Dodaj do ulubionych

Grekokatolicy w Rzeszowie

  • 02.06.05, 09:32
    NIO 1500 !!!! postów. WOOOOW. Widze, że temat sie kreci... ;))
  • 02.06.05, 14:13
    Jest to książka autorstwa Karola Grunberga i Bolesława Sprengela, wydana przez
    Książkę i Wiedzę.
    Pełen tytuł to: "Trudne sąsiedztwo. Stosunki polsko-ukraińskie w X-XX wieku".
    Na razie tylko przejrzałem, zabiorę się za czytanie po południu, ale zapowiada
    się obiecująco !


    --
    Dolina Wiaru
  • 02.06.05, 15:10
    No własnie - "trudne sąsiedztwo" - ostatnie dziesięciolecie pokazało,że to
    sąsiedztwo wcale nie musi być trudne :))) przy odrobinie dobrej woli. A co
    historii - Postać np Konaszewycza-Sahajdacznego pokazuje,że nawet w tak
    tragicznym XVII wieku Kozacy nie tylko się bili z "Lachami" a wręcz przeciwnie
    z wielkim poswieceniem oddawali zycie za R-plitą. Tak samo zresztą jak bardzo
    szeroko tu omawiana postac Semena Petlury.

    Pozdrawiam - wielce ciekaw wrażen z lektury
  • 02.06.05, 17:54
    Dzisiejszy wysyp postow spowodowal, ze nie wiem od czego zaczac:)
    Chyba zaczne od wyrazenia wdziecznosci Piotrowi za cieple slowa dotyczace moich
    "zaslug" umieszczone w nowym watku.
    Na razie jestem tylko jego czytelnikiem. Co do uruchomienia watku na forum
    warszawskim to po urlopie sprobuje, ale obawiam sie, ze odzew bedzie maly.
    Warszawskie forum to glownie miejsce do narzekan na niedogodnosci i
    niekompetencje wladz. Ostatnio cieszy sie tez duzym zainteresowaniem parada
    rownosci. Ciekawe jest forum dotyczace zabytkow w Warszawie, ale tam moznaby
    tylko umiescic watek o warszawskich cerkwiach. Zobaczymy, moze cos z tego wyjdzie.
    Niedawno byla mowa o "reprezentatywnej probce". 30 kwietnia w numerze 17
    "Polityki" p. Jan Dziadul pisal nt. ustawy o mniejszosciach narodowych i
    etnicznych. Znalazly sie tam wyniki badan dotyczacych stosunku Polakow do innych
    narodow. Pozwole sobie zacytowac fragment tego tekstu.

    "stopień niechęci do innych narodów, wykazany w badaniach CBOS przeprowadzonych
    pod koniec 2004 r. - jeżeli te wyniki można przełożyć na oceny narodowości
    zamieszkujących Polskę - jest zadziwiająco wysoki. W kolejności nie lubimy:
    Romów-Cyganów (56 proc. negatywnych ocen), Rosjan (53 proc.), Żydów (45 proc.),
    Białorusinów (37 proc.), Ukraińców (34 proc.), Niemców (34 proc.), Litwinów (21
    proc.), Słowaków (16 proc.), Czechów (14 proc.). "

    Zastanowilo mnie czemu tak duzy odsetek Polakow nie lubi Bialorusinow, czy
    chodzi o stereotyp Bialorusina-komunisty, czy moze o obecne wladze Bialorusi.
    A moze jest to efekt ogolnie duzej niecheci do wszystkiego co ze wschodu?
    Pozdrawiam
    R.
  • 02.06.05, 19:16
    Napisałeś Radku,żę

    stopień niechęci do innych narodów, wykazany w badaniach CBOS przeprowadzonych
    > pod koniec 2004 r. - jeżeli te wyniki można przełożyć na oceny narodowości
    > zamieszkujących Polskę - jest zadziwiająco wysoki. W kolejności nie lubimy:
    > Romów-Cyganów (56 proc. negatywnych ocen), Rosjan (53 proc.), Żydów (45
    proc.),
    > Białorusinów (37 proc.), Ukraińców (34 proc.), Niemców (34 proc.), Litwinów
    (21
    > proc.), Słowaków (16 proc.), Czechów (14 proc.). "
    >
    > Zastanowilo mnie czemu tak duzy odsetek Polakow nie lubi Bialorusinow, czy
    > chodzi o stereotyp Bialorusina-komunisty, czy moze o obecne wladze Bialorusi.
    > A moze jest to efekt ogolnie duzej niecheci do wszystkiego co ze wschodu?

    Otóż wydaje mi się,że nasza nacja -polska wyjątkowo łatwo "karmi" się
    stereotypami i jeśli nawet często Polacy są dylatantami w wiedzy historycznej,
    to właśnie wątki z historii dją im podstawę do negatywnych stwierdzeń.
    A popatrz dla mnie np stereotyp Słowaka i Słowacji to dobra baza turystyczna,
    tanie wyciągi narciarskie, dobre drogi i stanowczo za dużo Cyganów :))).
    Czesi - to piekna Praga i dobre piwo tyż obok polskiej granicy na
    karkonoszach :))

    Rosjanie - to piękne pieśni Wysockiego i Okudżawy, śliczne albumy ze sztuką z
    lat 70-tych /z obowiązkowym odwołaniem sie do Lenina we wstępach nawet do
    albumu o Goi :))))etc.

    Co do Ukrainy - mam nadzieję że pomarańczowa rewolucja, Juszczenko i ostatnie
    porządkowanie spraw Orląt - zmienił polski stereotyp rezuna,upa i Wołynia :)

    Pozdrawiam serdecznie - co do wątku niemieckiego - zdziwsz sie jak ten temat
    terytorialnie będzie nakładal sie na sprawy rusińskie :)
  • 02.06.05, 20:42
    > co do wątku niemieckiego - zdziwsz sie jak ten temat
    > terytorialnie będzie nakładal sie na sprawy rusińskie :)

    Pierwsze zdziwienie mam juz za soba. Zainteresowal mnie proces ruthenizacji
    ludnosci pochodzenia niemieckiego. Rzecz dla mnie zupelnie nowa.
    Jeszcze raz pozdrawiam
    R.
  • 02.06.05, 20:58
    Z ostatniego cytowanego przeze mnie na "niemcach" źrodełka
    republika.pl/aord/korzenie.htm
    Ziemie leżące wzdłuż środkowego biegu koryta Wisłoka już w średniowieczu stały
    się terytorium objętym wczesnosłowiańskim osadnictwem. Na podstawie dzisiejszej
    wiedzy historyków osadnictwa trudno jednak precyzyjnie ustalić nasilenie akcji
    osadniczych i określić dokładną przynależność etniczną ludności. Według wiece
    prawdopodobnych opinii badaczy, już pod początku II tysiąclecia szeroki pas
    lessowych ziem pomiędzy Rzeszowem i Przeworskiem stał się obszarem spornych
    wpływów polskich i ruskich książąt. Strefy tych wpływów ulegały w ciągu
    dziesięcioleci znacznym przesunięciom, by w końcu XIII wieku spowodować
    ustalenie się linii granicznej na Wisłoku.
    Niewątpliwym atutem tych ziem przez wieku było ich sprzyjające położenie
    na skrzyżowaniu średniowiecznych szlaków handlowych biegnących w linii
    południkowej z Sandomierza przez kotliny karpackie w kierunku Węgier i wzdłuż
    równoleżników z Krakowa do Kijowa. Sprzyjający klimat w bezpośredniej bliskości
    Kotliny Sandomierskiej dodatkowo wpływał na rozwój zajęć rolniczych, przy
    umiejętnym gospodarowaniu zasobami tych terenów. Zrozumiałe zatem stało się
    dążenie Kazimierza Wielkiego do zapewnienia gospodarczego rozwoju tych ziem po
    ich przyłączeniu około roku 1340 do Korony. Wiekowa puszcza rozciągająca się
    przed laty na terenie dzisiejszej Markowej i sąsiednich wsi ustępowała
    systematycznie karczowana setkami rąk osadników, sprowadzonych w tym okresie z
    Górnej Saksonii, Łużyc i Dolnego Śląska. Wraz z nową siła, na świeżo
    pozyskiwane ziemie wkraczały nowe formy gospodarowania i odmienny ład prawny.
    Najdawniejsza, udokumentowana nazwa Markowej brzmi Markenhof i jako taka
    jest wymieniona w piśnie biskupa Demetriosa, zachowanym w przemyskim Archiwum
    Diecezjalnym. Dokument pochodzi z 1384 roku. Typ osadniczy wsi określany był
    mianem "Waldhuffendorf", co oznacza wieś łanów leśnych. Markowa, podobnie jak
    inne wsie w sąsiedztwie charakteryzowała się łańcuchowym układem pierwotnych
    osiedli i nadziałami (łanami) w przypadku Markowej wyrażającymi się liczbą 98.
    W stosunku do okolicznych miejscowości, Markowa od początku wyróżniała się dużą
    liczbą ludności i gospodarstw. Przez wiek XV do XVII zmieniali się właściciele
    wsi począwszy od Pileckich przez Stadnickich, Korniaktów by w końcu dostać się
    Lubomirskim.
    W doskonały sposób dokumentuje stosunki społeczne i gospodarcze księga
    sądowa wsi, której oryginał zawierający 912 stron zapisanych w języku
    niemieckim i polskim znajduje się w Centralnym Archiwum Historycznym Ukrainy we
    Lwowie, w dawnym gmachu Ossolineum. Ten wyjątkowy pod względem rozmiarów i
    treści zabytek w najlepszy sposób świadczy o gromadzkim samorządzie i jest
    podstawą do analizy układu przestrzennego stosunków własności i życia
    mieszkańców wsi w latach 1591 - 1777.
    Połowa wieku XVII wyznacza cezurę w kształtowaniu się obrazu
    kulturowego Markowej. Dotychczasowy język niemieckich kolonistów traci na
    znaczeniu zachowując się głównie jako język urzędowy, aczkolwiek spotyka się
    nawet jeszcze do chwili obecnej obco brzmiące słowa w mowie Markowian.
    Postępuje asymilacja z ludnością pochodzenia słowiańskiego, zatraceniu ulega
    świadomość obcego pochodzenia. Zmiany o których mowa szybciej przebiegały w
    okolicznych wioskach.


    Koniec cytatu - to oczywiście fragment pracy rzeszowskiego naukowca Prof.
    Półćwiartka /przepraszam za pominięcie wszystkich tytułow :))

    Zwróććie prosze uwagę za sformułowanie :

    Zrozumiałe zatem stało się dążenie Kazimierza Wielkiego do zapewnienia
    gospodarczego rozwoju tych ziem po ich przyłączeniu około roku 1340 do Korony.

    Z tego wynika prosty wniosek - mówilismy juz kiedyś o tym - o przynależności
    Podkarpacia do Rusi kijowskiej - praktycznie do połowy wieku XIV !!!

    Pozdrawiam
  • 03.06.05, 07:28
    Mogę polecić traktującą o tym książkę - "Początki kształtowania się polsko-
    ruskiej rubieży etnicznej w Karpatach" Michała Parczawskiego, wydaną w Krakowie
    w 1991 roku (nie jest to lekka literatura, o nie !) :))


    --
    Dolina Wiaru
  • 03.06.05, 07:07
    Przejrzałem książkę (opasłe tomisko) w nocy.
    Na pewno nie spotkałem jeszcze pozycji tak szeroko traktującej o dziejach
    pogranica - wiele wydarzeń, o których czytałem w wielu książkach, jak to
    historia Ukrainy, historia Polski, historia Kozaczyzny, Zeszyty Historyczne -
    zostały zebrane w całość. Wszystko jest spójne i czytelne.
    Małym minusem jest przekręcanie nazw miejscowości - np Tarka zamiast Terka, czy
    Zagórzec zamiast Zagórz.
    Autorów tłumaczyć częściowo może fakt, iżpracują naukowo w Toruniu i Włocławku,
    a książka ta jest ich pierwszą o Ukrainie ( wcześniej pisali wiele o dziejach
    Niemiec hitlerowskich oraz Pomorza.
    Trochę jestem zawiedziony również tym, że historia Pogranicza do końca wieku
    XVIII zajmuje tylko 100 stron, a XIX i XX wiek pozostałe 700 !


    --
    Dolina Wiaru
  • 05.06.05, 16:57
    Z w/w książki:
    "Między polskimi i ukraińskimi emigrantami (w USA) dochodziło jednak do
    konfliktów. Nasilenie antypolskiej propagandy nastąpiło w Stanach Zjednoczonych
    w 1930 roku, w związku z wyborami w Polsce.
    W prasie pisano o "terrorze i prześladowaniach" w Galicji.
    Według polskich dyplomatów, ukraińskich emigrantów wspierali w tej kampanii
    Niemcy, którzy zabiegali o współpracę z nimi na terenie USA. Celem tych działań
    było przekonanie amerykańskiej opinii publicznej, że Polską targają liczne
    konflikty narodowościowe.
    Głośnym echem odbiła się sprawa Justyna Fedoryszyna. Ten Amerykanin
    ukraińskiego pochodzenia jesienią 1930 roku podczas pobytu w rodzinej Galicji
    został pobity przez polskich żołnierzy. Spowodowało to lawinę
    listówprotestacyjnych i demonstracje przed Ambasadą RP w Waszyngtonie. Telegram
    z alarmistycznym doniesieniem o "terrorze i prześladowaniu ludności ukraińskiej
    przez Polaków w Galicji" przesłał do rządu USA 25 października 1930 roku
    Nicholas Murashko, prezydent ukraińskiego Stowarzyszenia Narodowego."

    --
    Dolina Wiaru
  • 03.06.05, 08:20
    Ciekawostka z nowej książki:
    "Biskup stanisławowski Grzegorz Chomyszyn był inspiratorm i duchowym przywódcą
    utworzonej w 1930 roku Ukraińskiej Odnowy Ludowej, głoszącej potrzebę budowy
    życia politycznego na zasadach chrześcijańsko-demokratycznych. Był zwolennikiem
    szerszego zbliżenia z Kościołem łacińskim.Dlatego sceptycznie odnosił się do
    akcji neounijnej, widząc w niej "zniewalającego ducha Wschodu zagrażającego
    narodowi ukraińskiemu - który musi coraz mocniej wiązać swoją kulturę z
    Zachodem."
    Najwięcej wrogów miał z powodu próby wprowadzenia w 1920 roku w swojej diecezji
    celibatu księży, co jego przeciwnicy nazwali polską intrygą.
    W przemyskim seminarium duchownym doszło do buntu kleryków, a wychowanko
    miejscowego Ukraińskiego Instytutu dla Dziewcząt wybiły szyby w oknach pałacu
    biskupiego.
    Dla ukraińskich nacjonalistów borot'ba o żinki była dogodnym pretekstem do
    oskarżenia unikającego angażowania się w politykę biskupa o działanie na szkodę
    Ukraińców. Dowodzili, że pozbawi on naród ukraiński dopływu młodej inteligencji
    wywodzącej się z rodzin duchownych.
    W 1925 roku Chomyszyna poparł biskup przemyski Jozafat Kocyłowski, a w 1933
    roku metropolita Szeptycki.
    Mimo protestów bezżennych księży było coraz więcej. W 1933 roku stanowili 11,9
    % duchowieństwa archidiecezji lwowskiej, 13,6 % - przemyskiej, i 13,2 % -
    stanisławowskiej."


    --
    Dolina Wiaru
  • 03.06.05, 09:48
    Witam !!!
    Przy okazji dyskusji na temat nekrologu księdza Nehrebeckiego była tu również
    mowa o akcji "celibatowej" w końcu XIX wieku.Ale twój cytat, wspomniana postać
    i wydarzenia mnie zaskoczyły. Po prostu nie wiedziałem tego !! :)

    Inna sprawa to poparcie tak "łacinniczych" w swej wymowie działań przez
    Metropolitę Szeptyckiego - troichę mnie to zdziwiło, gdyż czytałem i o Nim jak
    i o Jego Bracie Kłemensie - że własnie byli oni zwolennikami zarówno odrodzenia
    się tradycji wschodnich w religii jak i przyczynili się do "odrodzenia
    rusińsko -ukraińskiego" w latach 20-tych i trzydziestych ubiegłego wieku.
    A cytat "Dla ukraińskich nacjonalistów borot'ba o żinki była dogodnym
    pretekstem do oskarżenia unikającego angażowania się w politykę biskupa o
    działanie na szkodęUkraińców. Dowodzili, że pozbawi on naród ukraiński dopływu
    młodej inteligencji wywodzącej się z rodzin duchownych." szczególnie z owym
    nacjonalizem na początku może świadczyć o tendencyjnosci autorów. No i nie
    można odmówić racji ich zarzutom !!!
    Pozdrawiam - dziekuję za ciekawy epizod - prosze o jeszcze :))
  • 03.06.05, 15:29
    Witam
    Jak juz pisalem, w poniedzialek udaje sie na urlop:))
    W jego trakcie bede przejazdem w domu, wiec pewnie zajrze co slychac na forum, a
    moze i cos napisze. Widze, ze watkow przybywa wiec po powrocie bede mial co
    czytac. Dzisiaj odejde troche od ruskich tematow (pewnie pod wplywem nowego watku;)
    Podlasie zamieszkiwali nie tylko Rusini i Polacy. Oczywiscie duzy odsetek
    stanowili Zydzi (na ten temat nie mam zbyt duzej wiedzy), ale byly tez inne grupy.
    Po powrocie z urlopu porusze temat osadnikow holenderskich na Podlasiu, a dzis
    zostawie Wam do poczytania tekst "Tatarzy na Podlasiu"

    "Tylko garstka osób w moim rodzinnym Terespolu zna historię Tatarów, są to
    ludzie zwykle starsi. Natomiast wśród moich rówieśników niewielu ma wiedzę na
    temat reliktów tatarskiej kultury.
    Podlasie od wieków było regionem splatania się wielu kultur i narodowości.
    Mieszkali tu Polacy, Rosjanie, Niemcy, Żydzi, Tatarzy a nawet Holendrzy. Na
    kulturę tych narodowości miała wpływ religia. Ludzie mieszkający tu kiedyś
    wyznawali więc: katolicyzm, prawosławie, islam, część była unitami,
    protestantami, judaistami."

    www.historiaizycie.pl/news0203.phtml
    Zycze Wam milej lektury
    Pozdrawiam
    R.
    P.S. Pewnie jeszcze przed wyjazdem zajrze na forum.
  • 03.06.05, 21:19
    Witam -bardzo dobrze, że Radku przypominałeś o tym "niegdysiejszym"
    zróżnicowniu narodowościowym Podlasia. W dawnej Galicji owo zróżnicowanie było
    równie bogate - bo oprócz dominujących Polaków ,Rusinów /Ukraińców,Łemków,
    Bojków, Hucułów/ byli tu i Niemcy/i Austriacy/ jozefińscy, Żydzi /z całym ich
    wewnętrznym zróżnicowaniem/ a i Ormianie./ antropologicznymi potomków Tatarów a
    nawet Szwedów /a konkretnie jeńców z pamiętnego potop osadzanych we wsiach
    wideł Wisły i Sanu/.
    A na starym cmentarzu w Rzeszowie - można dopatrzeć się też nazwisk
    czeskich,węgierskich i niemieckich /czyli doczesnych szczątków urzędników CK
    Austrii/
    Pozdrawiam życząc udanego wypoczynku i... powrotu na forum. :)
  • 04.06.05, 02:51
    Coś na czasie :))) - z tej samej książki:
    "W 1929 roku Stanisław Grabski, będący wówczas faktycznie poza Stronnictwem
    Narodowym, opowiedział się za zróżnicowaniem i ograniczeniem w przyszłej
    konstytucji praw obywatelskich osób niepolskiej narodowości, w tym biernego i
    czynnego prawa wyborczego.
    Jędrzej Giertych - jeden z czołowych polskich nacjonalistów - proponował
    asymilację poprzez obowiązkową, powszechną naukę języka polskiego, wprowadzenie
    do języka ukraińskiego łacińskiego alfabetu oraz likwidację państwowych szkół
    ukraińskich i utrakwistycznych. Giertych postulował także, aby szkoły prywatne
    były "bacznie inwigilowane". Język ukraiński mógł być w szkole wykładany tylko
    jako drugi. Polityk ten kładł nacisk na traktowanie języka polskiego jako
    urzędowego. Sugerował uczenie młodzieży ukraińskiej historii Polski, ukazywanie
    jej sukcesów, organizowanie wycieczek krajoznawczych. Działania te miały
    prowadzić do utożsamiania się młodych Ukraińców z państwem polskim.
    Opowiadał się za stopniową polonizacją Cerkwi greckokatolickiej i prawosławnej
    oraz zawieszeniem na Kresach praw obywatelskich "na przeciąg jednego pokolenia".
    Akceptował zachowanie przez Ukraińców obyczajów, religii, strojów ludowych i
    tradycyjnych obrzędów. Za konieczne uznał natomiast wyrzeczenie się przez nich
    aspiracji niepodległościowych. Zdaniem Giertycha mieli oni też przyjąć polski
    język, zachowując własny na podobnych zasadach jak Kaszubi i górale. Asymilacja
    mężczyzn powołanych do służby wojskowek miała być kontynuowana po ich
    zwolnieniu do rezerwy.
    Jednym z warunków asymilacji Ukraińców było według niego izolowanie elit, które
    podtrzymują wśród ludności aspiracje narodowościowe. Giertych nie napisał,, co
    należy zrobić z przywódcami politycznymi i jak "przerwać łączność między
    duszpasterzami, którzy tworzą znaczną część "separatystycznej" inteligencji
    ukraińskiej na terenie b. Galicji Wschodniej, a wiernymi" związanymi z Cerkwią
    unicką."

    --
    Dolina Wiaru
  • 04.06.05, 08:09
    To już było tu cytowane przez Radka ze 2 lata temu - ale warto
    przypomnieć /przy okazji jeśli możliwe - proszę o link !!!/
    bezuprzedzen.pl/dokumenty/wytyczne.shtml
    1) Element ukraiński można pozyskać trwale dla Państwa oraz kultury i
    narodowości polskiej tylko metodami pozytywnymi, obliczonymi w dłuższy okres
    działania, nie powodującymi uprzedzeń i zadrażnień.
    2) Pozytywne rozwiązanie zagadnienia mniejszościowego ukraińskiego wymaga
    prowadzenia planowej i skoordynowanej akcji, przy czem w poszczególnych
    powiatach winny być ustalone gminy, a nawet miejscowości, wymagające otoczenia
    ich specjalną opieką
    3) Teren Województwa Lubelskiego winien być bezwzględnie odseparowany od
    wpływów ukraińskich i propagandy ukraińskiej płynącej z Wołynia i Małopolski.
    4) Należy starać się nie dopuszczać do drukowania na terenie Województwa
    Lubelskiego jakichkolwiek wydawnictw ukraińskich. Kolportaż wydawnictw z
    Wołynia i Małopolski jest niepożądany i jako taki winien napotkać się z
    odpowiednim przeciwdziałaniem.
    5) Urzędy państwowe i samorządowe, stanowiska nauczycieli, organa policyjne
    oraz służba kolejowa, pocztowa, drogowa i leśna, winny być obsadzane materiałem
    polskim doborowym, tak pod względem inteligencji i wyszkolenia, jak i wartości
    ideowej i moralnej.
    6) W urzędach Ukraińcy jako interesanci winni być traktowani sprawiedliwie i
    taktownie na równi z Polakami.
    7) W działalności władz państwowych i polskich organizacji unikać należy
    wszystkiego, co by mogło u ludności ukraińskiej wywoływać poczucie
    drugorzędności.
    8) Ludność ukraińską należy wciągać do współpracy na gruncie samorządu oraz
    polskich organizacji gospodarczych i kulturalno-oświatowych, wykluczając z tej
    pracy elementy szowinistyczne. Jak najszerzej należy popierać współżycie obu
    odłamów ludności, również na gruncie życia prywatnego.
    9) Nie należy dopuszczać do powstania jakichkolwiek organizacji czysto
    ukraińskich. Nie dotyczy to oddziałów Ukraińskiego Centralnego Komitetu, o ile
    nie spowodują one powstania na terenie nacjonalistycznego ruchu ukraińskiego.
    10) Na terenach narodowościowo mieszanych ludność polska musi się czuć
    gospodarzami. Kultura polska musi w zdecydowany sposób promieniować na tereny
    narodowościowo mieszane. Żywioł polski wzmacniać należy nie tylko ilościowo
    lecz i jakościowo pod względem kulturalnym i gospodarczym.
    11) Obwody szkolne winny być tak organizowane, by budynki szkolne znajdowały
    się w miejscowościach o przewadze ludności polskiej. Podnieść należy stopień
    organizacyjny szkoły w celu zwiększenia w szkole ilości dzieci polskich i
    zgrupowania większej ilości nauczycieli.
    12) Szkoły winny być zaopatrywane w niezbędne pomoce naukowe z zakresu nauki o
    Polsce (mapy Polski, portrety, obrazy, biblioteka, radio) zaś młodzież szkolna
    prawosławna w podręczniki do nauki religii prawosławnej w języku polskim.
    Budżety władz samorządowych winny w związku z tym uwzględnić odpowiednio
    poważne kwoty na omawiane cele.
    13) W projektach budowli szkolnych winny być uwzględnione pomieszczenia na
    świetlice dla celów akcji oświatowej. Należy organizować świetlice dla
    dorosłych, zaopatrzyć je w odpowiednie subwencje na ich prowadzenie i
    wyposażenie.
    14) Przy szkołach organizować należy koła absolwentów, chóry, zespoły teatralne
    i muzyczne, systematyczne kursy wieczorowe i uniwersytety dla dorosłych, kursy
    kroju i szycia obejmujące elementarny program wychowania obywatelskiego.
    Omawiane przedsięwzięcia powinny być subwencjonowane przede wszystkim przez
    organa samorządowe.
    15) Organizować należy biblioteki ruchome i odpowiednie dla nich centrale, domy
    ludowe i świetlice międzyorganizacyjne. Szczególnie ważne jest organizowanie
    wycieczek zbiorowych tak młodzieży szkolnej i pozaszkolnej, jak i dorosłych do
    tych ośrodków Państwa, które świadczą o jego potędze, wysokiej kulturze i
    dorobku gospodarczym.
    16) Młodzież ukraińską w szkołach powszechnych i średnich otoczyć należy
    troskliwą opieką. Wybitnie uzdolnione jednostki spośród młodzieży winny
    znajdować szczególną opiekę i winny być kierowane na właściwą drogę w
    perspektywie wyzyskania ich jako przodowników pracy społecznej. Łącznie z tym
    konieczna jest polityka stypendialna umożliwiająca dalsze kształcenie wybitnych
    jednostek spośród elementu mniejszościowego. Młodzież ukraińska po ukończeniu
    szkół średnich kierowana być winna na wyższe studia nie do Lwowa, a do szkół
    wyższych w innych miastach Polski.
    17) Organizacje prorządowe powinny ściśle wiązać swoją akcję społeczno-
    oświatową z powiatową komisją oświaty pozaszkolnej, nie tworząc komórek
    organizacyjnych oświatowo-społecznych o nieskoordynowanej działalności.
    18) Przy obsadzie kadr przysposobienia wojskowego i wychowania fizycznego oraz
    oficerów Związku Strzeleckiego, personel powinien być specjalnie dobierany.
    19) W skład Związku Strzeleckiego winien wchodzić wyłącznie element polski.
    Związek Rezerwistów i podobne organizacje nie powinny być tworzone w
    miejscowościach zamieszkałych tylko przez ludność ukraińską, zwłaszcza o ile
    dana miejscowość znana jest z nastrojów nacjonalistycznych lub komunistycznych.
    20) Z pieśni żołnierskich winien być eliminowany repertuar kabaretowy, a
    natomiast winny być wprowadzane pieśni ludowe, m.in. z tekstem polskim do
    melodii ukraińskich.
    21) Organizować należy pokazy siły zbrojnej Państwa ze specjalnym naciskiem na
    nawiązanie dalszego współżycia z miejscową ludnością w czasie ćwiczeń i
    manewrów.
    22) Należy dążyć do polonizacji prawosławia. Dążyć należy do używania języka
    polskiego przy nauce religii w szkołach i w kazaniach duchownych, szczególnie w
    czasie odpustów oraz w ogóle uroczystości kościelnych i państwowych.
    Oddziaływać należy na rodziców, by żądali nauczania w języku polskim.
    Inspirować należy wydawanie druków religijnych w języku polskim oraz żądania,
    aby czasopismo „Słowo" i „Woskresnoje Cztienje", wychodzące w Warszawie, dla
    terenu Województwa Lubelskiego były wydawane w języku polskim. Starać się, aby
    inicjatywa w tej sprawie wychodziła od społeczeństwa.
  • Gość: kazik IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 04.06.05, 23:40
    numer tego watku szybko dochodzi do liczby 2500.i jest ciekawy na swoj sposob.
    przeszlosc roznie przez wieki sie krztaltowala i ciekawa dla wszystkich
    przygotowuje przyszlosc.pozdrawiam wszystkich,i polecam te ksiazke o ktorej
    wspomnialem w mym wpisie 13 maja,oczywiscie na deser w wolnej chwili.
  • 05.06.05, 15:21
    Witam
    Widze, ze powrocil temat "wytycznych wojewody". Uzupelnie wiec ten watek linkiem
    do innego tekstu dotyczacego tych spraw (chyba byl juz cytowany, ale sadze, ze
    warto powtorzyc dla tych ktorzy dolaczyli pozniej:). Obawiam sie, ze przed
    wyjazdem nie zdolam nic juz wyszperac w linkach, ale co sie odwlecze to nie uciecze.

    "Teoretyczne podstawy polityki narodowościowej wyłożone przez MSW nie zawierały
    w żadnym punkcie wariantu rozwiązań przewidujących autentyczne zaspokojenie
    przynajmniej kulturalno-językowych potrzeb mniejszości narodowych. Asymilacja
    narodowa była celem, zaś asymilacja państwowa nie alternatywnym rozwiązaniem, a
    jedynie instrumentem ułatwiającym kreowanie oczekiwanego modelu polityki,
    środkiem znieczulającym proces wynaradawiania. Pracownicy resortu gorączkowo
    poszukiwali skutecznych metod realizacji polityki asymilacyjnej. Chociaż
    powstało na ten temat kilka raportów i analiz, wnioski z nich płynące nie
    przynosiły żadnych wykrystalizowanych rozwiązań. W drugiej połowie lat
    trzydziestych dominującym wśród urzędników resortu stawał się pogląd o potrzebie
    przesiedleń ludności wewnątrz kraju na wielką skalę. Przewidywano, że akcją tą
    może być objęte nawet kilka milionów obywateli zarówno narodowości polskiej, jak
    i należących do mniejszości narodowych, szczególnie Białorusinów i Ukraińców.
    Podstawową przeszkodą uniemożliwiającą realizację takich projektów był brak
    odpowiednich funduszy."

    www.bialorus.pl/index.php?pokaz=bth18_2&&Rozdzial=ksiazki
    Serdecznie Was pozdrawiam, po powrocie oczywiscie z przyjemnoscia tu wroce.
    R.
  • 06.06.05, 01:28
    Z książki Ryszarda Torzeckiego - "Polacy i Ukraińcy":
    "Do napadów na pojedyncze cofające się oddziały lub do starć dochodziłoprawie w
    każdym powiecie, lecz nie miało to charakteru powstania. Czasami stronom
    zabrakło ostrożności i rozwagi, i do konfliktów dochodziło od południowego
    Polesia po południową Galicję Wschodnią. W licznych przypadkach ukraińscy
    nacjonaliści tworzyli oddziały milicji, noszono opaski niebiesko-żółte na
    rękawach. Zdarzało się, że byli uzbrojeni.
    Między innymi pod Jawornikiem Ruskim (koło Birczy) i Rzesną Ruską koło
    Lubaczowa doszło do starć wojska z tymi dywersantami. Oddziały polskie rozbiły
    kilka takich jednostek ukraińskich. Uzbrojeni członkowie tzw. Straży
    Obywatelskiej z niebiesko-żółtymi opaskami opanowywali miasta i miasteczka z
    chwilą ich opuszczania przez wojsko (np. w Przemyślu).
    Zdarzały się też przypadki wrogiej lub nieprzyjaznej postawy cywilnej ludności
    ukrainskiej wobec cofających się rozbitych jednostek polskich. Na ogół po
    bitwach z Niemcami znikała pozostawiona broń.
    Do zorganizowanych większych walk doszło na południe od Lwowa w trzech
    okolicach: Szczerzeca, Mikołajewa i Stryja w okresie 10-15 września 1939 roku.
    W walkach tych po stronie polskiej brały udział jednostki policji i wojska w
    sile 500-1000 osób. W Stryju Ukraińcy zdołali usunąć policję, lecz Polakom
    pomogło cofające się wojsko, włączając się do tej bitwy. Sił ukraińskich w
    Stryju nie znamy, można liczyć, że było tam około 500-700 osób, w dwóch
    pozostałych starciach walczyło około 500-600 uzbrojonych Ukraińców. Są to
    przypadki i liczby, do których OUN przyznaje się".

    --
    Dolina Wiaru
  • 07.06.05, 20:00
    W naszej dyskusji padały już rózne kontrowersyjne wątki - a ten jeszcze nie :)
    Wydaje mi się ,że Pan Prof. Torzecki dobrze ujął ten temat.zastanawilbym sie
    tylko - na ile te tragiczne wypadki /i chyba dość powszechne/ były inspirowane
    przez niemiecką dywersję, na ile były to improwizowane akty terroru wywołane
    wojennym bałaganem i wrażeniem pełnego "rozkładu" II Rz-plitej.

    Gdy znajdę jakieś ciekawe materiały i analizy historyczne - do tematu wrócę :)
    pozdrawiam
  • 07.06.05, 20:27
    Jest to ciekawy temat, i moim zdaniem "poszlakowy". Na pewno w Niemczech
    szkolono przed wojną dywersantów ukraińskich, ale o ich działaniach cicho.
    W kilku publikacjach natrafiłem na jednozdaniowe wzmianki, tylko w tej książce
    znalazłem trochę więcej, ale o wiele za mało.
    W pamiętnikach "Kuma" na forum Birczy znalazłem tylko wzmiankę o akcji
    zbierania i ukrywania broni porzuconej przez żołnierzy polskich.
    Ja również będę szukał materiałów, tym bardziej, że Jawornik Ruski leży w
    gminie Bircza.

    --
    Dolina Wiaru
  • 07.06.05, 21:50
    upowiec napisał:

    > Jest to ciekawy temat, i moim zdaniem "poszlakowy". Na pewno w Niemczech
    > szkolono przed wojną dywersantów ukraińskich, ale o ich działaniach cicho.
    > W kilku publikacjach natrafiłem na jednozdaniowe wzmianki, tylko w tej
    książce
    > znalazłem trochę więcej, ale o wiele za mało.
    > W pamiętnikach "Kuma" na forum Birczy znalazłem tylko wzmiankę o akcji
    > zbierania i ukrywania broni porzuconej przez żołnierzy polskich.
    > Ja również będę szukał materiałów, tym bardziej, że Jawornik Ruski leży w
    > gminie Bircza.

    Mam na ten temat dośc sporo materiałów tym cenniejszych, że wynikających ze
    wspomnień Polaków /np własciciela dworu w podrzeszowskim Zalesiu - tak - tym
    zalesiu - Pana Gumnińskigo który bral udzial w wojennej ucieczce na wschód/,
    mam też wspomnienia /w "Bieszczadzie"/ dyrektora szkoły polskiej w Ustrzykach
    Dolnych który wracał do domu z wojennej tułaczki w 1939, mam wreszcie on
    line /na wirtualnej łemkowynie/ wspomnienia Łemka spod Grybowa ktory
    zmobilizowany brał udział w walkach wojska polskiego i bezwładnej tułaczce
    rozbitych oddziałow w 1939.
    Temat ciekawy - masz racje - tak jak temat samozwańczego tworzenia się
    ukraińskiej policji i władz na ziemiach zajmowanych w 1939 roku przez Niemców.
    Remat trudny "do obrony" - ale tu rozmawiamy bez zbytniego owijania w bawełnę :)
    Pozdrawiam
  • Gość: GREGOR IP: *.net-serwis.pl 06.06.05, 18:06
    Witam!
    Mam pytanie?Kiedys bylem w WYSOKIEJ GŁOGOWSKIEJ.Ksiądz powiedział, że dawno temu
    w lasach Wysokiej była mała drewniana cerkiewka?Czy to prawda?czy ktos słyszał?
    Tochyba byly zamierzchłe czasy.Czy ktoś z forumowiczów pomoże mi wyjaśnić
    zagadkę?Ponoć w Kanadzie są jakieś precyzyjne namiary na wszystkie w Polsce
    nawet najmniejsze juz nieistniejące cerkwie z przed wieków? Tylko nie wiem czy
    to grekokatolickie czy prawosławne? Pozdrawiam gregortr@wp.pl
  • 06.06.05, 20:00
    Oleh Iwanusiw, Cerkwa w rujini, St. Catharines 1987.

    To jest genialna pozycja, w której można dowiedzieć się o wielu istniejących i
    już nieistniejących cerkwiach w Polsce, przede wszystkim związanych z narodem
    ukraińskim. Opracowanie to obecnie bardzo trudno znaleźć, ale warto potrudzić
    się. Prawdopodobnie można wypożyczyć tę książkę w Bibliotece biskupa
    Czechowicza w Przemyślu przy ulicy Basztowej 13 lub tam uzyskać namiary na
    osobę, która posiada takową.
  • 06.06.05, 21:05
    arges napisał:

    >, St. Catharines 1987.
    >
    TA KSIĄZKA JEST ON LINE - na www.lemko.org - razem ze zdjęciami :))
    Była tu przeze mnie linkowana ok. 1 rok temu. Na lemko jest raezem ze
    zdjęciami - ale obejmuje jedynie cerkwie istniejące. Drukowana wersja obejmuje
    również cerkwie nie istniejące. Najbliżej mozna nabyć ją we Lwowie. ja
    widziałem ją np w przedsionku odtworzonej cerkwi łemkowskiej w parku-skansenie
    na Kajzerwaldzie. Piękny, sporego formatu album - b. ładnie zilustrowany.
    Cena ok 120 hrywien - jak na tamte warunki - kolosalna. W przeliczeniu na
    złote - do zniesienia. Miła babcia nie chciała jednak przyjąć ani dolarów ani
    złotówek :)) - a hrywnie jak raz mi sie skończyły :(
    Link postaram sie podać jutro
    Pozdrawiam
  • 06.06.05, 21:13
    Acha próbowal bym też pytać w księgarni wydawnictwa św. Włodzimierza na
    Kanoniczej w Krakowie - przy okazji jest tam /?/ ciekawa restauracja ukrainska -
    z zupą z frykadelkami, warienikami i pielmieniami :))
  • 06.06.05, 21:10
    Obawiam sie żę to jakieś nieporozumienie z tą cerkiewką.W polsce najlepszym
    wyadanictwem o zabytkach kultury ukraińskiej jest praca "Pamiątki i zabytki
    kultury ukraińskiej w Polsce - zebrał, opracował i do druku podał Andrzej
    Saładiak" Burchard Edition 1993. Praca mocno krytykowana przez grono
    Towarzystwa Karpackiego /wydawnictwo Bieszczad/ - ale moim zdanie bardzo
    dobra :)
  • 06.06.05, 21:20
    Poszukiwałem usilnie, ale nakład dawno wyczerpany - podobno sprzedało się
    jak "świeże bułeczki".


    --
    Dolina Wiaru
  • 06.06.05, 22:42
    www.nestor.cracow.pl

    Dość spory wybór książek. Dzięki za link do "Cerkwa w ruijni". :)
  • 07.06.05, 08:52
    Witam - tu daję namiary na pracę on line Iwanusiwa

    www.infoukes.com/culture/architecture/church_in_ruins/
    www.infoukes.com/culture/architecture/church_in_ruins/index.html

    Church In Ruins illustrates the present condition of churches of the Ukrainian
    Catholic (Byzantine Rite) Eparchy of Peremyshl, part of which territory fell
    within the boundaries of present day Poland. While a few of the churches are
    recognized and protected as architectural antiques by Polish Museums, and
    others have been acquired and are cared for by the Polish Roman Catholic
    Church, the majority of the churches were destroyed and no longer exist.
    The author attempted to visit every one of the 690 churches in some 650
    municipalities. His pictoral record is shown on the pages of this publication.
    Here you will find illustrated some fine examples of Lemko and Boyko wooden
    sacral architecture, as well as the painful remnants of churches that have been
    destroyed for whatever reason.
    Shown on the front portion of the jacket (on your above left on this Web Page)
    is the church in Malava. Its walls are crumbling from the chemical action of
    fertilizers that have been stored here for forty years.
    The church's cross is shown on the rear (on your above right on this Web Page).
    It is thrust in the ground where the altar once stood.

    Oleh Wolodymyr Iwanusiw was born in Halychyna (Galicia), Western Ukraine and
    came to Canada after WWII with his parents and sisters. He completed his
    education by obtaining a BSc degree in electrical engineering from the
    University of Alberta in Edmonton. Since then, to the present time, he makes a
    living by applying electronics to the measurement needs of electrical power
    systems.
    Oleh is neither a professional photographer nor an author. He collected
    materials for this publication during the four trips to Poland. He considered
    it appropriate to prepare this publication for the celebrations of the
    Millenium of Christianity in Ukraine and in memory of his grandfathers, both of
    whom were priests in the Eparchy of Peremyshl
    www.lemko.org/lih/churchir/chirmain.html
    www.lemko.org/lih/churchir/balutyanka.html
    www.lemko.org/lih/churchir/hvozdyanka.html
    www.lemko.org/lih/churchir/blyzenka.html
    A tutaj cytat ze strony okolic nalbliższych Rzeszowowi - greckokatolickiemu
    dziekanatowi krościeńskiemu
    DEANERY OF KOROSNO
    * 7 - PARISHES
    * 8 - CHURCHES
    * 7,100 - PARISHONERS
    COMMENTS:
    The deanery of Korosno forms the northern flank of Lemkivshchyna, and was
    lately sparsely populated with Ukrainians. It must be said, however, that the
    borders of Kievan Rus' were even further northwest of here, and the countryside
    was populated by Ukrainians. The subsequent 400 years of Polish rule resulted
    in the assimilation of most of the native population. All eight tserkvy that
    belonged to the Korosno deanery are used as kostels by the Polish Roman
    Catholic church.
    Blyzen'ka Hvozdyanka Ripnyk
    Bonarivka Krasna Vanivka
    Chornoriky Oparivka

    P:owyższe wsie - Blizianka i Gwoździanka - to wsie pod Niebylcem zamieszkane do
    II wojny przez Rusinów. Pozostałe - to wsie zamieszzkale przez tzw
    zamieszańców - okolice Czarnorzek, Odrzykonia i ... Prządek :)
    Pozdrawiam

  • 07.06.05, 14:26
    z książki "Karpaty polskie" Kraków 1995:
    "Ośrodki pielgrzymkowe greckokatolickie i prawosławne.
    Pod koniec XVII wieku głowne znaczenie dla grekokatolików miały Jaśliska
    (zasięg ponadregionalny) oraz Izby (zasięg lokalny).Od początku swego istnienia
    popularnym ośrodkiem pielgrzymkowym unitów była też Kalwaria Pacławska.
    W XVIII stuleciu szczególną rolę zaczęła odgrywać Łopianka. Do drugiej wojny
    światowej była ona najbardziej znanym unickim ośrodkiem kultu maryjnego w
    Bieszczadach, a pielgrzymi przybywali nawet ze Śląska.
    Ponadto unici wędrowali nadal do Jaślisk i Kalwarii Pacławskiej (zasięg
    ponadregionalny), a także do Izb, Chyrowa, Ustianowej Górnej, Równi i Posady,
    obecnej dzielnicy Leska (zasięg lokalny).
    W wieku XIX charakter regionalny miały ponadto Mchawa, Zawóz, Nowica. Wszystkie
    te ośrodki funkcjonowały do 1939 roku. Po drugiej wojnie światowej ich
    działalność zamarła, dopiero w ostatnich latach niektóre z nich ponownie pełnią
    swą funkcję religijną.
    W okresie międzywojennym w Karpatach pojawił się nowy ośrodek kultu związany z
    prawosławiem - Święta Góra Jawór (Beskid Niski), gdzie w 1925 roku miała się
    ukazać Matka Boska.
    Ponadto wyznawcy prawosławia wędrowali też do Kormanic."


    --
    Dolina Wiaru
  • 07.06.05, 14:38
    " W ostatnich latach święta te wyraźnie się ożywiły, głównie poprzez fakt coraz
    liczniejszego udziału ludności pochodzenia łemkowskiego wracającej na ziemie
    swych przodków. Należy tu wymienić zwłaszcza takie ośrodki jak:
    NOWICA - 28 sierpnia w kaplicy Zaśnięcia NMP odbywa się wielki odpust
    łemkowski, w którym uczestniczą też katolicy. Podczas nabożeństwa ma miejsce
    poświęcenie ziół, wieńca i wody (poprzez trzykrotne zanurzenie krzyża w źródle
    obok kaplicy. Po nabożeństwie wierni piją wodę, a także nalewają ją do naczyń i
    zabierają do swych domów. W uroczystościach religijnych uczestniczy proboszcz
    parafii rzymskokatolickiej, który również dokonuje poświęcenia ziół, plonów i
    wody.
    GÓRA JAWOR - 12 lipca i 14 października odbywają się tu uroczyste nabożeństwa.
    Szczegolnie dużo osób przybywa na święto lipcowe. Są to głównie Łemkowie,
    zarówno wyznania prawosławnego jak i greckokatolickiego."
    --
    Dolina Wiaru
  • 07.06.05, 14:45
    Trochę błędów w cytacie :
    upowiec napisał:

    > z książki "Karpaty polskie" Kraków 1995:
    > W XVIII stuleciu szczególną rolę zaczęła odgrywać Łopianka. Do drugiej wojny
    > światowej była ona najbardziej znanym unickim ośrodkiem kultu maryjnego w
    > Bieszczadach, a pielgrzymi przybywali nawet ze Śląska.

    Drobna korekta - ŁOPIEŃKA - o ubiegłorocznych ekumenicznych uroczystościach
    odpustowych w odbudowanej cerkiewce, pisałem tu w ubiegłym roku . Obraz -
    IKONA Matki Bożej ŁOPIEŃSKIEJ znajduje sie w kosciele- b.cerkwi w Polaczyku.

    > Ponadto unici wędrowali nadal do Jaślisk i Kalwarii Pacławskiej (zasięg
    > ponadregionalny), a także do Izb, Chyrowa, Ustianowej Górnej, Równi i Posady,
    > obecnej dzielnicy Leska (zasięg lokalny).

    Tu korekta - chodzi chyba o Chyrową - wieś z piekna cerkwią koło Dukli i Iwli ??


    Kalwaria Pacławska miala trzy "punkty pielgrzymkowe" - kościól katolicki z
    klasztorem - funkcjonujący bez przerw, cerkwie prawosławną i greckokatolicką -
    zniszczone po wojnie przez "konkurencje" - pisalismy o tym na "Birczy"

    > W okresie międzywojennym w Karpatach pojawił się nowy ośrodek kultu związany
    z prawosławiem - Święta Góra Jawór (Beskid Niski), gdzie w 1925 roku miała się
    > ukazać Matka Boska.

    Czy to czasem nie chodzi o Św. Górę Jawor koło Wysowej z kaplicą pw Opieki
    Matki Boskiej - świętej górze grekokatolików i prawosławnych w miejscu
    objawienia się matki Boskiej dziewczynie z Wysowej ???

    Apeluję o sprawdzanie informacji - pozdrawiam :)
  • 07.06.05, 14:57
    Cytat był dokładny, lecz sama treść trochę bełkotliwa i pomieszana. I tak
    opuściłem najbardziej niezrozumiałe zdania :)
    Obiecuję się poprawić :)))

    --
    Dolina Wiaru
  • 07.06.05, 15:34
    z książki Anny Krochmal "Konflikt czt współpraca" Lublin 2001 :

    "Rywalizacja duchowieństwa o podległych im parafian przejawiała się także
    poprzez urządzanie konkurencyjnych nabożeństw w święta przypadające w drugim
    obrządku bądź tworzenie konkurencyjnych miejsc kultu.
    Najbardziej jaskrawym tego przykładem była w okresie międzywojennym Kalwaria
    Pacławska, stanowiąca w diecezji główny ośrodek kultu maryjnego. Od połowy XIX
    wieku zaczął narastać konflikt między klasztorem oo. Franciszkanów w Kalwarii,
    a pobliską parafią greckokatolicką w Hujsku.
    Bezpośrednią jego przyczyną stało się przejściew latach 1868-1870
    grekokatolików z Pacławia na obrządek łaciński. Od tego momentu duchowieństwo
    greckokatolickie starało się odciągnąć swoich wiernych od kościoła oo.
    Franciszkanów, urządzając konkurencyjne nabożeństwa i odpusty w cerkwii
    pacławskiej. Rywalizacja ta nasiliła się w okresie międzywojennym, gdy
    proboszczem w parafii Hujsko został Józef Marynowicz.
    W 1922 roku w czasie wielkiego odpustu kalwaryjskiego w dniu Wniebowzięcia
    Najświętszej Maryi Panny zorganizował on misje dla kapłanów całego dekanatu
    dobromilskiego, na które zprosił biskupa Kocyłowskiego.
    W następnych latach obok cerkwii w Pacławiu utworzono drogę krzyżową i
    wzniesiono drewniane kapliczki na wzór kalwaryjskich. W latach trzydziestych
    pojawił się proces osadzenia w Pacławiu bazylianów, którzy mieli poprowadzić
    parafię, nie doszło jednak do zrealizowania tego planu."

    --
    Dolina Wiaru
  • 07.06.05, 16:53
    Dnia 9 czerwca ( czwartek ) o godzinie 17.00 zostanie odprawiona Bizantyjska
    Liturgia w greckokatolickiej cerkwi ( XVII w. ) pw. Wniebowstąpienia Pańskiego
    w Kruhelu ( Kruhlu ) Wielkim pod Przemyślem. Liturgia będzie sprawowana z
    okazji święta Woznesinnja Hospodnioho.
  • 08.06.05, 20:49
    Wląsnie otrzymałem w poczcie - od Władzia Maksymowicza /www.lemko.org/ anons o
    występach znanej pieśniarki łemkowskiej Julii Doszno w Stanach. Zgodnię prośbą
    nadawcy przekazuję informację :

    Publiczny wystup Julii Doszna w Yonkers, 17-ho weresnia, 2005.

    Zato ze ne bude nia doma od perszoho lypcia do 6 weresnia, zaluczam w
    zalucznyku informacju o jej nastupnym publicznym wystupi w Stanach.
    Peredajte totu widomist swojim znajomym kotry chotily by poczuty jej
    holosu w Nowojorskyj Metropolii.

    O tym samym czasi powidomlam ze tyzden skore Julia wystupyt 10-ho
    weresnia w Toronto. Informacja o tym wystupi nadyjde piznizsze od Evhena
    Ladny.
    "Ladna, Evhen" <eladna@sympatico.ca>

    Spodiwam sia spotkaty z Wamy pered koncertom,

    W imeny Julii djakuje Wam,
    lemko vładek

    A ja w swoim imieniu - diakuju tebe Władku :)))
  • Gość: tyfus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 21:01
    Przeglądałem ostatnio księgi parafialne i zauważyłam bardzo dużo zgonów, i to
    zarówno dzieci, dorosłych jak i starców, w 1847 roku.
    Gdzieś przeczytałem, że był to rok klęski głodu i epidemii tyfusu.
    Gdzie mogę znaleźć więcej wiadomości na ten temat ?
  • 09.06.05, 21:37
    Wyboracza przyniosła bardzo dobrą wiadomość :

    Ukraińskie cmentarze w Pawłokomie, Gorajcu i kilkudziesięciu innych
    miejscowościach na wschodzie Polski oraz setki polskich mogił na terenie
    Ukrainy wreszcie zostaną uporządkowane

    Umowę o upamiętnieniu grobów Polaków na zachodniej Ukrainie i Ukraińców we
    wschodniej Polsce podpisano razem z umową o otwarciu Cmentarza Orląt
    Lwowskich. - Jeszcze w tym miesiącu powinny być znane zasady działania i
    współpracy. Ukraińcy mają kilkadziesiąt cmentarzy i miejsc pochówku we
    wschodniej Polsce: na Lubelszczyźnie, Chełmszczyźnie i Podkarpaciu. Szacujemy,
    że na samym Wołyniu jest około 700 miejsc do upamiętnienia, a są jeszcze
    polskie cmentarze i groby w rejonie lwowskim, stanisławowskim i tarnopolskim
    oraz groby z lat 20. - wylicza Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady
    Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa.

    Dla Ukraińców z Podkarpacia miejscem szczególnym jest Pawłokoma koło Dynowa .
    Tu nie ma cmentarza. Szczątki ponad 300 mieszkańców tej wsi, zabitych w 1945 r.
    przez polskich żołnierzy, spoczywają w ziemi. O tym, że jest to miejsce
    pochówku, przypomina jedynie zmurszały krzyż. Rodziny zamordowanych od lat
    bezskuteczne ubiegały się o zgodę na ogrodzenie cmentarzyska. O Pawłokomę
    upomnieli się radni Lwowa, godząc się na otwarcie Cmentarza Orląt. -
    Oczekujemy, że teraz będzie jasno powiedziane, jakie dokumenty trzeba złożyć,
    żeby zrobić porządek na cmentarzu, że nikt nie będzie w nieskończoność odwlekał
    wydania decyzji w tej sprawie - mówi Maria Tucka, przewodnicząca Związku
    Ukraińców w Przemyślu.

    Miron Kertyczak, przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce, zapytany, czy
    strona ukraińska będzie domagała się, by na grobach znalazły się napisy
    informujące np. przynależności do UPA, odpowiedział: - Sądzę, że na pomnikach i
    w Polsce, i Ukrainie znajdą się napisy, które nie będą nikogo urażać, a oddawać
    pamięć i hołd ofiarom.
    Koniec cytatu.

    Nie tak dawno byłem w Radrużu - wyjątkowo pieknie prentują sie tam dwa
    cmentarze ukraińskie z cudownie rzeźbionymi krzyżami "bruśnieńskimi"



  • Gość: diakon Piotr IP: 212.182.32.* 11.06.05, 14:48
    Witam serdecznie,

    Wlasnie sobie siedze w Katedrze Historii itd., a na sąsiednim stoliku
    leży moja dysertacja "Działalność biskupa Ferdynanda Ciechanowskiego
    a kształtowanie tożsamości kościelnej grekokatolików diecezji chełmskiej
    w latach 1810-1830". Dziś skończyłem pisanie. Po nieprzespanej nocy należy się
    chwila odpoczynku, póki profesor nie wskaże,co poprawić. Praca ma trafić
    na czerwcową Radę Wydziału - tj. 15 czerwca. Czasu mało. Ale na razie
    mam go choć tyle, że mogę zajrzeć do tutejszego wątku, pozdrowić serdecznie
    weteranów i nowicjuszy oraz zaproponować lekturę tekstu niezbyt przyjemnego, ale
    pouczającego.
    Jest to stenogram z posiedzenia komisji sejmowej Administracji i Spr. Wewn.
    w przedmiocie projektu ustawy o tzw. mieniu pounickim. Wypowiadają się
    przedstawiciele obu stron sporu (PAKP i UKGK). Warto znać, choć bez tej
    znajomości może by było na duszy lżej? W każdym razie ostrzegłem...

    Uwaga, będę wklejał!

    Najpierw link bezpośredni:

    orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr/ASW-217
    Potem tekst, ile się zmieści (kto by chciał szukać przez serwer sejmowy -
    linki, jak wiadomo, ta wredna maszyna lubi niszczyć - najlepiej szukać przez
    numer druku sejmowego, czyli 2867):

    Biuletyn nr: 4498/IV
    Komisja: Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych /nr 217/
    Data: 22-04-2005
    Mówcy: Przedstawiciel Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego
    arcybiskup Adam
    Poseł Bogdan Bujak (SLD)
    Dyrektor Departamentu do Spraw Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i
    Etnicznych w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Andrzej Czohara
    Poseł Eugeniusz Czykwin (SLD)
    Poseł Andrzej Gałażewski (PO)
    Poseł Stanisław Gudzowski (LPR)
    Poseł Marian Janicki (UP)
    Przedstawiciel Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego arcybiskup Jeremiasz
    Poseł Mariusz Kamiński (PiS)
    Poseł Stanisław Kurpiewski (niez.)
    Posłanka Krystyna Łybacka (SLD)
    Wikariusz generalny Archidiecezji Przemysko-Warszawskiej Kościoła Katolickiego
    Obrządku Bizantyjskiego ksiądz Eugeniusz Popowicz
    Poseł Jacek Wojciechowicz (PO)

    22 kwietnia 2005 r. Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych, obradująca pod
    przewodnictwem posła Bogdana Bujaka /SLD/, kontynuowała:

    - pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o uregulowaniu stanu prawnego
    niektórych nieruchomości pozostających we władaniu Polskiego Autokefalicznego
    Kościoła Prawosławnego /druk nr 2867/.

    W posiedzeniu udział wzięli przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
    Administracji z dyrektorem Departamentu do Spraw Wyznań Religijnych oraz
    Mniejszości Narodowych i Etnicznych Andrzejem Czoharą oraz Polskiego
    Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.

    Poseł Bogdan Bujak /SLD/ : Otwieram posiedzenie Komisji. Witam wszystkich
    obecnych. Porządek dzisiejszych obrad został państwu doręczony na piśmie. Czy
    ktoś z państwa ma uwagi do zaproponowanego porządku obrad? Nie widzę zgłoszeń.
    Uznaję, że porządek obrad został przyjęty. Problematyka, którą mamy omawiać,
    została rozpoczęta na poprzednich posiedzeniach Komisji. W dniu dzisiejszym
    kontynuować będziemy pierwsze czytanie projektu ustawy o uregulowaniu stanu
    prawnego niektórych nieruchomości pozostających we władaniu Polskiego
    Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Na poprzednich posiedzeniach Komisji
    dowiedzieliśmy się, że ustawa dotyczy znaczącego problemu. Chcemy podejść do
    tego problemu bardzo poważnie. Dlatego na dzisiejsze posiedzenie Komisji
    zaprosiliśmy przedstawicieli obu kościołów. Chcielibyśmy zapoznać się z ich
    zdaniem, żeby móc podejmować decyzje dotyczące rozpatrywanego projektu ustawy.
    Proponuję, żebyśmy na dzisiejszym posiedzeniu Komisji wysłuchali stanowisk obu
    zainteresowanych stron. W końcowej części posiedzenia powołalibyśmy podkomisję
    nadzwyczajną do rozpatrzenia projektu ustawy. Już teraz proszę, żeby podkomisja
    jak najszybciej przystąpiła do pracy nad tym projektem. Jeśli nie zgłoszą
    państwo sprzeciwu do takiego sposobu postępowania, przystąpimy do pracy.
    Sprzeciwu nie słyszę. Uznaję, że propozycja została przyjęta. Nie będę
    przedstawiał wprowadzenia do tematu, gdyż sprawa jest dobrze znana posłom już
    od kilku lat. Proszę przedstawicieli zainteresowanych stron o zaprezentowanie
    członkom Komisji swojego stanowiska.

    Przedstawiciel Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego arcybiskup
    Adam : Reprezentuję Łemkowszczyznę. Jest to ziemia wchodząca w skład
    Małopolski. Nasza diecezja jest większa i obejmuje także okręg Przemyśla.
    Jednak cały konflikt skupia się na Łemkowszczyźnie. Jeszcze przed II wojną
    światową, a po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. Łemkowie
    przeszli do kościoła prawosławnego. Stało się to w 1926 r. Wynikało to z tego,
    że u Łemków zawsze istniała tradycja cerkwi prawosławnej. Chociaż byli w
    jurysdykcji kościoła greckokatolickiego, to zawsze czuli się prawosławni. Przed
    wojną mieliśmy 62 obiekty cerkiewne. Po 1947 r. doszło do tragedii. Wysiedlono
    ludzi, a cerkwie zostały opuszczone i zniszczone. Trzy cerkwie przejął kościół
    rzymskokatolicki. Trzy cerkwie pozostające w stanie ruin przejął kościół
    prawosławny, jako mienie własne. W innych miejscowościach, w których cerkwie
    prawosławne zostały rozebrane, albo w których cerkwi nie było, wierni wracający
    do cerkwi prawosławnej organizowali sobie życie religijne na łemkowszczyźnie.
    Przekazywano nam obiekty po kościele unickim. Powiedziano nam, żebyśmy brali
    to, co nam dają, gdyż niczego innego nie dostaniemy. Wtedy nie mieliśmy zgody
    na budowę cerkwi. Wszystkie cerkwie były w stanie ruiny. Obiekty stały
    opuszczone przez 10-12 lat. Nikt się nimi nie opiekował ani nie interesował.
    Mogą się państwo domyślić, w jakim stanie były te obiekty. Przejęliśmy obiekty
    będące w bardzo złym stanie. Trzeba je było odbudowywać. Często było tak, że
    łatwiej było wybudować nowy obiekt niż remontować stary. Takie to były czasy.
    Odbudowaliśmy te obiekty, a dzisiaj mamy problemy. Gdybyśmy ich nie odbudowali,
    to dzisiaj nie byłoby po nich nawet śladu, tak samo, jak po wielu innych
    obiektach. Przejęte wtedy obiekty użytkujemy od 45-47 lat. W tej chwili nie do
    pomyślenia dla ludzi jest to, że ktoś mógłby im te obiekty zabrać. Taka
    sytuacja powstała 47 lat temu. Naród podzielił się. Jedni poszli do kościoła, a
    inni do cerkwi prawosławnej. Zdarzył się taki incydent, że przyjechał ktoś z
    radia i w formie żartu powiedział, że obiekt zostanie zabrany. Chłop
    odpowiedział mu, że obiekt można zabrać po jego trupie. Powiedział też, że ma
    naostrzoną siekierę. Był to bardzo drastyczny obiekt. Nasi ojcowie budowali te
    obiekty, a my je odbudowaliśmy. W tych miejscach nie ma unitów. W chwili
    obecnej na Podkarpaciu, a konkretnie mówiąc w diecezji przemysko-nowosądeckiej
    sytuacja jest taka, że użytkujemy 34 obiekty, w tym 23 unickie. Natomiast
    kościół unicki ma na tym samym terenie 53 obiekty. Sieć tych obiektów jest
    znacznie gęstsza niż nasza. U nas często jest tak, że ludzie muszą dojeżdżać do
    cerkwi po kilkanaście kilometrów. Nasi wierni są rozproszeni. Tu są dwie, a tam
    trzy rodziny. Do cerkwi mają 12, a nawet 20 km. Ludzie muszą do cerkwi
    dojeżdżać. Nie da się tak zrobić, żeby budować cerkiew dla dwóch lub trzech
    rodzin. Jest to w pełni zrozumiałe. Podam państwu przykład dotyczący kaplicy na
    górze Jawor. Tą kaplicą zajęliśmy się w 1958 r. W 1957 r. podpisany został
    protokół zdawczo-odbiorczy. Kaplica była zrujnowana. Najpierw straż graniczna
    zrobiła sobie w tej kaplicy strażnicę, a później toaletę.

    Przejęliśmy ten obiekt bez dachu i podłogi. Był mocno zanieczyszczony. Ten
    obiekt odbudowaliśmy. Kolejnym przykładem może być cerkiew w Blichnarce, w
    której była stajnia. Górale trzymali tam bydło i owce. Po przejęciu obiektu
    musieliśmy najpierw wywieźć gnój. Mieszkańcy śmieli się, że prawosławni modlą
    się w stajni. Jednak nie zważaliś
  • 13.06.05, 16:50
    Owa dyskusja sejmowa wskazuje /niestety :( / na swoistą małostkowość obu stron
    dyskusji tj Strony Greckokatolickiej i Prawosławnej. Bowiem sprowadza całą
    sprawę dialogu do sporu o kilka cerkwi - smutne to trochę.
    Nie mogę się też zgodzić ze sformułowaniem strony prawosławnej :
    "Jeszcze przed II wojną światową, a po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w
    1918 r. Łemkowie przeszli do kościoła prawosławnego. Stało się to w 1926 r.
    Wynikało to z tego, że u Łemków zawsze istniała tradycja cerkwi prawosławnej.
    Chociaż byli w jurysdykcji kościoła greckokatolickiego, to zawsze czuli się
    prawosławni"
    Gdyż może ona dotyczyć jedynie pojedyńczych miejsacowości - a nie całego
    regionu !!!!
    Tak samo jak jedynie połowicznie mogę się zgodzić z wypowiedzią :
    Przekazywano nam obiekty po kościele unickim. Powiedziano nam, żebyśmy brali
    > to, co nam dają, gdyż niczego innego nie dostaniemy. Wtedy nie mieliśmy zgody
    > na budowę cerkwi. Wszystkie cerkwie były w stanie ruiny. Obiekty stały
    > opuszczone przez 10-12 lat. Nikt się nimi nie opiekował ani nie interesował.
    > Mogą się państwo domyślić, w jakim stanie były te obiekty. Przejęliśmy
    obiekty
    > będące w bardzo złym stanie. Trzeba je było odbudowywać. Często było tak, że
    > łatwiej było wybudować nowy obiekt niż remontować stary. Takie to były czasy.
    > Odbudowaliśmy te obiekty, a dzisiaj mamy problemy. Gdybyśmy ich nie
    odbudowali,to dzisiaj nie byłoby po nich nawet śladu, tak samo, jak po wielu
    innych obiektach. Przejęte wtedy obiekty użytkujemy od 45-47 lat. W tej chwili
    nie do pomyślenia dla ludzi jest to, że ktoś mógłby im te obiekty zabrać. Taka
    > sytuacja powstała 47 lat temu. Naród podzielił się. Jedni poszli do kościoła,
    a inni do cerkwi prawosławnej."

    Myślę jedna, że treści wypowiedzi z prac owej komisji może być przedmiotem
    bardzo ciekawych rozmów w tej dyskusji
    Pozdrawiam serdecznie :)))
  • 13.06.05, 22:50
    Witam serdecznie.
    Korzystajac z chwili czasu postanowilem zajrzec na forum:)
    Posty od czasu wyjazdu przejrzalem dosyc pobieznie, ale widze, ze bedzie o czym
    porozmawiac po powrocie.
    Jesli chodzi o link sejmowy, to jeszcze sie z nim nie zapoznalem. Przeczytalem
    tylko czesc cytowana przez Diakona Piotra (milo znow przeczytac posty Ksiedza).
    Masz racje Piotrze, ze przejscie do Cerkwi prawoslawnej nie bylo zjawiskiem
    odejmujacym cala Lemkowyne, ale jednak taki proces mial miejsce i to nawet w
    przededniu I wojny swiatowej. Stad przeciez mamy Swietego Maksyma Gorlickiego.
    Wybaczcie prosze Drodzy Forumowicze krotka wypowiedz, ale jestem w tej chwili w
    trakcie przepakowywania i jutro wyruszam w dalsza podroz.
    Serdecznie Was pozdrawiam i obiecuje, ze po powrocie w dalszym ciagu bede sie tu
    udzielal:)
    R.
    P.S. Masz racje Piotrze, ze klotnie o poszczegolne obiekty sa malostkowe. Nie
    tak powinien wygladac dialog.
  • 15.06.05, 15:35
    Witam, witam
    Z linkowanej dyskusji zaciekawil mnie fragment dotyczący historii relacji z
    prawosławiem za czasów tzw Rzeczpospolitej Obojga Narodów :


    Mam na myśli prawodawstwo odnotowane w volumina legum oraz w dekretach
    królewskich, konstytucjach sejmowych oraz różnych aktach dotyczących Korony
    oraz Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jedna linia polega na negacji istnienia
    kościoła prawosławnego w Polsce. Ta linia pojawiła się szczególnie wyraźnie po
    wydaniu uniwersału w 1600 r. przez króla Zygmunta III. Pierwszy taki akt
    pojawił się w dniu 12 grudnia 1596 r. Król przenosił w tym akcie prawa i
    przywileje kościoła prawosławnego na kościół unicki.

    W 1600 r. król podjął w tej sprawie jednoznaczną decyzję. Są także dokumenty
    wydane przez Rzym oraz inne dokumenty wydane w XIX wieku. Można powiedzieć, że
    rozpoczęła się walka o każdy obiekt. Przybierała ona różne formy. Śladem tej
    walki jest decyzja Sejmu Głównego z 1607 r. W decyzji tej postanowiono, że
    obiekty religii greckiej będą przekazywane. Dokładny zapis dotyczy obiektów
    czystej wiary greckiej. Użyto takiego dość enigmatycznego określenia, gdyż
    unikano sformułowania mówiącego o kościele prawosławnym. To sformułowanie
    nawiązuje do konfederacji warszawskiej z 1573 r., do której wprowadzono później
    dodatek mówiący o tym, że majątki kościoła greckiego będą przekazywane ludziom
    tej wiary. Mamy wiele różnych dokumentów królewskich i sejmowych. Niektóre z
    nich uznają istnienie kościoła prawosławnego. Dotyczy to zwłaszcza dokumentów z
    czasów króla Władysława IV. Inne dokumenty nie uznają kościoła prawosławnego.
    Szczególnie tragiczna w tym względzie była druga połowa XVII wieku. Sprawa
    została definitywnie zakończona po tragicznych wydarzeniach, które miały
    miejsce w latach 60., 70. i 80. XVIII wieku, na mocy decyzji Sejmu Wielkiego
    Czteroletniego. W dniu 21 maja 1792 r. Sejm Czteroletni uchwalił konstytucję o
    kościele prawosławnym, w której przywracał kościołowi prawosławnemu prawo
    posiadania majątku oraz biskupów. Sytuacja prawna kościoła prawosławnego w
    latach 1918-1939 miała podstawy właśnie w tej decyzji Sejmu Wielkiego.
    Chciałbym zakończyć ten może nieco zbyt długi wywód historyczny. Dla kościoła
    prawosławnego, a także dla każdego obiektywnego historyka zajmującego się
    historią Polski decyzja Komisji wpisywać się będzie w jedną z dwóch linii
    prawnych, o których już mówiłem. Istotnym elementem jest to, że kościół
    prawosławny musi mieć jasną sytuację prawną i nie może negować swojego
    istnienia. W związku z tym musi szukać dróg prawnych, które pozwolą na obronę
    obecnego stanu posiadania. Kończąc moją wypowiedź chciałbym powiedzieć o
    jeszcze jednej sprawie. Chciałbym przypomnieć państwu sformułowanie użyte przez
    arcybiskupa Adama na początku swojej wypowiedzi. Być może sprawa ta umknęła
    państwa uwadze. W świadomości wielu członków kościoła grekokatolickiego
    istnieje nieprzerwana tradycja, która trwa od początku chrześcijaństwa na tych
    terenach do dnia dzisiejszego. Często zdarza się tak, że formalnie ludzie
    należą do kościoła grekokatolickiego, do jego różnych struktur i parafii.
    Wynika to z faktu, że często zdarzało się, iż ludzie nie mieli innej
    możliwości. Jednak uparcie zachowują oni obrządek wschodni. Ludzie często
    dawali temu wyraz swoją postawą w latach 20. i 40, poprzez świadome
    deklarowanie przynależności do kościoła prawosławnego."

    Do dyskusji pozostaje fakt - który z Kosciołów lat 40-50 - prawosławny czy
    katolicki był bardziej kosciołem a który - organizacją mocno penetrowaną przez
    komunistów. I do którego z nich było po prostu "bezpieczniej" złożyć swój akces
    Rusinom pozbawionym Cerkwi Greckokatolickiej ?
    Swiadom jestem prowokacyjności tego pytania - wątek na powrót Radka z urlopu "
    w sam raz" :)))


  • 20.06.05, 06:58
    "Na taki gest czekaliśmy od lat. Na wielkiej uroczystości w centrum Warszawy
    biskupi polscy rzymskokatoliccy i ukraińscy z Kościoła greckokatolickiego
    powiedzieli: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". I poprosili swoich
    wiernych o pojednanie

    Zdaję sobie sprawę, jak wiele od Ukraińców wycierpieli Polacy, ale cierpieli
    też Łemkowie i Ukraińcy. Nie chcemy wołać sędziów, buchalterów ani reporterów,
    aby liczyć i licytować, kto bardziej jest winny, kto zaczął, kto więcej
    wycierpiał. Sąd sprawiedliwy należy do Boga - mówił wczoraj w homilii na pl.
    Piłsudskiego przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik.

    Potem on i zwierzchnik liczącego kilka milionów wiernych Kościoła
    greckokatolickiego kardynał Lubomyr Huzar odmówili modlitwę pojednania.
    Słuchało jej kilkadziesiąt tysięcy wiernych na placu i o wiele więcej przed
    telewizorami. We mszy wieńczącej III Krajowy Kongres Eucharystyczny
    uczestniczyli prymas Józef Glemp, wielu polskich biskupów i hierarchowie z
    terenów byłego ZSRR: Kazimierz Świątek z Białorusi, Marian Jaworski i Lubomyr
    Huzar z Ukrainy, arcybiskupi Tadeusz Kondrusiewicz z Rosji oraz Jan Paweł Lenga
    i Tomasz Peta z Kazachstanu.

    O pojednanie polsko-ukraińskie nie jest łatwo. Obie strony mają wiele na
    sumieniu i pamiętają o swoich ofiarach. Ukraińcy przypominają o pacyfikacjach i
    próbach polonizacji Ukraińców w II RP, o akcji "Wisła", w ramach której władze
    PRL przesiedliły w 1947 r. ponad sto tysięcy Ukraińców na Ziemie Zachodnie.

    Wielu Polaków nie chce Ukraińcom zapomnieć rzezi na Wołyniu w 1943 r., kiedy
    korzystając z przyzwolenia Niemców, UPA wymordowała kilkadziesiąt tysięcy
    Polaków.

    W sobotę biskupi polscy rzymskokatoliccy i ukraińscy greckokatoliccy poprosili
    wiernych o przebaczenie i pojednanie we wspólnym liście.

    „Dokonując aktu wzajemnego przebaczenia w imię sprawiedliwości i dobra naszych
    narodów, pragniemy spełnić testament Jana Pawła II - Papieża pokoju. Aby nasza
    modlitwa była szczera, powiedzmy: »Przebaczamy i prosimy o przebaczenie «" -
    czytamy w dokumencie pisanym na wzór pamiętnego listu biskupów polskich do
    niemieckich sprzed 40 lat, który z czasem stał się podstawą polsko-niemieckiego
    pojednania.

    Kontakty między polskim Kościołem a grekokatolikami zaczęły się już w latach
    80., ale rozmowy były trudne, także z powodu oporu wiernych. Teraz jest inaczej.

    - Pojednaniu sprzyja poprawa atmosfery między Polakami i Ukraińcami po
    pomarańczowej rewolucji - powiedział w sobotę kardynał Huzar w Lublinie. -
    Nasza historia była trudna. Chcemy tę przeszłość zamknąć, musimy zostawić dla
    młodych lepszy świat. List to ważny krok w procesie pojednania, ale nie zaczyna
    tego procesu ani nie kończy. Wielu ludziom niełatwo to przyjąć, ale my musimy
    robić coś takiego. Ludzie się zastanowią: cóż, zawsze mamy wojować ze sobą?

    Uroczyste pojednanie Kościołów odbywa się tuż przed otwarciem 24 czerwca
    odnowionego Cmentarza Orląt Lwowskich. Po latach sporów udało się tam osiągnąć
    kompromis."

    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2776255.html


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 20.06.05, 16:03
    serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2774572.html
    List biskupów z Polski i Ukrainy o pojednaniu - pełen tekst
    PAP 18-06-2005, ostatnia aktualizacja 18-06-2005 15:26

    List, który został opublikowany w sobotę na zakończenie obrad 332. Zebrania
    Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, zostanie odczytany w niedzielę na pl.
    Piłsudskiego w Warszawie - na zakończenie III Krajowego Kongresu
    Eucharystycznego i powtórzony 26 czerwca we Lwowie na Ukrainie oraz w
    sanktuarium greckokatolickim w Zarwanyci koło Tarnopola.

    Oto pełny tekst listu:

    Pokój między narodami jest możliwy

    W Roku Eucharystii podejmujemy wezwanie Świętego Pawła: "W imię Chrystusa
    prosimy: pojednajcie się z Bogiem!" (2 Kor 5, 21). Uczestniczymy w historycznej
    chwili, a celem jej jest dążenie do jedności narodów poprzez modlitwę i
    przebaczenie. Pragniemy - według wskazań Świętego Pawła - zmierzać do
    pojednania między wiernymi Kościoła Greckokatolickiego i Rzymskokatolickiego.

    Dokonując aktu wzajemnego przebaczenia - w imię sprawiedliwości, miłosierdzia i
    dobra naszych narodów - pragniemy podjąć dziedzictwo Ojca Świętego Jana Pawła
    II - Papieża pokoju i pojednania. Czynimy to w poczuciu odpowiedzialności
    za "wychowanie młodych pokoleń w duchu pojednania i budowania przyszłości bez
    uwarunkowań historii" (Przesłanie Jana Pawła II w 60. rocznicę tragicznych
    wydarzeń na Wołyniu, Watykan 7 lipca 2003 r.). To On, zwracając się do
    Ukraińców i Polaków, pisał: "Skoro Bóg przebaczył nam w Chrystusie, trzeba, aby
    wierzący umieli przebaczać sobie nawzajem doznane krzywdy i prosić o
    przebaczenie własnych uchybień, i w ten sposób przyczyniać się do budowania
    świata, w którym respektuje się życie, sprawiedliwość, zgodę i pokój"
    (Przesłanie Jana Pawła II, j.w.).

    Dziś ślemy braterskie pozdrowienia do naszych wiernych na Ukrainie i w Polsce,
    a także do braci prawosławnych i wszystkich ludzi dobrej woli. W naszej
    historii nie brakło wydarzeń trudnych, niekiedy tragicznych. Oddalały nas od
    siebie konflikty zbrojne, polityczne, religijne, mimo iż łączyło nas
    dziedzictwo tej samej wiary, wspólnota chrztu świętego, przez który zostaliśmy
    wszczepieni niezależnie od przynależności narodowej w śmierć i chwalebne
    Zmartwychwstanie naszego Pana.

    1. Już ponad tysiąc lat temu nasze narody otworzyły się na Chrystusa i Jego
    Ewangelię, a chrześcijaństwo zaczęło formować naszą kulturę i narodową
    tożsamość. Wiara w Chrystusa Zmartwychwstałego pomagała nam przetrwać trudny
    czas wojen, zniewolenia. Niosła nadzieję, że również nasze narody,
    zmartwychwstaną do życia w wolności.

    Chrześcijaństwo przyszło do Polski z łacińskiej Europy, a na ziemiach
    ukraińskich wyrosło z tradycji bizantyjskiej. To nas wyróżniało, a niekiedy
    mogło stawać się przeszkodą w naszych wzajemnych stosunkach; szczególnie wtedy,
    kiedy nie podejmowano trudu wzajemnego zbliżenia. Często wzajemne różnice
    bywały też sztucznie wyolbrzymiane przez próbujących nas poróżnić
    nieprzyjaznych sąsiadów, albo rozniecane przez wewnętrzne spory polityczne.
    Były przecież w naszej historii okresy, kiedy doświadczaliśmy wspólnoty losu,
    szliśmy tą samą drogą, przechodziliśmy razem niejedną próbę, wzajemnie
    korzystając z duchowych dóbr, czerpiąc z naszej chrześcijańskiej wspólnoty siłę
    trwania i nadziei.

    Miniony XX wiek przyniósł światu tragiczne doświadczenia wielu wojen, terroru
    politycznego, niszczenia Kościołów przez systemy totalitarne. Zaznaczył się
    także radosnymi wydarzeniami: upadkiem systemów totalitarnych (nazistowskiego i
    komunistycznego), Soborem Watykańskim II, odzyskaniem wolności religijnej,
    odrodzeniem Cerkwi Greckokatolickiej na Ukrainie, jednoczeniem się Europy.

    U progu trzeciego tysiąclecia od narodzenia Chrystusa Pana mamy świadomość, że
    aby budować jedność narodów i rozwijać wzajemne stosunki w duchu zaufania,
    należy przezwycięży%
  • 20.06.05, 16:25
    U progu trzeciego tysiąclecia od narodzenia Chrystusa Pana mamy świadomość, że
    aby budować jedność narodów i rozwijać wzajemne stosunki w duchu zaufania,
    należy przezwyciężyć dziedzictwo przeszłości, wybaczyć sobie historyczne
    krzywdy i nieporozumienia, oczyścić naszą pamięć oraz budować cywilizację
    miłości.

    2. Dążenie do wzajemnego porozumienia między rzymskokatolickimi biskupami
    Polski i greckokatolickimi Ukrainy oraz jedności naszych Narodów ma już długą
    historię. 60 lat temu, 22 maja 1945 r., w Papieskim Kolegium Świętego Jozafata
    w Rzymie miało miejsce spotkanie Augusta Kardynała Hlonda, Prymasa Polski z
    Biskupem Iwanem Buczko. Również w Rzymie, 8 i 17 października 1987 r., spotkali
    się Biskupi Polski i Ukrainy. Te spotkania przebiegały w duchu miłości i
    zrozumienia. Mogą to zaświadczyć ci spośród hierarchów ukraińskich i polskich,
    którzy byli ich uczestnikami. To wtedy duchowi przywódcy naszych Kościołów:
    kardynałowie Myrosław Iwan Lubacziwski i Józef Glemp wspólnie
    stwierdzili: "Jesteśmy wobec siebie dłużnikami, ponieważ nie zdołaliśmy
    wprowadzić w życie nauki, która wypływa ze wspólnoty naszego chrztu świętego!".

    Podjęte wówczas wspólne wysiłki przyniosły obfite plony. Tysiąclecie chrztu
    Rusi-Ukrainy przeżywano szczególnie uroczyście w Polsce na Jasnej Górze w 1988
    r. z udziałem Biskupów Polskich i Ukraińskich. Zbliżyły nas - katolików obu
    obrządków - obchody Wielkiego Jubileuszu 2000 roku. W 2001 r. na ukraińską
    ziemię przybył Ojciec Święty Jan Paweł II, następca świętego Piotra Apostoła.
    Pielgrzymka Ojca Świętego stanowiła mocny impuls na drodze do porozumienia,
    przezwyciężenia nieufności i historycznych obciążeń, które nie powinny stanowić
    przeszkody dla nowego pokolenia Ukraińców i Polaków, pragnących żyć w
    przyjaznej atmosferze równości i szacunku, w jednoczącej się Europie. Wpływ
    papieskiej pielgrzymki pozwolił na wspólne oddanie hołdu ofiarom bratobójczych
    konfliktów. W sposób szczególny solidarność naszych dwóch narodów dała o sobie
    znać jesienią 2004 r. w Kijowie.

    3. Gdy 2 kwietnia 2005 r. odszedł do domu Ojca Przedwiecznego Papież Jan Paweł
    II, świat utracił swego głównego duchowego przywódcę. W tych pamiętnych dniach
    uświadomiliśmy sobie jeszcze mocniej wartość posługi apostolskiej Namiestnika
    Chrystusowego - Syna narodu słowiańskiego. Jednym z najważniejszych zadań
    pontyfikatu Jana Pawła II była troska o pokój między narodami. Pamiętamy Jego
    słowa: "Nie ma pokoju bez sprawiedliwości, nie ma sprawiedliwości bez
    przebaczenia" (tytuł Orędzia na XXXV Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2002).
    Ojciec Święty dał nam, uczniom Chrystusa, wspaniały przykład, wyznając
    historyczne winy Kościoła katolickiego i prosząc o ich przebaczenie, ponieważ w
    sercu chrześcijanina nie powinno być miejsca na gniew, niesprawiedliwość,
    kłamstwo. Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie! Sprawując Najświętszą
    Eucharystię, w czasie Kongresu Eucharystycznego w Warszawie (19 czerwca) i we
    Lwowie (26 czerwca), kierować będziemy nasze modlitwy do Boga Wszechmogące.
    Zanim to się stanie, spełnijmy święty obowiązek, o którym tak mówi
    Chrystus: "Jeżeli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że
    brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw
    idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar dwój ofiaruj" (Mt 5, 23-
    24). Darem, który przynosimy jest pragnienie spełnienia woli naszego Pana,
    aby "wszyscy byli jedno".

    Wszyscy przecież jesteśmy pielgrzymami na tej ziemi. Idziemy drogami wiary do
    naszego wspólnego niebieskiego Ojca, do naszej niebieskiej Ojczyzny, gdzie -
    jak ufamy - będziemy się cieszyć pełnią chwały Bożej. Również z tej,
    ostatecznej perspektywy przeznaczenia człowieka, płynie obowiązek pojednania.
    Kiedyś nasi praojcowie wybrali wspólną drogę, otwierając swoje serca i granice
    naszych ojczyzn dla Chrystusa. Odmienność obrządków i kulturalna różnorodność
    są tylko znakiem większego ubogacenia, które niesie ze sobą wiara w Boga w
    Trójcy Świętej Jedynego.

    Rok Eucharystii, który teraz przeżywamy, pomaga nam głębiej zrozumieć istotę
    Najświętszego Sakramentu. W jaki sposób wyrazić naszą wdzięczność za ten Dar
    Chleba Żywota, który stanowi źródło nadziei na pokój i miłość między naszymi
    narodami? "Moją ofiarą Boże, duch skruszony; nie gardzisz Boże, sercem pokornym
    i skruszonym" (Ps 51, 19).

    W ubiegłym stuleciu nasze narody złożyły świadectwa wierności okupionej
    śmiercią! Krew przelana przez męczenników wzywa nas do miłości, przyjaciół i
    wrogów, i woła: "POJEDNAJCIE SIĘ!".

    Wznieśmy się ponad polityczne poglądy i historyczne zaszłości, ponad nasze
    kościelne obrządki, nawet ponad naszą narodowość - ukraińską i polską.
    Pamiętajmy przede wszystkim, że jesteśmy dziećmi Boga. Zwróćmy się do naszego
    Ojca: "Przebacz nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Aby
    nasza modlitwa była ze wszech miar owocna, powiedzmy wobec siebie
    słowa" "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" - wszak mają już swoją
    historyczną moc w dziele pojednania narodów (por. List Biskupów Polskich i
    Biskupów Niemieckich, Rzym 1965). Niech ten akt przebaczenia i pojednania
    dokona się przed Obliczem Boga w Trójcy Jedynego i Bogurodzicy w miejscach
    świętych dla naszych wiernych: "na Jasnej Górze i w Zarwanyci, w Warszawie i
    Lwowie". Niech nasza wspólna modlitwa będzie modlitwą czystych serc, modlitwą
    ludzi dobrej woli. /.../

    Piękne słowa


  • Gość: diakon Piotr IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.05, 00:03
    Lublin "z urzędu" ma w pojednaniu polsko-ukraińskim rolę prekursorską. Tak było
    i tym razem, przy okazji nawiedzenia Parafii Greckokatolickiej pw. Narodzenia
    NMP przez kopie Obrazu Czestochowskiego.

    Zobacz artykul:
    cerkiew.net/pax/marsz.htm

    MARSZ POLSKO-UKRAIŃSKI

    W LUBLINIE


    Wczoraj odbył się w Lublinie marsz wiernych Kościoła rzymskokatolickiego i
    greckokatolickiego, którzy modlili się w intencji polsko-ukraińskiego
    pojednania. Ogromną rolę w tym niecodziennym wydarzeniu odegrała jasnogórska
    ikona Matki Bożej.
    O godz. 16 z kościoła Wieczerzy Pańskiej na Sławinku wyruszyła procesja z
    obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. W tym samym czasie z cerkwi Narodzenia
    Najświętszej Marii Panny wyszedł jej naprzeciw pochód powitalny. Zarówno po
    jednej, jak i drugiej stronie zgromadziły się tłumy lublinian. Spotkanie
    nastąpiło w połowie drogi. Wierni obu kościołów utworzyli wspólny pochód, który
    udał się do cerkwi, aby uczestniczyć we wspólnej Mszy Świętej. Poprowadzili ją
    hierarchowie Kościoła rzymskokatolickiego i greckokatolickiego.
    – Nie chcemy ignorować tego, co bolesne w historii narodu polskiego i
    ukraińskiego, bo prawdy nie wolno przemilczać – mówi Stefan Batruch, proboszcz
    cerkwi Narodzenia Najświętszej Marii Panny, inicjator wczorajszego marszu. –
    Ale musimy próbować uleczyć te rany.
    Ksiądz Batruch dodał, że kluczem do wzajemnego zrozumienia i szacunku może być
    tylko szczerość, a nad nią muszą pracować wszyscy, a nie tylko politycy. Skąd
    pomysł na taką inicjatywę? Otóż okazuje się, że punktem wyjścia stała się
    peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w naszej archidiecezji.
    – W tej ikonie łączy się tradycja Kościoła łacińskiego i wschodniego – wyjaśnia
    ksiądz Stefan Batruch. – Otóż została ona wykonana w stylu bizantyjskim, ale
    czczą ją wierni Kościoła rzymskokatolickiego. Symboliczne znaczenie ma również
    pochodzenie ikony. Zawędrowała ona bowiem do Częstochowy z miasteczka Bełz,
    które należało kiedyś do ziem ukraińskich – kontynuuje ksiądz Batruch.
    Nie bez znaczenia jest również wybór daty marszu. Jutro w czasie odbywającego
    się w Warszawie Kongresu Eucharystycznego nastąpi bowiem uroczyste pojednanie
    Episkopatu Polski z synodem Kościoła greckokatolickiego. Ten sam gest zostanie
    powtórzony we Lwowie, również w czasie kongresu, którego organizatorem będą
    grekokatolicy.


    Małgorzata Wach


  • Gość: diakon Piotr IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.05, 13:29
    Wklejam niniejszym mój przekład fragmentu dość ciekawego artykułu o tendencjach
    rozwoju statystycznego głównych wyznań Ukrainy.
    Istnieje nieco dłuższy przekład części tego artykułu na ukraiński:

    www.patriyarkhat.org.ua
    wklejony przeze mnie także na forum harazd.net

    Adres oryginału rosyjskiego - poniżej.

    Miłej lektury!


    J. Czornomoreć
    kandydat nauk filozoficznych

    BAZA SPOŁECZNA PRAWOSLAWIA UKRAIŃSKIEGO

    (cz. 1 - Stan sfery religijnej Ukrainy)


    oryginalny, pełny tekst artykułu:

    www.risu.org.ua/ukr/religion.and.society/chernomorec_socbaza/
    z rosyjskiego przełożył diakon Piotr Siwicki
    All rights reserved – Усі права застережені – Wszystkie prawa zastrzeżone


    Główne tezy artykułu

    Ukraina pod względem charakteru religijności ludności nie jest krajem
    jednowyznaniowym.

    Ludność jest zsekularyzowana i nie wprowadzona w życie kościelne.

    Prawosławie ukraińskie nie jest zjawiskiem przypadkowym, lecz cieszy się
    poważnym poparciem wiernych i ludności.

    Poparcie przez wiernych i ludność „jedności kanonicznej” z Patriarchatem
    Moskiewskim nie obejmuje nawet jednej piątej wiernych i ludności, i wszystkie
    roszczenia UKP (PM) o uzyskanie specjalnego statusu mają słabą bazę społeczną.

    Protestanci i grekokatolicy wyprzedzili UKP (PM) pod względem liczby wiernych,
    którzy nawiedzają co tydzień świątynie i domy modlitwy.

    Ludność regionu zachodniego i centralnego, gdzie znajduje się 68 % parafii UKP
    (PM) i 75 % wszystkich parafii prawosławnych, nie ma orientacji prorosyjskiej,
    nie życzy sobie jedności z Moskwą w jakiejkolwiek formie.

    Ludność i wierni Ukrainy popierają uniwersalny i ukraiński charakter Kościoła
    prawosławnego.


    W artykule wykorzystano dane następujących badań socjologicznych:

    1. „Religia i Kościół we współczesnej Ukrainie”, przeprowadzonego 5-21
    listopada 2003 r. przez firmę „Ukrainian Sociology Service” na zamówienie
    Patriarchatu UKGK. Dane z tego badania są najbardziej wiarygodne, za przyczyną
    dokładniej opracowanego kwestionariusza. Uważamy, że dane te najbardziej
    odpowiadają rzeczywistości. Dane ankiety opublikowano na stronie RISU.
    2. Dane ankiet Ukraińskiego Centrum Badań Ekonomicznych i Politycznych im.
    Aleksandra Razumkowa, przeprowadzonych w latach 2000-2004. Dane te są
    wiarygodne, lecz mniej dokładne jedynie w określeniu liczby „sympatyków”
    Kościołów prawosławnych. Dane z ankiet zamieszczono w czasopiśmie „Nacyonalnaja
    Biezopasnost’ i Oborona” nr 10/2002, nr 3/2004 – i upubliczniono podczas
    konferencji okrągłego stołu, organizowanych przez Centrum.

    Dane nt. liczby wspólnot, duchownych, świątyń – przytoczone są dla stanu na
    dzień 1 stycznia 2004 r. i zaczerpnięte z oficjalnej statystyki Państwowego
    Komitetu ds. Religii. Liczba realnie działających wspólnot w prawosławnych
    Kościołach Ukrainy jest mniej więcej o 10-20 % niższa od statystyk oficjalnych,
    lecz mimo to nie dokonaliśmy korekty tych danych. Papierowe dane z początku
    2004 r. w początku roku 2005 niemalże stały się rzeczywistością, co czyni je
    zupełnie przydatnymi do użytku.

