czy ktoś w wieku ok. 60 lat walczy z wzw c? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam 60 lat i prawdopodobnie przystąpię do walki z wirusem wzw c. Wyczytałam, że w takim wieku rokowania są marne, a i skutki uboczne przyjmowania interferonu są bardziej nasilone. Czy jakaś dobra dusza znajdzie się, która wyleczyła się z tego paskudztwa? Proooszę, odezwijcie się.
    • > Wyczytałam, że w takim wieku rokowania są marne

      Nie ma takiej prostej zależności.
      Na skuteczność leczenia mają wpływ następujące czynniki:
      •genotyp wirusa
      •genotyp interleukiny IL28B
      •niska wiremia (mniej niż 600 tys. IU/ml)
      •rasa
      •stadium włóknienia wątroby
      •oporność na insulinę
      •stłuszczenie wątroby
      •niewydolność nerek
      Czy w powyższym wykazie widziałaś gdzieś wiek? Pierwsze najistotniejsze cztery czynniki nie mają najmniejszego związku z wiekiem. Potem jest stadium włóknienia. Można by przypuszczać, że osoby starsze chorują dłużej, więc i włóknienie mają bardziej zaawansowane, ale tu też nie ma takiej prostej liniowej zależności. Osoby starsze mogą mieć wątrobę w bardzo dobrym stanie, a młode w bardzo kiepskim. Przykładowo mój syn musiał wymienić wątrobę na lepszą już w wieku 24 lat.
      Przed leczeniem musisz nabrać przekonania, że na pewno się uda. Inaczej trudno ci będzie.
    • Miałam grubo ponad 60 lat w momencie przystąpienia do leczenia, które zakończyło się sukcesem po pierwszej terapii. Skutki uboczne terapii znosiłam całkiem nie zle i dziś wszystko jest ok. Z góry założyłam, że ja z tej choroby "wyjdę", no i udało się, czego i Tobie szczerze życzę.
    • Tak zwyczajnie po ludzku... Chce się żyć!!! ...i tego trzebna sie trzymać...
      Nie ma prostych odpowiedzi w temacie wzwC.
      Te wszystkie zależności i warunki to cały czas mimo wszystko tylko statystyka. Każdy reaguje inaczej.
      Nikt nie da Ci 100% gwarancji, że się uda ale też nikt nie może odebrać Ci nadziei.
      Zapewne masz dla kogo żyć i masz jeszcze mnóstwo planów do zrealizowania... tak więc DO PRZODU! Że będzie ciężko... no może i będzie... no i co...
      Musisz się nakręcić MOCNO POZYTYWNIEi OPTYMISTYCZNIE, a nawet jak się nie uda to poprawisz stan swojej wątroby i dasz jej czas na ewentualną kolejną terapię. To co się ostatnio dzieje temacie leczenia wzwC napawa WIELGACHNYM OPTYMIZMEM (nowe skuteczniejsze leki, krótszy czas terapii itp...)...

      Pozdrowionka i trzymaj się cieplutko... Wiosna przyszła! :)))
    • Gość: xhcvx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.13, 13:53
      Witaj
      Ze mną w poradni leczy sie Pan, który z pewnoscią jest już dawno po 60-tce.
      Czesto z nim rozmawiam i on świetnie znosi terapię - ma teraz przedłuzoną do 72 tygodni, cały czas pełne dawki interferonu i rybawiryny, skutków ubocznych zadnych. Genotyp 3.
      Tak wiec jak widzisz nie ma zasady.
      pozdrawiam
    • JA w trakcie wizyt w poradni spotkałam osobę dobrze po 60 :), był na terapii 72 tygodnie. Na końcu miał "-" i nie narzekał zbyt mocno na skutki uboczne.
      Skutki uboczne to bardzo indywidualna sprawa, trudno cokolwiek przewidzieć. Trzeba wierzyć, że się uda i ciągnąć te wózek.

      --
      --------------
      <www.youtube.com/watch?v=Jap0h6X0OEc&feature=related >
      • Uważam, że warto, a nawet trzeba spróbować! głowa do góry!Świat jest taki cudowny i taki zielony... i bązowy... i biały....., warto to wszystko przeżywać! Głowa do góry!
        • Gość: wiki IP: *.ptim.net.pl 26.04.13, 06:07
          Małgosia widzę, że humorek dopisuje :-) Tak trzymać!
          ps. jadę do szpitala. 16tydz.
