Dodaj do ulubionych

W szpitalu psychiatrycznym

22.01.11, 15:24
obejrzałam poleconą przez Mifredo sztukę :

forum.gazeta.pl/forum/w,33197,121061863,121061863,Kuracja.html

i też polecam.
to o tym jak łatwo w psychiatryku można przylepić zdrowej osobie etykietę chorego psychicznie.
wiele rzeczy jest w spektaklu nieprawdziwych, bo nie jest aż tak źle.
ale w ogólnych zarysach, to tak właśnie wygląda.
prawdziwie pokazano mechanizm działania całej machiny, gdy idzie o personel.

pamiętam sytuację, gdy mnie wpakowano na oddział, kiedy byłam zdenerwowana bardzo stresującą sytuacją, ale w żadnym razie nie znajdowałam się w stanie depresji z myślami samobójczymi, jak to mi wmawiano.
lekarzowi prowadzącemu mówiłam, że jestem zdrowa, mam w domu remont, który muszę kontynuować, bo kasa, robotnicy umówieni i kot został sam bez opieki i jedzenia.
lekarz stwierdził, że remont i kota sobie wymyśliłam, by był pretekst do wypuszczenia mnie,
bo udaję, że nie mam depresji i chcę wyjść, żeby się zabić.
nikt mi nie wierzył.
nie wierzono też, że dobrze znał mnie wcześniej profesor z oddziału klinicznego tegoż szpitala i odmawiano z nim kontaktu.
dopiero trzeciej nocy była na dyżurze pielęgniarka, która uwierzyła, że mam w domu głodne zwierzę i że znam profesora z kliniki, który mi pomagał i który wie też o kocie.
i to ona mi dała cynk, kiedy na oddział miał mój profesor przyjść i wpuściła mnie do niego, gdy było spotkanie z kilkunastoma lekarzami szpitala.
dopiero on mnie uwolnił, ale i tak wysłał ze mną najpierw do domu dwoje stażystów, by potwierdzili, iż kot jest sam, a remont w toku.
no i potwierdzili.
po 4. dniach dostałam wypis, ale nie napisano, że hospitalizacja to ich pomyłka, tylko, że moja "reakcja adaptacyjna".

a ten spektakl "Kuracja", to coś, jak eksperyment Rosenhana :

www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=339
Edytor zaawansowany
  • olga_w_ogrodzie 22.01.11, 16:03

    uważam za nieprawdziwe, iż :

    - cała duża grupa chorych staje się nieprzychylna wobec jednego pacjenta i agresywnie go atakuje.
    - nie jest tak, że chorzy się nie zakolegowywują, a nawet zaprzyjaźniają, pomagają sobie.
    jak w życiu poza szpitalem - jedni się zamykają, izolują, inni dążą do nawiązania kontaktu.
    - sanitariusze nie biją pacjentów na korytarzu, gdzie każdy może to zobaczyć.
    choćby dlatego, że w wielu szpitalach są teraz kamery - pobiją najwyżej tam, gdzie wiedzą, że kamer nie ma.
    - nie zagania się chorych do łóżek.
    przeciwnie - zabrania się zalegania w wyrach i łażenia w piżamach, nakłania do przebierania się w "normalne" ciuchy.
    - leki i i jedzenie nie są przynoszone do sal, chyba, że bardzo chorym, także niesprawnym fizycznie.
    - nie ma kart informacyjnych wiszących przy łóżkach - w czasie wizyty lekarze noszą z sobą teki z zapiskami o chorobie pajentów.
    - nie jest tak, iż trzyma się ludzi latami w szpitalu.
    zwykle góra, to 3 miesiące.
    chyba, że ktoś jest bezdomny czy w jakiejś szczególnej sytuacji życiowej i ordynator znajduje jakiś sposób, by pacjent mógł zostać na oddziale dłużej.
    - jeśli pacjent nie zgadza się na leczenie, to jednak musi być orzeczenie sądu o przymusowym leczeniu w oparciu o ustawę psychiatryczną - zagrożenie dla siebie lub otoczenia.
    inna rzecz, iż nieznanym mi jest przypadek, by sąd wydał orzeczenie niegodne ze zdaniem lekarzy i uwolnił pacjenta.
    tu działa zasada chronienia swego tyłka i unikania odpowiedzialności.
  • olga_w_ogrodzie 27.01.11, 01:48
    "Nielegalne zatrudnienie, zaniedbania i znęcanie się nad pacjentami - to podsumowanie kontroli marszałka województwa pomorskiego w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim. /.../
    W pokontrolnych dokumentach jest mowa o: kopaniu, zastraszaniu, zmniejszaniu racji żywnościowych i zjadaniu żywności należącej do pacjenta. Dręczenie i poniżanie polegało np. na usypywaniu tzw. ścieżek z cukru pudru i detergentów pacjentowi uzależnionemu od narkotyków, zmuszanie do chodzenia na zajęcia szkolne w bieliźnie na głowie, czy wyprowadzanie pacjentów boso na mróz. Personel odbierał pacjentom przebywającym w izolacji materace i zmuszał ich do wielogodzinnego stania na korytarzach w pozycji "na baczność". "

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9008124,Ponizanie_i_znecanie_sie___efekty_kontroli_w_szpitalu.html
  • judyta88 27.01.11, 08:40
    Oglądałam " Kurację" kilka razy i spektakl mi się jako taki podobał ale z rzeczywistością ma się to nijak, przynajmniej tam gdzie miałam okazję pracować tak nie było.
    A co do Twojego ostatniego postu to poprostu szok.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka