Dodaj do ulubionych

Pomocy!!-jestem zalamany

14.07.08, 16:37
mam 29 lat, zonaty, 2 letnie dziecko, ukonczone dzienne studia wyzsze 4 lata
temu, pracuje na stanowisku kierowniczym i robie doktorat...
Od wielu miesiecy mialem zle samopoczucie. Badania alat wykazywaly znacznie
przekroczone wartosci. Ostatnie bylo na poziomie 177.
Zrobilem badanie antyhcv i wynik ujemny.
Miesiac temu udalem sie do specjalistycznj poradni bo odczuwam jakies
pobolewanie watroby. Pobrano mi krew na cala serie bada z szegolnie na RNAHCV.
Dzisiaj dowiedzialem sie, ze mam najgorsza odmiane tego wirusa.

Swiat mi caly nagle runal.........
nie potrafie nawet wstac teraz z lozka......
Edytor zaawansowany
  • mordeczek 14.07.08, 16:51
    Gdy dowiedzialem sie o wirusie tez mi swiat na leb pierd... najgorsze bylo
    pranie mozgu "kiedy sie zarazilem?"

    Niestety tak jest ze wiadomosc o jakiejs chorobie wali z nog.
    Ale jesli bedziesz zyc rozsadnie, masz szanse sie wnukow dochowac. HCV to n ie
    zabawa, ale w dzisiejszych czasach jest wiele mozliwosci waljki z tym wirusem.
    Nakoniec moge tylko przytoczyc slowa mojego lekarza po wykryciu wirusa
    "przynajmnie wrog jest rozpoznany..." , wyobraz sobie zebys zyl i czul sie coraz
    gorzej az by cie zlozylo na amen.
    Radze, zamiast zalamania ktore nic ci nie da, zbieraj informacje na temat tej
    choroby, zycia, ochrony bliskich i swojego leczenia.
    Glupim ludziom lepiej nie opwowiadaj o swoim przypadku.
    Zycze spokoju, wtedy swiat wroci u ciebie do normy.
  • bananarama-live 14.07.08, 17:04
    Załamany? Czyli trafiłes do klubu. Tu kazdy był załamany. Z czasem
    przestaniesz. To nie jest wyrok ! To nie jest AIDS !
    Przejdziesz terapie i po problemie.
    Ja juz koncze leczenie i zamierzam byc zdrowy.
    PAMIETAJ - panika odbiera rozum.
  • jan-w 14.07.08, 17:40
    Nie każdy. Trzeba kierowac się rozumem i wiedzą nie uczuciami. Wirus jak wirus.
    Jest wiele gorszych. Można z nim spokojnie żyć aż do śmierci. Każdy kiedyś na
    coś umrze. Na szczęście ;-)
    --
    Głos wolny, wolność ubezpieczający
  • bananarama-live 14.07.08, 17:49
    Kazdy :-)
  • kuntakintee 21.07.08, 12:56
    do banarama live.

    Nie każdy. Czytam twoje posty i prawie zawsze się z Tobą zgadzam.
    Mam nawet ten sam genotyp (4), co pozwala - jak sądzę - zrozumieć
    Cię jeszcze lepiej, ale w tej sprawie nie masz racji.
    Ludzie, czy Wy wszyscy na prawdę jesteście tacy słabi psychicznie?
    Nie mogę w to uwierzyć. Załamać to się można w przypadku trwałego
    kalectwa, upośledzającego funkcje życiowe i uniemożliwiającego
    normalne funkcjonowanie. A jednak ludzie sobie z tym radzą - lepiej
    lub gorzej - ale radza sobie.
    A tutaj - wszyscy złamani. Dlaczego? czy coś w Waszym życiu
    odczuwalnie się zmieniło? W moim nie. Czuję się tak jak w czasie,
    gdy nie wiedziałem o chorobie.To,że nie można pić alkoholu nie jest
    jeszcze końcem świata!!!!!
    Myślę, że każdy z Was powinien zaczynać dzień od świadomości, że
    wbrew pozorom ma sporo szczęścia - większość chorych nadal nie wie o
    wirusie i nie robi nic,żeby sobie pomóc. My mamy to szczęście, że
    będziemy leczeni, dbamy o dietę, nie pijemy. To wielki krok na
    przód.
    Do załamanego człowieka.
    Nie martw się. Ja mam to świństwo ok 15 lat. Wątroba uszkodzona w
    stopniu 2. genotyp 4 (nie wiem, czy najgorszy, ale na pewno nie
    najlepszy). Nie mam objawów, które mi komplikuja życie. Na razie.
    Jak widzisz można z tym funkcjonować dluuugie lata - postęp choroby
    jest powolny. Za kolejne 15 lat będzie to uleczalne jak dzisiaj
    grypa, więc nie lamentuj, weź się w garść, pisz doktorat i uważaj na
    siebie.
    Pozdrawiam



  • hakdil 14.07.08, 17:10
    Witaj!Jak Cię pocieszyc...Daj czasowi czas,a na pewno Twoje myslenie
    o chorobie i walce z nią ulegnie poprawie.Musi ulec.Masz dla kogo
    życ i walczyc.Ciesz sie,że tak szybko wykryłeś wirusa!Czeka Cię
    długie leczenie,ale jest duża szansa,że będziesz zdrowy!Mój mąż jest
    chory.Wirusa nosił długo.2lata temu przeżywalismy podobne chwile,co
    Ty.Nasze dziecko miało roczek,gdy mąż zaczął roczne
    leczenie.Niestety,przechodził je bardzo ciężko,miał mnóstwo skutków
    ubocznych,nie mógł zostawic pracy.Ale "stawał na rzęsach" i szedł z
    małą na spacer.Nauczyłam się robic zastrzyki.Odliczaliśmy miesiące
    do końca leczenia.Kiedy odstawił leki-z dnia na dzień wrócił do
    formy.Bardzo szybko zapomnielismy o tej męce.Ale po roku od
    zakończenia leczenia przeżylismy kolejny szok:wirus uaktywnił się!Po
    jednej z wizyt kontrolnych okazało sie,że przegraliśmy-takiej opcji
    zupełnie nie zakładalismy!!!Niedawno też tu pisałam,że jesteśmy
    załamani.Kolejny rok leczenia,tym razem inne,prawdopodobnie cięższe
    leki,nie wiem,jak teraz mąż to zniesie,ale przypuszczam,że
    fatalnie.Płakałam,nie wierzyłam,że znow to samo!!!Mąż od września
    podejmuje znów walkę.Jest przerażony,bo oprócz dolegliwosci
    fizycznych,miał tez i psychiczne...A praca jest wymagająca.Małe
    dziecko...
    Przepraszam,że tak o nas rozpisałam sie,ale w końcu to
    nasze "wątrobowe" forum:)
    Zaloguj się na Prometeuszach,poczytaj o chorobie.Dasz radę,nie
    poddawaj się złemu mysleniu.Pozdrawiam!!!
  • beatkaa32 14.07.08, 19:16
    Ja także, kiedy dowiedziałam się, że jestem zarażona nie mogłam dojść do siebie.
    POdobnie jak Ty mam rodzinę: męża i dwoje małych dzieci. Ale cóż robić? Nie
    można przecież siedzieć (leżeć) całymi dniami w domu i płakać nad swoim losem,
    bo to i tak niczego nie zmieni. Lepiej jest podjąć walkę i wierzyć, że wygrasz.
    Ty przynajmniej już wiesz jak masz genotyp; ja wciąż czekam(do piątku), wtedy
    okaże się, z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Życzę wytrwałości Tobie i sobie
    również... Będzie dobrze; powtarzaj to sobie jak mantrę, a w końcu w to uwierzysz.
    --
    Julia 18.06.2005
    Łukasz 04.10.2007
  • river29 14.07.08, 20:00
    otrzymalem nastepujace leki:
    - essentiale forte
    - Liv.52
    - Livenorm
    - vitamina E

    Macie podobne?
  • river29 14.07.08, 20:01
    PS. i dlaczego anty HCV wyszlo ujemne?
  • jan-w 14.07.08, 20:04
    Czasem tak bywa. Dlatego takie badania w przypadku wyniku negatywnego się powtarza.
    --
    Głos wolny, wolność ubezpieczający
  • river29 14.07.08, 20:05
    co jeszcze waszym zdaniem powinienem otrzymywac?
  • river29 14.07.08, 20:59
    Caly czas teraz siedze i zadaje sobie pytanie: dlaczego?
    nigdy nikomu nic zlego nie zrobilem....... a los mi......
    Czytalem teraz duzo o tej terapii, jutro klade sie do szpitala na biopsje i
    kolejna niewiadoma w jakim stanie jest moja watroba....
    Z natury jestem czlwiekiem dalego planujacym i teraz nagly krach. Mimo wszystko
    za wszelka cene posiwece sie rodzinie i nauce-teraz widze scisle okreslona
    sciezke ale gorsze ze przez mgle widac jej koniec..:(((
  • mordeczek 14.07.08, 21:04
    Zastanawiajace, ze czlowiek dopiero w takich momentach widzi jasno okreslona
    sciezke w zyciu... Czyzby wirus...to jakis sygnal?
  • bananarama-live 14.07.08, 22:50
    Srutututu. Gadasz jak wiekszosc. Nie Ty pierwszy, nie ostatni.
    A przypomnij sobie jak walnałes w łep , Jole z 3b

    Niewiele osób odpowiada na moje posty, myslac ,ze mi odbija palma.
    Odbija, ale życze szystkim, zeby im tak odbiło.
  • river29 14.07.08, 20:06
    Czy mozliwa jest pomylka przy RNA HCV?
  • river29 14.07.08, 21:51
    dwa lata temu mialem robione usg i napisane tam bylo: podwyzszona echogenicznosc
    watroby - nasuwa sie pytanie dlaczego mnie wtedy lekarz nie skierowal na
    dodatkowe badania??
    2 miesiace temu na usg watroby wpisal "watroba normoechogeniczna" ale dodal
    slownie ma oznaki stluszczenia
    Co o tym mozecie powiedziec?
  • jan-w 14.07.08, 22:08
    Przestań się zamartwiać i kombinować. Idź na dziwki. Jak zaczniesz kurację,
    podobno nawet z tym będziesz musiał się wstrzymać ;-)
    --
    Głos wolny, wolność ubezpieczający
  • bananarama-live 14.07.08, 22:54
    Oooo,tak. Ptaka trzeba szukac. To tez pewnie znak. Kiedys miałem
    boka, ale zeby az tak pokarało?
  • river29 14.07.08, 22:30
    zona mi wystarcza
    o nia tez sie martwie
  • jan-w 14.07.08, 22:45
    Przecież żartuję. Najgorsze co możesz teraz robić dla siebie, żony i dzieci to
    siedzieć, kombinować i się zamartwiać. HCV to wcale nie jest wyrok śmierci. Ani
    teraz, ani szybko. A kiedyś - każdy umrze. BTW: Czy wiesz że niemal napewno masz
    też groźnego gronkowca złocistego? Też się będziesz zamartwiał?
    --
    Głos wolny, wolność ubezpieczający
  • bananarama-live 14.07.08, 23:01
    Zachowujesz sie jak wiekszosc. Te same pytania, te same niewiadome,
    plany, testamen itd

    To wszystko zmieni sie jak zaczniesz leczyc sie. Porozmawiaj z
    chorymi, którzy sa w trakcie terapii / w realu / Unikaj opowiastek
    starych babek.

    Przestan - to sie leczy z duzym powodzeniem. Statystyk nie zanizaja
    ludzie w sile wieku.
  • river79 15.07.08, 08:10
    ale ja juz nie mam sily....
  • beatkaa32 15.07.08, 08:20
    powiem Ci coś: użalasz się nad sobą i płaczesz nad rozlanym mlekiem... daj
    spokój, zacznij walczyć... jesteś facetem, czy nie?>

    --
    Julia 18.06.2005
    Łukasz 04.10.2007
  • bananarama-live 15.07.08, 08:47
    Jeszcze nikt mi tego nie zarzucił, ale wszystko jest na dobrej
    drodze. WSZYSTKICH WYSYŁAM DO PSYCHIATRY

    Domyslam sie ,ze nie masz siły. Mam 45lat - siła
    wieku,piwo,motocykle, dziewczyny,ogolnie miód z boczkiem.
    W ciagu 1-2 mc stałem sie jak dziecko. Wylekniony,
    zahukany,wszystkie mysli sprowadzały sie do jednego. W koncu
    zeswirowałem tak, ze najlepiej czułem sie w wannie z ciepła woda -
    no ale kiedys trzeba wyjsc ;-)
    Taki stan w jakim jestes ,to dobra droga do fixacji. Nie popełnij
    mojego błedu. Ja czekałem zbyt długo z wizyta u psychiatry.
    Na Twoim miejscu, porozmawiałbym z zaufanym lekarzem psychiatra.
    W terapie musisz wkraczac z mocna psychika, bo ludziom
    podupadnietym, leczenie wzmaga ten stan.

    Moze poczujesz sie lepiej, jak zrobisz wszystkie badania i bedziesz
    wiedział na czym stoisz, jesli nie, wal do psychola. Dostaniesz
    pigułke szczescia i bedziesz jak ta lala.
  • krzyspp1 15.07.08, 08:43
    ej, gosciu skoncz juz te placze i wez sie w garsc. ja tez
    potrzebowalem wsparcia ludzi z tego forum - dziekuje wszystkim.
    jestescie bezcenni z radami i poczuciem humoru.
    moja zona dowiedziala sie w 5 miesiacu ciazy, ze ma wirusa. i co ma
    zrobic? plakac? zalamywac sie? pamietaj, ze to ty masz wirusa, a nie
    on ciebie. po to sie tu spotykamy, zeby mowic jak tego sk****syna
    pokonac.
    pozdrawiam
  • ags-1 15.07.08, 11:04
    Ja ,gdy dowiedzialam sie o chorobie tez spanikowalam ale szybko mi
    to minelo. Mam 30 lat, stanowisko dyrektorskie, cudowne 6-miesieczne
    dziecko, kochanego meza i wlasnie zamieszkalismy w pieknym lokum:)
    Jestem chora i czeka mnie leczenie. Maz zdrowy , maluszek
    prawdopodobnie tez. Nie zalamuj sie, z tym mozna zyc, zupelnie
    normalnie wiec glowa do gory
  • ledinka 16.07.08, 10:50


    Rozumiem, ja tez bylam zalamana. teraz czekam na terapie i nie wiem
    czy moj organizm odpowie na leczenie, nie wiem, czy z moim kiepskim
    raczej stanem zdrowia, nie bede musiala terapii przerwac, bo beda na
    przyklad tak silne objawy uboczne... nie wiem. Ale probuje, bo tylko
    osoba nienormalna nie probuje. Wstawaj! Co to znaczy: swiat Ci sie
    zawalil! Wstawaj! WALCZ do diabla:) Poddasz sie - bez walki?
    Eeeee, na pewno nie. I nie roztkliwiaj sie zanadto nad soba. ja juz
    przeszlam stany paniki, przygnebienia depresji olania totalnego, a
    potem rozum wraca. Sek w tym, zeby na dlugo rozumu nie gubic;)
  • gusiak30 17.07.08, 22:20
    Caly czas teraz siedze i zadaje sobie pytanie: dlaczego?
    nigdy nikomu nic zlego nie zrobilem....... a los mi......


    Każdy żyjący w "normalnym" standarcie życia, zadaje sobie zawsze to pytanie.
    Ja również gnębiłam siebie,i innych takim pytaniem.I wiesz co ktoś mi zafundował nawet nie zimny a raczej mrożący prysznic na głowę.Znajoma,pod pretekstem przewiezienia jakiś rzeczy zawiozła mnie do Hospicjum dzieciecego w którym jest wolontariuszką.I wiesz co, tam nie spytała ............TY PYTASZ DLACZEGO? A DLACZEGO ONE?Dzieciątka te nie miały nawet czasu zrobić nic złego,a cierpią nieporównywalnie.One i ich bliscy.
    Powiem ci ,bardzo to przeżyłam ale zarazem uzmysłowilo mi to wiele rzeczy.Życzę ci siły w poniesieniu się po tak szokującej informacji.I nie pytaj DLACZEGO JA?.I tak nie otrzymasz tu i teraz na to pytanie odpowiedzi.


  • gazdziikowa 18.07.08, 19:30
    gusiak30 napisała:
    .TY PYTASZ DLACZEGO? A DLAC
    > ZEGO ONE?Dzieciątka te nie miały nawet czasu zrobić nic złego,a cierpią nieporó
    > wnywalnie.One i ich bliscy.

    taka terapia szokowa jaką zastosowała ta koleżanka nie zawsze działa.
    Komuś od samego patrzenia na cudze "gorzej" ma się zrobić lepiej? Ma się
    samobiczować za to w myślach, ale ja głupi i egoistyczny jestem?
  • sagittarius1970 18.07.08, 17:07
    Od 11 lat walczę z wirusem ale staram się żyć normalnie - chociaż jest to egzystencja jak ja to mówię na 70%. Pracuję zawodowo i sprawdzam się - jestem od wielu lat czołowym pracownikiem firmy. Mam żonę i dwoje dzieci - jesteśmy szczęśliwi. Także kolego głowa do góry i zaczynaj starania o terapię. Co do tych najgorszych odmian i tych lepszych, to spokojnie - zaczynałem leczenie z koleżanką, co to miała najgorszy, a ja najlepszy; ona od 3 lat jest zdrowa - badania co pół roku, a ja zacząłem właśnie reterapię - powodzenia chłopie :)
  • blucea28 18.07.08, 19:02
    hmmm popieram wszystkich, którzy się tu wyżej wypowiedzieli : głowa do góry
    chłopie, popłakałeś i na razie wystarczy, każdy z nas przeżył ten sam szok na
    wieść o nowym lokatorze, ja też wyłam do niebios, rzucałam pytaniami lecz one
    wracały wciąż do mnie jak bumerang, dziś już nie pytam, dziś się leczę, powodów
    by przetrwać te najgorsze dni jest miliony, te poważne i te bardzo banalne jak
    chociażby napić się w końcu lampki czerwonego półsłodkiego wina / Boże jak ja za
    nim tęsknię ;)/, w momencie gdy dowiedziałam się o chorobie świat zawalił mi się
    podwójnie, najpierw rozstanie z mężem a potem wiadomość o hcv, zostałam sama z
    dzieckiem i nowym mężusiem :/, co Ty na to? jakie miałam wtedy widzieć szanse na
    przyszłość, na nowe życie, może kiedyś na fajnego faceta?! kto zechce taką
    "skażoną" kobietę ?? a jednak uznałam, że będę dalej żyć, żyć tak jak umiem
    najlepiej i wiesz? nawet wychodzi :) i wierzę, że będzie jeszcze lepiej, to nie
    koniec był, tylko bardzo oryginalny początek :). Teraz się leczę i zdarza się
    puścić łzę ukradkiem w poduchę ale nie przesadzajmy z użalaniem...
  • kuntakintee 21.07.08, 12:59
    do banarama live.

    Nie każdy. Czytam twoje posty i prawie zawsze się z Tobą zgadzam.
    Mam nawet ten sam genotyp (4), co pozwala - jak sądzę - zrozumieć
    Cię jeszcze lepiej, ale w tej sprawie nie masz racji.
    Ludzie, czy Wy wszyscy na prawdę jesteście tacy słabi psychicznie?
    Nie mogę w to uwierzyć. Załamać to się można w przypadku trwałego
    kalectwa, upośledzającego funkcje życiowe i uniemożliwiającego
    normalne funkcjonowanie. A jednak ludzie sobie z tym radzą - lepiej
    lub gorzej - ale radza sobie.
    A tutaj - wszyscy złamani. Dlaczego? czy coś w Waszym życiu
    odczuwalnie się zmieniło? W moim nie. Czuję się tak jak w czasie,
    gdy nie wiedziałem o chorobie.To,że nie można pić alkoholu nie jest
    jeszcze końcem świata!!!!!
    Myślę, że każdy z Was powinien zaczynać dzień od świadomości, że
    wbrew pozorom ma sporo szczęścia - większość chorych nadal nie wie o
    wirusie i nie robi nic,żeby sobie pomóc. My mamy to szczęście, że
    będziemy leczeni, dbamy o dietę, nie pijemy. To wielki krok na
    przód.
    Do załamanego człowieka.
    Nie martw się. Ja mam to świństwo ok 15 lat. Wątroba uszkodzona w
    stopniu 2. genotyp 4 (nie wiem, czy najgorszy, ale na pewno nie
    najlepszy). Nie mam objawów, które mi komplikuja życie. Na razie.
    Jak widzisz można z tym funkcjonować dluuugie lata - postęp choroby
    jest powolny. Za kolejne 15 lat będzie to uleczalne jak dzisiaj
    grypa, więc nie lamentuj, weź się w garść, pisz doktorat i uważaj na
    siebie.
    Pozdrawiam

  • igor-ski 21.07.08, 14:16
    każdy reaguje podobnie, kwestią jest tylko to czy się rozkleisz czy nie masz na
    to czasu, bo są też inni rodzina dzieci dom. Ja jestem na terapii, 8 zastrzyk,
    wyniki krwi ma tragiczne wszystko poniżej normy ,ale mimo wszystko staram się na
    siłę iść do przodu, trzeba posprztąć mieszkanie, trzeba zrobić obiad, trzeba
    zorganizować dzieciakom wakacje- nawet ledwo ciepła pojechałam nad morze... a z
    drugiej strony jak jest źle a jest- od 2 tygodni jestem na zwolnieniu- to nie
    wstaję do południa z łóżka ale są też inni i o nich trzeba pamiętać. Nie chcę
    aby wątkiem przewodnim w moim domu była choroba mamy (czyli moja)- co sobie
    pomyślą moje dzieciaki.Zawsze żyliśmy aktywnie, sport, fitness, rowery ,
    nurkowanie itp. co prawda podczas terapii nie mam siły na żadną z nich no chyba,
    że bilard:) tam się nie męczę ale to nie znaczy, że nie mam towarzyszyć mojej
    rodzinie... Głowa do góry i pamiętaj, że są też inni, którym też nie jest łatwo
    z Twoją chorobą. Pozdrawiam
  • river29 22.07.08, 20:52
    Bardzo dziekuje wszystkim za slowa wsparcia. Trudno jest odnalezc sie po takim
    szoku.
    Juz zaczynam to troszke trawic. Lezalem przez ponad 3 dni w szpitalu. Mialem
    robione dokladne badania. Mam 1b..... Biopsja - wyniki za 3 tygodnie. Nie wiem
    ile to w sobie nosze ale w najlepszym wypadku od 5 lat a w najgorszym od 12 lat....
    Serdecznie pozdrawiam
  • mmagik 22.07.08, 20:58
    Ok tez miałem załamke z tego powodu na poczatku chciałem sie
    zakopać, nawet teraz jak zmyliły mnie badania co do leczenia pisałem
    do laski zeby ze mna nie wiazała sie bo zdechne a chodze z nim juz z
    5 l odkad wiem. ALE.... stary przestań pisac jak bys miał HIVa albo
    białaczke to dopiero jest dramat. Z hcv sie zyje, a nawet mozna
    wyleczyc sie majac troche szczescia:) a co za roznica ile masz lat?
    to o niczym jeszcze nie przesadza. Z HCV jest jednen minus niestety -
    nie mozna imprezowac codziennie i sie uzynać :/ Impreza raz na
    miesiac max no chyba ze swieta ;)
  • river29 22.07.08, 22:23
    ile czasu zyje jedna kopia wirusa?
  • mordeczek 22.07.08, 23:11
    hehehe
    Nie miala baba wiekszego zmatwienia?
  • krysia013 23.07.08, 22:07
    nie ma co się poddawać. Mam 26 lat Ja dowiedziałam się o gadzie w moim
    organizmie rok temu na początku nie doszło to do mnie nawet nie stosowałam leków
    ochronnych twierdziłam, że muszę to mieć od niedawna, ale ostatnie miesiące były
    okropne ciągłe zmęczenie zasypiałam prawie na stojąco w pracy ciężko było mi się
    skupić i uśmiechać nie mówiąc już o staniu, ciągłe nerwy nie poznawałam się
    naprawdę czas był okropny. Dopiero do mnie doszło masz przecież wirusa. W maju
    robiłam biopsję okazało się iż mam włóknienie 3 o rozlane stłuszczenie wątroby.
    Posiadam genotyp 1 czyli ten najbardziej oporny. Wtedy zaczęła się tortura.
    Chłopak z którym jestem od kilku miesięcy musi wiedzieć, że jestem chora byłam
    pewna, że zostanę sama a tu on został ze mną dodał mi wiary na jesień zaczynam
    terapię ordynator po wynikach od razu skierowała mnie na badania. Wiem teraz że
    muszę się leczyć to nie przelewki i można to wyleczyć to jest ważne chcę w końcu
    mieć dzieci i kochającą rodzinę.
    Pozdrawiam Ty masz dla kogo żyć.
  • tekladia 25.07.08, 21:55
    Facet nir załamuj się bo to Ci tylko zaszkodzi a nie pomoze musisz miec wsparcie rodziny bo to jest najważniejsze i oczywiście zaufa lekarzom ,życze powodzenia i cierpliwości.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka