam natomiast takich ludzi jak ks. Jałowy z Rzeszowa, ks. Laska z Krasiczyna,
                                              ks. ze Stubna, którego nazwisko wyleciało mi z głowy i jeszcze innych, którzy
                                              uratowali tysiące ludzi przed wywózka do ZSRR. Wcale nie robili oni tego dla
                                              pieniędzy czy dla napędzania sobie wiernych. To sami grekokatolicy zwracali
                                              sie do tych ludzi aby wydać im metryki łacińskie. Co mieli im odmówić przecież
                                              wielu księży greckokatolickich popierało takie praktyki uważając to za
                                              mniejsze zło. Nie twierdzę, że nie było przypadków o jakich pisze Nowosielski.
                                              Ale na razie dowiedziałem sie tylko o jednym a mianowicie Gorzowie a i ten
                                              wypadek jest mocno podejrzany bo Nowosielski nie podaje żadnych bliższych
                                              szczegółów. Pisanie, że kościół rzymskokatolicki zniszczył obrządek
                                              greckokatolicki w Polsce to zwykła bzdura. Jakie są na to dowody, że
                                              przejmowano cerkwie, przecież dzięki temu wiele z nich istnieje do dziś. Gdyby
                                              kościół rzymskokatolicki ich nie przejął większość z nich dawno by przestała
                                              istnieć. Oczywiście były i inne sytuacje jak ta w Sanoku kiedy min. wskutek
                                              działań miejscowego proboszcza nie udało się reaktywować parafii
                                              greckokatolickiej. Na pewno różnie to bywało ale z pewnością nie można tego
                                              ukazywać w czarno-białych kolorach jak to pokazuje Nowosielski. Trzeba sobie
                                              powiedzieć jasno, że likwidacja obrządku greckokatolickiego nastąpiła przede
                                              wszystkim dlatego bo taki było życzenie Moskwy. Najbardziej wkurzyło mnie
                                              jednak stwierdzenie o jakichś pogromach urządzanych Unitom. Jakie pogromy
                                              prosiłbym o szczegóły? Niestety Nowosielski operuje samymi ogólnikami a ja
                                              chciałbym konkretnych faktów, dat, liczb, nazwisk. Z tą dewastacją cmentarzy
                                              też byłbym Piotrek ostrozny. U mnie w Tarnowskich Górach był cmentarz
                                              ewangelicki w samym centrum miasta i cmentarz ten po wojnie stopniowo niszczał
                                              aż w koncu został zlikwidowany. Nie wynikało to bynajmniej z tego, że w
                                              Tarnowskich Górach była jakaś wielka nienawiść do ewangelików. Wręcz
                                              przeciwnie wzajemne stosunki były bardzo dobre. Tyle tylko, że po wojnie
                                              liczba ewangelików drastycznie spadła, nie miał kto sie tym cmentarzem
                                              zajmować i powoli on niszczał. Nie było jednak jakiegoś umyslnego niszczenia
                                              tylko raczej stopniowe popadanie w ruinę. Podobnie sprawa wyglądała ze
                                              cmentarzem żydowskim. Jeszcze parę lat temu był on bardzo zaniedbany teraz
                                              jest już troche uporządkowany.
                                              • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.03, 19:15
                                                Witam,
                                                Na poczatek dziekuje za ciekawe i wyczerpujace odpowiedzi na moje pytanie
                                                (jakos tak wlasnie myslalem, ze stosunki nie ukladaly sie najlepiej).
                                                W swoim poscie Darek poruszyl temat zajmowania swiatyn prawoslawnych przez
                                                katolikow w miedzywojniu i niestety musze sie nie zgodzic z jego wypowiedzia.
                                                Akcja "odprawoslawniania" ziem II RP rozpoczela sie juz w 1919 roku i nie
                                                chodzilo wcale o dawne swiatynie katolickie. Na poczatku akcja ta
                                                byla "samowolka" lokalna, po prostu zajmowano cerkwie bez zadnych decyzji
                                                wladz i badz zmieniano ja na kosciol badz niszczono. Do 1924 roku
                                                zarekwirowano ok. 150 cerkwi.
                                                Drugi okres to lata 29-34 tu juz przyjeto metode walki sadowej, ten okres nie
                                                przyniosl sukcesow, ale jako ciekawostke mozna przytoczyc o co to chciano sie
                                                procesowac - np. o Lawre Poczajowska!!!
                                                Koncowym aspektem jest Komitet Koordynacyjny kierowany przez gen. Mieczyslawa
                                                Smorawinskiego, ktory za cel przyjal "obrone polskosci na kresach", uznali, ze
                                                ludnosc Chelmszczyzny, Wolynia i Podlasia to ludnosc rdzennie polska ktora pod
                                                zaborami zmienila wyznanie pod przymusem.
                                                Tutaj zniwo bylo smutne - na Chelmszczyznie i Podlasiu bylo do "akcji" 289
                                                cerkwi, w 1939 zostalo tylko 51, ogolnie doliczajac Wolyn i Lubelszczyzne
                                                zniszczono ponad 250 swiatyn.
                                                Pozdrawiam

                                                • Gość: darek IP: *.kopernet.org 08.08.03, 19:52
                                                  Gość portalu: Wolf napisał(a):

                                                  > Witam,
                                                  > Na poczatek dziekuje za ciekawe i wyczerpujace odpowiedzi na moje pytanie
                                                  > (jakos tak wlasnie myslalem, ze stosunki nie ukladaly sie najlepiej).
                                                  > W swoim poscie Darek poruszyl temat zajmowania swiatyn prawoslawnych przez
                                                  > katolikow w miedzywojniu i niestety musze sie nie zgodzic z jego wypowiedzia.
                                                  > Akcja "odprawoslawniania" ziem II RP rozpoczela sie juz w 1919 roku i nie
                                                  > chodzilo wcale o dawne swiatynie katolickie. Na poczatku akcja ta
                                                  > byla "samowolka" lokalna, po prostu zajmowano cerkwie bez zadnych decyzji
                                                  > wladz i badz zmieniano ja na kosciol badz niszczono. Do 1924 roku
                                                  > zarekwirowano ok. 150 cerkwi.
                                                  > Drugi okres to lata 29-34 tu juz przyjeto metode walki sadowej, ten okres
                                                  nie
                                                  > przyniosl sukcesow, ale jako ciekawostke mozna przytoczyc o co to chciano
                                                  sie
                                                  > procesowac - np. o Lawre Poczajowska!!!
                                                  > Koncowym aspektem jest Komitet Koordynacyjny kierowany przez gen.
                                                  Mieczyslawa
                                                  > Smorawinskiego, ktory za cel przyjal "obrone polskosci na kresach", uznali,
                                                  ze
                                                  > ludnosc Chelmszczyzny, Wolynia i Podlasia to ludnosc rdzennie polska ktora
                                                  pod
                                                  > zaborami zmienila wyznanie pod przymusem.
                                                  > Tutaj zniwo bylo smutne - na Chelmszczyznie i Podlasiu bylo do "akcji" 289
                                                  > cerkwi, w 1939 zostalo tylko 51, ogolnie doliczajac Wolyn i Lubelszczyzne
                                                  > zniszczono ponad 250 swiatyn.
                                                  > Pozdrawiam
                                                  > Witaj Wolf. Niestety nie moge sie z toba zgodzić. Przejmowanie cerkwi
                                                  prawosławnych po I wojnie światowej przez katolików to było w wiekszości
                                                  przypadków przejmowanie cerkwi, które formalnie były prawosławne ale wiekszość
                                                  byłych unitów była katolikami. Żeby nie byc gołosłownym skupie się na
                                                  najważniejszej świątyni prawosławnej czyli katedrze chełmskiej. Katedra ta
                                                  została zbudowana w XVIII wieku jako świątynia unicka. W 1875 roku stała sie
                                                  prawosławna. Po roku 1905 wiekszość byłych unitów przeszła do kościoła
                                                  rzymskokatolickiego. W 1919 roku katedrę przejęli katolicy. Moim zdaniem było
                                                  to jak najbardziej sprawiedliwe dlatego, że była to świątynia niegdys unicka i
                                                  prawo do niej mieli przede wszystkim potomkowie unitów a ci potomkowie byli w
                                                  zdecydowanej wiekszości katolikami. W 1921 roku w Chełmie było 9492
                                                  rzymokatolików, 1369 prawosławnych i 76 grekokatolików. Pozostawienie więc tej
                                                  świątyni prawosławnym byłoby rażącą niesprawiedliwością wobec rzymokatolików.
                                                  Ostatecznie przodkowie większości z nich uczęszczali do tej świątyni i uważali
                                                  ja oni za swoją. Oddanie świątyni 76 grekokatolikom też raczej nie byłoby
                                                  dobrym rozwiązaniem tym bardziej, ze nie byli to grekokatolicy miejscowi tylko
                                                  przybysze z Galicji. Przykład chełmski to nie jest wyjątek tylko standard tak
                                                  było w przypadku wiekszości cerkwi prawosławnych. Pamietaj Wolf o jednym w
                                                  latach 1905-1906 prawie 200 tysiecy byłych unitów przeszło na katolicyzm ale
                                                  nie odzyskali oni wtedy ani jednej świątyni nawet tam gdzie nie zostało ani
                                                  jednego prawosławnego. Stało sie to mozliwe dopiero po roku 1918.
                                                  Co do Ławry Poczajowskiej to chcciał sie procesowac z tego co pamietam biskup
                                                  łucki. Jednak państwo nie miało i nie chciało mieć z tym nic wspólnego. W tym
                                                  czasie władzom zależało na wyciszeniu konfliktów wyznaniowych na kresach.
                                                  Co do Smorawińskiego i lat 38-39 to niestety ale masz rację.
                                                  Pozdrawiam cie Wolf naprawdę poruszyłeś ciekawy temat.
                                                  • Gość: Wolf IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.08.03, 21:49
                                                    Pytanie ktore zadalem odnosnie stosunkow pomiedzy ludnoscia prawoslawna, a
                                                    unicka na terenach pd-wsch Polski nie wzielo sie z powietrza.
                                                    Nie znam panujacych tam stosunkow (jak napisalem iles postow wczesniej d