    Liczbę ludności Ukrainy na początek 2005 r. w naszych obliczeniach przyjęliśmy
    na poziomie 47 milionów osób.


    1. Stan sfery religijnej Ukrainy.

    Na Ukrainie w dniu 1 stycznia 2004 r. istniało 29 tys. 785 organizacji
    religijnych [w sensie „wyznaniowych osób prawnych”, tj. przede wszystkim
    parafii i jednostek porównywalnych – przyp. tłum.] i 26 tys. 641 duchownych.
    Ludność Ukrainy to ok. 47 mln. Spośród nich za wierzących uważa się 70 % czyli
    ok. 33 mln. Raz w tygodniu lub częściej odwiedza świątynie ok. 8 % ludności,
    tj. 3 mln 750 tys. Liczba tych, którzy odwiedzają świątynie
    [zapewne „przynajmniej” – przyp. tłum.] raz w miesiącu, stanowi 11 % czyli ok.
    5 mln. Zatem liczba aktywnie praktykujących wiernych w Ukrainie wynosi ok. 5
    mln osób.

    Niewierzących jest 16,1 % ludności, tj. ok. 7 mln 600 tys. osób,
    niezdecydowanych – 14,3 % ludności, czyli 6 mln 700 tys. A zatem do kategorii
    osób nie zaliczających się do grona wierzących należy ok. 14 mln ludzi.

    (Według danych ankiet Centrum Razumkowa 37,4 % ludności, tj. 17 mln 600 tys., w
    ogóle odwiedza świątynie. Wierzący nie odwiedzający świątyń stanowią 37,8 %
    ludności, tj. 17 mln 800 tys. Zatem ogólna liczba wierzących to 35 mln 400 tys.
    Niewierzący – 21,9 % ludności, tj. 10 mln 300 tys.)

    Z liczby 33 mln wierzących około 14 mln deklaruje, że nie przynależy do żadnego
    Kościoła, a 19 mln to sympatycy jakiegoś Kościoła [w sensie „zorganizowanego
    wyznania” – przyp. tłum.]. Sympatycy jakiegokolwiek konkretnego Kościoła
    stanowią więc mniejszość wśród ludności Ukrainy. Jeśli uwzględnić grupy
    podstawowe, to sympatyków UKP (PM) jest 7,2 mln, UKP PK – 5,5 mln, UKGK – 3,8
    mln. Żaden przeto z Kościołów nie cieszy się wzgledami nawet połowy z 19 mln
    zdeklarowanych konfesyjnie wierzących! Sympatycy UKP (PM) – to tylko 37,8 %
    zdeklarowanych konfesyjnie wierzących, UKP PK – 28,7 %, UKGK – 18,6 %.

    Z liczby 19 mln osób uważających się za wiernych jakiegoś Kościoła tylko 3 mln
    750 tys. odwiedza świątynie i domy modlitwy co tydzień, i ich można nazwać
    aktywnie praktykującymi wiernymi. Te 3 mln 750 tys. „aktywistów” (8 % ludności
    Ukrainy) należą zasadniczo do czterech głównych nurtów religijnych Ukrainy: co
    tydzień do świątyń czy domów modlitwy przychodzi 1 mln 200 tys. grekokatolików,
    820 tys. protestantów, 790 tys. prawosławnych UKP (w jurysdykcji Patriarchatu
    Moskiewskiego) i 720 tys. prawosławnych Patriarchatu Kijowskiego.

    Żaden z Kościołów Ukrainy nie cieszy się względami nawet jednej szóstej
    ludności. Wskazuje to na fakt, iż Ukraina dzisiejsza jest pod względem składu
    ludności krajem wielowyznaniowym. Ukraina jest krajem, w którym liczba
    niewierzących (7 mln 600 tys.), niezdecydowanych (6 mln 700 tys.), wierzących,
    lecz nie sympatyzujących z żadnym z Kościołów (14 mln) łącznie stanowi około 28
    mln, liczba zaś sympatyków tego czy innego Kościoła wynosi jedynie 19 mln.
    Ukrainę nazwać można tylko „potencjalnie prawosławną”, ponieważ za „po prostu
    prawosławnych” uważa się 25 mln osób (w tym 47,8 % ateistów i 58 % wątpiących).

    W takich warunkach roszczenie sobie przez jakikolwiek Kościoł pretensji do
    Ukrainy, do prawa wyłącznego posiadania jej terytorium i narodu, nie ma podstaw
    we współczesnym stanie społeczeństwa ukraińskiego.

    UKP

    Około jednej trzeciej wszystkich wspólnot religijnych należy do Ukraińskiego
    Kościoła Prawosławnego (w jedności z Patriarchatem Moskiewskim) – 10 tys. 623
    organizacji religijnych, spośród nich 10 tys. 404 to wspólnoty, a 151 –
    klasztory). Liczba duchownych – 8 tys. 620, mniej niż liczba parafii, co
    pozwala przypuścić, że nie wszystkie parafie są bytami rzeczywistymi. Nie
    wydaje się jednak możliwym, by szacować liczbę parafii realnie działających na
    mniej niż 9 tys. Tempo wzrostu liczby wspólnot UKP – około 500 rocznie.

    UKP reprezentowana jest we wszystkich regionach Ukrainy, lecz jej reprezentacja
    w obwodzie lwowskim, tarnopolskim oraz iwanofrankowskim jest znikoma.

    Sympatykami UKP jest, zgodnie z ankietami socjologicznymi, 15,4 % ludności, co
    stanowi około 7 mln 200 tys. osób spośród 47 mln ludności Ukrainy. Liczba ta
    stanowi 37,8 % z 19 mln zdeklarowanych wyznaniowo obywateli.

    Z liczby 3 mln 750 tys. ukraińskich wierzących, odwiedzających świątynie co
    tydzień, do UKP (PM) należy 790 tys. osób (21,1 %). W ten spo
  • Gość: diakon Piotr IP: 212.182.32.* 22.06.05, 16:37
    Zapewne juz za kilka dni strona Parafii Greckokatolickiej w Lublinie
    przeniesiona zostanie na nowy serwer, tym razem filii KUL w Stalowej Woli.
    Prawdopodobny nowy adres:

    www.grekat.stalwol.pl
    Na strone wroca pliki graficzne (ikony, zdjecia cerkwi) oraz dzwiekowe
    (muzyka cerkiewna)!

  • 22.06.05, 16:54
    Witam serdecznie. O uroczystościach lubelskich dowiedzialem sie wcześniej z
    migawki telewizyjnej - włacznie z krótką wypowiedzia Księdza- Proboszcza
    Batrucha.
    Piekna sporawa,że uroczystości związane z peregrynacją Ikony jasnogórskiej
    połączono z gestami pojednania :)
    Obawiam sie,że takie uroczystości nie udałoby sie tak połaczyć ani w Rzeszowie
    ani w Przemyślu :( - no może w Jarosławiu lub w Sanoku /bo tam jednak trochę
    inny klimat :))
    Ze ztrony Związku Ukrańców dowiedziałem się że tegoroczny festiwal kultury
    ukraińskiej znów odbędzie się na Wybrzeżu - z dala od "korzennych" ziem
    Podkarpacia czy Podlasia .
    zakończony juz festiwal Galicja mial wprawdzie w Przemyslu "akcenty
    ukraińskie" - ale czy można robić taki festiwal bez łemkowskich, bojkowskich
    czy huculskich kołomyjek ? z:)
  • 24.06.05, 23:49
    Witam serdecznie po dlugiej przerwie w aktywnosci.
    Wlasnie wrocilem do domu, wiec nie bede sie dzis rozpisywac. Do "normalnej"
    aktywnosci pewnie wroce w poniedzialek, na razie trzeba sie rozpakowac i
    pomieszkac w domu:)
    W trakcie weekendu moze uda mi sie rozczytac zalegle posty i odniesc sie do
    nich. Na pewno z checia skorzystam z zaproszenia Piotra do rozmowy na temat
    powojennych losow Cerkwi prawoslawnej i tego gdzie mogli sie zwrocic wowczas
    grekokatolicy, musze tylko zebrac materialy.
    Urlop minal troche za szybko, ale mialem okazje posluchac zesplou Horpyna na
    zywo. Podczas Festiwalu Obrzedow Weselnych w Wegrowie byla to chyba jedyna
    atrakcyjna pozycja, jak macie mozliwosc posluchac to goraco polecam.
    Przepraszam Was za chaos, ktory wkradl sie w moj post, ale po dlugiej przerwie
    trudno mi zebrac mysli.
    Serdecznie pozdrawiam
    R.
  • 25.06.05, 00:11
    Przed wyjazdem chcialem zaproponowac jeszcze jeden temat, lecz nie zdazylem.
    Jakis czas temu korzystalem przy pisaniu postu z materialow z "Polityki".
    W cytowanym artykule znajdowala sie mapka przedstawiajaca rozmieszczenie
    powiatow o duzym odsetku mniejszosci. Zaciekawil mnie fakt, ze w powiecie
    tomaszowskim, wedlug mapki, znajduje sie duzy odsetek ludnosci przyznajacej sie
    do narodowosci bialoruskiej. Zdziwila mnie ta mapka. Ciekaw jestem Waszego
    zdania na ten temat. Czy faktycznie sa to Bialorusini mieszkajacy tam od
    dluzszego czasu (migracja?), czy moze sa to Ukraincy podajacy taka narodowosc
    dla "swietego spokoju", a moze jest to blad w druku?
    Jeszcze raz pozdrawiam
    R.
  • 25.06.05, 09:12
    serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2786597.html
    Pochowani są tu ludzie, którzy kochali ojczyznę i spełnili swój obowiązek -
    mówił wczoraj na Cmentarzu Orląt Wiktor Juszczenko, starając się rozwiać
    obiekcje tych Ukraińców, którzy nie życzyli sobie otwarcia polskiej nekropolii



    - Polacy - przekonywał bardzo lubiany we Lwowie ukraiński prezydent - mają
    prawo oddawać im cześć. To ich chrześcijański obowiązek. Również i nam,
    Ukraińcom, przynosi zaszczyt oddanie hołdu wszystkim, którzy cierpieli i ginęli
    w bratobójczej tragedii, jaka kiedyś rozegrała się na naszej ziemi.

    Choć za otwarciem było według badań trzy czwarte mieszkańców Lwowa, to wczoraj
    trudno było dostrzec w mieście ich entuzjazm. Większości lwowian cmentarz jest
    chyba obojętny; wielu uważa, iż po pomarańczowej rewolucji, którą Polacy tak
    mocno poparli, nie wypada blokować jego otwarcia.

    Wątpliwości w duszy pozostały. Szczególne kontrowersje wzbudzał napis na płycie
    centralnej cmentarza: "Tu leży nieznany żołnierz polski poległy za ojczyznę". -
    Jaka ojczyzna? To ukraińskie terytorium - jeszcze 9 czerwca krzyczeli niektórzy
    radni, próbując zablokować otwarcie cmentarza.

    Radnym, którzy ostatecznie zdecydowali o otwarciu, dziękował Aleksander
    Kwaśniewski. Obawy, że Cmentarz Orląt będzie symbolizował polskie pretensje do
    Lwowa, rozwiewał Andrzej Przewoźnik, przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i
    Męczeństwa: - Ten cmentarz nie jest odbudowany przeciw komukolwiek. A zwłaszcza
    przeciw mieszkańcom Lwowa. Spory i dyskusje o jego kształt ostateczny w efekcie
    bardziej nas zbliżyły, niż oddaliły - mówił.

    Prezydent Kwaśniewski i Andrzej Przewoźnik obiecali, że rychło zostanie
    odsłonięty pomnik w Pawłokomie na Rzeszowszczyźnie, gdzie w zbiorowej mogile
    spoczywają ukraińscy mieszkańcy tej wsi zabici w 1945 r. przez oddział AK w
    odwecie za uprowadzenie i zamordowanie 11 Polaków.

    - Polsko-ukraińskie pojednanie to wspaniała rzecz. Mogą to czynić jedynie
    wielkie i mądre narody - powiedział Wiktor Juszczenko podczas spotkania z
    prasą."

    Ja też tak myślę - WITAM RADKU z powrotem na forum - namawiam na zaglądnięcie
    do przemyskiego forum :)- grekokatolickie zasady ekumenizmu -
  • 27.06.05, 20:49
    Witam
    Tekst z "Gazety" cytowany przez Ciebie jest dobrym sygnalem na przyszlosc.
    Pozostaje tylko miec nadzieje, ze ostatnie wydarzenia pomoga wreszcie zamknac
    ten okres w historii. Jednak znalazlem w tekscie fragment do ktorego odniose sie
    krytycznie.
    Dobrze wpisuje sie on w omawiana wczesniej przez nas relatywizacje zbrodni
    dokonywanych w czasie bratobojczych walk. Autor pisze:
    "w Pawłokomie na Rzeszowszczyźnie, gdzie w zbiorowej mogile spoczywają ukraińscy
    mieszkańcy tej wsi zabici w 1945 r. przez oddział AK w odwecie za uprowadzenie i
    zamordowanie 11 Polaków"
    Moze jestem przewrazliwiony, ale odnioslem wrazenie, ze to wspomnienie o odwecie
    ma za zadanie umniejszyc wymiar tej zbrodni. Takie slowa wydaja mi sie proba
    usprawiedliwienia.
    Nie tylko na Cmentarzu Orlat mialy ostatnio miejsce takie ladne gesty, rowniez w
    Warszawie na Cmentarzu Prawoslawnym doszlo do zdarzen dobrze rokujacych na
    przyszlosc.

    "Warszawiacy odpowiedzieli na otwarcie Cmentarza Orląt we Lwowie. W sobotę
    modlili się przy grobach żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej na Cmentarzu
    Prawosławnym, na Woli

    Kilkadziesiąt osób - Ukraińców mieszkających w Warszawie i Polaków - przyszło do
    cerkwi św. Jana Klimaka. - W 1920 roku Polacy i Ukraińcy pierwszy raz walczyli
    ramię w ramię o wolność obu narodów - podkreślał Grzegorz Pac z Inicjatywy Wolna
    Ukraina. Mówił, że spotkanie jest podziękowaniem za zakończenie sprawy Cmentarza
    Orląt. - Musimy pamiętać, że w Polsce są zapomniane cmentarze ukraińskie - dodał.

    Zgromadzeni z zapalonymi świecami przeszli do kwater żołnierzy. Ewa Dałkowska
    odczytała list Józefa Piłsudskiego z 1920 r., w którym marszałek dziękował
    Ukraińcom za poświęcenie.

    Henryk Wujec, który w czasie rewolucji był na Ukrainie, opowiadał: - Oglądałem
    piątkową transmisję ze Lwowa ze wzruszeniem. Czułem atmosferę radości i pojednania.

    Przyznał też, że gdy był w Kijowie, nie wierzył w szybkie zwycięstwo demokracji
    na Ukrainie. - Tłum na placu się nie bał, ale my, doświadczeni stanem wojennym,
    mieliśmy stracha. Użycie siły było realne. A dziś stoimy tu razem... To
    niewiarygodne - mówił ze wzruszeniem."

    miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34885,2788187.html
    Sporo zmienilo sie na lepsze od czasu poczatku tego watku.
    Serdecznie pozdrawiam
    R.
  • 28.06.05, 22:22
    Witam.
    Mamy czas pojednania, dużej satysfakcji obu stron, To cieszy.Chociaż trochę
    jest denerwujące wykazywanie np tylko Pawłokomy jako miejsca ukraińskiej
    tragededii. No gdzie miejsca dla ofiar Zawadku Morochowskiej, okolic Leżajska,
    Jaworzna, ukraińskich ofiar tysięcy miejsc obozów przejściowych w trakcie akcji
    Wisłas???
    Poruszyłes po swoim powrocie do dyskusji temat ukraińskiej mniejszości
    narodowej w okolicach Tomaszowa. Nie potrafię niestety nic na ten temat
    powiedzieć - a i artykuł w Polityce na ten temat jakoś uszedł mojej uwadze.
    Ale do tematu wrócę.
    Tak jak do interesującego mnie ostatnio zagadnienia całkiem sporej ukraińsko-
    łemkowskiej obecności na zachodzie i północy Polski.
    Przepraszam za krotkość tego postu.Wkrótce postaram sie rozpisać :)))
    Pozdrawiam
  • 29.06.05, 22:38
    Witam
    Wspominana "Polityka" to numer 17 z 30 kwietnia. Tekst dotyczy glownie Ustawy o
    Mniejszosciach Narodowych, zaciekawila mnie w tym artykule mapka ktora pokazuje
    w okolicach Tomaszowa duze skupisko Bialorusinow. Tak daleko na poludnie raczej
    Bialorusini nie mieszkali, stad podejrzenie, ze prawdopodobnie jest to ludnosc
    pochodzenia ukrainskiego. Chociaz oczywiscie nie mozna wykluczyc jakiejs
    wiekszej migracji w przeszlosci. Mam nadzieje, ze odezwie sie ktos kto rozjasni
    nam ta sprawe.
    Chetnie poczytam na temat obecnosci Ukraincow na zachodzie Polski. Mozna
    przeczytac na ten temat na lamach PP, ale jest to przedstawione glownie od
    strony religijnej. Ciekaw jestem jak wyglada zycie kulturalne, zachowanie
    tradycji, itp...
    Jesli chodzi o upamietnienie ofiar, to generalnie w Polsce mowi sie przewaznie o
    wielowiekowej tradycji tolerancji. O sprawach drazliwych zdecydowanie mniej.
    Zeby nie konczyc postu w ponurym tonie proponuje do poczytania tekst dotyczacy
    historii odleglej, a wartej wspomnienia.

    "Iwan Fiodorow i Piotr Mścisławiec nie są postaciami nieznanymi. A raczej - ich
    osiągnięcia są dobrze znane i w Rosji, i na Ukrainie, i na Białorusi.
    Zabłudowski epizod wypadł tylko z kart historii kultury w Polsce, gdzie słyszeli
    o nich chyba jedynie badacze starych ksiąg, zwłaszcza cyrylickich druków.
    Oczywiście - generalizuję, na wzmianki o drukarzach można się natknąć i w
    pracach pisanych po polsku, a Orthdruk dziesięć lat temu wydał książkę Jurija
    Łabyncewa i Łarysy Szczawińskiej "W mieście zwanym Zabłudowem", poświęconą
    Evangeliju Učitel’nomu, ale nie zmienia to istoty sprawy. Wykształceni ludzie
    niemal nigdy o nich nie słyszeli - a powinni. "

    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=903
    Mam nadzieje, ze jutro uda mi sie usiasc do klawiatury nieco wczesniej
    Pozdrawiam
    R.
  • 30.06.05, 17:35
    Przed moim urlopem zasugerowales Piotrze rozmowe na temat sytuacji wyznaniowej
    grekokatolikow w okresie PRL. Klopoty Cerkwi grekokatolickiej po II wojnie
    spowodowaly, ze czesc z nich przeszla na prawoslawie, a czesc stala sie
    rzymskimi katolikami. Wydaje mi sie, ze chyba to pierwsze rozwiazanie bylo
    korzystniejsze, gwarantowalo chociaz zachowanie czesci swej tozsamosci. W
    dzisiejszym poscie bede sie posilkowal (po raz nie wiem juz ktory;) tekstem
    autorstwa G. Kuprianowicza. Pozwole sobie zacytowac fragment dotyczacy poznych
    lat 50-tych.

    "Wraz z możliwością powrotów ludności ukraińskiej, po 1956 r.
    rozpoczęto tworzenie placówek duszpasterskich na terenie Pod-
    karpacia, głównie na Łemkowszczyźnie. Takie próby podejmowa-
    ne wcześniej zakończyły się niepowodzeniem na skutek przeciw-
    działania władz administracyjnych. W latach 1958-1959 powstało
    tu czternaście placówek, w 1958 r. zorganizowano Metropolital-
    ny Komitet Misyjny, a w 1959 r. powołano dekanat rzeszowski
    w ramach diecezji metropolitalnej. Dalszy rozwój sieci duszpaster-
    skiej nastąpił w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, gdy
    powstało kolejnych osiemnaście parafii i filii. Nastąpił tutaj po-
    wrót do wiary przodków części ludności greckokatolickiej. Wier-
    ni, w tym także niedawni grekokatolicy, zwracali się do metro-
    polity o otwarcie parafii prawosławnych. Czasem wpływ na takie
    decyzje miał zakaz, a potem ograniczenie działalności Kościoła
    greckokatolickiego. Nowopowstającym lub reaktywowanym para-
    fiom prawosławnym przekazywano wówczas opuszczone i często
    zniszczone świątynie greckokatolickie, które były wielkim wysił-
    kiem remontowane. Lokalnym ośrodkiem pielgrzymkowym stała
    się na tym terenie św. Góra Jawor. Władze państwowe, choć zga-
    dzały się na tworzenie placówek prawosławnych, często utrudnia-
    ły ich powstawanie i funkcjonowanie, obawiając się, iż staną się
    one ośrodkami ukraińskiego życia narodowego. Dochodziło też
    do konfliktów z Kościołem katolickim, zarówno „o dusze", jak też
    o obiekty sakralne"

    Mam nadzieje, ze ten cytat spowoduje pojawienie sie kilku nowych postow:)
    Pozdrawiam
    R.
  • 30.06.05, 22:55
    Trochę wypadłem z rytmu tej dyskusji, trochę zająlem się innymi tematami /o czy
    za chwilę/ a i trochę czasu brakuje w czasie przedurlopowym.
    Postaram sie wkrotce wkroczyć tu z tematami a na razie pasjonuje sie kilkaoma z
    nich - po pierwsze zdobyłem ciekawe materiały/ troche pod wpływem postow z
    forum przemyskiego/ na temat elementów strojów liturgicznych kościoła
    wschodniego i rzymskiego - material bardzo ciekawy/także angljęzyczny/, trudzę
    sie także nad tłumaczeniem arcyciekawych tekstow ukrainskich na temat Cudownej
    Ikony Matki Bożej z Sambora /z opisem ponad 200 letnich dziejow jej kultu/ no
    i dorwałem dzięki postom z forum rzeszow bardzo ciekawe teksty /on line/ na
    temat od dawna mnie interesujący - dzieje Cudownej Figury Matki Boskiej
    rzeszowskiej i związanej z Nią opisami cudownych ozdrowień.
    No i do tego bardzo zaiteresowalem sie temat diaspory łemkowsko-ukraińskiej w
    Polsce zachodniej i pólnocnej.
    A jak by bylo mało - zebrałem spory zapas informacji na temat Niewców
    galicyjskich - chociaz tamten wątek trochę przygasl/ inicjator o prowokacyjnym
    Nicku - "upowiec" wyjechal na kilka tygodni poza zasięg sieci :)
    Musze przyznac,że sadząc ze stron internetowych, ze tamto środowisko jest
    bardziej 'rozgadane' i zintegrowane od Galicji :(
    Coż - jak przetrawie /w miare możliwości czasowych/ zebrane informacje -
    postaram sie rzucić je tutaj :)

    Pozdrawiam serdecznie - prosząc jeszcze raz o cierpliwość
  • 30.06.05, 22:58
    A z informacyjnej tabliczki /wreszcie jest :)) przy rzeszowskim kościele Trójcy
    Swietej /przy tzw krzyzykach/ wynika że nabozenstwa
    greckokatolickie /hrekokatołyćkie odprawy/
    dalej sie odbywają :)))
  • 01.07.05, 11:32
    Trochę z innej beczki, ale

    Po raz pierwszy w Przemyślu, a po raz szósty z rzędu (od 2000 roku w Posadzie
    Rybotyckiej), odbędzie się 2 lipca (sobota, plac koło Hotelu „Gromada”)
    tradycyjna impreza sobótkowa, czyli „Noc Kupały”. Jej organizatorem jest
    Związek Ukraińców w Polsce Oddział i Koło w Przemyślu przy współudziale
    Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki.
    Noc Kupały rozpoczną o godz. 13.00 warsztaty artystyczne i zawody sportowe, a
    już od 15.00 będzie można degustować potrawy kuchni narodowej. Oficjalnie
    święto zostanie otwarte o godzinie 16.00, a już 15 minut później rozpoczną się
    występy zespołów uczestniczących w koncercie folkowym: „Trojisty
    muzyky”, „Widymo” (Sanok), „Wohnewyr”, Chór „Wirły” i Zespół taneczny ZSO Nr 2.
    W przerwie między następnymi koncertami Ihora Bohdana ze Lwowa i
    zespołu „Lwiwski Muzyki” odbędzie się o godzinie 20.00 tradycyjny obrzęd „Noczi
    Iwana Kupała”. Imprezę zakończy watra.

    WITOLD WOŁCZYK
    KANCELARIA PREZYDENTA MIASTA
  • 01.07.05, 19:19
    Witam
    Gdy bedziesz Piotrze dysponowal wieksza iloscia czasu z przyjemnoscia wroce do
    rozmow. Na razie bede zagladal i patrzyl czy pojawiaja sie nowe posty.
    Serdecznie pozdrawiam
    R.
  • 01.07.05, 19:29
    Wczoraj dobiegla konca sprawa "Burego". Sledztwo zostalo przez IPN umorzone, ale
    uznano ze kpt. Rajs dopuscil sie zbrodni. Sprawa zostala umorzona poniewaz za
    ten czyn sprawcy zostali skazani przez sady PRL.

    www.ipn.gov.pl/a_300605_komunikat_bury.html
    "Nie kwestionując idei walki o niepodległość Polski prowadzonej przez
    organizacje sprzeciwiające się narzuconej władzy, do których należy zaliczyć
    Narodowe Zjednoczenie Wojskowe należy stanowczo stwierdzić, iż zabójstwa
    furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką
    o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. W żadnym też wypadku
    nie można tego co się zdarzyło, usprawiedliwiać walką o niepodległy byt Państwa
    Polskiego. Wręcz przeciwnie akcje „Burego” przeprowadzone wobec mieszkańców
    podlaskich wsi, wspomagały komunistyczny aparat władzy i to przede wszystkim
    poprzez obniżenie prestiżu organizacji podziemnych, dostarczenie argumentów
    propagandowych o bandytyzmie oddziałów partyzanckich. Bez wątpienia też
    wspomagała realizację umowy rządowej o przesiedleniu z Polski osób pochodzenia
    białoruskiego. Co prawda można uznawać, że akcja przesiedleńcza realizowała
    hasło narodowe „Polski dla Polaków” ale w tym okresie sprzyjała bardziej
    dążeniom polskich i radzieckich komunistycznych organów państwowych.
    Działania pacyfikacyjne przeprowadzone przez „Burego” w żadnym wypadku nie
    sprzyjały poprawnie stosunków narodowych polsko – białoruskich i zrozumienia
    walki polskiego podziemia o niepodległość Polski. Przeciwnie tworzyły często
    nieprzejednanych wrogów lub też rodziły zwolenników dążeń oderwania
    Białostocczyzny od Polski. Żadna zatem okoliczność nie pozwala na uznanie tego
    co się stało za słuszne"

    Pozwole sobie jeszcze zacytowac glosy srodowisk bialoruskich:

    "Rodziny zamordowanych w 1946 roku niepocieszone. IPN umorzył śledztwo w sprawie
    pacyfikacji podlaskich wsi i zabójstwa furmanów przez oddział "Burego" w 1946 roku.

    - Wobec części sprawców postępowanie w tej sprawie prawomocnie zakończyło się
    już po wojnie, inni już nie żyją, a nowych na razie nie udało się ustalić -
    wyjaśniał wczoraj prokurator Dariusz Olszewski, szef pionu śledczego Instytutu
    Pamięci Narodowej w Białymstoku."

    www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=9133
    Jeszcze raz pozdrawiam
  • Gość: diakon Piotr UKGK IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.05, 03:13

    Już działa!

    www.grekat.stalwol.pl
    Są także pliki dźwiękowe, co polecam uwadze p. "Argesa" (i nie tylko).
  • 04.07.05, 21:29
    Witam serdecznie :)
    Rzeczywiście nowa strona lublinian wygląda ciekawie - pliki
    dźwiekowe "odpalają" dobrze.
    No i znalazłem ciekawy materiał - albo świeżo dołożony albo wcześniej
    przeoczony przeze mnie

    www.grekat.stalwol.pl/kowcz1.html
    "Czemu nasi od nas uciekają?" - Bł. Emilian Kowcz (1884-1944), kapłan i
    męczennik, broszura publicystyczna z 1932 r., poświęcona analizie
    przyczyn "dezercji" wiernych z Kościoła greckokatolickiego i szukaniu środków
    zaradczych - w języku ukraińskim.

    Szczegolnie ciekawe są tam fragmenty "za i przeciw" celibatowi !!! Jak sie
    skupię :) - to pewno całość wydrukuję sobie i sprobuję zrozumieć całość -
    chociaż na pierwszy rzut oka rozumiem treść bez problemu :)
    Ukazał się arcyciekawy album z reprintami starych pocztówek bieszczadzkich -
    nabyłem i nie mogę oczu oderwać. Głównie z powodu bardzo licznych widoków
    nieistniejących już cerkwi m.in. w Lesku, Ustrzykach Górnych, Siankach, Cisnej
    i wielu miejscowości.,
    Ponoć z cerkwi leskiej /wielkiej , murowanej - wysadzonej w powietrze w latach
    70-tych -20 wieku !!! ocalał tylko klucz wyciągniety przez zbieracza starości z
    bramy cerkiewnej w przeddzień zagłady :(

    "Zapomniane Bieszczady” Pana Pawła Kusala

    www.ruthenus.pl

    W poprzedni weekend zrobiłem kolejny rajd po pogórzy przemyskim i odwiedziłem
    piekne galicyjskie ex-miasteczka Pruchnik, Krzywcze, babice, Dubiecko /tam
    zanosi się chyba na remont niszczejącej cerkwi/ No i zahaczyłem o Ujkowice i
    tamtejszy prawosławny klasztor św św Cyryla i Metodego. wprawdzie oglądnąlem go
    tylko z zewnątrz - brama była głucho zamknięta- ale zrobiłem ladne fotki i
    bramy wejściowej z Ikonami, i sylwete klasztoru w krajobrazie. A żona zbierala
    w tym czasie piekne polne kwiaty i ziola :))
    A w ten weekend - jak przystało na potomka gorliwych religijnie grekokatolików
    odbylismy naszą prywatną kolejną ,pielgrzymke na Jasną Gorę :))
    W tamtejszej zbrojowni-muzeum akcenty kozackie - wotum-buława atamańska bodaj
    Semena Cieciury /Tetyny/ Co do postaci to muszę jeszcze sprawdzić - Acha nie
    tylko sie modliłem - ale i filmowałem cudowne zamki jurajskie w Olsztynie,
    Ogrodzieńcu i Bobolicach :))
    Pozdrawiam z nowym tygodniem :))
  • 04.07.05, 21:37
    Nie mogę sie oprzeć zacytowanie szczególnie ciekawego jak i po części
    dowcipnie / a i z pewnością mądrze /napisanego fragmentu / choćby z takimi
    wstawkami : "Як хтось кричить, то не можливо, щоби кричав вічно. Колись мусить
    змучитися і затихнути, – а тоді приходить хвиля рефлєксії." :)))


    ЖОНАТИЙ СТАН ДУХОВЕНСТВА.

    Коли приїзджає аіроном до села й починає говорити про потребу змодернізовання
    господарки, про машини, штучні погної, тощо, селяни похитують головами й
    усміхаються. “Говори собі здоров”, кажуть по його від’їзді, “вже ти нас
    господарки вчити не будеш. Ми господарі з діда-прадіда”. Або й в очі висміють.
    Подібна ситуація витворюється в нашій суспільности, коли порушити справу
    целібату.

    Щоб не говорити, якби не представляти, нічого не поможе. Ми маємо свої утерті
    арґументи. Є рація, чи не має рації, з засади мусимо стати наперекір. Навіть ці
    люди, які в інтимній бесіді є за целібатом (а таких є дуже багато), коли треба
    виступити перед ширшим кругом, сейчас стають його найбільшими противниками й
    ворогами.

    Проте застановімся спокійно “sine ira et studio”, над аргументами, які
    зводяться менш-більш до цих:

    1-о. Супружий стан, це привілей нашого духовенства.

    2-о. Супружий стан, це доброї пам’яти традиція нашого народу.

    3-о. Зі священичих родин рекрутується найбільше нашої інтеліґенції.

    4-о. Нарід призвичаєний до жонатих священиків, він целєбсів не хоче.

    5-о. Целібат є причиною неморальности між духовенством, а тим самим причиною
    згіршення парохіян.

    6-о. Целібат, цу проста дорога до златин&#
  • 04.07.05, 21:38
    6-о. Целібат, цу проста дорога до златинщення нашого обряду.
    Аd 1-о. Ми називаємо привілеєм бути висвяченим в жонатім стані, ніби то з цего
    згляду, що воно, назагал, не є дозволено решті католицького духовенства.
    Та це річ зглядна, бо подібно відносно нпр. до пластунів моглиби сказати
    непластуни, що вони мають привілей пити й курити. Цего роду висказ бувби однак,
    щонайменше доволі дивний. Але хай вже буде, що це є дійсно привілей. Коли так,
    то мусимо застановитися, чи він дійсно дає нам якісь "надзвичайні прероґативи",
    бо цего з самої природи річи від привілею мусимо вимагати. Інакше, що ж нам
    вкінці з такого привілею, який не помагає а шкодить?!
    І так, як застановимося над цим привілеєм, то мусимо ствердити, 1) що через
    нього наше духовенство є спараліжоване в праці для добра церкви й народу, 2),
    що особливо в нинішніх часах, попадає в щораз то гірше матеріяльне положення,
    3), що тим самим є воно залежне від всяких начал і властей, а навіть від
    власних парохіян, 4), що вкінці неустрашимого апостола правди перемінює в
    потульного гречкосія, а в найкращому разі в тихого й статечного батька родини,
    який держиться засади: “Моя хата з краю”. Говорім, що хочемо, але
    такий “привілей”, можна без жалю дарувати й найбільшому ворогові.
    Очевидно, можнаби легко доказати кожне з повищих тверджень, але, що воно є всім
    добре знане, то дійсно шкода паперу над цим розводитися і р&#
  • 05.07.05, 17:22
    Witam
    Jeszcze nie zapoznalem sie z linkowanym tekstem. Tresc tej broszury jest dosc
    obszerna, wiec najpierw bede musial ja wydrukowac (tak jest mi latwiej czytac:)
    W ksiedze gosci znalazlem ciekawy link, wczesniej tam nie trafilem.

    grekokatolicyzm.prv.pl/
    W odnosniku "o Liturgii" znajdziesz Piotrze ryciny stroju liturgicznego.
    Jesli chodzi o celibat to mysle, ze jest jeszcze jeden argument przeciw.
    Duchowny jest przeciez osoba do ktorej powinnismy moc pojsc w sytuacji gdy mamy
    jakis problem. W przypadku gdy ksiadz ma rodzine, moze rozmawiac z parafianinem
    na przyklad o problemach z jakimi boryka sie dziecko. Takie problemy sa niestety
    mniej dostepne dla duchownych bezzennych. Nie chodzi mi o pomoc w sensie
    pedagogicznym, a jedynie o rozmowe, taka rozmowa rowniez moze rodzicowi pomoc.
    Pozdrawiam
    R.
  • 05.07.05, 17:57
    Witam serdecznie ;
    dzisiaj krótko - bowiem wszedłem na internet na chwileczkę w trakcie prac
    domowych :))
    Na linkanej stronie jest temat bardzo ciekawy Ikony Matki Bożej z Sokala. Z tym
    określeniem spotkałem sie w Ustrzykach Dolnych - liczni "repatrianci" z
    Bełzca i Sokala przytwieźli ponoć ze sobą obraz MB własnie z Sokala i umieścili
    w kosciele poarafialnym w Ustrzykach. Tu słyszę o Ikonie najpierw w
    Hrubieszowie a tereaz w Krakowie- temat ciekawy.
    Krótko o celibacie - warto będzie i na ten temat porozmawiać - zwłaszcza
    że "żeństwo" księzy jest wspólne dla unitów i prawosławnych.
    Powiem tylko krótko - w katolicyźmie zniesienie celibatu musiałoby się łączyć
    ze zmianą podejsćia do kobiet wogole. Pamiętasz zapewne aferę z wypowiedzią
    pani minister Środy. A czy zniesienie celibatu przyblizyłoby księzy
    rzymokatolkickich do zwykłych problemów zyciowych ?? relacji międzyludzkich???
    Moim zdanie z pewnością :)) wszak jak mówi Pismo "Nie jest dobrze gdy męzczyzna
    jest sam" :)
    Pordrawiam - postaram sie rozpisać więcej - niech tylko te upały ustapią. Z
    tym,że poki nie mam urlopu - każdy weekend spedzam w plenerze - więc w tygodniu
    trzeba nadrabiać domowe zaległości :)))
  • 06.07.05, 22:01
    Mam nadzieje, ze chwilowe odbiegniecie od celibatu nie bedzie Wam przeszkadzac.
    Po lekturze 27 numeru Polityki nie moglem sie powstrzymac od zacytowania pewnego
    tekstu. Jednak zanim przejde do "Polityki" zacytuje jeszcze maly fragment z
    Witkiewicza zamieszczony w ksiazce M. Porebskiego "Nowosielski".

    "Jak sobie pomyślę, co to za cudny byłby typ bizantyjskiego polaczyszki, to mi
    się płakać chce, że to już nigdy nie nastąpi"

    Oczywiscie powyzszy fragment ma zwiazek z tekstem z "Polityki". Jesli bedziesz
    mial Piotrze chwilke czasu chetnie poznam Twoje zdanie na ten temat.

    "W szkołach jesteśmy uczeni o Polanach, Piastach, Wielkopolsce i łacińskim
    chrzcie Mieszka jako źródłach naszej państwowości. Wśród historyków jednak już
    od średniowiecza przewija się hipoteza o jej krakowskiej kolebce oraz o
    chrześcijaństwie przyjętym najpierw w obrządku Cyryla i Metodego"

    polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1236586&MP=1
    Serdecznie pozdrawiam
    R.
  • 07.07.05, 21:19
    Witam !!
    Częsciowo zdołałem zgłębić wybrane fragmenty arcyciekawego artykułu
    Blogosławionego Emiliana Kowcza. Okazała się że przyszły kandydat na ołtarz
    potrafił pisać i dowcipnie, mądrze i ... kontrowersyjnie na temat odchodzenia
    wiernych od grekokatolicyzmu i "ukraińskości".
    Oto w części dotyczącej celibatu najpierw przytaczał liczne argumenty na rzecz
    utrzymania odrębności duchowieństwa unickiego w tym względzie a następnie...
    zwalcza je, przytaczając szereg argumentów na rzecz wprowadzenia celibatu !!!!!
    Przydałoby sie dobre tłumaczenie tego tekstu, który w sposob rozumny i
    dowcipny /z cała masą przytaczanych aforyzmów i przysłów np o roli kozucha w
    zimie i w lecie :)))/ tłumaczy swoje stanowisko. Także w kwestii roli
    duchowieństwa w utrzymaniu ukraińskości, szkolnictwa, warunków materialnych.
    ja miałbym w tym wzgledzie odmienne zdanie - ale po pierwsze nie jestem
    kandydatem na ołtarze ani duchownym i ... kuda mi tam do ks. Kowcza :)))
    Zachęcam do cierpliwej lektury linkowanego tekstu - ja na razie ściągnąlem
    sobie ok. 20 stron.
    Artykuł z Polityki - uszedł mi uwadze - a jest bardzo ciekawy.Juz wcześniej
    gdzieś czytałem o rotundach przedromańskich w Przemyslu i na Wawelu - gdzie
    przytaczano argumenty że świątynie te nalezy wiązać z chrzescijaństwem
    morawskim, cyrylo -metodianskim.
    A poglądy owego autora mogą trochę burzyć spokój i samozadowolenie wszechpolsko
    i łacińsko-chrześcijańsko nastawionych historyków.
    Z tego też artykułu przebłyskuje też kontrowersyjny pogląd na postać św.
    Wojciecha - jako nietolerancyjnego hierarchy który przyczynił się do zagłady
    słowiańskiej odmiany katolicyzmu
    Pozdrawiam
  • 08.07.05, 17:48
    Witam
    Tekst z Polityki troche mnie zdziwil. Dotychczas rzadko mozna bylo przeczytac
    cos wiecej na ten temat.
    W tekscie tym jest wiele ciekawych watkow (a kazdy pewnie posluzylby jako temat
    rozmowy). Mnie zaciekawila wzmianka o slowianskich i lacinskich mieszkancach
    Polski u Galla Anonima, przyznam sie, ze dopiero z Polityki dowiedzialem sie o
    tym. Interesujaca jest tez wzmianka o kosciele Michala Archaniola na Wawelu.
    Jego umiejscowienie moze faktycznie wskazywac na starsze pochodzenie (co
    potwierdzalo by obrzadek wschodni). O tym, ze ow Swiety jest patronem Malopolski
    tez dowiedzialem sie z tego artykulu (moze wstyd sie do tego przyznac?).
    Mam nadzieje, ze bedzie jeszcze okazja porozmawiac i o tym. Po weekendzie
    pozwole sobie wrocic do celibatu.
    Tymczasem koncze, poniewaz udaje sie na weekendowy wypoczynek:)
    Pozdrawiam i zycze milego weekendu
    R.
  • 08.07.05, 17:54
    Nie wiem czy zauwazyles Piotrze, ze wiekszosc komentarzy do tego artykulu trudno
    nazwac przychylnymi.
    Jeszcze raz pozdrawiam
  • Gość: kazik IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 10.07.05, 18:06
    1Tymoteusza 3 rozdzial,2 Tymoteusza 3:16,17,Objawienie 17:15-18, 18:4.
  • 11.07.05, 17:23
    Oto Radku spotkałem na necie - widok Ikony Matki Boskiej z Zalesia - i jej
    jakby nowy "zywot" :) jako podstawy rzymokatolickiego Sanktuarium
    Maryjnego :)))

    www.rzeszow.opoka.org.pl/SANKTUAR/Mbzal.JPG
    www.rzeszow.opoka.org.pl/SANKTUAR/glowna.htm
    www.rzeszow.opoka.org.pl/SANKTUAR/rze-zal.htm
    "Historia: Do r. 1945 była tu parafia grecko-katolicka, kiedy to przesiedlono
    35 rodzin unickich do Biłki k. Lwowa, a pozostali greko-katolicy przyjęli
    obrządek łaciński. Od r. 1946 jest tu parafia rzymsko-katolicka. Według ustnego
    podania wiernych kult łaskami słynącego Obrazu M.B. Zaleskiej rozwijał się
    przez stulecia i został zachowany po II wojnie światowej mimo zmiany obrządku
    religijnego
    6. Kościół parafialny jest to murowana cerkiew w stylu romańskim, w kształcie
    krzyża z jedną kopułą. Nie ma domu pielgrzyma ani źródełka."

    A jako nawiązanie do cyrylo-metodiańskich rozmów - polecam ciekawy artykuł-
    katechezę z Tygodnika Powszewchnego :

    tygodnik.onet.pl/1546,1236799,dzial.html
    W “Slavorum apostoli” Papież kreśli sylwetki dwóch braci, misjonarzy Słowian,
    Greków z Tessalonik. To miasto nazywa się dziś Saloniki, ale Słowianie mówili o
    nim “Sołuń”, stąd Cyryla i Metodego nazywa się w Kościele wschodnim i kulturze
    europejskiego Wschodu - “Braćmi Sołuńskimi”.Papież przypomina wielkie dzieło
    ewangelizacji, które rozpoczęło się, gdy książę morawski wysłał do cesarza
    bizantyjskiego Michała III prośbę, aby przysłał misjonarzy, którzy by w języku
    jego ludów głosili Chrystusa. To był czas, w którym rodziła się Europa i już
    utrwalone zachodnie narody i mocarstwa próbowały podporządkować sobie inne
    państwa, posługując się m.in. religią. Słowianie chcieli znaleźć własną drogę
    do Chrystusa. Na Morawy posłano dwóch braci; nie tylko głosili Ewangelię w
    języku słowiańskim - pochodzili z pogranicznych terenów między ludnością grecką
    i słowiańską, stąd znali oba języki - ale także opracowali alfabet i zaczęli
    stosować w liturgii język, który dziś nazywamy starocerkiewno-słowiańskim,
    (Karol Wojtyła musiał się go uczyć jako student polonistyki pierwszego roku; to
    podobno najtrudniejszy egzamin na całych studiach).
    /..../
    Ich działalność sprowokowała wielką awanturę: arcybiskup Salzburga, który
    rościł sobie wyłączne prawo do ewangelizacji słowiańskich Moraw - obejmujących
    również obecną Słowację, a prawdopodobnie i państwo Wiślan, czyli obszar
    Małopolski - wtrącił Cyryla i Metodego do więzienia. Oskarżono ich o herezję:
    czyż wolno w tak barbarzyńskim, słowiańskim języku głosić Ewangelię? Bracia
    odwołali się od tych niesprawiedliwych decyzji do patriarchy z Bizancjum, który
    ich posłał, jak i do biskupa Rzymu, który ich misję poparł i zgodził się na
    używanie języka słowiańskiego. Mamy więc w postaciach świętych Cyryla i
    Metodego wspaniały znak trwania jeszcze jedności Wschodu i Zachodu, jedności
    Kościoła, która wyrażała się w różnorodności, w wielości.

    Wzruszające są w tekście encykliki ślady osobistej pamięci Autora. Długo
    jeszcze nie znajdziemy w encyklikach informacji, że np. język starosłowiański
    był długo używany w Krakowie, w kościele Świętego Krzyża, gdzie żyła gałąź
    benedyktynów słowiańskich. To z encykliki się dowiedziałem, że pierwsza
    drukowana książka liturgiczna w języku starosłowiańskim powstała w Krakowie. Aż
    w encyklice musiałem o tym przeczytać… Ale i nie ma się co dziwić, skoro
    Autorem jest były student z Krakowa, który - jak widać - dobrze zdał
    starocerkiewny na pierwszym roku, a pamięć miał - jak wiemy - bardzo dobrą.

  • 12.07.05, 00:23
    Dopiero teraz upal w mieszkaniu zelzal na tyle, ze mozna w miare spokojnie
    zasiasc do klawiatury.
    Po zapoznaniu sie z linkami odczuwam niedosyt. Troche zbyt skrotowo, w
    wiekszosci przypadkow, potraktowano historie:( Znalazlem tam jednak strone
    laczaca w pewien sposob watek "Zalesianski" i Braci Solunskich.

    "Kiedy książę morawski Świętopełk pod wpływem i naciskiem niemieckim likwidował
    obrządek słowiański w swoim państwie, metodianie uciekali do słowiańskich
    krajów: Chorwacji, Słoweni, Bułgarii i Wiślan. I wtenczas to z uchodzącymi
    prawdopodobnie z Nitry na Słowacji przybył do Skalnika obraz Matki Boskiej,
    który do dnia dzisiejszego znajduje się w kościele skalnickim. Obraz jest
    podobny do Matki Boskiej Jasnogórskiej, ale ma cechy bizantyjskie. Najświętsza
    Maria Panna była w nim czczona przez długie wieki jako Gór Królowa przez
    Polaków, Rusinów i Słowaków. Obecnie parafia przygotowuje się do koronacji na
    prawie diecezjalnym. "

    www.rzeszow.opoka.org.pl/SANKTUAR/skalni.htm
    Historia ze Skalnika wpisuje sie tez dobrze w dawniejsze rozmowy o Ikonie Matki
    Bozej z Jasnej Gory. Ciekaw jestem Piotrze ile to jeszcze Ikon czczonych jest
    dzis w swiatyniach rzymskokatolickich?
    Jesli juz wrocilismy do Swietych Cyryla i Metodego to z przyjemnoscia przytocze
    fragment z ksiazki "Kosciol Prawoslawny" autorstwa Biskupa Kallistosa (Ware)

    "Podobnie jak w Bułgarii, grecka misja na Morawach starła się wkrótce z
    działającymi na tym samym terenie misjonarzami niemieckimi. Te dwa misyjne
    przedsięwzięcia nie tylko podlegały dwóm różnym patriarchatom, ale działały na
    odmiennych zasadach. Cyryl i Metody w swej służbie Bożej używali języka
    słowiańskiego, a Niemcy łaciny; Cyryl i Metody używali Symbolu Wiary w jego
    oryginalnej postaci, podczas gdy Niemcy wprowadzili tam Filioque. Aby uwolnić
    misję od niemieckich wpływów, Cyryl postanowił poddać ją bezpośredniej opiece
    papieża. Fakt, że Cyryl zwrócił się do Rzymu wskazuje na to, że sporu pomiędzy
    Focjuszem i Mikołajem nie traktował zbyt poważnie. Wschód i Zachód ciągłe były
    dla niego zjednoczone jako jeden Kościół i kwestią pierwszorzędnego znaczenia
    nie było to, czy podlegał Konstantynopolowi, czy Rzymowi, ale możliwość dalszego
    stosowania języka słowiańskiego nabożeństwach. W 868 roku bracia osobiście udali
    się do Rzymu a ich prośba została załatwiona pomyślnie. Następca Mikołaja I,
    papież Hadrian II, przyjął ich życzliwie, a potwierdzając możliwość użycia
    języka słowiańskiego jako języka liturgicznego na Morawach okazał greckiej misji
    pełne wsparcie. Zatwierdził dokonane przez braci przekłady i kopie ich
    słowiańskich ksiąg liturgicznych złożył na ołtarzach głównych kościołów miasta.
    Cyryl zmarł w Rzymie (869), ale Metody powrócił na Morawy. Z przykrością
    trzeba stwierdzić, że Niemcy zignorowali decyzję papieża i w każdy możliwy
    sposób przeszkadzali Metodemu, na ponad rok osadzając go nawet w więzieniu. Po
    śmierci Metodego w 885 roku, Niemcy wygnali jego zwolenników, wielu z nich
    sprzedając w niewolę. Ślady słowiańskiej misji pozostawały na Morawach przez dwa
    kolejne stulecia, ale w końcu uległy zatarciu i upowszechniło się tam
    chrześcijaństwo w swej zachodniej postaci, z łacińską kulturą i łacińskim językiem"

    W ksiazce tej mozna tez znalezc ciekawy fragment, nie dotyczacy bezposrednio
    Cyryla i Metodego, mowiacy o problemie zwiazanym z "przywiazywaniem" prawoslawia
    do narodowosci. W tym miejscu znow oddam glos Biskupowi

    "Bizantyńska kultura i wiara prawosławna, jeśli nawet początkowo ograniczone
    głównie do klas rządzących, z czasem stały się nieodłączną częścią codziennego
    życia całych słowiańskich narodów. Więź pomiędzy Kościołem i ludem została
    wzmocniona przez tworzenie niezależnych narodowych Kościołów lokalnych.
    To ścisłe utożsamienie prawosławia z życiem narodu, a w szczególności system
    Kościołów narodowych miało oczywiście godne pożałowania następstwa. Przez to, że
    Kościół i naród były ze sobą tak ściśle powiązane, prawosławni Słowianie często
    ich nie rozróżniali, co powodowało, że Kościół służył celom narodowej polityki.
    Mieli niekiedy tendencję postrzegać swą wiarę jako głównie serbską, rosyjską czy
    bułgarską i zapominać o tym, że jest ona przede wszystkim prawosławna i
    katolicka. We współczesnych czasach stało się to również pokusą Greków.
    Nacjonalizm był zmorą prawosławia przez ostatnie dziesięć wieków. Niemniej
    jednak ta więź Kościoła z ludem okazała się w końcu niezwykle korzystna.
    Chrześcijaństwo pośród Słowian stało się prawdziwie religią całego narodu,
    religią ludową w najlepszym tego słowa znaczeniu"

    Mam nadzieje, ze nie zanudzilem dlugimi cytatami;)
    Pozdrawiam
    R.
  • 12.07.05, 16:48
    Witam

    No proszę jak się buduje wątek – uzupełnienie do poruszanych już tematów.
    Na Podkarpaciu – jeśli przyglądnąć się obrazom maryjnym czczonym po kościołach –
    to widać jakby trojakie wpływy – z jednej strony pochodzące z Włoch
    ikonograficzne wzory MB Nieustającej Pomocy / w tym też często kopiowany obraz
    z bazyliki Santa Maria Maggiore/ , z drugiej strony liczne bezpośrednie
    naśladownictwa MB Częstochowskiej i różnego rodzaju Hodigitrie.
    „Czystej Krwi’ ikonami ruskimi jest z pewnością czczona w Polańczyku – Matka
    Boska łopieńska – cudowna Ikona pochodząca z obecnie zrekonstruowanej cerkwi w
    Łopieńce czy np. Królowa Bieszczad – Matka Boska Rudecka czczona w Jasieniu
    koło Ustrzyk Dolnych .
    No i oczywiście „przywrócona do łask” Ikona z Zalesia jak i ta ze Skalnika.
    W tym miejscu gratuluję spostrzegawczości – przyznaję że temat /wraz z cytatem/
    tej ikony zostawiałem sobie na dzisiaj ;(.

    Inna sprawa, że gdy przyglądnąć się np. obrazom MB z Kalwarii Pacławskiej czy
    podrzeszowskiego Borku – to i w tych obrazach można dopatrzeć się ruskości .

    Odnośnie poruszanych przez Ciebie tematów – łatwo spostrzec ,że po obydwu
    stronach Karpat od wczesnego średniowiecza oddziaływał na siebie /czy wręcz
    ścierały/ wpływy niemieckie, ruskie i polskie, a co za tym idzie kulty.
    Ostatnio byłem np. w Bardejowie jednym z głównych miast słowackiego Szarisza –
    odpowiednika polskiej Łemkowszczyzny. Wokół tego miasta – wsie a to o
    charakterystycznej dla niemieckiego osadnictwa równej zabudowie, a to /w
    większości/ wsie łemkowskie czy wręcz o węgierskim rodowodzie. No i w każdej
    wsi co najmniej jedna cerkiew /prawosławna lub unicka/.
    A samo miasto – rezerwat średniowiecznej zabudowy o czysto niemieckim
    rodowodzie z piękną bazyliką św. Idziego.
    Odpowiednikiem takiego Bardejowa na polsko-ruskim pograniczu jest np. Biecz ze
    średniowiecznymi kościołami - położony na granicy ruskich gór Beskidu niskiego.
    Zgadzam się z tezą, że na terenach południowej Polski chrystianizacja zaczęła
    się od uczniów Braci Sołuńskich – ale nie miała szans powodzenia przez
    niemieckie, rzymokatolickie osadnictwo miejskie / w tym właśnie Krakowa/ i
    wpływ potężnych misyjnych zakonów zachodnich np. Cystersów /z klasztorami np. w
    podkarpackiej Koprzywnicy i Badejowie, Dominikanów i Bozogrobowców /z
    klasztorami np. w Miechowie i Przeworsku/. Symbolików ich wpływów są np
    oglądane przeze mnie potęzne , spiżowe chrzcielnice gotyckie -
    opatrzone "gotyckimi" napisami - i w np w podrzeszowskim Przeworsku jak i w
    bazylice Bardejowskiej.
    Inna sprawa,że niepowodzenia micji metodiańskich w Małopolsce może i nie było
    tragedią - gdyż parcie łacinników prędzej czy poźniej mogło doprowadzić do
    tragedii na wzor wojen krzyzowych czy tragedii Bogomilów czy Katarów.

    Ps Na zakończenie tego postu opowiem ci zabawną historię z forum rzeszowskiego –
    oto kilka dni temu spostrzegłem na nim „wątek maryjny” zapoczątkowany przez
    jakiegoś domorosłego antyklerykała w celu „wyszydzenia” rzekomej bigoterii
    rzeszowian.
    Tymczasem ja dzięki rozpoczętej tam po części jałowej dyskusji dotarłem do /od
    dawna poszukiwanych/ opisów /on line !!!!/ cudów maryjnych w rzeszowskich
    Bernardynach /pisałem tu o moich poszukiwaniach jakiś czas temu/.
    To zdarzenie można wprost nazwać „złe dobrego początki” :))))
    Pozdrawiam serdecznie - u nas też upały - po mocno "lejnym" weekendzie

  • 12.07.05, 19:53
    Witam
    Po lekturze Twojego postu zaczalem szukac informacji dotyczacych Cerkwi
    prawoslawnej na terenie Slowacji. Wedlug danych wyszperanych w necie na Slowacji
    jest 80000 prawoslawnych. Nie jest to mala liczba. Co ciekawe dniem wolnym jest
    5 lipca bedacy na Slowacji dniem Swietych Cyryla i Metodego. Chyba swiadczy to o
    tym, ze prawoslawie jest tam wyznaniem znaczacym.
    Na sajcie tamtejszej Cerkwi mozna poczytac o historii, pomimo bariery jezykowej
    czesc da sie zrozumiec (choc zajmuje to troche czasu;)
    Inna godna uwagi sprawa jest fakt, ze jest tam czczony Sw Maksym. Podejrzewam,
    ze wlasnie na terenach blisko granicy, ale to tylko moje domysly

    www.orthodox.sk/media/ikony/MaximSandovic%2001.jpg
    www.orthodox.sk/
    Zycze owocnej lektury i pozdrawiam
    R.
  • 12.07.05, 20:02
    W zwiazku z "wizyta" na Slowacji mam do Forumowiczow pytanie. Dotyczy ono losow
    Cerkwi Greckokatolickiej na Slowacji. Z tego co czytalem kiedys, wynika, ze i
    tam grakokatolicy byli przesladowani przez wladze komunistyczne. Gdyby ktos mogl
    przyblizyc mi te sprawy bylbym wdzieczny.
    Jeszcze raz pozdrawiam
  • 13.07.05, 18:46
    Witam - z przyjemnością przystaję na ten watek - jako że material przebogaty i
    arcyciekawy. Mysle,że przy "dogłębnej" dyskusji może straczyć i na kilkaset
    postów. Jest drobna bariera języka - ale zapewniam,że przy odrobinie chęci do
    przełamania:)
    Ostrzegam jednak że obok pieknych opisów dotyczącyc okresu cyrylo-
    metodiańskiego - jest też w historii grekokatolicyzmu słowackiego- okres zdrady
    tak unitów jak i ogromnej zbrodni apostazji słowackiego prawosławia-które bez
    wyjątku przeszło na służbę komunizmu. A jest tam i opis zbrodni totalitarnego
    państwa, akcji "P" będącej w pewnym sensie odpowiednikiem naszej akcji Wisła,
    haniebnego synodu preszowskiego z roku 1950 likwidującego uniatyzm w CS ,
    represji i zsyłania unickich duchownych do komunistycznego obozu
    koncentracyjnego /odpowiednika polskiego Jaworzna/
    Na początek proponuję zapoznać sie z poniższymi linkami :

    www.pulib.sk/elpub/GBF/Sturak1/20.pdf
    grkat.info.sk
    www.grkatpo.sk/?op=menu&mnu=5
    Dziekuję za namiary na strony słowackiego prawosławia - tam oprócz cudownej
    wręcz galerii ikon i zdjęć znanej mi z widzenia pieknej ,nowej architektury
    cerkiewnej - jest przemilczenie owego okresu zdrady , o której można wyczytać
    na stronach grekokatolickiego biskupstwa w Preszowie.
    Pozdrawiam serdecznie - zachęcając do lektury i dyskusji
  • 13.07.05, 22:16
    Witam
    Na razie zapoznalem sie tylko ze slowami Eparchy Presovskiego i przyznam, ze
    jestem pod wrazeniem Jego slow, szczegolnie pierwszych slow. Czytanie idzie mi
    dosyc powoli, ale przy odrobinie zaangazowania mozna wiele zrozumiec (kolejny
    aspekt edukacyjny naszych rozmow:)
    Dopiero po lekturze "zalinkowanego" pdf-a bede mogl sie wypowiedziec na temat
    roli Cerkwi prawoslawnej we wzmiankowanych wydarzeniach roku 1950. Zastanawiam
    sie Piotrze jaki udzial miala w tym Moskwa (podejrzewam, ze duzy). W koncu to
    stamtad przyszla idea "zjednoczenia" unitow z Cerkwia prawoslawna. O
    przesladowaniach grekokatolikow w Polsce wiem juz co nieco (zreszta dzieki Wam),
    chetnie rozszerze swoja wiedze o wydarzeniach u naszych poludniowych sasiadow.
    Nie chce umniejszac roli Cerkwi prawoslawnej w likwidacji Cerkwi
    greckokatolickiej, ale chce przypomniec ze rowniez prawoslawie bylo
    przesladowane, a na pewno mialo klopoty z komunistami. Wystarczy wspomniec
    wydarzenia z Polski dotyczace Metropolity Dionizego. Do tego dochodza jeszcze
    problemy z zezwoleniami na budowe nowych swiatyn po II wojnie.
    Przepraszam za ta wycieczke do Polski, zabieram sie do lektury, a jutro bede sie
    dzielic przemysleniami. Z pewnoscia nasuna sie pewne pytania, poniewaz o tych
    wydarzeniach (jeszcze) nic nie wiem.
    Pozdrawiam
    R.
  • 14.07.05, 16:11
    Zapoznalem sie z linkowanym tekstem dotyczacym likwidacji Cerkwi
    greckokatolickiej i musze przyznac, ze stawia on w bardzo zlym swietle
    hierarchow prawoslawnych. Nie tylko tych "moskiewskich" ale i lokalnych.
    Szczegolnie przykra jest scisla wspolpraca duchownych z komunistycznym aparatem.
    Tego chyba nie da sie niczym usprawiedliwic. Dla Moskwy Cerkiew w owczesnej
    Czechoslowacji na pewno byla wazna, ze wzgledu na to, ze rozszerzalo to wplywy
    na zachod. Wedlug tego co udalo mi sie wyszperac w posiadanych ksiazkach liczba
    grekokatolikow zmuszonych do przejscia na prawoslawie wynosila 200000!
    Doczytalem sie tez, ze praska wiosna umozliwila czesci z nich powrot do swojej
    wiary. Zreszta, sadzac po obecnej liczbie prawoslawnych, po odzyskaniu wolnosci
    spora czesc wiernych powrocila. Ciekaw jestem jak wyglada obecnie sprawa
    wlasnosci swiatyn. Po 1950 roku zabrano je grekokatolikom, ale sadze, ze obecnie
    jakos te sprawy uregulowano. Moge w tym miejscu powolac sie na Biskupa
    Kallistosa ktory mowi:
    "Po upadku komunizmu władze przekazały wiernym większość budynków cerkiewnych,
    którymi dotychczas opiekowali się prawosławni"
    Oczywiscie mozna miec uwagi co do uzytego slowa "opiekowali" W odroznieniu od
    wydarzen w Polsce te swiatynie po prostu zostaly zabrane.
    Ciekawe tez jest ze sprawami Cerkwi greckokatolickiej interesowal sie Andrej
    Wyszynski. Musialo miec to duze znaczenie dla Zwiazku Radzieckiego.
    Ciekaw jestem Twojego, Piotrze zdania na temat tych wydarzen.
    Pozdrawiam
    R.
  • 14.07.05, 16:28
    Zapomnialem jeszcze dodac, ze na wielki szacunek zasluguje fakt, ze wsrod
    slowackich grekokatolikow nie bylo zwolennikow likwidacji (tak przynajmniej
    zrozumialem z tekstu)
    Od razu przypomnial mi sie o. Kostelnyk
  • 15.07.05, 11:46
    A ja z innej beczki - jutro 16 lipca o 20.00 Ivana Kupała w Dubiczach
    Cerkiewnych - free.ngo.pl/nadbuhom
  • 18.07.05, 21:39
    Witam serdecznie.
    dzisiaj chciałbym sie podzielic krotkimi refleksjami po lekturach -
    wyszukanym /także w znaczeniu "wykwintnym" :) / tekscie Bł. ks. Kowcza o
    przyczynach odchodzenia Ukraińców od wiary i narodowości w latach trzydziestych
    oraz ostatnio linkowanej historii grekokatolicyzmu na Słowacji.
    Pierwszy tekst zmienił całkowicie moje spojrzenie na tamten problem - do tej
    pory byłem przekonany że owa "dezercja" była głównie spowodowana polską
    polityką narodowościową. Chyba sie myliłem. Ks. Kowcz w sposob analityczny,
    dowcipny i elokwentny - omawia wiekszość aspektów owego odchodzenia - a więc
    wpływ liturgii, obrzędów,mowy, "soprużneho" stanu świaszczenników,zaangażowania
    w narodową "pracę u podstaw" i szereg innych okoliczności /vite "tri zemietki"/
    na zrażanie się Ukraińców i do wiary ojców i "nacjonalności". Mozolnie
    tłumaczę sobie ow tekst /także w oparciu o nabyty ostatnio słownik polsko-
    ukraiński :) A całkowicie zmieniłem swoje spojrzenie na problem celibatu !!! -
    ks. Kowcz całkiem logicznie pisał na rzecz jego zalet - w sposób również i
    dzis możliwy za uznanie jako "nowoczesny" . Kto wie,może jednak wspólczesny KK
    ma racje utrzymując celibat ??
    Historia Słowacji - grekokatolicyzmu i walki reżimu z Kościołem katolickim - to
    temat rzeka - pieknie opisana w linkowanych tekstach z preszowskiego sajtu
    biskupiego. Z mozołem pokonując barierą jezykową /np tajomnik - to sekretarz
    partyjny, swoiste okreslenie parti politycznej - to środkowe s w skrócie KSS i
    KSC -komunistycznych parti słowacji i Czech, wyborów, reformy rolnej, ucisku i
    represji - kiedyś zrobie tu dla ciekawości mini słownik słowacko-polski w
    oparciu ów tekst :))
    A historia słowackich Kościołów - a to w marionetkowych państwach Słowacji ks.
    Tisso i Protektoratu Czech i Moraw, i po wyzwoleniu po 1945 roku, po
    komunistycznym zamachu stanu 1948 roku, po małym i wielkim soborze preszowskim,
    okresu praskiej wiosny i totalitaryzmu "sowieckiego" lat przed tym rokiem i po
    roku 1970 - to historia niezwykła, bardzo tragiczna i dramataczna. w niektórych
    szczegółach podobna do polskiej- w innych jeszcze bardziej tragiczna.
    A rolę prawosławia na tamtych terenach - bardzo dobrze Radku streściłeś.
    A do tematu tego będę chcial tu wracać wielokrotnie - jeśli oczywiście
    pozwolicie :) nie goniąc z nowymi wątkami.
    A teraz Darino - nie wiem jak interpretować fakt revitalizacji cerkwi w
    dubiecku. tworzenie owego centrum kultury kresowej w tym kościele - przyjąłem z
    mieszanymi uczuciami. mam nadzieję że przybliżysz ten temat - o jaką i czyją
    kulturę chodzi, które kresy itd.
    A dziś już kończę - pozdrawiam serdecznie
    Ps A mam za pazuchą temat super - przetłumaczyłem nieudolnie historię
    greckokatolickiej Cudotworczej Ikony Matki Bożej z Sambora - ale puszczę ją tu
    na forum pewno koło jesieni- a z pewnoscią po sierpniowym urlopie
  • Gość: diakon Piotr IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.07.05, 13:47

    Poniżej podaję link do publikacji mojego tłumaczenia części artykułu
    p. Czornomorcia:

    cerkiew.pl/forum_temat.php?typ=166&nazwa=Ukraina%20-%20statystyki%20wyznań

    Mój tekst wklejony tutaj pewnie został "nadjedzony" przez machinę forumową...

    Przy okazji: broszurka bł. Emiliana jest rzeczywiście pasjonująca. Trzeba jednak
    pamiętać, że: 1) ma ona - wyraźnie deklarowany przez Autora! - charakter
    publicystyczno-dyskusyjny, nie jest zaś zbiorkiem "nieomylnych prawd do
    wierzenia podanych", 2) wiele ocen czy propozycji dotyczy konkretnej sytuacji,
    tj. Galicji z lat 30-ych XX w. Dziś w wielu wypadkach jest zupełnie inaczej.

    Co pozostaje niezmienną wartością broszurki? Gorliwość duszpasterska, miłość
    do Boga i ludzi, przenikliwa inteligencja Autora. Najbardziej interesujące
    wydają mi się uwagi o kwestiach finansowych w życiu parafii oraz o zasadach
    pracy kaznodziejsko-katechetycznej (pierwsza zasada - musi być autentyczna
    miłość do Boga i ludzi). A w sprawach obrzędowych - postulat najwyższej jakości
    (śpiewu, wyposażenia cerkwi) i oryginalności.
  • 19.07.05, 16:56
    Witam - korzystając z chweili czasu chciałbym przytoczyć tu kilka aforyzmów i
    przysłów cytowanych za Bł.Ks.Kowczem

    Подібно колись було, привілеєм ходити в холявах, але це було колись. Нині цего
    ніхто не вважає за привілей. Нині ходять в мештах

    Дуже добрий є кінь, але коли ним їдеться, не тоді, коли він по чоловіці допче.

    Традицію треба шанувати, але не вільно нею засліплюватись, і що найважніше, її
    треба розуміти.

    Недавно, вже після війни, найбільшою парадою був повіз і пара гарних коней.
    Нині на цім місці стоїть авто

    To powiedzenie i jego rozwinięcie wydaje mi sie bardzo aktualne i w polskiech
    warunkach :

    Хто сіє пшеницю, той збирає пшеницю. Подібно, хто посіє любов, той любов збере,
    хочби це жниво було і як пізне. З цього виходить, що як кожна праця, не тільки
    священика, але й всякого віруючого христіянина мусить основуватися на любови,
    так і його народня праця не сміє бути позбавлена цієї основи, так що до
    приятелів як і що до ворогів.

    A to powiedzenie w odniesieniu do obecnych polskich księży wydaje sie wręcz
    prorocze / pamietajcie - to było pisane na początku lat 30-tych ub. wieku !!!!
    Що більше, священик не сміє забути, що він є Божим Слугою, Духовим батьком всіх
    парохіян, не одної партії.

    No i na koniec przysłowie które powinno znaleśc zastosowanie w dzisiejszych
    czasach :
    Чейже не без причини є сказано: “Будьте лагідні як голуби, – а мудрі як змії”.

    Pozdrawiam serdecznie Księdza Diakona :) i pozostałych forumnowiczów
  • Gość: diakon Piotr IP: 212.182.32.* 20.07.05, 11:59
    A ja poelcałbym szczególnie to:


    Мабуть, кожний проповідник хотівби, щоби ті, що його слухають, його полюбили а
    не зненавиділи. – Коли ж він цего хоче, то насамперед сам мусить любити цих,
    яким проповідає і з любовю до них говорити.

    Подібно, коли є більше струн настроєних на різні тони, дасться чути якийсь
    голос, то задрожить з них тільки ця, якій цей голос підходить під тон, інші
    будуть мовчати. Так і в кожному чоловіці є утаєні різні добрі й лихі норови, а
    ресонує цей, який почує собі подібний із зовні. Тому, коли промовимо до нього
    любовю – відізветься любов, промовимо ненавистю відізветься ненависть,
    промовимо гордістю відізветься гордість, а промовимо покорою відповість покора.
    Тут не здурить, бо це сказатиб так, фізичне право.
    Отже, властиво, що представляє собі цей проповідник, що своєю авдиторією прямо
    бридиться, або ще до цього визиває її в проповіди від хама, сволочі, худоби
    ітд., не вже ж він думає, що переверне порядок фізичних правил догори корінням?
    Марна надія. – Навіть, щоби й не вжив цих так драстичних слів, а щоб свою
    неохоту до авдиторії закрив плащиком солоденьких слів, то однак дух маси
    інстинктовно прогляне й цю заслону, пізнається, на фарбованих лисах, гідно
    оцінить і відповість ще більшою погордою та ненавистю, бо збірною, чим він її в
    своїм серці вилеліяв.

    На це не порадиші “Якою мірою міриш, такою буде тобі відмірено”. І знову по
    літах, такий проl
  • Gość: diakon Piotr IP: 212.182.32.* 20.07.05, 12:00
    На це не порадиші “Якою мірою міриш, такою буде тобі відмірено”. І знову по
    літах, такий проповідник іритується. Мовляв: “Колиб я був стільки літ до стіни
    говорив, бувби виговорив діру, а цих не можу зрушити”!

    Ні – ні! – Це помилка, зрушив і то добре, бо загнав по шию в багно ненависти,
    не тільки до себе, але й до всего духовенства, а може й до обряду, а навіть й
    до віри. І тільки треба, щоб будьхто з’явився тепер в парохії, і тільки
    свиснув, а ціле стадо напевно в перегони піде до нього – оставляючи
    свого “краснорічивого” пастиря. Подібне діється і з катехитами. Як катехит не є
    добрим та сердечним батьком, що разом з дітьми сміється і плаче, якому, якто
    кажуть, діти на шию вішаються, а “великим вченим”, “солідним і справедливим
    педаґоґом”, а до того ще й “капралем”, або ще не дай Боже і їх “шпіцлем” то
    напевно виховає цілу фалянґу атеїстів і найгірших ворогів церкви. (Таке вже
    бувало).

    Як парох хоче, щоб його проповіди мали вплив, мусить своїх парохіян любити, –
    любити і ще раз любити і бути для них вирозумілим. Він може їх тоді навіть
    ганити, але так, щоби рука била, а серце плакало. Тоді байдуже, чи буде ця
    проповідь після всіх правил реторики, чи будуть цитати Св. Отців, чи будуть там
    високопарні звороти, хоча et illa sunt non ommittenda, однако ця проповідь
    зайде глибоко в серця його вірних і дасть стократний плід любови.

    І не буде жертви якоїби не принесли парохіяни для такого па
  • 20.07.05, 15:37
    Witam Wszystkich:)
    Dwa dni nie zagladalem i widze ze mam sporo do nadrobienia.
    Zaczne od cerkwi w Dubiecku.
    Mam co do tej inicjatywy, podobnie jak Ty Piotrze, mieszane uczucia. Z jednej
    strony ciesze sie, ze obiekt nie niszczeje i ma gospodarza. Z drugiej nazwa
    "Centrum kultury kresowej" moze sie zle kojarzyc. Odwiedzilem strone tego
    Centrum i z lektury wyglada, ze sprawy nie wygladaja zle. Pozwole sobie
    zacytowac tresc dyplomu, ktory otrzymalo Towarzystwo Przyjaciol Ziemi Dubieckiej
    od Abp. Jana Martyniaka:

    "Niniejszym pragnę serdecznie podziękować Towarzystwu Ziemi Dubieckiej za
    odnowienie i przywrócenie dawnej świetności byłej cerkwi greckokatolickiej.
    Jednocześnie dziękuję za zorganizowanie wystawy artystycznej i krzewienie trzech
    kultur ziemi Dubieckiej"

    Sadzac po tresci tego dyplomu ta "kresowosc" w nazwie nie oznacza chyba tego,
    czego moznaby sie obawiac. Inna sprawa, ze milo by bylo gdyby obiekt sluzyl
    wiernym. Tylko czy sa tam jeszcze wierni?
    Zgodnie z Twoja sugestia nie bede rozpoczynal nowych watkow, wiec tylo po krotce
    odniose sie do tekstu "wklejonego" przez Diakona Piotra. Artykul ciekawy i chyba
    nie jest tak stronniczy jak pisza to niektorzy Dyskutanci na forum Cerkiew.pl
    Lektura nie nastraja optymistycznie i pokazuje jakie spustoszenia w zyciu
    religijnym poczynil system powszechnej szczesliwosci. Najlepiej chyba wypadaja w
    tym zestawieniu protestanci, co chyba nie jest powodem do radosci. Smutno
    wyglada ilosc praktykujacych prawoslawnych UKP (PM). Niby, jesli patrzec na
    liczby, jest to Cerkiew silna, ale jak pokazuja badania nie przeklada sie to na
    liczbe osob systematycznie chodzacych na Liturgie.
    Jesli chodzi o celibat, to faktycznie Ks. Kowcz rozpatruje ta kwestie w sposob
    logiczny (i oczywiscie nie pozbawiony pewnej dozy humoru).
    Argumenty sa trafnie dobrane, jest jednak jedno "ale", te 6 argumentow to nie
    wszystkie "za i przeciw". Pozostane chyba przy swoim dotychczasowym pogladzie,
    nie pozostajac jednak gluchym na wiele argumentow. Mysle, ze argumenty finansowe
    moga byc wazne w przypadku parafi biednych.
    Uwazam, ze kwestie celibatu powinien rozwazyc sam duchowny i nie powinien byc
    raczej zmuszany do zycia w stanie bezzennym, oczywiscie jesli wyraza taka wole
    to rowniez nie powinien byc pietnowany (poswiecenie zycia tylko dla sluzby Bogu
    zasluguje na najwyzsze uznanie).
    Wracajac do broszury szczegolnie spodobala mi sie odpowiedz na 5 argument (o
    niemoralnosci), to prawdziwy majstersztyk.
    Na chwile obecna zapoznalem sie w calosci tylko z rozdzialem dotyczacym celibatu
    co nie zmienia faktu, ze z przyjemnoscia porozmawiam i na inne tematy poruszone
    w publikacji.
    Na zakonczenie dzisiejszej wypowiedzi mam do Was prosbe o odrobine cierpliwosci,
    najprawdopodobniej w tym tygodniu nawal obowiazkow uniemozliwi mi wizyty na
    forum (chyba ze w piatek poznym wieczorem). Coz jak widac obowiazki
    rodzinno-domowe moga zabierac czas nie tylko duchownym;)
    Pozdrawiam serdecznie
    R.
  • 20.07.05, 15:45
    > Na chwile obecna zapoznalem sie w calosci tylko z rozdzialem dotyczacym celibat
    > u
    > co nie zmienia faktu, ze z przyjemnoscia porozmawiam i na inne tematy poruszone
    > w publikacji. (oczywiscie w miare lektury:)))
  • 25.07.05, 19:01
    "Pojednanie ukraińsko-polskie, do którego miało dojść po uroczystym otwarciu
    Cmentarza Orląt we Lwowie, znowu stanęło pod znakiem zapytania
    Pisze "Ukraińska Prawda", nawiązując do wypowiedzi sekretarza Rady Ochrony
    Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika, że "nie ma możliwości stawiania
    w Polsce pomników na cześć UPA".

    "Otwarcie Cmentarza Orląt zostało określone przez wielu ukraińskich i polskich
    polityków mianem +historycznego aktu+, który postawi kropkę nad sporami o
    przeszłość. (...) Pojawiły się jednak okoliczności, na podstawie których można
    twierdzić, że wnioski te były zbyt optymistyczne" - czytamy.

    "Ukraińska Prawda" pisze o zakończonej w ubiegłym tygodniu II sesji
    Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Ukrainy, podczas której Przewoźnik
    powiedział, że negatywny stosunek Polaków do Ukraińskiej Powstańczej Armii nie
    może być powodem do tego, aby uniemożliwiać Ukraińcom porządkowanie grobów
    żołnierzy UPA na terytorium Polski, ale "nie będziemy budować żadnych pomników"

    "Ukraińska Prawda" pisze, że zdaniem Przewoźnika "UPA wywołuje w świadomości
    Polaków negatywne skojarzenia". Gazeta dodaje, że Przewoźnik przyznał, iż
    Ukraińcy mają prawo do szukania grobów żołnierzy UPA, porządkowania ich i
    opieki nad nimi.

    "Oświadczenie strony polskiej o +negatywnym stosunku do UPA+ zabrzmiało w
    czasie, kiedy emocje wokół otwarcia Cmentarza Orląt nie zdołały jeszcze
    ostygnąć" - pisze "Ukraińska Prawda".

    Gazeta uważa, że "pomimo słów o pojednaniu i wspólnym dążeniu do Europy", które
    padały w dniu otwarcia lwowskiej nekropolii, "w świadomości wielu mieszkańców
    Galicji pozostał osad zniewagi narodowej, przejawiający się w pytaniu: dlaczego
    byłym okupantom należy oddawać takie honory?".

    "Ukraińcy potrafili jednak powstrzymać emocje (...). Chyląc czoła nad mogiłami
    polskich żołnierzy oczekiwali, że i Polacy z godnością odniosą się do
    ukraińskich bohaterów, których groby znajdują się na terytorium współczesnej
    Polski" - pisze "Ukraińska Prawda".

    Cmentarz Orląt Lwowskich wchodzi w skład Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie.
    Spoczywają tam Polacy polegli w walkach z Ukraińcami w latach 1918-1919 i w
    czasie wojny polsko-sowieckiej z 1920 r. Pochowanych jest tam blisko 3 tys.
    żołnierzy, głównie chłopców - stąd nazwa Cmentarz Orląt.

    Po II wojnie światowej cmentarz został zdewastowany. Prace porządkowe strona
    polska rozpoczęła w 1989 r. Spór w sprawie cmentarza ciągnął się przez kilka
    lat. Miał on być otwarty w 2002 r., ale do uroczystości nie doszło, bo Ukraińcy
    nie zgodzili się na treść napisu na płycie głównej. Otwarcie nekropolii
    nastąpiło 24 czerwca br. W uroczystości wzięli udział prezydenci Polski i
    Ukrainy Aleksander Kwaśniewski i Wiktor Juszczenko.

    UPA powstała w 1942 roku. Od 1944 roku prowadziła walki na terenach ZSRR,
    Czechosłowacji i Polski, a jej celem było utworzenie niepodległej Ukrainy. W
    Polsce obciąża się UPA główną odpowiedzialnością za eksterminację polskiej
    ludności na Wołyniu w 1943 roku."

    wiadomosci.onet.pl/1135762,12,1,0,120,686,item.html

    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 22.07.05, 09:33
    "Siedzibą władz ukraińskiego Kościoła grekokatolickiego od końca sierpnia nie
    będzie już Lwów, lecz Kijów.
    Według arcybiskupa większego Lwowa kard. Lubomyra Huzara w Kijowie stanie nowa
    cerkiew katedralna. Grekokatolicy mają nadzieję, że przeniesienie siedziby do
    Kijowa przyspieszy ustanowienie patriarchatu grekokatolickiego na Ukrainie.
    Huzar liczy, że inicjatywę poprze papież Benedykt XVI.
    Watykan ma jednak opory przed angażowaniem się w sprawy grekokatolików. W
    czerwcu podczas wizyty w Moskwie kard. Walter Kasper obiecał, że w Rosji nie
    będą tworzone grekokatolickie struktury kościelne. Jeszcze miesiąc temu podczas
    spotkania z kardynałem Huzarem papież powiedział, że sprawa przeniesienia
    siedziby "musi dojrzewać".
    Watykan zwleka z poparciem, bo obawia się pogorszenia relacji z prawosławiem.
    Rosyjska Cerkiew Prawosławna Moskiewskiego Patriarchatu jest bowiem stanowczym
    przeciwnikiem grekokatolickiego patriarchatu na Ukrainie, podkreślając, że
    Ukraina należy do kanonicznych terenów prawosławia. W ub. roku na prośbę
    patriarchy Moskwy i Wszechrusi w tej kwestii wypowiedziały się wszystkie
    autokefaliczne Kościoły prawosławne, w tym polski.
    Sekretarz ds. stosunków międzychrześcijańskich Patriarchatu Moskiewskiego ks.
    Igor Wyżanow utrzymuje, że w Kijowie grekokatolików "w praktyce nie ma". W jego
    opinii większość wiernych Kościoła grekokatolickiego skupiona jest w zachodniej
    części Ukrainy.
    Sekretarz przypisuje grekokatolikom tendencje imperialistyczne: - Prawdziwym
    celem działań podejmowanych wbrew stanowisku naszego Kościoła jest dążenie do
    uzyskania statusu ogólnokrajowego. Kard. Huzar odżegnuje się od intencji
    przypisywanych mu przez prawosławnych hierarchów i nazywa przeniesienie
    siedziby UKGK ze Lwowa do Kijowa "powrotem do dawnej rezydencji metropolii
    kijowskiej".
    Ukraińscy unici zdają się iść drogą proponowaną im w ub.r. przez wpływowego
    watykańskiego specjalistę od kościołów wschodnich. - Doradzam grekokatolickim
    hierarchom, aby nie zdawali się na decyzję Rzymu, tylko przeprowadzili się do
    Kijowa. I niech potem czekają na formalne zatwierdzenie tytułu patriarchy przez
    papieża. Najlepiej nie odbierać listów z Watykanu zaadresowanych na kurię
    arcybiskupią. Może z czasem zaczną przychodzić na adres kurii patriarszej -
    mówił wtedy jezuita Robert Taft w szokująco otwartym wywiadzie dla "National
    Catholic Reporter".
    Jeszcze tydzień temu pracownicy Kurii Rzymskiej przewidywali, że Benedykt XVI
    powstrzyma abp. Huzara przed przenosinami do Kijowa. Pomimo oficjalnych
    zapewnień o wzorowych stosunkach między kościołami rzymskokatolickim oraz
    grekokatolickim ukraińscy unici z rosnącym lękiem spostrzegają, że koniec
    pontyfikatu Jana Pawła II może oznaczać dla nich koniec szczególnej papieskiej
    opieki. Dlatego - być może - biorą sprawy w swoje ręce."

    serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,2832138.html
    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 22.07.05, 16:41
    Witam - czytając post Darino przypomniał mi się cytat od. ks, Kowcza

    На це не порадиші
    “Якою мірою міриш,
    такою буде тобі
    відмірено”

    Nic na to nie poradzisz "jaką miarką mierzysz, taką będzie i tobie odmierzone"
    - to oczywiście z którejś z przypowieści jezusowych.
    Czy metoda faktów dokonanych zastosowana przez JE kar. Huzara - to dobra
    metoda??
    Teraz gdy Prawosławni uroczyście wprowadzają do Smoleńska przekazaną im przez
    Papieża-Polaka świętą Ikonę???
    Mam wątpliwości !!!
    Uspokoiłem sie natomiast co do cerkwi w Dubiecku - może jest to i dobry pomysł
    na ocalenie tej i innych budowli cerkiewnych./w tym miejscu mam przed oczami
    niszczejącą, unikatową cerkiewkę w Wielkich Oczach :(
    Jestem podobnie jak Radek dość zapracowany- w perspektywie ok.2 tygodni
    zresztą mam miesieczny urlop który wkrótce wyłączy mnie z aktywności
    forumnowej /LICZĘ NA WAS KOCHANI !!!.
    A teraz cytat z jednego z rozdziałow "Historii grekokatolickiej Cerkwi na
    Słowacji" o nazwie "Misia solunskych bratov na Velkej Morave" - oto ten cytat :
    "prvymi slovami v historii slovanskoho pisomnictva bol uvod prvej kapitoly
    evanjelia svateho Jana "Na pociatku bolo Slovo a to Slovo bolo u Boha - Iskoni
    bje Slovo i slovo bje u Boha" /mam nadzieję że zrozumieliście :))
    Zachęcam do lektury owej historii kiedyś to przeze mnie linkowanej.
    Pozdrawiam serdecznie - miłego wypoczynku weekendowego
  • 25.07.05, 17:06
    Witam
    Polityka faktow dokonanych nigdy nie jest dobrym wyjsciem, szczegolnie teraz gdy
    wydaje sie ze jest szansa na dialog. Dziwi mnie, ze Kardynal Huzar podejmuje
    takie kroki. To prosta droga do zablokowania dialogu na dlugi czas. Cerkiew
    greckokatolicka nie ma na razie charakteru ogolnokrajowego wiec proby
    umieszczenia Patriarchatu w Kijowie to, tak mi sie wydaje, sprawa ambicjonalna.
    Poza tym mysle, ze z rozmowami nalezaloby poczekac do momentu gdy ukrainskie
    Cerkwie prawoslawne dojda do jakiegos porozumienia (wowczas dopiero bedzie
    wiadomo z kim rozmawiac).
    Mam tylko nadzieje, ze Papiez Benedykt XVI zablokuje ta inicjatywe.
    Jakis cas temu tekst dotyczacy planow grekokatolikow byl umieszczony na sajcie
    PP, pozwole sobie zacytowac fragment aby pokazac racje "drugiej strony"

    "Przypomnijmy, że wcześniej wszystkie lokalne Cerkwie potępiły plany
    grekokatolików, dotyczące przeniesienia głównej katedry z Lwowa do Kijowa, a
    także zamiary utworzenia patriarchatu. - Taki obrót wydarzeń może cofnąć
    katolicko-prawosławny dialog na kilka wieków i o jedności chrześcijan można
    będzie tylko pomarzyć - poinformował metropolita kijowski Włodzimierz.
    W patriarchacie moskiewskim ocenia się, że unici pragną uzyskać narodowy
    status na Ukrainie. - W Kijowie grekokatolików praktycznie nie ma. Zdecydowana
    większość wiernych tej Cerkwi, a liczy ona pięć milionów, żyje na zachodniej
    Ukrainie - we lwowskiej, tarnopolskiej i iwano- frankowskiej obłastiach.
    Rzeczywistym celem działań, podejmowanych wbrew stanowisku naszej Cerkwi, jest
    uzyskanie ogólnonarodowego statusu - powiedział sekretarz do spraw stosunków
    chrześcijańskich wydziału zewnętrznych kontaktów zagranicznych Rosyjskiej Cerkwi
    Prawosławnej, o. Igor Wyżanow."

    www.pporthodoxia.com.pl/news.php?id=501
    Pozdrawiam serdecznie z nowym tygodniem.
    R.
    P.S. O Slowacji nie zapomnialem, ale na razie jeszcze rozczytuje tekst Ks. Kowcza
  • 25.07.05, 20:22
    witam serdecznie !!!

    Proszę bardzo moich sugestii nie brać za jakiś dyktat tematyczny z:))
    Niemniej jest mi bardzo miło ża podchwycenie sugerowanych tekstów. :0
    dziś dwie refleksje - zgadzam sie z Tobą Radku co do ew. przprowadzki kard.
    Huzara. To nie jest dobra metoda - tak jak nie jest dobrą metodą słuchanie
    podpowiedzi Jezuitów w tej delikatnej kwestii. Wiemy z historii że ich rola w
    historii relacji katolicyzmu z prawosławiem nigdy dla obu stron nie wychodziła
    na dobre- dość że przypomnę spowodowaną pośrednio przez nich walkę unitów z
    dyzunitami, niepotrzebną moim zdaniem śmierć i św. Jozafata i św. Boboli.
    Mowilismy dość dużo na ten temat w naszej TU UWAGA - 1600 POSTOWEJ DYSKUSJI :)))
    Pisze nam Darek o dalszych problemach i kontrowersjach wokół UPA.
    Cóz- nie wiem czy warto ten temat tu ciągnąć - zgody w poglądach z pewnością
    nigdy nie będzie, a jedno co najważniejsze - mijesca pochówków i ofiar i
    ówczesnych stron walczących muszą być uporządkowane. I tak jak orły na
    Łyczakowie tak herb z trójzębem na grobach w Polsce - nie powinien budzić
    niczyjego sprzeciwu
    Gratuluję Wam i ... sobie :) - ładnej ilości całkiem ciekawych postów w tej
    dyskusji.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie :))
  • 26.07.05, 18:43
    Witam
    Wybaczcie Forumowicze, ze odbiegne na chwilke od ostatnich tematow.
    W nowym numerze PP znalazl sie ciekawy tekst dotyczacy likwidacji Unii na
    Chelmszczyznie, po jego lekturze pomyslalem, ze moglby byc kolejnym
    uzupelnieniem do wczesniejszych rozmow. Ponizej maly fragment i link:

    "Podlascy i chełmscy byli unici, włączeni do struktur Cerkwi rosyjskiej po 1874
    roku, pamiętali, że przywiązanie do Stolicy Apostolskiej przypłacili życiem,
    wolnością lub majątkiem nie duchowni, lecz świeccy. Bariery stanowe, kulturowe i
    majątkowe pomiędzy duchowieństwem w ramach Kościoła katolickiego (łacińskiego i
    unickiego) a laikatem były zbyt wielkie. Również język "tutejszy", jako język
    serca, okazał się poprzeczką trudną do przeskoczenia dla wiernych i dla
    duchowieństwa, także w obrębie tego samego Kościoła, podporządkowanego Rzymowi.
    Mosty w momencie tzw. likwidacji unii spalono z obydwu stron. Kontrasygnowany
    15 maja 1874 r. przez siebie reskrypt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nr 1043, z
    dnia 16 kwietnia 1874 roku, rozsyłał lubelski biskup łaciński Wincenty
    Baranowski do wszystkich podległych dekanatów i parafii. Dokument, parafowany
    przez ministra Timaszewicza i senatora z departamentu MSW Carstwa Rosyjskiego
    hrabiego Siwersa, zabraniał kapłanom obrządku rzymskokatolickiego udawania się
    na odpusty w miejscowościach mieszanych obrządków, co miało na celu
    zabezpieczenie unitów od wszelkich religijnych stosunków z wyznawcami religii
    rzymsko-katolickiej, a mianowicie od przyjmowania Najświętszych Sakramentów z
    rąk kapłanów łacińskiego obrządku. Biskup nakazał przestrzeganie tego
    rozporządzenia, a sam dokument wydany został w językach polskim i rosyjskim.
    W latach 1864-1874 częste były sytuacje konwersji, zwykle o podłożu
    narodowo-patriotycznym i środowiskowym, z prawosławnego "uniatyzmu" na obrządek
    łaciński, byleby nie dać się zrusyfikować przez przysyłanych z głębi Rosji
    duchownych, niekoniecznie zresztą rosyjskiego pochodzenia. Kryterium
    religijno-wyznaniowe odgrywało raczej rolę tła i pretekstu, niż czynnika
    wiodącego. Jeden z gorliwszych dowódców Powstania Styczniowego na terenie
    historycznej Chełmszczyzny, tutejszy bohater narodowy Mikołaj Nieczaj, był
    przecież ochrzczony w cerkwi w Dubience"

    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=943
    Co do upamietnienia miejsc pochowku to nie pozostaje nic innego jak podpisac sie
    pod Twoim, Piotrze zdaniem. Mozna jeszcze dodac, ze oprocz zolnierzy powinny byc
    takze upamietnione miejsca spoczynku ofiar (zarowno z jednej, jak i drugiej
    strony, chocby symbolicznie).
    Pozdrawiam (i mam nadzieje na kolejne ciekawe posty:)
    R.
  • 27.07.05, 08:04
    Wiadomość o kontrowersjach wkleiłem tylko jako ciekawostkę, nie będę przesadzał
    z postami na ten temat, no chyba że trafi się naprawdę coś ciekawego :)))
    Na przyszły tydzień postaram się wyszperać jakieś ciekawostki na inne
    tematy :)))


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 27.07.05, 22:58
    Witam - z mojej strony nie ma pretensji Darino o owe przypomnienie. Miści sie
    przecież w konwencji naszej dyskusji.
    Jeśli coś sie wokół tego tematu dzieje - to i tak widać już efekty
    pomarańczowej reowlucji :)) na Ukrainie.
    Znacznie gorzej dzieje się na Białorusi - ku swemu zdziwieniu wydaje mi sie że
    tamtejszy satrapa ma poparcie białoruskiej Cerkwi Prawosławnej ???
    Ciekaw jestem zdania na ten temat znawcy tematyki białoruskiej _ Radka :)
    To co słyszę o sytuacji tamtejszego związku Polaków - przeraża .

    Pozdrawiam :)
    Ps. przepraszam za chwilową niemoc twórczą :)
  • 28.07.05, 21:10
    Witam Forumowiczow:)
    Coz Piotrze, poparcie Cerkwi na Bialorusi dla Lukaszenki jest faktem. Bat'ko
    zawsze publicznie oglaszal swoje poparcie dla prawoslawia. Moze to wynikac
    rowniez z faktu, ze do tej pory prezydent cieszy sie jednak poparciem sporej
    czesci spoleczenstwa. Brak tam spolecznego "zrywu" jaki mozna bylo zaobserwowac
    w Kijowie. Nie wiem w jak duzym stopniu jest to spowodowane propaganda sukcesu.
    Tamtejsza opozycja nie wyglada na silna, a poparcie ma chyba u nieduzej czesci
    spoleczenstwa. Niektore badania pokazuja nawet dzis (i trudno uznac je za
    niewiarygodne - Instytut Gallupa) ponad 50-cio procentowe poparcie dla obecnych
    wladz. Dzis dla jednej z rozglosni telewizyjnych Pan S. Janowicz mowil, ze
    poparcie dla bialoruskiej idei, jaka prezentuje opozycja moze siegac tylko 20%,
    reszta spoleczenstwa jest, jak sie wyrazil, zsowietyzowana.
    Sytuacja wokol ZPB przeraza mnie rowniez. Mam odczucie, ze lokalne rozgrywki
    dzialaczy przeksztalcily sie w dyplomatyczny konflikt.
    Nie znam sytuacji wsrod Polakow w Grodnie, ani gdzie indziej, wiec trudno mi
    wypowiedziec sie w sposob jednoznaczny. Obawiam sie, ze ta sytuacja jest
    wykorzystywana nie tylko przez Lukaszenke (chociaz dla niego niewatpliwie
    sytuacja jest na reke). Polskie czynniki oficjalne chyba licza, ze te wydarzenia
    przybliza upadek bialoruskiego prezydenta. Moze to byc bledne zalozenie. Jezeli
    w takim systemie wladza sie chwieje to potrzebuje wroga. Dzis tym wrogiem staje
    sie ZPB, a mozna sie obawiac, ze w nastepnej kolejnosci stana sie nim bialoruscy
    Polacy. Boje sie aby nie doszlo tam do prowokacji po ktorych moze dojsc do aktow
    przemocy.
    Inna sprawa jest to, ze wydarzenia nie odbijaja sie zbyt duzym echem wsrod
    bialoruskich Polakow. Przed siedziba w Grodnie protestuje ok. 30 osob, to niewiele.
    Najgorsze, ze na chwile obecna nie widac dobrego wyjscia w tej sytuacji.
    Fatalnie sie stalo, ze tarcia w ZPB daly Lukaszence pretekst do takich dzialan.
    Zauwazylem tez, ze wsrod Bialorusinow w Polsce (oczywiscie mowie o osobach
    wypowiadajacych sie w mediach) tez nie ma zgodnosci. Pan Janowicz zdecydowanie
    staje po stronie bialoruskiej opozycji i chce demokratyzacji Bialorusi (nie
    wspomne tu o uchodzcach politycznych z Bialorusi). Inni, jak J. Syczewski czy (w
    mniejszym stopniu E. Czykwin) wydaja sie bronic w pewnym stopniu wladz Bialorusi.
    Dla uzupelnienia wypowiedzi zalinkuje kilka wypowiedzi "z drugiej strony" ZPB.

    www.wschod.org/glos/specjalne/index.shtml
    www.wschod.org/glos/specjalne/list_otwarty.shtml
    www.wschod.org/glos/specjalne/oswiadczenie.shtml
    Na zakonczenie postu chcialbym tez podzielic sie z Wami swoim zdaniem na ten
    temat. Mysle, ze wladze Bialorusi nie powinny sie tak mocno angazowac w ten,
    jakby nie patrzec, konflikt wewnetrzny w ZPB. Prawdopodobnie wladze boja sie
    jakiejkolwiek niezaleznej od niej organizacji. Z drugiej jednak strony wladze
    Polski powinny szukac drog osiagniecia kompromisu.
    Chetnie porozmawiam jeszcz z Wami na ten temat, jesli oczywisice macie taka wole.
    Pozdrawiam niodmiennie serdecznie
    R.
    P.S. Oczywiscie rowniez nie mam zadnych uwag co do tematyki proponowanej przez
    Darino i z uwaga czekam na kolejne posty
  • 28.07.05, 21:50
    Poprzedni post nie byl zbyt optymistyczny, w zwiazku z tym dla rownowagi
    proponuje dobra wiadomosc.
    Jakis czas temu Komisja Sejmowa zdecydowala zwrocic Cerkwi prawoslawnej
    katakumby w Supraslu. Dzis TVP podala, ze znajduja sie juz w rekach tamtejszego
    monasteru:) Bardzo sympatycznie wypowiadal sie dla telewizji Archimandryta
    Gabriel, zachecal do odwiedzin i pomocy w odbudowie.
    Na taka wiadomosc mozna tylko powiedziec
    Slava Bohu
  • 29.07.05, 01:54
    Sądzę, że tak jak napisałeś, władze Białorusi boją się każdej niezależnej
    organizacji, a ze swoimi rozprawiły się kilka lat temu.
    Związek Polaków stanowi dla władz Białorusi zagrożenie, ponieważ :
    - posiada łączność z zagranicą
    - posiada własne fundusze
    - stanowi organizację rozbudowaną terytorialnie
    - duże zagrożenie dla władz stanowiła własna gazeta (ten problem już
    rozwiązano) i stanowi nadal mała poligrafia (drukarki, kserokopiarki).

    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 01.08.05, 21:20
    Witam serdecznie !!!
    Dziękuję za zwięzłą ale jak bardzo trafną analizę sytuacji na Białorusi !!!!
    Historia lubi sie powtarzać - stąd mamy Polaków- kolaborantów
    rezzimu /pamiętacie historię istriebitielnych batalionów...

    A teraz Łemkowyna. Z powodu ruiny moich planów urlopowych:( kilka ostatnich
    weekendów poświeciłem wyprawom w Beski Dukielski i Pasmo Magury .
    A tam piękna , urokliwa wioseczka Folusz, wejście na Kornuty, urokliwe
    cerkiewki Bartnego i Bodaków, Chyrowa i Pielgrzymka. W tej ostatniej wiosce
    trudna do odnależienia cerkiewka schowana w zaułek vis a vis kościoła
    katolickiego. Cerkiewka cudo.
    A idąć drogą przez Bartne zza okien łemkowskiej chałupy usłyszałem śpiew
    pięknej łemkowskiej ballady "A na łemkowynie..." spiewanej mocnym męskim
    głosem. Stara cerkiew to zabytek pod opieką Muzeum z Nowego Sącza. Otworzone
    przez miejscowego opiekuna drzwi cerkiewne /kluczem prawie 20 centymetrowej
    dłgości :) - prowadzą do pieknego wnętrza - sam ikonostas - cód miód :)
    A dalej we wsi - prawosławno-łemkowski cmentarz i pomniczek-kapliczka ofiar
    Thalerhoffu. Jest we wsi druga cerkiew - trójkopułowa, prawosławna - "w
    kulcie !!!!. Zrobiłem kilka zdjęć - w tym widok owej cerkwi , w tle zaplecze
    autentycznej hyży ze stertą obornika :) i ...obszczekującym mnie wiejskim
    kundelkiem /bardzo dzielnym:))
    A wiecie jak jest cudownie iść bukowo-jaworowym lasem w upalny dzień - gdy po
    drodze jest jeszcze piekny strumyczek z pyszną wodą :))
    Namawiam na wyprawę w okolice Folusza, Bartnego i Bodaków.
    Bla zachęty można zobaczyć na besklidzieniskim u Bwandasa i mapy tych okolic -i
    zdjęcia z opisami

    Pozdrawiam serdecznie
  • 02.08.05, 20:43
    Witam
    Mam nadzieje Piotrze, ze mimo wszystko uda sie Tobie uratowac, chocby w
    niewielkim stopniu, sprawy urlopowe. Ja niestety, jak wiecie, jestem juz w
    okresie pourlopowym i troche mi smutno, ze w tym roku nie bede sie juz nigdzie
    wybieral. Poza oczywiscie weekendowymi wypadami (czasem moze nawet uda sie
    weekend przedluzyc dniem wolnym:) a to za krotko na wypad w okolice przez Ciebie
    polecane.
    Oprocz "beskidu niskiego" odwiedzilem tez strone Prawoslawnej Diecezji
    Przemysko-Nowosadeckiej i tam tez znalazlem ciekawa mapke Diecezji i nie tylko to.
    Mozna tam znalezc ciekawie napisana historie Diecezji. Strona jest niestety nie
    ukonczona, ale i tak warto ja odwiedzic.

    www.eparchia.prv.pl/
    Mam nadzieje, ze wybaczycie mi niewielka objetosc postu;)
    Jak zwykle pozdrawiam
    R.
  • 03.08.05, 15:59
    Dziekuje Arges za ciekawy link. Ogolnie temat zachowania w Cerkwi byl stosunkowo
    malo poruszany w naszych rozmowach. Z tekstem zapoznam sie dokladniej za chwilke
    (dopiero wszedlem na strone i poczytalem po akapitach:) i na pewno cos mi
    przyjdzie na mysl wiec podziele sie z Wami.
    Dzisiaj chcialbym troche odejsc od glownego watku (ktory to juz raz?) i
    zalinkowac Wam ciekawa dyskusje z portalu Cerkiew.pl
    Zblizaja sie wybory i na tamtejszym forum trwa dyskusja na kogo beda glosowac
    prawoslawni z Podlasia.

    www.cerkiew.pl/forum_temat.php?typ=169&nazwa=Wybory%202005&offset=10
    Mam nadzieje, ze zainteresuje to Forumowiczow (choc w malym stopniu).
    Pozdrawiam
    R.
  • 03.08.05, 17:00
    witam !!
    Tekst głownie przypomina elementarne zasady zachowania włąsciwe nie tylko dla
    cerkwi jak i wnętrza kościelnego :))
    Inna sprawa czy w Polsce, w kościołach nie warte byłyby przypomnienia jak
    chociazby "godne" ciche zachowanie sie w świetym wnętrzu,
    Są tu opisane oczywiście inne specyficzne dla cerkwi zachowania jak np
    całowanie Ikony :
    Ввійшовши до храму, прийнято цілувати «святкову» ікону чи хрест, що лежить на
    аналої (тетраподі) посеред церкви. За бажанням, та коли є така можливість,
    можна ставити свічки перед тим чи іншим образом.
    Czy też zachowywanie postawy stojącej :
    Під час богослужіння у християнських храмах Східного обряду належить стояти,
    але для хворих, дітей і старших за віком робиться виключення. Стояти належить
    обличчям до вівтаря. Сидіння допускається тільки на утрені, під час читання
    катизм. На Літургії -- під час читання апостола та проповіді священика.
    Rzeczywiście tekst ów jest ciekawy - i myslę żę wart jest np przetłumaczenia
    dla turystów z Polski odwiedzających np ukraińskie cerkwie.
    Pozdrawiam
  • 05.08.05, 08:56
    piotrzr napisał:

    > witam !!
    > Tekst głownie przypomina elementarne zasady zachowania włąsciwe nie tylko dla
    > cerkwi jak i wnętrza kościelnego :))
    > Inna sprawa czy w Polsce, w kościołach nie warte byłyby przypomnienia jak
    > chociazby "godne" ciche zachowanie sie w świetym wnętrzu,

    Mysle, ze pewne rzeczy nalezaloby przypomniec nie tylko w Kosciolach
    rzymskokatolickich.

    Спізнюючись до початку богослужіння, чи приходячи до його закінчення, людина
    виявляє неповагу до таїнства. Зрозуміло, що можна вийти у випадку нагальної
    потреби, але тільки не під час читання Євангелія і здійснення Євхаристії.

    Niestety mozna sie czasem spotkac z przychodzeniem do Cerkwi tylko na "Wieruju"
    i "Otcze nasz". Mozliwe ze wynika to z waznych powodow, ale pewnie czasem jest
    tez tak, ze komus najzwyczajniej w swiecie sie nie chce...
    Moze dzisiejsze czasy nie sprzyjaja wyciszeniu sie i zwolnieniu choc na chwile?
    A szkoda.
    Pozdrawiam Was serdecznie i zycze milego weekendu.
    R.
  • 09.08.05, 14:18
    Witam serdecznie - siedzę sobie w pracy i ... nie wytrzymałem :)))

    Z linkowanych tekstów chyba najciekawsza jest wypowiedź Pana Mirosława Czecha -
    i ten fragment :

    Polska polityka wobec mniejszości sprawiła, że poczuły się one autentycznym
    podmiotem państwa polskiego. Co to oznacza w praktyce? To znaczy, że
    mniejszości czują się obywatelami polskimi innej narodowości, kultury, języka,
    którzy, jeśli mają problemy, swe pretensje kierują nie do stolicy ościennego
    państwa, lecz przede wszystkim do Warszawy.

    Wielkim osiągnięciem polityki narodowościowej III RP było także to, żeby
    mniejszości kontaktowały się między sobą. Od początku lat 90. w Związku
    Ukraińców w Polsce bardzo dbaliśmy o kontakty z Federacją Organizacji Polskich
    na Ukrainie. Mieliśmy wspólne spotkania, konferencje, wymiany młodzieży.
    Podczas tych spotkań okazywało się, że Ukraińcy w Polsce mają bardzo podobne
    problemy jak Polacy na Ukrainie. Po obu stronach były problemy z podręcznikami
    do nauczania w języku ojczystym, ze szkolnictwem, zatrudnianiem nauczycieli,
    finansowaniem czasopism, możliwościami propagowania kultury itd. Taka
    świadomość ogromnie nas zbliżyła - sprawiła, że uświadomiliśmy sobie, iż mimo
    wszelkich różnic jedziemy na jednym wózku.

    Oczywiście, były problemy - np. nierozwiązana do czerwca tego roku kwestia
    Cmentarza Orląt we Lwowie - ale staraliśmy się takie sporne kwestie oddzielać
    od stosunków z polskimi organizacjami na Ukrainie. I to się na ogół udawało.

    To wielki sukces polityki narodowościowej każdego państwa, gdy przedstawiciele
    mniejszości traktują jego stolicę jako adresata swoich postulatów i próśb, a
    nie kraj macierzysty. Jeszcze raz powołam się na najlepiej mi znany przykład
    ukraiński. Mniejszość ukraińska w Polsce jest znakomitym ambasadorem kultury
    ukraińskiej w Polsce, języka, obyczaju, muzyki - ale za głównego partnera do
    załatwiania swoich spraw uznaje władze w Warszawie. Władze w Kijowie Ukraińcy
    proszą o pomoc dopiero wtedy, gdy nie są w stanie porozumieć się z urzędnikami
    w Polsce. Wydaje mi się, że jest to sytuacja bliska modelowej.

    Ale ten proces jest możliwy w kraju demokratycznym albo aspirującym do
    demokracji. A co robić w takim państwie jak Białoruś, które łamie wszelkie
    normy międzynarodowe i nie przestrzega podstawowych standardów praw
    mniejszości? Do kogo mają się zwracać białoruscy Polacy, jeśli nie do polityków
    w Warszawie? Przecież Mińsk ich nie wysłucha. Na Białorusi nie ma niezależnych
    sądów...

    - Oczywiście, Warszawa nie może milczeć, gdy deptane są prawa ludzi narodowości
    polskiej, ale reżim Łukaszenki będzie wykorzystywał to propagandowo jako
    mieszanie się przez Zachód w sprawy Białorusi. Dlatego należy zrobić wszystko,
    by sprawę tę przedstawiać we właściwej perspektywie - nie jako problem relacji
    dwustronnych, lecz jako problem przestrzegania elementarnych praw człowieka.

    Łukaszenko wyciągnął tę sprawę - nie najważniejszą w gruncie rzeczy dla państwa
    białoruskiego - by zmobilizować wokół siebie mieszkańców republiki. To
    klasyczna próba szukania wroga, by odwrócić uwagę od spraw wewnętrznych, gdy
    kraj pogrąża się w coraz większym kryzysie. Niestety, trzeba przyznać, że ta
    próba jest na razie dość udana.
    Koniec cytatu.

    No cóż Ukraińcy w Polsce nigdy chyba w ciągu ostatnich kilku lat nie
    byli "zakładnikami stosunków międzynarodowych". Co by nie mówić o niesławnej
    pamięci Kuczmie - nigdy nie posunąl się on do gestów wrogich wobec polonii
    ukraińskiej i Polsce jako takiej. Despota wewnętrzny -- ale z dobrodusznym
    uśmiechem liberalnego przywódcy na zewnątrz.
    Tymczasem Lukaszenko - jest i karykaturą samego siebie i groźnym awanturnikiem
    m-narodowym :(
    Nigdy nie myslałem,że postacie z rysunków Mleczki mogą się ozywić :)
    A na poważnie - martwi mnie że na tym konflikcie cierpią np dzieciaki polsko-
    białoruskie które wskutek polskiego bojkotu nie przyjadą na kilka dni do Polski.
    Być może że postepujące izolacja Białorusi jest potrzebna ale... zawsze
    pozostaje to "ale"
    Pozdrawiam Was
  • 09.08.05, 21:24
    Witam
    Z uwaga przeczytalem linkowane teksty. Trudno byloby sie nie zgodzic z tym co
    mowi Pan Miroslaw Czech. Jednak jesli chodzi o zaangazowanie polskich
    Bialorusinow w tej sprawie to blizszy jest mi poglad Pana Jerzego Chmielewskigo.

    "Czy polscy Białorusini powinni zabrać głos w sprawie konfliktu wokół Związku
    Polaków? Czy Łukaszenko liczyłby się z takim głosem?
    - Mniejszość białoruska w Polsce to inni Białorusini niż obywatele naszego
    wschodniego sąsiada. Nie odcinamy się od nich, ale po ponad 50 latach życia w
    innych warunkach geopolitycznych staliśmy się jakby innym, drugim narodem
    białoruskim. Takich narodów są setki od Skandynawii po Adriatyk. Niestety,
    większość z nich stopniowo wymiera, choćby Serbołużyczanie w Niemczech. My też
    borykamy się z tym problemem. Bronimy się przed asymilacją i polonizacją, ale te
    procesy są nieuniknione i nie całkiem od nas zależne.
    Poza tym dla władz w Mińsku nie istnieje problem mniejszości białoruskiej za
    granicą. Dla Łukaszenki Białorusini mieszkający za granicą to ludzie, którzy
    mieli coś na sumieniu i musieli uciekać z kraju, to zdrajcy albo w najlepszym
    razie ludzie pracujący na rzecz obcego kraju. Nieraz słyszałem to w jego
    wypowiedziach. Boję się, że nasz głos w obronie Związku Polaków na Białorusi nie
    zostanie w ogóle usłyszany.
    Oczywiście ubolewamy z powodu tego, co się dzieje, ale nie mamy wpływu na tę
    sytuację"

    Wiesz Piotrze, wspolczuje tym dzieciom, ktorym obecne wydarzenia zepsuly
    wakacje. Mozemy sie tylko domyslac z jaka niecierpliwoscia czekaly na ten
    wyjazd. Nawet jesli wsrod dzieci przyjezdzajacych w goscine znajdowalyby sie
    dzieci bialoruskich prominentow to sadze, ze nie powinno sie wylewac dziecka z
    kapiela. Moze wlasnie dzieki takim wyjazdom rodzice tych dzieci, lokalni
    notable, beda choc troche przychylniejsi dla tamtejszej mniejszosci polskiej. A
    nawet jesli nie, to nie jest w porzadku rozgrywac sprawy polityczne sprawiajac
    przykrosc dzieciom.
    W drugiej czesci postu chcialbym powrocic do tematu wlasnosci swiatyn lemkowskich.
    W ostatnim Przegladzie Prawoslawnym znalazl sie artykul dotyczacy wlasnie tej
    kwestii. Pozwole sobie zacytowac fragment i zalinkowac reszte. Dzisiaj jednak
    pozostawie go bez komentarza. Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat.

    "Niestety, wciąż pozostaje nieuregulowany stan prawny 24 świątyń łemkowskich.
    Wiele wysiłków posła Eugeniusza Czykwina przez kolejne kadencje Sejmu nie dało
    pozytywnego rezultatu.
    Gdy mogło być blisko finału, arcybiskup Marytniak, zwierzchnik Kościoła
    unickiego w Polsce, 23 czerwca podczas obrad Komisji Sejmowej, powiedział:
    "Czekaliśmy czternaście lat, możemy czekać drugie czternaście. Domagam się
    zwrotu wszystkich świątyń. Żadne rozmowy tu nie mają sensu"

    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=963
    Pozdrawiam
    R.
  • 10.08.05, 07:28
    "W 62 rocznicę Krwawiej Niedzieli zwanej też "Wołyńską Apokalipsą", jaka
    wydarzyła się 11 lipca l943 r na Wołyniu, czytelnicy "Super Nowości" pragną
    ustosunkować się do wyjątkowo zakłamanego i perfidnego artykułu Zdzisława Besza
    pt. "Rzeka krwi po obu stronach" umieszczonego w "Super Nowościach" 16 czerwca
    2005."
    www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=r%2Etxt

    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 11.08.05, 16:06
    Witam serdecznie
    Niestety, niektorym nie w smak jest to, ze Polacy i Ukraincy sa na najlepszej
    drodze do pojednania. Szczegolnie obrzydliwa jest relatywizacja zbrodni w
    Pawlokomie. Watek usprawiedliwiania tamtych wydarzen mial juz okazje przewinac
    sie przez forum. Podobnie zreszta probuje sie usprawiedliwiac bandyckie wybryki
    powojennego podziemia niepodleglosciowego na Podlasiu. Oczywiscie tlo wydarzen
    jest zupelnie inne. Tam za usprawiedliwienie sluzy fakt, ze tamtejsza ludnosc
    prawoslawna sympatyzowala z wladza ludowa (ciekawe, ze wsrod ofiar byly tez
    dzieci, czyzby i one ochoczo wspolpracowaly z UB?)
    Dzisiaj chcialbym zaproponowac Wam lekture artykulu dotyczacego sytuacji na
    Bialorusi. Tekst ten pokazuje ciekawe, moim zdaniem, spojrzenie ze strony
    bezposrednio niezaangazowanej.

    "Jedynym środkiem sprzeciwu wobec reżimu Łukaszenki jest tępiony przez niego
    język białoruski. Jego używania nie można zakazać. Jest to jeden z oficjalnych
    języków Republiki Białoruś" - pisze dziennik.

    Tymczasem, jak zauważa gazeta, Polska w kontaktach z Białorusią posługuje się
    językiem rosyjskim.

    "Nie pomaga to przeciwnikom Łukaszenki, a wręcz wzmacnia system propagujący dumę
    z »sowieckości« Białorusi" - czytamy.

    Dziennik podkreśla, że w Polsce żyją tysiące osób władających białoruskim. Jest
    to białoruska mniejszość narodowa, studenci, oraz emigranci.

    "Niewykorzystanie tej przewagi jest pierwszą porażką Polaków w wypowiedzianej
    niedawno wojnie ideologicznej" - zaznacza gazeta.

    "Inną sprawą, jest stosunek do osób przekraczających wschodnią granicę Polski" -
    czytamy dalej.

    "Obowiązujące Białorusinów wizy oraz konieczność okazania na granicy 150 dolarów
    sprawiają, że reżim Łukaszenki może stwierdzić, iż »za Bugiem nikt nas nie
    chce«" - uważa "Lwiwska Hazeta"

    www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&&wiecej=9359
    Życze milej lektury
    R.
  • 11.08.05, 18:16
    Witam. Niestety nie udało mi się otworzyc linkowanego przez Darka tekstu.
    Ale domyslam sie kontekstu. Tzw kombatanci i ludzie z całkiem innej epoki -
    wielkopolacy robią wiele /choć na szczęście nie mogąc wiele/ aby dalej budzić
    ksenofobie i tzw "upiory przeszłości". Ile w tym jest podszeptów 'moskwy" -
    trudno powiedzieć. Ostatnie wypadki na Białorusi i Moskwie pokazują że Polacy
    muszą odcierpieć za pomoc Ukrainie. I mysle że mimo wszystko warto było
    świadczyć tą pomoc - nawet kosztem wzrostu cen benzyny, upokarzaniem polskiej
    dyplomacji, cierpieniami białoruskiej Polonii.
    Myslę,że tradycje kgbowskie nie giną - więc i w kontaktach z Ukrainą należy
    oczekiwać niejednej jeszcze prowokacji.
    Co do wiz i owych dolarów - myslę że utrudnienia graniczne dla białorusów i
    ukraińców są niepotrzebne.
    Mam jednak nadzieję,że przynajmniej w odniesieniu do Ukraińców sie to poprawi :)
    Żałuję że tego lata nie mogę być na Ukrainie - chociażby z powodu ponownego
    zaistnienie okoliczności o których ci pisałem Radku we wiosennych postach (0) :)
    Ale nie ma tego złego co nadobre by nie wyszło - pogoda tego lata wielce
    paskudna :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    A Darino - jakbyś mógł "żywcem" zacytować linkowany tekst - byłbym wdzięczny :)
  • 12.08.05, 01:00

    "W 62 rocznicę Krwawiej Niedzieli zwanej też "Wołyńską Apokalipsą", jaka
    wydarzyła się 11 lipca l943 r na Wołyniu, czytelnicy "Super Nowości" pragną
    ustosunkować się do wyjątkowo zakłamanego i perfidnego artykułu Zdzisława Besza
    pt. "Rzeka krwi po obu stronach" umieszczonego w "Super Nowościach" 16 czerwca
    2005 r.

    Już w samym tytule autor ochoczo sięgnął po perfidne kłamstwo lansowane z
    wyjątkową konsekwencją przez nacjonalistów ukraińskich, a także wyznawców tzw.
    poprawności politycznej: zabijali Ukraińcy - zabijali Polacy, więc obydwie
    strony winne są w równym stopniu.

    Nie wiem, skąd Zdzisław Besz zaczerpnął ordynarne kłamstwa, jakoby nasi rodacy
    na rubieżach pojałtańskiej Polski zgotowali Ukraińcom przed 60 laty "mały
    Wołyń." Najpewniej z arsenału propagandowego banderowców i ich licznych, nie
    tylko na Ukrainie, popleczników.

    Jak wiemy z benedyktyńskiej pracy W. i E. Siemaszków "Ludobójstwo dokonane
    przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia w latach 1939-
    1945" struktury OUN-UPA wymordowały tam z niezwykłym okrucieństwem ok. 60 tys.
    Polaków, a w latach 1939-1947 na Kresach Wschodnich RP wymordowały łącznie
    około 150 tys. Polaków.

    Zdzisław Besz podaje, że na południowo-wschodnich krańcach pojałtańskiej Polski
    zginęło 3 tys. Ukraińców z rąk Polaków. Dla niego różnica pomiędzy 150
    tysiącami, a liczbą 3 tysiące, jest niewielka. To proste zestawienie liczb
    ukazuje w sposób wyrazisty i jednoznaczny skalę manipulacji autora
    artykułu "Rzeka krwi po obu stronach." To tak, jakby amerykański drapacz chmur
    postawić obok parterowej chaty wiejskiej i utrzymywać, że to jest "mała
    Ameryka".

    Część przywódców OUN UPA, która zbiegła na Zachód zaraz po zakończeniu wojny,
    podjęła działania, by ukryć zbrodnie ludobójstwa i winą obarczyć Sowietów,
    Niemców, a przede wszystkim Polaków.

    Tak uczynił następca Bandery, prowidnyk OUN, twórca zbrojnych formacji UPA i
    Służby Bezpieki, Mykoła Lebied, o jakże wymownym pseudonimie "Ruban-Rzeźnik".
    Jak myślicie? Kogo zamierzał "rżnąć" - krasnoludki czy Lachów? Był to ważny
    krok na drodze do realizacji planów budowy faszystowskiego państwa, w którym ma
    być miejsce tylko dla jednego narodu, a rządy sprawować będzie jedna partia
    (CUM) i jej przywódca.

    Za rządów Lebiedia UPA zaczęła doskonale zaplanowaną rzeź Polaków na Wołyniu.

    Na rozkaz dowódcy UPA-Północ, Kłyma Sawura (Jurija Klaczkiwskiego), jednego
    dnia, 11 lipca 1943 roku, oddziały nacjonalistów uderzyły jednocześnie na 167
    zamieszkałych przez Polaków wsi, mordując ponad 11 tysięcy ich mieszkańców,
    rabując dobytek i paląc zabudowania tak, żeby na ziemi wołyńskiej nie został
    nawet ślad, że kiedyś żyły tu Lachy.

    Oryginalna instrukcja UPA nakazywała niszczyć wszystkie obiekty, które
    przypominałyby o polskości tych ziem, a szczególnie obiekty publiczne -
    wysadzano więc w powietrze kościoły, a nawet wycinano drzewa w przydomowych
    sadach - zgodnie z hitlerowską taktyką spalonej ziemi. Kiedy 11 lipca 2003 r.
    przybyli do Porycka nieliczni mieszkańcy ocaleni z rzezi dokonanej przez sotnie
    UPA, która przed. 60 laty napadła i wymordowała zebranych w kościele na
    nabożeństwie Polaków - z największym trudem odszukali wśród pól resztki
    fundamentów tego kościoła.

    W podobny sposób zniszczone zostały dwa XVIII-wieczne pałace Czackiego. Celowo
    zatarto ukształtowany przez wieki układ urbanistyczny i aby nie było choćby
    śladu zamieszkałego przez Lachów Porycka, zmieniono jego nazwę na Pawliwkę...

    Ale nie tylko na Wołyniu i w Polsce wschodniej mordowano cywilną ludność
    Polską.

    Oddziały UPA mordowały również w woj. rzeszowskim i lubelskim. Przypominamy
    p.Beszowi pacyfikacje i rzezie Polaków dokonywane przez bandy UPA tylko w
    niektórych miejscowościach np: Wasyluk (pow.Tomaszów Lub. - 93 osoby),
    Wiązownicy (pow. Jarosław - 91 osób), Rudka (pow.Lubaczów - 70 osób), Łubcza
    (pow.Tomaszów Lubelski 77 osób), Borownica (pow.Przemyśl - 66 osób), Baligród
    (pow.Lesko - 42 osoby), Cieszanów (pow.Lubaczów - 38 osób), Rudenka (około 80
    osób).

    Do tych bezwzględnych i okrutnych "rezunów" porównuje p. Besz sporadyczne akcje
    odwetowe, głównie polskiego podziemia antykomunistycznego, spowodowane napływem
    wiadomości z Kresów o mordach.

    Czy tak trudno zrozumieć, że dowódcy polskich oddziałów nie zawsze potrafili
    zapanować nad emocjami? I tak właśnie stało się w Pawłokomie koło Dynowa, gdzie
    atmosfera była szczególnie napięta po uprowadzeniu i zamordowaniu w nieznanych
    okolicznościach 12 Polaków. Tylko pozornie dramat Ukraińców w Pawłokomie (z rąk
    Polaków zginęło tam 365 Ukraińców -o 365 za dużo) jest podobny do rzezi
    wołyńskiej. Różni je przede wszystkim absolutna dysproporcja w liczbie ofiar.

    Poza tym, chociaż napadu na Pawłokomę dokonał polski oddział partyzancki, to
    moralnymi sprawcami tej zbrodni byli ci, którzy przez całe lata 1943,1944,1945
    nie ustawali w zabijaniu na kresach południowo-wschodnich wszystkich Polaków,
    jacy wpadli im w ręce.

    Jest rzeczą oczywistą, że miejsce pochówku w Pawłokomie -(pochylamy głowy nad
    bólem ocalałych rodzin) powinno być godnie upamiętnione, ale przecież to samo
    dotyczy tysięcy zbiorowych mogił Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej
    (dzisiaj zachodnia Ukraina).

    Jak podała w 2003 r. "Rzeczpospolita", ani jedna mogiła pomordowanych Polaków
    nie została odpowiednio oznakowana!

    Aby uzasadnić absurdalna tezę o "małym Wołyniu," Zdzisław Besz w ogóle pomija
    wyniszczającą, terrorystyczną rewoltę UPA w latach 1944-1947, w wyniku której
    państwo i społeczeństwo polskie poniosło ogromne, trudne do zbilansowania
    strefy materialne (spustoszenie i wyludnienie pogranicza), a także ludnościowe.
    Liczba poległych żołnierzy i oficerów WP była nie mniejsza jak w morderczej
    bitwie pod Monte Cassino!

    Pan Besz nie raczył zauważyć paraliżującego pogranicze terroru UPA, szeroko
    natomiast rozpisuje się o epizodycznych, niemających poważniejszego znaczenia,
    porozumieniach lokalnych dowódców antykomunistycznego podziemia z banderowcami.

    Takie mogły one przynieść wyników, ponieważ ludność pogranicza zbyt dobrze
    znała (także z autopsji) ideologię, i praktykę UPA.

    Próba rozmów z UPA, podjęta przez delegata Rządu RP Kazimierza Banacha (na
    Wołyniu koło wsi Kustycze w dniu 7.VII.1943 r.) zakończyła się potworną
    śmiercią polskich negocjatorów, którzy zostali rozerwani końmi.

    Przemyski dziennikarz w zakończeniu swego artykułu dokonuje jeszcze jednej
    manipulacji. Epatuje czytelnika liczbą 25 śledztw i 2 postępowań prowadzonych w
    oddziałowych komisjach IPN przeciwko sprawcom antyukraińskich wystąpień.
    Zapomniał biedak, ile śledztw i postępowań toczy się (lub powinno się toczyć) w
    IPN przeciwko organizacjom OUN-UPA, które są winne zbrodni ludobójstwa na co
    najmniej 150 tysiącach Polaków Wołynia i Małopolski Wschodniej.

    Zdzisław Besz skonstruował efektowny tytuł dla swego artykułu "Rzeka krwi po
    obydwu stronach". Jest to konstrukcja z gruntu fałszywa, podobnie zresztą, jak
    większość jego wywodów.

    Może by Pan Besz zechciał odpowiedzieć na następujące pytanie:

    - Kto miał przelać rzekę krwi ukraińskiej na Wołyniu w sytuacji gdy Ukraińcy
    stanowili na ziemi wołyńskiej absolutną większość (Polaków było zaledwie 16
    procent), a ludność polska po przegranej kampanii wrześnie nie miała ani
    reprezentujących ją władz, policji i wojska, zaś rządy sprawowały następujące
    po sobie władze okupacyjne: sowiecka, niemiecka i ponownie sowiecka, w której
    lokalnych strukturach znajdowało się wielu Ukraińców.

    Wszystkie te władze zaciekle zwalczały niepodległościowe podziemie polskie.
    Konspiracyjne siły zbrojne były zbyt słabe, by stawić czoła rozwijającej się od
    lat 30-tych GUM i powołanej przez nią w 1943 r. UPA.

    Powtarzamy więc pytanie: - Kto ze strony polskiej miał przelać owo morze krwi
    ukraińskiej (wedle terminologii Pana Besza) skoro ludność polska, głównie
  • 12.08.05, 01:05

    Powtarzamy więc pytanie: - Kto ze strony polskiej miał przelać owo morze krwi
    ukraińskiej (wedle terminologii Pana Besza) skoro ludność polska, głównie
    wiejska, była właściwie bezbronna i dlatego bandyckie bojówki mogły dokonać tak
    przerażających spustoszeń.

    Brednie o "małym Wołyniu" zachęcają do zastanowienia się nad budzącym zdumienie
    faktem. Jakie przyczyny skłaniają ludzi pokroju Pana Besza do kreowania
    kłamstw, uciekania się do manipulacji, których cel jest przejrzysty:
    usprawiedliwienie sprawców niezwykle okrutnych zdarzeń i eksterminacji setek
    tysięcy bezbronnej ludności cywilnej. Jakie przesłanki każą im podnosić larum i
    atakować wściekle, gdy polscy kombatanci, kresowianie i władze Przemyśla
    (prezydent i starosta) - postanowiły przypomnieć tragedię Polaków na Kresach w
    60. rocznicę ludobójstwa i wypędzenia rodaków ze Wschodu.

    Nawet setki kłamliwych artykułów, w rodzaju tego, który spłodził przemyski
    dziennikarz Zdzisław Besz, nie zamażą i nie ukryją tragicznych losów, jakie
    zgotowali Polakom na Kresach nacjonaliści ukraińscy z organizacji OUN-UPA.

    Z wyrazami szacunku

    Kresowianie - stali i wierni czytelnicy gazety codziennej"



    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 12.08.05, 14:59
    Witam. I ukrainofobi /tacy jak owi kresowiacy/ jak i ukrainofile :) - tacy jak
    ja na swój sposób żyją historią , która często zastępuje im współczesność :).
    Aby połączyć i jedno i drugie proponuję Wam lekturę ciekawego artykułu na temat
    spojrzenia na historię Białorusi. Myślę że artykuł ten zaciekawi z pewnością
    Radka :)
    A tuserwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2865779.html
    Jak Łukaszenko fałszuje historię


    Hienadź Sahanowicz* 11-08-2005

    Białorusin to Rosjanin w szerokim znaczeniu tego słowa. A jeśli jeszcze nie
    wszyscy się stali Rosjanami, to z winy Zachodu - taki dogmat obowiązuje dziś na
    Białorusi



    Na sowieckiej Białorusi, podobnie jak w innych republikach ZSRR, historia była
    objaśniana w szkołach i na uczelniach według moskwocentrycznego światopoglądu
    dzielącego świat na swoich i obcych. Dla Białorusi, rzecz jasna, właśnie Rosja
    była najbardziej "swoja".

    W szkolnych podręcznikach i poważnych pracach naukowych - a historiografia w
    całym ZSRR była podporządkowana bezwzględnie partii i państwu - stosunki między
    Białorusią i Rosją ukazywano zgodnie z tezą o jednym staroruskim państwie i
    staroruskim narodzie, który jakoby istniał w średniowieczu, w czasach Rusi
    Kijowskiej.

    W języku rosyjskim i w oficjalnej wersji języka białoruskiego [Na rozkaz Moskwy
    w 1933 r. zarządzono rusyfikację języka - słownictwa i przede wszystkim
    gramatyki. Niezależnie od wersji oficjalnej istnieje jeszcze wersja
    niezrusyfikowana, tzw. Taraszkiewica, którą posługuje się wiele środowisk
    niepodległościowych] nie ma osobnych słów na przymiotniki określające
    wczesnośredniowieczną Ruś Kijowską oraz Rosję - "russkij" oznacza i ruski, i
    rosyjski. Dlatego umacniało się wrażenie, że istniał ongiś jednolity naród
    ruski/rosyjski, z którego "wypączkowały" narody białoruski i ukraiński.

    Sama koncepcja jednego staroruskiego/starorosyjskiego narodu powstała w
    sowieckiej historiografii podczas II wojny światowej. I tak stanowiła postęp w
    porównaniu z czasami caratu, kiedy uważano, że Białorusini i Ukraińcy to po
    prostu Rosjanie - no może z pewnymi regionalnymi różnicami - a Katarzyna II w
    wyniku rozbiorów przywróciła po prostu część rdzennie rosyjskich ziem Rosji.

    Bodźcem do rozwijania koncepcji staroruskiej jedności były prace Stalina, a
    potem konieczność ideologicznego uzasadnienia "zjednoczenia" Rosji i Ukrainy,
    którego 300-lecie uroczyście celebrowano w latach 1953-54. Wtedy to wspomniana
    koncepcja otrzymała błogosławieństwo władz i została przekuta w oficjalną
    naukową teorię.

    Odtąd w szkolnych i uniwersyteckich podręcznikach białoruskiej historii Rosja i
    wszystko, co z nią związane, oceniano wyłącznie pozytywnie. Ponieważ staroruską
    jedność przyjęto za aksjomat, zrozumiałe i logiczne stało się "odwieczne
    dążenie białoruskiego ludu, gnębionego przez Polaków i Litwinów, do
    zjednoczenia z Rosją". Również w czasach sowieckich rozbiory Rzeczypospolitej
    uważane były za "postępowe", a aneksja Białorusi przez Imperium Rosyjskie pod
    koniec XVIII wieku była jak najbardziej legalna.

    Dopiero gdy w 1991 r. Białoruś stała się niepodległym państwem, stanowisko, iż
    istniał staroruski/starorosyjski naród, zostało uznane przez białoruską
    historiografię za nienaukowe. W nowych podręcznikach napisanych w latach 1992-
    94 i nawiązujących do dorobku białoruskiej historiografii z pierwszych trzech
    dziesiątków lat XX wieku historia Białorusi nie zaczynała się już od jednego
    ruskiego korzenia. Źródłem białoruskiej państwowości było Księstwo Połockie
    [istniało od IX do XIII w.], które nieustannie domagało się niezależności od
    Kijowa. Podkreślano też wielkie wpływy kulturowe i antropologiczne ludów
    bałtyckich, które wpłynęły na etnogenezę białoruskiego narodu. A także wiele
    innych czynników historycznych i geograficznych, które od samego początku
    oddzielały Białorusinów od Rosjan.

    W pierwszej połowie lat 90. młode pokolenie Białorusinów po raz pierwszy mogło
    otwarcie czytać o niszczycielskich wojnach Moskwy z Wielkim Księstwem Litewskim
    i Rzecząpospolitą w XVI-XVII w. Mogli się np. dowiedzieć, że tylko w wyniku
    wojny 1654-67 i moskiewskiej okupacji Białoruś straciła ponad połowę ludności -
    czyli więcej niż w II wojnie światowej, o polityce uprowadzania i obracania w
    niewolnictwo dziesiątków tysięcy Białorusinów, jaką prowadziło Imperium
    Rosyjskie. Młodzi Białorusini mogli się uczyć o udziale swoich przodków w
    powstaniach kościuszkowskim, listopadowym oraz styczniowym, o totalnej
    rusyfikacji Białorusi pod panowaniem Rosji i Związku Radzieckiego, nie mówiąc
    już o zbrodniach bolszewickiego reżimu.
    Koniec cytatu
    A wracając do Kresowiaków - nie są jednak warci dyskusji.
    Pozdrawiam przed weekendem-wraz z życzeniami pogody :)


  • 12.08.05, 22:49
    piotrzr napisał:

    > proponuję Wam lekturę ciekawego artykułu na temat
    >
    > spojrzenia na historię Białorusi. Myślę że artykuł ten zaciekawi z pewnością
    > Radka :)
    > A tuserwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2865779.html

    Oj zaciekawil ten artykul, nawet bardzo:))
    Przyznam, ze nie mialem pojecia jak strasznie wykrzywiony jest obraz historii
    Bialorusi w bialoruskiej(?) historiografii doby obecnej. To czego naucza sie tam
    dzisiaj to kuriozum. Nie wiem czy jest jeszcze na swiecie kraj gdzie oficjalna
    nauka zaprzecza istnieniu narodu go tworzacego?

    "Traszczanok zaprzecza istnieniu narodu białoruskiego i uważa Białoruś za część
    Rosji, a całą "białoruskość" Białorusi sprowadza do prawosławnej religii i
    języka rosyjskiego. Gdyby Białoruś ich się wyrzekła - zginie niebawem - mówi
    Traszczanok."

    Ciekawe tylko jaki odsetek ludnosci wierzy w te (chyba trzeba to tak nazwac)
    brednie?
    Do lektury tego tekstu bylem przekonany, ze jedyne co dzieje sie zlego dla
    rozwoju swiadomosci narodowej mieszkancow Bialorusi to wyrugowanie jezyka
    bialoruskiego, ale widze ze sytuacja jest jeszcze gorsza.
    II RP nie kochala swoich "wschodnich" mniejszosci, usuwala jezyk bialoruski ze
    szkol i probowala polonizowac Bialorusinow. Od tego casu minely dziesiatki lat,
    Bialorusini maja wlasne panstwo, a w nim szkoly rosyjskojezyczne i j. rosyjski:(
    Przykre to.
    Jedyne co pozostaje to miec nadzieje ze Bialorusini nie dadza sie zrusyfikowac.
    Pozdrawiam
    R.
  • 13.08.05, 19:39
    wolf_wwa napisał:

    > Przyznam, ze nie mialem pojecia jak strasznie wykrzywiony jest obraz historii
    > Bialorusi w bialoruskiej(?) historiografii doby obecnej. To czego naucza sie
    tam dzisiaj to kuriozum. Nie wiem czy jest jeszcze na swiecie kraj gdzie
    oficjalna nauka zaprzecza istnieniu narodu go tworzacego?
    /.../
    > Ciekawe tylko jaki odsetek ludnosci wierzy w te (chyba trzeba to tak nazwac)
    > brednie?
    > Do lektury tego tekstu bylem przekonany, ze jedyne co dzieje sie zlego dla
    > rozwoju swiadomosci narodowej mieszkancow Bialorusi to wyrugowanie jezyka
    > bialoruskiego, ale widze ze sytuacja jest jeszcze gorsza.
    > II RP nie kochala swoich "wschodnich" mniejszosci, usuwala jezyk bialoruski ze
    > szkol i probowala polonizowac Bialorusinow. Od tego casu minely dziesiatki
    lat,
    > Bialorusini maja wlasne panstwo, a w nim szkoly rosyjskojezyczne i j.
    rosyjski:

    No własnie - ale z tego co czytam i wiem ze sporadycznych kontaktów
    ciotką mieszkającą na Białorusi - jest tam raczej mała identyfikacja z
    białoruskością - tam jest jednak model homosovitusa bojącego się i zachodu
    i zmian /w tym zerwania pempowiny z sovievckimi czasami/.
    Cieszyć się wypada,że jednak Ukraińcy potrafili zerwać z "tamtymi czasami"
    i symbolizującym je Kuczmą.
    Pozdrawiam
    Ps Mam nadzieję że impreza się Radku udała :)
  • 13.08.05, 02:13
    "Los rzucił ich przed z góry półwieczem na niechcianą ziemię. Przyjechali w
    Bieszczady, opuszczając swoją „grzędę sokalską”. Połączyła ich wspólna niedola
    przesiedleńców. Przez lata nie mogli nawet marzyć, aby zobaczyć swoją
    ojcowiznę. Na temat przesiedlenia w 1951 roku mówiło się niewiele. W
    oficjalnych środkach przekazu był zapis cenzury. Nawet w dowodach osobistych
    mieli wpisane jako miejsce urodzenia ZSRR, chociaż każdy z nich urodził się w
    polskim Bełzie, Sokalu, Uhnowie czy Krystynopolu.
    Z roku na rok ubywa tych, którzy w 1951 r. w ramach ,,Akcji H-T” przyjechali w
    Bieszczady. Pamięć tego, co pozostawili tam za Bugiem, jest ulotna. Aby ją
    zachować, postanowili utrwalać materialne ślady i pamiątki historii tam
    pozostałe Do 1989 r. było to tylko marzenie „ściętej głowy”. Przemiany, które
    nastąpiły po 1990 r. - zarówno w Polsce, jak i w byłym ZSRR - pozwoliły na
    pewne przedsięwzięcia. Umożliwiły tez coraz częstsze wyjazdy, odwiedziny
    swojej „małej ojczyzny”, utraconej Arkadii.
    W ciągu ostatnich kilkunastu lat grupa ludzi z „H-T” odnowiła lub wybudowała
    kilkanaście obiektów na terenie Sokala, Bełza i okolic. Wśród nich znalazły się
    m. in.: krzyż legionistów na cmentarzu w Bełzie, kaplica w Bełzie, pomnik
    polskich żołnierzy w Sokalu, tablica upamiętniająca śmierć mieszkańców Ostrowa
    czy też ostatnio odsłonięta w Bełzie tablica poświęcona księdzu Dymitrowskiemu.
    Część tych przedsięwzięć zrealizowana została pod szyldem Związku
    Przesiedlonych HT, część jako prywatna inicjatywa kilku osób, którym na sercu
    leży los pamiątek narodowych na obczyźnie."
    www.gb.media.pl/gazeta/nowa.htm
    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 13.08.05, 19:45
    Pisaliśmy tu kiedyś o wymianie granicznej i tragedii "wymian" ludności.
    Kiedyś przypomnę tu oryginalną treść umowy granicznej.
    W swoich zbiorach mam dośc ciekawą mapę - załącznik do tej umowy.
    Namawiam Darku do sięgnięcia do postów w tej sprawie gdzieś około 200 posta :)
    A jeszcze przepraszam za paskudnego orta.. w odpowiedzi dla Radka-wolfa :)
    Pzdr.
  • Gość: diakon Piotr UKGK IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.05, 01:14
    Zmiana siedziby i tytułu Głowy Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego

    informacja z oficjalnej witryny UKGK:

    www.ugcc.org.ua/ukr/press-releases/article;2121/
    z ukraińskiego przełożył diakon Piotr Siwicki

    Na podstawie decyzji Wielce Błogosławionego LUBOMIRA (Huzara), Głowy
    Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, a także zgodnie z kanonem 57 Kodeksu
    Kanonów Kościołów Wschodnich, po zatwierdzeniu przez Synod Biskupów UKGK, który
    odbył się w Kijowie w dniach 5-12 października 2004 roku, i błogosławieństwie
    świętej pamięci Ojca Świętego Jana Pawła II, siedzibą Arcybiskupa Większego
    UKGK od dnia 21 sierpnia 2005 roku będzie m. Kijów, stolica Ukrainy. Od tego
    dnia tytuł Głowy UKGK ulega zmianie z „Arcybiskup Większy Lwowski”
    na „Arcybiskup Większy Kijowsko-Halicki”.

    Archieparchią [archidiecezją – tłum.] lwowską po 21 sierpnia do momentu
    zatwierdzenia nowego arcybiskupa kierować będzie mianowany przez Głowę UKGK
    administrator. Arcybiskupa dla archieparchii lwowskiej wyznaczy Synod Biskupów
    UKGK.

    Działalność Arcybiskupa Większego Kijowsko-Halickiego w nowym ośrodku
    rozpocznie się uroczystą Liturgią Pontyfikalną na placu budowy Patriarszej
    Katedry Zmartwychwstania Pańskiego w Kijowie dnia 21 sierpnia o 10.00.

    Informacja dodatkowa:

    Kan. 57 - § 1. Erygowanie, odnowienie, zmiana i zniesienie Kościołów
    patriarchalnych są zarezerwowane najwyższej władzy Kościoła.
    § 2. Tytuł prawnie uznany lub nadany któremukolwiek Kościołowi patriarchalnemu
    może zmienić jedynie najwyższa władza Kościoła.
    § 3. Kościół patriarchalny, o ile to możliwe, powinien mieć ustanowione w
    granicach własnego terytorium w głównym mieście stałe miejsce rezydencji
    Patriarchy, od którego to miejsca Patriarcha nosi tytuł; siedziba ta nie może
    być przeniesiona, chyba że z bardzo ważnej przyczyny za zgodą Synodu Biskupów
    Kościoła patriarchalnego i po uzyskaniu Zgody Biskupa Rzymskiego.

    ks.
    Igor JACIW

    Sekretarz prasowy Głowy UKGK


    14.08.2005 godz. 00.36
    [tekst kan. 57 KKKW wg. oficjalnego przekładu polskiego – tłum.]
  • 15.08.05, 19:26
    Witam - czy to dobrze, żle czy też fakt obojętny dla relacji katolicyzmu i
    prawosławia ??
    No cóż - wydaje się jednak ,że owe przenosiny to coś normalnego w suwerennym
    państwie ukraińskim, które może śmiało ignorować mocartwowe prawosławie
    moskiewskie. Ktore "prawem kaduka" ustalało sobie srefę wpływów
    obejmującą obecną Ukrainę.
    Być może, że asekuranctwo poprzedniego Papieża i dyplomacji watykańskiej było
    nie uzasadnione.
    Ja jednak podtrzymuję swoje wątpliwości wyrazone kilka postów wyżej.
    Pozdrawiam czytaczy i piszących :)
  • 21.08.05, 10:38
    Setki milicjantów ochraniają kijowską uroczystość przeniesienia w niedzielę
    rano siedziby zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (unickiego)
    ze Lwowa do Kijowa.
    Obok budowanej dopiero katedry, przy której odbywa się ceremonia, zebrali się
    przeciwnicy przeniesienia centrum grekokatolicyzmu. Wierni i duchowni
    Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego
    wykrzykują: "Katolicy do Polski", "Zdrajcy", nie wpuszczając ludzi na teren
    świątyni.
    Liczący ponad tysiąc ludzi tłum zachowuje się agresywnie. Korespondent PAP
    widział, jak tłum szarpał dwie katolickie zakonnice, nie pozwalając im wejść na
    uroczystość.
    wiadomosci.onet.pl/1151294,12,item.html
    Moskwa tak łatwo nie odpuszcza ...




    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 21.08.05, 14:06
    Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, kard. Lubomyr Huzar,
    podkreślił podczas uroczystości przeniesienia jego siedziby ze Lwowa do Kijowa,
    że winnymi dzisiejszych podziałów wśród chrześcijan są ludzie i że oni powinni
    ten błąd naprawić.
    "Jesteśmy stworzeniami grzesznymi. Dopuściliśmy do tego, że jedyny Kościół
    Chrystusowy podzielił się. Musimy przywrócić pierwotną jedność i doprowadzić do
    zażegnania konfliktów" - powiedział.

    Przypomniał, że Kijów jest "kolebką wschodniego chrześcijaństwa i właśnie z
    tego miasta wiara ta rozprzestrzeniła się wśród innych narodów wschodniej
    Słowiańszczyzny". Huzar apelował do ludzi zebranych obok budowanej katedry
    greckokatolickiej o życie w wierze i zaufaniu do Chrystusa.

    Przemówienie zwierzchnika grekokatolików było zagłuszane przez uczestników
    protestu, zorganizowanego przez Postępową Socjalistyczną Partię Ukrainy,
    partię "Derżawa" oraz wiernych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu
    Moskiewskiego. Protestowali oni przeciwko przeniesieniu siedziby kardynała
    Huzara do Kijowa, nazywając je "aktem agresji katolicyzmu na terytorium
    Ukrainy".

    Rzecznik Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, ojciec
    Jewstratij Zoria, powiedział, że protesty przeciwko przeniesieniu siedziby
    zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego ze Lwowa do Kijowa są
    akcją polityczną i nie mają nic wspólnego ze sprawami wiary.

    Biorących udział w protestach wiernych i duchownych Ukraińskiej Cerkwi
    Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, a także przedstawicieli radykalnych
    partii politycznych nazwał "ludźmi, którzy działają z polecenia Moskwy,
    starając się zaszkodzić państwowości Ukrainy".

    Przeniesienie siedziby zwierzchnika grekokatolików do Kijowa nazwał "krokiem
    naturalnym", gdyż, jego zdaniem, "siedziba zwierzchnika jakiegokolwiek
    wyznania, czy religii, powinna znajdować się w stolicy".

    Ojciec Zoria podkreślił także, że "pomimo pewnych konfliktów Ukraińska Cerkiew
    Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego stara się współpracować z
    grekokatolikami", dlatego też jej przedstawiciele byli obecni na niedzielnych
    uroczystościach.
    wiadomosci.onet.pl/1151329,12,item.html

    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 16.08.05, 08:20
    Witam po dlugim weekendzie:)
    Przenosiny prawdopodobnie nie przysluza sie relacjom miedzy prawoslawnymi a
    katolikami. Na pewno czyms naturalnym jest fakt, ze zwierzchnik Kosciola ma
    prawo do takich przenosin. Ukraina to wolny kraj, a wladze panstwowe nie
    ingeruja w sprawy religijne. Przynajmniej takie jest ich stanowisko. Zastanawia
    mnie jednak cel tych przenosin. W Kijowie Kosciol greckokatolicki nie ma zbyt
    wielu wiernych stad moje obawy czy pobudki nie sa ambicjonalne. Wazniejsze niz
    stosunki z moskiewskim prawoslawiem jest to aby nie antagonizowac wiernych na
    Ukrainie a takie posuniecie moze byc zle odebrane przez wiernych np. Ukrainskiej
    Cerkwi Prawoslawnej Patriarchatu Moskiewskiego.
    Odnosze wrazenie, ze decyzja ta jest podejta zbyt szybko. Ciekaw jestem
    oficjalnego stanowiska Watykanu w tej sprawie (jak rowniez reakcji Cerkwi
    prawoslawnej - na polskich sajtach na razie cisza, chyba ze cos przeoczylem).
    Pozdrawiam
    R.
    P.S. A piatkowa impreza udala sie:)
  • 19.08.05, 07:50
    Witam serdecznie
    Czy wiecie, ze w Rzeszowie powstaje parafia prawoslawna. Na chwile obecna jest w
    trakcie tworzenia i nie ma jeszcze nawet miejsca nabozenstw. Swoim zasiegiem ma
    obejmowac Rzeszow i okolice. Ciekaw jestem Piotrze czy w Rzeszowie wiadomo juz
    cos wiecej na ten temat.
    Pozdrawiam i zycze milego wypoczynku weekendowego:)
    R.
  • 19.08.05, 09:10
    Witam serdecznie :)
    Wiadomośc ciekawa!!! Chociaż z drugiej strony smuci także brak informacji o
    dzialalności parafii unickiej w Rzeszowie.
    Ostatnim znakiem jej działalności jest ogłoszenie oprawione w antyrame i
    wstawiane w przykościelnej gablocie.
    Sam byłem na tym nabożenstwie pewno raz - co wynika głownie z trudności
    organizacyjnych- weekendy staram się spędzać poza miastem - a godzina
    15 jest dośc kłopotliwa :)
    Cieszą Radku informacje linkowane przez Arges - zdaje się że to w ten weekend
    będą dwa bardzo ciekawe koncerty muzyki Kościołów Wschodnich w Jarosławiu .W
    pieknych kościołach - cerkwi unickiej i jarosławskiej farze-kolegiacie.
    Szkoda że nie będę mógł tam być - zapowiadają się chóry z Ukrainy,Grecji i
    Rumunii.
    Pozdrawiam - przepraszając równocześnie za mała aktywność - mam nadzieję że
    koło września wrócę do dawnej kondycji forumnowej :)
    Miłego weekendu.
    Ps A co do Rzeszowa - kiedy Radku odwiedzisz nasz region??? - byłbym ciekaw
    twych wrażeń !!!
    I jeszcze pytanie - skąd pochodzi Twoja informacja ????
  • 20.08.05, 14:54
    "Dziś w Uniowie na Ukrainie odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci braci
    Szeptyckich - Andrzeja - metropolity lwowskiego i Klemensa - archimandryty
    zakonu Studytów. Tablicę ufundował polski minister spraw zagranicznych - Adam
    Daniel Rotfeld, który sam był jednym z dzieci przygarniętych przez zakonników.
    Klasztorną bramę i wyłożony kamieniami dziedziniec Adam Rotfeld po raz pierwszy
    zobaczył w grudniu 1941 roku. Tu schronił się tak jak kilkunastu jego
    rówieśników z Uniowa i okolicznych wsi przed okrucieństwem wojny. Być może
    przeżył ją tylko dzięki zakonnikom ze Zgromadzenia Studytów. Najstarsi
    mieszkańcy Uniowa nie mają wątpliwości, że ocalenie dzieci, którym po apelu
    metropolity lwowskiego Andrzeja Szeptyckiego pomogły greckokatolickie zakony,
    to znak Boskiej Opatrzności.
    Adam Rotfeld, który na czas pobytu w klasztorze stał się Danielem Czerwińskim -
    nie ma wątpliwości, że Uniów to miejsce szczególne w jego życiu. Dlatego ciągle
    tu wraca.
    Gośćmi honorowymi uroczystości byli lwowscy metropolici obu obrządków -
    kardynałowie Lubomyr Huzar i Marian Jaworski. Obaj podkreślali znaczenie
    postawy Braci Szeptyckich, nie tylko dla ocalonych dzieci, ale też dla
    umacniania wiary w dobro ponad wszystko. W uroczystościach odsłonięcia tablicy
    wzięło udział kilkaset osób z Polski i Ukrainy. Wydarzenie relacjonowały
    wszystkie ukraińskie kanały telewizyjne."
    tvp.pl/400,20050819237510.strona

    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 21.08.05, 23:33
    Witam:)
    Wiadomosc o tworzeniu parafii w Rzeszowie znalazlem na sajcie cerkiew.pl, a
    pochodzi ona z "Wiadomosci PAKP". Tego tytulu nie kupuje, wiec nic wiecej na ten
    temat nie wiem:( a szkoda

    www.cerkiew.pl/faq/faq.php?id=1064
    Dziekuje Darino za linki z "Onetu" niestety ich lektura nie nastraja zbyt
    dobrze. Zobaczymy co czas przyniesie.
    Pozdrawiam
    R.
  • 22.08.05, 09:47
    Witam.
    Cytuję cały tekst z Twojego linku :
    Ojcze, w ostatnim numerze "Wiadomości PAKP" podano informację o erygowaniu
    przez Władykę Adama parafii w Rzeszowie. Niestety, innych informacji
    (np.lokalizacji cerkwi) nigdzie nie znalazłem. Czy mogę otrzymać trochę więcej
    danych na jej temat?
    Andrej

    --------------------------------------------------------------------------------

    Parafia jest w trakcie tworzenia. P.o. proboszcza ks. Jarosław Kadyło nawiązuje
    kontakt z prawosławnymi mieszkańcami Rzeszowa i okolic. W tej chwili jest ich
    około 40 osób. Niestety nie posiadamy stałego miejsca nabożeństw. Czynimy
    starania, aby jak najszybciej znaleźć odpowiednie miejsce. Niestety nie jest to
    łatwe. Wszystkich zainteresowanych i mogących pomóć w tworzeniu parafii proszę
    o kontakt z ks. Jarosławem.
    ks. Jarosław Kadyło
    37-544 Zapałów
    tel. (016) 628-60-19

    o. Roman Dubec

    Koniec cytatu.
    W rzeszowskiej parafii grekokatolickiej szykuje się odpust parafialny !!!
    w d. 28 bm - uroczystośc "uspienia Bohorodycy" - odpowiednik łacińskiego
    święta Wniebowstąpienia. Ogłoszenia w tej sprawie opatrzone jest ładną
    reprodukcją Ikony Zaleskiej :)
    Co do Kijowa - jeśli owe przenosiny miały podzielić Ukraińców - to żle się
    stało :( /pisałem tu złośliwie o "podszeptach jezuickich" - czyżbym się miał
    nie mylić :(
    Pozdrawiam serdecznie- dziękując szczególnie Darino za aktywnośc :)
    Ps A odtworzenie parafii prawosławnej w Rzeszowie - po ponad 400 latach -
    należy radośnie powitać :)))
    Wraca barwnośc Galicji ????
  • 22.08.05, 11:55
    Bardzo się cieszę Darino,żeś napisał o tych uroczystościach. Gdzieś
    kilkadziesiąt postów wyżej pisałem i linkowałem artykul z Polityki
    przypominający wojenne losy Pana Ministra Rotfelda.
    A ta tablica i postać Pana Rotfelda to żywy dowód ,że obaj Bracia Szeptyccy to
    postacie pomnikowe i ... Kandydaci na ołtarze !!!!
    Przypomina mi sie tu ksiązka pewnego potwarcy - szkalującego postać Metropolity
    Szeptyckiego :(
    dzieki też za informacje z Kijowa. Są o tyle dramatyczne, że konflikty
    religijne potrafią się budzić nawet po stuleciach - zwłaszcza,że wzajemne
    oskarżenia są "bronią obusieczną" - uniatyzm przed stuleciami był na Ukrainie
    takim samym intruzem jak Moskiewskie Prawosławie o stalinowskim rodowodzie w
    latach 40-tych ub.wieku.
    Pozdrawiam
  • Gość: diakon Piotr UKGK IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.05, 23:57

    Poniżej wklejam zaproszenie od ks. mitrata S. Batrucha. Przy okazji: Klemens
    Szeptycki od 2001 r. nie jest już "kandydatem na ołtarze", bo 27 czerwca owego
    roku został beatyfikowany.

    diakon Piotr


    Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału
    w drugich polsko-ukraińskich uroczystościach transgranicznych w Korczminie 27
    sierpnia 2005 r.

    W odległości kilkuset metrów od granicy usytuowana jest najstarsza
    drewniana świątynia na Lubelszczyźnie, która po wielu latach działań z niemałym
    trudem została odrestaurowana. Celem związanym z przyszłym istnieniem obiektu
    jest odtworzenie pełnego programu zespołu sakralnego, w którym znalazłoby
    miejsce Transgraniczne Centrum Dialogu. Na tę okoliczność po raz kolejny
    przyjadą dawni i obecni mieszkańcy z okolicznych miejscowości oraz młodzież z
    Polski, Ukrainy, Mołdawii i Słowacji. Tego samego dnia i w tym samym czasie na
    terytorium Ukrainy w odległości 50 metrów od granicy zbiorą się obok cudownego
    źródła obywatele Ukrainy. Do lat pięćdziesiątych obydwa miejsca leżały w
    granicach administracyjnych Korczmina, w drugiej połowie XX wieku świątynia z
    siedemnastowieczną ikoną Bogurodzicy i miejsce przy cudownym źródle rozdzieliła
    granica państwowa. Jednak okoliczna ludność, niezależnie od stanu jaki
    zaistniał, nadal zbierała się pod koniec sierpnia na uroczystości, mimo że
    oddzielał je od siebie
    kolczasty drut i pas graniczny. Na przekroczenie granicy państwowej w
    Korczminie, w celu odbycia wspólnych uroczystości, wyrazili zgodę Komendanci
    Straży Granicznej Polski i Ukrainy.
    Powyższe uroczystości stawiają sobie za cel pokonywanie barier oraz
    tworzenie przyjaznej atmosfery braterstwa i współpracy w regionie
    przygranicznym, szczególnie ważnym i newralgicznym w związku z wstąpieniem
    Polski do Unii Europejskiej. Korczmińskie spotkanie byłych i obecnych
    mieszkańców pogranicza, duchowieństwa tradycji wschodniej i zachodniej oraz
    władz państwowych i samorządowych regionów i województw, jest próbą praktycznej
    realizacji w terenie deklaracji o pojednaniu, wyrażonej przez prezydentów obu
    państw i najwyższych hierarchów kościelnych. Wybór miejsca (wieś przedzielona
    kordonem) i program uroczystości(integracyjno-religijno-kulturalny), sprzyjają
    w
    sposób naturalny wcielaniu w życie idei dobrosąsiedztwa oraz propagowaniu
    otwartej i przyjaznej granicy między Polską i Ukrainą.

    PROGRAM:

    26 sierpnia 2005 roku

    Ulhówek (Szkoła Podstawowa) -
    Międzynarodowe seminarium naukowe pt.: „Problem >małej< tożsamości na
    pograniczu”

    27 sierpnia(sobota) 2005 roku – Transgraniczne spotkanie w Korczminie.

    800 – procesja do granicy z korczmińską Ikoną Bogurodzicy
    830 – uroczyste spotkanie na granicy - happening w wykonaniu młodzieży i
    studentów z Polski, Ukrainy, Mołdawii i Słowacji
    930 – Boska Liturgia (Msza gr.kat.) przy źródle po stronie ukraińskiej,
    celebrowana przez hierarchów z Polski i Ukrainy .Występy zespołów z Ukrainy.
    1130 – wspólna procesja do zabytkowej drewnianej cerkwi w Korczminie
    - wmurowanie kamienia węgielnego oraz aktu erekcyjnego w miejscu
    odtwarzanego zespołu sakralnego, w którym znajdzie swoją lokalizację
    Transgraniczne Centrum Dialogu
    - przerwa na posiłek, sztuka kulinarna pogranicza
    1300 - Transgraniczny Jarmark Kulturalny
    - koncerty zespołów
    - wystąpienia gości honorowych
    - wystawa fotografii pt. ”Korczmin wczoraj i dziś”
    - targi sztuki regionalnej
    1400 – konferencja prasowa
    1600 – spotkanie przedstawicieli organizacji pozarządowych
    1700 – spotkanie władz rządowych i samorządowych
    1800 – zakończenie uroczystości oraz pożegnanie uczestników
    2000 - ognisko integracyjne z udziałem młodzieży


    28 sierpnia 2005 roku – Korczmin

    1000 – Boska Liturgia w zabytkowej cerkwi
    1200 – modlitwa za zmarłych na XIX wiecznym cmentarzu

    W imieniu organizatorów: ks.Stefan Batruch - Proboszcz Parafii
    Greckokatolickiej
    w Lublinie, Prezes Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza (0.603 762 946)


  • 23.08.05, 22:16
    Witam
    Niestety w tym roku juz sie nigdzie nie wybieram, wylaczajac krotkie, weekendowe
    wyjazdy. Chetnie wybralbym sie na poludnie, moze uda sie to w zimie, ale teraz
    za wczesnie jeszcze mowic. Na chwile obecna nie mam juz nawet specjalnie wolnego
    do wykorzystania:( Ostatnio zawedrowalem za to (wirtualnie rzecz jasna:) do
    Beskidu Niskiego, a to dzieki tekstowi zamieszczonemu na lamach PP. Tak jak
    zazwyczaj zacytuje fragment i oczywiscie zalinkuje calosc.

    "Wznoszenie drewnianych cerkwi na terenie polskich Karpat sięga XV wieku. Drewno
    było najpowszechniejszym budulcem, stosunkowo dostępnym. Budowle na ogół
    stawiano na zrąb.
    Najczęściej bryły cerkwi są trójdzielne i zbudowane na planie prostokąta bądź
    kwadratu, choć też zdarzają się zbudowane na planie równoramiennego krzyża
    greckiego. Klasyczne trzy części cerkwi to prezbiterium, nawa i babiniec (prytwor).
    Najważniejszą kwestią jest typologia cerkwi karpackich w Polsce. Najczęściej
    mówimy o trzech typach łemkowskich, z których w zasadzie każdy jest odrębnym
    stylem, a także stylu bojkowskim oraz w tak zwanym stylu ukraińskonarodowym"

    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=964
    Zycze milej lektury
    R.
  • 26.08.05, 10:36
    W dzisiejszej "GW Rzeszów" ukazało się ogłoszenie o treści "Serdecznie
    zapraszamy do udziału w Boskiej Liturgii z okazji odpustu w parafii Ukraińskiej
    Greckokatolickiej Cerkwi pw Uspiennia Preswiatoj Bohorodyci /Zaśnięcia
    Najświętszej Marii Panny/ w Rzeszowie przy ul. Targowej która odbędzie się 28
    sierpnia /niedziela/ o godz. 15.00 w kościele Świętej Trójcy"
    Wydaje się że historia zatoczyła koło - po 60 latach parafia greckokatolicka w
    Rzeszowie przywraca swą aktywną działalność :)
    Ksiądz Piotr oczywiście miał rację pisząc o błogosławionym Klimie Szeptyckim -
    zaliczenia Go w poczet błogosławionych dokonał zdaje się Papież JPII w trakcie
    pamietnej pielgrzymki na Ukrainę.
    Radek wracasz do tematu cerkwi - szkoda że nie możesz jeszcze ruszyć na
    beskidzkie szlaki- to jednak niezapomniane wrażenie gdy schodząc szlakiem do
    doliny łemkowskiej wioski np Bałucianki,Zawadki Rymanowskiej czy
    Bartnego "odkrywasz" cerkiew ukrytą w starodrzewiu czy stajesz "twarzą w twarz"
    ze starodawnym Ikonostasem.
    ŻYCZĘ CI GORĄCO- abyś w najbliższych latach mógł odbyć wędrówkę łemkowskim
    szlakiem :)))
    Zyczę miłego weekendu
  • 26.08.05, 22:56
    Mysle Piotrze, ze wiem o jakich wrazeniach mowisz (piszesz). Szlaki podlaskie
    znam dosc dobrze, ale zawsze gdy, na przyklad, jade samochodem i wiem, ze za
    chwile zza zakretu ( czy zza drzew) wyloni sie kopula cerkwi to czekam na ten
    moment z radoscia. Musi byc to bardziej odczuwalne na terenach gdzie ruskiej
    wiary mialo nie byc. Na pewno wybiore sie w zachwalane przez Ciebie regiony, na
    dzien dzisiejszy nie wiem czy w zimie czy latem, ale czekam na ten moment z
    niecierpliwoscia.
    A dzis ogladam w TVP koncert J M Jarre'a, z powodu koncertu na weekendowy wyjazd
    wybieram sie dopiero jutro rano, ale warto:)
    Pozdrawiam, jak zwykle serdeczne, i rowniez zycze milego weekendu.
    R.
    P.S. Ciesze sie, ze grekokatolicy w Rzeszowie przetrwali trudne czasy i nie
    zapomnieli o wierze przodkow. Aktywnosc parafii dobrze wrozy na przyszlosc
  • 31.08.05, 15:44
    "Niedziela 21 sierpnia była jednym z najważniejszych i najradośniejszych dni
    dla wspólnoty greckatolickiej w Bieszczadach od czasu odzyskania przez nią
    cerkwi w Ustrzykach Dolnych. Tego dnia uroczyście kończono remont świątyni. Jej
    poświęcenia po odnowieniu dokonał ks. arcybiskup Jan Martyniak - metropolita
    przemysko-warszawski obrządku greckokatolickiego.

    - Naszą Cerkiew chciano zlikwidować. Ale nie udało się. Dzisiaj nasz patriarcha
    przenosi się do Kijowa, tam gdzie w 988 r. przyjęliśmy chrzest*. Tam, gdzie
    byliśmy, wracamy. Gdzie był nasz patriarcha, tam znowu będzie. Wywożono nas na
    Sybir, na Kamczatkę, do Workuty... Wydawało się, że to już koniec. Ale nasza
    Cerkiew żyje. Powstają nowe diecezje w różnych stronach. Mamy metropolie, mamy
    duchownych, mamy świątynie - mówił w kazaniu ks. abp J. Martyniak. - Jest tu
    was niewielka garstka, lecz nie o ilość chodzi. Przecież to garstka była
    świadkiem życia Jezusa Chrystusa, Jego słów, Jego nauki. A dzisiaj na świecie
    jest tych Chrystusowych świadków ponad miliard. Najważniejsza jest silna wiara
    i życie w zgodzie z Bogiem. Ci, co z Bogiem nie są w zgodzie, niszczą ludzkość.
    To w wyniku ich działań rodzą się nieszczęścia - terroryzm, eutanazja, brak
    poszanowania dla życia ludzkiego...
    Pod przewodnictwem ks. abpa J. Martyniaka odprawiona została w cerkwi służba
    Boża. Razem z władyką sprawowali ją ks. Ireneusz Kondrów - proboszcz
    Greckokatolickiej Parafii Św. Proroka Eliasza w Hłomczy k. Sanoka, który
    roztacza także opiekę nad cerkwią i wiernymi w Ustrzykach Dolnych, gwardian
    klasztoru franciszkanów w Sanoku o. Stanisław Glista oraz - mający swoje
    korzenie rodzinne w Bieszczadach - ks. Mikołaj Dacko z Parafii
    Rzymskokatolickiej Św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie. W
    uroczystościach uczestniczyli nie tylko mieszkańcy Ustrzyk Dolnych i wiosek
    podustrzyckich, ale byli przyjechali też grekokatolicy z innych gmin, m.in.
    Lutowisk, Olszanicy, Leska, a nawet Sanoka.
    - To jest dzień dla naszej wspólnoty wyjątkowy, bo jest wśród nas nasz
    arcypasterz. Ale jest to też dzień dla tej cerkwi wyjątkowy, bo kończymy
    właśnie jej remont - mówił ks. I. Kondrów. - Dużą pomoc w tym dziele
    otrzymaliśmy od naszego władyki, który sprzedał swój dom i przekazał pieniądze
    na remont tej świątyni.
    Po mszy świętej na przycerkiewnym placu pod krzyżem upamiętniającym 1000-lecie
    chrztu Rusi odbył się obrzęd poświęcenia wody. Później duchowni wraz ze
    wszystkimi uczestnikami nabożeństwa obeszli w procesji świątynię, a ks. abp J.
    Martyniak poświęcił ją z zewnątrz. Potem dokonał poświęcenia wnętrza cerkwi
    oraz poświęcił owoce, zboża, zioła i kwiaty przyniesione przez wiernych na
    nabożeństwo.
    - Dbajcie o tę świątynię, starajcie się, żeby była jak najładniejsza,
    dokończcie jej odbudowę i upiększanie - powiedział na koniec nabożeństwa abp J.
    Martyniak. - Ale teraz musicie liczyć głównie na siebie. Ja wam już materialnie
    nie pomogę, bo drugiego domu nie mam. Mam - tak jak my wszyscy - jeszcze dom w
    niebie, jeżeli Pan uzna, że nań zasługuję.
    Jak wynika z uzyskanych informacji, koszty remontu ustrzyckiej cerkwi zostały w
    części pokryte także z Funduszu Kościelnego oraz z ofiar wiernych."
    www.gb.media.pl/


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 31.08.05, 16:32
    Witam!!!
    Przepraszam za chwilowe mileczenie :)
    To bardzo dobra wiadomosć z Ustrzyk, podobnie jak informacja o wzajemnym
    upamietnieniu ofiar bratobójczych zbrodni w pawłokomie /vide str4 dzisiejszej
    GW w Rzeszowie./.
    Są też inne ciekawe informacje jak np z tv3 o polsko-ukraińskich warsztatach
    jazzowych w Przemyslu.
    Co do Ustrzyk - remont trwał długo - chociaz pieknie odnowione wnętrze z
    ikonostasem /nowym/i elementami starego /złozonymi pod chórem/, freskami i
    ikonami na ścianach oglądałem juz kilka lat temu.
    Na uroczystościach cerkiewnych w rzeszowie nie byłem - wizja grzybowo -
    turystycznej wyprawy okazała się silniejsza od wrażen religijnych :(.
    Niemniej oglądałem piekne zdjęcia na stronie wyborczej.
    W gazecie mylnie podano że uroczystości miały miejsce "w rzeszowskiej cerkwi" -
    niestety na zwrot cerkwi w Rzeszowie-Zalesiu trzeba jeszcze poczekać /byc może
    do czasu zmiany na "stolcu" Biskupa rzeszowskiego :(
    Ostatnio też doczytałem sie o przyczynach tach rychłego przeprowadzenia sie
    siedziby metropolii greckokatolickiej ze Lwowa do kijowa. Oto obecny papież ma
    przykładać wiekszą wagę do ekumenicznej wspolpracy i pojednania z
    Protestantyzmem.Odkładając perspektywy rozmów z Prawosławiem na dalszy plan-
    być może dla swego nastepcy :(
    Pozdrawiam
  • 01.09.05, 20:29
    Witam serdecznie
    I juz mamy wrzesien, a wraz z nim ku koncowi ma sie okres wojazy:( Moze dzieki
    temu bedziemy miec wiecej czasu na nasze rozmowy?
    Ciesze sie Piotrze, ze znalazles chwilke na skrobniecie paru slow. A Darino jak
    zwykle raczy nas nowymi wiesciami z Podkarpacia. Ostatnio nie wpadlem na ciekawe
    "rusinskie" informacje wiec dzis podziele sie z Wami interesujacymi, jak sadze,
    wynikami badan. Link do nich znalazlem na sajcie NBiN. Dotycza one tozsamosci
    Polakow i postrzegania mniejszosci narodowych i etnicznych. Ponizej jak zwykle
    garsc cytatow i link.


    "Zdaniem większości ankietowanych (69%), aby uznać kogoś za
    Polaka, konieczne jest, żeby on sam czuł się Polakiem. Drugim
    co do ważności kryterium polskości jest posiadanie polskiego
    obywatelstwa (34%).
    Prawie trzy czwarte badanych (71%) uważa, że możliwe jest, aby
    ktoś miał dwie ojczyzny, czuł się związany z dwoma krajami.
    Przeciwnego zdania jest co piąty Polak (20%).
    Ponad jedna czwarta respondentów (27%) zna kogoś należącego do
    mniejszości narodowej lub etnicznej. Nieliczni (2%) deklarują, że
    sami do takich należą. Odpowiada to wynikom ostatniego
    spisu powszechnego, w którym 1,23% ludności naszego kraju
    zadeklarowało przynależność do narodowości innej niż polska.
    Najbardziej znane - najczęściej wymieniane przez Polaków -
    mniejszości narodowe lub etniczne w Polsce to Niemcy (54%),
    Ukraińcy (42%), Romowie (41%), Żydzi (31%), Rosjanie (19%)
    i Białorusini (17%). Polacy potrafili wymienić przeciętnie trzy
    mniejszości narodowe lub etniczne (2,8).
    Polacy stosunkowo chętnie przyznają mniejszościom narodowym
    lub etnicznym prawo do nauki ich języków w szkołach, a nawet
    uczenia się w tych językach, jednak są raczej przeciwni używaniu
    języków mniejszości w sytuacjach oficjalnych - w urzędach czy
    na tablicach z nazwami miejscowości, nawet jeśli miałyby być
    umieszczane obok tablic z nazwami polskimi"

    "Co siódmy badany (14%) za najważniejszą cechę polskości uważa katolicyzm.
    Zwolennikami związku narodowości z religią i wyznaniem są przede wszystkim osoby
    najbardziej zaangażowane religijnie: aż 35% deklarujących udział w praktykach
    religijnych kilka razy w tygodniu uważa, że warunkiem uznania za Polaka jest
    katolicyzm - dla tej grupy badanych stanowi to drugą co do ważności cechę.
    Natomiast im rzadszy deklarowany udział w praktykach religijnych oraz im wyższe
    wykształcenie badanych, tym rzadziej postrzegany jest związek między polskością
    a katolicyzmem. Wraz ze wzrostem wykształcenia rośnie odsetek wskazań na
    poczucie polskości jako jej wyznacznik, maleje zaś rola miejsca stałego
    zamieszkania w Polsce"

    www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_084_05.PDF
    Pozdrawiam
    R.
  • 02.09.05, 17:43
    Witam,witam!!
    W Twojej wypowiedzi wracają tematy narodowościowe.
    Myslę ,że po pomarańczowej rewolucji - zmieniły się /na lepsze:)/ poglądy
    Polaków na Ukraińców /i vice versa/
    W ubiegłym tygodniu trochę po cichu minęła kolejna rocznica - tym razem 14
    odzyskania niepodległości przez Ukrainę.
    Przy tej okazji jak i rocznicy Solidarności - prez.Juszczenko znowu uczynił
    kilka miłych gestów wobec Polski i jej historii, na podkarpaciu /w rzeszowie
    st.woli otwarto kilka ciekawych wystaw z eksponatami ze lwowskich muzeów.
    Cieszy ta normalnośc relacji :))
    A dzis jeszcze podsyłam lekturę "z myszką" - dotyczącą kozackiej historii i
    Siczy - owej prababki dzisiejszej Samostijnej :

    O Siczy i hajdamakach
    monika.univ.gda.pl/~literat/kitowic/006.htm
    Sicz jest to miasto albo lepiej obóz Kozaków zaporoskich w kraju do Moskwy
    należącym, w szczerych polach, na kilkadziesiąt mil ciągłych, pustych. Kto w
    nim dawniej siedział i kiedy go Kozacy zaporoscy osiedli, o których mam pisać,
    nie mogłem pewnej od nikogo powziąć wiadomości; za czym nie sięgając początku,
    będę pisał o środku i o końcu pomienionych Kozaków.
    Było w Siczy Kozaków, ich terminem zowiąc, czterdzieści kureni (po polsku:
    korzeni). Każdy kureń zamykał w sobie dziesięć chorągwi, a każda chorągiew sto
    kampańczyków, czyli po naszemu towarzyszów, co uczyniło czterdzieści tysięcy
    wojska, gotowego na każdy rozkaz imperatorowy moskiewskiej; ale ich do żadnej
    wojny za mego wieku, nawet z królem pruskim i z Turkami wojując, Moskwa nigdy
    nie użyła. Słyszałem, iż dlatego, że lud zbyt niesforny, a w potrzebie
    zazwyczaj z placu pierszchający. Mieli ci Kozacy nad sobą hetmana jednego
    spomiędzy siebie na tę godność od imperatorowej moskiewskiej wyniesionego i
    zwał się terminem kozackim: koszowy. Ten był ich wodzem, a raczej sędzią we
    wszystkich sprawach ostatecznym i najwyższym; za cóż albowiem dawać mu imię
    wodza, kiedy nigdy wojska swego w pole nie wyprowadzał. Religii byli
    schizmatyckiej, greckiej; mieli swoją cerkiew i popa; i to było dosyć
    nabożeństwa dla hultajów. Żon nie mieli ani kobiety żadnej między sobą nie
    cierpieli; a kiedy który został przekonany, że kędy za granicą miał sprawę z
    kobietą, tedy takowego do pala w kureniu, z którego był, za dekretem
    przywiązanego, póty tłukli polanami, to jest szczypami drew, póki go nie
    zabili, pokazując na pozór, jakoby czcili stan czystości; dla czego też
    nazywali się powszechnie mołojcami, to jest młodzieńcami, gdy w samej rzeczy
    prowadzili życie bestialskie, mażąc się jedni z drugimi grzechem sodomskim albo
    łącząc z bydlętami, na które sprośności, samej naturze obmierzłe, nie było
    żadnej kary, jakby uczynek z kobietą był plugawszy niż z kobyłą albo z krową.
    Rolnictwa bardzo mało traktowali; najwięcej bawili się rybołówstwem, myślistwem
    i chowaniem stad wielkich rozmaitego bydła i koni. Bydło ich rogate różniło się
    szerścią od bydła naszej Ukrainy, było bowiem czerwone; bawili się także
    handlem ryb suszonych, soli, skór, futer i rozmaitych rzeczy, zdobytych na
    rozboju, który był najcelniejszym ich rzemiosłem.
    Każdy kampańczyk był zapisany w regestr, składający owę liczbę wojska
    czterdzieści tysięcy. Miał każdy swój dom i kram do towarów, które tam
    przybywającym kupcom przedawali albo za zboża i gorzałkę zamieniali, nie
    wychodząc nigdy dla żadnej potrzeby z siedliska swego. Kampańczyk miał swoich
    wyzwoleńców, czyli sług kilku: pięciu, sześciu, siedmiu i więcej, podług tego,
    jak się miał który. Kiedy kampańczyk podchodził w lata szędziwe, wybierał
    spomiędzy czeladzi swojej jednego, który mu był najmilszy, prowadził go do
    kancelarii i tam uroczyście zapisował swoim następcą. A ten po śmierci takiego
    ojca swego ogarniał wszystek majątek, reszta zaś czeladzi albo przy nim
    zostawała, albo się do innych kampańczyków rozchodziła; chcąc tedy zostać
    sukcesorem, trzeba było przylgnąć do jednego kampańczyka i służyć mu jak
    najwierniej aż do śmierci.
    Kampańczykowie sami, mając się dobrze i będąc gospodarzami, rzadko kiedy
    wychodzili na rozbój, wychodzili jednak i wtenczas bywali hersztami kup
    hajdamackich. Do takich wycieczków przyprowadziła kampańczyków potrzeba, gdy
    swój majątek jakim sposobem utracił, albo gdy do rozboju miał serce i ochotę.
    Pospolicie atoli na rozbój wychodzili sami wyzwoleńcy, którzy nim wyszli,
    musiał się każdy najprzód opowiedzieć swemu kampańczykowi, a potem zebrana kupa
    generalnemu koszowemu, który tym sposobem, ponieważ wiedział zawsze, wiele i w
    którą stronę udało się ich na rozbój, przeto gdy który koszowy miał dobre
    zachowanie z panami polskimi, przestrzegał ich, aby się mieli na ostrożności,
    uwiadamiając oraz o liczbie ciągnącej na rozbój. Zabraniać im koszowy takiej
    ochoty nie mógł, kiedy polityka dworu moskiewskiego prawie dlatego tych
    hultajów konserwowała, aby Polaków i Tatarów ciemiężyli, a oraz ginąc sami w
    różnych potyczkach i egzekucjach, w liczbę nadpotrzebną nie wzrastali. Do tego
    rozbój był drogą krótszą i chwalebniejszą dosłużenia się rangi kampańczyka niż
    inne usługi przy boku swego pryncypała. Jeżeli siedym lat szczęśliwie rozbijał,
    już miał w ręku ascens na pierwsze miejsce wakującego kampańczykostwa; lubo się
    tego szczęścia niewielem dostawało, bo ich od polskich podjazdów dużo ginęło,
    jako się niżej da widzieć lepiej.
    Drugą zasługą, jeszcze krótszą od rozboju, acz nie tak estymowaną, było
    kucharstwo. To przez dwa roki bez nagany odbyte czyniło kucharza kampańczykiem.
    Ale praca ledwo znośna; każdy kureń, to jest chorągiew - miała swego kucharza;
    ten dzień i noc musiał mieć gotowe jadło dla przybywających w różne godziny
    dzienne i nocne od różnych zabaw Kozaków. Był razem kucharzem i szafarzem;
    powinien wcześnie starać się u starszego chorągwi o to, czego mu do kuchni
    brakowało. Nie gotował on tam żadnych wymyślnych potraw ani rozmaitych, tylko
    dwie raz na raz, całym traktamentem kozackim będące, z skarbu szafowane: kasza
    jaglana rzadko, w mięsne dni słoniną, w postne olejem okraszona, i bigos z ryb
    suszonych bez wszelkiej przyprawy. Nalewał i nakładał tych potraw w korytka
    podług miary, jak ich ubywało. Kozak przyszedłszy, bądź jeden, bądź więcej,
    siadał w czubki przy korytku, dobył łyżki od pasa i jadł tego i owego, póki mu
    się podobało; gotowały się te potrawy w kociołkach miedzianych, na trzech
    kijach nad ogniem zawieszonych.
    Tenże kucharz miał w dozorze swoim tytoń, który także, jak strawę wyżej
    opisaną, z skarbu na kurenie rozdawano. W każdym kureniu niedaleko korytek
    stało kilka lulek wielkich glinianych, mających dokoła po kilka dymników,
    czopkami, na sznurkach przywiązanymi, pozatykanych; kiedy który Kozak nie
    chciał ekspensować swego tytuniu, siadał do generalnej lulki, wyjął czopek i
    założył swój cybuch w dymnik, ciągnął, póki mu się podobało; kucharz zaś dawał
    baczenie na lulki i nakładał raz za razem tytuniem, skoro były wypróżnione. Do
    jednej lulki mogło się zmieścić i ośmiu Kozaków, jeżeli mieli cybuchy długie;
    podług długości których robił się cyrkuł obszerniejszy, a tym samym do
    przyjęcia i pomieszczenia więcej palaczów sposobniejszy. Odchodząc od lulki
    każdy Kozak zatchnął swój dymnik czopkiem, na sznurku przy lulce wiszącym.

  • 02.09.05, 17:48
    Jeżeli kucharz był ospały i nie pilnował swojej powinności w tych dwóch
    artykułach, każdy Kozak, nie znajdujący dla siebie gotowego jadła lub tytuniu,
    miał prawo wykropić mu skórę batogiem, a oprócz tej kary częste skargi na niego
    zachodzące sprawiały mu degradacją. Na tę publiczną wygodę jadła i tytuniu
    składali się wszyscy kampańczykowie z swoich majątków i była to jak kontrybucja.
    Że tedy takie były publiczne stoły i tytunie z skarbu, przeto żaden kampańczyk
    swoim wyzwoleńcom nie dawał wichtu, tym, którzy dla niego w rybołówstwie,
    myślistwie, pasieniu trzód lub w rolnictwie pracowali, wyjąwszy tych, którzy
    przy boku pańskim na zawołanie być musieli. Jurgieltu też pewnego żaden
    wyzwoleniec nie brał; należało do szczodrobliwości kampańczyka udzielić mu co z
    tych pożytków, około których który dla kampańczyka wyzwoleniec pracował.
    Trunki w szynkowniach były przedawane: miód, wino i gorzałka; ta ostatnia
    Kozakom najlubsza i najpospolitsza. Wolno było każdemu za swój grosz pić tyle,
    ile się któremu podobało, byle swojej powinności nie opuścił i hałasu nie
    zrobił; bo za te występki surowie karano. Dla czego, choć w Siczy mieszkali
    najgorsi z całego świata ludzie, apostatowie od wiary i różnych zakonów,
    infamisowie, zbiegowie kryminalni z rozmaitych stron, skromność atoli wielka
    tam panowała i bezpieczeństwo tak wielkie, iż żadnemu podróżnemu z towarem, po
    towar lub w innym jakim interesie do Siczy przybywającemu włos z głowy nie
    spadł; pieniędzy, nawet gdyby na środku ulicy położonych, nikt nie ruszył.
    Albowiem naruszenie osoby lub majątku cudzego, bądź tamtejszego mięszkańca,
    bądź gościa, śmiercią natychmiast karano, na kogo tylko padła suspicja. Dla
    którego rygoru wszyscy zaraz starali się o wyśledzenie winowajcy, skoro się w
    tych dwóch miarach jaki występek pokazał. Takie prawo ludzkości rozciągali aż
    do granicy swojej, dalej zaś nie służyło, tylko tym, którzy pozbywszy lub
    nabywszy w Siczy towarów, powracali z nimi do domów z paszportem od koszowego.
    Jadącym zaś do Siczy i prowadzącym towary było wszelkie bezpieczeństwo zaraz od
    mety zaczynającej step siczowy, to jest puste pole, które do Siczy prowadziło z
    osiadłej Ukrainy.
    Po wziętym pozwoleniu od koszowego hajdamacy szli do cerkwi; tam brali
    błogosławieństwo od popa, jakoby wychodząc na uczynek pobożny, Bogu miły,
    niszczenia łacinników, Żydów i wszelkich innych Rusinów, od ich wiary i
    chizmatyckiej odszczepieńców.
    W ziemię tatarską, jako sąsiedztwem bliższą i tylko rzeką Dunajem od Siczy
    przedzieloną, wpadali rozmaitymi czasy. Tym pospolicie tylko zajmowali z
    pastwisk stada koni i bydła rogatego, z którym co prędzej wpław uchodzili przez
    rzekę na swoją stronę, za którą Tatarowie nigdy ich gonić nie śmieli, widząc
    odpór gotowy, od swoich sił mocniejszy, i kontentując się tym, co przed rzeką
    odbili i którego hajdamakę zatłukli.""""
    Koniec cytatu - z tym pomieszaniem radości /watek kucharski :)/i smutku /z
    powodu owego zatłuczenia :(

    Pozdrawiam przed weekendem
  • 02.09.05, 21:26
    Cisza wokol rocznicy niepodleglosci Ukrainy troche zdziwila mnie. Kontrastuje to
    z nie tak dawnymi przeciez, czestymi informacjami z Ukrainy podczas
    pomaranczowej rewolucji. Moze brak rozglosu medialnego jest dobrym znakiem,
    swiadczy to chyba o normalizacji sytuacji. O bialoruskiej rocznicy mowiono w
    mediach w kontekscie obecnych wydarzen, gdyby nie to tez pewnie rocznica
    pozostala by niezauwazona. Zanim zabiore sie za lekture dotyczaca Siczy
    uzupelnie jeszcze wczorajszy post "narodowosciowy". Cytowane dzis badania
    pochodza ze stycznia.

    "Z kolei trzeba wyodrębnić narody, wobec których pozytywne i negatywne uczucia
    Polaków są stosunkowo wyrównane, lecz z przewagą niechęci. Są to Ukraińcy i
    Bułgarzy.
    Można tu też zaliczyć Białorusinów i Chińczyków, choć stosunek do nich jest
    bardziej jednoznacznie negatywny."

    www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_001_05.PDF
    Zycze milego weekendu i nieustajaco pozdrawiam:)
    R.
  • 13.09.05, 22:56
    Dzieki Darino za kolejny ciekawy tekst.
    Dzisiaj wroce do tematow "okolocerkiewnych". W Bialymstoku na probe jest
    wprowadzany jezyk polski podczas Liturgii. Ciekaw jestem Waszego zdania na ten
    temat.
    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2912896.htmlPozdrawiam
    R.
  • 14.09.05, 16:34
    Witam serdecznie - krótki urlop i równie krótka wyprawa na Ukrainę oderwała
    mnie troche od tej dyskusji ale wracam :)
    Linkowal Darino ów wywiad z Panem Ministrem Rotfeldem - tekst ciekawy -
    szczególnie fragmenty poświecone słowom wdzieczności dla Księzy Szeptyckich,
    opisowi sceny aresztowania Bł. Klima i sytuacji na Ukrainie "pod drugimi
    sovietami"
    Z kolei tekst Radka o stosunku Polaków do innych narodów - przyjąłem trochę
    z "mieszanymi uczuciami". Oto np na placach targowych Rzeszowa można spotkać
    handlujących Turkow z Bułgarii, Słowakow , Mongołow, Wietnamczyków no i
    oczywiście Ukraińców. Po kupujących nie widać jakiś szczególnych uprzedzeń
    narodowościowych. raz rozbawiła mnie scena gdy do faceta
    przymierzającego "mokasyna" zaskrzeczała smieszną polszczyzną sprzedawczyni-
    wietnamka" w słowach "Niech wsuwa,niech wsuwa - nie pęknie" :)))
    Darino - czy ten tekst wspomnień birczanskiego parocha jest opublikowany "on
    line" - dla mnie rewelacja - zwłaszcza że w sposób ciekawy przedstawia
    przyczyny prób zawłaszczania cerkwi przez łacinników w okresie międzywojnia !!!
    Radku - polszczyzna w nabożenstwach prawosławnych czy unickich to nie taka znów
    sensacja - od prawie 15 lat staram sie łapać na radiu Ich transmitowane
    nabożenstwa i wielokrotnie spotykalem sie czy to ewangeliami czy kazaniami
    mówionymi po polsku !!! nawet całkiem niedawno oglądałem fragmenty uroczystości
    w święto "uspiennnia" i zakonczenia pielgrzymki prawosławnej - i też brzmiał
    tam język polski. Więc skąd ta sensacja ????
    Pozdrawiam - acha jak już ochłonę wrażenia z Ukrainy - smaki zjedzonych tak
    szaszłyczkow, uszki,zupy z 'biłych hribow" kiszonych pomidorów, wypitego
    pysznego piwa z owym "Biłym medom" na czele i gorzałeczki - to coś o tym
    napiszę
    Pozdrawiam raz jeszcze
  • 14.09.05, 22:19
    Witaj Piotrze:)
    Mam nadzieje, ze urlop sie udal.
    Masz racje Piotrze, ze w kontaktach "handlowych" owych uprzedzen nie widac,
    czasem jednak w wypowiedziach niektorych osob daje sie zauwazyc nutke wyzszosci
    w stosunku do narodow zyjacych na wschod od polskiej greanicy. Widac jednak
    systematyczna poprawe:) Niewykluczone iz wyniki tych badan sa juz nieaktualne.
    Wiadomosc o jezyku polskim w Cerkwiach Bialegostoku nie jest az tak malo
    znaczaca. Dotychczas kazania czy czytanie Ewangelii zdarzaly sie w jezyku
    polskim, ale obecne, powiedzmy reformy (choc to za duze slowo), sa o tyle wazne
    ze odbywaja sie z inspiracji Biskupa Jakuba. Moim zdaniem dobrze dzieje sie, ze
    kazania beda rowniez po polsku, ulatwi to zrozumienie nauk przez wiernych.
    Powinno byc to jednak wprowadzane na wniosek parafian. Jesli chodzi o Ewangelie
    to mysle, ze dobrym rozwiazaniem byloby czytanie Ewangelii w SCS, a pozniej
    czytanie tlumaczenia na polski. I wilk bylby syty i owca cala (tak na marginesie
    takie rozwiazanie spotyka sie tu i owdzie). Zobaczymy jak sytuacja sie rozwinie.
    Ten watek jest czesto poruszany na forum Cerkiew.pl Warto tam zerknac i zapoznac
    sie z roznymi punktami widzenia.

    www.cerkiew.pl/forum_temat.php?typ=152&nazwa=Liturgia%20po%20polsku&offset=80
    Serdecznie pozdrawiam
    R.
  • 14.09.05, 22:29
    Jesli chodzi o mnie to zachowuje rezerwe do wprowadzania jezyka polskiego do
    Liturgii. Dobrym rozwiazaniem moze byc kazanie i Ewangelia, ale, na przyklad,
    choru spiewajacego w jezyku polskim sobie nie wyobrazam.
  • 14.09.05, 22:46
    Przynajmniej raz w miesiącu spotykam się z językiem staro - cerkwieno -
    słowiańskim i jest on mi bliski i zrozumiały, jeżeli chodzi o elementy
    niezmienne w Boskiej Liturgii. UCGK nawet pozostając w liturgice w języku scs,
    wprowadza do "kazania", Ewangelii, Apostoła, ogłoszeń parafialnych i
    innych "ruchmych" i "spontanicznych" elementów każdego niedzielnego spotkania,
    język zrozumiały - ojczysty - dla Ukraińców ukraiński.
    Nie słyszałem o greckokatolickich nabożeństwach w Polsce z jakimkolwiek
    elementem po polsku. Na drodze wyjątku "kazanie", składanie życzeń,
    fragment "mnohajalictwa" jest paralelnie w języku zaproszonych gości. Pamiętam
    też Litrugię Zmartwychstania Pańskiego, gdzie w przemyskim soborze corocznie
    odczytywana jest Ewnagelia po grecku, łacińsku, w j. scs, ukraińskim,
    przeczytano także ten sam fragment po polsku.
    Uważam, że jeżeli znaleźliby się chętni do modlenia się po polsku w UCGK, to
    duchowni z pewnoscią zaspokoiliby potrzeby tych wiernych, co byłoby dowodem na
    to, że Cerkiew ta nie jest "Kościołem narodowym".
    Warto zauważyć, że wprowadzanie dodatkowego języka w życiu liturgicznym wiąże
    się z następującymi problemami - jeśli wśród wiernych "innojęzycznych" nia ma
    osób uzdolnionych muzycznie, to należy zrezygnować z chóru biorącego udział w
    Liturgii na rzecz Diaka, jeśli takowy istnieje w parafii.
    Bardzo dziwi mnie postawa prawosławnych, np. polskich Białorusinów, którzy
    trzymając się scs w Liturgii, praktycznie bez protestów wysłuchują "kazań" w
    języku rosyjskim. Dla mnie jest to niedorzecznoscią!!!
  • 14.09.05, 22:51
    Na stornie Cerkwi Greckokatolickiej zamieszczono zdjęcia z uspieńskiego
    praznyka w rzeszowkiej wspólnocie.

    www.archidiecezja-gr.opoka.org.pl
  • 15.09.05, 16:48
    Witam!!!
    Rzeczywiście- ciekawy fotoreportarz!!!
    szkoda,że grzybobranie i piękna pogoda "wygoniła" mnie z Rzeszowa .
    Co do języka polskiego w cerkwi - będę się jedynie upierał że z moich nagrań na
    archaicznych dziś kasetach magnetofonowych i wide sprzed kilku lat wynika że
    język ten był uzywany w tansmitowanych nabożeństwach.
    Natomiast co do oceny tego zjawiska - będę /w zasadzie jako bierny obserwator/
    polegał na waszej ocenie.
    W dyskusji na forum bircza wokół wspomnień tamtejszego parocha - Arges był
    łąskaw trochę idealizować stosunki polsko-ukraińskie okresu międzywojnia.
    Aby trochę zburzyć ten "idealizm" przypomnę tutaj życiorysy dwóch ukraińskich
    bojowników o "samostijną" - Stepana Bandery oraz Stepana-Tarasa
    Stebelnickiego - "chrynia". Początek już w następnym postcie
  • 15.09.05, 16:55
    Dobrze jest znać stanowisko ukraińskiego o relacjach polsko-ukraińskich okresu
    międzywojennego . Dlatego też w oparciu o stwierdzenie zawarte w biografii
    stepana bandery zalinkuję klika ciekawych wypowiedzi :
    exlibris.org.ua/murders/
    After the mandate granted by the Entente on June 25, 1919, Poland occupied the
    West Ukrainian territories and enforced a ruthless occupation regime there. By
    June 1919 more than 250,000 of the 3.5 million Ukrainians in Galicia were
    confined in Polish prisons and internment camps as prisoners, and this number
    also included 1,000 clergymen. The Warsaw paper "Robotnik" stated in its
    edition of October 16, 1919: "The conditions which prevail in the camps at
    Modlin and Brest-Litovsk are a disgrace to the Polish state..." Thousands of
    prisoners-of-war and civilians died, Ukrainian property to the value of
    milliards was pillaged and destroyed, Ukrainian cultural achievements were
    annihilated, and the Ukrainian population of Galicia was in danger of being
    exterminated, — such was the state of affairs at the beginning of Polish rule
    in the West Ukrainian territories. A year later East Ukraine suffered an even
    heavier blow under Russian Bolshevist occupation.
    But the Ukrainian people did not submit resignedly to their fate. In the
    central and eastern regions of Ukraine countless insurrections continued to
    break out for years and the Russian occupants had hard work to crush them. In
    the West Ukrainian territories, which after the Polish-Russian Treaty in Riga
    were occupied by Poland, the Ukrainian Military Organization, the UVO, whose
    nucleus consisted of officers and men of the best detachment of the former
    Ukrainian army, the Ukrainian Sich infantry, was formed./..../

    In order to consolidate their rule in the Ukrainian territories and to
    assimilate the Ukrainian population, the Poles introduced their so-
    called "borderlands policy," — that is to say, the ruthless extermination of
    Ukrainian cultural creativeness. And the first victim of this "policy" was the
    Ukrainian educational system, a fact which is even corroborated by Polish
    sources.
    In his book "The Educational System in Poland from 1929 to 1939," published in
    1961, Bronislaw Lugowski states that in Galicia under Polish rule only 5 per
    cent of the Ukrainian schoolchildren were able to attend schools in which the
    language of instruction was Ukrainian, whilst in Volhynia, Polissia and Kholm
    region the percentage was only 0.02. In 1922 there were 2,426 elementary
    schools in which the language of instruction was Ukrainian in the Polish-
    occupied Western Ukraine; by 1935 this number had decreased to 457, and by 1938
    there were only 214 such schools. Of the 2,205 new students who registered at
    the various colleges in Lviv in 1938, only 310 were Ukrainians.

    Koniec cytatu - mam nadzieję że odczytanie go nie sprawi wam kłopotu.
    Postaram się do tematu wrócić jutro - przy czym zamilknę na kilka dni -
    wracając tu z ochotą :)))
    Pozdrwiam dyskutantów
  • 15.09.05, 22:22
    Piotrze, nie neguje tego, ze jezyk polski byl i jest uzywany czasem w czasie
    Liturgii. Rowniez nieraz go slyszalem (Ewangelia i kazanie). W Warszawie na
    Podwalu sa sluzone Liturgie po Polsku (jeszcze nie mialem okazji uczestniczyc,
    moze dlatego ze odbywa sie w sobote, a ja wole jednak pomodlic sie w niedziele).
    Na Podlasiu jednak jest to o tyle ciekawe, ze jest to rzadkosc, a poza tym jest
    to inicjatywa Biskupa. Inna sytuacja jest w Warszawie, gdzie kazania sa po
    polsku i po rosyjsku. Podejrzewam, ze wynika to z faktu, iz wierni uczestniczacy
    w Liturgii w Warszawie sa roznych narodowosci.
    Arges, sytuacja jezykowa w Cerkwiach na Podlasiu to efekt zaszlosci
    historycznych. Dla prawoslawnych bycie poddanymi cara nie bylo niczym zlym, a
    jezyk rosyjski byl (i jest chyba dotychczas, ale oczywiscie nie moge mowic za
    wszystkich) uwazany za jezyk "kulturalny", "odswietny", w odroznieniu od jezyka
    "prostego" ktorym poslugiwali sie podlascy Rusini na codzien. Do dzis dzien przy
    niektorych parafiach uczy sie dla chetnych jezyka rosyjskiego. Oczywiscie w
    dzisiejszych czasach bardziej na miejscu bylaby nauka jezyka ludnosci
    miejscowej, ale pewnie jeszcze troche czasu uplynie zanim stanie sie to
    codziennoscia. Dodatkowo komplikuje sprawe niekoniecznie bialoruskie pochodzenie
    wielu prawoslawnych nad Bugiem. Zreszta przez taka, a nie inna polityke
    narodowosciowa na Podlasiu bialoruska tozsamosc zatracilo wielu
    Bialorusinow-katolikow:(
    Z niecierpliwoscia czekam Piotrze na kolejne watki "miedzywojenne", te dzis
    zacytowane sa bardzo ciekawe.
    Nieustajaco pozdrawiam
    R.
  • Gość: "Czytelnik" IP: *.hsd1.il.comcast.net 16.09.05, 05:22
  • Gość: Czytacz;) IP: *.hsd1.il.comcast.net 16.09.05, 05:43
    Piotrze, pseudonim Stebelnickiego to "Chrin"-ukr.chrzan

    Gratuluje Wam doboru tematow i atmosfery jaka wokol nich tworzycie.Czytam Was
    od ponad roku i jeszcze sie nie zawiodlem, naprawde wiele sie dowiedzialem.
    Czytacz
  • Gość: darino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 07:26
    Był nauczycielem w Leszczawie Górnej, następnie kierownikiem szkoły w Kuźminie.
    Uczestniczył w słynnej bitwie UPA z Armią Czerwoną w 1944 roku koło Leszczawy
    Górnej. W bitwie tej został ranny w obie ręce, jedną z nich miał bezwłaną do
    końca życia.
    Linki na ten temat podeślę po południu .
    Pozdrawiam wszystkich czytaczy i pisaczy !
  • 16.09.05, 16:42
    Zaiteresowałem się tą postacią, gdy spacerując po samborze po "wulici" bodaj
    Mazepy wśród pieknych secesyjnych willi - na jednej z nich spostrzegłem tablicę
    pamiątkową poświęconą tej postaci - studentowi samborskiego seminarium
    nauczycielskiego tu zaczynającego aktywną działalnośc polityczną
    A początkowe lata życia najlepiej obrazuje ten fragment :

    www.infoukes.com/upa/series01/vol30.html
    Stepan -Taras Stebelskyi was born 18 October, 1914 in the village of Holyn',
    raion Kalush, Ivano - Frankivs'k Oblast to the large family of Illia and
    Eleonora Stebelskyi. Stepan had three brothers Roman, Bohdan and Volodymyr, and
    three sisters, Maria, Natalka, and Anna-Irena.
    The Stebelskyi family hails from the village Voloshcha, formerly in Sambir
    County, now Drohobych raion of Lviv Oblast. Stepan went to grade school in
    village Bolokhiv where his father was teaching and completed it in village
    Tatary. Afterwards he was sent to Sambir Teacher's Seminary which he completed
    in 1935.
    Conspiratory Activities.
    The Stebelskyi family was always dedicated to the cause of Ukraine's
    liberation..
    Stepan, still a student in his sixth grade of highschool, became a member of
    the 37 kurin of Plast (The Ukrainian Scouting Association) in Sambir region,
    named after Col. Dmytro Vitovskyi. When Plast was dissolved by the Polish
    government in 1930 its members continued their work in an illegal organization.
    These were the first steps in Stepan's revolutionary activity. He speaks about
    this in the following way: "I came to love revolutionary activity already
    during my school years…When the kurin of the secondary school youth ceased to
    exist…a thought occurred to me to create a secret group among the pupils of my
    school. There were eight of us who belonged to the group…
    In the early 1930's, Stepan became a member of the Iunatstvo OUN (Youth Branch
    of the Organization of Ukrainian Nationalists), and shortly thereafter became
    responsible for propaganda in the raion or a povit executive of the
    organization. At the same time he joined the "Sokil" society in which he was
    very active in the Bicycle Section, and also became an "instructor in physical
    education". In the summer, while travelling in the villages of Boikivshchyna,
    he became acquainted with the terrain and the people. His knowledge of this
    area grew dramatically in 1935 when he became a representative of the Ukrainian
    publishers and helped distribute Ukrainian publications in the region.
    At the same time (1934-1935) Stepan, now 21 years old, joined the OUN
    (Organization of Ukrainian Nationalists). In the night of 4 September, 1939 he
    was arrested in connection with the activities related to events in Carpatho-
    Ukraine and sent to a concentration camp, Bereza Kartuzska, where he remained
    until the middle of September, or the beginning of the German-Polish war. His
    brother, Bohdan, who was arrested in Krakow, was being punished in Sambir jail.
    His pseudonym, "Khrin", also has origins in his activities in "Sokil" when he
    called himself Panko Khrin.
    With the arrival of the Soviet power, Stepan and his brother Volodymyr, with
    the help of Stepan Krenta, a teacher from the village of Lishchava Dolishna who
    was Inspector of Schools, assumed teaching positions in a Public School in the
    village Kuzmyna in Bircha region. At the same time, Stepan continued his
    conspiratorial activities as a Sub-raion leader.
    It was here that he married Maria Pysh (15 September, 1921-7 September, 1963),
    a village girl (married by Rev. Fedukevych in Krenta's house in Lishchava
    Dolishna). On 13 January, 1941 , a daughter was born, who was named Eleonora in
    honour of Stepan's mother , but called Lila, after her godmother Iryna
    Shumovska, who was called Lila by all. She is referred to in this way by her
    father, as well, in his very warm recollections about her. To this day she
    continues to live with this name.
  • Gość: darino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 17:53
    Bardzo dokładne opracowanie tematu - pozwolisz, że skopiuję na forum Bircza ?
    Z góry dziękuję !
  • 15.09.05, 22:24
    Przeczytałem gdzieś, że Roztoka (ta koło Kuźminy) słynęła z jakiejś cudownej
    ikony, i że był znanym miejscem pielgrzymkowym okolicznej ludności.
    Niestety nie mogę odnaleźć źródła tych wiadomości, czy możecie mi pomóc ?
    Pozdrawiam !


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 16.09.05, 17:11
    W poprzednim postcie pod tym tytułem zacytowałem kilka fragmentów
    dotyczących "polskiej polityki pogranicza" i relacji dotyczących ograniczaniu
    szkolnictwa z językiem ukraińskim.
    Dzisiaj ciąg dalszy /zaczerpnięty z życiorysu Bandery/ a dotyczących strajkow
    szkolnych młodzieży ukraińskiej
    The school campaign was carried out by the OUN as a retaliation measure against
    the cultural Polonisation policy and in order to protect the Ukrainian school-
    system and the national education and training of Ukrainian youth. This
    campaign consisted in the Ukrainian pupils in all the elementary and secondary
    schools at an appointed time demanding instructions in the Ukrainian language.
    As an indication of their protest against the Polish school law, they destroyed
    the Polish textbooks, tore down the Polish coat-of-arms from the walls of the
    classrooms, sang Ukrainian songs in unison, and refused to answer questions put
    by the teachers in Polish and to pray in this language. All the efforts on the
    part of the Polish school, administrative and police authorities to crush
    this "children's mutiny" proved unsuccessful. In their counter-actions the
    Polish authorities made themselves ridiculous in tire eyes of the population,
    for in some cases (as for instance in Sokal district) the police received
    orders from the authorities to arrest the schoolchildren and bring them before
    a court. Unbelievable scenes were enacted: incapable of keeping guard over 30
    schoolchildren who had been arrested, a Polish policeman, the "guardian of
    public law and order and safety," tied them together by means of a long chain
    and led them through the village, — turning his head away in shame and
    embarrassment before the gaze of passers-by.

    W opisywanym fragmencie nie przedstawiono niestety miejsc zdarzeń ani skali
    protestów szkolnych organizowanych jak sądzę przez młodzieżowe przybudówki OUN.
    To zresztą nie jedyna wada tego dokumentu.
    Darino - twoje posty o historii Kuźminy na F-Bircza są REWELACYJNE.
    wRESZCIE mozna dopowiedzieć historie walki o cerkiew w tej wsi.
    Pozdrawiam przed weekendem.
    Postaram sie jeszcze odezwać.
    A CZYTACZOWI - radzę i prosze włączyć się w dyskusję :)))
    Naprawdę nie gryziemy :))
  • Gość: darino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 17:46
    Zostały jeszcze lata wojny i początek powojennych - postaram się umieścić na
    forum przez weekend.
    Pozdrowienia !
  • 16.09.05, 23:08
    Witam Was serdecznie
    Piotrze i Darino poruszyliscie w ostatnich wypowiedziach temat wydarzen
    przedwojennych. Czekam na opisy wydarzen pierwszych lat wojny. W oczekiwaniu na
    nie pomyslalem, ze pozwole sobie wybiec troche w przyszlosc i zacytowac tekst
    dotyczacy wydarzen roku 1945:
    "W niedzielę 11 września 2005 r. we wsi Wierzchowiny koło Chełma odbyły się
    doroczne uroczystości żałobne nad mogiłą prawie 200 prawosławnych Ukraińców –
    mieszkańców tej wsi, zamordowanych 6 czerwca 1945 r. przez oddział Narodowych
    Sił Zbrojnych. W bieżącym roku przypadła 60. rocznica tej tragedii.
    Wierzchowiny są jednym z nielicznych miejsc na Chełmszczyźnie, gdzie wzniesiono
    pomnik na miejscu wiecznego spoczynku prawosławnych Ukraińców, którzy zginęli tu
    w latach 40-tych XX w. z rąk polskiego podziemia. Stojący obecnie na mogile w
    Wierzchowinach pomnik w kształcie anałoju z otwartą księgą oraz napisem w języku
    polskim i ukraińskim, wzniesiony został w 50. rocznicę zbrodni – w 1995 r. –
    staraniem prawosławnego arcybiskupa lubelskiego i chełmskiego Abla."

    www.cerkiew.pl/news.php?id=3420
    We wczorajszym poscie pisalem na temat nauczania jezyka rosyjskiego przy
    Cerkwiach. Jako pewna ilustracje proponuje do przeczytania tekst z Cerkiew.pl
    dotyczacy nauki j. rosyjskiego w Warszawie.

    www.cerkiew.pl/news.php?id=3434
    Zycze Wam milego weekendu
    R.
    P.S. Szkolnictwo na terenach II RP zamieszkanej przez mniejszosci to arcyciekawy
    temat, jakis czas temu cytowalem tu fragmenty tekstow dotyczace szkolnictwa
    bialoruskiego, z ciekawoscia zapoznalem sie z sytuacja na terenach scisle
    "ukrainomownych" i prosze o jeszcze:)
    I oczywiscie przylaczam sie do zapewnien Piotra - nie gryziemy;)
  • 20.09.05, 20:41
    Z linkowanego życiorysu Bandery wybrałem dziś fragment dotyczący polskich
    represji wobec Ukrainców /relacjonowanych według doniesień brytyjskiej prasy z
    lat 30-tyvch/ oraz "rewanżowego" zamachu na min.Pierackiego - w wyniku którego
    Banderę skazano na śmierć /wyrok zamnieniono na dozywocie/


    The dreadful terrorism of the punitive expeditions of the Polish army and
    police at that time occupied the headlines in the world press. The "Manchester
    Guardian" of November 22, 1935, commented at some length on the "pacification"
    measures and on Pieracki, who under the Skladkowski government (1930) was the
    police chief responsible for these measures and who later became Minister of
    the Interior. The same paper pointed out that the Ukrainians bad endured the
    Polish pressure with admirable passivity until extremist groups had finally
    begun to set fire to the estates of the Polish landowners. By way of
    retaliation, units of the Polish army and police had then raided Ukrainian
    villages and had arrested the farmers there at random and beaten them.
    The "Manchester Guardian" added that these operations had been carried out in
    secret but that there could now be no doubt whatever that these were the most
    drastic measures of oppression ever heard of in the history of the civilized
    world. The said paper emphasized that there was no exact information as to how
    many farmers had been beaten, but careful estimates assessed the number at
    about 10,000, all of whom had been innocent. As a result of the ill-treatment
    they had received, many of the farmers were ill in bed for weeks afterwards and
    some of them died of the injuries they had received.
    On December 3, 1935, the same paper stated that Minister Pieracki had been
    responsible for the "pacification" carried out in East Galicia in 1930, and
    that he had likewise been responsible for the "pacification" in the region of
    Lisko in 1931 and for that in Volhynia and Polissia in 1932, about which the
    Polish press, at the "Manchester Guardian" pointed out, had not mentioned a
    word. The paper added that his pacifying speeches were merely intended to
    conceal the atrocities, for which he and his government were responsible, from
    the rest of the world.
    In reply to the Polish measures of oppression Stepan Bandera organized a
    counter-campaign including an attempt on the life of the Minister of the
    Interior Pieracki. This was carried out successfully

    *) On June 15th, 1934, in Warsaw.
    by Matseyko*), a member of the OUN, who subsequently fled abroad. The Polish
    police thereupon carried out mass-arrests amongst the Ukrainian population and
    in the course of investigations discovered the headquarters of the OUN in the
    West Ukrainian territories. In 1934 Stepan Bandera was arrested and at the
    beginning of 1936 he was sentenced to death in Warsaw as being responsible for
    the entire activity of the UVO and OUN; this sentence was later commuted to
    imprisonment for life. In the autumn of the same year he was once more
    sentenced to imprisonment for life in Lviv.
  • 20.09.05, 20:45
    A "bussinesy" zagnały mnie ostatnio do lublina - niestety cerkiew korczminską w
    skansenie lubelskim widziałem tylko z okna pędzącego samochodu./tak dziwnie
    stojącą na cypelku nad szosą L-n - W-wa
    Może uda mi się ją wreszcie odwiedzić.
    Pozdrawiam - a podjęty przez Ciebie Radku wątek - będziemy drązyć.
  • 21.09.05, 07:16
    "SANOK. Kościół oddycha w pełni wtedy, kiedy pracują jego dwa płuca: wschodnie
    i zachodnie – powiedział podczas Kongresu Eucharystycznego proboszcz parafii
    grekokatolickiej w Komańczy Andrzej Żuraw. Podczas czterodniowego spotkania
    wierni wzięli udział w mszach odprawionych po łacinie i w obrządku bizantyjsko –
    ukraińskim.

    - Wschodnia liturgia Eucharystii jest dłuższa niż łacińska, sprawuje się ją
    najczęściej według kanonu św. Jana Złotoustego. Jest dużo śpiewów, nie używa
    się żadnych instrumentów muzycznych, kapłan kilkakrotnie błogosławi wiernych,
    którzy często żegnają się znakiem krzyża. W cerkwiach mamy duże ikonostasy, w
    liturgii zawsze używamy kadzidła, którym okadzamy ikony, często używamy
    wezwania "Hospodi pomyłuj". Komunię świętą przyjmujemy pod dwiema postaciami -
    tłumaczył zebranym różnice w liturgii ks. Ireneusz Kondrów, proboszcz parafii
    greckokatolickiej w Hłomczy koło Sanoka.

    Prawie dwugodzinna Eucharystia była sprawowana w dwóch językach, ukraińskim i
    polskim. Śpiewy prowadził kilkuosobowy chór z Mokrego koło Sanoka pod dyrekcją
    ks. Jana Hałuszki, proboszcza tamtejszej parafii greckokatolickiej.

    Na terenie południowo-wschodniej Polski od wieków żyją razem wierni obrządków
    rzymskokatolickiego i greckokatolickiego. - Dzięki transmisjom uroczystości
    kongresowych przez lokalną telewizję kablową, sanoczanie – w tym również
    obrządku wschodniego - mogli po raz pierwszy w swoich domach oglądać Świętą
    Liturgię. Dla grekokatolików było to duże święto i przeżycie, ponieważ ich
    Kościół dopiero się odradza, zdziesiątkowany w wyniku akcji "Wisła" i
    powojennych prześladowań przez reżim totalitarny – mówi o. Stanisław Glista
    probosz parafii franciszkanów w Sanoku.

    Dopełnieniem wspólnie sprawowanej Eucharystii była wystawa pt. "Eucharystia w
    sztuce", prezentująca obrazy i ikony o tematyce religijnej."
    www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/d2.asp?u_file=LLL%2ETXT

    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 21.09.05, 18:11
    Wydaje mi się Darino,że to kolejna dobra wiadomość z Sanoka.
    Widać że duchowni z tego miasta i mieszkańcy potrafią się o wiele
    lepiej "znaleść" od mieszkanców Przemyśla.
    Może to jednak Sanok będzie stolicą pojednania na Podkarpaciu ???
    Z tym że w przypadku kościoła greckokatolickiego - przypominam - to Kościół
    Katolicki. O ekumeniźmie można by tu w pełni mówić gdyby w uroczystościach
    uczestniczyli duchowni prawosławni z pieknej, sanockiej cerkwi przyzamkowej !!!
    Ciekawe tu jest wspomnienie dwóch, podsanockich ,współczesnych parafii -w
    Mokrem,Hłomczy i łemkowskiej Komańczy :)
    Pozdrawiam
  • 21.09.05, 18:34
    Cerkiew korczmińska znajduje się na miejscu, w Korczminie. Lubelska cerkiew
    greckokatolicka, to światynia translokowana z Tarnoszyna.
  • 21.09.05, 18:50
    arges napisał:

    > Cerkiew korczmińska znajduje się na miejscu, w Korczminie. Lubelska cerkiew
    > greckokatolicka, to światynia translokowana z Tarnoszyna.


    Dziękuję - oczywiście mój błąd. To kolejny dowód że szybkość pisania postu
    czasem rozmija się z jakością.
    Swoją drogą bardzo kusi mnie jesienna albo wiosenna wyprawa do 'Muzeum wsi
    lubelskiej" z ową cerkwią i zdaje się pobliskiego ogrodu botanicznego.
    A także kusi mocno urokliwość samego Lublina - szkoda że nawał obowiązków
    więził mnie ostatnio w granicach "interesów" i kilku knajp :(
    Czy może ktoś z internautów dałby tu coś na temat cerkwi lubelskich ???
    Pozdrawiam
  • 21.09.05, 18:43
    Witam
    Moze, pomimo problemow z Patriarchatem Kijowskim Cerkwi greckokatolickiej,
    wreszcie sprawa dialogu ruszy do przodu. Juz niedlugo wznowi swa prace
    katolicko-prawoslawna komisja teologiczna. Przynajmniej tak wynika z zapowiedzi
    kardynala Waltera Kaspera. Ta komisja zawiesila swa dzialalnosc jakis czas temu
    z powodu konfliktu wokol grekokatolikow. Obecne rozmowy nie beda dotyczyc tych
    kwestii, ale dogmatu o nieomylnosci papieza. Moze to dobry temat na poczatek?
    W ostatnich postach pisales Piotrze o wydareniach w miedzywojniu. W tych
    cytatach nacisk byl kladziony na dzialania panstwa polskiego. Niestety nie tylko
    organa panstwowe zachowywyaly sie karygodnie. Swoja ciemna karte mial tez w
    tamtych czasach Kosciol katolicki.

    "Do powiatu krasnystawskiego nie powinno się już nigdy wpuścić prawosławnego
    duchownego; powiat powinien zostać katolicki. Księżom trzeba ostro nakazać
    pilnować lepiej cerkwi niż parafialnego nawet kościoła i niech więcej oglądają
    się na wykorzenienie schizmy niż na swoje dochody, bo Bogu dzięki żaden z nich
    biedakiem w tym powiecie chyba nie jest.
    Takim wnioskiem dzielił się z biskupem lubelskim ks. Józef Widawski w piśmie
    przedstawiającym sytuację na styku prawosławia i obrządku łacińskiego.
    Rzymskokatolicki duchowny na początku 1920 roku wychodził z założenia, że należy
    zagarnąć maksymalnie dużo cerkwi i majątku cerkiewnego, aby pozbawić Cerkiew
    prawosławną, w razie jej odradzania się, podstaw bytowych"

    Ale trzeba tez oddac sprawiedliwosc niektorym hierarchom, ktorzy starali sie
    lagodzic takie praktyki.

    "Biskup Marian Leon Fulman podchodził z umiarem do takich wynurzeń. Widząc
    trudne położenie niektórych duchownych prawosławnych, będących od pokoleń
    mieszkańcami Lubelszczyzny, którzy pozostali na swoich placówkach, starał się
    przymykać oko, gdy któryś z księży rzymskokatolickich pozwalał na odprawianie
    nabożeństw i służenie Liturgii świętej"

    Cytaty pochodza z PP

    www.pporthodoxia.com.pl/artykul.php?id=977
    Pozdrawiam
    R.
    P.S. Ja rowniez, podobnie jak Darino prosze o jeszcze:))
  • 21.09.05, 19:08
    Korzystając z okazji "dopchania" się do kompa - kontynuuję cytować wybrane
    fragmenty z życiorysu S.Bandery /a później i Chrina/.
    Muszę tu jedno zaznaczyć - tak jak w wielu polskich opracowaniach często Ak czy
    NSZ jest często idealizowany - tak i tu ukraińscy autorzy pozwalają sobie
    przemilczać niewątpliwe niemieckie inspiracje ruchu nacjonalistycznego
    Ukraińców galicyjski. A pisząc np o taktyce walki UPA - przemilczają
    okrucieństwo /i oczywiste zbrodnie/tej armii wobec ludności cywilnej polskiej i
    ukraińskiej . Jest to szczególnie widoczne w studiowanych przeze mnie od
    pewnego czasu "litopisach UPA".
    A teraz ciekawy /moim zdaniem/ cytat z okresu m-wojennego :
    The Ukrainian Military Organization under the leadership of Colonel Evhen
    Konovalets did not limit its armed action merely to the West Ukrainian
    territories. Its liaison men also penetrated into the eastern territories of
    Ukraine, where they set up a network of resistance groups and even won
    supporters amongst the members of the officers' training school of the Red Army
    in Kyiv. It was the aim of the UVO to include a1l classes of the Ukrainian
    population in its activity in order to carry out a general armed insurrection,
    when the time was ripe. But the organizational structure of the UVO was not
    large enough to encompass the active participation of the masses. The Ukrainian
    youth followed the example of the older: generation of Ukrainian patriots, who
    had founded the "Union for the Liberation of Ukraine," the SVU, and now formed
    the "Union of Ukrainian Youth," the SUM. The discovery of these two underground
    organizations by the Russians led to mass-arrests and to the liquidation of the
    elite of the Ukrainian people.
    In the meantime the numerous secret nationalist groups and organizations in
    West Ukraine united and in 1929, at the First Congress of the Ukrainian
    Nationalists which took place in Vienna, founded the Organization of Ukrainian
    Nationalists, the OUN, and elected Colonel Evhen Konovalets, hitherto Head of
    the UVO, as chairman. The UVO was gradually assimilated in the military section
    of the OUN. The OUN owed its development and its strength to its founders,
    whose names 'uve have mentioned above, and in particular to Stepan Bandera,
    whose outstanding qualities as an organizer and a leader had a chance to
    develop to the full during the years 1928 to 1933. Since he was constantly in
    contact with Colonel Konovalets, who at that time was abroad, Stepan Bandera
    was able to realize the plan for the development and expansion of the national
    liberation movement which he and his closest co-workers had drawn up.
    Pozdrwawiam - namawiając jednocześnie do samodzielnego studiowania linkowanych
    przeze mnie /kilka postów wcześniej/ życiorysów obu Stepanów :)

  • 28.09.05, 14:33
    wiadomosci.onet.pl/1251016,2678,3,kioskart.html
    "Skoro już zobowiązanie do odrzucenia prozelityzmu nie jest problemem, jedynym
    trudnym postulatem pozostaje w praktyce złożenie przez Stolicę Apostolską
    zapewnienia, którego domaga się Partiarchat Moskiewski, że ograniczy
    działalność Kościoła greckokatolickiego do zachodniej Ukrainy, a ściślej do
    ludności polskiego pochodzenia na tych terenach. Obawiając się takiego
    porozumienia między Watykanem a Moskwą, głowa tego Kościoła, biskup większy
    Lwowa, kard. Lubomir Huzar, wyprzedził wydarzenia i stworzył fakt dokonany,
    przenosząc ostatnio swą oficjalną siedzibę do Kijowa, chociaż na wschodniej
    Ukrainie grekokatolików jest bardzo niewielu. Nie bez poparcia prezydenta
    Juszczenki kard. Huzar stara się przekształcić Kościół unicki na Ukrainie,
    gdzie dominuje prawosławie podzielone na „moskiewskie” i „kijowskie”, w
    ukraiński Kościół narodowy."


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 28.09.05, 22:48
    Dzieki Darino i za zdjecia i za dobry link. Nie przypuszczalem ze w
    "Przegladzie" moga byc publikowane tak ciekawe teksty. Niestety dzis nie
    podziele sie niczym nowym, a nawet nie bede sie rozpisywac poniewaz grypa
    okazala sie silniejsza i cale dnie spedzam w lozku:( Na szczescie jestem coraz
    bardziej "na chodzie" i pozwolilem sobie nawet zajrzec na net;)
    Pozdrawiam
    R.
  • 29.09.05, 11:29
    Z tego, co się orientuję, ludność pochodzenia polskiego na Ukrainie - nazwijmy
    to po imieniu - Polaków, skupia przede wszystkim Kościół Rzymskokatolicki, a
    nie Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka. Patriarchat Moskiewski obawia się
    wszelkich "innych", ponieważ prawosławie nie ma ugruntowanej pozycji w Rosji i
    na Ukrainie. PM buduje w Moskwie supermarkety, o czym wspominała GW, popi są
    wmieszani w liczne afery, a przymierze Putin - Aleksij jest zajwiskiem
    politycznym, a nie religijnym. Rosyjskie prawosławie jest skostniałe i nie
    odpowiada współczesnym realiom. UCGK nie jest Cerkwią narodową i nią nie
    będzie, bo jest otwarta na wszystkich!!! Ukraina jest/pragnie/powinna być
    cywilizowanym krajemm, a wolność religijna jest jednym z elementów
    demokracji!!! Rosyjskie siły religijno - polityczne nie powinny mieszać się w
    sprawy Ukrainy!!! Powszechnie wiadomo, że Ukraina nie jest terytorium
    kanonicznym Patriarchatu Moskiewskiego, a Moskwa jest córką Kijowa, a nie na
    odwrót!!! Mam nadzieję, że obecny Papież będzie godnym następcą Jana Pawła II i
    nie ulegnie podszeptom putinowsko - aleksijowskim. Oczywiście jestem za
    pojednaniem kaotolicko - prawosławnym, ale na drodze prawdy i sprawiedliwości,
    a nie gry politycznej i krzywdzących ustępstw. W sprawch tej ekumenii powinien
    przede wszystkim zabierać głos papież rzymski i patriarcha Konstantynopola i
    wtedy zobaczymy, że problemy tworzy głównie rosyjskie prawosławie.
  • 29.09.05, 20:01
    Witam serdecznie!!!
    Przyznaję że nie bardzo rozumiem ów cytowany przez Darino tekst.
    Po pierwsze - nie ma potrzeby przekształcać Ukrańskiej Cerkwi Grecko-
    kataolickiej w kościół narodowy - bo moim zdaniem - cerkiew unicka w Polsce
    zawsze takim kościołem była. Inaczej - jako niezbyt udana "inicjatywa" Unii
    brzeskiej nie przetrwałby "burz dziejowych". To własnie narodowość tego
    kościoła pozwoliła mu przetrwać - bez cerkwi greckokatolickiej - jest
    wielce prawdopodobne - albo Ukraińcy uklegliby "zmoskwiceniu" albo latynizacji
    i zaasymylowaniu.
    Przepraszam za "przenaukowioną wypowiedź" i nutkę polemiczną wobec "argesa".
    Radku - życzę duuuzo zdrowia!!!!!!! - nie daj się "bidzie" - namawiam na
    czosnek, syrop cebulowy, herbatkę lipową , sok malinowy i .... grzane piwo -
    chorobę trzeba wygnać precz :)))
    A mnie znów jesienne wędrówki wyrwały z forum - ale szybko wracam.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 29.09.05, 20:17
    Po drugie czytając poniższy cytat - nie wiem - śmiać się czy płakać - rownie
    dobrze stalinowsko - putiniowska cerkiew mogła by żądać ograniczenie
    działalności UCGK tylko do Tatarów krymskich :). A oto ów cytat :
    "jedynym trudnym postulatem pozostaje w praktyce złożenie przez Stolicę
    Apostolską zapewnienia, którego domaga się Partiarchat Moskiewski, że ograniczy
    działalność Kościoła greckokatolickiego do zachodniej Ukrainy, a ściślej do
    ludności polskiego pochodzenia na tych terenach."
    Albo dziennikarz coś sobie pomylił - albo mamy doczynienia z wyjątkowo głupim
    żądaniem - Zagłoba w tym momencie zaproponował by Moskalowi-patriarsze
    przysłowiowe "inflanty"
    Pzdr - Zycze zdrowia Radku :)
  • Gość: diakon Piotr UKGK IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.05, 14:35
    Witam bardzo serdecznie!

    Nie mam niestety czasu nawet przeczytac najnowszych wypowiedzi, wiec
    tylko trzy punkciki:

    1) Cerkwi w Lublinie mamy razem 5:
    a)prawoslawna katedre Przemienienia
    Panskiego z XVII w. (ul. Ruska),
    b)parafialna cerkiew greckokatolicka Narodzenia NMP (zbud. w XVIII w. w
    Uhrynowie, przeniesiona do Tarnoszyna na pocz. XX w., do Lublina w latach 90-
    ych) w skansenie przy al. Warszawskiej,
    c)dawna grecka prawoslawna cerkiewke Narodzenia NMP z konca XVIII w. (po I
    wojnie przemianowana na kosciol rzym. kat. sw. Jozafata) - ul. Zielona,
    d) cmentarna kaplice prawoslawna Niewiast Niosacych Wonnosci z pocz. XX w.
    na cmentarzu przy ul. Lipowej,
    e) kaplice Podwyzszenia Krzyza Sw. przy Prawoslawnym Domu Opieki Spolecznej
    na ul. Dolinskiego (przelom II/III tysiaclecia), stanowiaca jednoczesnie
    cerkiew ukrainskiej spolecznosci prawoslawnej Lublina.
    Do tego kosciol sw. Trojcy na Zamku z bizantyjsko-ruska polichromia z czasow
    Jagielly...

    Warto zobaczyc!

    2) 12.X zdaje egzamin doktorski z historii Polski XIX w., a 13.X (czwartek)
    o godz. 12.30 w sali 110 starego gmachu KUL przy al. Raclawickich 14 rozpocznie
    sie publiczna obrona mej pracy doktorskiej "Dzialalnosc biskupa Ferdynanda
    Ciechanowskiego a ksztaltowanie tozsamosc koscielnej grekokatolikow diecezji
    chelmskiej w latach 1810-1830".

    Zapraszam!

    3) Zdjecia ze wspomnianego wczesniej swieta grekokatolikow rzeszowskich -
    Zasniecia NMP - mozna obejrzec na stronie Archidiecezji. Podaje link
    bezposredni:
    cerkwa.net/2005-08-28r/2005-08-28r.htm
  • 02.10.05, 23:15
    "Rzesze pielgrzymów oblegały dziś - Łopienkę - religijne serce Bieszczadów.

    Ta położona w pobliżu Cisnej, dzika dolina z samotną cerkwią, przyciąga
    niezwykłą historią tego miejsca i legendą Matki Boskiej Łopieńskiej. Turyści,
    dawni i obecni mieszkańcy okolicznych wsi, przybywają tam właśnie początkiem
    października. Chcą w ten sposób nawiązać do tradycji przedwojennych
    greckokatolickich odpustów, które gromadziły nawet kilkanaście tysięcy osób.
    Tak jak przed laty, najwierniejsi pielgrzymi przybywają do tego niedostępnego
    miejsca na piechotę, pokonując okoliczne szczyty, błota i potoki.
    Wiele osób trafia tu modląc się o uzdrowienie, tak jak pani Elżbieta, która
    modli się do Matki Boskiej Łopieńska o przywrócenie wzroku. Magnesem jest
    również sama świątynia, która stała się symbolem historii Bieszczadów. Położona
    w niegdyś gęsto zamieszkałej, a później wysiedlonej dolinie, najpierw popadła w
    ruinę, by wznieść się na nowo dzięki morderczej pracy garstki zapaleńców. Teraz
    staje się bieszczadzką Jasną Górą, do której ciągną nie tylko wierzący.
    Dzisiejszy odpust był również podziękowaniem przewodników turystycznych i
    ratowników GOPR za bezpieczny sezon w górach.
    Wnętrze świątyni kryje dziś już tylko kopię obrazu Matki Boskiej Łopieńskiej,
    wywiezionego po wojnie do Polańczyka. Cudowna ikona przyciągała przed wojną
    wiernych z całych Karpat."
    tvp.pl/400,20051002251647.strona


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 04.10.05, 16:48
    Witam.
    Z uwagą przeczytałem linkowane przez Radka teksty na temat prawosławia
    lubelskiego i tamtejszych patrafii.
    Kompletnie nie znałem ich historii. Do tej pory Lublin kojarzył mi sie z KUL,
    UMCS, Zamkiem, Starówką i bramą krakowską - a tu proszę :))
    No i okazuje sie że skansenowa cerkiewka nie jest osamotniona w
    swej "wschodniości kultu" :)
    Księdzu Piotrowi gratuluję i ... trzymam kciuki - dawno nie byłem na stronie
    internetowej tamtejszej parafii. Czy będzie tam coś nowego do poczytania ???
    Łopieńka - nie byłem tam jeszcze - teraz musi być tam pięknie - gdy buki
    czerwienieją :)
    Ale trudno ją uznac za znaczące miejsce wspołczesnych grekokatolików
    bieszczadzkich - tu jednak Radoszyce /z cudownym zródełkiem/, Komancza i
    Ustrzyki Dolne mają decydujące znaczenie. Bieszczadzkie miejsca kultu
    prawosławia - to chyba też głownie Komańcza, Zagórz i Sanok.
    A jako miejsce kultu Ikon maryjnych - ja bardzo cenię Polańczyk i
    Co nie znaczy że podziwiam Łopieńki - głownie za wytrwałość "odbudowniczych" -
    kiedyś był wręcz pomysł stworzenia tam "wioski turystycznej" - czegoś w rodzaju
    zywego skansenu.
    I na koniec jeszcze jedno - będąc ostatnio na Ukrainie miałem przyjemność
    poznać potomka Łemków z Woli Michowej. Ma on krewnych rozrzuconych od
    podprzemyskiego Hurka po Legnicę i Trzebiatów.
    Bardzo się zdziwił gdy się pochwaliłem swymi eskapadami w tamtym terenie.

    Pozdrawiam jak zawsze serdecznie
  • 04.10.05, 16:58
    Dopowiem tylko - współczesne, "łacińskie" miejsca kultu w Bieszczadach z
    pięknymi Ikonami - to własnie Polańczyk i Jasień pod Ustrzykami Dolnymi /z
    kopią Ikony MB Rudeckiej.
    I coś jeszcze z innej "beczki" - własnie teraz w TV mówią o ewentualnym
    przezywciężeniu celibatu w KK :) - czyżby wracał dylemat Bł.Ks. Kowcza ??? -
    tym w razem w ramach K Rz-katolickiego ???
  • 04.10.05, 17:47
    Istotnie padła taka propozycja. Nie sądzę aby uzyskała obecnie jakiś oddzwięk,
    ale krople drążą skałę ...


    --
    forum gminy Bircza i okolic
  • 04.10.05, 23:25
    Witam Was serdecznie
    Co prawda jestem "na chodzie" juz od poniedzialku, ale obowiazki spowodowaly, ze
    czesc pracy musialem wziac do domu. Stad opoznienie w pisaniu postow:) Do
    ostatnich wypowiedzi odniose sie jutro, a dzis zalinkuje tylko tekst dotyczacy
    100-lecia parafii na warszawskiej Woli. Niestety stan zdrowia nie pozwolil mi w
    uczestnictwie wiec, podobnie jak Wy, jestem "skazany" na przekaz fotograficzny.

    "W niedzielę, 2 października na warszawskiej Woli uroczyście świętowano
    jubileusz 100 lecia cerkwi parafialnej św. Jana Klimaka.. "

    www.cerkiew.pl/news.php?id=3503
    Pozdrawiam
    R.
  • 05.10.05, 21:25
    Witam!
    Pozostaje tylko pogratulować Tobie Radku i Twoim współwiernym rocznicy.
    Pisaliśmy tu już kiedyś że na los Cerkwi Prawosławnej poważny wpływ miały
    zabory i pozaborowe /w moim mniemaniu częściowo uzasadnione/ działania
    rewindykacyjne łacinników. Można na ten temat poczytać też w linkowanej przez
    Ciebie historii prawosławia lubelskiego - jest tam i o wyburzeniu cerkwi i
    brutalnemu zamienianiu ich na koscioły :(
    Oj kusi mnie ten Lublin do dokładnej penetracji śladami cerkwi :)
    Może bliżej wiosny kiedy ogród botaniczny i skansen zazieleni sie po
    wiosennemu :)
    A ja w ostatni weekend odwiedziłem niezwykle barwne okolice Słonnego i
    Piątkowej Ruskiej - ubarwione już czerwienią buków.
    A najbliższy weekend to pewno magura Wątkowska i bogate w cerkiewki okolice
    Bartnego, Bodaków i Małastowa :)
    Ale o tym skrobne coś po niedzieli /jeśli wyprawa sie uda/
    Pozdrawiam jak zawsze......
  • 05.10.05, 21:39
    W dzisiejszym poscie chcialbym odniesc sie do wypowiedzi Argesa. Mialem
    odpowiedziec wczesniej, ale zlozylo sie inaczej.
    Arges napisales:

    "Z tego, co się orientuję, ludność pochodzenia polskiego na Ukrainie - nazwijmy
    to po imieniu - Polaków, skupia przede wszystkim Kościół Rzymskokatolicki, a
    nie Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka. Patriarchat Moskiewski obawia się
    wszelkich "innych", ponieważ prawosławie nie ma ugruntowanej pozycji w Rosji i
    na Ukrainie. PM buduje w Moskwie supermarkety, o czym wspominała GW, popi są
    wmieszani w liczne afery, a przymierze Putin - Aleksij jest zajwiskiem
    politycznym, a nie religijnym. Rosyjskie prawosławie jest skostniałe i nie
    odpowiada współczesnym realiom. UCGK nie jest Cerkwią narodową i nią nie
    będzie, bo jest otwarta na wszystkich!!! Ukraina jest/pragnie/powinna być
    cywilizowanym krajemm, a wolność religijna jest jednym z elementów
    demokracji!!! Rosyjskie siły religijno - polityczne nie powinny mieszać się w
    sprawy Ukrainy!!! Powszechnie wiadomo, że Ukraina nie jest terytorium
    kanonicznym Patriarchatu Moskiewskiego, a Moskwa jest córką Kijowa, a nie na
    odwrót!!! Mam nadzieję, że obecny Papież będzie godnym następcą Jana Pawła II i
    nie ulegnie podszeptom putinowsko - aleksijowskim. Oczywiście jestem za
    pojednaniem kaotolicko - prawosławnym, ale na drodze prawdy i sprawiedliwości,
    a nie gry politycznej i krzywdzących ustępstw. W sprawch tej ekumenii powinien
    przede wszystkim zabierać głos papież rzymski i patriarcha Konstantynopola i
    wtedy zobaczymy, że problemy tworzy głównie rosyjskie prawosławie"

    Faktycznie ten fragment dotyczacy ograniczenia dzialalnosci Kosciola
    greckokatolickiego do ludnosci pochodzenia polskiego jest malo sensowny, ale
    mozna to chyba zlozyc na karb bledu w tekscie z "Przegladu". Natomiast nie da
    sie zaprzeczyc, ze Kosciol greckokatolicki jest obecny przede wszystkim w
    zachodniej czesci Ukrainy. Mysle, ze Cerkiew prawoslawna obawia sie
    "dzialalnosci misyjnej" na terenach wschodnich. Pewnie takie obawy sa
    bezpodstawne, ale jak wiesz sytuacja ukrainskiej Cerkwi prawoslawnej jest bardzo
    niewesola. Nie jest jednak tak jak piszesz, ze Cerkiew nie ma ugruntowanej
    pozycji (sumujac wszystkie organizmy wiernych jest wiecej niz grekokatolikow).
    Niestety wierni sa podzieleni miedzy trzy organizmy bedace w stosunku do siebie
    raczej niechetne. Komplikuje to stosunki nie tylko z grekokatolikami, ale
    rowniez z innymi Cerkwami prawoslawnymi na swiecie. Jedyna uznana przez Koscioly
    lokalne Cerkwia jest Cerkiew Patriarchatu Moskiewskiego.
    Oczywiscie zgodze sie z Toba, ze Ukraina, podobnie zreszta jak Bialorus powinny
    miec swoje Cerkwie niezalezne od PM. Jest jednak pewne "ale". Nie ma szans na
    autokefalie w konflikcie z PM. Smutne, ale prawdziwe. Rowniez Patriarcha
    Konstantynopola uznaje Ukrainska Cerkiew Prawoslawna Patriarchatu Moskiewskiego.
    Patriarcha Konstantynopola jest jedynie "pierwszym wsrod rownych". Jest to
    patronat honorowy, nie majacy wplywu na inne autokefalie.
    Piszac, ze jest to dobry tekst mialem na mysli zupelnie inne jego fragmenty niz
    ten o grekokatolikach, mowiace np. o nieomylnosci papieza. Dla obecnych czasow
    chyba byloby dobrze zeby i katolicy i prawoslawni wspolnie dawali Europie
    swiadectwo Prawdy. Przeciez o to w tym dialogu chodzi. A polityka, no coz.... W
    ogole nie powinna miec wplywu na sprawy duchowe, ale jak jest to niestety mamy
    okazje od czasu do czasu zobaczyc:(
    Mam nadzieje, ze udalo mi sie chociaz troche przyblizyc swoje poglady na ten temat.
    A na deser proponuje poczytac ciekawy watek z forum Bialystok. Kiedys
    rozmawialismy na temat Bialorusinow-katolikow i ktos wlasnie poruszyl ten temat.

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=29831136
    Milego czytania:)
    R.
  • 05.10.05, 21:40
    Tak dlugo pisalem swoj post, ze zdazyles mnie Piotrze ubiec z wypowiedzia:)
  • 06.10.05, 17:15
    wolf_wwa napisał:

    > Tak dlugo pisalem swoj post, ze zdazyles mnie Piotrze ubiec z wypowiedzia:)


    No cóż - po dwóch latach pogaduch można już mówić o łączności
    telepatycznej :)))

    Posurfowłem trochę po stronach internetowych Ukraińców w Polsce /pieknie
    linkowanych we wstępie do forum Bircza - brawo Darino - chociaż nas też
    linkowałeś i ... przestałeś :(/ Byłem też na stronach parafii greckokatolickich
    we Wrocławiu, Olsztynie, Gdańsku i Zielonej Gorze.A i Przemyslu oczywiście.
    Cóz - ten Kościół jest z pewnością oparciem dla mniejszości ukraińskiej i
    spełnia moim zdaniem cechy kościoła narodowego :) /w najlepszym oczywiście tego
    słowa znaczeniu .
    Naocznie natomiast stwierdziłem że na Ukrainie Kościół rzymsko-katolicki jest
    ostoją polskości - i nie mam o to żadnych pretensji.
    W szeregu odwiedzanych kościołach nawet ogłoszenia o kolejności sprzątania
    kościoła są tam po polsku.
    Znacznie gorsze wrażenia mam po ostatnich wieściach z Litwy.
    Chociażby po wiadomościach z aferą wokół obrazu Miłosierdzia Bożego przemoca
    zabranego z wileńskiego koscioła odwiedzanego przez Polaków.
    Ponoć zaborczość litewskiego biskupa-nacjonalisty tłumiona była za JPII.
    Wogóle wygląda na to że na Litwie wykształcił się podział na kościół
    mniejszości Polskiej i kościół większość litewskiej. Co wiąże się zresztą z
    ustawodawstwem litewskim o ochronie ich języka i przymusowe "litwinizacji" np
    nazwisk polskich.
    Chwała Bogu ,że nie ma takich antagonizmów na Ukrainie.
    Pozdrawiam jak zawsze....

  • 06.10.05, 21:55
    Witam
    Pewnie pojde za Twoja rada i zapoznam sie ze stronami parafii grekokatolickich.
    Jak dotychczas widzialem tylko sajt warszawskiej parafii. W zwiazku z tym mam
    prosbe o linki:)
    A mowiac powazniej to sytuacja na Litwie (znana mi tylko z mediow) nie wyglada
    ciekawie. Tak jak piszesz Piotrze sprawa nie dotyczy tylko Kosciola. Problemy
    maja polskie szkoly, sa klopoty z pisownia nazwisk. W porownaniu z tym sytuacja
    na Ukrainie wyglada bardzo dobrze, ale wyglada tez calkiem niezle na Bialorusi.
    Do momentu rozpoczecia klopotow z ZPB polska mniejszosc miala naprawde duzo
    swobody. Ilosc szkol z jezykiem polskim rowniez jest imponujaca. Nie wiem jak
    teraz, ale podejrzewam ze w tej materii dalej jest niezle. I pewnie po tej
    zawierusze dalej tak pozostanie.
    Troche mnie zabolalo gdy w czasie konfliktu wokol ZPB bardzo podnoszono w
    naszych mediach jak zle jest bialoruskim Polakom. Nie jest to do konca prawda.
    Cieszy mnie bardzo, ze pomimo istnienia na polskiej scenie politycznej grupki
    "wyznawcow" ligi i pewnego ksiedza z Torunia ogol spoleczenstwa ma coraz lepszy
    stosunek do mniejszosci (na przekor wynikom cytowanych przeze mnie badan).
    Chociaz unikam tutaj nawiazywania do biezacej polityki to wspomne tym razem o
    wynikach wyborow parlamentarnych w Polsce, wskazuja one jasno, ze nie ma na
    polskiej scenie politycznej duzo miejsca dla radykalow.
    Mam tylko nadzieje, ze moj optymizm nie jest przedwczesny.
    Przepraszam, ze dzisiejszy post jest troche chaotyczny, ale chcialem podzielic
    sie jak najwieksza iloscia przemyslem
    Pozdrawiam
    R.
  • Gość: darino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 07:50
    Witajcie !
    Od dłuższego czasu planuję przeorganizowanie linków w nagłówku forum Bircza -
    link do tego wątku na pewno powróci :)))
    Ciągle jednak brakuje mi czasu. Mam nadzieję, że długie, jesienne wieczory
    wpłyną pozytywnie na jakość mojej pracy na forum :)))
    Pozdrawiam !
  • Gość: diakon Piotr UKGK IP: 212.182.32.* 07.10.05, 21:18
    Na dni, o ktorych w temacie, przewidziana jest tzw. ukrainska jesien w naszym
    miescie, a w jej ramach m.in. ciekawa sesja o sztuce sakralnej pogranicza
    polsko-ukrainskiego na Lubelszczyznie.

    Ale o tym dalej - po 1700-ym "postingu".
  • 07.10.05, 21:18
    Witam
    Przed weekendem mam dla Was garsc cytatow z tekstu znalezionego na Onecie.
    Pochodzi on z "Nowego Panstwa"

    "Część władyków ukraińskich przyjęła unię z Rzymem (1596) i uznała prymat
    papieża, co dało początek Kościołowi unickiemu (zwanemu od 1774 roku
    greckokatolickim lub od niedawna Ukraińskim Kościołem Katolickim). Właśnie ten
    krok zapoczątkował zawieruchę religijną na ziemiach ukraińskich, która trwa do
    dziś. Pogłębiło ją jeszcze włączenie Kijowa do Rosji (1686) i podporządkowanie
    metropolii kijowskiej patriarchatowi moskiewskiemu. Od tej pory większość
    prawosławnych na Ukrainie jest wiernymi rosyjskiego Kościoła prawosławnego,
    grekokatolicy zaś pozostają pod jurysdykcją Stolicy Apostolskiej"

    "Na fali tych nastrojów kijowski metropolita rosyjskiej Cerkwi prawosławnej
    Filaret, skompromitowany zresztą współpracą z KGB i wcześniejszym wspieraniem
    akcji rusyfikacyjnej na Ukrainie, poparł inicjatywę wyjścia znacznej części
    wiernych z dotychczasowych struktur Cerkwi rosyjskiej. Za nieposłuszeństwo synod
    biskupi wyklął go i mianował na jego miejsce wiernego Moskwie Wołodymyra.
    Dalszy rozwój wydarzeń pokazał, że Filaret wcale nie był na przegranej pozycji.
    Wręcz przeciwnie. Wkrótce uzyskał poparcie ówczesnego prezydenta Ukrainy Leonida
    Krawczuka, który w zjednoczonym ukraińskim prawosławiu widział narzędzie
    wzmocnienia niepodległości kraju. Przy dyskretnym wsparciu władz Filaret
    powołał, obejmujący dziś około 25 procent ludności, Ukraiński Kościół
    Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego (UKP PK), a w lecie 1992 roku ogłosił jego
    “zjednoczenie” z Kościołem autokefalicznym. Zresztą to ostatnie posunięcie
    przyczyniło się do dodatkowych zawirowań w prawosławnym życiu Ukrainy, gdyż
    metropolita autokefaliczny Mstysław uznał akt “zjednoczenia” za nieważny"

    "W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych Kościoły na Ukrainie, zamiast
    koncentrować się na działalności duszpasterskiej i społecznej, marnowały energię
    na konflikty. Cerkwi autokefalicznej oraz UKP PK zabrakło zdolności
    organizacyjnych. Intrygi i podziały bulwersowały opinię publiczną. Hierarchowie
    zmieniali przynależność religijną jak rękawiczki, a niektórzy z nich należeli
    nawet do trzech jurysdykcji jednocześnie. Taki rozwój wydarzeń sprzyjał
    rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, kreującej się na ofiarę ambicji zwierzchników
    pozostałych Cerkwi. Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego
    apelował do władz świeckich o uspokojenie nastrojów w kraju, a wiernych wzywał
    do pozostawania w imię jedności w strukturach UKP PM lub wstępowania do nich.
    Inicjatywy te, na tle zachowań pozostałych Kościołów, robiły dobre wrażenie"

    "Czy pod nową władzą narodowy Kościół Ukrainy ma szansę powstać? Wątpliwe, mimo
    sympatii, jaką dla tej inicjatywy żywi patriarcha Konstantynopola. Trudno sobie
    wyobrazić poparcie dla takiej struktury autokefalicznych Kościołów
    prawosławnych, zwłaszcza że sprzeciwia się temu Cerkiew rosyjska, najliczniejsza
    i najbogatsza w świecie prawosławnym. Trwające odrodzenie religijne na Ukrainie
    będzie więc kanalizowane w różne nurty, a spory religijno-polityczne jeszcze nie
    raz staną na drodze spokojnego, dynamicznego rozwoju tego państwa"

    wiadomosci.onet.pl/1252549,1292,1,kioskart.html
    Zycze milej lektury i pogodnego weekendu
    R.
  • Gość: diakon Piotr UKGK IP: 212.182.32.* 07.10.05, 21:21
    PROGRAM UKRAIŃSKIEJ JESIENI W LUBLINIE
    13-16 PAŹDZIERNIK 2005
    13 października 2005, czwartek
    Lublin - Pałac Czartoryskich, Plac Litewski 2
    11:00 - Otwarcie konferencji pt.: ”Sztuka Sakralna Pogranicza Polsko-
    Ukraińskiego na Lubelszczyźnie”
    Lublin - Instytut Europy Środkowo – Wschodniej, ul. Niecała 5
    Wystawa fotografii Krzysztofa Wasilczyka z Lublina: „Przebudzenie
    wędrującej świątyni”
    14:00-18:00 - Prezentacja sztuki sakralnej pogranicza polsko-ukraińskiego na
    Lubelszczyźnie:
    ikonografia, sztuka cerkiewna, architektura - wystąpienia, dyskusje,
    wnioski, pytania.
    Ekspozycja książek oraz płyty multimedialnej „Ikona i muzyka
    cerkiewna”.
    19.00 - Nieszpory (Cerkiew Narodzenia NMP w Lublinie, Al. Warszawska, 84)
    14 października 2005, piątek
    Lublin - Instytut Europy Środkowo-Wschodniej, ul. Niecała 5
    Wystawa fotografii Krzysztofa Wasilczyka z Lublina: „Przebudzenie wędrującej
    świątyni”
    09:00-13:00 - Prezentacja sztuki sakralnej pogranicza polsko-ukraińskiego na
    Lubelszczyźnie:
    ikonografia, sztuka cerkiewna, architektura - wystąpienia, dyskusje, wnioski,
    pytania.
    Ekspozycja książek oraz płyty multimedialnej „Ikona i muzyka cerkiewna”.
    15 października 2005, sobota
    Lublin - Trybunał Koronny, Rynek 1
    Wystawa fotografii Romana Małka i Iwana Jasnija z Kijowa:
    „Współczesna Ukraina w Obiektywie”
    16:00 - Panel z udziałem przedstawicieli władz nt. „Rola Lubelszczyzny w
    przemianach na Ukrainie”
    Specjalnie dla gości wystąpią aktorzy Teatru im. Marii Zańkowećkoji ze Lwowa ze
    sztuką w reż. W. Sikorskiego, pt: „ART.”
    /na konferencję i występ teatru wstęp jest wolny, jednak liczba miejsc jest
    ograniczona/
    Lublin - Centrum Kultury, ul. Peowiaków 12
    19:30 - koncert młodzieżowych zespołów rockowych :
    „Inkanabuła” ze Lwowa oraz „Karna” z Iwano-Frankowska
    16 października 2005, niedziela
    Archikatedra Lubelska:
    10:00 - Liturgia w obrządku wschodnim z udziałem hierarchów Kościoła rzymsko- i
    greckokatolickiego.
    Trybunał Koronny, Rynek 1
    Wystawa fotografii Romana Małka i Iwana Jasnija z Kijowa: „Współczesna Ukraina
    w Obiektywie”
    Chatka Żaka-Mała Scena, ul. Radziszewskiego 16
    16:00 - Przegląd filmów ukraińskich: „Mamaj”, "Ne skorenyj"
    Po przeglądzie wystąpi zespół pieśni etnicznych „Seluky”; Lublin – Kijów

    Organizatorzy: Parafia Greckokatolicka w Lublinie, Fundacja Kultury Duchowej
    Pogranicza, Kancelaria Prezydenta Miasta Lublin
  • Gość: diakon Piotr UKGK IP: 212.182.32.* 07.10.05, 21:25


    Z A P R O S Z E N I E



    Serdecznie zapraszam do udziału w międzynarodowej konferencji pt.: „Sztuka
    sakralna pogranicza polsko-ukraińskiego na Lubelszczyźnie”, zaplanowanej na ﷯13﷯ –
    14 października 2005 roku w Lublinie.
    Planowana sesja jest poświęcona dziedzictwu sztuki cerkiewnej na
    Lubelszczyźnie, obszarze leżącym na styku kultury Wschodniej i Zachodniej,
    gdzie przez wieki tradycja bizantyjska i łacińska przeplatały się wzajemnie.
    Jednak historia, która tu się dokonywała pod koniec XIX i przez niemal cały XX
    wiek, zaskoczyła wszystkich swym upraszczającym pojmowaniem otaczającej
    rzeczywistości, ukazała jeżeli nie pełną ignorancję, to przynajmniej bardzo
    brutalne ustosunkowanie się do zjawisk kulturowych, które nie wpisywały się w
    ramki różnych formacji ideologicznych. Wiele cennych dzieł architektury i
    ikonografii z niewiadomych powodów dewastowano i niszczono, albo zupełnie
    starto z oblicza ziemi, chociaż tworzyły harmonijno-estetyczną sylwetkę wielo-
    kulturowego pogranicza.
    Powyższa konferencja stawia sobie zatem za cel:
    · pokazanie wartości wspólnego dziedzictwa kulturowego na obszarze
    przenikania się kultury wschodniej i zachodniej;
    · integrację społeczności regionów leżących na styku kultury
    bizantyjskiej i łacińskiej poprzez rzetelną wiedzę;
    · przekazanie interdyscyplinarnych wyników badań przeprowadzonych na
    architeturze i ikonografii sakralnej w zakresie technologii wykonania;
    · ustalenie cech stylistycznych, właściwych dla różnych ośrodków sztuki
    cerkiewnej i konkretnych obiektów kultowych oraz ikonograficznych;
    · analiza porównawcza technologii architektonicznych i malarskich;
    · przedstawienie kilku wariantów scenariuszy wyposażenia drewnianych
    cerkwi zabytkowych;
    · poznanie i wdrożenie najnowszych technologii konserwatorskich;
    · typowanie obiektów do badań specjalistycznych potrzebnych przy
    translokacji.


    Wdzięczny za życzliwość i wszelkie dobro,



    ks. Stefan Batruch




    Szczegółowy program konferencji



    Dzień pierwszy

    Czwartek 13.10.2005

    11.00 Uroczyste otwarcie konferencji
    (Pałac Czartoryskich, Plac Litewski 2, Sala Konferencyjna)

    Wystąpienia inauguracyjne:

    H. Landecka – Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków
    R. Walczak – Wiceprezes Oddziału PAN w Lublinie
    M. Łesiów – Przewodniczący Komisji Polsko-Ukraińskich Związków Kulturowych
    Oddziału PAN w Lublinie
    J. Adamowski – Dyrektor Instytutu Kulturoznawstwa, UMCS
    K. Klauza - Kierownik Katedry Teologii Ikony, KUL

    A. Kurowski – Wojewoda Lubelski
    Wyróżnienia dla prekursorów w ochronie dziedzictwa sztuki cerkiewnej na
    pograniczu polsko-ukraińskim
    R. Brykowski (Warszawa)
    J. Tur (Rzeszów)
    J. Górak (Lublin)
    J. Mowczan (Lwów)

    12.00 – Poczęstunek (Sala Kominkowa)

    14.00 Sesja naukowa (Instytut Europy Środkowo-Wschodniej ul.Niecała 5, Sala
    Konferencyjna)
    14.00 – Malarstwo XIV – XVIII wieku dawnej Diecezji Chełmskiej Kościoła
    Wschodniego (W. Ałeksandrowycz, Lwów-Warszawa)
    14.10 – Ukraińskie ikonostasy XVI-XVIII wieku na terenie dawnej
    Rzeczypospolitej (M. Janocha, Warszawa)
    14.20 – O ochronie zabytków sztuki cerkiewnej(J. Tur, Rzeszów)
    14.30 – dyskusja
    14.55 – przerwa

    15.00 – O architekturze słów kilka (M. Smoktunowicz, Warszawa)
    15.10 – Cerkiew p.w. Narodzenia NMP z Lublina (translokowana z Tarnoszyna) w
    kontekście rozwoju drewnianej architektury cerkiewnej (E. Zawałeń, Przemyśl)
    15.20 – dyskusja
    15.45 – przerwa na kawę

    16.30 – Mądrość Boża jako Niepokalane Poczęcie NMP w sztuce pogranica (E.
    Rybałt, Lublin-Warszawa)
    16.40 – Losy cerkwi na terenie pogranicza polsko-ukraińskiego (M. Kaniewska,
    Warszawa)
    16.50 – dyskusja
    17.15 – przerwa

    17.30 – Unicka Diecezja Chełmska w XVII wieku w świetle przekształceń
    terytorialnych i ustrojowych (A. Gil, Lublin)
    17.40 – Duchowieństwo parafii greckokatolickiej w Tarnoszynie (W. Bobryk,
    Siedlce)
    17.50 – Skutki ekspatriacji dla kulturowej sytuacji pogranicza (R. Kabaczij,
    Cherson-Preszow)
    18.00 – dyskusja

    19.00 – Nieszpory (Cerkiew Narodzenia NMP w Lublinie, Al. Warszawska 84)



    Dzień drugi

    Piątek 14.10.2005

    9.00 – Zbiory cerkiewne w muzeach lwowskich przełomu XIX i XX wieku.
    (W.Deluga, Warszawa)
    9.10 – Konserwacja cmentarzy na pograniczu (J. Smaza, Warszawa-Toruń)
    9.20 – dyskusja
    9.45 – przerwa
    10.00 – Historia translokacji i adaptacji do potrzeb kultowych cerkwi
    Narodzenia NMP w Lublinie (S. Batruch, Lublin)
    10.10 – Translokacja cerkwi z Tarnoszyna do Muzeum Wsi Lubelskiej i realizacja
    konserwatorska (M. Serafinowicz, Lublin)
    10.20 – Historia tworzenia zespołu sakralnego greckokatolickiego w Muzeum Wsi
    Lubelskiej (L. Kondratowicz-Miliszkiewicz, Lublin)
    10.30 – dyskusja
    10.55 – przerwa na kawę

    11.30 – Nieco danych historycznych o cerkwi w Teniatyskach i dwóch cerkwiach w
    Lubyczy (P. Sygowski, Lublin)
    11.40 – Ikonostas z cerkwi p.w. św. Dymitra z Teniatysk. Problem datowania
    (R. Zilinko, Tarnopol-Lublin)
    11.50 – dyskusja
    12.15 – przerwa

    12.30 – Chorągwie pierwszej połowy XIX w. z wyposażenia cerkwi Narodzenia NMP
    w Lublinie (R. Kosiw, Lwów)
    12.40 – Program ikonograficzny wystroju cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (J.
    Giemza, Łańcut)
    12.50 – dyskusja

    13.15 – 15.00 przerwa na obiad

    15.00 – Opracowanie metodyki konserwacji polichromii ściennej i prace
    konserwatorskie w presbiterium cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (J.Mowczan,
    Lwów)

    15.10 – Dokumentacja konserwatorska polichromii ściennej cerkwi Narodzenia NMP
    w Lublinie oraz ikonostasu z Teniatysk (I. Slusarenko, Lwów-Lublin)
    15.20 – Montaż ikon w ikonostasie z Teniatysk i konserwacja drzwi carskich
    (B. Iwaniw, Lwów)
    15.30 – dyskusja
    15.55 – przerwa

    16.00 – Rekonstrukcja i konserwacja ikony św. Jerzego z cerkwi Narodzenia NMP
    w Lublinie (A. Linynsjkyj, Lwów)
    16.10 – Realizacja ikony Matki Boskiej Korczmińskiej zgodnie z oryginałem
    (XVII w.) znajdującym się w cerkwi Narodzenia NMP w Lublinie (W. Melnyk, I.
    Melnyk, Lwów)
    16.20 – Cerkiew w Ulhówku i jej „translokacja” (J. Górak, Lublin)
    16.30 – dyskusja
    16.55 – Podsumuwanie konferencji

    W imieniu organizatorów: ks. Stefan Batruch - Prezes Fundacji Kultury Duchowej
    Pogranicza




    Organizatorzy:
    ***
    Komisja Polsko-Ukraińskich Związków Kulturowych Oddziału PAN w Lublinie
    Pałac Czartoryskich, Plac Litewski 2
    20-080 Lublin
    tel/fax: (81) 441 30 00
    e-mail: pan-ol@hektor.umcs.lublin.pl
    www.pan-ol.lublin.pl

    ***
    Fundacja Kultury Duchowej Pogranicza
    Al. Warszawska 71
    PL – 20-803 Lublin
    tel/fax: (81) 746 93 99, kom: 0 603 762 946
    e-mail: s_batruch@poczta.onet.pl
    www.portal-ukr
  • 10.10.05, 17:26
    Witam!!
    Dziękuję Radku za cytaty i ... prośba – a co Ty o tych wypowiedziach sądzisz.
    Bo dla mnie – w świetle dotychczasowych dyskusji nie są one zbyt odkrywcze.
    Bądź co bądź i temat unii i ewentualne powstanie ukraińskiego Kościoła
    Narodowego był tu wielokrotnie poruszany.
    Powstanie takiego Kościoła - musiałoby się odbyć czyimś kosztem – moim zdaniem
    UCGK.

    Dziękuję Księdzu za info i o Ukraińskiej Jesieni a i owej konferencji.
    W swym księgozbiorze mam ksiązki-materiały z podobnych sesji jak np. „Losy
    cerkwi w Polsce po 1944 – materiały sesji naukowej Stowarzyszenia Historyków
    sztuki pt Tragedia polskich cerkwi oraz materiały zamówione przez regionalny
    Ośrodek Studiów o Ochrony Środowiska Kulturowego, „Sztuka cerkiewna w diecezji
    przemyskiej” – materiały z międzynarodowej konferencji naukowej z 1995 roku czy
    owi „Łemkowie” –
    Materiały z konferencji zorganizowanej przez MBL w Sanoku w 1990 roku. .
    Zastanowił mnie cytat z linkowanego przez Księdza zaproszenia :
    „Jednak historia, która tu się dokonywała pod koniec XIX i przez niemal cały XX
    wiek, zaskoczyła wszystkich swym upraszczającym pojmowaniem otaczającej
    rzeczywistości, ukazała jeżeli nie pełną ignorancję, to przynajmniej bardzo
    brutalne ustosunkowanie się do zjawisk kulturowych, które nie wpisywały się w
    ramki różnych formacji ideologicznych. Wiele cennych dzieł architektury i
    ikonografii z niewiadomych powodów dewastowano i niszczono, albo zupełnie
    starto z oblicza ziemi, chociaż tworzyły harmonijno-estetyczną sylwetkę wielo-
    kulturowego pogranicza.”

    Proszę szanownych dyskutantów – nie można pisać o „niewiadomych powodach” – to
    z niewiadomych powodów wysadzano w powietrze cerkwie w Lesku, Medyce czy
    Radymnie, to nie bez powodu rozbierano cerkwie w Desznie i Wołtuszowej /chociaż
    w tych ostatnich przypadkach pozyskane drewno używano na budowę stajni i stodół
    w pobliskich wsiach/.

    Powody były – nienawiść do innej nacji /umiejętnie sterowana przez państwową
    propagandę/, chęć odwetu za krzywdy realizowanego w ramach tzw
    odpowiedzialności zbiorowej , zacieranie śladów po wypedzonych i ograbionych
    sąsiadach itd.
    Dziwi mnie skąpość czasu przeznaczonego dla prelegentów w ramach konferencji-
    domyślam się że podstawową rolę odgrywać będzie dyskusja wokół wcześniej
    dostarczonych tekstów referatów.
    No bo chociażby temat „Skutki ekspatriacji dla kulturowej sytuacji pogranicza” -
    Boże, przecież to temat – rzeka – zarówno dla pogranicza polsko-ukraińskiego
    jak polsko- niemieckiego – czy taki temat można wypełnić w ciągu 10-minutowej
    prelekcji i nawet godzinnej dyskusji ???
    Niemniej gratuluję ambitnego zamiaru :)
    Wielkie gratulacje dla Ks. Proboszcza Batrucha – mam nadzieję że owe dni dadzą
    efekt chociażby w postaci kolejnego opracowania.
    Bo jeśli chodzi o realne korzyści dla pamiątek ukraińskich na owym pograniczu –
    to pozostaję sceptykiem.
    Cieszy program owej "jesieni" - bo jest tam czas i dla muzyki, sztuk
    plastycznych - Brawo - chociaż brakuje mi w jej programie chociażby rzadko
    słyszanego u nas ukraińskiego rocka .
    Pozdrawiam serdecznie dyskutantów


  • 10.10.05, 17:41
    A żeby tak dać coś jeszcze w tonacji Kultury przez duże K - zacytuję dwa teksty
    moich ulubionych ballad "Placzu Jeremii"
    Коли до губ твоїх...

    (Гр. Чубай)

    Коли до губ твоїх лишається півподиху,
    Коли до губ твоїх лишається півкроку --
    Зіниці твої виткані із подиву,
    В очах у тебе синьо і широко.
    Щось шепчеш зачаровано і тихо ти,
    Той шепіт мою душу синьо крає.
    І забуваю я, що вмію дихати,
    І що ходити вмію забуваю.
    А чорний птах повік твоїх здіймається
    І впевненість мою кудись відмає.
    Неступленим півкроку залишається,
    Півподиху у горлі застряває.
    Зіниці твої виткані із подиву,
    В очах у тебе синьо і широко,
    Але до губ твоїх лишається півподиху,
    До губ твоїх лишається півкроку.
    На верх


    "Завтра прийде до кімнати..." ("Вона")

    (К. Москалець)

    Завтра прийде до кімнати
    Твоїх друзів - небагато
    Вип'єте - холодного вина
    Хтось принесе білі айстри
    Скаже хтось: життя прекрасне
    Так, життя - прекрасне,

    А вона сидітиме сумна
    Буде пити - не п'яніти
    Від дешевого вина
    Я співатиму для неї
    Аж бринітиме кришталь
    Чи хіба зуміє голос
    Подолати цю печаль

    Так у світі повелося
    Я люблю її волосся
    Я люблю її думки й вуста
    Та невдовзі прийде осінь
    Ми усі розбіжимося
    По русифікованих містах

    Лиш вона сидітиме сумна
    Буде пити - не п'яніти
    Від дешевого вина
    Моя дівчинко печальна,
    Моя доле золота
    Я продовжую кричати
    Ніч безмежна і пуста

  • Gość: Zazula IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.05, 21:36
    A mnie szkoda, że obecnie jest tak mało innych kultur, chciałbym aby było tak
    jak dawniej.Z ukraińcami, łemkami, litwinami itd.
  • 30.10.05, 17:57
    Gość portalu: Zazula napisał(a):

    > A mnie szkoda, że obecnie jest tak mało innych kultur, chciałbym aby było tak
    > jak dawniej.Z ukraińcami, łemkami, litwinami itd.

    No może nie jest tak żle - wszyscy Oni są !!! W rozproszeniu - od Pomorza i
    Mazur po Dolny Ślask, od Podlasia po Przemyskie.
    Pytanie - jak mają się "odnaleść" gdy ksenofobia i nacjonalizm "ulokowały się"
    na najwyższych stanowiskach władzy w naszej wspólnej Ojczyźnie ??
  • 11.10.05, 09:45
    Witam
    Masz Piotrze racje, ten tekst nie zawiera byc moze niczego nowego, ale jest o
    tyle ciekawy, ze traktuje sprawe w dosyc szerokim aspekcie. Jesli chodzi o moje
    przemyslenia dotyczace poruszanych tam tematow to, pomimo mojego optymizmu, nie
    sadze aby w najblizszym czasie udalo sie uzyskac porozumienie. Nie chodzi mi
    tylko o Metropolie greckokatolicka w Kijowie. Odnosze wrazenie, ze dla
    uspokojenia nastrojow potrzebne jest aby wladza nie wygrywala jednych przeciw
    drugim. Tu na plus mozna zaliczyc postawe jaka prezentuje prezydent Juszczenko.
    Chodzi oczywiscie o okreslenie "prawoslawny ponad podzialami". Co nie
    przeszkadza Cerkwi PM oskarzac Juszczenke o popieranie Cerkwi Patriarchatu
    Kijowskiego. Do momentu gdy bedzie jedna ukrainska Cerkiew prawoslawna dialog
    bedzie trudny, chociazby z tego powodu, ze jedni beda oskarzac drugich o proby
    porozumienia za plecami. Nie bardzo wyobrazam sobie jak mialo by wygladac takie
    "zjednoczenie". Sytuacja jest w chwili obecnej taka, ze jedyna Cerkwia uznana
    przez wszystkie koscioly lokalne jest Cerkiew PM. Do tego dochodzi rachunek
    krzywd i spory materialne. Chyba sytuacja jest tak malo ustabilizowana, ze
    trudno jest stawiac jakiekolwiek prognozy na przyszlosc.
    Cala mozaika religijna pokazuje skomplikowana przeszlosc Ukrainy, kraju o mlodej
    niepodleglosci, ale dlugiej i trudnej historii. Wypada tez wspomniec o
    europejskich aspiracjach Ukrainy, popieranych przez Cerkiew greckokatolicka, a
    postrzeganych z duza doza ostroznosci przez prawoslawnych.
    Prawdopodobnie pozostaje tylko czekac i miec nadzieje.
    Pozdrawiam
    R.
  • 11.10.05, 17:03
    tym razem,
    Artykuł linkowany przez Darino jest ciekawy i zawiera właśnie Twoje cytaty
    Radku.
    Dobrze napisany i chyba nieźle streszczający obecną sytuację wyznaniową na
    Ukrainie.
    Jeśli nałożyc na to obraz znowu skłóconych polityków - wychodzi bardzo
    nieciekawa sytuacja :(
    A w artykule jest też pytanie o poszukiwaniu tożsamości przez Ukraińców.
    Porównując sytuację z Polską - nie wiem czy nie jest podobnie.
    No bo jak jest np z tą religijnością Polaków - gdy kler nawołuje do pójścia na
    wybory - a najpierw 60 % a potem ponad 50 % Polaków lekceważy groźbę grzechu
    zaniedbania i nie idzie głosować. Wielu z tych głosujących modli sie do
    świętych - Wielkich Żydów w historii ludzkości - a niewiele im trzeba aby pluć
    na Żydów współczesnych.
    A z drugiej strony - trzeba było aż 16 lat aby nasi rodacy otrząsnęli się z
    upodobań do postkomunistów :) .
    A więc to nie tylko Ukraińcy nie mogą doszukać się w rzeczywistości i
    tożsamości...
    Pozdrawiam - przepraszając równocześnie za dawkę "chłopskiej filozofii" :)
  • 11.10.05, 22:23
    Przed zacytowaniem fragmentu wypowiedzi prezydenta Ukrainy nie moglem sie
    powstrzymac:) Nie ukrywam, ze tekst linkowany przez Darino zmusil mnie do
    dluzszego zastanowienia, czego owocem jest moj wczesniejszy post.
    W Polsce sytuacja wyglada o tyle lepiej, ze dominujacym wyznaniem jest religia
    rzymskokatolicka i nie ma klopotow z roznymi, konkurujacymi ze soba Kosciolami.
    Chociaz oczywiscie mozna sie zastanawiac jaki odsetek spoleczenstwa jest
    naprawde wierzacy. Patrzac na wspomniany przez Ciebie apel duchownych o udzial w
    glosowaniu, jak rowniez, na przyklad, o ostroznosc na drogach widac, ze duza
    czesc wiernych nie przejmuje sie zbytnio naukami plynacymi z kazan.
    Wzmiankowana przez Ciebie milosc do spadkobiercow nieboszczki partii niestety
    jeszcze zupelnie nie wyparowala. Dotkniete nia jest jeszcze okolo 10% wyborcow;)
    A mowiac powaznie ciekaw jestem jaki odsetek mieszkancow Ukrainy teskni za ZSRR?
    Podejrzewam, ze we Wschodnich rejonach wyglada to niezabawnie:(
    Serdecznie pozdrawiam
    R.
  • 12.10.05, 22:45
    Witam wieczorowa pora
    Po ostatnich postach "bezcytatowych" mam do zaproponowania ciekawy tekst z NBiN.
    Cytat pochodzi z wkladki do numeru 3/2005

    "...nasza mowa staraja i dawnia
    Jak dawno je Kijuwśka Ruś
    Jak dawni Bielśk, Dorohiczyn i Melnik
    W żytiu sztodennum prawna
    Na juoj howoryli wikami
    Naszy bat’ki i didy
    Nasza mowa zrosłasia wże z nami!"

    nadbuhom.free.ngo.pl/Nr3_2005/chto_my_je.html
    Pozdrawiam i zycze milej lektury
    R.
  • 13.10.05, 21:27
    Zazdroszczę Wam nadbużanie "NadBuhom..." - tam zawsze mozna znaleść coś
    ciekawego na temat tamtejszych Rusinów.
    Dziwna i niepokojąca rzecz jest na Podkarpaciu - oto w wielu, bardzo wielu
    żródłach można czytać o Łemkach, Bojkach czy Zamieszańcach- a historia
    Ukraińców Nadsania, Lubaczowszczyzny,okolic Leżajska czy Pogorza Przemyskiego
    jakby się pod ziemie zapadła :(
    Nawet Kolberg już przed ponad stu laty był jakby bardziej łaskawy dla ruskich
    górali - Dolinian a Ukraińców lubaczowszczyzny, przemyskiego czy
    jarosławszczyzny jakby przemilczał.
    A przecież kapliczki, krzyze kamienne w "bruśnieńskim" stylu i cerkwie
    swiadczą, że kultura Ukraińców z tamtych terenów była niemniej ciekawa od
    Rusinów z Łemkowszczyzny .
    Może Darino masz coś na temat ???
    A Radkowi dziekuję za podesłanie ciekawego tekstu :)
    Pozdrawiam
  • Gość: darino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 16:25
    Mam tom 35 "Dzieł Wszystkich" Oskara Kolberga - "Przemyskie". Niestety jest on
    wydany przez Jego przyjaciół już po śmierci, i materiały nie są uporządkowane.
    Jest to opis kilkunastu miejscowości Ziemi Przemyskiej, obyczajów związanych z
    różnymi świętami oraz pokaźny zbiór piosenek i przyśpiewek oraz zabaw tego
    regionu.
    Brakuje jednak w tym ręki samego Mistrza.
    Od czasu do czau wpisuję jakieś ciekawsze obyczaje na forum Birczy - głównie
    przed świętami :)))
  • 14.10.05, 23:19
    Dla uzupelnienia ostanio linkowanego tekstu wklejam jeszcze jeden tekst z NBiN.
    Zywie nadzieje, ze rowniez spotka sie z zyczliwym przyjeciem.
    Wybaczcie, ze dzis nie dopisze nic od siebie, ale ogarnela mnie chwilowa niemoc
    tworcza;)

    "Tuż przed wydaniem ostatniego tchnienia Polska Zjednoczona Partia Robotnicza
    uznała nawet fakt obecności Ukraińców na Północnym Podlasiu – 31 sierpnia 1989
    r. w partyjnej jeszcze wówczas “Gazecie Współczesnej” opublikowane zostało,
    wyprawowane przez Komitet Wojewódzki PZPR w Białymstoku, Stanowisko w sprawach
    narodowościowych, w którym przyznano, że: na terenie województwa zamieszkuje
    ludność pochodzenia ukraińskiego, która utrzymuje swoją odrębność kulturową i
    narodową"

    nadbuhom.free.ngo.pl/Nr4_2005/19-jezyk.html
    Zycze milego, weekendowego wypoczynku.
    R.
  • Gość: gosc IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 30.10.05, 17:43
    Kwestia wiary
    a nie narodowosci!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka