Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić? Proszę o radę

18.08.10, 11:27
Dzień dobry
Jestem zakażona HCV od dłuższego czasu (wiem o tym od kilku lat). Jestem pod
stałą kontrolą lekarzy z poradni chorób zakaźnych we Wrocławiu.
Od czasu zdiagnozowania utrzymuję abstynencję alkoholową (poza maleńkimi
wyjątkami typu sylwester, ale to też symbolicznie). Regularnie badam wysokość
prób wątrobowych.
No i wszystko było dobrze (włóknienie 1 zapalenie 2 - biopsja była parę lat
temu, Alat, Aspat w granicach normy lub nieznacznie podwyższone - badany co
1-3 miesięcy od czasu zdiagnozowania), do czasu parę tygodni temu:
Alat 250, Aspat 150 - przestraszona pojechałam do szpitala, gdzie mnie
przebadano bardziej dokładnie (Gttp, Czas protrombinowy) i uznano, że wątroba
pracuje prawidłowo oraz że nie ma powodu, aby mnie hospitalizować (pojechałam
na ostry dyżur).
Zapisano mi Hepa-Merz w dawce 2x 1 saszetka przez 2 tygodnie oraz 3 x 1
Sylivit. Kazano powtórzyć badania krwi po przeleczeniu (jak to nazwano)
osłonowym wątroby.

Odebrałam włąśnie te wyniki, po leczeniu:
Alat 295, Aspat 117.
Czasami swędzą mnie dłonie, ale lekko - jednak jest to dość denerwujące.
Żadnych innych objawów wątrobowych nie mam.

Czekam na konsultację lekarza chorób zakaźnych, a może powinnam iść do hepatologa?
Poradźcie mi coś proszę, bo widzę, że jest tu kilka osób, które znają dobrze
temat. Czy powinnam się bardzo niepokoić tymi wynikami?
Lekarz na ostrym dyżurze powiedział mi, że jest wszystko w porządku. Ale
przecież na wynikach badań mam 3 strzałki ustawione w górę a na dole jest
napisane, że to oznacza bardzo duże odchylenie od normy.
Co ja powinnam zrobić?
Edytor zaawansowany
  • jan-w 18.08.10, 14:43
    Moim osobistym zdaniem, do hepatologa. I zrobić USG.
  • wero_nicka 18.08.10, 15:16
    Dziękuję.
    Miałam USG w lutym tego roku ("wątroba 12 cm w linii środkowo-bocznej, o nieco
    wzmożonej echogeniczności bez zmian ogniskowych, pęcherzyk żółciowy zagięty bez
    konkrementu, PZW, żyła wrotna szerokości prawidłowej, śledziona niepowiększona
    jednorodna, wolnego ani otorbionego płynu w jamie brzusznej nie stwierdza
    się(...)" - reszta o pęcherzu itp. Wówczas Alat 38 i Aspat 25.
    Poinformowano mnie, że wszystko jest w porządku. USG robione było z powodu
    utrzymujących się, dokuczliwych wzdęć brzucha - przede wszystkim po wszelkim
    pokarmie.

    Zapiszę się więc także do hepatologa.
    W razie jakichś jeszcze spostrzeżeń, proszę o informację.
  • mario_facet 18.08.10, 14:59
    Przede wszystkim powinnaś iść do lekarza specjalisty. Uważam, że w miarę szybko. Przyczyn może być bardzo wiele. Robiłaś ostatnio USG jamy brzusznej? Może tez biopsję trzeba powtórzyć? Ja nie czuję się na siłach, żeby coś Ci więcej doradzić, ale nie lekceważ tych swoich dolegliwości i postaraj się szybko trafić do specjalisty.
  • wero_nicka 18.08.10, 15:23
    Byłam u lekarza specjalisty (chorób zakaźnych i chorób wewnętrznych - z
    pieczątki) podczas mojej wizyty na ostrym dyżurze, po otrzymaniu tych złych badań.
    Planową wizytę w poradni WZW miałam na październik, ale wprosiłam zmianę terminu
    na najbliższy poniedziałek. Więc wtedy mnie obejrzą, mam nadzieję.
    Oczywiście nie lekceważę dolegliwości.

    Wyniki morfologii są prawidłowe, moczu także, elektrolity w normie. dziś
    odebrałam wyniki szeregu badań krwi - wszystko prawidłowe, za wyjątkiem Alat i
    Aspat.

    Czy jest możliwość bardzo niskiego ciśnienia w związku z chorobą wątroby?
    właśnie to mnie skłoniło do przeprowadzenia szeregu badań - bardzo obniżyło mi
    się ciśnienie. Z e 120/80 do utrzymującego się od paru miesięcy 80/40, 90/50 ok.
    Wykluczono tarczycę, nerki, EKG prawidłowe. Wysokie tętno (normalnie ok. 90-100,
    skaczące czasami do 130-140 i wtedy złe samopoczucie).
    Czy to może mieć związek z wątrobą? Nie jestem jeszcze nawet w średnim wieku,
    więc trudno mi to zwalić na proces starzenia.
  • bananarama-live 18.08.10, 15:12
    Ja radzę terapię. Jak ludzie nie dokuczają lekarzom,to są odsyłani z jakimiś
    mało istotnymi suplementami diety. Masz ok 3krotnie podwyższone pr wątrobowe, a
    lekarz twierdzi ,że wszystko w porządku?
  • wero_nicka 18.08.10, 15:26
    Staram się od dawna o leczenie, ale mimo moich pisemnych monitów i wniosków w
    komisji przyznającej terapię - wciąż do mnie "nie dzwonią" (bo właśnie na
    telefon każą czekać).
    Co twoim zdaniem mogę jeszcze robić?
  • bananarama-live 18.08.10, 15:30
    <Porozmawiaj> z lekarzem hepatologiem.
  • mala.mi74 18.08.10, 15:29
    No własnie: dlaczego Cię nie leczą, nie rozumiem...
    Z takimi wynikami przeciez kwalifikujesz się do leczenia, tu nie ma
    na co czekac...
  • mala.mi74 18.08.10, 15:31
    Jesli jestes pod kontrolą lekarza z poradni(?) to chyba u niego
    trzeba domagac sie leczenia.Powinni Cie znów skierowac na biopsje
    jesli mialas ostatnia robiona kilka lata temu i wyniki sie zmieniły.
    Zapisz sie na najblizszy termin do poradni i heja...
  • wero_nicka 18.08.10, 15:37
    Mieszkacie w Polsce? W tej samej co ja?
    to wszystko niestety nie jest takie proste. oczywiście nieraz rozmawiałam z
    różnymi lekarzami z tego szpitala, gdzie możliwe jest leczenie. Wszyscy wyrażają
    pogląd, że leczenie nie jest mi potrzebne, ponieważ jestem w bardzo dobrym
    stanie. Chyba, że w <porozmawiać>, chodzi o danie łapówki?
  • wero_nicka 18.08.10, 15:30
    Aktualnie Alat jest prawie 10 razy wyższy niż norma, Aspat czterokrotnie.
    Utrzymuje się to od paru tygodni.
  • bananarama-live 18.08.10, 15:35
    Weź skierowanie od lekarza rodzinnego do szpitala. w poradni czeka się latami na
    terapię.
  • wero_nicka 18.08.10, 15:37
    Byłam już kilka razy w szpitalu na oddziale chorób zakaźnych.
  • bananarama-live 18.08.10, 15:39
    To gdzie ty sie leczysz , w Irkucku?
  • wero_nicka 18.08.10, 15:42
    Jeśli to żart, to nie jest śmieszny. Tak jak pisałam - we Wrocławiu.
  • bananarama-live 18.08.10, 15:47
    To nie ma być żart. Po prostu ręce opadają.
  • wero_nicka 18.08.10, 15:52
    Wierz, że moje ręce także.
  • bananarama-live 18.08.10, 16:00
    Rozmawiaj z ordynatorem. Przedstaw sytuację. Czekasz już kilka lat. Może ruszy
    sprawę?
  • pyszczek_83 18.08.10, 16:10
    mam dla ciebie dobrą rade. Udaj sie do szpitala na koszarowej i
    porozmawiaj bezpośrednio z profesorem K. S - ma czasami dziwne
    podejście do pacjentów ale za to jest bardzo konkretny w dodatku co
    powie to tak zrobi. Lecze sie równiez we Wrocławiu.
  • wero_nicka 18.08.10, 16:16
    Rozmawiałam z prof. Simonem parę miesięcy temu, wyraził opinię, że leczenie nie
    jest mi potrzebne. 2 tyg. temu lekarz z jego oddziału oświadczył (w reakcji na
    moje wysokie próby wątrobowe), że aktualne badania wskazują, że wysokie
    transaminazy nie są wskazaniem do leczenia, że liczy się gttp i czas protr. - a
    te są u mnie dobre.
  • wero_nicka 18.08.10, 16:18
    A dziwne podejście do pacjenta ma, nie da się ukryć. człowiek się czuje jak nic
    nie znaczący punkt statystyczny.
  • wero_nicka 18.08.10, 16:12
    Wrocław chyba rządzi się jakimiś innymi prawami. To co radzisz oczywiście
    robiłam już. Naprawdę u Was jest inaczej? Myślałam, że to taki "standard" ...
  • medzik75 18.08.10, 18:26
    Ja też jestem z Wrocławia i o swojej chorobie wiem od wielu wielu lat...
    I tak jak mówisz Wrocław rzadzi sie swoimi prawami............
    Przeszłam wiele,i wiem co przechodzisz...
    Mnie dobijała zawsze ta spychoterapia
  • wero_nicka 18.08.10, 19:09
    Tak, "psychoterapia", dobrze powiedziane ... Też najgorzej się czuję po wizycie,
    po ostatniej na oddziale dochodziłam do siebie tydzień. Już myślałam że
    leczenie, juuż badania przygotowujące - a tu jedna, wielka, ciemna, doopa!
  • medzik75 18.08.10, 19:22
    ja byłam zapisywana 4 razy na listę oczekujących,3 razy mnie skreślano z niej.
    Ostatni raz byłam zapisana w 2006 roku na liste oczekujących,i czekałam praktycznie do teraz...
    A nie którzy.....
    Nie czekali wg.
    miałam 4 biopsje, leżałam kilkanaście razy w szpitalu....
    I czekałam,najgorsze było to czekanie tyle lat i to............
    a nasze miasto podobno z tego słynie....
  • wero_nicka 18.08.10, 19:33
    Ja na ostatniej tej żałosnej "wizycie kontrolnej" w poradni dowiedziałam się
    przez przypadek, że w bazie oczekujących na leczenie nie wpisali w ogóle
    dolegliwości, które zgłaszam. Najpierw oczywiście też przez pierwszy bardzo
    długi czas (nie pamiętam już, ale na pewno ponad rok, może 2 lata) w ogóle nie
    widniałam w kolejce - o czym też się dowiedziałam przez przypadek.
    Oni sobie chyba w ten sposób sztucznie poprawiają statystyki :(

    Czemu Cię skreślili 3 razy z listy oczekujących? Muszę to kontrolować, bo po
    tych cyrkach to wszystkiego można się spodziewać.
    Mówisz, że niektórzy nie czekają w kolejce? Do kogo trzeba się udać żeby tak było?
  • wero_nicka 18.08.10, 19:27
    A wiesz na co zwróciłam ostatnio uwagę? Planuję napisać pismo do dyrekcji
    szpitala w tej sprawie, może ktoś sobie to weźmie do serca.
    Usłyszałam ostatnio tam od lekarza, że w poradniach nikt nie chce pracować
    (chodzi o lekarzy ze szpitala) i dlatego są tam "zsyłani" na miesięczne
    "odsiadki" przymusowe, po kolei. Dlatego pacjent za każdym razem idzie do innego
    lekarza! Który nie zna jego choroby, nie zna jego i ma go w doopie!
    Jak ci lekarze mają mieć motywację do pracy, skoro panuje w szpitalu taka
    paranoiczna maniera? Że poradnia traktowana jest jak kara?
    Wrocław ma dużo zakażonych HIV narkomanów (pozostałość po "bajzlu" na dworcu
    PKP)i oni "odstraszają" lekarzy z poradni. Dlatego też Wrocław leczy dużo ludzi
    z HIV (bo jest ich dużo a opinia publiczna boi się HIV bardziej niż HCV, i
    ludziom z HIV "nie można dawać umierać" więc się ich leczy dożywotnio za grubą
    kasę, dając im często także terapie metadonowe - substytut heroiny, także za
    grubą kasę i także za darmo dla pacjenta).
    A potem przychodzisz do poradni lub szpitala, po zakażeniu HCV w czasie operacji
    w innym szpitalu i ci powiedzą, że "takie są realia" i w sumie to lepiej nic nie
    robić z tobą, bo ... po co?
  • medzik75 18.08.10, 20:07
    Tak we wrocławiu jest bardzo dużo zakażonych,i to nie tylko narkomani....
    Musisz pilnowac,upominac się.
    mnie skreślano wiecznie bo miałam dobre próby wątrobowe,dobre usg,i jak mi to zawsze mówiono ,że z takimi badaniami się nie leczy.
    Dopiero teraz lekarz w poradni mi powiedział,że zrobiono mi krzywde,bo przy hcv nie ma to znaczenia bo wirus i tak robi swoje.
    A jeden ma gorsze badania jeden ma bardzo dobre.
    Tylko biopsja zawsze wykazywała stan zapalny i włóknienie.
    A gdzie się leczysz?
    szpital rejonowy,czy kliniczny?
  • wero_nicka 19.08.10, 10:09
    Pytasz, czy leczę się na 1 czy 2 piętrze? Bo do tego sprowadza się różnica w
    klasyfikacji szpitala, chyba, że jest coś, o czym nie wiem ... ?
    Zaczynałam na 1 (rejonowy), potem okazało się, że mimo hospitalizacji, badań
    wiremii i innych takich, w ogóle nie wpisali mnie na listę oczekujących.
    Wkurzyłam się i poszłam na 2 piętro - i bardzo się zawiodłam, ponieważ na listę
    mnie wpisano, ale nie uwzględniono w ogóle zdiagnozowanych dolegliwości,
    związanych wg specjalistów z zakażeniem HCV (potwierdzone oczywiście na piśmie).
    Napisz mi proszę nazwisko lekarza, który wykazał się takim oświeconym podejściem
    w poradni. Może to będzie jakiś przełom w moim przypadku...
  • joahal 18.08.10, 22:16
    Ten Wrocław, to chyba gorzej niż Irkuck .... Spróbuj w innym
    mieście. Raczej nie czekaj, bo podejście wrocławskich lekarzy jest
    lekko mówiąc trochę przestarzałe w zakresie WZWHCV. Wiadomo, że
    chorobę trzeba leczyć szybko, bo to zwiększa szanse wyleczenia
    pacjenta i ogranicza rozprzestrzenianie się epidemii...
    Wejdź na stronę "Prometeuszy", tam masz wszystkie adresy i telefony
    do ośrodków leczących WZW w Polsce. Podzwoń i popytaj, bo są
    szpitale, które mają leki, a nie mają pacjentów (tak było na
    przykład swego czasu w Łańcucie i Krakowie). Jak jest teraz nie
    wiem. W każdym razie nie licz specjalnie na wrocławską służbę
    zdrowia...
  • wero_nicka 19.08.10, 10:13
    Z tego co się orientuje, leczenie HCV to nie tylko wypad do innego miasta na
    wizytę - tylko regularne, roczne (genotyp 1b)jeżdżenie do innego miasta. Trudno
    mi wyobrazić sobie dojeżdżanie (szczególnie czytając o powikłaniach leczenia) do
    Łańcuta czy nawet do Krakowa, mimo że bliżej.
    Chyba prowadząc normalne życie, pracując, mając rodzinę (dzieci), którymi
    przecież trzeba się zająć - to abstrakcja.
    Szczególnie, że mieszkam w mieście wojewódzkim, jednym z bogatszych w Polsce. W
    najdynamiczniej rozwijającym się mieście.
  • joahal 19.08.10, 10:36
    Szczególnie, że mieszkam w mieście wojewódzkim, jednym z bogatszych
    w Polsce. W
    najdynamiczniej rozwijającym się mieście.
    Jak się okazuje w kwestiileczenia WZWHCV całkowity zaścianek i
    medyczne średniowiecze...
    Znam kilka osób, które leczyły się z powodzeniem w innym mieście,a
    do tego nie były traktowane jak numer statystyczny choroby.... no
    może Łańcut i Kraków to daleko, ale rozejrzyj się gdzieś bliżej...
    na Śląsku na przykład nie hospitalizują w czasie terapii, więc
    wizyty u lekarza prowadzącego są jednodniowe (nawet te przy pobraniu
    krwi na RNA). Jeżeli chodzi o skutki uboczne terapii, to dobry
    lekarz pierwszego kontaktu też Ci pomoże, a z lekarzem prowadzącym
    możesz się kontaktować telefonicznie. No nie wiem... rozumiem, że
    dojeżdżanie Ci nie odpowiada, ale nie liczyłabym raczej na Wrocław,
    a przy takich transaminazach, widać, że wątroba się męczy.....
  • wero_nicka 19.08.10, 11:04
    Lekarze leczący na NFZ dają pacjentom swoje numery telefonów? Terapia bez
    hospitalizacji? Leczenie ludzi, którzy nie mają zmian marskich w wątrobie?
    Ja naprawdę żyję w jakimś innym świecie ciemnogrodzkim :(

    Zorientuję się, wyczytałam, że w Chorzowie czeka się 1-2 lata na leczenie. Może
    tam, autostradą jedzie się z Wrocławia pewnie z 3 godziny w jedną stronę, to
    jeszcze da się zrobić.

    A może tu we Wrocławiu powinnam napisać pismo do NFZ i zażądać leczenia. Bo
    przecież pracuję, odprowadzam składki, jestem ubezpieczona a i tak np. większość
    badań robię sobie osobno płatnie. Dlaczego teraz, jak zdrowie się sypie, mam
    jeszcze obciążać się dodatkowo i narażać na "powikłania" jeżdżenia 300 km na
    porady lekarskie, skoro mieszkam w mieście wojewódzkim?
    Przecież to samo można mi robić tu na miejscu. Czy ktoś z Was ma doświadczenie w
    domaganiu się należytego traktowania i leczenia w NFZ, albo u dyrekcji szpitala?
    Chyba, że ja źle kombinuję?
  • joahal 19.08.10, 17:22
    Pisać możesz, zbierać dokumentację, odwoływać się i ogólnie robić
    wokół swojej sprawy dużo hałasu. Wtedy być może dla "świętego
    spokoju" przepchną Cię w kolejce, ale może też być tak, że się zaprą
    i tak nic nie zrobisz.....
    Jeszcze jednym sposobem na przyspieszenie leczenia jest wzięcie
    udziału w terapii klinicznej (testującej nowe leki). Wtedy to już w
    ogóle masz super opiekę medyczną i nawet zwrot kosztów dojazdów.
    Musiałabyś się dowiedzieć w jakich ośrodkach ruszają programy i ew.
    tam się zapisać lub skontaktować bezpośrednio z lekarzami
    prowadzącymi te badania. Ja przeszłam terapię kliniczną i byłam
    bardzo zadowolona. Na standardową czekałabym ok roku, wątrobę miałam
    w niezłym stanie i żadnych dolegliwości.
  • poli-1978 18.08.10, 22:13
    Dziwni ci lekarze z Wrocławia a ja myślałam, że mój Szczecin jest zacofany. A
    mnie zakwalifikowali do leczenie mimo, że mam zwłóknienie 1 a stan zapalny 0 i
    b.niską wiremię. A może masz 95 lat i nie opłaca się :) (żart)
  • beatkaa32 19.08.10, 09:23
    czytam i włosy jeżą mi sie na głowie:( ja dowiedziałam się o zarażeniu w maju
    2007 roku, w czerwcu już miałam pierwszą wizytę w poradni hepatologicznej, a
    leczenie rozpoczęłam w sierpniu 2008 roku. Moje próby wątrobowe oscylowały na
    poziomie: alat 12, aspat 15(ich wysokość nie ma znaczenia), biopsji nie miałam.
    Zakończyłam z wynikiem pozytywnym w lipcu 2009 roku. Nie rozumiem , przecież
    mieszkamy w jednym kraju...
    --
    [url=http://straznik.dieta.pl/][img]http://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=85824c5006addaffe.png[/img][/url]
  • bananarama-live 19.08.10, 10:03
    Czyli nie pozbyłaś się wirusa?
  • wero_nicka 19.08.10, 10:16
    Tak, w jednym kraju. Ale jak się okazuje, prawo jest inne, szczególnie
    zastanawia różnica w interpretacji praw konstytucyjnych - równej dostępności do
    dóbr i usług odnośnie wszystkich obywateli. Ale na to ja już niestety nie mam
    wpływu.
  • wero_nicka 19.08.10, 10:13
    W rubryce "wiek" zaczynam od "2".
  • natkazander 19.08.10, 11:52
    Czytam o Waszych perypetiach ze SZ, slow mi brak, wlosy deba staja +
    kilka innych tym podobnych objawow...Za komfort leczenia w takich
    warunkach jakie mam bede z dzika radoscia placic juz 15,7% na kase
    chorych z moich dochodow + skladki dodatkowe. I to wcale nie jest
    zart! Dodam, ze w Niemczech leczenie sie z hcv jest
    obowiazkiem...Jakos sobie wykalkulowali, ze taniej jest zaplacic te
    ok. 20 tys euro niz potem szukac dawcy do transplantacji + inne
    chorobska...
    Trzymam za Was kciuki w tej podwojnej walce.
  • medzik75 19.08.10, 22:19
    Powiem tak ,o to mi chodziło..
    Teraz jest 1 i 2 pietro do nie dawna były dwa odrebne szpitale.
    Ja się leczę juź na klinikach od początku tj od nastu lat..............
    O ile można mówic o jakimś leczeniu.
    Teraz tak...
    Nie wiem kto jest odpowiedzialny za wpisywanie na listę oczekujacych.
    ja 4 lata temu miałam ponad 400 nr.w kolejce.
    Powinien Cie wpisac lekarz prowadzacy,a kwalifikuje i tak jakas tam komisja....
    Powiem ci że mi pomogło jak po prostu zaczełam sie leczyc prywatnie,bo ile można czekac.
    I z tego co wiem dużo osób tak robi....
    Ja najpierw jak to ciele czekałam,
    ....Mam małe dziecko i mam dla kogo zyc....
    Nie chce życ w ciagłym strachu........
  • kiepski476 19.08.10, 23:27
    > Powiem ci że mi pomogło jak po prostu zaczełam sie leczyc
    prywatnie,bo ile możn
    > a czekac.
    > I z tego co wiem dużo osób tak robi....

    Mam poważne wątpliwości, czy nienormalna sytuacja we Wrocławiu nie
    wynika właśnie z tego, że niektórym bardzo to się opłaca...

    Lecz się w Opolu.
    Jeśli miałby cię kto dowozić, to polecam Sanok, Łańcut albo inny
    ośrodek na Podkarpaciu – tam dostaniesz terapię bez zbędnych
    problemów.

  • kiepski476 19.08.10, 23:36
    Albo próbuj załapać się na badania kliniczne w Czeladzi (= Chorzów).
  • medzik75 20.08.10, 07:43
    Mnie tez się to bardzo nie podoba.
    Dla tego tyle lat nie chciałam tego robic.
    Ja nie mogę pozwolic sobie na terapie w innym mieście,mam małe dziecko
    ,jestem sama i nie mogę liczyc np.na czyjąs pomoc.
    Ale jak bym miała taką możliwosc,skorzystała bym z niej.
    I próbowała gdzieś inndziej.
  • wero_nicka 20.08.10, 11:18
    Też mam dzieci i obowiązki, kredyt hipoteczny na karku i dość absorbującą pracę
    zawodową. Wciąż liczę na to, że jednak uda mi się otrzymać pomoc we Wrocławiu.
    To by mi bardzo ułatwiło życie.
    Mój mąż teraz zmienił pracę i też nie wskazane jest, żeby brał co chwila urlop,
    żeby mnie dowozić do innego miasta, gdybym się źle czuła w czasie terapii, i nie
    mogła prowadzić samochodu.
    W pewnym momencie byłam zdecydowana, żeby zapłacić za leczenie (akurat miałam
    taką możliwość finansowo)- tyle że nie jestem potentatem i opłacenie leczenia
    wiązałoby się z koniecznością obniżenia standardu życia całej mojej rodziny. A
    tego im nie zrobię. Oczywiście, gdybym (odpukać w niemalowane drewno) miała nóż
    na gardle to co innego, ale w tej sytuacji ...
    Mam teraz urlop, rodzinę wysłałam na wakacje, na które mieliśmy jechać razem, a
    sama dzwonię i jeżdżę, może coś mi się uda załatwić.
  • wero_nicka 20.08.10, 11:10
    W poniedziałek będę rozmawiać z dr z Chorzowa, ponieważ dziś wyjechała służbowo.
    Czuję się jak w bajce - zatelefonowałam na oddział i pielęgniarka była dla mnie
    bardzo miła, wszystko mi wytłumaczyła, kiedy dzwonić i w jakich godzinach. Może
    coś z tego będzie :)

    Także w poniedziałek mam wizytę w poradni WZW we Wrocławiu. Może teraz, jak
    utrzymują mi się te wysokie transaminazy, może potraktują mnie poważniej?
    (oczywiście nie cieszę się z pogorszenia wyników, tak mi się pomyślało ...)
  • wero_nicka 20.08.10, 11:07
    Przewodniczącym komisji jest prof. S. Ostatnia komisja była w lipcu, kolejna
    chyba za miesiąc. W lipcu miałam być rozpatrywana i lekarka z poradni obiecała
    mi, że poruszy moją sprawę przed komisją, kazała mi też napisać wniosek do
    komisji o treści, którą mi zasugerowała.
    Nie udało się.
    Chodziłaś prywatnie do S, czy do kogoś innego? Masz jakiś namiar na tę poradnię
    czy gabinet?

    Ja jestem zdiagnozowana od ok. 6 lat. Puchnie mi brzuch po jedzeniu, mam często
    taką jakby grypę, tylko bez gorączki - bóle stawów, zmulenie, ciągłe
    niewyspanie, jestem często nerwowa i wybuchowa niby bez powodu. Nie jestem typem
    choleryka, kiedyś tak nie miałam.
  • pyszczek_83 20.08.10, 15:03
    A czy byłaś może u prof. K.S na wizycie prywatnej jak wcześniej
    zasugerowała bardzo mądrze medzik75. Pytam bo ja również byłem kilka
    razy i równiez to pomogło. Jeżeli nie to namiary możesz zdobyc do
    niego po wpisaniu w google jego imię i nazwisko gdzie wyskoczy forum
    i przy wpisie Bet.a.12 z dnia 27.02.2008 znajdziesz nr. tel do
    niego , natomiast przy wpisie riko z dnia 20.02.2010 r znajdziesz
    gdzie przyjmuje. Ja bym na twoim miejscu zaryzykował przecież sama
    napisałaś ze jest przewodniczącym komisji. Koszt wizyty nie jest
    wygórowany ale można sobie porozmawiac na spokojnie i powie ci
    dokładnie jak to wszystko widzi. Byc może dostaniesz się na badania
    kliniczne - super sprawa polecam bo się załapałem a czas zaczęcia
    leczenia od wykonania biopsji trwał jakieś ok. 4 miesiące. możesz
    poczyta w wątku szybka decyzja.
  • medzik75 20.08.10, 18:38
    tak chodziłam do prof.G...,
    Prof.S...Jakoś nie mogę zdzierżyc,nie lubie go i to jego podejscie do pacjętów.
    Nie podjełam leczenia prywatnie,nie mogę sobie na to pozwolic...
    Ale prywatne wizyty mi pomogły....
    A decydują obydwoje.
    Jak będziesz chciała podam Ci nr tel,
    A zreszta jak zapytasz w poradni podadzą Ci nr.
    A tak po za tym w szpitalu,"grzecznosciowo"rejestruja do prof.
  • wero_nicka 21.08.10, 18:56
    Normalnie nie wiem co napisać. Piszę i kasuję.
  • medzik75 21.08.10, 22:05
    Nie trzeba nic pisac.........:((
  • 51pdeta 22.08.10, 11:11
    weronika weż wyniki i przyjedż do Raciborza-to w końcu nie tak daleko
    autostradą.Tutaj są inne realia.Trmin wizyty w poradni ustal telef. i powiedz
    jakie masz wyniki .Byli nawet ludzie bez rejestracji i lekarka ich przyjmowała.
    Ja mam minusa od 3 lat i w piątek byłam z wynikami(wszystko w normie)w poradni
    ,dostałam skierowanie na oddział na wrzesień na dokładne przebadanie
    kontrolne.Nie jesteś skazana na Wrocław.Spróbuj gdzieś indziej.Trzymaj sie
    dziewczyno !
    --
    [url=http://straznik.dieta.pl/][img]http://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=97914c6067aaedeb0.png[/img][/url]
  • wero_nicka 22.08.10, 16:06
    Dziękuję za informację. Najpierw zrealizuję to, co zaczęłam: wizyta w poradni we
    Wrocławiu jutro oraz jutrzejszy telefon do dr z Chorzowa.
    Jeśli nie uda mi się dogadać konkretnie we Wrocławiu i Chorzowie, będę uderzać
    do Raciborza.
    Czyli Śląsk ma nie tylko lepsze drogi, ale też służba zdrowia normalniej
    pracuje. Z kolei Wrocław to nie tylko syfiaste drogi i wielogodzinne korki, ale
    też korupcja w szpitalach. Ale mamy za to fontannę za 20 mln, która tryska wodą
    w rytm muzyki, błyskając w tym czasie żałosnymi światełkami. Normalnie tylko się
    powiesić.
  • wero_nicka 23.08.10, 11:30
    Chorzów napełnił mnie optymizmem - wg dr to zupełnie normalne, ponieważ
    transaminazy "skaczą" czasowo. Jeśli inne wskaźniki są w normie, wątroba pracuje
    prawidłowo, w USG wygląda dobrze (a tak jest), to mam się nie denerwować,
    stosować sobie to co stosuję obecnie (Essentiale, Sylivit i ostropest jako
    posypka do czego się da - Hepa-Merz wg Niej bez sensu). I wrócić do planu sprzed
    skoku transaminaz: grzecznego czekania na skuteczniejsze leki, dbając o siebie.
    Pytałam też, czy mogę sobie zrobić Fibrotest tak poglądowo, żeby się upewnić co
    do stanu wątroby. Powiedziała, że teraz jak jest zaostrzenie to bez sensu, bo
    wynik będzie zafałszowany. Zrobię sobie to badanie jak mi się transaminazy unormują.
    No to teraz jeszcze tylko wizyta w poradni WZW we Wrocławiu. Jestem dużo
    spokojniejsza i od razu, jakoś tak, lepiej się czuję :) Ach ta psychika :)
  • wero_nicka 23.08.10, 16:27
    Byłam w poradni i nastąpił zwrot akcji. Mam się położyć do szpitala w trybie
    nagłym i zostanie przeprowadzona pogłębiona diagnostyka, w związku z
    zaostrzeniem WZW.
    Co do leczenia we Wrocławiu, to lekarze nie mają na to wpływu. Ponoć to taka
    polityka dolnośląskiego NFZ, że np. od początku roku dopiero teraz rozpoczynają
    nowe leczenia we Wrocławiu (a od stycznia do lipca nic).
    A co będzie ze mną? Mam nadzieję, że dowiem się w/po szpitalu.
  • medzik75 23.08.10, 17:20
    Będzie dobrze,musisz tak myslec....
    Trzymam kciuki....
  • wero_nicka 23.08.10, 19:03
    Wiadomo, że będzie dobrze :)
    Dziękuję za dobre słowo.
    Cieszę się, że mnie przebadają, chcę wiedzieć, co aktualnie w moim ciele się
    dzieje. Będzie łatwiej podjąć mi decyzję: bić się o leczenie czy grzecznie czekać.
    Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie kciuki :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka