Lubię święta Bożego Narodzenia.
To jasne – stwierdził Lasse – wszyscy je lubią.*
Szwedzkie dzieci mają wiele powodów, by lubić Boże Narodzenie: radosna atmosfera, atrakcyjne dekoracje, prezenty i wspaniałe świąteczne potrawy.
W Boże Narodzenie jest wesoło (...). Nam dzieciom z Bullerbyn, też żyje się dobrze podczas świąt Bożego Narodzenia – stwierdza Lisa, jedna z bohaterek kultowej książki Astrid Lindgren Dzieci z Bullerbyn.
Świąteczna radość poprzedzona jest czterotygodniowym okresem adwentu, który rozpoczyna liturgiczny rok w Kościele. Ponieważ wyznaniem panującym jest w Szwecji luteranizm, wiele zwyczajów i symboli przywędrowało z Niemiec i zostało w większym lub mniejszym stopniu zmodyfikowanych przez Szwedów. Należy do nich np. wieniec adwentowy, który pojawił się w Szwecji już w I połowie XIX w., a w latach 20 XX w. zastąpiono go świecznikiem. W każdą kolejną niedzielę adwentu zapala się jedną świecę. Na Boże Narodzenie płoną już cztery, każda innej wysokości.
Podobnie kalendarz adwentowy, który ułatwiał i uatrakcyjniał dzieciom odliczanie 24 dni do Bożego Narodzenia. Zanim uzyskał znaną dziś formę – planszy z okienkami oznaczonymi kolejnymi cyferkami i kryjącymi jakąś niespodziankę (np. czekoladkę albo małą zabaweczkę) – składał się po prostu z 24 pierniczków ozdobionych lukrowanymi cyframi.
fot. z sxc.hu
Pierniczki za to nieodmiennie kojarzą się ze świętami znanymi z opisów Astrid Lindgren.
Trzy dni przed Gwiazdką piekliśmy pierniczki. Było nam wtedy tak wesoło jak w Wigilię. Tego dnia zapach pierniczków rozchodził się po całym Bullerbyn.
– Lubię ten rodzaj kuchennych zapachów – powiedział Lasse. Upiekł siedemnaście pierniczków wyciętych foremką w kształcie prosiaczka, ja czternaście, a Bosse jedenaście. Wycięliśmy także serduszka i gwiazdki.
Gwiazda z miejscem na świecę to kolejny gadżet bożonarodzeniowy pochodzący z Niemiec, który Szwedzi po swojemu zmodyfikowali. Najbardziej popularny dziś model, składany i nieco spłaszczony, który łatwiej powiesić w oknie, jest szwedzkim dziełem, a w latach 40 XX w. Erling Persson, twórca H&M, jako jeden z pierwszych powiesił w swoim oknie świecącą gwiazdę zasilaną prądem.
Choinka, choć również przejęta od Niemców, dekorowana jest całkiem po szwedzku – małymi szwedzkimi flagami, lampkami, świecidełkami, w czasach dzieciństwa Astrid Lindgren były jeszcze jabłka, papierowe koszyczki ze słodyczami i oczywiście pierniczki, ale najbardziej charakterystyczne są ozdoby słomiane. Dawniej, gdy jesienno-zimowy zmierzch zapadał wcześnie, chłopi spędzali czas tworząc słomiane koziołki. Dziś mają one status symbolu Bożego Narodzenia w Szwecji, choć są pozostałością pogańskich wierzeń, według których bóg płodności i burz – Thor powoził wozem zaprzężonym w dwa kozły. Kozły te można było wieczorem zabić i zjeść, a rankiem odradzały się na nowo. Nieco bardziej schrystianizowany koziołek miał w noc wigilijną roznosić prezenty. Podrzucał je pod drzwi, pukał i znikał w mroku, dlatego bożonarodzeniowe prezenty nazywane są w Szwecji julklappar czyli "bożonarodzeniowe pukanie".
Prezenty przynosił też Jultomte czyli bożonarodzeniowy krasnoludek, podobny do siwobrodego świętego Mikołaja ubranego w czerwony strój z czerwoną czapką i wielkim workiem prezentów. Dawniej wierzono, że takie krasnoludki zamieszkują pod podłogą i opiekują się domostwem. Wypadało o nie dbać, więc w wigilijny wieczór wystawiano im miskę z kaszą. Dziś Jultomte został zdegradowany do pomocnika świętego Mikołaja, zwanego Sinterklaas, który nieprzypadkowo przypomina bardzo anglosaskiego Santa Claus........ tutaj jest dalszy ciag ...
--
Prosze mi wybaczyc bledy i literowki - czasami naprawde nie moge nad nimi zapanowac Święta po szwedzku
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.