Dodaj do ulubionych

Tłuste pająki w ciemnej komórce

03.07.11, 19:28
O matko, córko, Święci z jakiego bądź kościoła oraz Szanowni Forumowicze. Jeszcze dziś MUSZĘ napisać bardzo ważne pismo. Wiem co chcę napisać i z samym pisaniem nie mam problemu. Jest za to wielki problem aby zacząć. Organicznie mnie odrzuca. Przed chwilą zjadłam dla mobilizacji kilka kruchych bardzo dobrych ciasteczek i.... nie pomogło.
Zawsze umiałam się mobilizować. Teraz się czuję jakbym miała wejść do ciemnej komórki pełnej wielkich, tłustych pająków. Nic a nic nie żartuję.
Edytor zaawansowany
  • olga_w_ogrodzie 03.07.11, 19:41
    to jest najgorsze.
    ostatnio musiałam pisać sporo Bardzo Ważnych Pism.
    i fatalnie się czułam, gdy odwlekałam start z tym pisaniem.
    no bo też mi najtrudniej było zacząć.
    potem się nauczylam nie odwlekać właśnie, bo tym samym przeciągałam ten czas
    napięcia związany z tym, ze powinnam pisać, a nie piszę.
    a najmilej, gdy się udało zasiąść, napisać, wpakować w kopertę i wysłać.
    ulga była i mała satysfakcja, że się zmobilizowałam.

    może spróbuj bez zastanawiania się po prostu usiąść i zacząć.
    potem już pójdzie...
  • tlenek-gipsu 03.07.11, 20:31
    Może zacznij "Szanowni Państwo" - a potem już poleci?
  • kefirka.de 03.07.11, 22:38
    Uff. Szanowni Państwo bardzo dziękuję za wsparcie. Pomogło. Napisałam. Chyba zgrabnie. W każdym razie jestem zadowolona. Żałuję tylko, że te ciastka bardzo kaloryczne nieefektywnie dla obowiązku a nader efektywnie dla obwodu talii zjadłam.
    Mam tak nienormalnie, że nie mam czasem siły odpalić bez mentalnego kopa od życzliwych osób. Trudne rzeczy w życiu robiłam, postrzegana jestem jako silna jednostka a na głupotach się czasem zawieszam. Tak miałam całe życie, ostatnio niestety coraz częściej się to zdarza.



  • olga_w_ogrodzie 03.07.11, 23:31
    no to fajnie, że pomoglim nieco i z głowy już masz.

    teraz to i ja mam korzyść, że napisałaś, bo się ja czuję ważna jako współpomocna.
  • ichnia 04.07.11, 09:37
    Skąd ja to znam... co prawda już po Twym napisaniu, ale to i dobrze. Bo moja metoda chyba niezbyt motywująca jest. Czasami tak mam, jak Ty z tą komórką ciemną. Odwlekam, nie zmuszam się. Daję na przeczekanie i na lepszy moment (czytaj: nastrój, mobilizację, formę etc.). Gdy ów nadchodzi, zasiadam i wykonuję (pismo, telefon, pracę). O wiele łatwiej i lżej (a nawet szybciej) wychodzi mi wykonanie owego, niżby zmuszając się chciałabym to wcześniej zrobić. No chyba, że to bardzo, ale to bardzo ważna sprawa, w dodatku nie cierpiąca zwłoki lub terminu dotrzymać trzeba. Wtedy nie ma zmiłuj - w ciemno i w pająki.
  • kefirka.de 04.07.11, 22:52
    Ja mam taką jak Ty metodę czekania na wenę, często problem jakiś nabrzmiały sam się rozwiązuje bez mojej ingerencji albo z niewielką. No ale to był ten drugi przypadek. Trzeba było się przełamać bo czas naglił.
  • olga_w_ogrodzie 04.07.11, 23:01
    a ja na jakieś urzędowe pisma, to jednak wolę jak najszybciej odpowiadać.
    ale, gdym zarabiała pisaniem i nie było jakichś ściśle określonych terminów oddawania tekstów,
    to tak, jak Wy, nauczyłam się robić.
    no bo, gdy tej weny nie było, to wszystko się bez sensu stawało.
    siedziałam przy komputerze, coś stukałam, ale trwało to bardzo dlugo i z tekstu zwykle nie byłam zadowolona.
    natomiast, gdy odczekałam aż wena ta przyjdzie, to potem tylko stuk, stuk, stuk szybciutko w klawisze, zdania jakby same płynęły spod palców nurtem wartkim i teksty oceniałam jako udane zwykle.
  • kefirka.de 05.07.11, 01:26
    O to, to. Jakby powiedziała moja babcia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka