• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Poczucie własnej wartosci łamane Dodaj do ulubionych

  • 07.11.08, 23:30
    szczęśliwe dzieciństwo w kulturze masowej.

    Nie wnikając w szczegóły - obejrzałam dzisiaj odcinek jednego komercyjnego
    serialu typu Idol (nigdy nie oglądałam- ale wielokrotnie podkreślano, że gra
    toczy się o tego samego sugusa) live na jednym komercyjnym kanale o
    ewentualnych przyszłych Szymonach Wydrach(nie znam ani jednej jego piosenki,
    zabijcie mnie)- czyli "jak zostać gwiazdą nie pisząc, komponując ale
    umiejętnie dysponując falsetem' -i jako niespodziankę zaproponowano
    uczestnikom pobyt mamy i taty na scenie- tez live- ściskanie się, słodzenie,
    pierdzenie, itd.

    Na całą dziesiątkę finalistów nie było nikogo, kto nie nie tylko nie utrzymuje
    kontaktu ze swoim tatę i mamę, ale tym bardziej nie chciałby ich widzieć jako
    element sceniczny wspierający.

    Moje pytanie jest chyba oczywiste. Jesli masz talent- umiesz spiewać i
    stepować i masz parcie na szkło to kwantyfikatorem musi być wsparcie
    rodzicielki i dawcy nasienia i że cudoownych rodziców masz. Kota czy psa,które
    stanowią dla ciebie rodzinę - z wiadomych powodów nie zaproszą na scenę, żeby
    ewentualnie zapchać dziury w kulejącym scenariuszu.

    Kot czy pies nie wyśle na ciebie esemesa.

    Wiem. Prawdziwi artyści nie zapisują się do takich programów. Oni mają własne
    światy i w większości przypadków spierdolone dzieciństwo. Jak to z artystami
    bywa. Ale niektórzy z tych ludzi robiących z siebie małpy w cyrku naprawdę
    mają talent.

    Zastanawiam się, ile ludzi, którzy nie dostają wsparcia ze strony swojej
    rodziny rezygnują z tego, żeby swój talent rozwijać- choćby i w takich
    gównianych programach. Tak tylko się zastanawiam- mnie to osobiscie nie
    dotyczy(tzn nie posiadam żadnego talentu) zeby nie było niedomówień.

    A teraz wracam do Doris Lessing i jej Pamiętnika Przetrwania.

    sensoryczne potakiwania

    --
    The Truth the Dead Know
    Zaawansowany formularz
    • 07.11.08, 23:41
      takie programy jak wszelkie programy stypendialne , stawiajace na mlodych
      zdolnych sa dla dobrze wykarmionych cyckow. zdobywaja uznanie zwierzchnictwa jak
      sie nauczyli od mamusi i tatusia.
    • 07.11.08, 23:41

      czyli podsumowując
      michał wiśniewski wychował się w domu dziecka
      z matką nie utrzymuje kontaktu i jest gównianym artystą
      w idolu nie miał by szans a i tag zrobił gówniana karierę w czerwonej
      perułce


      a co ja z tego mam?
      nie chciało mi się uczyć grać na gitarze choć miałem w liceum
      propozycje od 2 zespołów :///




      --
      pl.youtube.com/watch?v=KKe-lq8VZFo&feature=related
      • 07.11.08, 23:52
        w idolu jest tasma bo jak klasyk pisal wszystkie szczesliwe rodziny sa takie
        same, a kazda nieszczesliwa jest nieszczesliwa na swoj sposob. na tasmie mozna
        tylko powtorzyc to co juz bylo, dobrze uspoleczniony obywatel bedzie taki sam
        jak wczesniejszy obywatel, kogo interesuje to co juz bylo.
      • 08.11.08, 00:09
        eizo111 napisała:

        Michał Wiśniewski wykorzystał swoją matkę dopiero po tym jak osiągnął sujces, a
        kariera zaczęła mu się łamać.

        Faktycznie, jest wyjątkiem od reguły.


        --
        The Truth the Dead Know
      • 08.11.08, 00:32
        eizo111 napisała:

        > nie chciało mi się uczyć grać na gitarze choć miałem w liceum
        > propozycje od 2 zespołów :///
        >
        przez kilka lat się męczyłam, po szkole zapierdalałam do szkoły muzycznej.
        Wcześniej były konie, zespół tańca i pieśni a potem kółko teatralne- nie
        dostałam się do szkoły teatralnej w Łodzi. i jak teraz sobie próbuję
        przypomnieć- na czym mi wtedy zależało, co chciałam osiągnąć to już wiem, że te
        wszystkie decyzje były moje a nie rodziców, oni godzili się na wszystko, ale oni
        teraz po latach,- jak już jestem starzejąca się, z dzieckiem, bez chłopa- mnie
        za nie rozliczają.

        tulila to ja, i to nie jest rozdwojenie jaźni tylko czysty pragmatyzm.
    • 08.11.08, 00:04
      zwyciezca podziekuje mamie i tacie za to ze chialo im sie pieprzyc
      • 08.11.08, 00:07
        fiolek_w_glowie napisał:

        > zwyciezca podziekuje mamie i tacie za to ze chialo im sie pieprzyc

        Zwycięzca podziękuje mamie i tacie nie tylko za to, ze chciało im się pieprzyć,
        ale przede wszystkim za to, ze nadal przezywają orgazm patrząc na swoją
        utalentowaną progeniturę w krajowej telewizji.
        • 08.11.08, 00:10
          nagrajom i bendzie co pszes lata pokazywac somsiadom oras krewnym i
          zanajomym krulika.
          --
          Z dedykacją dla snajpera55 i bertrady : "Dureń, gdy zrobi głupstwo,
          potem zawsze tłumaczy, że było to jego
          obowiązkiem." -G.B. Shaw
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=85398085&v=2&s=0
          • 08.11.08, 00:12
            aidka napisała:

            > nagrajom i bendzie co pszes lata pokazywac somsiadom oras krewnym i
            > zanajomym krulika.

            i wesela. Jaka to trauma musi być, jak taka kaseta się zatnie.
            --
            The Truth the Dead Know
        • 08.11.08, 00:11
          byl serial "przyjaciele"

          ten od doktorek od dinozaurow mowi na lotnisku do dziewczyny :

          kocham cie

          a dziewczyna odpowiada

          dziekuje.

          smiech w tle. absurdalne? rodzinne
          • 08.11.08, 00:16
            fiolek_w_glowie napisał:

            > byl serial "przyjaciele"

            Lubię takie seriale ze smiechujkowymi podkładami. Jest taki rodzaj yogi, szczerz
            sie do lustra a poczujesz prawdziwy power. Naprawdę, nic łatwiejszego niż
            oszukać własny mózg.
            >
            > ten od doktorek od dinozaurow mowi na lotnisku do dziewczyny :
            >
            > kocham cie
            >
            > a dziewczyna odpowiada
            >
            > dziekuje.
            >
            > smiech w tle. absurdalne? rodzinne

            Tego nie pamiętam, ale widziałam tylko kilka odcinków. Żałuję. pewnie też bym
            dołączyła do rozradowanych- i kilka minut zycia do przodu.
            --
            The Truth the Dead Know
            • 08.11.08, 00:38
              Takie śmiechy : my tu mamy ubaw jak cholera więc ty widzu też masz
              mieć ubaw.
              • 08.11.08, 00:46
                ex_kicka napisała:

                > Takie śmiechy : my tu mamy ubaw jak cholera więc ty widzu też masz
                > mieć ubaw.

                Na szczescie nawet wśród takich sriali możesz wybierać. Ja mam swoje ulubione
                Skrzydła- to pierwszy serial ze smiechujkami jaki w zyciu ogladałam, ale to było
                na studiach i dużo wtedy paliłam- dzisiaj mnie już tak nie śmieszy - ( mam
                sentyment), poza tym z dzisiejszych
                www.filmweb.pl/f91538/Will+i+Grace,1998 jak jadę do rodziców na święta
                (mus to mus)- mają FoX Life.

                Mało tego, ale ja nie mam nic przeciwko takiej stymulacji pod warunkiem, że
                trafię na swego.
                --
                The Truth the Dead Know
                • 08.11.08, 00:51
                  ze smiechami najlepszy byl MASH, a serial ktory mi sie podobal to kanadyjski konny
                  • 08.11.08, 00:53
                    MASH był super.A tego drugiego nie znam.
                    • 08.11.08, 01:00
                      o kanadyjskim konnym ktory mial wilka i przyjechal z kanady do usa zeby
                      pracowac w policji.

                      na dworcu w CHicaho sa schody. szerokie dla pieszych, i waskie ruchome. szerokie
                      sa pusciutkie i kanadyjczyk idzie po schodach, a na ruchomych tlok spasionych
                      amerykanow
                      • 08.11.08, 12:18
                        fiolek_w_glowie napisał:

                        > o kanadyjskim konnym ktory mial wilka i przyjechal z kanady do usa zeby
                        > pracowac w policji.

                        To był serial "Na Południe", jeden z niewielu, które oglądałam. Wilk nazywał się
                        Diffenbaker i był głuchy.

                        --
                        Pod Szczurem
                        • 08.11.08, 13:24
                          fajny byl kolejne serie byly coraz bardziej zakrecone. zaczynam czytac palcie
                          ryz, a ty zaczynaj gryzsc laptop, bo osba ktora mi go pozyczyla powiedziala ze
                          nic nie mam wspolnego. czytalem w necie ze to jakis socjopatyczny zrzeda i
                          manipulator, no ale ktory depresiaczek bucha radoscia. osoba ta powiedziala tez
                          ze wszyscy u hlaski mowia hlaska, czy to facet czy kobieta, a jakis krytyk uznal
                          ze mareczek to tak lubil sobie popisac o tym jak mareczek sobie wyobraza
                          kobiety, prl. chodzi o to zamkniecie w swojej jazni, papierowe postrzeganie
                          swiata i cynizm przeplatany sentymentalizmem?
                          • 08.11.08, 13:49
                            zaczynam czytac palcie
                            > ryz, a ty zaczynaj gryzsc laptop, bo osba ktora mi go pozyczyla powiedziala ze
                            > nic nie mam wspolnego.

                            Inaczej sprzedajemy się w necie, inaczej w realu, nie sposób zaprzeczyć. Jakby
                            co - udało mi sie kiedyś zjeść trackballa od starego laptopa, to może teraz też
                            jakoś pójdzie?

                            chodzi o to zamkniecie w swojej jazni, papierowe postrzeganie
                            > swiata i cynizm przeplatany sentymentalizmem?

                            O pierwsze i trzecie - tak. Chyba tak.

                            --
                            Pod Szczurem
                            • 08.11.08, 14:12
                              to nie chodzi o sprzedawanie, ktore sugeruje jakies lansowanie sie, tylko o
                              odbior. te sam tekst moga napisac rozne osoby z roznych powodow ( juz nie mowiac
                              ze duzo moich wpisow jest ironiczne , a widze ze ludzie je serio traktuja), ale
                              na podstawie tych zdan czytelnik buduje sobie obraz osoby. siec skojarzen nic
                              nie majaca wspolnego z rzeczywistoscia.

                              pewnie pierwsze tak, tak intuicyjnie po jezyku z powodow czysto formalnych bym
                              rozpoznawal podobienstwo, moze jakies podobienstwo mzgu w tym jest, takie
                              lakoniczne to jego pisanie, schematyczne. trzeice tez pewnie tak. ale ze tak
                              powiem, wszyscy jestesmy ludzmi, ludzie sa podobni do siebie, i nawet moze byc
                              duzo cech charakteru podobne ale by jedna diametralnie rozna ktora sprawia ze to
                              calkiem roze osoby, ktore trudno ze soba kojarzyc. kiedys czytalem ze hlasko nie
                              potrafil sie wogole nauczyc jezykow obcych, strasznie ciezko mu przez to bylo na
                              emogracji, ja tez nie potrafie sie jezykow nauczyc, a niektorzy robia to w kilka
                              miesiecy. mozliwe ze jakies mozgowe podobienstwa sa.
                              • 08.11.08, 14:28
                                a ty nie wiem czemu spytalas mnie o mizoginizm. to nie jest taki mizoginizm w
                                stylu hlaski, czy "psów", ja lepiej sie znajduje w towarzystwie pan niz facetow.
                                kiedys tez strasznie idealizowalem kobiety, wogole jeszcze dodatkowo feminista
                                niemal bylem, ale juz minelo :-). ale pewne resentymenty sa. do facetow wieksze,
                                ewidentnie zostalem wypchany z meskiego rodu.
                                • 08.11.08, 19:21
                                  Pytałam o mizoginizm, bo takie tropy podsuwały mi niektóre Twoje wpisy, nie żeby
                                  identyfikować Cie z typem hłaskoidalnym, bo to nie rodzaj ideologicznego
                                  mizoginizmu, raczej taki mimowolny, będący reakcją na zranienie. tak to
                                  odbieram, ale nie będę bawić sie w psychoanalityka forumowego, bo zapis który
                                  każdy z nas tu produkuje nie musi pokrywac się z ja realnym, otwiera tylko pole
                                  do własnych konstrukcji postaci - i tak pewnie w tym gronie funkcjonujemy
                                  wszyscy (ci, ktorzy w rzeczywistości nigdy sie nie spotaklismy), jako odbicie
                                  naszych słów, powidok w cudzej wyobraźni.
                                  Ty jesteś powidokiem hłaskowych bohaterów - niedokładnym, wyrywkowym - w moim
                                  subiektywnie wykrzywionym lustrze.
                                  A ten cynizm przemieszany z sentymentalizmem, jako rodzaj zbroi zakładanej w
                                  lęku przed zranieniem, stanowiącej obronę przed światem, chroniącej przed
                                  własnymi emocjami, od których się odcięło - tak, bardzo bardzo blisko.
                                  Wypchany z rodu męskiego? Przez kogo i dlaczego? Kto Cie,k... tak skopał (prócz
                                  rodzaju żeńskiego)? Wiem, g.. mi do tego, ale to zdanie mnie uderzyło. Jakoś
                                  boleśnie zabrzmiało.

                                  --
                                  Pod Szczurem
                                  • 08.11.08, 19:30
                                    a ja się czepnę. bom nawiedzona feministka, bo mam obsesję, bo cośtam.

                                    > Wypchany z rodu męskiego? Przez kogo i dlaczego? Kto Cie,k... tak skopał (prócz
                                    > rodzaju żeńskiego)? Wiem, g.. mi do tego, ale to zdanie mnie uderzyło. Jakoś
                                    > boleśnie zabrzmiało.

                                    a gdyby jakaś kobieta napisała, że czuje się wypchana z rodu żeńskiego, to też
                                    zabrzmiałoby dla Ciebie tak boleśnie, czy raczej przeszłabyś obok tego
                                    obojętnie, albo byś skwitowała "dziewucha ma jakieś problemy"?
                                    bo jakoś tak jest, że to co męskie, jest Wartością, samą w sobie. a to co
                                    żeńskie - dodatkiem, który poważny człowiek kwituje uśmiechem pobłażania. i nie
                                    daj boże wypchnąć mężczyznę z męskiej roli - toż to przestępstwo. a kobieta w
                                    roli męskiej - to przecież nobilitacja...


                                    --
                                    nie lubię poniedziałku. ani wtorku. tak samo jak środy, czwartku i piątku.
                                    soboty też nie lubię, bo za krótka. a niedziela to już prawie poniedziałek.
                                    • 08.11.08, 19:55
                                      aurelia_aurita napisała:

                                      > a ja się czepnę. bom nawiedzona feministka, bo mam obsesję, bo cośtam.
                                      >
                                      Fakt

                                      > a gdyby jakaś kobieta napisała, że czuje się wypchana z rodu żeńskiego, to też
                                      > zabrzmiałoby dla Ciebie tak boleśnie, czy raczej przeszłabyś obok tego
                                      > obojętnie,

                                      Tak, zabrzmiałoby tak samo. Dlaczego z góry zakładasz, że nie?

                                      Dlatego nie lubię nawiedzonych feministek. I w ogóle nawiedzonych seksistowskich
                                      fanatyków płci obojga, którzy widzą w drugim człowieku przede wszystkim
                                      mężczyznę lub kobietę i ta płciowa przynależność już go określa i klasyfikuje od
                                      samego początku, bez
                                      szans na obronę.
                                      --

                                      Pod Szczurem
                                      • 08.11.08, 21:20
                                        > Dlatego nie lubię nawiedzonych feministek. I w ogóle nawiedzonych seksistowskic
                                        > h
                                        > fanatyków płci obojga, którzy widzą w drugim człowieku przede wszystkim
                                        > mężczyznę lub kobietę i ta płciowa przynależność już go określa i klasyfikuje o
                                        > d
                                        > samego początku, bez
                                        > szans na obronę.

                                        i właśnie chciałam się dowiedzieć czy przypadkiem Ty do takich nie należysz, bo
                                        Twoje słowa mogły na to wskazywać. to przecież Ty ubolewałaś nad facetem, który
                                        czuje się 'wypchnięty z roli męskiej'. tak jakby rola płciowa była czymś nadrzędnym.

                                        --
                                        nie lubię poniedziałku. ani wtorku. tak samo jak środy, czwartku i piątku.
                                        soboty też nie lubię, bo za krótka. a niedziela to już prawie poniedziałek.
                                        • 08.11.08, 21:21
                                          ps. nie. nawiedzone feministki to właśnie te, które usiłują uświadomić tępemu
                                          społeczeństwu, że wszyscy jesteśmy przede wszystkim LUDźMI. (ergo: kobieta, jak
                                          i mężczyzna, jest przede wszystkim CZłOWIEKIEM. a wszelkie role płciowe mają
                                          drugorzędne znaczenie)

                                          --
                                          nie lubię poniedziałku. ani wtorku. tak samo jak środy, czwartku i piątku.
                                          soboty też nie lubię, bo za krótka. a niedziela to już prawie poniedziałek.
                                          • 08.11.08, 21:23
                                            aurelia_aurita napisała:

                                            > ps. nie. nawiedzone feministki to właśnie te, które usiłują uświadomić tępemu
                                            > społeczeństwu, że wszyscy jesteśmy przede wszystkim LUDźMI. (ergo: kobieta, jak
                                            > i mężczyzna, jest przede wszystkim CZłOWIEKIEM. a wszelkie role płciowe mają
                                            > drugorzędne znaczenie)
                                            >
                                            Podpisuję się pod tym.

                                            nawiedzona feministka

                                            --
                                            The Truth the Dead Know
                                        • 08.11.08, 23:41
                                          Bo widzisz Aurelio - to Ciebie uderzyło, że "pochylam się nad facetem", gdyby
                                          kobieta napisała, że czuje się "wypchnięta z kobiecej roli", nie poruszyłoby Cię
                                          to, a może sama pochyliłabyś się nad jej problemem. Jakby miało jakiekolwiek
                                          znaczenie to, jakiej płci jest osoba, która kłopot z własną tożsamością. Bez
                                          względu na to której strony tożsamości to dotyczy.
                                          Człowieczeństwo to także nasza tożsamość płciowa, dlaczego uważasz, że może być
                                          inaczej? Rzecz nie w zacieraniu różnić między płciami, ale unikanie
                                          wartościowania ze względu na płeć.


                                          --
                                          Pod Szczurem
                                          • 08.11.08, 23:51
                                            nie, to nie tak :) po prostu Twoja wypowiedź skojarzyła mi się z wypowiedziami
                                            jednego mojego podstarzałego wykładowcy, strasznego szowinisty i mizogina, z
                                            tych co strzegą jakiegoś 'starego ładu' i w męskości widzą wartość, a w
                                            kobiecości już nie. i w ogóle ja raczej piję do tego, że dużo ludzi spostrzega
                                            świat w ten sposób, że "męska" kobieta to równa babka, natomiast "zniewieściały"
                                            facet to najgorsze nieszczęście.
                                            a tak ogólnie to się z Tobą zgadzam, chciałam tylko wyjaśnić to jedno
                                            sformułowanie. i już się nie czepiam. zwłaszcza że to zły moment na dyskusje o
                                            feminizmie na tym forum, po ostatnich wyczynach bertrady, która się za
                                            feministkę uważa...

                                            --
                                            nie lubię poniedziałku. ani wtorku. tak samo jak środy, czwartku i piątku.
                                            soboty też nie lubię, bo za krótka. a niedziela to już prawie poniedziałek.
                                  • 08.11.08, 23:44
                                    jesli dobrze domyslam sie do czego pijesz do czego pijesz to nie
                                    jest mizoginizm tylko asertywnosc. troche zostalem przygnieciony
                                    przez swiatt kobiecy.
                  • 08.11.08, 00:57
                    fiolek_w_glowie napisał:

                    > ze smiechami najlepszy byl MASH, a serial ktory mi sie podobal to kanadyjski ko
                    > nny

                    Altman to moj ulubiony reżyser. Szkoda, że już nic nie nakręci.

                    Z Mashem kojarzy mi się taka scena. Sprzatałam (stany zjednoczone)- wyjazdy
                    wakacyjne, i miałam taki dom- pełno kotów, smród nie do zniesienia. Syn
                    włascicieli- wlasnie przed chwilą urwało mu nogę na wojnie, a on zamiast pisac
                    list z pola boju, nieruchomy, na wózku- i kasety z Mashem- za każdym razem jak
                    wchodziłam do jego pokoju. Myłam jego kibel, prysznic a on w tym czasie ogladał
                    kolejny odcinek Masha i naćpany śmiał się w niebogłosy.
                    --
                    The Truth the Dead Know
                    • 08.11.08, 01:00
                      > wlasnie przed chwilą urwało mu nogę na wojnie,

                      boskie zdanko.
                      • 08.11.08, 01:03
                        ex_kicka napisała:

                        > > wlasnie przed chwilą urwało mu nogę na wojnie,
                        >
                        > boskie zdanko.

                        cytat z kobranocki
                        --
                        The Truth the Dead Know
                        • 08.11.08, 01:08
                          "List z pola boju"

                          Piszę do ciebie list z pola boju
                          piszę do ciebie po śmierci
                          w cztery minuty od chwili zgonu
                          wybuchu przesyłam szmer ci


                          w
                          • 08.11.08, 01:16
                            I umarł, ale jeszcze bliskich wybuchem postraszył Niedobry pan.
                            • 08.11.08, 01:19
                              ex_kicka napisała:

                              > I umarł, ale jeszcze bliskich wybuchem postraszył Niedobry pan.

                              Nie umarł. Urwało mu nogę (a jego koledze urwało nogi obie), ale przeżył.
                              Chociaż oczywiście jego śmierć możemy rozpatrywać e sensie metafizycznym.
                              --
                              The Truth the Dead Know
                              • 08.11.08, 01:21
                                Piszę do ciebie list z pola boju
                                piszę do ciebie po śmierci
                                w cztery minuty od chwili zgonu
                                wybuchu przesyłam szmer ci

                                Ale autor listu umarł raczej ?
                                • 08.11.08, 01:25
                                  ex_kicka napisała:

                                  >
                                  > Ale autor listu umarł raczej ?

                                  :-) sama oceń

                                  pl.youtube.com/watch?v=9C1EfE2V25s

                                  --
                                  The Truth the Dead Know
                                  • 08.11.08, 01:32
                                    of.woman.born napisała:

                                    > ex_kicka napisała:
                                    >
                                    > >
                                    > > Ale autor listu umarł raczej ?
                                    >
                                    > :-) sama oceń
                                    >
                                    > pl.youtube.com/watch?v=9C1EfE2V25s
                                    >

                                    Nie umarł. Podkurwił się ostro jednak.
                                    • 08.11.08, 01:34
                                      ex_kicka napisała:

                                      >
                                      > Nie umarł. Podkurwił się ostro jednak.

                                      Miał prawo. Jego brat - autor tekstu wystapił w Tańcu z Gwiazdami. Też bym się
                                      podkurwiła.
                                      --
                                      The Truth the Dead Know
                            • 08.11.08, 01:20
                              dobry! na takich stawia snajper. forumowicz ktory nie umiera, niech go jasna cholera
                              • 08.11.08, 01:22
                                fiolek_w_glowie napisał:

                                > dobry! na takich stawia snajper. forumowicz ktory nie umiera, niech go jasna ch
                                > olera

                                On jest dużo bardziej posunięty. Nie zabija, tylko wali po głowie policyjną
                                pałką- ale tak, żeby nie zabić.
                                --
                                The Truth the Dead Know
                                • 08.11.08, 01:24
                                  nie zabija tylko ratuje, slyszy wybuchow szmer w postach jakto snajper
                                  • 08.11.08, 01:27
                                    fiolek_w_glowie napisał:

                                    > nie zabija tylko ratuje, slyszy wybuchow szmer w postach jakto snajper

                                    bum bum bum bum I want you in my room
                                    --
                                    The Truth the Dead Know
                                  • 08.11.08, 01:28
                                    fiolek_w_glowie napisał:

                                    > nie zabija tylko ratuje, slyszy wybuchow szmer w postach jakto
                                    snajper

                                    Taki ratownik zza węgła mierzący w cel? Ratowanie przez zadawanie
                                    bólu ?
                                    • 08.11.08, 01:30
                                      jak dentysta, masarzysta, siostra ze strzykawka, ortopeda...
                                      • 08.11.08, 01:38
                                        fiolek_w_glowie napisał:

                                        > jak dentysta, masarzysta, siostra ze strzykawka, ortopeda...

                                        Czyli Snajper to taki rodzaj pana doktora. Zadaje ból i owszem ale
                                        po to by wyleczyć przecież. Tylko naród głupi nie chce istoty i
                                        konieczności bólu pojąć. Tylko że denstysta raczej przymusowo nie
                                        leczy.
                                        • 08.11.08, 01:41
                                          wiec jak ojciec jest z paskiem
                • 08.11.08, 01:18
                  O. I ja też na Skrzydła się załapałam. Lubilam. Jak MASH.
                  • 08.11.08, 01:21
                    ex_kicka napisała:

                    > O. I ja też na Skrzydła się załapałam. Lubilam. Jak MASH.

                    Skrzydła tracą myszką po latach..MASH nie, ale niestey mam awersję...A jedyny
                    serial który mnie naprawdę śmieszy jest na kanale poza moim zasięgiem.
                    --
                    The Truth the Dead Know
                    • 08.11.08, 01:22
                      ...A jedyny
                      > serial który mnie naprawdę śmieszy jest na kanale poza moim
                      zasięgiem.


                      Jaki ? Może mam dostęp, to Ci opowiem. Ładnie opowiadam.
                      • 08.11.08, 01:29
                        ex_kicka napisała:


                        >
                        > Jaki ? Może mam dostęp, to Ci opowiem. Ładnie opowiadam.

                        Napisałam gdzieś powyżej:-) Ty bedziesz opowiadała, a kto bedzie robił
                        podśmiechujki w tle?
                        --
                        The Truth the Dead Know
                        • 08.11.08, 01:34
                          Fiołek. Przez skypa.
                          • 08.11.08, 01:35
                            ex_kicka napisała:

                            > Fiołek. Przez skypa.

                            he he najpierw musiałabym zrobić 50 kilometrów w maratonie żeby dał mi swojego
                            skypa. Chyba poddam się bez walki.


                            --
                            The Truth the Dead Know
                            • 08.11.08, 02:15
                              nie posiadam. ale moze obatala ma, czuje zebyscie sie zrozumialy, przyjacioli od
                              serca jak nic.
                              • 08.11.08, 02:54
                                fiolek_w_glowie napisał:

                                > nie posiadam. ale moze obatala ma, czuje zebyscie sie zrozumialy, przyjacioli o
                                > d
                                > serca jak nic.

                                Nie znam, poza tym też nie posiadam. A przyjaciół wybieram sobie sama.

                                --
                                The Truth the Dead Know
    • 08.11.08, 13:13
      warto przypomniec ze rodzina jest organizacja przestepcza sama w sobie, takze ta
      szczesliwa i allice miller napisala "dramat udanego dziecka".
      • 08.11.08, 15:33
        fiolek_w_glowie napisał:
        allice miller napisala "dramat udanego dziecka".

        Głupio sie przyznać na takim forum, sie nie czytało ale poczułam
        charakterystyczne mrowienie (autostopem przez net) i jak wystąpi sprzyjający
        zbieg okoliczności (bede miała pieniądze, własną skrzynke pocztową, a w razie
        zakupu nie będę otępiała, albo znowu nie przerzucę się na gazety) na pewno
        przeczytam. Inaczej sprawa by wyglądała gdybym miała ją teraz w rękach, a
        warunki sprzyjają- ciemno, sama w domu, głód czytania, ale za dużo
        przeciwskazań. Na szczęście wokół siebie mam tyle nieprzeczytanych słów, że
        tęsknota za posiadaniem nie jest taka ogromna.

        Oczywiście może to się za chwilę wywrócić, przewrócić na drugą stronę, potasować
        i nic nie będzie takie jakie jest w tej chwili.

        Nie jestem chadowcem jak mi poniektórzy sugerują. zazdroszczę chadowcom ale to
        przecież nie to samo.


        --
        The Truth the Dead Know
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.