Dodaj do ulubionych

Pegasys + Copegus - Pytania + relacja po zastrzyka

22.03.09, 11:07
Witam,
Mam na imię Michał, mam 19 lat, studiuję we Wrocławiu, leczony jestem w Opolu
(stąd pochodzę i jestem zameldowany). Przed rozpoczęciem leczenia ważyłem 71
kg przy 190 cm (jestem chudy, boję się utraty wagi, zobaczymy jak będzie po
kuracji.. ;) )
Na leczenie czekałem 6/7 miesięcy.

Przyjmuję Pegasys 180 (w piątki) oraz Copegus (2 tab. rano, 3 wieczorem).

Jestem obecnie po drugim zastrzyku, pierwszy w ramię, drugi zrobiony przeze
mnie w brzuch.
Nie odczułem na razie żadnych efektów ubocznych, może tylko delikatne
piętnastominutowe dreszcze 6h po pierwszym zastrzyku.

Postanowiłem pisać gdzieś jak przechodzę leczenie - mi to pomogło w
zdecydowaniu się na leczenie - myślę, że komuś pomogę również (padło na to
forum ;) )


W związku z tym, że dopiero zacząłem, mam kilka pytań.

1. Z Opola do Wrocławia przewoziłem zastrzyk bez żadnych przenośnych lodówek,
po prostu na siedzeniu samochodu, po 1h i 15 min włożyłem go ponownie do
lodówki, po czym wyjąłem 2h przed zastrzykiem.
PYTANIE: Czy okres, podczas którego lek był poza lodówką jest za długi?
Powinienem korzystać zawsze z małych przenośnych lodóweczek podczas transportu?

2. Pierwszy samodzielny zastrzyk zrobiłem sobie w brzuch.
PYTANIE: Słyszałem o różnych miejscach polecanych na zastrzyki, jakie jest
najlepsze? Nie obchodzi mnie na razie siła efektów ubocznych przy iniekcji w
danym miejscu, bo takich nie mam.

3. Przy samodzielnym zastrzyku w strzykawce było sporo powietrze, podczas
którego usuwania wytrysnęło mi troszeczkę leku.
PYTANIE: Co stanie się w przypadku wstrzyknięcia powietrza? Jak skutecznie
pozbyć się powietrza bez utraty leku?

4. Pegasys przyjmuję zawsze regularnie +-1h (na razie była to kwestia
przesunięcia o 15/20min). Natomiast Copegus bardziej nieregularnie, ranny od
8-10, wieczorny od 19-21, nie zawsze po posiłkach (w obu przypadkach)
PYTANIE: Czy to, że Copegus nie przyjmuję regularnie i po posiłku bardzo
negatywnie wpłynie na moją kurację?

Z góry dziękuję za odpowiedzi!

Będę starał się regularnie pisać jak przebiega moje leczenie.

*Wątek założyłem na hcv.mine.pl - ale przeniosłem tutaj, ze względu na większą
popularność tego forum.

Pozdrawiam,
Michał
Edytor zaawansowany
  • joahal 22.03.09, 12:14
    Witaj :)
    Witamy w klubie :) Ja jestem po trzecim strzale, ale bywają tutaj
    prawdziwi weterani :)
    poczytaj sobie wszystkie wątki, to sporo się dowiesz:)

    1. Interferon musi być przewozony w niskiej temperaturze, jeżeli nie
    zrobiłeś sobie w samochodzie sauny, to powinno być ok. Jest w
    pudełku, więc jeszcze trzymał temperaturę. Jak się cieplej zrobi, to
    pomyśl o lodówce lub spacjalnym termopaku.
    2.Brzuch, ramię, uda jak ci wygodnie. Po zastrzyku robią się
    siniaki, będą widoczne, więc w ramię chyba nie, z powodów
    estetycznych (lato się zbliża)
    3. Dawka jest tak przewidziana, że wystrzykując te trzy krople w
    powietrze swoje dostajesz, więc się nie martw. Nie radzę wstrzykiwać
    powietrza pod skórę.
    4. Nie musisz sztywno trzymać się godzin podawania leków. Pegasys ma
    12 godzin "ruchome", a szczególnym przypadku mozna nawet zmienić
    dzień podawania (po konsultacji z lekarzem). Ryba musi być łykana po
    posiłku w dwóch dawkach dziennych, godzina nie jest tak ważna.
    Pozdrawiam
  • remick89 22.03.09, 15:07
    Po 2 zastrzykach nie miałem siniaków, może w ogóle nie będę miał.

    Hmm... muszę chyba wprowadzić regularne posiłki, obecnie praktycznie nie jem
    śniadań i sporadycznie kolacje jem. A to pewnie ma zły wpływ (branie Copegus'a
    bez posiłków).

    Dzięki za odpowiedź ; )
  • bananarama-live 22.03.09, 15:19
    Sa leki ,które bierze się na pusty żołądek, ale na pewno nie te o których mowa.
    Bierz zawsze przed,lub podczas posiłku, zważywszy ,ze piszesz o sobie jak o
    bagietce ;]
  • remick89 22.03.09, 18:51
    Hehe... ale określenie... "bagietka". Nie napisałem o sobie, że jestem ZA chudy
    ;). Po prostu ważę 71 kg przy 190 cm.

    Mimo wszystko postaram się jadać systematycznie.

    Dzięki
  • joahal 22.03.09, 18:54
    To jest konieczne, jeżeli nie chcesz rozwalić sobie żołądka, a przed
    tobą jeszcze setki tabletek do połknięcia :):):)
  • izzi83 23.03.09, 15:49
    bagietka:) cudne okreslenie na nas-chudzielcow.od dzis bede tak slodko o sobie
    mowic:P
    a ty banan dalej bagietka?czy juz sie w chlebek zamieniasz?:P
  • mordeczek 23.03.09, 12:49
    "...4. Nie musisz sztywno trzymać się godzin podawania leków. Pegasys ma 12
    godzin "ruchome"..."

    Nie uwazasz, ze podczas walki z tym wirusem bardza wazna sprawa jest
    utrzymywanie stalego poziomu lekarstw blokujacych i likwidujacych wirusa?
    Im bardziej pozwala sie na obnizenie poziomu lekarstwa, tym bardzie daje sie
    mozliwosc rozmnazania wirusowi.
    Owszem, do 12 h, moze nie bedzie tragicznie, jednak lepiej brak zastrzyki i
    tabletki w regularnych odstepach.
  • dimitri23 22.03.09, 20:29
    pegasys jechal w samochodzie 13 godzin ale w lodòwce, lecial w samolocie w specjalnej torebce do insuliny z wkladem lodowym. Nie warto ryzykowac, bo moze po prostu nie zadzialac. Zastrzyki: w brzuch pegasys a neupogen w udo tak sobie sama zadecydowalam, neupogen nie jest przyjemny.
    strata jednej kropli nie zmienia niczego, a powietrza nie wstrzykuj. Nie przestrzegalam scisle godzin, po prostu rano i wieczorem rybawiryna, w czwartek rano przed praca interferon, w sobote nepogen bo kosci bola. To tyle.
  • remick89 22.03.09, 22:36
    O neupogenie nie słyszałem wcześniej, dopiero teraz przeczytałem co nieco o nim.
    Często stosuję się leczenie Pegasysem z neupogenem? I co dokładnie podczas
    terapii zapewnia?
  • zakielek 22.03.09, 22:00
    Copegus łykaj po 15-20 min po posiłku (nie w trakcie jak na ulotkach)
    w razie problemów zoładkowych pij siemie lniane.(w przypadku - na
    duża zgagę lekarz przepisze ci Polprazol)

    Pegasys -"waliłem" przeważnie w ramię

    życze mało skutków ubocznych i powodzenia w terapii !!!!

  • remick89 22.03.09, 22:32
    Na razie nie mam zgagi, nawet jak biorę bez posiłku.
    W ramię z jakiś względów, czy po prostu z wygody?

    Dziękuję za rady!
  • krysia013 23.03.09, 09:04
    copegus łykam zawsze po posiłku, interferon w godz 15-17 najlepiej bo prześpi
    się ewentualne skutki uboczne. A co neupogenu to jest lek na podwyższenie
    granulocytów bo bardzo często przy leczeniu spadają poniżej normy, ale nie
    słyszałam,żeby brać co tydzień.
  • zakielek 23.03.09, 22:15
    "nawet jak biorę bez posiłku"
    Rób tak dalej, robiłem to samo.
    Później pawie i to nie zwykłe tylko krwawe z piekielnym bólem
    żołądka i do tego hasła lekarzy o przerwaniu terapi.

    W ramię bo ma większy „power” - szybciej wnika do krwiobiegu
  • kapitandragan 23.03.09, 09:46
    ja wprawdzie przyjmuję Pegintron i Rebetol, ale zasady sa takie same.
    lodówkę sobie kup. Na razie jest chłodno i nie jest potrzebna, ale
    latem lepiej z niej korzystać. Najlepiej robic zastrzyki w brzuch,
    ewentualnie w udo. Nigdy nie miałem powietrza w aplikatorze z
    Pegintronem. Nie wiem jak wyglądają te z Twoim lekiem, ale powietrza
    byc tam nie powinno. Godziny przyjęc traktuj umownie - nic zlego sie
    nie stanie, jak sobie nimi pomanewrujesz(oczywiście bez przesady).
    Nie martw się, nie nie powinienes mieć dużej utraty wagi. Ja ważyłem
    wiecej niż Ty (84 kg ) i waga spadła o ok 7 kg. Chudnie się głównie
    przez pierwszych 6-8 tygodni. Ale tez trzeba mieć z czego:), a ty
    jestes raczej szupły, więc spokojnie.
  • fast-usypiacz 23.03.09, 14:39
    Jest tak jak pisze Kapitan. Jeżeli masz powietrze w strzykawce- ta czasem bywa -
    to przed podaniem leku ustaw strzykawkę igłą do i po prostu wypuść powietrze.
    Ale ostrożnie żebyś nie usuną lekarstwa. Jeżeli je podasz też nic złego się nie
    stanie - w ciągu paru godzin się wchłonie. Jedzenie copegusa z jedzeniem
    zmniejszy szanse na nudności po ich przyjęciu. Jeżeli jeszcze ich nie miałeś
    mogą ale oczywiście nie muszą co jakiś czas się pojawić.
  • misio_pacyfka 11.06.10, 17:01
    ... jestem po takiej kuracji. "Obdarzony" zostałem nietypowym, bo IV
    genotypem wirusa i istniały obawy, co do skuteczności leczenia.
    Zastosowano w końcu leczenie takie, jakie stosuje się wobec genotypu
    I. Jasne, że wskazanym jest utrzymanie reżimu brania leków, ale nie
    trzeba zbytnio przesadzać. Lekkie, nawet 24 godzinne poślizgi, aż tak
    bardzo, niczego nie zmienią. Ważne jest rozdzielanie dawek Copegusu
    przynajmniej 8 godzinną przerwą, by nie kumulować ich działania.
    Pegasys brany raz w tygodniu nie grozi skumulowaniem, nawet w
    przypadku poślizgów. Osobiście polecam łykanie tabletek w trakcie,
    lub po posiłku. Na czczo wręcz odradzam, przynajmniej z dwu
    powodów... Pierwszy to ochrona układu trawiennego, drugi to
    wypracowanie reżimu (posiłek+tabl), który choć trochę zapobiegnie
    spadkowi masy ciała. Z mojego doświadczenia najistotniejszą sprawą,
    jest unikanie stresu. Wchodźmy w leczenie i trwajmy w nim
    mechanicznie, bez zbytniego "wpatrywania" się w siebie. Przyjmijmy za
    naturalne, że będziemy mieć dyskomfort psychiczny i fizyczny. Utrata
    apetytu, wagi ciała, lekkie rozdrażnienie, czy bóle mięśni, będą nam
    towarzyszyły i z czasem narastały. Jednak nie mogą zdominować naszej
    codzienności. Zbyt nastawieni na "przeżywanie" swego leczenia,
    stajemy się uciążliwi, tym samym generujemy najniebezpieczniejszy
    element leczenia, jakim jest stres. Stres, jaki powstaje w nas i
    przez nas, w naszym otoczeniu. Najlepszym jest założenie, że ten rok
    będzie nienormalny i jest to konieczne do wyleczenia i że po jego
    upływie, wszystko wróci do normy. Nie rezygnujmy z życia, pracy, ale
    i nie przesadzajmy zbytnio, zwłaszcza z wysiłkiem. W okresie ok 6
    miesięcy, po rozpoczęciu terapii, przynajmniej u mnie, pojawiła się
    małopłytkowość. Siniaki po mikrowylewach powstałych w trakcie
    pobierania krwi, niemal wcale nie znikały. Łatwo męczyłem się,
    trudniej było się skupić. Wyniki znacznie zaczęły odbiegać od norm,
    więc wraz z lekarzem postanowiliśmy ograniczyć dawki Pegasysu.
    Istotnym jednak było przekonanie, że leczenie odnosi skutek,
    zwłaszcza, że potwierdziły to wyniki wiremii sprawdzającej. Nie
    jestem lekarzem i nie obowiązuje mnie poprawność medyczna, więc
    powiem, że nie ograniczałem się zbytnio w trakcie leczenia. Zwłaszcza
    w sprawie diety. Jadłem wszystko to, na co miałem akurat ochotę.
    Całkowicie zapomniałem o wszelkich suplementach w rodzaju rapacholin,
    esential itp, których nazw już nawet nie pamiętam... Dziś jestem już
    ponad 8 miesięcy po ostatnim zastrzyku. Wyniki wiremii są negatywne.
    Obcy został eksterminowany, a ja martwię się rosnącym brzuszkiem.
    Podkreślę raz jeszcze element, który według mnie, jest obok leków
    najistotniejszym gwarantem udanej terapii. Unikajcie stresu!!!!!!!!
  • ewik92 28.08.10, 01:17
    Witam was.Własnie skończyłam dzisiaj ostatni zastrzyk i
    tabletki,Wizyta następnie u lekarza , pobranie na wiremię itd i
    czekanie na wynik .Ciężko , ale da się wytrzymać okazuje się że
    warto walczyć z tym obcym co nie daje normalnie
    funkcjonować.Trzymajcie się Ci co rozpoczęli leczenie, nie
    rezygnujcie , i nie poddawajcie sie żadnym wypadku.
  • krv16 23.03.09, 14:40
    hej!
    masz identyczną sytuację jak ja, też jeżdzę z Wrocławia do Opola i w dodatku
    jesteśmy rówieśnikami:)
    juz Ci odpowiadam:
    1) z lodówkami nie masz się co wozić, one rzadko działają dobrze, a z kolei
    torby na butelki dla dzieci są dość drogie. Ja kupiłam zwykła torbę na mrożonki
    a panie w aptece szpitalnej sa takie miłe, ze mi daja zamrozone wklady, a jak
    potem znów odbieram leki, to im je zwracam. jeżdzę pociagami, wiec zajmuje mi to
    wiecej czasu i spokojnie taka prowizoryczna lodowka wytrzymuje.
    2) nie powiem Ci, jakie jest najlepsze miejsce, ja zwykle biorę w udo, a w
    ramię, kiedy robi mi pielęgniarka i na ramieniu nie mialam nawet siniaka, zaś
    siniaki na udach goja mi sie jakies 2-3 tygodnie, ale najtrudniejsza rzecza w
    zrobieniu mi zastrzyku jest znalezienie kawalka tluszczu, wiec tak naprawde udo
    to jedyne mozliwe miejsce:D
    3) zastrzyków z powietrzem nie polecam, kiedyś mi sie udało go duzo wstrzyknac i
    dwa dni bolała mnie noga, bo te pecherzyki powietrza rozrywaja naczynia
    włosowate. na powietrze w strzykawce mam juz sposob: zanim nalozysz igle na
    strzykawke, a juz sciagniesz ten koreczek z ampułki, to wycisnij lek do samego
    konca i dopiero wtedy zaloz igle. Mi wtedy wychodzi jeszcze dosc spory babel,
    ktory inaczej znalazlby sie w mojej nodze.
    4) ja biore jeszcze mniej regularnie, nawet dwa razy zdarzylo mi sie wziac
    pegasys 24 godziny pozniej, bo biore w czwartki (w piatki nie mam zajec) a
    zdarzylo mi sie miec egzaminy w piatek rano. co do copegusa, nie bierz na pusty
    zoladek! ja czasem bralam i teraz zaluje, bo odnowily mi sie wrzody po paru
    latach spokoju.

    Jesli chodzi o skutki uboczne, to juz nawet nie gorączkuje, chyba sie organizm
    przyzwyczail, czasem bola mnie stawy, ale zobiła mi sie nadczynnosc tarczycy,
    zaczelo kolatac mi serce, trzasc sie rece, zanim wyszlam z domu, to juz bylam
    wykonczona i jak bylam ostatnio w szpitalu, to dali mi propranolol, zeby mi tak
    serce nie tluklo i jakość zycia znacznie mi sie poprawila, bo wczesniej
    momentami czulam sie tak, jakbym miala zaraz zejsc na zawal. Schudlam jakies 10
    kg, teraz przytylam az 1, bo od dwoch tygodni mam taki apetyt, ze ciagle jem. Od
    tarczycy wyszło mi też duzo włosów. Jezeli zaczniesz wymiotowac i przestaniesz
    jesc, to uwazaj, bo ja sie wkrecilam w takie bledne kolo i w ogole przestalam
    jesc, jak nie jadlam, to bylo mi niedobrze i tak w kolko az w koncu udalo mi sie
    to przerwac, bo juz mialam dość, ze całe moje zycie zaczelo sie krecic wokol
    zarcia a ja sesje mam:D
    biorę ponad 5 miesiecy, 16 kwietnia ostatni zastrzyk, po 5 zastrzykach mialam
    minus, po dwunastym też, genotyp 1a, wiremia 48tys.
    Jak masz jakies pytania natury technicznej, to pisz na priv:)
    bedzie dobrze, bo nie ma innej opcji:)
  • izzi83 23.03.09, 16:09
    ja tez mam ten sam zestaw lekow.
    mam 26 lat.prawie polmetek terapii-tzn 24 zastrzyk bedzie w ten czwartek.ale ja
    nawet nie mam sil sie cieszyc.tarczyca mi siadla.jest niedoczynnosc.wczesniej
    prawdopodobnie byla nadczynnosc.jedno przeszlo w drugie.teraz jestem ospala,mam
    ciagle zmeczone miesnie,pisanie na klawiaturze tez meczy,mam sucha
    skore,opuchniete powieki,zaparcia.do tego mniejszy apetyt,ale przyrost wagi-co
    jest przyjemne bo juz nadrobilam dawno utrate kilogramow, ktora nastapila na
    poczatku terapii.a nawet juz jestem na lepszej wadze niz sprzed terapii.jednak
    taki przyrost wagi chorobowy nie jest zbyt pocieszajacy...
    co ci moge polecic na apetyt.coz na poczatku u mnie bylo niefajnie.non stop
    mdlosci.na nic nie mialam ochoty.wiec probowalam jesc to co mokre-czyli
    zupy,platki z mlekiem,kefiry,na obiad miesko z duza iloscia sosu.inaczej przez
    gardlo nic nie chcialo przejsc.i obowiazkowo siemie lniane na czczo.Copegus 20
    min po jedzeniu.i po jakims czasie przeszlo samo.siemie lniane odstawilam, ale
    za kazdym razem jak znowu mnie mdlosci braly to od razu zaczynalam pic od
    nowa.ono naprawde przynosi ulge.
    nie bierz nigdy tabl na pusty zoladek.bo beda problemy.zmus sie choc na jedna
    kromke.po co cierpiec w przyszlosci.
    tabl lykam o stalych porach.nie trzymam sie konkretych godzin.rano i wieczorem,
    choc wieczorem staram sie do 21.30 bo ponoc powoduja bezsennosc.
    z Pegasysem bylo roznie.na poczatku terapii strzal ok 17-18 w piatki.pozniej
    spodobalo mi sie ok 21 bo szybko lykalam tabl na spiocha i grzecznie zasypialam
    o 23 i wszystkie skutki przerabialam przez sen.teraz przelozylam strzaly na czw,
    zeby choc troche rozrywki zazyc w weekendy:P
    coz jeszcze moge doradzic.duzo warzyw,owocow,sokow,przecierow.one daja sile.no i
    na poczatek to tez dobry i zdrowy zapychacz dla zoladka ktory sie buntuje.pilnuj
    wagi.ponoc szczupli nie chudna tak szybko jak ci co maja wage prawidlowa.ale
    lepiej sie zmuszac do jedzenia niz nie jesc nic:/
    w razie pytan sluze pomoca!!
  • krv16 23.03.09, 21:39
    izzi, jak masz problem ze skórą, to spróbuj mojego patentu: zamieszaj zel pod
    prysznic z oliwką dla dzieci i tym się myj. a jak swędzi Cię skóra, to pij
    wapno, ja sie dzieki niemu przestałam drapac do krwi, mam juz blizny od tego na
    nogach
  • izzi83 23.03.09, 22:44
    nie swedzi tak bardzo.swedzi jak jest przesuszona.staram sie do tego za czesto
    nie dopuszczac.moj patetent to smarowac sie nawet i 5 razy dziennie.
    ale dzieki za podpowiedz!!
  • remick89 28.03.09, 20:50
    3. zastrzyk (dzień po nim)

    Wczoraj cały dzień spędziłem na nartach, praktycznie bez odpoczynku, trochę pod
    koniec dokuczały nudności, nie wiem czy to przez copegus'a, czy z innych przyczyn.

    Po nartach zastrzyk w brzuch (w samochodzie). Brak efektów ubocznych,
    przynajmniej na razie. Nie robią mi się nawet zmiany skórne w miejscach zastrzyków.

    Jeżeli do końca kuracji tak będzie to będę baaardzo szczęśliwy.

    Dziękuję wszystkim za rady i dobre słowa!
    Za tydzień kolejny wpis.

    /Michał
  • remick89 28.03.09, 21:00
    Tak na marginesie:

    Genotyp: 1b
    Wiremia: 452 144 IU/ml
    Liczba stwierdzonych kopii wirusa: 1 808 578 /1ml materiału
  • remick89 30.03.09, 10:33
    Zapomniałem wczorajszej wieczornej dawki Copegus'a.
    Dzowniłem do szpitala, mam po prostu ją ominąć i brać normalnie.
    Podczas waszego leczenia też zdarzały się takie wpadki?
  • krysia013 30.03.09, 11:10
    mi się zdarzyło tylko raz,ale to była sytuacja że wyjechałam i zapomniałam ze
    sobą zabrać porannej dawki i tez ja ominęłam po prostu od tamtej pory nie
    dopuszczam do takiej sytuacji. Jak gdzieś wychodzę zawsze biorę ze sobą
    określoną dawkę i mam ustawione powiadomienie żeby nie zapomnieć tak na wszelki
    wypadek.
  • sami16 30.03.09, 22:29
    Jak narazie to zapomniałam wziąc 2 dawek wieczornych. Normalnie je pominełam, a
    zapomniałam przez hym....... własna głupote?? wziełam tabletki połozyłam nawet
    juz koło wody by nie zapomniec i tak zpaomniałam je wziac teraz mama mi
    przypomnia:)
  • remick89 05.04.09, 14:48
    Kolejny zastrzyk.
    Czuję się trochę rozdrażniony, łatwo mnie zdenerwować - nie wiem czy to
    zastrzyki wywołują, czy tak po prostu mam.
    Lekki ból brzucha w miejscu zastrzyku.
    Non-stop chce mi się spać - też nie wiem czy to przez zastrzyki, czy kwestia
    rozleniwienia.
    Mam też problemy z kolanami (zawsze miałem), ale ostatnio czuje, że coś jest nie
    tak. (pewnie moje wcześniejsze problemy z kolanami + stan zapalny stawów
    spowodowany zastrzykami).

    Innych efektów ubocznych nie mam.
  • izzi83 05.04.09, 19:32
    > Czuję się trochę rozdrażniony, łatwo mnie zdenerwować
    to niestety wplyw Pagasysa:/ ja po miesiacu chodzenia nabuzowana i darcia sie na
    wszystkich nie wyrobilam i poszlam po leki do psychiatry.po tyg bylo lepiej,po
    dwoch juz normalnie.
    tez mi sie na poczatku chcialo non stop spac:)i bylo fajnie, bo jak bylo zle to
    ja myk do lozka i przesypialam to.ale pozniej przyszla bezsennosc...srednio 2h
    snu/dzien.do tego rozdraznienie i agresja.nie wyrobilam.ale tak jak napisalam
    wczesniej leki antydepresyjne zalatwily sprawe.jak zaczniesz czuc,ze nie
    wyrabiasz,ze sobie nie porabisz nie wstydz sie i idz do psychiatry!po co sie meczyc?
  • kapitandragan 06.04.09, 08:59
    Czytając wpisy odnosze wrażenie, że moj zestaw (Pegintron + Rebetol)
    łagodniej obchodzi się z psychiką. Nie miałem takich objawów.
  • kapitandragan 06.04.09, 08:57
    Z tymi nartami to uważaj. Terapia ogólnie oslabia organizam, nie ma
    cudów. oczywiście należy być aktywnym fizycznie, ale bardzo
    intensywne wysiłki nie sa najlepszym pomysłem.
  • painu 22.04.09, 14:48
    > Z tymi nartami to uważaj. Terapia ogólnie oslabia organizam, nie ma
    > cudów. oczywiście należy być aktywnym fizycznie, ale bardzo
    > intensywne wysiłki nie sa najlepszym pomysłem.

    popieram! niestety..
    ja kilka razy przegiąłem i za każdym razem jakoś to odpokutowałem

    ja np. uwielbiam ten bezmyślny stan skatowania fizycznego - niestety, przez
    około rok musi mi być obcy :|
    --
    "He knows not where he is going, For the ocean will decide
    It's not the DESTINATION... it's the glory of THE RIDE"
    Edward Monkton - "Zen Dog"
  • remick89 11.04.09, 11:09
    Kolejny zastrzyk, trochę spóźniony (o 4h) - to chyba przez tą świąteczną
    atmosferę zupełnie zapomniałem, że muszę brać zastrzyki ;).

    Kolana już mniej bolą, ale to pewnie chwilowe (mało ruchu ze względu na święta).
    Rozdrażnienie też nie jest takie silne.
    Innych dolegliwości brak. (oby do końca ;) )

    Kilka dni temu leżałem w szpitalu 3 dni, tylko po to, żeby mogli mi pobrać krew
    i zrobić usg jamy brzusznej, po czym dowiedziałem się, że wyniki mogę odebrać za
    2 tyg.
    Parodia. NFZ zwraca pieniądze szpitalowi dopiero po 3 dobach spędzonych w
    szpitalu. Zwiększają sobie tylko koszty, bo coś co mogło być zrobione
    ambulatoryjnie zajęło 3 dni w szpitalu.

    Nie ważne. W każdym bądź razie czekam na wyniki, od nich zależeć będzie, czy
    będę leczony roczną terapią, czy też półroczną.
  • remick89 22.04.09, 13:21
    Jestem po 6 zastrzyku. Jedyna dolegliwość to wydzielina z zatok(chyba) która
    non-stop spływa mi do gardła przez cały okres leczenia. Muszę pójść do laryngologa.

    Odebrałem wyniki badań. Mogłem mieć leczenie pół-roczne, ale niestety będzie
    roczne. Trochę się zawiodłem, ale cóż, to było do przewidzenia.
  • bati2012 24.04.09, 11:42
    Witam! Również sotsuję kurację Pegasys + Copegus. Jestem po drugim zastrzyku
    (oba w uda). Nie odczuwam żadnych skutków ubocznych i, choć może to wydawać się
    głupie, bardzo mnie martwi. Czy ja daję sobie dobrze te zastrzyki? Czy wszystko
    jest w porządku?
  • remick89 24.04.09, 23:56
    W uda jeszcze nie robiłem, na razie 6 w brzuch. Następny spróbuję w udo.

    Też nie odczuwam (może sporadycznie coś, ale to niekoniecznie efekt uboczny).
    Nie ma powodów do zmartwienia, po prostu Twój organizm szybko przystosował się
    do leku. Powinieneś się cieszyć, większość ludzi nie jest w takiej sytuacji,
    walczą non-stop z efektami ubocznymi.

    Jeżeli mimo wszystko będzie to powód do zmartwienia, to wystarczy pogadać w
    przychodni na ten temat.
  • barti2012 03.05.09, 13:05
    Na ulotce pisało że można dać sobie w udo, w brzuch, itp. Wszędzie, gdzie
    znajduje się tkanka podskórna.
    Poza tym w instrukcji na www.prometeusze.pl pisało, że najbardziej polecają w
    udo, bo w brzuch to najwięcej skutków ubocznych jest.
    Aktualnie jestem po trzecim strzale + 3 Copegus rano i wieczorem. W połowie maja
    mam pobranie krwi i zobaczę jak to będzie.
  • remick89 06.06.09, 23:03
    Pisze ze szpitala. Wyniki wątrobowe są złe i mam jednorazowo zmniejszoną dawkę -
    jutro kolejne badania krwi i decyzja czy na stałe zmniejszą dawkę.
  • barti2012 06.07.09, 23:21
    I jak żyjesz? Ja już po 11 strzałkach. Czy w brzuch bardzo boli? Bardziej niż w
    udo? Bo jak nie kończące się miejsca na udach to strzał w naczynko
    krwionośne....... auć!
  • remick89 13.07.09, 05:14
    żyję ;).
    Mam ciągle dawkę 180 pegasys, tylko tabelki co jakiś czas są zmniejszane do
    4/dzień, ze względu na hemoglobinę (11~ - wg. mnie to nie jest zły wynik...).

    W sierpniu idę do kontroli, oby był minus... (na razie ciągle wynik dodatni).

    Hmm... mnie w brzuch nie boli, może czasami nieprzyjemne uczucie, jak za wolno
    się robi (uczucie tępej igły przebijającej jakieś warstwy podskórne). Mimo
    wszystko z wygody robię tylko w brzuch.

    Powodzenia w leczeniu!
  • kryst-ynak 13.07.09, 12:06
    Jestem juz po trzecim zastrzyku, biorę tez rybawirynę 2 na dzień, 3
    na noc. Pierwsze 10 dni leczenia bylam w szpitalu i to był HORROR.
    Stwierdzono u mnie za wysokie ciśnienie, nifdy na to się nie
    leczyłam, zrobiono mi EKG i dno oka i było w porządku, ja wiem że to
    był tylko stres. Ustawiono mi prochy na to ciśnienir teraz jestem
    juz w domu i dalej je biore i czuję się fatalnie ciągle zmęczona,
    zawroty głowy, postanowilam że będę leków na to cisnienie brała
    połowę zaleconych dawek i pójdę do mojego internisty po
    konsultajcję. Wniosek: te pobyty w szpitalu na początku leczenia nie
    są potrzebne. W domu lepiej poradzimy sobie ze skutkami ubocznymi.
    Po pierwszym zastrzyku miałam gorączkę 38 , po drugim 37,5 po
    trzecim 37,2. Dobrze że juz jestem w domu i w pracy. Psychicznie
    lepiej się czuję tylko jestm osłabiona i mam zawroty glowy, myslę że
    to od tych prochów. Pozdrawiam Was
  • barti2012 15.07.09, 20:27
    Każdy przechodzi to inaczej. Ja np. nie mam żadnych skutków ubocznych. No może
    poza tym że stałem się trochę bardziej nerwowy, ale jest ok. Nie wiem czy to
    przez te leki.
    Jestem po 3 miesiącu (śmiem siebie nazywać weteranem :P ) i jutro idę na
    pobranie krwi w celu sprawdzenia wiremii (musi spaść o 2 coś tam żeby
    stwierdzono działanie leczenia).
  • moby_krk 15.07.09, 21:34
    barti2012 ja do 6mies. terapii tez byłem twardy :-) wszystko przed Tobą jak się
    rybka odłoży
  • izzi83 15.07.09, 22:23
    hehhee fakt, dla mnie pierwsze 7 miesiecy to byl pikus w porownaniu do tego co
    jest teraz:P
  • barti2012 16.07.09, 13:20
    Yyyyyyyyyyyyyyy czy ja o czymś nie wiem....? W ogóle to wkurzyłem się dziś na
    ten szpital :/ pobrano mi 4 fiołki z krwią i pod koniec wizyty się dowiaduję że
    w jednej z fiołek krew się schemioglo...... coś tam i muszę we wtorek o 8 rano
    się stawić na kolejne pobranie :/
  • painu 16.07.09, 19:30
    > ja do 6mies. terapii tez byłem twardy :-) wszystko przed Tobą jak się
    > rybka odłoży

    nie strasz, nie strasz
    przecież w tym leczeniu nie ma żadnych prawidłowości i generalizować można moim
    zdaniem najwyżej na takim poziomie, że "noooo, jakieś skutki uboczne będą. ale
    jakie? kiedy? jak silne...?"
    tyle mam do powiedzenia nt. takich prób "przewidywania"
    aha, Rib biorę od ponad 8 miesięcy

    --
    "He knows not where he is going, For the ocean will decide
    It's not the DESTINATION... it's the glory of THE RIDE"
    Edward Monkton - "Zen Dog"
  • decort 16.07.09, 20:18
    No, wiesz - niby nie ma reguły, ale to dotyczy chyba tych cięższych skutków
    ubocznych. Postępujące osłabienie, wysuszenie, brak apetytu, dekoncentrację
    przechodzą chyba wszyscy.
  • painu 16.07.09, 21:18
    potwierdzę lub zaprzeczę za dalsze ok. 5 miesięcy szprycowania się
    mam nadzieję, że w dalszym ciągu będę zaprzeczał :)

    --
    "He knows not where he is going, For the ocean will decide
    It's not the DESTINATION... it's the glory of THE RIDE"
    Edward Monkton - "Zen Dog"
  • barti2012 18.07.09, 10:59
    Nie jestem pewny może zaczyna się coś dziać bo coraz częściej odczuwam bóle
    brzucha... a Wy jakie macie objawy?
  • ewik92 08.10.09, 14:38
    witaj.Mam podobny problem,prawie identycznie się czuję w szpitalu
    emocje- wiadomo dostałam cisnienia , gdzie specjalnie nie miałam
    problemu , lekarz wystraszona dała mi na obnizenie zupełnie
    niepotrzebnie. Temperatura - 37.5 przez kolejne 3 dni i sukcesywnie
    spadała. Czyści mnie równo a jestem po 1-wszym zastrzyku jutro
    biorę następny , wydaje mi się że to po "rybie" tak jest,Lykam 5 szt
    dziennie .pozdrawiam
  • barti2012 17.10.09, 18:27
    Mi wybiło już 6 i pół miesiąca (26 x Pegasys i ponad 1000 łykniętych tabletek
    Copegus). Ja czuję się dobrze nie odczuwam żadnych skutków ubocznych. Myślę że
    zostanie tak do końca terapii. A w ogóle jestem cholernie szczęśliwy :) bo po
    trzecim miesiącu kiedy pobrano mi krew na sprawdzenie poziomu wirusa HCV było
    UJEMNE!!! :) :) moja doktorowa prowadząca powiedziała że poziom wirusa nie
    zmalał lecz został całkowicie usunięty! :) Teraz muszę przyjmować jeszcze leki
    przez rok by utrwalić tą teraię. Pozdrawiam i życzcie mi powodzenia i
    wytrwałości. :)
  • ewik92 21.10.09, 22:31
    Zazdroszczę Ci bardzo i cieszę się a zarazem gratuluję .To jest pełen
    sukces pozbyć się tego " świństwa" Obecnie jestem po trzecim zastrzyku i
    czuję się róznie delikatna temperatura i ból głowy, podobno bywają
    gorsze stany gorączka do 39 stopnii wymioty bóle brzucha itd., ale
    spadły mi wyniki płytki i hemoglobina, co jadłeś że miałeś super wyniki?
    Mnie lekarz powiedziała że żadnych witamin sztucznych tylko owoce i
    warzywa jeśli chodzi o witaminy a reszta to wątróbka i zielone warzywa.
    Boję się żeby mi nie przerwali z powodu słabych wyników Trzymaj kciuki w
    piątek 4 zastrzyk i pobranie krwi ok. czwartku następnego tygodnia
  • barti2012 25.10.09, 12:21
    Przede wszystkim najważniejszą i najbardziej żelazną zasadą jest trzymanie się z
    daleka od procentowych napojów jak ognia. A ja w sumie aż tak mocno diety się
    nie trzymam, trzymam się jedynie z daleka od ciężkostrawnych rzeczy. Ale pewnie
    pozbyłem się tak łatwo, bo aktywność wirusa była minimalna. Tak było napisane na
    karcie kiedy mnie wypisywano po biopsji do domu. Odczuwam tylko cały czas taką
    chrypę, ale nie wiem czy to jest spowodowane terapią. W czwartek poszedł 27
    strzał. Życzę powodzenia i wytrwałości, oraz dobrych wyników leczenia.
  • ewik92 25.10.09, 22:27
    Witam .Crypka raczej Twoja nie jest spowodowana braniem zastrzyków
    lecz lekkim przeziębieniem,Lekarz mi poradziła żeby wtym nieciekawym
    okresie jesienno-zimowym starać się dbać o siebie , ponoć interferon
    trochę broni nas od wszelkich wirusów , ale pomomo wszystko trzeba
    uważać nie stać blisko kichającego . Dzięki za wszystko staram się
    trzymać dzielnie , chociaż to też zależy od genotypu wirusa jeden
    bardzo szybko znika ,drugi nawet wcale a inny z oporami.pozdrawiam
  • ewik92 25.10.09, 22:21
    Ty masz podobne objawy do mnie .Napisz jak się czujesz po następnych
    zastrzykach, czy nadl masz temperaturę ? ja już mniejszą
    zdecydowanie z tym że bóle głowy . Miejmy nadziję że damy radę ,
    chociaż lekarz mi powiedziała że facetom jest dużo łatwiej wyjść z '
    tego"Domyślam się co miała na myśli my to wiemy.....Życzę sukcesów
    dalszych i odezwij się na Forum.
  • margot75.pl 03.11.09, 19:50
    witam!jestem po pierwszym zastrzyku!!te pierwsze dni byly nie do
    zniesienia ..bol gardla,oczu,krwawienie z nosa,nie mam na nic sily!
    nie wiem jak to zdzierze jeszcze przez nastepne miesiace!!12 mam do
    kontroli a w piatek nastepna dawke!!dzieki bogu w ten weekend mam
    wolne.........prosze o pare informacji jak kest u Was!?pozdrawiam
    wszystkich
  • kryst-ynak 04.11.09, 08:45
    Witam Cię serdecznie. Każdy z nas leczonych przechodził te pierwsze
    zastrzyki podobnie.To ten najgorszy czas. Organizm musi przywyknąć.
    Nie powiem że dalej jest dobrze ale nie tak źle jak na początku. Ja
    po pierwszych zastrzykach miałam tez straszny ból gardła, suchy
    kaszel, ale to za mną. Teraz mam kłopoty z ciśnieniem, okresowo mi
    skacze nawet do 150/90 ale potem się normuje. Problem może tez być z
    hemoglobiną. Po 12 tygodniach miałam jej 9,8 i dostałam kwas foliowy
    i hemofer - skoczyła do 10,2. Pamiętaj masz prespektywę 48 lub 24
    tygodni leczenia ( w zależności od genotypu ) i musisz wziąść się w
    garść. Życzę Ci wytrwalości, optymizmu a w rezultacie minusa.
  • barti2012 04.11.09, 09:23
    Ja na całe szczęście od pierwszego zastrzyku nie miałem żadnych skutków
    ubocznych z czego bardzo się cieszę i jestem zdziwiony. :)
  • ewik92 06.11.09, 21:51
    witam nie martw się tak też bywa ja jak zaczęłam pisać też byłam po
    pierwszym zastrzyku i nie wiedziałam jak dalej to będzie okazuje sie
    ze każdy przechodzi to inaczej zupełnie indywidualnie . ateż bałam
    się ogromnej temp. jak niektórzy mają ja nie 38,5 najwięcej a za
    każdym razem inaczej raz gorzej raz lepiej. czasami dochodzi katar i
    chrypa dość męcząca już jestem po 6 zastrzyku Mam wramzenie że
    gorszy jest COPEGUS on zabiera krwinki czerwone i płytki krwi . Do
    góry głowa trzeba myśleć pozytywnie.
  • barti2012 07.11.09, 08:37
    A no niestety ta terapia jest męcząca to fakt.... coś kosztem czegoś... ja
    zacząłem terapię w kwietniu i szczerze nie wierzyłem w to że te lekarstwa mi
    pomogą... dziś mamy już listopad czyli mój 8 miesiąc terapii i od lipcowego
    sprawdzenia we krwi anty-HCV do dziś nie mogę uwierzyć że udało się..... że
    wygrałem tą walkę.... tą ciężką walkę o życie..... i choć zostało jeszcze 5
    miesięcy do końca terapii teraz już wiem że było warto zgodzić się i zacząć
    walczyć... to naprawdę ma ogromny sens... pragnę by moja sytuacja którą tu
    opisuję dodała siły i woli walki Wam, najdrożsi, o to, co najcenniejsze, czyli
    zdrowie, a nawet życie! Nieważne jakim to kosztem! O życie należy walczyć i nie
    poddawać się do samego końca! Tym bardziej że skutki nieleczonego HCV są
    naprawdę niebezpieczne! Piszę to do Was, i dla nowych, którzy wejdą tutaj z tym
    samym problemem co My tutaj zgromadzeni. Nie poddawajcie się! Wszyscy! HCV jest
    bardzo niebezpieczną chorobą, należy natychmiast wziąć szable w dłoń i walczyć z
    tym potworem! Trzeba walczyć o życie! Mimo wszystko!
    Pozdrawiam Was najdrożsi i życzę powodzenia, szczęścia i ogromnej siły walki z
    tą chorobą!
  • ewik92 30.12.09, 00:10
    Cieszę się że masz " z głowy" oby tak wszyscy wgrywali z tym
    paskudnym wirusem. Najgorsze to hyba to oczekiwanie na wynik
    wiremii po 3 miesiącach .Własnie mi pobrali i nie mogę spać , gdyż
    myślę a na dodatek inne przypadłości z ciśnieniem , wysokim pulsem .
    To też podobno uroki tego leczenia. Czy wiecie ile procent wychodzi
    z tego świństwa: ? Pozdrawiam
  • foxy90 30.12.09, 00:37
    Tak podają dane - 38% udaje się wyleczyć :)
    Z tym, ze wiadomo nam, że wyleczenie oznacza jedynie uśpienie wirusa, a nie
    pozbycie się go w 100%, gdyż jest to niemożliwe.
    No cóż, zawsze jest ryzyko, że mimo minusa, kiedyś jednak wróci plus :/
  • ewik92 11.01.10, 00:25
    sorry!!! Skąd masz te dane ? Własnie udało mi się w tym czasie
    uzyskać inne wiadomosci na ten temat bardziej optymistyczne . Lekarz
    mi przekazała wyraznie 68 % zostaje całkowicie wyleczonych . A przez
    następne 2 lata bada sie kontrolnie co pół roku czy nadal jest
    minus , jesli tak tzn. że jest się całkowicie wyleczonym. I to jest
    pozbycie sie w 100 % . Ja osobiscie znam 3 osoby po takiej terapii ,
    jedna jest pół roku z minusem , druga po 1 roku a trzecia po 2,5
    roku nadal minus i lekarz powiedziała jej - jest pani wyleczona
    całkowicie . Dlatego niewiem skąd taki pesymizm ? Chociaż okazuje
    się że zależy w jakim województwie jest się leczonym Mojej koleżance
    odmówiono w Olsztynie leczenia , ponieważ miała wg. jej lekarza złe
    wyniki płytek po konsultacji w innym województwie lekarze się
    zgodzili bez żadnych problemów i o dziwo jest leczona. Dlatego nie
    słuchać jednego lekarza tylko zasięgnąć języka" gdzie indziej ,
    okazuje się że to jest opłacalne i to bardzo , przecież jest to
    walka o życie. Pozdrawiam i więcej optymizmu.
  • jan-w 11.01.10, 00:51
    Przejrzyj łaskawie forum, albo pogooglaj. Ile razy można o tym samym?
    Lekarka naopowiadała ci wierutnych bzdur. Żaden lekarz nie podał by poważnie takich liczb. Pozbycie się wirusa w 100% :-)
    A to że przy małopłytkowości dają komuś interferon z rybawiryną to nie jest wspaniałe zwycięstwo, ale przykład nieodpowiedzialności niektórych lekarzy. Przy małopłytkowości jest spora szansa na to że dawki zostaną obniżone, lub leczenie przerwane. Wtedy mamy skatowany organizm i brak jakiegokolwiek pozytywnego wyniku.
  • ewik92 23.01.10, 17:05
    Nadal nie mogę pojąć jak każdy ma inne zdanie na temat uśpienia
    wirusa czy wylecznia się całkowicie z "C".Jak mam rozumieć jeśli po
    roku leczenia jest minus" i i piszecie że jest to " uśpienie". W
    takim razie jak wytłumaczyć kiedy mojej koleżanki znajoma po dwóch
    latach po wyleczeniu miała nadal minus i obecnie urodziła dziecko
    zdrowe z 9 puntktami ? To wtakim razie zgłasza się pacjent dla
    ciekawości i bada się na HCV i ma minus i świetnie się czuje a my mu
    powiemy " nie ciesz się kolego , ponieważ masz pewnie "C" tylko
    uśpionego. Jakaś paranoja to w takim razie on też nie jest zdrowy ?
    to kto jest zdrowy" czy mamy wykonać jeszcze dodatkowe badania ,
    których nie jesteśmy w stanie bo nie ma takowych?. Przecież u
    każdego z nas po badaniach wyszło że dodatni tzn. że zostaliśmy
    zarażeni"C" a jak byśmy mieli "minus" to co ? patrzymy na lekarza i
    pytamy a może jestem chory tylko mam "uśpionego" . Widzę minę
    lekarza - popatrzy na nas jak na psychola. Wiadomo że minus to
    ZDROWIE.
  • jan-w 23.01.10, 19:14
    Proponowałem abyś przejrzała wcześniejsze posty albo skorzystała z google, wtedy
    byś wiedziała.
    Minus nie oznacza braku wirusa. Minus to potoczne określenie na stężenie wirusów
    we krwi arbitralnie określone jako "minus". Nikt jako tako zorientowany w
    temacie nie polemizuje z tym faktem ponieważ jest on z łatwością do sprawdzenia
    w tysiącach źródeł. Na ten temat nie ma różnych zdań. Resztę naprawdę bądź
    łaskawa przeczytać we wcześniejszych wątkach na ten temat.
  • barti2012 14.02.10, 00:17
    Zostało mi już tylko 5 zastrzyków do końca terapii :D :D
  • ewik92 31.05.10, 00:18
    witam A mnie zostało 13 zastrzyków. Ciężko , ale do przodu i sie nie
    daję , chociaż lepiej teraz znoszę niz na początku terapii. Boje się
    o tarczycę żeby nie zatrzymali leczenia jak powiedziała pani doktor
    że bywa tak że potrafia to zrobić jak sa złe wyniki tarczycy .Może
    nie ?.... mam cichą nadziekę trzeba pozytywnie mysleć.
  • slask_1 09.02.11, 21:16
    Wiem, że w czasie leczenia copegus + pegasys ponoć daje skutki uboczne, ale ja jednak jak narazie ich nie mam. Polecam wszystkim branie po zastrzyku paracetamolu, a dla polepszenia wyników spirulinę. Pozdrawiam.
  • Gość: Rafał IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.14, 12:28
    Witaj Michale mam nadzieję, że odczytasz tą wiadomość.
    Ja również zacząłem kurację i w piątek tj. 27.06.14 dostałem pierwszy zastrzyk w brzuch. I też w sumie myślałem o czym to mówiono mam na myśli skutki uboczne. Ale jak przyszedł wieczór dostałem gorączki ponad 39 stopni i bóle stawów, mięśni - tak jak to Pani doktor opisywała tzn. objawy grypopodobne :(

    Dziś jestem już po ciężkiej nocy i nadal mam gorączkę i czuję się po prostu kijowo :)
    Co do Copegus w tabletkach kazano mi to brać rano i wieczorem po 3 tabletki - po posiłku - nie powiedziano mi konkretnie w jakich godzinach od do.

    Słuchaj jak będziesz chciał pisać i utrzymać kontakt :)
    To mam szukaj mnie na fb. Rafał Bąk - Tychy.
  • em_mirek 28.06.14, 15:48
    Podejrzewam, że Michał może nie odpisać. Jego wpisy pochodzą z 2009 roku.

    > Ja również zacząłem kurację i w piątek tj. 27.06.14 dostałem pierwszy zastrzyk
    > w brzuch.

    Równie dobrym miejscem są uda. Zresztą ulotka Pegasysu pokazuje wszystkie zalecane miejsca. Ja wszystkie 72 zastrzyki robiłem w uda. Pamietaj, że są to zastrzyki podskórne a nie domięśniowe.

    > Ale jak przyszedł wieczór dostałem gorączki ponad 39 stopni i bóle stawów, mię
    > śni - tak jak to Pani doktor opisywała tzn. objawy grypopodobne :(

    Standardowe objawy po interferonie. Mogą towarzyszyć Ci przez całą terapię, ale równie dobrze tylko przy pierwszych dawkach interferonu. Ja typowe objawy grypopodobne miałem tylko przy dwóch pierwszych zastrzykach.

    > Co do Copegus w tabletkach kazano mi to brać rano i wieczorem po 3 tabletki - p
    > o posiłku - nie powiedziano mi konkretnie w jakich godzinach od do.

    Copegus (rybawirynę) przyjmuje się w 2x dziennie w odstępach 12-godzinnych (± 1h) w trakcie posiłku lub bezpośrednio po nim. Ważne żeby przyjmować go regularnie. Zaleca się posiłki o z odrobiną tłuszczyku np. masła. Tłuszcze poprawiają przyswajalność rybawiryny.

    W kwestii skutków ubocznych oraz sposobów radzenia sobie z nimi, zapraszam na blog tej tematyce skutkiuboczne.hepatitisc.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.