Dodaj do ulubionych

Już po 26 zastrzyku

16.11.12, 19:47
Witam,
Jestem już po 26 zastrzyku i dopiero dzisiaj zaczynam odczuwać skutki, głównie zmęczenie, zadyszkę i kiepski nastrój. Poza tym zastrzyk zrobiłam sobie w udo, nie w brzuch i w miejscu wkłucia boli jak cholera.
Ostatnio usłyszałam, że w sumie po mnie nie widać, że jestem chora, bo dobrze wyglądam (waga wzrosła o 5 kg), a jedynie włosów mi ubyło. Tylko nikt nie wie, jak ja się fatalnie czuję.
Ale postawiłam sobie cel - po zakończeniu terapii chcę zmienić pracę, otoczenie, bo życie mam tylko jedno, i tylko o tym myślę, szlifując wieczorami język niemiecki :)
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
Edytor zaawansowany
  • Gość: mir IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.12, 20:29
    Powodzenia! Bardzo Ci zazdroszczę, że masz już zastrzyki, leczenie i w sumie połowę już za sobą :) Ja walczę z biurokracją, lekarzami, nie tak łatwo!
  • rozczarowana75 22.11.12, 10:57
    powodzenia, dużo sił, wytrwałości, pozytywnego nastawienia, choć czasem o nie tak trudno...i oczekiwanego efektu na koniec i na ZAWSZE :). pozdrawiam
  • kudlata33 23.11.12, 13:21
    Hej dziewczyny,ja skonczyłam 48 tygodni dzisiaj.Trzymam za Was kciuki,życzę powrotu do zdrowia,w razie pytań służe poradą
  • bel1976 23.11.12, 14:00
    I jak znosiłaś te 48 tygodni? Nie przeszkadzało to w pracy i codziennnych obowiązkach? Ja zaczynam w przyszły czwartek na Wolskiej w w-wie...

    z pozdrowieniami
    iza
  • hcvogolne 23.11.12, 16:36
    > Nie przeszkadzało to w pracy i codziennnych obowiązkach
    Polecam link:
    forum.gazeta.pl/forum/w,690,140449473,140449473,Pora_przyjmowania_interferonu_praca.html
    >I jak znosiłaś te 48 tygodni
    Mozliwe niepozadane dzialania sa dobrze opisane na:
    www.prometeusze.pl/terapia_skojarzona.php
  • kudlata33 23.11.12, 19:31
    bel,wszystko do wytrzymania,nie było tak strasznie.Czasem pokasływanie,niewielka duszność,najbardziej dokuczliwe było silne swędzenie skóry ale właściwa pielęgnacja pomagała.Włosy musiałam ściąć bardzo krótko ,bo wypadały,ale nowa fryzurka jest kapitalna.W pracy bez najmniejszego problemu,więc nie martw się na zapas.Pozdrawiam i zyczę cierpliwości :)
  • agneskas 23.11.12, 16:48
    Gratuluję !!!
    W tym tygodniu siedziałam w domku bo straszna niemoc mnie dopadła, no i ta opryszczka na ustach szok.
    Pozdrawiam.
  • domza2 02.12.12, 22:49
    Podziwiam te z Was, które mogły normalnie pracować. Ja czułam się jak półżywa całą terapię. Nie mogłam wykonać niemal połowy normalnych czynnosci domowych. DO tego mózg nie pracował. Nie rozumiałam zwykłych pism z urzędów, ulotek, listów, niczego... Dla mnie to była wegetacja.
    Natomiast do autorki powiem tyle, że dzis uważam tę chorobę za pewien dar, który pozwolił mi poustawiać wszystkie sprawy życiowe na właściwe miejsca... Wiele się zmienia, wiele. Życzę, aby się wszystko poustawiało właściwie, pozdr
  • pi_tu 03.12.12, 09:03
    To ciekawe, bo ostatnio coraz częściej traktuję swoje chorowanie (jeszcze się leczę) tak jak napisałaś - swego rodzaju dar:) Też udaje mi się coraz lepiej "trafiać" w życiu z odpowiednimi sprawami do odpowiednich szufladek... Jest ciężko i nie wiem jak się skończy, ale już dziś mam jakieś "luźniejsze" podejście do życia:)
  • clean1 03.12.12, 10:02
    Jak to ktos kiedys powiedział, że co nas nie zabije to nas wzmocni. ...i cos w tym jest. Zdecydowanie podpisuje sie pod Waszymi słowami...
  • Gość: Krystyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.12, 11:25
    Masz rację. Doświadczenie cięzkiej choroby daje nam inny obraz świata, pozwala dostrzec to co wciągu naszego życia umyka, to co jest wartością, na co na codzień zaganiani nie zwracamy uwagi. Ja po terapii ( zresztą nieudanej, czekam na następną ) też inaczej patrzę na świat więcej się uśmiecham do ludzi, staram się być bardziej wyrozumiała. Cała hierarchia wartości się zmieniła. Dla mnie teraz najważniejsi są moi bliscy- to oni zdali egzamin w czasie mojej niełatwej terapii. Pozdrawiam serdecznie
  • pi_tu 03.12.12, 09:11
    Ja wiem jak się czujesz:))) Będzie lepiej, też w okolicach pół roku od rozpoczęcia terapii czułem się najgorzej. Myśl pozytywnie na przyszłość, na pewno cele które sobie stawiasz pomagają. Dużo zdrowia, wytrzymania w postanowieniach i oczywiście mega MINUSA!!!
  • domza2 03.12.12, 22:36
    A ja się "rzuciłam" na życie:) Po zakończeniu terapii, gdy zaczęła mijać depresja i zaczęły wracać jakieś w miarę normalne siły ... a stało się to jeszcze do tego na wiosnę:)) poczułam się jakbym z głębokiego dołu powróciła na ziemię. Nawet kwestia wyzdrowienia mnie tak mocno nie interesowała, tylko to, że znowu jest życie zamiast wegetacji. Do dziś stale wspominam, jak się czułam rok temu o tej samej porze... Gdy narzekam na nawał pracy teraz, wspominam jak nie mogłam umyć naczyń, wrócić na nogach ze sklepu (500 m), jak leżałam i leżałam... Na szczęście okres leczenia nie trwa długo, a potrafi odmienić człowieka całkowicie. Powiem Wam, że mało na tym forum dyskutujemy o psychologicznym aspekcie tej choroby, chorowania, leczenia, kwestii wyleczenia, a czy nie jest to aby nawet najważniejsze niż suche dane, wielości wiremii, wyniki fibroskanu? Wszystkich gorąco pozdrawiam i życzę pogody ducha...
  • agneskas 08.12.12, 21:01
    Witam wszystkich bardzo bardzo serdecznie, co ja bym bez Was zrobiła, bez Waszych słów otuchy, wsparcia w chwilach zwątpienia, wielkie dzięki. No i wielkie dzięki dla pani Małgosi - mojej psychoterapeutki, u której bywam regularnie i która potrafi mnie wysłuchać i podnieść na duchu w chwilach zwątpienia. Domza2 masz świętą rację.
    Ze wzruszenia łzy kapią po klawiaturze ...
    Macie rację - ta choroba pozwoliła spojrzeć na wiele spraw z innej perspektywy, pozwoliła zwolnić tempo i zastanowić się nad dalszym życiem. Ja pracoholik do kwadratu teraz czekam do końca leczenia, żeby zmienić pracę, otoczenie, żeby "pożyć" swoim życiem, a nie firmowym.
    Pieniądze to nie wszystko, lepiej mieć mniej kasy i święty spokój, jak parę złotych więcej i życie w ciągłym stresie. Życie mam tylko jedno (co zrozumiałam dopiero teraz, kiedy trwa terapia).
    Jestem już po 28 zastrzyku, i samopoczucie jest różne, zaczęłam chudnąć, bo jeść nie mogę, nic mi nie smakuje, a odruch wymiotny to już norma. I poruszam się jak żółw, bo jak przyspieszam, to zaraz zawroty głowy mnie łapią. I jeszcze dziąsła zaczęły krwawić. Włosy ścięłam na jeżyka, bo strasznie wypadają, ale fryzjer powiedział, że to nie zęby i odrosną :) Do tego całą głowę mam podrapaną, tak swędzi.
    A i jeszcze jedno - ostatnio bardzo mnie wkurza, jak koleżanki, ciotki, wujkowie i cała reszta pyta o moje samopoczucie i komentuje mój wygląd, a że włosy mam rzadkie, jakaś blada jestem, a czy ta terapia to mi pomoże, szok. Dlatego powiedziałam rodzicom, żeby przekazali reszcie, żeby nikt mnie nie pytał o moje samopoczucie, bo odnoszę wrażenie, że to jakaś sensacja dla innych :(
    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i trzymam za Was kciuki :)
  • clean1 09.12.12, 11:23
    Ciotkom i pozostałej rodzinie powiedz, że jednym ze skutków ubocznych jest nerwowość i bardzo szybko narastające zdenerwowanie i że jest to zupełnie niezależne od Ciebie i że każdy sąd Cie uniewinni. Jednym z tematów jaki Cię do szału doprowadza to ich rozmowy na Twój temat. Tak więc jeżeli nie chcą "oberwać" słowie to niech tego tematu nie poruszają. Plus zwyczajnie unikaj takich spotkań. Jak przyjdą do domy w "gości" to idź sie położyć pod pretekstem, że jesteś osłabiony i musisz się przespać....

    Krwawiące dziąsła. Duże dawki (np. 2-3 razy na dzień po 3 tabletki) rutinoscorbinu (wzglednie cerutinu). Powinno troszeczkę pomóc. Oczywiście wcześniej zgoda od lekarza prowadzącego. Mnie chroni to dodatkowo przed problemami z siadkówką oka. Po pierwszej terapii miałem problem i właśnie tak mnie leczyli. Teraz nie czekam tylko zapobiegawczo juz teraz łykam...

    Włosy na 100% odrosną i to dosyć szybko, nic nie pękaj.

    Jedzenie to najgorsza zaraza. Szukaj "okazji". Jak masz na cos ochotę to nie czekaj tylko do sklepu i wcinasz. Jeść musisz. Zemną teraz podobnie chociaż przy Telaprevirze mam jeść tłusto co trzyma mnie przy życiu.

    Kasiora.
    Hmmmm.... Kasiora bardzoo ważna ale wszystko musi mieć ręce i nogi. Wszystko musi być wyważone. Najważniejsi, ostatecznie, jesteśmy my sami i to my mamy być szczęśliwi a nie wyobrażenie innych o naszym szczęściu. Praca nie jest sensem życia a tylko narzędziem by lepiej żyć, tylko nie zapominać, że to lepiej nie znaczy do zatracenia.

    Pozdro... Ja dzisiaj kończę 12 tydzień. Jeszcze 12... Raz do dupy a raz jeszcze gorzej....
  • pi_tu 09.12.12, 12:56
    Nie martw się. Wszystko wróci do normy po zakończeniu zatruwania organizmu. Będzie nawet lepiej - będziesz bardziej pozytywnie patrzyła na życie i będziesz silniejsza. Co do znajomych pytających o nasze zdrowie i komentujących nasz wygląd - nauczysz się ich "olewać". Też mnie denerwowało to ich ciągłe komentowanie - "ale schudłeś" czy "kiepsko dziś wyglądasz" - niech sobie pytają, komentują - w końcu im też na nas zależy:)
    Duuużo zdrowia i wytrwałości w "truciu" się:)
    PS. Ja walnąłem sobie strzała nr 56 - jeszcze tylko 16:)))
  • domza2 09.12.12, 15:10
    A mnie cieszyło "allleeee schudłaś":))) chociaż nie raz pojawiało się potem "żebyś zaraz po terapii znowu nie przytyła":))) Mikołajkowo życzę Wam wytrwałości wszelkiej!
  • agneskas 09.12.12, 17:43
    Dziękuję Wam za słowa otuchy i pozdrawiam serdecznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka