09.02.19, 02:03
istnieje. Aczkolwiek to niezły jajcarz. Inny niż z tych katechetkowych opowieści.

Edytor zaawansowany
  • 136ty 09.02.19, 02:15
    kiedyś w swoim życiu miałem schody do nieba.

    Jeśli ze wszystkich decyzji cierpie w swoim zyciu to pewnie za ta na schodach gdy miałem lat pietnascie.
  • 136ty 09.02.19, 02:21
    Dusza to po prostu wie. A reszczta ci tworzy to co się zdaje
  • martyna2525 11.03.19, 22:24
    Tak serio wierzysz?

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 12.03.19, 01:12
    Nie lubię krótkopalczasych maniaczek więc stad wypierdalaj skarbie.
  • 136ty 12.03.19, 01:14
    Chcesz wiedzieć czy wierze? Nie, ja w nic nie wierzę. Ale tak już mam ze jak odejme paranoje twoją i tobie podobnych to mogę w kurwe dużo doswiadczyć.
  • 136ty 12.03.19, 02:14
    Martynka to mi wygląda na taką tłustawą śląską kluseczkę. Ziemniaczaną. Z odrobiną okrasy.
  • martyna2525 12.03.19, 08:39
    Znow kula w plot ani ze slaska ani ...
    No coz Twoje wyobrazenia sa strasznie mylne a swoja droga masz jakis problem z osobami z nadwaga czy jak?
    O wiare pytam bo ludzie w rozne rzeczy wierza i to im ponoc pomaga.
    Chce podyskutowac na poziomie a nie agresji slownej.




    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 12.03.19, 08:48
    No i co z tego ze chcesz? Nie rozpetuj agresji to nie wywołasz wilka z lasu.
  • 136ty 12.03.19, 08:53
    Nie widziałem jeszcze by wiara komuś w czym pomogła. Konsekwentnym czubkiem wiary jest terroryzm. Ludzie się chowają pod siłą którą daja kościoły zeby móc bezpiecznie nienawidzić.

    Mój wpis to nie wyraz wiary. Raczej wyraz tego samego o czym pisali romantycy. Przekonania o duchowej zasadzie rzeczywistosci.
  • 136ty 12.03.19, 09:05
    Wiara wymaga od ciebie dopatrzenia się sensu w czymś czego nie rozumiesz. Dokładnie to samo robi paranoik. Straach ma wielkie oczy.

    Sądzę ze trzeba iść w drugim kierunku. Odpuszczenia sobie sensu. Pustki jak w naukach wschodu. O i to co sie wtedy doswiadczy to inna para kaloszy.
  • 136ty 12.03.19, 09:12
    Jest takie powiedzenie : Nikt nie jest niewierzacy w okopach.

    I to jest prawda o wierze główna. Gdy wyobrazisz sobie świat jako piekło, wtedy szukasz boga. Dlatego nie ma sprzeczności w tym ze Breivik wierzył, islamscy terrorysci wierza, skrajna prawica wierzy . Choc religia przecież mówi o wybaczaniu , miłosierdziu. Istota wiary bowiem to ten stan swiadomości, a nie nauki moralne ktorych i tak nikt nie przestrzega.
  • 136ty 12.03.19, 09:15
    Gdy już utracisz do końca swoje cżłowieczeństwo zaczynasz je projektować na pana w chmurkach, żeby ci pomógł.

    Czy ja wierzę? Bardziej w te zasady moralne niż w aniołki i reszte towaru. Im bardziej bedziesz szlachetny moralnie tym mniej bedziesz cierpiał. W to wierze.
  • martyna2525 12.03.19, 09:27
    Spotykam sie z tym ze ludzie bardzo mocno wierza i to im pomaga. Dlatego zastanawiam sie co im to daje? Poczucie bezpieczenstwa? Swego rodzaju zaopiekowania? Przesuniecie odpowiedzialnosci na kogos/cos za swoje decyzje.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 12.03.19, 09:56
    Indywidualnie motywacje mogą być najróżniejsze. Mnie bardziej zastanawia religia jako system w tym kontekście. I sądze ze jedyna jego funkcja pozytywna to to ze ludzie mają gdzie sie spotkać w niedziele. Ludzie potrzebują kontaktu i punktu zbiórki. Natomiast jest coś szalonego według mnie w wiarach jak chrzescijanstwo islam zydzi. Jak czytam biblie to czuje paranoje w niejednym miejscu i ciagla obsesje seksualna.

    Religia zbiera mnóstwo sprawek w sobie które w nowoczesnych spoloczenstwach sa rozbite na atomy. Kiedys wszzystko było religia. Dzis jest osobna nauka, osobna sztuka, osobe poradnictwo psychologiczne. Wiec moze kazdy szuka czegos innego.
  • 136ty 12.03.19, 10:06
    Ja jestem osoba skrajnie areligijną. I do jogi nie przyciągnela mnie wiara w new age itd. Tylko w pewnym momencie moje doswiadczenie zaczelo sie poszerzać.

    MOżliwe ze rytuały religijne miały gdzieś daleko w przesżłości swój sens. Wspolczesni naukowcy patrza na rozwoj religi jako postep. Od najprymitywniejszch do chrzecijanstwa z wiarą w jednego boga. A ja sadze ze jest odwrotnie. Pierwotne religie mozliwe ze nawet nie były religiami. Tylko pozniej nalozono na to wszystko czape władzy i nastapil coraz wiekszy regres. Ludzie kiedys sadze doswiadczali czegos wiecej, mniej byli odcieci swoim ego od swiata.
  • 136ty 12.03.19, 02:05
    Dzien po tym wpisie, miałem odegraną na nową tą sytuację którą miałem jak miałem lat piętnaście. I znów do niej nie dorosłem.
  • 136ty 12.03.19, 10:47
    Nie wierzę w wiarę. to znaczy pozycja wedle której uwazasz ze jest zycie pozagrobowe w ktorym znajdziesz ukojenie, bog cie ochroni uwazam wrecz za nieetyczną. I usprawiedliwić ją może tylko silne nastawienie na działanie moralne.

    Ale z wiekiem racjonalizm wspolczesny mnie nie przekonuje. Pewne intuicje ktore ludzie znajduja w wierze, znajduje poza nią w doswiadczeniu. Nie mówię tu o żadnych wizjach, nie zwariowałem ;)
  • martyna2525 12.03.19, 10:56
    Nie wize. Ale tym co w cos wierza jest latwiej zyc.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 12.03.19, 11:29
    Zależy co uznajesz za wiarę. Tak sie mowi ze wiara w boga pomaga, a ja widze ludzi którzy twierdza ze wierzą i widze ze nienawiść jakoś z nich nie uchodzi. Moim zdaniem sama konstrukcja zorganizowanej religii podtrzymuje ten stan. Przegrzewa łepetynę do pozycji paranoicznej.

    Ale myślę, że można znaleźć ufność do świata jako bezpiecznego miejsca jakby cały był domem dla ciebie. Niektórzy przy tym mówią o bogu. Ja raczej o boskości w człowieku bym był skłonny mówić i doswiadczeniu w samym sobie czegoś większego od siebie.
  • 136ty 12.03.19, 11:55
    Telewizja kocha przemoc, bo ludzie kochają to oglądać.

    Czemu? Bo to uzależnienie. Od swoich traum. Ludzie się zanurząją w tym jak w narkotyku.

    Myślę, że chrześcijaństwo ze swoimi grobowymi świątyniami, trupem umęczonym , silnym moralizowaniem chce cię podtrzymać w pewnej pozycji uzależnionej od wcale nie najprzyjemniejszego stanu. I sądzę też że to stan życia jako żałoby, a żałoba pozwala na pewną formę spokoju, tylko to nie jest zdrowe.

    Był taki chrześcijański zakonnik de mello, który żył w indiach i napisał słynne Przebudzenie. Kościół go potępił. Przechodził on bowiem coraz bardziej na pozycje panteistyczne, dalekiego wschodu.
    Powiedzmy ze z przeciwnego bieguna doszedłem do tych samych pozycji.
  • 136ty 12.03.19, 12:48
    Tak wiec odpowiedziałbym przewrotnie.

    To nie wiara w boga pomaga żyć. To bardziej moralne życie, pozwala doswiadczac coraz wiecej zycia i duchowych kwestii.

    W stanie silnej wiaary w boga jestes tez zdolny zabijania i jestes ślepym idiotą z spranym mozgiem. Jak ktoś chce widzieć cos czego nie ma to nic nie widzi, jest zaslepiony. CHrzescijanstwo Islam ciagle szerzyły wiare mordami w czasach swej najglebszej wiary.

    A kto wie czy etyczny ateizm nie sprawi ze wiecej bedziesz doswiadczał z ducha swiata. Nie wierz, tylko postaraj się być bardziej etycznym to ci napewno pomoze w uniknieciu cierpienia.
  • 136ty 12.03.19, 13:06
    zalozmy ze bog istnieje. po co mu twoja wiara? Po co ci jego miłość? Dlaczego nie da jej wszystkim. Przeciez to absurdalna feudalna pozycja w ktorej skomlesz od pana o dobroć. Po co te rytuały?

    Zamiast dawnia w ofierze ludzi podrzynając im gardło, może lepiej usypać ryżem kolam codziennie przed swoim domem jak hinduskie kobiety. To lepsze cwiczenie się w wyjsciu z pychy.

    Ja mysle ze jesli bog isntnieje to nie stworzył swiat po to zeby było w nim cierpienie. To jest raczej nasza wina ze cierpimy. I stan w ktorym ludzie to odkryją nazywaja tez łaską boską.

    A ja myśle ze w momencie jak to odkryjemy, odkryjemy ze jesteśmy więksi od siebie, wieksi niż w tedy gdy wyrządzamy zło powodu pychy.
  • martyna2525 12.03.19, 14:13
    Czesciowo masz racje bo to kler probuje uczynic poddanym wierzacych, jak mbie to wkurza.
    Modlitwa wycisza, pozwala porozmawiac z Bogiem i samym soba, nabrac dystansu, zatrzymac sie, zastanowic. A to jak postepujemy w zyciu to jedno czesto ma sie to nijak z tym co wierzymy.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 12.03.19, 15:03
    Kler istnieje dlatego bo kobiety długo żyją. Kościół stoi starymi kobietami głównie, które nie mają co zrobić ze sobą i pielegnują swoją żałobę.
  • 136ty 12.03.19, 15:49
    >Modlitwa wycisza, pozwala porozmawiac z Bogiem i samym soba, nabrac dystansu, zatrzymac sie, zastanowic. A to jak postepujemy w zyciu to jedno czesto ma sie to nijak z tym co wierzymy.

    Nie wiem czy tak jest bo się nie modlę. I mam właśnie wątpliwości na ile ta personalna relacją do boga pomaga. Możliwe, że sam fakt wyciszenia komuś pomaga. Ale to co ja cciałbym powiedzieć, że właśnie sądzę ze problem jest w podkreślaniu roli tej personalnej relacji. To znaczy to jest granica, któr cię jednak ogranicza. Można pojść bowiem dalej.
    Wiele lat temu miałem takie poczucie ze jest we mnie idea innego wdrukowana. I ze jest to paranoiczne, a nie pomocnicze. Obawiam się ze ta idea personalnej rozmowy z bogiem podtrzymuje niepotrzebne piętno jakie wycisnęli na nas rodzice być może.
  • 136ty 12.03.19, 15:54
    Kilka razy pisałem, że wszelkie problemy psychiczne osobowościowe to moim zdaniem różne formy współuzależnienia społecznego. I to co pomaga to medytacja, która chce poza to wykroczyć. Natomiast relacja dwóch osób to ciągłe trzymanie się w ramach swojego ego.
  • 136ty 12.03.19, 15:58
    Subiektywnie zapewnie pomaga, tak jak złudzenia nam "pomagają". Az walniemy głową w mur napedzani złudzeniami. Jak mówie ze nie pomaga to wlasnie dlatego ze uwazam to za zludzenie.

    Nie wierze ze rzeczywistosc kreci sie wokol istnienia człowieka stworzonego na obraz boga. ale mimo to wierze w duchowy jej charakter. Tylko paradoksalnie zeby tego doswiadczyć trzeba mocnego realizmu,a nie fruwania w obłokach
  • 136ty 12.03.19, 16:15
    Jesteśmy bowiem więźniami naszego języka. I świat jest dla nas taki jak go opisujemy. A to jak go opisuje osoba z problemami to piętno jakie kiedyś ktoś na niej wycisnął.

    Trzeba się uwolnić z tego piętna i zobaczyć świat swoimi oczami. Czy w modlitwach nie jest ciągle o cierpieniu, ze czegos mi brakuje i pomoż mi boze? To jest podtrzymywaniem sie w pozycji zależnej. I powtarzajac te słowa bedziemy w swiecie zależni.
  • martyna2525 12.03.19, 18:59
    Jak to jest w piosence ciezko nie wierzyc w nic.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 12.03.19, 19:12
    Ale czemu chcesz wierzyć w boga a nie na przykład w swoje marzenia? To ze możesz cos dobrego na ziemi zrobić? Człowiek cierpiacy szuka boga, podczas gdy do konca uswiadomil sobie swoja przypadkowosc istnienia, moze by po prostu wtedy cos zrobil, a nie wierzyl w komplikacje ktore sa ciagle w jego głowie. Pomysl ze jutro umrzesz i zrob cos szalonego. A nie mysl ze nie zrobisz nic szalonego bo to to to toto jest wazne i zycie mija. NIC NIE JEST WAZNE. Uwierz w nic, wygras zycie.
  • martyna2525 12.03.19, 20:06
    Ja szalone rzeczy robie codziennie😉
    Jak juz umiera nadzieja to pozostaje tylko Bog.

    --
    Ci, których najtrudniej kochać najbardziej tego potrzebują.
  • 136ty 12.03.19, 20:20
    Nie jestem przeciwny wierze w Boga jeśli z tego wynika coś dla zycia tu i teraz. Czasem lepsza wiara w boga, bo dzieki temu nie bedziesz bogiem robił innych ludzi. Ale jeśli ktoś ucieka w od życia w religię to jest to kiepski pomysł. Bóg nie po to daje zycie zeby się chronić przed zyciem w kosciele. O to mi chodziło. Składanie hołdu bogowi , ofiary myślę ze to wykoślawianie pewnych idei które może wcześniej miały sens.

    Na przykładzie buddyzmu to widać. Budda po prostu nauczał jak wyjść z cierpienia. A pozniej zamieniono to w religie. Klasztory w ktorych mnisi zamienieni w kler. Budda zamienił się w boga, pstawiono mu pomniki. Rozpoczely sie rytualy ktore pewnie sie oderwaly od pierwotnych celów.
  • 136ty 12.03.19, 20:23
    Tak jak z tymi mnichami ktorzy cwicza sztuki walki. Pewne idee tai chi zamieniono w cyrk i tam mistrz jednym pchnieciem kladzie 100 mnichów a oni skacza jak malpki. Ludzie z pokolenia na pokolenie przekrzywiają idee.
  • 136ty 12.03.19, 20:37
    Mechanizm tego jest taki, ze ludzie przekazuja sobie idee słowami. I jednoczesnie ten ktory potrzebujacym ma do przekazania cos, moze przez potrzebujacych byc idealizowany. I różni guru kończą sektą lub poczuciem klęski nawet jeśłi mówią konkretne rzeczy pomocne. Psycholodzy mają ten sam problem.

    Nie szukaj schronienia w drugim człowieku, bogu. To podstawowa kwestia przy tego typu sytuacjach. Prawdziwa pokora ktora jest nauczana w roznych religiach to wlasnie wyzbycie się tego oczekiwania.

    Po prostu nie wzywaj imienia pana boga nadaremno:)))
  • 136ty 12.03.19, 20:40
    Slowo religia zdaje sie zreszta oznacza regułe jesli dobrze pamietam. Mysle ze lepiej by bylo jakby ludzie traktowali religie jako drogę rozwoju moralnego. A nie jako miejsce opieki siebie.
  • 136ty 12.03.19, 19:05
    W filmie "Ona" była miłość głównego komputera z sztuczną inteligencją w komputerze.

    Całkiem jak w piosence "Personal Jezus"

    www.youtube.com/watch?v=qpYW3qng78E

    Na końcu jednak duch z komputera uciekał. Wszystkie odchodziły. Nie jest prawdą ze człowiek notorycznie musi być w stanie głębokiej wiezi z drugą osobą. Trochę pop kultura to podkreca, ze celem zycia jest stan zakochania nieustanny. Zycie jest o wielu rzeczach i takze o tym ze jest cos wiekszego niz nasze bezposrednie relacje ktorymi trzymaamy sie za raczki bo boimy sie zycia.
  • 136ty 12.03.19, 19:09
    W tym filmie też był też pokazany paradoks wspolczesnosci. W czasach gdy tak silnie uwaza sie ze zwiazek jest celem zycia jest tak mnostwo samotnych osób.

    Mi dziś jestesmy zbyt zsocjalizowani w sztuczny sposob przez media. System edukacji. Pozniej fetyszyzuje sie cos co niekoniecznie jest trescia zycia.
  • 136ty 13.03.19, 15:53
    Myślę ze dobrze mieć swoim życiu szerszą perspektywe niż to co oferuje ci społeczeństwo. Bo zależność od społeczeństwa to jest to co ciągle ludzi prowadzi w sam dół. Jeśli komuś daje to wiara w boga to dobrze. Bo sensem dla mnie tego wszystkiego jest zeby być silniejszym, a nie uciekać w fantazje.

    Ale właśńie żeby to wszystko było o życiu a nie o umieraniu. Religie mają w sobie podstawę nekrofilską. A ja nie lubię celebrować śmierci.
  • 136ty 13.03.19, 16:48
    Martyna pyta czemu ludzie wierzą i twierdzi ze chce opieki. Nie wiem, wiem raczej ze ludzie są bardzo rozni na roznych etapach zycia.

    Moge za siebie powiedzieć co bardziej mnie składnia w sfery ezoteryczne.

    Poczucie brudu. Chce się oczyścić. Odkupić, jak powiedzieli zgodnie w Mad Maxie główni bohaterowie. Może dlatego chrzest zaczyna się od wody i hindusi gnają do gangesu. Przejść na jasną stronę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.