20.05.19, 19:15
#FB przypomniał mi mój wpis sprzed 3. lat.
Za chwilę miną 3 lata, gdy nie ma już Antka, Mskaiq...
Pamiętam o Nim.

20 maja 2016 o 01:20
Pytanie takie:

na ile w hospicjach, trudnych oddziałach szpitalnych - np. psychiatrycznych, wolno człowiekowi zabierać tożsamość pakując w niego psychotropy, leki uspokajające.
I czy podawanie takich leków służy choremu czy służy personelowi, by personel miał spokój z pytaniami pacjenta, z chęcią rozmowy - takiej zwyczajnej rozmowy, bez paniki przed śmiercią, za to z chęcią bycia po prostu sobą, z nadzieją, że będzie cud, bo przecież cuda się zdarzają.
Mój przyjaciel jeszcze wczoraj prosił, bym przyniosła teksty kolęd, które co roku razem śpiewaliśmy - on tym swoim świetnym, niskim głosem, ja wysokim /nie fałszowaliśmy wcale/.
Gdy był w Australii - swojej drugiej ojczyźnie, to czasem śpiewaliśmy przez... telefon. : )
Jeszcze wczoraj mówił, że stara się, leżąc na łóżku, ćwiczyć sam, samiutki, by wróciła sprawność lewej ręki i nogi.
I zapewniał, że robi postępy.
Nawet, jeśli faktycznych postępów być nie może, to nikomu nie wolno odbierać nadziei.
Dziś, gdy u niego byłam, to był zamroczony jakimiś psychotropami.
Od razu mi się przypomniał "Lot nad kukułczym gniazdem" - nie ten człowiek, co wczoraj.
Po co te durne leki, skoro, on się śmierci nie boi, myśli o tym, że może jeszcze da radę choć parę miesięcy fajnie żyć, poddaje się spokojnie wszelkim zabiegom, stara się sam jeść, cieszy się, że wreszcie go wykąpano, że przyniosłam, jak chciał...cebulę - duuużo cebuli z pomidorami, bo lubi.
Tyle, że nie chce być za życia wykluczony z życia.

A są tam też w tym hospicjum wspaniali wolontariusze.
Poznałam dziś jednego.
Świetny, empatyczny człowiek.
Przychodzą po to, by pacjent nie był sam, by mógł porozmawiać z kimś, by go słuchano i traktowano jako żywego człowieka, podmiot, a nie kogoś, kto za chwilę zwolni łóżko, bo odejdzie.
No to po co te leki uspokające dla kogoś, kto jest spokojny?
To okrutne.

Marzeniem mojego przyjaciela było, abyśmy sobie znów razem pośpiewali.
No to przygotowałam różne piosenki, także jego ulubione kolędy, bo to nic nie szkodzi, gdy się je zaśpiewa w maju, a nie w grudniu.
Ale był otumaniony lekami. Zjadł te oczekiwane pomidory z cebulą i zasnął.
Mam nadzieję, że jutro jednak pośpiewamy.
Bo tak.

Edytor zaawansowany
  • dotera 26.05.19, 17:39
    Mają swoją pracę i ją wykonują. W życiu tak nie często bywa by być traktowanym inaczej niż z automatu w sytuacjach formalnych.

    Mskaiq miał formalnie rację w tym co pisał. Ja nie miałem racji w tym jak go krytykowałem. Ale cóż po jego automatycznej racji? Nie umiał w tej formalnej sytuacji forum przekuć ja na konkretne bycie z drugim człowiekiem. Mając ogólną rację możesz i racji nie mieć, bo to odbicie racji, a wtedy już mijanie się z tu i teraz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.