Dodaj do ulubionych

Leczenie niekonwencjonalne....

04.10.08, 17:56
Słuchajcie.Cały czas piszecie i rozmawiamy o zwykłym leczeniu i
interferonie a może ktoś ma jakieś doświadczenia ze spotkania z
medycyną niekonwencjonalną i jakimiś innymi pomocnymi lekami przeciw
hcv.Co o tym myślicie? Jest to możliwe i czy są jacyś ludzie którzy
w inny sposób przes swoje zdolności mogą nam w jakis sposób
pomóc.Myśle ze to temat warty rozmowy.
pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • 05.10.08, 17:19
    Nikt z Was nie ma zadnego zdania i doświadczenia na ten temat??
  • 25.10.08, 11:28
    Ja tak tylko na chwilę - przeglądam sieć w poszukiwaniu inf o wątrobie (coś mi
    się zbuntowała), trafiłem na wątek to podrzucę link który może okazać się przydatny:

    vegie.pl/topics80/2001.htm
  • 25.10.08, 16:19
    Oczywiście dziękuję za dobre chęci, ale to co tamten "tomakagin" z avatarem Vlada Drakuli wypisuje o HCV, dowodzi że u niego rzeczywiście już nastąpiły głębokie zmiany w mózgu (jego zdaniem alternatywny do śmierci w 3 miesiące, efekt HCV). Nie wiem po co ktoś kto nie ma o tym zielonego pojęcia wypisuje takie kompletne bzdury. Mógłby wcześniej chociaż pół godziny poświęcić google. Pozytywny wpływ antyoksydantów i potrzeba brania cynku przy jego niedoborze jest powszechnie znana. Natomiast twierdzenie że dzięki temu wegetarianie są bardziej odporni na HCV to kompletny bełkot. Niemniej dziękuję oczywiście za link :-)
    --
    Liberté!
  • 25.10.08, 20:19
    Może czegoś nie rozumiem, ale...

    1. antyoksydanty zwalczają wirusa (dokładnie - czasem zwalczają, populacja
    wirusa się zmniejsza, o ile jest ich odpowiednio dużo)
    2. wegetarianie mają wielokrotnie więcej antyoksydantów w diecie niż
    "statystyczny" kowalski

    Jak dla mnie wniosek tutaj jest oczywisty, przynajmniej statystycznie ludzie z
    większą ilością antyoksydantów w diecie powinni częściej być zdolni do
    "stłumienia" infekcji w zarodku - co przecież w przypadku HCV dość często się
    zdarza.

    Co do cynku, to nie chodzi tutaj o "uzupełnianie niedoborów", ale o bardzo silne
    działanie przeciwwirusowe tego pierwiastka - swego czasu używano go w leczeniu
    m.in. czarnej ospy. Dawki lecznicze są wielokrotnie większe od dawek
    zapobiegających niedoborom - ale to już proponuję dokładnie przegooglać, m.in.
    nie każda forma cynku ma działanie przeciwwirusowe, cynk bywa szkodliwy w
    przypadku istniejącego zwłóknienia wątroby, nadmiar suplementów cynku wypłukuje
    miedź etc etc

    Tak czy tak, dochodzę powoli do wniosku że ten mój problem z wątrobą (nagła
    makrocytowość, nagły skok żelaza ponad normę, bóle z prawej strony, tzw "terry's
    nails") to tak naprawdę nie był żaden problem z wątrobą, ale raczej jakieś
    zaburzenia na szlakach metabolicznych kobalaminy połączone ze zwykłym zatruciem
    preparatami żelaza i nawrotem problemów tarczycowych. Niniejszym uciekam z foro
    wątrobowego, życzę aby antyoksydanty błyskawicznie wykończyły wirusa bez
    potrzeby męczenia organizmu szkodliwymi terapiami :)
  • 25.10.08, 21:48
    To nieprawda. Ani antyoksydanty, ani cynk nie zwalczają wirusa.
    Antyoksydanty mogą poprawiać stan wątroby, ale do tego nie trzeba być
    wegetarianinem. To że w trakcie cytowanych badań, jednym z wielu objawów była
    normalizacja poziomu wirusa u 12 osób, wcale nie oznacza że antyoksydanty go
    zwalczają. To tylko cytat ze sprawozdania. Równie dobrze przyczyną mogła być
    pora roku, wypoczynek w szpitalu, albo sezon na ogórki.
    -----------------------------------------
    Nawet autorzy doniesienia, nie twierdzą że antyoksydanty zwalczają wirusa. Piszą
    tylko że mogą mieć działanie przeciwzapalne, co jest powszechnie znanym faktem!
    -----------------------------------------
    W drugim cytacie jest tylko mowa o dołączeniu cynku do standardowej kurecji
    interferonem z różnymi dodatkami. Cały czas przeprowadza się wiele eksperymentów
    dotyczących dodatków do standardowej kuracji, ale nie ma żadnych podstaw do
    twierdzenia że to akurat cynk miałby poprawiać skuteczność. Natomiast objawienia
    tamtego człowieka że HCV w momencie wykrycia powoduje śmierć w ciągu 3 miesięcy
    lub głębokie zmiany to kompletna aberracja.
    Reasumując: Antyoksydanty nie zwalczają wirusa. Cynk nie zwalcza wirusa. HCV nie
    zbija w ciągu 3 miesięcy od wystąpienia objawów. Zmiany w mózgu ma ktoś kto
    rozpowszechnia podobne bzdury, a nie chory na żółtaczkę C. Ilość i rodzaj
    antyoksydantów zależy od różnych czynników, między innymi diety, ale
    wyprowadzanie wniosku że wegeterianie w związku z tym łatwiej się pozbywają
    wirusa HCV jest równie prawdziwe jak twierdzenie że łatwiej ulegają wypadkom
    drogowym, gdyż z powodu ograniczonej diety szybciej tracą wzrok.
    --
    Liberté!
  • 25.10.08, 21:55
    jeff01 napisał:
    > Jak dla mnie wniosek tutaj jest oczywisty, przynajmniej statystycznie ludzie z
    > większą ilością antyoksydantów w diecie powinni częściej być zdolni do
    > "stłumienia" infekcji w zarodku - co przecież w przypadku HCV dość często się
    > zdarza.
    ? A skąd taka wiadomość? Według różnych źródeł różnie, ale nikt nie podaje
    więcej niż 2%. To chyba trudno nazwać "dość często"?

    > Co do cynku, to nie chodzi tutaj o "uzupełnianie niedoborów", ale o bardzo siln
    > e
    > działanie przeciwwirusowe tego pierwiastka - swego czasu używano go w leczeniu
    > m.in. czarnej ospy. Dawki lecznicze są wielokrotnie większe od dawek
    > zapobiegających niedoborom - ale to już proponuję dokładnie przegooglać
    Nie muszę googlać. Tuataj właśnie dawki zapobiegające niedoborom są wielokrotnie
    większe.

    > nie każda forma cynku ma działanie przeciwwirusowe, cynk bywa szkodliwy w
    > przypadku istniejącego zwłóknienia wątroby, nadmiar suplementów cynku wypłukuje
    > miedź etc etc
    HCV leczą hepatolodzy. Specjaliści.

    Dziękujemy z życzenia, ale nie ma nadziei na to żeby antyoksydanty wykończyły
    wirusa.
    --
    Liberté!
  • 05.10.08, 23:35
    Podbijam wątek,sama czytaaaaaałam o wielu pomocnych ziołach,wizualizacjach ,
    urządzeniach (typu zapper np)itp.Ale jaka jest rzeczywistość? Czy faktycznie
    komuś pomogło?hmmmm, poczytajmy :)
  • 05.10.08, 23:51
    myślę, że "leczy" tych, którzy w nią wierzą i to w sprawach, na
    które wierzący w nią mają wpływ /np. rzucenie palenia; odchudzanie
    itp/; w pozostałych przypadkach pomaga wierzącym o tyle, że podnosi
    ich optymizm a więc i siły witalne; i z powodu optymizmu może też
    łagodzić bóle a także dolegliwości tzw. psycho-somatyczne /dużo ich
    jest/; a nie wierzącym nie pomaga. W HCV może pomóc tylko na
    zasadzie tego optymizmu - łagodzenie odczuć objawów; wzmocnienie
    układu odpornościoego dzięki wzmocnionej przez wiarę psychice.
    Wątpię w wylecznie. A jak ktoś przesadzi to może i zaszkodzić.
  • 06.10.08, 08:32
    Leczę się tj. chcą mnie leczyć, nic nie kombinuje ;]

    --
    - Pozytywnie bo negatywnie jest dziwne! -
  • 14.10.08, 15:09
    Wiem o HCV od 10 lat. Przez ten czas przeczytałem masę listów,
    artykułów, spotkałem masę luda ale nikogo kto by potwierdził, że
    wyleczył się metodami niekonwencjalnymi.
  • 14.10.08, 19:20
    Trzeba odróżnić różne rodzaje leczenia. Czym innym jest trwałe usunięcie wirusa
    (takiej metody jeszcze nie ma), czym innym znaczne ograniczenie jego stężenia
    (interferon i dodatki), a czym innym - leczenie zachowawcze (tu jest pole do
    popisu dla medycyny konwencjonalnej - czyli tradycyjnej). Leczeniem
    niekonwencjonalnym, należałoby nazwać stosowaną od niedawna metodę
    wykorzystywania interferonu do tego celu ;-)
    A co do medycyny tradycyjnej - czy zachowanie wątroby w dobrym stanie przez
    kilkadziesiąt lat, tak aby nie powodowała dolegliwości, nie jest warte jej
    stosowania? Niektórzy są łysi i wcale nie uważają tego za tragedię życiową. Sam
    fakt współżycia z wirusem HCV jeżeli nie powoduje dolegliwości jest podobny do
    bycia łysym lub krzywonogim.
    --
    Liberté!
  • 14.10.08, 17:44


    "Leczenie konwencjonalne" to określenie terapii "takiej, a nie
    innej' - wynikajacej z jeszcze bardzo niewielkiej wiedzy naukowców,
    lekarzy na temat hepatitis, no i braku finansów na dalsze prace
    badawcze. Niedawno "namierzono" wirusa c. A pamiętajmy, że nieznane
    wirusy, wątroby właśnie określają kolejnymi literami alfabetu...

    Leczenie niekonwencjonalne to niexznane nam, europejczykom. Nie
    wiem, jak medycyna chińska podchodzi do spraw wirusowych... zapewne
    wzmacniajac system immunologiczny... nie wiem, ale medycyna ta ma
    2500 lat, i sadze, ze warto wlasnie tam zasiegac rad w kwestiach dla
    calej reszty swiata okreslanych jako "postepowanie konwencjonalne".



  • 29.10.08, 14:40
    Homopatycy w Niemczech, Szwajcarii medycy chinscy probuja sie zajmowac tym tematem.
    Przed medycyna chinska u nas sie troche ostrzega. Nie jest sprawdzona przez
    naukowcow, nie wiadomo jakie dzialania uboczne, szkodliwe ma ona dla organizmu,
    (troche brak zrozumienia) itp.

    Homopatycy maja inne podejscie do czlowieka i choroby, oprocz dziwnych kuleczek
    z roznymi ziolami wzmacniaja pacjenta psychicznie (nooo deprechy to my mamy),
    traktuja organizm jako calosc i szukaja zwiazkow z choroba...i je terapiuja.
    Efekty minimalne ale nietoxyczne. :)

    Metod (experymetalnych) jest wiele, kiedys pewien hepatolog, chcial mnie leczyc
    utaczaniem krwi. Bylo to zaraz po nieudanej terapii, gdy poziom wirusa byl
    jeszcze niski.

    Jedno wiem, aby sie alternatywami zajmowac trzeba sie przestawic (myslenie,
    zycie, podejscie do swiata) tu trzeba byc mocnym freakiem.
    Trzeba miec na to kase (prywatne kliniki w Alpach kosztuja) i czas. Czy wylecza?
    nie wiem.
  • 29.10.08, 18:38
    "> Metod (experymetalnych) jest wiele, kiedys pewien hepatolog, chcial mnie leczyc
    > utaczaniem krwi. Bylo to zaraz po nieudanej terapii, gdy poziom wirusa byl
    > jeszcze niski."

    To jest udowodnione naukowo. W ten sposób można ograniczyć ilość wirusa do
    niewykrywalnych wartości.
  • 29.10.08, 20:08
    river29 napisał:

    > "> Metod (experymetalnych) jest wiele, kiedys pewien hepatolog,
    chcial mnie
    > leczyc
    > > utaczaniem krwi. Bylo to zaraz po nieudanej terapii, gdy poziom
    wirusa by
    > l
    > > jeszcze niski."
    >
    > To jest udowodnione naukowo. W ten sposób można ograniczyć ilość
    wirusa do
    > niewykrywalnych wartości.

    Na jakis czas niewykrywalnych przez testy... a potem, jak sadze,
    wirus sie namnaza. Ja rok temu mialam tysieczna wiremie, a obecnie
    kilkumilionowa:((( To mozna bez konca utaczac te krew, wirus bedzie
    sie rozmnazal, znowu utaczac. Gdzie tu logika?
  • 29.10.08, 20:11
    W zasadzie... jak się cała krew spuści, to w człowieku wirusa będzie dużo mniej
    :-) Też coś o tym słyszałem. Na Litwie dla odmiany podgotowują pacjenta i na 2
    lata jest podobno spokój.
    --
    Liberté!
  • 29.10.08, 20:46
    Tu chodzi głównie o zmniejszenie ilości żelaza we krwi - blokuje się dzielenie
    wirusa. Im mniejsza wiremia tym wieksze szanse na wyleczenie także samo-wyleczenie
  • 29.10.08, 20:47
    dlatego jest tak wielka niewykrywalność wirusa u dawców krwi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.