Dodaj do ulubionych

Mam poważny problem/ pomóżcie!

11.08.11, 16:30


Mój mąż ma wzw c. Ostatnie badania aspat, alat, trójcyfrowe. Od roku badań nie robił. Tylko USG robione przez hepatologa dobre, przepływy wrotne dobre, zachowane. Poważnym problemem jest piwo, własnie rozmawialiśmy i on po całym dniu stresów po prostu... MUSI wypić. Teraz rozmawialismy, że mamy problem małego alkoholika. Zaproponował, że będzie pił odstawiając piwo klasyczne - to piwo bezalkoholowe. Właśnie słyszę jak otworzył butelke, to nienawistne trzaśniecie, psyyyt! I co ja mam robić. Ma ewidentną depresję, "stracił motywację do życia" - nie wiem, ideały młodości się rozpierzchły każdemu... Nie chcemy jeszcze zoloftów, i innych ssri. To piwo bezalkoholowe, czy ono byłoby dobrym rozwiązaniem, żeby odstawić piwo tradycyjnie? Wszelkie radykalne kroki są w jego przypadku chybione. Pomóżcie, prosze!
Edytor zaawansowany
  • antibo 11.08.11, 16:32
    Dodam tylko, że ma 48 lat więc "dzieckiem" nie jest. Co ona ma robić? Możecie dpo niego napisać co sądzicie o jego postepowaniu? Ja mu to pokaże.
  • foxy90 11.08.11, 18:24
    No i co mu daje to piwo bezalkoholowe? Niech się zielonej herbaty napije albo wody mineralnej.
    Cały dzień stresów? Niech idzie na spacer, na rower, na siłownię, a nie pije. Piwo codziennie 'na stresa' to piją alkoholicy. A on co, nie zdaje sobie sprawy z tego, że sobie niszczy wątrobę? Dzieckiem nie jest, a zachowuje się jak dzieciak. Wyniki ma niezbyt dobre skoro 3cyfrowe. Miał robioną biopsję? Jaki wynik wyszedł? Był leczony, kwalifikuje się do leczenia?
    Jeżeli chodzi o depresję to bardzo często występuje przy wzw C. Zresztą przy każdej chorobie. Ale kierunek w tym wypadku jest jeden --> dobry psycholog i to koniecznie!
  • kiepski476 11.08.11, 18:58
    Sprawa bardzo trudna. Bardzo trudna. Choć tak niepozornie wygląda.
    Sama nie dasz rady, możesz życie sobie zmarnować, a niewiele wskórasz. Potrzebna poradnia odwykowa, psycholog i grupa wsparcia. Grupa – ty nie dasz rady sama robić za grupę.
    Jeśli mąż sam nie odczuje potrzeby leczenia choroby alkoholowej, to będziesz miała przerąbane.
    Alkohol + HCV to piorunująca mieszanka, najlepsza, jaką znam, by doprowadzić do marskości wątroby. Szybko i skutecznie.
    Pijącemu alkoholikowi wątroby się nie przeszczepia (potrzebna co najmniej półroczna abstynencja potwierdzona przez poradnię odwykową, AA itp.). Ratunku nie będzie.
  • clean1 11.08.11, 20:03
    Napiszę cos o moich własnych doświadczeniach....

    Hm... Ze mna była chyba podobnie. Piwo, piwo, piwo... przyszedł czas, że zauważyłem że to zbyt często. Pamiętam jak wtedy poprosiłem Pana Boga by mi w jakis sposób pomógł. Hm... no i dowiedziałem się, że mam wzwc... Ciekawe co... STRACH i przerażenie... Alkohol odstawiłem z dnia na dzień... Potem terapia (nieudana zresztą) a po jakimś czasie znowu powrót do rzadkiego ale jednak coraz częstrzego piwka za piwkiem (jak ja to lubię... lubiłem...). Ostatnio zrobiłe fibroscan i... przerażenie co do stanu mojej wątroby. ASPAT i ALAT ponad 200. Nie dotykam się alkocholu od kilku miesięcy i w najbliższych planach również go nie ma w moim menu.

    Tak naprawde to nie wiemy na jakim etapie picia jest Twój mąż. Jeżeli to juz alkoholozm to tak jak pisał kiepski476 bez fachowców (poradnia odwykowa + psycholog) sie nie obejdzie.
    Jeżeli to stan jeszcze nie nałogowca a np. bardziej załamanie pod ciężarem informacji o wzwc to również potrzeba mu pomocy w uporządkowaniu myśli o tym wszystkim co się stało i co się dzieje z nim i wokół niego, no i MOTYWACJA do walki z chorobą a poprzez to MOTYWACJA do odstawienia alkocholu z codziennego menu.
    W moim przypadku tą MOTYWACJĄ był i jest STRACH o zdrowie, życie i chęć życia dl rodziny, żony i dzieci. Niestety bez chęci i woli ze strony Twojego męża będzie trudno cos zrobić.

    Sorki ale piwo bezalkocholowe to żadne rozwiązanie. Nawet to bezalchocholowe zawiera alkochol (mało bo mało ale jednak). To zawsze będzie PIWEM, alkocholem. Skoro mozna "bezalkocholowe" to dlaczego nie w pełni alkocholowe, tak od czasu do czasu.

    Spróbuj dać mu jakąś motywację do leczenia (strach o Was, o Ciebie, o dzieci, o własne życie i zdrowie)...

    Trzymam kciuki...
  • clean1 11.08.11, 20:08
    Sorki za ortografię ale tak już mam od szkoły podstawowej i zdaje się, że mimo najszczerszych chęci nie zmienię tego do końca życia. Przepraszam.
  • domza2 11.08.11, 19:56
    Jeśli mimo WZWC i trójcyfrowych wyników MUSI wypić to jest po prostu alkoholikiem. Jedyną terapią dla alkoholików jest WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ , a nie zamiana piwa na bezalkoholowe. I powiem więcej - jeśli chce żyć niech idzie do AA, bo alkohol i WZWC mają to do siebie, że szybko wykańczają.
  • clean1 11.08.11, 20:05
    Problem w tym jak do niego dotrzeć. Chłop zdaje sie nie przyjmuje do wiadomości powagi sytuacji.
    Że powinien to wiadomo ale jak go do tego przekonać???
  • antibo 11.08.11, 20:23
    Dzieki za odpowiedzi. Bardzo, szczególnie clean. To jest taka sytuacja, że prowadzi gigantyczna firmę, zajmuje się wspinaczkami górskimi, włazi na szczyty tatr polskich, słowackich, dolomity i tak dalej, a w tym roku miał przerąbane i urlop tylko 7-dniowy. Jest rozsadny z natury i można do niego trafić, z tym... Pokaże mu posty od Was:-) Przemówiliśmy sie dzisiaj i widzę tylko upite kilka łyków tej pstrykającej puszki. Dowiedział się o wzw c rok temu. Nigdy prawie na nic się nie leczył. Trójcyfrowe miał, faktycznie, lekarka powiedziała mu: niech pan odpocznie i teraz badań nie powtarza bo wyjdą tak samo złe... USG jest naprawdę dobre ale trzeba uważać. Jutro robimy badania. Bierze Sylvit, essentiale, czasami po tym piwie daje mu saszetkę hepamerz (on też wie, że bez sensu) i taki mobolizant odporności w zastrzykach. Dzięki, dzięki, dzięki. jestescie wspaniali.
  • clean1 11.08.11, 21:55
    To nie ma tak, że jakis lek przed lub po piwku cos pomoże... ALKOHOL to WRÓG nr 1 i basta! Fachowcem to ja nie jestem od leczenia ale mozno wierzę, że jak sie człowiek będzie szanował (ziółka, zioła, leki, konsultacje z dobrzym lekarzem i wszystkie jego zalecenia, zero alkoholu, papierosów, itd... + terapia lub terapie - coraz to nowe wieści ze świata medycyny) to bedzie dobrze. Da się prawie normalnie żyć z tymi ograniczeniami, trudno, jak nie da rady inaczej...

    Teraz tak sobie pomyslałem, że dobrym motywatorem może byc dla Twojego męża mozliwość dalszego realizowania swojej pasji (wspinaczka). Jeżeli nie będzie o siebie dbał to być może (nie życzę mu tego absolutnie!) w przyszłości choroba nie pozwoli mu na wspinaczkę i dopiero to będzie dramat. Warto teraz przystopować i poważnie potraktować to wszystko co się dzieje z jego zdrowiem po to by dalej i ciągle cieszyc się życiem i swoja pasją.

    Co do nie badania się to sorki ale to strasznie głupie. To tak jak za komunu uważano, że jak sie o czymś nie mówi to tego nie ma. Niestety to jest, jest i lepiej wiedzieć co się dzieje niz udawac, że wszystko jest w porządku.

    Każdy z nas ma jakis tam sposób na dotarcie do samego siebie. Czasami potrzebuje pomocy innych. W skrajnych przypadkach pomocy fachowca od ludzkiej psychiki a czasami zwyczajnej rozmowy z żoną.
    Dla mnie moja żona jest miodem na cały ból. Czesto wystarcz, że zwyczajnie jest obok mnie. Spróbuj, może to wystarczy a może czasami musisz bardzo stanowczo powiedzieć NIE(!).

    Pozdrawiam i..., niedawno jeden wspaniały ksiądz powiedział mi: "pogody ducha i dużo miłości" czego Tobie i wszystkim serdecznie życzę.
  • foxy90 12.08.11, 08:17
    Nie miał biopsji, nie był leczony? Kwalifikuje się w ogóle do leczenia? Chce się leczyć?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.