balkon - jak odstrzaszyć gołębie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • nie wiem, czy to pytanie na to forum, ale balkon to też część mieszkania, a
    ja mam właśnie z nim problem - może Wymi pomożecie. Na mój balkon cały czas
    przylatują gołębie - oczywiscie zostawiają po sobie bałagan no i gruchają
    strasznie (ostatnio to mnie to nawet obudziło). W zwiazku z tym mam pytanie
    co zrobić, postawić, żeby te gołębie już nie chciały przylatywać na nasz
    balkon.Może Wy macie jakies fajne rozwiazania na waszych balkonach no iprzy
    tym - nieszpecące. Dzięki za odpowiedź.
    • może zawies skrzynki z kwiatkami i wbij w nie jakies wiatraczki (takie
      dziecięce, moze na wietrez ich halas odstraszy golebie.
      sasiadka ma nieestety szpetny pomysl - wiesza siatki (na sznurkach do prania).
      --
      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;104/st/20061019/k/a78d/preg.png
      gg 2003944
      • taki wiatraczek właśnie kiedyś przypięłam..i sprawdza się:))


        --
        Życzę Ci... gorącej filiżanki kawy, którą ktoś dla Ciebie zrobi, nieoczekiwanego telefonu od starego przyjaciela, zielonych świateł na Twojej drodze do pracy albo sklepu, najszybszej kolejki w sklepie, ulubionej piosenki w radio....
        • mi to za bardzo nie przeszkadza, miałem przez ostatni rok parkę na balkonie (20
          piętro, centrum warszawy), srały trochę, ale dało się wytrzymać. po jakimś
          czasie same się wyniosły, nie wiem czemu...
          natomiast bardzo przeszkadza to znajomej z niemiec, (jest w polsce od miesiąca).
          polecam sposób który ona wymysliła - choć sprawdzi się pewnie tylko od 4-5
          piętra wzwyż: kupujemy paczkę herabtników czy innego badziewia, nasączamy dobrze
          wódką i czekamy aż przylecą gołębie. wtedy trzeba je tym nakarmić - powinny się
          spić raz-dwa i po problemie, nie przeżyją upadku z kilku pięter... trzeba tylko
          uważać na takie, którym raz nie wystarczy - jak wpadną w nałóg przylecą po więcej!



          --
          - There wasn't really eighty-eight of'em, they just called themselves 'The Crazy
          88'.
          - How come?
          - I dunno, I guess they thought it sounded cool.
      • mialam ten sam problem, poniewaz mamy zamontowane zaluje przeciwwlamaniowe i
        tam non stop siedzialy golebie, parka znaczy sie :) o gruchaniu juz nie wspomne
        od 4 rano ale do szalu mnie doprowadzal wiecznie zasrany balkon
        i w koncu moj maz wycial kawalek z pleksi i go przymocowal do tej zaluzji i
        balkonu, i problem sie skonczyl
        chociaz nie do konca bo z drugiej strony bloku zaczely przylatywac jaskolki,
        jak sie tam wprowadzialismy to byly gniazda, w innych oknach tez, ale my
        zrzucilismy te gniazda, koszmar jakis, jaskolki probuja co jakis czas na nowo
        odbudowac gniazda i w zwiazku z tym mamy wiecznie brudne okno od jakiegos
        blota, ale staramy sie pilnowac zeby znowu sobie nie uwily gniazdka :)

        a propos jak zrzucilismy im te gniada to czegos podobnego nie widzialam co tam
        bylo w srodku, tzn jakie te jasolki rzeczy tam na znosily, chyba ze 3
        chusteczki higieniczne ze 2 torebki foliowe i jakies rozne badziewka
      • Ja mam wiatraczek na balkonie i wcale nie pomaga.
    • Potwierdzam: dziecinny wiatraczek, najlepiej jak najbardziej jaskrawy i hałaśliwy.

      --
      Amatorzy zbudowali Arkę, profesjonaliści - Titanica
    • to ja się podłącze pod ten temat
      mam podobny problem ale mieszkam na parterze bez balkonu a gołębie uparzyły
      sobie do posiadywania gzyms nad moim oknem, nie musze chyba mówić jak wygląda
      moje okno :-(
      co poradzicie?

      --
      Costa Brava 2006
    • ...powinien zadziałać...;-)
      chociaż nieee... chorera! miało być nie szpecące przecież...
      poza tym niektóre zasrańce mogłyby jeszcze bardziej nabrudzić...
      ...to już chyba lepiej śmigiełko;-)
    • z golebiami zawsze byl problem szczegolnie w krakowie. strzelalem do nich z procy ale nie boja sie w ogole cholery ,zeby je przegonic musialem wychodzic na balkon i do nich podejsc a balkon mam spory dopiero laskawie odlatuja zeby zaraz wrocic. do tych co twierdza ze to nieludzkie tepic golebie moge powiedziec tyle ze to ludzka glupota ( dokarmianie itp) powoduje ta plage , ptakow jest za duzo w miescie bo maja tu wygodnie ( na plantach byly kiedys kuny ale jakis mondrala je przegonil) i teraz sie tam nie da wejsc.
      na balkonie powiesilem siatke a w przyszlym roku go zabuduje , nie ma innego wyjscia.
    • Kup sobie takie kolce, jak na zabytki (eko-pik, czy jakos tak).
      Ja dostalam takie kolce przez internet. Firma nazywala sie Diamond Hill, czy
      cos takiego
      • znajomi podpatrzyli przyrodę i zadziałało. puszczali regularnie 2-3 razy
        dziennie nagrany głos jastrzębia - może byc inny ptak drapieżny. Regularnie
        przez tydzień, potem co kilka dni i gołębie się wyniosły. Na dobre. podejrzewam
        że głos jastrzębia mozna znaleźc w necie.
        pozdr
    • a ja na sąsiednim balkonie podpatrzyłam, że mają do balustrady przyczepioną
      wypchaną (bądź sztuczną) sówkę średniej wielkości. całkiem nieszpecąca. już
      gdzieś wcześniej się doczytałam, że ten patent się sprawdza. pozdrawiam.
    • Najpewniejszy, i najprostszy sposob. Mozesz je znalesc na internecie, sa
      robione takie tasmy tych kolcow, specjalnie na golebie. Naklejasz je na
      barjerke i golebie nie moga siadac, i leca gdzie indziej.

      --
      "There are two sides to every issue: one side is right and the other is wrong,
      but the middle is always evil." - Ayn Rand
      • tez mam ten problem, wkurzaja mnie one,bo wynajmujemy mieszkanie na 8-mym
        pietrze,a te srale w takiej nadbudowce czy jak sie to zwie,nad pietrem juz na
        dachu maja chyba gniazdo(blok roku nawet nie ma,nowy)i gruchanie to pol
        biedy,ale ladujac tam sraja na balkon nasz,potem te ćtapy scierac musze co mnie
        z deka odraza-choroby etc. bo szczerze golabki miejskie do czysciochow nie
        naleza,moze faktycznie sprobuje metody z wiatrakiem.
        Ogolnie bardzo lubie zwierzeta,ale bez przesady,zeby zaklocaly zycie ludziom,byl
        program w TV,ze sokoly do miast sie sprowadzaja i wyrownaja sprawe golebi,bo te
        sie panosza i bedzie rownowaga,a na polach nie maja co jesc,wiec w miescie
        znajda na pewno.
      • Niestety plastikowe kolce nie pomagaja ,golebie je odrywaja.
    • obejrzyj sobie film Pręgi :) tam koles ma gwozdzie wbite w parapet, jak lozko
      dla fakira to wyglada... od czasu do czasu sypie na parapet tak ozdobiony ziarno
      i golebie sie rania.. moze sie po jakim czasie zraza... co prawda sadze, ze to
      pomysl dla psychicznych, troszke nadpobudliwych ludzi.. ale ok.. ja mialam dlugi
      czas w poprzednim mieszaniu sporo golebi, dawalam im papu, jakos nie budzily
      mnie nad ranem.. moze .. polecam wiecej pracy, moze dzieki temu bedziesz miala
      twardy sen o poranku ;)
    • Niestety z mojego doświadczenia wynika, że metody na sztuczne ptaki
      drapieżne, nagrania, wiatraczki i nawet kolce sprawdzają się wyłącznie
      na balkonach, których ptaszydła sobie nie upodobały w sposób szczególny.
      Moja loggia niestety była ich ulubionym miejscem lęgowym i przez dwa lata walczyłam
      metodami nieszpecącymi, a także goniłam - niestety czasem musialam biegać
      na balkon co chwilę, nie dawały za wygraną nawet po zmroku, a poza tym
      budziły o świcie. Jak po raz kolejny mnie przechytrzyły i poniszczyły mi
      kwiatki w skrzynkach, zdecydowałam się na siatkę - z zewnątrz nie widać,
      z pokoju też widok do przeżycia, no i wreszcie jest spokój. Tylko trzeba
      pamiętać o zabezpieczeniu WSZYSTKICH szpar, przez które są się w stanie
      przecisnąć - ja musiałam się całkowicie odgrodzić od logii sąsiadów (szpary
      pod i nad przepierzeniem poutykane deskami i zasłonięte doniczkami itd.), bo
      inaczej przechodziły.

      Nie muszę dodawać, że sąsiad po drugiej stronie w ogóle nie ma tego problemu -
      najwyżej czasem siądą mu na balustradzie.
    • Ja się wychowywałam z gniazdami i jajami gołębimi na balkonie. Gruchanie mnie
      odpręża. Szkada tylko, ze roznoszą choroby. Gdyby nie roznosiły, to bym je
      wpuszczała do mieszkania.
      Mam luksus, rano budzą mnie sroki, tez lubię, a w wentylatorach mam gruchanie.

      Lubię gruchanie i gołębie.
    • Też miałam problem z gołębiami. Nie chciałam im robić krzywdy, tylko ocalić mój
      teren, więc z początku stosowałam siatki, ale to nieładne. Wreszcie wpadłam na
      pomysł i sprowadziłam do domu coś, co ślicznie wygląda a gołębia goni gdy tylko
      ten pojawi się na horyzoncie! Tym rangersem jest mój kocio! :)))
      Jeśli więc ktoś jest gotów na pewien wydatek /karma, weterynarz/ i poświęcenie
      trochę czasu na czynności w rodzaju wymiany żwirku w kuwecie i drapanie za
      uszkiem - niech łapie kocurkowskiego, a nie pożałuje!
      Właśnie teraz, w lipcu, wzrasta pogłowie naturalnych sprzymierzenców w
      konflikcie z gołębiami. Podwórkowe kotki, dzielne łowczynie miejskiego ptactwa,
      odchowały już i nauczyły czego trzeba swoje potomstwo. A potomstwo to jest
      jeszcze na tyle małe, że nauczy się i robić do żwirku.
      Trzeba więc wyruszyć z przyjaciółmi do piwnic i odłowić jakiegoś młodego kotka.
      Potem zająć się nim jak najczulej, a on zajmie się naszym balkonem i przepedzi
      ptactwo.
      Tylko trzeba sobie zdawać sprawę, ze kotek to też kłopoty i jak się decydować,
      to naprawdę odpowiedzialnie! Ja się zdecydowałam i jestem szczęśliwa i wyspana -
      bo jak kotek zamruczy, to tak się śpi.. Jejuniuuu!!! :)))
    • Rozpylenie preparatu WD-40 na parapety i balustradę skutecznie odstrasza gołębie. Naprawdę. Polecam.
    • Witaj!
      Usmiecham sie gdy to czytam.Rok temu kupiłem mieszkanie, które wcześniej stało ponad trzy lata puste.Na balkonie kilka gniazdek gołębich i jakieś trzy (3) cm warstwa gołębich odchodów.Zawziąłem sie i już pierwszego dnia wyczysciłem balko zaliczając przy tym prawie pawia...Gołębie co chwilę pojawiały się w okolicy.Wprowadziliśmy się do mieszkania po remoncie , ale gołębie dalej przylatywały.Co umyłem balko 15 min i już skrzydlaty zasraniec pozostawiał po sobie ślad.Przekopałem wiele stron w sieci co zrobić z tymi gołebiami.Zapisałem się na listę dyskusyjną ppptaki, zaciągnąłem opini zaprzyjaźnionego ptasiarza i nic...Na pomoc przyszła mi moja kochana babcia.Otóż poleciła wywiesić na balkonie kilka jednorazowych reklamówek koniecznie różnych kolorów.Na początku sceptycznie do tego pomysłu podszedłem, po dwóch miesiącach kiedy reklamówki już niemal zżółkły gołebie pojawiały się coraz rzadziej,dziś już wcale nie przylatują.Polecam sposób z reklamówkami wg mnie jest najabrdziej skuteczny i praktycznie nie wymaga nakładów finansowych, a efekty estetyczne może są nmie ciekawe ale przez jakiś czas można wytrzymać.Po co zabudowywać balkon, po co kupować siatki lub sadzić kwiatki.?Jednorazówki są BARDZO SKUTECZNE.
      Pozdrawiam

      --
      Od wzniosłości do śmieszności jeden krok...
      <Napoleon I - 1812r>
      • Potwierdzam :)
        Jednorazowe torebki wiszą u mnie na balkonie tylko wiosną, gdy gołębie szukają
        miejsca na gniazdo. Wbijam tez w ziemię w skrzynkach długie patyczki do
        szaszłyków zaostrzonym końcem do góry. Po paru tygodniach zdejmuję tę wątpliwą
        dekorację i mam spokój do następnej wiosny.
        A na parapet zewnętrzny musze kupić kolce, niestety. Chyba że WD zadziała :)
        --
        Forum służy do prezentowania jedynie miłych i przyjemnych opinii. Niekoniecznie
        szczerych.
    • gruchanie to pikus, ale ten syf, ktory nanosza... u mnie przywlokly mrowki
      faraona. najlepszy sposob - siatka, ale musi byc szczelna. niestety niezbyt
      elegancka. drugi sposob - nakleic na szybie niewielkie naklejki z sylwetkami
      ptakow drapieznych. tylko niestety nie wiem, gdzie sie je kupuje. zdm nakleja je
      na ekranach.
      • Najpierw powinno się coś zrobić z tymi tępakami co karmią gołębie wysypując
        karmę przez okno, co wystawiają żarcie i wodę na balkonach. Zgroza. Najgorsze
        jest, to że w tym swoim zacietrzewieniu nie rozumieją, iż może to być bardzo
        uciążliwe dla sąsiadów (niestety żadne uwagi i interwencje nie pomagają).
        Jakiś to taki dziwny sposób pojmowanie miłości do przyrody i zwierząt.
        A tak poza tym, to powinno się wprowadzić mimo wszystko radykalniejsze metody
        kontroli populacji gołębi w miastach.
        • Te tępaki to babcie moherowe i inne "świętoszki",
          którzy uważają, że chleb grzech wyrzucić (Bozia się gniewa)
          a rozrzucenie go po podwórku - to nie grzech - bo dla
          gołąbków... Śmieszny kraj...
      • naklejane drapiezne ptaki - w agencji reklamowej ktora ma ploter tnacy folie
        rpzylepna takowe Ci wytna :-)
    • Ktoś nawiedzony napisał tu, że zabijanie gołębi jest niemoralne. Dzikie gołębie
      nazywane są w niemczech np. "szczurami powietrza" i nie ma w tym ani grama
      przesady. Ich szkodliwość jest ogromna. Problem w tym, że gołębia nie da się
      praktycznie otruć. Trutka na szczury nie wchodzi w grę. Zboże nasączone
      cyjankiem pewnie by się sprawdziło, ale cyjanku nie kupi się w aptece :( Kolce
      są skuteczne, ale jak taki balkon wygląda ??!! W końcu barkieka jest po to żeby
      się oprzeć! Kup sobie wiatrówkę. Wszystkich nie wystzelasz, ale jakaś
      satysfakcja za obfajdany balkon będzie ...
    • witaj,
      skuteczna i sprawdzona metoda - zmyć wszystko domestosem, nie lubia bestie
      któregoś ze składników (może amoniaku?).
      Przetestowane - sprawdzone.

      Gołębie siadają tam, gdzie są odchody innych gołebi, to chyba jakiś znak "tu
      można sr.." - więc jeśli sukcesywnie będzie zmywać balkon/parapet to nie będą na
      nim siadać. Problem jest wtedy, kiedy sąsiedzi nie robią tego samego, bo wtedy
      się zawsze jakiś jeden napatoczy, nasra i...ściągnie następne.

      Życze owocnej walki.
      • w 1 mieszkaniu mielismy piekny wielki balkon, ale zasrany.. walka byla
        niemilosierna - wyrzucalam kazde gnizadko jajeczko itp uprzatnelam kazdy katek i
        zatkalam tak by tam nie siadaly, przeganialam, male picolowki(petardy), mycie
        balkonow, krzyczenie na sasiadke ktora je karmial(okruchy spadaly do nas i u nas
        tez siadaly), torebki i przemywanie balkonu jakas substancja odkazajaca ze
        szpitala w koncu POMOGLO wizyty byly sporadyczne wrecz nie bylo :D

        w 2 mieszkaniu to samo, ale walka trwala krocej z dwa miesiace
        srodki te same - uprzatnelam balkon, ciagle tam wychodze(golebie przylatuja jak
        balkon jest nieuczeszczany przez ludzi), wyganianie i posprzatanie balkonu tak
        by nie mialy gdzie sie zamieszkac
        wyganiam je nawet jak siedza na gzymsie i musze przyznac ze jest o wiele
        spokojniej i czysciej..

        wazne by do wspolnej walki sciagnac wszystkich sasiadow :) byc konsekwentnym
        najgorzej z wentylacja... mam nad lozkiem i budza... wentyl zatkalam by ich ne
        sluchac - skutkuje ale ma inne minusy i stukam tam jak slysze ze sa
        to tyle
        aa i jeszcze moze oplesc sznurkiem, wstazeczka jak sie sa przestrzen nad balustrada?
        skutkuje u sasiadki - estetyczne niewidoczne z zewnatrz :)
    • Proponuje wystawic glosniki i od czasu do czasu wyemitowac z nich dzwiek
      jakiegos drapieznika, krogulca, jastrzebia, etc.
    • Znajomi byli trzy lata temu w Izraelu i przywieźli preparat przeciw gołębiom.
      Dla ludzi nie do wyczucia, a gołębie podobno tego nie tolerują. Preparat w
      sprayu psikałem na podstawkę od doniczki. Spokuj od gołębi. Nie pamiętam jak się
      nazywa. napisy były po hebrajsku (chyba) i po francusku. Ani jeden obsrajdupek
      nie usiadł na balkonie. Jedno opakowanie na dwa lata starczyło!!
    • kaczki?
      --
      /
      Z szaconkiem.
      • Ja mam nabalkonie pojnik i budki dla ptaków. Owszem stale musze pisać
        wyjaśnienia do ADM ale nie można przejmować się popi...ymi frustratami. G..o
        ptasie nie smierdzi, to kwas moczowy, słabo rozpuszcza się w wodzie i dlatego
        zostją ślady. Wystarczy po deszczu wziąć mopa i wszystko znika błyskawicznie. A
        jak jest wesoło, Kiedy 2 lęgi szpaków są na balkonie. Jak strzelają pestkami
        wiśni na sąsiadów. Zabawa że hej. Wróble są najpewniejsze - lęgną się od
        wczesnej wiosny do późnej jesieni. Ćwierkanie, gruhanie, krakanie no i gwizdy.
        Sama radość! Powinniście się leczyć. Jaki przykład dajecie swym dzieciom. To
        pewnie tacy jak wy wyżucają całe splesniałe chleby do śmietnika, taka fatyga
        pokroić i dać ptakom? A te rady typu cyjanek, trutka na szczury- wasze dzieci
        bedą mordercami!
        • Nie wolno karmić ptaków pieczywem a szczególnie spleśniałaym!
        • Zamiast wymyślać innym od sadystów na twoim miejscu zastanowiłabym się, czy ze
          mną jest wszystko w porządku. Skoro tak kochasz przyrodę i ptaszki, to może i
          dla sąsiadów w Twoim serduszku trochę miejsca by się znalazło. Jeżeli lubisz
          otaczać sie gołębiami, wróblami i czym tam jeszcze, to jeszcze nie znaczy, że
          wszyscy wokół Ciebie muszą mieć ochotę na latanie z mopem po każdej kupce
          zrobionej przez jednego z Twoich ulubieńców. Ktoś po prostu może nie życzyć
          sobie, by gołębie urządzały sobie toaletę na jego balkonie. Tak więc z łaski
          swojej nie opowiadaj bzdur o złym przykładzie dla dzieci, które zostaną
          mordercami, ale zastanów się nad sobą. Najlepiej zamień mieszkanie w bloku czy
          kamienicy na domek na wsi z wystarczającą działką wokół. Tam będziesz sobie
          mógł/mogła postawić 100 pojników i karmników na każdym centymetrze kwadratowym.
          I nikt nie będzie miał o to do Ciebie pretensji. Póki co respektuj to, że nie
          mieszkasz w budynku sam(a).
        • Kaftan dla tej osoby...
          Wyeliminować ze społeczeństwa: razem z gołębiami,
          szpakami wróblami, srokami i gawronami zamknąć w klatce
          - niech ją zadziobią...
          To będzie piękna śmierć...
    • www.absolutebirdcontrol.com/pigeons.htm
      --
      P.....Ć Interes Spoleczny (wykropkowałem słowo niecenzuralne)
      • jak mnie budza miedzy 4 a 5 to po omacku ide na balkon i przeganiam je
        specjalnym kijem. w sumie od pewnego czasu mnie nie odwiedzaja
        • kilka lat temu też mieliśmy ten problem. na balkonie gołębie zaczęły wić sibie
          gniazdko, zanim załapaliśmy o co chodzi, były już dwa jajka. słodko -
          pomyśleliśmy, będziemy mieć małe ptaszki... gruchanie, smród i syf okropny, ale
          któż skrzywdziłby niewinne stworzenie? chcieliśmy poczekać, aż młode same
          odlecą i wtedy jakoś pozbyć się problemu.
          pewnego dnia cały nasz balkon pokryty został krwią niewinnego sralucha a na
          samym środku leżało jego ciało bez głowy.... koszmar... drugi młody
          przeraźliwie piszczy, stare latają jak wściekłe... co to było? kota w pobliżu
          nie było, szczur? na 5 piętrze?
          następnego dnia przyleciały dwie sroki i chyba chciały się dobrać do tego
          drugiego. nie wiem czy to właśnie one dokonały tej zbrodni, ale ten młody
          został przez nas (razem z gniazdem) wyniesiony na trawnik, może dokarmiający
          kochane gołąbki sąsiedzi go przygarnęli...

          ze starymi walczyliśmy następującymi sposobami: wiatraczki, jednorazowe
          reklamówki, domestos (prawie codziennie), proca, kij, natychmiastowe wynoszenie
          naniesionych patyków. w końcu zrezygnowały, ale po jakimś czasie pojawił się
          nowy - jakiś samotny albo porzucony i tego się nie dało żadnym sposobem pozbyć.
          POzdrawiam miłośników gołębi :P
    • Widziałam jak ludzie wieszają na balkonach kompozycje z płyt CD :)
      • Gołębie polubiły także mój balkon. Brudzą niemiłosiernie - czyszczę każdego
        dnia kilka razy.
        Ostatniego weekendu nie było mnie w domu - czytaj - nikt nie wchodził na
        balkon. Gołębia parka WYMOŚCIŁA sobie gniazdko w mojej skrzynce z kwiatkami
        (nie muszę dodawać - kwiatki zmarnowane całkowicie). A w gniazdku - jajko, a na
        jajku - wysiadywarka. No i ją przegoniłam, a całą skrzynkę wraz z jajkiem
        wyniosłam na śmietnik (może gołębica znajdzie je, a może kot jakiś je znajdzie).
        Potem przez godzinę czyściłam balkon. Szczotkę i ścierki zaraz wyrzuciłam.
        Stracona skrzynka była z moimi ulubionymi kwiatkami. A pośrodku skrzynki stał -
        WIATRACZEK. A obok drugi. Wysiadywarce w ogóle to nie przeszkadzało. Straszne,
        prawda?
        U mojej koleżanki rozwiazaniem jest kot. Ja kota nie mam i nie mogę go mieć.Co
        robić?
        pozdrawiam
        Ela
        P.S. Swoją drogą - ptaki lubię bardzo. W lesie, na wsi... Ale balkon to mój
        teren.
    • takie cos odstrasza golebie. wystarczy zainstalowac na balkonie :)
      oceanic.wsisiz.edu.pl/~szycht/ownlog_backup/wiatraczek13.jpg
    • Ja podpatrzyłam sposób od wujka, który skutkuje już przez wiele lat. Nad
      poręczą balkonu zawieszam sznurek.Linka jest zawieszona dokładnie nad samą
      poręczą, tak że gołębie na niej nie usiądą, bo im przeszkadza ten sznurek.
      zanim gołąb osiądzie na balkonie, obserwuje go, czy częśto na niego wychodzisz
      i czy im wszystko inne odpowiada. Poza tym, miałam przez miesiąc gołębiece i
      jej małe i wiem, że partner na początku przynosił jedzenie i siadał na poręczy.
      Potem ona sama tam siadała, gdy juz nie "siedziaLa" na coraz to większych
      pisklętach.Tak więc poręcz okazała sie bardzo istotna i trzeba było
      uniemozliwić korzystanie z jej. O wiele estetyczniej i mniej brutalniej niz
      sposoby wskazane powyżej
      Nie wiem, czy u innych tez sie sprawdzi ale warto spróbować.
      --
      music of the cultural force is a way of life
    • Kolce nie zawsze się sprawdzają. W Sukiennicach pełno gołębi siedzi między tymi
      kolcami a ścianą mimo, że na zdrowy rozum nie mają prawa się tam zmieścić!
      Nauczyły się idealnie omijać kolce i lądować na dwóch wolnych centymertach
      kwadratowych. Kolce sprawdzają się właściwie tylko na gzymsach, o ile są
      odpowiednio gęste i odpowiednio zamocowane. Obawiam się, że w budynkach, w
      których ktoś karmi gołębie i nie usuwa się "na bieżąco" ptasich odchodów,
      gołębie będą zawsze :-(((

      Czytałam o takich urządzeniach - cienkich rurkach wypełnionych nieszkodliwą dla
      ludzi i zwierząt, ale bardzo nielubianą przez ptaki substancją o zapachu
      cytryny. Rurki są wypełnione tą substancją (trzeba ją niestety co jakiś czas
      uzupełniać) i systematycznie ją wydzielają. Substancja ta powoduje wysuszenie
      śluzówki oka (przejściowe, nie okalecza ptaków) i ogólny dyskomfort ptaków.
      Ptaki jak ognia unikają tych miejsc, trzymając się w dużej odległości. Niestety
      nie pamiętam, jaka firma oferuje takie rozwiązanie, ale poszperam i jak znajdę,
      dam linka.
      • No oczywiście chleb splesniały do niczego się nie nadaje. Chodzi o to aby chleb
        którego już nie jemy zaraz pokroić i wynieść ptakom a nie trzymać w worku
        nylonowym aż zaplesnieje na niebiesko.
        Ja na moich poręczach przyczepiłem listewki a to po to aby ptakom łatwiej było
        się utrzymać i nie parzyły sobie łapek od nagrzanych słońcem rur.
        Tym wszystkim kochającym przyrodę i ptaszki sadystom przypominam że gniazda są
        pod ustwową ochroną więc jeśli ptaszek, nawet sraluch zrobił gniazdo a na
        dodatek z malymi lub jajami to jego niszczenie podlega karze sądowej. Mam
        nadzieję że was sadyści i durnie ktoś namierzy. Jak mozna przypuszczać że
        ptasia matka będzie swoich małych szukać w zsypie? Co, powiedzieliście jej o
        tym co zrobiliście? ona szuka tam gdzie było gniazdo. To już lepiej było
        zostawić, niechby te sroki se zjadły a nie wyrzucać pisklę po to aby zdechło z
        głodu i pragnienia. Ludzi bez minimum wyobraźni powinno się usypiać!
        Co do odpędzania ptaków to jest jeden sposób który mozna zakceptować - na dachu
        zrobić budkę lęgową dla pustułki. W całej okolicy nie będzie żadnych innych
        ptaków a pustułka po balkonach nie łazi.
        I naprawdę nie przesadzajcie z tym obsrywaniem balkonów. Zdarza się ale bez
        przesady. Tak czy owak od czasu do czasu trzeba umyć. część balkonu z drzwiami
        jest moja a część balkonu z pojnikiem i budkami jest ptasia i my sobie nie
        włazimy w paradę. Nie srają mi na suszącą się bieliznę, nie łażą po mojej
        części a ja po ich (chyba ze sprzątam). fakt trochę tymi pestkami rzucają ale
        one są okrągłe więc lecą gdzie popadnie. Ptaki należy traktować jak deszcz -
        zjawisko niezależne od nas. Zamiat pozwalać aby ptak robił gniazdo gdzie chce
        trzeba mu samemu zrobić miejsce, wyłożyć podłogę na trasie przelotu.Ja
        wykorzystuję płyty ze strych mebli - w bloku co raz ktoś wyrzuca meble więc
        jest tego do koloru i wyboru. Trochę majsterkowania a ile radości!
        A co do współzycia z innymi to chciałbym niesmiało wspomnieć pieski które
        chciaż pod pełną opieką ludzką s..ą na korytarzach, w windzie i w innych
        miejscach. Kupę tej wielkości co dzienna średnia psia to mi zostawił kos który
        całą zimę siedział u mnie na balkonie (oczywiście go karmiłem do woli)To sobie
        porównajcie. Pamiętajcie też że nawet ptasia grypa nie jest tak groźna jak
        człowiek ma stopniowy i niewielki kontakt- można się uodpornić .A jak tak nic,
        nic, nic i raptem parę bakterii? Śmierć murowana. Ja w kżdym bądź razie nie
        boję się żadnej cholery a tą sąsiadkę z dołu co całymi dniami słuchała Radia
        Maryja na pełny głos i szczuła na mnie ADM właśnie szlag trafił. Przyjdą nowi
        lokatorzy i nikt już nie będzie naruszać spokoju społecznego
        • Bardzo serdecznie współczuję tobie i ludziom w twoim otoczeniu, aczkolwiek nie
          tylko z powodu ptaków...
        • Zabierzcie tego debila z tego forum.
          Tu się głąbie mówi o odstraszaniu gołębi
          a nie o całowaniu ich w dupę. Masz szczęście,
          że nie mieszkasz koło mnie, bo sam nasrałbym
          ci na balkon...
        • Te Antrop ty to jakis psychiczny chyba..albo prowokator, cyt."Zamiat pozwalać
          aby ptak robił gniazdo gdzie chce trzeba mu samemu zrobić miejsce, wyłożyć
          podłogę na trasie przelotu"... i co że niby ja mam im jeszcze gniazda na trasie
          przelotu budować....ubawiłam się z mężem do łez. To jedyny plus tych obsrajuchów
          ze dotarłam do twojego posta -jeszcze dawno sie tak nie uśmiałam.
          "To już lepiej było zostawić, niechby te sroki se zjadły a nie wyrzucać pisklę
          po to aby zdechło z głodu i pragnienia"-no pewnie przecież każdy lubi chodować
          ścierwo na balkonie - leżace zakrwiawione zwłoki są nieoceną kompozycją
          balkonową niczym rododenrony. :))))
          Ludzie to musi być prowokacja, bo jakoś nie chce mi sie wierzyć,ze to na serio
          "Antrop" pisał, nie można aż tak paść na głowę i być ślepym i bezwonnym
          Pozdrawiam, wszystkich antypatów gołębi.
        • Z asg pykam do gołębi i polewam mieszanka wody z bielinką ze strzykawki. Wyrzuciłem już dwa gniazda z jajkami. Trochę pomaga.
    • Mialem wiatraczek, ale golebie go zjadly. One sie niczego nie boja i sa
      wszystkozerne i wszedziesrajace.
      Troche pomaga jak sie porecz balkonu (ala i prety tez) smaruje octem albo
      smierdzacym plynem do mycia czegostam, byleby smierdzial. Ale to trzeba robic
      codziennie wieczorem, zeby one rano nie przylatywaly o tej czwartej. Strasznie
      duzo roboty.
    • A mnie ktoś ze 2 miesiące temu polecił przeciągnięcie żyłki nad balustradą i
      zadziałało. Czasami przylatują, ale rzadko, bo niewygodnie się im ląduje, poza
      tym gdy jestem w domu i je słyszę to wyskakuję na balkon i przeganiam mopem,
      który tam zresztą w tym celu stoi. Bardzo mi się poprawiło, nie muszę już
      chodzić co dzień na balkon ze szpachelką. Mam nadzieję, że się zniechęcą na
      stałe.
      • POprostu przeganic notorycznie i skutecznie.Rownie mialam ten problem caluski
        balkon zasrany, az sie wzielama za nich. Co tylko weidze ze podlatuje to buch w
        okna i przeganiam ich,no i jaka najczesciej na balkon wychodzic,wieszac pranie
        etc. bo one sa naprawde madre ptaszyska,i jak widza ze nikt sie po balkonie za
        czesto nie kreci to sraja, np. wyjechalismy na wczasy nie bylo nas 2 tygi
        nasrane,ale potem znow spokoj.Ostnio upatrzyly soboe kosz pod wozkiem
        dzieciecym-robily sobie tam gniazdo @ jedne. A wiec wniosek nastepny jak
        najmniej wystawionych na balkonei rzeczy ,by nie mogly sie tam
        zagniezdzic.Pozdrawiam
        • Mam wiatraki (nie pomogły), powiesiłam 5 reklamówek - lepiej, ale bez
          rewelacji...
          Nadmuchałam dwie piłki plażowe, kręcą się po balkonie na wietrze... Póki co -
          żadnego gołębia. Liczba kup od rana - zero. Zobaczę jutro.
          pozdrawiam wczystkich walczących
          Ela
        • Jest takie przysłowie jak sie nie da czegoś pozbyć njlepiej to polubić.
          Do mamy adasia - Czy Pani wie jaką krzywdę robi pani dziecku? Kiedy się tak
          napatrzy na Pani wyczyny z miotłą będzie uważał że to NORMALNE! Za paręlat po
          Pani miescie bedzie latał najpierw chłopak póżniej dorosły facet który nie
          będzie mógł przejśc spokojnie obok ptaków bo będzie wymachiwał rękami i wołał
          chu!
          Jako nauczyciel zawsze zastanawiłaem się jak to się dzieje że dzieci są tak
          niezdrowo po...one. A to wszystko od rodziców! Uwolnijcie dzieci od swej
          głupoty! Dajcie im rosnąc na normalnych ludzi!
    • Reklamówki nie pomagają. Płyty CD zawieszone u sufitu na żyłkach - nie pomagają.
      Patyczki w doniczkach - nie pomagają. Dzisiaj próbowaliśmy puszczać tym
      zas***com głosy dzikich ptaków, ale zero reakcji - pardon, na głos jastrzębia
      dosiadł się jeszcze jeden :////
      Wyszorowanie absolutnie całego balkonu CIFem/Domestosem faktycznie pomogło, na
      kilka dni. Czy naprawdę co kilka dni trzeba szorować na klęczkach cały balkon?
      Trzeba pewnie będzie kupić siatkę i rozpiąć, tak się to chyba skończy.
      Pozdrawiam z terenu dwuletniej walki.
    • Miałam podobny problem ale już nie mam :)
      Ciągle zafajdany balkon i gruchanie wyprowadzało mnie z równowagi więc
      próbowałam wszystkich "wyszukanych" metod: kolorowe reklamówki, wiatraczki, cd,
      patyczki do szaszłyków w doniczkach, piłki, dzwonki i straszaki. Pomogła
      dopiero rozciągnięta nad i pod balustradą żyłka i przecieranie balkonu
      domestosem. Żyłka powinna być bardzo dobrze napięta wtedy chwieją im się nóżki
      przy próbie lądowania i odlatują albo próbują dołem ale tam też jest żyłka więc
      nie mają o co się zaczepić. Od dwóch miesięcy mam spokój i czysty balkon a
      wszystko to za niecałe 5 złotych...
      • Polecam mój system - wzięłam kilka reklamówek niebieskich (tych najcieńszych,
        jednorazówek), pocięłam na dłuugie paski i przywiązałąm do balustrady, a część
        przywiązałam do drutów dziewiarskich wbitych w skrzynki z kwiatami. Paski są
        leciutkie, poruszy je byle powiew - i gołębie sie boją
        • Gołębie chyba wyczuły sprawę. U nas przy bloku ich liczba się chyba
          zmniejszyła. Może to taki czas, że sięchowają, a może te piłki, reklamówki...
          no i rozpoczął się remont balkonów. Kłucie, malowanie, na każdym balkonie
          robotnik... i żadnego gołębia.
          No no... efekty widać :)
          • kupilismy wiatraczek,zamontowalam nieco pomogl, cholery nie siadaja i nie s**ja,
            mam nadzieje,ze na dlugo starczy wiatrak,a swoja droga jak nawet jakmis leci to
            w miare mozliwosci klaszcze i gonie ile wlezie
    • Więc

      bawiąc ostatnio na urlopie dokonałam cennej obserwacji: gdzie są sójki, tam nie
      ma gołębi i odwrotnie. Rada: zainstalowac sójki...
      --
      Jest flaszka, jest grzyb
    • kiedyś miałam ten problem,siadały na parapetach,pomogło spryskiwanie parapetów lakierem do włosów , może się po tym ślizgały,kto wie,ale pomogło.Balkonu raczej nie da się spryskać , na parapety pomaga .
    • Jesli chodzi obalkon u mojego taty to golebie wspanialomyslnie go nie
      polubily,upodobaly sobie za to parapet z sypialni.Wiec moj tata tega glowa ,2cm
      nad parapetem poprzeciagal wzdloz dosyc gesto zylke.I golabki sie wyniosly.
    • walczylam z ta zaraza kilka lat...
      dziala trutka na szczury ale taka w plynie. nasaczam kromke chleba trutka i
      klade na balkonie tam gdzie najczesciej siedza. nie jedza tego bo kromka jest
      nie ruszona ale chyba zapach je odstrasza. jak sie koncza gody to ja zabieram.
      jak na razie dziala. teraz jej nie wystawilam i znowu przylatuja ale moj pies
      nauczyl sie na nie szczekac...musial widziec jak ja gonie do balkonu z
      krzykiem :)
      • Zrobiłam raz na zawsze porządek z ptaszkami-kupiłam na allu parę metrów siatki z
        jakiegoś cieniutkiego i wytrzymałego tworzywa i zawiesiłam je na metalowej
        lince(taki karnisz).Zaznaczam, że siatka nie była droga-w sumie kilkanaście
        zł.Wiem, że w specjalistycznych firmach siatki są strasznie drogie.Od zewnątrz i
        wewnąrzsiatka jest mało widoczna.Jest super!Nie wierzę w baloniki, torebki...na
        dłuższą metę.
    • Donoszę, że mój chop zaczął strzelać do sraków z procy. Widać pierwsze efekty.

      Sractwo jest takie bezczelne, że siada przed samym nosem kota i kot k...wicy
      dostaje, bo wie, że mu nie wolno skakać przez balustradę...
      --
      To log out press any key
    • jak juz sie wyklul to za ile odleci zebym zdazyla sie pozbyc zanim mi kolejne
      jaja zniesie?
    • Witam,
      Chciałam wam podziękować, bo ktoś podrzucił świetny pomysł z chlorem i to
      działa;) U mnie gołębie obsrywały schody wejściowe do domu, bo siadały sobie na
      rynience metalowej nad gankiem;).Wrzuciłam więc tam, a nie było to łatwe, kilka
      plastikowych woreczków napełnionych bielinką;)Jak ręką odjął;) Jestem
      zachwycona;) Polecam wam ten system na balkony;)Wystarczy umyć balkon chlorem i
      pewnie zostawić dwie trzy kałuże z domestosem lub bielinką;)Wiadomo, to
      wyschnie, ale co to za problem dolać codziennie... A po dwóch dniach będzie po
      gołębiach, jak u mnie... Pozdrawiam. Inguszetia_2006
      • Czy kafle umyte domestosem nie odbarwiają się? Mam nowy gres na balkonie i
        boję się czy chlor nie narobi mi plam.
        • Witam,
          Kafle nie powinny odbarwiać się to pewne;) W łazience też myje się glazurę i
          terakotę domestosem i jest wszystko w porządku. Jeśli jednak masz jakieś obawy
          ustaw na balkonie dwie duże miski i tam wlej domestos z gorącą wodą. Będzie
          parowało i strasznie śmierdziało;)A jak wrócisz z pracy operację powtórz od
          nowa;)Choć nie wiem, czy to będzie tak skuteczne... Ja mogę dać gwarancję na
          torebki foliowe z domestosem i bielinką, bo u mnie zadziałało;)Leżą sobie teraz
          nad gankiem w rynienkach, a jak wywietrzeją, to znowu je wrzucę;)
          Nareszcie jest czysto i nic nie grucha! To naprawdę uszczęśliwia;) Wszyscy to
          wiedzą, którym udało się przegonić z domu gołębie;)Aha, schody wejściowe
          codziennie czyściłam domestosem ze względu na higienę(dzieci, psy), bo bałam
          się chorób ptasich i moja terakota jest w porządku. Z tym,że ja nie mam gresu
          polerowanego, tylko taki chropowaty, udający kamień. Pozdrawiam z czystego
          domu. Inguszetia_2006
    • ja tez miałam taki problem z golębiami
      mam królika i zaczęłam go wypuszczac na balkon żeby sobie pokicał i od tamtej
      pory golębie przestały przychodzic, jest super
przejdź do: 1-100 101-111
(101-111)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.