Najpierw przyszedł Pan Komornik ( czy ktoś tam ), z nakazem
płatniczym na ubezpieczenie samochodu, choć ten samochód
(stareńki) od pięciu lat jest ubezpieczony w innej firmie i moja
pisemna rezygnacja z ubezpieczenia jest w tej firmie ośmiokroć
potwierdzona. Skończyło się to strasznym starciem z moim małżonkiem,
który ośmielił się zmienić ubezpieczyciela.
Potem moi sąsiedzi zdecydowali się na uśpienie swojego starego,
chorego psa ( mojego ulubionego ) i żądają uczestnictwa w żałobie.
A ja, dzięki antydepresantom przechodzę przez to i nawet piszę na
forum.
Chyba jestem już bez serca!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.