        • Gość: Rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.13, 21:14
          Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i ze wzruszenia ....najzwyczajniej w świecie pioplakałam się. A rzadko kiedy płaczę, jednak tym razem ruszyło mnie. Dziękuję Wam z całego serca za odpowiedź, a przede wszystkim za słowa otuchy. Od dziś wiem, że nie jestem sama, że w razie czego mogę liczyć na wasze wsparcie i informacje.
          Kilka dni temu obchodziłam 60 - te urodziny. O chorobie dowiedziałam się w sierpniu ubiegłego roku. Na pierwszą wizytę do hepatologa czekałam prawie 3 miesiące. W końcu pod koniec października udało się. Dostalam skierowanie na biopsję wątroby. Tym razem czekalam 5 m-cy na przyjęcie do szpitalu. W szpitalu dowiedziałam się, że mam wielotorbielatowość watroby ( nerek zresztą też), która wyklucza możliwość zrobienia biopsji i zalecono mi zrobienie fibrotestu ( odpłatnie, za 580 zł). Zrobiłam i od czterech tygodni czekam na wynik. Jak widzicie przygotowania do leczenia trwają bardzo długo.
          Moja wielkość wiremii to 1,8 mln IU/ml. Ze stron internetowych dowiedziałam się, że jest to duża wartość a genotyp wirusa to 1b - zdaje się, ze też nie najkorzystniejszy. Pozostałe wyniki ( krwi i moczu są w normie)
          A tak w ogóle to czuję się dobrze. Wyglądam też nieźle. Wciąż pracuję i cieszę się każdym dniem swojego życia. To prawda, ze po przyjściu do domu jestem zwykle śmiertelnie zmęczona, ale po przespanej nocy znów staję na nogi i ruszam do boju!
          Przyznam, że poważnie zastanawiam się czy warto leczyć się i przechodzić przez wszystkie te cierpienia o których czytałam na różnych forach. Wasze odpowiedzi kochani sprawiły, ze bardziej optymistycznie rozważam możliwość leczenia się. Może jednak mam jakieś szanse poczuć jakby to było gdybym pozbyła się tego intruza. oj, chyba za bardzo rozpisałam się. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję!
          W wypisie ze szpitala jest takie zdanie: " Po uzyskaniu wyniku badania ( chodzi o fibrotest) - należy przeprowadzić procedurę kwalifikacyjną do leczenia Peg IFN z RBV " . Odpowiedzcie mi proszę, na czym polega ta procedura i jak długo trwa.?
          • > należy przeprowadzić procedurę kwalifikacyjną do leczenia Peg IFN z RBV " .
            > Odpowiedzcie mi proszę, na czym polega ta procedura i jak długo trwa.?

            Zasadniczo chodzi o odpowiedź na dwa pytania: czy jest potrzeba leczenia i czy nie masz przeciwwskazań.
            Jeśli FibroTest wykaże włóknienie większe niż 0 i aktywność zapalną większą niż 0, to będziesz spełniać kryteria kwalifikacji do leczenia.
            Trzeba wtedy sprawdzić, czy nie masz przeciwwskazań. W zależności od twoich chorób towarzyszących wystarczy kilka dodatkowych prostych badań, albo potrzebne będą dodatkowe konsultacje u innych specjalistów.
            Jeśli chcesz znać szczegóły, to zerknij sobie do programu lekowego. Przeciwwskazania znajdziesz w pierwszej kolumnie w punkcie 8. Natomiast potrzebne badania w trzeciej kolumnie w punkcie 1.
            Link do programu znajdziesz pod adresem:
            www.hcv.pl/terapia_skojarzona.php
            (kiedy i jak leczyć wg Ministra Zdrowia »).
            • Gość: Rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.13, 09:10
              W pracy miałam przysłowiowe urwanie głowy. Przychodziłam do domu tak zmęczona, że nie miałam nawet siły odpalić komputera. Na szczęście są jeszcze święta!
              Drogi Kiepski piszesz, że przyznanie leczenia uzależnione jest od stopnia zwłóknienia wątroby. Wydaje mi się, to trochę dziwne. Bo przecież jest wirus - szkodnik, więc prędzej czy później to zwłóknienie pojawi się ( no, albo istnieje duże prawdopodobieństwo, że pojawi się). Czy nie uważasz, że lekarze powinni podejmować leczenie szybko i bez zbędnego ociągania się? Jest wirus- to go "bez łeb". I tyle! Bo, przecież my, obciążeni wirusem jesteśmy potencjalnym zagrożeniem dla ludzi zdrowych? Miedzy innymi dlatego w pracy nie powiedziałam nikomu o swojej przypadłości, ponieważ boję się reakcji ludzi. A Ty zwierzałeś się innym (nie rodzinie)?
              Wciąż czekam na wyniki fibrotestu. Wczoraj dzwoniłam do "diagnostyki" - jeszcze wyniku nie ma. Może to i dobrze. Prawdę mówiąc to tego cholernego interferonu wciąż się na tyle boję, że zbytnio nie razi mnie to ślimacze tempo służby zdrowia.
              Jestem pod wrażeniem Twojej i innych forumowiczów wiedzy na temat leczenia wzwc. Dzięki za odpowiedź.
            • Rito, chciałem cię zmartwić. Od dziś obowiązuje nowy program lekowy (link podałem wcześniej), w którym wykasowano możliwość zastąpienia biopsji FibroTestem. Zatem wynik tego badania może posłużyć ci do podjęcia decyzji, jak bardzo spieszyć się z leczeniem. Natomiast procedura kwalifikacji do leczenia przy genotypie 1 i 4 wymaga biopsji.
              • Sprostowanie. W twoim wypadku (wielotorbielatowość watroby) biopsja nie będzie wymagana. Sorry, wcześniej nie przejrzałem starannie twojego wpisu.
              • Gość: Rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.13, 20:08
                Beznadzieja! Co za porąbany kraj! A przecież są takie wyjątki jak ja, którym nie można zrobić biopsji. To, że do tej pory nie jestem leczona, wynika z niewiedzy lekarza kierującego mnie na biopsję. Fakt, wielotorbielowatość wątroby jest stosunkowo rzadką chorobą, ale ... uważam, że lekarz powinien być obeznany z przeciwskazaniami do biopsji. Tak, przynajmniej dano mi do zrozumienia w szpitalu. Niepotrzebnie czekałam te 5 m-cy na przyjęcie do szpitala. W tej chwili nagle zaczęło mi zależeć na tym, by się leczyć. Ale, słuchaj byłam w szpitalu i mam wypis na którym jest zapis by po zrobieniu fibrotestu zacząć leczyć interferonem i rybowiryną. Czy to daje mi to jakąś nadzieję.
            • Gość: Rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.13, 23:20
              Przysłałeś mi interesujący link o sposobach leczenia wzw c. piszą,że terapia trójlekowa jest skuteczniejsza, niż dwulekowa. To dlaczego szpital zalecil mi terapię dwulekową?
              • Program lekowy uwzględniający interferonową terapię 3-lekową obowiązuje od 1 maja 2013 r. Czyli od przedwczoraj.
                A co najważniejsze, terapia 3-lekowa przysługuje po spełnieniu bardzo restrykcyjnych kryteriów:
                • genotyp 1 wirusa
                • genotyp TT interleukiny IL-28B (wśród chorych z genotypem 1 tylko 18% spełnia to kryterium),
                • co najmniej 2. stopień włóknienia wątroby (potwierdzony w biopsji!).
                Jak w twoim wypadku ustalić stopień włóknienia, program lekowy nie precyzuje. Wpadasz w dziurę tego bubla, za jaki uważam nowy program lekowy. W przypadku genotypu 2 i 3 program dopuszcza badanie FibroScanem (nie mylić z FibroTestem!).
                W przypadku genotypu 1 program lekowy nie precyzuje, jak ustalić stopień włóknienia, stwierdzając jedynie:
                U pacjentów z genotypem 1 i 4 można odstąpić od biopsji w przypadku marskości wątroby z nadciśnieniem wrotnym (hipersplenizm, żylaki przełyku) i naczyniakowatości wątroby.
                Cały program lekowy znajdziesz np. pod adresem (to równie interesujący link):
                noweleki.hcv.pl/
    • Wiki, nie wiem, czy powinien dopisywać humorek....okazało sie, że płytki lecą na łeb i szyję 48, więc nie wiem co bedzie dalej....Neutrofile i alat książkowy...Moja cudowna pani doktor mnie nastawia optymistycznie, że ma być dobrze i tak co tydzień jeżdżę na badania. powiedziała, że jeśli na skórze pojawiłyby się czerwone plamki, jakby od ukłucia, natychmiast mam do niej zadzwonić i przerywamy leczenie, coś mówiła jeszcze o sepsie, nie dopytywałam, bo się wtedy zaczynam nakręcać..... Jestem własnie po ,,strzale", zobaczymy, co będzie...Mam w nosie, nie mogę się przejmować tym wszystkim, bo to źle na mnie wpływa. Są ważniejsze sprawy w moim życiu....Nie nakrecam się juz tak sprzątaniem w domu, po prostu jak wracam do domu trochę leżę, odpoczywam, rozmawiam z dziećmi potem zabieram się do roboty, ale nie w szale jak zwykle, bo musi być...Chodzę sobie na spacery do lasu, jeżdżę na rowerze, trochę biegam. Pozytywnie nastraja mnie słońce i trawa...... Jak juz wcześniej pisałam, kiedy nie mogłam sie doczekać słońca robię sobie wizualizacje i ,, wytępiam wirucha"....poprzez promienie słoneczne, które tak głęboko wnikają....., że on ze strachu rozpuszcza się.....i mam nad nim przynajmniej tę przewagę .....cha cha cha. Nastrajają mnie także moje sukienki, szpilki, makijaż...., ot taka kobieca prózność...i dzieci moje, zwłaszcza Esterka, słodycz 4 letnia, jej pytania, rozmowy, występy i mądrość. Chłopcy już starsi, ale też są bardzo czuli i zaskakują....Muszę wierzyć, że będzie dobrze i Wam wszystkim też tego życzę, choć nastroje bywają różne a zmęczenie jest czasem takie potworne, że dziwię się jak funkcjonuję cały Boży dzień, ale jak tu zyć tylko chorobą, kiedy wokół tyle się dzieje...
      Wiki napisz, co tam u Ciebie jak wyniki.
      Cieszę się Rita, że i ja mogłam się przyczynić do łez radości. człowiek tyle jest wart, ile może dać drugiemu!!!!! A Ty bierz się za Gada i do przodu!!!!!
      • Gość: wiki IP: *.ptim.net.pl 27.04.13, 08:05
        Ehhh. Widzę, że jak nie jedne to drugie. Ty masz problem z płytkami, ja z neutrofilami... Cały czas niski pomimo zmniejszonych dawek. Od 4tyg. jestem na 90/135. I dalej neutrofile mam 0,6 :-( Hemoglobina 10,6... Z tym że wyniki w szpitalu zawsze mam dużo gorsze niż w mojej przychodni (robią w Diagnostyce)
        Wirusa w 12tyg. dalej nie ma, tarczyca i próby wątrobowe wzorowe. Na szczęście przeciwciała ANA wyszły ujemne, bo przed kwalifikacją były dodatnie - chyba jakaś pomyłka.
        No i w związku z tymi zmniejszonymi dawkami lekarz zastanawia się czy warto skracać terapię. A ja bardzo bardzo bardzo chciałabym. Nie wiem, co robić. Prosiłam lekarza o zwiększenie dawki, ale nie chce o tym słyszeć jak neutrofile będą poniżej 1,0. A na własną rękę nie chce nic robić. Za 2tyg. powtórka morfologii i zobaczymy co dalej.

        A powiedz, czy jak masz płytki 48tys. to dalej jesteś na pełnej dawce interferonu?

        Mi się marzy długi weekend, jedziemy nad morze we środę :-))) oby tylko chłopaki mi się nie rozchorowały.


        Rita poczekaj na wyniki fibrotestu i do dzieła. Nie wszyscy mają skutki uboczne, a przynajmniej nie wszystkie. Może nie będzie tak źle. A lepiej żyć bez niezwanego gościa.
        • Gość: Rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.13, 09:30
          Czekam wciąż na wyniki fibrotestu. Również robię go w Diagnostyce. Dzięki za słowa wsparcia. Jestem na etapie uczenia się od Was wiedzy, optymizmu i ogromnej determinacji. Dziękuję za wszystkie Wasze informacje i pozdrawiam.
      • Gość: Rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.13, 09:25
        Twój optymizm jest zaraźliwy. Chodzisz na spacery, jeździsz na rowerze, podziwiasz uroki przyrody... więc nie jest źle! Masz mnóstwo sił. Ja trzymam kciuki (mocno) za pomyślność Twojego leczenia. Który to jest zastrzyk? Moich wyników ( mam na myśli fibrotest) wciąż nie ma. Może to i dobrze - przynajmniej miło spędzę długi weekend. Za oknem widzę przepięknie słońce, więc pewno też pójdę rozpuszczać w nim gada.
        Pisz na bieżąco jak się czujesz i jak przebiega Twoje leczenie.Trzymaj się dzielnie!
        • Kochani, jestem taka szczęśliwa!!!!!!Przed chwilą dostałam, wiadomość od mojej Pani doktor, że nie ma wirusa..............iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii nie wierzę, po prostu nie wierzę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Czy to w ogóle możliwe, że może gadziora może nie być..............? Czy tylko spada wiremia????????Nie wiem, nie wierzę, bo jeszcze 2 tyg temu płytki były tak niskie, że mieli przerwać leczenie.... Czy cieszyć sie, czy to jeszcze nie w porę.....? Dlaczego więc kontynuują dalsze leczenie? Żeby go dobić.....bo sobie drzemie...... ? Moja Ciocia, która ciagle córką się o mnie modlą traktuje to w kategorii cudu, ja po trosze też!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Żyję jak zwariowana,praca, budowa domu, dzieci, projekty.... łykam tabletki, szpryca w czwartek, aż miałam wyrzuty sumienia, że mało o siebie dbam i nie przejmuję się tym choróbskiem, więc traciłam wiarę, że w ogóle te leki działają......
          Boże, tak dawno płakałam ze szczęścia........., może to szczęście chwilowe, ale uchwycam tę niepowtarzalną chwilę, łapię ją...........
          Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Życzę Wam takiej Radości.....
          RITA to mój wątek!!!!!!! Widzisz da się go troszkę rozpuścić!!!! cha cha cha !!!!!!!!!
          Ciekawa jestem co tam u Ciebie?
          Jak będziesz miała chwilę odpisz!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: Rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.13, 00:26
            Cieszę się, że jesteś taka szczęśliwa! Takie wiadomości uskrzydlają i dodają otuchy. Trzymaj tak dalej!
            U mnie nic nowego. Dwa miesiące czekałam na fibroskan. Dlaczego tak długo? Nie chce mi się o tym pisać . Szkoda gadać! Po otrzymaniu wyniku poszłam do przychodni zapisać się na wyniki. W swojej naiwności sądziłam,że z miejsca zostanę przyjęta. Niestety, wizytę wyznaczono mi na koniec lipca. Tak więc wciąż jestem w "poczekalni". Przepraszam, że na jakiś czas wyłączyłam się i nie odpowiadałam. Byłam trochę zdołowana tym wszystkim czego dowiedziałam się o chorobie, więc postanowiłam "oderwać się" od tematu, udawać, że jestem zdrowa i po prostu cieszyć się życiem. No ale dziś z jakiegoś powodu postanowiłam znów zaglądnąć na forum no i znalazłam taką budującą informację od Ciebie. Pozdrawiam.
    • witaj ja mam 52 lata za miesiąc zaczynam leczenie,owszem spoczątku mnie to przerażało.wiele czytalam na forom o leczeniu a potem wpadałam w dół,zrozumiałam że tak niemożna,trzeba walczyć i niemyślec o tym wirus bardziej się rozprzestrzenia jeśli jest sie załamanym,ja postanowiłam walczyć i wiem że się uda,bo teraz kiedy jestem bardzo szcześliwa jakiś wirus ma to zniszczyć,niechcę cię do niczego namawiać ale zacznę pić przy leczeniu sok z noni,z doswiadczenia wiem że jest dobry,niema co sie załamywać,w czsie leczenia trzeba sie czym zająć aby niemyśleć o chorobie.Czytalam jeden artykuł że w trzy miesiące leczenia wirós znikł,pisała o tym jak bardzo była zapracowana,myślę że to jej w tym też pomogło i takie artykuly mi sie podobają,osoby silne które się nad sobą nie użalają,i nie jest to tak że niewiem co to jest cięzka choroba,przeszłam to gdy moja curka zachorowała w wieku 22 lat na raka,jest już zdrowa myślę ze też pomugł jej w leczeniu sok który piła,bo gdy znajoma która też go stosowała przy chorobie też na raka który byl tak rozprzestrzeniony,i jak to lekarze mówili że ma kilka miesięcy życia i odziwo dziś jest zdrowa dlatego wiem że i mi może pomóc w leczeniu,musimy miec więcej wiary w sobie bo życie bez względu na wiek i tródne czasy w jakich żyjemy jest piękne i trzeba o nie walczyć pozdrawiam.
    • Gość: promet IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.14, 12:45
      Witam,
      Mam 60 lat i lecze sie od listopada 2013 r - leczenie przechodze bardzo dobrze i z "pewna taka niesmialoscia" i zdziwieniem czekam na skutki uboczne ale ich prawie nie ma:). Na poczatku mialam dosc kiepski wynik hemoglobiny ale teraz jest juz powyzej 12 i czuje, ze mam juz wiecej sil witalnych:). Z tym, ze ja od poczatku zakladalam, ze nie ma innej mozliwosci jak finalnie "-" ale gdyby tak nie bylo to tez mam "plan awaryjny" - dalsze leczenie. Najgorsza byla niewiadoma na poczatku i ogromny strach - dlatego radze nie czytajcie o skutkach ubocznych itd!! to wrecz paralizuje i uniemozliwia podjecie decyzji - czy wyrazic zgode na leczenie. Na pewno skorzystac z szansy, przeciez kazdy czlowiek jest inny i inaczej jego organizm reaguje. Na pewno pomogloby jesli chory mialby zyczliwa osobe w swoim srodowisku. Poznalam w szpitalu kolezanke w moim wieku i teraz razem sie "leczymy" i caly czas sie wspieramy i wymieniamy doswiadczenia.Gdyby ktos z chorych mial pytania to prosze pytac, postaram sie odpowiadac. Prosze myslec pozytywnie lub sobie wmowic, ze bedzie ok a napewno tak sie stanie:) no i juz blisko do wiosny:):)
      • Gość: Marta58 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.14, 13:19
        Mam 58 lat i za sobą 2 nieudane terapie. Pierwsza w 2010 roku zakończyła się eliminacją wirusa lecz po 6 miesiącach ponownie plus ( gad się dobrze schował ), następna skończyła się po 12 tygodniach ponieważ spadek wirusa nie mieścił się w granicach ustalonych przez NFZ tj. na początku 182 000 następnie po 12 tygodniach 2 282 a powinno być wg kochanego NFZ poniżej 1 800. Obecnie jestem wpisana na listę oczekujących na terapię 3-lekową. Dobrze się czuję, USG bz. Stan wątroby wg biopsji w 2009 roku zapalenie 3, włóknienie 2 a z 2013 roku odpowiednio 2 i 2.
        • Terapia 3-lekowa zwiększy twoje szanse na wyleczenie dwuipółkrotnie (można zaliczać cię raczej do grupy relapserów, a nie partial responderów). To sporo.
          Czy długo każą ci czekać na terapię 3-lekową? W którym mieście?
          • Gość: Marta58 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.14, 13:49
            Mieszkam w Kujawsko-pomorskim, jestem pod opieką poradni hepatologicznej w Toruniu - dr. Kulpa, na oddziale w toruńskim Szpitalu Zakaźnym dwukrotnie prowadziła mnie dr Górska.
            Z tego co wiem od lekarza, to w ostatnim kwartale roku ubiegłego NFZ sfinansował w ww szpitalu 10 terapii 3-lekowych niezależnie od standardowych. Co do terminu mojego leczenia to zależny jest od konsultacji lekarza prowadzącego, ordynatora i koordynatora. Wtedy odzywa się telefon i zapraszają na badania kontrolne min. ponownie wiremii. Mam obietnicę że się odezwie w tym roku.
      • 100% :-)

        Trzymam kciuki!!!
        • Gość: promet IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.14, 16:46
          Rita zaczela ten watek pytaniem: czy ktos w wieku ok. 60 lat walczy z wzw c - spotkalam leczacych sie nawet ok 70 lat! A jak juz ktos tu napisal: to nie jest sprawa wieku w ktorym zaczynamy leczenie ale jaki stopien wloknienia, jakie mielismy lub mamy wspolistniejace choroby, jakie mamy nastawienie do tej choroby i leczenia.
          Drobna uwaga: jak czytam na forum o wzw B, C to na poczatku bardzo podziwialam ludzi ktorzy doskonale wiedzieli i interpretowali swoje wyniki, wrecz "sypia jak z rekawa" nazewnictwem typowo lekarskim, fachowm. Na poczatku wpadlam w maly kompleks:) dlaczego ja nie posiadam takiej wiedzy a potem sie uspokoilam: ja mam Pania dr do ktorej mam ogromne zaufanie, chodze na badania kontrolne, robie wyniki a "moja" dr jest od interpretacji i wlasciwego leczenia. Wiec po co sie stresowac, analizowac, porownywac wyniki, od tego mamy naszych lekarzy prowadzacych a czas mozna pozyteczniej spozytkowac np: isc na spacer lub poczytac ksiazki.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.