Dodaj do ulubionych

Totalne załamanie, myśli i próba S, bezsenność :(

09.12.11, 20:10
Witajcie,
jesli to co przeczytacie nadaje się do innego działu to proszę o przeniesienie.

Napiszę najpierw, że dwa tyg. temu miałem już chęć "odlecieć", ale jak się dziś dowiedziałem od lekarza, to była za mała ilość leków by tak się jednak mogło stać. Nie mam stwierdzonej jako takiej depresji, ale coś pewnie jest we mnie nie tak... Przechodzę kompletną Gehennę, nie mam w ogóle własnego życia które by mnie cieszyło. Ale to ponoć normalne, że człowiek przy tak wielkim nawarstwianiu problemów a tym samym ciągłym stwierdzaniu że dochodzą kolejne zachowuje się jak ja... Ech!
Rozmawiałem dziś z moim lekarzem, co prawda jest to psychiatra od uzależnienia alkoholowego, ale innego na ten moment nie mam. Dał mi recepty na Estazolam i Coaxil i nawet wiedząc, że jestem w tej chwili bez środków na wykupienie ich odesłał do domu. A ja od 1,5 nie chodzę do pracy, gdyż nie śpię, a jak zasnę to trzeba by wstawać. Nie powiedział jak mam sobie radzić z tym że od ponad 5 miesięcy gdy to wszystko się zaczęło mam co dzień, co noc myśli S. Nic nie wiem. Ani zwolnienia do pracy, ani skierowania do szpitala. Za tydzień jak będzie tak samo mam zgłosić znowu do niego. Uczęszczam na terapię od alkoholu, ale w bieżącym tygodniu nie byłem, a jest raz w tygodniu. Nie mam żadnego punktu zaczepienia jak rano wstać wyspanym, w miarę do pracy. A moja praca wymaga bym np jechał samochodem, czy używał sprzętu budowlanego. Gdy się nie śpi od dobrych kilku nocy, nie je, bo apetytu nie ma się, ręce same sobie żyją, to jak pracować? To wszystko jest tak skomplikowane, że sam co raz bardziej się zatapiam w tym stanie. Lekarz rodzinny umywa ręce, terapeutka odsyła do psychologa lub psychiatry, akurat takie szczęście mam, że lekarz od uzależnień miał wypadek i nie było go 3 tyg, poradnia psychiatryczna była nieczynna od połowy listopada, i koniec ani leków ani jakiejś pomocy. Troszkę się trzymałem, znaczy wytrzymywałem w trzeźwości, chodziłem na mitingi, do znajomych, wieczorami starałem się pomagać w miejscu gdzie grupa AA organizuje spotkania. To wszystko i to że trochę tam porozmawiałem lub nawet na jakiś forach trochę popisałem pomagało mi. Ale eskalacja i niestety brak leków, wielkie lęki i brak sensu na dalsze życie zatopiłem w piwie. Odprężyłem się, nawet się wyspałem. Ale kolejny dzień i kolejne problemy których ja sam nie jestem w stanie rozwiązać. I oczekiwanie na dzień w którym lekarz będzie w gabinecie. I dziś z tymi lekami przed sobą, czytając co one wywołać mogą. Zastanawiam się co dalej??!! Po wcześniejszych lekach jakie miałem byłem spokojny, ale pozornie, bezsenność i tylko kilka więcej tabletek ją rozwiązywało, chyba się uzależniłem od nich. Gdyż po tej próbie gdzie je wszystkie wziąłem, pojawiły się dziwne omamy po kilku dniach i jakieś halucynacje. A nie byłem pod działaniem, ni leków ni piwa. A tylko wymęczenia ogólnego i załamania natłokiem myśli. Tylko, ha! Nie wiem czy mi się jakaś choroba nie zaczyna. To jedno wielkie "szaleństwo" w jakim jestem powstrzymuje mnie przed kontaktami z kobietami. Zamiast żyć jak "normalny" człowiek spotkać się z jakąś kobietą, wypić jakieś piwo, miło spędzić czas. To nie mogę. Tylko znajomi trzeźwi, zero alkoholu w koło... Super, nigdzie nie moge wejść czy zostań na trochę bo dostaję ataku frustracji. A jeszcze w październiku pracowałem nawet po nieprzespanej nocy, nawet myśląc w robocie jak tu się zabić. Poznałem super dziewczynę. Ale wtedy byłem czynnie spożywającym alkoholikiem. A ona od lat leczyła się na depresję i może to nas zbliżyło. Jednak ona piła i po lekach, co o dziwo nie przeszkadzało jej realizować się zawodowo. I jednak nic z tego nie wyszło, może dobrze może źle. Ale mi żal. Postanowiłem nie pić, i walczyć o trzeźwe życie. A to trzeźwe życie jest straszne, ogranicza się do łóżka, i internetu. A gdzie praca? A gdzie plany do realizacji na bieżąco, skoro tyle problemów i wątpliwości?
Napisałem tu u Was bo może znajdzie się ktoś, kto da jakąś myśl przewodnią i ja zacznę odżywać. Z góry dziękuje.
Pozdrawiam
Irafas

P.S
I jeszcze mi sesja wygasła jak to pisałem, ech. Już pomyślałem że mi się wszystko skasowało. Komedia wręcz :(
Edytor zaawansowany
  • nihilyst 09.12.11, 20:43
    jak przyjdzie Olga, to Cię wesprze
    ja nic nie wiem, poza tym, że bywa ciężko
    potem ciężej, na końcu bez sensu, a następnego dnia okazuje się, że to wcale nie koniec
    co jest albo dobrym, albo złym rozwiązaniem, za to pewną porządkującą stałą
    oczywiście ponawianie prób samobójczych może ten przyjemny stan zakończyć
  • olga_w_ogrodzie 09.12.11, 20:50
    przede wszystkim jesteś w bardzo trudnym okresie - odstawiania alkoholu.
    no bo, skoro jednak trafiło się napicie, to ten okres wciąż trwa.
    może towarzyszyć Ci bezsenność, wahania nastrojów, objawy depresyjne, drażliwość, nawet objawy psychotyczne - szczególnie, że masz deficyty snu.

    ten coaxil to dobry pomysł.
    nie jest to silny lek, działa antydepresyjnie i przez psychiatrów jest szczególnie chętnie wypisywany w uzależnieniach właśnie.
    estazolam to beznozdiazepina - dłuższe stosowanie uzależnia, ale na krótko, do momentu trwalszej stabilizacji snu, może pomóc.
    ale bardzo ostrożnie muszą go stosować osoby uzależnione, bo może być tendencja do zastąpienia uzależnienia od alkoholu uzależnieniem od leków.
    jednak, jak rozumiem, nie wykupiłeś tych leków, bo nie masz pieniędzy.
    a z czego aktualnie żyjesz ?

    psychiatra, nawet specjalizujący się w leczeniu uzależnień, zna się też na innych sprawach psychiatrycznych.
    mnie się wydaje, iż, skoro masz chorobę alkoholową, no to właśnie ten psychiatra powinien umieć dobrze Cię poprowadzić.
    warunkiem podstawowym jednak jest Twoja wola niepicia i nie sięgania nawet po najmniejsze ilości alkoholu.
    z tym się musisz pogodzić - chcesz zdrowieć, musisz picie odstawić do końca życia.
    wypiłeś piwo i na moment pomogło - zasnąłeś, ale w dłuższym okresie, to ratując się w ten sposób sprawisz, iż będzie tylko gorzej.
    alkohol sprzyja depresji, choć na krótką metę, może dać złudzenie poprawy.
    odstawianie alkoholu też powoduje depresyjne nastroje, ale, w miarę trwania okresu abstynencji, będzie coraz lepiej.

    piszesz, że nie masz punktu zaczepienia.
    ależ masz, skoro mówisz o terapii odwykowej, o AA, o wizytach u psychiatry.
    tylko nie odpuszczaj sobie zajęć na terapii i bywania na mitingach, kontaktów z niepijącymi znajomymi.
    sam mówisz, iż te kontakty, jakieś wypisanie się też, pomagało Ci.
    nie rezygnuj z tego.
    jeśli mówisz, iż byłeś dziś u psychiatry i za tydzień masz też być, to znaczy, że on poważnie traktuje sprawę.
    powiedz mu o tym wszystkim co tu napisałeś.
    przede wszystkim bardzo dokładnie opowiedz o swych myślach samobójczych.
    o lekach też, że nie możesz ich wykupić.
    choć, wg mnie, te leki to ledwie pomocnicza sprawa.
    najważniejsza jest Twoja praca na terapii uzależnień i kontakty z ludźmi, ktorzy znają, rozumieją Twój problem.

    napisałeś o tym, jak straszne jest życie w trzeźwości.
    nie wiem jak długo piłeś, ale może jest tak, iż na tyle długo, że funkcjonowałeś w oparciu o mechanizmy regulowania emocji za pomocą alkoholu.
    teraz potrzebujesz czasu i swej pracy, aby odzyskać normalny świat i normalne funkcjonowanie, przeżywanie emocji.
    a więc, gdy Ci smutno, umieć smutek redukować inaczej, niż poprzez alkohol.
    a po to, by było wesoło, nie mieć przymusu wypicia tylko potrafić się cieszyć na trzeźwo radosnymi wydarzeniami.
    pewno tego wszystkiego uczysz się na terapii.

    plany, praca, kobieta, zadowolenie - wszystko masz szansę odzyskać.
    ale nie od razu.
    najpierw skorzystaj na maksa z pomocy i wsparcia na terapii, u psychiatry, z AA, do psychologa też idź.
    zawalcz o siebie i popracuj.
    a jeśli Ci to ma pomóc, pisz tu też, ile wlezie co tam u Ciebie i jak się czujesz.
    trzymam kciuki i pozdrawiam.

    nie wiem też czy trafiłeś na to forum :

    forum.gazeta.pl/forum/f,176,Uzaleznienia.html
  • olga_w_ogrodzie 09.12.11, 21:09
    jeszcze coś a propos wsparcia.
    czy masz sponsora w AA ?
    jeśli nie, to zwróć się do ludzi z AA, czy może psychiatry uzależnień o pomoc w znalezieniu sponsora.
    on Ci pomoże, wesprze zwłaszcza w tych momentach, gdy będziesz miał pokusę napicia się
    albo będzie Ci szczególnie źle i smutno.
    sponsorzy, jako wieloletni abstynenci wiedzą o tej chorobie często więcej, niż najlepsi lekarze.
    wiedzą też jak pomóc i chcą pomóc.

    i jeszcze jedna rzecz - naprawdę przestrzegaj HALT.
    pamiętasz z terapii ?
    tego unikaj :
    Hungry - głodny
    Angry - zły
    Lonely - samotny
    Tired - zmęczony.

  • czubata 09.12.11, 21:29
    Witaj Irafasie.
    Dobrze że napisałeś o swoim problemie. Chyba nic ująć ani dodać do tego co napisała Olga. Najprawdopodobniej twój nastrój właśnie wynika z abstynencji.
    Ja ze swojej strony zwróciłam uwagę szczególnie na to że masz problemy ze snem bardzo duże. Znam tą katorgę.Stosunkowo od niedawna udało mi się uporać z tym problemem za pomocą właściwych leków. Sen jest bardzo ważny dla psychiki. Gdy będziesz u psychiatry swego,wspomnij o tym raz jeszcze, być może uda się dobrać właściwy i nie drogi lek który zadziałałby skutecznie na ten problem.
    Z benzodiazepinami może być tak że człowiek podatny na uzależnienie, szybciej się od nich uzależni ale także szybciej wyrobi na nie odporność, także przestaną dawać efekt pożądany, i leczenie nimi może być mało skuteczne na dłuższą metę.

    Co do myśli "S", wynikają one z twojego obecnego stanu. Tak na prawdę, wszystko to co robisz, starania twoje o to by wyjść z nałogu, świadczą jednak o tym że chcesz żyć, tylko psychika chwilowo krucha, daje błędne sygnały.

    Powolutku, małymi kroczkami.
    Wytrwale.
    Trzymam kciuki.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 09.12.11, 22:55
    Witam, i dziękuję za posty.

    Olgo! mam wrażenie że sporo wiesz o AA. Ale ostatnio mało rzeczy mnie dziwi, hm. Tak może chaotycznie, ale postaram się odpowiedzieć. Ja mam uzależnienia krzyżowe. Gdyż wcześniej nim "odkryłem" alkohol jako mój "najlepszy lek" brałem tabletki głównie przeciwbólowe i nasenne. Ale przepisywali mi je lekarze i potem dowiedziałem się że jestem uzależniony od nich. Starając się wyjść z tego i jakiś "drobnych stanów depresyjnych" miałem inne leki, które mi w ogóle nie pomagały i zaczęło się picie.. Dzięki temu mogłem funkcjonować tak jak chcę, byłem wyspany, gotowy do pracy, wszystko miałem pod kontrolą. Następnie śmierć w rodzinie problemy finansowe, uczuciowe, rodzinne etc. Jak opowiadam o tym na mitingach to i tak mało kto wierzy więc na razie odpuszczę opis wszelki.
    Leki mam, udało mi się je wykupić. Z czego żyje? Aktualnie z niczego, wcześniej miałem oszczędności i była praca. Teraz nie chodze do pracy. A w zeszłym tygodniu odkryłem że nie mam odłożonych pieniędzy, które były na koncie... Rodzinka mi je zwędzila a ja nie wiedziałem nawet i teraz nie mam nic... Ale przecież nie można się załamać? Wcześniej było już u mnie krucho, bo jak żyć nie chodząc do pracy, przecież finanse szybko się kończą. Więc po kilka dni nie jadłem w listopadzie, a jak zjadłem to wymioty. To ten silny stres, potem nawet nie wiedziałem jak mi dni mijają a ja nie jadłem.
    Sponsora nie mam w AA bo to mała grupa w sumie i nie działają na takich zasadach. A raczej łamią wszelkie zasady bo nawet po pijaku osoby potrafią przyjść itp Także nie mam szczęścia do tej formy pomocy także. Mógłbym jeździć do innego miasta i na inną grupę chodzić, ale do tego potrzebne są finanse, i tak jedno wielkie kółko się kręci. Potem w nocy leżę i myśle. A jak już to sobie układam jakoś po kilku dniach i mam zamiar iść do pracy to jakiś "kruczek" wyskoczy i mi cały plan rozwala. Także moje chęci nawet jeśli bardzo wielkie i szczere to zostają przez inne osoby bardzo szybko skonfrontowane z ich "wersją" życia. A ja dalej uciekam i uciekam, tylko już nie mam gdzie. Nawet wystapiłem o zapomoge z MOPSu i ją otrzymam ale na koniec miesiąca ... stycznia. Teraz okres świąteczny i moge sobie tylko chcieć... żyć. Masakryczny realizm mojego życia.
    Irafas
  • czubata 09.12.11, 23:34
    Ja mam uzależnienia krzy
    > żowe. Gdyż wcześniej nim "odkryłem" alkohol jako mój "najlepszy lek" brałem tab
    > letki głównie przeciwbólowe i nasenne. Ale przepisywali mi je lekarze i potem d
    > owiedziałem się że jestem uzależniony od nich. Starając się wyjść z tego i jaki
    > ś "drobnych stanów depresyjnych" miałem inne leki, które mi w ogóle nie pomagał
    > y i zaczęło się picie..

    W jakim celu zacząłeś zażywać tabletki przeciwbólowe i nasenne, zanim zamieniłeś je na alko? Wspominasz o "drobnych stanach depresyjnych".Wspominasz także o tym że grupa AA jest niezbyt "udana",a na dojazdy do innej grupy ciebie nie stać. Aktualny stan twojego zdrowia uniemożliwia ci funkcjonowanie na tyle mocno, że nie jesteś w stanie zadbać o siebie. A czy myślałeś o hospitalizacji? Wiesz,generalnie uważam że stan w którym pojawiają się natarczywe myśli "S", należy do poważniejszych stanów. Gdybyś może zdecydował się na hospitalizacje, to miałbyś tam możliwość stanięcia na nogi. Zaletą hospitalizacji jest to że byłbyś tam pod obserwacją tak że można byłoby dobrać tobie w szybszym czasie najwłaściwsze leki które byłyby skuteczne,i miałbyś opiekę której w tej chwili bardzo potrzebujesz. Szpital nie jest miejscem przyjemnym, a jednak jest miejscem gdzie można się zregenerować na tyle, by wychodząc z niego mieć siły aby podjąć się dalszej walki.Przynajmniej ja mam takie doświadczenia, kiedy to z takiego stanu beznadziejnego wyszłam "odrodzona" właśnie dzięki specjalistycznej opiece a także możliwości odpoczęcia od problemów. Ale oczywiście, najwłaściwsze wyjście może ci zaproponowac twój lekarz.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 10.12.11, 01:43
    Oczywiście, że rozważałem. I lekarz zdradził mi że jak się będę truł to po karetkę mogę sobie zadzwonić niech oni rozwiążą dalej mój problem. Pisałem że chciałem skierowanie ale mi nie dał. Czyli uznał że nie potrzebuję. Myślę bardzo poważnie o tym by pojechać do szpitala,, ale to znowu z kosztami się wiąże. A nawet jak pogotowie mnie zawiezie, to będę miał dylemat za co wrócę. To takie może i śmieszne, ale jesli się mieszka w małej miejscowości gdzie jeszcze niedawno nawet chleb dowozili to trudno zmienić rzeczywistość od tak. Niby wszystko jest, ale to takie wszystko na siłe robione. Lekarze co jakiś czas przyjmujący i gdyby nie większe miasto, a raczej bardzo duże, to ludzie by nie mieli gdzie się leczyć. A gdybym ja miał fundusze na dojazdy na inną grupę i na inną terapię czy też do szpitala, to pewnie bym tu się nie odnalazł. Mam tyle do zrobienia jeszcze w tym roku do czego pewne terminy mnie zobowiązują, próbuje to zrobić a jest gorzej. Ale pewnie wiecie co mam na myśli.
  • irafas 10.12.11, 01:49
    A tabletki zacząłem brać po wypadku jaki miałem i urazie kręgosłupa z którym zmagałem się kilka lat. I tylko silne leki przeciwbólowe "utrzymywały" mnie przy zdrowych zmysłach. Ale jednak ból fizyczny łatwiej tabletką leczyć...
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 10:03
    Irafasie,
    tak, jak Czubata mówi, pogadaj z psychiatrą raz jeszcze o szpitalu - myśli samobójcze, to poważna sprawa.
    powiedz też o tym, jak jest na mitingach, choć tam sytuacji nie zmieni raczej nikt, tylko sami AA muszą to zrobić.
    od biedy dopuszcza się na tych spotkaniach udział osób po alkoholu, ale nie mają one prawa do zabierania głosu.
    za to Ty masz prawo powiedzieć też, że Tobie osoby pod wpływem alkoholu przeszkadzają w zdrowieniu i sobie ich obecności na mitingu na życzysz.
    może jednak w tej grupie AA na której bywasz znajdzie się ktoś z dużym stażem niepicia, rozsądny, który mógłby Ci pomóc.
    a jeżeli nikogo takiego nie ma, to, gdy będziesz miał jakieś fundusze, zacznij jeździć na grupę w innym mieście - może tam znajdziesz sponsora.
    i, jak mówiłam już, poproś też swego terapeutę i psychiatrę o pomoc w poszukaniu sponsora.
    to bardzo ważne, by, w Twojej sytuacji, posiadać osobę do której możesz się zawsze zwrócić
    i poprosić o pomoc.

    założyłam z góry, iż Twoja terapia odwykowa jest terapią grupową.
    czy tak jest faktycznie ?
    czy to grupowa czy indywidualna psychoterapia ?
    bo moim zdaniem, właśnie grupowa jest w uzależnieniach najlepsza.

    nie umiem poradzić Ci w sprawie finansów.
    dobrze, że zwróciłeś się do MOPS.
    a może, w ramach natychmiastowej pomocy przyznaliby Ci też prawo do darmowych obiadów ?
    jest w Twoim mieście pewno jakaś stołówka, która takie obiady fundowane przez MOPS wydaje.
    wrzuć też w wyszukiwarkę hasło "Ośrodek Interwencji Kryzysowej" i na liście tych ośrodków wyszukaj najbliższy Twego miejsca zamieszkania.
    w tych ośrodkach są psycholodzy, psychiatrzy, pracownicy socjalni.
    gdy OIK dobrze działa, to naprawdę mogą tam bardzo dużo pomóc.
    no i może spróbuj jakoś tych ludzi z rodziny, którzy bez kasy Cię zostawili, jakoś przekonać, aby oddali Ci pieniadze, bo Ty nie masz co jeść nawet.

    sprawę u Ciebie komplikuje fakt uzależnienia krzyżowego.
    takie mieszane uzależnienia są najtrudniejsze do leczenia.
    wobec tego faktu dziwię się, że lekarz przepisał Ci estazolam, ale może zrobił to, bo faktycznie benzodiazepiny są w tej chwili niezbędne.
    ale z tymi lekami bardzo uważaj.

    ważne jest to, co piszesz o sprawach sprzed uzaleznienia - nieco rozjaśnia kwestię powodów Twego picia.
    myślę, iż z psychiatrą razem, dobrze, by było sięgnąć do tych "drobnych stanów depresyjnych" i ustalić czym one były w istocie.

    co do planów pójścia jednak do pracy, to spróbuj skupić się na tym jak na zadaniu, a "kruczki wyskakujące" bagatelizuj - Ty masz cel, zadanie - iść do pracy, więc na byle kruczkach nie będziesz się skupiał.

    /moja znajomość tematu bierze się stąd, iż jestem DDA, a także stąd, że wiele lat temu współprowadziłam grupową terapię odwykową.
    w jej ramach, na oddziale, gdzie terapia się odbywała, było też parę mitingów AA i tym miałam okazję się przyglądać, poznałam członków rodzin AA, którzy też mogli tam być, a potem już pacjenci sami chodzili na takie mitingi na mieście już.
    z paroma osobami, które ukończyły terapię mam kontakt lub wiem choć co się z nimi dzieje.
    ileś wróciło do nałogu, ale wielu odbudowało całkowicie swoje życie, odzyskało dom, pracują, a dwóch jest sponsorami innych AA./
  • irafas 10.12.11, 17:05
    Witaj Olgo przede wszystkim...
    Napisałaś o DDa ja znam takie osoby, co też patrząc na to jak żyją, wprowadza mnie w dziwne stany. A znam rodziców ich, alkoholik zawsze się wytłumaczy, a takie dziecko... samo się stara leczyć.. I mimo podobnego wieku do mojego czyli ...30 plus minus parę lat nie potrafią budować swoich związków, ani emocji. I niestety zazwyczaj powielają wzorce "alkoholowe matek i ojców"...
    O szpitalu porozmawiam, a mitingach mówiłem. Sprawa dopiero całkiem niedawno wyszła. A moja terapeutka, gdyż jestem na terapii indywidualnej nic o niej nie wiedziała, niei wiedziała nic o Sponsorach i o szpitalach, detoksach. Po pierwszej i drugiej odbytej rozmowie, byłem bardziej załamany nim tam poszedłem. Zresztą ona nie umie mi pomóc sama to przyznała, po próbie S próbowała mnie umówić z koleżankami co pracują w jakiś gabinetach i tak nic z tego nie wyszło. Po nowym roku dopiero mnie przyjmą, a ja sobie poczekam.....
    Mieszkając w innych miastach właśnie miałem takie osoby z którymi rozmawiałem pprzez telefon płacząc czasami i one jakoś mnie ratowały. Ale teraz nie kontaktuję się z nimi, gdyż same zapiły swoje dwuliczbowe "urodziny" abstynencyjne.
    Jestem sam... jak ten szczur z pierwszej strony forum.
    Byłem w OIK od razu trafiłem do psychologa, mówiłem o myślach. Owszem pomogli mi tak, że po tej rozmowie chodziłem jak na high'u pozytywnym, ale potem był bolesny upadek, chodziłem wcześniej po poradniach itp gdzie udzialana jest pomoc, i wszyscy mówili że to moje problemy mnie przytłaczają tak mocno i że nie mam tak naprawdę myśli S, że tylko w tym momencie tak mam, a moment się przeciąga już ponad 6 miesięcy. Gdybym wtedy nie pracował nic nie robił to może by inaczej mi powiedzieli. Ale teraz jak nawet nie pracuję i chodzę jak "muminek" to też nikt nie wierzy. Zastanawia mnie to co robić by w końcu wyleczyli mi ten stan.
    Obiady... w stołówce. Była u mnie pani na wywiadzie i stwierdziła że jest koniec roku i nie mam jak uzyskać pomocy, na wigilię sobie mogę przyjść.
    U mnie wiele spraw się komplikuje, i to poważnie. Jak do pracy nie pójdę, to dostanę karę umowną, a nie idę bo nie mogę nawet na krześle wystać kilku min, a co dopiero na rusztowaniu na 15m, czy obsługiwać sprzęty, maszyny gdzie chwila nieuwagi i ręka odcięta. Osoby niewykwalifikowane w tym dopiero po kilku tygodniach starają się sprawnie operować nimi operować, a i tak dochodzi do wypadków. Mi tam się nie uśmiecha żyć z doszytą ręką. Nikt też mi nie odda pieniędzy które "zniknęły" one dawały mi względy spokój. A teraz niech ktoś sobie wyobrazi że nie ma na nic, a rachunki od dwóch miesięcy nie opłacone.. Już teraz wiem skąd się biorą bezdomni. Już wolałbym być naprawdę chory i stwierdzać że to mi się tylko wydaje, że to moja wyobraźnia chora. Ale tak nie jest, i jedyne pocieszenie w tych śmiesznych opiniach lekarskich, które jakby były inne to dają mi jakieś renty czy cokolwiek.
    Pozdrawiam czytających
    Irafas
  • czubata 10.12.11, 17:38
    Irafasie, jeżeli masz jakiegoś kolegę, koleżankę tudzież sąsiada który zechciałby dowieść cię swoim autem do najbliższego szpitala psychiatrycznego na izbę przyjęć, to poproś o pomoc. Jeżeli szpital rejonowy, to w obliczu myśli "S", nie jest potrzebne skierowanie. Ja byłam hospitalizowana 4 razy,każdorazowo bez skierowania, nagle. Myślę że od czegoś trzeba zacząć, a chyba najlepiej zacząć od pokonania stanu twojej depresji, bo w takim stanie...

    W szpitalu będziesz miał też możliwość kontaktu z pomocą socjalną która być może znajdzie sposób by ci pomóc. Nie jeden raz widziałam że ludzie na oddziale z pomocy socjalnych korzystali, bo także nie mieli za co żyć i gdzie się podziać potem, po hospitalizacji. Poproś o pomoc kogoś z otoczenia by pomógł ci się dostać do szpitala.


    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • czubata 10.12.11, 17:56
    A jeżeli nikt nie będzie mógł ci pomóc z dowiezieniem do szpitala, to zadzwoń pod ten bezpłatny numer 116123. Być może oni będą w stanie wysłać pomoc. Nie wiem. A jeżeli to zawiedzie to napisz do mnie na maila czubata@gazeta.pl i napisz skąd jesteś, bo być może z moich okolic, a wtedy mogłabym pomóc z transportem.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 18:01
    napisałeś : "Zastanawia mnie to co robić by w końcu wyleczyli mi ten stan".

    to ja Ci mówię - na to nie licz.
    nikt Ci nie wyleczy tego stanu.
    ale możesz być lekomanem i alkoholikiem, który jest abstynentem.
    a co robić, by ktoś pomógł Tobie w zdrowieniu ?
    /pomógł w leczeniu, a nie wyleczył./
    po pierwsze nie pić.
    a dalej - podjąć terapię.
    ale nie idzie mi o chodzenie co jakiś czas do terapeutki, ale o grupową terapię uzależnień.

    nie wiem o co chodzi z Twoją wizytą w OIK-u.
    byłeś tam i co ?
    rozmowa z psychologiem, która owszem pomogła, ale była tylko jednorazowa ?
    za mało.
    idź jeszcze raz i poproś o pomoc, opowiedz o tym o czym tu piszesz.
    spytaj o konkretne adresy, namiary, placówki, gdzie mógłbyś pójść i otrzymać pomoc.

    terapeutka Twoja nic nie wiedziała o sponsorach, szpitalach, placówkach odwykowych ?
    nie żartuj.
    no to jaki to terapeuta uzależnień ?
    kto to w ogóle jest - psycholog czy też nie-psycholog posiadający certyfikat terapeuty uzależnień ?
    w mojej ocenie najlepiej byłoby, gdybyś znalazł się na oddziale całodobowym lub choćby dziennym, gdzie jest prowadzona terapia uzależnień.
    taka terapia trwa od półtora do 3 miesięcy - ze wskazaniem na półtora, bo wiadomo - oszczędności.

    co do sponsora, to nie chodzi o różne osoby, którym się będziesz tylko wypłakiwał.
    to chodzi o kogoś, kto jest kompetentny i będzie umiał Ci pomóc, poprowadzić niejako w czasie Twego zdrowienia i trzeźwienia.
    oczywiście od tych, którzy zapili trzymaj się jak najdalej.
    niech się sami leczą, próbują dalej.

    nie wiem co z tą pracą, czemu kara i czemu nie możesz dostać zwolnienia lekarskiego lub poszukać pracy, choćby chwilowej, ale takiej, która nie byłaby dla Ciebie niebezpieczna.

    proponuję, byś wszedł na stronę PARPA, może skontaktował się z nimi :
    www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9&Itemid=21
    ewentualnie kliknij na nazwę województwa w którym mieszkasz i poszukał placówek, szpitali, gdzie jest leczenie odwykowe - nie detoks /zakładam, że nie pijesz teraz/, nie oddział odwykowy, gdzie się tylko przebywa i mało co się dzieje, nie pracuje się, ale terapia odwykowa co najmniej 1,5-2 miesięczna.
    tu masz stronę z województwami i placówkami leczenia uzależnień :
    www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=1&id=5&Itemid=10
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 18:03
    albo też, jeśli nie masz sił zrobić tego, o czym piszę, to zrób tak, jak radzi Czubata, a potem staraj się o przyjęcie na porządną terapię uzależnień.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 18:13
    jeszcze mapa lecznictwa odwykowego - kliknij i ładnie Ci się wyświetlą placówki prowadzące leczenie o którym wyżej mówiłam - całodobowe lub dzienne.

    www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=293&Itemid=197
  • czubata 10.12.11, 18:18
    No właśnie w niektórych szpitalach są specjalne oddziały dla uzależnionych, ten na Nowowiejskiej był ostatnio w remoncie, ale było to dawno więc pewnie czynny jest już.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 18:39
    tylko właśnie chodzi o taki oddział, gdzie jest terapia rzetelna.
    mój kolega psychiatra był ordynatorem oddziału odwykowego w szpitalu, ale u niego nic się nie działo.
    brali na detoks ludzi i potem na przetrzymanie parę tygodni, jakieś leki podawali, witaminy i na tym koniec.
    nic z tego mądrego zwykle nie wynikało.
    natomiast na oddziale, gdzie ja tę terapię prowadziłam, były pielęgniarki z uprawnieniami terapeutek uzależnień, psychiatra i terapeuta uzależnień - niepijący już długo alkoholik.
    tam nie było szpitalnych łóżek, ale tapczaniki i w salach pacjenci tylko spali, bo cały dzień trwały zajęcia z przerwami na posiłki i chwilę dla nich na fajki.
    i tyle mieli "prac domowych", że jeszcze po nocach siedzieli i pisali.
    mieli też jakieś wieczorki, imprezy i zajęcia w całej grupie, a także takie z podziałem na mniejsze.
    a na praktykach studenckich byłam m.in. miesiąc na dziennym dla narkomanów pomieszanych z nerwicami, schizofrenikami, chadowcami.
    ale taki pomysł, by próbować ich wszystkich terapeutyzować jednocześnie, wg mnie, był beznadziejny.
    narkomani to wychodzili po zajęciach i szli na działki szukać maku.
    tyle było z ich leczenia.
  • czubata 10.12.11, 18:54
    Ostatnio gdy byłam,to oddział odwykowy w remoncie był i byliśmy pomieszani. To nie było dobre wyjście. Ale ja już sama nie wiem, jaki problem teraz wyłania się na pierwszy plan u Irafasa, czy uzależnienie, czy zaburzenie nastroju. Może wpierw poleczyć skutek, a potem dobrać się do przyczyn, bo jak się w dole jest, to co tu mówić o walce z czymkolwiek :(
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 10.12.11, 18:52
    Dzięki moje rozmówczynie. Tylko tak jakby mówicie o tym co już wiem, gdyż moja świadomość jest powiedzmy że spora. "Porządna" psychoterapia, hm byłem na Hożej w Warszawie np. Od ok 10 lat staram się chodzić do różnych psychologów lub też na terapie. Których nie kończę. Zakładając terapię np 6 miesięczną na której obecnie jestem, podjąłem pewne wyzwanie, i wydawało mi się że dobre. Moja terapeutka nie jest psychologiem, a pedagogiem i nawet nie wiem jaki kurs terapii uzależnień skończyła. Ale przecież wchodząc do gabinetu nie zacznę od pytania, kto jakie uczelnie skończył i jakie doświadczenie ma. Gdyż powodzenie zawsze jest minimalne. Moi znajomi po terapiach uzależnień, nie dają mi złudzeń. I jeszcze nie usłyszałem by "terapia" leczyła. Człowiek musi sam się wyleczyć z tego, a terapia daje mu jakiś obraz. Chyba i Ty Olgo i Czubata mieszkamy w aglomeracji Warszawskiej jak to ładnie nazywa. Jednak mi bliżej jednak rejonizacyjnie do Choroszczy. Na Nowowiejską chciałem się kiedyś dostać, ale nie miałem dowodu i papierów z jakiś poradni i mnie odesłali do Choroszczy... Czytałem wasze tematy jak i posty z okresu ok 2 lat. Przypomnijcie sobie co wtedy pisałyście. Wydaje mi się że tym samym jesteśmy "z tej samej bajki" nawet jak to kolokwialnie brzmi. I tak samo zdajecie sobie sprawę jak to działa... ktoś uznany za zdrowego zdrowym pozostaje, bo każdy lekarz chce wcześniejsze informacje. Ja nawet z uzależnieniem od leków i alkoholu długo się zmagałem. A i tak ponad siedmiu lekarzy uznało że nie posiadam czynników mówiących o chorobie alkoholowej. Może to zaburzenia osobowości mojej? Także nie jest tak prosto np w moim przypadku podjąć terapie całodobowe.
  • czubata 10.12.11, 19:05
    Wiesz, ja się na terapii nie znam zupełnie. Więc na temat nie mogę się wypowiadać. Wiem natomiast że w dołach, jak ja to je nazywam, trudno podejmować się czegokolwiek. Wiem że myśli "S" to jest już stan który wymaga skutecznej pomocy. Ja taką uzyskałam na Nowowiejskiej, zawsze bez skierowania tam trafiałam, tylko raz mnie odesłali do rejonowego, bo nie było wtedy zagrożenia życia, była mania. Innymi razy natomiast przyjmowali mnie. Dowód osobisty musi być, a o żadne historie chorobowe mnie nie pytali, bo historię znają. Nie wiem jak sprawa się ma na odwykowym na Nowowiejskiej,ale co do opieki mam porównanie z innym szpitalem, i jest to niebo a ziemia, w sensie że Nowowiejska to niebo. Gdybyś się na izbę udał i opowiedział o tym co napisałeś tu, że przede wszystkim,masz myśli "S", to wykroczeniem byłoby moim zdaniem nie przyjęcie cię.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 10.12.11, 19:31
    Widzisz czubata. Gdyby to było takie proste to ludzie chodzili by zdrowi a te szpitale zamienili by w markety lub coś innego. Moja koleżanka była chyba z 10 razy na oddziałach, aż w końcu przestali ją przyjmować i skończyła pod pociągiem. Ja tu moge mnożyć przykłady. Ale czy o to chodzi. Może tu chcę się wypłakać? A jak przez telefon będąc w kryzysie płakałem to źle? Gdyby "olga" nie była Olgą, to pewnie bym powiedział że ją osobiście znam. Może ja mam jakąś chorobę która jest "utajona" jak np Borderline czy CHAD? Bo nie raz ... Albo inaczej zawsze tłumaczeniem mi do skutku że nie mam choroby żadnej jest fakt, że pracuję, uczyłem się, miałem dziewczynę itp. A dla mnie to podejrzane, że przez jakiś czas żyję "pełnią życia" pragnę więcej. Rozwijam się, moje pasje itp są takie cudowne. Cieszą mnie moje psy, kot. A nagle leżę w łóżku lub wspomagam się piwem, winem. Olewam czy się ogoliłem czy zmieniłem koszulę. A nawet jak nie piję to dostaję "paraliżu" i nic .. nic nie mogę robić. Pewnie faktem przemawiającym za olewaniem obowiązków życiowych i doporowadzeniem się do takiego stanu jest to że jestem sam. Tylko jaka dziewczyna wytrzyma z takim wariatem...
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 19:42
    więc może stany depresyjne zapijałeś ?
    albo doły, chwiejne nastroje, jakie często mają bordery właśnie ?

  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 19:19
    a któraś z nas powiedziała Ci, że terapia leczy ?
    przecież cały czas jest mowa o tym, że najwięcej zależy od Ciebie.

    nie powiedziałeś, wchodząc tu, że wszystko wiesz, że chodzisz do psychologów od 10 lat czy na terapie, których nie kończysz.
    ale, jak zrozumiałam, oczekujesz pomocy, zatem podzieliłyśmy się z Tobą informacjami, które posiadamy.
    nie powiedziałeś też, iż 7. lekarzy uznało, że nie uważają, iż jesteś uzależniony, że sam podejrzewasz zaburzenia osobowości.
    a może jest jedno i drugie ?
    nie wiem.
    no ale, za to poświęciłeś czas na to, by czytać nasze posty sprzed 2 lat.
    po co ?
    nie mam pojęcia.
    że z "jednej bajki jesteśmy" ?
    z jakiej bajki Ty jesteś, to już teraz nie wiem po ostatnim Twym poście.
    a co dolega mnie i Czubatej, to wiem i nie musiałeś nas prześwietlać, by się dowiedzieć, bo to żadna tajemnica na co chorujemy.
    wystarczyło spytać.

    przyszedłeś tu i wydawałeś się w potrzebie, zatem na swój dramatyczny post dostałeś odpowiedzi.
    najpierw mówiłeś, iż jesteś uzależniony, teraz, że może masz zaburzenia osobowości, a tak w ogóle, to dziwne, że nie wiesz co Ci jest, skoro już 10 lat chodzisz do różnych psychologów.

    tak czy inaczej, jeśli jesteś uzależniony i n/t efektów terapii wolisz słuchać znajomych oczekujących cudownego wyleczenia przez terapię, no to Twój wybór.
    ja mogę powtórzyć, iż ani terapia nie leczy, ani najlepszy terapeuta też nie - mogą tylko pomóc pacjentom w pracy nad sobą.

    co do terapeutki, to nie sugeruję, byś pytał o jej papiery, choć prawo takie masz.
    natomiast wyraziłam zdziwienie i dziwię się cały czas, iż terapeutka uzależnień nie wie kto to sponsor i nie potrafi wskazać najbliższych placówek leczenia uzależnień.
  • irafas 10.12.11, 19:48
    Do "olgi"...
    Dzięki, tak na marginesie to pisałaś, że mogę tu sobie popisać. Ale widać to była tylko taka fraza. Gdyby nie było tak, że chciałem jakiejś może "samopomocy, wsparcia" to bym tu wcale się nie zalogował i nic nie napisał. Teraz dałaś do zrozumienia że to wielki błąd. Wczoraj jeszcze uważałem że może ktoś kto przechodził podobne historie do moich i ma doświadczenie w tym, zrozumie mnie. Ale teraz jestem tylko intruzem. Czytając to forum i np wasze wypowiedzi, podbudowywałem się, teraz widać że to zwykły bełkot, że czytając to co ktoś pisał o sobie dwa/trzy lata temu to nie ważne, i zakazane. Ja się otworzyłem i dostałem po łapkach. A to że chodziłem po psychologach czy zaczynałem terapie to powód do wstydu? Powodem do wstydu jest to że znam psychologów i terapeutów? Gdybym opisywać miał tu swoją historię, to byłby felieton, a nie post na forum "samopomocy" vel. "DEPRESJA pod szczurem"... Wzmaganie poczucia winy jest bardzo fajne, mam nadzieję, że tym w jakimś sposób pomogłaś sobie w ten weekend.
    Pozdrawiam
  • nihilyst 10.12.11, 19:51
    jak na bagno, dno i bąbelki składnie i masowo napierdalasz
    daj boże taką formę tym, co do kłopotów mają daleko
  • irafas 10.12.11, 20:03
    nihilyst napisała:

    > jak na bagno, dno i bąbelki składnie i masowo napierdalasz
    > daj boże taką formę tym, co do kłopotów mają daleko

    Do kogo jest skierowany ten post?
  • nihilyst 10.12.11, 20:06
    do Ciebie wers pierwszy
    do boga następny
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 20:04
    Czubata ma rację.
    to podpucha chamska.
    "samopomoc" i wszystko jasne.
    a ja tu, jak durna flaki wypruwam.
    co za kretynka ze mnie naiwna od stóp do czubka głupiego łba.
  • czubata 10.12.11, 19:58
    No tak,to podpucha. Słowo "samopomoc" już wszystko wyjaśnia. Boszzzzzz. Że też ci ludzie nie potrafią zaznać spokoju we własnych śmieciach tylko przychodzą by burzyć czyjeś bezpieczne przystanie. Jestem...Rozczarowana? Nie. Należało się tego spodziewać. Gdyby facet chciał pomocy, jest z okolic, toby napisał do mnie po prostu. Ale on nie chciał pomocy bo to podpucha była. :( Czyli nadal jestem głupia i naiwna.

    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 20:02
    no tak.
    wciąż naiwna ufność.
    wciąż przekonanie, iż ludzie nie są aż tak podli.

  • nihilyst 10.12.11, 20:03
    nie są
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 20:08
    oj, chyba niektórych jednak coś zaprowadza aż na takie manowce jak ta tu podpucha, niestety.
  • nihilyst 10.12.11, 20:12
    podpucha to jeszcze nie podłość
    a podłość nie ludzka przywara
    przyzwoici ludzie czasem zachowują się podle
    a jeszcze kiedy indziej podle nie potrafią się porozumieć

    ludzie są całkiem fajni
    jeśli zachować bezpieczny dystans
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 20:17
    przyznaję.
    chodziło o to konkretne, w mej ocenie, podłe zachowanie.
  • irafas 10.12.11, 20:17
    czubata napisała:

    "> No tak,to podpucha. Słowo "samopomoc" już wszystko wyjaśnia. Boszzzzzz. Że też
    > ci ludzie nie potrafią zaznać spokoju we własnych śmieciach tylko przychodzą by
    > burzyć czyjeś bezpieczne przystanie. Jestem...Rozczarowana? Nie. Należało się
    > tego spodziewać. Gdyby facet chciał pomocy, jest z okolic, toby napisał do mnie
    > po prostu. Ale on nie chciał pomocy bo to podpucha była. :( Czyli nadal jeste
    > m głupia i naiwna."

    Hm, to nie ja nazwałem takie fora "samopomocowe" ... Tak, należało się spodziewać? Czyli czym jest to forum? Gdzie gdy ktoś przychodzi i coś chce wyrazić, poradzić się jest "kasowany", ale w sumie się nie dziwie także temu, że jak myślałem osoby "bliskie memu osobistemu" dramatowi, odepchną mnie. "Niesamowicie miło" jest czytać to ... tylko że łzy cisną się do oczu, po to tylko że jest się w każdym "środowisku" uznanym za niechcianego. Oj nie nie w każdym, moi znajomi pewnie by mi pomogli, gdybym był na tyle odważny by zadzwonić i wypłakać, co mnie boli. Widzę, że jednak macie dużo większą wiarę w siebie i odważnie przez życie idziecie, nie to co ja. Tego szczerze wam zazdroszczę. I nie ma w moich słowach ni krzty ironii i fałszu. Szkoda że tego nie zauważyłyście. Co do tego że nie napisałem do ciebie czubata to wynika z tego że tu pisałem i dałem się wciągnąć w polemikę na temat niechcianej bytności mojej na tym forum. Szczerze miałem pisać, czy było by możliwe podwiezienie mnie w zamian za jakąś moją pomoc inną... Nie ważne. Ja mam psy i kota, którym też ktoś musi się zająć, empatii do zwierząt nie zmienię.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 20:24
    to Ty byłeś tu "kasowany", odepchnięty, nikt nie chciał Ci pomóc i nikt się nie przejął tym, co piszesz ?

    acha.
  • irafas 10.12.11, 20:34
    olga_w_ogrodzie napisała:

    "> to Ty byłeś tu "kasowany", odepchnięty, nikt nie chciał Ci pomóc i nikt się nie
    > przejął tym, co piszesz ?
    >
    > acha."

    Ja nie rozumiem jednego. Skoro rozmawiamy to ja się otwierałem i następuje atak i stwierdzenie że ja jestem bardziej pojebany jak ktoś. Przecież ja was nie wyzywam a chciałem zwyczajnie w świecie porozmawiać o tym co mi dolega. Pisałaś o koledze co na oddziale podawali leki i witaminy i na tym koniec więc ja swoje zdanie też dodałem. W sierpniu i wrześniu dzwoniłem po OTUA i terminy po 6 miesięcy do roku. A takie które są w zasięgu do 3 miesięcy ale z innymi chorymi same odradzacie. I to ja was atakowałem? To tak jakbym nie wiedział co od prawie pięciu godzin z wami piszę. A to że czytałem całe forum i przytoczyłem wasze jakieś podobne historie to wydawało mi się że rozumiecie mnie, jak widać nie. Wybacz że pozwoliłem sobie na to czytanie.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 20:52
    jeśli piszesz, jakoby potraktowano Cię tu jako intruza, kasowano, odrzucano, uważasz, że ja sobie miły weekend zafundowałam, bo źle Cię potraktowałam, tu uważam to za nieprawdziwe i w jakimś sensie atakujące.
    za co ?
    nie wiem.
    nie obrażałam Cię, nie odrzucałam, nie traktowałam jak intruza.
    uwierzyłam w to, że Twoja sytuacja jest b. trudna i starałam się pomóc.
    do czytania miałeś i masz prawo.
    zdziwiłam się tylko po co, bo przecież, jeśli nie wiedziałeś jakie mamy diagnozy, to prościej byłoby zapytać.
    no ale sądzę, że wiedziałeś.
    i w tym problem jest.
    oraz w tym, co Ci się wymsknęło - "samopomoc".


  • irafas 10.12.11, 20:58
    Olgo. Nie wiem jak to działa tu z PW. Ale powiedz jak mam do Ciebie zadzwonić i powiedzieć co mam powiedzieć. Albo Ty do mnie zadzwnoń z "nieznanego", ok?
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 21:14
    10. czy 11. rok jestem na forach agorowych - od początku istnienia forów gazeta.pl.
    a nr mojego telefonu znają chyba 4 osoby, w tym tylko jednej nie znam z reala.
    to bardzo mało na tyle lat.
    bo, kto mnie zna, ten wie, jak bardzo boję się rozmów przez telefon.
    znasz mnie i też o tym wiedziałeś ?
    nie wiem już nic i niczego nie jestem pewna.

    jeżeli mi się coś tylko wydaje, to możesz napisać maila.
  • irafas 10.12.11, 21:20
    Napisałem do czubatej. Mogę Cię znać, po tym co pisałaś. Ale jeśli masz inaczej jak na imię Olga. A skoro boisz się rozmów z osobami z neta to ja to szanuję.
  • czubata 10.12.11, 20:29
    > Hm, to nie ja nazwałem takie fora "samopomocowe"

    gdzie tu pisze samopomoc? :D To jest nawiązywanie do całkiem innego tematu znanego tylko Oldze i mnie, jeżeli chodzi o uczestników Szczura. To samo za siebie mówi o co tobie biedaczko chodzi. To jest żałosne.

    Gdzie gdy ktoś przychodzi i coś chce wyrazić, por
    > adzić się jest "kasowany",

    A gdzie cię tu ktoś "skasował"? Sama siebie zdradzasz. Nie wiem kim jesteś,ale wiem skąd przyszłaś. Idź w pokoju,kobieto, i zaoszczędź dalszego przedstawienia.


    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 20:00
    ale czemu przyjmujesz postawę osoby obrażonej i atakującej ?
    przecież ja Cię nie obrażam.
    ktoś Ci mówi, iż jesteś tu intruzem ?
    nie.
    więc nie wmawiaj sobie tego.

    uważasz, ze to bełkot, co pisałyśmy jakiś czas temu ?
    masz prawo.
    gdy o mnie idzie pisałam co czułam i jak było.
    teraz jest lepiej, bo mam dobrego terapeutę i dobrą doktor - tych samych od dłuższego czasu.
    pilnuję też brania leków systematycznie.

    nie jest wstydem, że chodziłeś do psychologów szukając pomocy i że terapii nie kończyłeś.
    powiedziałam o tym, bo nie wiedziałam, iż tyle tego za Tobą i że wszystko wiesz, więc ja się niepotrzebnie spinam, by wyjaśniać od ' a ' do ' z' coś, o czym, jak dopiero w którymś poście napisałeś, wszystko wiesz.

  • czubata 10.12.11, 20:08
    A wiesz Olgo,że nawet już Połówka pytałam czy zawieziemy faceta w razie czego do szpitala. No zgodził się, ale jak to trzeźwy umysł, mówił że nie zna, i nie wiadomo jakie intencje. Patrz,że on musi mieć przeważnie rację.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • czubata 10.12.11, 20:09
    Olgo,ty się nie tłumacz. Dla mnie jest już jasne dzięki tej "samopomocy" o co tu kaman :(
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • czubata 10.12.11, 20:14
    Czego oczy nie widzą tego dupie żal :D Olać to trza, wszak nie moja to wina że bywają ludzie bardziej pojebani ode mnie ;)
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 20:14
    czubata napisała:

    > A wiesz Olgo,że nawet już Połówka pytałam czy zawieziemy faceta w razie czego d
    > o szpitala. No zgodził się, ale jak to trzeźwy umysł, mówił że nie zna, i nie w
    > iadomo jakie intencje. Patrz,że on musi mieć przeważnie rację.

    otóż.
    baczniej należy słuchać tych z wątpliwościami, zamiast posądzać o paranoje i złe nastawienie do świata.

    ja pierniczę.
  • czubata 10.12.11, 20:46
    Widzę w tym wątku kilka istotnych rzeczy. Primo: nawiązanie do uzależnienia,na czym się Olga zna,i ktoś o tym wiedział i to wykorzystał. Secundo: nawiązanie do "samopomocy",słowa które z naszej strony nie padło,ale osoba wiedziała że takie forum istnieje. Potem,w razie potknięcia,czy też pytań o niejasności w wypowiedziach- atak na Olgę który całkowicie zdradza zamiary osoby.Pote zarzuty o "kasowaniu" kiedy ono nie nastąpiło,ale było ostatnio kwestią sporów tu i ówdzie, i ostatecznie, "uzależnienie krzyżowe" które sugeruje z kim mamy do czynienia.
    Jednym słowem-szopka nie udana.
    A tym samym wstyd, bo posądzałam o szersze rozumowanie co poniektórych.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 10.12.11, 20:54
    Wiesz co mi napisałaś? Pogadaj ze mną telefonicznie lub zawieź mnie do tego szpitala. Ja w ogóle nie wiem jak mogę być posądzany o to że jestem "kobietą". Było totalne załamanie, a jest totalny szok. Niemniej dziękuję. Zamiast normalnie porozmawiać jestem z kimś mylony czy porównywany...
  • czubata 10.12.11, 21:01
    No ja cię mogę do tego szpitala zawieść, czekam na maila wciąż. Tylko nie sądzę abym się doczekała. ;)
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • czubata 10.12.11, 21:03
    I ciekawam czemu zwróciłaś uwagę na to że cię posądzam o bycie kobietą,tak jakby to jakaś zbrodnia była. A może boli bo trafiłam w sedno?
    Użyję tu zwrotu:
    serdeczne pozdrowienia ;)
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • czubata 10.12.11, 21:42
    Ok,Irafasie,odpisałam ci .
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • czubata 10.12.11, 22:05
    Irafasie,zwracam honor. Bardzo mi miło że jesteś.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • olga_w_ogrodzie 10.12.11, 22:08
    a ja się zalękłam.
    do nory idę się skryć.
  • czubata 10.12.11, 22:27
    > do nory idę się skryć.

    Tylko mi do żadnej nory nie idź. Myślę że Irafas jest w stanie zrozumieć. Spudłowałyśmy tym razem,ale zdarza się,wszak tyle nas ostatnio spotkało że nie ma się co dziwić,ale myślę że można wszystko naprawić,o ile Irafas zechce przyjąć przeprosiny.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 10.12.11, 22:45
    czubata napisała:

    > Tylko mi do żadnej nory nie idź. Myślę że Irafas jest w stanie zrozumieć. Spudł
    > owałyśmy tym razem,ale zdarza się,wszak tyle nas ostatnio spotkało że nie ma si
    > ę co dziwić,ale myślę że można wszystko naprawić,o ile Irafas zechce przyjąć pr
    > zeprosiny.

    Wiecie co? Ja gość który płacze sobie w pokoju lub pod prysznicem i nikt tego nie wie, zapłakałem przed laptopem. Ale mogę zrozumieć, że są tu czy były jakieś jak to ktoś napisał pojebane osoby. Ja może i jestem popierdolony z tym wszystkim co mnie spotkało i o czym napisałem, ale nie mam za złe już tego jak mnie potraktowałyście. Chciałem to wyjaśnić i chyba mi się to udało. A pisząc tu tylko bardziej wszyscy się wkręcaliśmy i nikt nie rozumiał oprócz mnie co chcę powiedzieć. Nie wiem jak u was ze snem, ale ja szybko nie zasnę. Także tu zaglądam czy jakieś wpisy się nie pojawiły. I jeszcze mojej znajomej umarł ojciec po długiej chorobie, miał raka. Ale wolę tu popisać jak starać się pocieszać ją telefonicznie przy rodzinie i bliskich.
  • czubata 10.12.11, 23:29
    Ja może i jestem popierdolony z tym wszyst
    > kim co mnie spotkało i o czym napisałem, ale nie mam za złe już tego jak mnie p
    > otraktowałyście.

    No i proszę za złe nie miej. To popierdolenie nie tyczyło się twojej osoby, ktoś inny mi na myśl przychodził, gdy pisałam o tym. Swoją drogą ja się mam za popierdoloną też i wcale nie odczuwam tego jako zniewagi, bo wiem jaka jestem: popierdolona. Co nie oznacza że jestem zła. Na pewno w jakiś sposób inna,więc z punktu widzenia otoczenia-popierdolona. Ale to moje popierdolenie też mi coś daje,a mianowicie trochę szersze spojrzenie na świat. Nie każdemu jest to dane. Może wolałabym być "normalna",ale gdybym taka była, być może dziś nie byłabym tym kim jestem. Człowiekiem z wartościami. O tobie w tej chwili myślę podobnie,chociaż znam cię dopiero od ułamka sekundy. Ale ułamek sekundy już mi wiele o tobie mówi. Nie każdy potrafi zdać sobie sprawę z posiadanych problemów, nie każdy stara się im stawić czoła, nie każdy potrafi szukać pomocy wtedy kiedy jej potrzebuje.

    No ja zasnąć,też szybko nie zasnę. Lubię sobotę,ale niedzieli już nie bardzo,bo po niej jest poniedziałek.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 11.12.11, 00:26
    Tak, sobota fajna sprawa jak nas cieszy. A tu już niedziela. Która pojawiła się nieoczekiwanie gdyż przegadałem okres godziny 24 :)
  • czubata 11.12.11, 00:41
    irafas napisał:

    > Tak, sobota fajna sprawa jak nas cieszy. A tu już niedziela. Która pojawiła się
    > nieoczekiwanie gdyż przegadałem okres godziny 24 :)

    To dobrze że przegadałeś. Rozmowa bardzo potrzebna jest :) I dopiero teraz zwróciłam uwagę że jest 40 minut po 24tej :) Siedzimy dalej :D
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 11.12.11, 02:04
    Tak rozmowy kształtują, i już kilka odbyłem od wczoraj. Szkoda że nie jestem chory na wampiryzm i nie mam darmowych rozmów do wszystkich sieci :)
  • olga_w_ogrodzie 11.12.11, 09:47
    irafas napisał:

    ale nie mam za złe już tego jak mnie p
    > otraktowałyście.

    będę mówić za siebie, więc zapytam :
    A jak ja Ciebie potraktowałam ?
    źle ?
    nieprzychylnie ?
    bo ja uważam, że wręcz przeciwnie -
    do momentu, gdy, kompletnie bez powodu, zacząłeś mieć jakieś pretensje
    i próbować uczynić tu z siebie ofiarę forum.
    bo czym było pisanie o kasowaniu, odrzucaniu, które nie miały wszak miejsca ?
    czemu i za jakie moje słowa sugerowałeś, iż przeze mnie masz poczucie winy, a mnie to się podoba i dzięki temu będę miała udany weekend, że zawiodłeś się, a słowa pisane przeze mnie parę lat temu, to bełkot ?
    nie wydaje Ci się, iż obraźliwe jest twierdzenie, że ktoś bełkocze, gdy mówi szczerze o swych uczuciach, chorobie ?
    a, gdy tak piszesz i jednocześnie mówisz o odrzuceniu, którego nie było, no to ja widzę jak na dłoni próbę wywołania u mnie określonych uczuć - ja miałam poczuć się katem, a Ty ofiarą.
    a to się nazywa manipulacja, bo ani ja kat, ani Ty moja ofiara.
    bardzo nie lubię, gdy wykorzystuje się czyjąś wrażliwość po to, by tę osobę zmanipulować.
    i moje podejrzenia co do tego, iż możesz być prowokatorem, pojawiły się po Twych próbach zmanipulowania mnie.
    jeśli te podejrzenia są niesłuszne, to za nie przepraszam.
    natomiast za całą resztę "potraktowania Cię" nie przepraszam, bo uważam, iż potraktowałam Cię dobrze - przejmując się i angażując w przekazanie tego, co, jak sądziłam, może Ci pomóc.

    natomiast, gdy idzie o Twoje "potraktowanie" mnie w odpowiedzi na próby pomocy, to uważam, iż było ono niesprawiedliwe i niegrzeczne.

    niezależnie od tego zapewniam Cię, iż nie jesteś na Szczurze odrzucany, ale musisz liczyć się z tym, iż pisząc tu o sobie możesz spotkać rozmówców, którzy nie ofiarują Ci tylko głasków, miziania, wyrazów żalu i współczucia.
    nie ma co się wówczas obrażać, robić z siebie biedaczka odrzucanego, ale może próbować podjąć rozmowę i dowiedzieć się czemu ktoś tak, a nie inaczej Cię odbiera.

  • irafas 10.12.11, 21:42
    czubata napisała:

    > No ja cię mogę do tego szpitala zawieść, czekam na maila wciąż. Tylko nie sądzę
    > abym się doczekała. ;)

    Napisałem mail ale nie ma odpowiedzi...
  • czubata 10.12.11, 22:23
    Irafasie,bardzo cię przepraszam za mój atak na ciebie. Teraz już jestem pewna że postąpiłam niesłusznie. To wynikało z mojego przeczulenia, bo już mi się zdarzyło stanąć w obliczu forumowych "podpuch", stąd moja reakcja. Ale się wyjaśniło. Witaj, możesz na mnie liczyć.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • irafas 11.12.11, 17:13
    Olgo i znowu powtarza się wczorajszy dzień.
    Ja byłem bardzo wdzięczny i nawet to pisałem. W którymś z moich postów. Jednak z kolei po którymś zauważyłaś że to "podpucha" jakaś a nie oczekiwanie pomocy. I nikogo niczym nie próbowałem manipulować. Jak nie poczuć się źle gdy ktoś twierdzi że piszę nieprawdę i że jestem jakąś kobietą? Wszystko było bardzo przeze mnie dobrze odbierane do momentu Twoich słów "po twoim ostatnim poście" (czy coś w tym stylu) że zrozumiałaś że nie chodzi mi o pomoc a o coś innego.
  • czubata 11.12.11, 17:37
    To ja ciebie podle potraktowałam, bo gdy załączają mi się jakieś podejrzenia, to ja potrafię być okrutna. To ja ciebie posądziłam o bycie kobietą, bo gdzieś tam wyobraźnia mi zadziałała. Także Olgi winy tu nie widzę, to ja nakręciłam tą atmosferę w tym wątku. Bo nie dość że sama się nakręcam to jeszcze potrafię nakręcać innych, niechcący,ale jednak bywa i tak.
    Myślę że dialog jest dobrym sposobem na to aby zaistniałą sytuację wyjaśnić. Apeluję o wyrozumiałość i o ten dialog konstruktywny właśnie. Olga wyjaśnia swoje wątpliwości, ty też możesz wyjaśnić swoje. Bo szkoda byłoby aby ktokolwiek miał wyjść z tego w jakiś sposób poszkodowany.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • olga_w_ogrodzie 11.12.11, 19:19
    proponuję, byś przeczytał raz jeszcze swój post wczorajszy z 19.48

    forum.gazeta.pl/forum/w,69731,131418787,131442698,Re_Totalne_zalamanie_mysli_i_proba_S_bezsennos.html
    to tam zacząłeś, wg mnie, być nie za bardzo przyjemny, choć w moim odczuciu, nie dałam do tego powodów.
    dopiero później napisałeś coś, co wzbudziło moje i Czubatej podejrzenia.
    obie już Ci napisałyśmy, iż, jeżeli te podejrzenia są bezpodstawne, to przepraszamy.

    jak Ci już Czubata napisała, niedobrze byłoby, gdyby ktoś tu się czuł poszkodowany, więc powtórzę tylko jeszcze raz o co mnie osobiście chodzi - ja się nie zgadzam się na manipulowanie mną.

    a jak dziś się czujesz ?
  • irafas 11.12.11, 20:28
    olga_w_ogrodzie napisała:

    "> dopiero później napisałeś coś, co wzbudziło moje i Czubatej podejrzenia.
    > obie już Ci napisałyśmy, iż, jeżeli te podejrzenia są bezpodstawne, to przepras
    > zamy."

    "Jeżeli"... noo tak, jeżeli są bezpodstawne. Ja już nic nie będę dodawał, myśl co chcesz takie masz prawo. Wczoraj rozmawiałem z Czubatą telefonicznie i mailowo i dziś także mailowo. Jakbym mógł to się chętnie spotkam i wyjaśnię sens mojego zakładania tu tematu... innej wersji już nie widzę.

    "> jak Ci już Czubata napisała, niedobrze byłoby, gdyby ktoś tu się czuł poszkodow
    > any, więc powtórzę tylko jeszcze raz o co mnie osobiście chodzi - ja się nie zg
    > adzam się na manipulowanie mną."

    A ja nie manipuluję! Nie mam w tym kompletnie celu...

    "> a jak dziś się czujesz ?"

    To zasadnicze pytanie powinno być. Raczej dobrze się czuję, więc wzajemnie nie pogarszajmy swoich stanów emocji.

    Pozdrawiam
  • nihilyst 11.12.11, 20:35
    nadajesz się na to forum. świra masz.
  • irafas 11.12.11, 20:42
    nihilyst napisała:

    > nadajesz się na to forum. świra masz.

    a jak nazwiesz swoją tu obecność?
  • nihilyst 11.12.11, 20:52
    wstydliwym, uprawnionym przyzwyczajeniem
  • irafas 11.12.11, 20:56
    nihilyst napisała:

    > wstydliwym, uprawnionym przyzwyczajeniem

    To może zacznij żyć? A nie zajmujesz się dodawaniem lichych postów.
  • nihilyst 11.12.11, 21:00
    uuu. milusi jesteś. ale dzieciak.
  • irafas 11.12.11, 21:30
    nihilyst napisała:

    > uuu. milusi jesteś. ale dzieciak.

    no jak masz więcej jak 50 lat to możesz tak do mnie mówić
  • olga_w_ogrodzie 12.12.11, 16:09
    irafas napisał:

    >
    > "Jeżeli"... noo tak, jeżeli są bezpodstawne. Ja już nic nie będę dodawał, myśl
    > co chcesz takie masz prawo.

    no nie napiszę wszak, że jestem czegoś pewna, skoro nie jestem.
    Czubata, po rozmowie z Tobą, uznała, iż można Ci zaufać.
    a we mnie pewne rzeczy, które powiedziałeś wciąż budzą niepokój, który, być może, minie, gdy lepiej Cię poznam.

    >
    > A ja nie manipuluję! Nie mam w tym kompletnie celu..

    powiedziałeś m.in., że przyszedłeś tu w bardzo złym stanie oczekując na zrozumienie, a zostałeś odrzucony, kasowany itd., itd. i to jeszcze wówczas, nim powstała sprawa podejrzeń.
    krótko mówiąc usiłowałeś wywołać poczucie winy np. u mnie za odrzucenie, kasowanie, których nie było.
    czyli próbowałeś nieprawdziwym opisem sytuacji wzbudzić u mnie uczucia, których wcale ni miałam, bo nie zawiniłam.
    a takie działanie to manipulacja.
    może nieświadoma - nie wiem.

    ale już proponuję nie wracać do nieporozumień, tylko się zająć tu i teraz.

    i ja pozdrawiam
  • mskaiq 12.12.11, 09:19
    A kiedy ostatni raz piłeś alkohol. Czy masz z kolegów ktorzy pija, czy się z nimi
    spotykasz ? Mam takie wrażenie że robisz wiele aby sobie pomóc ale albo ta pomoc
    jest nie taka, albo nie działa, albo Ty ja nieświadomie odrzucasz.
    Czy próbujesz codziennie, regularnie się kłaść ? Jaki masz problem z zasypianiem ?
    Jak długo próbujesz zasypiać ? Czy budzisz się ?
    Estazolam jest na sen ale to benzo a wiec daje uzależnienia. Jak dlugo go bierzesz
    i w jakich dawkach. Benzodiazepiny na sen działają przez 4-5 tygodni a potem
    efektywność się zmniejsza. Nie można ich brać dluzej niż 6 tygodni.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • irafas 12.12.11, 17:37
    mskaiq napisał:

    "> A kiedy ostatni raz piłeś alkohol. Czy masz z kolegów ktorzy pija, czy się z ni
    > mi
    > spotykasz ? Mam takie wrażenie że robisz wiele aby sobie pomóc ale albo ta pomo
    > c
    > jest nie taka, albo nie działa, albo Ty ja nieświadomie odrzucasz.
    > Czy próbujesz codziennie, regularnie się kłaść ? Jaki masz problem z zasypianie
    > m ?
    > Jak długo próbujesz zasypiać ? Czy budzisz się ?
    > Estazolam jest na sen ale to benzo a wiec daje uzależnienia. Jak dlugo go bierz
    > esz
    > i w jakich dawkach. Benzodiazepiny na sen działają przez 4-5 tygodni a potem
    > efektywność się zmniejsza. Nie można ich brać dluzej niż 6 tygodni.
    > Serdeczne pozdrowienia. "

    Wypiłem tydzień temu z poniedziałku na wtorek. Oczywiście że mam takich kolegów i czasami ich spotykam tak samo jak koleżanki. Oraz w domu cały czas ktoś jest nawalony, co kilka dni a czasami ciągami. Staram się nie odrzucać a sobie pomóc, dlatego myślę o szpitalu i dlatego też zalogowałem się tu. Tak regularnie to ok 5 nad ranem zasypiam, nie wiem czemu ale ten lek długie ma działanie jak sądzę a na noc biorę jedną tab Coaxilu i jedną Estazolamu ale śpię tak z 7-8 godzin. Po innych lekach nawet jak się zawsze kładłem o 22:30 - 24 to przysypiałem ale budziłem się co 5-10 min, i taki to był "sen". Ale teraz czuję się dobrze, znaczy mi się tak wydaje. Moi znajomi od tych trzech dni mnie nie poznają, gdyż mam zamglone oczy i ciągle przymknięte.
  • czubata 12.12.11, 17:46
    A tek coaxil to dopiero niedawno brać zacząłeś? Bo na początku leczenia antydepami można być przymulonym mocno. Po lekach nasennych, się po przebudzeniu sennym być nie powinno, powinno być uczucie wyspania. Ale tak jak Mask napisał, benzo działają krótkoterminowo, a nawet, tak jak w moim przypadku się dzieje, można szybko sobie na nie wyrobić "odporność", że zamiast jednej tabletki potrzeba trzech żeby poczuć efekt. U mnie benzo działa średnio 2,3 dni, potem już żadnego efektu. To pewnie tez ze względu na tendencję do uzależnienia.
    --
    Oko widzi tylko to co umysł gotowy jest przyjąć.
  • mskaiq 12.12.11, 22:26
    Bez całkowitego zaprzestania picia nie możesz sobie pomóc. Wlaściwie nie
    powinieneś sie poddawać nawet terapii bo alkohol ja bedzie niszczył.
    Jeśli chcesz z tego wyjść musisz całkowicie przestac pić.
    Twoja bezsenność to przestawiony sen. Zasypiasz o 5 rano zamiast o 10 czy
    11 w nocy.
    Łatwo możesz wrócić do pracy ale musisz zrezygnować z alkoholu, powrócić do
    normalnych godzin spania.
    Mam takie wrażenie że robisz wszystko aby sobie pomóc, nie robiąc niczego. Tak
    jakbys szukał w tym co robisz usprawiedliwienia do picia alkoholu.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • irafas 13.12.11, 11:04
    do zaprzestania picia? co ty piszesz? ja nie piłem ponad 5 tyg. i to nie jest usprawiedliwienie! Gdybym był w ciągu to bym nawet tu zdania nie napisał.
    Ale dzięki temu forum miałem kolejną próbę, prawie udaną. I do szpitala zaraz jadę. Jednak tak czy owak pomagacie dotrzeć tam gdzie trzeba. Mam telefon więc będę pisał...
  • olga_w_zdziwieniu 13.12.11, 11:13
    trzymam kciuki, Irafasie, by było ok.
  • mskaiq 13.12.11, 16:02
    W poprzednim wątku napisałeś:
    >Wypiłem tydzień temu z poniedziałku na wtorek.
    Teraz piszesz że piłeś 5 tygodni temu. A więc jak wygląda u Ciebie sprawa z piciem ?
    Myślę że sam rozumiesz że tylko przerwanie alkoholu może Ci pomóc i coś zmienić.
    Serdeczne pozdrowienia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka